CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Filantropa i Królika fajne post-apo.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 67


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: Filantropa i Królika fajne post-apo.   Pią Wrz 01, 2017 3:40 pm


^Fabuła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 67


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: Re: Filantropa i Królika fajne post-apo.   Pią Wrz 15, 2017 1:52 am



» Vince Dawson
» Wiek trzydzieści lat • Urodzony piątego grudnia «
» Orientacja biseksualna • Stan cywilny zaręczony «
» Kolor włosów czerń • Kolor oczu błękit «
» Wzrost sto osiemdziesiąt trzy centymetry «
» Znaki szczególne blizna na lewym policzku i ramieniu; tatuaż przedstawiający łeb wilka na prawym ramieniu «

» Alice Moore
» Wiek szesnaście lat lat • Urodzona ósmego maja «
» Wzrost sto sześćdziesiąt pięć centymetrów «
» Kolor włosów ciemny blond • Kolor oczu zieleń «
» Znaki szczególne szczupła, niemal chłopięca sylwetka; niemowa «


Ostatnio zmieniony przez Usagi dnia Pią Wrz 15, 2017 7:25 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 287


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Filantropa i Królika fajne post-apo.   Pią Wrz 15, 2017 3:43 am

code
...
02570915-01
...
password
...
bastion
.
>(in) 62418E_SboUAss_
.
.
data accepted 
W E L C O M E

DARIUS REID

wiek: 31 lat

wzrost: 185 cm

waga: 80 kg

znaki szczególne: kod na lewym ramieniu; tatuaż Excalibura na całych plecach, złote dolne czwórki.

kolor włosów: ciemny brąz

kolor oczu: zielone

jednostka: SSoUA_01

klasyfikacja: do eliminacji

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 67


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: Re: Filantropa i Królika fajne post-apo.   Pon Wrz 18, 2017 12:48 am

Słońce barwiło już horyzont czerwienią, gdy natknęli się na bar. Mężczyzna, wyczerpany podróżą, przeszedłby obok lokalu obojętnie, nie zwróciwszy na niego większej uwagi, gdyby nie jego towarzyszka. Dziewczyna chwyciła go za ramię, a uścisk miała mocny, nieprzystający do niepozornej aparycji. Zatrzymał się w miejscu.
   - Tak?
   Alice wykonała kilka szybkich gestów, płynnie przechodząc od słowa do słowa. Zmarszczył brwi. Dziewczyna migała z taką ekscytacją i pośpiechem, że umknął mu nawet moment, kiedy zwyczajnie wskazała palcem bar.
   - Zwolnij. Nie wiem, o co ci chodzi.
   Wzniosła oczy ku niebu; Vince znał tę minę. W ich niewerbalnym słowniku widniała pod pamięć już nie taka, co, staruszku? lub nie wierzę, że nadal się nie nauczyłeś. Zawsze mylił te dwie. Allie pociągnęła go za ramię tak, by stanął twarzą do lokalu, a on poddał się jej bez sprzeciwu. Przed nimi z popękanego chodnika wyrastał budynek o podobnej fakturze, wciśnięty pomiędzy zabity deskami salon fryzjerski a inny klub, równie obskurny, lecz przy którym kręciło się o wiele więcej krzykliwie ubranych, usiłujących wyglądać na starszych niż w rzeczywistości nastolatków. Vince nie potrafił zdecydować, czy to dobry znak, upewniło go to jednak w przekonaniu, że trafił pod właściwy adres.
   Budynek ginął pod masą plakatów reklamowych i neonów; on wpatrywał się w jeden, wiszący tuż nad drzwiami. Jaskrawoczerwony, z zepsutym, migającym L.
   - To chyba tutaj. – Popatrzył na Alice, a ona uśmiechnęła się do niego zaczepnie. No jasne, przecież ja zawsze mam rację.
   Weszli do środka, spięci, niepewnie rozglądając się dookoła. Lokal był niemal pusty; nieliczni, zapewne stali bywalcy siedzieli przy stolikach, pochyleni nad kuflami, pogrążeni w myślach lub prowadząc rozmowy przyciszonymi głosami. Z głośników rozwieszonych pod sufitem sączyła się muzyka, młody wokalista wyśpiewywał czystym głosem swoją oderwaną od rzeczywistości, naiwną balladę o miłości.
   Usiedli przy barze, oświetlonym przytłumionym, białym światłem. Alice zdjęła kaptur. Z podkrążonymi oczami i włosami spiętymi w kucyk na czubku głowy wyglądała na jeszcze młodszą. Znudzona barmanka o ładniej, nieinteresującej twarzy obrzuciła ją lekceważącym spojrzeniem, po czym wróciła do równego rozprowadzania brudu po wyszczerbionym kuflu.
   - Nie serwujemy tu dziecięcego menu, skarbie.
   Dziewczyna zmarszczyła brwi, jakby z niezadowolenia, lecz mężczyzna wiedział, że z powodu muzyki i szumu rozmów zwyczajnie nie dosłyszała słów kobiety.
   - Nie – Vince pośpieszył z odpowiedzią, nim barmanka zdążyła zinterpretować jej minę jako oznakę nadchodzącego buntu – ale słyszałem, że można się u was napić z posrebrzanych szklanek.
   Barmanka przerwała swoje pasjonujące zajęcie i zmierzyła go wzrokiem. Być może nie przypominał ich zwyczajnej klienteli; był zbyt zestresowany, wymęczony, zbyt „nowy.” Z drugiej strony, nie powinna się dziwić. Po ostatnich wydarzeniach zapewne nie on jeden poczuł potrzebę, by się dozbroić. Albo była wyjątkowo taktowna, albo jej to nie interesowało, gdyż nie zapytała, skąd wie.
   - Szef jest u góry. – Skinęła głową w stronę drzwi przy barze. Vince wstał i machnął dłonią do Alice. - Pojedynczo – wtrąciła barmanka, zatrzymując Allie. - Ona zostaje.
   Mężczyzna otworzył usta, by zaprotestować, lecz Allie uciszyła go gestem. Dotknęła podbródka czubkami palców. Poradzę sobie. Wahał się przez chwilę. Ona nie była już mała, a on potrzebował tej broni. W końcu doszedł do wniosku, że tu, wśród ludzi, będzie bezpieczniejsza niż z nim na górze. Skinął głową, obrócił się na pięcie i zniknął za drzwiami dla personelu.
   Długo nie wracał. Alice siedziała przy barze, opierając policzek na dłoni i popijając wodę ze szklanki o cieniutkich ściankach. Z nudów zaciskała na niej palce, sprawdzając, czy pęknie, gdy stołek obok niej zaskrzypiał nagle pod czyimś ciężarem. Podniosła głowę, zaskoczona, i napotkała spojrzenie wpatrującego się w nią mężczyzny. Paskudna blizna przecinała jego prawy policzek, przez co uśmiechał się tylko połową twarzy.
   - Pozwolisz postawić sobie następnego? – Zerknął na jej prawie pustą szklankę, błędnie identyfikując przeźroczystą ciecz. Pokręciła głową, odwróciła się i wbiła wzrok w blat, mężczyzna jednak nie ustępował; albo nie interpretował sygnałów, albo miał je wybitnie gdzieś. Nieustannie próbował ją zagadywać, z każdym słowem nachylając się coraz bardziej, a ona marszczyła nos, czując bijący od niego smród alkoholu. - Nie bądź taka – zachrypiał, objął ją ramieniem w pasie i wsunął kciuk za krawędź jej spodni.
   Zareagowała instynktownie; wyszarpnęła nóż zza paska i przystawiła go napastnikowi do gardła. Nie miała w tym wprawy, nie oceniła dobrze odległości i czubek ostrza przeciął delikatną skórę, a wtedy z mężczyzny razem z krwią uleciało dobre samopoczucie. Chwycił ją za nadgarstek, wykręcił rękę i zrywając się ze stołka, docisnął jej twarz do brudnego blatu.
   - Ty mała dziwko... – W klubie zawrzało. Barmanka coś krzyknęła, kilka osób wstało od stolików, a Alice poczuła ciężką lufę na skroni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 287


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."

PisanieTemat: Re: Filantropa i Królika fajne post-apo.   Pią Wrz 29, 2017 5:41 am

Uciekał dniami i nocami, póki nie zgubił tropicieli w jednym z gęstszych lasów. Byli bardzo dobrze wyszkoleni, znali te same taktyki, mogli przewidzieć ruchy Dariusa, jednak było coś, czym mężczyzna różnił się od nich. Poznał, czym jest samodzielne myślenie. Swobodnie analizował wyuczone manewry ścigających go osobników i wykorzystał je do schowania się przed egzekucją. Jeden nieostrożny ruch i straciłby życie. Jeden szelest liści, złamanie gałązki o średnicy milimetra, a elektryczny topór wszedłby w bardzo bliski kontakt z jego delikatną szyją. Choć znając możliwości dowódcy, pierw skazaliby go na tygodnie tortur lub wysłali do obozu, by zniszczyć psychicznie i osłabić fizycznie. Później postawiliby go przed sądem, a wyrok brzmiałby "anihilacja" i słuch by po nim zaginął. Technologia wykorzystywana do sprawiania cierpienia, to najgorszy tor jakim szli ludzie. Jednak ich obrzydliwych, wyniszczonych dusz nie była w stanie naprawić nawet najlepsza maszyna czy najnowszy program. 
Tułał się przez kolejny dzień, w poszukiwaniu miejsca do odsapnięcia. Znalazł bar, wyglądający bardziej na melinę najgorszych zakał społeczeństwa i gdyby wciąż był na dawnym stanowisku, chętnie przeczesałby teren i wpakował kilka kulek w czaszki nieprzyjemnych osobników. Wszedł do środka, zamówił szklankę z jakimkolwiek alkoholem i usiadł w kącie pubu, obserwując przychodzących, wychodzących oraz barmanów. Jak cień, niezauważalny, zakryty po sam nos grubym materiałem. Na głowie miał kaptur. Nie wiedział czy sztab wyznaczył nagrodę za jego głowę, czy wolał załatwić go samodzielnie, ale przezorny zawsze ubezpieczony.
Nie wychylał się. Nie wypił nawet łyka z zamówionej szklanki. Jedyna przerwa, jaką zrobił to moment konsumpcji barowego jedzenia. Wszak był człowiekiem, potrzebował uzupełnić podstawy organizmu. Bez tego mógłby nie przeżyć kolejnych dni wędrówki. Wyszedł do łazienki, zmyć pozostałości po posiłku, dosłownie na pięć minut, a kiedy wrócił, zauważył intrygującą scenkę. Typowy fanatyk alkoholu zaczepiał niewinną niewiastę. Dariusowi w jednej chwili włączył się tryb obronny. Nie mógł pozwolić, by dziewczyna skończyła w łapach brudnego, agresywnego typa. Ludzie mimo zainteresowania, nie wiedzieli co zrobić. Chcieli pomóc, ale ich umysły nie kalkulowały sytuacji tak, jak robił to modyfikowany umysł Reida. Latami trenował szybkie podejmowanie decyzji, by nie zawahać się w istotnych momentach. Wielogodzinna nauka przydała się właśnie w tej chwili. Zaszedł napastnika od tyłu, przykładając mu do głowy lufę broni, wyglądającej na udoskonaloną wersję strzelby. Bez ostrzeżeń wystrzelił, przebijając na wylot jego łeb. Efektem owego strzału był również odrzut Dariusa na prawie metr, dziura w blacie oraz zszokowane miny całego pomieszczenia. Mężczyzna założył broń z powrotem na plecy, rozmasowując wcześniej obolały bark. Złapał zwłoki drania i jakby nigdy nic zabrał je na zewnątrz, wyrzucając do uliczki obok budynku. Wrócił do środka, by sprawdzić czy z dziewczyną wszystko w porządku. Barmanka stała jak wryta w ziemię, nie wiedząc co powiedzieć. Wyrzucić go? Zapewne zastanawiała się, czy i ona może zarobić kulkę, więc jakby nigdy nic wróciła do czyszczenia śliną kufli od piwa. Przynajmniej miała jednego błazna mniej. 
-Nic ci nie zrobił?- spytał zaatakowanej dziewczyny, jednak zamiast krótkiego "nie" dostał salwę szybkich gestów, których nie potrafił w tej chwili zrozumieć. Trafiła mu się niemowa, świetnie.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Filantropa i Królika fajne post-apo.   

Powrót do góry Go down
 
Filantropa i Królika fajne post-apo.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Fajne filmy :)
» Fajne Ksiązki
» Antidotum - wydanie wielkanocne. #3
» Fajna muzyka :)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: