CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Dar czy przekleństwo?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Dar czy przekleństwo?   Pią Lip 28, 2017 3:40 pm


X prowadzi antykwariat, który sam pieszczotliwie nazywa Sklepikiem Wspomnień. Lubi stare przedmioty posiadające historię. W swoich zbiorach ma wiele naprawdę niezwykłych okazów, ale jego sklepik nie cieszy się popularnością. Jednak X to nie przeszkadza. Lubi ciszę i spokój, a ponieważ zajmuje się również ilustrowaniem książek i odrestaurowywaniem antyków, jest w stanie wyżyć. Może nie zapewnia sobie luksusów, jednak po pradziadach odziedziczył całą kamienicę, bardzo przytulnie urządzoną i to mu wystarczy. Jest jednak bardzo bardzo samotny. Pewnego dnia los postanawia się do niego uśmiechnąć. Przed jego antykwariatem ląduje wielkie pudło. A w środku X znajduje bardzo zniszczoną lalkę ludzkich rozmiarów, przedstawiającą młodzieńca. Dostrzega w niej ukryte piękno i postanawia ją wziąć pod swoje skrzydła. Zajmuje się nią wiele nocy, z największą pieczołowitością malując, szlifując i szyjąc jej ubrania, by przywrócić ją do dawnej świetności. Aczkolwiek gdy jest już wymuskana i gotowa do sprzedaży, X nie decyduje się na to, zbyt do niej przywiązany. Urzeka go swoim pięknem i X fantazjuje całe dnie i noce, co by było, gdyby Y, jak nazwał lalkę był prawdziwym człowiekiem. Pewnego dnia owo marzenie się spełnia i pufff! Zamiast lalki X w salonie spotyka pięknego młodzieńca, łudząco podobnego do zabawki, który przedstawia się jako Y. Jednak wyobrażenie X o nim dalece różni się od rzeczywistości...

Antykwariusz (X): @Stardust
Lalka (Y): @veneziane




Imiona: Arseniy Kostya
Nazwisko: Volkov
Wiek: 29 lat
Orientacja: Nigdy się nie określił

Wzrost: 184 cm
Kolor oczu: Fiołkowy
Kolor włosów: Truskawkowy blond

Charakter: Jest osobą niezwykle zamkniętą w sobie, spokojną i ugodową. Skupia się na tym, co jest wewnątrz, a nie na powierzchowności. Dla niego Sklepik Wspomnień jest wszystkim, otacza się przedmiotami z duszą i historią, czuje się jakby był ich strażnikiem i opiekunem - zawsze dba, by trafiły w odpowiednie ręce. Jest lekarzem przedmiotów zniszczonych, z ubytkami, po przejściach. Niestety nie dotyczy to ludzi - nigdy nie był specjalnie dobry w kontaktach z innymi. Zawsze zdarzyło mu się powiedzieć coś nie tak, albo zabić rozmowę swoim milczeniem, jednak wszystkich traktował z czułością i empatią. Nie należy do osób, które odmawiają pomocy potrzebującym. Ma bardzo miękkie serce i łatwo go zranić, dlatego też od zawsze się izolował. Ludzie mają go za dziwaka i ekscentryka, a dla niego po prostu uczucia innych to zbyt wiele. Za bardzo angażuje się w nieswoje problemy - to do wyniszcza, wypala od środka, a ostatecznie zostaje porzucony, nawet bez słowa podziękowania. Nauczył się, że ludzie są niewdzięczni - biorą, co mogą, a jeśli sytuacja stanie się niewygodna, znikają bez słowa, palą mosty. Buntuje się przeciw takiemu działaniu i decyduje nie brać w tym więcej udziału, dlatego jedynymi jego znajomymi są klienci - nie jest ich wiele, ale raz na jakiś czas, kiedy wpadną, może liczyć na miłą konwersację o cudach ludzkiego rzemieślnictwa. Przynajmniej oni rozumieją jego zamiłowanie do staroci.

Ciekawostki:
  • Skończył malarstwo i grafikę na Akademii Sztuk Pięknych, zaś fachu introligatorskiego i odrestaurowywania antyków nauczył go dziadek, przez którego był wychowywany
  • Jego rodzice zmarli w wypadku samochodowym, gdy był w wieku siedmiu lat; nigdy całkowicie nie wyzbył się traumy - zginęli niemal na jego rękach
  • Wciąż miewa koszmary o tamtym dniu, z których budzi się z krzykiem
  • Niczym jego dziadek popala fajkę
  • Jego ukochanym daniem jest placek z jeżynami, który wypiekała jego matka
  • Nie potrafi zbyt dobrze gotować, więc nigdy nie udało mu się powielić ciasta mamy, choć zostawiła własnoręcznie spisany przepis - ta pożółkła kartka jest jego największym skarbem
  • Dalekowidz - do pracy i czytania zakłada duże, okrągłe okulary w rogowych oprawkach
  • Targają nim niezwykle silne emocje, ale nigdy ich nie pokazuje; zamyka je w sobie i w samotności w jakiś sposób odreagowuje, albo pozwala, aby opadły
  • Poza czytaniem uwielbia oglądać filmy, zwłaszcza te stare - wieczorami rzuca je na wywieszone na ścianie prześcieradło swoim przedpotopowym projektorem
  • Opiekuje się czarnym dachowcem; nie lubi myśleć o nim jako o swoim zwierzęciu, dlatego kot nie ma imienia i może wychodzić z domu, kiedy mu się to podoba. Większość czasu jednak preferuje spędzać w ciepłym wnętrzu, zwłaszcza zimami przy kominku






_________________


Ostatnio zmieniony przez Stardust dnia Sro Sie 02, 2017 1:47 am, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 382


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Sob Lip 29, 2017 10:58 am



D M I T R I J L E B I E D I E W

wiek lalki: około stu lat | wiek ludzki: 19 lat | 169 cm wzrostu | kasztanowe włosy | ciemne, niemal czarne oczy | mlecznobiała cera



    charakter



Wygląda jak anioł z obrazów Botticellego. Delikatny, prawie że dziewczęcy, wręcz liryczny. I na tym podobieństwa do anioła się kończą. Niewiele zresztą ma wspólnego chociażby z człowiekiem. Który człowiek tak zimno patrzyłby na świat, kalkulował absolutnie wszystko, nie uznawał woli nikogo innego niż swojej? Który człowiek tak po prostu byłby gotowy skazać kogoś innego na cierpienia dla własnego widzimisię? Każde zawahanie jest oznaką słabości, a czułość wobec niego czy innych osób sprawia, że ma ochotę po prostu wyjść. 
Nie uznaje sytuacji, kiedy coś nie idzie po jego myśli, a do tego jest piekielnie inteligentny. Uczy się w zastraszającym tempie i nie waha się wykorzystywać czyichś słabości przeciwko niemu. W końcu trzeba było ich nie okazywać. Niekiedy jest w tym wręcz brutalny, niewiarygodnie okrutny. Pozbawiony tego wewnętrznego ciepła, które hamowałoby jego wewnętrzne zło jest zimny jak porcelana. Często złośliwy, wyzywający. Bo przecież dlaczego nie zrobić czegoś komuś na przekór tylko po to, aby zobaczyć jego reakcję? 
Poza tym Dima składa się niemal z samych przeciwieństw. Jest niemal wybitnie gruboskórny, a jednocześnie nie brak mu wrażliwości. Myślenie, że chłopak nic nie czuje byłoby ogromnym, niewybaczalnym błędem, bo czuje aż nadto, jednak nie dopuszcza nikogo do swojego wnętrza. Nie potrafi swojej empatii przekuć we współczucie, bo to przecież nie jego problem. Jest osobą wybitnie wręcz egoistyczną i przebiegłą. Nie należałoby mu ufać już z zasady, szczególnie, że jest bardzo nieprzewidywalny. Do tego zaborczy i strasznie władczy. Poniekąd zawsze wyciszony, potrafi nagle wybuchnąć. Sprawia wrażenie dzikiego, jak zwierzę, które czai się powoli, aby zaraz gwałtownie uciec albo rzucić się z pazurami. 
Ale może tego ludzkiego ciepła trzeba go dopiero nauczyć? Pokazać, że można inaczej?




    inne

     → Stworzony jako prezent dla dziewczynki, która była miłośniczką lalek, przez prawdziwego mistrza w swoim fachu. W jego powstanie włożono naprawdę mnóstwo serca, jednak potem z każdym uszkodzeniem tracił na wartości, aż uznano, że nie przyda się do niczego i nawet nie próbowano go ratować;
    → nienawidzi zapachu alkoholu;
    → ma naprawdę dużą wytrzymałość na ból;
    → odkąd jest człowiekiem, dotyczą go wszelkie ludzkie sprawy. Musi spać, jeść… przy czym to drugie nie do końca mu się podoba, ciężko w niego cokolwiek wmusić;
    → chciałby zasmakować wszystkich ludzkich przyjemności w pełnym ich wymiarze;
    → fascynuje go to, co potrafi zrobić człowiek w sensie dzieł – tak więc zakochuje się we wszystkim, co estetyczne;
    → uwielbia się uczyć i poznawać, 
    → wie, jak niepozornie wygląda i traktuje to jako swoją siłę;
    → nie ma okazji, kiedy bardziej przypomina lalkę niż wtedy, kiedy targają nim negatywne emocje. Jego wzrok staje się wręcz pusty, twarz nie wyraża absolutnie nic, jest całkowicie apatyczny, a jednocześnie gotowy do ataku;
    → nie cierpi spać sam, nie chce spać sam. To poniekąd zabawne, że ktoś tak bezwzględny jak on jest absolutnie uzależniony od obecności ludzkiej;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Sob Lip 29, 2017 11:40 am

Promienie słoneczne wpadające przez południowe okno umieszczonego na drugim piętrze kamienicy pokoju Arsenija przebudziły go delikatnie. Spojrzał na stary zegar stojący w kącie. Szósta dziesięć. Mężczyzna nie zamierzał się jeszcze podnosić. Patrzył się w sufit, licząc dziury i błądząc wzrokiem po obdrapanych zdobieniach. Znał się na odnawianiu przedmiotów - a czy jego kamienica również do nich nie należała? Może przydałoby się jej nieco czułości?
Jego myśli jednak się nad tym nie skupiały. Oscylowały wokół tej jednej rzeczy, na której był skupiony przez kilka ostatnich tygodni. Trochę dłużej jak dwa miesiące temu wpadło mu w ręce niezwykłe znalezisko. Pokryta porcelaną lalka, chłopiec, arcydzieło. Zadbano o najdrobniejszy szczegół; ruchome stawy, paznokcie, a nawet ludzkie włosy. Nigdy jeszcze nie widział tak doskonale wykonanej lalki, a jednocześnie tak dużej, miała około metra wysokości. Jednak znalazł ją w opłakanym stanie. Od pierwszego wejrzenia wzbudziła w nim ogromne uczucie, które postanowił przekuć w coś dobrego, przywrócić jej dawną świetność.
Dzień w dzień pracował przy niej, uzupełniając ubytki, szlifując, malując, lakierując, składając. Wymienił jej splątane, kasztanowe włosy na nowe, również ludzkie, lśniące, puszyste i kręcone. Przywrócił oczom dawny blask, naprawił pękniętą głowę. Namalował rumieńce na jej policzkach, nadał pełnym usteczkom malinową barwę, przykleił rzęsy. Nawet naprawił opadające i podnoszące się powieki. W miarę postępowania prac, przywiązywał się do niej. Szybko zyskała własne imię Dimitrij, Dima. Szył jej nawet ubrania - wyszywany kubraczek, atłasową koszulę, skórzane buciki. Wszystko musiało być jak najbardziej autentyczne.
Usta Vokova ułożyły się w imię lalki. Ile dni temu ją skończył? Osiem? Może dziewięć? A może minęło już więcej czasu? Jak zwykle, wykonanie dobrej roboty przyniosło mu uczucie spełnienia. Ale myśl o tym, że może stracić Dimitrija, budziła w nim niepokój. Zgłosiło się już do niego kilku kupców, jednak nie zdecydował się sprzedać lalki. Nie mógłby. W końcu przyznał to sam przed sobą. Dima był jego towarzyszem; czasem mówił coś do niego, pracując, czasem milczał, zastanawiając się, jakby to było, gdyby mu odpowiadał. Gdyby z uwagą patrzył na jego ręce przy pracy, chwalił ilustracje.
Arsenij sięgnął po leżące na stoliczku nocnym okulary, przetarł je i założył. Usłyszał dobiegające z dołu szuranie. To pewnie Kot - pomyślał, jednak postanowił to sprawdzić. Jego bose stopy wprawiały drewniany parkiet w ciche skrzypienie, które uniemożliwiało skradanie się. Postanowił więc tego nie robić, jeśli był to włamywacz, to pewnie szybko zorientuje się, że nie ma tu czego szukać. Z resztą kto się włamywał z samego rana?
Kiedy zszedł na dół, do pomieszczenia, gdzie mieściła się część jego warsztatu i wystawa wszelkich antyków, jakie miał na sprzedaż, zamarł. Nie był w stanie wydusić z siebie słowa, ani nawet odwrócić wzroku. Był zbyt oczarowany i zafascynowany tym, co widział, by zastanawiać się nad tym, jak było to nieprawdopodobne i nielogiczne.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 382


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Sob Lip 29, 2017 12:22 pm

Powoli rozchylił powieki. Przez zamglone spojrzenie ciemnych oczu jako pierwsze przedarły się wirujące światełka, potem zaczęły rosnąć, ciemność zaczęła niknąć,a cienie ułożyły się w konkretne, dziwnie znajome, a jednocześnie obce kształty. Widział wirujący w powietrzu kurz w promieniach słońca. Nie ruszając się, rozejrzał po pomieszczeniu, poruszając jedynie oczami. Dopiero po chwili rozchylił malinowe usta, czując swój własny oddech. Poczuł swój ciężar. 
Podniósł się powoli do siadu, spojrzał na swoje dłonie i poruszył delikatnymi, filigranowymi nadgarstkami, jakby chcąc je rozruszać. Rozprostował smukłe, wąskie, małe, niemal dziecięce palce i zacisnął je w pięść z powrotem, tak parę razy. Kiedy zauważył, że jego oddech jest cięższy, a w okolicach piersi pojawiło się jakieś dziwne uczucie pulsowania, powoli jego umysł zaczął się przejaśniać, choć wciąż nic nie rozumiał. Nie mógł rozumieć. I choć czuł coś na kształt strachu, nie zatrzymywało go to w żaden sposób. Musiał zwilżyć wargi. Po chwili ogarnął go już spokój, a może nawet więcej. Poczucie życia dało mu również poczucie dziwnej władzy, jakby od nikogo nie był już zależny. Jakby nadszedł jego czas. 
Kiedy wstał i ponownie rozejrzał się po otoczeniu, dojrzał tak wiele różności, że znowu poczuł to samo dziwne pulsowanie, jednak tym razem całkowicie je zignorował. Powoli, jakby jeszcze nie ufając do końca swojemu ciału zaczął przechadzać się po pokoju, oglądać prawdziwe cuda nowo odkrytymi zmysłami. Delikatnie ujmował w dłonie księgi, przeglądał ostrożnie ich strony, a potem, kiedy coś innego przykuwało jego uwagę, odkładał je, nawet nie za bardzo przejmując się gdzie. Choć poruszał się powoli i całkiem delikatnie, podłoga go zdradzała cichymi skrzypnięciami. 
Zresztą, nie tylko jego. 
Trzymając w dłoniach wspaniały, odnowiony wolumin zamarł, słysząc dźwięki za swoimi plecami. Czuł na sobie czyjś wzrok, jakąś obecność. Spokojnie, choć znów z dziwacznym pulsowaniem (które powoli zaczynało działać mu na nerwy), niemal z ociąganiem zamknął książkę i odłożył ją na najbliższy blat, obracając głowę w stronę człowieka. Dopiero po chwili obrócił się też ciałem. 
To chyba niewłaściwe, żeby się tak czaić. – Powiedział cichym, delikatnym, melodyjnym, lecz chłopięcym głosem. Wbił w blondyna przeszywające, ciekawe, a jednocześnie chłodne spojrzenie ciemnych oczu. Wydawał się wciąż bardzo czujny, a jednocześnie całkowicie opanowany. Nie dał po sobie poznać absolutnie żadnych emocji, choć sam czuł się zaintrygowany. Swoim głosem. Otoczeniem. Dziełami. Życiem. Kurzem wirującym w powietrzu. Oddechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Sob Lip 29, 2017 1:15 pm

Jego głos był dokładnie taki, jak to sobie wyobrażał. Arseniy zarżał, przejęty obecnością chłopaka. Lustrował dokładnie wzrokiem każdy milimetr kwadratowy jego ciała. Jego głębokie, lśniące oczy, malinowe wargi, pełne, zarumienione policzki, długą, łabędzią szyję, skórę bez skaz, wystające kości obojczyków, wąskie, filigranowe palce. Stał i wpatrywał się w niego z rozchylonymi ustami. Nic się nie liczyło. Nie liczyły się te wszystkie przedmioty bliskie jego sercu, które ich otaczały, kurz wirujący w powietrzu, to, że był w samych spodniach od piżamy, ani nawet oddech. Tylko on i jego ciemne, hipnotyzujące oczy.
Dimitrij.
- Dima? - wychrypiał w końcu Volkov, jakby z wysiłkiem, stawiając w końcu krok do przodu. Był jak zaczarowany. Jakby tonął w tych chłopięcych oczach. Czuł się pochłaniany, przyciągany niczym magnesem. Postawił drugi, niepewny krok. A potem kolejny. Zbliżał się ostrożnie, jakby podchodził do dzikiego, niebezpiecznego zwierzęcia, choć w rzeczywistości miał przed sobą ledwie chłopca wątłej budowy. Ale za to niezwykłej urody. Nigdy jeszcze nie widział nikogo tak pięknego - do tej pory sądził, że tylko przedmioty są w stanie chwycić jego duszę w tym niezwykłym uścisku zachwytu. Że tylko rzeczy martwe są w stanie pobudzić go do życia, sprawić, że jego krew szybciej zacznie pulsować mu w żyłach.
Kiedy był już wystarczająco blisko, górując swym wzrostem i posturą nad chłopcem, wyciągnął dłoń w jego kierunku i delikatnie musnął opuszkami palców jego policzek; dotyk ten w swojej nieśmiałości i subtelności przypominał pocałunek skrzydeł motyla.
- Dimitrij, czy to naprawdę ty? - Wyszeptał, patrząc chłopcu w oczy. Nie mógł uwierzyć. A jednak - dotykał go, czuł pod swoją skórą jego ciepłe ciało, w którym niewątpliwie płynęła krew, które musiało być żywe. Stał tu. Był tak samo prawdziwy, jak ten stolik nieopodal, stary globus, albo ten wolumin, który jeszcze przed chwilą gładził swoimi dłońmi, a nad którym Arseniy tak pieczołowicie pracował ostatnimi dniami. Musiał być.
A jeśli to tylko sen?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 382


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Sob Lip 29, 2017 3:04 pm

Nie ruszył się z miejsca, pozwalając mężczyźnie się do niego zbliżyć. Mężczyźnie, którego znał doskonale z wszystkich tych dni spędzonych razem. Któremu zawdzięczał tak wiele, dzięki któremu znów był piękny, o ile nie piękniejszy niż kiedykolwiek. To dzięki niemu nie musiał nigdzie iść, aby obejrzeć arcydzieło, wystarczyło tylko lustro. Ale co z tego? 
Ani na chwilę nie spuścił czujnego wzroku z postaci antykwariusza, nie wykonał najmniejszego ruchu poza tym. Zamarł niemal tak, jakby znowu był tylko z porcelany. Jednak chłodno myślący umysł wciąż pracował, zastanawiając się jak blisko dopuścić tego człowieka. W którym momencie się odsunąć, kiedy wyznaczyć granicę tak, aby mężczyzna zawsze się do niej stosował. Nie miał jednak konkretnego planu i nagła walka oraz irracjonalne zachowanie mogłyby podziałać tylko na jego niekorzyść. To mu się nie podobało. Dlatego też na razie pozwolił znaleźć się blondynowi blisko, bardzo blisko. Pozwolił dotknąć, patrząc wciąż uważnie w jego oczy, jakby chcąc z nich wyczytać jak najwięcej. Błądził chwilę od jednego do drugiego, zadarł nieco głowę, aby móc go lepiej widzieć. Odczytać. 
Kim innym miałbym być? – Spytał wciąż z chłodną rezerwą, głosem nasączonym niepokojącym spokojem. – Zdaje się, że ty znasz mnie teraz najlepiej. Nie powinieneś we mnie wątpić. – Odsunął się w końcu powoli i odwrócił twarz, tym samym zabierając ją spod jego dotyku. A potem, jakby tracąc całkowicie zainteresowanie osobą antykwariusza, ponownie ruszył na przechadzkę po pomieszczeniu, wodząc wzrokiem po antykach, szukając perełek, które mógłby chcieć mieć na własność. Ten brak zainteresowania był jednak bardzo pozorny. Dima wciąż uważał na to, co robił blondyn i nasłuchiwał, jaki krok wykonuje. 
Po zachwycie, który zdawał się czuć wobec niego mężczyzna wnioskował, że mógłby tylko coś wskazać, a dostałby to od razu w swoje drobne ręce. Chciał to sprawdzić, jakby mierząc zasięg swojej władzy. 
 – Och. – Zatrzymał się w pewnym momencie przy woluminie postawionym wysoko na półce, niewątpliwie cennym i wymagającym mnóstwa pracy w przeszłości, egzemplarzu naprawdę zachwycającym. Nie mógł do niego sięgnąć, choćby wspiął się na palce. Powoli odwrócił się w stronę mężczyzny (za nic nie potrafił znaleźć w swojej głowie informacji na temat tego jak się nazywał), a potem wskazał księgę palcem. – Co to? – Spytał, a jego wzrok jakby nieco uległ zmianie. Stał się nieco mniej czujny, jednak ani trochę nie utracił na przenikliwości, jak gdyby Dima pragnął przejrzeć jego duszę na wylot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Sob Lip 29, 2017 4:08 pm

Arseniy wyczuwał napięcie chłopca, jego niepewność, jak powinien się zachować. W jego głowie kotłowały się myśli i wątpliwości. Czy go znał? Czy go pamiętał? Jak to w ogóle możliwe?Jedno było pewne - musiało stać się coś nadprzyrodzonego. To nie mógł być przypadek, że ubrany dokładnie tak, jak Dima, wyglądający dokładnie, jak Dima, przybył akurat do jego Sklepiku Wspomnień, a lalka zniknęła bez śladu.
Jego słowa całkowicie rozwiały wątpliwości antykwariusza, jednak w jakiś dziwny sposób jednocześnie go ukuły. Jakby jego uczucie względem chłopca było wyłącznie jednostronne, a on dawał znać o swoim braku wdzięczności. Trafiało go tam, gdzie bolało najbardziej. Przecież z tego powodu odizolował się od innych. Jednak był zbyt zafascynowany, zbyt przywiązany do tego, kim Dimitrij był, albo kim wyobrażał sobie, że jest, że mógłby być, aby tak po prostu uciec gdzieś wgłąb siebie, zamknąć się. I nie mógł go przecież tak zostawić. Zdawało się, że wszystko musi tu być dla młodzieńca nowe - cały świat, jego ciało... Jak poradziłby sobie sam, bez kogoś, kto rozumie i wie, co mu się przytrafiło? Miękkie serce Arsenija nie pozwoliło mu nawet myśleć o pozostawieniu go samego sobie. Nakazywało mu się nim zająć, zaopiekować, pokazać, choćby nawet miał zostać przy tym dotkliwie zranionym.
Pozwolił mu się odsunąć, pozwolił mu mieć swoją przestrzeń. Rozumiał, że musi oswoić się z otoczeniem. Splótł ręce na piersi i dał chłopakowi chwilę, by się rozejrzeć, a sam nie spuszczał z niego wzroku. Wzroku przepełnionego czułością, radością i niedowierzaniem. Wzruszeniem. Nie pamiętał, kiedy ostatnio przepełniało go tyle różnorodnych emocji. Chciał mu pomóc, chciał się nim zająć i... Nie oczekiwał niczego w zamian. Przynajmniej tak mu się wydawało.
Drgnął, słysząc jego głos. Był taki doskonały. Podszedł do niego niespiesznym krokiem i stanął blisko, jednak wystarczająco daleko, by nie naruszać jego przestrzeni osobistej. I tak górował nad nim wzrostem, nie chciał, by Dimitrij się spłoszył. Chciał mu pokazać, że nie ma się czego obawiać, że może oczekiwać pełnego wsparcia.
- To? - Z ust Arsenija wyrwało się retoryczne pytanie, gdy sięgnął po opasłe tomiszcze. - To jest inkrustowany egzemplarz Pisma Świętego, przepisany przez ojca Eugeniusza w XVI wieku.
Choć nie był na tyle cenny, by zostać zamkniętym w muzeum bądź na wystawie, wolumin ten był wyjątkowo bliski jego sercu. Kiedy go złowił na aukcji, dostał go niemal za bezcen, jednak w opłakanym stanie. Należało wymienić całą okładkę z cielęcej skóry, część stron, przykleić je od nowa do grzbietu - i nie zwykłym klejem, a substancją, której używano niemal pięćset lat temu.
- Spójrz - rzekł, wręczając Dimie księgę w ręce i otwierając ją delikatnie. Ostrożnie zaczął przerzucać delikatne kartki. Mogli podziwiać odręcznie pisane gęsim piórem litery, pozłacane, lśniące ikony i ozdobniki na każdej stronie. Księga była po prostu wyjątkowo piękna.
Arseniy obserwował dokładnie twarz chłopaka, chcąc odgadnąć, jakie malują się na niej emocje. Serce miał ściśnięte ze stresu - tak chciałby, aby był zachwycony! Aby podzielał jego miłość do pięknych, starych rzeczy z duszą.
- Jestem Arseniy - rzekł cicho, spuszczając swoje fiołkowe oczy, gdy tak wspólnie przeglądali księgę. Zorientował się, że Dimirij nigdy nie miał okazji poznać jego imienia. Przedstawił się więc, czując, że nie będzie to tylko przelotna znajomość. A przynajmniej miał nadzieję, że chłopak nie odwróci się do niego plecami i nie wyjdzie, tak po prostu. Przecież nie miał prawa go zatrzymać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 382


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Pon Lip 31, 2017 6:47 pm

Obserwował go jak się zbliżał, patrzył na jego dłonie, ciało i twarz jakby zupełnie mimowolnie porównując ze swoimi. Mężczyzna był od niego dużo wyższy, z łatwością mógłby zrobić z nim zapewne, co mu się żywnie podobało. Wystarczyło tylko pociągnąć za gęste, miękkie kasztanowe włosy, popchnąć go albo złapać za ręce tak delikatne, że wydawałoby się, jakby samym takim złapaniem można było zrobić mu krzywdę. Jednak w żadnym razie się tego po nim nie spodziewał, widząc, z jaką ostrożnością do niego podchodzi, jak na niego patrzy, wzrokiem tak pełnym czułości, że niemal się skrzywił. 
Wciąż jednak twarz Dmitrija wyglądała na całkowicie nieprzeniknioną. Jak najbardziej ludzka lalka na świecie, jednak wciąż lalka. 
Skinął głową gestem bardzo delikatnym na jego pytanie, które poniekąd nie wymagało od niego odpowiedzi. Dima nie wiedział czym jest Pismo Święte ani kim był ojciec Eugeniusz. Nie zdawał sobie sprawy z tego, jak działa świat i cała ta niewiedza zaczynała go drażnić. Musiał wiedzieć więcej niż inni, jeśli miał stać się niezależny, a tymczasem można było nim kierować tak, jak komuś się żywnie podobało. To nie było coś, co mu się podobało. Stawał się nieufny wobec niemal każdego słowa i coraz bardziej głodny wiedzy, którą mógłby wykorzystać. Na razie zdawał sobie sprawę z własnej słabości. Szybko otrząsnął się z własnych myśli i wyciągnął ręce, aby odebrać księgę od mężczyzny. Uniósł na niego przy tym wzrok, chcąc zobaczyć jego twarz, jednak zaraz spuścił go z powrotem na wolumin. Skoro mężczyzna tak mu ufał, że był gotów oddać w jego ręce tak drogocenną rzecz, oznaczało to, że Lebiediew był dla niego bardzo ważny. A skoro tak… 
Poczuł nagły przypływ poczucia władzy i uspokoił nieco swój gniew na własną niewiedzę. Nieco się wyciszył. Przez chwilę jeszcze zupełnie nie poświęcał uwagi temu, co widział, tym wszystkim dziełom rąk mężczyzny. Dopiero po chwili, ponownie z pewną czujnością, zaczął przyglądać się kartkom. Poczuł się nawet… zaintrygowany i odbiło się to odrobinę w jego oczach, jednak pilnował się bardzo, aby jego twarz absolutnie nic wciąż nie wyrażała. Zignorował jego przedstawienie się, przynajmniej pozornie. Spróbował zapamiętać to imię, uznając je za ważne. O dziwo jednak zauważał w tym pewną trudność, której nie potrafił opisać. To nie tak, że jego imię było jakieś skomplikowane. Dmitrij po prostu czuł, jakby ta informacja jakoś mu się wymykała. Może dlatego, że faktycznie poświęcił większą uwagę książce niż jego osobie, jakby na chwilę zapominając o tym, że blondyn wciąż tam jest. Na tę chwilę nie miał znaczenia. Pod każdym względem. 
I choć wcześniej nie zwrócił na księgę innej uwagi niż jako pretekstu do wypróbowania antykwariusza, te kilka niewiadomych wystarczyło, aby go zainteresowała. 
Chcę, żebyś powiedział mi więcej o tej rzeczy. I dał mi inne. – Powiedział nieco władczym głosem, nienauczony prosić – w końcu jak? Dopiero wtedy uniósł wzrok z powrotem na Arseniya. Wzrok zdecydowanie nieznoszący sprzeciwu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Wto Sie 01, 2017 1:39 am

Nie sądził, by jego wyjaśnienia wiele mówiły Dimie. Lalki najczęściej nie były specjalnie wyedukowane, ale skory pytał... Arseniy nie miał nic przeciwko odpowiadaniu. Wręcz przeciwnie - cieszył się, że może komuś opowiedzieć o tych wszystkich rzeczach bliskich jego sercu, o swojej pracy, o tym, co go naprawdę interesowało.
Cieszyło go, że Dimitrij chce się uczyć. Że interesują go rzeczy dookoła, że się chce czegoś dowiedzieć. Volkov poczuł ogarniający go instynkt, który nakazywał mu zaopiekować się chłopcem - może nie dokładnie, jak robił to do tej pory, ale w podobny sposób. Duchowy. Pokazać mu świat, zapewnić dach nad głową. Nauczyć, jak działają podstawowe ludzkie uczucia i relacje, choć zdecydowanie nie był w tym ekspertem.
Gołym okiem mógł stwierdzić, że Dimie znacznie bardziej od jego osoby wydają się być interesujące otaczające ich antyki. Nie, żeby mu to przeszkadzało. Wszak wreszcie miał kogoś, z kim mógłby dzielić swe zainteresowania i miłość do starych przedmiotów, z duszą.
Słysząc nakaz, jaki wydał mu chłopak, jasnowłosy mężczyzna zamarł na moment, zupełnie zaskoczony. Brwi podjechały mu do góry, marszcząc zabawnie czoło, okulary zaś zjechały odrobinę z nosa. Jednak chwilę potem zaniósł się cichym, ale ciepłym i przyjaznym śmiechem.
- Coś więcej? Hmm, cóż, Pismo Święte to podstawowa księga religii chrześcijańskiej i prawosławnej; tutaj, w Rosji, to jest regionie, w jakim mieszkamy, prawosławie jest najbardziej rozpowszechnioną wiarą. Właściwie chrześcijaństwo i prawosławie mają wspólne korzenie - zaczął, przekartkowując trzymany przez Dimę wolumin na początek. - Pismo Święte otwiera Księga Rodzaju, opisująca powstanie świata według katolicyzmu.
- O! - Wskazał palcem na jedną z pozłacanych ikon. - Tutaj jest przedstawione kuszenie Ewy przez Węża. Ewa za jego namową zerwała owoc z Drzewa Poznania i poczęstowała nim Adama, a ponieważ złamali zakaz Boga Ojca, wygnał ich z Raju i tak narodził się grzech.
- Jeśli chodzi o samego ojca Eugeniusza, niewiele o nim wiadomo - ciągnął swoje wyjaśnienia. - Był kapłanem w jednej z prawosławnych świątyń i jak wielu przed nim oraz po nim zajmował się między innymi przepisywaniem pism. To jest właśnie jedno z nich.
Nie był pewien, czy chłopak wszystko zrozumiał, ale najwyżej zapyta znów. Był pewien, że nie pozwoli swojej ciekawości czekać. Wydawał się być... Inny, niż Arseniy to sobie wyobrażał. Mężczyzna wyjął delikatnie księgę z drobnych, chłopięcych dłoni i odłożył ją na miejsce.
- Nie rozumiem, co masz na myśli mówiąc, żebym ci coś "dał" - dodał jeszcze blondyn, przekrzywiając delikatnie głowę. - Możesz oglądać wszystko, co tutaj jest. Chętnie opowiem ci o każdej z tych rzeczy...
Odszedł kilka kroków i wskazał na stojące między regałami piękne, zdobione krzesło - obite wyszywanym w motywy florystyczne niebiesko - srebrnym, śliskim materiałem, z wyrzeźbionymi na rączkach i oparciu pozłacanymi liśćmi.
- To jest autentyczne krzesło barokowe, wykonane z mahoniu, obite jedwabiem przetykanym srebrzystą nicią i zdobione płatkami najprawdziwszego złota - przedstawił je antykwariusz. - Pochodzi z pałacu bojara Sokolskiego, z okolic XVII wieku.
Pogłaskał je czule, jakby łączyło go z tym przedmiotem wiele emocji. I tak było - doskonale pamiętał godziny spędzone na wymianie wszystkich sprężyn i żmudnym, wymagającym niebywałego skupienia ozdabianiu go złotem.
- Wszystkie te przedmioty są niezwykle delikatne i bardzo dla mnie ważne - wyjaśnił Arseniy, rozglądając się troskliwie po wnętrzu Sklepiku. - Proszę, traktuj je z szacunkiem i ostrożnością.
Mężczyzna posłał Dimirijowi promienny, ciepły uśmiech.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 382


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Sro Sie 02, 2017 12:36 am

Dla Dimy ten wręcz rozkaz nie był wcale powodem do śmiechu. Dlatego też w ciemnych oczach odbiło się zaskoczenie, a potem jakiś dziwny chłód, jakby chłopaka ta reakcja rozgniewała. W końcu co było niby zabawnego w tym, co mówił? Czemu się głupio śmiał? Nie rozumiał. Na szczęście jednak chłód ten zniknął niemal od razu, jak tylko Arseniy zaczął tłumaczyć mu czym jest Pismo Święte. Słuchał go uważnie, spokojnie, chłonąc każdą informację jak gąbka i przetwarzając ją w umyśle. Problem polegał na tym, że nie dawało to absolutnie żadnych jasności. Wręcz przeciwnie. Lebiediew nie wiedział czym jest religia. Słowo „Rosja” było mu znane bardziej, jednak również nie dawało zbyt dużej jasności. Według katolicyzmu czyli jak? Kim była Ewa i jak porozumiewała się z wężem? Gdzie jest ten cały raj? 
Chociaż pełno pytań kotłowało się pod kasztanową czupryną, Dima milczał, dając swojemu nauczycielowi skończyć mówić, uznając, że resztę informacji postara się zdobyć później samemu lub znów pytając. Dopiero teraz naprawdę zdał sobie sprawę z tego jak mało wie i poczuł się naprawdę przestraszony. Pulsowanie w okolicach piersi pojawiło się znowu, jego oddech na chwilę stał się cięższy, ale zdając sobie z tego sprawę, natychmiast postarał się opanować. Nic nie wiedział. Dotąd był przecież tylko lalką. Lalką o świadomości wręcz niepojętej jak na coś, co powinno być przedmiotem, ale jednak lalką. Teraz miał okazję wziąć swoje życie we własne ręce i zdał sobie sprawę jak wiele pracy go czeka. Był jednak bardzo zdeterminowany i nie zamierzał się poddawać. 
Pozwolił zabrać sobie książkę, a potem odsunął się od niego na tyle subtelnie, aby nie zwracać tym na siebie uwagi. Obserwował go znów czujnie, a przez cały ten czas milczał. Wszystko, co pokazywał mu blondyn było zachwycające. Jednak nawet mimo tego na twarzy chłopaka nie pojawiły się większe emocje.
 Słowa na temat ostrożności wpuścił jednym uchem, a wypuścił drugim. Nie zamierzał jej zachowywać ze względu na antykwariusza, bardziej z szacunku dla samego dzieła. Nie obchodziło go to, co czuł. Albo inaczej: obchodziło tak długo, jak go potrzebował, jednak na pewno nie ze względu jakichkolwiek uczuć ze strony Dimy. 
 – Nie umiem czytać. – Powiedział w końcu bardzo otwarcie, szczerze, cicho i niemal niewinnie. Przez ten krótki moment mógł wyglądać nawet na zagubionego, a przy tym bardzo urokliwego. Tego typu chłopca, którego od razu chce się przytulić i się nim zająć. Nie zaś uważać przez cały czas, aby go nie spłoszyć. – Chciałbym, abyś mnie tego nauczył i dawał mi książki, bo z tego co wiem, są tam różne rzeczy, które mogą być dla mnie przydatne. – Dodał po chwili równie bezpośrednio, jednak na tym bezpośredniość się skończyła. Nie dodał, że jak faktycznie nauczy się czytać i chwilę poobserwuje ludzi, chłopak przestanie być mu potrzebny i prawdopodobnie przyjdzie im się rozstać. Nie dodał też żadnych cieplejszych słów. 
Na chwilę porzucił czujny wzrok oraz dystans między nimi i powoli podszedł do Arseniya, aby znów stanąć blisko niego. 
 – Mogę na ciebie liczyć? – Naprawdę trudno uwierzyć, że pod maską tak anielskiej istoty o tak delikatnym głosiku może kryć się prawdziwy diabeł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Czw Sie 03, 2017 8:27 pm

Mężczyzna obserwował Dimę bardzo dokładnie - domyślał się, że chłopak był niezwykle zagubiony. Natłok informacji, wiele nowych bodźców... Zdawał sobie sprawę z tego, że może się tylko domyślać, co czuje chłopak, jednak starał się. Chciał być dla niego podporą, kimś, komu mógłby zaufać. Był do niego po prostu przywiązany i te uczucia, którymi darzył lalkę, nie zmieniły się wraz z jej przemianą. Wręcz przeciwnie - teraz jeszcze doszła do nich potrzeba opieki, zostania mentorem Dimirija. Zwłaszcza, kiedy widział, że chłopak chce się uczyć.
Ton młodzieńca nieco zaskoczył Areniya, jednak nie dał po sobie tego poznać. Uśmiechnął się ciepło i zanim się powstrzymał, położył swoją dużą dłoń na głowie Dimy i delikatnie zmierzwił jego włosy, jednak natychmiast się zreflektował i wrócił do zachowywania dystansu.
- Oczywiście, że możesz - powiedział mężczyzna miękko. - Chcę tylko, żebyś wiedział, że nauka czytania jest czasochłonna. Mam nadzieję, że nie zniechęcisz się na samym początku.
Choć wciąż sądził, że Dima jest aniołem, antykwariusz zaczął podejrzewać go o bycie niecierpliwym. W końcu tylko tym i brakiem znajomości manier mógł wytłumaczyć tę bezpośredniość. Planował go jednak wszystkiego powoli nauczyć, wszystko mu pokazać - cały świat. Czuł się, jakby jego praca przywrócenia dzieła do jego dawnej świetności nie była jeszcze zakończona. Chciał widzieć, jak Dimitrij się rozwija, jak naprawdę staje się człowiekiem. I to jego najlepszą wersją - człowiekiem miłym i tolerancyjnym, wyrozumiałym i pełnym empatii, wyedukowanym i inteligentnym. A nie takim, jak inni.
- Ale to później - dodał Volkov po chwili. - Na pewno jesteś głodny. Chodźmy do kuchni, zaraz coś przygotuję.
To rzekłszy udał się do wspomnianego pomieszczenia. Było dość przestronne, z okrągłym stolikiem na środku i dwoma drewnianymi krzesłami; meble były odnowionymi perełkami rosyjskiego modernizmu. Arseniy odsunął przed Dimą krzesło, a sam po chwili zajrzał do lodówki. Kuchmistrzem może i nie był, ale naleśniki z dżemem kupowanym od babuleńki z naprzeciwka zrobić potrafił.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Stardust dnia Wto Sie 08, 2017 1:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 382


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Pią Sie 04, 2017 12:46 pm

Uniósł brwi, czując jego dłoń na swoich włosach, jednak na tym skończyła się jego reakcja. Nie odsunął się i nie strącał jego ręki, dając mu tę chwilę, aby go dotknąć. W założeniu nie miało być ich dużo po to, aby Arseniy znał swoje miejsce i nie traktował go jako swojej własności, z którą mógł robić wszystko. Te czasy się już skończyły, Dima zbyt długo chyba był zdany na łaskę lub niełaskę ludzką. Z dobroci serca wybaczył mu to krótkie zapomnienie się. 
Wydawał się udobruchany jego potwierdzeniem. W ciemnych oczach odbiło się coś jak aprobata, chociaż odrobina ciepła od momentu, kiedy go zobaczył. Znikła jednak równie szybko, jak się pojawiła. 
 – Nie mogę sobie pozwolić na zniechęcenie się. Nie martw się, twój trud nie pójdzie na marne. – Odparł enigmatycznie i powiódł znów wzrokiem po otoczeniu, dopiero na końcu zatrzymując się na osobie antykwariusza. Na jego słowa natomiast na ślicznej, anielskiej twarzyczce odbił się wyraz wręcz zaskoczenia. Głodny? A cóż to znaczy: głodny?  
Dotąd Dmitrij raczej nie zdawał sobie sprawy z tego, jak działa jego organizm i jak rozumieć niektóre uczucia. Wydawało mu się, że nic się nie zmieniło, a przecież zmieniło się wszystko. Dlatego też nie dostrzegał czegoś takiego jak głód czy pragnienie. 
Poszedł za antykwariuszem wciąż ostrożnie, powoli stawiając każdy krok. Kiedy tylko odsunięto przed nim krzesło, usiadł wygodnie i rozejrzał się po pomieszczeniu, a wtedy poczuł się jeszcze bardziej obco niż wcześniej. O ile w towarzystwie ksiąg i mebli bywał dość często, o tyle widok czegoś takiego jak patelnia mimo wszystko sprawiał, że przekrzywiał głowę zaintrygowany. 
Co robisz? – Spytał, naprawdę ciekawy. Wstał przy tym i podszedł do mężczyzny, chwilowo nie przejmując się zachowywaniem dystansu na rzecz widzenia wszystkiego bardzo dokładnie. Odgarnął przy tym nieco włosy za ucho, aby nie przeszkadzały mu na twarzy i stanął naprawdę blisko Arseniya, niemal stykając się z nim bokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Wto Sie 08, 2017 2:50 pm

Arseniy niemal westchnął ciężko na widok ciepła w oczach Dimy, które znikło tak szybko, jak się pojawiło, jednak powstrzymał się. Nie mógł go chyba winić za te chłodne reakcje, prawda? W końcu był dla niego prawie obcym człowiekiem, a cała sytuacja, w której się znajdował nie tylko była nowa, a wręcz absurdalna. Miał tylko nadzieję, że kiedyś stosunek młodzieńca do niego się zmieni.
Mężczyzna uśmiechnął się szeroko i radośnie, słysząc słowa kasztanowłosego. Dobrze, był zdeterminowany. Zastanawiało go tylko, czy dalej będzie po kilku pierwszych próbach. Do tej pory jako lalka nie musiał robić zupełnie nic. Zero wysiłku, ale również zero ekscytacji i być może zero uczuć. Nie wiedział, był jednak pewien, że się o tym przekona. Cechowała go przecież niezwykła empatia i ponadprzeciętna umiejętność stawiania się na miejscu innych. Nie byłoby tak, gdyby nie potrafił świetnie odczytywać reakcji innych. Tylko z jego reakcjami było gorzej. Nie zawsze wiedział, jak się zachować, nie zawsze umiał zachować się tak, jak uważał, że powinien. Z tego powodu nawiązywanie kontaktów z innymi nigdy nie było dla niego łatwe, zwłaszcza tych bliższych. Odstraszał innych swoją uczuciowością i zagubieniem, byli też z kolei tacy, którzy to wykorzystywali.
Wyjął z lodówki mleko i jajka, z szafki zaś mąkę i naczynia. Wprawnym ruchem zaczął przygotowywać ciasto, jednocześnie rozgrzewając olej na patelni.
- Gotuję - odparł, wyjmując mikser i podłączając do go gniazdka. - Nie jestem, niestety, wirtuozem, jeśli o to chodzi, ale naleśniki powinny ci smakować.
To rzekłszy uśmiechnął się delikatnie do Dimitrija i włączył maszynę, która z warkotem zaczęła mieszać składniki. Spodziewał się, że może to przestraszyć chłopaka, dlatego spoglądał na niego ciepło i uspokajająco. Chwilę potem było już po wszystkim i mógł przystąpić do smażenia.
Zapach gorącego ciasta zwabił Kota, który wskoczył przez uchylone okno do kuchni i otarł się o nogę Volkova, mrucząc głośno i przypominając o śniadaniu również dla siebie. Mężczyzna podrapał go po karku, po czym nałożył do plastikowej miseczki jedzenie dla kotów i podał ją zwierzakowi, by kontynuować smażenie. Jednocześnie wsypał do kawiarki zmielone ziarna robusty i wstawił ja na kuchnię.
Kilka minut później wszystko było już gotowe - na stole stały dwa puste talerze, dwa kubki, jeden talerz z górą gorących, pachnących naleśników i dwa słoiki, jeden wypełniony czymś czarnym, a drugi różowoczerwonym.
- Kawy? - Zapytał Arseniy, nalewając sobie ciemnego naparu. - Do wyboru jest dżem porzeczkowy i malinowy - dodał jeszcze, wskazując na słoiki, a następnie przystąpił do smarowania swojego naleśnika. Zakładał, że Dima nie wie, o co w tym wszystkim chodzi, ale nie zamierzał wszystkiego mu po kolei pokazywać. Nie chciał go onieśmielać. Sądził, że łatwiej będzie młodzieńcowi skopiować jego zachowanie i na pewno będzie się z tym lepiej czuł, niż jakby miał wysłuchać wykładu. Volkov zwinął okrągły placek z dżemem w rulon i kiwnąwszy zachęcająco do chłopaka głową, zaczął jeść.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 382


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Wto Sie 08, 2017 11:48 pm

Dima nie zrozumiał, bo – ponownie – jakże miałby rozumieć? Czym w zasadzie było gotowanie, czym były naleśniki? Jego oczy zdawały się jeszcze większe niż normalnie, kiedy z uwagą kota wodzącego za laserową kropką ani na moment nie spuszczał spojrzenia z dłoni blondyna. Przekrzywił głowę zainteresowany i znów się do niego nieco zbliżył.
Zgodnie z oczekiwaniami Arseniya, kiedy tylko rozległ się głośny warkot miksera, chłopak odskoczył jak poparzony, a w oczach dotąd okrągłych z zainteresowania, teraz pojawiło się niemal czyste przerażenie. Pulsowanie w klatce piersiowej było tak ogromne, że miał wrażenie, jakby zaraz coś miało się przez niego przebić, chwilę cały drżał, patrząc to na miskę, to na twarz antykwariusza. Odruchowo ułożył dłoń w miejscu, gdzie pulsowanie powoli malało. Znów musiał zwilżyć wargi językiem. Spokój mężczyzny mu się udzielał. Bo skoro on wręcz nie reagował na hałas, to znaczy, że nie ma się czego bać. Poza tym nie sądził, aby mężczyzna dopuścił do tego, że może coś stać się Dimie. Zbyt dużo się nad nim napracował i zdawał się mieć dla niego zbyt ogromne znaczenie, żeby tak po prostu coś mogło zrobić mu krzywdę. Dmitrij nie potrzebował tego większego potwierdzenia niż dotąd. Czuł to i wiedział. A jednak mimo to, kiedy znów się do niego zbliżył, zrobił to zdecydowanie wolniej i ostrożniej, jakby znów spodziewał się, że zaraz coś się stanie, rozlegnie się znowu hałas albo coś go zaatakuje.
Oderwał wzrok od Rosjanina dopiero w momencie, jak w kuchni pojawił się futrzak. Choć nigdy nie powiedział tego głośno, czuł strach przed obcym zwierzęciem i dlatego nawet nie próbował się zbliżyć. Obrócił się tylko trochę bardziej w jego stronę i wpatrzył w stworzenie, próbując odnaleźć w myślach odpowiednią dla niego nazwę. Było mu znajome, a jednak nie potrafił się wysłowić. Nie śmiał się już ruszyć. Przylgnął do blatu i w całkowitym milczeniu patrzył tylko, jak mężczyzna szykuje dla nich posiłek.
Podobał mu się zapach unoszący się w powietrzu. Wciąż z tą samą ostrożnością usiadł przy stole. Metoda Arseniya na nauczenie Dmitrija jedzenia działała. Chłopak od razu zaczął kopiować jego zachowanie. Nasmarował naleśnika dżemem, a potem go zwinął. W końcu włożył kawałek do ust i ugryzł, a gdy go trochę przemielił, przełknął. Niemal od razu się skrzywił i odłożył naleśnika na bok.
Problem był nie w smaku, bo z tego mógłby czerpać nawet przyjemność. Problem był w czynności. Czuł tak ogromną niechęć do kolejnego gryza, że był w stanie tylko patrzeć na naleśnika z pewnym zdegustowaniem. Tak, jak nagle odezwała się potrzeba płynąca prosto z jego brzucha, tak samo nie miał najmniejszej ochoty jej zaspokoić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Pią Sie 11, 2017 9:25 pm

Nie spodziewał się, że wszystko będzie dla Dimy aż takie trudne. W końcu większość była zupełnie naturalna, znał słowa i język, wiedział, jak ma na imię. Mimo to przerażenie mikserem było wręcz zabawne. Mężczyzna uśmiechnął się do siebie. Chłopak zachowywał się niczym przerażony kocur. Wcale się tak bardzo nie różnił od Kota i kiedy dostrzegł zaciekawione spojrzenie, którym Dimitrij zlustrował futrzaka, natychmiast doszedł do wniosku, że się polubią. Przeczucie mówiło antykwariuszowi, że Kot i młodzieniec mają podobne charaktery.
Kiedy chłopak nie odpowiedział na pytanie, Volkov tylko wzruszył ramionami i nalał do jego kubka naparu. Pewnie po prostu nie do końca wiedział, o co chodzi.
- Ja piję czarną, ale tobie pewnie nie będzie smakować - rzekł, podsuwając mu cukiernicę i dzbanuszek z białą cieczą. - Jeśli chcesz, możesz dodać mleko i cukier w takich proporcjach, jakie uważasz za słuszne.
Blondyn uśmiechnął się do niego i wziął łyk swojej mocnej kawy. Jego uwadze nie umknęło także, że Dima ociągał się z jedzeniem.
- Nie smakują ci? - Zapytał z wyraźną troską i nutą zawodu w głosie. Nie był szefem kuchni, ale sądził, że naleśniki smakują każdemu. Wydawały się odpowiednim wyborem na czyjeś pierwsze śniadanie. Sądził, że zrobi nimi chłopakowi przyjemność, więc jego niechęć sprawiła mu przykrość. Natychmiast jednak odegnał od siebie te pesymistyczne myśli. Może wcale nie o to chodziło? Może po prostu miał problem z samym jedzeniem? Gdyby się tak dłużej nad tym zastanowić, nie była to najszlachetniejsza czynność pod słońcem, ale gorsze było to, co następowało po niej.
- Musisz jeść - rzekł delikatnie. - Żeby mieć siłę. I żeby nie umrzeć z głodu.
Ostatnie zdanie wypowiedział z ciepłym uśmiechem, pół żartem, pół serio. Oczywiście, człowiek mógł zginąć z braku pożywienia, jednak nie następowało to tak szybko. I za nic w świecie nie dałby Dimitijowi umrzeć pod jego opieką. Chciał, żeby ten miał jak najlepiej, żeby był szczęśliwy. Tak długo i ciężko nad nim pracował, nie mógł tego zaprzepaścić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 382


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Sro Sie 16, 2017 9:44 pm


Westchnął głęboko, jakby z trudem przychodziło mu przyswojenie sobie tego, co mówił do niego Arseniy, a jednak zawziął się, aby podołać wyzwaniu… po prostu życia jak człowiek. Nie należy go winić za to, że okazywało się to tak trudne. Wcześniej nie mógł nawet samodzielnie podnieść ręki.
Poniekąd też obawiał się zaryzykować. „Dodanie mleka i cukru w takich proporcjach, jakie uważał za słuszne” było dla niego kolejną niewiadomą, która wydawała się tak oczywista, że ujawnienie się z faktem, że może jednak nie było to takie proste, a nie chciał się zbłaźnić. To by oznaczało pewną utratę autorytetu, a jak wiadomo, na to sobie nie mógł pozwolić. Gorączkowo jednak szukał w pamięci jakiegokolwiek wytłumaczenia i podobnie tak jak z kotem, miał to dziwne wrażenie, że owszem, wie, o co chodzi, a jednak nie potrafi tego połączyć z sytuacją, w jakiej się znalazł. Miał w głowie obrazy, jak pytano przy nim o cukier, kojarzył ludzi z filiżanką, ubranych niezwykle elegancko we wspaniałe marynarki bądź fraki. Były to jednak obrazy tak wyblakłe, tak zakurzone, że potrzebował więcej czasu, aby znów stały się przejrzyste.
Wypiję taką, jak ty. – Powiedział, a jednak nie sięgnął kubka. Po skosztowaniu naleśnika nawet się tego obawiał. Co, jeśli picie okaże się jeszcze gorsze niż jedzenie?
Chwilę jeszcze nie odrywał spojrzenia ciemnych, niemal czarnych, teraz pełnych pogardy wobec jednego, małego, ledwie nadgryzionego rulonu leżącego przed nim. Pierwsze jego pytanie, podobnie jak to dotyczące kawy, puścił właściwie mimo uszu, po prostu wpatrując się w danie z największym niesmakiem. Dopiero na jego słowa uniósł na niego wzrok. Rozumiał, co Arseniy do niego mówił, a jednak nie potrafił tego tak po prostu przyjąć do swojej wiadomości. Pogodzenie się z tym, że jedzenie stanie się teraz częścią jego życia sprawiało, że czuł niemal panikę i w jak najszybszym tempie szukał jakiegokolwiek rozwiązania, które pomogłoby chociaż tę czynność opóźniać.
I muszę zjeść to całe? – Spytał, mając na myśli oczywiście rulon. W jego głosie rozbrzmiała pewna nuta buntu. Nie przyszło mu nawet do głowy, że miałby zjeść więcej niż jeden. Kiedy tak na niego patrzył, wyglądał na wręcz przerażonego, a w jego oczach odbijała się jednocześnie tak wielka trwoga i nadzieja, że odpowiedź będzie brzmiała „nie”, że było to aż zadziwiające. Szczególnie, jeśli brać pod uwagę, że dotąd Dima bardzo się starał, aby raczej nie pokazać po sobie absolutnie nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Czw Sie 24, 2017 6:27 pm

Arseniy powoli kiwnął głową, będąc niepewnym, czy Dima rzeczywiście chce spróbować takiej kawy, czy nie chce się przyznać do tego, że nie rozpoznał mleka i cukru, które mężczyzna mu podsunął. Mimo to nic nie powiedział, pozwalając mu decydować samemu i samemu odkrywać świat. Czuł, że chłopak nie przepada za zbytnim prowadzeniem za rączkę, antykwariusz zdecydował więc, że da mu trochę przestrzeni i zachowa dystans.
Znów zaśmiał się chicho, gdy dostrzegł obrzydzenie malujące się na twarzy towarzysza i słysząc jego pytanie.
- Wypadałoby - odpowiedział, zwijając sobie drugi rulon. - Wiesz, jeden to i tak mało. Ja zjadam przynajmniej cztery, czasem nawet pięć. Ale jestem trochę większy.
Uśmiechnął się do niego uspokajająco i zabrał się za jedzenie, mając nadzieję, że jego własny zapał nieco przekona Dimitra do tego, aby się przemógł. Na razie nie miał serca, by poinformować go, że to dopiero śniadanie i że czekają ich jeszcze obiad oraz kolacja. Przynajmniej.
Gdy tak jadł, w milczeniu przypatrując się chłopcu, wciąż nie mógł wyjść z podziwu, że oto przed nim siedział człowiek, który jeszcze wczoraj był tylko laką, stojącą w jego sklepiku wspomnień, o którą dbał, której rozczesywał włosy i pilnował, aby się nie kurzyła. To było niesamowite. Volkov był przekonany, że to cud, błogosławieństwo, dar od losu, jaki otrzymał dzięki swojej ciężkiej pracy.
Kot zaś z ciekawością obwąchiwał Dimę, chodząc wokół jego krzesła, by po chwili zacząć ocierać się z cichym pomrukiem o jego nogi, wyciągając w górę ogon.
- Lubi cię - wyjaśnił Arseniy, z lekkim zaskoczeniem unosząc brew. Kot nie był zwierzakiem, który od tak przychodził do innych i się łasił. Raczej trzeba było sobie zasłużyć na jego sympatię. Ku większemu zdziwieniu mężczyzny, futrzak zaraz jednym, zgrabnym, płynnym ruchem wskoczył na kolana kasztanowłosemu młodzieńcowi i ułożył się na nich, ruszając delikatnie koniuszkiem ogona i wpatrując się w niego jakby oczekująco.
- Nie bój się, pogłaszcz go - zachęcił cicho antykwariusz, kiwając uspokajająco głową. Tego jeszcze nie widział - żeby kot tak ochoczo podchodził do obcego. Naprawdę musieli być podobni. Jednak jeszcze nie wiedział, co to do końca oznaczało.
Gdy skończył jeść, włożył naczynia do zlewu i z powrotem usiadł naprzeciwko chłopaka, nie spuszczając z niego spojrzenia. Dalej do końca to do niego nie docierało. Bo jak to było możliwe? Jak to się stało? I dlaczego? Co teraz będzie? Co ich czeka? Setki pytań kłębiły się w jego głowie, a na żadne nie znał odpowiedzi. Westchnął głęboko, obserwując Dimę. Chciał go wszystkiego nauczyć. Wiedział, że nie będzie to łatwe zadanie, jednak gotów był się go podjąć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 382


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Pią Sie 25, 2017 10:31 pm

Dimę rozzłościł śmiech Arseniya, uważając, że nie ma absolutnie nic zabawnego w tym, jak wielkie obrzydzenie wywoływało w nim jedzenie. Złość tę jednak zdominowała niemal czysta rozpacz, która pojawiła się na jego twarzy.
Pięć? – Powtórzył, a przy tym nieznacznie uniósł swój cichy, melodyjny głos, jak gdyby podkreślając własny szok. Nie przekonało go, że mężczyzna jest większy. Zjedzenie choćby tego jednego było dla chłopaka ogromnym wyzwaniem, a co dopiero dwóch albo trzech? Do tego nie wiedział jeszcze, że posiłków ma być niby więcej, a już i tak miał ochotę załamany oprzeć się na stole, nie powstrzymując zanadto własnych emocji. Tak też zrobił, łokieć opierając na jego blacie, a czoło na dłoni, patrząc na blondyna jakby z pewnym niedowierzaniem. On naprawdę nie miał żadnych oporów? Wydawał się jeść naleśniki z takim zapałem, jakby naprawdę to lubił. Dmitrij tego nie rozumiał. Dopiero po chwili z głębokim wdechem odsunął się i zrobił kolejną próbę, ujmując naleśnika w delikatne, smukłe, dziewczęce niemal palce. Zje jednego, może zacznie drugiego. A przez cały ten czas będzie myślał, jak od tego wszystkiego uciec.
Obecność kota okazała się wręcz wybawieniem. Czuł krążące obok siebie zwierzę, jednak nie wiedział za bardzo jak na niego zareagować. Spojrzał jedynie w jego kierunku. Nie czuł strachu, raczej niepewność. Kot zdecydował za niego, jak tylko kasztanowowłosy zjadł jednego naleśnika.
Początkowo na jego twarzy odbiło się pewne zaskoczenie. Opuścił dłonie wzdłuż ciała, nie wiedząc, jak powinien się zachować.
Choć zazwyczaj pewnie instrukcje by go denerwowały, teraz okazały się całkiem pomocne. Posłał Arseniyowi jeszcze jedno spojrzenie, jakby chcąc zapytać Jesteś pewien?. Dopiero po jego uspokajającym kiwnięciu ostrożnie i powoli przesunął dłonią po twardym, a jednocześnie miękkim, futrzanym kocim łebku, zsuwając palcami aż na jego grzbiet. Spodobało mu się to.
Jest taki miękki. – Powiedział, a kąciki jego ust uniosły się wreszcie w uśmiechu. Na chwilę zapomniał o jedzeniu, jedynie zajmując się głaskaniem. Potem jednak przyszło mu coś do głowy i sięgnął kolejnego naleśnika, tym czasem suchego i oderwał mały kawałek ciasta, podsuwając kotu pod nos, zwyczajnie ciekaw, jak zachowa się kot. – Często tu przychodzi? – Spytał, odgarniając nieco włosy za ucho, aby nie wpadały mu na twarz. Chciał dowiedzieć się więcej o tej istocie, do której poczuł taką sympatię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Nie Sie 27, 2017 1:31 am

Dobrze, przynajmniej ma pojęcie o liczbach - przemknęło antykwariuszowi przez myśl, kiedy powstrzymywał się, by się nie roześmiać, widząc czystą rozpacz na twarzy Dimy. Nikt nie reagował dobrze na rozbawienie, jeśli nie wywoływał go specjalnie. Arseniy postanowił się zatem od tego powstrzymywać, choć było to cholernie trudne i nie zawsze się udawało.
Mężczyzna w międzyczasie przygotował sobie kolejnego naleśnika, pochłaniając je w zastraszającym tempie. Po chwili wstał od stołu, by włożyć swój talerz oraz kubek do zlewu, a potem szybko je umyć. Już najedzony znów usiadł naprzeciw chłopaka i oparłszy podbródek na ręce, uśmiechał się, obserwując, jak jego drobne, smukłe dłonie głaszczą futerko Kota, który zaczął cicho mruczeć.
- Tylko nie po brzuchu - przestrzegł go Volkov. Kot nie lubił, jak się go tam próbowało miziać i reagował nadmierną agresją, wbijając w czułą rękę, która zabrnęła za daleko, żyletki przyczepione do łapek, a zwane powszechnie pazurami i kły. Dima raczej nie chciał się przekonać, jak to jest być zaatakowanym przez czterokilogramową kulkę puchu i złości.
- Praktycznie tu mieszka - odrzekł mężczyzna z lekkim uśmiechem. - Mógłby zacząć płacić czynsz w końcu.
Blondyn żartował, choć nie sądził, że siedzący przed nim młodzieniec załapie. Nie liczył na to. Zwyczajnie miał dobry humor. Nie przypominał sobie, kiedy ostatnio miał taki świetny nastrój. Kiedy ostatnio był szczęśliwy.
Zlustrował chłopaka badawczym spojrzeniem, oceniając jego ubiór. Jedwabna koszula i atłasowy, haftowany wams. Spodnie z miękkiej skóry, pończochy i trzewiki z klamrami. Westchnął głośno. Wyglądał, jakby urwał się z innej epoki.
- Będziesz musiał się przebrać - rzekł w końcu. - Nie wiem, czy znajdę coś na ciebie w swojej szafie, ale spróbujemy.
Uśmiechnął się do niego łagodnie i uspokajająco. Chociaż był znacznie wyższy, być może znalazłyby się ubrania na niego za małe, w których Dimitrij mógłby się pokazać wśród ludzi. Arseniy zgadywał, że musi zabrać go do sklepu i coś zafundować, bo nie wyobrażał sobie kupić coś na niego samemu. Nie znał się na tym. Mógłby go zmierzyć centymetrem, ale co z tego? Relacja rozmiarów sklepowych z faktycznymi wymiarami była dla niego tajemnicą.
Wstał od stołu i schował część rzeczy do lodówki, by udać się w stronę schodów.
- Będę na górze - wyjaśnił szybko. - Dołącz do mnie, jak już się najesz.
Nie tylko nie chciał stać nad nim jak kat nad grzeszną duszą i obserwować, jak męczy się z jedzeniem, ale również musiał znaleźć coś wśród swojej garderoby, co nadawałoby się na Dimę. Być może powinien także znieść ze strychu jakieś pudła. Udał się więc na wyższe piętro i czekając na młodzieńca, zaczął przeglądać swoje ubrania, w których dawno już przestał chodzić.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 382


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   Nie Sie 27, 2017 3:38 pm

Uniósł na niego jedynie wzrok, jednak przyjął ostrzeżenie. Przynajmniej tymczasowo. Wysoce prawdopodobne było to, że któregoś dnia zechce przekonać się na własnej skórze czy było czego się obawiać, a przy okazji, aby pokazać, że antykwariusz nie ma na nim władzy. Ryzyko było pół na pół. Albo wyjdzie z tej małej próby upokorzony, albo wręcz przeciwnie. Ale to jeszcze nie teraz, jeszcze nie dziś.
Tak jak Arseniy mógł się spodziewać, Dima nie do końca wiedział jak zareagować na jego żart, ponieważ absolutnie go nie zrozumiał. Po pierwsze jego słowa znów dostarczyły mu niewiadomych, a po drugie wydawały się nie mieć najmniejszego sensu. Dlatego posłał mu nierozumiejące spojrzenie, ściągając delikatnie ciemne brwi. Nie oczekiwał jednak szczególnie wyjaśnień, zbyt zajęty futrzakiem na swoich nogach.
Nie odpowiedział też na jego słowa dotyczące ubioru, po prostu je przyjmując. Nie miał nic przeciwko przebierankom. Wręcz przeciwnie, jako lalka, traktował je jako coś zupełnie naturalnego. Ileż razy ktoś rozbierał go, aby założyć coś zupełnie nowego, wystroić swojego małego królewicza. To miała być sytuacja zaledwie jedna z wielu, naturalna i oczywista.
Oczywiście, A… - Powiedział w końcu najbardziej potulnym głosem, na jaki mógłby się zdobyć. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę z faktu, że kompletnie nie pamięta jego imienia. Nie wiedział dlaczego, może uznał je za nieistotne? Nie, na pewno nie, w końcu nie mógł go nawet teraz zawołać. Zły na siebie i swoją zawodną pamięć wziął głęboki wdech.
Oczywiście to nie tak, że postanowił być grzeczny. Nie było mowy o prawdziwym posłuszeństwie, mógł dawać mu co najwyżej jego ułudę, w rzeczywistości wszystko i tak robiąc po swojemu. Walka z silniejszym przeciwnikiem bez wykorzystania podstępu mogła być od razu stracona, a Dima zdecydowanie czuł się na straconej pozycji pod względem fizycznym. Co prawda nie spodziewał się, aby antykwariusz kiedykolwiek chciał zrobić coś przeciwko niemu, ale ostrożności nigdy za wiele. Przynajmniej taką zasadę przyjął na swoje zachowanie kasztanowowłosy.
Odczekał więc chwilę, gładząc kota palcami jedną ręką, a drugą wciąż podsuwając mu małe kawałki naleśnika. Ani na moment nie zastanowił się nad tym, czy może to być dla zwierzaka dobre, ale to nie miało teraz znaczenia. Najważniejsze, żeby naleśnik zniknął, a Dmitrij mógł sobie przypisać zjedzenie go.
Kiedy już kot skończył, chłopak zdjął go ostrożnie ze swoich nóg i postawił z powrotem na ziemi. Przez chwilę rozglądał się po kuchni, a potem wziął jeszcze jedną sztukę. Spokojnie nasmarował ją dżemem, a następnie odkroił spory kawałek ciasta. Wziął w palce mniejszy i ugryzł go tak, aby na naleśniku na pewno pojawił ślad ugryzienia. To, co zostało w jego ustach wypluł z powrotem na dłoń, złapał odkrojoną, większą część naleśnika bez półksiężyca jego zębów i podszedł do okna, aby zaraz je otworzyć.
Powiew świeżego powietrza i widok reszty świata na chwilę znów sprawił, że szybciej zabiło mu serce. Nagle przestrzeń wokół niego zaczęła go odrobinę przerażać i czym prędzej zechciał znów zamknąć się w bezpiecznym pomieszczeniu. Wziął kilka głębokich wdechów, powiódł wzrokiem ciemnych oczu po otoczeniu, a potem wreszcie skupił się na tym, co zamierzał. Wyciągnął rękę przed siebie i wyrzucił naleśnika, którego trzymał wciąż w dłoni. Dopiero wtedy odsunął się i po cichu zamknął okno. Powoli, cichutko, zaledwie z ledwo słyszalnym stuknięciem. Niech blondyn myśli, że zjadł dość dużo. Dla utrzymania realiów zostawił trochę, aby móc powiedzieć, że już nie dał rady i odstawił talerz z naleśnikiem na bok. Nie wiedział co z nim zrobić. Poza tym był dowodem na to, jak bardzo się niby starał.
Dopiero wtedy ruszył, aby dołączyć do mężczyzny na górze. Po cichu, wciąż skradając się niemal jak kot skierował się na piętro. Jedynie ciche skrzypnięcia schodów zdradzały, że do niego zmierzał. Dołączył do antykwariusza właściwie bezszelestnie.
W co mnie dziś ubierzesz? – Spytał cicho, spokojnie, opierając się o framugę drzwi. Nie przyszło mu do głowy, że może zrobić to samodzielnie, a zatem oddanie się znów w ręce mężczyzny to była po prostu kolej rzeczy.
Powiódł wzrokiem po pomieszczeniu i znajdujących się wokół niego rzeczach. Zaraz potem jednak uniósł spojrzenie z powrotem na postać mężczyzny i podszedł bliżej.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dar czy przekleństwo?   

Powrót do góry Go down
 
Dar czy przekleństwo?
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Toksyczny związek a małżeństwo wg. Biblii
» Rodzaj ludzki, małżeństwo biblijne - genetyka - powrót do podstaw.
» DZIECIŃSTWO SŁODKIEGO NATHAIRKA :I [Nathair, Nathaniel, Lion]
» bobby mcferrin / lasse pedersen
» zoe carter - alexis ren

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: