CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 The Less I Know the Better

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: The Less I Know the Better   Pią Sie 25, 2017 11:02 pm

Człowiek sukcesu o ułożonym życiu samotnika spotyka młodego aktora. Jest zafascynowany jego młodzieńczym idealizmem, dostrzega bijącą od niego świeżość, wprowadza w jego regularne życie pewien element spontaniczności, do którego myślał, że już nie jest zdolny. A aktor? Właściwie co on w nim widzi? Złośliwi powiedzieliby, że z pewnością pieniądze, ale czy to na pewno prawda? I co się stanie, gdy dowie się o tym reszta świata? Romans z drugim mężczyzną jest dość kontrowersyjny, a co dopiero gdy jest dwa razy starszy od ciebie?
Poszukuję człowieka sukcesu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Sob Sie 26, 2017 12:28 am


Louis Marshall | 23 lata | aktor

    ◊ Lubi się śmiać. Tak po prostu. Bo jak się człowiek śmieje to wszystko wydaje się dużo, dużo łatwiejsze. Tak, nawet z siebie się śmieje. Bez różnicy czy to jego żart czy czyjś. Oczywiście póki wszystko nie przekracza granicy dobrego smaku. Tego by nie tolerował. Często kończy się to tak, że śmieje się sam, nawet jeśli reszta osób nie jest specjalnie rozbawiona. Nie przejmuje się tym. Gdyby się przejmował opinią innych już dawno wylądowałby u czubków.
    ◊ Dobry kumpel od imprez. Jeśli się upijesz i zbierze ci się na szlochy, istnieje spore prawdopodobieństwo, że to właśnie w jego rękaw będziesz się wypłakiwać. A po wszystkim pogłaszcze cię po główce mówiąc, że jesteś super. Dba o ludzi i to bez konkretnego powodu, więc może jest, po prostu, tak zwanym dobrym człowiekiem? Istnieje jednak drugi, równie ważny powód, do którego prawie na pewno się nie przyzna. Lubi obserwować ludzi, szczególnie w skrajnych emocjach. Analizować to, jak się zmieniają, wykorzystywać te obserwacje w pracy.
    ◊ Ma wielkie ambicje. Bardzo wierzy, że został stworzony do czynów niezwykłych i kiedyś z pewnością wyląduje na złotym ekranie. Ma mentalną listę ról, które chciałby w przyszłości zagrać. Niektóre bardziej, niektóre mniej ambitne, wszystkie wybrane z jakiegoś konkretnego powodu (najprawdopodobniej zachwyciły go w czyimś wykonaniu i miały wpływ na to, że został aktorem).
    ◊ Całkiem dobrze śpiewa i tańczy, jak to aktor i lubi się tymi umiejętnościami popisywać. Nie ma oporów przed miażdżeniem przyjaciół na karaoke czy przyciąganiu uwagi na parkiecie.
    ◊ Nigdy nie był w poważnym związku. W jego życiu obecne były tylko przelotne romanse, nic w co mógłby się zaangażować. Może to i dobrze, bo mógł się skupić na pracy. Praca jest jego całym życiem, jego pasjom, czymś o co musiał walczyć i wywalczył.
    ◊ Jego rodzina bardzo sceptycznie podchodzi do zawodu, który obrał. Jest niemal czarną owcą, mimo swojej pogody ducha i łatwości w nawiązywaniu kontaktów. Uważany jest za nieodpowiedzialną osobę, której nie można brać zbytnio na poważnie. Może dlatego ma małą obsesję na punkcie bycia traktowanym jak dziecko.
    ◊ Żyje dla światła reflektorów. Na scenie czuje się prawdziwszy, niż poza nią. Nigdy by nie zamienił swojego zawodu na żaden inny. Niektórzy mówią, że może zacznie inaczej gadać, jak nie będzie mógł znaleźć pracy i za co opłacić rachunków. On jest bardziej optymistyczny.
    ◊ Wszystko potrafi wyrazić za pomocą uśmiechu. Radość, irytację, smutek, cokolwiek. Ma bardzo bogatą mimikę.
    ◊ Ma pewną słabość do przeszłości. Bez względu na to czy to lata 70te czy 20te, w każdych znajdzie coś pięknego, co go pociąga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Nie Sie 27, 2017 8:37 pm


Richard Thorn | 45 lat | CEO Thorn Computer Inc.

◊ Prezes firmy Thorn Computer Inc., od dziewięciu lat energicznie rozrastającego się przedsiębiorstwa produkującego sprzęt elektroniczny. Jest zarazem jej założycielem.
◊ Nie posiada ani dzieci, ani zwierząt - za to ma narzeczoną, Isabelle Rice, gorącą, rockową piosenkarkę o pseudonimie Wolf. Ich związek jest oparty wyłącznie na korzyściach, żadne z nich nie planuje zbyt szybko założyć obrączek. Co jakiś czas w gazetach pojawiają się jej zdjęcia z nowym "przyjacielem" - zazwyczaj jest to jakiś przypadkowy fan, który niedługo potem zostaje wymieniony na nowszy model.
Całe swoje życie spędził w pracy, zbierając pieniądze i doświadczenie, inwestując na giełdzie oraz w rozwój swoich umiejętności - tylko i wyłącznie dzięki uporowi i zdecydowaniu znalazł się w tej pozycji, w jakiej jest, bogaty, spokojny o swoją przyszłość, uznawany za człowieka sukcesu.
◊ Zawsze twardo stąpał po ziemi, obojętne były mu rozrywki duchowe i materialne. Nigdy nikogo nie pokochał, nigdy na nikim nie zależało mu w wystarczającym stopniu, by uznał swoją firmę i swój plan za coś drugorzędnego. Uchodzi niemal za bezdusznego - muzy sztuki nigdy nie wywoływały w nim żadnych emocji.
◊ Jest raczej chłodny w obyciu, obojętny i zdystansowany, obca jest mu inna bliskość niż cielesna, czy poczucie zrozumienia i więzi z drugą osobą. Rzadko się rozluźnia na tyle, by faktycznie się zrelaksować, poddać jakiejś rozrywce i ucieszyć.
Niemal nie ma kontaktu z rodziną - kilka razy do roku wysyła im zapomogę finansową i sprawdza, czy jego brat (Michael) wciąż żyje. Nigdy nie potrafił uszanować ludzi, którzy nie przepracowali w swoim życiu uczciwie ani jednego dnia. Z młodszym bratem nie potrafił się porozumieć, ponieważ ten zawsze był od niego silniejszy - a gdy tylko mógł, poszedł do wojska i tam spędza swoje życie od ponad dziesięciu lat. Wciąż żyje.
◊ Dopiero w swoje czterdzieste piąte urodziny uświadomił sobie, że czegoś w jego egzystencji brakuje - innego motywatora, niż pracy, innego źródła radości, niż sukcesy firmy. Zaczął się rozglądać, poszukując kogoś, kto będzie mógł pokazać mu inny świat - a jego spojrzenie przykuł młody, energiczny i świeży aktor, jeszcze niezepsuty przez swoje środowisko.
◊ Pomimo posiadanego bogactwa, nie lubi wyrzucać pieniędzy w błoto. Uważa, że każdy ma dokładnie tyle, na ile zasługuje i że ciężka praca jest jedynym kluczem do sukcesu. Mimo to, wspiera finansowo swoją narzeczoną - raczej jednak po to, by trzymała się od niego z daleka.
◊ Nie cierpi hipokryzji, kłamstwa i pretensjonalności.
◊ Dobrze się czuje w minimalistycznych, ale dużych i otwartych przestrzeniach. Ma klaustrofobię, chociaż starannie to ukrywa.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Wto Sie 29, 2017 8:19 pm

Leżał na plecach w zmiętej pościeli, nie próbując nawet ukrywać swojej nagości. Obudził się już jakiś czas temu, teraz tylko leżał i słuchał dobiegających go dźwięków. Po drugiej stronie otwartego okna wschodziło powoli słońce, świt był wyjątkowo szary i chłodny. Na jego ramionach pojawiła się gęsia skórka, gdy mocniejszy powiew wdarł się do środka. U sąsiadów grało radio i to dosyć głośno, skoro mógł je usłyszeć tak wyraźnie, pomimo wzmagającego się ruchu drogowego. Drzwi do pokoju otworzyły się. Nie musiał się odwracać żeby wiedzieć, kto w  nich stanął. - Cześć – powitał go leniwie. W tym momencie jego spokój był tylko grą pozorów, czuł się spięty jak nigdy. Złamał niepisaną zasadę, która między nimi obowiązywała- nikomu o sobie nie mówić. Głównie dlatego, bo nie było o czym mówić. To nie była miłość, ani nic poważnego. Zwykłe rozładowanie napięcia, które coraz obficiej się w nim zbierało. Przekręcił się na bok, żeby móc na niego spojrzeć. Uśmiechnął się przy tym nieco prowokująco. Obserwował każdy jego ruch, jak kot obserwujący mysz. Chociaż wielu mogłoby się kłócić, kto w tym układzie jest prawdziwym drapieżcą. - Zamknij okno – w końcu odezwał się ponownie. Było zdecydowanie za chłodno, jak na jego gust. Nadal wodził za nim wzrokiem, usilnie się zastanawiając jaka będzie jego reakcja. Wybuch gniewu? Jakoś sobie z nim poradzi. Zawsze sobie z nim jakoś radził. Chociaż w sumie rzadko doprowadzał go do gniewu. Nie żaby znali się jakoś specjalnie długo. Może zachowa zimną krew? Tacy potrafią być jeszcze straszniejsi od tych, którzy dają się ponieść uczuciom. Może dlatego, bo sam Louis należał do tych, którzy częściej dawali się ponieść i szczególnie nie umiał się obchodzić z tym innym typem ludzkości. Jeśli jesteś zły, okaż to, a nie bawisz się w podchody. Chociaż w jego przypadku zakrawało to o hipokryzję, patrząc na to jak często udawał w kontekście innym, niż zawodowy. Na przykład teraz. Był mocno zaniepokojony, żeby nie powiedzieć wprost przestraszony tym, co go czeka. Zdążył polubić ich układ i nie chciał go kończyć. W takim razie może w ogóle nie powinien mu mówić o swoim małym nagięciu regóły?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Sro Sie 30, 2017 2:08 pm

Richard wszedł do sypialni kochanka bez pośpiechu, ubrany tylko w spodnie dresowe, z dłońmi schowanymi w kieszeniach. Powiódł spojrzeniem po młodym, wystawionym na jego widok, ciele i uśmiechnął się wąsko, kierując swoje kroki w jego stronę. Skinął lekko głową, nie wysilając się do werbalnego powitania, a skupiając na smacznych wargach, które dopiero co poruszyły się, przypominając o ich nocnych zabawach. Wciąż były lekko opuchnięte i zaczerwienione, a przynajmniej tak podpowiadała wyobraźnia wyższego mężczyzny, który wprawdzie dopiero co wrócił spod prysznica, ale już zaczął się zastanawiać, jak szybko będzie mógł je nakłonić do nowych zabaw.
Uniósł brew wysoko, gdy usłyszał polecenie, ale posłusznie podszedł do okna. Nie zamknął go jednak - jak na jego oko wciąż pomieszczenie się wystarczająco nie przewietrzyło, a poza tym... Było niewielkie. Stosunkowo. W pewnym sensie.
- Zamknę, jeśli wstaniesz i zrobisz mi śniadanie. - Postawił warunek, spoglądając na młodego aktora wyzywająco, zakładając dłonie na piersi i opierając się bokiem o ścianę, tak by częściowo owiewało go chłodne powietrze, ale zarazem mógł spoglądać na drugiego mężczyznę. - Teraz - uściślił jeszcze, uśmiechając się odrobinę szerzej, jakby tylko czekając na prowokację, by podejść i wytarmosić kochanka za uszy. Ich rozrywki były całkiem przyjemne, nie mógł powiedzieć, by narzekał na jędrne i chętne ciało, które ulegało jego życzeniom, ale... Ale z każdym kolejnym kąskiem nabierał ochoty na więcej. Miał wrażenie, jakby całe swoje życie zmarnował - nie, może nie zmarnował ale na pewno zaprzepaścił parę dobrych okazji - i chciał teraz spróbować wszystkiego. Był ciekaw, jak daleko może się posunąć, jak wiele rzeczy ominął, mimo że sprawiają nieziemską rozkosz. Chciał wszystko wypróbować na Marshallu. Wszystko.
Nie dostrzegł zdenerwowania kochanka - może to była kwestia zdolności chłopaka, może faktu, że nie znali się jeszcze tak dobrze, a może... Może po prostu Thorn nie znał się tak dobrze na mowie ciała i relacjach międzyludzkich - przynajmniej, jeśli chodziło o tego typu kontakty. Ciężko stwierdzić.
- Wstawaj, niedługo będę musiał jechać do pracy - mruknął, wskazując lekko głową drzwi. Nie tłumaczył się, dlaczego akurat w sobotę, niedługo po świcie, będzie musiał znów zawitać do swojego gabinetu - wydawało mu się to zupełnie nie na miejscu. Nie było interesem nikogo wiedzieć co robił, kiedy i dlaczego.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Czw Sie 31, 2017 12:13 am

Zaśmiał się głośno i perliście na polecenie starszego mężczyzny. Spojrzał na niego szeroko otwartymi oczami, jakby próbując się upewnić, że ten mówi poważnie. - I czego jeszcze Pan sobie życzy? – zapytał w końcu, podnosząc się z pozycji leżącej tak, by stanąć na klęczkach obok Richarda. Łóżko wyrównywało nieco powstałą różnicę wzrostu i mógł swobodnie spojrzeć mu w twarz. - Potrafię wiele, naprawdę sporo rzeczy, ale robienie śniadania nie należy do jednej z nich – znów się zaśmiał, tym razem o wiele krócej. Czuł na twarzy oddech mężczyzny, co dodatkowo budowało powstałe między nimi napięcie, całkiem przyjemne musiał dodać. - Chyba że uznasz za śniadanie coś innego - jego uśmiech ponownie nabrał drapieżnego wyrazu, a zwinne palce powędrowały po ciele biznesmena, by spocząć na jego miednicy. Przez moment bawił się krawędzią jego spodni, nie przerywając kontaktu wzrokowego. I co teraz zrobisz, co? W jego głowie pojawiło się mnóstwo scenariuszy z ponownym wylądowaniem w łóżku na czele. Zanim jednak Richard miał okazję cokolwiek zrobić, Louis odsunął się, obrócił napięcie i w kilka kroków dotarł do swoich porzuconych na środku pokoju bokserek. - Muszę wziąć prysznic. – oznajmił i ruszył do drzwi.
Gdy się wydawało, że już przekroczy próg i zniknie w łazience, zawahał się. Stał tak w futrynie drzwi bijąc się z myślami. Czuł się trochę… odrealniony. To chyba to słowo. Niedospanie w połączeniu z bardzo wczesną godziną i wcześniejszym wysiłkiem fizycznym tworzyły w nim właśnie takie uczucie nierealności. Nawet powoli zapominał o wcześniej ogarniającym go strachu. No bo co mu może zrobić? Co najwyżej go wyrzuci i znajdzie sobie innego dzieciaka do zabawy. Nie, mnie akurat lubi. Ma do mnie słabość. Na jednej szali, a na drugiej: To nie tak, że jesteś jakiś niezwykły. Ile go znasz? Znów się zaśmiał. Tym razem całkiem do siebie, zupełnie zrezygnowany. -Wiesz, powiedziałem o tobie kumplowi. – słowa wyleciały z jego ust zanim zdążył się powstrzymać. Może mądrzej byłoby mu to obwieścić już po prysznicu? Cóż, teraz to i tak nie ważne. „O tobie” no bo przecież nie „o nas” to by było bardzo głupie, bo przecież nie było „nas”, to nie był związek. Musiał to kumplowi mocno podkreślić, ale zrozumiał dosyć szybko. Wiadomość o kolejnej znajomości Louisa nie była niczym dziwnym, raczej wiek nowego partnera, do tej pory sypiał raczej z młodszymi od siebie lub niedużo starszymi. To duży skok. Nie narzekał. Jak na razie bawił się znakomicie. Ciekawe, jak długo to jeszcze potrwa? A sam kumpel, a może raczej już „przyjaciel” nie należał do bardzo oceniających osób. Wiadomość przyjął ze spokojem, może z lekkim zmartwieniem. Louis aż zaczął się zastanawiać dlaczego nie przyciągają go tacy mili goście, gotowi zawsze podciągnąć go na duchu. Przypomniał sobie, gdy następnym razem spotkał się z Richardem. Gdy patrzył na kumpla czuł zupełne nic. Patrząc na Richarda czuł jakby wszystko.
Nie odwrócił się, po prostu ruszył przed siebie do łazienki. Dość przyspieszonym krokiem, trzeba dodać. Jakby się obawiał, że zostanie wyrzucony z mieszkania zanim zdąży się oporządzić. Zamknął za sobą drzwi, ale nie na klucz. O takie barbarzyństwo, jak wtargnięcie do łazienki kochanka nie podejrzewał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Czw Sie 31, 2017 1:25 pm

Thorn słuchał odpowiedzi chłopaka w milczeniu, czekając aż ten przejdzie do bardziej interesujących ripost. Jak podejmie wreszcie decyzję, która będzie satysfakcjonująca dla obu stron, można by rzec. Ostatecznie przecież, mógł przeżyć bez tego śniadania - a taki smaczny kąsek, wpatrujący mu się w oczy i wodzący palcami... To była zupełnie inna sprawa.
Taka, która z każdą chwilą coraz intensywniej domagała się rozwiązania.
Mimo to, prezes ani drgnął. Był cierpliwy. Wiedział, kiedy zaatakować, kiedy sięgnąć po sukces, ale... W tym momencie nie odczuwał tej presji. Tylko się ze sobą bawili. Mógł na chwilę zrezygnować z walki i kontroli nad wszystkim, a poddać się woli i decyzjom kogoś innego. Chociaż na chwilę.
Uniósł brew wysoko, gdy młodzieniec nagle się odsunął. Richard niemal podjął decyzję, że pora go pocałować i popchnąć na łóżko, bo tak długo zwlekał z konkretnymi działaniami... A tu niespodzianka.
- Już niczego ta młodzież nie potrafi... - mruknął, kręcąc głową z pewnym niedowierzaniem, wywracając oczami i obracając się na pięcie, by wobec tego własnoręcznie przyrządzić coś do jedzenia - zarówno dla siebie, jak i dla niego. Tyle obietnic dwudziestolatek pozostawił wiszących w powietrzu, a ostatecznie się wycofał, przedłużając wyczekiwanie do kolejnego razu. Kolejnego dociśnięcia tego młodego, chętnego ciała, do materaca. Dając szansę na wymyślenie czegoś więcej, niż tylko szybkie, gwałtowne zbliżenie, zakończone cichym okrzykiem w jego szyję.
Z tych myśli, przyjemnie rozgrzewających podbrzusze i tylko zwiększających zainteresowanie momentem, w którym znów skupią się tylko na rozkoszy, a nie podstawowych potrzebach fizjologicznych, takich jak jedzenie czy czystość, wyrwał go głos aktora. Prawdę powiedziawszy, Richard w pierwszej chwili nie zrozumiał komunikatu, którym został obdarzony. Wpatrywał się w plecy, tyłek i łydki kochanka, wyłapując ślady swoich dłoni i ust, które pozostawiły na jasnej skórze wyraźne dowody na to, jak spędzili noc, zastanawiając się, czy zęby też prezentowałyby się tak dobrze, a potem - nagle i bez ostrzeżenia - przybyła do niego rzeczywistość.
Powiedziałem o tobie? Co to w ogóle miało znaczyć?
Mężczyzna zamrugał, a jego kochanek znikł za drzwiami. Poniżej godności bruneta byłoby pójście za nim i domaganie się wyjaśnień - wobec czego skierował jednak swoje kroki do kuchni, a tam przygotował kanapki. Nie poświęcił ani jednej sekundy na rozważania, co też Marshall miał na myśli. Było to kompletnie nieistotne i stanowiłoby dywagacje w kwestii, w której nie miał wszystkich informacji.
Oparł się o blat i zaczął konsumować jedną bułkę, czekając na powrót aktora. Gdy ten wreszcie się pojawił, powitało go natychmiastowe, konkretne pytanie:
- Co powiedziałeś o mnie swojemu kumplowi?

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Czw Sie 31, 2017 9:30 pm

I miał rację. Żadnego pukania, żadnych pytań, tylko cisza przerywana krokami po drugiej stronie mieszkania. Nawet najbardziej niewinny dźwięk wydawał mu się podejrzany, ale już specjalnie go to nie dziwiło. Richard albo się nie wkurzył, albo jeszcze się nie wkurzył, albo wkurzył się, ale nie daje tego po sobie poznać. Ta ostatnia opcja podobała mu się zdecydowanie najmniej, bo jak już wcześniej ustalił, kompletnie nie miał pojęcia, jak sobie z nią poradzić.
Prysznic nieco go zrelaksował. Ciepła woda spływająca po całym jego ciele, czegóż chcieć więcej? Aż miał ochotę stąd nie wychodzić. Właściwie im dłużej przebywał w łazience, tym mniej miał ochotę z niej wychodzić. Za progiem będzie musiał sobie poradzić z życiem, z odpowiedzialnością za swoje słowa! Trochę go to przerastało, szczególnie o tej godzinie. Prysznic również go ożywił, czuł się bardziej rześki, bardziej „na miejscu”. Westchnął i spojrzał w lustro. - Może da spokój tej ślicznej buźce? – mruknął do siebie po czym wciągnął na siebie bieliznę. Zorientował się, że była to jedyna część garderoby, którą aktualnie posiadał, bo cała reszta została w pokoju. No cóż, nie żeby się czegoś wstydził. Tak więc w obcisłych bokserkach i z blefowaną pewnością siebie wyszedł z łazienki.
Do Richarda podszedł jak gdyby nigdy nic, wziął kanapkę, ugryzł. Nie patrzył mu jednak w oczy. Pytanie zawisło między nimi i trochę musiał się w sobie zbierać zanim na nie odpowiedział. Wpierw westchnął, przestał rzuć, połknął, przeniósł wzrok z kanapki na blat. - Nie wiem. Wszystko. – nastąpiła długa pauza, jakby zbierał myśli. Miał problem z wymienieniem konkretnych cech, które podał przyjacielowi. Wiedział, że rozmawiali o Richardzie, że rozmawiali o nim długo, bardzo długo. Ale co dokładnie mówił? - Ile masz lat, gdzie pracujesz, co najbardziej lubisz… – same interesujące fakty. Gdyby przyssał się do tego jakiś brukowiec pewnie mieliby o czym pisać. „Pewnie”, bo Louis nie czytał gazet i nie był pewien na sto procent jakie tematy ich interesują. A może partałoby się zorientować, tak na wszelki wypadek, gdyby Richard zaszedł mu mocno za skórę? Chociaż z drugiej strony jemu też to nie robiło najlepszej opinii. Szybko odrzucił ten pomysł. Jeszcze by to do niego przylgnęło i musiałby zmieniać nazwisko jednocześnie licząc, że z wiekiem zmienią mu się rysy twarzy. Nie, zdecydowanie lepiej poszukać innej drogi ewentualnej zemsty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Czw Sie 31, 2017 11:56 pm

- I nie przyszło ci do głowy, że powinieneś to wcześniej ustalić ze mną? - spytał brunet, odkładając talerz na blat i zakładając dłonie na piersi. Uniósł brew wysoko, ani myśląc odwrócić spojrzenia i pozwolić się młodemu mężczyźnie gdzieś zaszyć, albo przybrać bardziej pokerową twarz. Obserwował go z uwagą, wyłapując wszystkie drgnięcia, nerwowe gesty, mrugnięcia i wzrok podziewający się po całej kuchni, byle tylko nie napotkać Richarda.
Thorn niemal wywrócił oczami, obserwując te - jakże niedojrzałe - reakcje.
- Albo, ewentualnie - tak tylko strzelam - mógłbyś ograniczyć się do niezbyt osobistych faktów? - podsunął tonem, który sugerował tak ułudną sympatię i łagodność, że nawet dziecko by w nią nie uwierzyło. Odsunął talerz od aktora, nie pozwalając mu chwycić kolejnej kanapki i manewrując nim tak, że półnagi mężczyzna zderzył się z nim i wreszcie został zmuszony do spojrzenia prosto w twarz. Uniósł brew ponownie, chwytając go za podbródek mocno, pewną dłonią, nie pozwalając tak łatwo się wywinąć z uścisku.
Nie był zadowolony i to można był stwierdzić bez żadnego problemu. Z drugiej strony, nie wyglądał też tak, jakby planował swoim kochankiem rzucać, wyklinać go i szykować umowę o poufności.
- I co osiągnąłeś, opowiadając mu o mnie? - spytał po chwili, dmuchając ciepłym powietrzem w usta chłopaka, przesuwając palcami drugiej dłoni po jego boku, delikatnie go drażniąc, a jednocześnie wzmacniając poczucie... Zagrożenia? Bezradności?
Obserwował go uważnie, chłodnym i opanowanym spojrzeniem, nie wypuszczając ze swojego uścisku, nie dając się oderwać, nie podnosząc też głosu, a spokojnie wbijając kolejne werbalne szpile we - wcale nie tak niewinnego - aktora.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Pią Wrz 01, 2017 12:22 am

- Ustalić to z tobą? A co tu jest do ustalania? I tak długo mi zajęło zanim mu powiedziałem, wiesz? Starałem się! – roześmiał się ironicznie. Jasne, starał się. Nie, naprawdę się starał. Ale przyjaciel naciskał. Wiedział, że Louis ma kogoś nowego i się martwił, co takiego znowu wymyślił. Po ostatnim gitarzyście-narkomanie nie wiedział czego się spodziewać. I rzeczywiście prezes po czterdziestce zdecydowanie nie był tym, czego się spodziewał. Louis lubił zaskakiwać.
- Ale jak to, przecież te najpikantniejsze są najciekawsze! – był z niego jeden wielki plotkarz, co tu dużo mówić. A i przyjaciel trochę ciągnął go za język próbując ustalić czy zły pan biznesmen nie próbuje przypadkiem wciągnąć go w coś nieciekawego. Koniec końców uznał, że jednak nie i to prędzej Louis wciągnie w coś jego. Trudno stwierdzić na ile w tym prawdy, ile manipulacji Louisa i zniekształconych wyobrażeń kumpla.
-W zamian dostanę kilka miesięcy spokoju. Wiedział, że się z kimś spotykam i próbował to ze mnie za wszelką cenę wyciągnąć. Martwi się o mnie, wiesz? Przyjaciele tak robią. – nie, wcale nie sugerował, że Richard nie ma przyjaciół. On sam właściwie też nie miał. Miał dużo znajomych, ale przyjaciela właściwie tylko jednego. Teraz jak o tym pomyślał, było to nawet trochę smutne. - Wiesz, jesteśmy blisko, zazwyczaj mówię mu o wszystkim. – mówiąc to patrzył na niego wzrokiem, który chyba chciał dodać ”Jesteś zazdrosny?”, ale nie odważył się dodać tego na głos. Zazdrość była śmieszna, szczególnie ta bezpodstawna. A tutaj zdecydowanie nie widział żadnych podstaw.
- No i co mam teraz zrobić, hm? – bardzo leciutka prowokacja, na większą jakoś w tym momencie nie było go stać. Mógłby zasugerować ”Ukarzesz mnie?”, ale ten pomysł był tak banalny, że nasuwał się sam. Patrzył na niego już pewniejszym wzrokiem, uśmiechając się nieco ironicznie, szelmowsko. Mógłby łatwo rozładować napięcie między nimi, doprowadzić do tego, co wisiało w powietrzu od rana, ale nie o to chodziło. Może i zrobił źle, sprawa dyskusyjna, więc czas zagrać złamanego i uległego. Raz na jakiś czas może zrezygnować z udawania księcia i pobawić się w kogoś innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Pią Wrz 01, 2017 2:34 pm

Ani wzmianka o przyjaciołach, ani spojrzenie sugerujące pytanie nie ruszyły Richarda. Nie był zazdrosny. Nie był nawet odrobinę zirytowany. Nie czuł się też samotny przez to, iż nie posiadał tak zaufanych przyjaciół. To wszystko były troski, które musiałyby najpierw znaleźć jakiś... Sens. Przyczynę. Konkretny powód, dla którego miałby przejąć się drugim człowiekiem i tym, co ten o nim myśli.
Nie podobało mu się natomiast to, że świat nagle mógł dowiedzieć się o nim więcej. To nie było mile widziane. Był prezesem firmy, która świetnie prezentowała się na rynku i nie chciał tego zmieniać tylko dlatego, że jeden szczeniak uznał, że opowie nie tej osobie co trzeba, trochę pikantnych szczegółów. Nieistotne było to, że Richard Thorn lubił taki kolor i taką pozycję w łóżku - istotne było to, że prezes olbrzymiego przedsiębiorstwa miał takie a takie fetysze, które można było odpowiednio podkoloryzować - i nagle imperium budowane przez lata byłoby zagrożone.
- Myślę, że zrobiłeś już dosyć - powiedział chłodniej, odsuwając wreszcie usta od kochanka. Budowane napięcie nagle trochę umarło, gdy mężczyzna całkiem odsunął od siebie młodzieńca i przystąpił do konsumpcji kanapek, ignorując roznegliżowane ciało, o którym jeszcze nie tak dawno temu fantazjował. 
- Nie są dla mnie istotne twoje pobudki, ani komu co powiedziałeś. Nie zamierzam jednak w środku nocy odebrać telefonu z informacją, że mamy kryzys, ponieważ ktoś nie potrafił trzymać języka za zębami - powiedział po chwili grobowej ciszy, nie wyduszając z siebie nadal żadnych emocji, oprócz tego - nagle narzuconego - dystansu w głosie. - Tak jak ja ustalam kiedy i gdzie się z tobą spotkam, tak samo mogliśmy ustalić, co konkretnie możesz powiedzieć, a co lepiej, byś zachował dla siebie. Tak zachowują się dorośli.
Bum. Różnica wieku pomiędzy nimi znów stała się wyczuwalna. Tak, jakby czterdziestopięcioletni mężczyzna zmienił się z kochanka w ojca - co, powiedzmy sobie szczerze, teoretycznie nie było tak bardzo niemożliwe - który aż za bardzo był zawiedziony dziecinną postawą aktora. Oczywiście, lubił w nim ten zapał i chęć zabawy. Młodzieńczy entuzjazm, można by rzec. Spontaniczność.
Niestety, najwidoczniej miała też pewne wady.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Pią Paź 27, 2017 2:19 pm

- Serio? Tylko na tyle cię stać? – wycedził. Różnica wieku, jakby to mu kiedykolwiek przeszkadzało i cokolwiek zmieniało. W istocie przybrał jedną ze swoich masek. Bardzo bladą i twardą, zupełnie niewzruszoną słowami biznesmena. Tak naprawdę coś jednak się w nim ruszyło. Był zły, że mężczyzna wyciąga na wierzch kartę, której nie mógł zaprzeczyć. Przecież nie zmieni swojego wieku. Zmrużył oczy i powoli zaczął rzuć kanapkę. To by było na tyle, jeśli chodzi o dzisiejszy dzień. Został bardzo łatwo zepsuty. Cóż, następnym razem po prostu nie będzie z nim szczery, to wszystko. Trudno powiedzieć czy przez tę różnicę miał jakiś kompleks, czuł się gorszy, mniej wartościowy przez braki w doświadczeniu życiowym. Nie, on nie miewał kompleksów. A może to zwykłe wyparcie?
Skończył jeść w milczeniu. W pokoju panowała lodowata atmosfera, która jak na razie mu odpowiadała. Dość dosadnie prezentowała to, co myśli o jego słowach. Ruszył się w stronę sypialni. Niespiesznie pozbierał swoje ubrania i zaczął je zakładać. Postanowił nie przejmować się niczym. Ani jego wzrokiem, ani ewentualnymi komentarzami. Stanął przed nim w pełni ubrany, z kurtką w ręce. - Mogę już iść, czy masz mi jeszcze coś do powiedzenia? Może jakieś specjalne życzenia na kolejne, ewentualne spotkanie? – mówił bardzo spokojnie, chociaż w środku wcale taki nie był. Ktoś, kto znał go trochę dłużej bardzo łatwo mógłby powiedzieć, jak ta sytuacja go ubodła. Spodziewał się wszystkiego łącznie z „Nie będzie kolejnego spotkania” i już przygotowywał jeden ze swoich najironiczniejszych uśmiechów. Zdecydowanie wolał wcześniejszą atmosferę. Czuł się w niej pewny siebie, pływał w niej, jak delfin. A teraz? Wszystko było takie zimne i kwaśne, takie typowe. I to przez kilka słów, do których się przecież przyznał. Zdobył się na chwilę szczerości i dostał po dupie. Nie żeby to w jakimkolwiek stopniu umniejszało jego winie. Po prostu tego nie widział. Lub nie chciał widzieć. Postanowił chować urazę i iść w zaparte. Próbować wyższością zamazać tę ogromną różnicę, która ich dzieliła. Bo przecież co może być trudnego w wymazaniu go z życia? Ludzie przychodzą i odchodzą. To nie tak, że robi mu to jakąś różnicę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Sob Paź 28, 2017 1:26 am

Richard obserwując zachowanie młodszego mężczyzny zaczął się zastanawiać nad tym, dlaczego w ogóle zaczęli tę relację. Jak do niej doszło? Co go podkusiło, by zaangażować się w - czysto seksualną wprawdzie - relację z kimś, kto mógłby być jego synem? Z kimś, kogo nie uznałby za wartego przyjęcia do firmy, bo jest zbyt młody i nadawałby się tylko na tymczasowego stażystę? Miał pretensje do dzieciaka, gdy to on powinien był wcześniej wyznaczyć zasady, dzięki którym obaj wiedzieliby, na czym stoją.
Z drugiej strony - czy chciał, by ten aspekt jego życia był tak dobrze zorganizowany i "od linijki"? Czy nie próbował od tego uciec, chociaż na chwilę, spotykając się potajemnie z młodym aktorem, chłonąc jego entuzjazm, naiwność i emocjonalność? 
Westchnął ciężko, zmęczony walką racjonalności z impulsywnością. Potarł palcami czoło, na chwilę zamykając oczy - a dokładnie tę chwilę wybrał jego kochanek, by oddalić się z urazą do drugiego pomieszczenia. Biznesmen ani myślał za nim biegać i próbować wyjaśniać swój punkt widzenia. Od lat nie był w takiej pozycji i ani myślał nagle się w niej znaleźć. Jednym był młodzieńczy entuzjazm i rozwiązłość, a drugim dopraszanie się o uwagę.
Gdy jego oczom ukazał się ubrany (i wysoce zirytowany) Louis, Thorn zdał sobie sprawę, że jednak będzie musiał spróbować się z nim porozumieć, bo cała ta sytuacja została źle zrozumiana przez naburmuszonego chłopaka. 
- Myślę, że źle odebrałeś moje słowa - oznajmił, nadal nie ruszając się ze swojego miejsca. - Mówiąc "ustalam" miałem na myśli nie wydawanie rozkazów, a zwykłą czynność pomiędzy dwoma osobami, które chcą dojść do pewnego porozumienia. - W ostatniej chwili powstrzymał się przed wytknięciem wieku kochanka po raz drugi. Nie dlatego, że nie chciał go zranić, a z czysto praktycznych pobudek - z zatrzaśniętymi przed nosem drzwiami raczej niczego nie ustali.
- Założyłem, że jesteś świadom mojej pozycji i tego, jakie konsekwencje mogą dla mnie i mojej firmy mieć jakieś gorące ploteczki, które dosłyszał ktoś, kto nie powinien. Twoje "parę miesięcy spokoju" może mnie kosztować wiele miesięcy koszmaru i grube pieniądze. I nawet - w tym miejscu podniósł palec - jeśli twój przyjaciel nie pobiegł ani nie pobiegnie do żadnej gazety z gorącymi nowinkami, to może wygadać się komuś, komu nie powinien, albo ktoś może waszą rozmowę dosłyszeć. Chcesz wejść do świata show biznesu, chyba masz jakieś wyobrażenie, jak on działa, czyż nie? - Uniósł brew, wreszcie przerywając monolog.
Nie odpowiedział na pytanie - chciał najpierw coś ustalić, nim podejmie kolejne decyzje. 
Poza tym, Louis mógł go szantażować. Żądać pieniędzy. Wybić się na gorących ploteczkach i spaniu z odpowiednią osobą. Może Thorn Computer Inc. nie było jeszcze żadnym Applem, ale odpowiednio sprzedana historyjka mogła poruszyć opinią publiczną - szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę Isabelle i jej uwielbienie dla mediów.
Mogło się rozpętać piekło, które zniszczyłoby jego firmę, dla której poświęcił całe swoje życie - tylko dlatego, że zapragnął nadrobić trochę zaległości z młodości i zaszaleć. 
No i kto tu był bardziej głupi, on czy Marshall?

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Nie Paź 29, 2017 7:41 pm

Louisa trudno było nazwać intelektualistą. Był aktorem, co wymagało od niego zaangażowania umysłowego. Inna sprawa, że nie był w swojej robocie najlepszy („jeszcze” jak twierdził), a i wymagała od niego bardziej inteligencji emocjonalnej. Więc czy Marshall był głupi? W pewnym stopniu na pewno. Był przede wszystkim młody, pływał na emocjach i nie za bardzo myślał o konsekwencjach (często żeby później żałować). Trudno było znaleźć drugą tak nieracjonalną osobę.
Po pierwszych słowach mężczyzny, twarz aktora zaczęła idealnie oddawać to, co czuł. Czyli wysokie niezadowolenie. Złamało się ono wprawdzie po rozwinięciu myśli. Nie wiedział za bardzo co zrobić. Nie chciał się zbyt szybko przyznawać do błędu, brać całą winę na siebie, to byłoby do niego zupełnie niepodobne. Czekał więc na dalsze słowa i chyba słusznie, bo im dłużej Richard ciągnął swój monolog, tym bardziej ściągały się brwi na jako tako spokojnej twarzy Louisa. - W ogóle mi nie ufasz – stwierdził w końcu – Nie pobiegłem do pierwszego lepszego brukowca z gorącymi nowinkami tylko rozmawiałem z osobą, która wie o mnie wszystko. I to też, zauważ, nie od razu. – mówił spokojnie. Na początku z pewną typową dla siebie manierą, ale im dłużej ciągną, tym naturalniejszy stawał się ten spokój, co nawet trochę go zaskoczyło. Zbliżył się o krok i położył rękę w miejscu, gdzie szyja kochanka łączyła się z ramieniem, dłoń powoli zjechała na jego pierś. –Nie pomyślałem, że tak się o to boisz. To wiele zmienia. – „przepraszam” siliło mu się na usta, ale tu znów dała o sobie znać jego zaciekła strona. Tyle wystarczy. Nie będzie się za bardzo roztkliwiał przed osobą, z którą nie łączy go znów tak wiele. To tylko układ, który im obu pasował. Kiedyś bardziej, teraz trochę mniej, ale jakoś się ciągnął. –To naprawdę wiele zmienia.
Nigdy nie myślał o tym, co będzie dalej. No bo co miałoby być? Biznesmen mógłby być jego ojcem. Kiedyś po prostu wkurzy się na niego za bardzo, być może za błahe nieporozumienie, żeby nigdy więcej już nie wrócić. Zerwanie tego, co mieli było takie proste, że aż się lekko uśmiechnął. Spojrzał mu w oczy. Na twarzy aktora malowała się powaga, delikatnie przeszyta tym, czego z siebie nie wyrzucił. Wyglądał prawie że niewinnie. Otworzył usta by coś powiedzieć, ale w pierwszym momencie się zawahał. Nastąpiła długa pauza, którą przerwał niepewnie i z trudem. –Naprawdę musisz już iść? – jego głos był cichy, zupełnie pozbawiony niedawnego gniewu. Czuł się źle. Tak po prostu. Nie potrafił dokładnie tego sformułować, ale chyba potrzebował się upewnić, że między nimi wszystko w porządku. A wszystko przez tą cholerną myśl, jak łatwo byłoby to zakończyć. Nie chciał się do tego przyznawać nawet przed samym sobą, ale szkoda by mu było tak po prostu odwrócić się, wyjść i nigdy nie wrócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Czw Lis 02, 2017 7:49 pm

Reakcja młodzieńca nie zaskoczyła specjalnie biznesmena. Gdy wreszcie zaczął brać pod uwagę nie tylko zalety swojego kochanka, wynikające z jego wieku i naiwności, wszystko nabrało większego sensu. Z ich dwójki to właśnie on, starszy i bardziej doświadczony, powinien być świadom wszystkich konsekwencji swojego zachowania i podejmowanych decyzji, nie Louis. Oczywiście, byłoby to bardzo miłym zaskoczeniem, gdyby aktor potrafił spojrzeć trochę dalej niż czubek własnego nosa, ale - niby dlaczego? Thorn wcale nie szukał rozsądnego i zorganizowanego partnera. Wręcz przeciwnie, celował w jak największe przeciwieństwo własnej osoby i tego, co reprezentowali ludzie w jego otoczeniu. Nie powinien był obwiniać o konsekwencje swoich decyzji Marshalla.
- Tu zaufanie nie ma zupełnie nic do rzeczy - mruknął pod nosem Richard, nie odsuwając się, gdy poczuł dotyk na ramieniu - a później piersi. Bliskość młodego mężczyzny była mu przecież przyjemna - nawet w takiej, nie całkiem komfortowej, sytuacji. Nadal był bardzo przystojny, nadal czarował spojrzeniem, nadal miał apetyczne usta i zgrabną figurę. Czyż nie dlatego Thorn go wybrał? Nie ze względu na inteligencję, ale... Ciało.
Westchnął cicho, wsuwając dłonie we włosy kochanka i lekko go przyciągając do siebie. Złożył pocałunek na jego czole, lekko masując skórę głowy i powoli wdychając jego zapach. Czy powinien? Czy miał jeszcze chwilę czasu? Przymknął oczy, przez krótką chwilę bijąc się z myślami. Nie był świadom rozterek kochanka, ale jednak wiedział, że od jego decyzji bardzo wiele zależy. Od tego, co powie młodemu aktorowi.
- Jeszcze chwilę mogę zostać. - Zamruczał uspokajająco, nie przerywając delikatnego pieszczenia jego głowy i miękkich pocałunków, wciąż z dala od ust, ale powoli - przez policzki i nos - zmierzając w tamtą stronę. Uśmiechnął się wąsko, gdy wreszcie dotarł do tych apetycznych warg i naparł na nie językiem, wsuwając się do ciepłego, chętnego wnętrza. 
Znów czuł, jak ożywa. Cały chłód i dystans nagle stopniały, zniknęły, jakby nigdy ich nie było, a on znów nabrał wrażenia, że jest młodszy i wypełniony energią - tą, która wypełniała go na samym początku jego kariery. A może i mocniejszą, cieplejszą, bardziej uzależniającą? 
Mruknął, chwytając chłopaka za policzki, zachłanniej i gwałtowniej wpijając się w jego usta, obracając go ze sobą i dociskając do blatu, a potem wręcz wpychając na niego - usadawiając się między jego nogami, wygłodzony, jakby wcale nie spędzili razem większości nocy, zaplątani w prześcieradła i własne ciała.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KosmosChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 65
Personal space? No.

Cytat : *Star Trek Intro*
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Czw Lis 02, 2017 10:33 pm

-Dobrze- zdążył wyrzucić z siebie na półduchu zanim znów zatopił się w znajomej atmosferze i tak pożądanym dotyku. Nareszcie Richard odgonił chłód i kwaśność, zastępując je ciepłem i silnym zapachem swojego ciała. Zamknął oczy, czuł każdy pocałunek, każdy palec delikatnie masujący jego głowę. Powoli rozpłynął się pod tym uczuciem, zupełnie poddając się starszemu mężczyźnie. Czuł się jak to delikatne dzieło sztuki. Kruche, ale jakże docenione. A potem pocałunki się wzmogły, ciało przycisnęło go do kuchennego blatu. Sam już nie był pewien czego potrzebuje, czułości czy tej narastającej namiętności. Wybór został podjęty za niego już chwilę temu. Nic nie powiedział, bo przecież to nic nie znaczy. Nie jest ważną częścią jego życia i vice versa, nie potrzebował od niego delikatności. Oddał zachłannie pocałunek, w jednej chwili zapominając o całej kruchości, którą jeszcze przed chwilą sobą reprezentował. Jego dłoń, która jeszcze przed chwilą bezwiednie zacisnęła się w pięść, teraz wodziła ciekawie po torsie Richarda. Znów zaczęli ten taniec, taki znajomy, pewny. Poddawał się każdemu jego ruchowi, chyba nagle zbyt leniwy żeby na nie odpowiedzieć. W przerwie między pocałunkami uśmiechnął się do niego równiutkim szeregiem idealnie białych zębów, patrząc na niego spod wpółprzymkniętych oczu. Przez chwilę bardzo niezdecydowany czego chce. Jedno było pewne, nie poprosi o ciepłą bliskość, bo nie pozwoli mu na to jego duma. Nie potrzebował takich rzeczy, przecież nie był wrażliwcem. Pozostawał wybór między udawaniem wyniosłego księcia, które tak bardzo lubił, a… Zbliżył się do niego jeszcze bardziej, prawie opierając brodę o jego ramię po czym wyszeptał do jego ucha dwa prawie niedosłyszalne słowa ”Ukarz mnie”. Znów spojrzał mu w oczy, tym razem zupełnie bezwstydnie, uśmiechając się bezzębnie. Czekał.
Cokolwiek miało się stać, był na to przygotowany. Tak naprawdę listę wszystkich rzeczy, które może powiedzieć jednocześnie wcale nie mając tego na myśli, miał przygotowaną od momentu, gdy po raz pierwszy w ten sposób zażartował. Żart przerodził się w fantazję, która z kolei bardzo szybko miała przejść do rzeczywistości. Louis nigdy się nie bał wprowadzać fantazji w życie, nawet tych najdziwniejszych. Ta może do takowych nie należała, ale wszystko w swoim czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 232


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   Pon Lis 06, 2017 11:07 pm

Gorąco, które opanowało mężczyzn, zmniejszało oczywiste różnice do stopnia, w którym wydawały się kompletnie nieistotne. Zupełnie tak, jakby nagle wszystko, co ich dzieliło, zniknęło - wtedy, gdy Richard dawał się porwać pożądaniu i przestawali skupiać się na kwestiach, w których ważne było doświadczenie. To nie ono było istotne. Nie chodziło o ich życie, ani o to, jakie mieli stanowiska w tym prawdziwym życiu. W sypialni mogli pozostawić - niekoniecznie przyjemną - rzeczywistość za drzwiami, a skupić się na tym jednym, co ich połączyło. Na pasji. Bliskości. Żarze ciał, które idealnie ze sobą współgrały, chociaż wciąż się poznawały.
Thorn wreszcie czuł, że żyje. Że jakaś część jego osoby, dawno zakopana i zapomniana, wybudza się, otrzepuje, a potem ryczy i radośnie chwyta swoją ofiarę. Już nie była istotna racjonalność, przeczucia i lata doświadczenia w branży. Nie musiał odczytywać tego, czego ludzie nie chcieli mu pokazać. Nie musiał skupiać się na ich słowach. W tym momencie młody aktor był całkowicie szczery, piękny i pochłonięty odczuwaniem oraz pragnieniem poczucia czegoś więcej
Bardziej.
Mocniej.
Louis był całkowicie szczery, a Richard był za nim podążyć. Mógł w końcu być sobą.
- Miałbym przestać? - spytał z przekorą, słysząc prośbę (polecenie?) kochanka. Uśmiechnął się drapieżnie, wsuwając palce pod materiał jego koszuli i lekko drapiąc paznokciami jego gładką, jasną skórę. Wiedział oczywiście, o co tak naprawdę chodziło Marshallowi - bóg mu świadkiem, że sam też myślał o takiej, znacznie bardziej dojrzałej zabawie, ale... 
Czy byli gotowi do tego?
Bestia w Richardzie zaryczała potwierdzająco. Och, jak bardzo chciał stracić kolejne bariery, które narzucił sobie przez te wszystkie lata. Chciał gryźć, pieprzyć, miotać i zdobywać, dokładnie tak, jak wszystko inne - gwałtownie, z pasją, bez wahania. Jego strategia biznesowa była odbiciem jego żądzy - żądzy, których nigdy wcześniej nie mógł całkiem zaspokoić.
W ogóle zaspokoić.
Chwycił kochanka za biodra, mocno dociskając do siebie i wgryzając się w jego szyję, bez dalszego zawahania, z czystym, nieskrępowanym głodem. Aż zawarczał z zadowolenia, zaciskając mocno zęby, pozostawiając na Lousie ślad - a gdy ten zaprotestował z bólu (odruchowo?), chwycił go za włosy, szarpnięciem zmuszając do wygięcia szyi w bardziej uległym geście. Takim, który zaprezentuje tą jasną skórę, tylko czekającą na kolejne ślady.
Przejechał swoim zarostem po nagiej skórze, drapiąc, wdychając zapach kochanka i wręcz spijając delikatne, odruchowe reakcje jego ciała. Poczuł zmianę, gdy tylko ich zabawa weszła na inne, dotychczas niesprawdzone, rejony. Zamruczał. Wgryzł się po drugiej stronie szyi, równie bezlitośnie. Znów zawarczał. Chwycił palcami krocze kochanka, uciskając je boleśnie, może nie całkiem przyjemnie, ale szybko zmieniając to w intensywne pocieranie dłonią o materiał. 
Czuł, jak przez jego własne ciało przebiegło kilka dreszczy niecierpliwości zmieszanej z pożądaniem.
- A może zrobić z tobą wszystko, na co tylko miałbym ochotę... - wyszeptał niskim głosem, wprost do ucha młodzieńca.
Bestia w nim aż zamruczała z zadowolenia na tą myśl.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: The Less I Know the Better   

Powrót do góry Go down
 
The Less I Know the Better
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: