CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Światło w mroku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Światło w mroku   Pią Lip 28, 2017 8:23 pm

First topic message reminder :



W Zamku Nieśmiertelności, na Czarnym Tronie, zasiada najpotężniejsza istota jaką widział świat, rządząca niepodzielnie swym ogromnym, wciąż powiększającym się imperium. Władca Ciemności przez swoją ekspansywną politykę spycha inne cywilizacje do niegościnnych części świata, a te królestwa, które się poddadzą, wciela do swojego państwa. Natomiast każdy, kto się opiera, jest bezwzględnie niszczony - miasta palone są do gołej ziemi, z pałaców zostają tylko zgliszcza, a w salach tronowych, ku przestrodze, urzędują nabite na pal koronowane głowy. Całe rasy, które nie chcą uznać jego zwierzchności, wybijane są co do nogi. Mówi się, że Pan Mroku nie ma serca. Że jest ono z kamienia, albo w jego miejscu ma ziejącą w piersi dziurę. Że zamraża wzrokiem i zabija dotykiem. Co jeśli znajdzie się ktoś, kto w to nie wierzy? Kto widzi w nim coś, czego nikt inny nie dostrzega?

Władca Ciemności: @Stardust
Elf: @Argent




Imię: Viribus
Wiek: 117 lat

Wzrost: 177 cm
Kolor oczu: Szare
Kolor włosów: Czarne

Charakter: Władca Ciemności. Pan Mroku i najsilniejszy człowiek, który kroczy po tej ziemi. I to właśnie oznacza jego imię - siłę. Ma, zdaje się, poczucie misji i niezłomny charakter. Brak sumienia. Boską powinność do wykonania. Sam w to wierzy - że narodził się po to, by zaprowadzić na świecie porządek. Jednocześnie jego pobudki nie są tak czyste - jest chciwy i zachłanny, chce mieć wszystko, jak okiem sięgnąć. Władać każdym, najdrobniejszym nawet życiem. Mimo to nie czerpie przyjemności z przemocy, przynajmniej z reguły. Dla niego to smutna konieczność pokazania innym lepszej drogi - bo w końcu w jego mniemaniu jego sposób jest najlepszy i tylko on jest w stanie zapewnić szczęście każdemu stworzeniu. Choć gardzi innymi jako stworzeniami niższymi, niegodnymi nawet lizać podeszwy jego butów, czuje, że jako ktoś ponad nich, powinien wskazać im kierunek rozwoju, zaopiekować się nimi - niczym ojciec rządzący w domu ciężką ręką. Odmawia sobie wszelkich ludzkich cech - bo przecież jest bytem nadrzędnym, istotą boską. Nie może popełniać błędów tych pośledniejszych stworzeń, poddawać się tym samym żądzom i instynktom. Jednak nawet po wieku istnienia, czy ktoś jest w stanie wyciszyć całkowicie swoje uczucia i pragnienia? Czyż serce, nawet zasuszone i bez życia niczym pustynia, wciąż, po latach nieurodzaju, nie pragnie miłości niczym wody? Zrozumienia? Czy nie jest samotne w swym myśleniu, że każdy inny jest pod nim? Viribus nie zadaje sobie takich pytań. Może kiedyś to robił, ale dawno o tym zapomniał. Dawno nauczył się, że samotność jest synonimem władzy. Nie przeszkadza mu to, że jego jedynym towarzyszem jest własny głos. I tak wszyscy go nienawidzą. Władza wymaga strachu, strach rodzi nienawiść, obrzydzenie. Zna tylko to i z tego czerpie swoją niszczycielską siłę.

Ciekawostki:
  • To syn poprzedniego Władcy Ciemności - wychował się więc w samotności i bojących się go ludzi
  • Jest genialnym taktykiem
  • W wolnych chwilach grywa w szachy, na organach albo pianinie, czy też czyta książki - zajmują go czynności, do których wystarczy jedna osoba
  • Wysługuje się wszystkim i każdym, nikt i nic nie ma dlań wystarczającej wartości, by być postawionym na jego poziomie
  • Włada ogromną, niszczycielską mocą, która jednak gdyby chciał, mogłaby posłużyć celom tworzenia; zawsze widział ją jako narzędzie opresji, strachem wzbudzające podziw i autorytet
  • Jest całkiem młody, jak na Władcę, aczkolwiek nie sprawia to, że jest mniej kompetentny
  • Ma chłodny, niski głos, który wywołuje ciarki, a także lodowate, przeszywające spojrzenie zdające się niszczyć dusze
  • Porusza się sprężyście, jego ruchy są zdecydowane, nie wykonuje nieprzemyślanych gestów - jest w nim władcza gracja i elegancja, na swój sposób piękna

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~


Ostatnio zmieniony przez Stardust dnia Sob Lip 29, 2017 11:45 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Pią Sie 25, 2017 3:22 pm

To było jak fajerwerki. Jak nieustający taniec wybuchów i płomieni, którego nie mogli kontrolować. Byli jak dzień i noc, jak życie i śmierć, jak ziemia i niebo. Przeciwności, które nie mogły bez siebie istnieć, które na zawsze połączone były w harmonii, które akceptowały się bez żadnego ale. Które kochały się, nie usiłując zmieniać niczego w drugiej połowie. Jak porządek i chaos, które zderzały się gwałtownie i namiętnie, mieszając i łącząc, które były zarazem jednością i dwoma różnymi, osobnymi bytami.
Nic więc dziwnego, że wszystko było tak nowe, tak intensywne, każde doznanie ich ogarniało w nieposkromiony sposób. Nawet gdyby chcieli, nie mogli zrobić nic, poza poddaniem się temu sztormowi uczuć, modląc się w duchu, by nie utonąć, choć słona woda wlewała im się do nosów i płuc, paliła w gardle, a mroczna toń ciągnęła w dół, wabiąc swą tajemniczością. Jednocześnie dawno już zapomnieli, jak to jest być na stałym lądzie, czuć twardą ziemię pod stopami i kontrolę. Viribusa zaskakiwało wszystko, na nowo zyskał zdolność zachwycania się światem.
A w szczególności Nathirem. Wszystko w nim budziło we Władcy Ciemności podziw, zapierało dech w piersiach. Uśmiechnął się błogo, gdy po osiągnięciu spełnienia poczuł ciepłą dłoń na swojej twarzy, czule odgarniającą mu włosy. Był zarumieniony, zmęczony i zmierzwiony, ale szczęśliwy, podobnie jak elf. Widział to w jego oczach. Oddawał delikatne pocałunki, cieszył się jego bliskością, zapachem. Czuł, że do niego należał, że był bezpieczny w jego ramionach. Że tam było jego miejsce.
Dokończyli kąpiel, tym razem naprawdę się myjąc i doprowadzając do porządku komnatę, by zatopić się w jedwabnych poduchach i futrach, spleść się w ciasnym uścisku, jakby w próbie połączenia się, a w końcu zasnąć, oddychając sobą wzajemnie.

Jasne promienie słońca padające na nich z wysokich okien obudziły Viribusa o poranku, jednak nie wstawał. Leżał nieruchomo, wsłuchując się w spokojny oddech swojej drugiej połowy, patrząc na jej lśniące w słońcu płomienne włosy i długie rzęsy, obserwując twarz, której wyraz nie był zmącony żadnymi negatywnymi emocjami i podziwiając tańczące wokół drobinki kurzu, które mieniły się niczym klejnoty, dodając tej niesamowitej scenerii magii.
Złożył na wargach elfa czuły, słodki pocałunek, gdy zobaczył, że zaczyna się przebudzać. Powitał go delikatnym, pełnym oddania uśmiechem i pogłaskał go po policzku, muskając ledwie opuszkami palców. Wiedział, że już nie mógł ignorować dłużej swoich obowiązków, mimo to nie chciał rozstawać się z Nathirem ani na sekundę.
- Dzień dobry - szepnął po elficku, stykając swój nos z jego. - Zechcesz mi dzisiaj towarzyszyć?
Jego serce rozdzierało się na myśl, że miałby być choćby przez chwilę nawet w innym pomieszczeniu. Chciał mieć Nathira przy sobie, u swojego boku już na zawsze. Na wieczność. Nie planował żadnych audiencji ani egzekucji, przynajmniej nie na dzisiejszy dzień, sądził więc, że kochanek powinien jakoś znieść spotkania z ambasadorami i najwyższymi urzędnikami, których raportów musiał wreszcie wysłuchać. Przydałoby się również umówić spotkanie z krawcem. Władca Ciemności nie mógł pozwolić, aby osoba, do której należało jego serce, nie miała własnej garderoby pełnej bogatych, luksusowych szat. Ogarnęła go nagła potrzeba, by obdarować płomiennowłosego wszystkim, co miał. Chciał dać mu cały świat, a przynajmniej to, co było w nim najlepsze, chroniąc od brzydoty i złego.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 233


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Sie 26, 2017 3:08 pm

Elf przy swoim ukochanym sypiał wspaniale. Uwielbiał mieć go przy sobie, tak blisko i dokładnie przytulonego, zamkniętego w jego ramionach i osłoniętego przed światem. Wiedział, że Viribus sobie poradzi ze wszystkim, z każdą istotą z osobna i całymi rasami, z każdą burzą i problemem, ale mimo to czuł chęć - nie, konieczność - ochronienia go przed wszystkim. Chłodny i zdystansowany Władca Mroku był już tylko odległym wspomnieniem, ale rudowłosy czasami widział w tej pięknej, uśmiechniętej twarzy, obawę. Subtelną niepewność, bo przecież nie strach? Pamiętał zranione spojrzenie bruneta, tak jak pamiętał jego początkową, zimną i wykalkulowaną, ciekawość. Wiedział, a przynajmniej podejrzewał, ile kosztowało pana zamku zaufanie mu - ostatniemu ze swojego gatunku. Domyślał się, jak smutne i samotne musiało być wcześniej jego życie i nie chciał, by znów się takim stało.
Uniósł powieki, spoglądając na kochanka, który obdarzył go pięknym, pozbawiającym tchu, uśmiechem. 
Odwzajemnił go natychmiast, przyciągając jeszcze bardziej ku sobie, aż nie było już jasne, gdzie kończył się jeden z nich, a zaczynał drugi. Zamruczał cicho, obdarzając miękkimi pocałunkami twarz bruneta.
- Dzień dobry, mój kochany. Bardzo chętnie - szepnął w jego wargi, aż jaśniejąc z radości. Przesunął palcami jednej ręki po jego boku i ręce, powoli docierając do twarzy i odwzajemniając się równie delikatnym muśnięciem policzków. 
Zaraz jednak zamrugał, przypominając sobie o tym, z kim właściwie jest. Z Władcą Mroku. Chłodnym tyranem, którego wszyscy mieli się obawiać, który twardą ręką zaprowadzał porządek na ziemiach tak odległych, iż nie wszyscy o nich słyszeli.
Pogładził kciukiem jego wargi, nim nie złożył na nich kolejnego czułego pocałunku.
- Nie będzie to jednak dla ciebie kłopotem? Nie chcę przypadkiem odwrócić twojej uwagi od obowiązków... - Uśmiechnął się mimowolnie. - Ani w żaden inny sposób wpłynąć na to, czym się zajmujesz.
Jego słowa były czymś więcej, niż tylko niepokojem o to, czy Viribus przypadkiem podejmie złą decyzję, ponieważ skupił się na swoim towarzyszu. Rudowłosy jednocześnie zapewniał go, że nie planuje zmienić jego misji, niezależnie od środków, na jakie zdecyduje się Pan Ciemności, a zarazem wyrażał obawę, że przy nim wizerunek tyrana może ulec zmianie. On widział obie twarze bruneta i nie obawiał się, iż nagle jego uczucie zblaknie przez świadomość czynów Władcy - inni ludzie mogli jednak mieć odmienne zdanie. Brunet nie miał prawa do słabości i obaj o tym dobrze wiedzieli.
- Szsz... - mruknął, obracając ich tak, by kochanek znalazł się całkiem na plecach, pod elfem, który jeszcze dokładniej owinął go dłońmi i nogami, zasłonił swoimi długimi włosami, ciałem i kocami, całując starannie każdy kawałek skóry, cierpliwie przesuwając się po twarzy, brodzie, szyi, ramionach i piersi. - Jesteś mój.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Sie 26, 2017 7:30 pm

Viribus oddawał pocałunki czule i skrupulatnie, dokładnie pieszcząc wargi kochanka swoimi. Lekki uśmiech nie schodził mu z twarzy, nawet gdy Nathir wyraził swoje wątpliwości. Pogłaskał go tylko lekko po włosach, odgarniając kilka kosmyków na bok.
- Nic, co jest z tobą związane, nie jest dla mnie kłopotem - odparł, choć nie do końca wiedział, jak interpretować słowa elfa. Nie chciał go do niczego zmuszać. Zdawał sobie sprawę z tego, że spotkania mogą go nudzić, a oglądanie, jak ktoś jest rozczłonkowywany na pałacowej posadzce z pewnością było ostatnim, co chciałby robić. Wiedział, że sprawiłoby mu to ból. Nie oczekiwał też, że zrozumie jego postępowanie, albo będzie je pochwalał. Miał tylko cichą nadzieję, że nie zmieni ono łączącego ich uczucia, nie wypaczy.
- Zapewniam, że twoja nieobecność będzie zdecydowanie bardziej rozpraszająca - rzekł mężczyzna, całując elfa namiętnie i pozwalając mu się odwrócić na plecy. Gdy był od kochanka oddalony, Władca Mroku mógł myśleć tylko o nim, tęsknić i wzdychać. Zastanawiać się, co porabia i czy również o nim myśli. Jedyne, co go zajmowało, to czekanie, aż znów go ujrzy, po raz kolejny ucałuje te słodkie, miękkie usta, a silne dłonie Nathira znów zamkną go w ciasnym uścisku.
- Wiem - szepnął, by zaśmiać się zaraz cicho i zarzucić mu ramiona na szyję, przyciągając do siebie. Zadrżał delikatnie pod wpływem subtelnych pieszczot, jakim poddawały go wargi elfa, błądzące po jego ciele, muskające jego nagą skórę. Było tak, jakby znaleźli się w zupełnie innym świecie, zupełnie innym czasie, zatracając w sobie wzajemnie. Pod wpływem nagłego impulsu i przebłysku rozsądku Viribus przekręcił ich tak, że tym razem to jego ukochany leżał na plecach, ze swoimi płomiennymi, długimi włosami rozsypanymi na poduszkach, a on klęczał nad nim okrakiem i całował łagodnie w usta. Splótł palce swych dłoni z jego i przesunął je po skórach i futrach w górę tak, aby mógł opierać się po obu stronach głowy Nathira.
Zaprzestał po chwili, starając się panować nad wzbudzającym się w jego wnętrzu gorącem. Nie mogli spędzić w tej komnacie wieczności, na zawsze ignorując resztę świata. Uśmiechnąwszy się do elfa, Viribus opuścił swoje nogi na ziemię i podniósłszy się do pionu pociągnął kochanka za sobą, wracając do składania na jego ustach czułych pocałunków. Przesunął jedną z dłoni na jego policzek i odrywając się od jego warg, z uśmiechem zaczął gładzić jego skórę kciukiem.
- Tobą też się trochę dzisiaj trzeba będzie zająć - mruknął bardziej do siebie niż do elfa, marszcząc na chwilę brwi i lustrując go uważnie. Zaraz wyplątał się z jego objęć i otworzywszy szafę, zaczął się ubierać. Podał Nathirowi czarny, jedwabny szlafrok, jedną z niewielu rzeczy w jego garderobie, która mogła pasować na wyższego i bardziej rosłego mężczyznę. Następnie podszedł do swego sekretarzyka, wyjął kawałek papieru i gęsim piórem zaczął coś na nim pisać. Wytworzył również strużkę czarnego, gęstego dymu, która popędziła pod ciężkimi drzwiami komnaty. Wkrótce rozległo się pukanie, a Pan Ciemności prawdziwie władczym i chłodnym głosem nakazał wejście komukolwiek, kto znajdował się na zewnątrz.
Do środka wślizgnął się wychudzony, ryży sługa, na którego twarzy malowało się zaskoczenie (w końcu pierwszy raz od wielu dni mógł zobaczyć Władcę Mroku, a on wyglądał zupełnie tak, jak zawsze) zmieszane ze strachem. Viribus gestem dłoni nakazał mu się zbliżyć i wręczył krótką notatkę. Chłopak najwyraźniej dobrze wiedział, co z nią zrobić, bo natychmiast odwrócił się na pięcie i pobiegł wgłąb Pałacu Nieśmiertelności. Kartka opatrzona pieczęcią Pana Ciemności głosiła ni mniej ni więcej to, że w jego komnatach niezwłocznie znaleźć się miał krawiec i obfite śniadanie.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 233


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Sie 26, 2017 8:27 pm

Prawdę mówiąc, elf już wyciągał ręce przed siebie, by pochwycić kochanka, przygarnąć go do na powrót do swoich ust i... Zająć czynnościami, w których stawali się coraz lepsi, a przy okazji wywołać kilka przyjemnych burz, tudzież sztormów... A tutaj mężczyzna się podniósł i pociągnął go ku sobie. Rudowłosy westchnął z pewnym niezadowoleniem, przekrzywiając głowę, by jego kochanek mógł - pomimo różnicy wzrostów - dotrzeć do jego ust, a potem jakoś tak zapomniał, dlaczego w ogóle był zirytowany.
Odprowadził swojego przystojnego Władcę spojrzeniem, obserwując jak ten zakrywa kolejne części tego jasnego, apetycznego ciała, a potem przyjął szlafrok i narzucił na swoje. Owinął się dokładnie, kilkoma machnięciami ręki doprowadzając łóżko do właściwego stanu, a potem usiadł na nim, opierając się bokiem o ramę łóżka i dalej wpatrując się w Pana Ciemności. Na krótką chwilę przybrał poważną minę, gdy dołączył do nich obcy człowiek - który, mimo dyskrecji, ewidentnie rozejrzał się po pomieszczeniu i, gnając z karteczką, opowie wszystkim po drodze, co widział, a czego nie widział i czego należy się domyślać.
Uniósł się, podchodząc do bruneta, gdy znów zostali sami.
- W takim razie z chęcią będę ci towarzyszyć. Musisz mi tylko powiedzieć... - Zawiesił na chwilę głos, spoglądając z góry na swojego mężczyznę i czekając, aż ten wróci do niego myślami. - Niby jak zamierzasz się mną zająć dzisiaj? - spytał wesoło, pochylając się nad nim, pozwalając włosom spłynąć w dół i na chwilę zamknąć ich twarze za rudą kurtyną. Dmuchnął lekko w usta kochanka, a potem chwycił go za policzki i mocno pocałował, krótko, ale z uczuciem, jakby i dla niego ciężkim wyzwaniem było zrezygnowanie z bliskości. Zmrużył oczy z zadowoleniem, prostując się na powrót i zsuwając palcami na ramiona mężczyzny. Zaczął delikatnie rozmasowywać jego mięśnie, pozwalając magii spłynąć do tej należącej do kochanka. Nagle zamrugał.
- Viribusie? - Zamruczał pytająco, znów zwracając jego uwagę. - Wczoraj byłeś bardziej wyczerpany i słabszy, prawda? - rzucił, zaraz uzupełniając myśl. - Magicznie.
Czy istniała jakaś możliwość, by ich moce... Sam nie wiedział. Splotły się ze sobą? Zregenerowały? Im bliżej Władcy był, tym lepiej wyczuwał jego możliwości, które od pewnego czasu były znacznie słabsze, niż na początku ich znajomości. Od momentu, kiedy destrukcja Viribusa zmieniła kształt, lecząc umęczonego elfa. Nathir nie znał tajników magii tak dobrze, jak jego towarzysz, w większości przypadków poddając się impulsowi, wciąż nieświadom pełni swoich możliwości. Może to było wyłącznie wrażenie?

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Sie 26, 2017 9:34 pm

Właściwie niewiele obchodziło go, co mówili sobie o nim ludzie. Obce mu były ploteczki - nie zdawał sobie więc nawet sprawy z tego, że jego życie prywatne mogłoby być w jakikolwiek sposób dla nich interesujące. Zwłaszcza, że do tej pory w ogóle nie miał czegoś takiego, jak życie prywatne. Wizerunek, jaki utrzymywał był tylko po to, aby z większą łatwością nimi kierować. Poza tym, to było jedyne, co znał. Równie lodowaty co Viribus względem sług, był jego ojciec względem swego jedynego syna. Do poznania Nathira sądził, że jest to jedyne słuszne zachowanie. Że taki właśnie jest władca. Teraz widział, że być może jest inna droga - choć maluczkość ludzi wzbudzała w nim tylko negatywne uczucia, nie zasługiwali więc, by w jakikolwiek sposób zmienić względem nich swoje postępowanie. Głupiutkie dzieci należało wszak trzymać krótko, twardą, ciężką ręką.
Mężczyzna zaśmiał się chicho kochankowi w usta, oddając pocałunek i głaszcząc go po policzku.
- Zaraz się przekonasz - odparł z uśmiechem, wpatrując się Nathirowi głęboko w oczy. Westchnął, gdy poczuł kojący dotyk dłoni elfa na swoich nieco zesztywniałych mięśniach. Zamruczał, rozluźniając się wyraźnie i odchylił głowę do tyłu mrużąc oczy.
- W mojej rodzinie to normalne - odrzekł powoli. - Nasza magia regeneruje się stosunkowo szybko, ale... Nie wiedziałem, że aż tak. Być może jest to spowodowane twoją obecnością albo, hmmm, może nie zmianą charakteru mojej mocy, ale poszerzeniem go.
Był pod wrażeniem, że Nathir zauważył tak subtelne zmiany. Musiał przyznać, że nie wiedział, co było przyczyną jego szybkiego powrotu do sił, bo jak na wyczerpanie swojej magii do cna parę dni temu, czuł się wyjątkowo dobrze. Wiedział, że nie dotarł jeszcze nawet do jednej czwartej swojego pierwotnego potencjału, ale jego regeneracja przebiegała wyjątkowo sprawnie. Aby się tego dowiedzieć, musiałby prawdopodobnie przekopać archiwa i jakieś bardziej zaawansowane woluminy dotyczące charakteru magii niż te, które do tej pory studiował. Nie wiedział, czy w historii zdarzył się podobny przypadek do jego, ale jeśli był udokumentowany, z pewnością można było znaleźć jego opis w wielkiej bibliotece Pałacu Nieśmiertelności.
Viribus wyciągnął rękę do góry, by położyć kochankowi dłoń na karku, przyciągnąć do siebie i pocałować delikatnie, ale namiętnie, odchyliwszy głowę do tyłu. Wtem rozległo się nerwowe pukanie. Mężczyzna odsunął się leniwie od elfa i nakazał wejście, a w jego głosie wyraźnie pobrzmiewała irytacja. Do komnaty wszedł ryży sługa, prowadząc wózek wypełniony po brzegi najróżniejszymi bezmięsnymi potrawami, a za nim podążył wysoki, szczupły i zasuszony starzec z grubymi okularami zsuniętymi na sam koniec haczykowatego nosa, który podszedł do Władcy Ciemności i ukłonił się głęboko, a przynajmniej na tyle, na ile pozwalał mu jego podeszły wiek. Kruczowłosy wskazał dłonią Nathira, a starzec zdjąwszy z ramion centymetr krawiecki przystąpił do zdejmowania miary z elfa, mrucząc do siebie coś pod nosem. Uwinął się raz dwa, a następnie wyszedł, znów kłaniając się nisko. Viribus skinął mu tylko głową, a następnie machnął na rudego chłopaka, żeby przestał się wreszcie gapić i zmykał. Chciał zjeść w spokoju śniadanie ze swoją drugą połówką.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 233


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Sie 26, 2017 10:10 pm

Och, Nathir uważnie obserwował każdą zmianę w swoim ukochanym. Każde mrugnięcie, spięcie mięśni, smutek w oczach, zachwianie się - wszystko wyłapywały złote oczy elfa, a on natychmiast reagował, czy to obejmując, czy to przytulając, czy to całując. Jednym słowem, robiąc wszystko, by na pewno Władca jak najszybciej wrócił do pełni sił i przypadkiem znów nie pogrążył się w cierpieniu, które niemal zniszczyło ich dwójkę. Wyczuwanie jego mocy należało tylko do jednego z wielu aspektów, którym Nate poświęcał swoją uwagę.
Uśmiechnął się.
- Trzeba będzie w takim razie poszukać jakichś informacji na ten temat. Jeśli moglibyśmy przyspieszyć twoją regenerację, powinniśmy o tym wiedzieć. - Przesunął czułym gestem po czarnych włosach Pana Pałacu Nieśmiertelności. - Nie chcę, żebyś był zagrożony przeze mnie... - dodał z czułością, zaraz jednak milknąc, gdy został przyciągnięty do pocałunku. Zamruczał cicho, odwzajemniając go chętnie, przypominając sobie o ich aktywnościach z dnia poprzedniego i mimowolnie rozważając, czy nie mógłby odrobinę opóźnić wyjścia Viribusa i zająć go czymś ciekawszym od panowania nad światem.
Nathir wiedział, że mieli tyle czasu, ile tylko sobie zamarzyli - a jednak ani trochę nie zmniejszało to jego pragnień i niecierpliwości. Nigdy wcześniej do niczego mu się nie spieszyło, nigdy wcześniej nie potrzebował dotyku drugiej osoby jak powietrza, ani nigdy wcześniej nie garnął się do kogoś tak bardzo. Och, jak on go kochał. Całym sobą.
Odsunął się, gdy przybyli służący, a potem bez protestów dał zmierzyć wszystko, czego potrzebował starszy mężczyzna. W zasadzie, zdziwił się, że już wcześniej żaden z nich nie pomyślał o ubraniach. Oczywiście, Nate nie chodził nagi, ale... Nie dysponował też własną garderobą.
W zasadzie, nigdy nie posiadał wielu ubrań. Koszulę, może dwie, parę spodni, pasek - wszystko, co można było zmieścić w torbie podróżnej, a jednocześnie łatwo i szybko zdobyć w nowym miejscu. Sądząc jednak po procesie mierzenia i kilku pytaniach, dotyczących potencjalnego materiału, kroju i ewentualnych preferencjach, ten stan rzeczy miał się zmienić.
Gdy wreszcie dwaj nadprogramowi mężczyźni sobie poszli, elf znów usiadł na łóżku i wpatrzył się w kochanka, opierając głowę o wyższe, drewniane wykończenie łóżka. Sięgnął po losowy półmisek, podjadając z niego owoce i uśmiechając się lekko do siebie, myślami gdzieś daleko.
Oczywiście, dostawał od ludzi prezenty, podobnie od swojej rodziny, czy znajomych, ale... Ale miał wrażenie, jakby to było czymś innym. Zupełnie odmiennym od jego doświadczeń.
- Też będę chodził w czerni? Czy może w bieli? - spytał cicho, przekrzywiając głowę i powracając znów na ziemię. - Jak twoje kobiety?

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Sie 26, 2017 10:55 pm

Viribus pokiwał lekko głową. Jego ukochany miał rację. Nie mógł sobie pozwolić na zbyt długie powracanie do pełni sił. Nie wiedział, kiedy jego potęga będzie mu potrzebna, dla bezpieczeństwa powinien zatem jak najszybciej odzyskać zapasy swojej mocy. W tym stanie prawdopodobnie miałby problem, by odeprzeć ataki jakiegoś średnio potężnego maga. Ludzie nie mieli predyspozycji, jeśli chodziło o magię, ale zdarzały się wśród nich wyjątki. Wyjątki te nierzadko stawały po stronie wrogich armii. Ale także po jego. Tylko, że do ich kontroli musiał być potężny i niepowstrzymany. Musiał mieć siłę, która nie mieściła się w ich pojmowaniu, by całkowicie wyeliminować zagrożenie.
Władca Mroku również poczęstował się przyniesionym śniadaniem. Musiał przyznać, że jego kucharz był doskonały. Półmiski opływały w luksusowe, wymyślne potrawy. Owoce z najdalszych zakątków świata, najdelikatniejsze sery, najbardziej misternie zdobione, ręcznie robione słodkości. Czule starł kciukiem słodki, owocowy sok, który próbował spłynąć po jego brodzie z kącika ust i jak gdyby nigdy nic z niego zlizał, by po chwili ująć w dłonie twarz Nathira i zacząć całować zachłannie, ale łagodnie. Jemu również w głowie zaczęła rodzić się myśl, że może jednak jeszcze dadzą sobie radę bez niego.
Zaprzestał jednak tych czynności, gdy usłyszał słowa kochanka. Kruczowłosy zesztywniał i zamrugał, zaskoczony. Czyżby... Był zazdrosny? Albo niepewny jego miłości? Sądził, że był postawiony na równi z ludzkimi kobietami? Viribusa ogarnęła nagła irytacja. Jednak nie zamierzał się denerwować, wytykać mu niepewności jego oddania. Przecież dla nich obojga ta sytuacja była równie nowa. Obaj musieli nauczyć się ufać, kochać. To był zupełnie inny świat niż ten, w jakim żyli do tej pory.
- Będziesz chodził w złocie - rzekł całkowicie poważnie, patrząc mu w oczy i oparłszy się dłonią o wezgłowie łoża zbliżył się tak blisko, że Nathir mógł poczuć na twarzy jego chłodny oddech. - Jak mój największy skarb. Mój cały świat.
Pocałował go głęboko i namiętnie, chwytając mocno za kark i zaciskając na nim swoją chłodną dłoń, być może nieco zbyt agresywnie. Chciał mu pokazać, że należeli do siebie wzajemnie tak samo, identycznie. Żaden z nich nie był ponad drugim. Przesunął dłonią po jego szerokiej piersi, musnął koniuszkami palców jego obojczyk, odsuwając jednym palcem jedwabny szlafrok.
- A jeśli nie lubisz złota, możesz nosić taki kolor, jaki tylko zechcesz - wyszeptał chrapliwie. - Wystarczy tylko jedno twoje słowo.
Zrobiłby dla niego wszystko. Kolor szat był czymś błahym, nie było to żadne poświęcenie, a do tego gotów był Viribus. Najchętniej obsypałby go wszystkimi bogactwami tego świata - złotem, diamentami, przysmakami. Podarowałby mu cały kraj, ba, nawet wszystko, czym władał, wszystko, co miał w swoim posiadaniu. Był gotów dać mu, o cokolwiek poprosi, choćby miałby być to księżyc, słońce, albo najdalsza z gwiazd. A od samego początku oferował mu siebie. Całego. Każdy skrawek jego skóry już należał do Nathira, każda cząstka jego duszy, całe jego serce i umysł. Nie obawiał się już, że zostanie wykorzystany. Ufał swojemu kochankowi. A nawet jeśli pragnąłby go użyć - Władca Mroku wiedział, że z chęcią by na to pozwolił.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 233


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 2:15 pm

Prawdę powiedziawszy, Nathir sam nie był pewien, dlaczego właściwie w jego głowie pojawiło się takie porównanie. Oczywiście, nie do końca podobało mu się, że jego Władca miał cały harem kobiet, gotowych (i przeznaczonych) wyłącznie do tego, by go zaspokoić. Może miał wobec nich obowiązki? Niezależnie od tego, czy odczuwał taką potrzebę, czy nie, musiał raz na jakiś czas odwiedzić każdą z nich, spędzić z nią noc...?
Ta myśl nie spodobała się rudowłosemu. Wywołała w nim irytację i przywołała moc, skutkując zmianą koloru oczu elfa. Myśl, że ktokolwiek inny miałby dotykać jego mężczyzny, pieścić i być pieszczonym, smakować jego ust i skóry, była niemal nie do zniesienia. Nagle napad furii, któremu poddał się kilka dni wcześniej Viribus, stał się aż nazbyt zrozumiałym i uzasadnionym w oczach rudowłosego. Nie wątpił oczywiście w jego uczucie ani oddanie, ale... nie potrafił sobie wyobrazić sytuacji, w której będzie skłonny oddać Pana Ciemności komukolwiek - nawet, jeśli tylko na chwilę.
Zapewnienie Władcy, podobnie jak mocny, zaborczy pocałunek, odrobinę wyciszyły złość elfa. Nate poddał się mężczyźnie bez oporów, mięknąc pod jego dotykiem, rozluźniając się, rozchylając wargi w niemal uległym geście i wreszcie, po dłuższej chwili, cicho mrucząc, spoglądając znów swoim spokojnym, złotym spojrzeniem. 
Przesunął palcami po policzku bruneta, delikatnie chwytając go za bok głowy, bardziej sugerując, niż faktycznie zabraniając, by pozostał jeszcze chwilę przy nim, tak blisko, w takiej pozycji. 
- Złoto i zieleń. - Uśmiechnął się do niego, już niemal całkowicie uspokojony. Przymknął oczy, uspokajając rozedrgany oddech - zarówno po tamtych myślach, jak i namiętnych pocałunkach. 
- Czy masz wobec nich jakieś obowiązki? - spytał cicho, spoglądając na mężczyznę niepewnie, wręcz z zagubieniem. Pomimo, że nie użył bezpośrednio sformułowania, nie było żadnych wątpliwości odnośnie tego, o kim mówił. Nie chciał się dzielić swoim ukochanym z nikim. Nigdy. 
Oczywiście, akceptował i szanował misję Viribusa, ani myśląc stawać pomiędzy nimi, ale jednym było władanie królestwami, a drugim... Kobietami.
Zresztą, mężczyznami też.
- Twój harem składa się tylko z kobiet? - spytał nagle.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 3:14 pm

Nie odsunął się nawet na milimetr, gdy ich pocałunki znów zostały przerwane przez pytanie Nathira. Spojrzał mu głęboko w oczy, szukając... Sam nie wiedział, czego. Niepewności? Wątpliwości? Czegokolwiek. Chciał wyłapać wszystkie uczucia targające elfem, by jak najlepiej go zrozumieć. To, co w nich widział nie było mu obce. Władca Mroku również nie chciał nawet wyobrażać sobie kogoś innego dotykającego jego kochanka, oddającego się mu, całującego jego słodkie, ciepłe usta.
- Nie - odparł krótko i choć było to dla niego trudne, gotów był wyjaśnić. - Są do mojej dyspozycji, ale nigdy specjalnie nie czułem potrzeby, by skorzystać z ich usług. Byli tacy, którzy nader często odwiedzali swój harem, choć istnieje on głównie po to, by Władca miał szeroki wybór kobiet jako potencjalnych matek swojego potomka i dziedzica Czarnego Tronu.
Mówiąc, Viribus delikatnie nawijał sobie na długie, smukłe palce miękkie włosy Nathira, bawiąc się nimi, głaszcząc je. Patrzył mu w oczy. Nie mógł powiedzieć, że nigdy ubrana na biało kobieta go nie dotknęła, ale przenigdy nie było to tak niesamowite i niezwykłe doświadczenie, jak bycie z elfem. Raczej było czymś relaksującym i czasem niezbędnym, ale to już dawno minęło. Nigdy ich dotyk go nie fascynował, niekiedy wręcz odrzucał. Były ostatecznie tylko ludźmi.
- Nie wiem - odrzekł mężczyzna szczerze, wzruszając ramionami. - Nigdy nie interesował mnie jego skład. Podejrzewam, że mogą się znaleźć jacyś mężczyźni, ale w przeważającej części są to kobiety.
Ostatecznie przecież żaden mężczyzna nie był zdolny, by wydać na świat nowe życie, nowego Władcę Mroku. Nie chciał o tym rozmawiać. Nie czuł się z tym dobrze - nie wiedział, czy poprawia sytuację, czy ją pogarsza. Było zbyt wiele niewiadomych, a niepewność była jednym z najgorszych uczuć, jakie do tej pory doświadczył.
Szczęśliwie przerwało im pukanie do drzwi.
- Wejść - nakazał twardym, zimnym głosem Viribus, prostując się. Do komnaty wszedł zasuszony krawiec, który z rozbieganym, przerażonym wzrokiem zaczął bełkotać coś, że tak na szybko  tylko to udało mu się przygotować, ale będzie pracował dzień i noc, żeby wszystko było na miejscu w jak najkrótszym czasie, a następnie skinął dłonią na czekających za drzwiami ludzi, którzy wnieśli jeden komplet prawdopodobnie przeszytych na sylwetkę elfa ubrań. Władca Ciemności wspomniał jeszcze, że mógłby włączyć do kolekcji jeszcze zieleń, a potem odesłał go, zatrzymując jednego z chłopców na posyłki. Nakazał mu przekazanie wszystkim jego najważniejszym urzędnikom rozkazu jak najszybszego zebrania się w sali obrad, gdzie Viribus wysłuchiwał ich raportów - albo raczej strachliwego jęczenia i nieśmiałych narzekań.
Z uśmiechem kruczowłosy zachęcił kochanka, by zerknął na przyszykowany strój i założył go - składały się nań złota tunika z kołnierzem pod szyję i długimi, rozszerzanymi na końcach rękawami, czarny płaszcz do ziemi z ciężkiego sukna, spięty na ramieniu ogromnym, czerwonym klejnotem, sznurowane u góry skórzane spodnie i buty z wysoką do połowy łydki cholewą. Choć nie był to komplet szalenie wymyślny, wykonany był z najwyższej klasy materiałów i mistrzowską starannością, poza tym cechował się wyjątkową wygodą. Stroje Władcy Mroku były raczej sztywne i obcisłe, ten nie miał tego typu właściwości.
Gdy tylko zjedli śniadanie i Viribus uznał, że obaj są gotowi, wstał i poprowadził swojego kochanka wgłąb Pałacu Nieśmiertelności, wprost do przestronnej, czarnej sali, w której umieszczony był ogromny, kamienny stół z wyrytą mapą świata. Siedzący przy nim dostojnicy natychmiast wstali i skłonili się nisko wchodzącym postaciom, a sam Pan Ciemności usiadł u szczytu, wpierw pozwalając, by Nathir zajął miejsce tuż obok niego, na równie wysokim i bogato zdobionym krześle.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 233


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 4:10 pm

Wyjaśnienia Viribusa na szczęście uspokoiły elfa. Wiedział, że Władca nigdy by go nie okłamał, a dodatkowo widział jego zachowanie. Reakcje. Obojętność, czy też obrzydzenie, gdy mówił o innych, zaś uwielbienie, gdy spoglądał na niego. Ten wzrok nie pozostawiał żadnych wątpliwości i pozwolił nieprzyjemnym emocjom się wyciszyć, pozostawiając wyłącznie te równie ciepłe.
Nathir odsunął się odrobinę od mężczyzny, gdy usłyszał pukanie, mimo wszystko niechętny do okazywania uczuć publicznie. Nie dlatego, że wstydził się swojego ukochanego, lecz dlatego, że nie chciał zniszczyć jego chłodnego wizerunku. Brunet był jego w każdym momencie, nawet w tym, gdy twardą ręką rządził światem.
Elf podniósł się i przebrał w otrzymane rzeczy, napotykając problem przy płaszczu. Był... ciężki. Rudowłosy zważył go w dłoni, przy okazji dostrzegając olbrzymi klejnot, który niewątpliwie był jedną z głównych przyczyn, a dodatkowo... wydawał się rudowłosemu niesamowicie pretensjonalny. Odłożył ostatnią część odzienia na krzesło, stwierdzając że poradzi sobie w Pałacu Nieśmiertelności bez płaszcza (w końcu i wcześniej go nie nosił) i... Zatrzymał w pół ruchu, dostrzegając spojrzenie Władcy.
Uniósł jedną brew, odwzajemniając je i zakładając ręce na piersi.
- Nie uważasz, że to jest lekka przesada? - spytał w końcu. - Zdaję sobie sprawę, że ludzie rozumieją tylko język symboli... - Zawiesił głos, przypominając im jedną z ich pierwszych rozmów. - Ale mimo wszystko, Viribusie. Nie przystoi mi też, bym był ubrany lepiej od ciebie. - Uśmiechnął się, podchodząc do bruneta i przesuwając palcami po jego włosach w czułym geście.
Usiadł znów na łóżku, chwytając jeden talerz do ręki, nakładając sobie po trochu z różnych smakołyków, a potem przystąpił do konsumpcji. Nadal nie był przekonany do płaszcza z wielkim klejnotem w jeszcze większej klamrze. Taki przepych nie wydawał mu się ani odpowiedni, ani pasujący do jego osoby. Niezależnie od tego, jak cenny był dla bruneta - a, co by nie mówić, był to wielki zaszczyt i radość dla niego - nie chciał aż tak się wyróżniać i sugerować czegoś, co jednak w pewnym stopniu powinno być ich.
Mimo wszystko jednak uległ życzeniu Pana Mroku, przywdziewając ciężki, czarny materiał i przemierzając korytarze u jego boku tak odświętnie ubrany. Zanim przekroczyli próg sali służącej do tego typu obrad, gdy minęli trzy ubrane na biało kobiety, rudowłosy delikatnie i krótko chwycił kochanka za ramię, odzywając się w swoim ojczystym, szeleszczącym języku:
- Ta kobieta, z haremu, która złapała mnie wtedy w bibliotece, zniknęła. Sądzę, że powinieneś się zająć w najbliższym czasie też i tą kwestią, Viribusie. Na wszelki wypadek - mruknął.

Elf prezentował się w szatach, na zdobionym krześle, jakby był stworzony do władania. Przyciągał spojrzenia, które z absolutną obojętnością ignorował, obserwując na zmianę swojego ukochanego i tego "ważnego człowieka", który w danym momencie przemawiał. Próbował zrozumieć coś z monotonnych wypowiedzi, chcąc zająć czymś myśli, a przy okazji - być może, pewnego dnia - przydać się brunetowi, ale z każdą chwilą ogarniało go coraz większe znużenie. Fakt, iż Viribus nie ziewał, wydawał mu się niemal nieludzki.
Nic dziwnego, że uznają go za boga. Zwykły śmiertelnik umarłby tu z nudów.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 5:06 pm

Zdawał sobie sprawę z tego, że Nathir nie przywiązywał się specjalnie do bogactw, nie obchodziły go i nic dla niego nie znaczyły. Jednak trochę dotknął go fakt, że strój mu się nie podobał. Niby nie on go projektował, a jego wytyczne zawierały tylko sugestię, żeby krawiec postarał się tak, jakby szył dla samego Władcy Mroku, ale to dalej był prezent. Musiał koniecznie uściślić swoje wskazówki dotyczące linii szat, która przez najbliższe dni miała być wykonywana. Poza tym chciał, aby jego kochanek wyglądał na ważnego. Na kogoś lepszego, niż ci wszyscy dostojnicy. Z jakiegoś powodu chciał, by wszyscy to widzieli. Nie tylko nie obchodziło go, że to mogło coś sugerować - nawet nie przeszło mu to przez myśl. W jego pojmowaniu nie mieścił się fakt, że ludzie mogli obgadywać strój elfa i snuć domysły na temat ich relacji.
Viribus kiwnął głową. Jego ukochany miał rację - wyglądało to podejrzanie i wymagało jego uwagi. Nie przypominał sobie, by jakaś kobieta tak po prosty zniknęła z haremu. Owszem, mogły odejść, ale ze względu na luksusowe, wygodne życie, jakie wiodły, żadna się na to nie decydowała. Nie były traktowane źle, nie miały również rąk pełnych roboty. Wiele dziewcząt marzyło, by służyć przynajmniej przez kilka miesięcy w Pałacu Nieśmiertelności, zostawiając za sobą zapyziałe wioseczki i swoje dotychczasowe życie.

Ludzie znajdujący się w komnacie udawali, że nie są zainteresowani elfem, który przybył u boku ich władcy, ale nie mogli powstrzymać się przed lustrowaniem go ukradkowymi spojrzeniami, a szczególnie interesujące zdawały się być jego uszy. Nie mogli również zapobiec zastanawianiu się, jaka była relacja tej dwójki - jednak nie śmieli nawet myśleć o tym, że mógłby być kimś więcej dla kruczowłosego mężczyzny, niż tylko trofeum, ostatnim z całej rasy, która przeżywała swoją świetność jeszcze przed pojawieniem się pierwszego Władcy Mroku. Zbyt dobrze znali swego boga - przynajmniej tak sądzili.
Jako pierwszy wstał osobnik zajmujący się skarbem imperium. Najpierw zdał krótki raport dotyczący przychodów, skupiając się zwłaszcza na nowo włączonych w skład królestwa Viribusa włości, by następnie przejść do streszczenia największych wydatków ostatnich miesięcy, bieżących potrzeb i planowanych inwestycji oraz ekspensów. Władca Mroku nawet nie musiał udawać, że słucha. Doskonale rozumiał każde wypowiedziane słowo i czasem wtrącał coś od siebie. A to nakazywał przeznaczyć więcej na armię w danym regionie, a to obciążyć niektórych możnowładców większymi podatkami, a gorzej radzącym sobie regionom nieco rozluźnić pas. Zdrowa ekonomia była podstawą, a utrzymywanie dobrobytu na podbitych terenach było jego obowiązkiem.
Następny zabrał głos główny generał jego sił - opowiadał o sukcesach na poszczególnych frontach i czekał na rozkazy Pana Ciemności. Viribus pouczył go, jak ma następnie postępować. Niedługo potem astrolog miał do powiedzenia coś o pogodowych anomaliach, burzach i sztormach, które przez ostatnie kilka dni miały miejsce na terenach bliskich Pałacowi Nieśmiertelności. Władca Mroku zachowywał kamienną twarz, mimo że dobrze znał ich przyczynę.
Viribus zdawał się poświęcać im całą swoją uwagę, ale nie była to prawda - co jakiś czas rzucał znaczące spojrzenie siedzącemu po jego prawicy kochankowi, sprawdzając, jak bardzo się nudzi. Ukradkiem musnął go palcami po kolanie, jednocześnie przytakując tym razem brodatemu mężczyźnie.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 233


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 6:37 pm

Elf odrobinę się przebudził, gdy wyłapał słowo "anomalie" u astrologa. Wsłuchał się w jego opis sytuacji i teorie, dopiero po dłuższej chwili orientując się, że przecież on znał przyczyny sztormów. Jedna z dwóch siedziała obok niego.
Uniósł dłoń do góry, ukrywając uśmiech, nim nie udało mu się odzyskać panowania nad sobą. Spojrzał na utrzymującego powagę Viribusa i z trudem nie parsknął śmiechem, wyobrażając sobie to, co w tym momencie musiał myśleć Władca Mroku. W skrytości ducha podziwiał ten jego nieprzenikniony chłód i obojętność, nawet w takich momentach - bo o ile najwidoczniej do śmierci i rozpaczy mógł przywyknąć, o tyle do słuchania o konsekwencjach swoich upojnych doznań - nie miał raczej kiedy. Szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę, że to nie jedna, a moce ich obu doprowadziły morze do takiego, a nie innego stanu.
Chwilowe rozbawienie w końcu jednak minęło, a na jego miejsce znów wpłynęła nuda. Nathir mimowolnie zaczął się zastanawiać, czy mógłby pojawiać się na tych spotkaniach z jakąś księgą - będzie wtedy u boku swojego ukochanego, a jednocześnie nie zagrozi mu kompromitacja w postaci zaśnięcia na oczach najważniejszych osób w wielkim królestwie Viribusa. Delikatnie drgnął, gdy poczuł jego dłoń na swoim kolanie, a po chwili zsunął na nią też swoją, wodząc po chłodnej skórze palcami i tworząc na niej wzorki.
Jasne, było śmiertelnie nudno, ale... Ale byli razem, przy sobie. Nie mógł na to narzekać, pomimo faktu, iż oczy same chciały mu się zamknąć.

Wreszcie, pewna część spotkania zakończyła się. Ambasadorzy z różnych odległych krain ustawili się z podarkami, petycjami różnego typu i rodzaju, opowiadając o swoich problemach, nadziejach oraz ofertach handlowych. Część z tych miejsc Nate zwiedził, dzięki czemu miał już jako-takie pojęcie o tym, o czym akurat toczyła się dyskusja. Wyprostował się nawet, wsłuchując się w rozmowę i obserwując poczynania obu stron - swojego Władcy i danego ambasadora. Czas odrobinę przyspieszył, chociaż koniec obrad wciąż był poza zasięgiem wzroku kogokolwiek zamkniętego w sali.
Nathir powiódł znudzonym spojrzeniem po pomieszczeniu, gdy temat znów zszedł na bardziej ekonomiczne kwestie. Z trudem powstrzymywał się od ziewania, przesuwając wzrokiem przez kolejnych mężczyzn w różnym wieku, docierając wreszcie do swojego ukochanego. Miał ochotę uśmiechnąć się, widząc jak ten nadal, z absolutnym skupieniem i powagą analizuje wszystkie kwestie, dochodząc do najlepszych rozwiązań, ani trochę nie okazując zmęczenia czy znudzenia. Był niesamowity.
Viribus właśnie unosił kielich z jednym z napojów z odległych krain. W szklanym naczyniu kosztowne, ciemnofioletowe wino prezentowało się szlachetnie i niespotykanie. Tak głęboki i specyficzny odcień był w zasadzie nieosiągalny, istniało na całym świecie - być może - kilka rodzajów owoców, które mogły zostać przetworzone do takiej formy, bukietu zapachu i smaku, który oszałamiał.
Za to tylko jeden cechował się specyfiką, która wymagała pozostawienia części owoców w środku, na dnie, by podtrzymać wyjątkowy smak i umiejętności. Oczy rudowłosego rozszerzyły się w nagłym zaalarmowaniu, natychmiast wypełniając zielonym, magicznym odcieniem. Wychylił się, chwytając Władcę za nadgarstek, bez żadnych wyjaśnień zmuszając go do odłożenia naczynia na stół, dosłownie w ostatniej chwili zabierając mu go sprzed ust. Powietrze wypełnił zapach świeżej trawy, gdy rudowłosy powiódł nieludzkim spojrzeniem po ambasadorach, szukając tego właściwego, który przyniósł ten podarek Władcy.
Jeden z najmłodszych obecnych nawet nie czekał, aż zostanie znaleziony. Natychmiast ruszył, biegnąc do drzwi, jakby od tego zależało jego życie - co, w zasadzie, było faktem. Moc Nathira pogoniła za nim, elf nawet nie drgnął, zatrzaskując otwierające się dla chłopaka drzwi - a gdy ten ich dopadł i szarpnął z beznadzieją, zapach trawy stał się tylko intensywniejszy.
Wszystko wydarzyło się w ciągu ułamku sekundy, a zakończyło błyskawicznie - młody ambasador upadł na ziemię, w konwulsjach, zaś rudowłosy zesztywniał w szoku, natychmiast zmieniając barwę oczu na złotą.
Nikt nie zdążył się nawet odezwać.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 9:28 pm

Ostatecznie ta nudniejsza, a zarazem znacznie ważniejsza część wymagająca jego opinii i rozkazów zakończyła się. Należało przejść zatem do tej znacznie gorszej, której Viribus szczerze nienawidził - przyjmowania ambasadorów. Jeśli byli przekazać kapitulację państwa, albo oznajmić chęć zostania włączonym do imperium, mógł to jeszcze jakoś znieść - to były dobre wieści i najczęściej sprawa była prosta, mógł ją również załatwić od ręki. Najczęściej jednak była to okazja do marudzenia i wysnuwania wobec Władcy Mroku żądań, przykrytych "troską o poddanych" oraz próbą ułagodzenia ich wręczaniem drogich, luksusowych prezentów.
Zawsze powstrzymywał się, żeby nie wzdychać, słysząc kolejnego, który żądał niemożliwego. Właściwie ci, którzy żądali nie pojawiali się osobiście, a Viribus nie zamierzał karać najczęściej przerażonych do granic ambasadorów, których pracą było jedynie przekazywanie słów inteligentnych inaczej możnowładców, którzy zajmowali się przydzielonymi im przez Pana Ciemności terenami.
Ukradkiem posłał Nathirowi udręczona spojrzenie, gładząc jego dłoń kciukiem i rozpoczął wysłuchiwanie tego, co mieli do powiedzenia przybysze. Niektórzy faktycznie przychodzili z jakimś realnym problemem, jednak większość wygadywała jakieś puste frazesy i insynuowała, że gdy tylko dostrzegą taką możliwość, odłączą się od imperium, jeśli... po czym stawiała zamaskowane w uprzejmościach warunki.
W pewnym momencie jeden z posłańców zaproponował mu skosztowanie specjału z jego krainy, niezwykłego, aromatycznego wina, najlepszego ze wszystkich wyprodukowanych roczników. Viribus zgodził się więc uprzejmie - było się czym zachwycać. Kolor był niespotykany i zachęcający, zapach alkoholu również. Mężczyzna zbliżył kryształowy kielich do nosa, by podziwiać niesamowity, bogaty i wręcz oszałamiający bukiet napoju.
Już niemal dotknął brzegu kielicha ustami, by skosztować wreszcie sprezentowane wino, gdy nagle Nathir złapał go za nadgarstek gwałtownie, prawdopodobnie, by zmusić go do odstawienia naczynia, jednak kruczowłosy w zaskoczeniu rozluźnił swój uchwyt, a drogocenny kieliszek rozprysł się na marmurowej posadzce na tysiące drobnych, lśniących odłamków.
Zanim zdążył cokolwiek zrobić, pojąć, co się właśnie stało, jego ukochany już zajmował się sytuacją, a jego moc podążyła w kierunku młodego posłańca, który natychmiast rzucił się do ucieczki. Elf sprawnie mu ją uniemożliwił, jednak ku zaskoczeniu wszystkich, młodzieniec padł nagle na ziemię.
Przez kilka krótkich chwil wszyscy zebrani stali sztywno, w milczeniu patrząc, jak z ambasadora rzucającego się po zimnej posadzce powoli ulatuje życie.
- Wszyscy wynocha - rzekł tylko lodowato Viribus, ściągnąwszy brwi, co było najgorszym z możliwych znaków. Posłańcy i urzędnicy wysilali swoją wolę, by nie zrobić wyścigu do drzwi i nie przepychać się łokciami, a zamiast tego opuścić komnatę spokojnie, omijając leżące w progu ciało.
Gdy tylko zostali sami, Władca Mroku ścisnął dłoń ukochanego i podszedł do martwego. Był w zasadzie tylko chłopcem. Ukląkł przy nim i jednym ruchem odwrócił go na plecy, by zaraz zacząć oględziny. Nie było dla niego jasne, czemu padł na miejscu.
- Próbował mnie otruć? - zapytał, patrząc w oczy Nathirowi. Przez jego twarz przemknął cień zaskoczenia. Nikt jeszcze nie próbował wykonać zamachu na jego życie. Zbyt się bali. Ten najwyraźniej nie miał podobnych oporów. Albo znacznie bardziej obawiał się tego, kto mu to rozkazał. Wątpił, by to wszystko przygotował na własną rękę. Nie tak łatwo było dostać się do Pałacu Nieśmiertelności.
- Ty to zrobiłeś? - szepnął jeszcze, a jego spojrzenie pełne było troski. Pogładził ramię kochanka czułym, spokojnym gestem. Powinni natychmiast wezwać medykusa, by zidentyfikował ciało i ustalił przyczynę śmierci. Viribus wezwał zatem sługę i przekazał mu swoje życzenie, znów zostając w pomieszczeniu tylko ze swoją drugą połową.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 233


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Nie Sie 27, 2017 10:34 pm

W oczach Nathira wszystko przebiegło jednocześnie bardzo szybko i bardzo wolno. Najpierw widział swojego ukochanego, który unosił kielich do ust, którego dzieliły ułamki sekund od przełknięcia drogocennego napoju i zakończenia życia, a zaraz potem patrzył na młodego, gustownie ubranego chłopaka, który rzucał się po posadzce, gdy jego ciało walczyło z bólem... A potem poddało się.
Serce elfa zatrzymało się po raz drugi, a na twarzy pojawił się absolutny, całkowicie szczery i niczym nieskrępowany szok. Wizja śmierci Viribusa była czymś strasznym, niszczącym go od wewnątrz, ale... Ale nie oczekiwał tak szybko dostrzec nieruchomego, martwego ciała. Jak zaczarowany uniósł się i podszedł do chłopaka, nie zauważając, że pomieszczenie chwilę wcześniej opustoszało. Uklęknął na posadzce, przesuwając delikatnie drżącymi palcami po twarzy nieżyjącego ambasadora, ignorując chwilowo zarówno słowa, jak i czyny Władcy.
Czy to była jego moc? Nie był gotowy na takie wykorzystanie swoich zdolności. Nigdy nie użył ich przeciwko drugiej istocie. Nigdy.
Oczywiście, zaniepokoił się - nie, przeraził się - gdy nagle zdał sobie sprawę, że jego ukochany mógłby umrzeć, tak szybko, u jego boku, na jego oczach, ale... Ale zabić?
Tkwił tak dalej, gdy pojawił się medykus, szybko i sprawnie sprawdzając ciało młodego chłopaka. Już nie pamiętał, kiedy ostatnio wezwano go w Pałacu Nieśmiertelności do sprawdzenia czyjegoś ciała - przyczyna zawsze była znana i nosiła czarne szaty - ale niczego ze swoich nauk nie zapomniał i szybko odnalazł przyczynę. Trucizna ukryta w niewielkim pojemniczku w zębie. Rozgryzienie spowodowało błyskawiczną śmierć, łatwą do dostrzeżenia, w zasadzie niemożliwą do powstrzymania - nawet zupełnie unieruchomiony jeniec byłby w stanie w ten sposób się zabić.
Ktokolwiek stał za próbą zabicia Władcy, pozostał tajemnicą.
Dopiero gdy ciało wyniesiono, a drzwi od sali znów zamknięto, pozostawiając Pana Ciemności i elfa w samotności, rudowłosy wreszcie na niego spojrzał. Do jego oczu wlała się ulga, a on sam wyciągnął dłoń, chwycił kochanka i mocno przyciągnął do siebie, zamykając w objęciach, otulając magią, włosami, ciepłem i radością zmieszaną z przerażeniem.
- To były tak zwane owoce... - Zawiesił głos, próbując odnaleźć słowo, ostatecznie jednak szeleszcząc jedno, niewyraźne, po elficku. - Są bardzo rzadkie, występują tylko na terenie jednego królestwa. Są bardzo cenne i w zasadzie nieszkodliwe. - Przełknął ślinę, przechodząc na powrót do swojego ojczystego języka. - Reagują wyłącznie, gdy mają kontakt z magią. W tamtych rejonach... Moc nie jest dobrze widziana. Podaje się je wszystkim dzieciom, a te, które mają w sobie jakikolwiek pierwiastek mocy, natychmiast giną. Samozapłon. - Wyjaśnił, odrobinę drżącym głosem, przesuwając dłońmi po plecach, karku i włosach kochanka, upewniając się, że żyje. Że jest cały. Że tego nie wypił.
- Niewielu o tym wie, bo i niewielu ludzi jest obdarzonych darem magii. Dlatego pewnie przeszło przez twoje zabezpieczenia - musiałby spróbować go ktoś, kto ma moc.
Elf wtulił nos w szyję mężczyzny, a przez jego ciało przeszedł, wcale nie tak subtelny, dreszcz. Gdyby go nie było... Gdyby Viribus poszedł na spotkanie sam...

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Wto Wrz 26, 2017 3:34 pm

Viribus nie próbował nawet ukryć ulgi, która otuliła go nagle, niczym chłodny, satynowy płaszcz i ścisnął mocniej, uspokajająco dłoń kochanka, gdy usłyszał wyjaśnienia medykusa. Czułymi, pełnymi troski oczami starał się wychwycić na twarzy elfa wszelkie zmiany, by dostrzec jego uczucia. Wiedział, że nie był w stanie zabić. Ale gdyby tak stało się to przypadkiem, gdyby zrobił to mimowolnie, instynktownie...? Władca Mroku był pewien, że jego ukochany nie wybaczyłby sobie tego. Że to na zawsze splamiłoby jego sumienie, zabrudziłoby czystą i nieskazitelną duszę martwą, żrącą czernią. Od tego nie byłoby odwrotu, nie dałoby się tego odkręcić. Zmieniłoby go to na zawsze. Był pewien, że nie na lepsze - zamiast jaśnieć niczym słońce, Nathir opadałby na dno, w czarną toń, głębiej i głębiej, łykając nienawiść do siebie i strach zamiast powietrza, dusząc się i usychając. Samo wyobrażanie sobie jego upadku, odzywało się w piersi Viribusa przeszywającym, odbierającym oddech bólem, ściskającym serce i spopielającym gardło.
Mężczyzna wtulił się w ciało elfa, również objął go ciasno ramionami, przyciągając mocno do siebie, desperacko, jakby próbował scalić ich w jedno. Jego uczucia były dlań namacalne - wyraźnie docierała do niego mieszanka ulgi i radości z przerażeniem. Płomiennowłosy był wyraźnie roztrzęsiony, Pan Mroku gładził go zatem kojąco po plecach, upewniając go, że był tu, w jego ramionach i że nigdzie się nie wybierał. Zamknął oczy, pragnąc, by jego spokój udzielił się Nathirowi - ta niepewność, strach u elfa wzbudzały w nim niemal fizyczny ból. Nie chciał, by jego słońce, jego najdroższy, jego cały świat musiał przeżywać coś podobnego. Natychmiast zapłonął w nim gniew i nienawiść do tego, kto to zrobił. Nie chodziło o to, że jego życie było zagrożone. Bał się tylko i wyłącznie o Nathira, tylko on się dla niego liczył. Jak ktoś śmiał niszczyć jego poczucie bezpieczeństwa? Jego szczęście? Zmuszać go do oglądania takich widoków? Wiedział, że jeszcze do niedawna byłoby mu to nie tylko obojętne, ale również uznałby próbę zniszczenia elfa za przydatną, ale teraz... Wstydził się tego. Żałował, że uczynił ukochanemu piekło na ziemi, że ranił go i krzywdził z premedytacją, z zamiarem zmiażdżenia. Teraz, choć poprzysiągł sobie, że będzie chronił go przed złem i zepsuciem, samemu zatapiając się w mrokach tego świata, które nie były w stanie już wyrządzić mu żadnej krzywdy, gdyż on sam był najczarniejszą ciemnością, został wybawiony przez kogoś, kogo zamierzał strzec. Zacisnął mocniej palce na jego płaszczu, obejmując jeszcze ciaśniej, choć graniczyło to z niemożliwym.
Zapach kochanka powoli chłodził jego gorący gniew, jednak wściekłość tylko zmieniała swój charakter na lodowate pragnienie zemsty, odnalezienia kogoś za to wszystko odpowiedzialnego i sprawienia, by zapłacił za swoje czyny.
Nagle w głowie Viribusa zaświtała pewna myśl.
- Myślisz, że ma to związek ze zniknięciem tamtej kobiety? - niechętnie nawiązał do tamtego zdarzenia, mrucząc w szyję Nathira. Nie wierzył, by w tak krótkim czasie stały się aż dwie tak bardzo niecodzienne rzeczy. To nie mógł być zbieg okoliczności. On sam w nie nie wierzył - nic nie działo się przypadkiem.
- Jest wiele osób, które chciałoby mojej śmierci, ale bardzo mało na tyle głupich, by rzeczywiście próbować mnie zabić- powiedział, opierając brodę na ramieniu elfa i wplatając smukłe palce w jego długie, miękkie włosy. - A jeszcze mniej takich, którym niemal się to udało.
Właściwie był tylko jeden taki przypadek.
- Nie wiem, kto mógłby być do tego zdolny - szepnął zrezygnowany, zaciskając wargi. Czyżby poczuł się na swym Czarnym Tronie tak pewnie, że nie zauważył, że pod nosem wyrosła mu jakaś potęga? Czy teraz przyszło mu płacić za swoją arogancję?
Nie. Był pewien swego. Nawet jeśli coś przeoczył, był silny. Mógł jeszcze wszystko zmienić. Nie było dla niego rzeczy niemożliwych. Ogarnęła go nagła determinacja, by odnaleźć niewidzialnego wroga, który stał się nagłą przeszkodą na jego niedawno odkrytej drodze do szczęścia.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~


Ostatnio zmieniony przez Stardust dnia Wto Wrz 26, 2017 6:21 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 233


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Wto Wrz 26, 2017 4:57 pm

Nathir potrzebował dłuższej chwili na odzyskanie pełnego panowania nad sobą. Sama świadomość bliskości Władcy mu nie wystarczała, potrzebował cielesności, dotyku jego skóry, rozgrzania jej, usłyszenia głośnego bicia serca i miękkich pomruków, zdobycia pewności, że już wszystko w porządku. To, że mógł kogoś zabić, było dla niego straszną myślą, z gatunku takich, które zmieniają całkowicie postrzeganie własnej osoby. Nie chciał żyć ze świadomością, że miał w sobie taki pierwiastek - ale z drugiej strony, gdyby stracił Viribusa... 
Niczyje życie nie liczyło się dla niego tak bardzo, jak to należące do przytulonego i przerażającego Pana Mroku. Szczęście większości i sianie dobra przestały być istotne dla elfa. Raz na zawsze pożegnał się z tymi priorytetami, uspokajając w ramionach ukochanego i pozwalając spiętym mięśniom rozluźnić się, zaś ustom zatrzymać na jego szyi, obdarzając wrażliwe miejsce serią pocałunków.
Gdy wreszcie ogarnął go spokój, mógł w pełni skupić się na czarnowłosym mężczyźnie, który sam poddał się emocjom. 
Rudowłosy uśmiechnął się, zsuwając dłonie po jego bokach i wyciągając koszulę ze spodni. Ułożył potem swoje ciepłe dłonie na jego chłodnej skórze, palcami tworząc znajome, skomplikowane wzory, upewniając zarówno siebie, jak i kochanka, że wszystko z nimi w porządku. Wsłuchał się jednocześnie w jego słowa, analizując zarówno informacje, jak i ton głosu Viribusa, pozostawiając za sobą własne uczucia i skupiając się na tych należących do Pana zamku.
- Myślę, że takie przypadki rzadko przytrafiają się Mrocznym Władcom - mruknął, przesuwając się odrobinę i siadając na kolanach ukochanego. Przesunął się pocałunkami na jego twarz, powoli i sukcesywnie dążąc do warg, pozwalając sobie znaleźć ukojenie w takiej formie bliskości.
- Najlepiej chyba byłoby zająć się tą kwestią dokładnie, analizując wszystkie aspekty jeden po drugim. Zaczynając od sprawdzenia tamtej kobiety i haremu, przez tego młodzieńca i jego państwo... A potem na pewno coś wymyślisz. - Uśmiechnął się do mężczyzny czule, nim wreszcie nie zatopił się w jego ustach, z ulgą rejestrując wszystkie pozytywne reakcje bruneta.
Żył. Odpowiadał. Nic już mu nie groziło. 
Wszystko będzie dobrze.
- Chcesz się zająć śledztwem od razu? - spytał po chwili, gdy musieli się od siebie oderwać, by nabrać powietrza do płuc. Jego oczy błyszczały pod wpływem podniecenia, które trawiło go od środka, jako efekt tylu emocji, poczucia zagrożenia i strachu, jakby ciało potrzebowało bardziej prymitywnego, wręcz zwierzęcego zapewnienia, że wszystko z nimi w porządku, ale... Ale rudowłosy był gotów odłożyć te potrzeby na później, jeśli jego mężczyzna chciał najpierw zająć się ważnymi sprawami.
- Albo dokończyć radę... - dodał zaraz, przypominając sobie o śmiertelnie nudnym (ale niewątpliwie istotnym) spotkaniu, które przerwali tak gwałtownie.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Wto Wrz 26, 2017 6:54 pm

Mężczyzna zadrżał pod ciepłym dotykiem kochanka, jednak z miłą chęcią pozwolił mu na oględziny, wytrzymując mrowienie spowodowane elficką magią, która splatała się w złote wzory na jego bladej skórze. Pokiwał powoli głową, przyznając rację słowom Nathira. Te wydarzenia musiały być powiązane - już jedno z nich było wystarczająco nieprawdopodobne, a pojawienie się dwóch problemów w bliskim otoczeniu Władcy Ciemności graniczyło z cudem.
Zamruczał mimowolnie, gdy poczuł na sobie gorące wargi elfa i przesunął dłonie na jego biodra, przyciągając do siebie, kiedy ten usiadł na jego kolanach. W końcu ich usta spotkały się; Viribus oddawał czułe, mokre pocałunki ze słodką dokładnością, gładząc ukochanego po plecach, zatracając się w ich bliskości, kojąc nią swoje nerwy i niepewności. Dopóki byli razem, nie było rzeczy niemożliwych. Nic nie mogło ich rozdzielić. Teraz byli jednością - Viribus był o tym przekonany. Ponad sto lat nie czuł niczego takiego; jego dotychczasowa egzystencja wydawała się jedynie marną wegetacją w porównaniu do bogactwa i różnorodności doświadczeń, jakie dawały mu tylko sekundy spędzone z Nathirem. Nie wiedział, jak wcześniej bez niego żył; to tak, jakby cały ten czas był ślepy, a obecność elfa przywróciła mu wzrok. Wreszcie mógł zobaczyć niebo i słońce, ocean, kolory takie, jakimi były - pięknymi i wiecznymi. Nie błądził już samotnie w ciemności i za nic nie chciał wracać do tamtych mrocznych, wypełnionych bólem i ignorancją dni.
- Tak - mruknął Władca Ciemności krótko, gdy oderwali się od siebie na chwilę. To była sprawa niecierpiąca zwłoki. Nie mógł pozwolić, by ktoś, kto niemal go zabił, a tym samym skrzywdził jego drugą połówkę, był na wolności. Musiał go znaleźć i zabić. Tylko to wydawało się na miejscu.
W jego oczach jednak odbijały się te same uczucia, co w oczach Nathira. Pragnął go. W tej chwili. Chciał być pewien, że wszystko jest już dobrze, że . Że nigdy nic ich nie rozłączy.
Mimo to zerknął kątem oka na leżące obok ciało i pocałował krótko płomiennowłosego.
- Rada się już właściwie skończyła. Ambasadorowie będą mogli wrócić do narzekania przy innej okazji. Chodźmy stąd - rzekł cicho, pozwalając, by elf wstał, po czym zrobił to samo. Pociągnął go do wyjścia, nie puszczając jego dłoni, jednak na progu Viribus zawahał się. Nie wiedział, czy powinni zaszyć się wspólnie w komnacie, by spędzić kilka dłuższych chwil na rozkoszowaniu się swoją obecnością, czy może jednak natychmiastowo wcielić plan w życie.
Ostatecznie jednak westchnął i skręcił w kierunku haremu. Jeżeli ktoś faktycznie próbował go zabić, nie spocznie na jednej nieudanej próbie. Władca Ciemności był przekonany, że jego czający się w cieniu wróg ma kilka planów w zanadrzu na wypadek niepowodzenia. Nie mógł zatem pozwolić sobie na odkładanie śledztwa. Musiał upewnić się, że on i Nathir mają przed sobą całą wieczność.
Gdy zbliżali się do pomieszczeń odzianych w biel piękności, Viribus niechętnie puścił dłoń ukochanego, a niezadowolenie wyraźnie osiadło na jego twarzy. Jedna z kobiet chciała powitać go czule, jednak zrezygnowała, widząc jego ściągnięte brwi i zaciśnięte w wąską linię wargi. Posłała mu zatem jedynie uprzejmy uśmiech, jednak nie doczekała się ciepłej odpowiedzi. Zamiast tego Pan Mroku obdarzył ją chłodnym spojrzeniem i zaczął wypytywać o kobietę, która całkiem niedawno zniknęła z pałacu.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 233


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Wto Wrz 26, 2017 8:50 pm

Elf podniósł się bez zawahania, chociaż niechętnie. Wiedział, że musi zignorować potrzeby swojego ciała, czy nawet swojej psychiki, odłożyć bardziej czasochłonne i namiętne czynności na później. Nie chciał tego robić, wciąż gdzieś w głębi ducha czując obawę, że jednak stracił swojego Władcę. Był świadom, że tak się nie stało, czuł jego bliskość, jego smak i zapach, reakcje i spojrzenia, upewniające o zdrowiu i siłach ukochanego, ale nie wszystkie jego obawy ucichły. Był znacznie bardziej spokojny, ani na pierwszy, ani na drugi rzut oka nie przypominał tego zszokowanego i roztrzęsionego mężczyzny, wypełnionego po brzegi magią, gotową zabijać w imię miłości, ale... Ale pod powierzchnią opanowania wciąż krył się strach i gotowość do walki.
Teoretycznie wiedział, że powinien zrezygnować z bliskości na korytarzach, tam, gdzie każdy mógł na nich wpaść, dostrzec złączone dłonie i wyciągnąć wnioski. Wnioski, które niemal na pewno byłyby właściwe. Uczucie, które ich łączyło, było groźne - szczególnie dla Viribusa. Nate wiedział, że jego kochanek był potężny i potrafił rzucić na kolana całe armie, ale stawał się też coraz bardziej świadom zagrożenia, z jakim cały czas się stykali. 
Władca Mroku mógł uważać się za niepokonanego, ale rudowłosy elf wiedział lepiej. Widział go wyprowadzonego z równowagi, czuł jego moc, ale czuł też jego ciało - i niezależnie od tego, jak wielką potęgą operował, nadal był istotą żyjącą. A skoro oddychał, jadł, pił i odczuwał (...co w dużej części było winą Nate'a...), mógł zostać zraniony - a nawet zabity.
Potrzebował ochrony.



Dotarli do jednej z części Pałacu, w której rudowłosy nigdy wcześniej nie był. Stanął z tyłu, odrobinę wycofany, wodząc wzrokiem po pomieszczeniu, do jakiego zaprowadził go ukochany. Czuł odruchową, podskórną niechęć do tego miejsca - a tym bardziej do osób, które spędzały w nim swój czas. Nie dość, że były to kobiety, których jedynym celem było zaspokojenie potrzeb Władcy (i obdarzenie go potomkiem), to do tego wszystkie ubrane były w te nieszczęsne, białe szaty. Elf nie miał z nimi zbyt dobrych skojarzeń. Niepokoiła go świadomość, że ktoś nadal czyhał na życie Viribusa. Ktoś, kto mógł w każdej chwili go zaatakować - szczególnie, gdy znajdowali się w haremie. W miejscu, z którego wyszedł pierwszy atak. Któż to wiedział, ile kobiet było zaangażowanych w zmianę aktualnego króla?
Rudowłosy przysunął się do kochanka, układając mu dłoń na ramieniu, wciąż pozostając za nim, ale upewniając jednocześnie siebie - i wszystkich innych - że był przy Władcy, strzegł jego życia i był gotów w każdym momencie zareagować na jakiekolwiek zagrożenie.
Pozwolił swoim oczom znów wypełnić się zielenią, delikatnie spowijając magią swojego mężczyznę. Viribus był potężny i mógł pokonać każdego. A tych, których przypadkiem by nie dostrzegł, zmiażdży Nathir, bez żadnego zawahania.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Wto Wrz 26, 2017 10:58 pm

Z zatrzymanych większość miała mgliste pojęcie, o kogo chodziło Viribusowi, jednak nikt nie był w stanie udzielić mu jednoznacznej odpowiedzi dotyczącej pochodzenia interesującej go kobiety, czy też jej imienia. Nawet to, co odpowiedzialny za nabór konkubin miał na ten temat do powiedzenia, nie zbiegało się z żadną informacją, jaką Władca Ciemności uzyskał w haremie. Choć odziane w biel kobiety nie budziły w nim właściwie żadnych uczuć, instynktownie starał się trzymać blisko ukochanego, wyczuwając jego niepokój. Ostatecznie ich wizyta nie przyniosła żadnych rezultatów, a ilość niewiadomych tylko się powiększyła.
Kruczowłosego zaskoczyła postawa Nathira. Nie spodziewał się po nim takiej bojowości, gotowości do działania. Nie chciał, by czuł się zagrożony. Choć powinno mu schlebiać to, że chciał go chronić, wolałby, gdyby ukochany nie musiał tego robić. Wiedział, że jego przeznaczeniem nie była walka. Viribus mimowolnie zacisnął pięści. To był jego żywioł i jego zadanie. On powinien dbać o ich bezpieczeństwo. Ten, kto zburzył ich spokój z pewnością pożałuje.
Choć wizyta w haremie nie była owocna, Pan Mroku nie zamierzał się tak łatwo poddać. Tym razem pokierował swoje kroki w stronę prywatnych komnat, po drodze nakazując służbie przynieść doń posiłek.
Gdy znów byli sami, naszła go nagła ochota, by przytulić elfa i zanim zdążył cokolwiek pomyśleć, już obejmował go ciasno ramionami, muskał nosem jego szyję, wdychał jego zapach, rozkoszował się ciepłem jego ciała. Nie był pewien, czy zrobił to bardziej dlatego, że potrzebował jego wsparcia, czy też dlatego, że chciał mu je ofiarować, zapewnić, że wciąż przy nim był i nigdzie się nie wybierał. Odgłos bijącego serca ukochanego studził w nim gniew, pozwalał wrócić do zmysłów, spojrzeć chłodno na całą sytuację. Zebrać informacje i wyciągnąć logiczne wnioski.
Viribus odsunął się delikatnie, gdy usłyszał pukanie do drzwi, po czym zaprosił sługę do środka. Ten zostawił wózek pełen rarytasów i w ukłonach opuścił komnatę. Władca Ciemności w zamyśleniu sięgnął po jeden ze słodkich owoców na wierzchu kryształowej misy i wgryzł się weń, a sok cienką strużką popłynął w dół jego podbródka.
- Z jakiego kraju był ten ambasador? - zapytał spokojnie, patrząc Nathirowi głęboko w oczy, choć wewnątrz niemal się gotował. Nikt jeszcze nigdy nie naruszył tak jego przestrzeni osobistej, jego poczucia bezpieczeństwa, jego władczości. Ludzie na szczycie zwykle przygotowani byli na to, że prędzej czy później znajdzie się ktoś chętny zakończyć ich życie, jednak nie on. On był przekonany, że wszyscy są zbyt przerażeni, by się na nie targnąć, by próbować odebrać mu tron. Najwyraźniej jednak jego żelazna ręka była dla ludzi wciąż zbyt lekka. Daj im palec, a odgryzą całą rękę. Czyżby był to czas przypomnieć ludzkości, jak przerażający, bezlitosny i okrutny potrafił być? Była to niewielka cena za odzyskanie odpowiedniego respektu i bezpieczeństwa. Gdyby musiał, wybiłby wszystkich co do nogi, jeśli miałoby to zagwarantować jemu i Nathirowi szczęście oraz nietykalność. Był w stanie zrobić dla niego wszystko i wszystko poświęcić. Drażnienie tak zdeterminowanych i potężnych nie było najmądrzejszym posunięciem.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 233


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sro Wrz 27, 2017 12:11 am

Przesłuchiwanie i łączenie faktów elf pozostawił ukochanemu. Sam nigdy nie dysponował wielkimi zdolnościami na polu dedukcji - preferował raczej unikanie konfliktów i pomoc magiczną, tudzież wsparcie i wysłuchanie. W tym był dobry, w tym czuł się na miejscu i nie stresował żadnymi niepotrzebnymi kwestiami. Viribus zdecydowanie lepiej radził sobie w straszeniu ludzi i stawianiu ich w krzyżowym ogniu pytań, a rudowłosy poświecił swoją uwagę na pilnowaniu, by nic przypadkiem mu się nie stało.
Wyjście z terenu przeznaczonego dla haremu Nathir przyjął jednak z ulgą. Nie czuł się pewnie w otoczeniu tych kobiet, a nie przywykł do takiego odczucia. Dodatkowo, przywykł do spędzania czasu w Pałacu w odosobnieniu, czekając na Władcę Mroku, poświęcając mu swój czas i ignorując fakt, iż gdzieś tam, na zewnątrz, za drzwiami, istniał cały świat. Świat, w którym kiedyś czuł się najlepiej.
Wiedział, że w końcu będzie musiał znaleźć się z ukochanym na zewnątrz i stawić czoła rzeczywistości. Wiedział. Ale z drugiej strony, liczył że będzie miał jeszcze trochę czasu na przyzwyczajenie się do nowej sytuacji, do magii i uczucia, które powiązało go z Viribusem. Chciał powoli wrócić do kontaktów międzyludzkich, a nie rzucać się na głęboką wodę - zagrożenie życia było jednak aspektem, którego nie można było zignorować.
Gdy wreszcie znaleźli się w swoich komnatach, z jedzeniem, zamknięci i oddaleni od reszty świata, elf poczuł się trochę lepiej. Spokojniejszy był już od dłuższego czasu, ale zaniepokojenie wynikające z otoczenia obcych, potencjalnie groźnych ludzi, też w końcu wygasło.
Zbliżył się na powrót do ukochanego, siadając za nim i kładąc głowę na jego ramieniu, na lewym policzku, by wciąż mógł patrzeć na jego twarz. Ułożył dłonie na jego udach, delikatnie je masując przez materiał, kontynuując cierpliwe kojenie jego nerwów. Westchnął cicho, przymykając na moment oczy.
- Silesii. To jedna z wysp z półwyspu Ma'lreth. Przypuszczam, że dopiero co udało ci się ją zdobyć, bo nie tak dawno temu na nią trafiłem i była wtedy jeszcze wolna od magicznych wpływów. - Zaczął szeleszcząco wyjaśniać. - Jak wspominałem, nie lubią tam mocy. Niezbyt dobrze przyjęli obecność elfa, ale nie próbowali mnie otruć. Widziałem jednak na własne oczy efekty tego napoju... - Westchnął ciężko, przyciągając bardziej do swojej piersi ukochanego i całując go delikatnie w szyję. - Myślisz, że któraś z tych kobiet stamtąd była?

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sro Wrz 27, 2017 1:15 am

Viribus zrzuciwszy płaszcz, westchnął z ulgą, opierając się o szeroką i ciepłą pierś ukochanego, a gdy poczuł na swoich udach jego dłonie, z ust wyrwał się mu cichy pomruk. Musiał przyznać, że ta cała sytuacja napsuła mu krwi i odprężający, kojący dotyk Nathira był wręcz błogosławieństwem. Gdy zaś jedzony przez niego owoc w końcu zniknął, mężczyzna oblizał palce z soku i rozluźnił kołnierz swojego dubletu, odpinając kilka pierwszych guzików.
Skoro niespecjalnie kojarzył nazwę tego miejsca, nie tylko musiał zdobyć je na fali większych, poważniejszych podbojów bardzo niedawno, ale również musiało należeć do tych mniejszych i mniej znaczących regionów. Przymknął oczy, pogrążając się w rozmyślaniach.
- Nie wiem - odrzekł w końcu z wyraźnym zawodem w głosie. - Jeśli nie tolerują tam magii, ambasador z dużym prawdopodobieństwem był w rzeczywistości zabójcą. To ma sens, jeśli próba pozbycia się mnie była decyzją polityczną, sposobem na wyrwanie się spod jarzma magicznego władcy.
Mężczyzna ujął dłoń kochanka i splótł razem ich palce, by po chwili podnieść je do ust i złożyć na knykciach elfa czuły pocałunek. Zapach jego skóry uspokajał Władcę Ciemności, dawał mu jakąś pewność, siłę. Choć nic nie wiedział na temat tego zamachu, był pewien, że coś wymyślą. Nie mogło być inaczej. Los zbliżył ich do siebie; jak mógłby ich teraz rozdzielić?
- Jednak incydent z tą kobietą wydaje się być niezwiązany - ciągnął dalej. - Chyba że dowiedzieli się o tobie. I chcieli wyeliminować cię pierwszego, żeby nic nie stało na przeszkodzie w pozbyciu się mnie. Pewnie byli przekonani, że nie żyjesz.
Viribus posłał płomiennowłosemu pełne troski spojrzenie, jednak w jego stalowych, pozornie chłodnych oczach krył się ból. Nie mógł sobie wyobrazić, co by było, gdyby przy którejś okazji stracił Nathira. Gdy sądził, że został zdradzony, przeżywał nieopisane katusze. Wnioskował więc, że cierpienie po śmierci jego najdroższego byłoby nieporównywalnie gorsze. Wykraczało to poza jego pojmowanie.
Chcąc porzucić te potworne myśli, które rujnowały jego nastrój, mimo że myślał, iż ten nie może się jeszcze pogorszyć, wtulił się mocniej w ukochanego, napawając się jego zapachem i ciepłem. Uniósł głowę, by móc patrzeć mu w oczy. Nic ich nie rozłączy. Gdy zatapiał się w tych złotych tęczówkach, był pewien, że już na zawsze zostaną razem. Mieli przed sobą całą wieczność. Nie mógłby pozwolić, by ktoś im ją tak bezlitośnie odebrał.
Pan Mroku zdecydował, że sprawą próby zamachu na jego życie zajmie się jutro. Teraz... Potrzebował odpocząć. Nie mógł jasno myśleć w takim stanie, z wiszącym nad nim widmem braku przyszłości. Jeszcze niedawno pewnie nie zaprzątałoby to tak jego umysłu, jednak teraz było inaczej. Żył nie tylko dla siebie, a dla kogoś. Dla kogoś, komu z pewnością jego strata złamałaby serce. Nie chciał, aby Nathir kiedykolwiek był zdruzgotany, nie chciał, by w ogóle dotykały go jakiekolwiek nieprzyjemne uczucia. Teraz Viribus nie mógł tego zapewnić, jeśli ktoś czyhał na jego życie. Prawdopodobnie to dotykało elfa bardziej niż jego, a tego kruczowłosy nie mógł wybaczyć. Nikomu i nigdy.
Ciężko jednak myślało się o zemście, gdy czuło się oddech ukochanego na uchu i szyi oraz dłonie masujące zesztywniałe mięśnie, gdy słyszało się spokojne bicie jego serca. Pragnął tylko, by te chwile trwały wiecznie. Już musiał się znaleźć ktoś, kto usiłował wszystko zepsuć.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~


Ostatnio zmieniony przez Stardust dnia Sob Wrz 30, 2017 1:23 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 233


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sro Wrz 27, 2017 1:51 am

- Pewnie istnieją ambasadorzy, gotowi poświęcić swoje życie ważniejszej sprawie. Sądzisz, że... - Elf zawahał się, przełykając ślinę, która nagle zaczęła utrudniać jego wysławianie się. Odwrócił na chwilę wzrok, pozwalając kochankowi ująć swoją dłoń, wsłuchując się w ciąg dalszy jego podejrzeń, przesuwając wolną dłoń na jego brzuch, wsuwając ciepłe palce pod materiał. 
- Być może moja moc była wyczuwalna, w końcu z niej korzystałem. Może stałem się zbyt potężny. Albo liczyli, że sami się zniszczymy - mruknął, pozwalając sobie na wyciągnięcie kilku wniosków. Podejrzeń. Nie były w żaden sposób bardziej prawdopodobnymi rozwiązaniami od tych, które podsunął Władca, ale... Niewątpliwie również wartymi rozpatrzenia.
Przełknął z trudem ślinę. Nigdy nie obdarzył Viribusa nienawiścią. W żadnym momencie w jego życiu, nie uważał Pana Mroku za istotę pozbawioną człowieczeństwa, niegodną uczuć, zasługującą na zgładzenie. Nie mógł powiedzieć, by pokochał go od pierwszego wejrzenia - zbyt wiele ich wówczas dzieliło, za bardzo skupieni byli na swoich dotychczasowych doświadczeniach, nie patrząc do przodu, nie chcąc poddać się zmianom. To było jednak wtedy, kilka tygodni wcześniej. A może kilkanaście? Czas tak dziwnie płynął w oczach elfa od czasu znalezienia się w Pałacu. 
Tak czy inaczej, nigdy nie życzył mężczyźnie siedzącemu w jego ramionach śmierci. Ale w pewnym momencie, oprócz chęci pomocy, w jego osobę wkradła się potrzeba zapewnienia mu szczęścia. Miłości. A od tego już niewiele brakowało do wielkiego bólu na myśl o utracie ukochanego. Nathir nigdy wcześniej nie był egoistą. Nie czuł zazdrości, strachu, obawy przed utratą czegoś - nawet swojego życia. Aż tu nagle nie tylko, że się bał, nie dość, że nie o swoje życie, to gotów był o nie walczyć. On, który nigdy nie chciał nikogo skrzywdzić.
- Co by się stało, gdybyś... Gdybyś zginął, Viribusie? - spytał cicho, ledwie słyszalnie, znów odwracając spojrzenie, by brunet nie dostrzegł w jego oczach smutku i bólu, spowodowanych tą myślą. To było ważne pytanie. Może Władca miał jakąś rodzinę, która tylko czekała na to, aż zniknie z tronu? Może ktoś z bliższych doradców?
A może faktycznie dotyczyło to tylko tamtego państwa, jednego z naprawdę niewielu, które tak brutalnie rozprawiało się z istotami magicznymi? 
Tylko Viribus mógł się tego dowiedzieć. Musiał rozważyć każdy aspekt, by dojść do właściwego rozwiązania.
A Nate był gotów zrobić wszystko, byle tylko mu w tym pomóc.
Pomimo ich bliskości, upływu czasu i przesłuchań, podczas których nie wydarzyło się nic strasznego, ciało Nate'a znów opanowało przerażenie. Pomimo prób, nie potrafił znów uspokoić bijącego szybko serca, drżących delikatnie mięśni, bólu uciskającego jego pierś. Magia ponownie samodzielnie wylała się z jego dłoni, owijając ciepłem i zapachem świeżej trawy Pana Mroku.
Rudowłosy pragnął całym sobą tylko jednego - szczęścia swojego mężczyzny. Czy był to skrajny egoizm, czy altruizm? Czy fakt, że wszystko, włącznie z mocą, reagowało na Władcę Ciemności, zupełnie ignorując jakąkolwiek kontrolę i skupiając się na zupełnie pierwotnych instynktach, był normalny? 
To wszystko było zbyt nowe, potrzebował czasu, znacznie więcej czasu, niż otrzymał.
Przytulił mocniej do swojej piersi towarzysza, jakby próbując go zespolić ze sobą, tak by nikt, nigdy go nie mógł go dosięgnąć - czy to magią, czy to zwykłą, brutalną siłą. Przylgnął ustami do jego karku, zaciskając oczy i próbując opanować nierówny, świszczący oddech.
- Jesteś mój - wyszeptał po elficku.
Ale to nie było wystarczające. Potrzebował więcej. Obaj potrzebowali więcej.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Wrz 30, 2017 1:01 pm

Władca Ciemności wsłuchując się w słowa ukochanego, rozpiął klamry spinające cholewy jego skórzanych oficerek i zrzuciwszy je, wciągnął nogi na łóżko. Nabrał ze świstem powietrza do płuc, gdy poczuł na swojej chłodnej skórze ciepły dotyk. Uśmiechnął się smutno w odpowiedzi na podejrzenia Nathira i pogładził jego doskonałą twarz uspokajająco. Coś było w tym, co mówił, jednak Viribus nie chciał, by kochanek się zbytnio tym przejmował. Nie lubił widzieć malującego się na jego twarzy zaniepokojenia.
Mężczyzna zesztywniał, słysząc pytanie. Co by było, gdyby zginął? Nigdy się nad tym nie zastanawiał. Nie myślał o tak dalekiej przyszłości, choć teraz nie wydawała się ona wcale odległa albo nieprawdopodobna.
- Nie pamiętam, by kiedykolwiek Pana Mroku spotkała przedwczesna śmierć - odrzekł kruczowłosy, dokładnie ważąc słowa. - Zwykle odchodzi, gdy przychodzi jego czas, zostawiając wszystko jedynemu potomkowi. Władcy nie mają więcej niż jednego spadkobiercę.
Viribus urwał, sądząc, że elf domyśli się, co się dzieje ze wszystkimi dziećmi poza najstarszym. Najczęściej nawet nie dochodziło do narodzin; konkubiny były cały czas ściśle kontrolowane. Nie przypominał sobie, żeby były zapiski o jakimkolwiek dziecku Władcy Ciemności, które przetrwało, mimo niebycia najstarszym.
- Gdyby zaś zamach był skuteczny... - ciągnął, a jego głos zadrżał nieznacznie. - Przypuszczam, że szybko znalazłby się ktoś, kto chciałby zająć moje miejsce. Prawdopodobnie wywiązałaby się krwawa walka o Czarny Tron.
Jego głos cichnął z każdym słowem, zmieniając się w pełen przejęcia szept. Nie obchodziło go specjalnie, kto objąłby władzę, co by się stało z imperium, choć jego misją było prowadzenie ludzkości. Teraz zastanawiało go tylko, co by się stało z Nathirem, jak by to przeżył. Jednocześnie nie chciał o tym myśleć; nie chciał, aby tonął w tak czarnej i przejmującej rozpaczy, jaka ogarnęła jego, gdy przez kilka chwil sądził, że elf odszedł ze świata. Samo wyobrażanie sobie jego złotych oczu przepełnionych bólem, przyprawiało go o duszący uścisk w piersi i osiadające na dnie żołądka niczym gęsta mgła cierpienie.
Niepokój Nathira był niemal namacalny. Pan Mroku wyraźnie czuł jego przyspieszony puls i magię, która mimowolnie starała się złagodzić jego stan. Posłał mu pełne przejęcia spojrzenie, zatapiając się w jego wymownych oczach, by po chwili dać się pocałować w kark. Pieszczący jego skórę oddech był niespokojny i urywany. Viribus zadrżał, pod wpływem udzielających się mu uczuć. Nie chciał, aby najważniejsza dla niego osoba była w takim stanie, musiała się zmagać z podobnymi emocjami, szargającymi umysł i duszę.
Odwrócił się w jego objęciach i zarzucił mu ręce na szyję, by wplótłszy palce w miękkie, długie włosy ukochanego, złożyć na jego ustach słodki i czuły pocałunek.
- Wiem - odparł również po elficku, uśmiechając się delikatnie. Jego chłodne, jasne oczy pozostały jednak smutne.
- Nie myślmy już o tym - rzekł jeszcze, przebiegając palcami po jego włosach i karku. - Przynajmniej przez chwilę.
Viribus znów przycisnął swoje miękkie wargi do ust elfa, jednak tym razem zachłanniej, niemal desperacko. Chciał zapomnieć. Chociaż na moment wrócić do tego, co tak niedawno osiągnęli, do beztroski, która cieszyła ich zbyt krótko. Wystarczyłoby mu tylko kilka minut bez zmartwień, bez problemów, bez świata. Chciał, aby byli tylko oni i to, co zrodziło się między nimi, żeby wszystko pozostałe znikło.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 233


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Pią Paź 06, 2017 11:00 pm

Gdyby Viribus został zamordowany, co stałoby się z ostatnim z przedstawicieli rasy elfów? Z istotą, której magia była równie potężna, co Władcy Ciemności? Czy to on objąłby po nim tron, nie zaś ktokolwiek inny? Czy utrata drugiej połówki, sensu życia i osoby idealnie go dopełniającej spowodowałaby jakiś poważny kryzys, załamanie nerwowe, utratę tej dobrej, wypełnionej szczęściem i nadzieją, części? Czy oszalałby z rozpaczy i zniszczył wszystko, do czego jego magia mogłaby sięgnąć? Czy przeciwnie, pierwszy pretendent pragnący objąć funkcję Pana Mroku zamordowałby go z łatwością, złamanego, zniszczonego, pozbawionego chęci do życia? 
To były trudne pytania. Przewijały się gdzieś w głowie Nathira, sygnalizując nową sytuację, wprawdzie wyłącznie teoretyczną - ale któż mógł powiedzieć, jak długo ta opcja będzie fikcją? Viribus owszem, był potężny, ale nie był niezniszczalny. Nie mógł przewidzieć wszystkiego, nie był świadom wszystkich zagrożeń - za to byli odpowiedzialni jego doradcy. Był jeszcze młody. Silny, diabelnie inteligentny i cechujący się niesamowitą wręcz zdolnością planowania, wizją znacznie bardziej spójną, niż setki - a być może nawet i tysiące - innych istot.
Ale wciąż był śmiertelny. Długowieczny, posiadający magię, bystry i groźny, ale mogący umrzeć.
Rudowłosy nie chciał go stracić. Nigdy. Wiedział, że to by go zniszczyło - tak samo, jak odwrotna sytuacja niemal zniszczyła Władcę Ciemności. Pamiętał ten straszny ból w szarych oczach, pamiętał ten wybuch mocy, utratę racjonalności i... I nigdy więcej nie chciał być jej sprawcą, ale też nie chciał go odczuć.
Odwzajemnił zarówno spojrzenie, jak i pocałunek, przesuwając ostrożnie dłońmi po plecach kochanka, ani na moment nie pozwalając mu się odsunąć od siebie. Nie chciał go stracić.
- Przestraszyłem się - wyszeptał do jego ust, pomiędzy kolejnymi muśnięciami, które szybko zmieniły się w mocniejsze i bardziej zaborcze wyrazy uczucia. Elf opadł powoli na pościel, ciągnąc za sobą mężczyznę, a potem kładąc obok siebie, by mogli w miarę sprawnie pozbawić się ubrań. Wraz z upływem kolejnych chwil i namiętnych westchnień, ich temperatura wzrosła, a ruchy stały się bardziej chaotyczne i desperackie.
Nathira znów opanowała ta gwałtowna, pierwotna potrzeba uczynienia kochanka swoim, upewnienia się, że wszystko z nim w porządku, że nikt go nie skrzywdził, że wciąż żyje i przy nim jest. Pierś rozrywał mu wręcz fizyczny ból, dławiący go i utrudniający zarówno oddychanie, jak i pomruki - tylko miękkie, pyszne usta Viribusa pozwalały mu odrobinę zelżeć i uspokoić.
Ale i to nie wystarczało, a przynajmniej nie na długo - dlatego niedługo potem długie palce rudowłosego znalazły się między nogami kochanka, pieszcząc go, wyciągając z niego słodkie jęknięcia i wymuszając urocze, nieświadome reakcje ciała, gdy mięśnie spazmatycznie to zaciskały się, to rozluźniały, wyrażając pożądanie bruneta.
- Nie pozwolę cię skrzywdzić - mruknął do ucha Viribusa, obiecując mu całym sobą, że będzie przy nim już zawsze, by pilnować go, chronić i kochać.
A potem jednym, płynnym ruchem wsunął się w niego, a wraz z kolejnymi ruchami bioder obawy i poczucie zagrożenia znikały, a na ich miejscu pojawiło się palące, ale też i kojące pożądanie.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Światło w mroku   Sob Paź 21, 2017 12:38 am

Mężczyzna wyraźnie widział uczucia odbijające się na złotej tafli tęczówek kochanka. Głębia jasnej do tej pory toni wyraźnie ciemniała, zmartwione oczy szukały potwierdzenia, że wszystko jest w porządku, że nie ma się czym przejmować. I choć Viribus chciał je zapewnić, że będzie dobrze, że nic im nie groziło, nie mógł kłamać. Nie potrafił. Jego spokojne, stalowe spojrzenie prześlizgiwało się po twarzy ukochanego, błądziło w jego spojrzeniu, starając się ukryć wątpliwości i szepczący gdzieś w oddali strach. Tak. Władca Ciemności bał się. Po raz pierwszy w swoim długim, jednak w perspektywie wspólnej wieczności krótkim jak westchnięcie życiu. Umieścił chłodne dłonie na policzkach elfa, składając na jego ustach drżący jak liść na wietrze pocałunek, starając się uspokoić zarówno jego, jak i siebie samego. Po raz pierwszy przyszłość była dlań niewiadomą. Nie potrafił przewidzieć swojego następnego ruchu, nie potrafił odizolować uczuć od umysłu i oddalić się, by wydać chłodny osąd. Wszystko mieszało się i przenikało, chaotycznie szargając każdy nerw Viribusa. Nie wiedział, co robić. Jak miał walczyć z niewidzialnym wrogiem? Z kimś, kogo nawet nie zidentyfikował? Do tej pory cel był zawsze jasny i przejrzysty, rozwiązania klarowne. Nic go nie rozpraszało.
Jednak teraz za nic w świecie nie pozbył by się tego, co go tak dekoncentrowało. Nie potrafił myśleć logicznie, na czym dotychczas opierała się cała jego egzystencja, a mimo to nigdy wcześniej nie czuł się równie żywym. Zachwyt, radość, miłość, ale również strach, ból i niepewność były wcześniej dlań czymś niepojętym, abstrakcyjnym i irracjonalnym. Odrzucał zarówno te ciepłe uczucia, które rozgrzewały go niczym słońce, jak i te smagające go lodem i zimnym wiatrem, zamykającym duszę w mroku. Do tej pory był czymś na wzór jałowej ziemi, trwającej w nibyzmierzchu, gdzie nie było wyraźnej granicy między dniem a nocą, gdzie nic nie rosło, pogoda była niezmienna. Dotąd stał w miejscu, a teraz - wszystko się zmieniało. Najpierw ufał, wierzył, a chwilę potem tracił grunt pod nogami, sens i radość uciekały mu przez palce. Potem znów chwytał się czegoś i wynurzał na powierzchnię. I choć pragnął, by już zawsze świeciło słońce, chyba stokroć bardziej wolał zmienną pogodę, niż jej przygnębiający brak i wszechogarniającą pustkę, pozbawiającą istnienie kwintesencji i obracającą życie w ledwie wegetację.
I mimo że jeszcze dławił się tymi uczuciami, że wszystko było dla niego nowe, chaos gasł pod wpływem dotyku Nathira. Jego ciepły głos sprawiał, że nagle wszystko było na swoim miejscu. Wystarczyło muśnięcie jego delikatnych warg, by świat przestał wirować w przerażający, obezwładniający sposób, a zaczynał przypominać zabawę, zwykłą huśtawkę, przygodę życia. Ciało mężczyzny reagowało instynktownie. Burzący się w nim gdzieś niepokój usychał powoli, gdy opadł na łóżko, przyciskając do siebie kochanka, gubiąc palce w jego szatach. Namiętność w dziwny sposób mieszała się z desperacją i strachem.
- Ja też- przyznał szeptem, mięknąc w ramionach elfa, owiewając jego wargi wilgotnym oddechem, wyłapując ze spojrzenia wszystkie te negatywne uczucia, które odbijały się również w oczach Viribusa. To, że obaj je w sobie znaleźli, powinno być przytłaczające, a jednak było wręcz przeciwnie - dzielili je i to czyniło je jakby bardziej znośnymi, lżejszymi do udźwignięcia. Nagle poczuł, że jest to przeszkoda, którą mogą pokonać. A nawet więcej - wiedział, że muszą ją pokonać. Nie było miejsca na błędy, na porażkę. Wierzył, że dadzą radę. Mimo to wątpliwości nie ucichły.
Było inaczej niż wcześniej. Radość i ulga stanowiły mniejszość emocji, towarzyszących ich zbliżeniu, które ogarnęły Pana Mroku. Pożądanie było desperackie, jak walka tonącego o kolejny oddech. Jakby każdy dotyk miałby być tym ostatnim. Jednocześnie w każdym ruchu była nadzieja. Obietnica, próba zapewnienia, że wszystko jest i będzie w porządku. Obaj chcieli w to wierzyć.
Namiętny dotyk ukochanego przyprawiał kruczowłosego mężczyznę o drżenie. Przyjemność tłumiła jego obawy, rozluźniała napięcie. Jęki rozkoszy zaczęły odnajdować drogę z jego ust, wyrywając się z nich chaotycznie. Zapach Nathira, jego głos, miękkie, głębokie pomruki doprowadzały Władcę Ciemności do szaleństwa. Wciągnął głęboko powietrze do płuc, gdy rozpalające go delikatne pieszczoty, zostały zastąpione przez znacznie bardziej intensywne uczucie. Zacisnął smukłe palce na okrywającym łoże futrze, a jego wszystkie mięśnie spięły się nagle, kiedy tylko elf zaczął się w nim poruszać. Szybko mimowolnie i jego biodra zaczęły pracować, znajdując wspólny rytm z kochankiem, pogłębiając doznania. Jawa zdawała się gdzieś uciekać, pozostawała nieuchwytna na krawędzi jego świadomości, gdy jego wilgotne wargi układały się w jedno jedyne słowo, które przychodziło mu na myśl - imię ukochanego, a coraz krótszy, ciężki, szybki oddech zamieniał się w gorączkowy szept.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Światło w mroku   

Powrót do góry Go down
 
Światło w mroku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: