CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Mutanci - Marvel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Mutanci - Marvel   Pon Sie 21, 2017 10:09 am

First topic message reminder :


Gdzieś w równoległej rzeczywistości Rouge okazuje się mężczyzną. Świat Mutantów odwraca się więc trochę do góry nogami...

Rouge - Last Dragon
Gambit - Philanthropist

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Sie 30, 2017 4:52 pm

Wszedł do pokoju i zamknął okno. Jednego był pewien. Ten pomylony złodziejaszek gotów jest wparować tutaj i popatrzeć sobie znacznie bliżej niż było to w zakresie tolerancji Adama. Nie chciał ryzykować. Z przerażeniem stwierdził że się wstydzi. Zamknął drzwi na klucz. Łóżko Adama ustawione było bokiem do okna. Nie chciał patrzeć w stronę okna pewien, że Cajun tam siedzi. Zwyczajnie był tego pewien. Zaczął się więc rozbierać stojąc tyłem do okna. Został w samych gaciach. Sięgnął po strój treningowy. W odbiciu lustra mignęła mu postać. Zaczynało go to nakręcać. Gambit chciał show. Dostanie show. Położył się na łóżku i zsunął slipy uwalniając swoją erekcję. Członek ładnie się wyprężył i stanął wręcz pionowo. Fakt, że podgląda go właśnie Remmy był chyba najbardziej nakręcającą rzeczą jaką mógł zrobić w tym momencie. Nie był obrzezany więc kiedy ruchem ręki ściągnął napletek i przesunął po długości zaczął się wydawać jeszcze większy. Rouge miał w sobie geny trzech ras przez co normalnie był lepiej wyposażony. Wersji kobiecej miałby niezłe cycki i tyłek oraz talię osy. Jako facet miał szczupłe biodra i szerokie barki i... całkiem niezły sprzęt, który teraz z każdym ruchem ręki zbliżał się do swoich właściwych rozmiarów. Do tej pory bawił się chcąc zrobić show dla ukochanego. Teraz postanowił podzielić się jeszcze swoją fantazją. Odwrócił głowę w stronę okna i spojrzał na niego.
- Wsiądź na konika.
Powiedział bardzo powoli żeby mógł czytać z jego warg słowa. Później zaczął poruszać ręką intensywniej i zamknął oczy. Wyobrażał sobie jakby faktycznie Gambit siedział na nim i ujeżdżał go. Oddech i ruchy ręki były coraz szybsze aż do finiszu. Wytrysk poszedł wręcz pionowo w górę i na szczęście nie ubrudził pościeli, a jedynie brzuch Adama i jego rękę. Podniósł się i przeszedł by doprowadzić ciało do porządku. Zastanawiał się czy nie przegiął z tym podpuszczaniem Gambita. Na pewno przegiął. Westchnął ciężko i zaczął ubierać strój do ćwiczeń czyli obcisłe gatki x-mana

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Sie 31, 2017 4:44 am

Cieszył się, że nie zapomniał zabrać okularów. Gdyby w tym momencie miał rozmazany obraz, od razu pognałby do Logana żeby ten zaciukał go swoimi adamantowymi szponami. Tak ważnego przedstawienia nie można było przegapić. Złodziejaszek patrzył uważnie na każdy wykonywany przez mężczyznę ruch. 
-Mon Dieu... - papieros wypadł mu z ust i zleciał na trawę pod drzewem, kiedy Remy zobaczył przyrodzenie Rogue w całej okazałości, w największej gotowości. Przeszedł go dreszcz podniecenia, a ciało zaczęło się pocić. Nigdy wcześniej nie miał okazji przyuważyć go całkowicie nagiego. Żałował, że przy akcji z kotem nie pociągnął za ręcznik na biodrach Adama. 
Że też tak idealny, kuszący facet był jednocześnie śmiercionośną bronią! Życie nie było sprawiedliwe dla nich obu. Okazja wypróbowania sprzętu takiej wielkości uciekła Gambitowi sprzed nosa tylko dlatego, że ktoś zwyczajnym dotykiem wysysał energię życiową. Dla takiej chwili mógłby się poświęcić, a jak! Odczytał z ust płomiennowłosego cóż ciekawego miał mu do powiedzenia. Perwersyjny, podpuszczający, wredny mutant. Nawet Cajun nie wpadłby na tak okrutny czyn! Oblizał się, nie mogąc oderwać wzroku aż do samego wytrysku. W międzyczasie zaczął się dotykać przez czarne, obcisłe spodnie. Westchnął kilkukrotnie, nakręcony na Adama już totalnie. Najchętniej wskoczyłby przez okno i zastąpił rękę Rogue sobą. Przetrzymałby go w łóżku tak długo, aż sam Wolverine pofatygowałby się po spóźnialskiego na bardzo ważny dla nich trening. 
Jęknął zawiedziony, kiedy przestawienie dobiegło końca. Rudzielec może i doszedł zadowolony, ale teraz to Remy miał niemały problem. Zeskoczył szybko z drzewa, zapiął dokładnie płaszcz, by nic nie było widać i pobiegł do swojego pokoju. Trudno było mu stwierdzić czy w tym momencie bardziej kochał czy nienawidził tamtego mężczyznę. Wyciągnął spod łóżka pudełko z zabawkami dla dużych dzieci. Miał tam spory arsenał, na tyle pokaźny, że mógłby otworzyć własny sexshop. W tym momencie zwykła masturbacja nie wystarczyła. Wyjął z kartonu różowy wibrator analny i lubrykant. Rozebrał się od pasa w dół i dzięki swojej gibkości, sam zaaplikował sobie nawilżony sprzęt w tyłek, włączając od razu ostatni bieg. Tego mu było trzeba. Z rozkoszy zaczął stękać i wyginać się raz po raz, co chwila wypowiadając również imię Rogue. Od kilku tygodni był na tak męczącym głodzie, że spędził na samotnej zabawie czas aż do wieczora, kiedy to miał zająć się kolacją dla prawie-partnera.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Sie 31, 2017 7:43 am

Wolwerin gdy Rouge zszedł na trening już wiedział o ich misji i pożyczeniu motoru. Nadal był strasznie kiepski w walce. Nie potrafił wyczuć przeciwnika ciągle walcząc tak naprawdę jednocześnie z samym sobą.
- Nie robisz postępów. W ogóle. - Rzucił Logan podnosząc go z ziemi. - Zatrzymałeś się na etapie powstrzymywania się od zabierania energii i dalej ani drgniesz.
Odbyli co najmniej godzinną pogadankę na temat akceptowania swoich umiejętności i blokady w postaci strachu. Nie żeby to coś dało. Adam wciąż miał w sobie ten lęk ale można powiedzieć, że zrozumiał. Odpoczął przy okazji od tego. Ustalili, że zmienią taktykę. Z ciągłego blokowania swoich mocy na blokowanie ich gdy to konieczne, już w trakcie dotyku. Później wszędzie zaczęły chodzić dzieciaki. Wziął prysznic i wrócił do normalnego ubrania. Przechodząc koło pokoju Remmiego słyszał dochodzące z niego odgłosy. Wiedział, że nikt w instytucie nie przespałby się z Cajunem. Nie zmieniało to faktu, że nie ufał mu w kwestii wierności. A może raczej brakowało mu nadal tej pewności siebie? Nie chciał stać w tym miejscu więc zajął się przyziemnymi rzeczami i pomaganiem innym. Wrócił do siebie pod wieczór. Ogarnął pokój i przygotował miejsce żeby móc faktycznie tutaj zjeść. Pokój Rouge był typową sypialnią z biurkiem, szafą i komodą na rzeczy. Jedynym miejscem gdzie faktycznie mogli zjeść było więc łóżko. Chyba, że ucieknie do biurka albo na parapet... Gambit spuścił dzisiaj też parę więc może nie będzie tak zdeterminowany? Walnął się na łóżku i włączył film w telewizorze. Służył on też do komunikacji jak działo się coś złego dla X-manów. Rouge jednak wolał w to miejsce oglądać musical. Nie miał pojęcia czy złodziej się zbierze i pojawi. Zakładał, że tak i w duchu tego oczekiwał. Nie chciał jednak żeby wyglądało, że na niego czeka. Oglądanie filmu było idealnym rozwiązaniem.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Sie 31, 2017 9:56 am

Po skończonej zabawie wybył pod prysznic. Stał pod strumieniem wody kolejne pół godziny. Nawet tam nie mógł przestać marzyć o Adamie, nie potrafił na zawołanie wyłączyć myślenia i dać sobie odpocząć, nie po tym jak jakiś czas temu płomiennowłosy rozpalił go wybitnym w swej prostocie show.
Wyszedł, ubrał się i poszedł do kuchni bawić się w Masterchefa. Wziął do pomocy swoją ulubienicę, Jubilee, która z rozkoszą oderwała się od zadania domowego na rzecz czegoś o wiele zabawniejszego. Tak, było rzucanie jedzeniem, to raczej oczywiste. Uwielbiał tę małą, łapał z nią świetny kontakt i widział, że ma ogromny potencjał, który wykorzystuje. Nie to co on, leniwa stara dupa.
Ostatecznie ratatouille wyglądał i pachniał smakowicie. Nie był spalony na węgiel ani rozgotowany, z czego Remy był dumny. Wziął dwa talerze, na których danie zostało już ułożone, wino umieścił pod pachą, a kieliszki w palcach wolnej ręki i udał się do pokoju Rogue. Z racji nie posiadania trzeciej ręki, zapukał do drzwi nogą.
-Cherie, otwórz, to ja~!- zaświergotał jak zwykle w dobrym humorze. Miał nadzieję, że Adam nie zapomniał o ich wieczorze.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Sie 31, 2017 12:12 pm

Otworzył mu drzwi i schował się za nimi. Wolał nie dotykać Gambita bo jeszcze wszystko runie i skończy się na jedzeniu z podłogi.
-Naprawdę się postarałeś.- Łaskawie docenił jego starania zaraz jednak uciekł wzrokiem. Nie chciał obserwować Remmyego zbyt intensywnie bojąc się tego co może zobaczyć w jego oczach.
Adam miał na sobie ubranie z wcześniejszej ich misji tylko buty i kurtka zostały odstawione. Poza twarzą i szyją nie było więc miejsca stanowiącego zagrożenie.
Odczekał aż odłoży wszystko i sięgnął po wino żeby je otworzyć. Sam czasami lubił usiąść z winem więc miał korkociąg w pokoju. Alkohol był zresztą niedozwolony wśród dzieciaków.
Czuł się zmieszany wcześniejszą sytuacją. Chciał udawać, że nic się nie zdarzyło. To nie miało miejsca. Wystarczyło jednak żeby niechcący dotknął go odstawiając kieliszek napełniony winem i czuł jak podnosi mu się ciśnienie.
- Wezmę talerz i usiądę na łóżku. - Stwierdził i usiadł opierając się o zagłówek łóżka.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Wrz 01, 2017 5:51 am

Rozejrzał się po pokoju mężczyzny, bo pierwszy raz mógł postawić w nim nogę na dłużej niż dziesięć sekund. Po chwili zamyślenia uśmiechnął się i sięgnął po jeden kieliszek z winem, próbując go. Musiał sprawdzić czy na pewno wybrał dobre, bo chciał, by ten wieczór był jednym z cudowniejszych w jego życiu.
-Mam nadzieję, że będzie ci smakować, cherie. - wziął swoją porcję i usiadł na ziemi, opierając się o łóżko plecami. Nie siedział za blisko Rogue, ale nie chciał też siedzieć za daleko, więc wybrał podłogę. Jadł już w gorszych warunkach. 
-Wiesz, Jubilee pomagała mi robić ten ratatouille. Bawiliśmy się świetnie i nic nie zniszczyliśmy, a wiesz, nasze moce to byłaby mieszanka wybuchowa. Dosłownie. Ta dziewczyna jest doprawdy urocza. Ach i kazała cię pozdrowić.- zaśmiał się cicho i po chwili wreszcie uciszył, zabierając się za jedzenie. Był lekko zmęczony dzisiejszą zabawą, więc nie flirtował, nie kusił mimo okazji i nie komentował zachowania Adama sprzed paru godzin. Chciał najzwyczajniej w świecie porozmawiać z nim, lepiej go poznać, zbliżyć się mentalnie a nie fizycznie, bo płomiennowłosy nie był dla niego numerkiem na jeden wieczór tylko kimś ważniejszym w jego życiu.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Wrz 01, 2017 8:28 am

Rouge również lubił Jubile. Była w tym idealnym okresie między beztroską a powagą. Zazdrościł jej tego trochę. On w tym wieku zabił pierwszego faceta, który próbował go pocałować. Innymi słowy bardzo szybko odebrano mu bycie nastolatkiem.
- Świetnie się z nią dogadujesz. Jak młodsza siostra co? Jest naprawdę dobre. Odkrywasz przede mną swoje nowe talenty Gambicie.
Czasami coś kuło Adama w piersi gdy ta dwójka była razem. Świetnie się rozumieli i bawili razem. W dodatku Jubile nie miała problemów jego kalibru. Oboje z Gambitem nie musieli uważać na każdy ruch czy dotyk. Nie chciał dać wyjść na wierzch negatywnym emocjom. Powinien skupić się więc na czymś przyjemniejszym.
- Jakie masz jeszcze ukryte talenty, o których nie wiem?
Znał jego fizyczne możliwości, które prezentował w walce... i próbując dobrać się do jego spodni. Wiedział też, że lepiej z nim nie grać w karty bo kantuje okrutnie.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Wrz 01, 2017 2:52 pm

Poczuł się doceniony. Rogue rozmawiał z nim normalnie, bez docinków i odsuwania się. Tego właśnie mu brakowało od początku tej relacji. A wystarczyło zaproponować wspólne zjedzenie posiłku. Gambit zaczął widzieć, że napastowanie i wygłupy nie pomagają. Westchnął cicho. Bawić mógł się z Jubilee, której robił za starszego brata. Oboje nie mieli najlepszego dzieciństwa, więc starał się jej zapewnić coś nowego. Uważał ją za młodszą siostrę, jak to Adam wspomniał, jedyną i najlepszą jaką miał.
-Talenty? Kiedyś pewnie je odkryjesz, nie mogę wystawiać ci wszystkiego pod nos, prawda?- posłał mu wredny uśmieszek. Mógłby rozprawiać godzinami o swoich umiejętnościach, bo zajmował się wieloma rzeczami, ale wolał żeby facet tego doświadczył. Wtedy o wiele lepiej rozumie się czyjeś zainteresowania. Gambit ziewnął, zakrywając usta dłonią i przetarł oczy palcami.
-Wybacz, jestem trochę zmęczony. Miałem dziś bardzo wymagające...ćwiczenia.- nie mówił o czym mowa tak prosto z mostu, bo jedli, a poza tym nie chciał żeby Rogue zrobiło się głupio, co było bardzo prawdopodobne. Jeśli będzie dopytywał to pewnie mu powie, ale tak, nie miał powodu.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Wrz 01, 2017 6:33 pm

- Czekaj niech pomyślę. Poranne polowanie na bestie. Włamanie na posterunek z efektami specjalnymi i podglądanie mnie przez okno, Ah i gotowanie, no tak. Po drodze musiałeś bardzo intensywnie... ćwiczyć na co wskazywały odgłosy z twojego pokoju. Joga? Tak to zdecydowanie dzień pełen wrażeń.
Adam mówił uszczypliwym tonem, ale ciepłym i uśmiechał się jakby ta wyliczanka była raczej formą żartu niż prawdziwego dnia. Wiedział, że przyznał się do podsłuchiwania pod jego drzwiami. Chciał to zrobić.
Podobało mu się to. Może i trzymali fizycznie dystans ale atmosfera była dzięki temu mniej napięta. On czuł się lżej.
- Może następną kolację przygotuję ja? I tak wybieramy się ze Sztorm do miasta jutro albo po jutrze zależnie od pogody.
Rouge skończył bardzo szybko swoją porcję i odstawił pusty talerz. Teraz bawił się tylko kieliszkiem wina obracając go w dłoniach lekko i pijąc łyk po łyku co jakiś czas.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sob Wrz 02, 2017 5:24 am

Zatkało go. Rogue słyszał, co działo się w pokoju, kiedy Gambit sobie dogadzał. To oznaczało, że musiał zatrzymać się na dłuższą chwilę. Remy poczuł się zażenowany i zawstydzony, bo nie pomyślał o tym, że Adam mógłby bawić się w szpiega i go podsłuchiwać.
-Joga...ćwiczyłem nowe pozycje...kwiaty lotosu, te sprawy.- odwrócił wzrok momentalnie speszony. Nie był przygotowany na takie informacje, więc nie wiedział jak miał na to zareagować. Był zbity z tropu, bo jednocześnie płomiennowłosy go odtrącał i pragnął. Jak złodziejaszek miał żyć w takim bałaganie emocjonalnym?
-Jeśli chcesz, to ja bardzo chętnie posmakuję czegoś twojego. Jaką kuchnię lubisz? Włoską, polską, chińską? - spytał, wbijając wzrok w talerz. Spojrzenie w oczy mężczyzny pewnie doprowadziłoby go do zapadnięcia się pod ziemię, więc nawet nie próbował. Zjadł szybko to, co miał na talerzu i sięgnął po butelkę z winem, by dolać sobie odrobinę więcej. Odrobinę, to jest połowę kieliszka.
-Mogę usiąść na łóżku? Podłoga robi się niewygodna. Możemy nawet położyć się obok siebie. Założę rękawiczki i nie będę cię prowokował. - zaproponował po paru minutach, opróżniając szybko kieliszek z alkoholu. Ach, zachowywał się jak jakaś dziewica, to kompletnie nie w jego stylu, ale to nie jego wina, że dostał w twarz niespodziewaną ciekawostką z życia Rogue. Może to nie pierwszy raz, kiedy był podsłuchiwany? A co jeśli był podglądany? Ciekawiło go to, bo świadomość tajemniczego wielbiciela w postaci Adama była niezwykle podniecająca.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sob Wrz 02, 2017 2:15 pm

Uśmiechnął się lekko. Gambit był zawstydzony. No proszę. Jednak coś potrafił wybić go z jego pewności siebie.
- To nie tak, że mam jakąś ulubioną. Myślałem o łososiu pieczonym. Chodzi za mną już dłuższy czas.
Opowiedział o przepisie jaki stosowała jeszcze jego mama zanim ujawniły się jego moce. Obserwował przy tym jak w zastraszającym tempie jego towarzysz wypija pierwszą lampkę i napełnia ją ponownie. Adam nadal męczył swoją pierwszą i nawet nie był w połowie. To nie tak, że wino było złe. Było dobre. Za dobre. A on miał za towarzysza mężczyznę, który bardzo lubił naruszać jego strefę prywatności.... No właśnie. Padło pytanie i propozycja której się spodziewał od początku. Zaskoczył go jedynie rękawiczkami.
- W porządku. Puszczę film jakiś. Połóż się z przodu.
Telewizor był na tej samej ścianie co okno więc jeden z nich musiał się położyć od strony okna. Adam wiedział, że bezpieczniej będzie jeśli to on będzie z tyłu. Przesunął się więc na drugą część łóżka robiąc mu miejsce.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Nie Wrz 03, 2017 4:49 am

Dostał pozwolenie na zbliżenie poniżej metra, więc szybko wykorzystał sytuację i położył się we wskazanym miejscu. Jak mówił, założył od razu rękawiczki, naciągając je dokładnie na dłonie. Sprawdził, czy aby na pewno są w dobrym stanie, bo nawet najmniejsza dziura mogłaby doprowadzić do nieszczęścia.
-Już nie mogę się doczekać kolejnego spotkania. Tylko wiesz, załóż jakiś ładny fartuszek, kuchciku.- skomentował jeszcze propozycję konsumpcji łososia, śmiejąc się pod nosem. Żałował jedynie, że nie może zrobić nic więcej. Niby był blisko Rogue, ale jednocześnie czuć było dystans między nimi, który zachowywał bezpieczeństwo.
-Puść coś lekkiego, bez wybuchów. Te mamy na co dzień.- mruknął, po chwili ziewając przeciągle. Podłożył rękę pod głowę, czując jak zaczyna go brać faza senności. Łóżko Adama zwykle działało na niego z zupełnie inną aurą, ale tym razem chętnie zdrzemnąłby się na nim, wtulony w pierś jego przystojnego kompana.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Nie Wrz 03, 2017 1:19 pm

Gdy Gambit się ułożył przyjrzał się uważnie jego pozycji. Ułożył poduszkę znacznie wyżej. Chciał żeby głowa mężczyzny znajdowała się na bezpiecznej wysokości jego klatki piersiowej schowanej w szczelnej koszuli na długi rękaw. Dopiero wtedy objął go ramieniem i się przysunął. Przyjemnie było czuć go blisko. Nawet bardzo przyjemnie.
- Możesz się o mnie oprzeć.
Zaproponował. W ten sposób miał kontrolę nad sytuacją i czuł się pewniej. Nawet jeśli Cajun zapragnie dotknąć jego twarzy to miał na rękach rękawiczki.
Przełączył na jakąś komedię romantyczną. Lubił je. Przez Gambita zaczął oglądać francuskie filmy żeby zrozumieć co ten czasami do niego mówi. Nie była to jeszcze pora na przyznanie się do tego. Ramię Rouge po przełączeniu kanału wsunęło się na bok ciała mężczyzny i swobodnie opadło w połowie wysokości jego klatki.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pon Wrz 11, 2017 1:39 am

Spojrzał leniwie w ekran telewizora, próbując dojrzeć, cóż takiego włączył Adam. 
-Och, cherie, jak romantycznie. Myślałem, że gustujesz w bardziej twardym kinie. - musiał przyznać, że spodziewał się kryminału czy jakiegoś podobnego gatunku, który może nie zawiera niechcianych wybuchów, ale nie jest też najbardziej pozytywny. A komedia romantyczna to było to, co Remy chętnie oglądał. Miłość, namiętność, dramat, śmiech, łzy, rozstania, powroty i happy ending. Podziwiał, jak wszystkie te elementy tworzą spójną całość i przedstawiają miły dla oka i duszy obraz.
-Ale nie martw się, to wcale nie uwłacza twojej męskości. - dodał szybko, by Rogue przypadkiem nie poczuł się urażony jego słowami. Przysunął się do niego bliżej i ułożył tak, by opierać się polikiem o tors mężczyzny. Wdychał jego kuszący zapach, ale hardo trzymał się postanowienia, jakim był brak dobierania do płomiennowłosego. Odłożył jeszcze okulary na bok, by nie przeszkadzały i zamknął oczy.
-Pozwól, że utnę sobie małą drzemkę, cherie. Jestem naprawdę zmęczony. - mruknął, oczekując tylko i wyłącznie aprobaty. Sprzeciw nie był wskazany, bo zepsułby przemiłą atmosferę, która została zbudowana. Chociaż po Adamie mógł spodziewać się wszystkiego.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pon Wrz 11, 2017 12:08 pm

Uśmiechnął się lekko. Remmy nie mógł tego widzieć.
- Twarde kino mam na co dzień z Loganem. Kino akcji za to w życiu codziennym. To czego mi brakuje to właśnie tego.
Westchnął cierpiętniczo kiedy stwierdził, że chce się zdrzemnąć, ale nie odmówił mu.
- Wszystko przez tą twoją Jogę.- Odgryzł mu się.- Jeśli się nie obudzisz do końca filmu przeniosę cię do twojego pokoju.
Chciałby spać z nim w jednym łóżku jednak pozwolenie sobie na zaśnięcie przy nim to nie był jeszcze ten etap. Pragnienie to jedno, a zaufanie, że Gambit nie zrobi nic głupiego zupełnie inna sprawa.
Złośliwość i lekkomyślność Gambita to jedno... Rouge miał też swoje za uszami. Gdy tylko oddech Cajuna się unormował i był pewien, że śpi jak trzeba zaczął go dotykać. Delikatnie. Dość niepewnie. Miał na rękach rękawiczki i nie odważył się sięgnąć pod jego ubranie. Pogładził palcami jego policzek. Obserwował czy aby na pewno się nie obudził. Film przeszedł na dalszy plan. Dłoń rudzielca przesunęła się na klatkę piersiową mężczyzny. Dla każdej normalnej osoby byłoby to totalnie niewinne. O, jeden facet trzyma dłoń ma klacie drugiego. Rouge jednak z trudem przełknął ślinę gdy kciuk zahaczył o sutek. Przesunął się w dół po zgrabnym i umięśnionym brzuchu. Chciał wjechać dłonią pod jego spodnie i sprawdzić czy zachowa się tak samo jak on. Nigdy nie widział członka Gambita. Gołą dupę się zdarzyło, ale przodu nie. Ciekawość walczyła w nim. Był przekonany, że jak zacznie rozpinać mu spodnie złodziej się obudzi. BA! Wykorzysta sytuację przeciwko biednemu Adamowi. Starał się wrócić do filmu, ale nie szło. Krocze mężczyzny go... kusiło. Położył rękę na jego udzie udając, że skupia się na filmie i zaczął gładzić jego wewnętrzną stronę aż do pachwiny. Czasami palce przesuwały się po członku jednak nie miał odwagi na więcej.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Wrz 12, 2017 4:26 am

Ta wyprawa do krainy Morfeusza okazała się jedną z przyjemniejszych, jakich doświadczył Remy. Kiedy już był w fazie REM, zaczęły pojawiać się ukochane marzenia senne. Zapewne były one wzmożone przez otoczenie, a dokładnie przez bycie dotykanym w konkretnie pobudzających miejscach, ale Gambit nie wnikał w to, ani nie narzekał. Bowiem śnił mu się instytut Xaviera, ten w którym mieszkał już dosyć długo. Początkowo zdawał się pusty. Mężczyzna przechadzał się po holu w ciszy. Zero dzieciaków, zero mądrych głów. Sprawdził jeszcze gabinet samego profesora, ale i jego nie było. Zaczynało robić się strasznie, jednak usłyszał muzykę francuską. Popędził zaciekawiony w stronę kuchni. Tam, ukazał się przed nim najcudowniejszy obraz, jaki mogły ujrzeć jego oczy. Rogue, jego przystojny, wysportowany, długowłosy obiekt westchnień stał przy kuchence, ubrany jedynie w fartuszek i gotował makaron. Na drewnianym stole stojącym dwa metry dalej, ułożone były talerze oraz sztućce, wszystko perfekcyjne, zgodne z każdą możliwą zasadą savoir-vivre. 
-Mon Dieu, Adam... - zaraz po tych słowach, mężczyzna obrócił się do niego. Zostawił bulgoczący garnek samemu sobie i podszedł do złodziejaszka, witając go namiętnym, głębokim pocałunkiem. Remy był w tym momencie pewien, że doświadczał świadomego snu, bo płomiennowłosy Adonis nigdy by się tak nie zachował. On i nadmierna ostrożność nigdy się nie rozstawali. Skoro prawdziwy świat nie dawał hazardziście tego, czego pragnął, oddał się przygodzie w najlepszym śnie na świecie. Nie zważając na drogą zastawę, on i drugi mutant wylądowali na stole, uprawiając najsłodszą miłość, na jaką tylko kreatywność pozwalała. A w rzeczywistości Cajun miał niemiarowy oddech, przyspieszone ruchy gałek ocznych i lekko się wiercił, również pod wpływem dotyku mężczyzny. 
Jednakże, wszystko co dobre kiedyś się kończy. W trakcie piątej próbowanej pozycji, sen się urwał, a Gambit wrócił do rzeczywistości. Otworzył jedno oko, by sprawdzić czy to na pewno był tylko sen...nadal miał nadzieję, że w tej chwili leży obok niego nagi Rogue, a nie ubrany od stóp do głów w beznadziejny materiał. Niestety, prawda boli. Skrzywił się i westchnął ciężko, zasmucony faktem, że nigdy nie doczeka się tego, co przydarzyło mu się w umyśle.
-Długo drzemałem? - spytał cicho, zerkając na Adama.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Wrz 12, 2017 10:51 am

Gdy zaczął się wybudzać ręka spokojnie wróciła na miejsce na jego klatce piersiowej. Mógł tylko zazdrościć Cajunowi jego snów.
- Film się jeszcze nie skończył, ale chyba koło półtorej godziny bo zasnąłeś bardzo szybko. I śniło ci się chyba coś przyjemnego.
Skomentował uśmiechając się lekko. Zdecydowanie Remmy nie wyglądał podczas snu na kogoś kto ma koszmary, a nie był też spokojny. Zupełnie nie zastanawiając się nad tym przesunął dłonią w rękawiczce po jego policzku w czułym geście.
- Kiedy śpisz zupełnie nie przypominasz siebie. Niewinny jak dziecko.
Uśmiech nie schodził z jego warg.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Wrz 12, 2017 5:16 pm

Chciałby budzić się tak każdego ranka. Przy jedynym w swoim rodzaju Rogue, który powita go delikatnym, romantycznym gestem. I ten zniewalający uśmiech, nie potrzeba więcej do szczęścia.
-Z zewnątrz może niewinny, ale co się dzieje wewnątrz...może kiedyś zdradzę ci, co mi się śniło, cherie. - dotknął jego ust, zakrytym przez rękawiczkę palcem. Sięgnął po okulary, by móc go widzieć w lepszej jakości. Zerknął na ekran telewizora, a potem przeniósł wzrok z powrotem na Adama.
-I jak? Nie nudziłeś się przy samotnym oglądaniu filmu? Wiem, że z moją aktywnością byłoby o wiele lepiej, ale mam nadzieję, że jakoś przebolałeś to półtorej godziny. I zauważyłem pewną ciekawą rzecz. Kiedy śpię, bardzo chętnie dotykasz mojego ciała. Ta łapa na klatce piersiowej raczej nie wylądowała tam bezwiednie. - uśmiechnął się szeroko. Wyciągnął delikatnie dłoń i zaczął gładzić tors mężczyzny przez ubranie.
-Mogę poudawać, że wciąż jestem nieświadomy rzeczywistości, jeśli chcesz pozwiedzać inne miejsca, cherie. Będzie mi bardzo miło.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Wrz 12, 2017 8:58 pm

Speszył się kiedy zwrócił uwagę na jego rękę.
- Em... ekhem... e....
Zabrakło mu przez chwilę języka w gębie. Został przyłapany. Kolejne zdanie jednak sprawiło, że uśmiech pojawił się znów. Czyli Gambit nie wiedział, że drażnił "inne" miejsca podczas gdy spał. Trochę mu ulżyło.
- Nie musisz udawać nieprzytomnego. - Ręka z jego klatki piersiowej znalazła znów sutek. Wiedział już jak reaguje więc zaczął się nim bawić przez materiał. -Zacznę cię obmacywać Remmy. Przez ubranie. Możesz się odwdzięczyć tym samym.
Pochylił się nad jego klatką piersiową i zaczął przez materiał językiem drażnić jego sutek. Materiał szybko stał się wilgotny od śliny. Obaj mieli rękawiczki więc splótł palce z jego. Był to też zabieg w celu dokonania jednej rzeczy. Chciał przeprowadzić bardzo niebezpieczny eksperyment. Trzymając jego dłonie oderwał się od sutka i przesunął twarz na wysokość twarzy Gambita. Pocałował go krótko. Czuł jak buzują w nim emocje i bał się efektu. Krótkie cmoknięcie się skończyło tak szybko jak się zaczęło, a jemu udało się nie wyssać jego energii. Był z siebie dumny.
- Nie próbuj wykorzystywać mnie gdy będę nieprzytomny. Już wiesz, że w moim wypadku to może się skończyć źle.
Nieprzytomny Rouge nie panował nad absorpcją energii więc nie mógł jej powstrzymać.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Wrz 12, 2017 10:48 pm

Wewnętrznie skakał z radości, kiedy usłyszał, że nie musi udawać nieświadomej kłody. I dostał pozwolenie na obmacywanie! Czy to w dalszym ciągu był sen? Gambit rozochocony i automatycznie rozgrzany, gotowy był zwiedzać dłońmi najciemniejsze zakamarki ciała Rogue. Zakrytego, ale to i tak był postęp. Czuł rosnące podniecenie z każdą kolejną sekundą. Pieszczoty, później całus...ten mężczyzna doprowadzał go do szaleństwa w niesamowicie krótkim czasie. Remy oblizał się, szukając językiem pozostałości po smaku ust Adama. 
-Jak sobie życzysz. Będę próbował cię wykorzystać, kiedy będziesz przytomny, ale będzie to podwojone w takim układzie. - uśmiechnął się łobuzersko. Wyswobodził rękę z uścisku i przeniósł ją szybko na brzuch płomiennowłosego, a następnie na jego krocze, które zaczął delikatnie masować. Zamruczał zadowolony, czując bardzo ciekawe efekty.
-Powiedz mi...czy to nadal będzie niebezpieczne, jeśli spróbuję zaspokoić cię moimi magicznymi dłońmi? Oczywiście, na nieszczęście, w rękawiczkach. Twoja moc raczej nie przejdzie przez ich materiał, hm? A ty... - ułożył się tak, by być centralnie pod mutantem i objął nogami jego biodra. Czuł się dziwnie, bo nigdy nie zdarzało mu się leżeć w ten sposób wciąż mając pełne ubranie.
-...mógłbyś pomóc mi z ćwiczeniami jogi...właściwie, to nie masz teraz wyboru. Albo się zgodzisz, albo cię nie puszczę, a wiedz, że mam wytrenowane nogi i tak łatwo ich nie odczepisz. - kontynuował, mając już wszystko starannie zaplanowane.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Wrz 13, 2017 8:00 am

Propozycja zdaniem Rouge miała jeden znaczący minus. W tej pozycji chcąc go pieścić musiał go odkryć. Gdy go odkryje nie będzie miał żadnego ochronnego materiału na sobie... Jeśli jeszcze Remmy zamierzał dobrać się do jego penisa to będzie oznaczało, że i on nie będzie chroniony żadnym materiałem. Zaczynał się pojawiać problem w postaci przypadkowego dotyku.
- Na zmianę. Najpierw przećwiczymy twoją jogę. Później będziesz mógł dobrać się do zawartości moich spodni... ręcznie i w rękawiczkach.- Zastrzegł na koniec. Nie chciał rezygnować z jego dotyku ale też nie chciał tworzyć niebezpiecznych sytuacji.
Dłonie Adama przesunęły się na pośladki i nacisnął na materiał między nimi i przejechał dłonią aż do moszny. Robił wszystko to na co nie pozwolił sobie kiedy Gambit spał. Obmacywał go totalnie otwarcie. Czuł to trochę jak rywalizację. Nie miał doświadczenia takiego jak Cajun. Musiał więc nadrobić w inny sposób. Wykrzesać z siebie pewność siebie i swoich czynów chociaż nie miał zielonego pojęcia co robi poza tym zebranym z filmów dla dorosłych.
- Jesteś pewien, że masz siłę na kolejną dawkę jogi?- Chciał się upewnić.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Wrz 13, 2017 2:35 pm

To było takie urocze, kiedy Rogue upewniał się dziesięć razy, zanim w ogóle zaczynał coś robić. Przypominał Gambitowi o zasadach za każdym razem, chociaż Cajun miał to wryte w mózg bardzo dokładnie, po prostu czasami olewał typową śpiewkę mutanta.
-Dla ciebie zawsze mam siłę na kolejne ćwiczenia, cherie. Wiesz, kiedy jestem blisko ciebie, dostaję podwójną dawkę energii, to pewnie dlatego.- zsunął nogi z jego bioder i położył je na łóżku. Chciał tego tak bardzo, że był w stanie w jednej chwili rozebrać się i wypiąć przed nim, czekając jedynie na punkt kulminacyjny. Jednak wiedział, że to mogło nieco krępować tak niedoświadczoną osobę jak Adam, więc ograniczył się do rozpięcia i zsunięcia swoich obcisłych spodni, by wyeksponować przed płomiennowłosym burgundowe slipy. Skoro zaczynali od niego, to nie widział problemu z odsłonięciem tak pokaźnej ilości skóry. Rogue miał swój skafander, więc nic nie powinno się stać.
-Zdjąć koszulkę, cherie? Czy może wolisz oglądać mnie zza materiału? Zrobię co tylko sobie wymarzysz~ będę grzeczny i posłuszny, żeby było ci dobrze. - uniósł ręce, by pokazać, że niczego w tej konkretnej chwili nie kombinuje.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Wrz 13, 2017 2:52 pm

Uśmiech stał się lekko nieśmiały. Tak. Został przyłapany. Znów.
- Odbierasz mi radość z odpakowania prezentu. Zostań tak jak jesteś. Sam chcę odkrywać kolejne kawałki twojej skóry.
Powiedział trochę odważniej. Przez chwilę zastanawiał się nad kompletnym ściągnięciem spodni z Gambita. Upomniał się jednak. Więcej skóry= większe zagrożenie. Przesunął dłoniami po jego udach aż do pachwiny. Kciuki zaczęły drażnić jego męskość dość delikatnymi ruchami w górę i w dół.
Postawa niewinnego wcale go nie przekonywała. Głównie dlatego, że nie wiedział na ile on sam się powstrzyma. Niepewność zachowania złodzieja potęgowała więc wszystko.
- Bardzo szybko reagujesz staruszku.- Skomentował. Ręka wślizgnęła się pod jego bieliznę od nogawki. Nie dotknął jego członka chociaż dzieliły go od tego milimetry. Sam powoli zsunął bieliznę z mężczyzny wsadzając pod niego rękę by unieść biodra Cajuna. Zjechał z nią aż do kolan i tam zostawił. Czuł jak krew w nim buzuje. Nie pamiętał żeby był kiedykolwiek do tej pory tak napalony. Pilnował się. Zawsze. Odetchnął głęboko. Bał się coś powiedzieć bo głos mógł zacząć mu się trząść. Dotykiem przez rękawiczkę zaczął pocierać główkę jego członka. Drugą rękę wsunął pod materiał bluzki i sięgnął sutków. Jeszcze nie był gotów sięgnąć do jego tyłka. Zbyt często wyobrażał sobie jaki będzie w środku i nie był gotów by teraz to sprawdzić. Musiał dostosować się do nowych warunków i ochłonąć... o ile to możliwe.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 198


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Wrz 14, 2017 4:17 am

Nie wiedział kto w tej sytuacji był bardziej podniecony, on czy Rogue. Zdawało mu się jednak, że to jego młodszy kochanek czerpie o wiele więcej z aktualnej sytuacji i wcale mu to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, bardzo cieszył go fakt, że tak działa na mężczyznę swoich marzeń. 
-Nie wypominaj mi wieku, bo będę niegrzeczny, cherie. - prychnął cicho, obudzony komentarzem płomiennowłosego. Jak w tak przyjemnym momencie można być wredną, rudą małpą? Nie, lepsze pytanie dlaczego Gambit wybaczył to znieważenie. Czego on nie zrobi z miłości. Zawsze mógł się odwdzięczyć, komentując umiejętności seksualne Adama, ale on przynajmniej miał poczucie taktu i zachował rozbawienie jego brakiem finezji dla siebie.
-Och, Adam...- stęknął z rozkoszy, odchylając głowę do tyłu. Cały drżał, chcąc jeszcze więcej, pragnął go całym sobą, marzył o złamaniu zakazu dotyczącego całowania. Czekał na tę chwilę od kiedy tylko poznał Rogue. Z każdym kolejnym dniem czuł do niego coś więcej. Ta oryginalność, bojaźń przed dotykiem, wewnętrzna walka z tym czego pragnie, a czego nie może...od razu skradł serce czołowego złodzieja i hazardzisty całego Instytutu.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 785


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Wrz 14, 2017 8:22 am

Rouge od kiedy ujawniły się jego moce bał się dosłownie wszystkiego. Z czasem dopiero udało mu się opanować lęk. Zacząć wychodzić na przeciw. Duże znaczenie w tym wszystkim miał trening i profesor X. Nawet jeśli wiele osób w jakiś sposób próbowało związać się emocjonalnie z Adamem to tylko Gambit był na tyle uparty by przebić się przez mur jego strachu. Jak już się przebił to przez wiele lat pokazywał, że nie zamierza wracać do punktu wyjścia. Bardzo szanował go za to. Za upór i zdecydowanie.
Spojrzał na jego twarz. Nie chciał odrywać od niego spojrzenia. Może był pomylony. Może obaj byli. Nie miało to chyba jednak wielkiego znaczenia skoro podobało mu się to co widział.
Poza pierwszym pocałunkiem Gambit skradł jego prawie wszystkie pierwsze razy. Pierwszy raz dotykał członka innego faceta. Pierwszy raz masturbował się dla kogoś. Pierwszy raz słuchał jak ktoś inny robi sobie dobrze... samodzielnie.
Z masowania główki przeszedł do przesuwania dłonią po całej długości członka Cajuna. Reakcje kochanka nie pomagały w utrzymaniu swoich myśli na wodzy.
- Daj mi chwilę. Nigdy nie bawiłem się w czyimś tyłkiem. Bądź wiec wyrozumiały.
Poprosił z rumieńcem na twarzy. Skoro dłuższe czekanie ni jak mu nie pomoże to mógł przestać go dręczyć w ten sposób.
Odsunął się od niego i zaczął szperać w szufladzie biurka. Znalazł pudełko prezerwatyw. Nabył je już dawno temu. Zużył tylko jedną do zupełnie nieseksualnych czynności. Nie miał nic czym mógłby ułatwić ślizganie się rękawiczki w jego tyłku więc prezerwatywa wydawała się idealna. W paczce został jeden pakiet, a z jednym podszedł do łóżka.
- Nie odwracaj się. Chcę widzieć twoją twarz Remmy.





post nr;
666

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   

Powrót do góry Go down
 
Mutanci - Marvel
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Spin-off-
Skocz do: