CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Mutanci - Marvel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Mutanci - Marvel   Pon Sie 21, 2017 10:09 am


Gdzieś w równoległej rzeczywistości Rouge okazuje się mężczyzną. Świat Mutantów odwraca się więc trochę do góry nogami...

Rouge - Last Dragon
Gambit - Philanthropist

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pon Sie 21, 2017 10:34 am


ROUGE
195 cm wzrostu 100 kg
(zwiększenie wzrostu i wagi po kompletnej absorpcji mocy jednego z mutantów)

Rogue jest hybrydą, ponieważ nosi w sobie DNA człowieka,Kree oraz Skrull.
Prawdziwe imię to Adam Michael Saew.
Dzięki treningowi z Wolwerinem nauczył się kontroli swoich mocy oraz zwiększył wytrzymałość ciała i umysłu. pozwala mu to lepiej radzić sobie z innymi mocami i jest bardziej stabilny emocjonalnie. W tym uniwersum nie doszło do niektórych wydarzeń więc nie mia siwych pasm za to posiada szramę (bliznę) idącą przez długość klatki piersiowej od szpon Logana.

Moce

  • Jego ludzkie zdolności mutacyjne to absorpcja esencji życiowej innych istot przy kontakcie fizycznym. Ta moc nie działa na maszyny i istoty energetyczne. Podczas dotyku pochłania on, i tym samym uzyskuje tymczasowo moce, wspomnienia oraz osobowość swojej "ofiary". Czas na jaki kradnie jest zależny od czasu dotyku. Im dłużej Rogue dotyka kogoś tym dłużej jego moce będą do jego dyspozycji. Obecnie sam jest w stanie aktywować i dezaktywować swoją moc. Permanentnie absorbowane zdolności Sunfire (kompletna absorpcja- pozbawienie ich właściciela) pozwalają mu latać, wytwarzać strumienie płomieni oraz otaczać swe ciało płomieniami.
  • Siła - jest w stanie podnieść 50 - 75 ton
  • Wytrzymałość - zasadniczo ataki fizyczne były nieskuteczne. Ciosy które wyrzucały z ziemi do kosmosu nie były w stanie pozbawić przytomności. Jest podatny na ataki energetyczne, piosiczne, magiczne
  • Umiejętność latania w atmosferze i w kosmosie, maksymalna prędkość w atmosferze poniżej prędkości dźwięku
  • Bardzo ograniczony 6 zmysł ostrzegający przed niebezpieczeństwem. Rogue posiadał bardzo wiele osobowości w sobie i często nie słyszał swoich myśli.
  • Hybryda człowieka i Kree - dzięki czemu był odporny na większość trucizn


Słabości:
Rogue przyłączył się do X-manów gdy miał 18 lat. Miał problemy z umysłem ze względu na wiele osobowości. Przesadnie wierzył w swoje moce. Ulegał łatwo emocjom, zwłaszcza w trosce o innych X-menów i słabo ogarniał pole walki. Przegrywał w sali treningowej ze wszystkimi X-men'ami.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Sie 23, 2017 2:01 am

G A M B I T
182 cm || 80 kg || złodziej || hazardzista || X-man


Wszem i wobec wiadomo, że Gambit uwielbia gry hazardowe. Szczególnie upodobał sobie pokera, gdyż jego umysł pozwala mu przechytrzyć przeciwników przy stole. Działanie jego szarych komórek jest trudne do pochwycenia przez telepatów, co bardzo ułatwia mu życie.

W tym uniwersum musi nosić okulary, gdyż nienaturalny kolor jego oczu ciągnie za sobą efekt uboczny - delikatnie zniszczony wzrok. Model, który nosi jest w stylu amerykańskich pilotek. 

Nawet po dołączeniu do X-manów nie wyzbył się starych nawyków i czasami podwędza jakieś ciekawe błyskotki, jeśli akurat jest na misji w mieście. Thief's life, czy coś. 

Jego główną mocą jest ładowanie materii nieożywionej energią kinetyczną, co powoduje wybuch naładowanego przedmiotu przy uderzeniu. Gambit jest samoukiem w dziedzinie walki wręcz, cały czas doszkala umiejętności i próbuje dołożyć do swojego arsenału także wschodnie sztuki walki. Inne jego cechy to niezwykła zwinność i szybkość, którymi chwali się przy wyczynach akrobatycznych podczas bitwy. W trakcie potyczek posługuje się kijem oraz rzucanymi w przeciwnika kartami, a w tym świecie również żetonami do pokera oraz kulkami do ruletki (okazjonalnie). 
Profesor Xavier stara się pomóc mu w opanowaniu mocy kinetycznej, by mógł wykorzystać jej potencjał bardziej niż dotychczasowo. Ma predyspozycje do używania jej do lewitacji, a w odpowiednim stadium rozwoju mógłby stać się czystą energią.

Jego słabości? Przystojni mężczyźni oczywiście. Nie może oderwać od nich wzroku, nawet jeśli to jego wrogowie, którzy w każdej chwili mogą podciąć mu gardło. Ach, te francuskie naleciałości. 
Poza tym, nadal nie potrafi do końca kontrolować nieograniczonej energii kinetycznej, która w nim siedzi i czasami zdarza mu się coś zniszczyć pociskiem energetycznym.

Lubi denerwować Logana, uważa to za dobre zabicie nudy.
Bawi go, kiedy Colossus nie potrafi odpowiedzieć na pytania lateralne, które mu zadaje.
Kiedy ma czas, robi za stylistę Jubilee.
Próbuje jakoś dotrzeć do Rogue, ale zdaje mu się, że to nie wychodzi jak powinno. Nawet nie ma okazji na treningi jeden na jednego, bo rudzielec woli Wolverine'a jako sparing partnera.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Sie 23, 2017 8:24 am

Była 7:30 kiedy wyszedł z treningu z Wolwerinem. Równo o 8 wchodził pod prysznic by 8:15 z ręcznikiem w koło bioder i przerzuconym przez ramiona wejść do swojego pokoju i zobaczyć to.
Kota.
Wielkiego. Grubego. Czarnego. Kota.
-Jak ty tutaj wlazłeś przybłędo?
Nie miał nic przeciwko zwierzętom. Nawet lubił je. One lubiły jego od kiedy zaczął panować nad swoimi mocami i nie zabijał wszystkiego czego dotknął.
Ten czarny sierściuch zrobił jednak już dwie bardzo złe rzeczy w swoim krótkim życiu. Ukradł mu szynkę z kanapki i podrapał ulubioną koszulkę tak, że nawet na szmatę się nie nadawała. Teraz przed nosem tego oto właśnie złośliwego czarnego futra leżała jego MP3 z uwaga BIAŁĄ MYSZKĄ.
Tak. Rogue przyczepił do urządzenia białą myszkę żeby łatwiej je znaleźć. Pełniła ona też funkcję pokrowca. Można było wszystko do niej schować: słuchawki, urządzenie, klucze. Na portfel była już trochę za mała.
- Ani mi się waż...
Powolnym krokiem drapieżnika zbliżał się do łóżka na którym leżała owa nieszczęsna myszka i kot. Niestety zwierzę uznało to za zabawę. Obniżył się. Jego oczy stały się większe. W następnej chwili jednym susem dopadł myszki. Kolejnym zeskoczył z łóżka. Rogue brakowało milimetrów żeby go złapać. Żeby złych przypadków nie było końca drzwi otworzył bestia i kot czmychnął między jego nogami.
- Łap tego sierścia!- Nie zważając na kompletność ubioru, a raczej całkowity jego brak pognał za niszczycielskim czworonogiem.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Sie 24, 2017 2:39 am

Nie był typem rannego ptaszka. Zdecydowanie wolał wylegiwać się w łóżku do godziny jedenastej, by potem jeszcze godzinę przewracać się bezcelowo z boku na bok. Jednak dziś nie było mu dane smacznie pospać. Usłyszał hałasy dochodzące z holu. Krzyki, biegi, niepotrzebny harmider. Sięgnął po okulary i leniwie ruszył cztery litery. Otworzył drzwi, wychylając zza nich jedynie głowę.
-Mon Dieu, co to za wrzaski... - rozejrzał się, a jego oczom ukazał się uciekający z zabawką w ryjku, czarny kot. Za nim natomiast gonił nie kto inny, jak dobrze znany, płomiennowłosy lokator tego pięknego miejsca. Zupełnie nagi.
-Och, chyba mamy szczęśliwy dzień! -uśmiechnął się od razu na ten widok. Gambit wysunął się całym ciałem, aby zagrodzić futrzakowi drogę, w połowie drewnianymi wrotami, a w drugiej połowie samym sobą. Ukucnął szybko, wyciągając do niego rękę. 
-Chodź do mnie, cherie. Tylko spokojnie. - gdyby nie fakt, że za plecami miał chcącego jego śmierci Rogue, kot pewnie zgodziłby się podejść i poddać urokowi Cajuna, jednak w tym przypadku zareagował negatywnie i zadrapał ruchomy mur w ramię. Mężczyzna syknął cicho, bo nie było to najprzyjemniejsze uczucie i ostatecznie złapał agresora za kark, chcąc unieruchomić.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Sie 24, 2017 10:03 am

Widząc wychodzącego z pokoju Gambita krzyknął
- Łap kota!
Adam wątpił by to czarne bydle dało się uwieźć komukolwiek. Nie ważne jak nie próbowałby go hipnotyzować głosem. Rouge udało się dopaść do tej dwójki kiedy Gambit trzymał już kota. Złapał za futerał na mp3.
- Puszczaj łajzo.- Nie chciał zniszczyć zabawki ani zrobić krzywdy kotu więc delikatnie wyciągnął to z kociego pyska.- Możesz puścić sierścia.- Stwierdził sprawdzając czy zawartość futerału nie została zniszczona.
- Adamie, powinieneś zamykać okno. Ten kot bez problemu może się przedostać po drzewie do twojego pokoju. - Stwierdził Hank, który w końcu dołączył.
- Dzięki Gambit.- Klepnął go w ramię. I dopiero zdał sobie sprawę, że przebiegł przez pół instytutu w samym ręczniku na biodrach. W dodatku ręcznik po tym sprincie nie trzymał się zbyt pewnie. Poprawił go kiedy odwrócił się do bestii.
- Nie zamknę okna bo jest cholernie gorąco w nocy i nie mogę spać. Prędzej zamontuje jakieś kraty. Coś ode mnie chciałeś Hank. Możemy? Powinienem się ubrać.
Rouge był dobrze zbudowanym i przystojnym mężczyzną. Gdyby nie jego wycofanie społeczne pewnie nie narzekałby na powodzenie. Mimo opanowania swoich mocy nadal żyła w nim świadomość, że może niechcący kogoś zabić. Nie wchodził więc w kontakty bardziej cielesne z innymi. Jego obecna nagość zaś stwarzała zbyt wielkie pole do kontaktów cielesnych. Razem z bestią ruszył więc do swojego pokoju by się ubrać. Jak zawsze jego strój zakrywał tyle ile się dało. Długi rękaw koszuli. Długie spodnie. Rękawiczki. Buty z wysoką cholewką.
- Potrzebuję jednej rzeczy z pewnego miejsca i chciałbym żebyś się tam udał z Gambitem.
- Dlaczego akurat z nim?
- Bo ta rzecz to dowody z ostatniego morderstwa i trzeba je sprawnie zawinąć z komisariatu. Jest to fragment materiału biologicznego, który chcę zbadać. Gambit mógłby zrobić to sam. Owszem. Obawiam się, jednak, że jego buźka jest zbyt dobrze znana na komisariacie i lepiej żeby ktoś odwrócił uwagę. Strażnikiem dowodów jest dzisiaj kobieta. No i ... jakoś tak jest grzeczniejszy jak idzie z tobą.
No tak. Świetnie. On ma urabiać jakąś damulkę bo cholerny Cajun postanowił o parę razy za dużo coś zwinąć w mieście... Nie. To nie tak że nie lubił go. Właśnie problem był innego rodzaju. Lubił. Za bardzo. Wielokrotnie miał ochotę po prostu zamknąć mu usta pocałunkiem kiedy prawił te swoje banały. Powstrzymywał go strach przed zrobieniem mu krzywdy. Za każdym cholernym razem.
- W porządku. Ale ty mu to powiedz. Coś czuję, że to będzie ciężki dzień.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Sie 24, 2017 12:24 pm

-Taa, nie ma sprawy. Cieszę się, że pomogłem!- krzyknął za mężczyzną, wypuszczając kota z rąk. Udał się do łazienki, gdzie przemył zadrapanie i nakleił przecudowny plasterek w różowe paski. Niby instytut strasznych i niebezpiecznych mutantów, a zwykłe plastry okazują się być nieosiągalne. Może po prostu nie wiedział, gdzie mają tę poważniejszą apteczkę? Właściwie to mało go to obchodziło. Przy okazji pobytu w pomieszczeniu, wziął szybki prysznic. Trochę żałował, że nie dostał lepszej nagrody poza "dzięki Gambit". Rogue mógł chociaż spaść ten piekielny ręcznik z bioder, byłoby na czym zawiesić wzrok.
Gdy już się ubrał w pokoju, wszedł do niego Bestia, mówiąc o jakiejś misji. Pozwolą mu kraść? Świetnie. Pozwolą mu kraść, będąc w parze z Adamem? Wyśmienicie!
-Nie ma sprawy. Powiedz mi tylko co dokładnie mam zwinąć i biorę się do roboty.- usmiechnął się szeroko, zadowolony na samą myśl spędzenia czasu z płomiennowłosym. Po dostaniu wytycznych, udał się do sypialni jego nowego kompana "zbrodni". Wbił do środka bez pukania.
-Witaj mój przyjacielu! Słyszałem, że mamy dziś razem bardzo poważną misję. Gotowy? Nie mogę się już doczekać, ale będzie zabawa! - zagadał, opierając się o framugę drzwi.- Słyszałem, że masz robić za rozproszenie dla pani komisarz. Och, żebyś tylko mnie z nią nie pomylił, bo ja mam wykonać tę robotę bezszelestnie, haha!

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Sie 24, 2017 12:56 pm

Kończył poprawiać wiązania w butach kiedy wszedł Gambit. Zadowolony. Zdecydowanie za bardzo zadowolony.
- Czy ty znasz w ogóle pojęcie bezszelestnie? Ostatnim razem wysadziłeś parę rzeczy na odchodne...
Skomentował Rouge posępnie. Sięgnął po grzebień i zaczął zaczesywać czuprynę w tył żeby zebrać włosy w kitek. Odpiął dwa górne guziki koszuli i włożył w to miejsce okulary przeciwsłoneczne.
- Bierzemy motor Logana. Prowadzisz. Nie tylko ja będę miał spieprzony dzień.- Stwierdził Adam uznając, że należy mu się trochę zabawy. Podejrzenie padnie i tak na łotra. Zarzucił jeszcze skórzaną kurtkę na plecy. Odwrócił się do Gambita i stanął przed nim. Złapał za krocze mężczyzny dość delikatnie, ale jednocześnie pewnie. Drugą rękę położył na jego policzku. Gładził go kciukiem.
- Jeśli zrobisz coś głupiego, obiecuję, że tego pożałujesz.- Zagroził wręcz erotycznym szeptem.
Puścił go aby za bardzo nie podniecił się tą sytuacją. Uśmiechał się złośliwie. Siedząc na tyle motoru zabawi się jeszcze lepiej.
- Idź do garażu. Ja pójdę do Hanka po dokumenty.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Sie 24, 2017 6:53 pm

Na parę jego błędów można było przymknąć oko. Raz na jakiś czas wysadza coś ekstra, czy to aż taki grzech? Zero zabawy na misjach, same poważne twarze, więc ktoś musi nadrabiać to swoją osobą.
-Z przyjemnością zajmę się prowadzeniem, mój drogi. Aż mnie zżera ciekawość jaką Logan będzie miał reakcję, kiedy wejdzie do garażu. - zabranie Wolverinowi motoru brzmiało iście szatańsko, wszak mało kto odważyłby się dotknąć jakiejkolwiek z jego rzeczy, jak na przykład piwa z tajnej skrytki w kuchni, które Gambit od czasu do czasu mu podbiera. 
Nie spodziewał się dowodzenia ze strony Rogue. Pewnie dlatego, że już dawno nie mieli razem zadania, a chłopak w tym czasie nabrał pewności siebie. Ach, jakie to piękne mieć przy sobie płomiennowłosą, nieokiełznaną bestyjkę. Dekoncentruje samym obyciem, a dodając do tego ostre, stanowcze wypowiedzi i dotyk w odpowiednim miejscu...Cajun był w siódmym niebie. Zadanie przechodziło jego najśmielsze oczekiwania, jeśli chodziło o poziom zadowolenia. Gdyby przydzielili mu Cyklopa czy Storm, nie byłoby tak dobrze. 
-Lecę jak na skrzydłach, cherie! - pognał wniebowzięty po motor. Przedostał się między samochodami innych X-manów i zdjął, okrywający loganowe cudeńko, materiał. Otworzył wrota garażowe przyciskiem a następnie wyjechał maszyną, zwarty i gotowy czekając na towarzysza drogi. Sprawdził jeszcze czy ma cały swój złodziejski ekwipunek, zanim jego muza pojawiła się na horyzoncie. 
-Dalej, cherie! Mamy jeszcze wiele do zrobienia! Ruszaj te swoje belles fesses! - zawołał do Rogue, kiedy ten wychodził z Instytutu. Uwielbiał komentować, zaczepiać i prowokować rudego prawie tak samo jak podnoszenie ciśnienia Loganowi.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Sie 24, 2017 9:32 pm

Narzucił na plecy plecak z dokumentami od Besti, które miały mu pomóc w omamieniu dziewczyny przy wejściu do magazynu dowodów. Podbiegł i wsiadł na tył motoru dociskając się biodrami i klatką do pleców Gambita.
- Przestań pieprzyć farmazony. Jedź!
Rzucił obejmując go. Gdy wyjechali na prostą drogę stwierdził, że jego czas na zabawę. Przycisnął się mocniej do jego pleców. Nie mógł zaprzeczyć, że podobało mu się jak jego biodra przylegają do tyłka złodziejaszka.
- Ani słowa.- Ostrzegł i objął go obiema rękoma. Żadna naga część jego ciała nie dotykała mutanta więc nie bał się, że zrobi mu niechcący krzywdę. Jednocześnie on też czerpał swoistą przyjemność z tego drażnienia się z nim.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Sie 24, 2017 10:05 pm

Odjechał spod Instytutu z piskiem opon, pędząc na dwukołowcu niczym potencjalny dawca narządów. Wizyta w szpitalu była w tym przypadku bardzo możliwa, bo dociśnięty do niego Rogue nie pomagał w koncentracji na jezdni. 
Wymijał samochody jeden po drugim i nie odezwał się nawet na moment, taki był grzeczny, a partner kusił go i nakręcał tą bliskością. Gambit bardzo chciał zatrzymać się gdzieś na poboczu i namówić na jakiekolwiek zbliżenie z płomiennowłosym, ale ostatecznie nie poddał się i pojechał prosto do miejsca misji. Zatrzymał się niedaleko magazynu, stawiając motor w krzakach. 
-Mógłbyś kiedyś przestać martwić się o zrobienie mi krzywdy. Zabawa w podchody przestaje satysfakcjonować, cherie.- westchnął ciężko, zakładając czarne, pełne rękawiczki. Musiał być bardzo ostrożny, by nie zostawić po sobie żadnych śladów wewnątrz.
-Wejdę przez okno od tyłu. To jeden z łatwiejszych do obrobienia posterunków. Te w Teksasie są lepiej chronione. Kamery zdezaktywuję żetonami, ale musisz zająć pannę na tyle, by nie słyszała zgrzytów, jasne? - stanął bardzo blisko Rogue, gładząc wierzchem zakrytej dłoni jego polik. Po chwili przykrył palcami jego usta i pocałował to miejsce, szybko się odsuwając.
-Podaj mi, co dokładnie mam zwinąć. Bestia nie wdawał się w szczegóły...a może to ja nie słuchałem? Ach, co za różnica. - machnął na to ręką, czekając niecierpliwie na wytyczne. Im szybciej załatwią próbki do badania dla Niebieskiego, tym szybciej wrócą do ciekawszych tematów.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Sie 24, 2017 10:24 pm

Jeszcze parę lat temu zabijał dotykiem. Zabijał nawet mutantów pozbawiając ich mocy permanentnie, jak i życia. Ciągle słyszał ich głosy w swojej głowie gdy tracił czujność. Dla niego fakt, że pozwala mu się zbliżyć tak mocno był wydarzeniem. Adam nadal był też prawiczkiem do cholery! Był pewien, że Gambit za to z nawiązką nadrobił te braki które on ma. Nic więc dziwnego, że nie czuł się wcale tak pewnie jak powinien w kwestii uczuć tego gościa. Był zawodowym oszustem.
-Jakie podchody?- Udał idiotę jakby to co zrobił wcale nie było celowe. Słuchał jego planu uznając za całkiem sensowny. Zmarszczył brwi, ale nie zdążył mu przywalić za ten niebezpośredni pocałunek. Kucnął i wyciągnął właściwe zdjęcie. Było to zdjęcie kartonu z dowodami a raczej jego fragment. W środku była folia z materiałem dowodowym w fiolce.
- Bestia chce fiolkę. A ja muszę załatwić to. - Trzepnął papierami o otwartą dłoń. Wrzucił plecak do schowka w motorze.
- Dam ci około 20 minut. Jak narobisz hałasu i laska mnie oleje będziesz musiał zbierać się szybciej.
Ubrał na nos okulary i rozpiął jeszcze jeden guzik koszuli odsłaniając pięknie wyrzeźbioną pierś. Efekty treningów z Loganem miały sporo plusów. To był jeden z nich. Sylwetka. Z chudego podlotka a później masywnego podlotka przez ostatnie dwa lata doszedł do etapu kiedy w końcu zaczynał być zadowolony z efektów. Siły. Wytrzymałości. Wyglądu całościowego. Pogwizdując wyszedł na chodnik i Gambit mógł zobaczyć jak znika w środku.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Sie 25, 2017 4:24 am

Przyjrzał się uważnie zdjęciu. Zapamiętał wygląd fiolki i kartonu, więc powinien dać radę to namierzyć. Żałował, że nie może zamienić się rolami z panią komisarz, bo chętnie popatrzyłby na ten idealnie zbudowany tors. Dla niego Rogue nigdy by się tak nie wystroił ani nie odpinał. Zobaczenie go w samym ręczniku to był czysty przypadek, łut szczęścia, bo Gambit ruszył dupę w odpowiednim momencie.
Najważniejsze było pełne wyciszenie i skoncentrowanie na głównym celu. Zakradł się na tyły magazynu, tak jak planował. Zamek w oknie bardzo łatwo rozpracował, kilka ruchów odpowiednim wytrychem i gotowe. Niby tak dobrze strzeżony obiekt, a na kraty w oknach nie było komu wyłożyć pieniędzy. Wiedząc, że jego partner zaczął bajerowanie niczego nieświadomej niewiasty, wyjął żetony zza kieszeni płaszcza. Delikatnie naładował trzy z nich energią kinetyczną, w pełnym skupieniu nakierowując je na kamery monitoringu. Musiał szczególnie uważać, by nie wywołać większych zniszczeń i nie hałasować. Jeśli damulka nie spojrzy w ekrany, nie zauważy także braku obrazu, wtedy będą już w domu. 
Usłyszał trzy, w miarę ciche, zgrzyty, które świadczyły o zniszczeniu sprzętu. Świetnie. Można było zacząć buszować po kilkunastu półkach w poszukiwaniu właściwego pudła. Poruszał się bezszelestnie, jak wyszkolony ninja. Uważał na każdy krok, który wykonywał. Na zegarku mierzył, ile dokładnie czasu mu zostało. Dziesięć minut, a on wciąż nie mógł znaleźć tego cholernego kartonu. Rogue go zabije, jeśli tego nie znajdzie.
Wtem, pojawiło się światełko w tunelu. Odpowiedni regał, numer, wszystko zaczęło się układać. Wyszukał, jest. Wyjął delikatnie fiolkę ze środka. Obejrzał ją, nie bardzo wiedząc, po co właściwie Bestii takie badziewie. Schował przedmiot do kieszeni zapinanej na zamek, by nie wypadł i już miał udawać się do wyjścia oknem...ale zahaczył nogą o mniejszą szafkę, co go zdekoncentrowało, przez co strzelił pociskiem kinetycznym w ścianę, powodując głośny huk. 
-Cholera...- dawno tak szybko nie biegał, jak w tym momencie.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Sie 25, 2017 7:15 am

Wszystko szło sprawnie i elegancko. Bajerował kobietę luźnym tonem rozmawiając o tym jak odzyskać skradziony zegarek dziadka dla ojca. Nawet jej nie przeszkadzało, że Adam ma cały czas rękawiczki na rękach. Do momentu kiedy nie rozległ się hałas. Jakby ktoś wystrzelił z pistoletu w coś metalowego.
Rouge wiedział, że to Gambit znów coś spieprzył i w odruchu złapał komisarz za nadgarstek
- Adamie?- Spojrzała na niego zdziwiona
- Odruch, jesteś kobietą, pójdę z tobą, lepiej żebyś miała wsparcie. - zaoferował się. Dało to jednak dodatkowe cenne sekundy Gambitowi na zniknięcie z tego miejsca.
- Jestem policjantem. Wezwę przez radio wsparcie. Znikaj stąd.
Machnęła mu ręką a on udając posłusznego obywatela wyszedł. Słyszał jak wzywa kolegów przez radio. Jeden z nich chciał go zatrzymać, ale kazała dać rudemu spokój. W końcu cały czas przy niej stał. Wydostał się więc kiedy paru policjantów wbiegło do środka. Nakopie Gambitowi do tego przystojnego tyłka za ten numer. O ile się wydostał. Jak się nie wydostał do tej pory to czeka ich bardzo szybka ucieczka... Zaczął biec do motoru.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Sie 25, 2017 4:04 pm

Wyskoczył sprawnie przez okno, na tyle szybko, że policjanci mogli zauważyć jedynie końcówkę jego płaszcza. Nie dogonili go, to oczywiste. Tak wysportowanego mutanta? Nie ma szans. Pobiegł do motoru, wyjął go zza krzaków i odpalił, akurat w momencie, w którym Rogue podbiegał.
-Wsiadaj, cherie!- odjechał, kiedy wyraźnie zdenerwowany rudowłosy wskoczył na tył pojazdu. Gambit wolał nie odzywać się w trakcie drogi, czuł, że będzie mieć przesrane zaraz po zatrzymaniu w Instytucie.
Dojechali. Złodziejaszek wyłączył silnik i pomachał, szczerząc się do czekającego na nich Bestii. Zadanie wykonał, z małym potknięciem, ale miał ze sobą fiolkę. To najważniejsze. Odwrócił się do Rogue.
-Wszystko było okej...tylko nie zauważyłem takiej małej szafki i niechcący wystrzeliłem...będę musiał pogadać o tym z profesorem, ehehe. Nie gniewaj się, cherie.- uśmiechnął się przepraszająco, czekając na skarcenie za grzechy.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Sie 25, 2017 5:31 pm

Rouge był zły na niego. Gdyby zrobił to tak jak trzeba mogli by na spokojnie to załatwić. Teraz będą szukali w całym magazynie brakujących rzeczy. Gniew trochę z niego opadł po drodze. Nie odezwał się jednak do żadnego z mężczyzn.
Słowa Gambita go nie uspokoiły.
- Ode mnie oczekujesz kontroli mocy całego ciała, a sam nie potrafisz zapanować nad jednym durnym pociskiem. - Warknął.
Wcisnął plecak Bestii w ręce i ruszył w stronę parku. Był zły. Naprawdę zły. Bo Adam się starał. Przecież nie robił tego dla nikogo innego tylko właśnie dla Gambita. Oczywiście gdyby ktoś mu to powiedział wyśmiałby go. Nie zamierzał przyznawać się do uczuć względem tego krętacza. Zresztą leciał na wszystko co miało trochę zgrabniejsze ciało. Opadł dopiero na jednej z ławek w zacisznym miejscu. Ściągnął gumkę do włosów pozwalając się rozłożyć rudej grzywie.
Dzięki treningom z Loganem potrafił zablokować absorpcję energii nawet jeśli nie spodziewał się dotyku. Doszedł do naprawdę sporej wprawy. Profesor i Logan milczeli na ten temat bo Rouge o to poprosił.
Położył się na ławce i zaczął wpatrywać w niebo. Był wściekły ale wiedział, że to minie. Ściągnął rękawiczki i patrzył na swoje ręce. Potrafił przyjąć dotyk i dać go nie zabijając. Jak jednak będzie kiedy się podnieci? Kiedy emocje wezmą górę? Gambit wystarczyło, że się potknął, a już coś wysadzał. A on?

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pon Sie 28, 2017 2:50 am

Zaliczył wtopę. Gdyby nad ich głowami był wskaźnik sympatii, relacja Gambita z Rogue byłaby bliska zeru, a nawet poniżej wyznaczonej skali. Spojrzał smutno za płomiennowłosym. Czuł, że obaj chcieliby czegoś więcej, przed nim nic się nie ukryje, nawet jeśli ktoś jest niezłym aktorem. Gdyby tylko byli normalni, bez mocy, bez mutacji. Nie odzywając się, wręczył Bestii fiolkę. Wszedł do środka, kierując się od razu do gabinetu profesora. Musiał zdać co, jak i dlaczego, bo wciąż miał problemy z panowaniem nad energią kinetyczną, a Xavier wolał mieć wszystko pod kontrolą.
-...Wiem, nie potrafię się skoncentrować. Staram się jak mogę, profesorze, naprawdę! Ale serce nie sługa, oui? Jak mam skupiać się na mocy, kiedy wolałbym zwracać uwagę na co innego?- westchnął ciężko, krążąc po pomieszczeniu. Mężczyzna na wózku jedynie uśmiechnął się pod nosem, kręcąc głową.
-Może tego nie widać, ale ja też byłem młody i rozumiem twój punkt widzenia. Jednak musisz pamiętać o tym, że ważniejsze jest bezpieczeństwo innych, Remy. Uważam też, że przyda ci się rozmowa z obiektem rozpraszania, bo inaczej nie przejdziemy dalej w naszych ćwiczeniach. Jeśli nie rozwiążesz jednego problemu, nie możesz przejść do kolejnych.
-Ech, wiem. A ta akcja w magazynie to nic wielkiego. Nawet ściany nie przebiłem. I nikomu nic się nie stało.- wzruszył ramionami. Nie miał ochoty dłużej rozmawiać z Xavierem. Wyszedł z gabinetu i udał się do parku, by dorwać Rogue i zamienić z nim kilka zdań. Rudzielec nie może tak przed nim wiecznie uciekać!
Podszedł po cichu do ławki, na której leżał mężczyzna.
-Tutaj jesteś, cherie. Natura pomaga ci się uspokoić?- zagaił, szczerząc się głupkowato. Sam widok Adama powodował wyzwalanie się endorfin w ciele hazardzisty i nie mógł powstrzymać się przed radosnym szczękościskiem.
-Nie uważasz, że czas na poważną rozmowę w cztery oczy?

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pon Sie 28, 2017 7:39 am

Prawie podskoczył w miejscu kiedy odezwał się tak blisko. Gambit potrafił chodzić bardzo cicho. Czemu on jeszcze się nie przyzwyczaił do jego skradania?
Serce zabiło mu mocniej. Sięgnął w pośpiechu po rękawiczki i naciągnął je na ręce. Nie miał pojęcia, ile już leżał i rozmyślał. Nie znalazł jednak rozwiązania swojego problemu. Zamiast tego zaczął rozpamiętywać wszystkie porażki.
- Natura nie próbuje dostać się do moich spodni. Czego chcesz Gambit?- Zabrzmiało dość oschle. Natura może i go uspokoiła, ale obecność tego faceta znów wprowadzała w stan między zawałem serca, a chęcią ucieczki. Miał puls podniesiony jak po parogodzinnym treningu z Loganem. I ludzie mu się dziwili, że tak bardzo trzymał dystans do tego faceta. Wystarczyło zobaczyć co on z nim robił.
- Kiedy się tak szczerzysz nie wyglądasz jak ktoś kto chce rozmawiać poważnie.
Usiadł na ławce i poklepał miejsce obok siebie. Chciał rozmawiać. Mogli rozmawiać.
- Na poważne rozmowy zbiera ci się tylko jak coś spieprzysz co kochanie? Czy może i tym razem złote myśli profesora dotarły pod tą roztrzepaną kopułkę?
Miał rękawiczki więc pozwolił sobie faktycznie zapukać w głowę złodzieja. Później oparł się o ławkę i westchnął głęboko.
Czy on właśnie powiedział do niego "kochanie". No pięknie. Teraz to już całkiem ma przesrane. Nazywał go tak często w myślach, ale nie pozwolił sobie na wypowiedzenie tego na głos.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pon Sie 28, 2017 3:10 pm

Czy on za każdym razem musiał niszczyć zapał Gambita do czegokolwiek? Jak widać tak. Gdyby złodziejaszek był świeczką, nigdy nie dowiedziałby się jak to jest o połowę stopnieć, bo Rogue za każdym razem gasiłby w palcach jego ogień. To było nie fair, przynajmniej zdaniem hazardzisty. 
Usiadł wygodnie na ławce, bliziutko Adama, wciąż się do niego uśmiechając.
-Może jego wywody do mnie dotarły, a może nie. A właściwie to chyba o nich zapomniałem po tym, jak nazwałeś mnie kochaniem kilka sekund temu.- szybko i zwinnie zmienił pozycję, lądując okrakiem na nogach płomiennowłosego. Podroczy się z nim trochę, bo kto mu zabroni.
-Jak jeszcze określasz mnie bez mojej wiedzy, cherie? Jestem ciekaw. Albo najlepiej wyznaj mi wszystko, co cię gryzie, hm? Tego się właśnie nauczyłem przed kilkunastoma minutami od Xaviera. Musimy rozwiązać nasz mały problem, bo nie będę mógł skupić się na opanowywaniu umiejętności.- przejechał kciukiem po jego ustach, w mgnieniu oka łapiąc w rękę kartę, którą zapewne trzymał w rękawie. Był to as kier.
-A wiesz, podobno mam niezły potencjał na zostanie super-duper mocnym X-manem. Tylko muszę się tym odpowiednio zająć i dopieścić różne elementy. No, ale ja teraz się zamykam, twoja kolej.- wziął wspomnianą kartę w zęby, a dłonie splótł na szyi mężczyzny, żeby tak łatwo go z siebie nie zepchnął.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pon Sie 28, 2017 4:28 pm

Nienawidził tego i kochał za razem. Zaskoczenie. Zwinność. Szybkość. Zesztywniał automatycznie czują jego ciężar ma swoich nogach. Naprawdę cieszył się w tym momencie, że tak uparcie chronił ubraniami każdy kawałek skóry. Niestety nie miał nic co mógłby nosić na twarzy. Od razu odsunął twarz gdy zaczął dotykać jego ust.
- Nie dotykaj mnie Gambit. Nie chcę zrobić ci krzywdy.
Ostrzegł w pierwszej chwili. Był spostrzegawczy. Powinien więc już zauważyć, że ten lekki dotyk nie spowodował żadnego pobrania mocy od niego. Chociaż powinien. Przynajmniej nieznacznie. Szyję chronił już kołnierz koszuli i kurtki. Mógł więc trochę się uspokoić... gdyby nie ten durny wyraz twarzy i karta w zębach.
- Nie ułatwiasz w ten sposób.
Powiedział odwracając spojrzenie w inną stronę. Był zdrowym młodym facetem. Na jego udach właśnie siedział ktoś o kim ma już dłuższy czas mokre sny. Oczywistym jest, że jego ciało zaczynało reagować na tą bliskość. Szczególnie, że Adam nie znał takiej bliskości w ogóle. Nikt nie był na tyle uparty i szalony by ryzykować.
- Pamiętasz ten moment kiedy Mistic przyszła do ciebie pod moją postacią i przekonała cię, że można mnie dotknąć? Wparowałeś wtedy do mojego pokoju i myślałeś, że udaję że śpię. Odebrałeś wtedy jeden z najbardziej śmiercionośnych pocałunków w swoim życiu. Później był ten mój problem z multiosobowością. Udało się go przezwyciężyć treningiem nad koncentracją. Profesor stwierdził wtedy, że jest szansa, że będę w stanie zablokować swoją umiejętność absorpcji tak jak blokuję głosy w mojej głowie tych, których już zaabsorbowałem.
Ściągnął rękawiczkę z ręki i odebrał kartę z jego zębów. Odwdzięczył się mu tym samym ruchem kciuka na wargach gołą dłonią.
- Jestem w stanie kontrolować dłonie i szybki dotyk jak podczas ataków kiedy trenuję z Loganem. Dojście do tego poziomu kosztowało mnie pół roku morderczego treningu. Dlatego tak się wściekam kiedy jesteś nieroztropny. Mogę cię dotknąć Gambit. Ale tylko wtedy jeśli sam obiecasz nie dotykać mnie. Muszę być na tym bardzo skoncentrowany, a twoja osoba...Dekoncentruje. Znacznie.
Czuł, że im dłużej facet siedzi mu na kolanach tym mocniej szumi mu w głowie pożądanie więc bojąc się o swoją kontrolę znów ubrał rękawiczkę.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pon Sie 28, 2017 7:06 pm

Wszystko rozumiał. Brał pod uwagę każde niebezpieczeństwo związane z bliskością Rogue. Jednak pożądanie było za duże, by się przy nim powstrzymywać. Przesunął się jeszcze bliżej, na tyle, że stykali się torsami. Gambit wyjął rękawiczki z kieszeni i założył je.
-Mógłbym zaryzykować jeszcze kolejne dziesięć razy, byleby poczuć smak twoich ust, cherie. Odtrącasz mnie, a to powoduje, że pragnę Cię jeszcze mocniej. - wyszeptał, wpatrując się w jego twarz. Przejechał zasłoniętą dłonią po jego karku, po chwili łapiąc za rude kudły delikatnie. Wolałby przenieść się w bardziej intymne miejsce, ale jako Cajun nie wybrzydzał, bo mógłby oddać się takiemu mężczyźnie nawet w krzakach.
-Adam...nawet nie wiesz jak długo marzę o tym, żeby mieć Cię u siebie w łóżku. Nikogo tak nie pożądam jak Ciebie. - przysunął usta do jego ust, stykając się z nim ledwo czubkami. Nie mógł zgodzić się na układ, w którym tylko on będzie dotykany, to bylo wbrew jego filozofii oddawania przyjemności partnerowi.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pon Sie 28, 2017 7:34 pm

Wsunął dłoń między ich usta gdy tylko poczuł dotyk jego warg.
- Remmy, ja jestem poważny. Właśnie dlatego nie chciałem ci mówić. Jesteś nieodpowiedzialny.W dodatku twoje słowa tylko utwierdzają mnie w tym żeby nie dawać ci tego czego pragniesz.
Dłoń wsunięta między ich wargi odsunęła głowę złodzieja na tyle by czuł się bezpiecznie. Innymi słowy jak go zaliczy to postawi kolejny krzyżyk nad łóżkiem i po sprawie. Świetnie. Tylko, że ten krzyżyk może go kosztować życie. Widział jak ubiera rękawiczki więc pozwolił tarmosić się za włosy. W sumie było to jakieś rozwiązanie. Rękawiczki.
- Możesz mnie dotykać dłońmi w rękawiczkach. To ci musi wystarczyć. Możesz patrzeć. To ci musi wystarczyć.
Położył nacisk na słowo Musi. Chciał go pocałować. Wbić się w jego usta. Zaraz jednak widział w swojej głowie obrazy ludzi którzy umarli bądź otarli się o śmierć z powodu jego pragnień. Adam trochę załamanym gestem oparł głowę o ramię Gambita.
- Nie trafimy do jednego łóżka aż nie zaakceptujesz moich reguł złodzieju. Ktoś z naszej dwójki musi być świadom konsekwencji. - Powiedział nadal opierając się o jego ramię. Był młodszy od Gambita. A jednak wychodziło na to, że to on musiał być tym odpowiedzialnym. Podniósł się z ławki unosząc go za pośladki. Nie było to trudne. Miał w końcu swoją super siłę. Może i był podniecony co było widać w jego oczach i po wypukłości spodni, ale zamierzał zapanować nad sobą. Skupić się na tym żeby nie zabić tego szaleńca.
- Na ziemię Gambit. I tak na zbyt dużo sobie dzisiaj pozwoliłeś.
Nadal trzymał ręce na jego pośladkach unosząc go. Czekał na najmniejszy ruch z jego strony żeby go puścić.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Sie 30, 2017 4:03 am

Reguły, zasady, zakazy, nakazy...miał ich już po dziurki w nosie. Słuchał tego co może i czego Adam wciąż mu zabrania. Ile można było gadać o takich bzdurach? Gambit nie rozumiał o co tyle szumu. Jeśli odpowiednio się do tego zabiorą, to wszystko pójdzie gładko i bardzo, bardzo przyjemnie. Nie brał pod uwagę możliwości odejścia z tego świata w trybie natychmiastowym, kiedy tylko jego przyszły-niedoszły partner straci kontrolę, bo poprzednim razem jakoś udało mu się przeżyć.
-Nie mogę spełnić twoich roszczeń, bo to mija się z celem. Rogue, miłości nie można powstrzymywać. A ty, każesz mi albo nie robić nic i leżeć jak kłoda, żebyś mógł zebrać swoje dziewicze myśli, albo odsunąć się od ciebie. - powiedział urażony, krzywiąc się, bo obie opcje były bezsensowne i niemożliwe do wykonania. To tak jakby jeść ciasto, którego nikt nie posłodził w trakcie przygotowywania. Niby masz to ciasto, które chciałeś, ale nie masz jego kwintesencji, czyli słodkiej, delikatnej nuty władającej pragnieniem kubków smakowych.
Złapał się go kurczowo, kiedy poczuł, że zaczyna latać. Prawdziwie romantyczna scena, prawie jak na filmach.
-Nie mów do mnie jak do psa, cherie. I tak będę chciał być blisko ciebie i pozwalać sobie na jeszcze więcej, jak miłosny pasożyt. Mogę ci pomóc z tym drobnym problemem, który niedługo zacznie cię męczyć, jeśli mi na to pozwolisz. Wolałbym żebyś trenował ręce w inny sposób, haha.- mocniej zacisnął nogi na jego biodrach, by nie spaść, gdyż puszczał obie ręce, gimnastykując się. Wygiął się, by sięgnąć jedną dłonią do jego krocza i ścisnąć je na złość mężczyźnie. Szybko wrócił do pozycji wyprostowanej, uśmiechając się niewinnie i po drodze gubiąc okulary, które z brzdękiem spadły na ziemię.
-Zjedz dzisiaj ze mną kolację, cherie. Zrobię Ratatouille specjalnie dla ciebie. Wypijemy do tego winko, które chowam przed młodymi w kuchni, tak jak Logan swoje ohydne piwa. Co ty na to? Przyjdę do twojego pokoju z dwoma talerzami, dwoma kieliszkami i moim pozytywnym nastrojem w zestawie. Skoro nie chcesz iść ze mną do łóżka, to zgódź się na bardziej cywilizowane metody bliższego poznawania. Nie mówię tu jeszcze o związku, bo o tym porozmawiamy po nasze drugiej kolacji za dwa dni. - pogładził go po rudych kłakach, bardzo entuzjastycznie nastawiony do swoich planów.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Sie 30, 2017 7:47 am

Im więcej entuzjazmu prezentował Remmy tym mocniej przestraszony był Adam. Złapanie za jego członka przez spodnie wywołało głęboki oddech. Zacisnął zęby żeby nie wydać z siebie żadnego dźwięku. Zdał sobie sprawę jak bardzo się wkopał tą jedną rozmową. Wystarczyło powiedzieć, że nie chce być przez niego dotykany wcale. Tak jak odtrącał go wiele razy. Przez to "kochanie" Gambit był tylko bardziej pewny swego.
Zacisnął mocniej ręce na jego pośladkach. Kolacja? Jaka kolacja on na nic się nie zgodził. Musiał znaleźć jakąś wymówkę i to szybko. Już teraz czuł, że traci kontrolę nad swoim ciałem z powodu pożądania.
Czy jeśli zgodzi się na tą kolację to teraz uda mu się uzyskać trochę czasu na opanowanie się? Czy nie będzie później żałował tej decyzji?
- Kolacja. TYLKO kolacja. Warunek. Jeden. Nie będziesz się do mnie przystawiał, przez resztę dnia. Popołudniu mam trening z Loganem zanim dzieciaki skończą lekcje i muszę się do tego czasu uspokoić. Inaczej to mi przyjdzie umierać w jego szponach. Nad drugą pomyślimy po pierwszej. Jak będziesz grzeczny.
Puścił jego pośladki i wcisnął dłonie w kieszenie na tyłku. Bardzo chętnie pozwolił by mu na zajęcie się swoją erekcją. Doskonale znał Gambita i siebie i wiedział, że jeśli tak uczyni może i będzie przyjemnie, ale zdecydowanie nie bezpiecznie. Bezpieczeństwo i ich dwójka. To brzmiało jak paradoks. Dlaczego profesor nie powiedział temu stanowcze nie?
Rouge westchnął ciężko. Kiedy w końcu Gambit odkleił się od niego powiedział szeptem w kierunku jego ucha.
- Teraz pójdę do siebie i samodzielnie zajmę się problemem w spodniach. Okno będzie zamknięte, ale nie będę go zasłaniał. - Cmoknął go krótko w policzek i ruszył biegiem do swojego pokoju.
Czy on właśnie zaproponował mu, żeby go podglądał jak będzie sobie robił dobrze ręką? Drzewo, które było powodem wiecznych odwiedzin kota miało teraz posłużyć dla Cajuna za platformę obserwacyjną. Zdecydowanie zamierzał kusić tego faceta, sam nie rozumiał dlaczego. Znaczy rozumiał ale w życiu by się nie przyznał, że tak samo jak Gambit pragnie spędzać z nim czas i pragnie tej bliskości...miłości.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Sie 30, 2017 2:40 pm

Rogue był taki uroczo zdezorientowany. Próbował panować nad sytuacją, którą już dawno przejmował Gambit i jego gierki. Złodziejaszek pokiwał energicznie głową, zgadzając się na zasady dotyczące ich wspólnego posiłku. Oczywiście nie wspominał mu, że wpadnie do jego pokoju w samym fartuchu kucharskim...i może w majtkach, żeby nie przerazić żadnego młodego mutanta genialnością swoich pośladków po drodze. 
-Już się nie mogę doczekać, cherie! Nie pożałujesz! To będzie najlepsza kolacja jaką jadłeś!- wyszczerzył się, z radości nie mogąc ustać w miejscu. Obiekt westchnień mówił o nie rozpraszaniu go, ale nie mówił nic o tym, że Gambit nie może wpaść i popatrzeć jak on i Logan trenują.
Och i jeszcze dostał tak zbereźną propozycję. To oczywiste, że gdy tylko płomiennowłosy zniknął z zasięgu jego oczu, pobiegł w stronę drzewa, z którego idealnie było widać pokój Adama. Wspiął się na nie z łatwością i wygodnie usadowił na gałęzi, pod tyłek podkładając swój płaszcz. Czuł, że i on będzie musiał zaradzić pewnemu dyskomfortowi w spodniach, ale poczekał aż zacznie się przedstawienie. W międzyczasie wyjął papierosa i zapalił go, rozmyślając o tym co mógłby jeszcze zrobić, by mężczyzna w końcu dopuścił go do siebie.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   

Powrót do góry Go down
 
Mutanci - Marvel
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Spin-off-
Skocz do: