CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Among the Stars

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 66


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Among the Stars    Wto Cze 27, 2017 10:09 pm

First topic message reminder :

AMONG THE STARS



Historia pewnego gwiezdnego najemnika, a jednocześnie kapitana statku "Czarne Słońce". Wraz ze swoją lojalną załogą przemierza przestrzeń kosmiczną, podejmując się rozmaitych zleceń od tych, co sypną za wykonanie ich niezłą sumę. Jednak takie życie ma swoją cenę. Brak czasu na utworzenie poważnego związku, nie wspominając już o założeniu rodziny. Te zmagania z samotnością w końcu powodują, że kapitan pod wpływem impulsu zakupuje na czarnym rynku androida, będącego niemal idealną kopią człowieka, ale także skrywającego wiele sekretów.


W rolach głównych:

Android - 7.
Kapitan - Envira


Ostatnio zmieniony przez Envira dnia Czw Cze 29, 2017 10:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 66


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Pią Lis 03, 2017 6:10 pm

Jager kiwnął niemal niezauważalnie głową, aprobując wybór Nemo. Mimo to nadal pozostawał niezadowolony z faktu, że android postanowił tutaj nadal robić za gadułę. Postanowił jednak nie zwracać mu uwagi, a także ignorował zaskoczone spojrzenie Rusta. Byli tu w interesach i na nich należałoby się skupić. Wciąż pozostawała kwestia, którą należało omówić.
Ile mamy czasu? ― zapytał kapitan, mrużąc oczy.
Tydzień. ― odparł jak gdyby nic ich klient, by zaraz bezceremonialnie sięgnąć po szklankę Nemo. ― Zajmę się tym. Nie ma co tego marnować. No i nie chcemy by twój "właściciel" się na ciebie wściekał, prawda? ― dodał, puszczając androidowi oczko, a potem spojrzał na kapitana. Jager nie skomentował tego, choć czuł się już zirytowany tym, że Rust tak często zwracał uwagę na Nemo. W dodatku trzeba by robotowi wyjaśnić parę spraw, o których nie należy zbytnio wspominać innym ludziom.
Na samo dostanie się planety zejdzie nam z dwa dni ― zauważył kapitan, sprowadzając rozmowę na właściwe tory.  
Czyli zostaną wam dokładnie trzy dni na włamanie się, zgarnięcie tego, co trzeba i powrócenie tutaj. Jak dla mnie, to dla takich profesjonalistów aż za nadto. Wchodzicie i wychodzicie z łupem.
O tak, bo to przecież takie proste, pomyślał z przekąsem Jager. Jednak nie mieli za dużego wyboru. Potrzebowali pieniędzy, a nagroda była kusząco wysoka. Taka okazja może im się długo nie powtórzyć. Dlatego mężczyzna zgodził się w końcu na postawione warunki, pieczętując to szybkim uściskiem dłoni nad stołem. Chwilę później do ich stolika podeszła włochata, potężna istota, podając Rustowi niewielką, podłużną skrzynię. Klient odblokował ją i uchylił na tyle, by najemnicy mogli zobaczyć pożądane przez nich pieniądze. Obcy zasłaniał ich stolik przed wścibskimi oczami.
Zaliczka. Reszta po robocie. ― Rust zamknął skrzynkę, która zaraz pomknęła prosto w ręce kapitana.― Powodzenia. I lepiej mnie nie zawiedźcie.
Jager z resztą zaczęli zmierzać ku wyjściu, gdy niespodziewanie, poczerwieniały już nieco na buźce, Rust chwycił Nemo za ramię.
Słuchaj, chłopcze. To moja wizytówka. Jeśli kiedyś chcesz się wyrwać z okowów swojego kapitana, to nie wahaj się ze mną kontaktować. Z taką buźką mógłbyś nieźle zarobić. ― Niewielka holograficzna wizytówka trafiła do rąk androida, a ich klient nie omieszkał bezczelnie przejechać wzrokiem po sylwetce Nemo.
Jager patrzył na to, nagle nabierając ochoty, by wyrwać kartę z ręki chłopaka i wbić mężczyźnie między oczy. I zrobiłby to. Zamiast tego poczekał cierpliwie, aż android do niego dołączy.
Aleksi, weźmiesz to na statek. My idziemy spotkać się z Erwinem. ― Kapitan podał skrzynkę wielkoludowi, który tylko mruknął, co na zgodę. Gdy ten odszedł Jager zajął się wreszcie Nemo. ― Cokolwiek ci ten zbok tam dał, wyrzuć natychmiast. I najlepiej zapomnij o wszystkim, co ci powiedział ― polecił tonem bardziej surowym niż początkowo zakładał.


Ostatnio zmieniony przez Envira dnia Pią Lis 03, 2017 9:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 131
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 27
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Pią Lis 03, 2017 6:52 pm

Przeniósł wzrok na szklankę, gdy tylko mężczyzna wyciągnął w jej kierunku rękę. Zasługa nanosensorów i wyostrzonych zmysłów sprawiała, że był o wiele bardziej spostrzegawczy aniżeli człowiek. To właśnie dzięki temu wychwytywał wszystko o wiele szybciej niż większość tutaj zgromadzonych. Na razie jednak nie mógł wykorzystać swoich zdolności do czegoś pożytecznego, po prostu przyglądał się uważnie ruchom mężczyzny, jakby był naprawdę interesujacym, egzotycznym okazem.
- Proszę. – spojrzał wymownie na alkohol, by przenieść wzrok na Rusta. Nie zależało mu na napoju, a skoro ktoś inny zamierzał się nim zająć, tym samym uwalniając go od ewentualnego niezadowolenia kapitana, to zdawało się, że będzie to najlepsze wyjście. - Dziękuję. Zdecydowanie nie chciałbym zdenerwować mojego kapitana. – i posłał mu ten rozbrajającoujmujcy uśmiech niczego nieświadomego chłopczyka, który najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy z sytuacji w jakiej się znajdował.
Gdy tylko mężczyźni przeszli do interesów na powrót zamilkł, udając że wcale go tutaj nie ma, a całkiem nieźle sobie radził z wyciszaniem wszelkich odgłosów, tak oddychania, jak i bicia sztucznego serca. Jeśli zaś idzie o jego gadatliwość, to w tej chwili wyjątkowo zrozumiał, że ma siedzieć cicho i pozwolić dorosłym załatwić sprawy, dosłownie. Nemo był jak zagubione we mgle dziecko, które pragnęło o wszystko pytać, wszystkiego dotknąć, spróbować po raz pierwszy raz samemu. I zazwyczaj kapitan, w swej dobroduszności, pozwalał mu robić te wszystkie rzeczy wykazując przy tym niezwykłe pokłady cierpliwości, gdy Nemo przekraczał wszelkie granice podczas zadawania coraz durniejszych pytań w ilości nieskończonej. Być może dlatego też, mając gdzieś z tyłu głowy jak wyrozumiały potrafił być Jager, stwierdził ze i on mu się zrewanżuje, pozwalając dopełnić kontraktu.
- A-ale ja nie rozumiem? – zdezorientowany spojrzał na mężczyznę spłoszonym spojrzeniem. - Nie chcę się wyrywać od mojego kapitana. – zsunął wzrok na rękę mężczyzny, która dalej go trzymała a jemu coraz mniej się to podobało. Gdy tylko go puścił, szybko zabrał wizytówkę, podziękował mu w biegu i czym prędzej uciekł do Jagera, niemal na niego wpadając.
- Dobrze. – aż go korciło, żeby spytać o tyle rzeczy, dowiedzieć się co właściwie miał na myśli Rust mówiac, że z: „taką buźką mógłbyś nieźle zarobić”, ale Jager wyglądał na jeszcze bardziej poirytowanego, więc wyrzucił tylko wizytówkę i posłusznie za nim ruszył, trzymając się te kilka kroków za nim.
- Przepraszam. – bo to była jedyna rzecz, która przychodziła mu do głowy, no… była jeszcze jedna. Zrównał się w końcu z mężczyzną i nie czekając na jakąś szczególną okazję wsunął swoją dłoń w tę o wiele większą, naznaczoną bliznami i o wiele bardziej szorstką od swojej. Splótł ich palce. Zrobił to! Był z siebie dumny. Nie rozumiał jeszcze co to tak naprawdę oznacza, ale podobało mu się, gdy widział innych ludzi idących w ten sposób. Co prawda przeważnie byli to ludzie odmiennej płci, ale na obecną chwilę nie widział w tym problemu.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 66


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Sob Lis 04, 2017 8:44 pm

Jager szedł do przodu, próbując zapomnieć o wcześniejszej irytacji. Nie lubił bezczelnych ludzi takich, jak Rust, a tym bardziej braku profesjonalnego załatwiania spraw. Jeszcze na dodatek mężczyzna musiał wziąć za obiekt swych zboczonych fantazji właśnie androida. Mógł się tylko domyśleć, jakie rzeczy nagadał robotowi. Ten przynajmniej go tym razem posłuchał.
Kapitan był tak pochłonięty tymi myślami, że ledwo dotarły do niego przeprosiny Nemo. Dopiero na ziemię przywróciło go przyjemne ciepło, które wsunęło się do jego dłoni. Jager stanął gwałtownie, przez chwilę odruchowo ciągnąć rękę do siebie. Przestał, gdy tylko napotkał zadowoloną twarz swojego androida.
Nemo, co ty- ― Kapitan nie krył zaskoczenia w głosie, patrząc na ich złączone ręce. A dokładnie na tą mniejszą, nieskazitelną i przyjemną w dotyku dłoń androida. Rysy na jego twarzy nieco złagodniały, by wreszcie pokręcić z niedowierzaniem głową. Skąd mu się to nawet bierze? Może niedługo uzyska odpowiedź na to pytanie. Mimo to ostatecznie wyswobodził się z uścisku. W końcu ciągle pozostawali na ruchliwej ulicy. Już wystarczało, że sam Nemo zwracał uwagę mijających ich przechodniów. ― Dobra, dobra, ale tylko na trochę ― poddał się wreszcie, widząc minę robota. Chwycił zdecydowanie za dłoń chłopaka i pociągnął w wybraną stronę. Kapitan musiał przyznać, że gest ten, choć dosyć niespodziewany, to rzeczywiście go trochę uspokoił. Szli tak przez znacznie dłuższy czas niż sobie założył wcześniej Jager.
Chyba mięknę na starość.

Tłum zaczął się w końcu przerzedzać, a oni dotarli do jednej z niższych, a co za tym szło, biedniejszych części miasta. Budynki były w opłakanym stanie, gdzieniegdzie wręcz przeżarte rdzą. Mijani przez nich przechodnie zwykle byli poubierani w jakieś łachmany, niekiedy rzucając w ich stronę podejrzliwie spojrzenie. Jager przyglądał się badawczo okolicy, chcąc zapamiętać jak najwięcej otoczenia. Robił to z pewnego rodzaju przyzwyczajenia, wiedząc, że zawsze powinno się być gotowym na ewentualne niedogodności.
Mieszkanie, do którego Erwin wysłał koordynaty, znajdowało się w jednym z mniejszych budynków na drugim piętrze. Jager kazał iść Nemo pierwszemu po schodach. Te trzeszczały z każdym ich krok, drżąc przy tym niepokojąco. Gdy dotarli na miejsce, od razu mogła im się rzucić w oczy już czekająca sylwetka blondyna. Ten odbił się od ściany, by przywitać się z kapitanem, kompletnie ignorując androida.
A gdzie nasza wielka masa? ―  zapytał Erwin.
Zabezpiecza naszą zaliczkę. Czy rzeczywiście jest to jeden z najlepszych robotyków? ― Kapitan spojrzał nieufnie na poniszczone już stalowe drzwi.
O tak, choć do towarzyskich nie należy. ―Erwin zrobił krok do tyłu, dając im miejsce na przejście. ― Myślę, że nasza nowa zabawka zdecydowanie go zainteresuje. ―To mówiąc rzucił niechętne spojrzenie w stronę Nemo. ― Powodzenia.
Jager kiwnął głową, popychając androida lekko do przodu. Zastukał kilkakrotnie o metalową powłokę drzwi, mając nadzieję, żeby te nie zaraz poleciały wprost na nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 131
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 27
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Sob Lis 04, 2017 9:38 pm

Chłopak wyraźnie promieniał, zwłaszcza, gdy kapitan w końcu skapitulował i tym razem sam złapał go za rękę. Nie potrafił wyjaśnić dlaczego mu się to podoba, ale było w tym coś naprawdę przyjemnego. Nie spodziewał się, że tak drobna rzecz może nieść tyle miłego. Nie trwało to jednak długo, bo im bardziej zapuszczali się w coraz mniej atrakcyjne części miasta, tym bardziej czuł się niekomfortowo, zupełnie tak jak w pubie. Z resztą budynek, do którego mieli wejść też nie wyglądał najlepiej, a już przede wszystkim chwiejące się schody.
- Witaj ponownie Erwin. – chłopak najwyraźniej jeszcze nie rozumiał tej subtelnej komunikacji jaką było zignorowanie go przez blondyna. Sam odebrał to po prostu jako oznakę nie zauważenia.
- Zabawka? Jaka zabawka, Jager? – zapytał ciekawsko, bo nie bardzo potrafił skojarzyć fakty, że tak naprawdę w tym wszystkim chodziło o niego. Prędzej spodziewał się, że kapitan potrzebuje pomocy przy jakiejś maszynie lub urządzeniu. - Jeżeli masz problem z jakimś urządzeniem, to zawsze możesz zwrócić się do mnie. Znam się na mechanizmach. – a przynajmniej w teorii, którą posiadał zakodowaną w umyśle.
Zanim jednak miał okazję usłyszeć odpowiedź kapitana, drzwi się przed nimi otworzyły, a ze środka dobiegł nieprzyjemny głos właściciela maleńkiego zakładu.
- CZEGO?! – drobny, stareńki już mężczyzna wreszcie dogonił własny głos, by pokazać się swoim gościom. Z początku pragnął ich przepędzić, tak jak każdego namolnego akwizytora, ale w chwili w której spojrzał na Nemo na chwilę zabrakło mu tchu i urwał swoje groźby w połowie zdanie. Oczy wyraźnie mu zabłyszczały, otworzył szczerbatą gębę i przyglądał się androidowi z anielskim rozmiłowaniem.
- Prawdziwy CX… żywy. – dotknął dłoni Nemo, a gdy ten usiłował ją wyrwać, staruszek szybko udobruchał go anielskim uśmiechem dobrotliwego dziadka. - Nie bój się drogie dziecko, nic Ci nie zrobię. Chodź, prędko! Muszę się tobie przyjrzeć. – łagodnym, niemal ciepłym głosem skrzata domowego zaprosił go do środka, ciągnąc za sobą za pochwyconą dłoń. Chłopak najpierw spojrzał niepewnie na swojego kapitana, a gdy uzyskał zgodę dopiero ruszył za białym lodowcem, ruszającym się z niezwykłą gracją jak na swoje lata.
- Proszę, usiądź. – poklepał mały taboret, a gdy usiadł, staruszek począł go oglądać jak pracowita pszczoła, mrucząc przy tym pod nosem różnego rodzaju zachwyty, ochy i achy nie miały końca.
- Gdzie znalazłeś taki skarb? Toż to arcydzieło! Nie ma takich wiele. To unikaty, jedyne w swoim rodzaju. Piękne. – przyglądał się Nemo jakby był starym zboczeńcem, ale swym wprawnym okiem potrafił dostrzec najdrobniejszy szczegół, w tym dopatrzeć się biegnących, pod dopracowaną tkanką, nanosensorów.
- Jest na sprzedaż? Kupię. Powiedz ile. Biorę od ręki! – zajrzał w głąb pięknych, nieskończenie niebieskich oczu, które nie bardzo wiedziały czy mają spoglądać na skaczącego dookoła niego dziadka czy swojego kapitana.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 66


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Pią Lis 10, 2017 11:54 pm

Robotyk okazał się być staruszkiem, który bardziej przypominał obłąkanego aniżeli geniusza. Jednak mężczyzna szybko rozwiał wątpliwości kapitana, gdy spojrzał na Nemo wzrokiem, jakby widział przed sobą prawdziwe bóstwo. Jager kiwnął tylko głową na znak, żeby android poszedł za staruszkiem i zaraz oboje znaleźli się w środku. Wewnątrz pracowni robotyka panował chaos, większość jej przestrzeni była zagrodzona różnymi częściami. Mimo to dawało się w niej choć minimalnie poruszać.
Kapitan założył ręce na piersi, uważnie przyglądając się poczynaniom staruszka. Ten był kompletnie pochłonięty Nemo, którego jeszcze chwila, a rzeczywiście zacznie wynosić ponad niebiosa. To zdecydowanie wzbudzało w nim zdumienie, ciekawość, ale również pewnego rodzaju niepokój. Jeśli rzeczywiście Nemo był tak unikatowy, jak w ogóle trafił do tamtego sklepu? Czy sprzedawca miał pojęcie, co posiadał? Czym się różnił od reszty modeli? Ale przede wszystkim kapitana nurtowało jedno pytanie. Do czego był zdolny?
Nie było mu długo się nad tym zastanawiać, gdyż robotyk niespodziewanie przejawił chęć kupna robota. Po tonie jego głosu można było stwierdzić, że nie żartował, tak samo z ceną. Jager mrugnął zaskoczony, przez chwilę kompletnie nie wiedząc co powiedzieć. Gdyby byli tu inni członkowie załogi, chociażby Vex czy Erwin, pewnie od razu zachęcaliby go do pozbycia się androida za jak najwyższą cenę. Czysty zysk. Coś, czego każdy najemnik pragnął. Tylko tym razem sytuacja przedstawiała się inaczej. Wiedział o tym, a jego wzrok przeniósł się na robota. Wreszcie kapitan westchnął głośno i podszedł bliżej, kładąc obie dłonie na ramionach Nemo
On nie jest na sprzedaż ― rzekł twardo, patrząc prosto w pomarszczoną twarz staruszka. Kciukiem machinalnie zaczął masować ramię androida. ― Nie jest i nie będzie. Chciałem się z tobą spotkać w innej sprawie, starcze. Dokładnie dotyczącą tego, co przed chwilą mówiłeś. O tym, że ten model to unikat... ― Jager zmrużył oczy, puszczając Nemo i stając obok niego. ― Sam mogę to zauważyć. Widzę, że nie jest jak inne androidy, które do tej pory spotykałem. Nie żebym miał w tym jakieś bogate doświadczenia. Dlatego chcę wiedzieć więcej. Co czyni go wyjątkowym, o co chodzi z tym uczeniem się od właściciela, o którym wspominał sprzedawca. W skrócie... potrzebuje twojej fachowej wiedzy dotyczącą nich.
Pozwól mi choć trochę zrozumieć Nemo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 131
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 27
Male


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Nie Gru 03, 2017 9:56 pm

Zmarszczył brwi, gdy jego oferta została tak dobitnie odrzucona, a jeszcze bardziej nie spodobały mu się kolejne słowa najemnika.
- Jesteś zwykłym ignorantem! – fuknął wyraźnie zirytowany staruszek. - Nie będę komuś takiemu niczego tłumaczył. Jak możesz mieć coś tak cennego i nic o tym nie wiedzieć! To marnotrawstwo! Zepsujesz wszystko. – spojrzał groźnie na kapitana i machnął ręką, co miało znaczyć tyle, że chciał go przepędzić ze swojego małego sanktuarium. W tej samej chwili za dłoń złapał go Nemo, który do tej pory nie rozumiał absolutnie nic, ale gdy dotarło do niego, że Jager przemierzył taką drogę tylko po to by się czegoś dowiedzieć, na czym mu zależało, a starzec chce się go pozbyć po niecałej minucie w swoim warsztacie, to nie mógł siedzieć dłużej cicho.
- Bardzo pana proszę, zapłacimy za pańskie usługi. Mojemu kapitanowi zależy na pańskiej opinii, słyszałem, że nie ma nikogo lepszego od pana w tym fachu, tak mówił nasz medyk. – zarówno dotyk, jak i słowa androida wyraźnie poskutkowały, bo gdy tylko zaczął mówić staruszek autentycznie zaczął się rozpływać. Szybko wyłapał jego wzrok i skupił się na ślicznej twarzy Nemo, ale tak naprawdę nie chodziło o walory estetyczne, on zachwycał się całą konstrukcją, pięknem maszyny, synergii i całym tworem, który dla niego był kwintesencją ideału.
- Dobrze. – burknął jeszcze buńczucznie, ale zaraz zmienił głos, gdy przysunął sobie siedzenie.
- Nadal nie rozumiem jakim cudem ktoś taki jak ty... – i to miało być wystarczającą obelgą skierowaną wprost w kapitana, czego rzecz jasna nie wychwycił Nemo, gdzie jemu do czytania między wierszami!
- Zacznijmy od najważniejszej rzeczy, to nie jest zabawka. Nie jest kolejną pustą skorupą, która ma imitować człowieka, nie jest lalką jak reszta androidów, która być może świetnie naśladuje ludzi, ale nigdy ich nie zrozumieją, nigdy nie będą mieć wolnej woli. Twój android jest przełomem. Siedemdziesiąt lat temu Raymond Byrns odkrył sztuczną inteligencję. Pragnął, by nastąpił kolejny przełom w ewolucji, tym razem dla androidów. Myślące i czujące maszyny. Nikomu się to jednak nie spodobało. Nie popierano jego badań z obawy przed konsekwencjami. I tak razem z Raymondem jego badania umarły, ale kilka latem temu pojawił się jego syn, Thomas, o którym zaczęło być głośno. Wypuścił na rynek kilka ekskluzywnych egzemplarzy, reklamując je jako przełomowe odkrycie, jako androidy, które będą się rozwijać wraz z właścicielem. Tak naprawdę udoskonalił projekt ojca, nie tylko rozszerzył możliwości czerpiącej świadomości, ale wyposażył je w nanosensory, dzięki którym potrafią czuć, tak naprawdę, rzecz jasna głównie dotyczy to ich zewnętrznej powłoki, ale jednak. Są bardziej ludzkie niż można się było spodziewać. I tu był problem, ludziom się to nie spodobało. Thomas zniknął. Egzemplarzy było tylko kilka i większość została zniszczona, w obawie przed… nie wiadomo czym, zdecydowano, że lepiej się ich pozbyć. Jakby miało to być zaraźliwe. – prychnął z oburzeniem, bo dla kogoś takiego jak on to było jak świętokradztwo. Był miłośnikiem maszyn i nie rozumiał tak zacofanych ludzi, których postępy technologiczne, ba!, ewolucyjne, przerażały.
- Twój android posiada wolną wolę, potrafi sam myśleć, czuje, rozumie, a raczej jest w stanie zrozumieć emocje, kiedyś za jakiś czas, teraz jest jak dziecko, wszystkiego uczy się od nowa, może nie rozróżniać dobra od zła. Jest jak żywa istota, która powinna być w ten sposób traktowana, nie jako niewolnik czy służący. Ma pełne prawo do bycia oddzielną pełnoprawną istotą. Nie powiem człowiekiem, ale istotą, która myśli i potrafi za siebie decydować. No, w przyszłości.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 66


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Re: Among the Stars    Czw Gru 07, 2017 5:18 pm

Staruszek nie krył się z pogardą do kapitana, dając mu dosadnie do zrozumienia, że widzi go tylko jako zwykłego ignoranta. W normalnych okolicznościach Jagera by to nawet mogło bawić, ale tym razem nie czuł nic innego niż tylko zirytowanie. Nie po to zapuścił się do tej obmierzłej nory, by teraz wyjść z niczym.
Jednak zanim kapitan zdecydował się na inne, mniej przyjemne sposoby na przekonanie staruszka, inicjatywę niespodziewanie przejął Nemo. Android nie tylko sprytnie dobrał słowa, ale wykorzystał też fakt, że staruszek miał do niego słabość. Wywołało to u kapitana dosyć mieszane uczucia. Ostatecznie jednak stwierdził, że nie miał też na co narzekać. Przynajmniej tamten zacznie gadać, a na tym mu głównie zależało.
Tak czarujący jak ja? Wiem. A teraz do rzeczy ― odparł, nie omieszkając przy tym uśmiechnąc się triumfalnie. ― Chcę wiedzieć wszystko.
Staruszek, jakkolwiek zasuszonym złośliwcem mógł być, zdecydowanie posiadał istotną dla niego wiedzę. Kapitan słuchał uważnie jego słów, coraz bardziej zdając sobie sprawy z jednego. Wpadł. Przez swoją nieprzemyślaną decyzję. Trafił mu się prawdopodobne jedyny w takim rodzaju android. Czuł, że Nemo był inny, wyjątkowy. Jager zaczął masować skroń, próbując przetworzyć zdobyte informacje. inteligencja. Rozwinięte nanosensory. A to wszystko w jego rękach. Niepokojące? Owszem. Znowu jego wina? Jakżeby inaczej. Ale czy ekscytujące? O tak. Cholernie. W końcu należał do niego.
Odwrócił się w stronę Nemo, tego cudu, unikatu, ale i obiektem strachu. Robot, który teraz był jak niewinne dziecko. A kim będzie później, to zależało od kapitana. Ze zwykłego poczucia samotności narobił sobie dodatkowej odpowiedzialności.
Wystarczy. Idziemy Nemo. ― Nie czekał aż android zdąży zareagować. Chwycił go za rękę i po rzuceniu garścią pieniędzy, zaczął ciągnąć chłopaka w stronę wyjścia, ignorując głośne oburzenie robotyka.
Na zewnątrz nadal czekał Erwin, wyraźnie już znudzony. Widząc kapitana, od razu się ożywił, ale jego mina momentalnie zrzedła, gdy tylko zobaczył androida.
A myślałem, że problem zażegnany ― westchnął medyk, łypiąc na niechcianego robota. ― Co teraz?
Wracamy na statek ― zarządził krótko Jager. Erwin skinął, zmierzając ku schodom, a kapitan spojrzał na Nemo. Jego ręka machinalnie zmierzwiła włosy androida. ― W co ja się wpakowałem?
Zsunął dłoń na policzek Nemo i nie przerywając kontaktu wzrokowego, pochylił się w jego stronę... i nagle go uszczypnął. Mocno. Widząc grymas, który wykrzywia tę piękną twarzyczkę, Jager uśmiechnął się, szybko podnosząc ręce w obronnym geście.
Przepraszam Nemo, musiałem sprawdzić ― rzucił, robiąc niewinną minę. Poklepał go lekko po ramieniu. ― Ale spisałeś się, nie powiem. Idziemy, Vex i Aleksi już pewnie usychają z tęsknoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Among the Stars    

Powrót do góry Go down
 
Among the Stars
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: