CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Mokro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1320


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Mokro   Wto Sie 22, 2017 2:31 pm


X to trener pomocniczy męskiej reprezentacji zespołowej w pływaniu. Szanujący się ojciec i wdowiec. Medalista. Po wypadku, w którym stracił żonę nie może już niestety wrócić do narodowej kadry. W jednym z ramion nie ma pełnego zakresu ruchu w dodatku drętwieje mu ono przy wysiłku. Y to nowy członek jego załogi. Obiecujący. Zdolny. Niestety nie dolny do pracy zespołowej. X staje przez zadaniem utemperowania mężczyzny żeby mógł dołączyć do zespołu.

Trener: Last Dragon
Pływak: Evio

Trener główny: Martin Izaac Green
Trener pomocniczy: James Hunter Russel

Pierwszy skład:
David J. Pitts - 1. Grzbietowy 2. Klasyczny 3. Dowolny
Thomas Harrisson - 1. Klasyczny 2. Wszystkie.
Henry Mc Kolin - 1. Motyl 2. Grzbietowy 3. Klasyczny - emerytowany
Michael C. Blackburn - 1. Dowolny 2. Motyl 3. Klasyczny

Rezerwa obecnie:
Harvey Singh - 1. Grzbiet 2. Motyl 3. Dowolny
Filip Jefferson - 1. Klasyczny 2. Dowolony 3. Grzbiet i motyl tak samo słabo - emerytowany
George Stone - 1. Motyl 2. Grzbietowy 3. Klasyczny - emerytowany
Corey Kent - 1. Dowolny 2. Klasyczny 3. Motyl

Świeżaki:
Schon Teler - 1. Motyl 2. Grzbietowy 3. Klasyczny
Patrick Feler - 1. Motyl 2. Grzbietowy 3. Klasyczny
Oskar Birgman - 1. Klasyczny 2. Grzbietowy 3. Dowolny
Martin Oksel - 1. Grzbietowy 2. Motyl 3. Reszta
Adrien Hagelnut - 1. Klasyczny 2. Dowolny 3. Grzbiet i motyl tak samo słabo
Maximilian Maurice Zimmermann - 1. Klasyczny 2. Dowolny 3. Motyl

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd


Ostatnio zmieniony przez Last Dragon dnia Czw Sie 31, 2017 8:52 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1320


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Sro Sie 23, 2017 6:06 pm


James Hunter Russel
34 lata
192 cm
95 kg
Niebieskie oczy
Ciemny blond włosy

Osiągnięcia:
4 złote medale w stylu dowolnym under 20
Złoto olimpijskie w sztafecie
Złoto olimpijskie w stylu dowolnym
5 srebrnych medali mistrzostw świata

Status:
Były reprezentant kraju.
Trener pomocniczy kadry olimpijskiej w sztafecie na 4 x 100 m
Wdowiec.
Ojciec dwójki nastolatków

Historia:
Dzieciak z Florydy z normalnej rodziny którego talent został zauważony jeszcze jak był gówniarzem. Ożenił się z swoją wieloletnią dziewczyną zaraz po liceum. Dorobił się Syna i córki. Lisa ma 12 lat, a Peter 14. Zabił swoją żonę gdy wracając z rocznicowej kolacji stracił kontrolę nad samochodem. Auto stoczyło się z skarpy. Kobieta nie miała zapiętych pasów. W tym czasie dzieci były u dziadków. Jest wdowcem od 10 lat. Od roku wie, że jego syn jest gejem i stara sobie jakoś z tym poradzić. Bywa ciężko. Szczególnie gdy przyłapuje go na całowaniu się z chłopakiem u nich w salonie.

Inne:
- Jest bardzo zdeterminowany na sukces. Ponieważ sam nie może startować przekłada swoje nadzieje na medale na drużynę.
- Skończył mimo kariery pływaka studia fizjoterapeutyczne. Po wypadku również trenerskie.
- Od śmierci żony nie jest w stanie umówić się z kobietą. Żadna nie wytrzymuje porównania z nią. Dzieci zapisały go na portal randkowy zakończyło się to fiaskiem. Tak więc post od 10 lat. Chyba, że zabawa ręką się liczy.
- Za jeden z plusów zakończonej kariery uważa koniec depilacji. Ma mocno zarośniętą klatkę piersiową i nogi. Depilacja zawsze była koszmarem.
- Jako 18 latek zrobił sobie pierwszy tatuaż. Obecnie ma tatuaż na plecach w zgrabnie połączone ze sobą motywy morza. Wplecione są tam też imiona jego dzieci. Znajdzie się tam statek, ryby, piracka bandera i parę innych. Wszystkie elementy mają swoje znaczenie.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 116


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Pią Sie 25, 2017 3:12 am


Maximilian Maurice Zimmermann

21 lat | ur. 7 sierpnia w Michigan | Hetero | W związku | Reprezentant kraju w pływaniu | Student informatyki



Wygląd:

- 189cm
- 78kg
- orzechowe oczy
- zniszczone przez chlor, roztrzepane siano o kolorze ciemnego blondu, niegdyś uchodzące za włosy
- ścieżka z pieprzyków na brzuchu
- jedyne włosy na jego ciele to brwi, rzęsy i te na głowie



Osiągnięcia:

Mistrzostwa juniorów - 1 srebro i 3 złote medale stylem klasycznym
                                             - 2 srebrne medale stylem dowolnym

Mistrzostwa świata - 2 brązowe medale w stylu dowolnym
                                       - 1 brązowy i 1 srebrny medal w stylu klasycznym


Rodzina:

- rodzice rozwiedli się gdy miał 9 lat
- jedynak, ale nadrabiał ilością kolegów
- mieszkał z matką do czasu wyprowadzki „na swoje”



Inne:

- Nauczył się pływać jeszcze jako gnojek, przy pomocy ojca, tylko i wyłącznie po to, żeby przyszpanować przed kolegami i dziewczynami. Niedługo później został zapisany do klubu pływackiego i z czasem jedyne co zostało rodzicom między kłótniami, to przyjmowanie gratulacji i szukanie miejsc na co nowe medale.
- Uwielbia gorące prysznice i żel o zapachu limonki. Od lodowatej wody, choć orzeźwiającej – stroni. Zupełnie wystarczają mu skoki do niej na porannych treningach.
- Kocha śmieciowe żarcie. Zamiast bezsmakowych i mdłych, zdrowych sałatek z jogurtem naturalnym woli przemęczyć się te kilkanaście basenów więcej i móc później w spokoju delektować się pizzą pepperoni z podwójnym serem i puszką dr Pepper w dłoni.
- Nienawidzi i boi się kotów, od kiedy wielki i gruby pers ciotki go udrapał i zostawił mu małą bliznę przy lewym oku.
- codziennie wspina się (po treningach – wczołguje) do swojej kawalerki, którą dzieli z dziewczyną na piątym piętrze kamienicy na tyle starej, że nie ma w niej windy. Jednak nie narzeka, napawając się tak długo wyczekiwaną i upragnioną niezależnością, czyli własnym lokum.


Ostatnio zmieniony przez Evio dnia Pią Gru 15, 2017 10:56 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1320


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Pią Sie 25, 2017 11:56 am

2 lata wcześniej...

James smarował właśnie córce plecy kremem z filtrem. Nie chciał żeby miała później strupy i odparzenia. Peter koniecznie chciał tego lata spróbować swoich sił na desce surfingowej. Obiecał, że wykupi mu kurs jeśli przepłynie wraz z nim określoną odległość. Lisa i tak wzięła sobie za cel opaleniznę jak modelki wyrobić. Nie chciał już jej tłumaczyć, że jeszcze trochę za wcześnie.
- Tatoooo. No daj już spokój! - Marudził chłopak przestępując z nogi na nogę na ciepłym pisaku.
- Wysmaruję porządnie Lisę i pójdziemy usiądź na tyłku. Jak się spali to resztę urlopu spędzimy przez nią w domu.
Oczywiście syn nie posłuchał. Wszedł tylko na ręcznik żeby nie parzyć stóp. Marudził uparcie aż w końcu z ust byłego olimpijczyka padło.
- Dobra, idź. Do kolan i ani kroku dalej. Fala jest wysoka.
Między pływaniem w basenie a na otwartych wodach była ogromna różnica. Ta różnica pozwoliła jednak Jamesowi na tyle zwycięstw. Zahartowany na wysokich falach wręcz nie czuł oporu wody gdy wchodził do basenu. Teraz z powodu uszkodzonego barku nie miał pełnego obrotu w jednej ręce.
Obejrzał się za synem by się upewnić, że chłopak nie wszedł do wody głębiej niż kazał. Faktycznie grzecznie rozchlapywał ją stopami na wysokości kolan gdy odwrócił się za nim. Lisa zajęła go rozmową na temat piłki plażowej, w którą grali kawałek dalej. Odwrócił się za Peterem jeszcze raz. Leżał na wodzie ale nadal był na płyciźnie. Smarując córkę zaczął wyjaśniać jej zasady gry. Trochę utemperowania i nauki cierpliwości należało się Peterowi.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 116


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Sob Sie 26, 2017 1:55 am

Właśnie wracał leniwą żabką do brzegu, żeby choć na chwilę odetchnąć. Walka z falami była cholernie męcząca, ale to ani trochę nie zniechęcało Max'a. Dobrze wiedział, że od tego sezonu skończywszy 19 lat przestaje być klasyfikowany na zawodach jako "junior", to też nawet w teoretycznym, wakacyjnym czasie wolnym sobie nie odpuszczał. Musiał wzmocnić ramiona, jeśli w stylu dowolnym na srebrach nie planował zaprzestać.
Poza tym, pływanie w morzu było przyjemnym odstępstwem od basenu, na którym spędza większą część swojego życia. Słońce grzeje, wieje bryza, fale ciągle zapewniają rozrywkę i nie pozwalają wedrzeć się monotonii. No i dziewczyny. Głównie dziewczyny. Te grające w siatkówkę w wodzie w skąpych strojach, te chlapiące się nawzajem ze śmiechem i te, które właśnie zeskanowały go wzrokiem z ręczników na pomoście i coś do siebie szeptały, na co odpowiedział swoim wyuczonym, rozbrajającym uśmiechem. Bo dlaczego nie?
Szatyn właśnie miał rzucić jakąś bajerą, ale w momencie gdy otworzył usta, coś innego przykuło jego spojrzenie. Dzieciak niedaleko. Usta na poziomie tafli wody. Nieskoordynowane ruchy rozłożonych rąk, jakby w próbie płynięcia w jakąkolwiek stronę lub utrzymania się na powierzchni. Max nie potrzebował więcej, by wiedzieć, co jest grane. Od razu ruszył sprintem w daną stronę, nie spuszczając topiącego się z oczu i alarmując ludzi wokół, i nie minęło więcej niż kilka sekund, a był już przy chłopaku.
- Ej, spokojnie. Uspokój się. Zaraz będzie po wszystkim. - próbował do niego mówić, mimo, że najlepiej mu to nie wychodziło i z trudem zachował spokój. Uważając na ramiona rozpaczliwie szukające czegoś do złapania, po chwili znalazł się za jego plecami. - Połóż się na plecach. Uspokój się. Wszystko jest dobrze. Spokojnie. Nogami machaj. Na przemian. - rzucał nieskładnie polecenia w próbach nawiązania z dzieciakiem kontaktu, łapiąc go w chwyt żeglarski - najbezpieczniejszy i najskuteczniejszy. Przytrzymując chłopaka za ramiona przełożył swoje prawe pod tym jego i złapał go mocno za lewe, poniżej stawu barkowego. Lewym ramieniem zwolnił uścisk, układając się na boku i przyciągnął mocniej do siebie młodszego, rozpoczynając holowanie. Niewiele obchodziło go w tamtym momencie, czy nie narobi mu siniaków, nie panując nad siłą chwytu. Ogólnie niewiele go obchodziło poza tym, żeby dotrzeć na brzeg. Nie zarejestrował reakcji ludzi i tego co się działo wokół, czekał tylko aż będzie na tyle płytko, by pewniej utrzymać się w pionie mimo fal. Gdy tylko dostał się na taką głębokość, stanął pewniej i chwycił osłabionego chłopaka inaczej, by nie uszkodzić go jeszcze bardziej podczas wyciągania na piasek - wziąć go na ręce na pewno nie miał już siły. Dodźwignął dzieciaka w miejsce, gdzie fale nie docierały i z cholerną ulgą odłożył na piach. Choć przecież to nie był jeszcze koniec.
Klęknął przy boku dzieciaka, żeby złapać go za ramiona i potrząsnąć. - Ej, słyszysz mnie? Wszystko w porządku?  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1320


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Sob Sie 26, 2017 7:52 pm

To była chwila. Zdążył się odwrócić kiedy Peter dryfował dalej i został podtopiony. Tłumaczył coś córce dalej na temat piłki siatkowej kiedy ktoś pisnął w wodzie. Od razu się poderwał.
- Zostań tutaj!
Krzyknął do córki i pognał w stronę wody. Ktoś już wyciągał Petera na piach jednak ojciec nadal czuł jakby miał zaraz zejść na zawał.
- Odsuń się!
Zanim ratownik zdążył podbiec James już był przy synie. Wychowany na Florydzie nie raz udzielał pierwszej pomocy podtopionym. Na szczęście chłopak nadal miał wyczuwalny puls więc przeszedł do sztucznego oddychania. Zanim ratownik dobiegł zaczął kaszleć wodą. James odetchnął z ulgą. Zostawił syna w rękach specjalistów i złapał chłopaka który wyciągnął jego syna z wody.
- Hej, dzieciaku, dobra robota. Dziękuję. Uratowałeś mu życie. Ratownik nawet nie zauważył, że się topi. Z tobą wszystko w porządku?
Położył rękę na jego ramieniu i spojrzał mu w oczy. Miał budowę pływaka. To było widać od razu. Było coś jeszcze w tym chłopaku jednak nie potrafił powiedzieć co.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 116


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Sob Sie 26, 2017 10:54 pm

Nie zdążył już zrobić wiele prócz oceny, że dzieciak nie reaguje i jest nieprzytomny - zaraz ktoś podbiegł do niego krzycząc coś i opadł w piach na kolana po drugiej stronie ciała dziecka. Max nie odsunął się tak jak kazała komenda, która niewiele go obchodziła dopóki nie spojrzał na mężczyznę przed sobą. Wyglądał, jakby wiedział co ma robić, więc szatyn odpuścił i zostawił ramiona młodszego chłopca w spokoju, pozwalając facetowi na sprawdzenie pulsu. Sam miał to właśnie zrobić, ale ten nie wyglądał, jakby chciał z nim dyskutować. Raczej jakby miał zaraz paść na zawał, jak wnioskował po krótkiej ocenie stanu mężczyzny dziewiętnastolatek. Zresztą sam nie był w lepszym. Dopiero gdy został zdegradowany do roli biernego obserwatora całej akcji ratunkowej, a oddychającym już dzieciakiem zajęli się ratownicy - adrenalina zaczęła powoli odpuszczać. Nagle poczuł jaki wypompowany jest, chyba równie z wysiłku co ze stresu, oddech ma przyśpieszony a jego dłonie drżą. Z całą pewnością również barwa jego twarzy bardziej teraz przypomina tynk zamiast równomiernie opalonej śniadości. Może i to nie była pierwsza taka sytuacja, której był świadkiem czy uczestnikiem, ale wcale nie znaczyło to, że będzie całkiem opanowany. Szczególnie, że przed chwilą to właśnie on tego dzieciaka holował i od niego zależało, czy przeżyje.
Westchnął ciężko, ściskając nasadę nosa w próbie uspokojenia się, bo wcześniej tłumione emocje właśnie zaczęły dawać się we znaki i dopiero później spojrzał na właściciela dłoni na jego ramieniu. I automatycznie się wściekł.
- Gdyby był pilnowany, to nie byłoby takiej potrzeby. - warknął rozdrażniony, wbijając swoje spojrzenie w mężczyznę. - To nie jest pierdolony brodzik metr dwadzieścia do moczenia dupy, tylko cholerne morze! Co gdybym go nie zauważył na czas? Jakim trzeba być idiotą, żeby nie widzieć jakie tu są fale i puszczać dzieciaka samego?!

Był hipokrytą. W końcu sam się uczył tak pływać pod nieobecność ojca, ale akurat teraz o tym nie myślał. Był zajęty opieprzaniem faceta na skraju ataku serca, na środku plaży. Ale tyle już razy spotykał się nad wodą z nieodpowiedzialnością rodziców, którzy nie zauważyliby nawet gdyby ich dziecko topiło się będąc trzy metry dalej, że nie potrafił zachować spokoju. W zestawie z głupotą najczęściej łączył się alkohol i lepsze zajęcia, niż pilnowanie dzieciarów, co okropnie go irytowało.
W głębokim poważaniu miał podziękowania - zapewne nawet ich nie zarejestrował - tak samo jak fakt, że typ przed nim, kimkolwiek dla dzieciaka był, na pewno też nie trzymał się świetnie po tym jak jego podopieczny przed chwilą się prawie utopił.
Ale tak jak podczas najważniejszych startów w życiu był całkowicie opanowany, tak teraz z wielkim trudem powstrzymał się od dalszego wydzierania na mężczyznę przed sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1320


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Nie Sie 27, 2017 6:13 pm

- Dzieciaki nie zawsze słuchają się rodziców.- Odwarknął i zabrał rękę. Nie spodziewał się ataku ze strony tego gówniarza. Zanim jednak zdążył odpowiedzieć coś więcej podeszła do niego córka.
-Co... co oni robią Peterowi?- W oczach dziewczynki były łzy. Olał nastolatka i kucnął przy córce.
- Peter jest cały. Nie posłuchał taty i wszedł na głęboką wodę. Ten pan go wyciągnął z wody na szczęście bardzo szybko. Tata chciał mu podziękować tylko. Chodź. Pójdziemy do niego. Na pewno poczuje się lepiej jak go potrzymasz za rękę.
Odwrócił córkę w stronę ratowników i pchnął lekko by tam poszła. Z dużo ostrzejszym spojrzeniem zwrócił się do chłopaka. Widział teraz jak drży z wysiłku.
- Pierwsza zasada udzielania pomocy to upewnić się, że nie stwarzasz zagrożenia dla swojego życia. Ledwo stoisz. Idź do ratowników. Niech cię sprawdzą.
Tym razem w jego głosie nie było już serdeczności i wdzięczności ojca, a mentorskie tony. Ruszył sprintem za córką. Na jego plecach widniał najbardziej charakterystyczny tatuaż wśród wszystkich pływaków którzy do tej pory zdobywali trofea. Jeśli więc mózg chłopaka chociaż trochę łączył fakty rozpoznał po tych plecach byłego mistrza olimpijskiego. James był jednak już przy synu z córką. Chłopak nadal kaszlał, ale powiesił się na szyi ojca i przepraszał szlochając. Ratownik coś jeszcze mówił do niego, a on potakiwał. Było dla niego oczywiste, że musi zrobić chłopakowi komplet badań.
- Wracamy do hotelu? Zamówimy wielką pizzę i lody do pokoju.- Zaoferował niosąc syna.
- Ale czekoladowe!
- Mogą być czekoladowe, niech pocierpię. Co ty na to Peter.
Chłopak tylko pokiwał głową w odpowiedzi. Miał już 12 lat, ale to wydarzenie bardzo go przestraszyło.
Zaczęli zbierać swoje rzeczy. Chłopak nie chciał jednak odkleić się od ojca. Szło więc oporniej i dłużej z zebraniem rzeczy z plaży. Wiedział, że jutro będzie musiał spróbować przełamać z nim lęk.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 116


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Nie Sie 27, 2017 8:42 pm

Już miał odpyskować jakimś tekstem o braku odpowiedzialności i domniemanej dorosłości, ale finalnie nie zdążył zrobić wiele więcej niż zmrużenie groźnie oczu i otworzenie ust - przerwała mu mała dziewczynka, która podbiegła do mężczyzny. Swojego ojca. Zamilkł, trochę zdezorientowany, wpatrując się w płaczące dziecko i jej tatę, który próbował je uspokoić i udobruchać.
Zanim w ogóle pomyślał o odwrocie, dziewczyna została wysłana do swojego brata, a spojrzenie mężczyzny wróciło do niego. Tym razem już niezbyt przychylne.

Co niby miało mu zagrażać? Pływał świetnie. Wiedział co robić, żeby topiąca się osoba nie wciągnęła go pod wodę. Potrafił złapać i odholować tak, żeby było sprawnie i szybko. Mógł przeprowadzić reanimację. Był po prostu zmęczony i ciężkim treningiem, i ratowaniem dzieciaka, i stresem - w ogóle nie uważał tego za powód, żeby lecieć do ratowników. Poza tym... był zbyt dumny i uparty, żeby słuchać rad (poleceń!) tego faceta.
Gdyby on wiedział, jakie Max odbywał treningi. Jak często. W jakich zawodach startował i jakie miejsca zajmował!
Także radami mężczyzny przed nim niewiele się przejął. Wpatrywał się jeszcze moment w oddalającą się sylwetkę i odwrócił przez ramię, żeby ruszyć w stronę swoich rzeczy - przecież nie do ratowników.
Minę, z istnie butnej, zmienił dopiero jakoś w momencie schylania się do swojej torby.
I dosłownie wmurowało go w deski pomostu. Ten tatuaż. Przecież dobrze go znał.
Nie było bata, żeby pomylił tak charakterystyczną dziarę, nawet jeśli nie było ani o niej, ani o jej właścicielu słychać w mediach już od kilku dobrych lat. A to znaczyło mniej więcej tyle... że dosłownie moment opieprzył byłego olimpijczyka. Tego samego, któremu kibicował jako gówniarz z ojcem te osiem lat temu, gdy zdobywał swoje drugie złoto na olimpiadzie.
Kuźwa.
Spojrzał w stronę, w którą oddalił się były pływak, ale nigdzie mu już nie mignął. Nie wiedział co nim kierowało, ale po zarzuceniu sobie ręcznika na łeb i torby na ramię ruszył w tym kierunku.
W końcu i tak miał już wracać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1320


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Nie Sie 27, 2017 9:55 pm

Teraz.

James trenował z zawodnikami kiedy główny trener kadry poszedł przywitać nowych przy wejściu.
- Harison. Masz czas gorszy niż wczoraj o dobre 0,25 sekundy. Co, znów żarłeś fast foody na kolację,
przyznaj się.

- Jesteś gorszy od mojej żony trenerze.- Odburknął zawodnik który akurat kończył swoje baseny żabką. Jako jedyny z teamu startowego nie wybierał się na emeryturę w najbliższych czasach. Główny trener był facetem koło 70. James przejął by dawno jego miejsce gdyby nie faktyczne doświadczenie faceta i, no kurde, ten sam gościu właśnie jego poprowadził do złota!
Pomógł facetowi wyjść z wody. Sam miał na sobie spodenki kąpielowe i koszulkę z rękawkiem. Czasami trzeba było wejść do wody żeby im coś pokazać albo uświadomić różnicę. Dużo nie mógł zrobić ale ile mógł tyle dawał zespołowi. Gdy usłyszał kroki odwrócił się w tą stronę. Trener prowadził 6 chłopaków którzy dostali powołanie do kadry w tym roku. Sprinterzy z młodzików. Zaczął się przyglądać intensywnie twarzy jednego z nich. Kojarzył go skądś, ale nie mógł sobie przypomnieć skąd.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 116


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Pon Sie 28, 2017 1:13 am

Oczywiście, że się jarał.
Jarał się niczym pochodnia, w końcu właśnie w tym momencie wchodził na kolejny stopień w drodze do olimpiady. Do spełnienia swojego marzenia, wróć - osiągnięcia celu. Wiadomo, bycie oprowadzanym jako "nowy skład" nijak się miało to momentu wygrywania o milisekundy z pozostałymi drużynami w olimpijskim wyścigu 4x100m, ale przecież byli na dobrej drodze. Oczywiście nie zapominając o nawale ciężkiej pracy, jaka ich czekała.
Ale nawet jeśli, jak mógł się nie cieszyć?
Pewnie to samo pytanie zadawali sobie jego towarzysze, bo po jego twarzy nie wiele z tej ekscytacji można było wyczytać. Spokojnym, może trochę bardziej roziskrzonym niż zwykle wzrokiem przesunął po basenie. Chciałby już wskoczyć do wody i zrobić kilka długości, nawet jeśli był tu całkiem niedawno. A jeśli nie niedawno, to i tak spędzał tu kilka ostatnich lat swojego życia.

Ale wreszcie musiał wrócić do rzeczywistości i zacząć słuchać o czym mówi staruszek, jeśli ma orientować się w czymkolwiek co się będzie działo. Więc oderwał wzrok od tafli wody i spojrzał na właśnie przedstawianego przed siwego - ich nowego trenera.
Zaskoczył go fakt, że ten chyba wpadł na to samo i właśnie wwiercał w niego swoje niebieskie spojrzenie.
A jeszcze bardziej to, kim się ten jego przyszły trener okazał.
Russel. Wielokrotny medalista, olimpijczyk, jego wzór z dzieciństwa. Jednocześnie również posiadacz pamiętnego tatuażu na plecach i ojciec dziecka, które Max kiedyś uratował od utopienia. Po czym szczeniacko opieprzył jego ojca od góry do dołu, nieświadomy z kim rozmawia. Całkiem nieźle to zapamiętał. Miał głupią nadzieję, że Russel nie.
Z jakiejś dziwnej pobudki szatyn nie chciał wyjść akurat przed nim na tchórza czy gówniarza, który nie wytrzymał intensywnego spojrzenia. Więc szybko się zreflektował i wbił je w mężczyznę, już bardziej opanowany, z dziwną zaciętością w zestawie.
Niczym dziecko bawiące się w "kto dłużej nie mrugnie".
Nie było w tym żadnej bezczelności - w każdym razie tak sądził Max - ani rzucania wyzwań. Po prostu wpatrywał się w mężczyznę ze spokojem tak długo, jak robił to on.
Ciekawe, czy go pamiętał. Lepiej nie. A jeśli tak, to czy bardzo będzie mieć przez ten fakt bardzo przesrane. Chociaż... tak długo, jak "przesrane" oznaczało "więcej roboty" to chętnie by się na to zgodził.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1320


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Pon Sie 28, 2017 8:01 am

Kiedy główny trener go przedstawił wyciągnął rękę do każdego z chłopaków.
- W tym roku naszą reprezentację w sztafecie opuszcza McKolin z głównego składu, Jeferson i Stone z rezerwy. Mamy więc 3 miejsca. Skład na zawody podamy jak zawsze na 3 tygodnie przed zawodami. Czterech rezerwowych również. W tym roku zdecydowaliśmy się powołać was wszystkich ponieważ macie obiecujące wyniki i nie jest powiedziane, że wszystkim wam nie uda się wejść w główny skład. Pozwalamy sobie na zmianę składu głównego nawet w dzień zawodów jeśli zawodnik nie jest w swojej szczytowej formie. Dzisiaj czeka was luźny trening. Od jutra zaczynacie cykl o którym wspominał trener główny. Bilans i dietetyk. Ćwiczenia wysiłkowe na sucho. Od przyszłego tygodnia będziecie dostawali gotowe zbilansowane posiłki. Zapewniam was, że podjadanie wyjdzie na jaw bardzo szybko.
Odwrócił głowę do Harisona, który tylko uśmiechnął się szeroko.
- Winny. - Skomentował.
- Przez ten tydzień chcę zobaczyć wasze możliwości. Wraz z ścisłą dietą dostaniecie dostosowany pod siebie schemat treningowy. W każdym tygodniu macie 2-3 dni na regenerację. Rozgrzejcie się i do wody. Tory od 4 do 6 są wasze.
Puścił ich do wody i wtedy go olśniło. Już wiedział skąd kojarzył tego gościa. To on wyciągnął jego syna z wody 2 lata temu! Uśmiechnął się do siebie.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 116


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Pon Sie 28, 2017 9:04 pm

Słuchał co jego nowy trener miał to powiedzenia, szczególną uwagę zwracając na liczbę miejsc w głównym składzie. Rezerwa go ni grzała, ni ziębiła. Nawet nie brał jej pod uwagę. Znał osiągi pozostałych pięciu chłopaków i nie miał się o co martwić, bo był od nich zwyczajnie szybszy. Szczególnie jeśli chodzi o styl klasyczny. Uśmiechnął się pod nosem ciągle wpatrując w mężczyznę, co najmniej jakby już było pewne, że popłynie w następnych mistrzostwach w sztafecie.

Na dalsze słowa Russela jęknął cierpiętniczo w myślach i uśmiech mu zbladł, mimo że był doskonale świadomy nadchodzącego powrotu do specjalnej diety. Za bardzo kochał wszystko co niezdrowe, żeby nie ubolewać nad zbliżającym się postem.
Albo po prostu lubił narzekać. I nienawidził rukoli.
Dobre tyle, że nie będzie musiał męczyć siebie - albo Vic - z przygotowywaniem ich.
Gotowanie nigdy nie było jego broszką.

Skinął głową na znak, że rozumie i razem z resztą ruszył do rozgrzewki.
Wszystkie ćwiczenia robił dokładnie, już nawet nie z potrzeby pokazania się od dobrej, solidnej strony, ale z przyzwyczajenia. Aż za dobrze wiedział, że jakakolwiek kontuzja w jego planach byłaby wręcz destrukcyjna i nie miał zamiaru prowokować losu.
Na jednym z trzech torów też się znalazł pierwszy, bo nie podchodziło mu pływanie za kimś. Zanurzył się cały w chłodnej wodzie, poprawił czepek i okulary pływackie po czym utkwił spojrzenie w trenerze, podobnie jak reszta "nowych".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1320


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Wto Sie 29, 2017 9:22 am

Starzy wyjadacze już byli w wodzie na swoich torach od 1 do 3 kiedy młodzi weszli do wody. James podszedł do nich podczas gdy staruszek siedział na krzesełku z boku i obserwował wszystko.
- Sprawdzimy wasze czasy i zdolność do zmiany. Na początku startuje zawodnik, płynący stylem grzbietowym, następnie żabka po nim zawodnik płynący stylem motylkowym, a na końcu osoba pływająca stylem dowolnym. Każdy z nich pokonuje dystans 100 metrów. Wszystkie skoki, z wyjątkiem stylu grzbietowego, wykonywane są ze startu lotnego. Po przepłynięciu przez zawodnika określonego dystansu drugi zawodnik może wystartować dopiero wtedy, gdy płynący zawodnik dotknie ściany. W przypadku gdy osoba nie dotknie "murka", a pływak skoczy już do wody następuje dyskwalifikacja drużyny. Kolejność pierwszego podejścia: Oksel, Hagelnut, Teler, Zimmerman. Drugie podejście. Oksel, Birgman, Feler, Zimmerman. Znam wasze obecne wyniki więc najważniejsza będzie wymiana. Jeśli któryś dotknie wody zanim poprzednik skończy czekają go 4 km biegu po stadionie.
Poprzedni mistrzowie kraju ćwiczyli obok swoje indywidualne rzeczy. Zerkał na nich krócej niż na młodych. Sprawdzał jak długi mają lot. Czy wybijają się dynamicznie. Jak wygląda czas lotu w dostosowaniu do osoby płynącej przed nimi. Martwiło go, że ma tylko po jednym kandydacie na grzbiet i dowolny. Mała możliwość wyboru dawała mniej opcji na zaskoczenie przeciwników.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 116


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Wto Sie 29, 2017 5:56 pm

Po przepłynięciu przez grupę kilku długości na rozgrzewkę w wodzie, dwójka czekająca na swoją kolej przeszła na tor obok.Max, Hagelnut i Teler wyszli, by ustawić się do skoku, a Oksel przygotował się do startu w wodzie. Nie kwestionował tego, którym stylem miał płynąć - skoro chodziło tylko o wymianę - poza tym trener chyba wiedział, że o wiele lepsze wyniki miał w klasycznym. Zmniejszył pasek okularów, żeby nie zsunęły mu się podczas skoku i chwilę potem rozbrzmiał gwizdek trenera, na który Oksel wystartował. Szło im całkiem dobrze, zmiany były w miarę płynne - dwójka z nich brała udział w sztafetach jeszcze kiedy podlegali pod "juniorów". Niestety Max nie, chyba że te klubowe za gówniarza się liczą, co było doskonale widać gdy przyszła jego kolej. Kompletnie nie wyczuł odpowiedniego momentu i wystartował o wiele za późno.
Będąc już w wodzie skupił się na tym, żeby jak najbardziej nadrobić stratę i wkurzanie się na siebie zostawił na potem.

- Poprawię to. - rzucił zdyszany do trenera, zanim ten w ogóle zdążył otworzyć usta, i dopiero wtedy wyszedł z wody. Miał płynąć również w drugiej kolejce, więc będzie mieć szansę na korektę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1320


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Wto Sie 29, 2017 8:03 pm

Puścił Maxa w stylu dowolnym żeby sprawdzić czy jest szansa na postawienie go w tym miejscu. Była. Czas miał dobry. Niestety jego synchronizacja była koszmarna. Ostatni zawodnik musiał być...nadzieją. Grzbiet zaczynał z klasą i dawał piękne prowadzenie. Klasyczny nawet jak zwolnił to stabilizował pozycję. Motyl burzył wodę by w stylu dowolnym rozgromić konkurencję. Do żabki miał teraz 3 młodych. Po drugiej turze kazał im trochę złapać oddechu i podszedł do dziadka.
- Żałuję, że ciebie nie mogłem pooglądać dłużej.
- W tym wieku nie pobił bym nawet czasu naszych rezerwowych. Spójrz.
Omawiali przez dobre 10 minut to co zanotował James. Wrócił do młodych.
- Oksel Zimmerman na ostatni tor. Poćwiczymy wymiany. Birgman, Hagelnut, tor 5 i 4 jesteście za Zimmermanem ponad 2 sekundy a nawet nie płynął swoim wiodącym stylem. Staruszek sprawdzi wam czasy. Chyba, że nagle któryś z was stał się mistrzem innego stylu i chcecie nad nim popracować. Dokładnie 2:01 i 2:03. tyle wam brakuje. Teller, Feler na tor nr 2. McKolin i Stone opuszczają nas w tym roku więc jeden z was zajmie miejsce w głównym składzie. Potrenujcie z kolegami.
Zrzucił z siebie koszulkę i odstawił klapki. Wskoczył do basenu na ostatni tor i przepłynął dwie długości żeby się rozgrzać. Widać było, że ma problem z jednym ramieniem i nie może wziąć pełnego obrotu do kraula. W końcu stanął przy nich.
- Zimmermn. Twoim największym bólem jest strata sekund na starcie i na finiszu. Właź na podest.
Zaczął mu powoli i spokojnie tłumaczyć moment wyskoku i moment wybicia się. Powód dla którego ma lecieć jak najdłużej i jak najbardziej płytko wejść w wodę. Okser miał za zadanie z połowy basenu dopływać do miejsca wyskoku. Na razie miał to robić powoli. Chciał żeby dzieciak załapał odpowiedni moment.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 116


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Sro Sie 30, 2017 1:14 am

Po dwóch całkowicie skopanych startach Max był dość... zdezorientowany. Nie rozumiał co jest nie tak i jedyne co go teraz obchodziło, to jak się poprawić. Co zrobić, żeby wreszcie mu wyszło. Jego dobry czas niewiele go teraz interesował, skoro tracił cenne sekundy jeszcze zanim znalazł się w wodzie.
Przepłynął na ostatni tor i usadził tyłek na brzegu basenu, w momencie gdy trener wchodził do wody, a Oksel zacumował zaraz obok. Zamyślony szatyn jakoś tak automatycznie zatrzymał wzrok na charakterystycznym tatuażu mijającego go Russela i wpatrywał się tak w niego dalej, gdy ten odpływał kraulem. Jednak mimo chwilowego oderwania się od rzeczywistości chłopaka nie sposób było przeoczyć, że mężczyzna w wodzie poruszał się dość... koślawie. Niepełne obroty ramienia raziły w oczy, szczególnie kogoś tak jak Max przyzwyczajonego do wykonywania wszystkich ruchów w wodzie wręcz perfekcyjnie.
Od razu również przypomniało mu się jak te kilka (a może kilkanaście?) lat temu Russel również pływał perfekcyjnie. I cholernie szybko, tym samym wygrywając co nowe medale. A Max oglądał.
Szkoda tylko, że tak szybko i niespodziewanie wszystko się skończyło. Zimmermann nie potrafił sobie wyobrazić, co zrobiłby gdyby nagle przestał być zdolny do pływania - informatykę wybrał chyba tylko dla spokoju matki - i co byłoby dalej.

Z rozmyślań wyrwał go dopiero fakt, że trener skończył się rozgrzewać i stanął w wodzie obok. Młody zanurzył się ponownie i automatycznie zrezygnował ze swoich dalszych rozmyślań na rzecz tego, co przekazywał jemu i Okselowi Russel. To samo gdy stał już na podeście - po rozkojarzeniu nie było śladu. Skupił się jedynie na tym, co tłumaczył trener i dopytywał, gdy nie był czegoś pewien. Mimo wielu lat pływania rzeczywiście znalazł kilka rzeczy, które mógłby poprawić w technice swoich skoków i w miarę prób wychodziło mu to lepiej, choć nie był z nich zadowolony. Skoro wiedział, że mogą być jeszcze lepsze.

Za to cała reszta nie szła kompletnie i nie miał pojęcia co jest tego powodem. Nie potrafił się wczuć w rytm Martina i wycelować w dobry moment czasowo, nawet mimo spowolnionego tempa i powtórzeń. Te dawały tylko minimalne postępy, które równie dobrze można było nazwać przypadkami. Zawsze towarzyszyły mu zbędne sekundy. W końcu z jednej skrajności popadł w drugą - po kilku skokach ze zbyt wielkim opóźnieniem zaczął wykonywać zbyt szybkie, krążąc wokoło odpowiedniego momentu niczym pies z jeżem.

- Będę na tym stadionie. - mruknął do trenera wychodząc ponownie z wody, żeby spróbować po raz kolejny. Był zły na siebie i skołowany. Najchętniej siedziałby na tym basenie i skakał do wieczora, tyle że bez partnera było to bez sensu.
Chociaż... w tym momencie byłby skłonny spróbować nawet sam, w akcie desperacji.


Ostatnio zmieniony przez Evio dnia Sro Sie 30, 2017 5:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1320


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Sro Sie 30, 2017 8:13 am

Kiedy mimo wielu prób tłumaczenie i poprawianie techniki nie pomogło posadził go i kazał obserwować. Mimo, że James nie pływał już zawodowo moment jego wybicia był prawie idealny. Prawie, bo nie trenował zmian z Okselem i wolał chwilę odczekać żeby dzieciak dotknął muru. Każdy kolejny pokaz był jednak coraz bardziej precyzyjny. Wystarczyły 3 skoki żeby zgrał się z dzieciakiem.
Później puścił znów Zimmermana na podest. Układał się dobrze tylko... Za bardzo skupiał się na sobie i wodzie. Nie obserwował towarzysza. On... nie działał zespołowo.
- Musicie działać zespołowo. Ćwiczycie zmiany. Oksel startuje, wraca. Zimmerman skaczesz. I jeszcze raz. Oksel potrenuj zwykłe pływanie motylkiem na zmianę z grzbietem. Muszę się zająć resztą teamu.
Odszedł do następnych torów. Każdemu z chłopaków poświęcił parę minut. Na szczęście staruszek nadal był więc zajął się "spóźnionymi" panami.
Pierwsze zawody były zawodami bez znaczenia punktowego. Charytatywne. Odbywały się za miesiąc. Postanowił dać młodzikom tydzień na dostosowanie się. Wystawią łącznie 3 drużyny. Kolejne 3 to przedstawiciele rządu, policji i wojska. Obawiał się, że młodzi dostaną ostro po tyłku.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 116


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Czw Sie 31, 2017 2:12 am

Żaden cud w postaci poprawy u Maxa nie nastąpił do końca treningu.

Od obserwowania trenera w akcji go nie olśniło, za to pozazdrościł trochę tego, jak starszy perfekcyjnie potrafi wyczuć idealny moment nawet po tylu latach spoczynku. Samej techniki skoku zresztą również.
Ale dalej nie wiedział, co on sam robi nie tak. Jego skoki przecież nie były złe, a jednak zawsze wybijał się w złym momencie. To samo z uwagą o pracy zespołowej - był pewien, że przecież to własnie robili, więc o co chodziło?
Po kolejnych kilkunastu nieudanych próbach wreszcie dali sobie spokój i zajęli się robieniem długości swoimi stylami.

Łatwo było zgadnąć, że po skończonym treningu humoru nie miał najlepszego, toteż udzielanie się w rozmowach w szatni ograniczył do minimum. To nawet nie tak, że miał do tych ludzi jakieś uprzedzenia czy cokolwiek, po prostu jedyne co go w tej chwili obchodziło, to wykombinować co zrobić by starty zaczęły wreszcie wychodzić. Tak samo po przebraniu się - od razu wyszedłby z pływalni i ruszyłby do siebie, gdyby nie fakt, że przyuważył rozmawiających Russela i Greena. Odczekał chwilę, aż skończą i dopiero wtedy podszedł do pierwszego z nich.  
- Nie myślałem, że jest aż tak źle z tymi skokami. - przyznał Max bez ogródek, a skwaszony uśmiech przeciął jego twarz. Prawie, jakby było mu głupio. Tyle, że tylko przed samym sobą.
- To ile tych karnych kilometrów uzbierałem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1320


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Czw Sie 31, 2017 9:08 am

Rozmowa dotyczyła nowych i ich możliwości. Faktycznie spodziewali się więcej po Zimmermannie. Nie było to jednak nic nowego. Często sprinterzy mieli właśnie problem ze sztafetą.
- 12. Możesz za to podziękować tylko Okselowi. Gdyby nie obserwował ciebie i nie przyspieszał mógłbyś biec maraton. W sztafecie nie chodzi tylko o prędkość i czas. Tutaj ogromne znaczenie ma czynnik ludzki. Nauczysz się tego. Biegać będziecie jutro. Paru z was zaliczyło dzisiaj falstarty. Wracaj do domu i odpocznij. 10 dietetyk i badania ogólne. Później widzimy się na siłowni.
Nie wszystkie ćwiczenia odbywały się w wodzie. Ludzie którzy startowali od lat zazwyczaj byli z nią obyci wyśmienicie. Zostawało tępienie nawyków. Poprawa techniki. Często zwiększenie siły by zwiększyć szybkość.
James po powrocie do domu znów naciął się na standardową scenkę. Dwóch czulących się na kanapie 14 latków. Z czego ten drugi był bez koszulki. Czuł się normalnie jakby podglądał nieletnią dziewczynkę.
- Peter! Prosiłem, w pokoju! Na boga.
Chłopak jego syna miał na imię Marko i był meksykaninem. Na szczęście legalnym imigrantem. Czy pogodził się z tym, że nigdy nie będzie dziadkiem? Nie. Nadal liczył, że synowi się odwidzą panowie. No, ale miał córkę, która zapewniła go, że chce mieć męża i dzieci i domek z ogródkiem więc tutaj trochę oddychał z ulgą.
- Nie jesteście na to jeszcze za młodzi!
Marko szybko się ubierał, a Peter spuścił głowę w dół. Oboje w ekspresowym tempie zniknęli u góry. Lisa za to się wyłoniła ze swojego pokoju.
- Ha, mówiłam mu, żeby poszli do siebie. Ale on nie posprzątał i wstydził się syfu. Mówił, że jak masz dzisiaj nowych to pewnie wrócisz później.
- Gdzie Hanah?
- Ciocia? W ogrodzie. Przycina róże mamy.
Skończył więc dzień pogadanką na temat wywalenia starych krzaków róż. Znalezienia sobie w końcu baby i milionem dobrych rad od młodszej siostry. Jego siostra była w ciąży więc i tak siedziała w domu. Siedzenie z jego dziećmi po szkole nie było więc najcięższą rzeczą a on mógł chwilowo zrezygnować z starej niani. Dzieciaki były też już trochę za duże na nianię, która chce im układać plan dnia i bawić się z nimi.

Na basenie był jako pierwszy zaraz po odstawieniu dzieci do szkoły. Zasiadł do papierów i planów treningowych. Starzy zawodnicy też musieli się stawić na bilans.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 116


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Sob Wrz 02, 2017 1:10 am

Mógłby wyciągnąć kiedyś Martina na piwo za to jego dobrodziejstwo. Zrobiłby to nawet dzisiaj, korzystając z ostatniego wolnego dnia przed dietą, ale od bycia cudownym chłopakiem nie było laby. Szczególnie tego wieczoru - wreszcie mieli iść z Vic świętować jej zdany (jakieś dwa tygodnie temu) egzamin. Wcześniej Max nie potrafił znaleźć czasu, a kiedy on mógł, to jej coś wypadało i tak jakoś minęło. Nie był może aktualnie w najlepszym humorze, ale nie chciał odkładać wyjścia po raz kolejny i słuchać potem, że nigdy nie ma dla niej czasu.
Dlatego zaraz po usadzeniu tyłka w swoim wiekowym volkswagenie ruszył w stronę mieszkania.
Czas całkiem przyjemnie minął im w kinie na komedii z elementami filmu akcji i wizycie w pizzerii, choć Max nie zapomniał o swoim codziennym bieganiu do odrobienia - rano nie zdążył.
Więc po powrocie, choć Victoria miała trochę inne plany, przebrał się i jak zwykle ruszył na swoją trasę do parku. Nieważne jak bardzo chciałby w tym momencie zostać z brunetką w domu i porobić coś przyjemniejszego, nie mógł pomijać swoich treningów. Szczególnie po dzisiejszej porażce na basenie ze sztafetą. Zawsze robił przynajmniej te głupie 7km i nie odpuszczał sobie bez ważnego powodu.

Gdy wrócił po niespełna godzinie ona już spała, choć była 22 z groszem. W dodatku w ramach zemsty i polityki "patrz, co straciłeś i żałuj" Vic ubrała tę swoją kuszącą, błękitną koszulę nocną. Na pocieszenie został mu chyba jedynie gorący prysznic i ulubiony żel o zapachu limonki.
Dzisiejszy dzień zdecydowanie nie należał do najbardziej udanych.

-

Zaspał.
Po raz kolejny nie usłyszał żadnego z budzików (lub też ich nie ustawił wieczór wcześniej), a nadal obrażona dziewczyna nie obudziła go przed wyjściem na zajęcia (albo obudzić nie zdołała). W moment po tym jak się zorientował, że powinien wyjechać za jakieś 2 minuty, był już w łazience i wciągał na tyłek spodnie, drugą ręką myjąc zęby z nadzieją, że jakimś cudem zdąży nie rozbijając auta po drodze. Ci którzy go znali byli przyzwyczajeni, że z punktualnością wiele wspólnego nie ma, ale cały sztab szkoleniowy reprezentacji nie musiał.
Finalnie wpadł do odpowiedniego gabinetu z 13 minutowym opóźnieniem.

Na siłowni był już bez większych poślizgów, choć kondycja jego twarzy i włosy roztrzepane jeszcze bardziej niż zwykle mówiły same za siebie o jego dzisiejszym poranku. Najwyraźniej nawet zbawiennie działanie kawy ma gdzieś swoje granice.
Po przebraniu się dołączył z butelką izotonika w dłoni do reszty rozgrzewającej się na sali.
- Hej. - rzucił, odkładając ręcznik i napój na ławkę, po czym zwrócił się do Russela, rozpoczynając od rozciągania. - Dobry. Co dziś robimy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1320


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Sob Wrz 02, 2017 10:14 pm

Russel pogonił chłopaków do biegania za wczorajsze falstarty. Kazał im się nie spieszyć. Ustawił im odpowiednio bieżnie na odległości jakie mieli pokonać.
Miał ich dzięki temu z głowy na pół godziny. Z całej ekipy tylko Oksel nie biegał ale to wynikało z tego, że zaczynał. Jego wciągnął na odpowiednie urządzenie. Ustawił początkowe obciążenie i podał ilości powtórzeń i czas przerwy. Miał zrobić określoną ilość serii i zwrócić się do niego. Ten sam schemat powtarzał z doświadczonymi zawodnikami. Nie dziwiło go to. Chłopak od podstawówki startował w sztafetach. Był szybki, ale nie nadawał się na długie dystanse. Zdecydowanie lepiej też pracowało mu się w zespole. Potrzebował ludzi dla których miał dać z siebie wszystko. Idealny typ do sztafety. Trochę mu przypominał jego samego.
Ten sam schemat powtarzał się przez kolejne dni. Trening na basenie. Trening na siłowni. Trening na basenie i dzień przerwy.
Dzień przerwy Russel postanowił spędzić z dziećmi w parku. Szczególnie, że była to sobota. Wzięli nawet te paskudne bydle ślepe na jedno oko które jego ojciec nazywał psem. Mieszaniec mastifa i buldoga wyglądał przerażająco. Jego córka kochała jednak to bydle i zazwyczaj był grzeczny. Miał za to ogromną słabość. Wiewiórki. Dlatego też gdy weszli do parku wybrali mniej tłoczną polanę. Mniej ludzi. Mniej jedzenia. Mniej wiewiórek. To córka zaproponowała że przejdzie się z nim kawałek w koło parku. Obiecała być w zasięgu wzroku. Od wypadku Petera dzieci trzymały się intensywniej jego zasad.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 116


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Pią Wrz 08, 2017 11:31 pm

Nawet ten jeden dzień na trzy intensywnego zapieprzu nie oznaczał, że Max przeleży całą sobotę w łóżku, (choć potem pewnie to zrobi, bo do sprzątania mu bardzo daleko). Ale to dopiero, jak wróci. Na razie biegał. Dokładnie tak, jak codziennie. Od siedmiu do kilkunastu kilometrów po parku. Tyle, że w tygodniu robił je albo rankiem, albo wieczorem. Dzisiaj skorzystał ze swojej "przerwy" choć minimalnie i postanowił wyjść trochę później, po wyspaniu się i polenieniu chwilę. Ale też nie zbyt późno, gdyby Vic chciała jednak jeszcze dzisiaj gdzieś wyjść. Chociaż to też jest temat rzeka.
Wracając.

Był właśnie przy ósmym kilometrze, na tym mniej uczęszczanym, szczególnie o tej godzinie, odcinku. W uszach jak zwykle słuchawki z ulubioną playlistą do biegania, a myśli już od dłuższego czasu wyłączone. Nie skupiał się na niczym konkretnym, podczas biegania zawsze lubił się tak "wyłączać". Jedynym co mu to zakłócało były komunikaty z aplikacji, ale na nie również nie zwracał większej uwagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1320


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Nie Wrz 10, 2017 12:01 pm

Lisa zatrzymała się w ostatniej chwili, żeby nie wejść na biegnącego człowieka. Oczywiście pies nie uważał tego wcale za dobre. Postanowił dołączyć do biegacza. Jeden zryw wystarczył żeby dziewczyna wypuściła smycz. Bez problemu dogonił mężczyznę i zaczął biec obok niego czasami szczekając radośnie. Dziewczyna ruszyła za nimi ale zdecydowanie nie miała takiej siły by ich dogonić.
- Proszę, eh eh, Proszę się zatrzymać!
Krzyczała za biegnącym facetem. Była pewna, że pies krzywdy mu nie zrobi ale mógł się on przestraszyć, w końcu był naprawdę duży.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 116


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Nie Wrz 10, 2017 1:38 pm

Że coś jest nie tak zorientował się dopiero po dłuższej chwili biegu, kiedy to kątem oka zauważył dużą ciemną masę pędzącą tuż obok niego, która do ludzkich na bank nie należała. Zdezorientowany spojrzał uważniej, by rozpoznać w niej wielkie psisko, wyglądające co najmniej jakby miało mu zaraz wyszarpać nogę. I wszystkie wnętrzności.
Zachłysnął się powietrzem wyrwany z transu i automatycznie odskoczył w bok z krzykiem na ustach. Postawił kilka fałszywych kroków i potknął się o korzeń, ale w paru desperackich ruchach zdołał złapać bliską gałąź i finalnie oparł się plecami o pień. Przy gwałtownym zrywie jedna ze słuchawek wyrwała mu się z ucha i dyndała smętnie na jego piersi.

Został tylko problem w postaci bestii, której właściciela nigdzie wokół widać nie było, a na jego nieszczęście również się zatrzymała. Co prawda Max psów się nigdy nie bał, ale akurat tego nie podejrzewał o przejawy sympatii wobec uciekającego przed chwilą kąska.
- Spokój. Siad. - próbował przekonać psisko, że wcale się nie przestraszył. - Siad, Burek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Mokro   

Powrót do góry Go down
 
Mokro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Mokro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: