CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Break the Ice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Break the Ice   Czw Lip 20, 2017 10:58 pm

First topic message reminder :


Przyszłość. Miejsce, w którym człowieczeństwo zanika, a na jego miejsce wpychana jest wszelka technologia i modyfikacje. Firmy farmakologiczne, firmy gmerające w genach, neurobiologii i te z ofertami najnowszych technologii - to one zdobywają rynek, to o nich się mówi i to dzięki nim ludzie czują się lepiej, piękniej, zdrowiej.
Jednakże, są również zwolennicy natury. Chcą oni uchronić świat przed totalnym zmechanizowaniem, pragną powrotu człowieczeństwa, ważności emocji i zniwelowania zabaw z organizmem. Takiej właśnie organizacji pomagaX, rozpustny asasyn, potrafiący bez mrugnięcia okiem załatwić dziesięciu rosłych mężczyzn i jeszcze świetnie przy tym wyglądać. Zabija on na zlecenie Szarej Eminencji, szychy biznesu rozwojowego. Pewnego dnia na jego drodze staje Y, szef jednej ze znienawidzonych przez Podziemie firm. Przezorny zawsze ubezpieczony. Ciasna winda prowadząca na setne piętro daje wiele czasu do rozmowy na tematy biznesowe.

X - Argent
Y - Phil

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Wto Lis 07, 2017 12:56 am

Wreszcie ich zabawa zaczęła toczyć się swoim, właściwym torem, bez dziwnych przestojów i braku zgody w oczekiwaniach obu mężczyzn. W tym momencie każdy z nich był dokładnie w tym miejscu, w którym chciał - i to, że ten stan nie pozostanie wieczny, w tym momencie nie było zbyt istotne. Blondyn wyprawiał ustami cuda, a gdy doszły do nich zwinnie palce i bardzo sprawne i ciasne gardło, to Leith całkowicie odleciał. Chłodne i racjonalne myślenie zabójcy zniknęło, podobnie jak bardzo skutecznie wpojone (czy wręcz wpisane w jego osobowość) przekonanie o tym, że przemysł farmaceutyczny - i wszystkie osoby w nim pracujące - stanowi zagrożenie.
Ten niesamowicie seksowny mężczyzna, znajdujący się pomiędzy nogami bruneta i potrafiący całkowicie rozpuścić zabójcę na zlecenie, któremu niestraszne były wszelkie manipulatorskie sztuczki, był absolutnym wyjątkiem. Czarodziejem. Spełnieniem marzeń, o których VIII nie miał pojęcia - lub bardzo mocno się ich wypierał.
Sporadyczne, rozkoszne jęki zmieniły się w całkiem rytmiczne pomruki, westchnięcia i ciche okrzyki, będące reakcją na niemal każdą pieszczotę, jaką obdarowywał go pewien seksowny prezes.
- Więcej - wyszeptał niecierpliwie Leith, a właściwie wyszeptały jego usta, bez żadnego udziału świadomości. Mężczyzna poddający się pieszczotom, wijący po pościeli i wbijający w materac pięty, łokcie i tył głowy, nie stanowił żadnego realnego zagrożenia, ani nie prezentował sobą innego obrazu, niż gorącego pożądania. Zawsze opanowany i kontrolujący - zarówno sytuację, jak i siebie - stracił panowanie nad wszystkim.
I och, jak mu z tym dobrze było.
Chciał utonąć w tej przyjemności, w tych dłoniach i ustach, w tej miękkiej, chłodnej (no, już nie tak bardzo) pościeli i otaczającym go zapachu... Kochanka? Luksusu? Wszystko się mieszało, a zmysły jakby go oszukiwały. Nie potrafił się już na niczym skupić - jego ciało samo falowało, biodra wypychały się do góry, palce zaciskały na miękkich włosach i plątały je, a po wyginających się w grymasie przyjemności i zniecierpliwienia wargach plątał się język, nie potrafiąc odnaleźć sobie miejsca.
Ale VIII chciał więcej.
- Zollner... - na wpół wyspał, na wpół wyjęczał, przeciągając samogłoski, ponaglając kochanka, by jednak zdecydował się podjąć innych czynności.
Leith był podniecony, owszem. Rozpalony, zrzeszony potem, z napiętymi mięśniami, pulsującym członkiem i zaczerwienionymi ustami sprawiał wrażenie ucieleśnienia grzechu - zachłanny, spragniony, domagający się czegoś więcej - ale wreszcie niechętny do ponownej walki o władzę. Może niekoniecznie grzeczny i przyjmujący ślepo to, co jego "pan" zdecydował się zaofiarować, ale też nie tak ostry i oporny jak wcześniej.
On tylko potrzebował do pełni rozkoszy więcej. I czuł - nie, był pewien - że Feuersbrunst mu to da. To i jeszcze więcej.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 285


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Pią Lis 10, 2017 4:44 am

To był ten moment. Jego seksualna muza niecierpliwiła się, pragnęła przejść na kolejny etap ich małej, nieprzyzwoitej zabawy. Nie przeciągając, odsunął się od Leitha i sięgnął do swoich spodni. Rozpiął skórzany pasek, za nim guzik oraz rozporek, by ostatecznie zsunąć materiał i uwolnić nabrzmiałą, gotową do działania męskość. Dopiero teraz poczuł jak bardzo pragnie skrytobójcy. Jak rozpala go każdy jego oddech, zamglony wzrok, błagalne szepty. Leżało przed nim ucieleśnienie grzechu, piękny Adam, przez którego pod stopami Zollnera otwierały się bramy piekła. Żądza przysłaniała myślenie, nawet on przestawał panować nad sytuacją. Nie mógł się oprzeć, w tym momencie nie wierzył, że tak cudne ciało mogło być maszyną do zabijania. W tej chwili świat się zatrzymał. Biznesmen zapomniał o planie zaaplikowania leczniczej substancji. Pochylił się nad kochankiem i pocałował go namiętnie, mokro, w pewnej części brutalnie. Nie zmieniał ich pozycji, pragnął mieć go przodem, przed sobą. Niewybaczalnym byłoby odrzucenie możliwości obserwacji emocji malujących się na twarzy najpiękniejszej z istot. 
Złapał czarnowłosego pod udami, rozchylając je i wyprowadził ich ze sfery pieszczot do poziomu kulminacyjnej rozkoszy. Wprowadził przyrodzenie powoli, do połowy, wydobywając z siebie zadowolone sapnięcie w usta partnera. Po chwili, nie krępując się docisnął biodra do ciała mężczyzny. Był w nim cały. Błogi stan, który ogarniał jego sferę fizyczną jak i umysłową nie mógł zostać przerwany, dlatego natychmiastowo zaczął wykonywać posuwiste ruchy bioder. 
- Przyjemnie, prawda? - skomentował, kiedy już oderwał się od słodkich warg Leitha. Powrócił do bardziej wyprostowanej pozycji, opierając polik o trzymaną nogę skrytobójcy. Po paru minutach przyspieszył nieco czynność, nadając ich integracji większej dzikości.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Break the Ice   Wto Lis 14, 2017 11:57 pm

Brunet, jak się okazało, nie był elastyczny tylko "na zewnątrz" swojego ciała. Jego wnętrze radziło sobie co najmniej równie dobrze - otwierając się bez oporów na inwazję, która zadała mu w tym momencie więcej bólu, niż czystej rozkoszy - a potem dokładnie zaciskając i wzmacniając jeszcze bardziej ich doznania. Leith w tym momencie, z ręką na sercu, nie byłby zdolny do jednoznacznego stwierdzenia, czy preferował być właściwie przygotowany i rozciągnięty przez atakiem Zollnera, czy przeciwnie - to było najlepszym, co go mogło spotkać. Zwykle to on kontrolował sytuację i nadawał tempo - a w tym momencie, będąc zdanym na drugą osobę, odbierał wszystko intensywniej. Lepiej. Ból, który normalnie by go zirytował i zapewnił, że ma do czynienia z nie do końca umiejętnym kochankiem, był rozkoszą samą w sobie. 
Jego mięśnie spinały się rytmicznie, ciało wyginało posłusznie, jęki wydostawały się spomiędzy rozchylonych warg niepowstrzymanym potokiem. Wszystko wołało dobrze i więcej.
Brunet oparł się mocniej na jednym łokciu, przesuwając biodra w górę, tylko wzmacniając kąt penetracji i zaciskając obie nogi - jedną na ramieniu, a drugą w pasie kochanka. Ignorował całkowicie krew, która zaznaczyła pierś Feuersbrunsta trzema smugami, zignorował fakt, iż obaj zaczęli kleić się do pościeli, zignorował nawet fakt, że brakowało im odpowiedniego poślizgu, by ich ruchy stały się faktycznie płynne i sprawne. Zamiast tego mieli dużo gwałtowności, chaotyczności, mieszaniny potrzeb, ponagleń, westchnięć i stęknięć.
Brak kontroli nigdy wcześniej nie był taki dobry.
- Prawda...
VIII uniósł dłonie, które w którymś momencie przestały już być związane, chwycił kochanka za ramiona, wbijając w nie paznokcie i podniósł się - płynnym, gładkim ruchem, zsuwając swoje nogi, ani na chwilę nie tracąc wypełniającego go członka. Usiadł na kochanku na tyle mocno, by wydrzeć zarówno ze swoich, jak i z ust towarzysza, lubieżne potwierdzenie, że znalazł się dokładnie tam, gdzie powinien - a potem zakołysał się, wpijając w wargi Zollnera, napierając na wnętrze jego ust językiem, jednocześnie odwzajemniając każdy ruch biodrami, dodając im nowych wrażeń.
Znów wracał do gry, zdecydowany i chętny do zdobycia przyjemności na swoich warunkach - bo te, które oferował mu pewien prezes sporego koncernu farmaceutycznego, przestały go zadowalać. Wypowiadał umowę i śmiało brał to, czego chciał, podkreślając swoje zdanie czerwonymi śladami pozostawionymi po paznokciach, tak samo jak i czerwonymi wargami - wynikającymi z intensywnych, pożądliwych pocałunków.
Jedno było pewne - tej nocy nie tylko "uległa" strona miała zostać tą wykorzystaną i oznakowaną. I nie ona jedna traciła zmysły i zdrowy rozsądek.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Break the Ice   

Powrót do góry Go down
 
Break the Ice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Trying break me down... But i won't let you win.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: