CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Powracający znajomy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Powracający znajomy   Pon Wrz 04, 2017 12:06 pm

Kiedy XX znalazł starą zabytek sprzed wieków nie spodziewał się, że znajdzie w nim śpiącego wampira. I to nie byle jakiego wampira. Jego stwórce - YY. Tego samego, który pozostawił po lata temu bez wytłumaczenia. Teraz, gdy po wielkim śnie został obudzony musi zostać wdrążony w społeczeństwo. Zanim to nie nastąpi XX jest za niego odpowiedzialny.

XX - uke - Red Rose
YY - seme - veneziane

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Powracający znajomy   Sro Wrz 06, 2017 11:54 pm

Imię i Nazwisko: Elias/ Joshua/ Lionel/ Nathan Astor
Wiek: 488 lat - od kiedy został przemieniony.
Rasa: Wampir
Kolor Oczu: Jasno błękitne/ Czerwone (w zależności od głodu)
Kolor Włosów: Czarne
Odcień Skóry: Prawie biały
Wzrost/Waga: 179cm/69kg

Ciekawostki:

  • Nie przepada za kawą i gorzkimi rzeczami.
  • Urodził się w Anglii i cały czas posiada swoje włości oraz posiadłość. Nawet jeśli nie przebywa tam, a w Szwajcarii.
  • Od kiedy został wampirem przez całe swoje wieczne życie zostawał głową swojej rodziny, a następnie zostawał swoim synem i znów głową rodziny. Było to możliwe przez zmienienie niektórych służących w wampiry oraz pozostanie "tajemniczym rodem" czy coś w ten deseń. W każdym razie ludzie trzymali się z dala, bo głowa rodziny od pokoleń boryka się z jakąś-tam-tajemniczą-chorobą.
  • Zawsze kochał pieniądze. Nic dziwnego, że stworzył bank. Najgorszy czas miał w czasach zapaści giełdy, lecz po tym już tylko rósł w siłę.
  • Jest trochę pokaleczony i nie pozwala innym istotom podejść za blisko do siebie. Nie lubi być dotykany, nie chce się przywiązywać.
  • Ma miękkie serce, chyba że chodzi o pieniądze i interesy.
  • Uwielbia słodkie rzeczy, a na swoje ofiary wybiera głównie kobiety. Głównie dlatego, że ich krew jest słodsza. Główny powód przeciw - Nat uważa, że są irytujące.
  • Miał wzloty i upadki. Podczas jednego z takich upadków zmienił dwójkę bliźniaków w wampiry. Dosłownie słodziaki, o dziwo są mu za to wdzięczne. Nathan ma jednak wyrzuty sumienia - na zawsze zostaną 15-latkami.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 446


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Powracający znajomy   Pią Wrz 15, 2017 4:41 pm

Imię i Nazwisko: Jego prawdziwe imię to Firza, ale lubi wymyślać na poczekaniu inne imiona. Często przedstawia się jako Włoch – Antonio.
Wiek: Stary. Bardzo stary. Starszy niż myślisz. Ma 2364 lata.  
Rasa: Wampir
Kolor Oczu: Czarne
Kolor Włosów: Czarne
Odcień Skóry: Prawie biały, ale i tak widać u niego nieco egzotyczne rysy
Wzrost/Waga: 186 cm wzrostu. Waga trudna do określenia

Ciekawostki:

  • Uwielbia zapach róż i szampana. Zresztą, ogólnie uwielbia kwiaty.
  • Urodził się w starożytnej Macedonii w kręgu Aleksandra Wielkiego. Był nawet jedną z bliższych mu osób.
  • Został zmieniony po tym, jak rany zadane mu na polu walki okazały się zbyt poważne. Wampir, który go zmienił był wtedy bardzo słaby i przekazał mu równie słabą krew. Aktualnie więc byłby bardzo silny, gdyby tylko posilał się regularnie. Niestety to nie leży w jego zwyczaju i z tego względu owszem, trudno go zniszczyć, ale nie jest to niemożliwe tak, jak w przypadku innych wampirów w jego wieku.
  • To sprawiło, że przez pierwsze stulecia był niemal bezużyteczny, tym bardziej, że zwykł chodzić własnymi ścieżkami.
  • Czuje zamiłowanie do sztuki.
  • Znikanie z powierzchni ziemi to typowe dla niego zagranie, choć nie jest ono zbyt dobre taktycznie. Lubi się jednak trochę głodzić, aby potem z posiłku czerpać dodatkową przyjemność.
  • Uwielbia złoto. Naprawdę bardzo.  
  • Nie przepada za kobietami, nie traktuje ich jako równe sobie.
  • Zazwyczaj jest bardzo elegancki.  
  • Choć nigdy nie powiedział tego głośno, niekiedy zwykła doskwierać mu straszna samotność. Przez to raz na jakiś czas zmieniał osoby, które mu się podobały.
  • Bywa… przerażający. Nawet nie pod tym złym względem, ale dlatego, że zobaczenie go wzburzonego może okazać się niemożliwe. Nawet, kiedy faktycznie jest bardzo zły, uśmiech ledwo schodzi z jego ust.
  • Szybko dostosowuje się do „nowych światów” i nadrabia zaległości. Ostatni raz po ziemi chodził na przełomie baroku i rokoka.
  • Przerażają go nieco niektóre miejsca święte. Dla przykładu, nigdy nie wejdzie do Hagii Sophii czy Bazyliki świętego Piotra.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Powracający znajomy   Sob Wrz 16, 2017 1:26 am

- Kolejna rodzina poległa.
- Została zjedzona, haha...
Wampir podniósł spojrzenie znad ekranu komputera i spojrzał na dwójkę złotowłosych bliźniąt przed nim. Czy przeszkadzały mu teraz? Bardzo. Właśnie rozpatrywał nową umowę z klientem. Dość wyjątkowym i dość bogatym. Nie zamierzał się spytać błękitnookiej dwójki o czym mówią. Niedługo sam się przekona. Wyciągnął rękę w ich stronę i czekał aż to o czym mówią znajdzie się w jego dłoni. Podeszła do niego dziewczyna z pary i z uśmiechem od ucha do ucha włożyła w jego dłoń kilka kartek, po czym odsunęła się znów stając koło brata.
- To wszystko?
Spytał i bliźnięta kiwnęły do niego potakując kierując się od razu do wyjścia.
- Co zjemy dzisiaj? - spytała siostra chwytając brata za dłoń.
- Co powiesz na turystę? - zaśmiał się i zamknął za dwójką drzwi.
Nathan, bo tak miał teraz na imię, spojrzał na dokument. Z dniem dzisiejszym upadła jedna ze starych rodzin szlacheckich i ich dwór stał się własnością banku. Zwykły dokument, lecz jeśli ta dwójka postanowiła mu go dostarczyć osobiście oznaczało to, że powinien odwiedzić to miejsce. Zobaczyć ruinę po dawnych królach na włościach. Położył dokument, wyszukał gdzie znajduje się dwór. Kilka kliknięć i miał zmienione plany na następne trzy dni. Ze Szwajcarii nie było aż tak daleko do ruin we Francji, lecz na pewno nie zamierzał tego pokonywać samochodem. Samolot był jedynym wyjściem.
Wstał od biurka i spojrzał na miasto z góry. Jego dom nie był jakimś wysokim apartamentowcem, a został zbudowany na zboczu góry. Nowoczesna architektura. Nikt by kilka lat temu nie pomyślał o takich dziwactwach. Nat nie zamierzał marudzić. Google były bardzo przydatne. Tak samo GPS czy telewizja. Szkoda tylko, że coraz ciężej ukryć zwłoki po posiłku...
Po mniej więcej dwunastu godzinach już był w samochodzie jadącym z Francuskiego lotniska do ruin posiadłości. Bliźnięta zostawił w domu. Wziął ze sobą za to innego służącego. Był jego pomocnikiem w pracy oraz w domu. Jego rodzina już od czterech pokoleń zajmowała się jego życiem od tej bardziej ludzkiej strony. W zamian za dużą sumę pieniędzy oraz bezpieczeństwo musieli służyć w jego domu. Ze świadomością, że właściciel jest wampirem. No i nie tylko on.
Wysiadł z samochodu zsuwając z ułożonych włosów czarne okulary na nos. Światło słońca już dawno mu nie przeszkadzało, lecz nadal go nie lubił. Był nocnym stworzeniem. Powinien teraz spać. Jego oczy ujrzały wielką posiadłość. Między starymi dębami stał rozpadający się pałac. Nathan przeszedł się do ruin. Chciał je zobaczyć. Bliźniaki nigdy się nie myliły.
- Zostań. - powiedział do służącego, który kiwnął głową na znak, że zrozumiał polecenie i nie ruszył się z miejsca. Jego pan poszedł do przodu i po wyrwaniu drewnianych drzwi i odstawieniu ich na bok wszedł do środka.
Co widział? Miejsce, które na pewno było piękne kiedy lata temu zostało zbudowane. Potem ludzie, którzy tutaj mieszkali postanowili nic nie naprawiać i miejsce popadło w ruinę. Westchnął i zwiedził cały dom. Tam gdzie mógł wejść to wszedł. Na koniec zobaczył jedne zamknięte drzwi. Nie miał do nich kluczy. W sumie nie miał żadnych kluczy. Złapał za klamkę i wyrwał zardzewiałe drzwi jakby to było nic. Odrzucił je na bok i ujrzał strome schody w dół.
Piwnica?
Zszedł ostrożnie po schodach i zobaczył, że znalazł się w dość mrocznym i pachnącym stęchlizną miejscu. Czyżby sami mieszkańcy pałacu tutaj nie zaglądali? Po nieświeżości powietrza na to wychodziło. Piwnica była naprawdę gigantyczna. W końcu gdy doszedł do jej końca ujrzał coś na wzór trumny. Uniósł brwi do góry na znak swoje zaskoczenia, lecz to zaskoczenie udzielało się poza tym tylko w oczach. Zdjął okulary i obejrzał dokładnie trumnę nie otwierając jej. Nigdy nie wiesz co na ciebie wyskoczy ze środka. Zabrać ją? Otworzyć? Nie miał w tej chwili pojęcia. Najlepiej jej nie ruszać i zawiadomić odpowiednie służby o swoim znalezisku. Raczej policja nie będzie robiła problemów. Tylko... W tej trumnie coś mu nie pasowało. W jej głowie pojawił się obraz bliźniąt. Westchnął. Weźmie ten kamienny nagrobek ze sobą. Wyszedł z piwnicy i poinformował o swoich zamiarach resztę.
Trumna została załadowana i przetransportowana do jednej z jego willi we Francji. Została zbudowana bardzo dawno temu, lecz odkupił ją i odnowił. Trumna została wrzucona do garażu, bo cała piwnicy była wypełniona winem. W tym czasie Nathaniel siedział w swoich salonie piętro wyżej od trumny i popijał świeżą krew, którą dostarczył mu przed chwilą jeden ze stale tu przebywających wampirów. Jego służący z dawnych lat.
- Co zamierza pan zrobić z tą trumną? - spytał odstawiając szklaną wazę z krwią na stole tuż przed swoim pracodawcą i nie tylko.
- Otworzę i zobaczę co jest w środku. - odpowiedział odstawiając kieliszek i sięgając, aby nalać sobie więcej krwi. - Najpewniej dzisiaj. Nie chcę siedzieć tutaj za długo.
Zostawił bliźniaki samopas i bał się co za scenę z horroru zobaczy jak wróci. Były dość wulgarne i niewychowane jeśli chodziło o spożywanie posiłków. Brudziły wszystko w koło. Wypełnił kieliszek krwią i wstał kierując się do garażu, a za nim podążał młodszy wampir.
Stojąc nad kamienną trumną oddał kieliszek służącemu i położył ręce na brzegu trumny odsuwając pokrywę.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 446


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Powracający znajomy   Sob Wrz 16, 2017 2:49 pm

Kiedy układał się do swojej trumny, były lata dwudzieste osiemnastego wieku. Były to czasy, kiedy nie istniało jeszcze nawet USA, nikt nie spodziewał się tego, że Europa może kiedyś nie być tym wspaniałym, najbardziej ucywilizowanym kontynentem, który budzi zachwyt.
Były to czasy królów, dominacji wielkich krajów. Nie tak dawno zmarł Król Słońce i panowanie przejął zaledwie kilku, a potem kilkunastoletni Ludwik XV, później nazywany Ukochanym. Dramatyczny barok zastąpiły pastelowe kolory, wesołość i erotyzm. Na obrazach mężczyźni zaczęli zaglądać damom pod suknie, a te jawiły się jako porcelanowe pastereczki.
Okropność.
Jak to możliwe, żeby sztuka oraz ludzie znaleźli się w takim punkcie? Jak to możliwe, żeby z tak pięknego baroku wypełnionego złotem i dramatyzmem tak bezczelnie, bez żalu przerzucać się na pastelowe kolorki i tyle buńczuczności oraz flirtu? Chodząc po świecie, czuł coraz większą frustrację tym, co go otaczało. Zazwyczaj podchodził do tego z pewną ciekawością i nawet entuzjazmem, ale dni mijały mu z coraz większą irytacją, która w żaden sposób nie odbijała się na jego twarzy, gestach, nawet tonie głosu. Wszystko trzymał głęboko w sobie. Także swoje plany.
Zniknął nagle, układając się w swojej kamiennej trumnie. Już od momentu, kiedy zasunął za sobą pokrywę wiedział, że świat, do którego znów zawita, z pewnością go zadziwi. Jego drogi przyjaciel, wychowanek i kochanek z pewnością sobie bez niego poradzi. Jest przecież taki zaradny.
Niemal od razu pogrążył się w śnie. Śnie psychodelicznym, wypełnionym dźwiękami, nad których analizami się nie skupiał. Słyszał raz po raz dźwięki muzyki, słyszał krzyki i hasła wykrzykiwane przez zbuntowany lud w tysiąc siedemset osiemdziesiątym dziewiątym roku, a także później. Słyszał klawikord, potem fortepian. Dni zlały się w jeden, nie zwracał uwagi na żadną zmianę wokół niego. Nie wiedział, co dzieje się na świecie i czy warto otworzyć wreszcie oczy. Wydawało się, jakby nie obchodziło go już nic.
Do czasu, rzecz jasna.
Był tak pogrążony w swoim głębokim śnie, że nie zdawał sobie sprawy co dzieje się z jego miejscem słodkiego spoczynku. Nie miał pojęcia, że został gdzieś przetransportowany ani do kogo. Szczególnie do kogo.
Przebudzenie więc nadeszło niezwykle gwałtownie. Pierwsze dźwięki wydane przed kamienną pokrywę sprawiły, że wampir zaczął powracać świadomością. Z każdą sekundą, kiedy pokrywa przesuwała się bardziej, Firza coraz bardziej rozchylał powieki, aby zaraz otworzyć je całkiem.
To, co zrobił potem, było kwestią dosłownie kilku setnych. Przeciętny człowiek zapewne by nawet nie zarejestrował tego, co dokładnie się stało. Nie miałby ku temu szans. Także dlatego, że byłby martwy.
Podniósł się w mgnieniu oka, a chude palce natychmiastowo sięgnęły szyi tego, który śmiał go obudzić. Zamknął ją w silnym, kamiennym niemal uścisku. Usta obnażyły białe kły, gotowe zadać zabójcze ugryzienie. Wzrok czarnych oczu przeszywał niczym sztylet. Ten, kto go budził, musiał zapłacić za to życiem.
A potem nagle wszystko osłabło. Wampir spojrzał w znajome sobie oczy i zamknął usta, powoli rozluźniając uścisk palców na szyi mężczyzny, który niegdyś był jego towarzyszem. Którego sam stworzył.
Ty. – Powiedział po francusku z czystego przyzwyczajenia, przyglądając się najpierw jego twarzy, jakby chcąc odnaleźć na niej jakiekolwiek zmiany, a potem ubiorowi, który wydał mu się… dziwaczny.
Sam również nie wyglądał najlepiej. Dotąd piękne, błyszczące czarne włosy sięgające ramion i układające się w swobodne fale  wydawały się zmatowiałe i wysuszone. Wciąż były gęste i godne pozazdroszczenia, jednak nie budziły takiego zachwytu. Jego skóra, dotąd mająca jeszcze delikatny, ledwo widoczny karmelowy odcień, teraz wyglądała jak biały marmur w niekoniecznie dobrym stanie. Nieco porowata, a przy tym cienka jak bibuła nie dawałaby absolutnie żadnych złudzeń co do tego, że nie miało się do czynienia z istotą ludzką. Delikatne żyłki prześwitywały, paznokcie zmatowiały, a typowy dla osiemnastego wieku ubiór był zakurzony i poniszczony. Wyglądał nieludzko i przerażająco. W dodatku zdawał się nieco schudnąć, skóra opinała wysokie kości policzkowe i delikatnie garbaty, lecz wciąż szlachetnie wyglądający nos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 171


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Powracający znajomy   Pon Paź 23, 2017 9:11 pm

To co ukazało się jego oczom sprawiło, że jego już nieruchome serce podskoczyło... No przynajmniej tak to poczuł. Nie spodziewał się, że kiedykolwiek zobaczy jeszcze na oczy tą istotę. Pamiętał jak zostawił go samego lata temu. Prawie pół milenium temu! Wstał i sięgnął szybko po wieko trumny z zamiarem zamknięcia jej z powrotem. Przeszkodził mu w tym służący swoimi słowami.
- Mistrzu, nie możesz.
Tak. Wiedział. Doskonale o tym ku*wa wiedział. Nie mógł go teraz zostawić. Wstał i kopnął pokrywę, która przesunęła się do całym garażu i uderzyła o ścianę powodując spore uszkodzenia. Głównie ściany. Jego wzrok wlepił w świeżo obudzonego wampira. Jego własnego stwórce... UGH. Powinien mu powiedzieć? Świat wampirów trochę się zmienił pod jego nieobecność. Walić to. On go zostawił pierwszy. Posłał mu nieprzyjemne spojrzenie po czym odwrócił się na pięcie i poszedł do wyjścia.
- Mistrzu! - zawołał za nim służący, po czym westchnął. - Nie wiem kim pan jest, ale dawno nie widziałem mistrza aż tak poirytowanego.
Zwrócił się do leżącego w trumnie po czym podał mu kieliszek z krwią jakby serwował gościowi. Fakt faktem. Był gościem i młody wampir nie miał pojęcia kim jest. Nie wiedział nic oprócz tej mrocznej i potężniej aury, która od niego uciekała.
- Niestety nie wiem ile pan spał więc na wstępie powiem, że według prawa wampirów jeśli znajdziesz śpiącego wampira i zostanie obudzony trzeba go wprowadzić w społeczeństwo. - nie wiedział czy w ten sposób jakoś pomaga czy przeszkadza swojemu stwórcy, ale czuł, że musi to powiedzieć. Zwłaszcza, że jego mistrz sam brał udział w stwarzaniu tych zasad. Czy to nie normalne, żeby ich przestrzegać?
W tym czasie Nat wcale, ale to wcale nie miał ochoty myśleć o tym zasadach. Był zdecydowanie niechętny do ponownego obcowania z tych starym prykiem! Robił co chciał i miał resztę głęboko w... no właśnie. Zapewne teraz znów wstanie i zacznie robić co mu się podoba nie patrząc na innych. Niech lepiej wraca spać. Nat nie chciał go widzieć. Czuł jak jego głęboko ukryta rana się otwiera i przypomina o sobie.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 446


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Powracający znajomy   Yesterday at 1:39 am

Firza przez chwilę wydawał się absolutnie nieporuszony faktem, że mężczyzna miałby znów zamknąć go w trumnie. Wręcz przeciwnie, dumnie uniósł brodę gotów na to, aby okazać swemu pisklęciu swoją siłę. Z drugiej strony jednak czuł, że młodszy od niego wampir tego nie zrobi i nie mylił się. Nawet, jeśli powstrzymał go tylko drugi wampir.
Obserwował całą scenę tak, jakby przez chwilę nie mógł się poruszyć za wyjątkiem gałek ocznych. Powiódł wzrokiem za postacią swojego dzieła sprzed wieków, a potem za pokrywą, która uderzyła w ścianę tak mocno, że z sufitu poodpadało trochę tynku, a kurz uniósł się kłębami.
Zaraz jednak wrócił spojrzeniem do wampira, a kąciki jego ust uniosły się w nieco upiornym przez jego wygląd, może odrobinę bezczelnym uśmiechu.
Ciebie również miło widzieć. – Powiedział jeszcze tuż przed jego wyjściem. Chwilę jeszcze patrzył w jego plecy, aby zaraz całą swoją uwagę skupić na młodym wampirze, który oferował mu kieliszek. Próbował oszacować jego wiek, przyjmując kieliszek z krwią.
Kimś ważnym. – Odparł po prostu. Jego oczy zalśniły, gdy przeniósł wzrok na czerwoną ciecz zupełnie nienaturalnie. A jednak kiedy przykładał naczynie do ust, robił to zupełnie spokojnie. Pił powoli, małymi łyczkami, wysłuchując każdego słowa, które wypowiadał do niego młodzieniec.
Każdy ten drobny łyczek przybliżał go też do odzyskania piękna zamiast upiornego wyglądu bliższego mumii niż człowiekowi. Włosy nabierały objętości i nasyconego, kruczoczarnego koloru, choć jeszcze nie przestały być matowe. Skóra powoli przestawała wyglądać jak bibuła. Mimo wszystko, kielich był zdecydowanie za małą porcją na to, aby przywrócić mu świetność. Wciąż był więc wychudły, blady i zaniedbany.
A przy tym rozbawiony.
Zatem twój mistrz musi zacząć sprawować nade mną pieczę, czy nie tak? – Odparł, oddając mężczyźnie kielich. No ładnie, ba, pięknie! Teraz złość wampira zdawała się jeszcze bardziej zrozumiała. – No cóż, skoro takie są zasady… Trzeba się do nich stosować. – Skomentował na swój sposób przekornie i z niezwykłą zwinnością wstał, a potem wydostał się z trumny. Rozprostował kości, przeciągnął się jak kot z westchnieniem i obrócił znów do młodzieńca.
Na początku wypadałoby się chyba przebrać. Czy pomożesz mi w tym zadaniu, młodzieńcze? – Spytał.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Powracający znajomy   

Powrót do góry Go down
 
Powracający znajomy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: