CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Among the Stars

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 38


Cytat : "I'm here to provide support." ~9S
Female


PisanieTemat: Among the Stars    Wto Cze 27, 2017 10:09 pm

AMONG THE STARS



Historia pewnego gwiezdnego najemnika, a jednocześnie kapitana statku "Czarne Słońce". Wraz ze swoją lojalną załogą przemierza przestrzeń kosmiczną, podejmując się rozmaitych zleceń od tych, co sypną za wykonanie ich niezłą sumę. Jednak takie życie ma swoją cenę. Brak czasu na utworzenie poważnego związku, nie wspominając już o założeniu rodziny. Te zmagania z samotnością w końcu powodują, że kapitan pod wpływem impulsu zakupuje na czarnym rynku androida, będącego niemal idealną kopią człowieka, ale także skrywającego wiele sekretów.


W rolach głównych:

Android - 7.
Kapitan - Envira


Ostatnio zmieniony przez Envira dnia Czw Cze 29, 2017 10:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Wto Cze 27, 2017 11:25 pm


android | model CX-825 | Nemo

Stan - fabrycznie nowy.
Rok produkcji - 3028 r.
Rozwój - osiągnięcie pełnej świadomości, jak i stanie się "dorosłym" szacuje się na sześć miesięcy do roku czasu od uruchomienia.

SPECYFIKACJA

Model CX-825 został stworzony w celach towarzyskich, miał pełnić rolę towarzysza podczas odległych podróży międzygalaktycznych, pomagać w domach czy opiekować się samotnymi osobami. Jest to jedna z najwyższych półek, jeśli idzie o androidy, jego powłoka została wyposażona w nanosensory, dzięki którym zdolny jest do podobnego odczuwania co człowiek. Będzie czuł zmiany temperatur, ból, a nawet przyjemność. Niemniej jednak odczuwanie dotyczy jedynie powłoki, co znaczy, że pozbawienie go której z kończyn nie spowoduje bólu, poza tym odczuwanym względem naciętej czy rozerwanej powłoki z nanosensorami.

Wiek - wizualnie 27 lat.
Wzrost - 173 cm.
Waga - 79 kg.
Kolor tęczówek - Szaroniebieski.
Kolor włosów - Biały.

Wizualnie do złudzenia przypomina człowieka, ale podczas początkowego stadium rozwoju może zdradzać się swoim nienaturalnym, nieco dziecinnym zachowaniem. Piekielnie inteligentny, ale tym samym nie potrafi rozróżnić dobra od zła i jest niezwykle podatnym gruntem, doskonałym dla kogoś kto pragnie stworzyć robota z konkretnymi cechami charakteru.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 38


Cytat : "I'm here to provide support." ~9S
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Sro Cze 28, 2017 4:28 pm


| Ryzykant | Cyniczny | Szczery do bólu | Charyzmatyczny | Lojalny |

Jager Xe'vir

37 lat

Najemnik

Kapitan statku "Czarne Słońce"

186 cm

Czarne włosy

Szare tęczówki


2991 - 3005

Kim jest? Skąd pochodzi? Czy Jager to faktycznie jego imię? Dobre pytania, ale kto może na nie odpowiedzieć? Tylko sam kapitan. Gdyby był jeszcze chętny cokolwiek zdradzać ze swej przeszłości.
"Gdyby gwiazdy mówiły, pewnie chętnie by może co wam zdradziły. A tak to możecie co najwyżej cmoknąć moją czarną dziurę i w końcu przejść do interesów".
3005 - 3014

Kel Vos, łowca nagród, wschodząca gwiazda w przestępczym półświatku, potrzebuje załogi. Pewnego razu spotyka młodzieńca, który rzekomo chce się zaciągnąć na jego statek. Zbywanie, grożenie nic nie daje, a co gorsza chłopakowi nieustannie udaje się go znaleźć. Wreszcie mężczyzna nie wytrzymuje, chwyta natręta i jednym, sprawnym ruchem przygniata uzbrojonym ramieniem do zimnego kadłuba statku. Patrzy młodzikowi prosto w oczy i choć widnieje w nich strach, to jest on stosunkowo niewielki do czegoś innego. Czegoś, co nie tylko wyrażają te brązowe tęczówki, ale i cała postawa chłopaka. Brwi łowcy unoszą się w zaskoczeniu.
" Dlaczego? " Głęboki głos wydobywa się z gardła mężczyzny. " Dlaczego niby chcesz dołączyć? Jesteś zwykłym smarkiem, który-"
" Bo nie wierzę " odpowiada bez zająknięcia nastolatek. " W te historie, w tych ludzi, o których mówią w kantynach. Dlatego chciałem sam to sprawdzić. "
Takie słowa w normalnych okolicznościach, wzbudziłyby w łowcy nic innego jak śmiech. Jednak sama postawa chłopaka, wręcz emanujący z niej upór oraz pewność siebie sprawia, że mężczyzna zaczyna się zastanawiać. Wreszcie kręci głową, puszczając młodzieńca, by wykrzywić usianą bliznami twarz w słabym uśmiechu.
" Życzysz sobie nieustannej randki ze śmiercią, wiesz o tym? " mówi łowca, przejeżdżając ręką po stalowej powłoce swej nieocenionej towarzyski. Jego wzrok znów pada na młodzika, który ciągle tam stoi, czeka, choć nieco się trzęsie. W końcu to nadal zwykły dzieciak. Ale w przeciwieństwie do niektórych bywalców w kantynach, ma przynajmniej jaja. " Jutro. Przyjdź jutro. Sprawdzę cię. "
Rok 3005. Łowca nagród Kel Vos od wspomnianego wydarzenia, dwa tygodnie później mógł cieszyć się z nowego członka załogi, znanego jako Jager.
Kolejne dziewięć lat wypełnione były zwiedzaniem przeróżnych światem, niestrudzonymi łowami oraz odnajdywaniem się w podziemnym świecie przez młodego członka załogi "Lśniącej Komety".  
3014 - 3021

Wojna puka do drzwi galaktyki. Żaden świat nie jest bezpieczny. Flota Konfederacji nie oszczędza nikogo. Zaczyna się okres paranoi. Zwiększa się ilość łupów oraz zleceń dla wygłodniałego świata przestępczego. Wydaje się, że dla starszego już łowcy Kel Vosa oraz jego prawej ręki, Jagera Xe'vira nastały pomyślne czasy. Nie tym razem. Konkurencja się zaostrzyła. Wszystkie chwyty stały się dozwolone. W wyniku tego w 3019 roku Kel Vos ginie w wyniku zasadzki urządzonej przez konkurenta. Próbowano pozbyć się również Jagera, jednak ten zniknął bez śladu.
Rok 3021.
Na planecie Villar, pojawia się tajemniczy mężczyzna, chcący odkupić statek. Towarzyszy mu niziutka kobieta, która nieprzychylnie patrzy na transakcję pomiędzy swoim towarzyszem, a handlarzem.
" To zwykły złom " stwierdza dobitnie dziewczyna, gdy stoi przed dopiero co zakupionym statkiem. Ten rzeczywiście wydaje się, że lata świetności ma już dawno za sobą. Jednak mężczyzna tylko zdejmuje kaptur, pozwalając, by przydługie, czarne włosy były targane przez silny wiatr Villaru. Na jego ustach widnieje uśmiech, który staje się szerszy, gdy klapa statku zostaje otwarta, zapraszając ich do środka.
" Teraz to nasz złom " odpowiada mężczyzna, stawiając pierwsze kroki w dopiero co zakupionym statku.

3021 - 3028

"Czarne Słońce". Tak zwie się maszyna grupy najemników dowodzonej przez samego Jagera Xe'vira. Przez te lata ten awanturnik oraz ryzykant zdołał rozsławić swoje imię, przy okazji zbierając kilka listów gończych za jego głowę. Wraz ze swoją wierną załogą są gotowi wykonać każde zlecenie za odpowiednią cenę. Kosmos stoi otworem. A oni chętnie z tego skorzystają.  

3028 - ???

Jager Xe'vir i jego świta ciągle aktywnie przemierzają kosmos w celu zarobku.  Mężczyzna tkwi w kryzysie wieku średniego i coraz bardziej zauważa brak rzeczy, których praca nie pozwalała mu dotychczas zdobyć...

Parę dodatkowych informacji o kochanym kapitanie:

Po ciężkim dniu lubi sobie opróżnić kieliszek... a w zasadzie to całą butelkę.

Potrafi posługiwać się kilkoma językami z różnych stron galaktyki, które pomagają mu wprowadzeniu interesów.

Kiedyś postawił w jednej grze statek z załogą, bez ich zgody oczywiście. Przegrał. Musieli uciekać z tamtej planety.

Bójka w kantynie? Poszukaj uważnie - jest duża szansa, że właśnie go tam znajdziesz.

ZAŁOGA

Spoiler:
 


Ostatnio zmieniony przez Envira dnia Czw Cze 29, 2017 10:41 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 38


Cytat : "I'm here to provide support." ~9S
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Czw Cze 29, 2017 10:30 pm

Tego dnia na planecie Centauri-B panował wyjątkowy skwar, zaserwowany przez dwie bliźniacze słońca tego układu. Był on na tyle nieznośny, że mieszkańcy z wyższych sfer w końcu podjęli decyzję o wzniesieniu kopuły, mającej chronić ich przed docierającymi promieniami. Dla innych taka pogoda nie robiła praktycznie różnicy. Mowa tu była o pospólstwie, wałęsających się po najniższych poziomach miasta, którzy prowadzili kompletnie inne życie wśród oparów ściekowego smrodu oraz stęchlizny.
To właśnie tam kwitł w najlepsze czarny rynek, który swoimi towarami sprowadzał osobników z przestępczego świata na te poziomy. Stąd nie powinna dziwić obecność Jagera Xe’vira, przechadzającego się po tutejszych ulicach. W końcu załoga statku „Czarne Słońce” specjalizowała się w wykonywaniu różnych zleceń w zamian za sowitą zapłatę. Przez te lata ich zła sława zdążyła obiec nawet najdalsze systemy, a mimo to ciągle pozostawali nieuchwytni przez ręce prawa.
Tym razem ich wizyta na Centauri-B nie sprowadzała się do żadnego zadania, a jedynie zwykłego uzupełnienia zapasów oraz poszukaniu parę części do statku. Jager przeciskał się przez ludzi z wymalowaną obojętnością na twarzy. W krok za nim szła znacznie niższa kobieta, posępnym wzrokiem obserwując mijanych przechodni oraz handlarzy. Vex była z najdłuższym stażem, jeśli chodziło o przynależność do załogi mężczyzny. Jager pamiętał dobrze, gdy ją do siebie rekrutował: omal nie stracił przy tym ręki.
Po jaką cholerę... ― odezwała się jego towarzyszka z wyraźną irytacją w głosie. Jager spojrzał na nią kątem oka. ― Powinnam była zostać na statku. Kto niby teraz przypilnuje tamtą dwójkę nierobów?
To duzi chłopcy, Vex, poradzą sobie. ― Mężczyzna niespodziewanie skręcił, podchodząc bliżej do kramu jednego z handlarzy. Szybko jednak odszedł, widząc, że interesująca go część była niczym innym jak zwykłym, tanim rupieciem. ― Takie coś to mogę sobie jedynie wsadzić. Idziemy dalej. Przestań tak patrzyć Vex, tylko zrób użytek ze swoich ślicznych nóżek.
Kobieta prychnęła głośno, ale ostatecznie ruszyła za kapitanem. Jager mógł zrozumieć frustrację towarzyszki. Dotąd jak już miał po co ruszać w takie miejsca, brał ich wielkoluda, Aleksiego. Niestety z powodu ostatniej ich rozmowy, wolał z dwojga złego wziąć ze sobą marudzącą Vex, niż być narażonym na ponowne podjęcie tamtego tematu.
A jaki to był temat? O nim. O tym, jak to Jager Xe'vir, ten nieustraszony najemnik, zaczynał się starzeć. A raczej o kryzysie, który przez to przechodził. Coraz częściej łapał się na niepotrzebnych myślach o posiadaniu partnera, o prawdziwym związku... o rodzinie. Czyli trzy rzeczy wręcz niemożliwe do spełnienia. Starszy od niego Aleksi twierdził, że to w końcu minie. Kapitan myślał, że rozmowa z kimś takim mu pomoże. Niestety stało się odwrotnie.
Potrzebował rozwiązania. Takie, które pozwoli mu przeżyć ten okres i da skupić się na robocie.
Mężczyzna wodził wzrokiem, szukając potrzebnych rzeczy. Jednocześnie nie tracił czujności. Spędzenie większość życia w zakamarkach podziemi nauczyło go, że wyluzowany najemnik to martwy najemnik. Będąc przy końcu ulicy, kapitan niespodziewanie przystanął, marszcząc brwi.
Co jest? ― zapytała Vex, instynktownie zbliżając dłoń do kabury.
Wejdźmy tam na chwilę.

Syntetyki, czyli androidy nigdy specjalnie nie interesowały Jagera. Dotąd widział je jako spełnienie uciech dla osób, którym było obojętne czy mogli wyruchać robota, czy żywą istotę. Ważniejsze, by im się ładnie prezentowała i nie stawiała oporu. Stąd nie zdziwił się, gdy większość z mijanych przez niego nieuaktywnionych robotów przypomniała młodą osobę, niekiedy z wyraźnie podkreślonymi walorami. Stanął właśnie przy jednym z takich kobiecych androidów. Po chwili pochylił się w stronę swojej towarzyszki.
 Całkiem śliczniutka, nie? Z takimi balonami mielibyśmy niezłą osłonę. ― Vex zachichotała cicho, uderzając kapitana lekko w ramię. To zwróciło uwagę handlarzy, który zmrużył oczy, patrząc w ich stronę. Nie chcąc, by ich pogoniono, Jager wrócił do oglądania.
Chwilę później uwagę mężczyzny przyciągnął jeden z androidów, który jakby na siłę został wciśnięty w resztę syntetyków. A jednak się wyróżniał pośród reszty modeli. Przede wszystkim wyglądał normalnie, w znaczeniu, że nigdzie nie został przesadzony, jak to było z młodszymi modelami. No właśnie, młode modele. Ten tutaj zdecydowanie przypominał dorosłego mężczyznę. Jager, im dłużej mu się przyglądał, tym bardziej dostawał złudzenia, że stał przed zwykłym człowiekiem. Ślicznym człowiekiem.
Musiał przypatrywać mu się dłużej niż sądził, gdyż niespodziewanie obok niego zjawił się handlarz.
Świetny egzemplarz, prawda? ― Starszy osobnik wskazał pobrudzoną od oleju ręką. ― Model CX-825. Całkowicie nowy. Z zaawansowaną funkcją nabierania pełnej świadomości.
Co to niby znaczy?
W przeciwieństwie do innych modeli nie wgrywa im się pierwotnej roli. Uczy się. Od właściciela.
Jager zwrócił wzrok ponownie na robota, wyciągając rękę. Przejechał nią po policzku nieaktywnego androida. Na każdy problem jest sposób. Oczy mężczyzny rozszerzyły się. Nagle naszła go pewna myśl. A gdyby tak...
Ile?

Statkiem zatrzęsło mocno, gdy ruszył on z platformy, by wzbić się ponad chmury aż po samą orbitę planety. Jager przytrzymał się siedzenia w ich prowizorycznym salonie, które teraz zajmował ich nowy nabytek. Android nadal nie został uaktywniony. Jego decyzja dotąd spotkała się z wiązanką przekleństw od Vex, krótkim komentarzem na temat wydanych pieniędzy ze strony Aleksiego oraz... W zasadzie ich doktorek spojrzał jedynie spod łba na robota i wrócił do punktu medycznego.
Także mężczyzna został sam, zabierając się do uruchomienia syntetyka w sposób, jaki powiedział mu handlarz. Targowanie się z tym gościem było długie i męczące, ale w końcu opuścił cenę, gdy rękojeść pistoletu coraz częściej zaczynała być widoczna.
No dobra, zobaczmy. ― Jager ze skupieniem zaczął wykonywać przekazane kroki. Za tyle kasy, mogłem kupić ulepszony pancerz, pomyślał, przechylając nieco głowę androida, Co ja wyprawiam? Bawię się w pieprzonego lalkarza.
Słyszysz mnie? ― zapytał, ale nie otrzymał odpowiedzi. Cholera, może powinien jednak wezwać Vex albo Aleksiego? Oni znali się na takich rzeczach lepiej niż on.
Byś odpowiedział co nowemu właścicielowi. ― W myślach już przeklinał się za taką popełnioną głupotę. ― Mówi do ciebie twój nowy właściciel. Powiedz coś. Swoją rolę, funkcje, cokolwiek!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Sob Lip 01, 2017 6:36 pm

Aktywowanie procesu nabierania świadomości nie było ani łatwym, ani zbyt dobrym pomysłem. Trzeba było mieć… świadomość, że robot obdarzony czymś tak niezwykłym może być zwyczajnie niebezpieczny i nieprzewidywalny, wszakże twórcy nie obdarzyli go żadnym schematem działań, nie dali mu rdzenia na podstawie, którego mógłby działać. Absolutnie wszystko było możliwe. Kapitan mógł się spodziewać właściwie wszystkiego, bo przy czymś takim nie można było spać spokojnie i udawać, że to nowa zabawka, którą odłoży się do szuflady gdy się znudzi. Nie. To będzie samodzielnie myślący i odczuwający android. Robot o skomplikowanej osobowości, z której nie wiadomo co wyniknie. Nikt nie wiedział co z nim będzie i czym się stanie. A najgorsze w tym wszystkim było to, że kapitan najwyraźniej również nie zdawał sobie z tego sprawy, że oto w rękach ma coś naprawdę niebezpiecznego. Bo to już nie była jedynie zabawa w wychowywanie dziecka, ale piekielnie inteligentnej maszyny, której moc obliczeniowa przewyższała większość najlepszych komputerów na świecie. W całej galaktyce.
Początki jak zawsze były trudne. Sam rozruch całej maszyny to jedno, ale wprawienie w ruch samo-kształtującej się świadomości, to nie rurki z kremem. Maszyneria zaskoczyła niemal od razu, w końcu był to najnowszy model z najwyższej półki, prawdziwe cacuszko, istne dzieło sztuki w dziedzinie robotyki. Procesory zaczęły działać, przez przewody popłynęła energia, a bladolica skóra młodzieńca na chwilę rozbłysła niczym gwiazda, gdy wszystko ruszyło pełną parą, a impulsy przemykały po przewodach rozłożonych w całym ciele. Coś pięknego. Nie świecił się jednak jak jarzeniówka, nie trwało to też zbyt długo. Krótki, drobny błysk, gdy pod skórą wszystko zaczęło pracować. I tyle. Z powrotem wszystko ucichło i na powrót wydawało się, ze młodzieniec nie ożyje, nie wstanie z kanapy, nie przywita się, nie poda ręki. Siedział nieruchomo, tak jak go usadzono, gdy procesory pompowały energię, przeliczały możliwości, przekazywały informacje z zewnątrz do nowopowstającej osobowości.
Dopiero po dłuższej chwili, gdy mężczyzna mógł zacząć się denerwować, uchylił powieki. Bardzo powoli, niemal leniwie, jakby dopiero co się przebudził z naprawdę długiego snu. Rozejrzał się po pomieszczeniu, przyglądając się otoczeniu, przyswajając nowe warunki swojego bytowania, próbując zrozumieć co się dzieje i gdzie jest.
- Kim jesteś? Kim ja jestem? Co ja tu robię? Co się dzieje? – warto wspomnieć, że android został obdarzony jedynie w ogromną bazę wiedzy, a raczej uzyskał dostęp do sieci, dzięki czemu znał wiele języków, właściwie każdy o jakim sobie zapragnie, gdy ten został gdzieś spisany. Tylko co mu ze znajomości słów, gdy nie pojmował ich definicji. Wlepił wzrok w mężczyznę, jedyną istotę, która wyglądała na dobrze poinformowaną.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 38


Cytat : "I'm here to provide support." ~9S
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Nie Lip 02, 2017 4:37 pm

Robot otworzył oczy w momencie, gdy Jager już zaczął rozważać poproszenie o pomoc któregoś ze swoich mechaników. W pierwszej chwili poczuł ulgę, wiedząc, że jednak nie spieprzył czego w swoim nowym nabytku. Przyglądał mu się zainteresowany, czekając aż te dwie, szaroniebieskie tęczówki skierują się w jego stronę. Teraz to dopiero wygląda śliczniutko, pomyślał, badając wzrokiem twarz nowego towarzysza. Jeśli miał być ze sobą szczery, nie wiedział, czego się spodziewać. Dlatego gdy na dzień dobry został zalany serią pytań, mężczyzna nie udawał zaskoczonego.
Spokojnie! Dopiero żeś się uruchomił! ― Czyli bez problemu mówił. To dobrze. Jeszcze tego by brakowało, gdyby handlarzyna sprzedał mu niemowę. Inaczej kapitan musiałby by wrócić z gwarancją w postaci kilku strzałów z pistoletu.
Jager uśmiechnął się szeroko, machinalnie poprawiając swój płaszcz. Wyprostował się dumnie, chcąc sprawiać jak najlepsze wrażenie. I nieważnym było, że jego rozmówcą był syntetyk. ― Także czas trochę rozjaśnić ci sytuację! Miło mi ogłosić, że oto znajdujesz się na pokładzie mojego wspaniałego statku! ― Zbliżył się nieznacznie. ― Jestem Jager Xe'vir, kapitan statku oraz twoim nowy właściciel. Czyli od dziś należysz do mnie. Będziesz mi nieustannie towarzyszył ― zakończył, kładąc na ostatnie słowa wyraźny nacisk. Chciał, by android miał jak największą świadomość swojego obecnego położenia. Ale czy rzeczywiście poszło wszystko po jego myśli? To się miało okazać.
W tym momencie statkiem zadygotało lekko, a dźwięk z silników stał się głośniejszy. To znaczyło, że niedługo maszyna miała wskoczyć w prędkość nadświetlną. Tym bardziej powinien był sprawdzić, jak się rzeczy miewają w kokpicie.
Słuchaj, muszę coś sprawdzić, dlatego pójdziesz ze mną. Przy okazji sobie obejrzysz statek... to jest twój nowy dom. ― To mówiąc posłał jeden ze swoich bardziej czarujących uśmiechów. ― No to chodź, CX- um... ― Jak brzmiała nazwa tego modelu? Za cholerę nie mógł sobie zapomnieć. W ogóle czemu sobie zawracał nim głowę? Przecież nie będzie go wołać po numerze modelu. Android należał do Jagera. Tym bardziej wypadałoby go jakoś samemu nazwać. I chyba nawet wiedział jak. ― Nemo ― rzekł, po krótkim milczeniu. Wyciągnął ku androidowi rękę. ― Tak, od dziś zwiesz się Nemo. A teraz ruszaj się. Przy okazji poznasz resztę załogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Nie Lip 02, 2017 6:47 pm

Poczuł dyskomfort gdy mężczyzna zbliżył się. Mimowolnie poruszył się niespokojnie na kanapie, gdy ten minimalnie zmniejszył dzielący ich dystans. Zasadniczo nie wyglądał na kogoś niebezpiecznego, komu nie mógłby zaufać, chociaż… co to właściwie znaczyło i na czym polegało? Niemniej jednak na tę chwilę poczuł niewyjaśniony lęk, a raczej coś czego nie potrafił nazwać, ale wiedział że nie jest to przyjemne uczucie, a mężczyzna mimowolnie naruszył jego strefę komfortu.
- Dlaczego się tak czuję? Twoja postawa nie wykazuje złych zamiarów, więc dlaczego coś jest nie w porządku? Nie umiem tego nazwać, co to jest? – spojrzał na mężczyznę jakby oczekiwał od niego wyjaśnienia, jakby Jager wiedział co czuje w tym momencie robot i mógł mu to wszystko wyjaśnić. Szybko jednak zmienił swoje zainteresowanie, bo w wypowiedzianych przez kapitana słowach znalazł coś o wiele ciekawszego i wartego uwagi, by poruszyć ten temat, tym samym zasypując mężczyznę kolejnymi pytaniami.
- Właściciel? – skupił się na chwilę marszcząc przy tym śmiesznie nos, gdy usiłował odnaleźć definicję znajomego słowa. - To znaczy, że mnie posiadasz? Ale ja nie jestem rzeczą. Jestem? Posiada się rzeczy, na własność i można nimi rozporządzać wedle własnego uznania, jak ubraniami czy książkami. – patrzył na niego skonsternowany usiłując zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego miał być traktowany w taki a nie inny sposób, ale nie było w tym ani krzty niezadowolenia czy smutku, pytał z czystej ciekawości i niezrozumienia tematu. Raczej nie miał mu niczego za złe. W końcu nie rozumiał otaczającego go świata i nie wiedział jeszcze, że ludzie nie posiadali innych ludzi, chyba że byli niewolnikami, a to już zakrawało na łamanie praw ludzkich, tylko gdzie androidowi do człowieka?
Krzyknął przestraszony i skulił się na kanapie, gdy statkiem mocno zatrzęsło a silniki dały o sobie znać. Nie wiedział co to było i dlaczego wywołało w nim taką reakcję, ale nie spodobało mu się coś tak głośnego i nieznanego.
- Co to było? – rozejrzał się zdezorientowany po pomieszczeniu w poszukiwaniu winowajcy, ale nic nie wydawało z siebie podobnych dźwięków. I tak jak poprzednio ledwo zaczął się bać, a już zainteresowało go coś nowego. - Nemo? To moje imię? – wydawał się bardzo zadowolony z tego fakty, co prawda nie rozumiał po co mu ono było, ale sprawiało mu ono niesamowitą radość. - Jestem Nemo. – powiedział radośnie uśmiechając się przy tym szeroko. - Co mam z tym zrobić? – spojrzał w dół na wyciągniętą rękę, ponieważ kompletnie nie rozumiał dlaczego mężczyzna ją do niego wyciąga. Miał jej dotknąć? Spojrzeć na nią? Co właściwie się w takiej sytuacji robiło? Zamrugał nie rozumiejąc tego gestu i skierował wzrok z powrotem na mężczyznę.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 38


Cytat : "I'm here to provide support." ~9S
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Pon Lip 03, 2017 12:07 am

Czy ktoś tu mówił o niemowie? Android ciągle nadawał, a nim Jager zdążył na cokolwiek odpowiedzieć, ten już zmieniał temat. Pewnie innych ludzi by to zirytowało, ale mężczyzna musiał przyznać, że całkiem interesowało go zachowanie Nemo. Nemo. Sądząc po tym ślicznym uśmiechu, podobało mu się. Docenił kreatywność kapitana. Żeby jeszcze mógł to samo powiedzieć o reszcie załogi.
Później sytuacja zrobiła się z lekka niezręczna. Jager zmarszczył brwi, przez moment nie wiedząc, czy android pytał go na poważnie.
Chwycić? By ci pomóc wstać? ― podpowiedział kapitan, czując, że już mu ręka cierpła. Ale trzymał ją, dopóki nie ścisnął syntetycznej dłoni i jednym pociągnięciem postawił Nemo na nogi. Nawet wagę miały dostosowane do ludzkiej. Tylko czy każdy był równie niekumaty? Nie, to było złe słowo. Jager powiedziałby, że android przypominał bardziej  zagubione dziecko, który zwyczajnie chciał się zorientować w sytuacji. ― Idziemy. Trzymaj się mnie, Nemo.
"Czarne Słońce" był najwspanialszym statkiem pod każdą gwiazdą w całej galaktyce. A tak przynajmniej będzie wmawiał każdemu kapitan. Sprawne oko zauważyłoby, że sama maszyna już trochę przeszła, ale dzięki licznym modyfikacjom, ciągle się trzymała.
Tak jak wspominałem, Nemo ― mruknął kapitan, gdy prowadził androida w stronę kokpitu. ― Jesteś androidem, który za zadanie będzie głównie dotrzymywał mi towarzystwa. Rozumiem, że wszystko jest dla ciebie nowe, ale nie martw się twoje trybiki to ogarną! ― Uśmiechnął się, poklepując Nemo po ramieniu. ― Ten gest ma sygnalizować wsparcie ― szybko wyjaśnił Jager, pamiętając o sytuacji w salonie.
W kokpicie była jedynie Vex, zasiadająca na fotelu drugiego pilota. Była skupiona właśnie na nawigacji, ale znajomy syk odsuwając się drzwi sprawił, że zwróciła wzrok ku nim. Mina kobiety szybko zrzedła, gdy ta zobaczyła, że kapitan nie przybył sam.
Nie rób takiej miny, słońce. Sobie tylko marszczek przez to narobić ― Dziewczyna prychnęła, schodząc gwałtownie z miejsca. ― Nemo to jest Vex, mój drugi pilot.
Nie mogłeś zostawić tej zabawki? ― Kobieta zignorowała szybko androida, rzucając kapitanowi pełne wyrzutu spojrzenie. Ten jedynie uśmiechnął się łobuzersko. Patrzyła tak równie wtedy, gdy kończył transakcję o Nemo. ― W ogóle co to za imię, Nemo? Miałeś kryzys twórczy?
Ja tam myślę, że mu pasuje, Vexiś ― Kobieta drgnęła, słysząc zdrobnienie, na co kapitan parsknął krótkim śmiechem. ― Podejdź tutaj, Nemo ― zwrócił się do chłopaka, zasiadając na miejscu pilota. Miejsce, na którym od razu Jager czuł się pewniej, jakby było stworzone właśnie dla niego. Mężczyzna znacznie się ożywił, chwytając sprawnie za stery. Vex zasiadła przy nawigacji, kompletnie ignorując ich dwójkę. ― I patrz.
Spojrzał na wyskakujące współrzędne, później na widniejące obliczenia. Gdy uznał, że były one prawidłowe, zaczął zwalniać, a widok przed nimi, dotąd przedstawiający jedynie wielobarwne smugi świateł, przekształcał się w pojedyncze ogniki gwiazd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Pon Lip 03, 2017 11:09 pm

Jeszcze chwilę przyglądał się wyciągniętej ręce, kompletnie nie zdając sobie sprawy, że dla człowieka może być to uciążliwe, a nawet niewygodne. Roboty nie miały takich problemów, bo nawet gdyby i tydzień kazano mu trzymać wyciągniętą rękę, to w ogóle by tego nie odczuł. Najpierw niepewnie dotknął opuszkami palców ręki, ale szybko ją cofnął, gdy poczuł ciepło, coś nieznanego i dziwnego, ale zaskakująco przyjemnego. Dotknął go jeszcze raz, jakby na próbę i dopiero wtedy podał całkowicie dłoń, pozwalając sobie pomóc.
Problemów z chodzeniem nie miał i nie trzeba było go uczyć jak się poruszać, a to rozwiązywało jeden z problemów, nie oznaczało to jednak, że android od teraz będzie bezproblemowym towarzyszem, co to to nie! Zamiast tego zadawał milion pytań na sekundę, zapominając o tym co dopiero zadał, gdy zainteresował się czymś nowym. Ledwie o coś spytał, a już stał przy czymś innym i zaczynał pytać o ten konkretny przedmiot.
- Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że nie posiadam w sobie ani jednego z tych archaicznych elementów maszynerii. Dlatego trudno by mogły coś… ogarnąć. – nikt też nie powiedział, że Nemo będzie rozumiał żarty czy metafory, dla niego było to coś dosłownego i nie rozumiał, że można czytać między wierszami, a każda treść może mieć drugie dno, dlatego wszelkie zabawne czy skomplikowane wypowiedzi kapitana brał dosłownie, tak jak je wypowiadał i nie doszukiwał się w nich niczego szczególnego. Nawet nie wiedział, że można się czegoś doszukiwać! Stąd pojawiło się niemałe niezrozumienie na jego twarzy, bo o jakie trybiki mu chodziło, skoro był stworzony z samych przewodów i najwyższej klasy tworzyw.
- Rozumiem. – spojrzał ukradkiem na rękę, ale nie zareagował na nią szczególnie, zwłaszcza, ze kapitan zaraz pospieszył mu z wyjaśnieniem. Tym lepiej, gorzej jakby Nemo bał się każdego ruchu z jego strony, ale jak na obecną chwilę wyglądał na kogoś kto był w porządku i czuł się przy nim bezpiecznie. Dlatego, gdy weszli na mostek, a zza jednego z foteli wychyliła się nieznajoma kobieta szybko znalazł się za plecami mężczyzny, chowając się niczym zawstydzone i przestraszone dziecko. Nie wyglądała groźne, a przynajmniej nie aż tak groźnie, by się jej bać, górę wzięło coś nowego i nieznanego, człowiek którego jeszcze nie widział, a skoro go nie znał musiał być straszny. Przynajmniej w pierwszej chwili.
- Jestem Nemo. – wyłonił się zza kapitana z promiennym uśmiechem, bo nadal był niesamowicie zadowolony ze swojego imienia. Czegoś co należało tylko do niego i co otrzymał do mężczyzny. - Ty też jesteś jego własnością, Vex? – zapytał tak zwyczajnie jak tylko potrafił, tak po prostu jakby rozmawiał o śniadaniu albo pogodzie, a nie zahaczał o tematy niebezpiecznie bliskie niewolnictwu. Przy tym cały czas się uśmiechał, trochę sztucznie, nie tak naturalnie i zwyczajnie jak to robili ludzie, ale z czasem i tego się nauczy.
Szybko jednak stracił zainteresowanie kobietą, gdy został zawołany przez kapitana. Posłusznie stanął w wyznaczonym miejscu.
- Na co mam patrzeć? – bo było tyle ciekawych rzeczy, że aż trudno było mu skupić wzrok na jednej konkretnej, poczynając od migających kontrolek, przez maszynerię, a kończąc na cudownych łunach światła tuż przed nimi i rozświetlonym kosmosie przez gwiazdy. - Co to jest? – wskazał dłonią na te małe, błyszczące punkciki.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 38


Cytat : "I'm here to provide support." ~9S
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Wto Lip 04, 2017 10:05 pm

Gwiazdy ― wyjaśnił kapitan, jakby było to coś oczywistego. Jednak sądząc po minie robota, samo to słowo tutaj nie wystarczało. Mężczyzna lekko pociągnął do siebie ster, kręcąc z niedowierzaniem głową. ― Czyli zakładam, że raczej nic nie wiesz o kosmosie? O ile wiesz, czym on jest... ―Jager zerknął szybko na Nemo, co było niepotrzebne. Znał przecież odpowiedź, nie musiał się nawet pytać. ― Kosmos to wolność. Nieograniczona przestrzeń. Kiedyś panowała w nim kompletna pustka, ale później narodziły się gwiazdy. Teraz wyglądają jak punkciki, ale w rzeczywistości to ogromne i cholernie gorące ciała niebieskie. Dają ciepło, a ciepło daje życie. Wokół nich krążą planety, a na niektórych właśnie jest życie. To jest nasz świat, Nemo. I lepiej się przyzwyczaj, bo to będzie dosyć częsty widok. A najlepiej go pokochać. ― Tłumaczył jak dziecku, a jednak kapitanowi to zbytnio nie przeszkadzało. Czyżby to również był skutek stanu, w którym obecnie się znajdował? Ale nie kłamał. Kosmos był ich domem Należeli do niego. A on należał do nich. I póki maszynka śmiga, a zlecenia będą, to oni również zamierzają pokonywać dalej jego przestrzeń. I przy okazji na tym zarobić.
Statek zatoczył spory łuk, a Jager spojrzał na wyświetlające się współrzędne. Obecnie znajdowali się w pobliżu systemu Delta. Sam system nie był ich celem, ale po prostu jednym z punktów ich dosyć skomplikowanego kursu.
Vex, powiedz, gdy obliczenia będą gotowe.
Kobieta skinęła głową, by w pewnym momencie dać znać, że proces się zakończył. Kapitan sięgnął po przełączniki, powoli przygotowując maszynę do kolejnego skoku w nadświetlną. Reszta pozostawała w rękach komputera pokładowego "Czarnego Słońca". Silniki znów zwiększyły swoją moc, choć hałas nie był tak słyszalny, jak wtedy w salonie. Oto właśnie ruszali w prawie dwunastogodzinną podróż do wybranej planety. Kapitan i Vex przez ten czas nie powinni musieć zaglądać do kokpitu. Pilotka wyłapała okazję, ruszając się z miejsca. Nawet nie spojrzała na androida, wychodząc z kokpitu, czym prędzej opuszczając kokpit. Jager również odsunął stery, ale zamiast zejść z fotelu, tylko jeszcze wygodniej się na nim rozsiadł.
Powiedz, Nemo ― zwrócił się do towarzysza, przechylając głowę w jego stronę. ― Ile tak naprawdę wiesz o sobie? Naprawdę nie masz żadnych, wcześniejszych wspomnień?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Sro Lip 05, 2017 11:00 pm

Gdy tylko otrzymał satysfakcjonującą go odpowiedź ponownie wlepił wzrok przed siebie, by jeszcze raz spojrzeć na gwiazdy i kosmos. Niby wszystko to wiedział, ale były to tylko suche fakty bez kontekstu, automatycznie mu wgrane, żeby nie było problemów z komunikacją. Zabawne. Naprawdę uważali, że jeżeli będzie posiadał suchą wiedzę słownikową, to nie wywoła problemów komunikacyjnych? Gdy nie rozumiał pojęć abstrakcyjnych?
- Pojmuję czym jest kosmos. Mam wiedzę na temat astronomii, ale czy ta pustka, coś co nie ma kształtu może być nazwana naszą? Przynależeć do kogokolwiek? Jak można posiadać coś co jest niematerialne? Posiada się rzeczy stworzone z cząsteczek, które można dotknąć, powąchać, posmakować. - nie rozumiał. Zmarszczył ponownie nos w ten charakterystyczny dla siebie sposób, gdy coś mu nie odpowiadało i go nurtowało.
- Czym jest wolność? - postanowił się uczepić czegoś innego, bo również zwróciło to jego uwagę i chyba o wiele bardziej od samego kosmosu i jego przynależności. - Wolność jest brakiem przymusu i możliwością dokonywania wyborów. Nie rozumiem. Co to tak właściwie jest. Nie ma ani kształtu, ani konkretnego, jednego znaczenia. - było to coś o wiele trudniejszego do zdefiniowania od przedmiotów materialnych. Przeważnie oznaczało dla każdego coś innego. Tak było ze wszystkimi abstraktami, niematerialnymi i niesiniejącymi naprawdę rzeczami, których nie dało się zamknąć w żadne ramy. Ludzie definiowali je na swój sposób w zależności od wychowania, kultury czy światopoglądu. A Nemo jako android nie posiadał żadnej z tych rzeczy, nie umiał się odnieść do abstrakcji, nie rozumiał jej.
- Nie mam. Wiele wiem o sobie... - i tu zaczął opowiadać o wszystkich danych technicznych, z czego jest złożony, jakich materiałów, przewodów, procesorów itp. To tak jakby kapitan zaczął mu mówić o mitochondriach i połączeniach nerwowych.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 38


Cytat : "I'm here to provide support." ~9S
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Pią Lip 07, 2017 10:21 pm

Czyli to tak działały androidy? Dawało się im informacje, które dla nich były w rzeczywistości puste, a później wysyłano w świat? Zagubione dziecko. Jager patrzył przed siebie, gdzie widok już z powrotem zmienił się w smugi światła. W międzyczasie Nemo znów wziął go dosłownie, opowiadając o swojej budowie, o tym z czego go tam wytworzyli. Kapitan prawie nic z tego nie pojmował, ale nie przerywał mu. W miarę jak słuchał, zauważył, że głos androida nie był drażniący. W ciągu swojego życia spotkał wiele maszyn, które jako tako rozumowały. Ruszały się, wykonywały polecenia i mówiły. Tak sztucznie, tak irytująco. W przypadku Nemo nie mógł tak powiedzieć. Może to dlatego...
Dopiero po chwili Jager zorientował się, że w kokpicie nastąpiła cisza. Odwrócił głowę do androida, siląc się na uśmiech.
I dzięki temu wszystkiemu mam teraz takiego ślicznego Nemo ― kapitan zaśmiał, szczypiąc przy tym mężczyznę lekko w policzek. ― No dobra. ― Klasnął w dłonie. ― Nie ma co tu tak dłużej siedzieć.
Zszedł z fotelu i owijając androida ramieniem, wraz z nim skierowali się do drzwi. Ich celem miała być tym razem kajuta kapitana. Jedno z większych pomieszczeń, nie licząc salonu czy maszynowni. W odległych czasach, kiedy to cacko dopiero zaczęło fruwać, owa kajuta była przeznaczana dla ważniejszych osobistości jak chociażby polityka. "Czarne Słońce" oryginalnie był transportowcem wysokiej klasy. Dlatego gdy tylko drzwi się rozsunęły, Nemo mógł uświadczyć całkiem przestronnego miejsca z podstawowym umeblowaniem, w tym także dwuosobowym łóżkiem. Jager cenił sobie wygodę. Reszta rzeczy, w tym jego osobisty arsenał oraz ubrania były schowane w wysuwanych szafkach, pozwalając na zachowanie w pomieszczeniu niejakiej czystości. Na widoku pozostawały  parę dekoracji z różnych planet, mniejsza kanapa, stoliczek z holofonem i książką (miał słabość do takich staroci)
Lekko ponaglił androida, by ten wszedł do środka. Sam zdjął z siebie płaszcz i rzucił go niedbale na łóżko. Po nim poleciał pas z przypiętą kaburą. Szybko jednak z powrotem go chwycił i schował do najbliższej szafki. Wolał, żeby broń nie była w zasięgu wzroku androida.
Nie mamy wolnych kajut, a reszta zabiłaby mnie, gdybym kazał im ciebie do nich wziąć. Stąd od dziś będziesz mieszkać w mojej kajucie. ― Jego twarz nabrała poważniejszego wyrazu. ― Na czas podróży nie masz z niej wychodzić bez mojego wyraźnego rozkazu. Jasne? ― Pałętający się sam android po jego statku był ostatnią rzeczą, jaką chciał. Zamyślił się na chwilę, po czym założył ręce na piersi i spojrzał na Nemo. ― Powiedz... czy ty sypiasz? No wiesz, jak człowiek. Potrzebujesz snu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Sob Lip 08, 2017 12:30 am

- Ała... – zdziwił się, że coś takiego go zabolało, a raczej, że coś wywołało ten nieokreślony stan niezadowolenia, pieczenie i szczypanie rozlewające się gorącem po policzku. Momentalnie uniósł dłoń do twarzy dotykając zaczerwienionego miejsca, choć skóra już zaczęła blednąć, a po dyskomforcie niemal nie pozostał żaden ślad, jedynie nieprzyjemne wspomnienie. Nie umiał jeszcze porównać tego do czegoś większego i gorszego, ale nie spodobało mu się to, dlatego nieświadomie odsunął się od mężczyzny nie pozwalajac się objąć. Niemniej jednak posłusznie ruszył za kapitanem, idąc krok w krok za nim. Nie odstępował go i nie zbaczał, nawet gdy coś mu się spodobało, jakieś ładne, małe migające światełko lub coś mieniącego się w słabym świetle. Był trochę jak sroka, a trochę jak zaaferowane dziecko nowym otoczeniem i masą nowych zabawek, którymi z przyjemnością, by się zaopiekował. Chciał dotknąć rur ciągnących się wzdłuż sufity i nawet wyciągnął rękę do góry, by choćby przesunąć po ich śliskiej i wilgotnej powierzchni opuszkami palców. Fascynowały go wszelkie śluzy, jak się otwierały i z jakim zabawnym dźwiękiem się zamykały zaraz za nimi. Na krótką chwilę zatrzymał się, gdy któryś raz z kolei zamknęły się za nim drzwi, przypatrywał się tej martwej powłoce, ale szybko ruszył z miejsca i dogonił kapitana, nim ten zdążył coś powiedzieć.
Rzeczywiście zagapił się na tak różne od całości statku wnętrze. Tutaj nie ciągnęły się pęki przewodów, niemal nie widać było blach zdobiących ściany i wyglądało jakoś tak… cieplej, przytulniej, milej. Było parę bibelotów, duże łóżko i pomieszczenie nabierało kolorów, nie było takie bezpłciowe i pozbawione osobowości jak reszta statku.
- Zabiłaby? To powszechne, by zabijać za coś takiego? – w końcu wiedział co to oznaczało, ale nie wiedział, że zabija się z wielu powodów, ale nie przez coś takiego. Choć i tacy szaleńcy stąpali po tym świecie.
- Dlaczego? – tak zwyczajnie, bo przechodził etap pytań. Z resztą coś go kusiło by się tego dowiedzieć i skąd ta decyzja się wzięła. I po prostu nie mogło być tak prosto.
- Tak. – Rozwodzenie się nad tą kwestią nie było potrzebne, zwłaszcza gdy oczekiwało się odpowiedzi na inne pytania z takim utęsknieniem jak Nemo, który wwiercał swoje spojrzenie w mężczyznę, w nadziei, że to przyspieszy jego odpowiedź.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 38


Cytat : "I'm here to provide support." ~9S
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Wto Lip 11, 2017 11:54 pm

Jager powoli kiwnął głową, jakby analizował otrzymaną odpowiedź. Spojrzał na swoją kanapę, ale ta przecież była za mała. Szybko wybił ten pomysł z głowy. Czemu w ogóle rozważał inne opcje? Czy spanie obok syntetyka go napawało obrzydzeniem? A czemu by miało? To tylko robot. Właśnie. Nemo może wyglądał jak człowiek, chodził, mówił, a nawet czuł, czego dowiodło szczypnięcie go wtedy w kokpicie.
Kapitan stał tak przez chwilę, by wreszcie wysilić się na krótki gest w stronę łóżka.
Śpisz ze mną. W sensie obok. Będziesz spał po lewej stronie ― zadecydował. Myślał, że na tym na razie koniec. Jednak spojrzenie, którym przewiercał go Nemo mówiło, że ten nadal oczekiwał czegoś. Jager potrzebował chwili, by sobie przypomnieć wcześniejsze pytanie, bo dziś usłyszał ich co najmniej setki.
Dobra, Nemo, słuchaj. Nie możesz brać wszystkiego dosłownie. Czasem ludzie używają innych słów, by podkreślić bardziej sytuację. Wiesz tak przesadzić lub po prostu użyć tego słowa, a mieć na myśli, co innego. Rozumiesz? ― Miał nadzieję, bo wyjaśnianie takich rzeczy, nie, raczej, on nie był w tym dobry. Kapitan machinalnie przejechał po kruczoczarnych włosach. Ale chyba jakoś wyjaśnił. Do androidów powinno się dodawać instrukcję obsługi. Albo nie kupować je z nagłego widzimisię, pomyślał z lekką goryczą. Teraz już za późno. A ponoć to mądrość powinna iść w parze z wiekiem. W każdy razie ciągle musiał rozjaśnić jeszcze jedną kwestię.― Kontynuując. Jak wcześniej mówiłem, nie możesz stąd wychodzić, dopóki ci nie pozwolę. Dlaczego, pytałeś. Znasz zaledwie skrawek statku, to po pierwsze. Po drugie, coś ci się może stać, a jednak tani nie byłeś. Na tej maszynie nie brakuje niebezpiecznych rzeczy. Oraz ludzi , pomyślał kapitan, mając przed oczami postać Vex. ― Taki jest rozkaz twojego kapitana. I masz się go trzymać. ― Jager nie wiedział nawet, kiedy pokonał dzielący ich dystans i stał tuż przed Nemo, przed tą jego śliczniutką twarzą.
Mężczyzna zamilkł na chwilę, a w tle słychać było jedyne ciche buczenie pracującego statku. Światło na sekundę zamigotało, a wzrok kapitana niespodziewanie spadł na ubrania Nemo. Delikatnie chwycił za materiał rozlazłej koszuli i z niezadowoleniem pokręcił głową.
Trzeba co wreszcie zrobić z tymi łachmanami ― rzekł wreszcie, zwalniając uścisk. Marne opakowanie z cennym towarem, jak to wtedy powiedział handlarz. Jager tym razem skupił się na sylwetce. Jego ubrania z miejsca odpadały. A nawet gdyby, to dziwnie byłoby zobaczyć w nich synta. Mógłby mu skombinować parę, jak już dotrą na miejsce, ale to było jeszcze dobre dziesięć godzin podróży.
A co z jego załogą? Raczej nie poprosi Vex o jej bluzeczki z dekoltem, a rzeczy Aleksiego nawet na kapitanie by zwisały. W takim razie został tylko Erwin. Jeszcze raz spojrzał na Nemo, drapiąc się po krótkim zaroście. ― Chyba podobny wzrost, sylwetka... Dobra! Idę na chwilę w odwiedziny! Ty zostajesz ― Zwrócił się do androida, będąc przy drzwiach. ― Masz być grzeczny, Nemo. Wrócę w mgnieniu oka.
A przy okazji sprawdzę, czy reszta dobrze się sprawuje. I wraz z tą myślą wyszedł z kajuty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Pon Lip 17, 2017 9:28 pm

Spojrzał na łóżko.
- Dlaczego akurat po lewej? – to było chyba nieuniknione, ale kapitan sam na siebie sprowadził tę lawinę pytań. Po pierwsze trzeba było nie kupować tak zaawansowanego androida. Gdyby nie zachciało mu się zabawy w boga i wychowywanie swojego własnego towarzysza, to mógłby uniknąć tych wszystkich kłopotliwych sytuacji, które miały miejsce i tych, które dopiero się pojawią.
- Okej. – w międzyczasie zdążył przyjrzeć się prawej i lewej stronie łóżka, ocenić je w swojej małej skali i zdecydować, że lewa mu jak najbardziej pasuje, przez co w rezultacie wcale nie potrzebował odpowiedzi kapitana.
- Podkreślić coś? Ale skoro ma się coś innego na myśli, to po co używać czegoś innego, co oznacza coś zupełnie różnego? Dlaczego nie mówić wprost? To bez sensu. I wprowadza innych w błąd. – pokręcił głową z niezadowoleniem, bo wytłumaczenie mężczyzny najwyraźniej nie przypadło mu do gustu i oczekiwał czegoś… rozsądniejszego? A może po prostu nadal nie rozumiał o czym mówił i wolały się dowiedzieć czegoś więcej, ale to oznaczało, ze Jager będzie musiał się jeszcze bardziej wysilić, jeżeli zależy mu by android naprawdę zrozumiał otaczający go świat.
- Dobrze. Będę grzeczny. – uśmiechnął się w ten beztroski, dziecięcy sposób, gdy mężczyzna zdecydował się go zostawić. A gdy wreszcie został sam rozejrzał się jeszcze raz po pomieszczeniu. Nie przypominał sobie, by mu powiedziano, że ma siedzieć w tym konkretnym miejscu. Dlatego zaraz wstał z łóżka i ponownie zrobił ze trzy rundki po pomieszczeniu, dokładniej przyglądając się zgromadzonym przedmiotom. Nic jednak nie zaciekawiło go na tyle, by zdecydował się to dotknąć czy przemieścić.
- Łachmany... – spojrzał na trzymany w ręku materiał. On sam nie zwrócił na nie najmniejszej uwagi, bo jeszcze nie rozumiał takich rzeczy, ale gdy tylko kapitan zwrócił na to uwagę i określił to w taki sposób, a potem dodał ”trzeba coś wreszcie z tym zrobić”, postanowił, że sam się tym zajmie i Jager będzie z niego dumny. Jedyna rzecz jaka przyszła mu do głowy było zdjęcie wszystkiego co nosił, tak że w miejscu gdzie chwilę wcześniej stał, czyli na samym środku pokoju, leżała kupka zniszczonych ubrań, a nagi android zdecydował się wrócić na łóżko. Wdrapał się na miękką część i położył z zamiarem grzecznego poczekania na mężczyznę, ale w chwili, w której przyłożył głowę do pościeli, oczy same mu się zamknęły.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 38


Cytat : "I'm here to provide support." ~9S
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Sob Lip 22, 2017 7:27 pm

I znów przegrana, Vex. Aż zaczynam żałować, że nie gramy w rozbieranego ― stwierdził z rozbawieniem Aleksi, na co kobieta prychnęła oburzona, gwałtownie rzucając pieniądze przez holograficzną planszą. Wielkolud z uśmiechem zebrał swoją nagrodę. ― Niech zgadnę, dalej sobie zawracasz głowę robotem, jak mu tam… Nemo?
Ten android to nic, tylko niepotrzebny balast na statku ― burknęła dziewczyna. Przez chwilę zamilkła, skupiając się na zresetowaniu planszy. ― Myślisz, że przez ten kryzys mu odbiło?
Jego statek, jego zasady. Jeśli chce się zabawiać z robotami, to nic nam do tego.
Na twarzy kobiety błyskawicznie pojawił się grymas obrzydzenia.
Przestań, dobra? Moja kajuta jest najbliżej jego!
Czekają cię cudowne dźwięki-
Zamknij się!
Cieszę się, że wam humor dopisuje. ― Dwójka załogantów podskoczyła, szybko koncentrując się na stojącego w drzwiach kapitana. Ten tylko uśmiechnął się . ― I nie martwcie się, nie zwariowałem na tyle, by podniecać się robotem. Vex, lepiej skup się na grze, inaczej znów dasz ogołocić się Aleksiemu.

Łatwiej byłoby zaprosić mnie do kajuty niż bawić się z androidem w przebieranki. ― Odkąd Jager tylko wszedł, Erwin nawet na niego spojrzał, zajęty… czymkolwiek tam się zajmował, we wręcz dusznym obszarze, jakim był tutejszy punkt medyczny. Były laborant, teraz uciekinier, członek jego statku.  
Daruj sobie. Chcę je tylko pożyczyć, dopóki nie kupię Nemo własnych ciuchów.
Nemo? Ładnie. ― Blondyn wreszcie raczył się odwrócić do kapitana. ― Niech będzie. Tylko mają wrócić w stanie, jak je dam.
Jasne. I w zasadzie miałbym później jeszcze jedną sprawę do ciebie…

Dobrze, Jager zdawał sobie sprawę, że jego doświadczenie z androidami było po prostu mierne. Mógł się spodziewać wielu rzeczy. Ale na pewno nie zaliczał do nich znalezienie robota śpiącego nago w łóżku. Widok na tyle był zaskakujący, że omal nie upuścił przyniesionych ciuchów. Stał tak w progu przez dobrą chwilę i gdyby nie daj na to, Vex tędy przechodziła, kapitan był więcej niż pewien, że ta od razu przyczepiłaby mu łatkę starego zboka.
Gdy się wreszcie otrząsł, podszedł do leżącego androida, omijając leżące na podłodze stare ubrania Nemo. Mężczyzna potarł z tyłu kark, klękając ostrożnie przed robotem. Oto skutki nieprzemyślanego zakupu. Powinien go obudzić, wyjaśnić lub chociaż spróbować. Ale zamiast to zrobić, wzrok kapitana przez chwilę zsunął się na ciało Nemo. Było ono dokładne, szybko spojrzał przed siebie, nawet bardzo dokładne. Sam widok nie powinien go szokować. Przecież takim go po raz pierwszy zobaczył. Ale wtedy nie myślał zbytnio nad tym. W ogóle nie myślał, jak to stwierdziła dobitnie jego towarzyszka.
Wreszcie pokręcił głową, rezygnując z dotychczasowego pomysłu. Pożyczone ubrania trafiły na stolik, a sam robot został okryty płaszczem kapitana. Ten zaś ulokował się po swojej stronie łóżka. Przez moment patrzył tępym wzrokiem na sufit, by wreszcie spojrzeć na śpiącego androida. Sięgnął dłonią do włosów Nemo, delikatnie przecierając malutki ich kosmyk kciukiem.
W takiej pozycji Jagera wreszcie ogarnęła fala zmęczenia. Zamknął oczy, by po raz pierwszy od dłuższego czasu mógł się nacieszyć spokojnym snem.

– Obudź się, Nemo. ― Kapitan potrząsnął energicznie androidem. Sam wstał dobrą godzinę wcześniej. Wypoczęty, gotowy do działania. Ich podróż w prędkości nadświetlnej za niedługo miała dobiec końca. Kapitan przeszedł przez środek pomieszczenia do jednej z szafek. Po łachmanach androida nie było już śladu. ― Nowe ubrania masz na stole. Razem z jedzeniem. Znaczy… ― Zapinając pas z kaburą, rzucił niepewne spojrzenie Nemo. ― Jeśli nie musisz jeść, to zostaw. Och, i gdy już się przebierzesz, mógłbyś… ― tutaj wskazał na płaszcz. ― Podać mi go?
Jager przeniósł wzrok na wysuniętą szufladę, z której jednym pewnym ruchem wyciągnął pistolet laserowy, szybko ją chowając do kabury. Wiedział, że robił to w obecności androida i w duchu zdążył się przygotowywać do serii pytań, jaka zaraz mogła wyjść z ust Nemo.
Za niedługo zobaczysz swoją pierwszą planetę-miasto. Eris. ― oznajmił kapitan, stojąc tyłem do androida. Nawet robotowi wypadało dać chwilę prywatności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Sob Lip 22, 2017 8:53 pm

W przeciwieństwie do swoich starszych braci nie potrafił wywoływać snu, gdy tego potrzebował, a także w razie potrzeby przedłużać czasu czuwania, gdy zachodziła taka potrzeba. Był jak człowiek, a przynajmniej tak próbowali skonstruować go jego twórcy, upodobnić go do ludzi najbardziej jak się tylko dało. W tym potrafił śnić, a raczej taką mieli nadzieję, gdy obdarzyli go rozwijającą się świadomością. I tak Nemo nie zarejestrował momentu, w którym zasnął, to samo przyszło, spadło jak ciemna kurtyna, a świat znikł w mroku. I powrócił z zawrotną prędkością, gdy coś brutalnie wyrwało go z tej przyjemnej czynności. Przestraszył się. Nieświadomie odtrącił rękę, która usiłowała go obudzić i odsunął się na skraj łóżka, niemal z niego nie spadając. Kurczowo trzymał przy sobie płaszcz, którym go wcześniej przykryto i z szeroko otwartymi oczami, jak u przerażonej sarenki, spoglądał na winowajcę.
- Co się stało? Co ja robiłem przed chwilą?! Dlaczego najpierw było tak jasno, potem ta straszna ciemność, a teraz... – nabierał szybko powietrza w woje zautomatyzowane płuca, choć tak naprawdę wcale tego nie potrzebował, zrobiono to tylko dla ludzkich potrzeb, wszakże dziwnie wyglądałby jakby nie oddychał. Musiał być wyposażony w te wszystkie zewnętrzne odruchy, nawet jeżeli były bezcelowe. Zaraz się jednak uspokoił, gdy dotarło do niego gdzie i z kim jest.
- Statek, pokój, Jager. – spojrzał niepewnie na kapitana, szukając w mężczyźnie potwierdzenia swoich słów, że dobrze pamięta, że jest bezpieczny i nic się nie stało, że to tylko dziecięca głupota, potwory spod łóżka, które wcale nie istnieją, tak jak strachy z szafy. Wtulił mocniej w siebie płaszcz, okrywając się nim jak tarczą, która rzekomo mogłaby go chronić przed całym złem tego świata. I to wystarczyło. Spokój kapitana, brak gwałtownych ruchów i płaszcz.
- Nie chcę. – mruknął niechętnie, bo wizja oddania czegoś co nagle stało się dla niego wyznacznikiem bezpieczeństwa bardzo mu się nie spodobała. Mocniej zacisnął dłonie na materiale płaszcza, jakby tym samym chciał dać do zrozumienia, że go nie odda. Ale jak ze wszystkim, trwało to krótko, głównie dlatego, że spodobała mu się wizja nowych ubrań i tym samym stracił zainteresowanie czymś co jeszcze chwilę temu było dla niego najcenniejsze na świecie. Najpierw jednak postanowił oddać własność mężczyźnie i nie przejmując się swoją nagością, wszakże nie miał świadomości, że coś może być z tym nie w porządku, podszedł do kapitana wręczając mu płaszcz, by następnie z radością niemal podbiec do stołu, gdzie leżały ubrania. Szybko sobie z nimi poradził, choć nie bez drobnych problemów. I tak był pochłonięty nowymi rzeczami, że kompletnie nie zwrócił uwagę na tę jedną szczególną rzecz, którą kapitan wkładał do kabury. Miał o wiele ciekawsze rzeczy do roboty.
- To planetę czy miasto? Nie rozumiem? – przekrzywił głowę usiłując zrozumieć o co w tym chodzi, bo jak dla niego to te dwie rzeczy poniekąd się wykluczały.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 38


Cytat : "I'm here to provide support." ~9S
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Wto Lip 25, 2017 8:22 pm

Jager był zdziwiony tym nagłym nieposłuszeństwem ze strony androida. A może chodziło bardziej o fakt, że zabrzmiało to wyjątkowo... naturalnie? Jak człowiek. Zanim jednak zareagował, Nemo już zdążył zainteresować się czym innym. Radośnie, i nago, podbiegając do niego, oddając płaszcz. Kapitan chwycił go, szybko nakładając na siebie. Był przyjemnie ciepły. A cała sytuacja z lekka pogmatwana, ale i dosyć śmieszna.
Tak się nazywa planety, których powierzchnia jest zajęta przez miasto. Jedno, wielkie miasto, a w nim dobry bilion mieszkańców ― wyjaśnił cierpliwie, znów się odwracając.  Dał czas robotowi, by ten w końcu przestał świecić nagim tyłkiem i się ubrał. ― Będziesz miał czym się ekscytować, bo zostaniemy tam z parę dni… ― Zakładając, że wszystko przebiegnie tak, jak chciał Jager. Bez niepotrzebnych komplikacji. Mocno wątpliwe, ale spotkanie z klientem było w tej chwili ich priorytetem. Tym razem liczył na lepszy zarobek, a to wymagało
No i jak? Pasują? Czy raczej…No proszę. ― Pasowały i to całkiem dobrze. Kapitan podszedł bliżej, przyglądając się uważnie Nemo.  
Szczęśliwie Erwin zwykł stawiać na komfort i prostotę niż na sam styl. Dzięki temu android przedstawiał się teraz jak zwyczajny człowiek. Mężczyzna bezceremonialnie sięgnął po materiał, poprawiając go w kliku miejscach.
Dobrze wyglądasz. ― przyznał Jager i z uśmiechem na ustach, znów się odsunął. ― Tylko pamiętaj, że one są…uch… ― zaczął, ale im dłużej patrzył na Nemo, tym bardziej słowa nie chciały mu przejść przez gardło.  Ostatecznie zrezygnował z mówienia mu prawdy, machając z rezygnacją ręką. Niech się android nacieszy tymi ubraniami. Niech pomyśli, że były to jego własne.
Może teraz coś zjesz? ― zmienił nagle temat, wskazując na niewielki, zapakowany kawałek prowiantu. Nie wyglądało to zbyt apetycznie, ale mając na uwadze dalekie podróże, jakie zwykle prowadzili, jedzenie w takiej formie było bardziej oszczędne i poręczne. Musieli liczyć się z tym, że niekiedy mogli być odcięci kilka dni, przemierzając kosmos. ― Nie wygląda zbyt apetycznie, ale jest dobre, zaufaj mi! Oczywiście zakładając, że możesz jeść… ― Ta niewiedza o swoim androidzie była rzeczywiście irytująca, a z każdym pytaniem Jager czuł się jak taki dzieciak nieporadnie próbujący się zaopiekować zwierzątkiem. ― To… Jestem przekonany, że masz jakieś pytania, Nemo? Bo zapewne nigdy dotąd nie byłeś na planecie, a raczej sam tego nie pamiętasz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Nie Lip 30, 2017 10:41 pm

- Całe miasto na jednej planecie? To musi być wyjątkowo mała planeta, by mogło to funkcjonować. I muszą mieć niezwykle skomplikowane przepisy dotyczące pracy, zwłaszcza gdy w każdej części miasta może być inna strefa czasowa. – zainteresował się zapętlając się w swoich rozważaniach odnośnie funkcjonowania takiego nietypowego bytu. Zupełnie inaczej to wyglądało, gdy na planecie były różne państwa, kolonie, plemiona i wtedy obejmowały mniejsze połacie, które o wiele sprawniej się kontrolowało.
- Nie upadnie jak ludzkie Cesarstwo Rzymskie? – bo to był jedyny przykład jaki komputer… a raczej on sam sobie podsunął podczas analizowania tego przypadku, a skoro wgrano mu całą wiedzę ludzi, to łącznie z zamierzchłą historią i starożytnych plemionach. W tym – o Rzymie.
- Spełniają swoją funkcję. Czy to znaczy, że dobrze leżą? – przyjrzał się mężczyźnie z zapytaniem wymalowanym na twarzy, bo nie rozumiał czym właściwie jest to, że w czymś dobrze wygląda. Chociaż nie. Rozumiał samo wyrażenie, ale skąd miał wiedzieć jak określić czy dobrze w czymś wygląda? Zmarszczył nos intensywnie się nad tym zastanawiając, ale wreszcie dał za wygraną. - Skąd wiesz, że to dobrze wygląda? Jak się… jak się tego dowiedzieć? – spojrzał jeszcze raz na swoje odbicie w małym lustrze. Nie, zdecydowanie nie potrafił tego stwierdzić. Po prostu… wyglądał. Ale czy dobrze? A jak było źle? I czy w ogóle było źle. Wyraźnie sprawiało mu to problem, a może zwyczajnie trapiło i choć dalej chciał się dopytywać kapitana, to zamiast tego posłusznie usiadł przy stole i zajął się posiłkiem. Nie narzekał. Nie znał też nic poza tym co otrzymał teraz. Nigdy wcześniej nie jadł, więc nie wiedział czy to co akurat dostał jest dobre czy złe, po prostu było i powinno być w porządku, jeżeli to Jager mu je dał.
- Nie byłem. I nie mam pytań. – a raczej nie miał ich teraz poza tym co go cały czas trapiło mimo pałaszowania prowiantu.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 38


Cytat : "I'm here to provide support." ~9S
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Pią Sie 04, 2017 9:24 pm

Nemo miał sporą wiedzę i umiał nawet użyć jej odpowiednią część, by tworzyć chociażby takie sformułowania. Kapitan mógł być pod wrażeniem. Android nie należał do jednego ze swojego pobratymców, którego stworzono jedynie do wybranej, wręcz niewolniczej pracy czy do spełniania seksualnych pragnień swojego pana. Z drugiej strony jednak było to też trochę niepokojące. Zastanawiał się, gdzie taka wiedza sięgała...
Zaufaj mi Nemo. Jeśli mówię, że wygląda dobrze, to tak jest.
Na tym był koniec ich rozmowy. Jager przyglądał się ze spokojem na jedzącego androida. I tutaj pojawiały się kolejne pytania. Jak to działało u robota, czy wprowadzono modyfikacje tak, by wyglądało to podobnie jak u człowieka, czy zrobiono coś znacznie bardziej skomplikowanego. Czas spędzany z Nemo pozwalał mu, co prawda, dowiedzieć się o androidzie, jego funkcjonowaniu, dzięki czemu wiedział, jak stosownie z nim postępować. Szczerze powiedziawszy, był on w podobnym położeniu, co Nemo, tylko on nie miał osoby, która odpowiedziałaby na dręczące go pytania. Stąd miał nadzieję, że jeśli Erwin załatwi, co trzeba, będzie miał kogoś, kto odpowie choć na garstkę z nich.
Pozwolił androidowi na dokończenie małej uczty, by móc go potem poprowadzić do kokpitu. Ten tym razem był okupowany przez całą załogę. Gdy drzwi się odsunęły, trafili prosto na Aleksiego. Mężczyzna doprawdy mógł straszyć ludzi swoją muskulaturą oraz wzrostem. W niektórych miejscach na statku, Aleksi nie miał wyjścia i musiał chodzić ciągle pochylony. Jager odruchowo odsunął Nemo na bok, nie chcąc, by ten został staranowany przez wychodzącego mężczyznę.
Wreszcie jesteś! Vex już kazała cię tu za kłaki przynieść! ― Aleksi zaniósł się gromkim śmiechem, robiąc im miejsce. Jego uwagę szybko przykuł android, dokładnie badając go wzrokiem. ― Czyli to ty jesteś Nemo! Ostatnio, gdy cię widziałem, byłeś coś taki... sztywny.
Och, proszę, to żarty na poziomie dzieciaka, Aleksi ― zauważył gorzko Erwin, który wychylił się ze swojego fotela. Wielkolud spojrzał na niego spod łba. ― Przestań go straszyć i siadaj.
Jak zwykle potraficie być wprost uroczy, chłopcy. ― Jager czule objął androida ramieniem. ― Nemo poznaj proszę resztę załogi. Ten gigant to Aleksi, a tamten to Erwin, nasz medyk. Od niego masz właśnie ciuchy.
I widzę, że pasują idealnie. I tak lepiej w nich wyglądam... ― Kapitan przewrócił oczami, gestem nakazując się medykowi odwrócić. W międzyczasie Vex stukała po klawiszach komputera statku, próbując z całych sił ignorować wszystko. Kiedyś jej przejdzie, pomyślał Jager. Trudniej było ocenić, kiedy to nastąpi.
Dobra, koniec tego. Na miejsca. Zaraz wyjdziemy z nadprzestrzeni. ― Kapitan klasnął dłonie, a Aleksi wrócił na swój fotel. Jager również zasiadł we własnym. Niestety nie było nic wolnego dla Nemo, dlatego mężczyzna kazał mu podejść i trzymać się mocno jego miejsca. Posłał krótki uśmiech robotowi, by zaraz skupić się w pełni na pracy pilota. Tak jak wcześniej, najpierw komputer musiał podać mu wcześniejsze obliczenia oraz najnowsze, by kapitan mógł ustalić, kiedy zwolnić. Co jakiś czas sięgał po odpowiednie przyciski, by na koniec pociągnął mocno za jedną z dźwigni. Obraz przed nimi zaczął się zmieniać, linie znikały, by wreszcie znów stać się jasnymi punkcikami w tle.
Tym razem widok został przysłonięty przez planetę, na której powierzchni, niemal w każdym miejscu, znajdował się szereg jasnych plam, przypominając ogromną, lśniącą sferę. Wokół jej orbity oznaczały się inne, niezbyt wyraźnie punkty, będące w rzeczywistości statkami.
Eris. Planeta kompletnie zurbanizowana przez ludzki gatunek.
Vex, skontaktuj się z kontrolą lotów, sektor czwarty ― polecił Jager, na co kobieta skinęła głową, biorąc się do pracy. Kapitan pociągnął ster do przodu, przyspieszając. Za kilka minut powinni dolecieć do atmosfery planety.
Kapitan zerknął na Nemo, chcąc dokładnie zobaczyć, jak zareagował android.
To jeszcze nie koniec, Nemo. Prawdziwy widok czeka na jej powierzchni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Pią Sie 04, 2017 11:54 pm

Chciał się jeszcze o coś zapytać, jak zawsze, ale ton głosu kapitana wydał się jakiś taki… nie potrafił tego jeszcze określić, ale czuł, że coś jest nie w porządku i lepiej, żeby sobie odpuścił. Sam się zdziwił, że mężczyzna z taką łatwością potrafi jedynie swoim głosem, jak i postawą, sprawić, by ten zamilkł. Zasadniczo o to też chętnie by spytał, ale kapitan zachowywał się w taki sposób, że wolał grzecznie zjeść swój posiłek i poczekać na kolejne polecenia, które rzeczywiście się pojawiły wraz ze skończeniem jedzenia.
Nie powiedział mu gdzie się udają, po prostu kazał za sobą podążał i chociaż android wręcz marzył o zadawaniu miliona pytań na sekundę, to się grzecznie powstrzymywał przed tym całą drogę, aż dotarli pod samo wejście na mostek.
- Ale po co tutaj i-idz... – prawie, że odskoczył w bok w tym samym momencie, w którym kapitan postanowił go odsunąć. Widok zwalistego mężczyzny sprawiał naprawdę niezłe wrażenie i Nemo z początku poczuł się wyjątkowo niekomfortowo w towarzystwie tak wielkiego faceta, ale z ulgą przyjął fakt, że kapitan pozwala mu bezpiecznie schować się za swoimi plecami, czyli tam gdzie było najlepiej i najbezpieczniej na całym statku.
- D-Dzień dobry, jestem N-Nemo. – ruszył posłusznie za Jagerem, ale nie dostępował go ani na krok, a gdy już znaleźli się w środku, to ponownie zajął pozycję za jego plecami, teraz o wiele bliżej ciała, tak by ledwie wychylać się zza ramienia mężczyzny i szybko z powrotem tę głowę chować. Zupełnie jak przestraszone lub po prostu nieśmiałe dziecko chowające się za kiecką mamy, gdy zabrano je na imprezę i nikogo nie rozpoznaje. - Nie jestem sztywny. – powiedział niemal z wyrzutem, ale i trochę ze smutkiem, jakby żart mężczyzny sprawił mu prawdziwą przykrość. Bo w istocie tak było, póki nie odezwał się kolejny głos i przykuł uwagę młodzieńce, by na powrót mógł udawać zlęknione dziecko uczepione ramienia kapitana. Skinał jeszcze raz lekko głową w stronę mężczyzn po czym spojrzał na swoje ubrania, gdy Erwin o nich wspomniał.
- Jager też powiedział, że dobrze wyglądał. – i nagle rozpromienił się jakby dostał cukierka, gdy spoglądał z szerokim uśmiechem w górę na kapitana, bo to właśnie on był sprawcą tej radości.
- No dobrze... – niechętnie puścił rękę mężczyzny ustawiając się we wskazanym miejscu, tuż za jego fotelem. Ludzie mogli tego nie wiedzieć, ale androidy nie miały najmniejszego problemu z zaczepieniem się i utrzymaniem w danym miejscu, chociaż rzekomo tworzono je tak, by nie były silniejsze od ludzi, ciekawe dlaczego…
O wiele chętniej przyglądał się pracy samego kapitana niż widokom, zwłaszcza, że podobne obrazy miał wdrukowane i zaszczepione w umyśle, natomiast obserowanie Jagera w akcji, podczas pilotowania, czyli robienia czegoś co sprawia mu przyjemność, było niezwykle ciekawe. Nie wiedział dlaczego, ale teraz, gdy mu się przyglądał, gdy trzymał stery i skupiał się na lądowaniu wydawał się niezwykle intrygujący, jakby przyglądał się innemu człowiekowi lub odkrył coś nowego i zaskakującego, coś naprawdę pięknego.
- Jesteś piękny, gdy pilotujesz. – palnął, bo przecież nie wiedział, że mówienie wszystkiego o czym się pomyśli nie jest najlepszym pomysłem na świecie i często nie wynikało z tego nic dobrego.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 38


Cytat : "I'm here to provide support." ~9S
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Sob Sie 12, 2017 11:29 pm

Niewinny, jakby się zdawało, komplement spowodował chwilowe rozkojarzenie u Jagera za sterami, który zerknął nieco zmieszanym wzrokiem na androida. Nie wiedział, co bardziej go zaskakiwało, słowa Nemo czy fakt, że ten musiał się skupić na jego postaci aniżeli na samej planecie. Kapitan wbrew pozorom, był człowiekiem wręcz łasym na takie aprobacje, jednakże pochodziły one od robota, a do tego każdy w kokpicie je słyszał. Gdy on próbował ukryć nagłe emocje pod uśmiechem i delikatnym klepnięciem po ramieniu Nemo, załoga oczywiście nie mogła pozostać obojętna, dorzucając swoje trzy grosze.
To było nawet słodkie ― stwierdził Aleksi, porozumiewawczo poruszając brwiami.
Do porzygu ― dodał ze smętną miną Erwin.
O tak, za dobrze ich znał. Jedynie nadąsana Vex postanowiła to przemilczeć, choć nie omieszkała rzucić pogardliwe spojrzenie w ich stronę.
Och, czyżby zazdrość przez was przemawiała? Nemo zna się na rzeczy! ― mówił jak zwykle pewnie kapitan, co wystarczyło, by mężczyźni przestali się z nim droczyć.
I tak mieli teraz ważniejsze rzeczy do roboty. Nie trzeba było długo czekać na sygnał od Eris, gdzie podano im lokalizację oraz numer platformy. Jager zaczął przedzierać się przez atmosferę planety, by wreszcie zza chmur zaczęły się wyłaniać oświetlone wieżowce. Im byli coraz bliżej, tym mogli zauważyć chociażby nieskończone szeregi pojazdów, wijące się niemal co drugi budynek. Widoczni stali się i mieszkańcy. Eris była prawdziwą mieszanką ras z różnych części galaktyki, choć to ludzie wychodzili na prowadzeniu, gdy chodziło o liczebność na planecie. Raj i piekło w jednej postaci, a wszystko zależało od tego, co się chwytało.
W końcu pojawiła się wspomniana przez kontrolę platforma, kapitan zaczął manewrować sterami tak, by statek idealnie wylądował na jej powierzchni. Krótki wstrząs i oto mogli opuścić rampę, wychodząc na zewnątrz. Jedyną osobą, która została w środku, była Vex. Kobieta wcześniej poinformowała, że wpierw chciałaby poświęcić czas na wykonaniu choćby wymiany paru części. Jager wyszedł pierwszy, każąc Nemo, by ten szedł za nim.
Nie zostawiamy go na statku? ― zapytał Aleksi, wskazując androida.
Razem z Vex? Wolałbym nie zastać go potem w kawałkach ― mruknął kapitan, nim podszedł do nich pracownik hangaru. Statek trafił na ich listę, a Jager wpłacił zaliczkę.
I jak? Podoba się? Jeśli wszystko pójdzie dobrze, zostaniemy tu góra dwa dni ― zwrócił się do robota. ― Trzymaj się blisko nas, Nemo. I bądź czujny.
W ten sposób ruszyli, łapiąc transport do wybranej części Eris. Była ona w rzeczywistości miejscem wielu klubów, kantyn oraz burdeli, a gdzie właśnie sobie ich klient zażyczył sobie z nimi widzieć. Kapitanowi niezbyt widziało zabierać się tam androida, ale na kolejne spotkanie, którym miał się zająć Erwin, obecność Nemo była wręcz niezbędna. Dlatego też blondyn musiał się od nich oddzielić, nim dobrze weszli do dzielnicy.
Niedaleko znajduje się część handlowa ― odezwał się Jager. ― Jeśli będziesz grzeczny, a przede wszystkim nie gadał, to poza ciuchami, kupię ci coś jeszcze. Jedną wybraną rzecz przez ciebie.
Och, gdybyś mnie też tak rozpieszczał kapitanie ― mruknął Aleksi, który dotąd szedł cały czas z tyłu. Jager spojrzał na niego rozbawionym wzrokiem. Wielkolud zdążył już skupić uwagę na czymś innym. Dokładniej mówiąc na ludzi oraz obcych, którzy to zaczepiali przechodniów, zapraszając do burdeli, by skorzystano z ich usług.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Pią Wrz 01, 2017 10:36 pm

A młodzieniec nie potrafił dobrze odczytać sytuacji, więc jedynie uśmiechnął się czarująco, mając nadzieję, że to będzie doskonałym dopełnieniem zajścia. Bo o ile doskonale zrozumiał słowa Aleksiego, o tyle niekoniecznie wiedział jak zareagować na to co powiedział Erwin, trochę tak jakby ten go nie lubił, ale nie bardzo wiedział czym mógłby zawinić. Z resztą jeszcze nie do końca rozumiał tę całą sprawę z lubi/nie lubi. Coś tam mu kiełkowało powoli w głowie, ale nie było to na tyle klarowne, by mógł cokolwiek sensownego z tym zrobić, dlatego zamiast się przejmować, uśmiechnął się uprzejmie i ponownie skupił uwagę na jedynej, naprawdę życzliwej dla niego osobie – kapitanie.
Planeta na razie zachwycała jedynie masą niezidentyfikowanych, drobnych światełek, które wyglądały jak miliony oddalonych gwiazd skupionych w jednym miejscu, co rzecz jasna było niemożliwe, gdy weźmie się pod uwagę fizykę i astronomię. Niemniej im bardziej się zbliżali, tym urok planety nikł w oczach androida, zwłaszcza, gdy w końcu wylądowali, a ich oczom ukazały się niekoniecznie atrakcyjne wizualnie hangary. Przypominały raczej nieprzyjemne i niebezpieczne miejsca, wszystko co niegdyś lśniło, teraz było obskurnym i odrapanym metalem z masą niepochlebnych graffiti. Nic więc dziwnego, że mina androida nie wyglądała jak ta należąca do kapitana czy któregokolwiek z załogantów. Nie zachwycało go. Przepoceni, umorusani olejem robotnicy od których ewidentnie nie najlepiej pachniało, mijali ich w ilości… zbyt wielkiej. A Nemo wyglądał tutaj najbardziej nie na miejscu, z jego śliczną buzią, choć w erwinowskich ubraniach, wyglądał raczej jak śliczny chłopczyk, który się zgubił w niewłaściwym miejscu lub uciekł z domu w poszukiwaniu przygód.
- Nie. – odparł bez problemu, gdy przyspieszył kroku, by zmniejszyć dystans pomiędzy sobą a kapitanem. Wcale nie chciał się od niego oddalać, gdy znajdowali się w tej podejrzanej części planety, która ewidentnie mu się nie podobała. Zwłaszcza, gdy zwracali na siebie tyle uwagi, a może nie oni, a jeden z nich?
- Dziwnie się na nas patrzą. Nie podoba mi się to. – niemal jęknął Jagerowi do ucha, gdy udało mu się znaleźć na tyle blisko mężczyzny, by móc sięgnąć jego ucha, ale zaraz zachował przyzwoity dystans, taki by kapitan czuł się komfortowo, ale na tyle blisko, by nie czuć na karku oddechu niechcianych i nieproszonych nieznajomych.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Among the Stars    

Powrót do góry Go down
 
Among the Stars
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: