CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Światło w mroku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Światło w mroku   Pią Lip 28, 2017 8:23 pm

First topic message reminder :



W Zamku Nieśmiertelności, na Czarnym Tronie, zasiada najpotężniejsza istota jaką widział świat, rządząca niepodzielnie swym ogromnym, wciąż powiększającym się imperium. Władca Ciemności przez swoją ekspansywną politykę spycha inne cywilizacje do niegościnnych części świata, a te królestwa, które się poddadzą, wciela do swojego państwa. Natomiast każdy, kto się opiera, jest bezwzględnie niszczony - miasta palone są do gołej ziemi, z pałaców zostają tylko zgliszcza, a w salach tronowych, ku przestrodze, urzędują nabite na pal koronowane głowy. Całe rasy, które nie chcą uznać jego zwierzchności, wybijane są co do nogi. Mówi się, że Pan Mroku nie ma serca. Że jest ono z kamienia, albo w jego miejscu ma ziejącą w piersi dziurę. Że zamraża wzrokiem i zabija dotykiem. Co jeśli znajdzie się ktoś, kto w to nie wierzy? Kto widzi w nim coś, czego nikt inny nie dostrzega?

Władca Ciemności: @Stardust
Elf: @Argent




Imię: Viribus
Wiek: 117 lat

Wzrost: 177 cm
Kolor oczu: Szare
Kolor włosów: Czarne

Charakter: Władca Ciemności. Pan Mroku i najsilniejszy człowiek, który kroczy po tej ziemi. I to właśnie oznacza jego imię - siłę. Ma, zdaje się, poczucie misji i niezłomny charakter. Brak sumienia. Boską powinność do wykonania. Sam w to wierzy - że narodził się po to, by zaprowadzić na świecie porządek. Jednocześnie jego pobudki nie są tak czyste - jest chciwy i zachłanny, chce mieć wszystko, jak okiem sięgnąć. Władać każdym, najdrobniejszym nawet życiem. Mimo to nie czerpie przyjemności z przemocy, przynajmniej z reguły. Dla niego to smutna konieczność pokazania innym lepszej drogi - bo w końcu w jego mniemaniu jego sposób jest najlepszy i tylko on jest w stanie zapewnić szczęście każdemu stworzeniu. Choć gardzi innymi jako stworzeniami niższymi, niegodnymi nawet lizać podeszwy jego butów, czuje, że jako ktoś ponad nich, powinien wskazać im kierunek rozwoju, zaopiekować się nimi - niczym ojciec rządzący w domu ciężką ręką. Odmawia sobie wszelkich ludzkich cech - bo przecież jest bytem nadrzędnym, istotą boską. Nie może popełniać błędów tych pośledniejszych stworzeń, poddawać się tym samym żądzom i instynktom. Jednak nawet po wieku istnienia, czy ktoś jest w stanie wyciszyć całkowicie swoje uczucia i pragnienia? Czyż serce, nawet zasuszone i bez życia niczym pustynia, wciąż, po latach nieurodzaju, nie pragnie miłości niczym wody? Zrozumienia? Czy nie jest samotne w swym myśleniu, że każdy inny jest pod nim? Viribus nie zadaje sobie takich pytań. Może kiedyś to robił, ale dawno o tym zapomniał. Dawno nauczył się, że samotność jest synonimem władzy. Nie przeszkadza mu to, że jego jedynym towarzyszem jest własny głos. I tak wszyscy go nienawidzą. Władza wymaga strachu, strach rodzi nienawiść, obrzydzenie. Zna tylko to i z tego czerpie swoją niszczycielską siłę.

Ciekawostki:
  • To syn poprzedniego Władcy Ciemności - wychował się więc w samotności i bojących się go ludzi
  • Jest genialnym taktykiem
  • W wolnych chwilach grywa w szachy, na organach albo pianinie, czy też czyta książki - zajmują go czynności, do których wystarczy jedna osoba
  • Wysługuje się wszystkim i każdym, nikt i nic nie ma dlań wystarczającej wartości, by być postawionym na jego poziomie
  • Włada ogromną, niszczycielską mocą, która jednak gdyby chciał, mogłaby posłużyć celom tworzenia; zawsze widział ją jako narzędzie opresji, strachem wzbudzające podziw i autorytet
  • Jest całkiem młody, jak na Władcę, aczkolwiek nie sprawia to, że jest mniej kompetentny
  • Ma chłodny, niski głos, który wywołuje ciarki, a także lodowate, przeszywające spojrzenie zdające się niszczyć dusze
  • Porusza się sprężyście, jego ruchy są zdecydowane, nie wykonuje nieprzemyślanych gestów - jest w nim władcza gracja i elegancja, na swój sposób piękna

_________________


Ostatnio zmieniony przez Stardust dnia Sob Lip 29, 2017 11:45 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Pią Sie 25, 2017 3:22 pm

To było jak fajerwerki. Jak nieustający taniec wybuchów i płomieni, którego nie mogli kontrolować. Byli jak dzień i noc, jak życie i śmierć, jak ziemia i niebo. Przeciwności, które nie mogły bez siebie istnieć, które na zawsze połączone były w harmonii, które akceptowały się bez żadnego ale. Które kochały się, nie usiłując zmieniać niczego w drugiej połowie. Jak porządek i chaos, które zderzały się gwałtownie i namiętnie, mieszając i łącząc, które były zarazem jednością i dwoma różnymi, osobnymi bytami.
Nic więc dziwnego, że wszystko było tak nowe, tak intensywne, każde doznanie ich ogarniało w nieposkromiony sposób. Nawet gdyby chcieli, nie mogli zrobić nic, poza poddaniem się temu sztormowi uczuć, modląc się w duchu, by nie utonąć, choć słona woda wlewała im się do nosów i płuc, paliła w gardle, a mroczna toń ciągnęła w dół, wabiąc swą tajemniczością. Jednocześnie dawno już zapomnieli, jak to jest być na stałym lądzie, czuć twardą ziemię pod stopami i kontrolę. Viribusa zaskakiwało wszystko, na nowo zyskał zdolność zachwycania się światem.
A w szczególności Nathirem. Wszystko w nim budziło we Władcy Ciemności podziw, zapierało dech w piersiach. Uśmiechnął się błogo, gdy po osiągnięciu spełnienia poczuł ciepłą dłoń na swojej twarzy, czule odgarniającą mu włosy. Był zarumieniony, zmęczony i zmierzwiony, ale szczęśliwy, podobnie jak elf. Widział to w jego oczach. Oddawał delikatne pocałunki, cieszył się jego bliskością, zapachem. Czuł, że do niego należał, że był bezpieczny w jego ramionach. Że tam było jego miejsce.
Dokończyli kąpiel, tym razem naprawdę się myjąc i doprowadzając do porządku komnatę, by zatopić się w jedwabnych poduchach i futrach, spleść się w ciasnym uścisku, jakby w próbie połączenia się, a w końcu zasnąć, oddychając sobą wzajemnie.

Jasne promienie słońca padające na nich z wysokich okien obudziły Viribusa o poranku, jednak nie wstawał. Leżał nieruchomo, wsłuchując się w spokojny oddech swojej drugiej połowy, patrząc na jej lśniące w słońcu płomienne włosy i długie rzęsy, obserwując twarz, której wyraz nie był zmącony żadnymi negatywnymi emocjami i podziwiając tańczące wokół drobinki kurzu, które mieniły się niczym klejnoty, dodając tej niesamowitej scenerii magii.
Złożył na wargach elfa czuły, słodki pocałunek, gdy zobaczył, że zaczyna się przebudzać. Powitał go delikatnym, pełnym oddania uśmiechem i pogłaskał go po policzku, muskając ledwie opuszkami palców. Wiedział, że już nie mógł ignorować dłużej swoich obowiązków, mimo to nie chciał rozstawać się z Nathirem ani na sekundę.
- Dzień dobry - szepnął po elficku, stykając swój nos z jego. - Zechcesz mi dzisiaj towarzyszyć?
Jego serce rozdzierało się na myśl, że miałby być choćby przez chwilę nawet w innym pomieszczeniu. Chciał mieć Nathira przy sobie, u swojego boku już na zawsze. Na wieczność. Nie planował żadnych audiencji ani egzekucji, przynajmniej nie na dzisiejszy dzień, sądził więc, że kochanek powinien jakoś znieść spotkania z ambasadorami i najwyższymi urzędnikami, których raportów musiał wreszcie wysłuchać. Przydałoby się również umówić spotkanie z krawcem. Władca Ciemności nie mógł pozwolić, aby osoba, do której należało jego serce, nie miała własnej garderoby pełnej bogatych, luksusowych szat. Ogarnęła go nagła potrzeba, by obdarować płomiennowłosego wszystkim, co miał. Chciał dać mu cały świat, a przynajmniej to, co było w nim najlepsze, chroniąc od brzydoty i złego.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 183


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Sie 26, 2017 3:08 pm

Elf przy swoim ukochanym sypiał wspaniale. Uwielbiał mieć go przy sobie, tak blisko i dokładnie przytulonego, zamkniętego w jego ramionach i osłoniętego przed światem. Wiedział, że Viribus sobie poradzi ze wszystkim, z każdą istotą z osobna i całymi rasami, z każdą burzą i problemem, ale mimo to czuł chęć - nie, konieczność - ochronienia go przed wszystkim. Chłodny i zdystansowany Władca Mroku był już tylko odległym wspomnieniem, ale rudowłosy czasami widział w tej pięknej, uśmiechniętej twarzy, obawę. Subtelną niepewność, bo przecież nie strach? Pamiętał zranione spojrzenie bruneta, tak jak pamiętał jego początkową, zimną i wykalkulowaną, ciekawość. Wiedział, a przynajmniej podejrzewał, ile kosztowało pana zamku zaufanie mu - ostatniemu ze swojego gatunku. Domyślał się, jak smutne i samotne musiało być wcześniej jego życie i nie chciał, by znów się takim stało.
Uniósł powieki, spoglądając na kochanka, który obdarzył go pięknym, pozbawiającym tchu, uśmiechem. 
Odwzajemnił go natychmiast, przyciągając jeszcze bardziej ku sobie, aż nie było już jasne, gdzie kończył się jeden z nich, a zaczynał drugi. Zamruczał cicho, obdarzając miękkimi pocałunkami twarz bruneta.
- Dzień dobry, mój kochany. Bardzo chętnie - szepnął w jego wargi, aż jaśniejąc z radości. Przesunął palcami jednej ręki po jego boku i ręce, powoli docierając do twarzy i odwzajemniając się równie delikatnym muśnięciem policzków. 
Zaraz jednak zamrugał, przypominając sobie o tym, z kim właściwie jest. Z Władcą Mroku. Chłodnym tyranem, którego wszyscy mieli się obawiać, który twardą ręką zaprowadzał porządek na ziemiach tak odległych, iż nie wszyscy o nich słyszeli.
Pogładził kciukiem jego wargi, nim nie złożył na nich kolejnego czułego pocałunku.
- Nie będzie to jednak dla ciebie kłopotem? Nie chcę przypadkiem odwrócić twojej uwagi od obowiązków... - Uśmiechnął się mimowolnie. - Ani w żaden inny sposób wpłynąć na to, czym się zajmujesz.
Jego słowa były czymś więcej, niż tylko niepokojem o to, czy Viribus przypadkiem podejmie złą decyzję, ponieważ skupił się na swoim towarzyszu. Rudowłosy jednocześnie zapewniał go, że nie planuje zmienić jego misji, niezależnie od środków, na jakie zdecyduje się Pan Ciemności, a zarazem wyrażał obawę, że przy nim wizerunek tyrana może ulec zmianie. On widział obie twarze bruneta i nie obawiał się, iż nagle jego uczucie zblaknie przez świadomość czynów Władcy - inni ludzie mogli jednak mieć odmienne zdanie. Brunet nie miał prawa do słabości i obaj o tym dobrze wiedzieli.
- Szsz... - mruknął, obracając ich tak, by kochanek znalazł się całkiem na plecach, pod elfem, który jeszcze dokładniej owinął go dłońmi i nogami, zasłonił swoimi długimi włosami, ciałem i kocami, całując starannie każdy kawałek skóry, cierpliwie przesuwając się po twarzy, brodzie, szyi, ramionach i piersi. - Jesteś mój.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Sie 26, 2017 7:30 pm

Viribus oddawał pocałunki czule i skrupulatnie, dokładnie pieszcząc wargi kochanka swoimi. Lekki uśmiech nie schodził mu z twarzy, nawet gdy Nathir wyraził swoje wątpliwości. Pogłaskał go tylko lekko po włosach, odgarniając kilka kosmyków na bok.
- Nic, co jest z tobą związane, nie jest dla mnie kłopotem - odparł, choć nie do końca wiedział, jak interpretować słowa elfa. Nie chciał go do niczego zmuszać. Zdawał sobie sprawę z tego, że spotkania mogą go nudzić, a oglądanie, jak ktoś jest rozczłonkowywany na pałacowej posadzce z pewnością było ostatnim, co chciałby robić. Wiedział, że sprawiłoby mu to ból. Nie oczekiwał też, że zrozumie jego postępowanie, albo będzie je pochwalał. Miał tylko cichą nadzieję, że nie zmieni ono łączącego ich uczucia, nie wypaczy.
- Zapewniam, że twoja nieobecność będzie zdecydowanie bardziej rozpraszająca - rzekł mężczyzna, całując elfa namiętnie i pozwalając mu się odwrócić na plecy. Gdy był od kochanka oddalony, Władca Mroku mógł myśleć tylko o nim, tęsknić i wzdychać. Zastanawiać się, co porabia i czy również o nim myśli. Jedyne, co go zajmowało, to czekanie, aż znów go ujrzy, po raz kolejny ucałuje te słodkie, miękkie usta, a silne dłonie Nathira znów zamkną go w ciasnym uścisku.
- Wiem - szepnął, by zaśmiać się zaraz cicho i zarzucić mu ramiona na szyję, przyciągając do siebie. Zadrżał delikatnie pod wpływem subtelnych pieszczot, jakim poddawały go wargi elfa, błądzące po jego ciele, muskające jego nagą skórę. Było tak, jakby znaleźli się w zupełnie innym świecie, zupełnie innym czasie, zatracając w sobie wzajemnie. Pod wpływem nagłego impulsu i przebłysku rozsądku Viribus przekręcił ich tak, że tym razem to jego ukochany leżał na plecach, ze swoimi płomiennymi, długimi włosami rozsypanymi na poduszkach, a on klęczał nad nim okrakiem i całował łagodnie w usta. Splótł palce swych dłoni z jego i przesunął je po skórach i futrach w górę tak, aby mógł opierać się po obu stronach głowy Nathira.
Zaprzestał po chwili, starając się panować nad wzbudzającym się w jego wnętrzu gorącem. Nie mogli spędzić w tej komnacie wieczności, na zawsze ignorując resztę świata. Uśmiechnąwszy się do elfa, Viribus opuścił swoje nogi na ziemię i podniósłszy się do pionu pociągnął kochanka za sobą, wracając do składania na jego ustach czułych pocałunków. Przesunął jedną z dłoni na jego policzek i odrywając się od jego warg, z uśmiechem zaczął gładzić jego skórę kciukiem.
- Tobą też się trochę dzisiaj trzeba będzie zająć - mruknął bardziej do siebie niż do elfa, marszcząc na chwilę brwi i lustrując go uważnie. Zaraz wyplątał się z jego objęć i otworzywszy szafę, zaczął się ubierać. Podał Nathirowi czarny, jedwabny szlafrok, jedną z niewielu rzeczy w jego garderobie, która mogła pasować na wyższego i bardziej rosłego mężczyznę. Następnie podszedł do swego sekretarzyka, wyjął kawałek papieru i gęsim piórem zaczął coś na nim pisać. Wytworzył również strużkę czarnego, gęstego dymu, która popędziła pod ciężkimi drzwiami komnaty. Wkrótce rozległo się pukanie, a Pan Ciemności prawdziwie władczym i chłodnym głosem nakazał wejście komukolwiek, kto znajdował się na zewnątrz.
Do środka wślizgnął się wychudzony, ryży sługa, na którego twarzy malowało się zaskoczenie (w końcu pierwszy raz od wielu dni mógł zobaczyć Władcę Mroku, a on wyglądał zupełnie tak, jak zawsze) zmieszane ze strachem. Viribus gestem dłoni nakazał mu się zbliżyć i wręczył krótką notatkę. Chłopak najwyraźniej dobrze wiedział, co z nią zrobić, bo natychmiast odwrócił się na pięcie i pobiegł wgłąb Pałacu Nieśmiertelności. Kartka opatrzona pieczęcią Pana Ciemności głosiła ni mniej ni więcej to, że w jego komnatach niezwłocznie znaleźć się miał krawiec i obfite śniadanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 183


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Sie 26, 2017 8:27 pm

Prawdę mówiąc, elf już wyciągał ręce przed siebie, by pochwycić kochanka, przygarnąć go do na powrót do swoich ust i... Zająć czynnościami, w których stawali się coraz lepsi, a przy okazji wywołać kilka przyjemnych burz, tudzież sztormów... A tutaj mężczyzna się podniósł i pociągnął go ku sobie. Rudowłosy westchnął z pewnym niezadowoleniem, przekrzywiając głowę, by jego kochanek mógł - pomimo różnicy wzrostów - dotrzeć do jego ust, a potem jakoś tak zapomniał, dlaczego w ogóle był zirytowany.
Odprowadził swojego przystojnego Władcę spojrzeniem, obserwując jak ten zakrywa kolejne części tego jasnego, apetycznego ciała, a potem przyjął szlafrok i narzucił na swoje. Owinął się dokładnie, kilkoma machnięciami ręki doprowadzając łóżko do właściwego stanu, a potem usiadł na nim, opierając się bokiem o ramę łóżka i dalej wpatrując się w Pana Ciemności. Na krótką chwilę przybrał poważną minę, gdy dołączył do nich obcy człowiek - który, mimo dyskrecji, ewidentnie rozejrzał się po pomieszczeniu i, gnając z karteczką, opowie wszystkim po drodze, co widział, a czego nie widział i czego należy się domyślać.
Uniósł się, podchodząc do bruneta, gdy znów zostali sami.
- W takim razie z chęcią będę ci towarzyszyć. Musisz mi tylko powiedzieć... - Zawiesił na chwilę głos, spoglądając z góry na swojego mężczyznę i czekając, aż ten wróci do niego myślami. - Niby jak zamierzasz się mną zająć dzisiaj? - spytał wesoło, pochylając się nad nim, pozwalając włosom spłynąć w dół i na chwilę zamknąć ich twarze za rudą kurtyną. Dmuchnął lekko w usta kochanka, a potem chwycił go za policzki i mocno pocałował, krótko, ale z uczuciem, jakby i dla niego ciężkim wyzwaniem było zrezygnowanie z bliskości. Zmrużył oczy z zadowoleniem, prostując się na powrót i zsuwając palcami na ramiona mężczyzny. Zaczął delikatnie rozmasowywać jego mięśnie, pozwalając magii spłynąć do tej należącej do kochanka. Nagle zamrugał.
- Viribusie? - Zamruczał pytająco, znów zwracając jego uwagę. - Wczoraj byłeś bardziej wyczerpany i słabszy, prawda? - rzucił, zaraz uzupełniając myśl. - Magicznie.
Czy istniała jakaś możliwość, by ich moce... Sam nie wiedział. Splotły się ze sobą? Zregenerowały? Im bliżej Władcy był, tym lepiej wyczuwał jego możliwości, które od pewnego czasu były znacznie słabsze, niż na początku ich znajomości. Od momentu, kiedy destrukcja Viribusa zmieniła kształt, lecząc umęczonego elfa. Nathir nie znał tajników magii tak dobrze, jak jego towarzysz, w większości przypadków poddając się impulsowi, wciąż nieświadom pełni swoich możliwości. Może to było wyłącznie wrażenie?

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Sie 26, 2017 9:34 pm

Właściwie niewiele obchodziło go, co mówili sobie o nim ludzie. Obce mu były ploteczki - nie zdawał sobie więc nawet sprawy z tego, że jego życie prywatne mogłoby być w jakikolwiek sposób dla nich interesujące. Zwłaszcza, że do tej pory w ogóle nie miał czegoś takiego, jak życie prywatne. Wizerunek, jaki utrzymywał był tylko po to, aby z większą łatwością nimi kierować. Poza tym, to było jedyne, co znał. Równie lodowaty co Viribus względem sług, był jego ojciec względem swego jedynego syna. Do poznania Nathira sądził, że jest to jedyne słuszne zachowanie. Że taki właśnie jest władca. Teraz widział, że być może jest inna droga - choć maluczkość ludzi wzbudzała w nim tylko negatywne uczucia, nie zasługiwali więc, by w jakikolwiek sposób zmienić względem nich swoje postępowanie. Głupiutkie dzieci należało wszak trzymać krótko, twardą, ciężką ręką.
Mężczyzna zaśmiał się chicho kochankowi w usta, oddając pocałunek i głaszcząc go po policzku.
- Zaraz się przekonasz - odparł z uśmiechem, wpatrując się Nathirowi głęboko w oczy. Westchnął, gdy poczuł kojący dotyk dłoni elfa na swoich nieco zesztywniałych mięśniach. Zamruczał, rozluźniając się wyraźnie i odchylił głowę do tyłu mrużąc oczy.
- W mojej rodzinie to normalne - odrzekł powoli. - Nasza magia regeneruje się stosunkowo szybko, ale... Nie wiedziałem, że aż tak. Być może jest to spowodowane twoją obecnością albo, hmmm, może nie zmianą charakteru mojej mocy, ale poszerzeniem go.
Był pod wrażeniem, że Nathir zauważył tak subtelne zmiany. Musiał przyznać, że nie wiedział, co było przyczyną jego szybkiego powrotu do sił, bo jak na wyczerpanie swojej magii do cna parę dni temu, czuł się wyjątkowo dobrze. Wiedział, że nie dotarł jeszcze nawet do jednej czwartej swojego pierwotnego potencjału, ale jego regeneracja przebiegała wyjątkowo sprawnie. Aby się tego dowiedzieć, musiałby prawdopodobnie przekopać archiwa i jakieś bardziej zaawansowane woluminy dotyczące charakteru magii niż te, które do tej pory studiował. Nie wiedział, czy w historii zdarzył się podobny przypadek do jego, ale jeśli był udokumentowany, z pewnością można było znaleźć jego opis w wielkiej bibliotece Pałacu Nieśmiertelności.
Viribus wyciągnął rękę do góry, by położyć kochankowi dłoń na karku, przyciągnąć do siebie i pocałować delikatnie, ale namiętnie, odchyliwszy głowę do tyłu. Wtem rozległo się nerwowe pukanie. Mężczyzna odsunął się leniwie od elfa i nakazał wejście, a w jego głosie wyraźnie pobrzmiewała irytacja. Do komnaty wszedł ryży sługa, prowadząc wózek wypełniony po brzegi najróżniejszymi bezmięsnymi potrawami, a za nim podążył wysoki, szczupły i zasuszony starzec z grubymi okularami zsuniętymi na sam koniec haczykowatego nosa, który podszedł do Władcy Ciemności i ukłonił się głęboko, a przynajmniej na tyle, na ile pozwalał mu jego podeszły wiek. Kruczowłosy wskazał dłonią Nathira, a starzec zdjąwszy z ramion centymetr krawiecki przystąpił do zdejmowania miary z elfa, mrucząc do siebie coś pod nosem. Uwinął się raz dwa, a następnie wyszedł, znów kłaniając się nisko. Viribus skinął mu tylko głową, a następnie machnął na rudego chłopaka, żeby przestał się wreszcie gapić i zmykał. Chciał zjeść w spokoju śniadanie ze swoją drugą połówką.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 183


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Sie 26, 2017 10:10 pm

Och, Nathir uważnie obserwował każdą zmianę w swoim ukochanym. Każde mrugnięcie, spięcie mięśni, smutek w oczach, zachwianie się - wszystko wyłapywały złote oczy elfa, a on natychmiast reagował, czy to obejmując, czy to przytulając, czy to całując. Jednym słowem, robiąc wszystko, by na pewno Władca jak najszybciej wrócił do pełni sił i przypadkiem znów nie pogrążył się w cierpieniu, które niemal zniszczyło ich dwójkę. Wyczuwanie jego mocy należało tylko do jednego z wielu aspektów, którym Nate poświęcał swoją uwagę.
Uśmiechnął się.
- Trzeba będzie w takim razie poszukać jakichś informacji na ten temat. Jeśli moglibyśmy przyspieszyć twoją regenerację, powinniśmy o tym wiedzieć. - Przesunął czułym gestem po czarnych włosach Pana Pałacu Nieśmiertelności. - Nie chcę, żebyś był zagrożony przeze mnie... - dodał z czułością, zaraz jednak milknąc, gdy został przyciągnięty do pocałunku. Zamruczał cicho, odwzajemniając go chętnie, przypominając sobie o ich aktywnościach z dnia poprzedniego i mimowolnie rozważając, czy nie mógłby odrobinę opóźnić wyjścia Viribusa i zająć go czymś ciekawszym od panowania nad światem.
Nathir wiedział, że mieli tyle czasu, ile tylko sobie zamarzyli - a jednak ani trochę nie zmniejszało to jego pragnień i niecierpliwości. Nigdy wcześniej do niczego mu się nie spieszyło, nigdy wcześniej nie potrzebował dotyku drugiej osoby jak powietrza, ani nigdy wcześniej nie garnął się do kogoś tak bardzo. Och, jak on go kochał. Całym sobą.
Odsunął się, gdy przybyli służący, a potem bez protestów dał zmierzyć wszystko, czego potrzebował starszy mężczyzna. W zasadzie, zdziwił się, że już wcześniej żaden z nich nie pomyślał o ubraniach. Oczywiście, Nate nie chodził nagi, ale... Nie dysponował też własną garderobą.
W zasadzie, nigdy nie posiadał wielu ubrań. Koszulę, może dwie, parę spodni, pasek - wszystko, co można było zmieścić w torbie podróżnej, a jednocześnie łatwo i szybko zdobyć w nowym miejscu. Sądząc jednak po procesie mierzenia i kilku pytaniach, dotyczących potencjalnego materiału, kroju i ewentualnych preferencjach, ten stan rzeczy miał się zmienić.
Gdy wreszcie dwaj nadprogramowi mężczyźni sobie poszli, elf znów usiadł na łóżku i wpatrzył się w kochanka, opierając głowę o wyższe, drewniane wykończenie łóżka. Sięgnął po losowy półmisek, podjadając z niego owoce i uśmiechając się lekko do siebie, myślami gdzieś daleko.
Oczywiście, dostawał od ludzi prezenty, podobnie od swojej rodziny, czy znajomych, ale... Ale miał wrażenie, jakby to było czymś innym. Zupełnie odmiennym od jego doświadczeń.
- Też będę chodził w czerni? Czy może w bieli? - spytał cicho, przekrzywiając głowę i powracając znów na ziemię. - Jak twoje kobiety?

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Sie 26, 2017 10:55 pm

Viribus pokiwał lekko głową. Jego ukochany miał rację. Nie mógł sobie pozwolić na zbyt długie powracanie do pełni sił. Nie wiedział, kiedy jego potęga będzie mu potrzebna, dla bezpieczeństwa powinien zatem jak najszybciej odzyskać zapasy swojej mocy. W tym stanie prawdopodobnie miałby problem, by odeprzeć ataki jakiegoś średnio potężnego maga. Ludzie nie mieli predyspozycji, jeśli chodziło o magię, ale zdarzały się wśród nich wyjątki. Wyjątki te nierzadko stawały po stronie wrogich armii. Ale także po jego. Tylko, że do ich kontroli musiał być potężny i niepowstrzymany. Musiał mieć siłę, która nie mieściła się w ich pojmowaniu, by całkowicie wyeliminować zagrożenie.
Władca Mroku również poczęstował się przyniesionym śniadaniem. Musiał przyznać, że jego kucharz był doskonały. Półmiski opływały w luksusowe, wymyślne potrawy. Owoce z najdalszych zakątków świata, najdelikatniejsze sery, najbardziej misternie zdobione, ręcznie robione słodkości. Czule starł kciukiem słodki, owocowy sok, który próbował spłynąć po jego brodzie z kącika ust i jak gdyby nigdy nic z niego zlizał, by po chwili ująć w dłonie twarz Nathira i zacząć całować zachłannie, ale łagodnie. Jemu również w głowie zaczęła rodzić się myśl, że może jednak jeszcze dadzą sobie radę bez niego.
Zaprzestał jednak tych czynności, gdy usłyszał słowa kochanka. Kruczowłosy zesztywniał i zamrugał, zaskoczony. Czyżby... Był zazdrosny? Albo niepewny jego miłości? Sądził, że był postawiony na równi z ludzkimi kobietami? Viribusa ogarnęła nagła irytacja. Jednak nie zamierzał się denerwować, wytykać mu niepewności jego oddania. Przecież dla nich obojga ta sytuacja była równie nowa. Obaj musieli nauczyć się ufać, kochać. To był zupełnie inny świat niż ten, w jakim żyli do tej pory.
- Będziesz chodził w złocie - rzekł całkowicie poważnie, patrząc mu w oczy i oparłszy się dłonią o wezgłowie łoża zbliżył się tak blisko, że Nathir mógł poczuć na twarzy jego chłodny oddech. - Jak mój największy skarb. Mój cały świat.
Pocałował go głęboko i namiętnie, chwytając mocno za kark i zaciskając na nim swoją chłodną dłoń, być może nieco zbyt agresywnie. Chciał mu pokazać, że należeli do siebie wzajemnie tak samo, identycznie. Żaden z nich nie był ponad drugim. Przesunął dłonią po jego szerokiej piersi, musnął koniuszkami palców jego obojczyk, odsuwając jednym palcem jedwabny szlafrok.
- A jeśli nie lubisz złota, możesz nosić taki kolor, jaki tylko zechcesz - wyszeptał chrapliwie. - Wystarczy tylko jedno twoje słowo.
Zrobiłby dla niego wszystko. Kolor szat był czymś błahym, nie było to żadne poświęcenie, a do tego gotów był Viribus. Najchętniej obsypałby go wszystkimi bogactwami tego świata - złotem, diamentami, przysmakami. Podarowałby mu cały kraj, ba, nawet wszystko, czym władał, wszystko, co miał w swoim posiadaniu. Był gotów dać mu, o cokolwiek poprosi, choćby miałby być to księżyc, słońce, albo najdalsza z gwiazd. A od samego początku oferował mu siebie. Całego. Każdy skrawek jego skóry już należał do Nathira, każda cząstka jego duszy, całe jego serce i umysł. Nie obawiał się już, że zostanie wykorzystany. Ufał swojemu kochankowi. A nawet jeśli pragnąłby go użyć - Władca Mroku wiedział, że z chęcią by na to pozwolił.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 183


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 2:15 pm

Prawdę powiedziawszy, Nathir sam nie był pewien, dlaczego właściwie w jego głowie pojawiło się takie porównanie. Oczywiście, nie do końca podobało mu się, że jego Władca miał cały harem kobiet, gotowych (i przeznaczonych) wyłącznie do tego, by go zaspokoić. Może miał wobec nich obowiązki? Niezależnie od tego, czy odczuwał taką potrzebę, czy nie, musiał raz na jakiś czas odwiedzić każdą z nich, spędzić z nią noc...?
Ta myśl nie spodobała się rudowłosemu. Wywołała w nim irytację i przywołała moc, skutkując zmianą koloru oczu elfa. Myśl, że ktokolwiek inny miałby dotykać jego mężczyzny, pieścić i być pieszczonym, smakować jego ust i skóry, była niemal nie do zniesienia. Nagle napad furii, któremu poddał się kilka dni wcześniej Viribus, stał się aż nazbyt zrozumiałym i uzasadnionym w oczach rudowłosego. Nie wątpił oczywiście w jego uczucie ani oddanie, ale... nie potrafił sobie wyobrazić sytuacji, w której będzie skłonny oddać Pana Ciemności komukolwiek - nawet, jeśli tylko na chwilę.
Zapewnienie Władcy, podobnie jak mocny, zaborczy pocałunek, odrobinę wyciszyły złość elfa. Nate poddał się mężczyźnie bez oporów, mięknąc pod jego dotykiem, rozluźniając się, rozchylając wargi w niemal uległym geście i wreszcie, po dłuższej chwili, cicho mrucząc, spoglądając znów swoim spokojnym, złotym spojrzeniem. 
Przesunął palcami po policzku bruneta, delikatnie chwytając go za bok głowy, bardziej sugerując, niż faktycznie zabraniając, by pozostał jeszcze chwilę przy nim, tak blisko, w takiej pozycji. 
- Złoto i zieleń. - Uśmiechnął się do niego, już niemal całkowicie uspokojony. Przymknął oczy, uspokajając rozedrgany oddech - zarówno po tamtych myślach, jak i namiętnych pocałunkach. 
- Czy masz wobec nich jakieś obowiązki? - spytał cicho, spoglądając na mężczyznę niepewnie, wręcz z zagubieniem. Pomimo, że nie użył bezpośrednio sformułowania, nie było żadnych wątpliwości odnośnie tego, o kim mówił. Nie chciał się dzielić swoim ukochanym z nikim. Nigdy. 
Oczywiście, akceptował i szanował misję Viribusa, ani myśląc stawać pomiędzy nimi, ale jednym było władanie królestwami, a drugim... Kobietami.
Zresztą, mężczyznami też.
- Twój harem składa się tylko z kobiet? - spytał nagle.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 3:14 pm

Nie odsunął się nawet na milimetr, gdy ich pocałunki znów zostały przerwane przez pytanie Nathira. Spojrzał mu głęboko w oczy, szukając... Sam nie wiedział, czego. Niepewności? Wątpliwości? Czegokolwiek. Chciał wyłapać wszystkie uczucia targające elfem, by jak najlepiej go zrozumieć. To, co w nich widział nie było mu obce. Władca Mroku również nie chciał nawet wyobrażać sobie kogoś innego dotykającego jego kochanka, oddającego się mu, całującego jego słodkie, ciepłe usta.
- Nie - odparł krótko i choć było to dla niego trudne, gotów był wyjaśnić. - Są do mojej dyspozycji, ale nigdy specjalnie nie czułem potrzeby, by skorzystać z ich usług. Byli tacy, którzy nader często odwiedzali swój harem, choć istnieje on głównie po to, by Władca miał szeroki wybór kobiet jako potencjalnych matek swojego potomka i dziedzica Czarnego Tronu.
Mówiąc, Viribus delikatnie nawijał sobie na długie, smukłe palce miękkie włosy Nathira, bawiąc się nimi, głaszcząc je. Patrzył mu w oczy. Nie mógł powiedzieć, że nigdy ubrana na biało kobieta go nie dotknęła, ale przenigdy nie było to tak niesamowite i niezwykłe doświadczenie, jak bycie z elfem. Raczej było czymś relaksującym i czasem niezbędnym, ale to już dawno minęło. Nigdy ich dotyk go nie fascynował, niekiedy wręcz odrzucał. Były ostatecznie tylko ludźmi.
- Nie wiem - odrzekł mężczyzna szczerze, wzruszając ramionami. - Nigdy nie interesował mnie jego skład. Podejrzewam, że mogą się znaleźć jacyś mężczyźni, ale w przeważającej części są to kobiety.
Ostatecznie przecież żaden mężczyzna nie był zdolny, by wydać na świat nowe życie, nowego Władcę Mroku. Nie chciał o tym rozmawiać. Nie czuł się z tym dobrze - nie wiedział, czy poprawia sytuację, czy ją pogarsza. Było zbyt wiele niewiadomych, a niepewność była jednym z najgorszych uczuć, jakie do tej pory doświadczył.
Szczęśliwie przerwało im pukanie do drzwi.
- Wejść - nakazał twardym, zimnym głosem Viribus, prostując się. Do komnaty wszedł zasuszony krawiec, który z rozbieganym, przerażonym wzrokiem zaczął bełkotać coś, że tak na szybko  tylko to udało mu się przygotować, ale będzie pracował dzień i noc, żeby wszystko było na miejscu w jak najkrótszym czasie, a następnie skinął dłonią na czekających za drzwiami ludzi, którzy wnieśli jeden komplet prawdopodobnie przeszytych na sylwetkę elfa ubrań. Władca Ciemności wspomniał jeszcze, że mógłby włączyć do kolekcji jeszcze zieleń, a potem odesłał go, zatrzymując jednego z chłopców na posyłki. Nakazał mu przekazanie wszystkim jego najważniejszym urzędnikom rozkazu jak najszybszego zebrania się w sali obrad, gdzie Viribus wysłuchiwał ich raportów - albo raczej strachliwego jęczenia i nieśmiałych narzekań.
Z uśmiechem kruczowłosy zachęcił kochanka, by zerknął na przyszykowany strój i założył go - składały się nań złota tunika z kołnierzem pod szyję i długimi, rozszerzanymi na końcach rękawami, czarny płaszcz do ziemi z ciężkiego sukna, spięty na ramieniu ogromnym, czerwonym klejnotem, sznurowane u góry skórzane spodnie i buty z wysoką do połowy łydki cholewą. Choć nie był to komplet szalenie wymyślny, wykonany był z najwyższej klasy materiałów i mistrzowską starannością, poza tym cechował się wyjątkową wygodą. Stroje Władcy Mroku były raczej sztywne i obcisłe, ten nie miał tego typu właściwości.
Gdy tylko zjedli śniadanie i Viribus uznał, że obaj są gotowi, wstał i poprowadził swojego kochanka wgłąb Pałacu Nieśmiertelności, wprost do przestronnej, czarnej sali, w której umieszczony był ogromny, kamienny stół z wyrytą mapą świata. Siedzący przy nim dostojnicy natychmiast wstali i skłonili się nisko wchodzącym postaciom, a sam Pan Ciemności usiadł u szczytu, wpierw pozwalając, by Nathir zajął miejsce tuż obok niego, na równie wysokim i bogato zdobionym krześle.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 183


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 4:10 pm

Wyjaśnienia Viribusa na szczęście uspokoiły elfa. Wiedział, że Władca nigdy by go nie okłamał, a dodatkowo widział jego zachowanie. Reakcje. Obojętność, czy też obrzydzenie, gdy mówił o innych, zaś uwielbienie, gdy spoglądał na niego. Ten wzrok nie pozostawiał żadnych wątpliwości i pozwolił nieprzyjemnym emocjom się wyciszyć, pozostawiając wyłącznie te równie ciepłe.
Nathir odsunął się odrobinę od mężczyzny, gdy usłyszał pukanie, mimo wszystko niechętny do okazywania uczuć publicznie. Nie dlatego, że wstydził się swojego ukochanego, lecz dlatego, że nie chciał zniszczyć jego chłodnego wizerunku. Brunet był jego w każdym momencie, nawet w tym, gdy twardą ręką rządził światem.
Elf podniósł się i przebrał w otrzymane rzeczy, napotykając problem przy płaszczu. Był... ciężki. Rudowłosy zważył go w dłoni, przy okazji dostrzegając olbrzymi klejnot, który niewątpliwie był jedną z głównych przyczyn, a dodatkowo... wydawał się rudowłosemu niesamowicie pretensjonalny. Odłożył ostatnią część odzienia na krzesło, stwierdzając że poradzi sobie w Pałacu Nieśmiertelności bez płaszcza (w końcu i wcześniej go nie nosił) i... Zatrzymał w pół ruchu, dostrzegając spojrzenie Władcy.
Uniósł jedną brew, odwzajemniając je i zakładając ręce na piersi.
- Nie uważasz, że to jest lekka przesada? - spytał w końcu. - Zdaję sobie sprawę, że ludzie rozumieją tylko język symboli... - Zawiesił głos, przypominając im jedną z ich pierwszych rozmów. - Ale mimo wszystko, Viribusie. Nie przystoi mi też, bym był ubrany lepiej od ciebie. - Uśmiechnął się, podchodząc do bruneta i przesuwając palcami po jego włosach w czułym geście.
Usiadł znów na łóżku, chwytając jeden talerz do ręki, nakładając sobie po trochu z różnych smakołyków, a potem przystąpił do konsumpcji. Nadal nie był przekonany do płaszcza z wielkim klejnotem w jeszcze większej klamrze. Taki przepych nie wydawał mu się ani odpowiedni, ani pasujący do jego osoby. Niezależnie od tego, jak cenny był dla bruneta - a, co by nie mówić, był to wielki zaszczyt i radość dla niego - nie chciał aż tak się wyróżniać i sugerować czegoś, co jednak w pewnym stopniu powinno być ich.
Mimo wszystko jednak uległ życzeniu Pana Mroku, przywdziewając ciężki, czarny materiał i przemierzając korytarze u jego boku tak odświętnie ubrany. Zanim przekroczyli próg sali służącej do tego typu obrad, gdy minęli trzy ubrane na biało kobiety, rudowłosy delikatnie i krótko chwycił kochanka za ramię, odzywając się w swoim ojczystym, szeleszczącym języku:
- Ta kobieta, z haremu, która złapała mnie wtedy w bibliotece, zniknęła. Sądzę, że powinieneś się zająć w najbliższym czasie też i tą kwestią, Viribusie. Na wszelki wypadek - mruknął.

Elf prezentował się w szatach, na zdobionym krześle, jakby był stworzony do władania. Przyciągał spojrzenia, które z absolutną obojętnością ignorował, obserwując na zmianę swojego ukochanego i tego "ważnego człowieka", który w danym momencie przemawiał. Próbował zrozumieć coś z monotonnych wypowiedzi, chcąc zająć czymś myśli, a przy okazji - być może, pewnego dnia - przydać się brunetowi, ale z każdą chwilą ogarniało go coraz większe znużenie. Fakt, iż Viribus nie ziewał, wydawał mu się niemal nieludzki.
Nic dziwnego, że uznają go za boga. Zwykły śmiertelnik umarłby tu z nudów.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 5:06 pm

Zdawał sobie sprawę z tego, że Nathir nie przywiązywał się specjalnie do bogactw, nie obchodziły go i nic dla niego nie znaczyły. Jednak trochę dotknął go fakt, że strój mu się nie podobał. Niby nie on go projektował, a jego wytyczne zawierały tylko sugestię, żeby krawiec postarał się tak, jakby szył dla samego Władcy Mroku, ale to dalej był prezent. Musiał koniecznie uściślić swoje wskazówki dotyczące linii szat, która przez najbliższe dni miała być wykonywana. Poza tym chciał, aby jego kochanek wyglądał na ważnego. Na kogoś lepszego, niż ci wszyscy dostojnicy. Z jakiegoś powodu chciał, by wszyscy to widzieli. Nie tylko nie obchodziło go, że to mogło coś sugerować - nawet nie przeszło mu to przez myśl. W jego pojmowaniu nie mieścił się fakt, że ludzie mogli obgadywać strój elfa i snuć domysły na temat ich relacji.
Viribus kiwnął głową. Jego ukochany miał rację - wyglądało to podejrzanie i wymagało jego uwagi. Nie przypominał sobie, by jakaś kobieta tak po prosty zniknęła z haremu. Owszem, mogły odejść, ale ze względu na luksusowe, wygodne życie, jakie wiodły, żadna się na to nie decydowała. Nie były traktowane źle, nie miały również rąk pełnych roboty. Wiele dziewcząt marzyło, by służyć przynajmniej przez kilka miesięcy w Pałacu Nieśmiertelności, zostawiając za sobą zapyziałe wioseczki i swoje dotychczasowe życie.

Ludzie znajdujący się w komnacie udawali, że nie są zainteresowani elfem, który przybył u boku ich władcy, ale nie mogli powstrzymać się przed lustrowaniem go ukradkowymi spojrzeniami, a szczególnie interesujące zdawały się być jego uszy. Nie mogli również zapobiec zastanawianiu się, jaka była relacja tej dwójki - jednak nie śmieli nawet myśleć o tym, że mógłby być kimś więcej dla kruczowłosego mężczyzny, niż tylko trofeum, ostatnim z całej rasy, która przeżywała swoją świetność jeszcze przed pojawieniem się pierwszego Władcy Mroku. Zbyt dobrze znali swego boga - przynajmniej tak sądzili.
Jako pierwszy wstał osobnik zajmujący się skarbem imperium. Najpierw zdał krótki raport dotyczący przychodów, skupiając się zwłaszcza na nowo włączonych w skład królestwa Viribusa włości, by następnie przejść do streszczenia największych wydatków ostatnich miesięcy, bieżących potrzeb i planowanych inwestycji oraz ekspensów. Władca Mroku nawet nie musiał udawać, że słucha. Doskonale rozumiał każde wypowiedziane słowo i czasem wtrącał coś od siebie. A to nakazywał przeznaczyć więcej na armię w danym regionie, a to obciążyć niektórych możnowładców większymi podatkami, a gorzej radzącym sobie regionom nieco rozluźnić pas. Zdrowa ekonomia była podstawą, a utrzymywanie dobrobytu na podbitych terenach było jego obowiązkiem.
Następny zabrał głos główny generał jego sił - opowiadał o sukcesach na poszczególnych frontach i czekał na rozkazy Pana Ciemności. Viribus pouczył go, jak ma następnie postępować. Niedługo potem astrolog miał do powiedzenia coś o pogodowych anomaliach, burzach i sztormach, które przez ostatnie kilka dni miały miejsce na terenach bliskich Pałacowi Nieśmiertelności. Władca Mroku zachowywał kamienną twarz, mimo że dobrze znał ich przyczynę.
Viribus zdawał się poświęcać im całą swoją uwagę, ale nie była to prawda - co jakiś czas rzucał znaczące spojrzenie siedzącemu po jego prawicy kochankowi, sprawdzając, jak bardzo się nudzi. Ukradkiem musnął go palcami po kolanie, jednocześnie przytakując tym razem brodatemu mężczyźnie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 183


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 6:37 pm

Elf odrobinę się przebudził, gdy wyłapał słowo "anomalie" u astrologa. Wsłuchał się w jego opis sytuacji i teorie, dopiero po dłuższej chwili orientując się, że przecież on znał przyczyny sztormów. Jedna z dwóch siedziała obok niego.
Uniósł dłoń do góry, ukrywając uśmiech, nim nie udało mu się odzyskać panowania nad sobą. Spojrzał na utrzymującego powagę Viribusa i z trudem nie parsknął śmiechem, wyobrażając sobie to, co w tym momencie musiał myśleć Władca Mroku. W skrytości ducha podziwiał ten jego nieprzenikniony chłód i obojętność, nawet w takich momentach - bo o ile najwidoczniej do śmierci i rozpaczy mógł przywyknąć, o tyle do słuchania o konsekwencjach swoich upojnych doznań - nie miał raczej kiedy. Szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę, że to nie jedna, a moce ich obu doprowadziły morze do takiego, a nie innego stanu.
Chwilowe rozbawienie w końcu jednak minęło, a na jego miejsce znów wpłynęła nuda. Nathir mimowolnie zaczął się zastanawiać, czy mógłby pojawiać się na tych spotkaniach z jakąś księgą - będzie wtedy u boku swojego ukochanego, a jednocześnie nie zagrozi mu kompromitacja w postaci zaśnięcia na oczach najważniejszych osób w wielkim królestwie Viribusa. Delikatnie drgnął, gdy poczuł jego dłoń na swoim kolanie, a po chwili zsunął na nią też swoją, wodząc po chłodnej skórze palcami i tworząc na niej wzorki.
Jasne, było śmiertelnie nudno, ale... Ale byli razem, przy sobie. Nie mógł na to narzekać, pomimo faktu, iż oczy same chciały mu się zamknąć.

Wreszcie, pewna część spotkania zakończyła się. Ambasadorzy z różnych odległych krain ustawili się z podarkami, petycjami różnego typu i rodzaju, opowiadając o swoich problemach, nadziejach oraz ofertach handlowych. Część z tych miejsc Nate zwiedził, dzięki czemu miał już jako-takie pojęcie o tym, o czym akurat toczyła się dyskusja. Wyprostował się nawet, wsłuchując się w rozmowę i obserwując poczynania obu stron - swojego Władcy i danego ambasadora. Czas odrobinę przyspieszył, chociaż koniec obrad wciąż był poza zasięgiem wzroku kogokolwiek zamkniętego w sali.
Nathir powiódł znudzonym spojrzeniem po pomieszczeniu, gdy temat znów zszedł na bardziej ekonomiczne kwestie. Z trudem powstrzymywał się od ziewania, przesuwając wzrokiem przez kolejnych mężczyzn w różnym wieku, docierając wreszcie do swojego ukochanego. Miał ochotę uśmiechnąć się, widząc jak ten nadal, z absolutnym skupieniem i powagą analizuje wszystkie kwestie, dochodząc do najlepszych rozwiązań, ani trochę nie okazując zmęczenia czy znudzenia. Był niesamowity.
Viribus właśnie unosił kielich z jednym z napojów z odległych krain. W szklanym naczyniu kosztowne, ciemnofioletowe wino prezentowało się szlachetnie i niespotykanie. Tak głęboki i specyficzny odcień był w zasadzie nieosiągalny, istniało na całym świecie - być może - kilka rodzajów owoców, które mogły zostać przetworzone do takiej formy, bukietu zapachu i smaku, który oszałamiał.
Za to tylko jeden cechował się specyfiką, która wymagała pozostawienia części owoców w środku, na dnie, by podtrzymać wyjątkowy smak i umiejętności. Oczy rudowłosego rozszerzyły się w nagłym zaalarmowaniu, natychmiast wypełniając zielonym, magicznym odcieniem. Wychylił się, chwytając Władcę za nadgarstek, bez żadnych wyjaśnień zmuszając go do odłożenia naczynia na stół, dosłownie w ostatniej chwili zabierając mu go sprzed ust. Powietrze wypełnił zapach świeżej trawy, gdy rudowłosy powiódł nieludzkim spojrzeniem po ambasadorach, szukając tego właściwego, który przyniósł ten podarek Władcy.
Jeden z najmłodszych obecnych nawet nie czekał, aż zostanie znaleziony. Natychmiast ruszył, biegnąc do drzwi, jakby od tego zależało jego życie - co, w zasadzie, było faktem. Moc Nathira pogoniła za nim, elf nawet nie drgnął, zatrzaskując otwierające się dla chłopaka drzwi - a gdy ten ich dopadł i szarpnął z beznadzieją, zapach trawy stał się tylko intensywniejszy.
Wszystko wydarzyło się w ciągu ułamku sekundy, a zakończyło błyskawicznie - młody ambasador upadł na ziemię, w konwulsjach, zaś rudowłosy zesztywniał w szoku, natychmiast zmieniając barwę oczu na złotą.
Nikt nie zdążył się nawet odezwać.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 155


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 9:28 pm

Ostatecznie ta nudniejsza, a zarazem znacznie ważniejsza część wymagająca jego opinii i rozkazów zakończyła się. Należało przejść zatem do tej znacznie gorszej, której Viribus szczerze nienawidził - przyjmowania ambasadorów. Jeśli byli przekazać kapitulację państwa, albo oznajmić chęć zostania włączonym do imperium, mógł to jeszcze jakoś znieść - to były dobre wieści i najczęściej sprawa była prosta, mógł ją również załatwić od ręki. Najczęściej jednak była to okazja do marudzenia i wysnuwania wobec Władcy Mroku żądań, przykrytych "troską o poddanych" oraz próbą ułagodzenia ich wręczaniem drogich, luksusowych prezentów.
Zawsze powstrzymywał się, żeby nie wzdychać, słysząc kolejnego, który żądał niemożliwego. Właściwie ci, którzy żądali nie pojawiali się osobiście, a Viribus nie zamierzał karać najczęściej przerażonych do granic ambasadorów, których pracą było jedynie przekazywanie słów inteligentnych inaczej możnowładców, którzy zajmowali się przydzielonymi im przez Pana Ciemności terenami.
Ukradkiem posłał Nathirowi udręczona spojrzenie, gładząc jego dłoń kciukiem i rozpoczął wysłuchiwanie tego, co mieli do powiedzenia przybysze. Niektórzy faktycznie przychodzili z jakimś realnym problemem, jednak większość wygadywała jakieś puste frazesy i insynuowała, że gdy tylko dostrzegą taką możliwość, odłączą się od imperium, jeśli... po czym stawiała zamaskowane w uprzejmościach warunki.
W pewnym momencie jeden z posłańców zaproponował mu skosztowanie specjału z jego krainy, niezwykłego, aromatycznego wina, najlepszego ze wszystkich wyprodukowanych roczników. Viribus zgodził się więc uprzejmie - było się czym zachwycać. Kolor był niespotykany i zachęcający, zapach alkoholu również. Mężczyzna zbliżył kryształowy kielich do nosa, by podziwiać niesamowity, bogaty i wręcz oszałamiający bukiet napoju.
Już niemal dotknął brzegu kielicha ustami, by skosztować wreszcie sprezentowane wino, gdy nagle Nathir złapał go za nadgarstek gwałtownie, prawdopodobnie, by zmusić go do odstawienia naczynia, jednak kruczowłosy w zaskoczeniu rozluźnił swój uchwyt, a drogocenny kieliszek rozprysł się na marmurowej posadzce na tysiące drobnych, lśniących odłamków.
Zanim zdążył cokolwiek zrobić, pojąć, co się właśnie stało, jego ukochany już zajmował się sytuacją, a jego moc podążyła w kierunku młodego posłańca, który natychmiast rzucił się do ucieczki. Elf sprawnie mu ją uniemożliwił, jednak ku zaskoczeniu wszystkich, młodzieniec padł nagle na ziemię.
Przez kilka krótkich chwil wszyscy zebrani stali sztywno, w milczeniu patrząc, jak z ambasadora rzucającego się po zimnej posadzce powoli ulatuje życie.
- Wszyscy wynocha - rzekł tylko lodowato Viribus, ściągnąwszy brwi, co było najgorszym z możliwych znaków. Posłańcy i urzędnicy wysilali swoją wolę, by nie zrobić wyścigu do drzwi i nie przepychać się łokciami, a zamiast tego opuścić komnatę spokojnie, omijając leżące w progu ciało.
Gdy tylko zostali sami, Władca Mroku ścisnął dłoń ukochanego i podszedł do martwego. Był w zasadzie tylko chłopcem. Ukląkł przy nim i jednym ruchem odwrócił go na plecy, by zaraz zacząć oględziny. Nie było dla niego jasne, czemu padł na miejscu.
- Próbował mnie otruć? - zapytał, patrząc w oczy Nathirowi. Przez jego twarz przemknął cień zaskoczenia. Nikt jeszcze nie próbował wykonać zamachu na jego życie. Zbyt się bali. Ten najwyraźniej nie miał podobnych oporów. Albo znacznie bardziej obawiał się tego, kto mu to rozkazał. Wątpił, by to wszystko przygotował na własną rękę. Nie tak łatwo było dostać się do Pałacu Nieśmiertelności.
- Ty to zrobiłeś? - szepnął jeszcze, a jego spojrzenie pełne było troski. Pogładził ramię kochanka czułym, spokojnym gestem. Powinni natychmiast wezwać medykusa, by zidentyfikował ciało i ustalił przyczynę śmierci. Viribus wezwał zatem sługę i przekazał mu swoje życzenie, znów zostając w pomieszczeniu tylko ze swoją drugą połową.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 183


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 10:34 pm

W oczach Nathira wszystko przebiegło jednocześnie bardzo szybko i bardzo wolno. Najpierw widział swojego ukochanego, który unosił kielich do ust, którego dzieliły ułamki sekund od przełknięcia drogocennego napoju i zakończenia życia, a zaraz potem patrzył na młodego, gustownie ubranego chłopaka, który rzucał się po posadzce, gdy jego ciało walczyło z bólem... A potem poddało się.
Serce elfa zatrzymało się po raz drugi, a na twarzy pojawił się absolutny, całkowicie szczery i niczym nieskrępowany szok. Wizja śmierci Viribusa była czymś strasznym, niszczącym go od wewnątrz, ale... Ale nie oczekiwał tak szybko dostrzec nieruchomego, martwego ciała. Jak zaczarowany uniósł się i podszedł do chłopaka, nie zauważając, że pomieszczenie chwilę wcześniej opustoszało. Uklęknął na posadzce, przesuwając delikatnie drżącymi palcami po twarzy nieżyjącego ambasadora, ignorując chwilowo zarówno słowa, jak i czyny Władcy.
Czy to była jego moc? Nie był gotowy na takie wykorzystanie swoich zdolności. Nigdy nie użył ich przeciwko drugiej istocie. Nigdy.
Oczywiście, zaniepokoił się - nie, przeraził się - gdy nagle zdał sobie sprawę, że jego ukochany mógłby umrzeć, tak szybko, u jego boku, na jego oczach, ale... Ale zabić?
Tkwił tak dalej, gdy pojawił się medykus, szybko i sprawnie sprawdzając ciało młodego chłopaka. Już nie pamiętał, kiedy ostatnio wezwano go w Pałacu Nieśmiertelności do sprawdzenia czyjegoś ciała - przyczyna zawsze była znana i nosiła czarne szaty - ale niczego ze swoich nauk nie zapomniał i szybko odnalazł przyczynę. Trucizna ukryta w niewielkim pojemniczku w zębie. Rozgryzienie spowodowało błyskawiczną śmierć, łatwą do dostrzeżenia, w zasadzie niemożliwą do powstrzymania - nawet zupełnie unieruchomiony jeniec byłby w stanie w ten sposób się zabić.
Ktokolwiek stał za próbą zabicia Władcy, pozostał tajemnicą.
Dopiero gdy ciało wyniesiono, a drzwi od sali znów zamknięto, pozostawiając Pana Ciemności i elfa w samotności, rudowłosy wreszcie na niego spojrzał. Do jego oczu wlała się ulga, a on sam wyciągnął dłoń, chwycił kochanka i mocno przyciągnął do siebie, zamykając w objęciach, otulając magią, włosami, ciepłem i radością zmieszaną z przerażeniem.
- To były tak zwane owoce... - Zawiesił głos, próbując odnaleźć słowo, ostatecznie jednak szeleszcząc jedno, niewyraźne, po elficku. - Są bardzo rzadkie, występują tylko na terenie jednego królestwa. Są bardzo cenne i w zasadzie nieszkodliwe. - Przełknął ślinę, przechodząc na powrót do swojego ojczystego języka. - Reagują wyłącznie, gdy mają kontakt z magią. W tamtych rejonach... Moc nie jest dobrze widziana. Podaje się je wszystkim dzieciom, a te, które mają w sobie jakikolwiek pierwiastek mocy, natychmiast giną. Samozapłon. - Wyjaśnił, odrobinę drżącym głosem, przesuwając dłońmi po plecach, karku i włosach kochanka, upewniając się, że żyje. Że jest cały. Że tego nie wypił.
- Niewielu o tym wie, bo i niewielu ludzi jest obdarzonych darem magii. Dlatego pewnie przeszło przez twoje zabezpieczenia - musiałby spróbować go ktoś, kto ma moc.
Elf wtulił nos w szyję mężczyzny, a przez jego ciało przeszedł, wcale nie tak subtelny, dreszcz. Gdyby go nie było... Gdyby Viribus poszedł na spotkanie sam...

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Światło w mroku   

Powrót do góry Go down
 
Światło w mroku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: