CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Salvation

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Salvation   Wto Lip 18, 2017 11:44 am

First topic message reminder :


Jeszcze z okien kokpitów pasażerowie mogli podziwiać wybuch pierwszej bomby atomowej. Grzyb uniósł się nad Europą, ale już po chwili kolejne pociski spadły na Amerykę. Komunikat nadszedł z Ziemi dwie godziny po starcie. Musiał zostać przesłany w pośpiechu, ponieważ dane uległy w pewnej części zniszczeniu. Dowódcy statku kosmicznego Salvation oberwali drżący, fragmentaryczny obraz, przedstawiający naczelnego dowódcę sił zbrojnych NATO.

Uruchomcie protokół G54. Zmieniony zostaje cel misji. Od teraz zadaniem załogi jest odnalezienie planety [transmisja została przerwana] Przede wszystkim zapewnić bezpieczeństwo [szum, obraz niebezpiecznie zafalował] Powtarzam. Gdy odsłuchujecie tę wiadomość, Ziemia już nie istnieje. [pisk, zmuszający obecnych w pomieszczeniu do zatkania uszu] Przesyłam dane, które mogą wskazać na planetę nadającą się do osiedlenia. Bądźcie ostrożni. Informacje są niesprawdzone. [w tym miejscu wyświetlone dane były czytelne, choć w kilku miejscach wybrakowane] Komandorze Sullivan, los ludzkości jest teraz w pańskich rękach. Powodzenia. [transmisja kończyła się obrazem salutującego generała]

Ta wiadomość nie może wydostać się poza to pomieszczenie. To bezwzględny rozkaz. Wybuch paniki na statku oznaczałby nasz koniec. Ostatnia rzecz, której teraz potrzebujemy, to histeryzujące setki cywili. Zrozumiano?
- Tak jest, komandorze.

Rok: 2120, kilka dni po starcie z Ziemi
Liczba ludności: 21 067
Stan statku kosmicznego „Salvation”: bardzo dobry
Misja: odnaleźć planetę nadającą się do zasiedlenia
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Nie Sie 06, 2017 12:27 pm

Brew mężczyzny ponownie drgnęła, gdy młodzieniec głośno zadeklarował gotowość do pomocy. Hałas na sekundę spotęgował migrenę, która od poranka dręczyła tego rudego niedźwiedzia. Przetarł skroń, choć nic poza zimnym browarem nie było w tej chwili w stanie przynieść mu jakiejkolwiek ulgi.
Zakochałeś się czy co? – Zapytał, patrząc z szerokim uśmiechem na to jego energiczne zaangażowaniem. Puścił mu nawet oczko niczym skąpo ubranej laluni, a potem pomaszerował do drzwi, by wpisać odpowiedni kod.
Nie poddał w wątpliwość nawet tego, że młodzieniec miał naprawdę nietypowe sposoby na zabijanie wolnego czasu. Jeszcze trochę i wszyscy będą mogli tylko bezmyślnie patrzeć w gwiazdy, wypatrując pośród nich ratunku.
Drzwi otworzyły się z cichym syknięciem, a młodzieniec mógł pójść przodem. Nico bez większego trudu podniósł dwie skrzynki i ruszył jego śladem, nawet nie sapiąc ze zmęczenia.
Zostawimy skrzynki przy tamtej ścianie. Tylko ostrożnie, bo wybuchną. – Wyszczerzył się, ukazując w sympatycznym uśmiechu rząd białych zębów. Zapewne nie mówił poważnie, choć same skrzynki rzeczywiście obklejone były dużą liczbą naklejek informujących o specjalnych środkach ostrożności.
Nie wyglądało na to, by wojskowy je zachowywał.
Seth Smith był mężczyzną po czterdziestce. Niezwykle inteligentnym i oddanym swojej pracy. Stał w białych fartuchu przy biurku na środku pomieszczenia i z posępną miną przyglądał się wyświetlanym wynikom. Statek wyruszył nagle. Bez niezbędnych badań. Bez przeglądu technicznego. Jeszcze w fazie wszystkich testów. Był nowatorskim projektem. W każdej chwili mogło pójść coś nie tak. A nawet najdrobniejsza awaria w przestrzeni kosmicznej mogła prowadzić do widowiskowej katastrofy.
Nie zwrócił uwagi na wchodzących, całkowicie pochłonięty wyliczeniami. Odruchowo nasunął okulary bardziej na nos i zgarnął przedwcześnie siwiejące włosy z czoła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DelusionSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 82
Cytat : 'Ein Blut, ein Volk... ein Wolf, eine Kuku-na-muniu!"-Jasza 2017
Wiek : 24
Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Nie Sie 06, 2017 12:53 pm

- No pewnie, wzięło mnie z marszu. – Rzucił posępnie tonem tak poważnym, jakby właśnie oficjalnie przyznawał się do tego, że nie miałby nic przeciwko wspólnej kąpieli. Żarty kapitana trzymały się i jego pachołków. Ismael nie wpadł na to, że ten nie dzielił się wszystkimi informacjami żeby mieć jakąkolwiek kontrolę nad sytuacją. To wymagałoby szczątkowej inteligencji, a o to Sullivana nie posądzał. Wierzył za to, że skoro kapitan wiedział o jego seksualnej ułomności, zapewne rechotał na jej temat ze swoimi wtykami, które ciągnęły to ku zgrozie Haririego. Ku rozpaczy, która odebrała resztki sympatii do rudzielca, gdy ten zawachlował rzęsami w jego kierunku. Stracił cały, nagromadzony przez noc zapas humoru. Dźwignął skrzynkę jeszcze wyżej, pewniej wczepiając się w nią palcami. Obiecał pomóc – pomoże. Głupio byłoby mu teraz rzucić to w piździec jedynie przez nieśmieszne żarciki nieznajomego. Podpatrzył zza jego ramienia kod wejściowy, szybko chowając go gdzieś w pamięci, by w razie czego użyć innym razem. Każda informacja była na wagę złota – zwłaszcza ta, która pozwalała mu wrócić w dane miejsce zupełnie jakby rozpoczynał misję od save.
Ostrożnie odłożył pakunek pod ścianę, realnie bojąc się nagłej eksplozji. Czyżby to były naboje do działek przeciw meteorom? Nie rozumiał po co nieść je tutaj, skoro spokojnie zalegać mogły w magazynach. Nie pytał, działał. Wypatrzył Smitha prawie od razu, koncentrując na nim ok 90% uwagi. Rudzielec, chociaż mocno i pewnie manifestował cielskiem swoją obecność przestał go obchodzić. Był gdzieś tam obok, coś do niego mówił, nie istniał jednak dla postrzegania Ismaela, odkąd wpuścił go do miejsca docelowego i dał wymówkę jego obecności. Oczywiście pomagał mu do samego końca, coraz bardziej sapiąc z wysiłku i coraz wolniej wracając po kolejne skrzynki. Wysiłek nie był jego mocną stroną. Był cokolwiek wytrzymały, dlatego nie skapitulował w trakcie i mógł się jakieś milion lat później opierać plecami o ostatnią skrzynkę, wolał jednak swoje zadania i swoje wymogi rąk sprawnych, a nie silnych. Czuł że z zakwasów leczyć się będzie kolejny tydzień i to tyle w temacie bycia pomocnym. – Cała. Przyjemność. Po. Mojej. Stronie. – Uspokajał oddech, ze zdziwieniem czując że serce wali mu chyba wszędzie. Czuł pulsowanie w ramionach, łydkach, a nawet głowie. Raz jeszcze odnalazł wzrokiem Smitha. Wstał z ociąganiem, otrzepując pracowniczy mundurek i rzucił nieznajomemu ostatnie spojrzenie.
No, cipo Jasona. Donieś na mnie. – Jego twarz wykrzywiła się w ironicznym półuśmieszku, gdy oddalił się na kilka kroków. – Panie Smith? Ha… Witam. Ismael al-Hariri, sekcja rozwojowa – silniki. Chciałbym porozmawiać… Chciałbym… O kapitanie Sullivanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Nie Sie 06, 2017 6:01 pm

Dzięki. Stawiam ci piwo w kantynie – zasalutował młodzieńcowi, który tak ofiarnie wykonywał przerastającego jego siły zadanie. Obdarował znów całkiem miłym uśmiechem. Żarty Nico na jakikolwiek temat raczej miały na celu wywołanie radości niż krzywdzenie kogokolwiek. Nie był typem dupka. Z oczu mu całkiem nieźle patrzyło, tylko ten figlarny błysk musiał odrobinę niepokoić.
Wojskowy w swoim niedbale zapiętym mundurze podszedł do jednego z technicznych i zaczął dyskutować na temat dostarczenia paczek. Czekał na jakiegoś pokwitowanie, oparty barkiem o ścianę i grający w niezbyt mądrą grę malutkim urządzeniu. W ten sposób zapewne spędzał wszystkie swoje warty, jeśli akurat nie spał.
Nie wyglądał na kogoś, kto interesuje się dalszym losem Ismaela.
Seth przez dłuższy czas nie odpowiadał młodzieńcowi, kontynuując rozpoczęte obliczenia, dopiero gdy dokończył sekwencje zerknął w jego kierunku. Jasne oczy spoglądały znad okularów. Mężczyzna znów nasunął je bardziej i wydawał odrobinę skonsternowany.
Dlaczego chciałby pan ze mną porozmawiać o kapitanie Sullivanie? Nie jestem jego przełożonym. I nie łączą nas żadne osobiste relacje. Poza tym jestem bardzo zajęty.
Ton użyty przez Setha był dość uprzejmy, choć słychać w nim było zniecierpliwienie. Prośba chłopaka wydała mu się absurdalna i odrywała go od poważnego zadania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DelusionSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 82
Cytat : 'Ein Blut, ein Volk... ein Wolf, eine Kuku-na-muniu!"-Jasza 2017
Wiek : 24
Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Nie Sie 06, 2017 7:33 pm

Teraz dopiero starał się nie spuszczać z niego wzroku. Kątem oka obserwował opartego niedbale mężczyznę, główkując na temat sposobów, jakimi ten miał go śledzić, czy nadzorować. Całą jego postawa sugerowała, że nie obchodzi go wcale to co działo się dookoła i nawet oczka nie pałętały się po pomieszczeniu, z uporem wpatrzone w niewielki ekranik. Zadziwiające. Musiał mieć świetny słuch, jeżeli Jason tak na nim polegał, albo (co odrzucił z głowy na początku i teraz także usilnie się starał) wcale nie przyszedł tu za Ismaelem, zaś ich spotkanie było czystym przypadkiem. Czyżby popadał w paranoję?
- Tak… Znaczy, ja wiem. Sądzę tylko że on chce zrobić coś złego… Znaczy, nie znam planów, ale myślę… – zaciął się, bo co niby miał powiedzieć? „Hej, mam Twój klucz, a Sullivan sam wsunął mi go do kieszeni, kiedy kokosiłem się przy ścianie jego kajuty” nie brzmiało najrozsądniej. W ogóle wolałby wymazać siebie z całej tej sprawy. Zrzucić winę na niego, może na rudego żołnierza i wrócić do swoich zabaw nie niepokojony dalszym postępowaniem. Odciąć się i wieść życie jak do tej pory… Chryste panie, brzmiał jak dzieciak, któremu Shilvershot pozabierał ulubione klocki. Brakowało mu przekonania i powagi, najprawdopodobniej dlatego że Nico zachowywał się nie tak jak przewidział, Seth dokumentnie olewał jego uwagi, parchata gęba Jasona zaś siedziała mu cały czas w pamięci. Pozbieraj się do kupy, dupku. Nie skarżysz na kolegę z klasy, tylko donosisz o zamiarze popełnienia zapewne jakiegoś przestępstwa.
-[b] Tutaj. To znaczy, obawiam się że planuje wojnę szarpaną w pańskiej sekcji.[b] – Tu spojrzał kontrolnie na rudzielca, wciąż nieprzejętego i wciąż obecnego. Zacisnął dłonie w pięści, powstrzymując się przed wymierzeniem sobie samemu ciosu w szczękę. Tyle lat edukacji, a on ma problemy z wysławianiem się. No pięknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Nie Sie 06, 2017 10:36 pm

Rudy żołnierz był bardzo zaangażowany, ale niekoniecznie w poważną rozmowę Isamela.
KUUUURWAA! – Krzyknął na całe pomieszczenie techniczne na tyle głośno, by część obecnych poderwana się nagle ze swoich siedzeń, a większość rozejrzała ze strachem dookoła, spodziewając jakiejś tragedii.
Nico zerknął na nich bez zrozumienia.
Spoko. Przegrałem po prostu poziom – mruknął uspokajająco i wrócił do swojego poważnego zajęcia. Nawet nie zwrócił uwagi, że zebrał kilka miażdżąco-karcących spojrzeń. A nawet jeśli by dostrzegł, to nie wyglądał na kogoś, kto by się nimi przejął.  
Seth odetchnął, mierząc najdłużej ze wszystkich obecnych nieposkromionego wojskowego. Oczywistym było, że nie traktował poważnie tego, co ma mu do powiedzenia średnio ogarnięty, z trudem składający pełne zdania techniczny. Zaczął się pewnie zastanawiać, kto w ogóle dał mu dostęp do jakiegokolwiek sprzętu.
Przyszedłeś tu, żeby donieść, że kapitan Sullivan planuje wojnę na pokładzie statku, którego jest pasażerem? I nie wiesz dokładnie o co chodzi, ale przyszedłeś mnie poinformować? – Uniósł lekko brew, uśmiechając się z politowaniem. – Proponuję, żebyś zabrał swojego przyjaciela – wskazał otwartą na rudowłosego wojskowego – i wrócił już do obowiązków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DelusionSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 82
Cytat : 'Ein Blut, ein Volk... ein Wolf, eine Kuku-na-muniu!"-Jasza 2017
Wiek : 24
Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Pią Sie 18, 2017 9:04 am

Szybko stracił orientację w działaniach rudowłosego. Jawił mu się co prawda jako zagrożenie, jednak zajęty swoimi sprawami sprawiał wrażenie zbyt oddalonego, by bezpośrednio wpływać na działanie Ismaela. Po kilku minutach kontemplacji profilu Seth'a doszedł do wniosku, że nie ma co owijać w bawełnę. Kapitan był widocznie podirytowany jego nieskładną informacją. Sullivan i tak dowie się kto doniósł. Na statku był jedyną osobą chwilowo zdolną do zaszkodzenia mu w jakikolwiek sposób. Gdy tylko kapitan innej sekcji stanie w jego progu, Ismael będzie pierwszym, którego ten zacznie obwiniać. Nie ukrywał, że bał się tego jak diabeł wody święconej. Strach ten podpowiadał mu, by po prostu wykonał rozkaz i więcej nie pokazywał się Silvershotowi na oczy. By zrobił co musi i zabunkrował się w swojej norze, nie wyściubiając nosa aż do końca lotu. To byłoby najłatwiejsze i gdyby nie poczucie moralności i obowiązku pewnie właśnie oddalałby w jakiś sposób zbiegowisko i logował się do systemu. Zacisnął dłoń schowaną w kieszeni. Ostry kształt pendriva wbijał mu się w skórę, przypominając o tym, kto mu go tam zainstalował. No dalej, Ismael, nie bądź dzieckiem.
No dobra, raz kozie śmierć.
- Mam solidne podstawy by tak sądzić. – Odetchnął głęboko i wyciągnął z kieszeni nie nośnik, a klucz dostępu. Położył go przed mężczyzną na panelu, który ten właśnie nadzorował. Nie był typem recydywisty, który spełnia obce rozkazy grzecznie jak tresowany pies. Daleko mu także było do buntownika, trząsł się bowiem jak galareta, pewny że gniew Jasona go nie ominie. Jedyna nadzieja w Sethu, który być może przez wzgląd na uczciwość Ismaela wyrazi jakąkolwiek chęć do jego ochrony. Wiedział doskonale, że czas na karę dla wojaka przyjdzie dopiero na ziemi. Teraz ciężko byłoby rzucać się na kapitana załogowej policji – nie mieli zastępstwa, nikt też nie był w stanie go zastąpić. Może jednak ktoś wreszcie pomyśli o tym by ukrócić jego szarogęszenie się? Jakiś areszt, nakaz wyjaśnień? Nastroje na pokładzie i tak były już mocno niestabilne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Nie Sie 20, 2017 11:50 am

Wyraz twarzy naukowca nie zmienił się, gdy Ismael położył przed nim naciągany dowód winy wojskowego. Zmierzł młodzieńca zmęczonym spojrzeniem znad okularów i sięgnął po klucz dostępu. Obrócił go w dłoniach, przesunął palcami po krawędziach i swoim nazwisku. Nie krył tego, że sprawdza jego autentyczność. Test musiał wypaść pomyślnie, ponieważ Seth spoważniał. Wsunął przedmiot do kieszeni.
To niezwykle interesujące, jak udało się panu zdobyć tę kartę. Kapitan Sullivan nie musiałby kraść mojej, ponieważ ma dostęp do wszystkich danych. Poza tym wybacz mi chłopcze, ale znam Jasona. Może nie jest najprzyjemniejszym człowiekiem, ale zadba o ten statek, bo takie ma rozkazy. Jeżeli szukasz sposobu, by odwdzięczyć mu się za jakiś rasistowski żart, to ten który wybrałeś jest naprawdę zły.
Po raz kolejny posłał mu ten zniecierpliwiony uśmiech. Mało kto da wiarę oskarżeniom wysuniętym w stosunku do wojskowego, który znany jest ze swojej bezwzględnej skuteczności i nienagannych przekonań. Ktoś silny jest gwarancją bezpieczeństwa. Naruszenie jego autorytetu w tej sytuacji mogło tylko prowadzić do pogłębienia chaosu niż uspokojenia kogokolwiek.
Czy powinienem zaprosić kapitana Sullivana, by przed nim powtórzył pan swoje oskarżenia, a on mógł na nie odpowiedzieć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DelusionSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 82
Cytat : 'Ein Blut, ein Volk... ein Wolf, eine Kuku-na-muniu!"-Jasza 2017
Wiek : 24
Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Wto Wrz 12, 2017 5:19 pm

Stężał. No nie do wiary. Zupełnie nie pomyślał o tym, iż na wyższych stanowiskach ręka rękę myje. Był pewien że Seth zalazł jakoś za skórę Sullivanowi i dlatego ten zapragnął sabotować jego miejsce pracy. Fakt zaufania i wiary w żołnierską moralność Silvershota wstrząsnął nim jak pierwsza myśl o wylocie w kosmos. Wycofał się o krok, chcąc coś powiedzieć, jednak z jego ust nie uszło nic poza ciężkim westchnieniem panikującego królika w okresie łowieckim. Rozejrzał się natychmiast, powracając do mężczyzny spojrzeniem dopiero po dłuższej chwili. Pięknie, wdepnął w gówno poziomu „nie wygrzebiesz się choćbyś rył i sto lat”. Ta sama moralność, która wcześniej kazała mu grać fair wobec innych teraz śmiała się z niego, wcale nie ukradkiem, jawnie kpiąc z wiary w to, że prawda zawsze tryumfuje. Naiwny dzieciak w naiwnych czasach.
Położył uszy po sobie, garbiąc się lekko i gubiąc pewny wyraz twarzy. Pokonał go, nawet nie wychodząc ze swojej kajuty. Bardzo chciał krzyknąć że prosi o obecność i atencję Jasona tylko po to by zapewnić o swojej prawdomówności, nie był jednak aż tak głupi, by samemu podkładać głowę pod topór. – Ma pan rację, to było niemądre. Przepraszam, działałem w nerwach i teraz widzę swój błąd. – Przez zaciśnięte zęby nie brzmiało to szczerze, na nic innego jednak nie było go stać. Nie czuł skruchy, czuł jedynie kiełkujący w podbrzuszu strach nakazujący mu wiać gdzie pieprz rośnie i skryć się w najmniejszej norze na pokładzie. Pobielał na twarzy, co w kontraście z jego śniadą cerą dawało obraz jakby trawiącej go choroby. Nie czuł się dobrze, chociaż powodowane to było nie stanem zdrowia, a narastającym zdenerwowaniem zawijającym mu trzewia w supełki. – Chciałbym się odmeldować i wrócić do mojej sekcji. Mam kilka zadań do wykonania. Za pozwoleniem…
Poczekał. Poczekał aż ten coś powie. Nie liczył nawet że Jason się o tym od Setha nie dowie. Miał jakąś nikłą nadzieję na poprawę losu, teraz jednak bardziej od doprowadzenia sprawy do końca zależało mu po prostu na przeżyciu. Ciekawe czy na pokładzie była jakakolwiek książka traktująca o tym, jak bronić się przed kopniakami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Wto Wrz 12, 2017 11:42 pm

Mężczyzna jeszcze raz obrócił w palcach cenny klucz, który mógłby dać młodzieńcowi dostęp do niemalże całej bazy danych, poza szyfrowanymi informacjami przeznaczonymi dopiero od pewnego stopnia wojskowego. Kąciki ust Setha opadły w niezadowolonym grymasie. Chłopak tylko potwierdził jego przypuszczenia, unikając konfrontacji z Jasonem.
Możesz odejść – poinformował oschle. Miał pretensje, że z powodu tych bzdur i wymyślonych spisków młodzieniec oderwał go od poważnej pracy.
W tym świecie dużo bardziej opłacało się jednak być posłusznym niż uczciwym. Kogo obchodziły dobre intencje Ismaela?

Drugiego dnia swojego życia w ukryciu został odnaleziony. Odrobinę ulgi mógł mu sprawić widok potarganej, rudej czupryny. Nico pojawił się u wylotu korytarza. Za ucho wetkniętego miał papierosa, a na ustach ten nonszalancki uśmiech.
Przyspieszył kroku nim młodzieniec zniknął za rogiem. Złapał go za ramię i wciągnął do jednego z magazynów, używając swojej karty. Zatkał usta Ismaela nim ten narobił niepotrzebnego hałasu. W pomieszczeniu było strasznie ciasno. Technik zmuszony był przylgnąć ciałem do mężczyzny. Wyraźnie czuł jego zapach, który mieszał się z wonią kurzu.
Jason kazał cię znaleźć swoim ludziom. Masz przejebane. – Zamilkł, gdy za drzwiami dało się słyszeć ciężkie, wojskowe kroki. Ponownie odezwał się parę sekund po tym, jak ucichły. – Co wywinąłeś?
Byłem uczciwy. Chciałem dobrze. Próbowałem nie dopuścić do zaognienia sytuacji na statku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DelusionSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 82
Cytat : 'Ein Blut, ein Volk... ein Wolf, eine Kuku-na-muniu!"-Jasza 2017
Wiek : 24
Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Wto Wrz 12, 2017 11:57 pm

No pies rypał ten cały jasonowy wywiad na pokładzie. Ledwo poczuł na ogonie wojskowego, nie oglądając się za siebie pośpieszył kroku. Odszedł od stanowiska jedynie na chwilkę, krótki moment przerwy dla rozprostowania zastałych od dziesięciu godzin kości i już musiało mu się poszczęścić, że wpadł na psa gończego, dyszącego mu w kark nieco zbyt mocno niż to było moralnie dopuszczalne. Prawie porobił się w gacie, szarpnięty i wtargany do ciemnego pomieszczenia. Próbował krzyczeć, jednak duża dłoń szybko odnalazła dolną połowę jego twarzy, dławiąc wszelką próbę wołania o pomoc. Zadrżał, czekając na cios, który nie nastąpił. Zamiast tego Nicholas przemówił.
Dopiero wtedy rozpoznał go po głosie. Przerażenie w jego spojrzeniu nie malało, wiedział przynajmniej od kogo zbierze wpierdol. Dobrze, że to nie był sam Sullivan, może obejdzie się bez wymieniania kompletu zębów. Wciśnięty pomiędzy ścianę i szeroki tors mężczyzny nie był nawet w stanie głębiej odetchnąć, dlatego skupił się na powstrzymaniu odruchu błagania o pomoc. Posiadał jakąś tam dumę i nie chciał się jej wyzbywać już na starcie.
Nie odpowiedział jednak. Ciągle przyciśnięta mu do ust dłoń rudowłosego nie pomagała mu wyartykułować ani jednej spójnej myśli. Za drzwiami posłyszał kroki, które pomogły mu się zebrać na tyle, by nie trząść się jak galareta. Zazwyczaj radził sobie w ciemności, jednak kilka godzin tuż przy palniku mocno osłabiło jego skille w widzeniu. Czym się naraził? Powinien wymienić to czym się nie naraził, szybciej by mu zeszło. Prawdopodobnie chodziło o nośnik, który ciągle miał u siebie. Schował go tak dobrze, że czasami sam zapominał gdzie jest. Nie do odnalezienia bez jego pomocy, a tej udzielać nie miał zamiaru. Może chodziło o rozkaz, z wypełnieniem którego się wstrzymywał? A może pieprzony Seth przy wieczornym koniaczku pogadał sobie z Jasonem i wyjawił mu jego mały, ciapaty problem z posłuchem? Cholera wiedziała, jedno było pewne – ma przejebane i to dosyć konkretnie. Nie wiedział jedynie jaki w tym udział ma sullivanowy szpicel od Smitha. Nie oczekiwał pomocy od kogoś, kto wychowywał się pod czujnym okiem Silvershota i szczerze zdziwiłby się, gdyby mężczyzna miał przyjazne zamiary. Jeżeli chciał zabłysnąć to nie tędy droga. Najpierw powinien pomyśleć, potem zadawać pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Sro Wrz 13, 2017 10:01 am

Ze strony Ismaela porada o tym, by najpierw myśleć, a potem mówić, wydawała się być zgoła ironiczna. Niestety, chłopak postanowił też zamknąć gębę akurat wtedy, kiedy było to najmniej potrzebne. A tak chętnie kłapał dziobem przed Smithem. Nico westchnął zirytowany i spróbował przyjąć nieco dogodniejszą pozycję, co dla tak dużego faceta w zapchanym magazynie nie było wcale łatwe. Czuł, jak łokieć chłopaka ciągle wbija się w jego tors, a jakiś cholerny pakunek za chwilę zmiażdży stopę. Do tego musiał się odrobinę przygarbić, aby nie uderzyć w nic głową.
Kurwa. Powiesz mi o co chodzi w tym całym gównie czy poczekasz aż zapyta cię któryś z tamtych uprzejmych panów? – Spróbował jednak przesunąć Ismaela tak, by zyskać odrobinę przestrzeni, tym samym jednak oddalił go od drzwi. Wciąż nasłuchiwał, pewien że chłopcy Silvershoota tak łatwo nie porzucą zwietrzonego tropu.
Pewnie jak im cię przyprowadzę, to postawią mi kolejkę – Nico wyglądał raczej na niegroźnego poczciwca. Nie przypominał kogoś, kto mógłby mieć złe zamiary. Miał w sobie cały urok tłuściutkiego labradora. A na dodatek był rudy. Ludzie pokroju Jasona czują zazwyczaj instynktowną antypatię do rudych ludzi. – Albo nawet pozwolą ci dać w śliczną buźkę dla rozrywki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DelusionSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 82
Cytat : 'Ein Blut, ein Volk... ein Wolf, eine Kuku-na-muniu!"-Jasza 2017
Wiek : 24
Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Sro Wrz 13, 2017 10:41 am

Faktycznie można by rzec, że przyganiał kocioł garnkowi. Ismael nie był z rodzaju tych osób, co oceniają pochopnie przy byle okazji. Teraz był po prostu zdenerwowany i przestraszony, co w przeciągu kolejnych dwóch dni z łatwizną byłoby w stanie doprowadzić go do nerwicy i paranoi. Znosił nie tylko przykre zagrywki kapitana, ale i bandy byle ludzi z byle funkcją, którzy strasznie upodobali sobie nękać tych, którzy byli stereotypowo źli, niepotrzebni, czy idealni na ofiary. Na zmianę pozycji zareagował ciężkim stęknięciem, czując jego stopę przydeptującą swoją i silną dłoń zgarniającą go w głąb pomieszczenia.
- Dziękuję że byłeś na tyle łaskaw by zdjąć mi rękę z twarzy. Uwierz, że to bardzo ułatwia mi próbę powiedzenia czegoś na swoją obronę. – Potępiający wzrok ginął w mroku magazynu, nie robiąc wrażenia na kimkolwiek poza Ismaelem we własnej osobie. Zaczął macać po omacku ścianę przy półkach od swojej lewej, by być może w innym życiu natrafić na coś, czym ewentualnie mógłby się bronić. – Sullivan nawet nie powiedział wam za co mnie ścigacie? – Automatycznie ściszył głos, słysząc że ktoś nadal chodzi za drzwiami. Jeżeli wcześniej myślał, że to potencjalny ratunek przed rudowłosym, chwilowo wolał stać tu ściśnięty z jego ogromnym cielskiem niż wydawać się jak pieczone prosię na tacy. – Nie spełniłem oczekiwań. Dwa dni minęły a ja wciąż nie wykonałem jego osobistego rozkazu, ba, nie stawiłem się w jego kajucie by poinformować o postępach. Olałem to i wróciłem do własnych zajęć.
Liczył na współczucie? Nie był naiwnym, małym chłopcem wierzącym w idealny świat i empatycznych ludzi. Wyrósł z tego już na studiach, pierwszy raz zderzając się z rzeczywistością poza gronem swojaków. Teraz miał nadzieję jedynie na to, że pierwszy cios pozwoli mu zemdleć i obudzić się dopiero, jak będzie już po wszystkim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Sro Wrz 13, 2017 11:34 am

Sprawdzanie półek szybko okazało się naprawdę niefortunną decyzją.
Ismael przypadkiem strącił coś metalowego, co zapewne świetnie nadawałoby się do przyłożenia komuś porządnie w łeb. Problem w tym, że spadający łom czy inne wyjątkowo hałaśliwe ustrojstwo zaczęło obijać się o inne elementy, zanim walnęło z hukiem w podłogę. Cudem ominęło jego stopę (tę na której rudy nie zdążył jeszcze stanąć).
Kurwa – Nico wydał się zirytowany i nerwowo obrócił przez ramię. Na szczęście niedawno usłyszeli, że kroki znów się oddaliły, ale nie mogli mieć pojęcia, na ile hałasy stąd, były słyszane na korytarzu. Na statku panowało specyficzne echo.
Nie wróciłeś do własnych zajęć. Sullivan posłał ludzi na twoją zmianę. Nie pojawiłeś się w pracy.
Urwał, ponieważ usłyszeli znów ciężkie buciory na korytarzu. Tym razem odgłos kroków był dużo szybszy i bardziej rytmiczny, jakby ktoś biegł w ich kierunku.
O chuj – rozejrzał się nerwowo, ale w końcu zarechotał. – Dawaj. Jęcz i informuj cały świat, jakiego mam dużego albo będziesz miał okazję przekonać się, jakiego mają oni. – polecił mu i zaczął rytmicznie postukiwać jedną ze skrzynek o ścianę. Posłał znaczące spojrzenie młodzieńcowi, ale ten raczej nie mógł go dostrzec.
W tej sytuacji może to i lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DelusionSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 82
Cytat : 'Ein Blut, ein Volk... ein Wolf, eine Kuku-na-muniu!"-Jasza 2017
Wiek : 24
Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Sro Wrz 13, 2017 12:13 pm

- Oczywiście, że wróciłem. Nie macie dostępu wszędzie, nawet jeżeli jesteście cholerną policją. – Na szczęście istniały lokacje poza ich zasięgiem, problem jednak w tym, że były niewielkie i nie zapewniały odpowiedzi na wszystkie potrzeby. Musiał kiedyś iść do łazienki, czy oszamać przyniesiony ze stołówki obiad. Nie był robotem, by tkwić w jednym, niewielkim, trudnodostępnym miejscu za silnikiem bez chociażby zająknięcia o potrzebie przerwy. To go niestety zgubiło.
Cofnął rękę wystraszony hałasem. Chociaż niewiele widział, on także rozejrzał się dookoła, jak gdyby spodziewając się otwierających się drzwi i wielkich, umięśnionych łap sięgających ku nim, by wywlec za szmaty na korytarz. Jebany burdel, dlaczego nikt nie sprzątał tych zakichanych magazynów? Co robiła sekcja porządkowa, do wuja?! – Co? – Nie zrozumiał Nico, nawet nie próbując wejść w jego głowę. W pierwszej chwili wziął go po prostu za szalonego, dopiero w drugiej orientując się co miał na myśli. Widział to w filmach akcji jeszcze na Ziemi, ale zazwyczaj ograniczone go wciskania się w ścianę i gorącego pocałunku pięknych jak kwiaty lotosu aktorów na tle pędzącej akcji. Jemu przyszło zagrać w bollywoodzkiej wersji pornosa dla upośledzonych. Zaraz wszyscy wyskoczą na korytarz, zaczną śpiewać i tańczyć.
Z ociąganiem podjął się wypełnienia komendy rudzielca. Nie widział w tym większego sensu, ufał jednak że ten chociaż w minimalnym stopniu wie co robi. Z mózgiem jak orzeszek musiał mieć chociaż trochę intelektu i sprytu, by przejść szkolenie załogowe. Zatkał ust dłonią, by nie brzmieć zbyt oczywiście. Zajęczał pierwszy raz, potem drugi. Potem trzeci i kolejny. Był zły na siebie, na świat, na Jasona. Był pewien że po fakcie pójdą ploty, jakby miał zbyt łatwo na statku. Pochwalił brak zapalonego światła – mógł przynajmniej czerwienić się bez obawy o to, że mężczyzna nakryje go na pewnym rodzaju zawstydzenia tym co robił.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Sro Wrz 13, 2017 2:04 pm

Mężczyźni musieli zatrzymać się pod drzwiami i nasłuchiwali. Naprawdę zabawnie stałoby się, gdyby jednak otworzyli te drzwi i zobaczyli dwóch kretynów, udających gorący seks w magazynie. Dopiero wtedy Ismael miałby naprawdę przesrane i zostałoby mu już tylko skoczyć w próżnię.
Ileż kawałów można by napisać, o tym co robi ciapaty i rudy w brudnym magazynie.
Życie jednak oszczędziło mu przynajmniej tego upokorzenia. Usłyszeli stłumione głosy dwóch goryli Jasona.
Weź sprawdź, co się tam odpierdala.
Nie słyszysz?!
Słyszę, ale podobno brudas gdzieś tu się schował. Mieliśmy wszystko sprawdzić.
Daj spokój. Nie będziemy przeszkadzać komuś w dobrej zabawie.
Zarechotał niezbyt mądrze i lubieżnie. Pewnie nawet puścił oczko do swojego towarzysza. Cóż. Widać nawet takie mięśniak potrafią zdobyć się na odrobinę empatii.
Wyruchaj ją za nas! – Krzyknął jeden z nich, uderzając płaską dłonią w drzwi magazynu.
Echo tego dźwięku w pomieszczeniu o koszmarnej akustyce niosło się długo i na dłuższą chwilę ogłuszyło tę dwójkę. Przedstawienie musiało jednak trwać, aż nie uzyskali pewności, że szanownym panom nie znudziło się trzepanie kapucyna do metalowych drzwi.
Nico odetchnął, zostawiając w końcu szafkę w spokoju. Trudno mu było w ciemność dojrzeć chłopaka.
Świetnie się spisałeś – zaśmiał się cicho. – Może powiesz mi dokładniej, czym go tak wkurwiłeś? Chce ci pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DelusionSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 82
Cytat : 'Ein Blut, ein Volk... ein Wolf, eine Kuku-na-muniu!"-Jasza 2017
Wiek : 24
Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Sro Wrz 13, 2017 2:40 pm

Ciągnęło się to w nieskończoność. Nawet nie podejrzewał siebie o takie zdolności wokalno-aktorskie. Gdy po pomieszczeniu rozszedł się dźwięk dłoni bijącej w drzwi, krzyknął urywanie i przycisnął dłoń do ust. Dzięki opatrzności każdy w takiej sytuacji byłby co najmniej zaskoczony, dlatego zabrzmiało to naturalnie. Zdecydowanie bardziej naturalnie, niż jego sztuczne jęki na pokaz. Stojąc w miejscu zasapał się, jakby przez cały statek uciekał przed cholerną bandą Sullivana. Podniesione ciśnienie, szum krwi w uszach, szybsze bicie serca i adrenalina były teraz wszystkim co składało się na Ismaela. To, plus paniczny strach zalęgający się głęboko w umyśle, powtarzający nieubłaganie „on i tak Cię do padnie, a z mordy zrobi Ci polerkę do butów”.
- Wasz kapitan widać nie traktuje was poważnie. Nie powiedział za co mnie ściga? Zdecydowanie nie za ładną buzię. – Skrzywił się, nie potrafiąc pohamować języka. W sytuacjach stresowych reagował automatycznie, dopiero później gryząc się w ozór i żałując. – Możesz łaskawie nie wpychać mi kolana między nogi? To cokolwiek krępujące, skoro już na mnie napierasz.
Zniżył głos tak bardzo jak się dało, by nadal być słyszalnym dla rudzielca, jednak by nie niosło się to poza magazyn. Ściany mają uszy i tego obawiał się równie mocno co samego spotkania z Sullivanem.
- Chciał sobie ze mnie zrobić chłopca od brudnej roboty, a ja dałem plamę. To plus pewnie fakt, że nie przylazłem z podkulonym ogonem po parę kopniaków. – Nie ufał mu. Nie wspominał o nośniku i nie zamierzał, póki Nico sam otwarcie go nie zapyta. Liczył się chyba z każdą możliwością i wolał nie pozostać z ręką w nocniku, jeżeli dryblas okaże się mądrzejszy niż to pokazywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Sro Wrz 13, 2017 11:33 pm

Zdecydowanie Ismael nie wiedział, kiedy powinien zawrzeć gębę. Nico nie cofnął nogi. Gorzej, zamiast ją zabrać, to wcisnął ją mocniej między jego zwarte uda i lekko przesunął kolano do góry. Przyszpili drobniejsze ciało do skrzyń, tak że ostre kanty wbiły się w plecy młodzieńca. Swoim niedźwiedzim cielskiem zablokował mu wszelką drogę ucieczki. Chłopak miał nawet okazję poczuć twarde mięśnie na torsie mężczyzny.
Może był idiotą, ale do dania komuś w mordę albo gwałtu wcale nie trzeba specjalnej inteligencji, jeśli się tylko jest dość silnym.
Nico jednak zaśmiał się, gdy tylko chłopak się spiął. Nie wypuścił go, ale też nie kontynuował torowania sobie drogi między jego udami. Pokręcił głową i kilka rudych kosmyków załaskotało buźkę Isamela. Wojskowy wciąż był niestosownie blisko.
Buźkę masz naprawdę całkiem niezłą – mruknął komplement uratowanej przed dwoma smoka księżniczce. Wypuścił go jednak, nim chłopak wkurzył się porządnie. – To może powiesz mi, co to za brudna robota? Nie wszyscy na statku uważają metody Jasona za dobre. Gdybyś dał im dobry argument… O czym gadałeś ze Smithem?
A więc jednak Nico był szpiegiem, ale zupełnie innej strony tego konfliktu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DelusionSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 82
Cytat : 'Ein Blut, ein Volk... ein Wolf, eine Kuku-na-muniu!"-Jasza 2017
Wiek : 24
Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Sro Wrz 13, 2017 11:52 pm

Spiął się, a jakże. Stężał, nieruchomiejąc w lekkim rozkroku, napierając udami na nogę rudowłosego i w żelazny uścisk swojej mikrodłoni łapiąc jego umięśnione ramię. Czuł się jakby ściskał stalową falbanę… Albo jakby to stalowa falbana ściskała jego. Zbladł, pozwalając całej krwi odpłynąć Allah wie gdzie i przełknął ślinę w bolesnym skurczu zaciśniętego z nerwów gardła. Przez umysł przeleciały mu wszystkie przekleństwa w każdym języku jaki tylko znał. Nie pisnął, nie jęknął, nie krzyknął, chociaż sam Nicholas mu świadkiem, że łajałby go jak burą sukę, gdyby nie jeden drobny szczegół… I „drobny” jest tu użyte z rozmysłem.
- Co to cholery?! – Uniósł nieco głos, nerwowo rozglądając się w kierunku drzwi. Rura, którą wcześniej wymacał w ciemności leżała gdzieś pomiędzy ich nogami, toteż sięgnięcie po nią byłoby szczytem braku kręgosłupa. Zaparł się, spinając wszystkie mięśnie i zaciskając zęby, dziwiąc się że te nie popękały pod naporem szczęk. O ile wcześniej nie ufał mu na dość neutralnej płaszczyźnie, teraz zaczynał się go również bać. Jeżeli zaproponuje mu bójkę, radośnie skończy zanim spróbuje uchylić się przed pierwszym ciosem. – Niech będzie dla Ciebie istotne jedynie to, że Sullivan nie jest zadowolony z braku postępów w tej robocie, a ja nie zamierzam się bardziej pogrążać. Może jeszcze nie muszę dekompresować się poza statkiem i nie chcę tego pogarszać. Odsuń się. – Już chciał zagrozić że doniesie na niego, jednak w porę ugryzł się w język. Plus sto do adrenaliny nie przeszkodziło mu w kalkulowaniu zysków i strat. Skoro Smith mu nie uwierzył, Jason nie będzie bardziej łatwowierny, a już na pewno nie słowom Ismaela. Niczego nie powie. Ukryje się za silnikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Czw Wrz 14, 2017 9:19 am

Reakcja Nico zmieniła się, gdy tylko uświadomił sobie ów drobny szczegół. Ledwie poczuł na swoim udzie, ale to wystarczyło, żeby się cofnął i dał chłopakowi spokój. Nagle to wydało mu się ważniejsze od wkurwionego Jasona. Okazało się, że rudy zawadiaka był koszmarnie zakłopotany.
Wziął głębszy oddech.
Sorry – powiedział niespodziewanie, nim wrócił do beztroskiego tonu. – Nie wiedziałem, że wolisz facetów. Chciałem się pośmiać.
Takie żarty są zabawne między dwoma mężczyznami hetero. Nic tak nie cementuje zupełnie niegejowskiej przyjaźni, jak grożenie, że wsadzi się komuś w dupę. W przypadku Ismaela nie było tak śmiesznie. Nico czuł się trochę, jakby zajrzał pod spódnicę nauczycielki. Zawstydzony i zainteresowany jednocześnie.
Słuchaj. Próbuję ci pomóc. Jason nie jest jedyną osobą, która ma władzę na statku. Ale jasne. Masz prawo robić, co chcesz. Co ci za różnica. I tak masz przejebane. Jakbyś zmienił zdanie, to się odezwij – otworzył cicho drzwi od magazynu, starając się, by jakieś skrzypnięcie nie zaalarmowała znowu wojskowych.
Wyszedł i to samo pozwolił zrobić Isamelowi, a potem pan techniczny mógł sobie poszukać silnika odpowiedniego na kryjówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DelusionSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 82
Cytat : 'Ein Blut, ein Volk... ein Wolf, eine Kuku-na-muniu!"-Jasza 2017
Wiek : 24
Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Czw Wrz 14, 2017 1:34 pm

- Co? – Miał doprawdy niemądrą minę. Nie zrozumiał o co może chodzić Nicholasowi i już prawie zaprzeczył, gdy dotarło do niego jak bardzo NIE obojętny był mu cały ten majdan w magazynie. Odkaszlnął, nie wiedząc co powiedzieć i jak to zrobić by nie wyjść na durnia. Pięknie. Cale tygodnie brania prysznica w innych godzinach i prób unikania wszelakich kontaktów fizycznych poszły się jebać psu w dupę. Jedna, dziwna sytuacja owocująca bliskością drugiego ciała, którego nawet nie widział przez cholerną ciemność i już został odkryty. Świetnie, Ismael, po prostu cudownie. Twoja kariera w NASA na bank zakwitnie. – To nic wielkiego. – Machnął ręką, nie do końca zdając sobie sprawę jak mało znaczący był to gest. – Ale jak się rozejdzie to będę wiedział, komu być wdzięczny.
Nie próbował już nawet na niego patrzeć. Bagatelizował sprawę, ale wewnątrz trząsł się jak galareta. Powinien się jeszcze przefarbować na ognisty oranż i będzie kompletny. A, no i postudiować prawo, uprawiając crossfit. Dopiero gdy przecisnęli się przez wyjście, mógł odetchnąć o otrzeć pot roszący czoło. Poddenerwowanie dało o sobie ponownie znać. Rozejrzał się niepewnie nim przekroczył próg i zaraz przylgnął do ściany. – Pierwszy raz jestem lisem na polowaniu z ogarami. Pierwszy raz jestem na jakimś cholernym polowaniu i nie mogę powiedzieć, że mi się to podoba. – Miał wywalone na wszelkie komplementy odnośnie wyglądu, wiary i stereotypów. Nauczył się to ignorować. Teraz chodziło mu tylko o to, by nie stracić zdolności do pracy. Z połamanymi rękami byłoby mu ciężko zrobić cokolwiek. – Miałem namieszać w panelu sterowania z klucza kapitana Smitha. Nie wiem jak, bo tego nie zrobiłem. Nie wiem dlaczego chcesz mi pomagać, bo nie mam niczego czym mógłbym Ci się odpłacić, a nie jestem dzieckiem i wiem jak to działa. Jak już trafię do sekcji szpitalnej to mnie odwiedź i wtedy na pewno porozmawiamy. – Ha, nawet się uśmiechnął. Nawet był przez chwilę miły, naprawdę doceniając to, że ten uratował go chwilowo przez dryblasami Jasona. Skinął mu głową, czekając na jego ruch. Wolał się teraz do nikogo plecami nie odwracać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Czw Wrz 14, 2017 4:08 pm

To nic wielkiego.
Już nie bądź taki skromny – Nicholas zażartował, zgarniając papierosa zza swojego ucha. Zrolował białą bibułkę, lekko gniotąc ją w palcach. Wydawało się, że teraz patrzył na chłopaka odrobinę inaczej. Wcześniej traktował go jak kociaka, którego można bezkarnie drażnić. Teraz wydawał się być nim zainteresowany. Zawadiacki uśmiech nabrał uwodzicielskiej nuty.
Wsunął sobie na sekundę ćmika do ust, zaraz jednak znów zaczął się nim bawić.
Przeczesał dłonią rude kudły, jakby tym samym chciał poprawić niesforną fryzurę. Widział zdenerwowanie chłopaka i nie dziwił mu się. Nawet wielcy faceci po tym jak wkurwili Jasona zmieniali się w strachliwie króliczki i robili pod siebie.
Chyba mam kompleks bohatera – mrugnął do niego z łagodnym uśmiechem. Rzeczywiście, było w tym niedźwiedziu coś, co wzbudzało sympatię. Wyglądał na niegroźnego poczciwca, który woli wypić trzy piwa niż skopać jakiegoś frajera. – Powiesz mi, dlaczego Jason kazał cię przyprowadzić? Widzisz… z reguły każe tylko obić mordę. Nie zaprząta sobie głowy takimi śmieciami. Więc, dlaczego jesteś wyjątkowy?
Ismael miał rację. Drugie urządzenie, które tak skrupulatnie ukrywał musiało być cenne dla kapitana Sullivana, ale raczej nie przehandluje go za własną dupę. Przynajmniej nie u Jasona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DelusionSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 82
Cytat : 'Ein Blut, ein Volk... ein Wolf, eine Kuku-na-muniu!"-Jasza 2017
Wiek : 24
Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Czw Wrz 14, 2017 4:27 pm

- Bohaterowie umierają młodo. – Westchnął ciężko. Skrzywił się nieznacznie na określenie, jakim został potraktowany, był to jednak odruch bezwarunkowy. Nie przejął się zbytnio, znosił cięższe obelgi, w większym natężeniu i o szerszym rozdźwięku. Ta tutaj była prawie jak słodkopierdzenie. Nie wiedział na ile mógł zaryzykować. Nie mógł też powiedzieć że go polubił. Po prostu czuł wdzięczność i to chyba kazało mu być nieco przyjemniejszym w obyciu, nieco bardziej otwartym na to, co rudzielec ma do powiedzenia. –Sullivan myśli, że mam coś co należy do niego.
Drgnął, gdy posłyszał zbliżające się kroki. Nie potrafił określić nadchodzącego nieszczęścia, wiedział jedynie że to nikt z technicznych. Ci stąpali cicho, niewidoczni niczym gryzonie. Omijając główne arterie przemykali bocznymi pokojami jakby to były tunele wentylacyjne dostosowane do nich. Żaden z nich nie szczycił się rozwiniętą muskulaturą, mogli zatem wybierać drogi bardziej kręte i rzadziej uczęszczane. Oni rozwijali inni mięsień, kiedy reszta mężczyzn i kobiet siedziała w siłowni i stołówce. Ismael wycofał się w stronę drzwi do magazynu, z którego wyszedł. Nie była to dobra kryjówka. Drugi raz nie będzie w stanie udawać „ekscytacji na golasa”. Nie w momencie, gdy Nicholas wiedział o nim zbyt dużo i gdy on sam był tego świadom. Na aktora się nie uczył.
- To nie jest dobre miejsce na rozmowę. Wolałbym wrócić tam, gdzie jest mniejsze ryzyko napotkania Twoich kolegów. – Przyjrzał się rudzielcowi z pewnym popłochem. Nie odnajdywał przyjemności gawędzenia sobie z nim, nawet jeżeli ten był zadziwiająco poczciwy i zabawny. Nie, kiedy prawie czuł oddech psów Silvershota na swoim lisim karku. Maszynownia dwa segmenty niżej zdawała się być idealna. Wszystko zagospodarowano tam tak, by jak najefektywniej wykorzystać przestrzeń, toteż żołnierze rzadko kiedy zapuszczali się tam, przez wzgląd nie tylko na nikłe zainteresowanie tym „jak to lata”, ale i własne gabaryty. Wysoki wzrost i widoczne mięśnie nie sprawdzały się w miejscach, gdzie ledwo przeciska się dwójka typowych chińskich speców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Czw Wrz 14, 2017 6:52 pm

Jasne. Prowadź.
Skinął rudym łbem i zerknął jeszcze przez ramię, skąd coraz wyraźniej dochodziły ich kroki wojskowych. Musieli się pospieszyć, jeśli nie chcieli jeszcze tego dnia wpaść na pogadankę do Jasona.
Niestety.
Przestrzeń szybów wentylacyjnych i wąskie przejścia między fragmentami statku okazały się prawdziwym torem przeszkód. Na początku Nicolas próbował zgrywać dzielnego cwaniaka, choć miejsca pokonywane przez Isamela bez trudu, dla niego były prawdziwym wyzwaniem. W końcu jednak z jego ust wydobył się zdesperowany jęk.
No chyba sobie jaja robicie – skrzyżował ręce na piersi niczym wyjątkowo duży i obrażony chłopiec. Aby przedostać się tym tunelem, musiał się niemalże czołgać. Stał tak uparty dość długo, oskarżycielsko łypiąc na Ismaela. – Jeszcze papierosa gdzieś zgubiłem – poskarżył się komicznie.
Cała ta ucieczka z tym ogromnym marudą stała się zabawna. Szczególnie, kiedy Nico przywalił głową w jedną z wiszących rur. Od tego momentu marudzeniu już nie było końca. Choć nie wydawało się, żeby niedźwiedziowi takie uderzenie mogło szczególnie zaszkodzić. Po dotarciu na miejsce nadal masował pięknego guza na czole. Rudy wyglądał dość pociesznie z tą pokazowo nieszczęśliwą miną.
Czyli co? Chcesz mi powiedzieć, że ukradłeś coś Jasonowi? I nadal masz to coś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DelusionSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 82
Cytat : 'Ein Blut, ein Volk... ein Wolf, eine Kuku-na-muniu!"-Jasza 2017
Wiek : 24
Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Czw Wrz 14, 2017 7:03 pm

Sam nie wiedział dlaczego się na to zgodził. Przeprawa przez maszynownię była już nie tylko ucieczką, ale i komedią ciągnącą za sobą długie i donośne jęki. Czuł się jak mały, afrykański chłopiec wiodący za sobą wołu, tylko że rudy nie był spolegliwą, cichą krową, a muczał donośnie jakby mu giez siadł na dupie i kąsał. Znajdą ich idąc tylko za rykami Nicholasa, tego był pewien. Powinni się rozdzielić i nie spotkać aż do lądowania, żeby zaoszczędzić kłopotu każdej stronie. Dookoła przemykali inni cisi mechanicy. Wymijali ich w milczeniu, chociaż radosne buzie wskazywały iż nikt nie pracuje tu pod przymusem. Ba, oni nie chcieli schodzić ze zmiany, dokręcając coś, smarując, oliwiąc i wymieniając. Dbali o statek lepiej niż o pierworodnego, zapewniając innym komfort lotu bez awarii turbin, bez dziur w dyszach i niedopasowanych elementów okalających. Niektórzy z nich zjedli zęby na przeznaczonych im elementach, znając z imienia i długości stażu każdą najmniejszą nawet rurkę doprowadzającą paliwo do serca silników. Takim zazdrościł nawet Ismael, chociaż jego ambicja sięgała daleko wyżej.
- Wybacz, powinienem Cię oblać smarem na początku – sarknął, prowadząc go w jedno z bezpieczniejszych, bo wyludnionych miejsc. – Widzisz przynajmniej dlaczego dwa dni myśleliście że nie chodzę do pracy. My nie siedzimy tam na górze, a przynajmniej nie ciągle. Nikt nie lubi oddalenia do magazynów czy inwentarza. – Wskazał mu ręką miejsce, w którym Nicholas mógł się chociaż trochę rozprostować, siąść i wyciągnąć przed siebie nogi. – A ja może jestem Arabem, ale nie jestem złodziejem. Sullivan sam mi to dał. Po prostu nie zwróciłem mu jego własności…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 358
next day same bullshit

Female


PisanieTemat: Re: Salvation   Czw Wrz 14, 2017 7:50 pm

W oczach Nico malował się ten ogromny, wzruszający wyrzut, nawet kiedy mężczyzna już zwalił się pod jedną ze ścian. Nie zamierzał rezygnować ze zbolałej miny. Czuł się trochę tak, jakby mu Ismael nasikał do wódki. To znaczy bardzo źle i chciał, żeby mały gnojek o tym wiedział.
A wiesz chociaż dokładnie czego mu zapomniałeś oddać? – Podrapał się po szerokim karku i sięgnął za ucho w poszukiwaniu papierosa, ale właśnie wtedy przypomniał sobie, że ten zaginął gdzieś po drodze. Z jego piersi wyrwało się westchnienie godne samego Wertera. Bycie bohaterem okazywało się mało opłacalnym zajęciem. Żadnych wiwatujących tłumów, medali i darmowych kolejek. Nawet dama w opresji może i dość ładna (tu znów zerknął na Ismaela, chłopak podczas wędrówki przyłapał go trzykrotnie na oglądaniu swojego tyłka), ale jakaś taka nieszczególnie przyjaźnie nastawiona.
Nie dostałem buziaka za uratowanie cię przed ogarami, lisku – trącił się palcem w policzek, gdy tylko sobie o tym przypomniał. Pewnie nie spodziewał się serio spełnienia tego żądania, ale spróbować nie zaszkodziło.
I tak nikt nie patrzył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Salvation   

Powrót do góry Go down
 
Salvation
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: