CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Mokro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1251


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Mokro   Wto Sie 22, 2017 2:31 pm

First topic message reminder :


X to trener pomocniczy męskiej reprezentacji zespołowej w pływaniu. Szanujący się ojciec i wdowiec. Medalista. Po wypadku, w którym stracił żonę nie może już niestety wrócić do narodowej kadry. W jednym z ramion nie ma pełnego zakresu ruchu w dodatku drętwieje mu ono przy wysiłku. Y to nowy członek jego załogi. Obiecujący. Zdolny. Niestety nie dolny do pracy zespołowej. X staje przez zadaniem utemperowania mężczyzny żeby mógł dołączyć do zespołu.

Trener: Last Dragon
Pływak: Evio

Trener główny: Martin Izaac Green
Trener pomocniczy: James Hunter Russel

Pierwszy skład:
David J. Pitts - 1. Grzbietowy 2. Klasyczny 3. Dowolny
Thomas Harrisson - 1. Klasyczny 2. Wszystkie.
Henry Mc Kolin - 1. Motyl 2. Grzbietowy 3. Klasyczny - emerytowany
Michael C. Blackburn - 1. Dowolny 2. Motyl 3. Klasyczny

Rezerwa obecnie:
Harvey Singh - 1. Grzbiet 2. Motyl 3. Dowolny
Filip Jefferson - 1. Klasyczny 2. Dowolony 3. Grzbiet i motyl tak samo słabo - emerytowany
George Stone - 1. Motyl 2. Grzbietowy 3. Klasyczny - emerytowany
Corey Kent - 1. Dowolny 2. Klasyczny 3. Motyl

Świeżaki:
Schon Teler - 1. Motyl 2. Grzbietowy 3. Klasyczny
Patrick Feler - 1. Motyl 2. Grzbietowy 3. Klasyczny
Oskar Birgman - 1. Klasyczny 2. Grzbietowy 3. Dowolny
Martin Oksel - 1. Grzbietowy 2. Motyl 3. Reszta
Adrien Hagelnut - 1. Klasyczny 2. Dowolny 3. Grzbiet i motyl tak samo słabo
Maximilian Maurice Zimmermann - 1. Klasyczny 2. Dowolny 3. Motyl

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd


Ostatnio zmieniony przez Last Dragon dnia Czw Sie 31, 2017 8:52 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 115


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Wto Lip 03, 2018 12:59 pm

- Gdyby nie pływanie, pewnie zająłbym się mechaniką i leżeniem pod autem. Nie wiem po cholerę mi studiowanie informatyki. - stwierdził, wystukując rytm palcami na pralce. - A może kiedyś to zrobię? Kij wie, nie myślałem jeszcze za bardzo o kończeniu kariery. Najpierw wypada się rozkręcić, nie? - wyszczerzył się do swoich myśli, choć wreszcie dobrodusznie wyczuł oczekujące spojrzenie Russela. - OK, zostawiam cię.


- Co jest? - w drzwiach łazienki pojawił się chwilę później, nadal bez koszulki. - Nie ma wody?
Nie, żeby był jakoś specjalnie zaskoczony, w tej starej, zatęchłej kamienicy często coś musieli robić i ją odłączali. Raczej zdziwiło go i zirytowało, przez brak jakiejkolwiek pieprzonej zapowiedzi o jej braku. Zwykle informowano o takich rzeczach. Ale przecież po co?
- Pierdolę... daj mi moment, przejdę się po sąsiadach. - mruknął pod nosem, po tym sprawdził kran w kuchni otrzymując niewiele więcej od podejrzanego chrobotania. Ruszył po pierwszy lepszy t-shirt, by nie doprawiać zgorszenia sąsiadki i poleciał na klatkę.

- Nie tak źle, do pół godziny. - westchnął, opierając się plecami o framugę łazienkowych drzwi, naprzeciw nadal mokrego Russela. Dopiero teraz miał moment na zaobserwowanie, w jakim stanie przez odcięcie wody był jego gość. Już świadomie wodził spojrzeniem od rozrzuconych, mokrych włosów, przez zmarszczone zmartwieniem czoło i oczy, zarośniętą, umięśnioną klatę i błyszczące od piany mięśnie brzucha. Wzrok młodego zaabsorbował również jakby wyzywająco zawieszony na smukłych biodrach ręcznik, chowający resztę układających się w trójkąt mięśni skośnych brzucha i wystające spod jego materiału, mocne, zupełnie-nie-kobiece nogi. Z każdym kolejnym przeskanowanym spojrzeniem fragmentem ciała mężczyzny, coraz bardziej go do niego ciągnęło,  akordzie do ciepła jakie rozlewało się w jego podbrzuszu. I nie sposób było zamaskować to tym zniecierpliwionym odchrząknięciem czy próbami podjęcia rozmowy. - Mogę polecieć do sklepu po więcej wody. Chyba, że pasuje ci cytrynowa. - niby proponował, choć nie zostawał nawet cień wątpliwości, że w tym momencie rozważał ruszanie się gdziekolwiek. Zagryzł wargę i wyłamał palce obu dłoni w nerwowym geście, próbując odwrócić uwagę od nęcącego ciała mężczyzny, w które tak upierdliwie wwiercał się spojrzeniem.
A że nigdy nie był jakoś specjalnie wstrzemięźliwy i nieczęsto sobie odmawiał czegoś, co tak go przyciągało, jego wzrok prędko wrócił na Russela z kosza na pranie i jakiekolwiek trzymanie się w ryzach szlag wziął.

James w moment mógł poczuć gwałtowne zderzenie tyłu jego głowy i łopatek z wąską framugą drzwi, wyjątkowo współgrające z gorączkowo przypierającym jego ciało przez to drugie, młodsze. Max oparł łokieć zaraz obok głowy byłego olimpijczyka, wpijając się głęboko w jego usta równie zachłannie, co jeszcze niedawno, na basenie. Wolna dłoń znalazła sobie miejsce z boku szyi starszego, choć nie zastała tam na długo zaraz zsuwając się po mokrych żebrach, zbierając pianę, by finalnie zacisnąć się na biodrze. Resztę torsu badał własnym gdy tak się o siebie ocierały, dzieląc mydlinami, a kolano pływaka znalazło sobie idealne miejsce między udami Russela.
I wcale Zimmermanna w tym momencie nie interesowało, że podobno oboje byli facetami, hetero i, bardzo prawdopodobne, oboje mieli kobiety. W tym ta jego, w każdym momencie mogła wrócić do mieszkania czy zdecydować się na telefon do swojego kochanego chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1251


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Wto Lip 03, 2018 9:30 pm

- Czyli czeka mnie pół godziny czekania na wodę. Będę się musiał umyć drugi raz.
Odpowiedział starając się mimo wszystko nadać głosowi rozbawiony ton. Ślizgający się po jego sylwetce wzrok pływaka nie pomagał w zachowaniu spokoju. Odetchnął głębiej i lekko zmarszczył brwi. Jeśli się wytrze, będzie się kleił od żelu i piany. Jeśli tak zostanie to bardzo szybko w pomieszczeniu zrobi się sauna od gęstniejących emocji. Po tonie chłopaka wiedział, że on też czuje to napięcie.
- Daj spokój. Cytrynowa jeszcze bardziej mnie poklei. Wytrzymam to pół godziny.
Oj zdecydowanie wytrzyma bez prysznica... pytanie czy wytrzyma pod tym palącym wzrokiem. Rozchylił usta by coś powiedzieć, ale najpierw wydobyło się z nich westchnienie. W następnej chwili jego ręce obejmowały już talię chłopaka i zdecydowanie usta miał zajęte czymś innym. Objął go odruchowo jakby szukając stabilności w tym nagłym ruchu. Gdy poczuł za plecami stabilną framugę (której pierwsze uderzenie trochę zabolało) odparł równie zachłannie na pieszczotę. Pozwolił obmacywać swoje ciało. Dawno nikt nie robił tego w ten sposób. Już to wystarczyło by go nakręcić. Zimmermann mógł więc poczuć wyraźnie wzmagającą się erekcję Russela na swoim napierającym udzie. Powinien chyba czuć się chociaż trochę zagrożony w tej sytuacji. Był nagi, a inny facet właśnie się na niego rzucił. Zamiast tego James czuł pragnienie by pokazać mu więcej.
Następstwem tego było, że gdy tylko miał możliwość ściągnął z chłopaka mokrą koszulkę i sam zaczął wodzić dłońmi po jego torsie i plecach. Gdy mijał sutki, przejeżdżał po nich kciukiem. Ich oddechy zaczęły być urwane i niecierpliwe. Krew szumiała w uszach. Temperatura się podniosła. Jedynym co podtrzymywało w pewnym momencie ręcznik na biodrach Russela było dociśnięte doń ciało Maxa. W tej pozycji nóg on też mógł naprzeć udem na krocze chłopaka. Rozsądek gdzieś uleciał i prawdę mówiąc James nie zauważył by nawet jakby obok wybuchła bomba.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 115


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Wto Lip 24, 2018 1:49 am

Zupełnie nie zarejestrował odpowiedzi, co starszy sądził o jego pomyśle z wodą cytrynową i wycieczką do sklepu. To raczej naprędce sklejony zlepek słów, byle tylko powiedzieć cokolwiek i zachować ostatnie pozory gościnności czy racjonalnego myślenia. Jednak to, co wydarzyło się zaraz potem, raczej nie pozostawiło wątpliwości, na ile sam oferujący brał tę propozycję na poważnie.

Max'owi wyjątkowo spodobały się raptownie obejmujące go, silne ramiona mężczyzny. Czuł się jak w swojego rodzaju sprzyjającej intymności ramie, uścisku, czując wokół talii przypierające go do drugiego ciała, twarde mięśnie. W ogóle spodobały mu się mięśnie Russela. I jego dłonie. Duże, rozgrzane, stanowcze. Sunące badawczo po krzywiznach pleców pływaka i zaraz potem, jego torsie.
Stęknął równie z przyjemności, co z zaskoczenia, gdy podczas wycieczki po jego ciele zahaczyły o sutki. Uczucie z którym nie spotkał się będąc z którąkolwiek ze swoich partnerek, na tyle dziwne, co ciekawe, nowe i elektryzujące. Chłopak przyparł do mężczyzny jeszcze bardziej rozochocony, wyraźnie licząc na ponowienie doznania, jakby chcąc się upewnić, czy poprawnie je odczuwa, czy to tylko jego rozbujała podnieceniem wyobraźnia. Wreszcie zwerbalizował swoją prośbę krótkim, raczej wysapanym niż powiedzianym jeszcze raz, opierając czoło o to Jamesa i spoglądając na niego pełnymi determinacji i rozgorączkowania oczami.

Nie sposób było, by nie odczuł wzmagającej się na jego udzie erekcji Russela i nie słyszał własnego sapnięcia, gdy udo mężczyzny przycisnęło jego własną, co dawało dość jasne znaki, że sytuacja w której się znaleźli obojgu podobała się zdecydowanie bardziej niż by kiedykolwiek pomyślał. Nie skłoniło to jednak Zimmermanna do podjęcia żadnych konkretnych działań innych niż ponowne przesunięcie dłońmi po klejących się od piany mięśniach pleców swojego trenera i językiem po jego podniebieniu. Nic nie analizował. Poszedł za falą od dłuższego czasu wzbierającego pożądania i ciekawości, zupełnie adekwatną do jego wieku. Dawno nie czuł się tak z Vic, dawno nie czuł się tak z jakąkolwiek ze swoich dziewczyn i nie zdołał przeszkodzić temu przyparty do jego uda wzwód, nawet jeśli zmierzali ze swoim uniesieniem do momentu, z którego nie będzie odwrotu. A niekoniecznie są go świadomi, czy, tym bardziej, na niego przygotowani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1251


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Wto Lip 24, 2018 10:23 am

Mózg olimpijczyka wyłączył się. Zupełnie przestał zdawać sobie sprawę z tego z kim jest. Bodźce, które do niego docierały nie podlegały analizie, a wręcz od razu dostawały odpowiedź. Ciche westchnięcia czy domaganie się pieszczot określonych miejsc było wskazówką dla Russela gdzie ma dotykać. Nie szczędził mu więc tego. Im bardziej zamglone było spojrzenie Maxa tym bardziej drapieżne było jego własne. W końcu odwrócił się z chłopakiem i posadził go na pralce. Nie byłby w stanie go przytrzymać z swoim niesprawnym ramieniem, mógł jednak go podnieść lekko zdrowym i naciskiem własnego ciała posadzić na niej. James wylądował między nogami chłopaka dociskając go do siebie. Podczas tego manewru ręcznik całkiem opadł z jego bioder. Ocieranie się o spodnie Maxa nie było przyjemne. Nie pytał więc. Pocałunkiem przesunął się po szyi do torsu chłopaka. Chciał pozbawić go dolnej części odzieży.
- Szaleństwo.
Wyszeptał gdy w końcu przestał znęcać się ustami nad sutkami pływaka i wrócił do jego ust. Spodnie Maxa zostały odsunięte wraz z ręcznikiem. Buczący i dzwoniący telefon był przytłoczony materiałem. Panowie nie wydawali się zresztą zainteresowanie niczym więcej niż samym sobą. Russela jakby ktoś poraził prądem gdy w końcu mógł dotknąć ciała chłopaka w tych bardziej intymnych rewirach. Ocierali się teraz o siebie bez dodatkowego balastu w postaci ubrań. Naturalnym stało się więc, że oba członki wylądowały w końcu w dłoni Huntera. Pocałunkiem odbierał oddech chłopakowi i uciszał jego jęki. Brakowało mu rąk by zrobić wszystko co chciał z nim zrobić. Ta nie zajęta dłoń dotykała więc różnych miejsc i bardzo szybko zmieniała położenie.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 115


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Sob Sie 04, 2018 1:20 am

Cała podróż z progu łazienkowych drzwi na pralkę wcale nie była taka prosta. Po drodze wpadł na kosz na pranie i komodę, tym samym zrzucając część leżących na niej pierdół, najwidoczniej zbyt przyćmiony w tym momencie swoim partnerem uniesień, by zwracać uwagę na co włazi. Odgłos obijania się o siebie buteleczek i opakowań, gdy mebel się delikatnie zachybotał i wreszcie dźwięk rozpadu misternie ustawianych rzędów kosmetyków lądujących między szafką a ścianą, odbijających się od kafelek i tych, które spadły na dywanik łazienkowy. Oczywiście ta mała katastrofa nie zasłużyła sobie choć na odrobinę uwagi pana domu, zajętego teraz przecież zupełnie czymś innym. Podobnie pojemnik z proszkiem do prania i płyn do płukania, które zepchnięte zostały zupełnie pod ścianę, gdy ten usadził swój szanowny tyłek na pralce.
Lecz w tym momencie, gdy z Russela spadła ostatnia zakrywająca go warstwa, pływak zupełne nie myślał o tym jaki syf robili tak miotając się po mikroskopijnym pomieszczeniu. Raczej bardziej zaabsorbowany był wsuwaniem dłoni w mokre włosy, późniejszym zaciskaniem ich na karku mężczyzny, zaplataniem nóg, przyciągając go bliżej i unoszeniu własnych bioder, by sprawniej pozbyć się spodni i bokserek.
A karma wróciła wręcz błyskawicznie, mimo, że szafka o której kant piznął się Max nie wyrosła przecież na ścianie przy pralce od tak, w tym momencie, w pragnieniu zemsty.
- Kurwa. - jęknął z bólu w usta Russela, marszcząc brwi, bo jednak mimo ich kosmicznego uniesienia, ból głowy szybko sprowadzał na ziemię. I to na tyle, by na tę krótką chwilę odwrócić rozmiękczone spojrzenie od pieszczącego go olimpijczyka na dzwoniący z podłogi telefon, choć nieprzerwane działania Russela skutecznie sprawiały, że Max mógłby całkiem sprawnie i szybko zapomnieć o bólu.
No, gdyby jednak nie doszedł do tego ten nieszczęsny telefon, informacja o 2 nieodebranym połączeniu od ojca, wiadomości, która zaraz pojawiła się na ekranie i upierdliwe stukanie w ich podłogę dochodzące z mieszkania sąsiadów niżej, które usłyszał dopiero teraz. - Możesz... podać telefon? - wysapał młodszy, wolną dłonią rozmasowując głowę, choć wcale nie miał ochoty na przerywanie. Zniecierpliwione spojrzenie szybko przebiegło po linijce sms'a Jestem w okolicy, podaj dokładny adres. Wpadnę, po sekundzie dopełnione kolejną kurwą z ust chłopaka.

Pierwsza chwila, druga chwila, kolejne przesunięcie kciukiem po sutku Maxa, chwila trzecia, moment zastanowienia...

I zanim Russel zdążył przerwać, zapewne z zamiarem zadania jakiegoś zupełnie niepotrzebnego pytania, Max zagryzł wargę po czym ponownie wpił się w jego usta, podejmując w ułamku sekund bardzo dojrzałą decyzję o dokończeniu tego co zaczęli zanim powrócą do upierdliwej rzeczywistości.
A lekkie ukłucie stresu i pośpiechu tylko bardziej nakręciło chłopaka, więc już nawet specjalnie nie zwrócił uwagi na moment, w którym odtrącił dłoń Russela i sam złapał jego przyrodzenie, by doprowadzić mężczyznę do szczytu własną ręką, jedną z jego wolnych kierując z powrotem na swoje własne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1251


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Sob Sie 04, 2018 5:39 pm

- Co?
Zapytał Russel zupełnie nie rozumiejąc o co chodzi Maxowi. Dopiero teraz dotarł do niego dźwięk bzyczenia. On naprawdę chciał przerwać z powodu durnego telefonu? W tym momencie? Sięgnął po aparat i podał go chłopakowi po czym sam nie wiedział dlaczego zaczął znów go pieścić. Chyba był to nawyk po jego żonie. Gdy ona odebrała telefon wystarczyło naprawdę niewiele pieszczot by przestawiły się jej priorytety na takie, które odpowiadały Russelowi. Nie przestał więc pieścić jego ciała. Gdy kolejne chwile mijały odsunął się od jego szyi i torsu aby zapytać czy ma przestać. Odpowiedź dostał wraz z pocałunkiem. Była to wielka ulga gdyż z tą erekcją w spodniach byłoby ciężko. Pozwolił by Zimmermann zajął się jego członkiem podczas gdy on bawił się tym należącym do chłopaka. Całował go znów odbierając oddech im obojgu. Asekuracyjnie położył wolną rękę na szafce by nie uderzył w nią znów. Delikatne syknięcia wydobyły się z ust Russela gdy zaczął być już u kresu. Nie widział powodów by się wstrzymywać. Ręką i tak zamierzał zakończyć to co zaczął a jego finisz nie miał z tym nic wspólnego.
-Zaciśnij mocniej.-Podpowiedział. Gdy chłopak to uczynił w ciągu paru ruchów jęk opuścił jego usta i zniknął w pocałunku i ustach Maxa.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 115


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Sob Sie 11, 2018 12:56 am

Z pełnym zaangażowaniem oddał pocałunek, czując na wargach wibracje spowodowane jękiem wydobywającym się z ust mężczyzny. W tym samym momencie poczuł spięcie mięśni jego ciała i ciepło spełnienia spływające po dłoni i brzuchu. Jemu samemu wiele do finiszu nie brakowało. Był młody, z resztą wrażenia jakie mu dostarczył kontakt z Russelem były zdecydowanie powyżej jego skali. Dlatego też wiele nie trzeba było czekać, aż i młodszy poczuł jak cały się spina mocniej przyciąga do siebie nogami ciało starszego i wreszcie dochodzi, szczelnie obejmując ramieniem jego kark, pojękując w wargi.

Potrzebował chwili, by unormować oddech, nawet z ponadprzeciętną kondycją. Z każdym momentem ruchy jego ust na tych Russela były leniwsze, spokojniejsze, aż wreszcie się od nich oderwał. Zluzował chwyt na karku partnera, podobnie jak ten nogami w biodrach. Z westchnieniem oparł się na dłoni, która przykrywała kant szafki, którym niedawno oberwał. Mimo nadal rozkojarzonego i przytłumionego przyjemnością spojrzenia, wpatrywał się w mężczyznę uważnie, jakby próbował odczytać o czym ten teraz myśli. Czy powinien coś mu powiedzieć? Gadać o tym, co się właśnie wydarzyło? Dał sobie jednak prędko z tym spokój, szybko tę myśl odganiając, nie chcąc psuć błogiego spokoju. Na chwilę przymknął oczy, by odpocząć, nadal ciężko oddychając.

Niestety prędko wrócił myślami do rzeczywistości. Która, szczerze mówiąc, nie była najciekawsza.
- Mój ojciec niedługo będzie w okolicy i chce przyjść. - rzucił, przypominając sobie, że przecież powinni się streszczać. Niespecjalnie zadowolony obrotem spraw otworzył oczy, spoglądając po sobie, swoich dłoniach i najbliższym otoczeniu, zastanawiał się od czego powinien zacząć ogarnięcie i siebie, i Russela na odwiedziny. No i całej łazienki, bo gdy chwilę później spojrzał na resztę pomieszczenia ponad ramieniem mężczyzny, to nie wyglądało najlepiej. Jakby przeszło po niej tornado. Będzie musiał te wszystkie pozrzucane pierdoły poukładać.
Ale chyba najpierw powinien zająć się pozbyciem jeszcze ciepłego nasienia z dłoni i brzucha.

Zaletą mikroskopijnej łazienki było to, że niewiele potrzebował, by się wyciągnąć przy wsparciu Jamesa do wanny i otworzyć kran, z którego finalnie nie pokapało nawet kilka marnych kropel.
- Cholera - mruknął, marszcząc brwi, bo zdecydowanie obaj szybko potrzebowali prysznica przed otwieraniem komukolwiek drzwi. Chyba będzie jednak musiał biec do sklepu po wodę butelkowaną.
Zsunął nogi z ciała Russela, zaraz obracając się za siebie, do szafki o którą się walnął. Z jednej z półek wyciągnął ręcznik, który podał mężczyźnie, po czym sięgnął po odrzucony telefon, szybko wystukując sms'a. - Dopytam go gdzie jest. Dobrze, że nie pamięta mojego adresu, to nam da kilka minut.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1251


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Sob Sie 11, 2018 4:25 pm

Finisz na chwilę zatrzymał go w miejscu. Gdy jednak fala przyjemności trochę osłabła wrócił do przerwanej czynności zaspokajania Maxa. Patrząc na pocałunki tej dwójki to nie kondycja, a zdolność wstrzymania oddechu mała większe znaczenie. Gdy poczuł na dłoni skurcze ciała chłopaka, a później ciepłą spermę odetchnął z ulgą. Zagłuszył jego jęk pocałunkiem i pozwolił mu nadać tempo w jakim chciał żeby ta sytuacja ostygła. Nie oczekiwał słów. Uśmiechał się lekko z zadowoleniem. Mógł ten uśmiech wydać się niepokojący. Russel nie myślał teraz o konsekwencjach a jedynie o satysfakcji jaką ewidentnie oboje otrzymali. W dodatku widok tak rozluźnionego Maxa naprawdę cieszył jego oczy. Dopiero coś na kształt przejęcia, a może paniki w głosie chłopaka sprawiło, że jego uśmiech stał się z "pewnego siebie/ zdobywcy/ zwycięzcy?" bardziej uspokajający i pocieszający.
-Hmmm więc powinniśmy posprzątać.- Odparł jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie. Uniósł brwi lekko gdy chłopak zaczął się wyginać ale go przytrzymał. Dopiero odkręcenie wody uświadomiło mu co robili.
-Gdyby wróciła, zaczęła by lecieć z kranu.- Powiedział lekko rozbawiony.-Ręcznik powinien wystarczyć, albo papier toaletowy....
Papier okazał się być poza zasięgiem. Prawdopodobnie wylądował gdzieś na podłodze podczas ich przemieszczania się. James z kiwnięciem głową przyjął ręcznik i zaczął zbierać swoją spermę i Maxa obu ciał. Zupełnie nie przejmował się tym, że chłopak właśnie pisze do ojca. Czystymi ich nie można było nazwać, ale na pewno ogarniętymi. Odsunął się by chłopak mógł w końcu zejść z pralki. Spojrzał na zegarek.
-Za ile będzie twój ojciec?- Kiwnął głową słysząc odpowiedź. -Woda powinna niedługo wrócić. Najpierw jednak powinniśmy się okryć.
Zaczął się rozglądać za ręcznikiem który opadł mu z bioder. Zawiązał go na nich znów luźno. Gulgotanie a później rumor zwiastował wyplucie wody przez kran. James sprawdził godzinę.
- Opłucz się szybko i ucieraj. Na czysto przywitasz ojca.
Kiwnął mu głową na prysznic. Czuł się trochę jak perwers obserwując jak się myje. Sam chętnie by go umył... Jego głowa niestety chyba już nigdy nie zacznie postrzegać Zimmermanna jak zwykłego pływaka. Trochę go to niepokoiło... bo czy to oznacza, że już zawsze będzie myślał o nim w tych erotycznych kategoriach?

Gdy Max wyszedł sam wskoczył i skończył swój prysznic. Zajęło mu to zdecydowanie dłużej niżby mogło początkowo. Zaschnięty żel dużo ciężej się zmywał z ciała.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 115


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Pon Sie 20, 2018 3:33 am

- Dziesięć minut. - mruknął niezadowolony, wpatrując się w ekran. Że też jego ojciec nie mógł wpaść na pomysł pojawienia się w okolicy w jakiś inny moment. Chociażby jutro. Westchnął jeszcze raz, głęboko, jakby chciał tym oficjalnie zakończyć dyszenie i wyrównywanie oddechu po orgazmie, i przeczesał rozwichrzone włosy. - Ależ poważnie. - skomentował jednak dobór słów Russela, parskając w końcu pod nosem i zlazł z pralki, przesuwając spojrzeniem po granicy ręcznika, którym zakrywał się mężczyzna.
No tak, on chyba też powinien przestać świecić nagim tyłkiem. Już rozglądał się gdzie powędrowały jego skotłowane spodnie, ale w momencie kiedy je zlokalizował i ruszył w ich stronę, woda wróciła.
- Czyli nie muszę biec do sklepu. - mruknął z ulgą, przytakując na plan Jamesa i nie kłopocząc się dalej ciuchami, bo na to zdecydowanie nie miał czasu, wszedł pod prysznic.

Nijak nie skomentował tego, że czuł na sobie wzrok mężczyzny, gdy się mył. Po treningach często z chłopakami z drużyny kąpali się pod prysznicami nago, z resztą Max nie miał nigdy żadnych kompleksów związanych ze swoim ciałem. Tym bardziej nie wstydził się nagości przed James'em po tym, co przed chwilą zrobili.
- Wchodź. Powinien zaraz być. - wychodząc z kabiny wytarł się błyskawicznie, co praktykował od małego po treningach, lub po prostu stwierdził, że powierzchownie wystarczy i doschnie sam, na ociekające włosy narzucając wilgotny ręcznik. Nago ogarnął naprędce łazienkę, wszystko co pospadało ustawiając byle jak na szafkach i komodzie, a swoje ciuchy i brudny od ich nasienia ręcznik po prostu rzucił na pralkę, decydując, że zajmie się nimi później. Jeszcze raz spojrzał na rozmytego przez drzwi kabinowe Russela i westchnął, wychodząc z łazienki uśmiechnięty pod nosem, sam nie wiedząc z jakiej okazji.

Gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, właśnie zdążył wrzucić wszystkie zalegające brudne naczynia do zlewu i w miarę ogarnąć mieszkanie, by w końcu je otworzyć, zaraz po wciągnięciu na tors pierwszej lepszej koszulki z zawodów.
- Hej, tato. Schody cię pokonały? - pytam rozbawiony, wpuszczając zmachanego ojca do mieszkania. Do pięćdziesiątki zostało mu jeszcze kilka lat, ale jakoś specjalnie tego nie widać. Pewnie dlatego, że zamiast eleganckich spodni do koszul nadal nosi się w dżinsach i gdyby tylko pozwalała mu na to pogoda, cały rok chodziłby w swojej skórzanej kurtce. No, co najwyżej zmarszczki na twarzy, siwiejące skronie i pojawiająca się na głowie łysizna mogą dawać do myślenia co do jego wieku.
Z wyglądu odziedziczyłem więcej po matce, na pierwszy rzut oka nie jest do mnie za bardzo podobny, może oprócz oczu.
- Hej, Max. - śmieje się pod nosem, klepiąc mnie w bark i wchodzi do mieszkania. - Powiedzmy, że liczyłem na windę. W większości kamienic już są, musisz mieszkać w jakimś zabytku. - stwierdza, rozglądając się nieco. Właściwie to jest tutaj po raz pierwszy. - Byłem niedaleko, to pomyślałem, że wpadnę zobaczyć jak sobie radzisz. Ale nie martw się, nie na długo, bo robota mnie goni. Przeszkadzam? - wskazuje ewidentnie rozbawiony na drzwi łazienki, zza których jasno słychać, że ktoś jest w środku i spogląda na mnie porozumiewawczo. - Alyss? Dobrze pamiętam? - pyta, z nadzieją, że trafił, chociaż Alyss była jakieś cztery związki temu.


Ostatnio zmieniony przez Evio dnia Sob Sie 25, 2018 12:59 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1251


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Pon Sie 20, 2018 9:23 am

Russel przez szum wody nie słyszał czy ktoś wszedł czy nie. Nawyki względem prysznica miał podobne do Zimmermana. Wytarł się pobieżnie. Ubrał się od pasa w dół. Koszulkę wcisnął w kieszeń spodni i wciąż doprowadzając do suchości włosy wyszedł z łazienki. Słyszał głosy więc w ich kierunku się udał. Jeszcze chowając się za framugą ubrał koszulkę. Ojciec Maxa stał do niego tyłem. Na oko był może z 10- 15 lat starszy od niego co i tak stawiało go w kategorii wiekowej na pozycji perwersa, który podrywał jego syna. Brak szumu z pod prysznica musiał im dać znać, że zamierza podejść. Nie zdziwił się więc gdy spojrzenie obu panów padło na niego. Chociaż podobieństwo między nimi nie było jakieś uderzające to spojrzenie mieli wręcz identyczne.
-James Russel. Pan zapewne jest ojcem Maxa.
Wyciągnął rękę by przywitać się z mężczyzną. Zamierzał udawać, że nic nie miało miejsca a tym bardziej nie przejmował się faktem, że wyglądali jakby prysznic brali razem.
- Naprawialiśmy auto. Samochód działa, więc wyschnę i nie będę przeszkadzał.
Powiedział po tym jak w końcu jego dłoń została puszczona.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 115


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Sob Sie 25, 2018 1:34 am

- Zerwaliśmy jakieś pół roku temu jak nie dawniej. Chodzę z Victorie, ale aktualnie jej nie ma, więc ci nie przedstawię. - wytłumaczył ojcu, bo ten nigdy jakoś specjalnie nie był na bieżąco w tym, co się działo w jego życiu i Max był tego świadomy.
- Jeśli chodzi ci o łazienkę, to padło mi auto i...- chciał jakoś sensownie, po kolei wytłumaczyć dlaczego właściwie jego trener był pod jego prysznicem i jakoś zgrabnie przypomnieć ojcu, o którego konkretnie trenera chodzi, ale ten go ubiegł zanim w ogóle Max przeszedł do wspólnego naprawiania, więc odłożył temat swojego auta na później.

- Ten James Russel? - zapytał, ściskając jego dłoń, a orzechowe oczy otworzyły się nieco szerzej, choć nie wiadomo czy z zaskoczenia, czy podekscytowania. - Głupie pytanie. Oczywiście, że ten, słyszałem od Maxa, że go pan trenuje. -  uśmiechnął się, nawet nie zwracając uwagi lub w ogóle nie zauważając, że wyglądamy z Jamesem jak wyglądamy, obaj prosto spod prysznica. Poza tym starszy Zimmermann nawet nie pomyślałby, że jego syn mógłby interesować się kimś innym niż młodymi, zgrabnymi dziewczynami. Był zbyt zajęty aktualnie rolą Dumnego Ojca. - Jestem fanem. Kto by pomyślał, że kiedyś spotkam się z tobą osobiście.

- Niech pan jeszcze zostanie, zrobię kawę. - szatyn od razu zareagował, spoglądając na Russela, gdy stwierdził, że będzie niedługo szedł. O wiele bardziej odpowiadało mu, żeby został, tak przynajmniej ojciec zająłby się jego tematem i może nie wpadłby na pomysł rozmowy o studiach Max'a. Od razu ruszył w stronę kuchni, by były olimpijczyk nie miał już wyboru.

Młody wywrócił oczami z niemałym rozbawieniem, słuchając jak ojciec wychwala pod sufit Russela, szczególnie, że zaraz wyjechał z tym, jakie miał wybitne osiągi i że jeszcze długo nikt ich nie pobije.
Zainteresował się ponownie tym o czym mówili już znad czajnika, gdy ojciec zszedł na jego temat. - Jak idzie Max'owi w drużynie? Ciężko się go trenuje?


Ostatnio zmieniony przez Evio dnia Wto Wrz 04, 2018 4:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1251


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Sob Sie 25, 2018 10:13 am

James nie bardzo wiedział do jakiej kategorii fanów podpiąć ojca Maxa. A tym bardziej do jakiej kategorii rodziców. Gdy więc padło pytanie o postępy chłopaka nie miał pojęcia jak podejść do tematu.
- Jest uparty. Ale to akurat dobrze. Upór pozwala sięgać po zwycięstwa. Zna go pan. Przeszedł na sztafetę. Są spore różnice między startami samodzielnie a w grupie. I tych różnic musi się jeszcze nauczyć. Ma czas.
Przeszedł na temat kalendarza imprez pływackich aby odejść od tematu chłopaka i jego osiągnięć, które zdaniem Russela mogły być lepsze. Zarówno w sztafecie jak i osobiście. Max mało interesował się planem treningowym i dietą a wiedział, że jego te kroki bardzo mocno pchnęły do zwycięstw. Z tematu terminarza zawodów przeszli na komentowanie zawodników klasy światowej i regionalnych championów. Do tego tematu dołączył już Max więc Hunter poczuł jak część ciężaru z niego schodzi. Krótkie włosy zdążyły już wyschnąć.
-Teraz to już naprawdę muszę iść. Za pół godziny muszę odebrać dzieciaki. Miło było pana poznać panie Zimmerman.
Ruszył do wyjścia.
- Max, widzimy się na basenie. Odpocznij jutro.


W domu musiał znów pozbierać swoje myśli do kupy. Bo jednak wyjaśnienie sobie tego co się stało było dość trudne. Może nie przeleciał swojego podopiecznego ale dużo to się nie różniło. Obaj byli dorośli. To fakt. Obaj wiedzieli co robią... a może nie do końca? Czy Max wiedział co właśnie zrobili? Czy wiedział z czym się to wiąże? Te i podobne pytania krążyły w głowie Huntera.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 115


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Sob Wrz 01, 2018 2:13 am

- Mi również. Do zobaczenia na następnych zawodach Max'a. - stwierdził, podnosząc się z miejsca by uścisnąć dłoń mężczyźnie. Brzmiał na wyjątkowo pewnego swoich słów, choć o nadchodzącym pojutrze wyścigu charytatywnym nie miał pojęcia.
A Max nie miał najmniejszego zamiaru tego faktu zmieniać, skoro miał na nim jedynie grzać ławkę.

- Jasne, zrozumiano. - odprowadził go do drzwi, po czym oparł się bokiem o ścianę i wpatrywał, jak ten wciąga buty i kurtkę. - I jeszcze raz dzięki za pomoc z autem. I wożenie. - niby mówił o pierdołach, choć jego spojrzenie, gdy wreszcie spotkało się z tym Russela, wcale na to nie wskazywało. Nie było jak to, którym obdarzył go w progu łazienki, jeszcze niecałą godzinę temu. Nie było też w nim rozbawienia, jak jeszcze przed chwilą, gdy jego ojciec go męczył pytaniami i gadaniem. Emocje młodego zdążyły już ostygnąć zarówno po uniesieniu i po niespodziewanej wizycie ojca, więc w tym momencie przenikało przez nie jedynie zamyślenie. Jakby szukał podpowiedzi co ma o tym wszystkim myśleć w zachowaniu mężczyzny. Mimice, gestach, czymkolwiek.

Z letargu wyrwały go zamknięte drzwi i powrót do rozmowy z ojcem - czyli kilku krótkich pytań zanim też musiał lecieć, o auto, treningi i te nieszczęsne studia. Tyle dobrego, że nie był w tym wszystkim zbyt dociekliwy i pytał raczej automatycznie.
- U Susan wszystko w porządku? Odwiedzasz ją czasem? - zgadał jeszcze moment przed wyjściem z mieszkania.
- Wszystko okej. Planuję zajrzeć niedługo. - przytaknął, choć ten plan odwiedzenia własnej matki już trochę się za nim ciągnął, zresztą to nie nowość od kiedy mieszkał na swoim. - Dzwonię do niej, ciężko mi wyrwać kilka wolnych chwil, by odwiedzić w domu. - wytłumaczył się, odgarniając z oczu jeszcze wilgotne włosy. - Wiesz jak jest z treningami.

Oczywiście ojciec wiedział, bo nie prawił mu morałów, ale chłopak widział, że jakoś specjalnie z tego zadowolony nie jest. - Trzymaj się Max i napisz gdy będą się zbliżać jakieś zawody, chętnie przyjdę. - rzucił już w progu. - I dzwoń do matki.

Do tematu wydarzeń z łazienki blondyn wracał jeszcze niejednokrotnie, szczególnie po tym jak Victorie prawie znalazła ich ubrudzony ręcznik i ciuchy, których zapomniał ściągnąć z pralki. I po ich kolejnej kłótni o tę nieszczęsną wodę.
Miał przynajmniej na czym się skupić podczas biegania po parku. Tyle, że nawet po tych zrobionych parunastu kilometrach nie wpadł na żadną genialną odpowiedź.
A ta by się przydała, i to szybko, bo nie tyle co myśli, ale widok Russela w wiadomej sytuacji również go nawiedzał tego dnia. A w końcu obok w łóżku leżała jego piękna dziewczyna, nie dorosły mężczyzna.


Ostatnio zmieniony przez Evio dnia Wto Wrz 04, 2018 4:45 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1251


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Pon Wrz 03, 2018 7:54 am

W niedzielę Russel wyszedł z domu z dzieciakami szybciej. Maluchy pomagały mu z przygotowaniem wszystkiego do zawodów. Impreza była bardzo luźna. Gdy przyszło mu omawiać z Greenem temat nieobecnego Zimmermana czuł się winny. Niby wiedział, że nie zrobił nic złego, ale czuł, że to nie tak powinno wyglądać. Obaj zachowali się jak jakieś zwierzęta zamiast po ludzku omówić co czują i czego chcą. Nie był więc specjalnie twórczy podczas rozmowy.
- Myślę, że powinieneś podejść do niego indywidualnie. Ma silny charakter. Teraz dostał klapsa nie mogąc startować tutaj, ale nie o to chodzi by zrezygnował, a o to żeby nauczył się pracy w grupie.
W głowie Huntera na słowa o klapsie pojawiła się dość niepokojąca wizja. Potrząsnął głową by ją odgonić co Green wziął za negatywną odpowiedź.
-Masz lepszy pomysł?
- Nie, to nie tak. Jemu brakuje zaufania do kolegów. Skupia się na tym co sam może zrobić i zapomina o reszcie. Najpierw nauczę go tempa skoków. Samodzielnie. Później spróbujemy z pojedynczymi chłopakami. Zimmerman ma świetne osiągi jak na swój wiek. Może więcej gdyby bardziej uważał na to co się dzieje poza pływaniem. Ale myślałem o tym żeby zrobić im jakiś integracyjny wypad. Eliminacje są na gwiazdkę. Do mistrzostw mamy już ustawione parę towarzyskich wyjazdów. Mówiąc szczerze, boję się Australijczyków...

Niedziela była dla Huntera długa. Fakt, że z Greenem prawie dwie godziny omawiał temat Zimmermana nie uspokajał jego duszy. Tworzył tylko więcej niepewności. Poniedziałek nadszedł zbyt szybko. Był na basenie już o piątej rano. Nie mógł spać. Po przepłynięciu paru długości odnalazł spokój ducha i zaczął rozpisywać kalendarz dla chłopaków. Ustalać im progi. Od staruszków nie mógł wymagać za wiele. Ich progi do osiągnięcia były więc proste, dość niskie, i bardziej kondycyjne. Dla nowych miał najtrudniejsze wyzwania. Sporo wyszło podczas tych przygotowań do zawodów charytatywnych. Dla Zimmermana cel był jeden. Musiał zejść z czasem między dotknięciem przez kolegę ściany, a jego dotknięciem wody do czasu przynajmniej Hugelnuta. Oskar był najlepszy w skakaniu z całej trójki do Klasyka. Niestety najwolniejszy. Dlatego on otrzymał cele prędkości na odcinku. Adrien zaś czasu Obrotu w wodzie i przyspieszenia.
Po zbiórce Green zaczął swoją moralizatorską i mentorską gadkę. Russel stał z boku i przewracał swój program treningowy dla chłopaków. Gdy przyszła jego kolej najpierw postanowił przekazać im dobrą nowinę.
- Jestem w trakcie ustawiania terminu wyjazdu do Australii. Tamta drużyna sztafety jest bardzo silna. Myślę, że przyda się wam spotkanie z prawdziwym przeciwnikiem. Dwa lata temu to oni zgarnęli nam z przed nosa olimpijskie złoto. To była pierwsza kwestia. Druga. Ustaliliśmy z trenerem Greenem, że należy wam się jakiś wypad. Macie do wyboru te daty.- Nabazgrał trzy terminy. - Potraktujcie ten wyjazd jak obowiązkowy. Trochę zabawy i trening w plenerze. Pojedziemy w moje rodzinne strony. Trzecia, ostatnia. Do grudnia będziemy skupiać się na waszych osobistych osiągach i dograniu między zawodnikami w parach. Uważnie patrzcie wiec na swoje grafiki ponieważ są na nich różne godziny. Plany macie rozpisane na miesiąc...
Przeszedł do tłumaczenia planów i rozdawania ich. Mieli jeden dzień tylko w którym wszyscy razem byli na basenie w jednym czasie i była to środa. Mijali się nie tylko godzinami ale i dniami treningów. Gdy podszedł do młodzików wyjaśnił, że starał się by im program treningowy nie wadził z zajęciami na uczelni. Z 6 chłopaków aż 5 studiowało. Tylko Oksel miał pełne stypendium sportowe i zwolnienie z zajęć z racji wyboru szkoły sportowej. Reszta chłopaków była ambitniejsza w tej kwestii.
- Max, jak skończycie rozgrzewkę z Greenem przyjdź po mnie.
Powiedział do chłopaka i zawinął się do swojego gabinetu. Chciał z nim omówić kwestię pływania jak i to co wydarzyło się w sobotę. Do tej pory nie pozwolił sobie by cokolwiek po sobie pokazać. Jedynie czasem wzrok uciekł mu w stronę chłopaka mniej "profesjonalnie".

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 115


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Wto Wrz 04, 2018 6:42 pm

Max zjawił się na zawodach charytatywnych, lecz jedynie z obowiązku. Na bank nie ze swojej dobrej woli i chęci oglądania ich.
Czekał na ławce, wpatrując się w walczące drużyny, chociaż gdyby nie te wszystkie kamery i fotografowie, zająłby się pierwszą lepszą grą na telefonie. Czymkolwiek innym. W końcu aż za dobrze wiedział, że był szybszy od Oskara czy Hagelnuta, w końcu tabela z ich czasami nie kłamała.
Nie wiedział tylko czy bardziej był zły na Russela, za niewystawienie go, czy na samego siebie, że nie potrafił się zgrać i nie wychodziły mu te cholerne zmiany.
Wgapiając się tak w burzoną przez pływaków wodę, doszedł do wniosku, że musi się wreszcie ogarnąć i skutecznie podszkolić, choć szczerze mówiąc nie miał innego pomysłu na zrobienie tego niż więcej treningu. Chciał w końcu pokazać Russelowi, że potrafił. Nie potrafił jedynie sprecyzować czy po to, by utrzeć mu nosa, czy wzbudzić coś na kształt satysfakcji.

Dlatego też odpowiadała mu wizja zetknięcia z Australijczykami. Z własnego doświadczenia dobrze wiedział, że byli dobrą konkurencją, w końcu nie raz właśnie z nimi walczył o podium w zawodach indywidualnych. Tylko nie do końca był przekonany do wyjazdu. Jedyną nadzieją związaną z nim był trening na morskich falach, który uskuteczniał gdy tylko był poza miastem i miał okazję, bo wiele znaczył w jego osiągach.
I może gdzieś z tyłu głowy miał wizję niekoniecznie formalnych spotkań z Russelem podczas tego wyjazdu.
Także zaznaczył, że pasują mu dwa z trzech, nie licząc jednego, w którym miał egzaminy na studiach, wspaniałomyślnie jeszcze nie skreślając siebie z listy uczniów.

Skinął, zawieszając na dłuższy moment spojrzenie na mężczyźnie i próbując w jakiś sposób odgadnąć w jakiej intencji go do siebie woła. Biorąc pod uwagę miejsce, w którym była aktualnie ich relacja równie dobrze mogło chodzić o treningi, jak i o ich prywatną, niekoniecznie dopuszczalną bliskość. Lub ewentualną jej potrzebę Russela właśnie w tym momencie i skorzystanie z okazji, że miał Maxa pod ręką.
- Co jest? - właśnie dlatego na wejściu zapytał, podchodząc do biurka nadal z nieco przyśpieszonym oddechem po rozgrzewce. - Jeśli chodzi o treningi to umiem czytać grafik. Godziny też idą mi całkiem nieźle. - wyszczerzył się do mężczyzny. - No chyba, że chcesz mi go tłumaczyć osobiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1251


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Wto Wrz 04, 2018 9:37 pm

Russel sam nie wiedział od czego zacząć. Rozmowa z Greenem dużo mu uświadomiła. Jako trener wciąż raczkował. Zapisał plik i podniósł się z biurka. Pokazał plastikowe krzesełka przy stole dłonią. Słysząc o terminarzu postanowił zacząć od mniej przyjemnej części.
-Wiesz co to tempo? Używa się go w muzyce, w szachach, ale też w sporcie. Najbardziej popularne jest w siatkówce. Istnieje też rodzaj techniki skakania zwanej skakaniem na tempo. Jeśli nie znasz możliwości osoby przed tobą albo po tobie podczas zmiany korzystasz z pomocy trenera, który nadaje ci tempo albo kolegi, który zna innych zawodników. Chcę nauczyć cię skakać w tempo. W między czasie nauczę cię rozpoznawać tempo kolegów. Twój grafik obejmuje tylko trening. Nie przygotowanie merytoryczne.
Temat skoków w tempo ciągnął się jeszcze chwilę. Dopiero kiedy James był pewien, że chłopak rozumie do czego to się sprowadza zakończył go.
- Wydaje mi się też, że powinniśmy poruszyć kwestię soboty. Co myślisz o tym co się stało?
Zapytał już innym tonem. Przestał być trenerem a był zwykłym gościem, który nie mógł pozbierać do końca myśli. W jego głosie słychać było niepewność.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 115


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Sro Wrz 05, 2018 6:24 pm

Z wielkim trudem, ale wziął pod uwagę, że rzeczywiście pomoc z tym wszystkim by mu się przydała. Dlatego też nie protestował jakoś specjalnie, gdy Russel oznajmił mu, że oprócz zwykłych treningów będą go czekały jeszcze dodatkowe wykłady teorii. Wiedział, że jego sposób na więcej trenowania nie działał za dobrze w kwestii zgrywania się z innymi zawodnikami.
A innych pomysłów nie miał, także chyba pozostało mu zaufać Russelowi i Greenowi.

Już myślał, że wezwał go tylko w sprawie ich nowego grafiku i spotkań, ale coś zmieniło się w twarzy Jamesa.

- A muszę coś myśleć? - zapytał, spoglądając na Russela, najwidoczniej wiele bardziej tym wszystkim przejętego. - Oboje wiemy co zrobiliśmy, wydaje mi się, że obu też nam się podobało. Stało się, po co drążyć. - wzruszył ramionami.
Chociaż po chwili zastanowienia, zmarszczył brwi i nieco opuszczając gardę, dodał.
- Nie wiem. Wydawało mi się, że kręcą mnie tylko kobiety. - czuł się niezręcznie przyznając to na głos, szczególnie, że przed wydarzeniami z Russelem nigdy nawet nie przyszło mu to do głowy, by inaczej spojrzeć na mężczyznę. Zawsze latał za dziewczynami, zresztą tak jak one za nim. Ale też nigdy nie czuł się z żadną, tak jak z nim chociażby ten dzień temu. - Najwidoczniej nie. A... jak jest z tobą?
Mimo poczucia wstydu i żenujących rumieńców, które zapewne już odznaczały się na jego twarzy, nie uciekał spojrzeniem od Jamesa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1251


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Sro Wrz 05, 2018 7:26 pm

Po śmierci żony żadna kobieta nie pasowała mu. Żadna nie była wystarczająco dobra by ją "zastąpić". Przy Maksie nie myślał o swojej żonie. Nie myślał o niczym innym niż oni razem. Przetarł twarz ręką naprawdę przejęty jego wyznaniem.
- Żadna kobieta nie mogła się równać z moją żoną ale... przy tobie o niej nie myślałem. Ani w sobotę ani wcześniej, tutaj. - Przypomniał ich pierwszy pocałunek. -Podobało mi się. To pewne. Niepokoją mnie jednak konsekwencje. Jestem twoim trenerem. Powinienem cię pilnować i kierować na dobrą drogę, a czuję się jakbym robił ci krzywdę. Chyba potrzebowałem zapewnienie że tak nie jest.
Przyznał w końcu chociaż na jego twarzy nadal malowało się zatroskanie. Wręcz nie pasowało to do pewnego siebie trenera i pływaka.
-Wracaj na trening. Muszę skończyć sprawy administracyjne. Powiedz Greenowi, że zejdę za pół godziny. Staruszek nie lubi zostawać sam.
Przeszedł na luźniejszy ton i wrócił do żywszego tonu chociaż była to tylko poza. W środku wciąż nie czuł, że sprawa jest rozwiązana. Wiedział jednak, że nie może obarczać tym chłopaka. Miał swoje demony do oswojenia.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 115


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Mokro   Czw Wrz 06, 2018 11:17 pm

Nie wiedział jak powinien się czuć czy zareagować, gdy usłyszał o żonie Russela i tym jak był dla niego lepszym od innych kobiet. Zadowolony? Może i tak. W pewien pokrętny sposób sprawiało mu to satysfakcję. Ale świadome i pełne spojrzenie na to wszystko chyba nadal zakrywał mu pryzmat tego, że oboje byli facetami.

- Tak samo mogłoby pójść w świat, że jestem w reprezentacji, bo ci daję. - odparował, gdy Russel wyjechał ze swoimi obawami, by nie myślał, że ryzykuje jako jedyny, a delikatny rumieniec nadal nie chciał opuścić pływaka. Bo gdyby faktycznie ich bliskość wyszła na światło dzienne, zapewne nie uniknęliby takich plotek. Fali w mediach, która zalałaby karierę Maxa zanim ta się na dobre rozkręciła. Nawet jeśli jego osiągi były w papierach trenerów czarno na białym. - Po prostu nikt się nie może dowiedzieć.

I oczywiście nie dał się tak łatwo odesłać na trening, skoro nie powiedział wszystkiego, co do powiedzenia miał.
- Jestem dorosły, nie potrzebuję opiekunki. - stwierdził, spoglądając na mężczyznę z dawką politowania w oczach . - I wiem co robię. Chciałem ciebie i wtedy, tutaj, i na tej cholernej pralce. Nie krzywdzisz mnie.  - dla podkreślenia, przysunął się i wpił na moment w usta starszego, w ogóle nie mając w tym momencie w głowie delikatności. Dłoń dla wygody w chwili uniesienia zatrzymała się na zarośniętym poliku, palcami przytrzymując nienachalnie szczękę..
- Jakiego zapewnienia jeszcze chcesz? Podpis rodzica? - dodał, gdy odczepił się od warg Jamesa, nie odsuwając się i wpatrując prawie że wyzywająco w jego oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1251


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Mokro   Pon Wrz 10, 2018 8:02 am

"Po prostu nikt się nie może dowiedzieć"
Po tych słowach James wiedział, że Max nigdy nie musiał walczyć o swoją prywatność. Sztafeciarze byli mniej oblegani medialnie, chyba, że zdobyli medal. Wtedy nagle dziennikarze rzucali się na nich jak sępy.
Zamknięty po części w tych myślach podniósł się z krzesła. Miał nadzieję, że Max grzecznie pójdzie na trening. To byłoby zbyt proste prawda? Gdyby chociaż raz zrobił bez gadania o co go prosił. Już gdy podszedł do niego wiedział, że to nie będzie takie proste. Nie odsunął go. Nie byłby w stanie. Pragnął chłopaka i to samo pragnienie wyczuwał w nim. Starał się być jednak trochę bardziej odpowiedzialny od narwanego pływaka. Drzwi nie były zamknięte na klucz. Gdyby ktoś teraz wszedł jak wytłumaczyli by zajście? Wyglądało to co najmniej jakby to Zimmerman się na niego rzucił. W głowie Huntera było jednak coś zupełnie innego. Po pocałunku spojrzał na niego z żarem.
- Następnym razem zamknij drzwi na klucz.
Odpowiedział lekko ochrypłym z pożądania tonem i wpił się w jego usta cofając się wraz z nim tak, aż chłopak oparł się o drzwi plecami. Przekręcił klucz i wsunął kolano między jego nogi. Pocierał jego krocze swoim udem. Pogłębił pocałunek i obmacywał go bezczelnie aż obaj nie zaczęli mieć zadyszki. Wtedy Russel odsunął się o krok i od kluczył drzwi.
- Cholera. Spieprzaj na trening bo jak cię przerżnę to nie będziesz w stanie się ruszać.
Przetarł twarz dłonią. Wciąż oddychał urwanie. Frustrowało go trochę, że sam pocałunek z chłopakiem stawiał go na baczność. I to już 3 raz. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że jego słowa mogły być trochę zbyt ostre na ich obecną sytuację. Oddawały jednak w całości to... do czego dążyli takim zachowaniem.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Mokro   

Powrót do góry Go down
 
Mokro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Mokro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: