CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Mutanci - Marvel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1267


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Mutanci - Marvel   Pon Sie 21, 2017 10:09 am

First topic message reminder :


Gdzieś w równoległej rzeczywistości Rouge okazuje się mężczyzną. Świat Mutantów odwraca się więc trochę do góry nogami...

Rouge - Last Dragon
Gambit - Philanthropist

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 352


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Gru 07, 2017 4:29 am

Poczuł pewnego rodzaju ulgę, kiedy Rogue osiągnął spełnienie. Oznaczało to rozluźnienie atmosfery, obniżenie poziomu stresu ukochanego oraz powrót do rozmów o wszystkim i o niczym. Zawsze znalazło się coś, co bawiło Gambita w wypowiedział rudowłosego. Tak jak w tym momencie. Uśmiechnął się, jedynie patrząc przez pierwsze sekundy na mężczyznę. Intymne, a zarazem bezpieczne pytania, typowo. 
- A co jeśli powiem ci, że nadal kręcą mnie dziewczyny, tylko wypierane są przez mój Rogueseksualizm? - spytał, próbując zachować resztki powagi, jakie mu pozostały. Cajun za każdym razem starał się znaleźć coś, co zawstydzi jego partnera chociażby w małym stopniu. Szczególnie, gdy chodziło o tego, jedynego w swoim rodzaju mutanta, który dla innych był wielkim, niebezpiecznym narzędziem do zabijania, a dla Remiego uroczym, niedoświadczonym chłopcem.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Posty środa-czwartek. Nareszcie mam czas c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1267


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Gru 07, 2017 7:31 am

Parsknął śmiechem i klepnął go w tyłek. Miała to być forma skarcenia za żartowanie sobie z niego ale i pretekst żeby duża dłoń została na zgrabnym pośladku.
- Coś takiego nie istnieje. Wystarczy, że zobaczysz na horyzoncie kawałek apetycznego męskiego ciała i już twój wzrok leci w tamtą stronę. Gdyby.. jak to nazwałeś Rougeseksualizm działał nawet byś ich nie zauważał w ten sposób. Niestety Gambit. Wyłapujesz wszystkich przystojniejszych facetów w okolicy i nie ważne czy to wróg czy przyjaciel. No to kiedy zauważyłeś, że faceci wchodzą w grę?
Gładził jego tyłek kciukiem zadając po tym jeszcze inne pytania związane z młodością złodzieja. Później płynnie zmienili temat na filmy co nie było dziwne gdy ich własne życie takowy przypominało.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 352


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Gru 08, 2017 4:29 am

Poczuł się urażony. Nie wszczynał jednak awantury, trzymając w sobie irytację. Został przyrównany do osoby, która mając miłość na wyciągnięcie ręki wciąż uganiała się za każdym, ruszającym się facetem na ziemi. Zasmucił go fakt, że właśnie tak jest widziany przez osobę, dla której stara się jak może, robi wszystko, by tylko zwracała na niego uwagę i zmusza się do wielu wyrzeczeń, mimo bycia ignorowanym i odsuwanym. Gambit zrobił dobrą minę do złej gry i jakby nigdy nic kontynuował rozmowę. 
Gdy uznał, że robi się dosyć nużąco, udał ziewnięcie, co by pokazać zmęczenie po ciężkim dniu. 
- Chodźmy już spać, jutro musisz wcześnie wstać, cherie - odwrócił się plecami do Adama, odsuwając na parę centymetrów, by przypadkiem nie zostać nazwanym "prowokatorem" za zwykłe wygięcie ciała do pozycji embrionalnej. Zamiast do silnego, przystojnego mężczyzny obok, przytulił się do chłodnej poduszki.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Posty środa-czwartek. Nareszcie mam czas c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1267


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Gru 08, 2017 7:16 am

Adam nawet nie pomyślał, że te luźno rzucone stwierdzenie, zgodne z resztą z tym co on sam o Gambicie słyszał od kiedy się pojawił mogło go urazić. Rouge chciał z nim być po mimo tego, że wiecznie będzie o niego zazdrosny i akceptował tą stronę ukochanego.
- Masz racje.
Przytaknął. Puścił tyłek Remmiego który ciągle wraz z plecami głaskał i pozwolił mu się ułożyć wygodnie. Spodziewał się przytulenia, zrobienia sobie z niego poduszki, ruchów bardziej w tym kierunku. Po bliskości podczas jaką mieli gdy spali razem w nowym Orleanie dziwnym było gdy tak się odwrócił. Jeśli był jakiś moment w którym rudzielec poczuł, że coś było nie tak to właśnie ten. Odchrząknął. Może już miał dość bliskości na dziś? Może chciał zachować dystans dla niego? Nie znając odpowiedzi postanowił zapytać.
- Mogę cię objąć? Tak...no jak w Orleanie.- Zapytał i dostosował się do odpowiedzi układając się do snu.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 352


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Gru 12, 2017 2:05 am

Westchnął cicho. Rogue nie miał nawet krzty umiejętności społecznych. Nie potrafił rozpoznawać, kiedy użył nieodpowiednich słów. Gambit zrezygnował z przysłowiowego focha i obrócił się do niego.
- Oczywiście, cherie - odpowiedział cicho, przytulając się do jego umięśnionego, zakrytego ciała. Zasnął po mniej więcej godzinie, wcześniej rozmyślając nad ich relacją.
Gdy się obudził, Adama już nie było. Tak jak wspominał, zapewne udał się na misję. Cajun znów musiał znosić rozdzielenie z ukochanym i przygotowany był na kolejne dwa tygodnia mijania się z krótkim "hej", o ile mieliby na to okazję.
Wrócił do siebie, odświeżył się i poszedł na trening z Jubilee, a następnie na ćwiczenia z profesorem X, który wciąż badał panowanie Remiego nad mocą.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Posty środa-czwartek. Nareszcie mam czas c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1267


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Gru 14, 2017 8:46 am

Adam zasnął z trudem zbyt poruszony tym co się działo między nimi. Dla niego każdy krok dalej poza pocałunek był krokiem w nieznane. Rano obudził się przed budzikiem i cieszył się z tego. Wyłączył go aby nie obudzić Gambita i delikatnie się odsunął. Miejsce po nim nadal było ciepłe więc może mutant się nie obudzi.

Ponieważ po wydarzeniach w Orleanie dla wszystkich stało się jasne, że jest w stanie opanować swoje moce, więc misji przybywało. W dodatku kiedy jemu udawało się znaleźć chwilę to jego obiekt westchnień zaabsorbowany był jakimiś rzeczami z profesorem X. W takich sprawach nie śmiał by przeszkadzać.

Po kolejnych dniach takiego mijania się w końcu usiadł na podłodze pod pokojem Gambita. Ubrał się wyjściowo, w ciemne kolory. Chciał wyciągnąć tego gościa na miasto jeśli będzie miał chęci i siły. W ręku miał kluczyki od samochodu Cyklopa. Po piętnastu minutach czekania przysnął. Głowa opadła mu w przód. Broda oparła się o klatkę piersiową. Długie nogi wyciągnięte były na szerokość korytarza zaś ręce skrzyżowane na piersi.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 352


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Gru 29, 2017 2:55 am

Tego dnia Gambit był nadzwyczajnie wyczerpany. Pół dnia ćwiczył z nastolatkami, które jeszcze nie potrafiły panować nad mocami jak trzeba, a drugie pół męczył się ze Storm i Loganem. Jedyne o czym marzył to cisza, spokój i jego ciepłe łóżko. Wieczorową porą zabrał ze sobą piżamę i wyszedł z pokoju. 
O mało co nie zabił się o wielkoluda siedzącego pod jego drzwiami. W porę się zatrzymał i oparł o ścianę, łapiąc równowagę.
- Mon Dieu... - tknął palcem rudą czuprynę, a widząc brak jakiejkolwiek reakcji przeskoczył nad jego nogami i ukucnął obok. Rzeczy odłożył na bok.
- Mon amour? - pociągnął jego głowę w górę za płomienne kłaki i poklepał po policzku, sprawdzając czy może nie zasłabł. Dopiero wtedy przyjrzał się jego ubraniu, a potem zauważył kluczyki, które prawdopodobnie wypadły Rogue z ręki.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Posty środa-czwartek. Nareszcie mam czas c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1267


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sob Gru 30, 2017 7:16 pm

Głowa Rouge trochę się przesunęła jak go tyknął palcem. Spał jednak dość twardo. Dopiero dłuższy szelest ruszającego się Gambita, jego zapach i na końcu słowa i dotyk go obudziły. Wybudzał się powoli coraz bardziej świadomy obecności kogoś obok. Doskonale wiedział kto go dotyka. Uśmiechnął się lekko nie otwierając oczu.
- Spodziewał bym się po tobie bardziej intensywnej pobudki. Jesteś niezwykle delikatny.
Jego głos był jeszcze ochrypnięty od snu. Oblizał wargi i przesunął się otwierając oczy. Przyjrzał się ukochanemu i rzeczom odłożonym na podłogę. Spojrzał na zegarek.
- Chciałem cię gdzieś wyciągnąć. Musisz być jednak koszmarnie zmęczony.- Położył rękę w rękawiczce na jego policzku i pocałował go krótko w usta. Tęsknił za nim i pragnął go. Miał pomysł żeby trochę czasu spędzić z nim razem. Jak widać nie wypalił. Trudno. Zaczął podnosić się z podłogi.
- Oddam kluczyki cyklopowi i wrócę do siebie. W środę wyruszam na tydzień z Colossusem i Nightcrawlerem. Mam nadzieję, że do tego czasu uda nam się spędzić trochę czasu razem. Będę na miejscu. Jak byś... nie ważne.
Machnął ręką. Dzisiaj nici z randki. Spróbuje następnym razem.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 352


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Mar 23, 2018 11:57 pm

Nastraszył go jak nigdy wcześniej. Po prostu zasnął na korytarzu? Co za niedorzeczność! Wystarczyło zapukać, wbić na chama do pokoju, cokolwiek. Gambit nie wierzył własnym oczom i uszom. Nie wiedział czy w tym momencie był bardziej zły czy załamany. Przegapił możliwość wspaniałej, pełnej romantyzmu randki z ukochanym. Rozkoszne chwile przeciekły mu przez palce niczym woda, co zabolało jego dumę oraz jakże wrażliwe serduszko...a może to nie serce cierpiało w tym momencie? Musiał interweniować, póki miał okazję na naprawę karygodnego błędu.
- Chyba żartujesz. Zmęczony? No, no. Mon amour, nie gadaj głupot. Dla ciebie zawsze mam energię! Zabierz mnie gdziekolwiek chcesz, kiedykolwiek chcesz. - podniósł się zaraz za nim i oparł dłonie na jego ramionach. Zapłaciłby każdą cenę, byleby zatrzymać go oraz odsunąć od idei oddania kluczy Cyklopowi. Nie tym razem, Scott mógł poczekać na swoją własność. Pewnie i tak nigdzie się nie wybierał, jak zwykle. 
- Zaraz się przebiorę w coś...albo wiesz, mogę iść tak. Jestem już zwarty i gotowy do drogi! - zapewnił entuzjastycznie rudowłosego. Rogue był upartym mężczyzną, to musiał przyznać i zapewne za chwilę usłyszałby "daj spokój", "kiedy indziej nam się uda" czy inne farmazony, które jedynie powodowały irytację i oburzenie Cajuna. Remy miał zamiar zagadać, albo nawet przegadać mutanta, żeby zgodził się na zmianę decyzji. Inna opcja nie wchodziła w grę.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Posty środa-czwartek. Nareszcie mam czas c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1267


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sob Mar 24, 2018 11:00 pm

Zanim podszedł do drzwi żeby zapukać, ktoś mu powiedział, że Cajun jeszcze nie wrócił. Nie zapukał więc, tylko spokojnie czekał przed drzwiami na powrót ukochanego. Patrząc z perspektywy tego, że Rouge nawet nie widział, że Cajun wyszedł z pokoju tylko domyślił się tego po piżamie robiło w nim samym poczucie winy. Mógł zapukać mimo wszystko, a nie czekać jak debil przed drzwiami. Spojrzał na zegarek. Było już późno na zrealizowanie tego co sobie wymyślił. Obstawał więc przy oddaniu kluczyków i pozwoleniu wypocząć Gambitowi.
Oczywiście nie obyło się bez standardowego " szedłeś pod prysznic" nie chcę cię męczyć" i " może poczekać do jutra". Przegrał jednak sromotnie tą wymianę zdań.
- W porządku. Jeśli jesteś przekonany że naprawdę to jest... Okej i nie zaśniesz mi w połowie. Chciałem wyciągnąć cię do miasta.
Ogłaszając kapitulację objął ukochanego w pasie dłonią. Pocałował krótko i puścił by odłożył rzeczy. Gdy wyszedł  ponownie znów go złapał. Czasami budziło się w nim coś,  jak inna osoba,  która podpowiadała bardziej ogarnięte kroki. Zbliżył usta do ucha Gambita i przytulił go lekko gdy powoli szli w stronę hali garażowej.
- Wolisz klub, kolację, kino czy zwyczajnie przejść się w jakimś zacisznym miejscu?
Padła wymruczana w ucho propozycja. Rozważania dotyczące ich wszystkich prowadził wcześniej. Tylko chciał zrobić wszystko po kolei. Teraz już nie było tyle czasu. Nocne seanse nie oferowały nic porywającego. Wyrobili by się na ostatni normalny. Restauracje też nie działały cała noc. Kluby opłacało się odwiedzać dopiero po 23. Tak mówiła Jubille. Wolał wybór miejsca pozostawić w gestii Remmiego skoro jego plan kino-restauracja-spacer-klub nie mógł być zrealizowany lepiej żeby to on wybrał, które mu odpowiada i nie zamęczy mężczyzny do końca. Mając go blisko. Dotykając go, chociaż przez ubranie, czuł się jak totalny dzieciak idący na pierwszą randkę. Zauważył to już wcześniej. Od Orleanu tęsknił za nim, posiadaniem go blisko. Jego potrzeba bliskości znacznie wzrosła i powoli wmykała mu się z pod kontroli.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 352


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Kwi 18, 2018 3:49 am

Nie dało się ukryć, że Remy był mistrzem dyplomacji. Jeśli chodziło o sprawy typowo romantyczne potrafił postawić na swoim, wręcz dążył do celu bez względu na przeciwności losu, byleby wyszło po jego myśli. Dzięki temu miłość jego życia nie miała możliwości uciec z pomocą bezsensownej wymówki. Dla LeBeau nigdy nie było za późno. Restauracje powoli się zamykały? Nie szkodzi! Budki z hot-dogami zamykano o wiele później. Kino grało same szmiry? Przecież oglądać film można w domu, nie potrzeba wydawać pieniędzy na siedzenie w ciszy. 
- Przejdźmy się. Byleby nikt nam nie przeszkadzał, mon cherie. Pragnę miejsca, w którym będziemy tylko my i nasza miłość. - powiedział iście poetycko, lepiąc się niczym rzep do ramienia rudowłosego. Nie mógł go wypuścić, bo jeszcze się okaże, że to sen! Ten mężczyzna działał na niego lepiej od kofeiny. Jego męski, niski głos wzbudzał w Gambicie niekontrolowane żądze, które w każdej chwili mogły obrócić się przeciw ich relacji. Szczególnie, że partner Cajuna nadal miał wątpliwości co do praktykowania pewnych erotycznych zabiegów. Nie mieli okazji na prawdziwy, pełen namiętności seks. A to przypieczętowałoby ich uczucie, przynajmniej zdaniem hazardzisty.
- Tak mi cię brakowało, mon amour. Usychałem z tęsknoty, wiesz? Musisz mi to jakoś wynagrodzić. Najlepiej sporą ilością całusów. - napomknął, kiedy znaleźli się w garażu. Najchętniej nie wyjeżdżałby nigdzie tylko spędził czas w sypialni albo na tyłach jakiegoś dużego auta. On już miał sposoby na doprawdy miłe marnowanie cennych minut. Był ekspertem w takich sprawach, prawdziwym weteranem intymności.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Posty środa-czwartek. Nareszcie mam czas c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1267


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Kwi 18, 2018 7:41 am

-Mi też ciebie brakowało.
Odparł chociaż ciężko mu to przyszło. Bliskość Cajuna dekoncentrowała mocno mężczyznę. Wcisnął właściwy przycisk i czerwony sportowy wóz odezwał się z pod plandeki. Podeszli do niej. Po ściągnięciu plandeki podsunął kluczyki pod nos Gambita.
- Chcesz?
Wiedział, że gdy mężczyzna będzie prowadził nie będzie mógł go obmacywać. Prowadzenie tego sportowego cacka Cyklopa było jednak naprawdę przyjemne. Szczególnie, że pogoda była nie najgorsza i mogli otworzyć dach.
- Pamiętasz to miejsce gdzie Kolosus oberwał w końcu po jajach tak, że jęknął? Myślę, że się nada na naszą wieczorną schadzkę.
Zaproponował. Tamto wydarzenie miało miejsce nad bardzo spokojnym jeziorkiem. Nie było też daleko raptem 20 km od instytutu.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   

Powrót do góry Go down
 
Mutanci - Marvel
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Spin-off-
Skocz do: