CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Gdy wieża upadła [Dragon Age]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 55
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Gdy wieża upadła [Dragon Age]   Pią Sie 25, 2017 9:07 pm

X jest młodym magiem, praktycznie całe życie spędził w kręgu. Miał szczęście, jego krąg nie należał do tych najbardziej restrykcyjnych. Powinien się cieszyć i ciężko pracować, by przetrwać swoją Katorgę i wkroczyć w świat pełnoprawnych magów. Gdy już powoli przyzwyczajał się do tej wizji, wszystko się zmieniło. Wydarzenia w Kirkwall przewróciły sytuację magów o sto osiemdziesiąt stopni. Wszystkich, w tym jego. Gdy krąg upadał, coś w nim pękło, zadziałał instynkt. Uciekł wraz z małą grupką znajomych. Dopiero po fakcie dotarło do niego, co takiego uczynił. Nie widząc już odwrotu, rozdzielili się, każdy poszedł w swoją stronę by zwiększyć szanse ucieczki. Szybko się okazało, że X jest kompletnie nieprzygotowany do samodzielnego życia. Gdy pewnego dnia nieuważnie zwraca na siebie uwagę templariuszy, ratuje go młody Dalijczyk, Y, który wędruje samotnie od kiedy jego klan uległ ostatniej Pladze. Teraz zyskuje nowego towarzysza (i potencjalny kłopot), oczywiście, w postaci młodego apostaty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 174


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Gdy wieża upadła [Dragon Age]   Sob Sie 26, 2017 12:10 am

Imię:Athim Elgarfen
Wiek: 21 lat
Orientacja: Biseksualna
Wzrost/waga: 178 cm / 71 kg
Kolor oczu: złote
Kolor włosów: kasztanowe, lśniące rudawo w słońcu

Opis: Jego imię oznacza pokorę i jest całkowicie nietrafione. Jako dzieciak należał do tych krnąbrnych elfów, którzy zamiast słuchać Hahrenów i Opiekunki woleli biegać po lesie i strzelać z łuku. Od małego jego pojawienie się oznaczało kłopoty - zawsze też zrzucał winę na kogoś innego, do perfekcji opanowując łganie i minę niewiniątka. Był wolnym duchem i całe życie marzył, by wyrwać się z klanu Elgarfen, zobaczyć świat, ludzi, choć został wychowany jeśli nie w nienawiści, to przynajmniej nieufności i niechęci do shemów. Zawsze stawiał na swoim i wszystko uchodziło mu na sucho. Był głośny i wesoły, słuchał tylko i wyłącznie siebie - nikt nie był dla niego wystarczającym autorytetem. Szybko został przyjęty na nauki do Głównego Łowczego i gołym okiem można było zauważyć, że jest niezwykle utalentowany, nawet wśród elfów. Od zawsze cechował się prędkim umysłem i przenikliwą inteligencją, choć nie zamierzał wykorzystywać jej, aby studiować elficką kulturę - wymyślał za to najróżniejsze pułapki na zwierzynę, a także… Psikusy. Tak, należy do tych śmieszków, co to doprowadzają normalnych do pasji. Niczego nie traktuje poważnie, co może być zaletą lub wadą. Uzależniony od adrenaliny, dobrych bójek z płaskouchymi i ogólnie przygód.
Jako jedyny z klanu ocalał, gdy i ich lasy dosięgła Plaga, a mroczne pomioty zaczęły wyłazić z każdej możliwej dziury. Ruszył na północ, uciekając przed zagładą. Szybko dostał się do Kirkwall, jednak nie chcieli wpuścić go do miasta - zaczął więc przemierzać Wolne Marchie na własną rękę. Choć dręczyła go rozpacz po utracie całej rodziny, jego celem było przeżycie i znalezienie jakiegoś bezpiecznego miejsca, być może nawet innego klanu, do którego mógłby się przyłączyć. Nie miał planu. Wiedział tylko, że nie da się zamknąć w obcowisku - miejskie, elfickie getta zrobiły na nim piorunujące wrażenie, i to nie w pozytywnym znaczeniu. Wolał już włóczyć się po trawionym wojną magów z Templariuszami Thedas, niż zgodzić się na los miejskiego elfa.

Ciekawostki:
  • posiada wierzchowca (Dumę Arlathanu) o imieniu Theneras, co oznacza po dalijsku “Sen”
  • jego vallaslin poświęcony jest June, dalijskiemu bogu rzemiosła; nie tylko twarz ma wytatuowaną, ale również całe ciało
  • posiada najróżniejsze złote kolczyki i blizny - kółko w przegrodzie nosowej, drobną kulkę pod dolną wargą, w języku, w nasadzie nosa poniżej brwi, a także w obu sutkach i kilka w uszach; blizny mniejsze i większe ma na całym ciele - na największą uwagę zasługują jednak ta na jego lewym policzku, pamiątka po pierwszej bójce z shemlenami, prawie pionowa, przecinająca część jego czoła i prawą brew, trzy równoległe po pazurach na prawym boku, jedną długą i skośną w lewej dolnej części jego pleców, mniejsze rozsiane ma na całych dłoniach, palcach i przedramionach
  • biegle posługuje się łukiem, ale jeszcze lepiej sztyletami, które nosi na plecach
  • nie potrafi czytać ani pisać
  • dobrze zna elficki, mówi we wspólnym z wyraźnym, ale bliżej niesprecyzowanym akcentem
  • ma niewiarygodną rękę do zwierząt
  • i cudowny głos - pięknie śpiewa, choć zna głównie dalijskie kołysanki, których od tragedii, jaka spotkała wszystkich jego bliskich, nawet nie nuci
  • jest niezwykle szybki i zwinny, porusza się z kocią gracją i bezszelestnie, kryje się w zaroślach lub koron drzew jak prawdziwy mistrz - przebywając częściej wśród ludzi, szybko nauczył się również okradać ich kieszenie i otwierać to, co było zamknięte


_________________

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D

a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 55
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Gdy wieża upadła [Dragon Age]   Sob Sie 26, 2017 1:30 am


Imię: Deylen Seran
Wiek: 20 lat
Orientacja: Biseksualny
Wzrost/waga: 167 cm / 60 kg
Kolor oczu: stalowe
Kolor włosów: złote

Opis: Urodził się w obcowisku w Ostwick i tam wychowywał przez pierwsze lata życia dopóki nie został zabrany do Kręgu. Nie jest z tego dumny i rzadko wraca myślami do tamtego okresu. Kiedyś robił to częściej, gdy jeszcze tęsknił za rodziną. Żyło im się ciężko, jak to w obcowiskach bywa, zdarzało się, że rodzice wyładowywali słownie swoje frustracje na dzieciach, ale jego rodzinie daleko było do patologii. Kochali się i starali tym cieszyć, bo pociecha jakoś nie chciała przyjść z żadnej innej strony. Gdy skończył siedem lat zaczął przejawiać zdolności magiczne. Matka przez jakiś czas próbowała to ukrywać, ale w końcu Templariusze dowiedzieli się o chłopcu i został zabrany do Kręgu. Więcej nie zobaczył swojej rodziny. Na początku zastanawiał się, co się z nimi stało. Potem przestał, jakoś pogodził się z losem. Życie w Kręgu było surowe i nudne. Codziennie starał się poszerzać swoją wiedzę, udając jako takie zainteresowanie. Chciał sprawiać wrażenie jak najbardziej przydatnego, żeby nie zostać przypadkiem wyciszonym. W tym okresie szczególnie głęboko zakorzeniła się w nim nienawiść do magów krwi. Być może gdyby nie oni, gdyby nie demony, magowie nie musieliby żyć w kręgach pod czujnym okiem Templariuszy. Może takie myślenie było naiwne, być może nawet zdawał sobie z tego sprawę, ale nie próbował go zmieniać. Jakoś żyło mu się tak łatwiej. Nigdy nie przeszedł Katorgi. Gdy zbliżał się jej czas, nastąpił wielki przewrót w kręgu. Wybuchła wojna między magami, a templariuszami. Uciekł wraz z grupką swoich przyjaciół, zbyt przerażony nową sytuacją by w pełni wiedzieć, co robi. Rozdzielili się by zwiększyć możliwość powodzenia ucieczki i tak został zupełnie sam. Po raz pierwszy w życiu był zdany tylko na siebie. I zupełnie nie wiedział, co takiego ma z tym zrobić.
Ciekawostki:

    • Cierpi na bezsenność. Prawdopodobnie przez przeżywany w ostatnim czasie stres.
    • Nie posiada żadnych blizn, ani tatuaży. Jego ciało jest zupełnie czyste, gdyby nie liczyć dwóch kolczyków w uchu, które ma jeszcze od dziecka. Jedyna prawdziwa pamiątka po domu.
    • Przez to, że większość życia spędził w Wieży, nie radzi sobie z dużymi tłumami i ogólnie z kontaktami międzyludzkimi.
    • Jego ciało jest w dobrej formie. Jest dobrze odżywiony, oprócz ślęczenia nad książkami zażywał trochę ruchu, więc wysiłek fizyczny nie jest mu tak do końca obcy.
    • Specjalizuje się w zaklęciach

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 55
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Gdy wieża upadła [Dragon Age]   Pią Paź 20, 2017 2:09 pm

Uciekał ile sił w nogach. Jego oddech był nierówny, ale nie myślał o tym, nie to się teraz liczyło. Jeśli zacznie się przejmować oddechem, zginie. Nigdy jeszcze tak nie biegł w swoim życiu, nawet podczas ucieczki z kręgu. Słyszał za sobą głosy, obijał się o mijane drzewa, głosy zbliżały się. Zostawiał za sobą kolejne zaklęcia mające unieruchomić na jakiś czas Templariuszy. Szkoda, że nie na zawsze. Musi znaleźć jakieś miejsce żeby się schować. Problem w tym, że nie znał lasu.
Wszystko zaczęło się przeciętnie. Miał dobry plan- zmienić szaty na jakieś szmaty i ukryć się w Obcowisku. Nie znaleźliby go tak szybko. Potem jakoś wydostałby się z miasta i może wyruszył w podróż szukać Dalijczyków… Być może nawet by się to udało gdyby nie jedna wpadka. Po przekroczeniu bramy miasta zaczepiła go roztrzęsiona kobieta. Błagała o datek dla jej chorej córeczki. Pamiętał jak to jest mieszkać w slumsach i zachorować. Nie żeby jemu się to przydarzyło, ale co się naoglądał to jego. Nie wahał się, odciągnął kobietę na bok i wytłumaczył, że może jej pomóc. Nie powiedział wprost, że zna kilka leczniczych zaklęć, ale… Po kilku minutach kobieta zniknęła w tłumie, a zamiast niej pojawili się Templariusze. W duchu przeklinał swoje dobre serce i dziecinną naiwność. Nie wiedział czy ktoś ich podsłuchał, czy wszystko było ustawione, właściwie to nie miało większego znaczenia.
Teraz biegł przez las, próbując unikać drzew i nie potknąć się o zarośla. Było to trudniejsze, niż wydawało mu się na początku. Dlaczego w ogóle przyszedł mu do głowy las? W mieście łatwiej by ich zgubił i było to bardziej znajome środowisko! Obawiał się jednak, że tłum go zatrzyma i stanie po stronie Templariuszy. Udało mu się przebić do bramy, a potem do lasu- pierwszego miejsca, które przyszło mu do głowy. Rzucił za siebie kolejne zaklęcie. Wypadł na polanę. Coś oplotło jego nogę, chyba jeżyny, bo poczuł ból od licznych ukłuć. Przewrócił się. Podniósł się tak szybko, jak to tylko możliwe, przebiegł kilka kroków i przyjął bojową pozycję. Nie będzie dalej uciekał. Zza drzew zaczęli się wyłaniać Templariusze. Mocniej chwycił swój kostur silniejszą ręką, a słabszą wyciągnął ostatnią już fiolkę eliksiru z lyrium. Charakterystyczny smak rozlał się po jego ustach, przełknął i poczuł jak wraca mu część sił, magia znów w nim krążyła. Wrzucił fiolkę do przewieszonej przez ramię torby i zaczął szeptać kolejne zaklęcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Gdy wieża upadła [Dragon Age]   

Powrót do góry Go down
 
Gdy wieża upadła [Dragon Age]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Powrót Nefilimów
» Emotki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Spin-off-
Skocz do: