CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Break the Ice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Break the Ice   Czw Lip 20, 2017 10:58 pm


Przyszłość. Miejsce, w którym człowieczeństwo zanika, a na jego miejsce wpychana jest wszelka technologia i modyfikacje. Firmy farmakologiczne, firmy gmerające w genach, neurobiologii i te z ofertami najnowszych technologii - to one zdobywają rynek, to o nich się mówi i to dzięki nim ludzie czują się lepiej, piękniej, zdrowiej.
Jednakże, są również zwolennicy natury. Chcą oni uchronić świat przed totalnym zmechanizowaniem, pragną powrotu człowieczeństwa, ważności emocji i zniwelowania zabaw z organizmem. Takiej właśnie organizacji pomagaX, rozpustny asasyn, potrafiący bez mrugnięcia okiem załatwić dziesięciu rosłych mężczyzn i jeszcze świetnie przy tym wyglądać. Zabija on na zlecenie Szarej Eminencji, szychy biznesu rozwojowego. Pewnego dnia na jego drodze staje Y, szef jednej ze znienawidzonych przez Podziemie firm. Przezorny zawsze ubezpieczony. Ciasna winda prowadząca na setne piętro daje wiele czasu do rozmowy na tematy biznesowe.

X - Argent
Y - Phil

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Czw Lip 20, 2017 11:00 pm





Leith 'VIII'

[Art: Stefan Drahos - OC DocWendigo]


Podstawowe dane

  • Posługuje się bez wysiłku każdą bronią, niezależnie od jej technologicznego stopnia zaawansowania.
  • Jest świetnym hakerem - dla przyspieszenia procesu, ma zamontowane specjalne oprogramowanie, umożliwiające hakowanie bezpośrednio w umyśle. Przekaźnikiem są usta.
  • Jedyną widoczną modyfikacją jego ciała są dwukolorowe oczy - jaskrawo niebieskie w normalnych sytuacjach, zmieniające odcień na intensywną zieleń, gdy hakuje.
  • Wszystkie modyfikacje ma wszczepione bezpośrednio w ciało, umożliwiające bycie lepszym, szybszym, silniejszym i zwinniejszym. Ma dzięki nim dosyć niezwracającą uwagi sylwetkę - umięśnioną, ale też właściwą do zakradania się i przeciskania przez wąskie otwory. Gdy się rozbierze, przyciąga wzrok z zupełnie innych powodów.
  • Zawsze ma przy sobie kilkanaście sztuk broni, ukrytych w kombinezonie bądź w grubych pasach zdobiących jego uda, brzuch i przedramiona. Technologia zmieniająca objętość do 2D jest niezmiernie przydatna.
  • Jest wynajętym zabójcą, pracującym na zlecenie 'Be Natural'* - buntowników, którzy chcą powstrzymać rozwój technologiczny, zacierający coraz bardziej człowieczeństwo na rzecz ulepszeń.
  • Wizualnie przypomina trzydziestoletniego mężczyznę. Swojego rzeczywistego wieku nie pamięta z powodu dawnego wadliwego oprogramowania - z czasów, gdy był jeszcze zwykłym szarym obywatelem*. Pozostałością po tym epizodzie jest ślad na twarzy, będący na pograniczu szramy i tatuażu.
  • Woli zabijać swoimi własnymi dłońmi, bez wsparcia technologii i broni.
  • Ma kilka kolczyków - m.in. w uszach, brwi, języku, na brodzie.


Charakter

  • Ważna jest dla niego kontrola nad sytuacją. Pełna.
  • Nie lubi opowiadać o swojej przeszłości, nie lubi jej wspominać, ani nie lubi zdradzać motywów swojego działania. Robi to, co mu każą i idzie dalej.
  • Gdy oddaje się swojemu zadaniu, oddaje mu się bez reszty. Nieważne, czy ma kogoś zabić, czy go przelecieć i przeprogramować.
  • Płeć ani żadne ulepszenia nie robią na nim wrażenia. Seks to zawsze seks, nawet jeśli z zupełnie sztucznym penisem.
  • Lubi ostrzejszą zabawę. Zarówno w łóżku, jak i poza nim.
  • Niewiele mówi, woli obserwować.
  • Nie jest też duszą towarzystwa - ale gdy chce, potrafi przyciągnąć uwagę.
  • Ma słabość do przyjemności. Czekolada, dobry masaż, wygodna pościel, ciepła kąpiel? Marzenie.
  • Nienawidzi brudu i zimna.


*A przynajmniej tak sądzi, ponieważ i w jego oprogramowaniu ktoś wprowadził zmiany...

Karta będzie ewentualnie przerabiana w trakcie fabuły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Czw Lip 20, 2017 11:50 pm

Zöllner Feuersbrunst

[Art: Mark Koch - OC DocWendigo]

DANE PODSTAWOWE

▶ Jest szefem jednej z większych firm technologicznych, która prowadzi badania nad klonowaniem i kierowaniem ludzkim układem nerwowym.

▶ Jest zwolennikiem zmniejszania niepotrzebnych, ludzkich odruchów w zamian za unowocześnienie.

▶ Prowadzi badania nad pewną bransoletą, która ma pomóc w manipulowaniu ludzkimi umysłami.

▶ Ma pod sobą kilka organizacji hakerskich oraz wyszkolonych ochroniarzy

▶ Jego ciało jest modyfikowane technologicznie, ma między innymi metalowe ramię oraz wbudowane w kark gniazdo, do którego może podłączyć kable komputerów z danymi swojej firmy.

▶ Uwielbia luksus, szczególnie samochody i prostytutki. Najczęściej korzysta z tych męskich. Dlatego wykupił na własność apartamenty w kilku hotelach, gdzie zawsze siedzą minimum trzy obiekty jego uciech.

▶ Nałogowo pije i pali cygara, znając możliwości firm farmakologicznych i tak nie jest mu straszny żadne wyniszczenie organizmu.

▶ Uwielbia nosić garnitury. Ma ich całą kolekcję od czerni do bieli, aż po czerwień.


CHARAKTER

▶Myśli racjonalnie, jego rozumowania zwykle nie przyćmiewają żadne emocje. Panuje nad temperamentem jak może.

▶ Cwany lis, który stara się kombinować ile wlezie, byleby wspinać się po drabinie sukcesu i zaspokajać wymagające poczucie ambicji.

▶ Odrzuca wszelkie przywiązanie do danych osób, bo jego zdaniem człowieczeństwo jest źródłem słabości.

▶ Bardzo inteligentny, szybko rozwiązuje problemy i sprawdza kilkukrotnie czy wszystko działa po jego myśli.

▶ Uważny i przewrażliwiony na punkcie bezpieczeństwa. Dlatego zawsze ma pod ręką numer do pracowników, którzy sprawdzają na zawołanie czy wszystko gra.

▶ Jego największą słabością jest zamiłowanie do pięknego, zadbanego ciała. Popęd seksualny to jedyne czego nigdy nie chciał się pozbyć.


_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Pią Lip 21, 2017 12:19 am

VIII wszedł do hotelu bez problemów, niezauważony przez postronnych. Wszystko było umówione, wystarczyło by pokazał ochroniarzowi na wyświetlaczu zaproszenie na najwyższe piętro hotelu, a złote drzwi nagle były dla niego szeroko otwarte. Przepuszczono go bez dalszych pytań. Wyminął kilkanaście mniej lub bardziej ważnych grubych ryb, z których część mogłaby go kojarzyć... Gdyby miała szczęście i nie straciła przyjemnej nocy w odmętach swojego oprogramowania. Mimo to nie ryzykował, przemieszczając się szybko przez korytarz, z opuszczoną głową, służalczo kiwając nią gdy tylko ktokolwiek na niego spojrzał. Drugą linię zabezpieczeń musiał uspokoić nie tylko demonstracją cyfrowego upoważnienia, ale jeszcze zaprezentowaniem ukrytego pod przeciętnym garniturem, fragmentu bielizny - składającej się ni mniej ni więcej, a z trzech wąskich pasków spiętych w kluczowych miejscach. Więcej pytań nie było.
Leith w takich chwilach zastanawiał się, do czego ludziom służyła technologia, skoro i tak dawali się przechytrzyć w ten sam sposób, co za dawnych czasów. Niezależnie od ilości gadżetów i paranoi, wciąż wystarczyło mieć odpowiedni podpis i wystarczająco "służalczą" postawę, a wszyscy przymykali oczy i widzieli tylko to, co mieli zobaczyć. Dać bezmózgiemu, napakowanemu gościowi z kompleksami władzę, a ten zaraz będzie ją wykorzystywał do upokorzeń i dowartościowania swojego nędznego ego. A zmuszenie męskiej prostytutki do pokazania tyłka było przecież tak wielkim aktem demonstracji własnej wspaniałości!
Drzwi windy zamknęły się za zabójcą na zlecenie. Prychnął z rozbawieniem. Doprawdy, to za każdym razem stawało się łatwiejsze. Jeszcze trochę i będzie musiał obniżyć swoje stawki, bo staną się zwyczajnie niemiarodajne do włożonego w zadanie wysiłku.
Rzucił lekki plecaczek na ziemię, wraz z kapeluszem ukrywającym krótki, czarny warkocz i wygoloną w połowie głowę. Następnie na ziemię poleciała marynarka, która nagle stała się znacznie bardziej wymięta, niż chwilę wcześniej. VIII szybkimi ruchami podwijał rękawy białej koszuli, ukazując na lewej gruby pas materiału (kryjący więcej niż niejeden mógłby przypuszczać) gdy winda ogłosiła postój. Uniósł brwi z pewnym zaskoczeniem, obracając się na pięcie, zaraz zmieniając zdanie i przechodząc z półobrotu do pełnego. Nachylił się, jakby był w trakcie zdejmowania spodni, prezentując swój kształtny tyłek, jednocześnie zerkając w lustro i sprawdzając, kogo też niósł mu dzisiaj los. Na drugim piętrze raczej żadni biznesmeni nie spędzali wolnych chwil, obiekt powinien był czekać na niego na samej górze, więc może jacyś ochroniarze...? Kto wie. Tak czy inaczej nigdy nie zaszkodziło odpowiednio zdekoncentrować potencjalnego zagrożenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Nie Lip 30, 2017 4:34 am

Coś niepokojącego działo się ostatnimi czasy w miastach. Nagłe zmiany na giełdzie, upadki mniejszych firm. Wszystko co dotyczyło technologii i zabawy genami, nagle traciło moc. Zöllner miał co do tego złe przeczucia. Jego przewrażliwienie nie pozwalało mu na myślenie o przyjemniejszych rzeczach. Kiedy katastrofa finansowa dopadła większą z korporacji, musiał wziąć sprawy w swoje ręce. Zwrócił się do zaufanych hakerów, by dostali się do odpowiednich danych. Udało się. Nagrania z monitoringu miejskiego okazały się idealne. Widać było na nich grubą rybę z nieznanym towarzyszem, wchodzących do hotelu. Ów biznesmen był jednym z ważniejszych pracowników firmy dotkniętej zaniżeniem dochodów. Pech chciał, że towarzysz, a jak się później okazało, również zabójca nie pozbył się obrazu ze wszystkich kamer. Miał on na tyle specyficzny wygląd, że Feuersbrunst łatwo zapamiętał najpotrzebniejsze detale. Nie podzielił się jednak odkryciem z policją. Wiedział bowiem, że gliny gówno zrobią z tą sprawą, a okrutny los może spotkać w czasie śledztwa i jego finansowe królestwo technologii przyszłości. Obmyślił plan.
Bankiet. Cudownie ozdobiony hotel, eleganckie stroje, drogi alkohol. Mężczyzna ubrał na tę okazję czarny garnitur, a do niego białą koszulę oraz muchę. Do brustaszy włożył czerwoną poszetkę. Jako dodatek zabrał ze sobą laskę wizytową z uchwytem w kształcie głowy lwa, a na dłonie wsunął czarne rękawiczki.
Wszystko miał wyliczone jak w zegarku, czekał tylko na pojawienie się osoby potrzebnej do rozpoczęcia zabawy. I oto on. Na twarz biznesmena wkradł się niewielki uśmiech. Przeprosił dwóch starszych mężczyzn, z którymi "rozmawiał" i poszedł schodami na drugie piętro. Zdążył chwilę przed windą. Po otworzeniu drzwi, jego oczom ukazał się niecodzienny, aczkolwiek cieszący oczy widok. Wszedł do środka, klepiąc końcem laski pośladek czarnowłosego.
-Kiedy indziej pobawimy się w rozbieranki. Teraz czas na poważną rozmowę. - nacisnął guzik szybszego zamykania drzwi i nareszcie mogli powoli jechać dalej.
-Wiem kim jesteś i po co tu przyjechałeś. Ostatni skok nie był tak dopracowany jak poprzednie, choć szanuję wszystkie. Dosyć głośno o tobie w wyższych sferach. Dlatego mam propozycję. Za ofiarowanie ci darmowych pieniędzy i przywilejów godnych królów, chciałbym mieć pewność, że moja korporacja nie ucierpi. Napadaj sobie na inne, jeśli wciąż będziesz chciał, nie obchodzi mnie to. Liczy się dla mnie dobro moich badań. - tym razem nacisnął palcem na guzik z numerem "98". Gadał dalej, nie dając dojść mężczyźnie do głosu.
-Jeśli jesteś zainteresowany, pokażę ci namiastkę tego, co możesz mieć dzięki mnie. Wprawdzie dziwię się, że tak przystojny, pociągający mężczyzna pracuje dla Podziemia. Mógłbym cię zabrać do własnego łóżka i nie wypuszczać. - obejrzał go od stóp do głów, oblizując się zachłannie.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Nie Lip 30, 2017 3:16 pm

Brunet natychmiast rozpoznał mężczyznę, który ukazał się w drzwiach windy. Nie był jego celem - jeszcze - ale to wcale nie oznaczało, że nie posiadał na jego temat informacji. Wypięty w jego stronę tyłek nigdy nie mógł być błędem. Coś innego jednak musiało, skoro VIII usłyszał kolejne słowa.
Wyprostował się i powoli obrócił, spoglądając uważnie na mężczyznę. Zmierzył go uważnym spojrzeniem, rozważając swoje opcje, słuchając propozycji, a jednocześnie analizując, kiedy mógł zostać rozpoznany i w jaki sposób. Musiał przeoczyć jakąś kamerę, niepodpiętą do ogólnego ani prywatnego systemu. Może ktoś go dostrzegł jednym z tych najnowocześniejszych ulepszeń, które przesyłały dane prosto na serwery firmy Zöllnera? Rozwiązanie tak nielegalne, że niemal żadna firma nie była gotowa zaryzykować. Niemal.
Założył dłonie na piersi, podkreślając swoją sylwetkę. Bynajmniej nie kobiecą, z wyraźnie zaznaczonymi szerszymi ramionami, a węższymi biodrami. Uśmiechnął się wąsko, dostrzegając posłane w swoją stronę, zupełnie niedyskretne spojrzenia. Prezes koncernu mógł mówić wiele, mógł mieć przygotowaną i przećwiczoną całą tę propozycję, ale musiała wynikać nie tylko z chęci uratowania kariery i pieniędzy. Mógł w końcu najpierw spróbować pozbyć się kłopotu.
A to znaczyło, że to Leith dyktował tu warunki.
Pozwolił zapaść ciszy, gdy oferta została przedstawiona. Zmierzył długim spojrzeniem stojącego przed nim mężczyznę, zatrzymując wzrok na jego ulepszeniach, ale też i... kroczu. Liczył kolejne mijane piętra.
- Nie byłbyś pierwszym, który by tego chciał. - Odezwał się wreszcie, sięgając do kolan i szarpnięciem zdejmując z siebie spodnie od garnituru, jak się okazało, utrzymane na ciele dzięki kilku niewidocznym na pierwszy rzut oka pasom. Pozostał w wysokich, wiązanych butach, ciasno opinających jego tyłek i krocze czarnych spodenkach i białej koszuli. Podobnie jak na ramieniu, jego udo zdobił gruby, czarny pas - nie on jednak przyciągał wzrok, a gładkie i wysportowane nogi, zdradzające siłę.
Feuersbrunst przyszedł sam. Bez żadnego zawahania zamknął się z nim w małym pomieszczeniu, w którym jeszcze przez długą chwilę nikt by go nie znalazł - a i wtedy towarzyszyłby mu drugi, martwy, "kolega po fachu". VIII znalazł się w grze, nieprzygotowany wystarczająco, by móc działać zgodnie ze zleceniem. Musiał improwizować.
Mrrr.
- Dlaczego twoje łóżko byłoby czymś lepszym, niż moje zajęcie? - spytał, klękając i wkładając zdjęte ubranie do niesionego plecaka, a jednocześnie znajdując się na idealnym poziomie, sugerującym znacznie mniej niewinne czynności. Podniósł spojrzenie i wbił je w oczy mężczyzny, oblizując powoli dolną wargę, a potem rozchylając usta. Język przesunął się po zębach, zmysłowo o nie trąc.
- Dlaczego cokolwiek, co proponujesz, miałoby mnie przekonać? - spytał, znów się prostując i zbliżając o kolejny krok do Zöllnera. Nagle niemal stykali się ze sobą czubkami butów.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"



Ostatnio zmieniony przez Argent dnia Wto Sie 01, 2017 3:02 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Pon Lip 31, 2017 5:23 am

Nie spodziewał się tego, że znaleziony morderca będzie tak seksowny i pociągający. Musiał się pilnować, by nie tracić koncentracji i pamiętać po co właściwie wszedł do tej windy. Przełknął ślinę, obserwując uważnie każdy kolejny ruch mężczyzny. Te buty...te nogi...nie mógł przez dłuższy moment oderwać od nich wzroku, póki czarnowłosy nie uklęknął. Och, jak on by chciał go w tej windzie przelecieć.
Uderzył się mentalnie w twarz za sprośne myśli. Nie po to tam przyszedł, nie po to ubierał garniak i szukał przez dwa wieczory tajemniczej postaci, by zaprzepaścić szansę na ratunek swojej firmy. Przeszedł go dreszcz podniecenia, gdy skrytobójca znalazł się bardzo blisko. W tym momencie Zollner przyłożył rączkę od ozdobnej laski do jego gardła, pokazując tym, że tak mała odległość nie jest wskazana.
-A dlaczego nie miałoby cię przekonać? Żyjemy w świecie udogodnień. Każdy, nawet wyszkolony zabójca marzy o nie robieniu niczego, poza przyjemnościami otaczającymi go z każdej strony, czyż nie? Gdybyś tak...zabijał dla mnie, raz na jakiś czas...zamiast dla tego głupiego Podziemia. Gołym okiem widać, że i ty nie gardzisz modyfikacjami. - w tym momencie szarpnął za pas na udzie mężczyzny. Znał te zabawy z magicznymi zmianami przedmiotów w format 2D.
-A co, jeśli twoi dowódcy pozbędą się firm? Nie będziesz miał zabawek, ulepszeń...chociaż patrząc na ciebie można stwierdzić, że nie potrzebowałbyś żadnych. - zdjął rękawiczkę, pokazując mechaniczne palce jednej z dłoni.-Przecież to piękne. Ja nawet nie prosiłem o imitację skóry, bo widok udoskonaleń jest przepiękny. - uśmiechnął się do niego lekko. Nie mogąc się powstrzymać od spojrzenia na niego ponownie od góry do dołu. Jego ludzka część kazała mu podziwiać to nieziemskie ciało.
-Heh...teraz wiem, dlaczego akurat ciebie wysyłali żeby pozbywać się grubych ryb. Słodko. A więc, na pewno chcesz być tylko pionkiem w grze? - spytał, oczekując odpowiedzi pozytywnej.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Wto Sie 01, 2017 3:30 am

Dla VIII ulepszenia ne były niczym niesamowitym. Blizna na twarzy przypominała mu cały czas, że dostał w życiu o jedną modyfikację za dużo. Zaufał jednemu z tych koncernów, które obiecywały wieczne życie, lepszy świat, ogólnopojętą wspaniałość... A potem było jak było. Stał się maszyną do zabijania i przeprogramowywania, stworzony i ulepszony tylko w tym jednym celu, skupiony na swoich misjach. Nie czuł sympatii czy podziwu dla dzieł techników Feuersbrunsta.
Z drugiej strony, nie miał nic przeciwko innym udogodnieniom. Tym niewciskanym pod skórę, a związanym z wygodnym i przyjemnym życiem. Był przecież tylko człowiekiem, dlaczego miałby odmawiać sobie chwil rozkoszy? Jego pracodawcy nie żałowali mu pieniędzy, ale rzadko kiedy miewał okazję do wykorzystania tych nieziemskich zarobków. Biegał od misji do misji, od spotkania do spotkania, od celu do celu... 
A Zöllner nie był wcale taki brzydki. Mógłby dać mu szansę - oczywiście już po wykonanym zadaniu, by sprawdzić, na ile propozycja była poważna.
Leith zbliżył się do mężczyzny, gdy tylko poczuł pociągnięcie za gruby materiał. Zignorował laskę, obracając głowę, by zsunęła się na bok jego szyi i uśmiechnął się szerzej, gdy nagle jego udo znalazło się dosłownie milimetry od tego należącego do mężczyzny.
- Jak słusznie mówisz, nie potrzebuję zabawek ani ulepszeń - mruknął, przesuwając palcami po kroczu mężczyzny, spoglądając jednak nie na jego twarz, a mechaniczną dłoń.
Rozległ się dźwięk zatrzymania windy.
- Ale, jeśli masz mi do zaoferowania coś więcej... Możemy nad tym pomyśleć - szepnął, nagle zbliżając się o te brakujące pół kroku, przez co ich ciała zetknęły się ze sobą na znacznie większym obszarze. Przesunął wargami po szyi mężczyzny, zbliżając się prosto do jego ucha. Ugryzł je delikatnie, z przekorą - oraz niemą obietnicą. 
- Poczekaj na mnie. - Polecił, nagle kładąc dłonie na piersi mężczyzny i mocnym pchnięciem wyrzucając go z windy. Puścił do niego oko, gdy ten przystojny biznesmen złapał równowagę, a drzwi zaczęły się zamykać. 
- Bądź grzeczny - rzucił jeszcze, tuż przed metalowym trzaśnięciem.
Kolejne dwa piętra do aktualnej misji VIII ledwie mignęły, gdy szybko sprawdzał część swojego ekwipunku. Musiał się upewnić, że niespodziewany gość z równie nieoczekiwaną propozycją niczego nie naruszył, ani nie podrzucił. Nie ufał mu - zapewne jednak to uczucie było odwzajemnione. Z tak błahego powodu szkoda było jednak rezygnować z tak ciekawej oferty, dlatego zdecydował się dać mu szansę. 
Najpierw jednak obowiązki, a potem przyjemności.
Pojawił się u swojego "klienta" punktualnie, kręcąc kusząco biodrami i zmierzając ku niemu bez żadnego zawahania. Gdy znikąd pojawiła się dwójka osobistych ochroniarzy, płynnym ruchem wyjął ze schowka na lewym przedramieniu pistolet i ich zestrzelił, nawet nie zwalniając kroku.
Wykończenie prezesa było tylko formalnością.
Ta robota naprawdę robi się zbyt łatwa - pomyślał, kręcąc głową z niedowierzaniem, ładując pistolet, a potem chowając go na swoje miejsce. Wychodząc z pomieszczenia, rzucił za sobą małą bombę - taką, która skutecznie wymaże wszystkie dyski z wydarzeń z ostatnich kilkunastu chwil. Zamknął za sobą drzwi i skierował się na schody, spokojnie przechodząc przez jedno piętro, a na nim wykorzystał swoje ulepszenia by sprawdzić, czy Zöllner dotrzymał obietnicy. Nadal był, nadal sam. 
Dotarł do niego bez żadnego problemu, przemierzając kolejne kilkanaście schodów i wyłaniając się zza drzwi na klatkę. Uśmiechnął się na powitanie, kątem oka zerkając na zegarek. Nie pozostawił mężczyzny samego na zbyt długo.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Czw Sie 17, 2017 2:22 am

Czuł tę namiętność między nimi. Nie spodziewał się, że mężczyzna będzie tak na niego działał. Chciał go namówić na współpracę lub zwabić do luksusowego apartamentu i wyeliminować, ale teraz sprawa miała się zupełnie inaczej. Dał się wypchnąć z windy, rozochocony zapewnieniem o powrocie. Był na tyle cierpliwy, że nie ruszył się z miejsca nawet na krok. Czekał, wpatrując się to w windę to w schody, czasem również zerkając na zegarek. Liczył czas, jaki potrzebny był zabójcy do wykonania zadania, bo ta informacja była bardzo przydatna. Kto wie, może i na jego życie będzie polował w niedalekiej przyszłości. Ciekawy był także, ilu rosłych ochroniarzy pokonałby przy użyciu kilku drobnych zabawek, które tak inteligentnie ukrywał.
-Och, imponujesz mi. Naprawdę szybko poszło ci to zadanie. A to sprawia, że jeszcze bardziej pragnę cię po swojej stronie, mój drogi. - odwzajemnił uśmiech. Zaprowadził go pod drzwi, które otworzył po włożeniu specjalnej karty, wpisaniu kodu oraz zeskanowaniu tęczówki i dłoni. Zawsze używał jak największej ilości zabezpieczeń, aby żaden niepożądany gość nie zjawił się w środku i nie narobił bałaganu. Paranoja? Prawdopodobnie tak. 
Miejsce, do którego weszli, można nazwać rajem na ziemi dla koneserów zbliżeń międzyludzkich. Znajdowały się tam trzy duże pokoje, oddzielane od siebie "drzwiami" z bliżej niesprecyzowanego, płynnego materiału. Dwa z pomieszczeń zbudowane były ze szklanych ścian, przez które widać wszystko, co się w nich odbywało. Nie trzeba było się długo przyglądać, żeby zauważyć w nich półnagich mężczyzn lub kobiety, rozmawiających oraz zabawiających się ze sobą. 
Trzeci pokój wydawał się bardziej intymną strefą. Cokolwiek, co można było dostrzec, objawiało się zamazanym obrazem przez półprzezroczyste przejście. 
-Rozgość się. Może drinka? - zaproponował od razu. Stuknął kilkukrotnie laską o podłogę, a z jednego z pokoi wyszedł młody chłopak, ubrany jedynie w cienkie, kolorowe kable. Nie zasłaniał niczego, nie wstydził się nagości, a zmodyfikowane elementy ciała pokazywał z rozkoszą. Miał ze sobą tackę, a na niej kilka butelek z trunkami. 
-Witaj, mój panie. Kogo nam przyprowadziłeś? - spytał aksamitnym głosem, witając Zollnera soczystym całusem w usta. Do VIII uśmiechnął się uroczo i wyciągnął dłoń do uścisku. 
-Nie wam, Baby. Nim zajmę się osobiście. Chyba, że będzie wolał inaczej. Ach i przygotujcie mi pokój, nie chcę widzieć używanej pościeli.- odsunął rękę chłopaka końcówką laski i zmierzył go wzrokiem.- I nie, nie będę go ulepszał. Jest do tego zbyt idealny, ale z tobą chętnie poeksperymentuję w niedalekiej przyszłości, mein Schatz. - dodał, zanim chłopak zdążył zadać jakiekolwiek inne pytanie. Przeniósł wzrok na towarzyszącego mu mężczyznę.
-To czego się napijesz, Leith? Ja preferuję coś nowocześniejszego od alkoholi, które przez lata wałkowała ludzkość. Te same formuły, czas oczekiwania, mozolne procesy tworzenia. Nudne i mało efektowne. -pokręcił głową na samą myśl o prymitywnych, starych metodach.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Czw Sie 17, 2017 7:23 pm

Brunet uśmiechnął się, słysząc słowa prezesa i podążając za nim - nie skomentował ich jednak. Nie planował dzielić się swoimi osiągnięciami z nikim - nawet jego szefowie znali tylko ogólny przebieg poszczególnych zabójstw. Życie z zawodowego mordowania ludzi było zbyt niebezpieczne, by pozwolić sobie chociaż na chwilę nieuwagi i dać komuś zbyt wiele informacji na swój temat.
Dlatego właśnie Leith musiał być czujny. Musiał wybadać, ile na jego temat wiedział Feuersbrunst i dopilnować, by facet przypadkowo go nie wyeliminował. Jego oferta była kusząca, owszem, a i na pewno nie mógł fingować tego zainteresowania w oczach, ale przede wszystkim był biznesmenem. Opcja miała być najbardziej opłacalna dla niego, a nie jego klienta.
VIII uniósł brew wysoko dopiero gdy przekroczył próg tego apartamentu rozpusty. Kosmiczne zabezpieczenia go nie zdziwiły - dlatego nawet nie starał się zapamiętać ich kolejności, długiego kodu, czy innych szczegółów. Obstawiał, że oprócz tych widocznych, były też inne - sprawdzające może ciężar, modyfikacje, wzrost, mrugnięcia, bądź cokolwiek innego. Zöllner miał powody, by paranoicznie się zabezpieczać - a jeden z najważniejszych właśnie wszedł za nim na ten uroczy teren.
Tu już uważniej się rozejrzał, szukając kamer, ludzi, potencjalnych dróg ucieczki oraz wszelkich udogodnień. Nie znał wszystkich miejsc, w których prezes zażywał przyjemności u swoich utrzymanków - a tym bardziej nie kojarzył wszystkich jego ludzi. Nagi i zmodyfikowany chłopak mógł skusić niejednego, ale VIII nawet nie mrugnął. Nie był w jego typie - a też nie przyszedł się grupowo zabawiać. Więcej osób - większe zagrożenie.
Obrócił głowę, spoglądając wreszcie na najważniejszego w tym miejscu mężczyznę. Prychnął.
- Chyba nie zdziwi cię moja odmowa, Zöllner. - Uśmiech, który pojawił się na jego ustach, nie był już tak uprzejmy. Jeśli blondyn sądził, że zabójca na zlecenie, świeżo po wykonaniu zadania, zdecyduje się na świętowanie zwycięstwa - lub może umowy? - wsadzając cokolwiek do ust na obcym sobie terenie, to w tym momencie obrażał jego - oraz własną - inteligencję. Leith znał aż za dużo sposobów na załatwienie kogoś w taki sposób - i nawet, gdyby pili z jednej butelki, nie przekonałoby go to bezpieczeństwie. Istniało równie wiele sposobów na zabezpieczenie się przed działaniem toksyn bądź mikrourządzeń. Prezes koncernu farmaceutycznego spokojnie mógł się uodpornić na większość, a części nawet nie musiał wprowadzać na rynek.
- Przyprowadziłeś mnie tutaj tylko po to, żeby zwilżyć wargi jakimś nowoczesnym napojem? - zapytał, okrążając pomieszczenie, w którym się znaleźli i obserwując uważnie to, co działo się za szklanymi ścianami. Miejsce było luksusowe - ale cały Zöllner był luksusowy. Najważniejszym było zaciągnięcie go do łóżka i zmodyfikowanie jego kodu. Drobne, ale wystarczające, by zapewnić brunetowi bezpieczeństwo. Później mogli znaleźć satysfakcjonującą ugodę - a później mógł się zająć bardziej skomplikowanym hakowaniem jego osoby i zdobyciem informacji, które były ważne nie tylko dla Podziemia, ale i dla samego VIII.
Oparł się o zamgloną ścianę, lekko rozsuwając nogi, by utrzymać równowagę - a przy okazji zasugerować coś więcej, niż tylko cywilizowane popijanie drinków. Uniósł lewą nogę, układając podeszwę na ścianie, podczas gdy ręce skrzyżował na piersi.
- Nie marnuj swojego cennego czasu. Ani mojego.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Wto Sie 22, 2017 4:28 am

Ach, ta ostrożność. Nie dziwił się tej odmowie, to fakt. Który doświadczony skrytobójca zgodziłby się wziąć cokolwiek do ust, od potencjalnego przeciwnika? Odpowiedź jest oczywista - żaden. Zöllner uśmiechnął się pod nosem i sam wziął do ręki kieliszek, do którego uprzednio nalano niebiesko-fioletowego płynu z małymi kryształkami w środku. Powąchał specyfik, a następnie wypił wszystko na raz, oblizując po wszystkim wargi.
-Nie śmiałbym bezsensownie tracić twojego czasu, Leith. - odpowiedział spokojnie, obserwując każdy jego najmniejszy gest. Piękne, długie nogi przyciągały uwagę. Jego wysportowane ciało, silne i zarazem delikatne ramiona rozpraszały. Cóż za okaz trafił się biznesmenowi. Nic tylko korzystać, póki może, bo prędzej czy później któryś z nich wyląduje z podciętym gardłem.
Podszedł do mężczyzny, po drodze zdejmując marynarkę. Podał ją zmodyfikowanemu chłopakowi, który od razu wyprostował ją i pobiegł powiesić na wieszaku. Karygodnym zachowaniem byłoby rzucenie tak drogiego materiału na ziemię. Ubrania to coś, co zajmowało drugie miejsce w rankingu ważności dla Feuerburnsta. Właściwie to trzecie, zaraz po bezpieczeństwie firmy oraz seksie.
-Och, mój piękny, jak ty się marnujesz w tej brudnej robocie...- mruknął będąc już blisko wygimnastykowanego partnera-tej-nocy. Przesunął końcówką laski po jego wyprostowanej nodze.- Mógłbym godzinami oglądać cię tańczącego na rurze, w prywatnym pomieszczeniu. - przesunął palcami jednej ręki po jego lewej łydce, kierując się dalej na kolano, a po chwili udo, które ścisnął lekko.-Dałbym ci wszystko, czego chcesz, bylebyś nie zakrywał ciała i kusił w ten sposób, kiedy tylko mnie zobaczysz. - przymrużył oczy, wstrzymując na moment jakiekolwiek działania. Jedyne co robił, to przyglądał się napiętym mięśniom, ścięgnom. Przyłożył usta do wciąż wygiętej nogi Leitha, rozkoszując się chwilą, by kilka sekund po tym popchnąć go do środka pokoju.
-Ale nie czas na rozmowy o moich fantazjach na twój widok. Jesteśmy po to, by działać, czyż nie?- przeszedł z nim przez drzwi, za którymi znajdowało się wielkie czarno-czerwone łoże, a wokół niego porozstawiane półki z najróżniejszymi sprzętami oraz posłania z poduszek, niedaleko natomiast stała wspominana przez Zöllnera rura, do tańczenia, w kolorze złota.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Pią Sie 25, 2017 4:20 pm

Jeśli tylko Leith będzie miał cokolwiek do powiedzenia - a zamierzał - żaden z nich zbyt szybko nie skończy ani z podciętym gardłem, ani z seksualną przygodą. Śledził uważnym wzrokiem mężczyznę, który przybliżył się i zaczął kusić swoimi fantazjami, dotykiem i obietnicami. VIII od razu wyczuł w jego zachowaniu zaborczość - wiedział o niej, tak jak wiedział o uwielbieniu Zöllnera do cielesnej przyjemności, ale mimo to go zaskoczyła. Zazwyczaj to Leith narzucał tempo, uwodził, kusił i... Ucinał głowę. Zapowiedź odmiany go zainteresowała - oczywiście, pomijając potencjalny finał. Jeśli prezes koncernu faktycznie będzie zdolny do narzucenia własnej kontroli i rozpieszczenia zabójcy...
Brunet mimowolnie się zdziwił, czując jak jego ciało poddaje się dłoniom drugiego mężczyzny, napinając lekko pod wpływem jego dotyku i spojrzenia, ale zarazem, ta część wymagająca zawsze absolutnej kontroli odrobinę mięknie, wręcz z ulgą. Leith panował nad sytuacją absolutnie zawsze. Inne rozwiązanie nie wchodziło w grę, nie w jego sytuacji, nie po jego doświadczeniach i z jego "pracą". Feuersbrunst miał wokół siebie aurę absolutnej władzy, której ciężko było się oprzeć.
Przeciwko której nie chciało się buntować.
Przekroczył próg bardziej intymnego pomieszczenia, już tylko rzucając okiem na jego wystrój, bo cała jego uwaga skupiona była na właścicielu tego małego królestwa rozpusty. Pod tym wzrokiem aż chciało się ugiąć kolana i oddać jego panowaniu - a na samą myśl Leith aż subtelnie zadrżał. Musiał natychmiast odzyskać kontrolę nad sobą.
- Nie ma niczego wspaniałego w ciągłym świeceniu dupą. Nie kryje ono wtedy żadnych tajemnic ani obietnic. - Prychnął niechętnie, chwytając mężczyznę za krawat, owijając pas materiału na swojej pięści i ciągnąc go w stronę łóżka. - Wolałbym raczej popatrzeć na ciebie na rurze. - Zaśmiał się cicho, popychając go na materac. Nie zwolnił od razu uścisku, przez co głowa blondyna szarpnęła się boleśnie. Ułożył kolana na pościeli, po obu stronach ud Zöllnera spychając go ponownie, tym razem kładąc na płasko na łóżku, z zamiarem pocałowania go.
I zmienienia odrobinkę jego kodu.
Dopiero wtedy zabawa będzie mogła się zacząć.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Pon Wrz 11, 2017 3:47 am

Podobała mu się inicjatywa Leitha. Był taki dziki, buntowniczy, stanowczy. Zupełnie inny od prywatnych dziwek, które kręciły się w pokojach obok. Sprzeciwianie się władzy Zollnera powodowało, że mężczyzna kręcił go jeszcze bardziej. To jak ciągnął biznesmena za krawat, ta nuta brutalności, dominacji w uległości. Blondyn zdążył tylko odrzucić ukochaną laskę gdzieś na bok, skupiając się całkowicie na poczynaniach skrytobójcy. Niesamowicie seksownego skrytobójcy. Położył się na łóżku, gotów na zabawę, jednakże musiał zapobiec jednej, prostej rzeczy - mianowicie pocałunkowi. Szybko wyciągnął rękę i zakrył nią usta kochanka, odsuwając jego głowę na długość wyprostowanego ramienia.
-Och, wybacz. Jestem taki wstydliwy, że staram się nie całować na pierwszej randce, tygrysku. - powiedział ze złośliwym uśmieszkiem wymalowanym na twarzy. Zacisnął mocniej metalową dłoń na szczęce czarnowłosego i siłą rzucił go na łóżko, zaraz pojawiając się nad nim. Przejechał palcami po jego klatce piersiowej, zaraz zsuwając je niżej na brzuch, a później zakryte jak na razie przyrodzenie. 
-Te usta są warte więcej od twojej nagrody za tamtego buraka, Leith. Jeśli pokręcisz ponętnymi pośladkami i powyginasz się na tamtej rurze stojącej po lewej stronie, dam ci ich posmakować. Jeden układzik, a będziesz mógł z nimi robić co chcesz. Ja na przykład uwielbiam ssanie i lizanie dolnej wargi, tak jakbyś był ciekawy. - przejechał powoli językiem po ustach, wpatrując się nieprzerwanie w oczy mężczyzny. Miał plan na ten wieczorek, nie będzie mu dawał wszystkiego na tacy, skoro sam także ma problemy z otrzymaniem tego, czego najbardziej pragnął w tej chwili. Mały pokaz gimnastyki artystycznej usatysfakcjonowałby Zollnera i otworzył przed VIII wiele seksualnych, i nie tylko, drzwi. Nie czekając, dossał się do szyi zabójcy, obdarowując soczystymi pocałunkami aksamitną skórę. Gorąco pożądał całego jego ciała, co dało się zauważyć, gdy zaczął niecierpliwie mocować się z ubraniem, które wciąż zakrywało najważniejsze centymetry.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Wto Wrz 12, 2017 10:56 pm

VIII w pierwszej chwili napiął się, nie łapiąc jeszcze za trzymającą go dłoń, ale gotów zareagować. Metalowa dłoń była znacznie większym wyzwaniem, niż taka zwykła, a i ciężko było stwierdzić, co też w niej miał zamontowane Zöllner - nawet, jeśli Leith czytał o niej w aktach, był świadom, że takie rzeczy łatwo zafałszować - albo powtórnie zmodyfikować.
Słowa blondyna jednak go uspokoiły - do tego stopnia, że pozwolił się rzucić na świeżą pościel i częściowo zniewolić. Zmrużył jednak oczy, słysząc propozycję. Powiedzieć, że mu się nie podobała, byłoby eufemizmem. Skrytobójca nie uważał siebie za dziwkę i był bardzo daleki od akceptacji chociażby takiej sugestii - a co dopiero potwierdzania takich założeń i wypełniania "życzeń" swoich "klientów". 
Nawet, jeśli byli tak seksowni i dziani jak Feuersbrunst. 
Mimo to, poddał się dłoniom i ustom sunącym po jego ciele, odwzajemniając intensywne spojrzenie, przygryzając dolną wargę, czując jak temperatura jego ciała wzrasta, a oddech lekko przyspiesza. Rozchylił nogi, bez najmniejszej nawet oznaki wstydu czy skrępowania, prawą notabene przesuwając tak, by jego łydka znalazła się częściowo na biodrze kochanka, układając jednocześnie dłonie na ramionach mężczyzny. 
Zaraz potem naparł nimi, zrzucając go znów na materac po swojej lewej stronie i na powrót siadając na jego udach.
- Jestem pewien, że wyrażam się jasno. Żadne tańce na rurze nie wchodzą w grę, Feuersbrunst - powiedział twardszym głosem, rozluźniając jego krawat, a potem zabierając się za rozpinanie guzików kamizelki i koszuli mężczyzny. - Wymyśl coś innego. - Puścił do niego oko, sprawnymi palcami pozbawiając mężczyznę kolejnych partii odzienia, jednocześnie lekko uciskając swoim kroczem na drugie, należące do biznesmena.
Krawat zostawił.
Przesunął palcami po nagiej piersi mężczyzny, badając ją i jednocześnie szukając ewentualnych modyfikacji. Nachylił się, jakby zamierzał go pocałować, jednak w ostatniej chwili zmienił trajektorię głowy, układając wilgotne wargi na grdyce, zasysając się na niej lekko, a później sunąc nimi w dół, przez obojczyk, na mostek i pępek, paznokciami przesuwając po bokach blondyna.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Nie Wrz 17, 2017 5:24 am

Ciągła walka o bycie na górze zaczęła go nużyć, więc został w wyznaczonej mu pozycji. Nie miał zamiaru przeszkadzać mężczyźnie w tym co robił, póki sprawiał biznesmenowi przyjemność. Jeden niewłaściwy ruch i mógł pożegnać go z tego świata. Choć prawda była taka, że obaj w każdej chwili mieli okazję pozbawić się życia nawzajem. Wyszkolony skrytobójca zapewne planował setki rozwiązań. Nawet krawat w jego rękach wydawał się niebezpieczny.
-Na pewno? Skoro nie lubisz oryginalnych i seksownych pomysłów, to spróbuj rozgrzać mnie do czerwoności w jakiś ciekawy sposób, po swojemu. Jestem szczerze zainteresowany twoimi zdolnościami. Musisz mieć jakieś umiejętności, skoro inni tak łatwo dawali ci podrzynać własne gardła. - podłożył ręce pod głowę, zadowolony z racji uległości Leitha. Nie musiał nic mówić, a czarnowłosy dokładnie wiedział jaką drogę obrać, by wkupić się w jego łaski. Miękkie, mokre usta na skórze, powodowały lekkie drżenie Zöllnera, jednak wciąż był czujny. Jedną ręką sięgnął do jego włosów, by nie być aż tak bezczynnym. Pociągnął go mocno, by przeniósł się z powrotem na wysokość twarzy blondyna.
-Właściwie to nie wiem czy chcesz mnie w tej chwili zaciukać, czy naprawdę tak jara cię możliwość seksu, ale niesamowicie podnieca mnie sam fakt tej niebezpiecznej gry. - nie był jeszcze gotów, by złączyć ich wargi w pocałunku. Jego nocny towarzysz był za bardzo skupiony, czuł to. Za mało w nim emocji i pożądania, a to trzeba zmienić. Feuerburnst mając ograniczone pole do popisu, improwizował. Sięgnął, ze stoliczka stojącego obok łóżka, czarny bat i przejechał skórzaną końcówką po poliku VIII.
-Wyznaj mi swoje fantazje, a jako dobra wróżka spełnię je w mgnieniu oka. - sunął dalej sprzętem po szyi i torsie mężczyzny, aż do jego krocza, na które nacisnął by sprawdzić jego stan. Oblizał niekontrolowanie górną wargę, wpatrując się w to jedno, zasadnicze miejsce. Zaplanował jeszcze tyle zabaw, ale jego ludzka, albo nawet zwierzęca natura coraz bardziej pchała go w stronę ostrego, prostego seksu z pociągającym partnerem.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Pon Wrz 18, 2017 6:36 pm

- Jeśli uważasz rurę za oryginalny pomysł, to musisz mieć nudne życie erotyczne. - Zaśmiał się otwarcie Leith, ani trochę nie obawiając się, że obrazi prezesa firmy i zniechęci go do siebie. Wręcz przeciwnie, spoglądał na niego z wyzwaniem w oczach, czekając na ewentualny protest, jednocześnie sunąc ustami po jego ciele. Czego by nie mówić o Feuerbrunscie, prezentował się dobrze i "rozpakowywanie" go z kolejnych warstw ubrań sprawiało VIII nieprzyzwoitą satysfakcję. Robił to powoli, z namaszczeniem, chętnie badając ustami kolejne fragmenty jego ciała i sukcesywnie przenosząc się w dół... Na co jednak mu nie pozwolono.
Przymrużył oczy przy szarpnięciu, czując irytujący ból, zaraz jednak znów wbił uważny wzrok w swojego przyszłego kochanka i na chwilę stracił zdolność koncentracji. Znowu kontrola nad sytuacją i nadawanie tempa wydały mu się niezbyt kuszące, podobnie jak narzucanie swoich wizji tak władczemu partnerowi. Chciał mu się raczej poddać, dać wykorzystać, czerpiąc z tego jak najwięcej, a nie znów myśleć, planować i analizować.
Ale...
- Mógłbym powiedzieć o tobie to samo. - Zwrócił mu uwagę Leith, uśmiechając się kątem warg, które zaraz rozchylił z zaskoczeniem, czując - i obserwując - przesuwającą się po jego ciele zabawkę. Oddech mimowolnie mu przyspieszył, a ciało znów napięło się, poddając kontroli nie właściciela, a seksownego blondyna, który drażnił go groźbą? Obietnicą? I wywoływał ucisk w podbrzuszu. I zwiększenie dyskomfortu w krótkich, obcisłych spodenkach.
Potrzebował wreszcie rozwiązać problem z zagrożeniem swojego życia. On sam nie planował aktualnie zabić Zöllnera, nie stanowił dla niego zagrożenia, był ciekaw, jak bardzo może z nim zatracić się w doznaniach seksualnych, otoczony luksusami, ale... Musiał mieć chociaż w minimalnym stopniu zapewnione bezpieczeństwo. 
Tylko minimalnym. Nie chciał przecież, by ich zabawa zmieniła się w coś delikatnego i cukierkowego. Nie po to tu przyszli.
- Zbliż się, to ci powiem... - szepnął, mrużąc kusząco oczy i lekko wyginając się, by - dzięki swojej elastyczności - zacząć ocierać się nie tylko o krocze towarzysza, ale też trzymany przez niego bicz. Gdy tylko blondyn zmniejszył odległość między nimi, chwycił go za policzek i przysunął wargi do jego ucha, mrucząc swoją najważniejszą fantazję, drażniąc opłatek wargami i oddechem.
- Nie potrzebuję teraz dobrej wróżki, ale alfy, który pokaże mi moje miejsce. Zdominuje, sprawi że odlecę w tę słodką krainę, gdzie ból i przyjemność się ze sobą mieszają, gdzie moje życzenie nie jest ważne, a ograniczenia są łamane i za którą będę potem, w skrytości ducha, tęsknić. - Obrócił powoli głowę mężczyzny, spoglądając mu w oczy i kontynuując cicho wywód. - Tak, bym został wykorzystany, pozbawiony zdolności wymawiania słów, poruszania się, a ślady mojej przynależności do tego alfy i odlotu przetrwały do naszego kolejnego spotkania. Ale! - Tu przerwał, sunąc językiem po ustach Feuersbrunsta. - Tak, bym nie został kolejną dziwką do twojego haremu, Zöllner, bo nią nie jestem i być nie zamierzam.
To była długa, nie do końca precyzyjna lista wskazówek - ale taka, która popłynęła z ust Leitha niemal bez żadnej wewnętrznej kontroli, bez tego skupienia i sztuczności, jakby był ciągle gotów do ataku.
I wtedy go pocałował. Krótko, ale gwałtownie, natychmiast nacierając na wnętrze jego ust, łącząc ze sobą ich języki, przekazując swoją pasję do tego pomysłu i... Szybko, niemal niepostrzeżenie, czyniąc niewielkie zmiany w ewentualnych planach mężczyzny, dzięki oprogramowaniu. Nie zagłębiał się w nie bardzo, nie chciał pozostawić za sobą żadnych śladów - a dodatkowo, szczerze mówiąc, nie miał do tego w tym momencie głowy. Zadowolił się dwoma modyfikacjami, sugestiami, które i tak zapewne Feuersbrunst już wziął pod uwagę i się ku nim skłaniał. Dzięki temu, skrytobójca nie potrzebował wiele, by na niego wpłynąć.
Nie zabijać. Nie pozbawiać broni.

I ich noc wreszcie mogła się zacząć.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Sro Wrz 27, 2017 4:43 am

Leith był niebywale prosty w obsłudze. Wystarczyło kilka gestów w odpowiednim miejscu i zupełnie tracił koncentrację. Zollner zauważył tę przypadłość od razu, dlatego wykorzystywał ją, gdy mężczyzna czuł się za pewnie w swojej roli. To byłoby bardzo korzystne, jeśli chciałby go zabić w niedalekiej przyszłości. Czy w ogóle myślał o wpakowaniu kulki w łeb niebezpiecznego skrytobójcy? Oczywiście, jak każdy racjonalnie myślący człowiek, który dba o interesy. Dlatego też miał się na baczności, za każdym razem gdy czarnowłosy wykonywał ruchy blisko jego szyi. Kto pierwszy ten lepszy, zagapiłby się na jego soczyste usta, a godzinę później szykowaliby pogrzeb.
-Ach, to takie zabawy lubisz... - uśmiechnął się na samą myśl o tym, co może robić z osobą uwielbiającą bolesne przeżycia. Zdarzało mu się raz po raz używać brutalniejszych metod, ale zwykle ludzie sami rozkładali przed nim nogi i nie było w ogóle tematu o jakichkolwiek urozmaiceniach. Leith był inny, jakże mógł w to wątpić. Rozleniwiony biznesmen zapominał już co i jak się wyprawiało na tym właśnie łóżku, a obecność VIII to idealna okazja do przypomnienia materiału.
W pewnym momencie jednak poczuł, że coś mu się zwiesiło. Myśli się kłębiły, przebiegały od jednej do drugiej...i nagle, na dosłownie sekundę zostały zblokowane. Pokręcił głową, wracając do siebie. Jedną z przyczyn mogła być modyfikacja, która potrzebowała zwykle paru dni na kompletną kompatybilność z układem nerwowym mężczyzny. Drugą możliwością był pocałunek Leitha, taki dobry, że aż niszczący. Blondyn został przy opcji numer jeden.
-Mój drogi, pamiętaj...ty nigdy nie będziesz moją dziwką. Jesteś wyjątkowy. - po tych słowach złapał go za szyję i zrzucił z siebie, samemu wstając z miękkiej pościeli. Zdjął pozostawiony na szyi krawat, przy pomocy którego wykonał węzeł na nadgarstkach kochanka. Otworzył wszystkie szuflady stojące dookoła, sprawdzając cóż się w nich ukrywało. Olejki, maski, rurki...to nie było to, czego szukał. Ostatecznie wyjął nóż, klamerki na sutki oraz radełko, tak dla rozgrzania atmosfery. Wrócił na łóżko rozochocony.
Zanim użył wybranych starterów, musiał rozebrać zabójcę. Do tego użył wybranego ostrza o głowni typu Bowie, zrobionego z cudownej stali damasceńskiej. Nie chciał mu zrobić tym krzywdy, nie odczuwał tej potrzeby, po prostu męczenie się z pozostałością ubrania, zabrałoby za dużo czasu. Rzucił skrawki materiału na ziemię. Następnie założył Leithowi klamerki, ciągnąc za nie po chwili, by sprawdzić jak się trzymają.
-Pięknie wyglądasz. Gotowy na przystawkę? - było to oczywiście pytanie retoryczne, po którym złapał za czarne kudły mężczyzny, przyciągając go do głębokiego, mokrego pocałunku.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Pią Paź 06, 2017 11:28 pm

Och, VIII szczerze wątpił w to, by Feuersbrunst uważał go za wyjątkowego. Przydatnego? Owszem. Groźnego? Niewątpliwie. Wyjątkowego? Nie, raczej nie. Był dla niego ważny, oczywiście, ale z zupełnie innych przyczyn - a uwiedzenie i zaspokojenie było tylko środkiem do osiągnięcia celu. No, może też i pewną przyjemnością, sukcesem, może przystankiem na drodze sukcesu, ale niczym więcej. 
Cóż, bez dwóch zdań coś ich w tym konkretnym momencie łączyło.
Skrytobójca nie zaprotestował na żaden z ruchów, jaki w jego stronę uczynił blondyn. Pozwolił się związać, rozebrać, szarpać i całować bez żadnego widocznego buntu - nie był też jednak wcale rozluźniony. Wciąż się pilnował, wciąż uważnie śledził wzrokiem kolejne posunięcia swojego przyszłego kochanka, wciąż odpowiadał stanowczo, chociaż ograniczył już walkę i wyjście z inicjatywą. Mimo to, mocno przygryzł wargę Zollnera, zostawiając na niej ślad. Czy zrobił to po to, by sprawdzić prezesa, czy raczej dlatego, że lubił ostrzej - trudno stwierdzić. Tak czy inaczej, ich usta zostały skropione krwią bogatego mężczyzny, a ciała w pewnej części starły się ze sobą, nawet pomimo faktu, iż tylko jeden z nich był nagi. No, przynajmniej teoretycznie, ponieważ jego pasy z ukrytą bronią wciąż były na swoim miejscu - a gdyby przypadkiem Feuersbrunst uznał, że powinien się ich pozbyć, ich zabawa zdecydowanie straciłaby na przyjemności.
Zresztą, nawet najlepszy nóż nie poradziłby sobie z tym materiałem - i obaj bardzo dobrze o tym fakcie wiedzieli.
Leith nie miał w sobie nawet grama wstydliwości - dla lepszej stabilności wciąż miał częściowo rozchylone nogi, zgięte w kolanach i gotowe do reakcji. Gdyby zaszła taka potrzeba, poradziłby sobie nawet przykuty do czegoś, bez (teoretycznie) żadnej możliwości ruchu - krawat, wyłącznie na nadgarstkach, nie był wielkim problemem - ale nie o to tego wieczora chodziło. To dominacja była ważna. Ryzyko, ale też pewne zaufanie.
Oczywiście, przystojny blondyn o spojrzeniu zdobywcy musiał sobie na nie zasłużyć - ale te pewne ruchy nadal czyniły w konsekwencji VIII spustoszenie.
- Sprawdź - polecił bezczelnie, gdy jego usta zostały wypuszczone z uwięzi warg kochanka. Jego głos był niższy, a spojrzenie intensywniejsze, wciąż skupione na towarzyszu, ale w trochę inny sposób, niż poprzednio. Nie jak na zagrożenie, a... Seks na dwóch nogach.
Mężczyzna wyprostował się, zwinnie unikając dłoni Zollnera, a potem nieruchomiejąc i puszczając do niego figlarnie oko.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Czw Paź 26, 2017 4:07 am

Zdecydowanie powinien częściej szukać płatnych zabójców, jeśli wszyscy są tak chętni na zabawy łóżkowe. Blondyn przesunął kciukiem po poranionej wardze, a następnie zlizał krew z opuszka. Gdyby zraniła go jedna z jego dziwek zapewne nie dożyłaby następnego dnia, ale dla Leitha robił wyjątek. Dawał mu o wiele większe pole do popisu, pozwalał na wszelkie zmiany pozycji, dodawanie do zbliżenia czegoś od siebie. To Zollnerowi podobało się o wiele bardziej od całkowitej manipulacji sytuacją. Nie było nudno, nie czuł monotonii w tym co robili. Uwielbiał innowację, szczególnie w łóżku. Dlatego pragnął spędzić ze skrytobójcą całą noc na poznawaniu ciał, odkrywaniu tajemnic i słodkim, sadystycznym stosunku. Może gdyby nie programował mózgów swoich uroczych, zmodyfikowanych okazów to jego codzienne wizyty w pokojach uciech wyglądałyby zupełnie inaczej? Nie miał już możliwości dowiedzieć się tego, bo pewne rzeczy były nieodwracalne. Od dawna tworzył z ludzi narzędzia, by dostrzegali jego geniusz, władzę  i karmił ego ich poniżaniem oraz krzykami podczas uniesień. 
Przejechał tępą stroną noża po szyi czarnowłosego, wpatrując się nieprzerwanie w istny okaz perwersyjnego piękna, które upajało i podsycało żar wewnątrz biznesmena. Odłożył narzędzie, gdyż nie było mu więcej potrzebne. Sięgnął za to po wybrane wcześniej radełko z potrójnym rzędem kolców, które rozłożył na dwie części po przeciwnych stronach i rozsunął element środkowy, by urządzenie mogło sięgać do obu ud jednocześnie.
-Powodujesz, że nie potrafię w pełni kontrolować instynktów, Leith. Och, ile bym dał żeby człowiek był jednostką ponad zwierzęce pragnienia. - odsunął się, by mieć mężczyznę przed sobą w całej okazałości. Sprzęt wsunął między jego nogi, a kiedy kolce dotknęły skóry VIII, zaczął poruszać nim po całej długości od łydek do pachwin. Ostro wyglądające uwypuklenia nie kaleczyły i nie robiły krwawych dziur, bo Feuerburnst starał się zacząć w miarę delikatnie. Miały sprawiać przyjemność w postaci drażnienia i rysowania ciała. 
-Uwielbiam, kiedy mogę dzierżyć coś, czym jednocześnie można zrobić krzywdę i doprowadzić do błogiego stanu. - przyznał z uśmiechem na ustach, obserwując pierwsze reakcje kochanka. Pragnął zobaczyć go w najbardziej bezbronnym stanie, do jakiego mógł go tylko doprowadzić. W jego głowie powoli rodziły się kolejne pomysły na zaspokojenie popędu ich obu. Miał dookoła cały arsenał, ale nie chciał wykładać wszystkich kart na stół już pierwszej nocy, bo miał nadzieję na więcej spotkań. Zabicie tak przydatnej, przystojnej istoty byłoby czynem niewybaczalnym. Sięgnął wolną dłonią do ust zabójcy i rozsunął jego wargi dwoma palcami.
-Mów mi co czujesz. Chcę usłyszeć frazy, które mogłyby nachodzić moje erotyczne sny, Leith. - rozkazał, ponieważ uwielbiał słuchać. Najważniejsze bodźce seksualne u Zollnera były zwykłymi zdaniami, skleconymi przy zaspokajaniu partnera. Uważał je za czystą, szczerą poezję dla uszu, jak i całego ciała, przez które przechodził dreszcz gdy używano odpowiedniego tonu głosu.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Sob Paź 28, 2017 11:50 pm

- Jaka byłaby w tym zabawa, gdybyśmy wszystko kontrolowali... - mruknął pod nosem brunet, obserwując poczynania kochanka z uwagą. Jego ciało mimowolnie się napięło, gdy kolce po raz pierwszy dotknęły wrażliwej skóry - i już takie pozostało, tylko zwiększając doznania, przez które instynkt skrytobójcy wył na alarm. Zagrożenie. Broń się. Atakuj. Kolejne impulsy przebiegały przez głowę mężczyzny, gdy przez jego ciało przebiegały dreszcze, a oddech nerwowo przyspieszył. Miał wyostrzone wszystkie zmysły, przez co nie tylko czuł znacznie mocniej każdy dotyk urządzenia, ale też i słyszał zmiany w głosie Feuersbrunsta, który przypominał w tym momencie bardzo zadowolonego z siebie tygrysa. 
VIII nawet nie zauważył, kiedy jego spojrzenie zsunęło się z kochanka i wylądowało na własnych udach, śledząc ruch urządzenia. Przygryzł dolną wargę, tłumiąc kilka niepewnych, cichych jęków. Czuł, jak robi mu się gorąco w pewnych partiach ciała, gdy bolesne pieszczoty przesunęły się na znacznie bardziej wrażliwe rejony - dlatego z mieszanką ulgi i zawodu przyjął moment, w którym metal ze skóry przesunął się na materiał jego pasów.
Jaskrawoniebieskie oczy znów spoczęły na Zollnerze, gdy ten naparł na wargi poddanego mężczyzny. Głowa bruneta uniosła się, a na jego usta wpłynął leniwy uśmiech.
- Nie lubię dużo mówić... - mruknął gardłowo, zaraz potem owijając językiem jeden palec kochanka i lekko się na nim zasysając. Poruszył przy tym głową, przypadkowo również falując resztą ciała - przez co naparł odrobinę mocniej na kolce i rozciął skórę na lewym udzie. Syknął cicho, zaciskając natychmiast mocniej zęby i instynktownie sięgając dłońmi do pasa, w którym miał ukrytą broń - w ostatniej jednak chwili się zatrzymał, przysiadając na piętach i opuszczając powoli ręce. 
Wypuścił palec Zollnera spomiędzy warg i polizał go krótko, łagodząc pieczenie po ukąszeniu.
- Czyżbyś lubił dzierżyć też ludzi, którzy stanowią zagrożenie? - spytał wręcz kokieteryjnie, przesuwając się jeszcze o kawałek, by znów się nie skaleczyć, a potem zbliżył się do kochanka i zaczął wargami sunąć po jego piersi, pozostawiając wilgotny, gorący ślad. Same usta najwyraźniej jednak go nie usatysfakcjonowały, bo zaraz przybliżył się mocniej, stykając z częściowo ubranym kochankiem, ocierając się lekko o niego, pomimo związanych dłoni i urządzenia, które ich rozdzielały. Zamruczał cicho, docierając do szyi mężczyzny i skubiąc ją zębami. Trącił go nosem, spoglądając nadal z dołu, nie przełamując całkiem dominacji biznesmena. W końcu, o to im obu chodziło, prawda? Nie chodziło o całkowity bunt i sprzeciwienie się, a jedynie nie pozostanie biernym. 
- Nie chcę, żebyś miał o mnie erotyczne sny. Wolę, żebyś przeżywał ze mną jawę... - szepnął mu do ucha, uśmiechając się drapieżnie i przysuwając powoli do jego ust. - Albo nie mógł skupić się na prowadzeniu swojego imperium.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Nie Paź 29, 2017 3:00 am

Stało się coś, czego nie potrafił przewidzieć. Kto by pomyślał, że zwykłym narzędziem erotycznym ktoś można zrobić sobie krzywdę? Wiele razy używał tego konkretnego urządzenia i nigdy nie przeciął skóry partnera, a tu proszę, zawsze musi być ten pierwszy raz. Nie zwrócił nawet uwagi na ugryzienie w palec, bo jego myśli latały wokół poważniejszego zranienia. Przejął się zaistniałą sytuacją, jak widać bardziej od VIII, który kontynuował bez mrugnięcia okiem ich małą grę. Jego subtelne gesty intensywnie rozbudzały mężczyznę do działania, nie dało się zaprzeczyć, jednakże należało zadziałać i uporać się z problemem krwi kapiącej na pościel. Mimo najwyższej jakości materiału, ten typ płynu trudno było sprać, a Feuerburnst i jego pedantyczna natura nie akceptowały upapranej tkaniny. Wprawdzie kupno nowej narzuty było porównywalne do ceny jednej jego kolacji w apartamencie hotelu, ale wnętrze biedniejszego człowieka mówiło, że zasadniczo po co coś wyrzucać, skoro może się jeszcze przydać.
- Podoba mi się. Mów tak częściej, Leith - pochylił się, by zmniejszyć odległość między ich ustami. W międzyczasie odłożył radełko na bok i tą samą ręką zakrył miejsce przecięcia. Wolną dłonią sięgnął do swojego ucha i poruszył kolczykami, które nagle zmieniły postać na słuchawkę umieszczoną w przewodzie słuchowym. 
- Skarbie, przynieś maść na skaleczenia. Numer seryjny XVL66. Tylko szybko. - nakazał spokojnym, głębokim głosem. Wykonał kolejne ruchy palcami, by kolczyki wróciły do poprzedniej formy. Do tego czasu mógł skupić się na skrytobójcy, więc bez dłuższego oczekiwania przyłożył rękę do jego karku i pocałował ponownie tego wieczora. Pozwolił sobie zamknąć oczy, ufając mężczyźnie na tyle, że nie chciał kontrolować jego kolejnych poczynań, bo wierzył w małe prawdopodobieństwo zostania ozdobionym na ciele przez kilka par noży. 
Po zaledwie trzech minutach od rozmowy, w pokoju zjawiła się już poznana zabawka Zollnera. Chłopak miał ze sobą metalową tackę, na której znajdowało się szczelnie zamknięte opakowanie. 
- Panie, zamówienie. - oznajmił niepewnie, widząc intymną scenę na łóżku. Biznesmen oderwał się od soczyście kuszących ust kochanka i podszedł, zabierając potrzebny specyfik. Szybko powrócił na łóżko i wyjął z pudełka małą, niebieską tubkę.
- Rozłóż nogi, żebym mógł precyzyjnie to nałożyć, piękny. - przewidywał, że zabójca nie będzie przychylnie nastawiony do owej substancji, ale musiał dopiąć swego i zaradzić problemowi na udzie, bo inaczej nie mógłby kontynuować zabawy. Wewnętrznie nie przeżyłby faktu, że właśnie rozkoszuje się chwilami z osobą, która w każdej chwili może się wykrwawić, bo przez nieuwagę ich obu poszła mu tętnica.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Nie Paź 29, 2017 11:54 pm

Leith niejednokrotnie został zraniony znacznie bardziej, nawet w łóżku. Rozcięcie na udzie wcale go nie zaniepokoiło, chociaż odrobinę piekło - i czuł wąski strumyczek krwi, sączącej się z rany. Nie była to raczej tętnica - inaczej by tryskało posoką na wszystkie strony - ale ewidentnie nabił się na któryś kolec porządnie. VIII nie widział jednak powodu do tego, by posuwać się do panikowania, wykorzystywania jakichś maści, czy w ogóle przerywania ich zabaw.
Niestety, najwyraźniej biznesmen miał zupełnie inne spojrzenie na tę sprawę. W pewnych warunkach Leith być może uznałby to za urocze. W końcu, jeszcze chwilę wcześniej każdy z nich brał pod uwagę zamordowanie drugiego, a tu nagle Feuersbrunst zmienia zdanie i postanawia o skrytobójcę zadbać?
Bycie jego podopiecznym musiało mieć jednak pewne zalety...
Brunet zakrył udo własną dłonią, gdy jego spojrzenie wylądowało na tubce. Przywołał w pamięci nazwę leku - który, przez zdekoncentrowanie apetycznymi ustami dominującego mężczyzny, przy przywołaniu przez słuchawkę zignorował. Zabójca powinien był od razu zareagować, a nie poddać się tym silnym dłoniom i zaborczym wargom, które bez najmniejszego wysiłku pozbawiały go racjonalności. Znacznie lepiej, niż wyszukana zabawka, co należy nadmienić.
Było to jednocześnie fascynujące, ale też przejmowało Leitha zaniepokojeniem.
- Myślę, że rozumiesz, dlaczego nie mogę na tę propozycję przystać - mruknął, kręcąc lekko głową, przysiadając na piętach, plecami do ściany. Gotów zareagować na każdą próbę przymuszenia go, bo kto tak naprawdę wiedział, to mogło być w tym "lekarstwie"?
Wbił spojrzenie w stojącego w pobliżu chłopaka, uniósł brew wysoko, a potem przesunął zakrwawione i wciąż związane krawatem dłonie na swoją męskość, prezentującą się ładnie pomiędzy udami, częściowo uniesioną i powiększoną, chociaż jeszcze nie w pełnej erekcji. Przesunął po niej palcami, rozprowadzając posokę i uśmiechając się lubieżnie, uniósł dłoń do ust, zlizując z palców ciecz.
Wyglądał, jakby mówił spadaj szczeniaku, takich jak ty zjadam na śniadanie.
I zapewne tak było.
Gdy młodzieniec się oddalił, dłoń bruneta znów zakryła ranę, tamując upływ krwi, który wciąż nie ustawał.
Leith ponownie zwrócił swoją uwagę na biznesmena, a uważny obserwator mógł dojść do wniosku, że jego postawa nie wynikała tylko z obawy o własne życie. W zasadzie, wcale nie o to chodziło. Zmodyfikował kod Zollnera, nic takiego mu nie groziło. On raczej... obawiał się leków?
Gdy mrugnął, strach w oczach zniknął, ukryty gdzieś w głębi, za bagatelizującym sytuację uśmieszkiem.
- Nic takiego ważnego się nie stało, byśmy musieli przerywać naszą zabawę, Zollner.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Pon Paź 30, 2017 4:33 am

Skrytobójca był tajemniczą i pozytywnie zaskakującą osobą, jednakże Zollner nie rozumiał jego zachowania. Początkowo myślał, że mężczyzna zajmuje się brudną robotą dla ruchu oporu, ale jak widać siedział w tym głębiej i popierał fanatyzm przywódcy. Odmowa zwyczajnej maści, która zatamowałaby krwawienie i po kilku sekundach mogliby wrócić do czystej zabawy, była zdaniem biznesmena bardzo nieodpowiedzialna. 
Westchnął ciężko, chowając specyfik do tylnej kieszeni spodni. Nic nie mógł poradzić. Nie miał zamiaru na siłę zajmować się zranieniem VIII, ponieważ nie psuć im obu wieczora. I tak wystarczająco wypadł z rytmu. 
- Powinieneś zrozumieć, że czekanie aż samo się zagoi jest skrajną głupotą. Później ci to wytłumaczę. - skomentował ostatecznie, nie chcąc więcej kontynuować tematu. Musiał jakoś przeżyć kolejne krople krwi, które kapały na świeżą, drogą pościel. Plusem całej sytuacji był fakt, że w oczach Feuerburnsta jego nowy kochanek starał się bronić łóżkowego terytorium nawet przed chłopcem na posyłki. Schlebiało mu to i zdecydowanie podniosło ego, a także chęć na dalsze igraszki. Pochylił się nad Leithem, rozpoczynając dróżkę z pocałunków. Zaczął od obojczyka, pieszcząc ustami jego skórę przeszedł na pierś, dalej brzuch, żeby zakończyć na udzie. Odsunął dłoń mężczyzny chroniącą przecięte miejsce i przejechał językiem po całej długości rany, zlizując również ściekającą krew. Celem jego ruchów była jednak inna część ciała, bowiem po chwili znalazł się centralnie między nogami zabójcy, pochylony przy jego przyrodzeniu. Bez dłuższego zastanawiania się oblizał go po całej długości, by pozbawić czerwonej posoki, którą zaaplikował tam brunet. Następnie złapał jedną ręką za trzon, a językiem począł drażnić główkę członka. Dla Zollnera nie było sztuką dominować do tego stopnia, że zapewnianie przyjemności oralnej mogłoby uwłaczać. Tak, jego zdaniem, robili ludzie ograniczeni, bez finezji, bez chęci osiągnięcia ekstazy. Sztuką seksualną było natomiast prowadzenie akcji w ten sposób, że partner czuł władzę dominanta przy najmniejszym ruchu, przy najdelikatniejszym geście i najmniej spodziewanym posunięciu. Uwielbiał szokować, wychodzić z szufladek, wprawiać ludzi w zdezorientowanie. Po części bawiło go to, a z drugiej strony czuł satysfakcję przeradzającą się w pobudzenie i namiętność.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Pon Paź 30, 2017 11:58 pm

VIII przyjął schowanie maści z pewną ulgą. Ostrożną, niekoniecznie powiązaną z zaufaniem, ale ulgą. Dla mężczyzny obawa przed lekami nie była kwestią fanatyzmu, a zwykłej racjonalności. No, może nie wyłącznie jej, ale ten czynnik też był istotny. Dla skrytobójcy, który wręcz uśmiercał molochy farmaceutyczne obawa przed wszelkiego rodzaju wpływem na jego osobę była wręcz niezbędna. W lekach, podobnie jak w jedzeniu i w sieci, można było umieścić wszystko. Urządzenia/oprogramowanie szpiegujące, modyfikujące, zabijające, przejmujące kontrolę, a nawet uruchamiające się jedynie pod wpływem wyjątkowo specyficznych bodźców. Zakażony w ten sposób mógł stać się wszystkim - od broni masowej zagłady, po trupa.
Poza tym, nauka i modyfikacje pozostawiły na jego policzku bardzo specyficzny ślad. Piętno, przez które nigdy nie mógł zapomnieć, że powinien być wobec osób takich jak Feuersbrunst co najmniej mocno podejrzliwy. Żadne spoufalanie się i kontakty wykraczające poza misję nie wchodziły w grę. Takie były zasady. Tego trzymał się ściśle od kilku lat.
To właśnie łamał, siedząc na łóżku i obserwując z uwagą prezesa olbrzymiej firmy farmaceutycznej, który przybliżał się do niego wcale nie z zamiarem zakończenia jego życia, czy zmodyfikowania - a mając na celu...
Och.
Oddech bruneta gwałtownie przyspieszył, gdy poczuł na sobie usta biznesmena. Wszystkie wątpliwości, racjonalności i w ogóle jakiekolwiek myśli zniknęły pod wpływem dotyku mężczyzny. Tak, jakby miał w sobie coś, co rozpuszczało groźnego skrytobójcę, powodowało zawroty głowy i... Och.
Leith nawet nie zauważył, kiedy - bez żadnych oporów - zsunął się w dół, na plecy, z rozsuniętymi nogami na tyle, by ułatwić kochankowi dostęp do każdego skrawka ciała, który Zollner uznał za interesujący. Gdy przesuwał po nim wilgotnymi wargami, gorącym językiem, pieścił równomiernym oddechem i lekko drapał zarostem, oczy groźnego wysłannika Be Natural same wywracały się z przyjemności, a przez jego ciało przebiegło kilka niezbyt subtelnych dreszczy przyjemności. Ani związane dłonie, ani rozcięte udo, ani nawet metalowa ręka w pobliżu nie mogły w żaden sposób zaniepokoić mężczyzny mięknącego pod wpływem dokonań kochanka. Czego by o VIII nie mówić, lubił seks. Lubił też być rozpieszczany - a miękka, otaczająca go pościel, przyjemny zapach i seksowny mężczyzna pomiędzy jego nogami były całkiem niezłym zaspokojeniem jego potrzeb. To, że był to tak ważny i silny osobnik, tylko dodawało sytuacji pikanterii - chociaż zabójca ani przez chwilę nie czuł, jakby panował nad sytuacją.
Prawdę powiedziawszy, nawet nie próbował. Było mu tak dobrze, zbyt dobrze, by próbował w jakikolwiek sposób wpłynąć na poczynania drugiego mężczyzny.
Leith pierwszy raz wreszcie, naprawdę otwarcie jęknął. Naprężył się lekko na pościeli, wyginając pod wpływem kolejnych pieszczot kochanka, odruchowo chwytając go za włosy - nie po to jednak, by narzucić tempo, a po to, by całkiem nie odlecieć. Jego język błądził po wargach niespokojnie, co jakiś czas zatrzymując się, gdy przez gardło przedostawał się kolejny, lubieżny pomruk. VIII może nie był zbyt chętny do werbalizowania swoich wrażeń, ale to wcale nie implikowało, iż będzie w łóżku cichym kochankiem.
Rozsunął bardziej nogi, przerzucając jedną przez ramię blondyna i lekko, chociaż nad wyraz sprawnie, przyciągając go mocniej ku sobie, w potrzebie zwiększenia doznań. Zacisnął mocniej palce, szarpiąc za włosy Zollnera.
Chciał więcej.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Czw Lis 02, 2017 1:26 am

Osiągał cel za celem w bardzo krótkim czasie. Zdołał doprowadzić mężczyznę do stanu, którego tak pożądał. Od samego początku marzył o usłyszeniu jego głosu w nowej, przyjemniejszej dla ucha odsłonie. Chłodny ton to nie było to, co naprawdę powodowało u Zollnera ciarki z przyjemności, a właśnie ten jeden, niekontrolowany jęk i następujące po nim melodyjne pomruki. Jak dźwięk kapiących kropel w ciemnym, cichym pomieszczeniu, słodkie stęknięcia stały się światłem w tunelu, prowadząc ku lepszemu. Po tym zapalniku nie było odwrotu. To jak włączenie i zablokowanie funkcji urządzenia, by nie było możliwości jej automatycznej zmiany. Mógł robić z Leithem co chciał i jak chciał, dostając przyzwolenie na wszystko, o ile wprawiało ciemnowłosego w stan obłędu i żarliwej zachłanności. Nie sprzeciwiał się, kiedy jego idealne, delikatne włosy były ciągnięte na przeróżne sposoby. Nie zamarudził nawet, kiedy VIII ustawiał go jak pragnął. Oczywistym było, że zakłócenie tych czynności mogłoby popsuć chwilę, wyrwać kochanka z rytmu i spowodować niechęć do dalszej zabawy. Na to Feuerburnst nie mógł pozwolić. Kontynuował pieszczenie wargami przyrodzenia partnera, pracując intensywnie językiem po najmniejszym kawałku tego miejsca. Przyjął całość, czując jak sięga jego gardła, więc dla zwiększenia doznań Leitha, wydał z siebie pomruk, powodujący subtelne wibracje wokół członka. Wykonał kilka powolnych ruchów głową, gotowy w każdej chwili przyspieszyć, jednak czekał aż dostanie polecenie od rozochoconego, głodnego zmysłowości uległego. A później...to on da upust wszelkiemu popędowi i żądzy.
Nie pozostawał bierny w innych aspektach. Jego dłonie badały kolejne centymetry ciała bruneta. Już odkrył gdzie skrytobójca chowa swój magiczny, niebezpieczny ekwipunek i zapamiętał dokładnie te miejsca. Skupił się jednak na kompletnym zmanipulowaniu i zamroczeniu go. Coś mówiło biznesmenowi, żeby nie usuwać żadnej z broni, nie wiedział czemu, ale miał blokadę. Wymyślił za to sposób jak zaaplikować maść na otwartą ranę. Miał przed sobą bezbronny okaz erotyzmu, który wił się przy każdym jego ruchu. Skaleczenie znajdowało się na udzie, co tylko pomagało w rozwiązaniu problemu. Wystarczyło, że odczeka jeszcze chwilę, nakręcając mężczyznę maksymalnie jak może. Chciał żeby szalał pod nim z rozkoszy. Pieścił dłońmi jego brzuch, następnie pachwiny. Palcami przesunął po skórze poniżej obleganego przez usta przyrządu. Natrafił na najbardziej interesujące go miejsce i nacisnął na nie, jakby chcąc dostać się do środka, jednak szybko odpuścił, wracając na nogi. Bawił się w najlepsze, wsłuchując w każdy dźwięk wydobywający się z ust zabójcy.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Break the Ice   

Powrót do góry Go down
 
Break the Ice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: