CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 To zachowaj dla siebie.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: To zachowaj dla siebie.   Sro Lip 26, 2017 12:11 am

First topic message reminder :

Miejsca mają swoją przeszłość. Ona wiąże się z sekretami. W tym wypadku tym miejscem jest pewna szkoła, która mimo dość dziwnych zasad jest bardzo renomowana, a wielu chce się do niej dostać. Udało się to HH, który dostając się tutaj nie został poinformowany o dość dziwnych i zawiłych regułach panujących w tej szkole. CC jest natomiast uczniem, który ma już w swoich rękach jakąś władzę. Pech chciał że chce większą, a CC może mu w tym bardzo pomóc.

HH - uke - TrueNutty
CC - seme - Red Rose

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Nie Lip 30, 2017 9:43 pm

Zachowanie tego pierwszaka nie było takie złe, chociaż robiło się irytujące. Chciał wiedzieć i chciał znać alternatywy. No oczywiście były, ale nikt o nich nie mówił, bo jak to w polityce - mówisz tylko o tym na czym ci zależy. Jeśli obiecałeś zmniejszyć wiek emerytalny to go zmniejszasz i nie mówisz przy tym o dziurze w budżecie. Tak, inne drogi były, ale William wiedział, że Xia jako dość dumna osoba, która nie chciała bić pokłonów nie będzie wstanie na nie sama wstąpić. Czy William zamierza wskazać Xia drogę do zostania czyjąś kurwą? Oczywiście, że nie . Wolał, żeby został jego kurwą jeśli kogoś musi zostać. I na pewno nie był w tym sam.
Sarah, która siedziała przy biurku postanowiła wstać i podejść, a on już wiedział, że może powiedzieć coś niestosownego, ale jej nie powstrzymał. Sarah miała to do siebie, że nigdy nie zrobiła czegokolwiek co by mu zaszkodziło.
- Znamy cię. Ja cię znam. Szukałam o tobie informacji żeby wiedzieć kto taki może w przyszłości zasiąść na ważnym stanowisku tej szkoły. - powiedziała i zostawiła całkiem sporą górę papierów. Było to wycinki z gazet, jakieś wykresy, listy członków grup, klas i inne zbiory informacji. A wszystkie je łączyło to, że Xia znajdował się na nich. William był tym zszokowany. Nie sądził, że Sarah to pokaże chłopakowi. Tak, był zaskoczony.
- Dlaczego miałaś to? Powiedziałem, że załatwimy tę sprawę bez tego. - mówił tak, że tylko Sarah rozumiała przekaz wiadomości. Miała nie pokazywać tych wszystkich informacji, które zbierali przez ubiegłe dni. Jednak to zrobiła, a William zaskoczony patrzał na nią i oczekiwał odpowiedzi. Nie mogła go nie podziwiać. Tak idealnie grał. Sprawiał, że to ona wychodziła na tą zła, że on nie miał z tym nic wspólnego. Spojrzała na twarze Henrego i pierwszaka po czym się uśmiechnęła lekko.
- Niech mi pan wybaczy, ale nie mogłam patrzeć jak ten gbur upiera się, mimo że nie wie nic. Już Henry jest lepszy. On przynajmniej wie co robi i co się potem stanie. - chciała mówić dalej, ale William podniósł dłoń czyli jasno dał jej do zrozumienia, że ma się zamknąć.
- Xia, wybacz mi. Nie wiedziałem, że Sarah zamierza użyć takich środków. - powiedział i wyraźnie pokazał na stos całkiem przydatnych i ważnych informacji. - Co do moich planów i dlaczego wybrałem akurat ciebie...
Odchylił się na fotelu i spojrzał mu w oczy zachowując przyjemną dla niego przestrzeń między nimi. Nie lubił jak ktoś patrzył na niego z góry lub za blisko bez jego zgody.
- Obejdzie się bez klęczenie jeśli będziesz postępował według moich wytycznych. Chcę zostać przewodniczącym, a do tego potrzebuję ludzi, którzy będą pode mną pracować na wysokich stanowiskach. Henry wcieli się do Rady Finansowej w następnym semestrze. Ciebie natomiast chciałem popchnąć do bycia Przedstawicielem Pierwszaków. - skończył mówić i doskonale wiedział, że chłopak nie ma pojęcia co to znaczy, ale dobra. Za chwilę powinien mu to wytłumaczyć. O ile oczywiście tej postanowi pozostać w pokoju i z niego nie uciec co byłoby zdecydowanie zbyt głupie na chłopaka, który przecież jakoś dostał się do tej szkoły.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TrueNuttySkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 19/07/2017
Liczba postów : 122


Cytat : "tell me how you sleeping easy"
Wiek : 18
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Nie Lip 30, 2017 10:56 pm

Problem w tym, że chłopak nie chciał być niczyją kurwą. Nie lubił gdy ktoś był nad nim i zmuszał go do tego czego nie chce, w końcu żyją w demokracji i właśnie tak chciał się czuć. Nie za bardzo chciał się bawić w jakąś dziwną grę, ani tym bardziej zajmować jakąkolwiek pozycję.
Spojrzał na dziewczynę, która wstała i podeszła. Zmarszczek brwi i spojrzał na to wszystko niesamowicie wstrząśnięty. Co jak co ale to już było naprawdę chore i niepokojące. Zaczął przeglądać wszystkie informacje o jego stopniach, wygranych konkursach, nawet był też wycinek z gazety "14-letni geniusz", wywiad z tamtych czasów. Był wybitną jednostką, a przynajmniej tak opisywały go wszystkie informacje. Mężczyzna, który był przewodniczącym chyba najwyraźniej sam się zdziwił gdy to widział, czyli nie miał z tym nic wspólnego? W końcu jego zaskoczenie było takie.... Naturalne. Nie kazał jej tego zrobić, a ona.... Sprzeciwiła mu się? Czyli wedle reguł powinien ją teraz ukarać, tak?
- A więc myślisz, że to wystarczy by mnie poznać? - spytał patrząc na te wszystkie kartki i zaśmiał się.
- Nie powiem, to naprawdę wielka kolekcja, ale tak naprawdę nie wiesz kim jestem. Nic nie wiesz, poza wynikami w szkole i w różnych konkursach. - zauważył i spojrzał znowu na mężczyznę.
- Nic się nie stało, chociaż teraz zostanie ukarana za nieposłuszeństwo, prawda? - nie żeby bardzo mu na tym zależało, bardziej zastanawiał się czy dobrze zrozumiał cały ten system. W końcu on ma wyższe stanowisko od niej, na to wyglądało przynajmniej. Znowu zmarszczył brwi, kompletnie nie rozumiejąc tych terminów. Jeszcze jako Radę Finansową umiał sobie wyobrazić to nie miał pojęcia kim by miał być jako Przedstawiciel Pierwszaków. Czym on w ogóle ma się zajmować?
- Twoja propozycja jest zapewne niesamowicie kusząca, jednak nie zamierzam się w to bawić. Wystarczy mi bycie zwykłym vice-przewodniczącym i skupienie się na nauce - stwierdził i odsunął się od biurka. Spojrzał znowu na Henryego, a potem na dziewczynę. Jej wzrok nadal był dość nieprzyjemny. Chyba się nie polubią.
- Dziękuję jednak za jakąkolwiek wzmiankę o tej szkole, zapewne jutro dowiem się więcej, miłego dnia. - skłonił się i ruszył do drzwi. Co to za absurd, nie chciał brać udziału w tym czymś. Postara się po prostu jakoś nie pakować w kłopoty i utrzymać z dala od kłopotów, sądził że mu się to uda. W końcu chyba nie tylko ci, którzy coś znaczyli w tej szkole, zyskali cokolwiek w życiu prawda? Nie byłoby wtedy o niej tylu dobrych opinii. Powolnie skierował się w stronę wyjścia, a przynajmniej tak mu się wydawało, jednak po dłuższym błądzeniu, zatrzymał się. Miał wrażenie, że jest piętro wyżej mimo że nie wchodził po schodach. A może to po prostu drugie skrzydło? Ta szkoła była naprawdę ogromna. Westchnął i rozejrzał się, może ktoś pomoże mu się tu odnaleźć?

_________________

Jako iż rok szkolny się zaczął, a ja mam ostatnio dużo na głowie nie obiecuję co ile będą posty, postaram się jednak by były chociaż raz w tygodniu, dziękuję za wyrozumiałość. Jeśli nie odpisuje dłużej niż tydzień, a nigdzie o tym nie wspomniałam, proszę do mnie napisać, bardzo polegam na informacjach, które mi wyświetla forum, a ono... nie zawsze je wyświetla >.>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Pon Lip 31, 2017 12:47 pm

Widział jak chłopak łapie się za wycinki i je przegląda. Nie spodziewał się, że pierwszak faktycznie postanowi się odezwać do Sarah. Jej kamienna twarz nie schodziła gdy słyszała jego słowa. Jakby do niej nie trafiały. No tak. Ona była bardziej dumna niż sam William.
Aż miał ochotę zacząć się śmiać. Słowa Xia były zabawne. Ukarać? Sarah? Niby dlaczego? Widać, że nie rozumiał co się działo w tej szkole. William nie wyznawał zasady - ukarać za nieposłuszeństwo, a raczej nagradzać za posłuszeństwo.
- Sarah nie zostanie ukarana. Zrobiła coś czego nie miała, lecz za pewne miała ku temu powód. Nie karam za nieposłuszeństwo. Działam w drugą stronę. - on wolał po dobroci. Spojrzał na Sarah, która kiwnęła głową i poszła usiąść na swoje miejsce i wróciła do pracy. Widząc jednak jak zachowuje się chłopak wiedział, że z nim nie pójdzie po dobroci. Demokracja? W tej szkole to nie istniało. Wysłuchał chłopaka do końca i pozwolił mu wyjść nie mówiąc ani słowa. Henry chciał wstać i pobiec za Xia, ale spojrzał na Williama oczami szczeniaka i czekał.
- Proszę pana, dlaczego Xia nie chce współpracować? Zrobi sobie krzywdę. - powiedział, bo widocznie nie rozumiał pobudek swojego współlokatora. W końcu William jasno powiedział, że wyjście z tej szkoły jest niemożliwe.
- Pewnie wierzy w demokrację i nie wierzy słowom Williama. - odezwała się Sarah. - Ty miałeś możliwość zobaczenia z pierwszej ręki jakie zło się tutaj czyni, w niektórych klasach. Nawet słodkimi oczkami sprawiłeś, że jest wice, aby nie cierpiał.
We wzroku można było zobaczyć, że nie jest wstanie polubić Xia. Chociaż to nie tak, że go nie rozumiała. Sama przychodząc do tej szkoły rok temu chciała spokojnie skupić się na nauce i w spokoju przejąć po ojcu stołek prezesa. Od razu potem się skomplikowało, a sama Sarah była świadkiem jak na jej oczach dziewczyna ze starszego rocznika jest upokarzania i zmuszana, aby sama zniszczyła swoją twarz - tak, żeby pokazać pierwszakom jak to wygląda w tej szkole. Gdzie była teraz tamta dziewczyna? William wiedział, ale nie zamierzał jej o tym poinformować. Wierzyła w Williama całą sobą więc nie zamierzała pytać.
- Czemu ten pierwszak? - w końcu spytała Wiliama.
- Pytałaś już o to. - odpowiedział i spojrzał na niepoukładane kartki papierów.
- W takim razie zmienię pytanie. Czemu jesteś taki uparty, że to musi być on?
- Bo tak jest więcej zabawy. Spójrz na Henrego. - skierował swój wzrok z Sarah na Henrego. - Jest lojalny i ufa mi, bo mu pokazałem co się może stać gdyby było inaczej. Xia postępuje tak samo. Dopóki nie zobaczy to nie uwierzy. Wyszedł stąd bez żadnego przygotowania.
Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Znajdowali się w miejscu gdzie ludzie mają prawie absolutną rację nad resztą. Jeśli wpadnie na kogoś i spyta o drogę - miejmy nadzieję, że będzie to jakiś radny aniżeli członek rady lub jakiś jego poplecznik. No i Xia sam odmówił jego ochrony, a mógł mieć władze nad pierwszakami i faktycznie - móc się skupić na nauce.
- Czy to nie znaczy, że nie zamierzam mu pomóc? - odezwał się Henry, któremu się to nie podobało. Było to wręcz wypisane na jego twarzy. To, że chciał pójść i pomóc Xia. Wręcz wstał z krzesła.
- Henry. - jego słowo wręcz lodowo zimnym głosem Sarah, a Henry usiadł znów na miejscu. - Xia musi zrozumieć, że jego nauka tutaj się nie uda jeśli nie będzie miał ochrony.
Takie tłumaczenia jakoś nie sprawiały, że Henry czuł się lepiej, ale tak było i chłopak był wstanie to zrozumieć. Nie był głupi i doskonale wiedział o co Sarah chodziło.
- To chyba więc wszystko na dzisiaj. Idziemy do domu? - wstał ze swojego krzesła. - Nie zamierzał dłużej tutaj siedzieć niż muszę. Jutro zaczyna się faktyczny rok szkolny.
Sarah poszła po płaszcza Williama, a Henry chciał się ulotnić do akademika.
- Henry, nie idziesz dzisiaj do akademika. Zostajesz u Williama. - powiedziała i podała przewodniczącemu płaszcz. - Xia może cię dusić o odpowiedzi. Nie możesz ich udzielić.
- Pani Sarah, myśli pani że od tak łatwo wszystko powiem? - czuł się trochę zdradzony.

***
W tym czasie na Xia wpadła grupka mężczyzn,która szła nie zwracając uwagi na otoczenie (Więc technicznie to oni wpadli na niego). Co prawda w mundurkach szkoły, lecz nosili je niechlujnie, a spod koszuli można było zobaczyć, że były to niezłe pakery o niezbyt przyjemnej aparycji. Pierwszy z trójki, o czarnych krótkich włosach spojrzał przed siebie jakby z zamiarem zastraszenia tego z czym się zderzył. Jak zobaczył niższego od siebie Xia prychnął pod nosem. Pozostała dwójka jego towarzystwa wyszła jakby zza jego pleców i prawie że otoczyła Xia przyglądając mu się z wyrazem twarzy, który jasno wskazywał, że nie mają zamiaru być mili.
- Co tutaj robisz pierwszaku? - spytał jeden i nawet nie czekając na odpowiedź Xia kolejny postanowił się odezwać.
- Nie powinieneś tutaj być. - pochylił się nad Xia. - Chyba, że chcesz aby ktoś się tobą zaopiekował.
- Już, już. Przestańcie. Pewnie się dzieciak zgubił. - odpowiedział przywódca grupki. - Pierwszaki jeszcze nie wiedzą co takiego dzieje się w tej szkole. Zabawmy się z nim.
Dwójka chłopaków złapała Xia pod rękę żeby nie uciekł i poszła w kierunku swojego pokoju, który znajdował się kilka metrów od nich, a całkiem sporo od pokoju Williama.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TrueNuttySkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 19/07/2017
Liczba postów : 122


Cytat : "tell me how you sleeping easy"
Wiek : 18
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Sro Sie 02, 2017 10:40 pm

Poczuł jak nagle ktoś na niego wpada, a on traci równowagę, jednak szybko na nowo ją odzyskał dlatego nie padł tyłkiem na posadzkę. Spojrzał na grupkę i od razu wyczuł, że będzie mia kłopoty, cholerne osiłki...
- Chyba się zgubiłem, przepraszam - powiedział i chciał się szybko wycofać, jednak szef tej całej bandy sprawnie go zatrzymał. Dwóch osiłków złapało go za ramiona i chyba nie zamierzało puścić. O nie... to naprawdę nie zwiastowało niczego dobrego. Wiercił się i próbował im jakoś uciec, ale cóż... on nie był raczej umięśniony i szarpanie na nic się zdało.
- P-puśćcie mnie... muszę... iść do Williama Wintersa - powiedział licząc, że to jakkolwiek mu pomoże, w końcu Will był ważną osobowością w tej szkole, więc to, że ma iść do niego powinno być czymś ważny. Nie wiedział jak daleko był od schodów, ani gdzie tak w ogóle jest wyjście, jednak liczył, że o ile go puszczą szybko stąd ucieknie nim ktokolwiek inny go dopadnie.. tylko niech go puszczą.
Teraz zaczął się w sumie nad tym zastanawiać, skoro jako uczeń o niższej randze musi im usługiwać, to do czego mogą się posunąć? Albo inaczej, jak daleko się posuną by pokazać swoją władzę? Henry mówił o skoku z okna, czyli śmierci lub poważnym okaleczeniu ciała, ale czy to nie jest już karalne? Czemu policja się tym nie zajmuje, w końcu to złamanie praw człowieka, nikt nie chciał nigdy temu zaprzestać? Nadal to było zbyt skomplikowane i nierealne jak dla Xia.

_________________

Jako iż rok szkolny się zaczął, a ja mam ostatnio dużo na głowie nie obiecuję co ile będą posty, postaram się jednak by były chociaż raz w tygodniu, dziękuję za wyrozumiałość. Jeśli nie odpisuje dłużej niż tydzień, a nigdzie o tym nie wspomniałam, proszę do mnie napisać, bardzo polegam na informacjach, które mi wyświetla forum, a ono... nie zawsze je wyświetla >.>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Czw Sie 03, 2017 11:51 pm

Nie należał do ludzi, którzy zabraniali innym niektórych działań, a potem patrzyli jak ci się na niego rzucali z łapani - bo przecież mógł pomóc. Henry chciał iść?
- Sarah, jak tak bardzo chce iść to mu pozwól. - powiedział i wyszedł z pomieszczenia. Henry wiedział, że jeśli zrobi coś głupiego to oberwie. William mu właśnie zaufał. Kobieta nie mogła się z nim kłócić. Westchnęła, wzięła rzeczy i razem z uradowanym chłopakiem wyszła. William zamknął za nimi drzwi i zakluczył pokój kierując się do schodów. - Henry, nie zawiedź mnie.

***
W tym samym czasie osiłki niezbyt przejęły się słowami chłopaka. Każdy tylko w nich wpada, a co potem? Nic. Słysząc za to imię Williama zawahali się w swoich działań. Zwłaszcza dwójka targająca Xia spojrzała na swojego "lidera".
- Łże. Pan Winters nie przebywa o tej porze w szkole. Nie dla pierwszaków. - odpowiedział i od razu wróciła chłopakom pewność siebie. W końcu otworzył drzwi do ich pokoju i weszli zamykając za sobą drzwi.
- Co teraz z nim zrobić? - spytał jeden z osiłków i wszedł już samemu trzymając chłopaka bardziej do pokoju.
- Zabawić się, a co innego? - drugi oblizał usta i podszedł do chłopaka z dłońmi widocznie chcącymi dobrać mu się do majtek.
- Nick, Daniel. Najpierw trzeba go spytać o coś. - powiedział ostatni z grupy i zamknął drzwi na klucz kładąc klucz na szafce wysokiej pod sam sufit. Xia nie mógł tam od tak sięgnąć. Nick, który trzymał Xia i Daniel, który chciał się do niego dobrać przestali na chwilę w swoich poczynaniach i spojrzeli na pierwszaka.
- Skąd znasz to imię i nazwisko? - spytał podchodząc do chłopaków i łapiąc Xia za twarz tak aby spojrzał mu w oczy. - Jesteś zwykłym szczurem. Nie masz prawa poznać go. Wytłumacz się.
W oczach tych trzech osiłków, pierwszak przed nimi był tylko zabawką. Jeśli faktycznie byłby pod ochroną Williama powinien mieć znacznik od niego. Jeśli faktycznie szedł się spotkać z Williamem - kazałby mu przyjść o wiele wcześniej. Przywódca tej gromady nie był idiotą na jego mogła wskazywać jego frekwencja na zajęciach.
- Gary, zna pana Wintersa. - szepnął Xia do ucha Nico siedzący za nim twardo trzymając ręce chłopaka. Daniel złapał za to nogi chłopaka, aby nie kopał w razie czego.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TrueNuttySkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 19/07/2017
Liczba postów : 122


Cytat : "tell me how you sleeping easy"
Wiek : 18
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Nie Sie 06, 2017 4:38 pm

Gdy ci się zawahali, chciał to wykorzystać i nawet udało mu się uciec z ich objęć, ale gdy usłyszeli zaprzeczenie co do wiarygodności jego słów, przez co znowu złapali go mocno.
- Jeśli mi nie wierzysz zadzwoń do niego i się go spytaj. - prychnął pewnie, jednak trochę się bał, bo co jeśli mężczyzna tym razem mu nie pomoże? Była taka opcja... w końcu odmówił mu pomocy, może to się teraz odbić. Ewentualnie Gary nie będzie chciał w ogóle mu uwierzyć, trzymając się po prostu tego, że Xia jest kłamcą. Nie wiedział która opcja jest gorsza i która wprowadzi go w jeszcze większe tarapaty, ale każda z nich była okropną wizją.
Zabawią się? Nie miał pojęcia co kryło się za tymi słowami, ale zaraz się przekonał, gdy ten zaczął dotykać go po dolnych partiach ciała.
- Nie! Nawet się nie waż! - krzyknął stanowczo i znowu przerwał ich szef. Pytanie? Skąd w ogóle pomysł, że chcę z nimi rozmawiać. Spojrzał za nim jak zamykał jego jedyną drogę ucieczki i spiął się straszliwie, główkując co zrobić.
- Już mówiłem, przyszedłem się z nim spotkać. - powtórzył uparcie przyglądając się jemu. Błagał w myślach by w to uwierzył, albo by chociaż do niego zadzwonił. Nie wyglądał na przerażonego, wręcz przeciwnie, na jego twarzy jak zawsze panował ogromny spokój, a jednak bał się straszliwie tego, co ta trójka może mu zrobić.

_________________

Jako iż rok szkolny się zaczął, a ja mam ostatnio dużo na głowie nie obiecuję co ile będą posty, postaram się jednak by były chociaż raz w tygodniu, dziękuję za wyrozumiałość. Jeśli nie odpisuje dłużej niż tydzień, a nigdzie o tym nie wspomniałam, proszę do mnie napisać, bardzo polegam na informacjach, które mi wyświetla forum, a ono... nie zawsze je wyświetla >.>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Nie Sie 06, 2017 10:24 pm

Gary postanowił się trzymać tego, że chłopak jest kłamcą. Zwłaszcza, że mówił o numerze telefonu do kogoś takiego jak William. Nie był kimś kto nawet powinien mieć do tego dostęp, jak niby mógłby zadzwonić? Skoro Xia tego nie wie - znaczy kłamie i tyle. Przynajmniej tak wynikało z jego toku myślenia.
Zachowanie ucznia sprawiało, że Daniel i Nick czuli tylko większą chęć zabrania się za zabawę z pierwszakiem pod ręką. Daniel oblizał sobie usta, a Nick tylko zaśmiał się słysząc jego odpowiedzieć.
- Gary, chłopak kłamie. Nic z tego nie będzie. Chodź zabawmy się. - odezwał się Daniel dobierając się i rozpinając spodnie Xia, który nawet jak się wierzgał - to nie sprawiał, że to nie możliwe.
- Masz rację. Chłopak kłamie, a teraz zróbmy sobie dobrze. - odezwał się i podszedł do okna, przed którym stały dwa biurka. Złapał za zasłonę i zasłonił okna ciemnym materiałem sprawiając, że w pokoju od razu zrobiło się ciemno. W tym czasie Daniel ze współpracy z Nickiem o mocnym bickach robili w Xia co chcieli i właśnie ściągali mu z tyłka spodnie.
- Ej, ale pan nie przyjdzie, nie? - rzucił w przestań Nick odwracając się do Gary, który przeglądał szuflady biurka szukając czegoś.
- Haaa? Oczywiście, że nie. Go dzisiaj nie ma. - odpowiedział bez namysłu. - Chociaż on by się przyłączył do zabawy zamiast przeszkadzać.
Wyciągnął z szuflady paczkę prezerwatyw i jakiś lubrykant. Daniel widząc to oderwał spojrzenie od Xia i gwizdnął w kierunku Garego.
- Przygotowany na każdą okazję. - zaśmiał się i zabrali się za ściąganie chłopakowi majtek, które o dziwo zeszły całkiem szybko. Może dlatego, że mieli już sposób po tym jak ściągnęli mu spodnie z tyłka aż do kolan?

***
W tym czasie William już wychodził ze szkoły, za nim Sarah i ucieszony Henry. William nie mógł mu się dziwić, rzadko dostaje aż taką dyspensę na swoje zachcianki. Chociaż tym razem bardziej chodziło o wiarę czy zaufanie. Mężczyzna nie zamierzał się w to rozdrabniać. Przy bramie szkoły Henry pomachał im radośnie i udał się do akademika. Zamierzał tam pogadać z Xia i może uda mu się co nie co wytłumaczyć? Albo coś. Henry sam nie wiedział, ale nie zamierzał od tak się poddawać i zostawić sprawy jak była. Wiedział, że jego współlokatora spotka wtedy coś bardzo złego.
Tuż za Sarah wsiadł do samochodu i pojechał do swojego mieszkania. Dzisiaj zapowiadało się całkiem dobre popołudnie.
- Nie przejmujesz się tym chłopakiem? - spytała tylko dla pewności, chociaż... chciała wiedzieć czy na pewno zamierza go poddawać testowi. - W ten sposób nie będzie nadawał się do użytku?
- Hm? A... - na twarzy Williama pojawił się lekki uśmiech, a on wziął głęboki wdech. - Nie wiem ile będę czekał aż chłopak się uspokoi. Trzeba było sięgnąć po drastyczne środki. Jutro albo za kilka dni pierwszak zrozumie czemu potrzebna jest władza.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TrueNuttySkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 19/07/2017
Liczba postów : 122


Cytat : "tell me how you sleeping easy"
Wiek : 18
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Wto Sie 08, 2017 10:35 pm

Nie wiedział o tym, skoro Henry miał jego numer, wydawało mu się, że to dość normalne. Poza tym nie wiedział kim jest ta banda, ani jakie ma stanowisko. Mina mięśniaków naprawdę przestała mu się podobać, czuł, że nie mieli dobrych zamiarów. Kuźwa oni chcieli go zgwałcić, a nie miał pomysłu jak temu zapobiec. Szarpał się próbując im uciec. Czuł jak Daniel próbował mu rozpiąć spodnie i mimo prób uniknięcia tego w końcu mu się udało. Chłopak imieniem Gary natomiast zajął się ich prywatnością i zasłonił okna przez które po jakimś czasie dałoby się zauważyć wychodzące ze szkoły postacie. Miał wyjątkowe nieszczęście, że chłopak nie patrzył przez okno dwie minuty dłużej, może widząc, że Will opuszcza teren szkoły, uwierzyłby w historię Xia?
Sam spojrzał na chwilę na szefa bandy, zaskoczony nieco, a więc... oni są tylko podwładnymi? A ich pan to...? Nie miał pojęcia i niewiele go to w tym momencie obchodziło. Gdy dowiedział się czego szukał Gary spiął się mocno. Oni naprawdę zamierzali go...
- Zostawcie mnie! Puszczaj! - krzyczał szarpiąc się. Zaraz jednak stracił również bieliznę, która odsłoniła jego niewielką męskość, oraz również nieduże jadra i cudowny, jędrny tyłek z różową dziewiczą dziurką. Totalny wstyd. Gdyby ściągnęli mu również górną część ubrania, zapewne mogli by podziwiać jego kruche i wręcz porcelanowe ciało, z pięknym wcięciem w tali i różowymi punkcikami. Był piękny, to prawda i jego ciało mogło kusić, to prawda, jednak sam Xia... opierał się jak mógł, czując się coraz bardziej bezsilny.

_________________

Jako iż rok szkolny się zaczął, a ja mam ostatnio dużo na głowie nie obiecuję co ile będą posty, postaram się jednak by były chociaż raz w tygodniu, dziękuję za wyrozumiałość. Jeśli nie odpisuje dłużej niż tydzień, a nigdzie o tym nie wspomniałam, proszę do mnie napisać, bardzo polegam na informacjach, które mi wyświetla forum, a ono... nie zawsze je wyświetla >.>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Pon Sie 14, 2017 1:13 am

Gary podał lubrykant Danielowi, który od razu zabrał się do rzeczy. Mianowicie wylał trochę na kroczę chłopaka oraz na swoje palce. W oczach chłopaka widać było coś czego Xia mógł nigdy wcześniej nie widzieć. Nick i Gary doskonale jednak wiedziałam co czai się w tych oczach. Głód. Niestety, starszy od Xia chłopaka nie miał ochoty na burgera, a na tyłek młodziaka przed nim. Cudownie.
- Zabierzesz się w końcu do roboty, czy nie? - odezwał się Nick i złapał Xia za szczękę od dołu i odsuwając się od chłopaka żeby go położyć. Głowa młodszego ucznia znalazła się między nogami Nicka, który tylko się uśmiechnął. - Heh, masz śliczną twarzyczkę, chcesz mi zrobić loda?
- Po co się go pytasz o zgodę? - Gary podszedł z liną (skąd on ją wziął?) i zaczął związywać ręce Xia, gdy Daniel powoli wkładał swoje dwa palce w chłopaka, który przez lubrykant był już całkiem mokry.
- Wooo, ale ciasno. - wyszło z ust Daniela.
- Poczekaj z takimi recenzjami aż wejdziesz w niego po trzech rundach. - śmiech w głosie Nicka jasno pokazywał, że do tego dojdzie. Dla nich nie był to nierealny scenariusz. W końcu to nie pierwszy raz kiedy tak się zabawiali. Zwłaszcza z pierwszakami. Gary nie raz im tłumaczył czemu zawsze są to chłopacy, lecz drugoklasiści często zadawali po raz kolejny te same pytania jakby sami nie mogli się domyśleć. Nikt nie chciał ciąży - po pierwsze i najważniejsze.
Daniel ruszał swoimi palcami dużo i jako główne zadanie wziął na siebie rozciągnięcie chłopaka.
- Tylko spójrz na swoją twarz. Wyglądasz jakbyś chciał wejść w - Gary skończył wiązać ręce Xia tak żeby nie mógł nimi ruszyć. Spojrzał na chłopaka, którego związał. - Jak masz na imię kochaniuńki?
- Gary, ma sens teraz go o to pytać? - Nick się zaśmiał i zaczął zdejmować resztę ubrań które udało się do tej pory zachować Xia.
- A czemu nie? Chcesz na niego wołać "chłopcze" albo "dzieciaku"? - Gary odpowiedział i zaczął rozpinać pasek od swoich spodni.
- E? Idziesz pierwszy Gary? - Daniel wydawał się wyraźnie niezadowolony. - To ja go tutaj przygotowałem...
- Hierarchia. - westchnął Nick i spojrzał na skórę chłopaka pod nim. - Kurde, ten gość jest niebezpieczny. Z takim ciałem to mógłby uwieść niektórych.
Złapał się za usta trochę chowając swój uśmiech. Daniel w tym czasie się ruszył i zrobił miejsce dla Garego, który już bez spodni i z penisem na wierzchu zamierzał pogłębić swoją znajomość z Xia. O dziwo przy wielkości Garego jego przyrodzenie nie było gigantyczne. To chyba dobrze dla chłopaka.
- Nick, nie chcesz zabrać się za jego usta? - uśmiechnął się do Nicka Gary. Chłopak od razu ogarnął i siedząc tuż przy twarzy chłopaka zaczął zdejmować spodnie.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TrueNuttySkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 19/07/2017
Liczba postów : 122


Cytat : "tell me how you sleeping easy"
Wiek : 18
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Wto Sie 29, 2017 9:40 pm

I tutaj racja, nigdy nie widział takiego spojrzenia, skierowanego w jego stronę, ale wiedział co on oznacza, nie raz mężczyźni patrzyli tak na kobiet, ale on nie był kobietą. Ten wzrok nie powinien mieć miejsca, nie w jego kierunku.
Co prawda jego tyłeczek był kuszący i seksowny, ale równie ciasny i niechętny do jakiejkolwiek zabawy. Sam Xia szarpał się i szamotał tylko po to by jakoś uciec, by móc zaszyć się w akademiku i odejść z tej szkoły najszybciej jak to możliwe.
- N-nie! Nie będę ci nic zrobił, puszczajcie mnie! - warknął niemiło, patrząc na nich nieco wystraszony, ale dalej butnie. Po chwili jednak jęknął jakby co najmniej wsadzili mu wibrator, gdy poczuł dwa grube palce w tyłku. Oczy mu zaszkliły, a sam oddech stał się cięższy. Nie miał nawet czym zatamować jęków. Jego męskość nieznacznie drgnęła nawet, a sam gdzieś w tyle głowy musiał przyznać, że pieszczoty analne są dość przyjemne, jednak nie kiedy wiesz, że skończy się to brutalnym gwałtem, przez 3 różne osoby. Bał się straszliwie, a mięśnie same zaciskały się, utrudniając przygotowanie chłopaka na coś więcej niż paluszki. Do tego zapowiedz jednego o tym ile zamierzają go męczyć. Przecież zrobią z jego tyłka stodołę i nici z ciasnego, dziewiczego tyłka! No... chyba... Możliwe też, że będzie wiecznie ciasny i przyjemny dla każdego, co by było bardzo pomocne~~.
Co z tupet! Chce go zgwałcić a pyta o imię?! A niech go diabli! Splunął na niego, chciał w twarz, ale wyszło bardziej na brzuch... Nie zamierzał im się przedstawiać, nie w takim momencie, nie przy tym co chcą zrobić.
Spojrzał na dryblasa ściągającego spodnie i zbladł. Niby nie był wielki, raczej przeciętny, ale to dalej za dużo. To dalej nie na jego siły, chociaż czuł, że źle by się czuł nawet z gwałtem z małym sprzętem, to to go po prostu rozerwie... tym bardziej po tak krótkim przygotowaniu jego zadka.
- N-nie! Nie, nie, nie! Odejdźcie! Zostawcie mnie! - krzyczał gdy jeden usadowił się przed nim, a drugi ściągał spodnie by rozdziewiczyć mu do tego usta. Spojrzał też na Daniela, czemu każde z nich tak się zachowywało?!

_________________

Jako iż rok szkolny się zaczął, a ja mam ostatnio dużo na głowie nie obiecuję co ile będą posty, postaram się jednak by były chociaż raz w tygodniu, dziękuję za wyrozumiałość. Jeśli nie odpisuje dłużej niż tydzień, a nigdzie o tym nie wspomniałam, proszę do mnie napisać, bardzo polegam na informacjach, które mi wyświetla forum, a ono... nie zawsze je wyświetla >.>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Sro Sie 30, 2017 5:18 pm

Chłopacy średnio przejmowali się tym co takiego chciał młody uczniak. W sensie - jakby faktycznie się nim przejmowali to pewnie jeszcze by go przeprosili na wstępie za to, że w nich wszedł i poszli w swoją stronę. Ale że tak nie jest - to oni teraz planują jak w niego wejść. No, nie planują. Już są w trakcie wykonywania tego planu. Chociaż bądźmy szczerzy - nie był jakiś wspaniały i wielki.
- Ty.. Ma całkiem niezłą minę jak trzymasz w nim palce. - zaśmiał się chłopak. - Ciekawe jaką minę zrobi za chwilę jak poczuje coś więcej.
- Pewnie na początku będzie zwijał się z bólu, a potem może coś poczuje. - odpowiedział Daniel odstawiony od zabawy. Było po nim widać, że się dąsa i chce przestraszyć chłopaka.
Gary w tym czasie gdy oni sobie rozmawiali zabrał się za tyłek chłopaka nic nie robiąc sobie z jego reakcji na pytanie. Podniósł go do góry robiąc sobie lepsze dojście i napierając na jego dziurkę z zamiarem dostania się do środka. Nie zajęło mu to długo, a jego sprzęt wszedł w Xia coraz głębiej i głębiej - przynajmniej z perspektywy leżącego chłopaka. Nick wykorzystując sytuację, że pierwszakowi związano ręce uwolnił swoje przyrodzenie, które pojawiło się tuż przed oczami chłopaka.
- Jak mnie ugryziesz dostaniesz po mordzie - uśmiechnął się chociaż groził Xia. Złapał go za żuchwę i siłą otworzył usta. Wiedział bowiem, że chłopak nie pójdzie po dobroci. Wkładał powoli, aż wsunął do końca uderzając o ścianę gardła chłopaka.
Danielowi, który oglądał tylko z boku w tym momencie niezbyt podobało się to co widział, lecz nic nie mógł zrobić. Gary robił co chciał, a Nick po prostu miał farta i usiadł na przeciw. Gary mógł równie dobrze wygonić Nicka co Daniela. Tym razem padło na tego zielonookiego dryblasa.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TrueNuttySkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 19/07/2017
Liczba postów : 122


Cytat : "tell me how you sleeping easy"
Wiek : 18
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Pon Wrz 11, 2017 3:13 pm

Więcej? Sama myśl o tym, co zamierzają w niego włożyć przyprawiała go o zniesmaczenie i delikatny lęk. Nigdy tego nie to ok, a zapewne jest to straszliwie bolesne jak wspominał jeden z dryblasów. I niby czym on zawinił? Problem w tym że tylko szedł i miał wyjątkowy niefart. Ściął mocno poślady chcąc utrudnić mu wejście. Krzyknął boleśnie gdy mężczyźnie w końcu się udało wejść w niego, nawet nie czekał aż Xia się przyzwyczai do tego co w niego wcisnął. Miał ochotę zrobić na złość Nickowi i ugryźć go. Męskość w ustach tłumiła krzyki bólu, oczywiście co jakiś czas nawet nie celowo jego zęby podrazniły wrażliwą skórę penisa, jednak w większości wchodziła i wychodziła z jego gardła swobodnie.

_________________

Jako iż rok szkolny się zaczął, a ja mam ostatnio dużo na głowie nie obiecuję co ile będą posty, postaram się jednak by były chociaż raz w tygodniu, dziękuję za wyrozumiałość. Jeśli nie odpisuje dłużej niż tydzień, a nigdzie o tym nie wspomniałam, proszę do mnie napisać, bardzo polegam na informacjach, które mi wyświetla forum, a ono... nie zawsze je wyświetla >.>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Pią Wrz 15, 2017 10:06 pm

Kilka godzin. Było już znacznie po zachodzie słońca, a chłopacy właśnie skończyli się bawić z Xia w zamkniętym pokoju. Przez te kilka godzin jego tyłek był przećwiczony na wiele sposób, jego usta i gardło odpoczywały dość rzadko. Gdy zaspokoili swoje pierwotne potrzeby bawili się jeszcze trochę jego ciałem. Zajmowali się jego penisem czy wchodząc w niego raz za razem uważali, aby znaleźć jego prostatę a gdy się już udało... Xia może w końcu miał trochę przyjemności z tego co mu robili?
W każdym razie - teraz było już po wszystkim. Chłopacy ubrali się całkiem zadowoleni z siebie. Gary podniósł swój tyłek z kanapy i założył swoje spodnie, które zostały rzucone na ziemię w trakcie tej kilkugodzinnej przeprawy. Daniel i Nick już dawno ubrani ogarniali pokój. Odsłonili nocne niebo zza zasłon, otworzyli okno, zabrali się za unicestwienie zużytych gumek, które zalegały. Xia cały czas leżał na kanapie, jego rzeczy spoczywały na oparciu kanapy.
- Gary, co z nim teraz zrobimy? - spytał Daniel. - Nie znamy jego klasy, będzie problem go odstawić do jego pokoju.
- Zazwyczaj w takich sytuacjach porzucaliśmy ich przed internatem i mieliśmy głębiej w dupie niż oni nas przed chwilą. - Nick zaśmiał się z własnego żartu, a przynajmniej czegoś co miało tym być. Gary właśnie ściągnął klucz i otworzył drzwi do pokoju, który okupowali w tej chwili. Od razu gdy to zrobił otworzyły się drzwi, a przed nimi stanęła kobieta z przerażającym uśmiechem trzymając dłonie w kieszeni bluzy z kapturem założonej na mundurek. Miała założy kaptur więc nie można było zobaczyć jej twarzy, już i tak schowanej jakby za czarną prosto ściętą grzywką. Widniał tylko uśmiech jakby od ucha do ucha. Tuż za nią stał Henry, który wyglądał zza niej lekko przestraszony. Widząc scenę przed sobą szybko podszedł do Xia i z wielkimi oczami nie wiedział co ma zrobić. Odwrócił się i spojrzał na kobietę cały czas stojącą w drzwiach.
- Widzę, że już skończyliście... - otworzyła usta. Jej głos wcale nie brzmiał na rozbawiony. - Ubierzcie go i pomóżcie młodemu zabrać go do wyznaczonego pokoju.
Wydawała rozkazy chociaż nie miała z nimi nic wspólnego. Dokładnie. Niby nie miała nad nimi żadnej władzy, lecz nawet nie musiała się przedstawić, a mięśniaki od razu zabrały się do roboty. Odsunęły Henrego i zaczęły ubierać w pośpiechu ciuchy na Xia. Każdy z nich nie stawiał się, nie ukrywali swojego pośpiechu na twarzy. Nie chcieli być w tym samym pomieszczeniu co ten demon w ludzkiej skórze. W tym pomieszczeniu tylko Xia nie miał pojęcia kim była tajemnicza uśmiechnięta kobieta.
Chwilę później Xia wylądował w dłoniach Daniela, z którym poszedł Henry. Udali się od razu do internatu. Pozostała dwójka została z kobietą.
Zeszli po schodach, wyszli ze szkoły i poszli do ich pokoju jakby nigdy nic. Xia został położony na jego łóżku, Henry wyszedł z pokoju przymykając drzwi jednak do końca ich nie zamykając.
- Henciu, ten dzieciak. Kim on jest, że po niego przyszedłeś?
- Jestem jego współlokatorem. Zacząłem się martwić więc zadzwoniłem i zacząłem pytać.
- Tylko to? Nie chcemy upaść komuś na odcisk przez pierwszaka.
- Tak, tylko tyle. Odtrącił ochronę więc tylko tyle... - mówił smutnym głosem, lecz cały czas miał sztuczny, wręcz wymuszony uśmiech na twarzy. Po tym wszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi podchodząc do Xia zmartwiony trochę.
- Przepraszam. Znalezienie cię zajęło mi trochę czasu. - podszedł do swoje łóżka i usiadł ciężko.

***

William siedział rozłożony na swojej kanapie oglądając jednym okiem wiadomości ze świata, a drugim skupiając się na dokumentach przed nim. W pewnym momencie zadzwonił telefon. Przeniósł swoje spojrzenie na wibrujące urządzenie. Dojrzał kto taki próbuje się z nim skontaktować i podniósł się, aby odebrać połączenie.
- Tak? - był widocznie znudzony.
- Musisz się niedługo położyć spać. - odezwał się głęboki męski głos ze słuchawki. - Jeszcze nie będziesz wstanie poradzić sobie ze swoim własnym planem działania.
- Oh? Od kiedy się o mnie martwisz? - na jego twarzy pojawił się uśmiech słuchając co głos miał do powiedzenia. Znał tego mężczyznę. On się nie martwił o nikogo i o nic. Poza pieniędzmi.
- Od kiedy postanowiłem się do ciebie przyłączyć. - odpowiedział poważnie bez poprzedniej nutki rozbawienia. - Wendy się zbuntowała.
Will nie był wstanie się powstrzymać i na jego twarzy pojawiła się przez chwilę mina zdziwienia. Nie mógł się tego spodziewać. Dlaczego Wendy miałaby się buntować przeciwko swojemu własnemu szefowi? Czyżby ten dupek znowu położył swoje łapy na czyimś ciele i postanowił ją zignorować? To było bardzo prawdopodobne... Nie zamierzał jednak o to pytać. Znał tą parę.
- Witamy na pokładzie. - odpowiedział mężczyźnie i słyszał jak tamten się rozłącza. Odłożył telefon na przeszklony stolik i spojrzał na siebie na stojącą tam Sarah. Stała w swojej piżamie w misie. Zupełnie nie pasowało to do jej normalnego ubioru, lecz sprawiało też, że było z nią zabawnie.
- Naprawdę zabaw-
- Klub obrońców dollara zamierza się przyłączyć? - weszła mu w słowo ze swoim pytaniem. Doskonale wiedziała co zamierza powiedzieć i nie mogła mu pozwolić powiedzieć tego na głos. Nikt nie zabierze jej tej chwilowej wolności. Kiedy nie musiała udawać, że lubi te czarne i pesymistyczne stroje, które nosiła na codzień.
- Tak. - wstał z kanapy odkładając papiery na stolik. - Wendy postanowiła nie wytrzymać i przeprowadzić bunt.
- Nie dziwię się jej. Z takim mężczyzną przy boku także w końcu bym nie wytrzymała.
- Nie każdy jest tak dobry jak ja.
- Cóż... - nie dokończyła. Jasno dała mu do zrozumienia, że nie chce odpowiadać na to pytanie. Sarah wiedziała, że trafiła bardzo dobrze. Nie mogła mu tego powiedzieć prosto w oczy. William był dumnym człowiekiem. Potem będzie się z tym chwalił przed innymi. No i miałaby czasem ochotę, aby poganiał za spódniczkami jak inni mężczyźni. - Idź spać, jutro trzeba zająć się światem.
Uśmiechnęła się do niego na pożegnanie i poszła spać. William prychnął pod nosem widząc jej uśmiech i wyłączył telewizor. Widać faktycznie trzeba pójść do łóżka...

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TrueNuttySkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 19/07/2017
Liczba postów : 122


Cytat : "tell me how you sleeping easy"
Wiek : 18
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Pon Paź 23, 2017 10:29 pm

Blondynek podłamał się całkowicie pod koniec nie mając już nawet siły krzyczeć. Jego gardło było zdarte, a ciało obolałe. Łzy już zaschły na jego policzkach, a sam cały drżał. Czuł wstręt i obrzydzenie, nie tylko do tej sytuacji, ale.. też do siebie. Doszedł kilka razy co jeszcze bardziej bolało go przez własną dumę... doszedł podczas gwałtu... to absurd i hańba. Do tego Henry zauważył go takiego... Nie myślał o dziwnej i tajemniczej kobiecie, teraz czuł jedynie wstyd. Gdy zbliżył się pisnął i schował twarz w dłonie
- Nie patrz - wychrypiał ledwie słyszalnie. Nie chciał by ktoś go tak widział, a zdecydowanie nie osoba, która z nim będzie mieszkała w jednym pokoju. Nie miał nawet siły sam się ubrać, ani zaprotestować bydlakom, więc był skazany na łaskę ich, kobiety i Henryego. Gdy w końcu trafili do internatu, schował się po kołdrę, ale słyszał rozmowę. Ten system... ten system był chory.
Gdy przyszedł do pokoju na nowo nie odpowiedział tylko... popłakał się znowu schowany w pościeli. Nie było jednak słychać jego szlochu. Zasnął po jakimś czasie wymęczony, ale obudził się bardzo szybko. Nie chciał jednak iść na lekcje... Nie dość, że nie był w stanie się ruszyć, to do tego bał się. Leżał tak i patrzył na śpiącą sylwetkę Henryego. Gdy się obudził w końcu i zaczął przygotowania odezwał się.
- Czy... jego oferta jest dalej aktualna? - głos dalej bł straszliwie zachrypnięty co pozwalało mu mówić co najwyżej szeptem.

_________________

Jako iż rok szkolny się zaczął, a ja mam ostatnio dużo na głowie nie obiecuję co ile będą posty, postaram się jednak by były chociaż raz w tygodniu, dziękuję za wyrozumiałość. Jeśli nie odpisuje dłużej niż tydzień, a nigdzie o tym nie wspomniałam, proszę do mnie napisać, bardzo polegam na informacjach, które mi wyświetla forum, a ono... nie zawsze je wyświetla >.>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Pon Paź 23, 2017 11:52 pm

Henry nie czuł się dobrze. Doskonale wiedział, że to jego wina, mógł pójść za swoim współlokatorem. W ten sposób Xia nie skończyłby w ten sposób. Nie mógł się godzić z tym co spotkało jego nowego kolegę. Nawet jeśli został jego znajomym na życzenie pana Williama. Nie chciał na niego patrzeć w takim stanie, ale nie mógł mówić nic o zemście. Nie miał do tego prawa. Tylko Xia sam mógł coś osiągnąć przez zdobycie władzy...
Rano, kiedy obudził się i zobaczył blondyna w takim, a innym stanie zaczęło mu się kroić serce. Wstał i podszedł do niego z uśmiechem, lecz smutnymi oczami.
- Pan William będzie szczęśliwy, że przyjmujesz jego propozycję. - wolałbym jednak żebyś zrobił to od razu, a nie po tragedii" dodał sobie w głowie, lecz nie zamierzał tego mówić. Czasu nie można cofnąć.[i] - Mogę cię dotknąć i ci pomóc?
Kucnął przy łóżku kolegi i czekał na odpowiedź. Ze szczerego serca chciał mu pomóc. Wstać. Ubrać się. Umyć. Musiał czuć się brudny i zniesmaczony samym sobą. To on był ofiarą, lecz oprawca zostanie bez winy. Chyba, że Xia wda się w łaski Williama...

***

Tego ranka wstał bardzo zadowolony. Dostał wczoraj bardzo dobrą wiadomość. Aż nazbyt dobrą. Oczywiście dla niego. Dla jego nowego wspólnika takie wydarzenia nie były za dobre. Ubrał się, zjadł śniadanie z Sarah omawiając plan na dzisiaj. W tym czasie dostał wiadomość od Henrego, który poinformował go o zajściu wczorajszym oraz o stanie Xia. Czy nasz tyran jakoś zareagował? Tak. Kącik jego ust uniósł się nieznacznie. Działo się za dużo dobrego...
- Obawiasz się o upadek? - Sarah zadała jak zwykle trafne pytanie. William mógł się tylko schować uśmiech i przybrać twarz, którą bardzo dobrze znała. Zgadła. - Nie przejmuj się. Przygotowany na upadek nigdy źle nie kończy.
- To nie jest pocieszające. Ja nie zamierzam upaść. Zwłaszcza z Wendy, kujonkiem i Xia w zasięgu reki.
- Aż tak lubisz tego chłopaka?
- Po prostu wie co dla niego najlepsze...
Sarah już nie odpowiedziała. W ciszy skończyli posiłek i udali się do szkoły, ich przyszłego królestwa. Czekała na nich orkiestra powitalna. Brakowało mu tylko Henrego przy nodze. Gdzie on się teraz podział? Gdzie jego raport?

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TrueNuttySkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 19/07/2017
Liczba postów : 122


Cytat : "tell me how you sleeping easy"
Wiek : 18
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Wto Paź 24, 2017 10:13 pm

Kiedy do niego podszedł odsunął się nieco. Nie chciał żeby ten go dotykał, nie chciał by patrzył, więc tylko mocniej schował się w kołdrę.
- Chce... się z nim zobaczyć i chcę by mi wszystko wyjaśnił - oznajmił spokojnie. To było głupie, że się zgodził, bo niby skąd ma pewność, że i William nie zrobi mu czegoś równie okropnego, ale... nie miał chyba nic do stracenia. Chcę zdobyć władzę i... zemścić się. Zemścić na dupkach, którzy mu to zrobili.
- Nie! - oznajmił od razu, gdy się zapytał mocniej spinając. Wiedział, że sam nie wstanie i na pewno nie uda mu się umyć, czy ubrać. Po chwili zawahania dodał cicho.
- T-tak... - uniósł się z sykiem opatulając szczelnie kołdrą i pozwolił sobie pomóc. Widząc się w lusterku czuł obrzydzenie, że ciało pod koniec reagowało w taki a nie inny sposób na gwałt.

_________________

Jako iż rok szkolny się zaczął, a ja mam ostatnio dużo na głowie nie obiecuję co ile będą posty, postaram się jednak by były chociaż raz w tygodniu, dziękuję za wyrozumiałość. Jeśli nie odpisuje dłużej niż tydzień, a nigdzie o tym nie wspomniałam, proszę do mnie napisać, bardzo polegam na informacjach, które mi wyświetla forum, a ono... nie zawsze je wyświetla >.>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Wto Paź 24, 2017 10:51 pm

Henry był bardzo szczęśliwy, że pozwoli sobie pomóc. Nigdy nie doświadczył wcześniej żeby ktoś w jego otoczeniu faktycznie został zgwałcony, ale wiedział że na pewno nie było to miłe doświadczenie. Xia pewnie będzie miał potem problemy. Może jego pewność siebie się zawali? Wolał o tym nie myśleć.
Powoli przeszli do łazienki gdzie uszanował jego wolę i starał się powoli i dokładnie tak jak chciał mu pomagać. Nie zamierzał narażać kolegi na dodatkowy niechciany dotyk. W pewnym momencie zadzwonił mu telefon. Nie wiedział czy może go zostawić w łazience samego, lecz przeprosił i poszedł odebrać. Był to bardzo ważny telefon.
- Tak. Przyjdzie dzisiaj. Proszę się nie martwić. Po prostu źle się czuje. - szybko skończył uprzejmą rozmowę z nauczycielem i wrócił do Xia pomagając mu do końca - do momentu kiedy miał się ubrać.
- Jesteś głodny? Chcesz coś zjeść po drodze czy od razu iść do pana Williama?
Niezależnie od odpowiedzi Xia, Henry nadal namówił go, żeby chociaż wypił herbatę i dopiero udali się do szefa. Henry czuł, że nie będzie łatwo wytłumaczyć się ze spóźnienia, ale przynajmniej przyprowadził Xia! To będzie coś, prawda? Nie umrą przez jego gniew, prawda?

***

William wszedł do swojego biura i całkowicie ignorując fakt, że w sumie to w szkole uczęszcza się na zajęcia, otworzył komputer i rozpisywał plan. Uwzględniając pionki, które dostał. W tym czasie przyszedł do niego bardzo ważny mail. Mail od ludzi, którzy wczorajszego popołudnia mieli załatwić dla niego pewną sprawę. Okazało się, że byli aż tak nieudolni i nie zdołali znaleźć Xia na terenie placówki. Skoro to nie jest straszaki podziałały na nowego ucznia to kto taki przestraszył go do granicy? Jego twarzy pochmurniała. Nie lubił jak coś wyrywało się z planu. Sarah widząc jego minę postawiła przed nim kubek z kawą i zebrała się.
- Idę na zajęcia. Chociaż jedno z nas powinno być w klasie. Pamiętaj, że w każdej chwili może pojawić się Henry. Za chwilę może przyjść Edwin. - podeszła do drzwi i otworzyła je rzucając jeszcze ostatnie spojrzenie na swojego szefa. Dalej siedział pochmurny. Czyżby jej nie usłyszał? Nie mogła teraz nic na to poradzić. Wyszła i udała się do klasy.
- Wejść. - powiedział od tak. Nie było żadnego wyraźnego znaku, że ktoś stał za drzwiami. - Edwin, nie stój tak.
Ciężkie drzwi się uchyliły i zza nim wyjrzał niski chłopak ze ślicznym uśmiechem od ucha do ucha. Wydawał się niezwykle uroczy. Zwłaszcza nosząc swój mundurek. Można byłoby go spokojnie porównywać do jakiegoś małego stworzenia.
- Jak zwykle doskonale wiesz kiedy się pojawiam. Jak to robisz? - zaśmiał się zamykając za sobą drzwi. - Przyszedłem, bo mam do ciebie sprawę. Chcę potwierdzić plotki...
- Oh? - od razu uniósł brwi, a na twarzy pojawił mu się zawadiacki uśmiech. - Co takiego chcesz potwierdzić?
- To prawda, że chcesz pozbyć się przewodniczącego? - spytał zupełnie poważnie zdejmując z twarzy uśmiech. Czuł, że William nie odpowie mu od tak, musiał wyrazić słowami, że jest po jego stronie czy coś. Niestety, nie mógł w tym momencie być po jego stronie. Przewodniczący miał na niego haka i dopóki miał ten dowód przestępstwa - nie zamierzał wspomagać walki tytanów. - Nie mo-
- Wiem, że nie możesz mi teraz pomóc. - przerwał mu szokując tym samym Edwina. Przez jego błękitne oczy przeszedł strach. - Spokojnie, dowód jest u przewodniczącego, doskonale wiem gdzie. Oddam ci go, ale...
Nie skończył, ale oboje wiedzieli czego chciał. Lojalności. Nic nowego, każdy tego chciał. Do tej pory Edwin był neutralny. Nikomu nie udało się go przekupić. Zwłaszcza, że wiedział co go czeka gdyby jakimś cudem stał się lojalny niewłaściwej osobie. Nie zamierzał dawać dupy na prawo i lewo żeby zadowolić ambicje osoby, która mogłaby nie istnień. William był jego przyjacielem, a przynajmniej był do tej pory. Nigdy nie walczył przeciwko niemu, ale ten wyruszał na długą wojnę przeciwko ostatniemu bossowi tej szkoły.
- Doskonale wiem czemu jesteś neutralny. Boisz się, że ktoś nagnie twoje granice i zmusi do czegoś. Na przykład do używania swojego ciała. - uderzył w sedno. Edwin spiął się momentalnie. Czekał na ciąg dalszy wypowiedzi. - Jesteś zbyt cenny żeby sprowadzić cię do takiej roli.
- E...? - zgłupiał. M-możesz powtórzyć?
- Zostawiłbym cię na twoim miejscu i nie wymagał więcej niż dostarczanie ważnych informacji.
Jego kolega bardzo negatywnie postrzegał bycie pod kimś. Dlatego sam był przewodniczącym i nie prosił nikogo o pomoc. Był piękny i na pewno nadawałby się do zagrzania u kogoś łóżka na noc, ale William wiedział, że ma cenniejsze umiejętności od jego urody. Inaczej nawet by się nie fatygował. Chciał zacząć mówić dalej, lecz usłyszał pukanie do drzwi, a zaraz potem same się otworzyły. Bez pozwolenia. Do środka wszedł Henry, a za nim Xia. Edwin odsunął się na bok, wręcz znikając w kącie. Wolał nie przeszkadzać.
- William, pomyślę o tym. - to była jego szansa, żeby się ulotnił. Zamierzał z niej skorzystać. - Dam ci znać jak podejmę decyzję.
Mężczyzna tylko kiwnął mu głową i widział jak jego ofiara się ulatnia. Pozwolił mu odejść, dał mu możliwość odejść. Chciał się zirytować, lecz nie mógł. Spojrzał na zmartwionego Henrego i oczekiwał wytłumaczenia. Miał już informacje, że Xia zamierza przyjąć jego propozycje, nie usłyszał jednak tego od samego zainteresowanego.
- Co się stało?
-... Nie wiem jak zacząć... Xia został wczoraj zaatakowany i... zrozumiał swój błąd. - mówił średnio przekonany. Próbował znaleźć odpowiednie słowa. William był myślącą osobą. Już wiedział o co chodziło. - Chce przystąpić do umowy.
- Czy to prawda? - skierował to pytanie do Xia i wpatrując się w niego spokojnym spojrzeniem oczekiwał odpowiedzi.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
TrueNuttySkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 19/07/2017
Liczba postów : 122


Cytat : "tell me how you sleeping easy"
Wiek : 18
Female


PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   Nie Paź 29, 2017 9:36 pm

Zawaliła się i to ostro. Jego ciało było strasznie słabe, a widząc ślady zeschniętej, obrzydliwej spermy, czuł coraz większe obrzydzenie do siebie. Na szczęście widział to tylko Henry i ta dziwna kobieta, ale dla niego to i tak za dużo. Do tego ta trójka... widziała jak dochodzi, jak jego ciało reaguje na męskość która go penetrowała. Nie chciał o tym myśleć.
Po kąpieli z jego pomocą ledwo udał się do pustej już stołówki, wszyscy byli na lekcjach, co chyba było w jakiś sposób pokrzepiające. Nie jadł nic, nawet herbaty nie skończył, bo po kilku łykach i przyglądaniu się swemu odbiciu w cieczy, uderzył w kubek, który padł na ziemie i rozbił się, rozlewając gorący płyn, a biedny Henry musiał sprzątać to za niego.
Gdy w końcu zjawili się w gabinecie nie zastał samego Williama, ale jeszcze jakiegoś chłopaczka, całkiem uroczego o dość kobiecej urocze. Do tego mały i kruchy. Milczał jednak, nie chcąc przeszkadzać, dopiero gdy Henryk wszystko wyjaśnił, a William zadał pytanie spojrzał na niego tak zadziwiająco pusto. Nie było w tym już tej iskry i sprzeciwu co na początku.
- Chce... pomogę ci, jeśli to pomoże mi w zemście. - powiedział silnym i zadziwiająco zdeterminowanym głosem, mimo, że dalej mocno zachrypniętym. Oczy nagle się zaiskrzyły, pełne złości.
- Zrobię dla ciebie wszystko... jeśli dzięki temu oni ucierpią. I żaden skurwiel już nigdy więcej nie skrzywdzi nikogo... - brzmiał oto zapewne dennie, ale sama postawa i wyraz twarzy robiły z tego coś, co naprawdę miałoby mieć sens i zadziałać.

_________________

Jako iż rok szkolny się zaczął, a ja mam ostatnio dużo na głowie nie obiecuję co ile będą posty, postaram się jednak by były chociaż raz w tygodniu, dziękuję za wyrozumiałość. Jeśli nie odpisuje dłużej niż tydzień, a nigdzie o tym nie wspomniałam, proszę do mnie napisać, bardzo polegam na informacjach, które mi wyświetla forum, a ono... nie zawsze je wyświetla >.>
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: To zachowaj dla siebie.   

Powrót do góry Go down
 
To zachowaj dla siebie.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Zielnik [Isao]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: