CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 I’ll just keep on lying to you

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: I’ll just keep on lying to you   Wto Sie 15, 2017 11:45 pm

Wszystko się kiedyś kończy, wszyscy to wiedzą. Większość nawet wyczekuje tego końca. Końca udręki, końca starań, końca szkoły. Większość widzi tylko nowy początek. A on nie potrafi. Im bliżej do końca, tym mniej zdolny jest do zobaczenia początku.
Historia stara jak świat. Dwaj chłopcy, mieszkają blisko siebie, chodzą razem do szkoły, przyjaźnią się od dziecka. Widuje się ich razem, stanowią pewną parę, podwójny zakup. Naturalną koleją rzeczy byłoby rozdzielenie tej pary, gdy liceum dobiegnie końca. Naturalny byłby również żal, który odczuwaliby, gdy już to się stanie. Tylko że uczucie jednego z nich może być głębsze, niż z początku się spodziewał, a zbliżający się koniec roku tylko go w tym utwierdza. Zakochał się. Zakochał się w swoim najlepszym przyjacielu i za cholerę nie wie, co z tym zrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: I’ll just keep on lying to you   Wto Sie 15, 2017 11:57 pm



    Charakter:

    ◊ W każdej szkole zawsze znajdzie się kilku dziwaków, którzy z nikim nie rozmawiają, chyba że absolutnie muszą. Jules jest jednym z nich. Wcale nie dlatego, że jest strasznie nieśmiały albo nienawidzi rodzaju ludzkiego. Po prostu woli być sam jeśli w pobliżu nie ma nikogo, kto wydawałby się wystarczająco interesujący, by z nim pogadać. Nie ma zbyt wielu ludzi, których szczerze lubi. Inna sprawa, że ci znienawidzeni też nie są zbyt liczni. Woli się dystansować, obserwować niż integrować.

    ◊ Jego największą motywacją życiową jest uciekanie przed nudą. To tak jak z ludźmi. Jeśli coś nie przyciągnie jego uwagi z trudem poświęci na to pięć minut. Czasem wychodzi przez to na lekceważącego buca (a może po prostu nim jest).

    ◊ Zagadnienia interesujące to już kompletnie inna bajka. Oddaje im się cały, bez zdrowego rozsądku. Nie jest jakoś bardzo ambitny, po prostu sprawia mu to niesamowitą przyjemność. Uczucie fascynacji jest zdecydowanie jego ulubionym uczuciem.

    ◊ Dzisiaj trudno w to uwierzyć, ale kiedyś był bardzo wybuchowy i agresywny. Ze trzy lata temu osiągnął jakiś stan zen i mało co go rusza. Niestety razem z gniewem wypłynęła z niego większość motywacji, czuje się dziwnie pusty w środku. To nic miłego, więc próbuje się skupić na prostszych rzeczach (rysunek, filmy, gry).

    ◊ Nie ma oporów przed kłamaniem. Jeśli ma to w jakiś sposób ułatwić mu życie, to czemu nie? Przecież i tak jest człowiekiem praktycznie jednej twarzy, więc większość ludzi nawet się nie zorientuje. Czego się nie robi dla świętego spokoju.

    ◊ Nienawidzi zbyt skomplikowanych rzeczy. Po co mieszać, jak można powiedzieć w prosty sposób? Głównie dlatego nie zagląda do podręczników i literatury fachowej, a język jego esejów pozostawia wiele do życzenia. Prawdopodobnie gdyby się postarał byłby całkiem dobrym uczniem, inteligencji mu nie brakuje, motywacji już tak.

    ◊ Niechęć do komplikowania przenosi też na uczucia. Lubi gdy wszystko jest przejrzyste i proste do zrozumienia. Jeśli coś przekracza magiczną granicę prostoty, ma tendencję do wypierania i spłycania. Ewentualnie się z tego śmieje, bo jak wiadomo wszystko jest bardziej zjadliwe, jeśli dobierze się odpowiedni żart.


    Biografia:

    Gdyby wierzyć w słowa jego matki (a przecież nie można wierzyć do końca, bo czas wybitnie zniekształca wspomnienia), Jules był inny od samego początku. Trochę mniej towarzyski, trochę bardziej wrażliwy, może nawet odrobinę nieśmiały. Średnio pamięta wczesne dzieciństwo, wszystko jest zamazane i zlewa się w jedno. Najwyraźniejsze jest jednak uczucie gniewu i frustracji, które tak bujnie w nim kwitły, gdy bardzo próbował dogadać się z dzieciakami, ale i tak nikt za bardzo nie rozumiał. Z czasem nauczył się nad sobą panować. A może po prostu przestało mu zależeć.

    Jeśli szukać w nim jakichś nietypowych talentów to można za taki uznać „prześlizgiwanie się”. Jules pełznie przez życie od niechcenia, nie przejmując się tym, co go otacza. A oczekiwania społeczeństwa? Jakoś zawsze udaje mu się spełnić absolutne minimum, prześlizgnąć się i mieć święty spokój. Mniej więcej na tym upłynęła mu dotychczasowa edukacja.

    Bardzo młody, zdolny, inteligentny chłopak. Ale jakiś taki, kurde, wycofany. Tak nie powinno być. Trzy lata temu rodzice zebrali się w sobie i postanowili zrobić z Julesem tak zwany porządek, przywrócić społeczeństwu, przykleić na gębę radośniejszy uśmiech. Od tamtej pory łyka tabletki na sens życia i chadza na terapię. Czasami zastanawia się czy ma to w ogóle sens, bo od początku leczenia szczególnie się nie zmienił, ani nawet nie usłyszał w pełni przekonującej diagnozy.

    Wiesz, życie jest prostsze dla przeciętnych ludzi, którzy potrafią zarabiać na życie nudną pracą, której nienawidzą. Czasami wolałabym mieć takie dziecko. Mama po raz pierwszy pozwoliła mu się napić. Siedzieli w kuchni i pili, a ona dużo mówiła i trochę płakała. Właściwie tego wieczoru nie powiedziała nic, czego by wcześniej nie podejrzewał. Słuchając czuł się nieswojo, ale z pewnością nie miał wyrzutów sumienia. Ani wtedy, ani później. Cała jego bliska rodzina składała się z ludzi tego wspomnianego typu. Jules nie rozumie jak można się całe życie do czegoś zmuszać, a oni nie do końca rozumieją jak można rezygnować ze stabilności tylko po to, żeby się nie nudzić.

    Ostatni rok szkoły zapowiada się dziwnie. W końcu na dobre do niego dotarło, że wszystko co go otacza jest chwilowe i skończy się szybciej, niż później. A on może zrobić ze swoim głupim życiem cokolwiek zechce. Aż nie wie w co ma włożyć ręce, więc na razie nie wkłada w nic (nawet jeśli teoretycznie powinien pracować nad portfolio).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 67


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: Re: I’ll just keep on lying to you   Sro Sie 16, 2017 6:25 pm



Alexander Mayes

» Jego rodzice rozwiedli się, gdy był mały, po niemal dziesięciu latach burzliwego związku. Oboje kłótliwi, do bólu uparci i zdeterminowani, by postawić na swoim – ciężko wyobrazić sobie bardziej niedobraną parę. Alex nie pamięta, by kiedykolwiek się dogadywali, a jego najwcześniejsze wspomnienia to te z ich kłótni, kiedy wrzeszczeli na siebie, dopóki któreś z nich nie wyszło z domu, trzaskając drzwiami i obiecując, że więcej się nie zjawi. Zazwyczaj pojawiali się po paru dniach, ale po którejś z awantur tata już po prostu nie wrócił.

» Stres w domu przełożył się na jego stosunki z rówieśnikami, a raczej ich brak. Już jako dziecko ucinał wszelkie próby nawiązania kontaktu, woląc towarzystwo książek i swojego psa. Jako ten dziwny, kilkukrotnie padł ofiarą prześladowania, ale zamiast wycofać się jeszcze bardziej, reagował agresją. Impulsywny i pyskaty, swoje prawdziwe uczucia skrywa pod maską cynizmu, sarkazmu i zimnej pewności siebie. Z nikim nie jest do końca szczery, przez co chociaż ma Julesa, często czuje się zwyczajnie samotny.

» Mieszka z ośmioletnią przyrodnią siostrą Jinnie, matką – na co dzień pielęgniarką – i jej drugim mężem, Danielem, znanym także jako „ten dupek”, a i to tylko wtedy, gdy Alex ma dobry humor. Daniel próbował się z nim dogadać, ale chłopak robił wszystko, by go zniechęcić, aż w końcu mu się udało. Dzisiaj starają się nie wchodzić sobie nawzajem pod nogi.

» Nie znosi nagości, czy to swojej własnej, czy innych. Niezależnie od pogody, rzadko kiedy nosi bluzki z rękawami krótszymi niż do łokcia. Nie chodzi na basen, zaś przed każdym wuefem przebiera się nie w szatni, a w łazience - to z kolei, w połączeniu z faktem, że większość czasu spędza w towarzystwie tylko jednego chłopaka, dało początek dość oczywistym komentarzom i plotkom, które po jakimś czasie w umyśle szkolnej społeczności awansowały do statusu najprawdziwszej prawdy. Alex poniekąd sam na to przyzwalał, gdyż nigdy nawet nie próbował zaprzeczać.

» Jedyne przedmioty, z których ma idealne oceny, to angielski i historia. Nie jest głupi i nigdy nie miał problemów z nauką, po prostu przedmiotom, które go nie interesują, nie poświęca więcej niż minimum uwagi, jakie jest potrzebne, by zaliczyć rok.

» Ma stały zbiór zainteresowań, które pochłaniają całą jego uwagę, i raczej niechętnie sięga po nowe rzeczy. Jego największą pasją, obok literatury, jest muzyka. Pierwszą gitarę dostał w wieku dziesięciu lat i od tamtego czasu właściwie się z nią nie rozstaje. Jednakże, jak innymi rzeczami, które są dla niego szczególnie ważne, nie lubi się tym dzielić, toteż gra i śpiewa głównie dla siebie, czasem dla swojej siostry.

» Nie ma pojęcia, co zrobić ze swoim życiem. Ostatnio coraz częściej dopadają go obawy, że w niczym nie jest wystarczająco dobry i nie poradzi sobie samemu. Sama myśl o przyszłości, o pozostawieniu za sobą dotychczasowego życia, którego tak nie znosi, ale dobrze zna, sprawia, że ogarnia go obezwładniający strach. Nikomu się jednak nie zwierza ze swoich obaw, prze do przodu z przeświadczeniem, że wszystko samo się jakoś rozwiąże.

» Podręcznikowy przypadek nastoletniego buntownika – zawsze ubrany na czarno, ze słuchawkami w uszach, rękami wciśniętymi głęboko w kieszenie bluzy i ponurym spojrzeniem. To wszystko wręcz krzyczy „nie podchodź do mnie” lub, co swoim zainteresowaniem zasugerował kiedyś szkolny psycholog, „kiedyś was wszystkich powystrzelam”. Alex jednak nie ma samobójczych ani tym bardziej morderczych skłonności, a przynajmniej nie takich, które chciałby pewnego dnia zrealizować.

» Ma dość gwałtowny, wybuchowy charakter. Łatwo ulega emocjom i pod ich wpływem często mówi bez namysłu rzeczy, których później żałuje. Rzadko pierwszy wyciąga rękę na zgodę, a jeszcze rzadziej przeprasza, mimo że dostrzega swoją winę. „Przepraszam” to jedno z tych nielicznych słów, które wyjątkowo ciężko przechodzą mu przez gardło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: I’ll just keep on lying to you   Czw Sie 17, 2017 1:38 am

Jules Chapman nienawidził stołówek. Panującego w nich tłumu, szumu, szkolnej polityki i ogólnej przepychanki. Robiło mu się nieswojo na samą myśl. Dlatego zamiast udać się jak większość uczniów na lunch, on wolał schować się między starym drzewem, a ścianą sali gimnastycznej, w miejscu, w którym przypadkowi przechodnie nie mogli go dostrzec. Tradycyjnie słuchawki na uszach, a w kieszeni bluzy ukryta paczka papierosów. Popalał. Nie dlatego, bo lubił ten smak, denerwował się czy chciał się świadomie lub nie buntować. Po prostu lubił sposób, w jaki dym rozchodził się w powietrzu. Powoli zataczał kręgi, coraz wyżej i wyżej, blednąc z każdym centymetrem, aż znikał całkowicie. W jakiś sposób poruszało to jego duszę plastyka. Usiadł na swoim zwyczajowym miejscu. Wyciągnął papierosa. Zapalił i zaciągnął się. Było po wuefie. W przeciwieństwie do przyjaciela nie korzystał z prywatności łazienki, więc rozdzielili się. Pewnie nie na długo, bo jak znał życie zaraz tu przyjdzie. Westchnął. To ich ostatni rok. Wydawało mu się, że to wszystko komplikuje. Zaraz będzie się musiał wyprowadzić, przenieść do innej szkoły, ale tylko pod warunkiem, że go przyjmą. Dlatego teraz powinien ciężko pracować nad portfolio. Chyba nawet mu się to udawało. Praca była prosta, stresująca, ale prosta. Dlatego coraz częściej ograniczał się właśnie do niej. Do niej i do niemyślenia. Skończyła się kolejna piosenka i wtedy usłyszał za sobą kroki. Nie odwrócił się, bo kto inny by do niego podchodził?
- Ostatnio bez przerwy śnię o lunaparkach.
Zaczął powoli, nieco monotonnym głosem. Nie byłoby w tym śnieniu nic dziwnego gdyby nie fakt, że to już czwarta noc z rzędu. Spojrzał w chmury i ciągnął dalej.
- Biegam po nich i kogoś szukam i nie mogę znaleźć, a ten ktoś lata sobie na atrakcjach u góry.
Zaciągnął się po raz kolejny. Przez chwilę zbierał myśli, upewniając się, że nie pominął żadnego istotnego szczegółu tej pasjonującej historii.
- Bez sensu, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 67


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: Re: I’ll just keep on lying to you   Pią Sie 18, 2017 5:29 pm

Alex z impetem zatrzasnął metalowe drzwiczki szafki i od razu tego pożałował, gdyż książki przyciskane przedramieniem do piersi wyśliznęły mu się z objęć. Przytrzymał je na miejscu kolanem, zarzucając torbę na ramię. Wysoka blondynka, z którą chodził na historię, popatrzyła na niego krzywo; oparł się plecami o szafki, najwyraźniej blokując jej dostęp. Poprawił chwyt, odwzajemniwszy przelotnie jej nieprzyjazne spojrzenie, po czym z naręczem podręczników i tanich bestsellerów w ramionach ruszył korytarzem. Przeszedł obok biblioteki, decydując, że książki odda później, kiedy nasyci już żołądek, który po intensywnym wuefie przykleił mu się do kręgosłupa. Zwarta masa nastolatków zgodnie podążała w jednym kierunku, on jednak minął stołówkę i wymknął się na zewnątrz wyjściem ewakuacyjnym. Udał się tam, gdzie zawsze, w okolice starego drzewa. Zbliżając się, spostrzegł, że Jules już tam jest.
      Zmarszczył nos, czując gryzący zapach papierosów, i usiadł po drugiej stronie, żeby dym nie leciał mu w twarz. Jules może i przedkładał wrażenia estetyczne ponad swoje zdrowie, ale Alex miał zamiar wieść długie, nudne, puste życie zakończone śmiercią we własnym łóżku, a nie gdzieś w hospicjum, ze zwęglonymi, przeżartymi nowotworem płucami.
      - Rzuciłbyś to w końcu – powiedział, kładąc książki obok siebie na trawie. Zanurkował ręką w torbie w poszukiwaniu drugiego śniadania, podczas gdy Jules zwierzał się ze swoich ekscytujących snów. - Wygląda na to, że twoja podświadomość chce ci coś przekazać. – Wymacał szeleszczącą, brązową torebkę i wydobył z przepastnego wnętrza znoszonej listonoszki. Wyjął kanapki; jedną rzucił przyjacielowi, drugą zaś odpakował, po czym wgryzł się w miękki chleb. Mieszanka sałat i kiełków powłaziła mu między zęby; mama nadal próbowała zmusić ich do podłapania zdrowej diety.
      Przełknął, przymknął oczy i odchylił głowę, opierając się o ścianę. Był piekielnie głodny i wykończony. Na samą myśl o powrocie do klasy miał ochotę potępieńczo jęczeć.
      - Urwijmy się stąd – rzucił nagle. To ostatni rok szkoły, powinien się przyłożyć. Jednak stare nawyki ciężko wyplenić, a tak się składa, że unikanie zajęć pana Jacksona weszło mu w krew. - Skoczymy do GameStop, a potem opowiesz mi więcej o swoich dziwnych snach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: I’ll just keep on lying to you   Pią Sie 25, 2017 7:32 pm

- E tam – mruknął cicho na komentarz przyjaciela. Zawsze tak reagował, na absolutnie każdą uwagę na temat papierosów. Jakby było mu zupełnie obojętne, co robi ze swoim zdrowiem, jakby robił to z czystego przyzwyczajenia, a nie dla jakiejś większej przyjemności. Cóż, może i tak było. Nie pamiętał jak zaczęła się jego przygoda z tytoniem. Miał słabą pamięć. - Owszem, pytanie brzmi „Co takiego?” – czasem zdarzało mu się robić amatorskie psychoanalizy, ale postaciom fikcyjnym, nigdy żywej osobie. Wiele osób mogłoby zapytać „Po jaką cholerę?”, ale odpowiedź była mało ekscytująca. Po prostu przydawało mu się to do tworzenia postaci do komiksów, robienia z nich „kogoś” a nie tylko „coś”.
Złapał rzuconą mu kanapkę i już po chwili wgryzł się w pieczywo. Poczuł specyficzny, nieco ostrawy smak kiełków. Znów te fanaberie o zdrowym żywieniu. Jego mama też przez nie przechodziła, nawet dość regularnie. Były one jednak jak fale, szybko przychodziły, krótko trwały i równie prędko odchodziły. Poza tym ostatnio w przypadku Julesa ważniejsze było by w ogóle coś jadł. Nabierał złego nawyku jadania dwa razy dziennie i to w małych porcjach. Jednak podobnie jak z papierosami, nie przykładał do tego większej wagi i zbywał wszystkie pytania. Powoli żuł kanapkę, bardziej dla towarzystwa, niż z głodu.
Oho, znowu to samo. Alex przeważnie był inicjatorem urywania się z lekcji. Julesowi one nawet nie przeszkadzały, zamykał się w swoim małym świecie i bazgrał po marginesach zeszytów. Ale gdy miał do wyboru marnowanie godziny na nic nierobieniu i ucieczkę z przyjacielem, wybierał bardziej ekscytującą opcję. Patrząc na jego znudzoną twarz i słuchając tego monotonnego głosu trudno było sobie uświadomić jak ważną częścią jego życia było uczucie ekscytacji. Czerpał je z małych rzeczy, nie potrzebował wiele, chociaż obawiał się, że z wiekiem może się to zmienić. - Nie powinniśmy – rzucił z udawanym rozsądkiem - Muszę mieć przyzwoitą ilość obecności żeby mnie przyjęli – obaj wiedzieli, że na papierach Jules musi wypaść bardzo przyzwoicie jeśli chce się dostać do wymarzonej szkoły. Animatorom wbrew pozorom nie było łatwo. Duża konkurencja, małe zarobki i potrzeba ogromnego zaangażowania. Już widział, jak w przyszłości pracuje w zawodzie. Policzył w myślach godziny. - Ale to dopiero początek roku – uśmiechnął się szerzej, nieco krzywo. Skończył kanapkę, wstał i otrzepał spodnie. -Spadamy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 67


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: Re: I’ll just keep on lying to you   Pią Paź 20, 2017 7:51 pm

- Chętnie podejmę się próby analizy, ale nad talerzem naleśników z jagodami. – Z wyrazem jawnego obrzydzenia wykrzywiającym mu usta  przełknął ostatni kęs, zawinął resztkę kanapki z powrotem w papier, po czym posłał pakuneczek w powietrze; ten odbił się od drzewa i wpadł prosto do kosza na śmieci, a Alex wydał z siebie krótki okrzyk triumfu. Zdrowie zdrowiem, ale proekologiczna, organiczna rukola na chlebie, w którym pewnie nawet nie było chleba, to nie jest odpowiedni posiłek dla nastolatka, który za karę za swoją nihilistyczną postawę wobec sportów zespołowych obiegł właśnie kilka razy całe boisko. - Ja stawiam, ale potem wystawię ci rachunek za terapię.
 Wepchnął do torby tyle książek, ile mógł, resztę wsunął sobie pod pachę, a następnie podniósł się, otrzepując wolną ręką tyłek z ziemi, trawy i resztek niedopałków. Niedawny plan zahaczenia po drodze do klasy o bibliotekę odszedł w zapomnienie; plan powrotu do szkoły odszedł w zapomnienie. W przeciwieństwie do przyjaciela nawet nie udawał, że zależy mu porządnej frekwencji czy ocenach; żył z założeniem, że „w tym miesiącu sobie pofolguję”. To, że przenosił owe założenie z miesiąca na miesiąc, to inna sprawa. Funkcjonował tak jednak od początku swojej edukacji, a fakt, że udało mu się dotrzeć do ostatniej klasy i nawet osiągnąć po drodze parę mało znaczących w ostatecznym rozrachunku sukcesów dowodził, że ten system się w jego przypadku sprawdzał.
 - Nie powinieneś palić na terenie szkoły, młody padawanie. – Wzniósł oczy ku niebu, poprawił torbę na ramieniu i ruszył w kierunku szkolnego parkingu, popędzając towarzysza gestem. - Spadamy, spadamy. Pośpiesz się, to jeszcze uda nam się wyjechać niezauważenie. – Ruszył w kierunku zaparkowanej niedaleko niepozornej toyoty, mydelniczki na kółkach, którą dostał po matce, gdy sprawiła sobie porządne auto. Nie dostrzegł w pobliżu patrolujących okolicy nauczycieli ani potencjalnych donosicieli, ale i tak przyśpieszył kroku; tak czy siak nie miał zamiaru się cofać, jeśli będzie trzeba, zmyje się stąd i na piechotę, a potem złapie jakiś autobus, ale własny transport rozleniwił go do tego stopnia, że wolał najpierw zaryzykować. - To jak, najpierw jakieś porządne śniadanie czy wolisz odłożyć sesję terapeutyczną na później?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: I’ll just keep on lying to you   Pią Paź 27, 2017 2:46 pm

Wzruszył ramionami i uśmiechnął się blado. Gest ten mógł oznaczać tyle co „Jeśli chcesz to proszę bardzo”, naprawdę naleśniki były mu dość obojętne. Lubił słodkie, ale nie odczuwał teraz głodu. Coraz rzadziej mu się to zdarzało i w chwilach, gdy myślał o swoim życiu poważnie, nawet trochę go to martwiło. Potem przez jakiś tydzień starał się pilnować regularnych posiłków, aż znów zupełnie o nich zapominał. Ostatnio nie myślał poważnie o życiu. Był zajęty pracą. Praca odciągała uwagę od problemów. -Bo nie ma to jak płakać szarlatanom osiemdziesiąt dolców na godzinę. – zaśmiał się krótko. Obaj wiedzieli, że korzysta z usług psychologa. Psychiatry zresztą też. Codziennie rano i wieczorem łykał tabletki szczęścia. Co jakiś czas zmieniały się dawki i same leki, ale w Julesie nie można było zaobserwować większej zmiany, no może oprócz sporadycznych wahań nastrojów. Wiedział, że z tego powodu jego mama czasem płacze i czasem czuł się nawet z tego powodu winny, ale przecież nie potrafił nic na to poradzić. Jego życie nie zmieni się w magiczny sposób na lepsze.
-A poza nią już mogę, mistrzu? – zapytał wgniatając niedopałek w ziemię. Widząc ponaglający gest przyjaciela rozejrzał się po okolicy, ale nie widząc nikogo, przeszedł szybciej tylko kilka metrów potem wracając do zwykłego tempa. Był po godzinie gry w kosza (w przeciwieństwie do przyjaciela, płynął z prądem, a wzrost dawał mu jaką taką przewagę w większości dyscyplin), nie miał zamiaru biegać jeszcze więcej. No bo co może się stać, nawet jak ktoś ich zobaczy? Tak czy owak znów będzie musiał się nasłuchać o odpowiedzialności i poważnym myśleniu o przyszłości. Ale czego się nie robi dla przyjaciół?
- Może być i śniadanie, panie doktorze. – zażartował, chociaż ton jego głosu i wyraz twarzy wcale na to nie wskazywały. Wsiadł do samochodu i zapiął pasy. Poczuł lekkie ukłucie ekscytacji, które upewniło go, że dobrze robi. Ukłucie było blade i maleńkie, ale wystarczyło żeby na twarzy chłopaka wykwitł uśmieszek. Życie było cholernie szare i puste, ale te drobne uczucia, które docierały go niego jakby zza tafli szkła, dodawały mu odrobiny kolorów. A kiedy ich brakowało praca pomagała mu zapomnieć, mógł tworzyć własny ekscytujący świat. I tak w kółko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: I’ll just keep on lying to you   

Powrót do góry Go down
 
I’ll just keep on lying to you
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: