CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Mutanci - Marvel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Mutanci - Marvel   Pon Sie 21, 2017 10:09 am

First topic message reminder :


Gdzieś w równoległej rzeczywistości Rouge okazuje się mężczyzną. Świat Mutantów odwraca się więc trochę do góry nogami...

Rouge - Last Dragon
Gambit - Philanthropist

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pon Paź 09, 2017 12:19 pm

Namierzanie profesora też było ograniczone. Gambit sam w sobie przez swoją energię zakłócał je. Wiedzieli jednak, że muszą wylądować w Nowym Orleanie i jakoś dostać się do gildii zabójców. Żadne z nich nie wiedziało jednak gdzie może być ich siedziba i Remmy. Najbardziej odbijało się to na Adamie. Chodził sztywny jak struna. Bella Dona była jego osobistą zmorą. Od kiedy usłyszał, że kobieta miała poślubić jego ukochanego na sam dźwięk jej imienia miał ciarki.
Rozdzielili się na dwie grupy. Adam z Storm i Loganem mieli przeczesać teren zaś cyklop i reszta spróbować skontaktować się z ojcem Cajuna. Oczywiście jak zawsze sprawa poszła nie tak jak miała. Wystarczyło, że oddalili się na parę kroków a zbyt roztrzepany Adam wpadł dosłownie w grupę złodziei.
- Adam...
- Spokojnie Sztorm. Załatwię to.
- Nie sądzę.- Logan wyciągnął pazury widząc ewidentnie wrogie spojrzenia. Jak zwykle w takich sytuacjach to kobieta okazywała się mediatorem i mistrzynią taktu.
- Remmy LaBeau miał spotkać się ze swoim ojcem. Nie mamy od niego znaku życia od paru dni. Przybyliśmy go znaleźć.
Adam zasłonił sobą Logana żeby rosomak faktycznie się uspokoił.
- Lepiej pilnuj portfela.- Burknął do niego.
Oczywiście wprowadzenie do kryjówki głównego złodzieja orleanu nie mogło odbyć się normalnie. Kiedy cała trójka w końcu przejrzała na oczy stali w bardzo eleganckim salonie na przeciwko faceta który musiał być ojcem Gambita, a którego Adam widział po raz pierwszy.
To Storm wzięła się za wyjaśnianie sytuacji i wprowadzenie mężczyzny w szczegóły. Nie było to głupie bo pomoc mogła okazać się nad wyraz cenna. Mniej więcej w połowie tej rozmowy dołączył do nich Cyklop z resztą dużo bardziej poturbowani przez złodziei. Widać nie mieli tyle taktu co ich białowłosa piękność.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sob Paź 21, 2017 3:48 am

Zamknięty w celi, bez możliwości wyjścia powoli zaczął dostawać klaustrofobii. Próbował początkowo wymyślić plan na szybką ucieczkę, ale na marne. Włókno, z którego wykonana była klatka psuło jakąkolwiek kombinację ruchów. Bez użyteczności swojej mocy zdany był na oddział ratunkowy, ale nie wiedział nawet czy są już w drodze, czy może Profesor nie dał rady namierzyć mutanta. Wyjął plik kart zza płaszcza i jakby nigdy nic zaczął układać pasjansa. Jeden raz, drugi, trzeci...powoli zaczynał rzygać własnym ekwipunkiem. Rzucał żetonami w strażników, jednak ci uparcie ignorowali jego zaczepki. Nie miał do kogo gęby otworzyć, a to najgorsza kara dla Gambita, jaką można mu było zadać. 
Wtem, wróciła Bella Donna. 
-Zabijcie mnie... - mruknął Remy, widząc jak ta zbliża się do niego. Nie chciało mu się wysłuchiwać kolejnego namawiania na ożenek. Dlaczego kobietom tak trudno zrozumieć pewne fakty i pogodzić się z tym, że w oczach ich wybranka serca nie są obiektem miłości - to pytanie zadawał sobie za każdym razem, gdy widział i słyszał pannę Boudreaux.
-Remy, skarbie, chciałabym żebyś z kimś porozmawiał - zaczęła słodkim głosem, po chwili wskazując dłonią na mężczyznę wchodzącego do sali. - Nie będę ci go przedstawiać, bo na razie zapewne nie chcesz go znać, ale powiem ci jako ciekawostkę, że jest hipnotyzerem. - mutant zerwał się na równe nogi i przylgnął do najdalszego końca celi. 
-Czyli to nie były żarty z tą hipnozą? - bardzo nie podobał mu się pomysł mącenia w głowie. Miał możliwość ochrony myśli przed telepatami, którzy chcieli wyczytać przeróżne informacje, ale nigdy wcześniej nie próbowano mu diametralnie zmieniać procesów myślowych. Nie wiedział czy i tym razem da radę utrzymać stan nienaruszalności.
-W imię miłości nigdy nie żartowałam, mon amour - kobieta wyjęła klucz i otworzyła klatkę. Strażnicy pochwycili Gambita, który bez większego skutku wierzgał i szarpał się. Założyli na jego dłonie rękawice z tego samego materiału co pułapka, by nie mógł sabotować hipnozy. Wyciągnęli zrezygnowanego Cajuna i usadowili na krześle, przypinając go do owego mebla pasami. 
-Przykro mi, że muszą cię tak traktować, Remy. Nie martw się, już niedługo będziesz jak król - blondynka pogładziła policzek mężczyzny, a ten odwrócił głowę zirytowany.
-Pierdolenie - prychnął, próbując przenieść całą swoją energię w blokadę umysłu, żeby stary dziad nie zrobił z niego zabawki Donny.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Paź 31, 2017 7:40 pm

Małżeństwo Remiego i Bella Donny miało przypieczętować swoisty rozejm w Nowym Orleanie. Oczywiście ojciec chłopaka gdy się na to wszystko zgodził nie wiedział jeszcze, że jego przybrany syn woli panów. Dowiedział się o tym jak już rozmowy zaczęto prowadzić na poważnie. Dużo później gdy syn uciekał i kontakt z nim pozostał ograniczony zaczął się dowiadywać jakich typów lubił i... Rouge zdecydowanie swoim zachowaniem pokazywał mu, że między tą dwójką coś jest bardzo na rzeczy. W końcu czekając na informacje złapał go samego kiedy krążył jak ranny lew w te i z powrotem.
- Jesteś jego kochankiem? - Padło bardzo otwarte i bezpośrednie.
- Nie... nie wiem.- Adam przez chwilę się zawahał, ale spojrzenie starszego złodzieja było jeszcze bardziej przenikliwe niż jego syna. - Kocham go... on mnie też... przynajmniej tak twierdzi. Ale... nie nazwał bym tego związkiem. Po naszej ostatniej wymianie zdań nie jestem pewien czy chce mnie widzieć. Jego wycieczka tutaj... to wszystko przeze mnie. Ugh. Gdzie jesteś Remmy?
Widać było, że się miota sam w sobie z poczuciem winy. Ostatnie słowa padły jednak wręcz rozpaczliwie. "Teść" zdążył poklepać go po ramieniu i powiedzieć:
- Remmy myśli sercem. Mów do niego z serca i wszystko będzie dobrze.
Po tym wpadł jeden z złodziei z bardzo... niedobrymi wieściami.
Kolejne godziny minęły im na ustalaniu dokładnego położenia miejsca gdzie jest przetrzymywany złodziejaszek i planu jego odbicia.
- Może i są zabójcami ale my jesteśmy złodziejami. Wiemy jak bezszelestnie wykraść coś spod nosa.
- Powinniśmy iść z wami.
- Zgadzam się z nim
Włączenie X-manów do planu złodziei okazało się trudniejsze niż przypuszczali.
Niemniej wraz z zapadnięciem zmroku cała siedziba i groty pokrył się mgłą białą jak mleko zaś księżyc i gwiazdy przysłoniły chmury. Mogli zacząć działać.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Lis 03, 2017 4:46 am

Jego buntownicza natura dzielnie utrzymywała umysł na świadomym poziomie. Zahipnotyzowanie Gambita było jedną z najtrudniejszych rzeczy, do jakich mógł posunąć się człowiek z nadnaturalnymi zdolnościami kontroli. Jednak nie dawali za wygraną. Przy użyciu specjalnych rozwieraczy nie pozwalali Remiemu zamknąć oczu. Przytrzymali jego głowę, by skierowana była do starszego mężczyzny. Dźwięki dookoła zaczęły rozpraszać Cajuna, a dekoncentracja utrudniała blokowanie wszelkich mocy telepatycznych. 
Nie udało się. Bella Donna dopięła swego, fundując złodziejowi istne pranie mózgu. Początkowo objawiło się to omdleniem. Przez kolejne dwadzieścia minut leżał na łóżku nieprzytomny, a blondynka siedziała przy nim i czekała na efekty. Wtem, obudził się zupełnie nieświadomy tego gdzie jest. 
- Co tu się... - ujrzał przed sobą znajomą twarz, co uspokoiło go trochę. Nieco niepewnie podniósł się na łokciach, przyglądając Belli uważnie.
-Remy, nareszcie wstałeś. Martwiłam się, że już więcej się nie obudzisz. - powiedziała słodkim, nieco poddenerwowanym głosem i od razu przytuliła do siebie Gambita. Ten, zdezorientowany odwzajemnił uścisk.
- Ominęło mnie coś? - spytał po dłuższej chwili, kiedy księżniczka zabójców odsunęła się na kilka centymetrów.
- Nic szczególnego. Wróciłeś do mnie, do Orleanu, ale musiałeś być tak wykończony, że padłeś. Nie zdążyłeś opowiedzieć mi swoich przygód poza domem.
- Och...wybacz. Zaraz możemy to wszystko nadrobić. - uśmiechnął się do niej szarmancko i pogłaskał wierzchem dłoni po bladym policzku. Czuł się nietypowo, ale obecność pięknej, pełnej wdzięku Bella Donny od razu pozwalała mu się uspokoić.- Siedziałaś ze mną przez ten czas, kiedy zasłabłem. Jesteś naprawdę cudowną osobą, cherie. - przesunął się na łóżku, by kobieta mogła ułożyć się obok, a następnie zaczął opowiadać jej przeróżne historie jakie spotkały go na misjach z mutantami. W całej opowieści brakowało jednak wzmianki o jednej osobie, a był nią Rogue.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Lis 03, 2017 8:44 am

Wielkim minusem tego, że Remy tak chętnie opowiedział swojej przyjaciółce o mutantach było to, że przygotować mogła ona się na ich obecność. Coś co uważali za swój atut i element zaskoczenia przestało nim być. Mgła podniesiona przez Storm i zaciągnięte chmurami niebo było już dla nich sygnałem ostrzegawczym, że mutanci są w pobliżu. Rouge został z ekipą, która po sygnale w postaci błyskawicy miała ruszyć jako druga fala. Był słaby w walce wręcz. Gdy używał za dużo ognia dziwka sunfire próbowała przejąć kontrolę nad jego ciałem. W przypadku zaś gdyby zaczął używać absorpcji mógłby sam stracić kontrolę nad sobą.
- Coś idzie nie tak. Twoja Sztorm powinna już dać sygnał. Za długo to trwa.
Dosłownie po tych słowach odezwało się radio Adama.
- Spodziewali się nas. Próbują przenieść Gambita. Utknąłem z Wolwerinem przy głównym wejściu.
-Od tyłu jest zejście do jaskiń. Jeśli tam się ukryją to będą mieli nad nami ogromną przewagę.
-Złapcie się za ręce i trzymajcie mocno. Nie damy im zwiać tatuśku.
Adam nie brzmiał do końca jak on, ale to nie miało większego znaczenia w tym momencie. Przejście na drugą stronę budynku grupy ludzi zajęło by dłużej niż przelecenia nad nim. Rouge bez problemu przeleciał z 15 złodziejami uczepionymi jego nad budynkiem i ogrodem.
- Tam są.
Zwrócił uwagę ojciec Gambita kiedy mignęły mu cienie między drzewami. Opuścił ich na ziemię. Może i nie walczył najlepiej. Był jednak silny i miał ogień. To wystarczyło żeby narobić bałaganu. Niestety część już uciekła do jaskiń.
- Rozdzielimy się.- Padła propozycja i nikt nie protestował. Nawet Adam.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Lis 10, 2017 3:58 am

Nie wiedział co się dzieje. Atak? Teraz? Nie wiedział dlaczego, ale zawsze coś psuło przyjemne dla niego chwile. Bella Donna zerwała się i wszczęła alarm. Gambit posłusznie podążał za nią. Biegł za resztą, gdy uciekali z kwatery głównej przez chaszcze, ale w pewnym momencie zatrzymał się. Jego zdaniem to nie miało sensu. Nie widział problemu, dlatego nie miał zamiaru jak nienormalny uciekać przed niewiadomą. 
- Mon cherie, co się w ogóle dzieje? Czemu nic mi nie mówisz? - spytał kobiety, która rozgniewana krzyknęła coś szybko. A potem była już tylko ciemność. Remy został uśpiony. Jeden z większych Zabójców przerzucił go sobie przez ramię. Grupa kontynuowała przemieszczanie się do bezpiecznej kryjówki. Rozdzielili się. Panna Boudreaux znalazła się na jednym końcu, a pilnowany Cajun na drugim. Wiedziała, że jeśli będą razem, rośnie prawdopodobieństwo szybszego odbicia LeBeau, a na to nie chciała pozwolić. Mężczyzna był jej i tylko jej. Zdołała go zahipnotyzować, zmienić myślenie, więc nie było opcji żeby wygrana przeciekła jej przez palce z powodu głupiej grupki mutantów.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Lis 10, 2017 11:27 pm

Po rozdzieleniu się zaczęło być trudniej. Zabójcy wyskakiwali gdzieś z jakichś szczelin. Tylko dzięki temu, że paru złodziei miało refleks dużo lepszy od Adama ten nie został ranny. Zresztą w swoim kolorowym kostiumie w środku jaskini wyglądał jak taki środek tarczy mówiący "Halo tutaj jestem". Za kolejnym rogiem korytarza zatrute strzałki przeleciały wbijając się w Rouge. Wiwaty ucichły kiedy zamiast położyć się i umierać w męczarniach mutant tylko wyciągnął je z ran i ruszył do ataku.
- Nie dotykajcie ich i nie dajcie się zranić. Są zatrute. - Ostrzegł złodziei
- To dlaczego ty żyjesz?
- Bo jestem odporny na trucizny.
Po pokonaniu gości z trucizną zaczęli błądzić po korytarzach.
-Może powinniśmy zacząć nawoływać?- Zaproponował godzinę po tym jak szli bez celu.
- Oszalałeś, od razu nas znajdą i wybiją. Ciii. Tędy. Powietrze.
Udało im się dojść do sporej groty. Wysoko znajdowała się półka z wyjściem. Oczywiście niemożliwym było dostanie się tam jeśli nie wspinałeś się dobrze albo nie latałeś. Nie ona jednak przykuła uwagę Adama.
-Gambit!-Krzyknął widząc jak za murem z ludzi jego ukochany siedzi na jakiejś pryczy.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 12:56 am

Bycie pilnowanym przez gromadkę zabójców było uwłaczające. Gambit sam mógł walczyć z nadciągającym przeciwnikiem. Nie rozumiał dlatego jego ukochana zarządziła, iż będzie on chroniony niczym eksponat w muzeum historii naturalnej. Miał przy sobie potrzebny ekwipunek, nie krępowały go żadne kajdany, chciał stać u jej boku...niedorzeczność. 
Znudzony liczył karty, potem żetony, aż ktoś wyrwał go swoim głosem z owej beznadziejnej sytuacji. Wychylił się zza żywego muru, chcąc dojrzeć właściciela donośnego dźwięku...i parsknął śmiechem. Lekkie rozbawienie przerodziło się w niekontrolowany chichot. A co tak go rozbawiło? Ubranie rudego mężczyzny. Jaskrawe, obcisłe, totalnie niemodne.
- Ej, jesteś jednym z tych co napadli bazę? Teraz to się nie dziwię, że uciekaliśmy. Nie chciałbym być zmuszony do założenia takiego wdzianka - położył się na niewygodnym posłaniu, wciąż rechocząc. Rozumiał wiele, ale żeby zakładać taki kostium na akcję? Z cyrku się urwał? A może był wybawcą uciśnionych bezguści? Chociaż jakby się przyjrzeć to przylegający materiał idealnie eksponował pewne walory, Remy aż żałował, że oprawca nie jest kobietą.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 7:28 am

Taaaak. Rouge stanął jak wryty. Oczywiście najpierw chciał mu odpyskować za strój, ale w głowie słyszał cały czas uspokajający głos.
-Napadli? Razem z twoim ojcem próbujemy cię odbić od twojej psychofanki.- Odparł totalnie zaskoczony.
Rouge nie był mistrzem myślenia. Na szczęście od tego miał złodziei. Podczas gdy uwaga skupiała się na rudzielcu w neonowych ciuszkach oni robili swoje.
- Przestań się bawić i wracamy do domu.
Chciał powiedzieć, że reszta czeka za jaskinią i wystarczyło żeby wyszli stąd górą i wszystko będzie okej.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 11:34 am

Nie mógł pojąć o co chodzi facetowi w rajtuzach. Jego ojciec? Odbić? Psychofanka? Za dużo informacji jak na jeden raz. A skoro ochroniarze byli zajęci, Gambit podszedł do jakże zabawnego rudzielca.
- Czekaj, bo ja pewnej rzeczy nie rozumiem. Uważasz moją ukochaną Bella Donnę za świrniętą? Mon Dieu, cóż to za oszczerstwa! Przecież to jest najcudowniejsza kobieta jaką świat mógł wydać. Nic o niej nie wiesz. - wytłumaczył spokojnie, jak na razie nie przejmując się bardzo niepokojącymi słowami nieznajomego. Choć gdzieś z tyłu zapaliła się czerwona lampka mówiąca o tym, że ów osobnik mógł być nader niebezpieczny dla otoczenia, szczególnie dla jego miłości.
- Słuchaj, nie wiem co tu się właściwie odbywa, ale wolałbym tu przeczekać albo iść szukać mojej narzeczonej. I nie wiem kim jesteś, ale polecałbym ci ubrać coś innego, jeśli mają cię brać na poważnie, bo jak na razie większą uwagę przyciągałaby twoja dupa niż twoje słowa - poklepał mężczyznę po poliku, a następnie wyminął chcąc sprawdzić czy Belli nic się nie stało. A co jeśli dopadła ją bardziej brutalna jednostka i właśnie robi jej krzywdę? Remy nie mógł na to pozwolić, wszak dbał o osoby, na których mu zależało.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 12:28 pm

Teraz to już był przekonany, że ktoś nieźle mieszał w głowie Gambita. Facet i owszem lubił tamtą ździrę ale nie do tego stopnia żeby ją nazywać ukochaną?!
- Gambit... ale o czym ty mówisz? Ta kobieta zamknęła cię w brew twojej woli. Porwała cię rozumiesz?
Na jego kolejne słowa aż się zapowietrzył.
- Narzeczonej?! Jakiej kurwa narzeczonej?! Ktoś ci ostro we łbie pomieszał kochanie. Jeszcze dwa dni temu to ja byłem miłością twojego życia. A mój tyłek zdecydowanie mieścił się w twoim top 10 rzeczy które chce zobaczyć przed śmiercią.- W pewnej chwili jednak zamiast zdenerwowania zaczął pojawiać się lęk. Lęk, że Gambit faktycznie może go zostawić dla swojej psychofanki. W końcu związek z kobietą byłby normalniejszy i... ona zdecydowanie mogła dotykać Gambita bez problemu. W głowie Rouge zaczęła się robić kołomyja z wszystkich głosów ludzi, których kiedykolwiek dotknął. Co więcej zdał sobie sprawę, że nie chce go stracić i choćby miał go pozbawić przytomności to go stąd wyciągnie siłą. Jak wróci do siebie i stwierdzi, że nie chce go znać i wraca do tej blond pokraki to trudno. Ale może trochę wstrząsu naprostuje mu myśli. Najpierw musiał się dowiedzieć co się stało.
On cię nie poznaje Adamie. Jego tok myślenia został przestawiony, a twoje istnienie wymazane z jego pamięci. Musisz wprawić go w jakiś szok.
A pan...
Gambit zawsze przez swoją moc był odporny na moje umiejętności.

Głos profesora w jego głowie był skutecznym wyzwalaczem.
- Remmy... ja przepraszam, ale to zaboli.- Powiedział bardzo cicho i złapał go odwracając i całując. W stronę Gambita nie wyleciały pięści, ogień. Jedynie mocny uścisk na ramieniu by nie mógł się wyrwać i dotyk ust. Czuł jak energia ukochanego do niego spływa. Starał się opanować to ale nie było łatwo. Nie chciał go zabić, a osłabić i ... zaszokować. W końcu intensywny pocałunek był tym czego zawsze chciał Remmy. Zastopował w końcu pobór energii podtrzymując go i zamykając w ramionach. Uciekłby, ale nie mógł zostawić tutaj złodziei.
- Kocham cię.- Szepnął i zaczął się z nim unosić by zostawić mutanta na półce przy wyjściu z jaskini. - Siedź tutaj grzecznie. Muszę uratować tyłek kumplom twojego ojca.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 1:07 pm

Mężczyzna nie dość, że wydawał się szalony, był dodatkowo agresywny. Gambit przerażony nie wiedział, co właściwie się stało. Już miał wychodzić z jaskini, już pędził do miłości swego życia, by towarzyszyć jej w odpieraniu ataków z zewnątrz. I nagle stało się.
Został złapany w mocny uścisk i mimo wyrywania się, nie dał rady. Nie zdążył zareagować na pocałunek. Nie miał na tyle sił, by odepchnąć od siebie rudowłosego, a na domiar złego czuł jak opuszcza go energia, jak słabnie. 
Dodatkowo jego mózg przeżył istną rewolucję. Głowa zaczęła pulsować, a Remy leżąc przy wyjściu nie mógł wytrzymać bólu. Złapał się za czaszkę i skulił, stękając cicho. Dostał nawałnicą powracających wspomnień. Ostatnim co pamiętał było przygwożdżenie do fotela i rozpoczęcie dziwnego rytuału przez jakiegoś starego gościa.
Dochodzenie do siebie zajęło mu bardzo długo. Na tyle długo, że słyszał zbliżający się głos ojca, co oznaczało, że zakończyli wszelkie batalie. Gambit wciąż nie czuł się dobrze. Leżał bezsilny, aczkolwiek świadom tego co właśnie się wydarzyło i cóż uczyniła Bella Donna z jego umysłem.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 1:20 pm

Do czasu jak dotykał Gambita było dobrze. Materiał jego ciuchów był organiczny więc nie ładował się energią. Problem się pojawił jak dotknął pierwszego kamienia. Wybuchł on. Moc mutanta będzie jeszcze na niego oddziaływała przez chwilę. Wykorzystał to by rzucić w zabójców wybuchającymi kamieniami. Jeszcze rok temu nie byłby w stanie po pierwsze opanować tego przepływu, a po drugie z takim spokojem wykorzystać mocy innego mutanta. Przez te lata moce Gambita były tymi, które najczęściej przejmował ( zaraz po Loganowych). Obserwował go też w akcji często.

Adam nie miał gracji. Nie miał zwinności. Był jak czołg. Wielki, ciężki i odporny. Co za tym szło parę razy został zraniony zanim pozbył się mocy Gambita i mógł osłonić własne ciało ogniem. Hałas ściągnął resztę złodziei. Informacja o śmierci przywódczyni rozeszła się z dużym opóźnieniem. Zabójcy walczyli więc dużo dłużej niż powinni.
- Gdzie mój syn? - Adam wskazał na skalną półkę u góry.
- Spokojnie. Nie powinien mieć sił się ruszać... jeszcze przez jakiś czas.
Dopiero kiedy wszystko ucichło, a niedobitki z jaskiń były pojmane bądź uciekły Adam wrócił na półkę.
- Nie próbuj stawiać oporu.- Ostrzegł nie wiedząc czy Remy wrócił do zmysłów czy nie. Chciał go wziąć na ręce i wynieść z jaskini.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 1:36 pm

Ledwo obrócił się z boku na plecy, chcąc dojrzeć rozmówcy. Uśmiechnął się, kiedy zauważył przed sobą Rogue. 
- Zwykle to ty stawiasz opór, cherie. - wyciągnął do niego rękę, chcąc jak najszybciej znaleźć się w ramionach ukochanego. Nie wiedział co dokładnie się stało i dlaczego Adam po niego przyleciał, ale czuł, że czeka ich długa i wyczerpująca rozmowa. Może głupio zrobił samemu wybierając się do Orleanu, ale był zły i smutny. Potrzebował chwili wytchnienia od spraw mutantów i, jak wtedy myślał, również od rudowłosego. Jednak to nie było to. Wystarczyłoby porozmawiać jak dorośli, a nie uciekać.
- To był zabójczy pocałunek, bébé. Musimy go powtórzyć - dodał, kiedy już został podniesiony z ziemi. Z tej perspektywy zauważył wesołą gromadkę złodziei i swojego ojca, do którego pomachał słabo. Jego tym bardziej się tu nie spodziewał. Prędzej zrozumiałby posiłki od Profesora, bo jakim cudem Jean-Luc mógł dowiedzieć się o jego porwaniu? 
- Skoro poznałeś już teścia, to ja nie wiem jakim cudem obaj żyjecie - skomentował chcąc rozluźnić atmosferę.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 1:48 pm

Złapał go jak księżniczkę i zleciał na dół. Występy Rouge z mocą Gambita nie mogły obejść się bez echa. Powoli małe kamyczki zaczęły sypać się na ludzi na dole.
- Eh.... Gamabit... ty mnie kiedyś o zawał przyprawisz.
Skomentował rozumiejąc już, że z nim wszystko w porządku.
Już na ziemi ludzie w pośpiechu opuszczali tunele.
- Musimy się pospieszyć bo może się okazać, że nie powiedziałeś tego w porę synu.
- Droga którą tutaj dotarliśmy jest za długa. Zawali się na nas spróbujmy tamtym....
Nie zdążył skończyć bo kawałek stropu jaskini zawalił im przejście. - Albo i nie.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 2:06 pm

Z jednej strony bał się, że zaraz wszyscy zginą, a z drugiej był naprawdę rozbawiony faktem jak Rogue obchodził się z jego mocą. Aż dziwne, że nie spowodował większych szkód, bo energia kinetyczna miała niewyobrażalne możliwości, których nawet Gambit nie potrafił opanować do perfekcji. Nieraz zdarzało się wysadzić coś przez przypadek, zniszczyć czyjąś własność czy narobić hałasu podczas misji polegającej na skradaniu.
- Wiecie, jest jeszcze inne przejście. Jak macie rozwidlenie na lewo i prawo to tam Bella ma takie swoje tajemne przejście, jakby ktoś potężniejszy od was zaatakował ją i jej ludzi. Co prawda prowadzi na bagna i będziemy nieźle ubrudzeni, ale czego się nie robi żeby przeżyć. - pomocny Remy na ratunek. Warto było utrzymywać potajemną przyjaźń z zauroczoną blondynką, bo nawet za dzieciaka biegali ukrytymi korytarzami zabójców.
- Miała. - poprawił go Jean-Luc i czym prędzej ruszył z resztą do wskazanego przejścia ku wolności. 
Jaskinia była coraz mniej stabilna. Kolejne kamulce odpadały, utrudniając ucieczkę. Tajemne drzwi co prawda wciąż były niezasypane, ale im dłużej zwlekali tym mniejsze było prawdopodobieństwo wydostania się bez szwanku. Złodzieje zaczęli przebijać się przez zamknięte wrota.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 2:29 pm

Wiedza Gambita prawdopodobnie uratowała im skórę. Teraz jednak potrzeba było czegoś co było specjalnością Rouge żeby rozwalić te drzwi.
- Myślisz, że jak kopnę wystarczy?- Zapytał trzymanego na rekach ukochanego kiedy powoli docierali do drzwi. Adam leciał dzięki czemu dużo szybciej niż złodzieje przedostawali się do odpowiedniego miejsca. Rozpędził się i odwrócił tak żeby z pełnym impetem kopnięcia wyważyć drzwi. Przytulił Remiego do piersi by osłonić go przed ewentualnymi odłamkami drzwi.
Rouge przeleciał przez nie jak pocisk i zostawił Gambita na skraju by pomóc im otworzyć wrota na oścież. Mroźne powietrze dało im znak, że Sztorm nadchodzi z odsieczą. Bagno zamarzło i nie groziło podtopieniem.
- Powinniśmy wracać do siebie. Poradzicie sobie z tym wszystkim?
Oczywiście pytanie ponętnej kobiety nie było skierowane do Adama, a do ojca Gambita. Rudy postanowił jednak się wtrącić.
- Bella Dona nie żyje. Gambit jest osłabiony. Lećcie. Zostaniemy tutaj aż się uspokoi i wrócimy do instytutu samodzielnie.
-Nie rozwalcie nic po drodze.
- Będę go pilnował.
-Bardziej martwiłam się o ciebie dzieciaku.
Parę sekund później naprawdę ich nie było.
- Nawet nie próbuj nic powiedzieć. Na chwilę nie można cię zostawić samego bo zaraz ktoś się dobiera do twoich spodni. Chciałeś się spotkać z ojcem. Będziesz miał okazję ale nie zamierzam spuszczać z ciebie oka jasne?- Powiedział już do ukochanego z dość groźną miną.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 6:49 pm

Trzymał się Adama jak księżniczka w opresji, ratowana przez pięknego rycerza. Wciąż czuł osłabienie całego organizmu, a na dodatek jego orientacja w rzeczywistości mocno cierpiała.
- O hej Storm - pomachał do kobiety, uśmiechając się szeroko. Piękna jak zwykle. Nie dziwiło go dlaczego wielu mężczyzn się za nią oglądało i zawsze bał się, że Rogue mógł zainteresować się cudowną Ororo a nie nim. 
Wtem, panna Munroe zniknęła z resztą bohaterów. Gambit nareszcie został sam na sam z ukochanym, nie licząc oczywiście złodziei i przyszywanego ojca. 
- Dobierają się, bo mnie nie pilnujesz jak trzeba. Ja i moja seksowna natura potrzebujemy dopieszczenia, mon cherie - zaśmiał się, przesuwając palcami po karku rudego. Romantyczną chwilę popsuł Jean-Luc, który odchrząknął dosyć głośno i zarządził powrót do bazy gildii. Remy zamknął się i nie odezwał przez całą drogę. Wtulał się w tors Adama, nie chcąc go ponownie stracić na zbyt długo.
Tym razem podróż przebiegła gładko. Le Beau mógł podziwiać znajome rejony. Najchętniej zeskoczyłby z ramion wybawcy i pognał oglądać stare śmieci, ale osłabienie zapewne spowodowałoby bolesny upadek.
- Tam, mon amour. Tam był mój pokój - wskazał na pojedynczy korytarz po prawej stronie.
- Chyba powinniśmy porozmawiać, Remy. - zagadał ojciec, krzyżując ręce na piersi. Nadal nie mógł przyzwyczaić się do widoku podopiecznego trzymanego przez innego mężczyznę.
- Spokojnie, mamy dużo czasu. A miłość nie może czekać, oui? - spojrzał to na przywódcę gildii to na rudowłosego.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 7:48 pm

Już nic mu nie odpowiedział. Brakło mu słów. On naprawdę przeżył to wszystko ogromnie mocno. Najpierw myślał, że ktoś go krzywdzi a później się okazało, że Gambit zamierza poślubić jakąś blond sukę. Na szczęście on była już sztywna. Cholera jednak wie ile jeszcze takich eks miłości miał w życiu facet, w którym się zakochał.
- Jest osłabiony. Nie ustoi na nogach, a w głowie ma same motylki i kwiatki. Bella Donna go zahipnotyzowała, a później ja go...musiałem dość brutalnie doprowadzić do porządku, aby do nas wrócił taki jaki był. Po to odprawiłem resztę byście mogli załatwić swoje sprawy, ale może to poczekać do rana prawda?
Adam w porównaniu z resztą mężczyzn był gigantyczny. Jego spokojny i zrównoważony głos dawał jednak jakieś takie poczucie pewności. Rouge naprawdę był pewien tego co mówił i robił. Zamierzał położyć go spać. Nawet jeśli Remy w głowie miał amory Adam też był już osłabiony po całej nocy walk i nie było szans na nic więcej niż przytulenie się do poduszki. Uzyskawszy w końcu zgodę starszego La Bau ruszył do pokoju wskazanego przez Gambita. Położył go na łóżku.
- Idź spać. To był ciężki czas. Jutro razem z twoim ojcem połączymy dla ciebie w całość to co się działo. W dodatku ciągle czuję cię w sobie. W mojej głowie. Tak jak i innych. Położę się obok jak uspokoję myśl.
Pocałował go krótko w zasłoniętą część dłoni w geście w jakim raczej to kobietom okazuje się szacunek i zainteresowanie. Jego plan był taki żeby usiąść na podłodze i pomedytować chwilę tak jak nauczył go profesor. Później się szczelnie ubierze i położy obok Gambita. Naprawdę czuł potrzebę by go widzieć i czuć blisko.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 8:36 pm

Nie chciał odsuwać się od rudowłosego nawet na moment, ale nie mógł walczyć z jego siłą. Położony na łóżku posmutniał, bo musiał sam przeżyć chwile odpływania w świat snów. Westchnął ciężko, wpatrując się w ukochanego.
- Mon cherie, kiedy ja nie zasnę. Mam cię tak blisko...i wciąż pamiętam ten cudowny, mocny pocałunek jakim mnie obdarzyłeś. Szkoda, że to ja nie mogę mieć ciebie w sobie - puścił do niego oczko, uśmiechając się figlarnie. Gambit nie brał na poważnie sytuacji, w której się znajdowali. W tym stanie nie przejmował się zbytnio psychiką Rogue i faktem, że część jego mocy, i nie tylko, wciąż pływała w umyśle i ciele mężczyzny. Ostatecznie, zrezygnowany położył się odwrócony tyłem do Adama, by mu nie przeszkadzać. I tak by go nie przekonał na kolejny pocałunek. Miał jednak wrażenie, że coś złego zawsze musi się dziać żeby jego marzenia się spełniały. Pragnął mutanta bardziej niż czegokolwiek, a jego bliskości zaznawał dopiero wtedy, kiedy ktoś go hipnotyzował i porywał.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 8:50 pm

- Wróć do sił to obdarzę cię kolejnym. Teraz mógłby to być pocałunek śmierci. Śpij.
Odpowiedział mu spokojnie i usiadł w pozycji lotosu. Zaczął oddychać głęboko. Gambit w jego głowie miał inne pomysły na to wszystko. Przez to że osobowość Remiego bardzo długo się w nim utrzymywała medytował jeszcze dłużej. W rzeczywistości był kuszony i w głowie był kuszony. Co to za zmasowany atak. Gambit vol 2. Westchnął w końcu ciężko. Ułożył się obok niego na łóżku i objął go ciasno żeby się nie odwrócił. W tej pozycji zastał ich parę godzin później Jean i obudził chrząknięciem. Należy nadmienić, że Adam nadal był w stroju x mana.
- Znalazłby pan coś dla mnie... normalniejszego? W ten sposób będę bardzo zwracał uwagę.
- Poproś gosposię. Pokaże ci gdzie możesz się odświeżyć i może coś znajdzie.
-Gambit. Zostawiam cię z ojcem. Bądź grzeczny.
Wyszedł na poszukiwanie gosposi. Panom należało się trochę czasu razem.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 9:36 pm

Spał jak dziecko, ale jego sny na pewno nie były dla osób poniżej osiemnastego roku życia. Pobudzony przez jeden, jedyny pocałunek wyzwolił w marzeniach takie fantazje, jakich dawno nie udawało mu się przywołać. Nic dziwnego, że obudził się z problemem erekcyjnym. Na całe szczęście i ukochany i ojciec byli tak zaabsorbowani czym innym, że Gambit zdążył szybko zakryć problem kołdrą. 
- Wracaj szybko, mon cherie! - krzyknął za Adamem. Remy podniósł się do siadu, wciąż ukrywając daszek w spodniach. Jego ojciec w tym czasie zasiadł na skraju łóżka i uśmiechnął się delikatnie. Tyle czasu się nie widzieli i nareszcie doszło do spotkania.
- Nawet nie wiesz jak tęskniłem. Brakowało mi całej gildii - Cajun położył dłoń na ramieniu przyszywanego rodzica.
- A nam ciebie brakowało, Remy. Nie myślałeś o powrocie? Nie uważasz, że te cale X-meny to nie dla ciebie? 
- Wiesz...faktycznie, różnię się od nich...nie mam jakichś wyższych celów, ale przebywam z nimi tak długo, że stali się moją drugą rodziną. Mam tam moją kochanką "młodszą siostrę"...no i Adama. To ten rudzielec, który został ze mną.
- Khm...ach, ten. - chrząknął i odwrócił wzrok zmieszany. Gambit zaśmiał się, rozbawiony reakcją.
- Ja wiem, to mało męskie, ale nic nie poradzę, że wolę mężczyzn Jean-Luc. A może wolę tylko jego? Sam nie wiem. Ale dosyć o moich miłostkach, opowiadaj co u ciebie - przysunął się nieco bliżej mężczyzny i zaczął uważnie słuchać. Opowiadał mu przeróżne historie, które zdarzyły się od kiedy Gambit wyjechał. Spory z zabójcami, obsesja Belli, dosłownie każdy szczegół został przekazany.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 9:40 pm

Adamowi udało się wziąć prysznic. Przeprał swój strój i szybko go wysuszył zapalając. Materiał był nie palny za to woda od razu znikła i mógł go ubrać znów. Gosposia uraczyła go "największą koszulą w domu" która sięgała mu ledwo do paska spodni. Spodni o ironio też za krótkich. Na szczęście dresowych więc je podwinął tak by były do pół łydki jakby "tak miało być"
- Powiem wam, że z kuchni idą świetne zapachy a ja nie miałem nic dobrego w ustach od wczorajszego śniadania.
Powiedział wchodząc do nich prawie godzinę później

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 9:56 pm

Byli w trakcie kolejnej interesującej ciekawy zdań, kiedy do pokoju wszedł Adam. Gambit momentalnie zamilkł, wpatrując się w jego za ciasne ubranie. Przygryzł dolną wargę, nie mogąc oderwać wzroku od mięśni, które uwypuklone były dzięki opinającemu materiałowi. Jean-Luc uniósł jedną brew, wpatrując się to w jednego to w drugiego. Dyskomfort wzrastał, bo czuł tę seksualność wiszącą w powietrzu. Poklepał więc Remiego po głowie i wstał.
- Chyba pora coś zjeść. 
- Idźcie beze mnie. Dołączę za...jakieś piętnaście minut. Muszę się...no wiecie...odświeżyć... - odpowiedział nerwowo Gambit i zaczął popędzać ich ręką. Miał nadzieję, że Rogue nie domyśli się dlaczego. Ojciec przyjrzał mu się podejrzliwie i bez słowa opuścił pomieszczenie, kierując się zapachem.
- No, mon amour, weź przykład z przyszłego teścia i też się wynieś, już już. Tylko zamknij za sobą drzwi! - posłał mu na pożegnanie całusa.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 14, 2017 10:10 pm

-Remmy?- Spojrzał na niego nie rozumiejąc zbytnio. Dopiero te ponaglenia i uważne przyjrzenie się temu jak ukochany chowa się pod kołdrą nasuneły mu właściwą myśl. Speszył się wtedy.
- Tak, jasne, czekamy na dole.
Chętnie zaoferował by mu pomoc ale no... nie przy jego ojcu do cholery.
Przy śniadaniu zaczęli temat tego co wczoraj miało miejsce. Adam chętnie słuchał o śmierci blondyny. Szczerze będzie ją nienawidził do końca życia.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   

Powrót do góry Go down
 
Mutanci - Marvel
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Spin-off-
Skocz do: