CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Teacher

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1249


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Teacher   Pon Wrz 11, 2017 8:30 am


Jaki jest największy koszmar kujona? Powrót do szkoły. 26 letni student, pedagog po fizyce, pospolity kujon wraca do szkoły żeby uczyć. Niestety nie zostaje przyjęty do żadnej ze swoich preferowanych placówek ze względu na prezencję ( sam wygląda jak licealista). Trafia więc ostatecznie do męskiej szkoły dla trudnych dzieciaków. Już pierwszego dnia skończyłby marnie gdyby nie pewien wyrośnięty nad wyraz uczeń, który wszem i wobec oznajmia, że ten facet będzie jego zabawką. Uczeń okazuje się synem mafijnego bosa który poza posługiwaniem się pięścią i nożem potrafi też używać mózgu.

Nauczyciel: Evio
Uczeń: Last Dragon


Informacje o placówce:
Uczniami szkoły są zarówno osoby mające już problemy z prawem jak i, te które zwyczajnie przez swoje zachowanie nie mogą uczyć się w normalnej szkole. Utrzymywana jest przez rząd i anonimowych darczyńców najczęściej z przestępczego półświatka. Szkoła przeznaczona jest wyłącznie dla chłopców.
Placówka ogrodzona jest ceglastym murem na wysokość 4 metrów. W skład kompleksu nazywanego potocznie szkołą dla delikwentów wchodzi parę bloków połączonych ze sobą przejściami i dziedzińcem:
A - Część reprezentacyjna, frontowa tutaj znajdują się biura dyrekcji, aule, biblioteka. (Część południowa)
B - Część sportowa: Basen, Siłownie, Hala sportowa, Salki klubów sportowych (Część zachodnia)
C - Internat (Część północna)
D - Część szkolna: Sale zajęć, pokój nauczycielski, salki rzemieślnicze i teatralne. (Część wschodnia)
Wszystkie bloki układają się na planie w kwadrat. Po środku znajduje się zadaszony dziedziniec z mnóstwem zieleni.
Do szkoły uczęszczają zarówno zewnętrzni uczniowie jak i ci przebywający w internacie. Uczniowie zewnętrzni uczęszczają na zajęcia od 9:00 do maksymalnie 18:30. Po godzinie 19:00 i przed 9:00 placówka nie jest dostępna dla osób zewnętrznych. Uczniów internatu obowiązuje określony plan dnia od poniedziałku do piątku. Podczas ciszy nocnej panuje zakaz opuszczania swoich pokoi. Z internatu mogą też korzystać nauczyciele jednak niewielu z nich decyduje się na taki krok. Soboty i niedziele są dniami wolnymi od zajęć zorganizowanych. Są to dni kiedy młodzież ma możliwość odwiedzić rodziców. Uczestniczyć w życiu społecznym miasta, oczywiście pod nadzorem opiekuna.

Plan dnia uczniów internatu:
07:30 - 08:00 Apel, sprawdzanie stanu, kontrola pokojów
08:00 - 08:30 Śniadanie
09:00 - 11:30 Zajęcia lekcyjne przedmioty ścisłe
11:30 - 12:00 2 śniadanie
12:00 - 14:30 Zajęcia lekcyjne przedmioty artystyczne i humanistyczne
14:30 - 15:00 Obiad
15:00 - 17:30 Zajęcia sportowe
17:30 - 18:30 Zajęcia klubowe / Zajęcia wyrównawcze / Nauka własna
18:30 - 19:00 Kolacja
19:00 - 21:00 Zajęcia klubowe / Zajęcia wyrównawcze / Nauka własna
22:00 - 06:00 Cisza nocna

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1249


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Teacher   Nie Wrz 17, 2017 10:56 am


Lucas Castillo
|| 18 lat || 192 cm || 92 kg ||

Lucas urodził się w stanach. Jego ojciec jest szefem mafii o włoskich korzeniach jednak obecnie w ich organizacji znajduje się mnóstwo innych narodowości. Zajmuje się ona przemytem broni i narkotyków.

Gdy miał 7 lat stracił matkę w skutek nalotu wrogiego gangu. Jego ojciec średnio potrafił radzić sobie z chłopakiem. Lucas często się bił. Do obecnej szkoły trafił jako 12 latek z powodu nadmiernego opuszczania lekcji, grożenia nauczycielom nożem i pchnięcia nożem kolegi podczas bójki. Na szczęście chłopak przeżył chociaż Luca powtarza, że gdyby chciał go zabić to by to zrobił.

Zawsze był mądrym dzieciakiem jednak nigdy nie poświęcał czasu na naukę. Mimo iż jego ojca nie zamknięto wszyscy wiedzieli kim jest. Nikt więc od niego nie wymagał. Co więcej. Kiedy parokrotnie próbował nauczyć się czegoś więcej i wyprzedzić program to nauczyciele bali się go i zamiast uczyć robili wszystko żeby nie zbliżał się do nich. Zrezygnował więc.

Po przeniesieniu do obecnej placówki rzadko zdarza mu się pojawiać na zajęciach. Opuszcza ją tylko dwa razy do roku na święta. Uczy się sam, raczej nie odwiedza klas, chyba, że pojawi się ktoś nowy (uczeń, nauczyciel) robi to po to by się przekonać czy znów sława go wyprzedzi.

Od 15 roku życia sypia z kim ma ochotę i kiedy ma ochotę. A że jest to męska szkoła... Raczej nikt nie ma odwagi mu odmówić. Jego ojciec zapewnia spore datki na szkołę więc przymyka się oko na wiele jego wybryków. Zresztą nie tylko jego. Został mianowany głową szkolnego gangu po tym jak obił pysk jednemu z innych bogatych chłopców.

Gdyby ktoś chciał zajrzeć w głąb jego charakteru odkryłby całkiem czułego, inteligentnego i miłego chłopaka. Środowisko i łatka syna gangstera sprawiły, że zwyczajnie nie chce zawieźć ich oczekiwać przez co wydaje się butny, pyszny i agresywny. Chciałby pójść na studia techniczne. Jest mocno zajarany lotnictwem i motorami.

Nosi zazwyczaj skórzane spodnie i kurtkę. Do tego rękawiczki motorowe z ćwiekami. Jego koszulki i koszule mają raczej neutralne kolory. Rzadko nadruki.

Ma włosy w kolorze ciemnego blondu, jaśniejsze pasemka są efektem spędzania wielu godzin na słońcu zamiast w szkolnej ławce. Jego oczy są koloru piwnego.

Pali tak długo, że nie pamięta kiedy to się zaczęło. Nie używa za to żadnych środków odurzających ani alkoholu.

Jeszcze kiedy był pod opieką ojca nauczył się strzelać, bić i walczyć nożem. Później już życie zweryfikowało jego wzrost umiejętności w tej kwestii.


_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 114


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Teacher   Sob Wrz 23, 2017 7:52 pm


Christoffe Lindström
26 lat | 183 cm | 72kg | Pochodzenie - Dania



Jasne, blond włosy i szare oczy. Całkiem przyzwoicie zbudowany jak na wątłego kujona - w połowie szkoły średniej zaczął ćwiczyć by przejść testy związane z jego planami. Te jednak się sypnęły. Teraz ćwiczy sporadycznie.
Na lewym boku ma całkiem duże, owalne znamię. Zwykła, niegroźna plama.

Rasowy, stereotypowy kujon. Od podstawówki do końcówki szkoły średniej. Od szlajania się po kolegach i łażeniu po drzewach 24/7 wolał książki Hawkinsa i sklejanie plastikowych modeli samolotów. Swoją kolekcję dalej gdzieś tam trzyma.

Może i nie miał aparatu na zęby, za to obciachowe sweterki z wycięciem w serek i kolorowymi rombami już tak. Są na połowie zdjęć w domu rodziców, razem z właścicielem na nich.

Za dzieciaka jego marzeniem i zarazem planem A dotyczącym przyszłego zawodu było lotnictwo. Niestety przez swoje alergie (orzechy, pylenie traw) musiał je sobie odpuścić i znaleźć bardziej przyziemną opcję. Dlatego też stracił później motywację do ćwiczeń.

W ramach buntu na koniec szkoły średniej wziął sobie za punkt honoru porzucenie wizerunku kujona i rozpoczęcie studiów jako nowa osoba. Rozrywkowa. Lubiana. Szalona. Zdecydowanie nie nudna. Wyrzucił denka od słoików, choć bez nich był ślepy jak kret. Pofarbował włosy czarną i czerwoną szamponetką. Zapisał się na krav magę. Zaczął imprezować (co kończyło się raczej źle z jego „doświadczeniem” z alkoholem) i poskutkowało tatuażem zrobionym bóg wie przez kogo, za to na bank nietrzeźwego. Okropnie szkaradnym. Nad tyłkiem, konkretnie nad prawym pośladkiem. Chyba to miał być motyw skrzydeł wolności z płomieniami. Chyba.

„Bunt” długo nie trwał, w sumie nawet nie miesiąc. Jednak nie było to jego „nowe ja”. Chris poddał się, wrócił do normalności i utrzymuje, że nigdy nic takiego miejsca nie miało. Po ciemnych czasach została mu jedynie ta przeklęta dziara, wstręt do wódki, imprez i brak okularów – przerzucił się na soczewki. Czasami jeszcze popala.

Opcją B było (i jest!) uczenie. Najlepiej jako wykładowca na Princeton Uniwersity, California Institute of Technology czy innej bardzo znanej i sławnej z wybitnych z fizyki absolwentów uczelni. Ale przecież na to ma jeszcze czas. Teraz - w najgorszym wypadku - mógłby uczyć w znienawidzonej szkole średniej. Próbuje patrzeć na to pozytywnie, z nadzieją, że dostanie posadkę w dobrej szkole z ambitnymi i pojętnymi uczniami. Chociaż tyle.

No niestety nie. Skandalem lub bardzo nieśmiesznym żartem było dla niego odrzucenie podania przez wybrane placówki tylko z powodu braku doświadczenia i aparycji 17 latka. Ale próbuje wyciągnąć z tego co na jak najwięcej plusów i ma nadzieję na owocną pracę w szkole dla trudnej młodzieży, która się nad nim zlitowała i go zatrudniła.

No właśnie. Kojarzycie może tych młodych, niedoświadczonych i pełnych zapału nauczycieli właśnie rozpoczynających swoją pierwszą pracę w szkole, nieświadomych, co ich czeka? No, to właśnie jednym z nich jest Christoffe. Nieważne ile i co słyszał o swojej nowej placówce, stara się wyzbyć uprzedzeń. Chce trafić do swoich nowych uczniów i zainteresować ich czymś tak niezwykłym i ciekawym jak fizyka.

Wiedziony nową misją bycia kumplem dla młodzieży zamieszkuje w internacie. Dla lepszego kontaktu z uczniami. Przynajmniej dopóki nie znajdzie jakiegoś taniego mieszkania niedaleko.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1249


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Teacher   Pon Paź 09, 2017 7:40 am

O tym, że w szkole pojawić się ma nowy nauczyciel Lucas wiedział już w momencie kiedy ten instalował swój bajzel w pokoju internatu. Postanowił jednak poczekać na rozwój wydarzeń aż zaczną się zajęcia. W końcu to nie było w jego stylu aby przerywać sobie dla kogoś innego.

O 9 w sali nr 303 siedziała już cała ekipa chłopaków. Bardzo zadowolona z stanu obecnego. Wciskali własnie w kąt sali Świeżaka. Chłopak chociaż był postawny i zdecydowanie nie bezbronny to pod naporem swoich nowych kolegów z klasy skurczył się. Może gdzieś tam był delikwentem ale tutaj... oj tutaj trzeba było więcej. Gdy do sali wszedł nowy nauczyciel z dziennikiem ludzie parsknęli śmiechem.
- To żart?- Zapytał jeden z chłopaków z bandy Lucasa śmiejąc się w głos. Odstąpili od nowego właśnie po to żeby podejść w kierunku nauczyciela. Samego szefa tej komitywy nie było jeszcze w sali. Odbierał swoją poranną porcję obciągania.
- Blondi, ty przypadkiem nie pomyliłeś szkół?- Ponieważ był już blisko nauczyciela ręka ruszyła by złapać go za włosy.
- Coś czuję, że się zabawimy. - Rzucił kolejny idący zaraz za poprzednim przez klasę.
- Cas o nim wspominał jak mówił, że wpuścili na wybieg kolejnego króliczka. Ren, wycinaj uszy z papieru.
- Skoczę po marchewkę.- Zaoferował się z szerokim uśmiechem ostatni z ewidentnej bandy szkolnych idiotów.
Nie trzeba dodawać, że wśród tych chłopców nie było... grzecznych dzieci. W niektórych ławkach chłopcy palili. W innych spali. Połowa miejsc była pusta co sugerowało, że nie dotarli na zajęcia albo śpią w najlepsze po śniadaniu.
- Myślisz, że będzie w jego typie?
- Kto będzie w moim typie?
Lucas oparł się o drzwi zagradzając drogę gościowi idącemu po marchewkę. Obok niego przecisnął się obkolczykowany punk. Oczywiście nie widział nauczyciela otoczonego zgrają jego kumpli.
- Nowy nauczyciel szefie. Tam jest jeszcze uczeń.
Cas spojrzał na chłopaka który był ewidentnie nową twarzą. Przerażenie w oczach kiedy na niego patrzył było tak ewidentne, że od razu stracił nim zainteresowanie.
- Nowego może przetestować Pit. Pokaż mi nauczyciela.- Chłopcy odsunęli się od blondyna dając przejście swojemu szefowi.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 114


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Teacher   Pią Lis 03, 2017 12:47 am

Chris był daleki od spokoju i rozluźnienia. W szkole pojawił się dobrą godzinę wcześniej niż powinien i chyba tylko cudem powstrzymał się od spalenia połowy paczki fajek. Zwykle palił niewiele, a po takiej dawce zakaszlałby się przed uczniami na śmierć.
No właśnie, przed uczniami. Właśnie o to chodziło.

Oczywiście nie żeby się ich bał - chodź tak podpowiadał instynkt samozachowawczy i każdy kto słyszał o jego nowej pracy. Chris denerwował się tym, jak go przyjmą i czy będą współpracować. Jak ostatni naiwniak, wierzył, że nawet w tej zdemoralizowanej do szpiku kości młodzieży będzie choć trochę dobrego i zależało mu na tym, by czegokolwiek ich nauczyć. Czymś zaciekawić. Nie był fanem oceniania z góry i sam też nie chciał tego praktykować, choć gdzieś z tyłu głowy głosik mówił mu, że własnie to uratowałoby mu skórę.

Przed naciśnięciem na klamkę ostatni raz poprawił ciemną koszulę, zegarek na nadgarstku i dziennik w dłoni, by po wejściu powitać grupę żywym "dzień dobry, klaso" i życzliwym uśmiechem na ustach.
Przecież nie mogło być tak źle.

O tym jak bardzo się pomylił dowiedział się szybciej niż ktokolwiek zakładał, wraz z wybuchem śmiechu zamiast odpowiedzi. Jasne brwi powędrowały w górę, a wzrok przesunął się przez klasę.
Widząc na jak głęboką wodę został rzucony uśmiech zbladł a brwi się zmarszczyły. I ciśnienie podskoczyło. Dość pokaźnie.
- Hej! Proszę natychmiast prze- chciał już rozpocząć ochrzan (świetny początek) widząc wciskanego w kąt na końcu klasy chłopaka, ale zanim choćby zdążył dokończyć, oprawcy stracili zainteresowanie chłopakiem na ziemi na rzecz jego samego. Pomyślał niestety, że to jego siła perswazji.
- Co to ma znaczyć? - podniósł nieznacznie głos w marnej próbie przebicia się przez hałas i ruszył w stronę chłopaka w kącie. A raczej ruszyłby, gdyby w połowie drogi nie przeszkodził  mu jeden z tych, którzy przed chwilą zajmowali się pobitym. Na serię chamstwa uniósł brwi jeszcze wyżej, jeśli to tylko możliwe. Bezczel. Mimo wszystko postarał się zachować spokój i chociażby pozory pewności siebie. Zmierzył ich uważnym spojrzeniem i cudem uniknął złapania za włosy. Odepchnął jedynie rękę chłopaka, kwestię konsekwencji odkładając na potem i ruszył drugim rzędem do pobitego. Jak na razie miał taką kolejność priorytetów: dzieciak na podłodze, palący, wychodzący z klasy, śpiący, i na samym końcu ci rzucający do niego chamskie odzywki. Nie spodziewał się, że aż tyle go spotka w ciągu swoich pierwszych 4 minut.
Gdy po raz kolejny ktoś zagrodził mu drogę i ci od chamskich tekstów dali o sobie znać, zdecydował zaznaczyć pewien fakt. Właściwie to nie zostało mu nic innego. Stanął, i tak nie mając gdzie iść i westchnął ciężko, jednocześnie próbując wyglądać pewnie i zapanować nad drżącymi dłońmi. Odchrząknął. - Gdyby ktoś miał jeszcze JAKIEKOLWIEK wątpliwości, to tak, jestem waszym nowym NAUCZYCIELEM. - zaczął, próbując nie zrazić się byciem zupełnie zlewanym. - Za tym idzie również to, że NIE MOŻECIE nikogo lać po kątach, palić w mojej klasie, spać na ławkach i zachowywać się jak zwierzęta bez jakiegokolwiek szacunku. - tutaj spojrzał na delikwenta wcześniej próbującego złapać go za kłaki.
- Tak samo jak nie możecie się spóźniać na moje zajęcia. - dodał, gdy kątem oka mignęła mu kolejna czupryna pojawiająca się po czasie. - Teraz proszę iść na swoje miejsca. I dać mi przejść. Natychmiast.

Z boku to wszystko musiało wyglądać komicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1249


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Teacher   Pią Lis 03, 2017 8:03 am

Chris nie był niski. Przerastał połowę chłopaków w klasie. Pewnie gdyby chodziło o jakieś normalne liceum to by wystarczyło. Tutaj jednak szanse miał największe ten kto był zdolny do najgorszego bestialstwa, albo wydawał się takim być. Idealnie tą rolę odgrywał właśnie Lucas, który tylko przy okazji był wyższy od swojej nowej zabawki o jakieś 10 cm.
Na słowa nauczyciela rozległ się więc tylko rechot. Ci przysypiający ledwo otworzyli oczy i odwracali się na drugi bok. Innymi słowy autorytet nauczyciela nie znaczył tutaj nic. Po salwie śmiechu paru chłopaków zaczęło udawać małpy inni wyli do księżyca jak wilki. Odsunęli się tak żeby Lucas mógł przejść więc ruszył w ich kierunku gasząc po drodze peta na jednej z ławek i go tam zostawiając.
- Oj króliczku chyba ci się miejsca pomyliły. Podstawówka jest dwie ulice dalej. Tutaj to my rządzimy szkołą. Nie ty. Z chęcią nauczę cię co to znaczy.- Głos chłopaka był co najmniej sugestywny kiedy odsuwał się na bok by zrobić przejście dla Lucasa.
Lucas musiał przyznać, że pasowało mu to stwierdzenie. Biały króliczek. Jeszcze brakowało czerwonych oczu, ale to pewnie da się załatwić po paru godzinach w pełnej dymu klasie. No i musiał się zgodzić z poprzednikiem. Z takimi pełnymi usteczkami musiał świetnie obciągać.
- Cas, co mamy z nim zrobić? Należy mu się chyba pokaz mały żeby zrozumiał swoje miejsce.
Padło od jednego z chłopaków. Lucas był w dobrym nastroju po tym jak młody punk wyssał go rano ładnie. Widać to zresztą było też własnie na mocniej różowych wargach punka, że miał pracowity poranek. Trafił tutaj za narkotyki, a że był w gangu Castillo, wybrał to miejsce wierząc w ochronę juniora. Minimum co mógł zrobić by się odwdzięczyć za ratowanie mu dupy przed pobiciami i gwałtami będącymi na porządku dziennym w tej szkole to właśnie obciągnięcie mu raz na jakiś czas.
To na nim spoczął wzrok Lucasa kiedy powiedział.
-Sory skarbie, chyba mam nową zabawkę.- Stwierdził z uśmiechem.
- Zawsze gotów służyć. - Dostał odpowiedź. Między jednym buchem maryśki, a drugim.
Mogło wydawać się, że mijają minuty, ale tak naprawdę wszystko to działo się bardzo szybko. Zanim Lucas wszedł w krąg po między ławkami dwóch chłopaków złapało nauczyciela za ramię i przedramię obu rąk żeby nie mógł uciec. W otoczeniu młodzieży nie było widać nauczyciela w środku, więc nawet kamera nie wychwyciłaby co tak naprawdę dzieje się z nim w tej chwili. Dziennik uderzył o podłogę.
- Widzisz króliczku... nie masz nad nami żadnej władzy, banda dzikich zwierząt, które powinny zostać zamknięte w klatkach.
Słowa Lucasa były prześmiewcze. Większość z tych dzieciaków trafiłaby do więziennych cel gdyby nie nieletniość albo czynniki łagodzące. Castillo musiał odegrać swoją rolę, a jednocześnie nie przegiąć bo wtedy rzucili by mu się na pomoc chłopacy z monitoringu.
- Masz szczęście, że Jackson sprawdził się dzisiaj rano i wyssał mnie do cna. Inaczej chętnie wypróbowałbym twoje usteczka.
Na te słowa po sali przeszedł gwizd aprobaty i nawet ktoś zabił punkowi brawo. Lucas nie dotykał nadal nauczyciela. Stał przed nim w odległości może 15 cm. Nawet jeśli Chris chciał coś powiedzieć to w momentach kiedy nie mówił Castillo chłopcy wydawali z siebie różne odgłosy, od zwierzęcych, po zwykłe bluzgi, aż do śmiechu. Nie było więc szans żeby go usłyszeć.
-Cisza.- Powiedział nawet nie podnosząc głosu i faktycznie klasa zamilkła. -Wiemy już, że wydawało ci się, że czegoś nas będziesz uczył. Jak jednak widzisz to my prędzej nauczymy czegoś ciebie. Teraz powiedz mi króliczku, jak masz na imię.
Przez chwilę panowała cisza więc mężczyzna mógł faktycznie się wypowiedzieć nie będąc zakrzyczanym.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 114


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Teacher   Pią Lis 03, 2017 8:30 pm

Ledwo słyszał co do niego mówią, bo jedni przekrzykiwali drugich niczym zwierzęta w zoo. Jego próby uciszenia klasy spotykały się z odwrotnym skutkiem i pełnymi kpiny odpowiedziami. Już czekał aż tylko dyrekcja się tym zainteresuje, a przecież to był jego pierwszy dzień. Potrzebował tej posady nawet jeśli wszystko wkoło mu uświadamiało, że to zły pomysł.
Jednak za priorytet teraz przyjął ogarnięcie klasy w jakikolwiek z możliwych sposobów i pozostanie spokojnym, nieważne ile go ignorowanie tych chamskich tekstów i zachowań kosztowało. Mógł powiedzieć, że była to tylko powtórka ze szkolnych lat, ale nawet w jego liceum nie było aż tak źle.
- Nawet o tym nie my- chciał pogrozić wysokiemu blondynowi, ale zanim w ogóle zdążył skończyć, papieros i tak został zgaszony na blacie ławki.

Na własne szczęście nie zrozumiał aluzji jednego z chłopaków co do obciągania. Albo to po prostu jego mózg nie chciał mu dawać do zrozumienia, że te dzieciaki są jeszcze gorsi aktualnie myślał.

Gdyby chciał ich wszystkich rzeczywiście ogarnąć, musiałby się chyba zwielokrotnić. W pojedynkę, w dodatku z zerowym autorytetem nie zdziała na tę sodomę i gomorę nic. Jedni kopcili papierosy - lub co innego - i robili z klasy popielniczkę jak ten blondyn przed momentem. Inni się wydzierali jak stado pawianów, na zmianę z wykpiwaniem go. Kolejni spali na ławkach.
A aktualnie jedna grupka otoczyła go i złapała tak, że ze zdziwienia upuścił dziennik. Pobity chłopak w kącie musiał poczekać, bo Chrisowi coraz mniej się to wszystko podobało.

Swoją przemowę rozpoczął ten wysoki jak brzoza blondyn. Od razu można było zauważyć, że jest głową tej zgrai. Christoffe właściwie to nie miał pojęcia jak daleko mogą się posunąć, choć nadal wierzył, że robią to jedynie żeby go przestraszyć. Miał nadzieję.
I dlatego właśnie nie chciał po sobie pokazać, że się boi, choć nieznacznie pobladł. Na jego jasnej cerze raczej ciężko było to zauważyć.

- Jestem nauczycielem, a tu są kamery i zostaną z waszego zachowania wyciągnięte konsekwencje. Mało wam jeszcze problemów? - zapytał, wpatrując się ze zmarszczonymi brwiami w blondyna gdy ten uciszył swoją zgraję. Wcześniej nawet nie miał co próbować się odezwać. Ostatkiem rozsądku zignorował króliczka i kolejne, obleśne aluzje, tak samo jak to kto kogo będzie uczył. Nadal był zdania, że jako nauczyciel z misją nie może dać się kilku typom spod ciemnej gwiazdy już na samym początku. - Dla was jestem profesor Lindström. Macie mnie natychmiast puścić, nie pogarszajcie swojej sytuacji. - starał się zaoponować. - Im szybciej zaczniecie się zachowywać jak ludzie, tym konsekwencje będą mniej lżejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1249


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Teacher   Pią Lis 03, 2017 9:38 pm

Profesor Lindstorm zdecydowanie zapomniał dokładnie zapoznać się z kartotekami swoich uczniów.
- Króliczku, nikt cię nie puści aż im nie pozwolę. Wyjaśnię ci jednak dwie rzeczy. Pierwsza. Gościu z monitoringu zainterweniuje tylko w ostateczności. Wiesz dlaczego?
- Bo sam sra w gacie żeby tutaj zejść.- Zaśmiał się szyderczo jeden z większych i groźniej wyglądających chłopaków. Tego wsadzili tutaj za pobicie do nieprzytomności kolegi. Chłopak zmarł parę godzin później. Udało się to przyjąć jako zbrodnie w afekcie a on w chwili czynu miał 14 lat.
- Konsekwencją naszych zachowań jest przebywanie tutaj panie Profesorze. Ćpuni. Dilerzy broni. Mordercy. Uliczne zabijaki. Złodzieje. Gwałciciele.
Wskazywał na kolejnych chłopaków stojących w koło Chrisa i siedzących w ławkach. Śmietanka towarzyska. Jak się szło domyśleć Ćpuni i złodzieje raczej palili i spali na ławkach. Gwałcicielem okazał się jeden z chłopaków trzymających nauczyciela za ramię zaś drugi był dilerem broni więc średni układ. Oczywiście Lucas nie klasyfikował siebie w żaden sposób. Chociaż najbliżej było mu do zabójcy. Tylko dzięki zdolnościom posługiwaniu się nożem i bronią nikogo nie zabił.
- Jedyna rzecz gorsza, za którą można nas obciążyć to twoja śmierć profesorze Lindstorm. O życie nie musi się pan bać. Co do reszty nie byłbym taki pewien. Nazywam się Lucas Castillo i jestem szefem tego towarzystwa. Witam w szkole dla zwyrodnialców. Klasa 3 a.
Wyciągnął rękę po dziennik, który został już podeptany. Oczywiście się nie schylił, nie miał jak, w koło było za ciasno. Ktoś inny podał mu go do ręki. Otworzył go na liście osób. Zaczął je wyczytywać. Jedna za drugą i prosił aby się przedstawili i powiedzieli co myślą o szkole i nowym nauczycielu. Niektórzy z nich podchodzili i pluli mu pod nogi. Ze dwóch w twarz. Zdarzali się też tacy co wyrwani ze snu zwyczajnie mruczeli coś pod nosem i totalnie go olewali. Lucas pomijał na liście tych, których nie było w klasie. Pominął też siebie bo w końcu przedstawił się na początku. Trwało to dość długo. Padały groźby gwałtu i okaleczenia jeśli nauczyciel spróbuje im w czymś przeszkadzać. Lucas poczekał aż ostatni z chłopaków skończy. Co ciekawe po tym teatrzyku w pozycji stojącej został tylko nauczyciel, dwóch podtrzymujących go uczniów i Lucas. Z trzaskiem zamknął dziennik.
- Nasza klasa jest jedyną gdzie oceny z egzaminów końcowych i indywidualnych testów pozwalają na myślenie o egzaminach na studia. Powinien się Pan cieszyć panie profesorze, że trafił na właśnie nasze lekcje. Puśćcie go chłopaki. Dajcie mu 24 godziny niech się przystosuje. Przyprowadzić do mnie jakby mocno odpierdalał. A ty króliczku...gdybyś potrzebował mojej pomocy znajdziesz mnie w pracowni mechanicznej albo w pokoju nr 69. Teraz... masz jeszcze 15 minut żeby spróbować pobawić się w nauczyciela.
Chłopcy puścili nauczyciela, a Lucas odłożył dziennik na najbliższą ławkę. Siedział w ostatniej ławce w środkowym rzędzie. Sam. Stało zresztą przy niej tylko jedno krzesło. Wywalił nogi na stół. Ponieważ szef pozwolił na poprowadzenie 15 minut lekcji to wszyscy usiedli grzecznie w swoich ławkach i chociaż może nie byli zainteresowani tym co króliczek ma do powiedzenia to przynajmniej siedzieli na miejscu i gadali ze sobą albo spali. Żadnych gróźb, kosza na głowie, plucia. Tylko jedne oczy były bardzo intensywnie wpatrzone w jasnowłosego nauczyciela. Spojrzenie pełne było wyzwania i jednocześnie inteligencji. Lucas mógł mu dać spokój na lekcjach i pełną frekwencję. Jeśli dostanie to czego chce. Wcale nie chodziło jednak o blowjob, a dostanie się na studia. Nawet jeśli usta Chrisa strasznie kusiły to Cas miał swoje cele. Został mu rok by je osiągnąć.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 114


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Teacher   Pon Lis 20, 2017 10:20 pm

Niewiele mógł więcej zrobić, niż zwykłe stanie spokojnie i pozwolenie im na dokończenie tego, co w tak bezczelny sposób chcieli mu przekazać. Zresztą z każdym kolejnym przedstawiającym się chłopakiem jeszcze bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że wyrywanie się i próby buntu skończyłyby się dla niego bardzo źle. Mimo raczej mało sprzyjających okoliczności starał się zapamiętać jak najwięcej z informacji, jakie otrzymał. Co tylko sprawiało, że bladł mocniej.
Nie żeby nie wiedział, jacy ludzie trafiają do tej szkoły i za co. Tyle że najwyraźniej sam chciał sobie wmówić, że nie będzie aż tak źle. W tamtym momencie przeszedł dość dobitne zderzenie z rzeczywistością.

Gdy wreszcie go zostawili zabrał dziennik do swojego biurka i cudem opanował się przed westchnieniem ulgi, i rozmasowaniem ramion. Wytarł wyciągniętą z kieszeni chusteczką z nieukrywanym obrzydzeniem na twarzy ślinę z polika, nosa i czoła, po czym spojrzał po raz kolejny po klasie, starając się nie rozmyślać nad tym, co spotka go za odpierdalanie. Podobnie potraktował wszystkie groźby dotyczące gwałtów i okaleczeń.
Zdecydowanie miał dość tego miejsca, choć nie minęła nawet jedna lekcja, ale postarał się, by nie było to aż tak dobitnie widoczne.

Postarał się opanować drżenie rąk i znaleźć zgubiony już na początku lekcji wątek. Zajęło mu to dłuższą chwilę.
Przedstawienie się... powiedzmy, że było. Streszczenie planu pracy na ten rok... raczej nie będzie potrzebne. Lista obecności - już z głowy i choć ciężko mu to przyznać, za to jest tamtemu chłopakowi wdzięczny. Nie miał pojęcia jak zrobiłby to sam przy ich stopniu zaangażowania i chęci współpracy, gdyby przywódca stada się tym nie zajął.
Została jeszcze diagnoza, by Christoffe w ogóle wiedział czego ma ich uczyć. Zwątpił, że szli zgodnie z podstawą programową i nie miał pojęcia, na jakim poziomie byli. Czy byli w ogóle na jakimkolwiek.

Zaraz się skarcił za takie myślenie. Nie mógł na samym początku ich skreślić i z góry założyć, że są idiotami. Naprawdę chciał ich czegoś nauczyć. Dlatego też po dwóch głębszych oddechach i delikatnym poluzowaniu krawata wyciągnął pieczołowicie zapakowany plik kartek z testem z teczki i zabrał się za ich rozdanie.
Odchrząknął.

- Tutaj są diagnozy, żebym wiedział jaki zakres macie opanowany. - zaczął nadal lekko poddenerwowany, starając się nawiązać jakikolwiek kontakt wzrokowy z mijanymi uczniami. - Macie tu zadania z zakresu od podstaw, do poziomu przedostatniej klasy szkoły średniej, poukładane od najłatwiejszych do najtrudniejszych. Zostało mało czasu, ale niech każdy napisze chociaż coś. Choćby to miały być dwa wzory. - zawiesił się na moment, po czym dodał. - Test nie będzie oceniany, to tylko informacja dla mnie. Mimo wszystko proszę potraktować to poważnie.

Po rozdaniu wrócił do biurka i jeszcze raz spojrzał po klasie, jakby oczekując, czy ktokolwiek zwrócił na niego uwagę. - To... jakieś pytania? Mam coś wyjaśnić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1249


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Teacher   Wto Lis 21, 2017 7:34 am

Niestety mieszanka emocji jaką przeżył pan profesor przy biurku odbiła się na jego twarzy w sposób wystarczający by Lucas zwątpił. Ściągnął buty ze stolika z zamiarem opuszczenia klasy. Jego blondynek zaczął jednak rozdawać testy... i to na pierwszej lekcji. Spojrzał po twarzach kumpli i wybuchł śmiechem. Test... Przyjął kartkę. Przejrzał ją wzrokiem. Stanął na ławce i zagwizdał.
- Czytacie zadania od końca. Jak traficie na pierwsze, w którym wiecie o co kaman to rozwiązać. JUŻ!
Rozległ się po sali jęk. Niewiele miał jednak wspólnego z protestem. Bardziej z tym, że przestało to być ciekawe. Jednemu z chłopaków bardzo się nie podobał ten pomysł i zamierzał zgnieść kartkę. Zakończyło się to przybiciem jej nożem do ławki przez wiernego żołnierza Casa.
- Szef powiedział, że masz rozwiązać chociaż jedno.
Chłopak pospiesznie kiwnął głową. Nóż zniknął i znalazł się w kieszeni i przez jakieś pięć minut panowała względna cisza. Oczywiście chłopaki gadali ze sobą w tym czasie ale bardziej na zasadzie: O kurwa co to jest; ale z ciebie debil; o znalazłem; ej jebnąłeś się tutaj we wzorze.
Cas też zaczął od końca. Był w stanie szybko i sprawnie rozwiązać zadania z dynamiki, elektroniki i hydrodynamiki. Wyłożył się na podstawach bo miał braki wynikające z takiego a nie innego stosunku do jego osoby. Jego obecny poziom wiedzy związany był więc z samonauczaniem i zainteresowaniami. Nie radził sobie z przeliczaniem jednostek czy sumowaniem wektorów. Potrafił za to bez większej pomyłki oszacować odpowiedź. Nie było to wystarczające by dostać się na studia. Musiał się nauczyć tych wyliczeń. Wiedział to. Po to było całe to miejsce na kartce.
Ponieważ był jednym z nielicznych w tej klasie którzy COŚ wiedzieli tak żeby faktycznie rozwiązać zadania to
- Castillo, gdzie to?
- Połóż przed nim i spierdalaj stąd.
Po tych słowach więcej osób się podniosło. Nie zniknęły spojrzenia pełne niechęci, pogardy, a nawet nienawiści. Oni byli królami swojego życia i ten nauczyciel, tak jak każdy inny, mógł im co najwyżej possać. Klasa opustoszała. Panowie będący ścisłą świtą zapytali jeszcze dla pewności gdzie mają na niego poczekać. Cas został na 5 minut przed dzwonkiem sam na sam z nauczycielem i uparcie liczył kolejne zadanie.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 114


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Teacher   Sro Gru 27, 2017 5:59 pm

Zaprotestował, gdy błysnęło ostrze noża, choć i tak nikt z obecnych tego nie usłyszał. Nawet nie starał się słyszeć, tyle że Chrisowi przywyczajenie się do takiej postaci rzeczy jeszcze trochę zajmie.
- Tak, um... dziękuję. Wracajcie do pracy. -  stwierdził w końcu, wzdychając, gdy wyrostek schował broń, którą uargumentował swoją prośbę. Rozporządzenie Castillo. A właściwie to polecenie profesora, które bez tych poprzednich znaczyło tyle, co nic. 


Właśnie, Castillo. Ustawia całą klasę wykolejeńców jak tylko chce, a ci najwyraźniej nawet nie próbują protestować. Kim musi być on lub jego rodzina, lub co musiał zrobić, żeby być tak wysoko w hierarchii tych ludzi? Gdy tylko skończy zajęcia, będzie musiał dokładniej przejrzeć jego dokumenty. Na razie tylko nie miał pewności, czy z ostrożności, czy dla zaspokojenia własnej ciekawości. 
A ta tylko wzrosła, gdy Lindström przechodząc po klasie zauważył, że ten rzeczywiście robił zadania. W dodatku więcej niż jedno, chociaż dopiero się okaże ile z tych zapisków jest coś warte. Z tego co mignęło mu po drodze mógł stwierdzić, że ta klasa ma spore braki w materiale i wątpił, by były jakieś wyjątki. Równie dobrze mogli wypisywać tam groźby pod jego adresem czy bazgrać wizualizacje tego, co dość dobitnie tłumaczyli mu moment wcześniej.


Nie powiedział nic na fakt, że po oddaniu prac jak gdyby nigdy nic wychodzili sobie z klasy. Doskonale wiedzieli, że nie mogą, a kolejne nakazy i zakazy młodego nauczyciela nic by nie zmieniły. Że szacunku do niego nie mają, to już zauważył. Będzie musiał poradzić się innych, dłużej tutaj pracujących, bo jeśli nic nie zmieni, to długo tu posady nie zagrzeje. 


- Tu masz błąd. Wypisz wszystko po kolei, dane, szukane, wzór i dopiero rozwiązuj. Będzie jaśniej. I nie zapomnij o odpowiedzi. - wytłumaczył jednemu z nielicznych, którzy siedzieli dłużej i rzeczywiście coś pisali. 
Kilkoro również dostało wskazówki, ale jak się okazało po zebraniu prac, większa część nawet nie spróbowała z nich skorzystać. 


Wiele sprawdzania nie miał, tylko nieliczni zrobili więcej niż to jedno zadanie, z resztą cokolwiek dobrze miało jeszcze mniej. Jednak starał się skreślić jak najmniej. Zaznaczył błędy, pisał co zrobić dalej, dodawał wskazówki, krótkie wyjaśnienia. Naprawdę starał się, by łatwiej było to potem im zrozumieć, nawet jeśli jeszcze kilkanaście minut wcześniej grozili mu gwałtami czy morderstwem. W końcu to nie były trudne zadania, wystarczyło się trochę postarać. 
Stuknął po części sprawdzonym plikiem kartek o biurko, by wszystkie się równo ułożyły i z westchnieniem przesunął szarym spojrzeniem po klasie. 
Jasna brew powędrowała w górę, gdy trafiło w końcu na chłopaka przy końcu sali. Z resztą nikogo więcej w niej już nie było. Ruszył w stronę ławki, cicho stukając obcasami butów. Nie odezwał się, stając przy chłopaku i analizował zapiski wyższego. 


- Skąd masz te wyniki? - zapytał lekko zdziwiony, wskazując dłonią wcześniejsze zadania. Nie widział nigdzie obok obliczeń, w dodatku były podane w przybliżeniach, których nie sposób było brać za poprawne odpowiedzi. Nie żeby były błędne. - Na normalnych testach nie miałbyś za nie punktów. Ale reszta jest dobra. Musisz zamienić je na kilodżule. - mruknął, opierając się dłonią o ławkę, by spojrzeć na resztę zadań. Chyba tylko Castillo tyle rozwiązał, więc nie dziwne, że Chris nie miał co robić i się zainteresował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1249


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Teacher   Czw Gru 28, 2017 8:05 am

Lucas z uporem maniaka skrobał na kartce dalej kiedy facet przechadzał się w koło. Trzeba powiedzieć, że odczuł sporą ulgę kiedy w końcu usiadł i zaczął sprawdzać. Nie chciał żeby wytykał mu cokolwiek przy chłopakach. Byłby z tego potem spory problem. Dla nauczyciela oczywiście. Oni byli przekonani, że ich wódz jest najmądrzejszą osobą na świecie... Idioci.

Podejście Lucasa było bardzo proste. To co potrafił rozwiązywać- rozwiązywał. To co sprawiało problem zostawiał. Tam gdzie potrzebował zastanowienia stawiał parę słów by zachować to na co już wpadł. Odgłos kroków sprawił, że brwi mu się zmarszczyły dość groźnie. Nienawidził tego. Teraz będzie zerkał mu przez ramię, tuptał nerwowo czekając jak skończy i dwuznacznie wzdychał. Zacisnął palce na długopisie. Niewiele brakowało a by go połamał. Nic takiego jednak nie padło. Nawet ton, chociaż lekko zaskoczony jego wynikami nie był tonem, którego się spodziewał.
Popukał się w skroń palcem.
- Nie znam wzorów. Liczę z pamięci, Proporcji i z doświadczenia szacuje wynik. - Posłusznie skreślił zera i zmienił jednostkę na kilodżule. Patrzył na niego dość spokojnie. Nie próbował się wywyższać. Nie próbował go zastraszać. Nie było tutaj nikogo komu musiałby pokazywać jaki z niego ostry zawodnik. Obecność mężczyzny sprawiła, że dalsze rozwiązywanie zaczęło go denerwować a on bardzo nie lubił takich sytuacji. Odłożył więc długopis i oparł się nonszalancko.- Chcę iść na studia techniczne.- przesunął kartkę w jego stronę tak by mógł bez wykrzywiania się sprawdzić resztę zadań.
- Jesteś w stanie nauczyć mnie teorii do egzaminów?- Pytanie miało w sobie nutkę wyzwania. Nie wiedzieć czemu miał wrażenie, że powiedziane jednocześnie totalnie spokojnym i wyzywającym tonem zadziała na tego gościa bardziej motywacyjnie niż jakakolwiek groźba. Brzmiał teraz jak typowy chłopak. Nawet uśmiechnął się przyjaźnie.
Zadzwonił dzwonek, a on podniósł się z krzesła. Wsunął palce w jasne włosy mężczyzny i przeczesał je delikatnym, czułym gestem. Stanął przy nim i bardzo cicho zaczął mówić mu do ucha.
- Jest pan słodkim króliczkiem panie Lindstorm. Uczniowie tutaj to banda dzikich zwierząt. Ufają tylko brutalnej sile i twardej ręce pana.-
Pogłaskał lekko jego płatek ucha i się odsunął.
- Nauczyciele na pewno już ci to powiedzieli. Powtórzę jednak. Nie wychodź po zmroku ze swojej kwatery. Staraj się być zawsze w obiektywie kamery. Muszę iść. Wpadnę do ciebie wieczorem. Będziesz mógł mi pokazać jak to powinno wyglądać.-
Popukał palcem w swoją kartkę.
- Następna twoja lekcja jest z pierwszakami. W klasie rządzi Simson, wielki murzyn. Nie przeoczysz go. Trochę przygłupi, ale poczciwy chłopak. Poproś go żeby usiadł gdzieś w środku sali albo z przodu. W koło niego będzie cisza więc chociaż częściowo będziesz mógł poprowadzić lekcję. Nie wychodź zza biurka to przetrwasz do końca dnia.
Cas musiał iść jeśli chciał jeszcze zapalić przed lekcją matmy.

Hamer był nauczycielem matematyki, ale i bokserem w czasach młodości. Był wielki, gruby i powolny, ale jeden strzał wystarczył żeby znokautować. Z uczniami miał prosty układ. Przychodził kto chciał bo on się użerać nie lubił. A kto przychodził ten słuchał. Ostatecznie na lekcji był Cas i jego przyboczni oraz parę innych osób. Może z 10 z całej klasy. Nikt nie siedział w ławkach. Cała lekcja odbywała się na tablicy, a nauczyciel bardzo indywidualnie do nich podchodził. Mieli do niego coś na kształt szacunku bo w pewien sposób był jednym z nich. Nie mógł pracować w normalnej szkole przez swoją przygodę z walkami w klatkach. Nie bał się przywalić uczniowi i wywalić go za fraki z klasy. Dzięki niemu Cas zaczął w ogóle wierzyć w to, że ma szanse na dostanie się na wymarzony kierunek. Złapał go za szyję i postawił przed tablicą pierwszego dnia. Widział, że z bandy przygłupów on jeden coś kumał. Razem wypracowali system dzięki, któremu Lucas teraz radził sobie bardzo dobrze. Idąc na fajkę po cichu liczył na to, że fizyk o ponętnych ustach też znajdzie na niego sposób.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 114


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Teacher   Wto Lut 20, 2018 10:48 pm

- Rozumiem. - słuchał tłumaczeń chłopaka co do wyników z mieszanką zaciekawienia i zaskoczenia w oczach, choć częściej utkwionych w kartce niż odpowiedniczkach ucznia. Kolejne zdanie, dopełniając swoiste obliczenia chłopaka tylko pogłębiło to drugie i upewniło go w przekonaniu, że ocenianie po pozorach od którego tak stroni jest rzeczywiście idiotyzmem. Tym razem spojrzał prosto na młodszego, szerzej otwartymi oczami.
No bo kto by się spodziewał, że ten, idealnie wpasowując się aparycją do następcy szefa mafii wyskoczy ze studiami? I to technicznymi? Jasnowłosy potrzebował chwili by się upewnić, że chłopak nie robi sobie z niego żartów.

- Jestem w stanie. - odpowiedział bez zawahania, w końcu poza wiarą we własne zdolności nauczania ewidentnie widział, że chłopak nie był głupi. - Ale bądź świadomy, że rezultaty zależą od tego, czy rzeczywiście się do tego przyłożysz. - uprzedził też zaraz. Chciał dodać jeszcze coś dodać, ale przerwał mu dzwonek i fakt, że blondyn po raz kolejny zaczął mocno przekraczać jego granicę przestrzeni osobistej, wybijając go tym samym z rytmu. Najwyraźniej młody nauczyciel za długo miał spokój.
Nie mógł nic poradzić na przechodzący po jego karku dreszcz przez bliskość chłopaka i jego gesty, choć wyraźnie się spiął. Może i był gejem, ale to co się aktualnie działo wywołało w nim jedynie stres i obawę, nie ważne czy dotyk był czuły, czy nie. Zupełnie go to nie obchodziło. Raz, że był nauczycielem i wszystkie interakcje z uczniami wykraczające poza relację czysto zawodową były surowo zabronione i równały się z końcem kariery, która w przypadku Chrisa się nawet nie zaczęła. Dwa, że uczniowie sami uświadomili go na początku lekcji, że granic nie mają, chyba, że można ową nazwać zabójstwo. A to było zwykłe molestowanie.
Już miał protestować, ale nie wyglądało na to, by chłopak miał jakkolwiek się tym przejąć. Za to zmarszczył brwi, słysząc jego rady.
Zupełnie nie mógł zrozumieć o co mu z tym wszystkim chodzi.

- Do świetlicy na piętrze. - zaznaczył już pewniej, odsuwając się gdy chłopak zostawił jego włosy w spokoju. Wolał, żeby uczniowie nie mieli nic wspólnego z jego kwaterą. Oczywiście mógł im pomagać po lekcjach, właśnie po to był, ale jednak wolał robić to na neutralnym gruncie. No i potrzebował zaznaczyć, że to on jest nauczycielem i spróbować zbudować jakikolwiek autorytet. Nie ważne jakie to będzie ciężkie. - Bądź o 19, ustalimy od razu co z przygotowaniem cię do egzaminów.

Rady blondyna się przydały. Mimo głupiej, złudnej nadziei, reszta klas z którymi Christoffe miał dzisiaj zajęcia wcale nie była lepsza. Po skończeniu wszystkich lekcji był zupełnie wykończony, szczególnie psychicznie i miał poważne wątpliwości co do tego, czy wytrzyma w placówce. Zapowiadało się, że jego codziennością będzie strach przed uczniami i ciągły stres. Każdy zdrowy na umyśle rzucałby tę robotę w cholerę po 10 minutach pierwszej lekcji, Chris tak samo, gdyby nie to, że na takie coś sobie nie mógł pozwolić. Naprawdę potrzebował tej posady.
Oderwać myśli od tego tematu mógł dopiero przy sprawdzaniu prac uczniów - diagnozę zrobił każdej klasie. Oczywiście większość kartek była pusta, może nie licząc obelg i gróźb, klasa Castillo chyba jako jedyna cała miała przynajmniej jedno rozwiązane zadanie na test. Tak jak wcześniej starał się, by jego zapiski i uwagi dawały jak najwięcej uczniom, a na kartce trzecioklasisty zrobił małą "ściągę" z formułkami, wzorami i jednostkami przy wymagających tego przykładach. Tak mógł przynajmniej oderwać się na moment od swojej gównianej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1249


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Teacher   Sro Lut 21, 2018 7:51 am

O 18:45 do drzwi zastukało dwóch dryblasów.
- Mamy cię odeskortować do szefa. Zbieraj dupę króliczku.- Rzucił chłopak z którym miał już dzisiaj lekcje. Był w 2 klasie. Jeszcze nie miał 18 lat a już na koncie zabicie samochodem całej rodziny. Prowadził pod wpływem alkoholu i jakoś nie czuł z tego powodu żadnej winy... bo to nie był pierwszy raz kiedy bawił się kradzionym wozem.
Drugi z towarzyszy to znany już panu profesorowi trzecioklasista, członek ekipy która go tak ładnie przywitała.

Lucas czekał w świetlicy. Leżał sobie na jednym ze stolików i wpatrywał się w sufit. Jego długie nogi od kolan wisiały z krawędzi stołu. Pomieszczenie zazwyczaj pełne było dzieciaków. Grali, oglądali coś, pili. Tym razem jednak czekało puste. Przed wejściem stało kolejnych dwóch wysokich chłopaków. Pilnowali by nikt nie przeszkadzał szefowi.
- Jadłeś coś? Potrzebujesz czegoś poza tym?- Wskazał na regał z przyborami i książkami. Wszystkie oczywiście nienaruszonym stanie. Chyba raz ktoś się do nich dobrał... i chyba był to Cas próbujący zrobić coś w ramach własnych widzimisię i potrzebował papieru.
- Ja chcę peperoni, podwójny ser. I załatw energy drinka tak z 3 puszki.... albo nie, kawę.
Zmienił zdanie widząc minę nauczyciela. Kiedy chłopcy wyszli podszedł do przeszklonych witryn zmieniających świetlicę w akwarium i zaczął je zasłaniać.
- Nie bój się. W pomieszczeniu są kamery. Nikt nie będzie cię podejrzewał o nic. Bardziej chodzi o tych tumanów. Lepiej żeby nie widzieli co będziemy rzeczywiście robili.
Wyjaśnił bardzo spokojnie i rzeczowo. Przestawił lampkę tylko nad stół by resztę spowijała ciemność.
- Umiesz pisać do góry nogami?- Zapytał. A chodziło tutaj o to czy ma usiąść po przeciwnej stronie stołu czy obok niego. Pisanie do góry nogami było umiejętnością wielu korepetytorów. Ten nie wyglądał na korepetytora... raczej jak kujonowaty króliczek, który właśnie został zmuszony do wyjścia ze swojej bezpiecznej norki.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 114


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Teacher   Nie Mar 11, 2018 1:46 pm

Nie spodobała mu się wizyta "gangu", szczególnie dlatego, że był zajęty swoją robotą, a do umówionego spotkania miał jeszcze czas. Mimo wszystko nie widziało mu się tłumaczenie tym chłopakom, że zna się na zegarku i nie potrzebuje eskorty, więc jedynie westchnął ciężej i przytaknął. Sprawnie zebrał potrzebne mu materiały i diagnozę Castillo, marynarkę zostawiając tam gdzie ją powiesił gdy wrócił i ruszył do świetlicy. O zamykanie drzwi martwić się nie musiał, pokoje nauczycieli i personelu otwierało się za pomocą czipów [? no chyba, że jednak nie].

- Nie trzeba, wszystko mam. - stwierdził, najpierw odprowadzając spojrzeniem kolejnych chłopaków, a potem dopiero odkładając podręcznik, notatki i papiery na jeden ze stolików. - Miałem cię uczyć, pamiętasz? - spytał wymęczony, po tym jak blondyn złożył zamówienie i odesłał kolegów. Nie widziało mu się tłumaczenie podczas gdy ten będzie się zajadał, ale był świadomy tego, że jego zdanie niewiele zmieni.
Mógłby polemizować co go bardziej martwiło, gdy chłopak zasłaniał szyby, ale nie zatrzymał chłopaka. Włączył jedynie drugą wolnostojącą lampę przy stole, żeby nie otaczały ich zupełne ciemności. - Popsujemy sobie wzrok. - wytłumaczył, siadając na miejscu i zabrał się za wyciąganie potrzebnych mu papierzysk. - I usiądź tak, żebyś widział tablicę. - stwierdził, bo po części też na niej miał zamiar pracować. Na szczęście była na markery [ew. interaktywna, zależy jak bardzo bogaty robimy ten internat, wtedy też wziął ze sobą laptop], bo kreda doprowadzała go do białej gorączki.

- Ustalmy tylko coś przed rozpoczęciem. - stwierdził, spoglądając uważnie na chłopaka. - Będę cię uczył dodatkowo, ale pod warunkiem, że na moich lekcjach będzie spokój, i będziesz na nie uczęszczał. - Zdążył już się trochę dowiedzieć na temat frekwencji uczniów w pokoju nauczycielskim. - I nie chcę, żeby sytuacje jak dzisiaj się powtórzyły. - miał na myśli i powitanie, i wysyłanie swoich dryblasów do jego kwatery.
Miał nadzieję, że w żaden sposób nie przegiął, w końcu nie potrafił przewidzieć działań chłopaka i nadal byli w zamkniętej i zasłoniętej sali sami. A o skuteczności monitoringu mógł przekonać się rano.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1249


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Teacher   Pon Mar 12, 2018 8:06 am

Myślę, że chipy to rozsądne rozwiązanie i mazaki też. Interaktywna tablica w miejscu gdzie masz samych degeneratów to chyba ciut za dużo XD


Warunki stawiane przez mężczyznę go rozbawiły. Rozumiał go doskonale i chociaż Chris mógł w to nie wierzyć to Cas naprawdę chciał mieć normalne lekcje. Stawiane przez niego wymagania będą trudne do uzyskania. Był przy tym przekonany, że ostatecznie na lekcjach będą sami. O ile na matmie jeszcze paru chłopaków sobie radziło o tyle fizyka stawała się czarną magią.
Nie roześmiał się. Uśmiech pojawił się na jego ustach i tańczył lekko w oczach. Usiadł na ławce przed nim.
- Zanim zaczniemy lekcję, pogadajmy. Moje imię to Lucas Castillo. Jeśli jeszcze nie dowiedziałeś się tego od pozostałych nauczycieli jestem tutaj już 6 lat, a mój ojciec jest bardzo przedsiębiorczym mężczyzną.- Nawiązywał tutaj zarówno do przestępczej jak i legalnej działalności swojego ojca. -Wydostanę się z tego miejsca w tym roku tak czy siak bo mam już 18 na karku i tylko muszę skończyć ten rok. Chcę się dostać na uczelnie techniczną. Nie urządzają mnie zwykłe lekcje przygotowujące do ostatecznego egzaminu. Chcę później przejść jeszcze testy na uczelnię. Chciałbym się dostać na aeronautykę albo chociaż na standardową mechanikę. Nie jesteś dużo starszy ode mnie więc będę mówił ci Chris. W porządku? Po pierwsze nie musisz się mnie bać.
Wykorzystał fakt, że siedział na ławce, a obok niego na krześle był nauczyciel. Wziął jego dłoń. Położył na swoim kolanie i przykrył drugą. Odczekał chwilę by mężczyzna się nie wyrywał. Poprosił go szeptem by spojrzał mu w oczy i jeszcze raz powtórzył, że go nie skrzywdzi. Jak już poczuł, że trochę się uspokoił puścił jego dłoń i pogłaskał po policzku wierzchem swojej. Chciał żeby to rozumiał i mu wierzył. Zanim przejdzie do wyjaśniania reszty. Zamierzał się obnażyć przed nim. Zaufać mu.
- Wciąż rozmawiamy Chris. Nie będzie problemu z załatwieniem tego o co prosisz. Ale... sposób w jaki do tego dojdzie może ci się nie spodobać. Prawdopodobnie na lekcjach będę tylko ja. Może jeszcze ktoś się rzuci ale to wątpliwe. Oni będą też myśleć, że się z tobą pieprzę. Nie dementuj tego. Nie potwierdzaj. Ignoruj. W ten sposób nikt nie zrobi ci fizycznej krzywdy. Niech myślą co chcą. Po to to wszystko. - Zrobił gest ręką pokazując na zasłonięte okna. Widział wyraz jego twarzy i uśmiechnął się ponownie. - Jesteś całkiem w moim typie, ale nie lubię robić ludziom krzywdy. A ty zdecydowanie nie jesteś chętny na takie zabawy.- Zmienił ton na poważny wracając do tematu który był głównym meritum ich spotkania. - Chris, jeśli nie dostanę się na studia trafię w jeszcze gorsze gówno niż to które mam tutaj. Nie chcę być w gangu ojca. Chcę od tego uciec. Do egzaminów nie zostało wiele czasu. Większość przedmiotów mam opanowaną. Chemia i Fizyka... nie znam teorii. Bez niej, nie przejdę tego kurewstwa. Pójdę o krok dalej i... powiedzmy, że jeśli uda ci się wyprowadzić mnie tak żebym się dostał na przyzwoitą uczelnię to zabiorę cię stąd. Do jakiejś normalnej szkoły. Co ty na to? Mamy umowę?
Nauczyciel na pewno wiedział, że rok to strasznie mało czasu. W dodatku plany Lucasa sięgały wysoko. Chłopak stanął przed nim i wyciągnął rękę by dobić targu.
Dosłownie chwilę później rozległo się pukanie. Bardzo nieśmiałe. Wręcz nierealne, że ktoś potrafił tak pukać w tej szkole. Był to oczywiście jeden z chłopaków z prowiantem. Odebrał wszystko i zatrzasnął mi drzwi przed nosem z burknięciem, które nie brzmiało przyjaźnie. Do Chrisa zwrócił się już normalnym tonem.
- Możemy zaczynać?
Zapytał, rozkładając pizzę i otwierając puszkę z energetykiem. Kawę przesunął w stronę profesorka. Wyglądał zdecydowanie jakby potrzebował czegoś mocniejszego niż kawa. Nauczycielowi oberwało by się jednak za procentowe trunki.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 114


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Teacher   Nie Kwi 01, 2018 12:56 am

Nie przerywał chłopakowi wywodu, zresztą od pewnego momentu Castillo coraz bardziej intrygował nauczyciela. Właściwie to od rozwiązywania analizy, gdy to okazało się, że chłopak nie jest do końca tym, na kogo wygląda. Nawet nie chodziło o sam fakt, że potrafił używać mózgu w dziedzinie fizyki. To było coś bardziej osobistego, związanego raczej z osobowością i psychiką chłopaka, nie ze zdolnościami w obliczeniach. Christoffe chciał się najzwyklej dowiedzieć o co z tym chłopakiem chodzi, wrodzona ciekawość przez lata nauki najwyraźniej nadal go nie opuściła.
I chyba właśnie dlatego nie wyrwał swojej dłoni z kolana czy nie strącił tej chłopaka z policzka. Po raz kolejny zbił go z tropu tą dziwną delikatnością jak i szeptem. Lucas wzbudzał w nim sprzeczne odczucia i ten fakt równie niepokoił nauczyciela, co przyciągał.
- Nie potrafię zrozumieć o co z tobą chodzi. - przyznał, z cieniem śmiechu w głosie. Wydawałoby się jakby wypowiedzenie tego na głos miało pomóc mu w znalezieniu odpowiedzi. - Myśl realnie, Lucas. Nie znam cię, jesteś moim uczniem, a powitanie, jakie mi zgotowaliście w szkole raczej nie skłania do zaufania. - był szczery, wyczuł, że mógł sobie na to pozwolić, tak jak chłopak. Zaraz też zabrał jego dłoń ze swojej twarzy, zanim zżarło go sumienie. Był w końcu od niedawna w związku.

- Niemniej rozumiem o co ci chodzi. - odparł w końcu, odchylając się na oparcie krzesła. Od obietnicy Lucasa atmosfera się trochę rozluźniła, w każdym razie dla niego. Nawet oddychało się jakoś łatwiej. - Aeronautyka... mogę ci nawet dać swoje notatki. - Uśmiechnął się pod nosem, trochę bardziej będąc przez ten moment w swoich myślach, niźli rzeczywistości. - Przygotuję cię do tego.  
Mimo wcześniejszych wahań, jakoś momentalnie Chris dostał zastrzyku motywacji.

- Nie mogę się na to zgodzić. Słuchają ciebie jak zaczarowani, dlaczego nie możesz im po prostu powiedzieć, że ciebie uczę? - uniósł brew, wpatrując się badawczo w chłopaka. - Zależy mi na tym, by na tych zajęciach było jak najwięcej osób. Wierzę, że jest tu jeszcze kilka którzy mają możliwości tak jak ty. Trzeba ich tylko przekonać.

Nie żeby Christoffe nigdy nie był w szkole średniej. Był i to relatywnie nie tak dawno, więc wiedział jak to w niej wygląda ze strony ucznia.Właśnie dlatego chciał być lepszym nauczycielem niż ci, których poniekąd miał sam, nawet jeśli praca z trudną młodzieżą nie była tym o czym marzył.

Nie zareagował na stwierdzenie, że był w typie chłopaka. Nawet jeśli sam był homoseksualny, a chłopak był w jego typie, nawet nie brał pod uwagę, że mógłby z nim... cokolwiek. Był jego nauczycielem, w dodatku z drugą połówką i to ucinało wszelkie spekulacje, które w gruncie rzeczy nawet nie miały prawa bytu.

- Przygotuję cię do nich - powtórzył. - Ale ja tu rządzę. - dodał też zaraz, wyjątkowo pewnie, zakładając nogę na nogę. Ewentualnie naiwnie. - Ja mówię kiedy się spotykamy i gdzie. Przychodzisz na lekcje i systematycznie się uczysz. Mówisz kiedy czegoś nie rozumiesz i mam powtórzyć. Jeśli nie będziesz współpracował, to nie wyjdzie.
Może i stawianie warunków takiemu typowi jak Lucas było zupełną głupotą i masochizmem, ale sprawił, że Chris w jakiś irracjonalny sposób uwierzył mu, że rzeczywiście chce coś zmienić w swoim życiu. Nauczyciel bez dłuższych wątpliwości wstał i uścisnął dłoń chłopaka na znak zawarcia umowy. Może przemawiał za tą dość pochopną decyzją tekst o gangu ojca, może zaintrygowanie chłopakiem czy obietnica. Ewentualnie chęć podołania wyzwaniu i własne ambicje. Obok wyboru kierunku przez Castillo również nie przeszedł obojętnie. Zupełnie jakby plany związane z niespełnionymi marzeniami Chrisa automatycznie wzbudziły w nim sympatię do chłopaka.

Skoro ustalili co mieli, Lindstrom zabrał się za przeglądanie swoich papierów, dziękując za kawę i dając chłopakowi na moment zająć się pizzą. Jednak zaraz pojawił się przed nim plik kartek. - Zaczynamy od testów. Jesteś wzrokowcem, słuchowcem, kinestetykiem?
Nie miał zamiaru marnować czasu, skoro już ustalili, że mają go tak mało.

Na następnych zajęciach miał już dla niego skróty z wzorów, miar i kilka potrzebnych książek, z których sam się uczył. Pokreślonych i pozaznaczanych, tak samo jak jego notatki. Przedstawił chłopakowi plan nauki uwzględniający braki, które wyszły w diagnozach i testach, rozpisany tak, by zdążyć do testów.
- Widzisz ile tego jest? Będziemy musieli spotykać się dodatkowo co najmniej 3 razy w tygodniu. - zmarszczył brwi, przeglądając swój kalendarz. - Ale damy radę.
Blondyn rzeczywiście wczuł się w przygotowania chłopaka do egzaminów, jak i swoją zwykłą pracę. Większość czasu poświęcał właśnie na to i nieczęsto miał wolną dłuższą chwilę, jednak wcale mu to nie przeszkadzało. Ignorował fakt, że znacznie wykraczało to poza jego obowiązki. Co innego jego chłopak, ale jakoś to wszystko godził.
Christoffe mógł podczas nauki być uważany za upierdliwego, co wychodziło bardziej, im swobodniej się czuł przy chłopaku. To przez to, że nieustannie ciągnął za język i starał się jak najwięcej przypominać rzeczy, które chłopak już potrafił. Dawał zadania domowe i definicje do kucia. Niemniej skupiał się nad wiedzą Lucasa, którą już miał i powtarzaniem jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1249


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Teacher   Nie Kwi 01, 2018 9:13 pm

Co do kiedy mógł się zgodzić ale niestety gdzie było ograniczoną opcją. Z uśmiechem przytaknął jednak. Wiedział, że da to poczucie jako takiej pewności siebie biednemu króliczkowi.
Cas z pełnym zaangażowaniem pomimo zajęcia ust jedzeniem brał udział w "lekcji".
- Nie wymądrzaj się.- Odparł na jego pytanie z użyciem mądrego słowa którego nie zrozumiał. - Najlepiej uczę się z ... doświadczenia. Ale nie jest najgorzej jeśli chodzi o jakieś wykresy czy obrazki. Jak mi dasz tekst i każesz się go nauczyć to będzie ciężko, ale jak mi zaczniesz opowiadać albo przeczytasz nawet to będzie lżej.
Dodał z kontekstu domyślając się o co chodzi Chrisowi. Do pierwszych trzech spotkań podchodził nadal sceptycznie z myślą, że w końcu i Chris sobie odpuści. Mężczyzna jednak z każdą lekcją zdawał się bardziej podjarany całością. Obudziło to w nim nadzieję. Nie tylko polubił tego białego króliczka, ale i zauważył, że ma do niego cieplejsze uczucia niż zazwyczaj do jakichkolwiek innych ludzi.

Fakt, że nauczyciel ma kogoś, i ten ktoś też jest facetem został mu doniesiony później. Załatwił temat paroma mało wybrednymi tekstami.
- Szefie, możemy mu dogadać jak znów się pojawi?
- Nie odpierdalajcie. Króliczek wciąż służy mi grzecznie. Może nauczy się paru sztuczek ciekawych od tamtego typka. Ale jak ktoś zrobi mu krzywdę...
Przesłał ostrzeżenie swoim chłopakom. Co gorsza naprawdę go to... drażniło. Nie chciał żeby Chris był z kimś. Chciał mieć dla siebie całe jego zainteresowanie. Czuł się jak dzieciak. Starał się zamaskować to skupiając się na celu... celem dodatkowym okazało się przejęcie całego czasu białego króliczka. Im więcej i szybciej uczył się Lucas tym więcej czasu poświęcał na przygotowanie wszystkiego i naukę go Chris. Cas był zadowolony, bo mężczyzna nie spotykał się ze swoim partnerem. Czuł się trochę jak zdrajca ale czyż nie było to upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu? Miał pełne zainteresowanie Chrisa i zdobywał tak potrzebną mu wiedzę do egzaminów.

To był wieczór kiedy kończyli wcześniej. Lucas wiedział, że mężczyzna spotka się ze swoim facetem. Gryzło go to. Bardzo. Na koniec lekcji gdy pomógł mu zbierać rzeczy podszedł go trochę.
- Chris. - Poczekał, aż mężczyzna na niego spojrzy i pocałował go. Był to delikatny i czuły pocałunek prosto w usta trwający ledwie chwilę.
- Dziękuję za to wszystko. widzimy się jutro na lekcji.- Odparł z uśmiechem i wyszedł pogwizdując zadowolony z siebie. W takim stanie zauważyli go chłopcy z gangu. Przekonani więc byli, że szef był bardziej niż usatysfakcjonowany lekcją.

Gdy partner Christoffera pojawił się na terenie budynku banda pojawiła się przy nim. W tym paru chłopaków, którzy regularnie sypiali z Lucasem.
- Cześć, Lindström właśnie skończył się bawić z naszym szefem. Trochę mu zejdzie zanim tu przyjdzie. Hej, czego go nauczyłeś? Jakiejś tajnej techniki spinania dupy? Obciągania? Szef wyszedł dzisiaj bardzo zadowolony.
Rechotali przekonani o swojej racji. Typowa licealna hałastra starająca się dogryźć facetowi, którego uważali za przegrywa. W końcu, skoro Lucas zaliczał nauczyciela to on był tutaj wygranym. Padło parę niemoralnych i nielegalnych propozycji na co już musiała zareagować ochrona. Chłopcy zwinęli się więc wciąż świetnie się bawiąc.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 114


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Teacher   Pon Kwi 02, 2018 1:09 pm

- ...co? - chłopak tym swoim zarzutem sukcesywnie wybił nauczyciela z rytmu. Moment zajęło mu zrozumienie, o co chodziło młodszemu. Gdy jednak wreszcie zaskoczyło, uśmiechnął się pod nosem, ale nie wyśmiał jego niewiedzy. Wiedział, że czasami nawet głupie żarty nauczyciela potrafią sprawić by taki uczeń czuł się upokorzony i już więcej się na lekcji nie odezwał. A przecież tego Lindstrom nie chciał.
- Okej, mniej więcej o to mi chodziło. To uskuteczni naukę.
Wiedział już jak przygotowywać lekcje i materiały dla chłopaka. Sam również był wzrokowcem, więc jego pokreślone i pozaznaczane notatki, i podręczniki mogły się mu przydać.
Chyba naprawdę wczuł się w te korki, właściwie to na taką pracę liczył, gdy rozpoczynał robotę w szkole. Może tylko z całymi klasami, nie jednym uczniem i nie tak intensywnie i często, ale nie narzekał. Ciągła praca i posiadanie dobrego zajęcia odciągało go od myślenia nad innymi problemami.

Zupełnie innego nastawienia był jego facet, Bruce. Mimo że zaczęli się umawiać przed początkiem roku i mógł się nastawić już wcześniej na to, że Christoffe ma w sobie jeszcze ambicje i się wczuje w to całe bycie nauczycielem, liczył, na to, że jednak nie. W każdym razie nie podobało mu się to, że mieszka w internacie z uczniami, sama specyfika szkoły i najbardziej chyba to, że tyle czasu po lekcjach Lindstrom ma zajęte przez dodatkowe zajęcia. Spory o te rzeczy były dość często, bo Bruce należał do dość apodyktycznych i zazdrosnych osób. Lubił mieć nad wszystkim kontrolę, a Chrisowi wcale to jakoś specjalnie nie przeszkadzało. Niemniej narastające z czasem ciągłe zarzuty, pretensje i podejrzliwość były męczące, z czasem blondyn zaczął żałować, że tyle opowiadał swojemu chłopakowi o tym, co się dzieje w szkole. Sprawa była jeszcze delikatniejsza, gdy większość czasu nauczyciel zaczął spędzać na douczaniu Castillo. Naprawdę wiele czasu i nerwów Chris musiał poświęcić na to, by przekonać Bruce'a, że nie dzieje mu się nic złego, ani że go nie zdradza z uczniem.

Dlatego tak paskudnie poczuł się, gdy Lucas pocałował go z zaskoczenia, choć akt sam w sobie był wyjątkowo czuły. Zszokowany nauczyciel nie zdobył się na nic więcej, niż odepchnięcie chłopaka i obserwowanie, jak się oddala, wiedząc, że będzie go musiał za to opieprzyć, gdy tylko będzie do tego zdolny. Może i zawiesić ich spotkania.

Starał się, by z Bruce'm spotykać się tylko poza terenem internatu, na mieście lub u niego. Z kilku względów. Przede wszystkim jednak dlatego, że ostatnim czego by chciał, to żeby o jego związku z facetem dowiedzieli się uczniowie. Brunet jednak nie zawsze był skłonny iść Chrisowi na rękę.
Tym razem też tak miało być, jednak gdy wszedł do pokoju nauczyciela, wzburzony, od razu zakomenderował, że wychodzą.  Zdezorientowany Chris nie doprosił się nawet odpowiedzi na pytanie co się stało, a Bruce wyglądał na zbyt wściekłego, by próbować dalej. Blondyn zdecydował po prostu go posłuchać, bo mimo że nawet nie podniósł głosu, mało kto chciałby mu się sprzeciwić.


Przez następne dwa dni nie pojawił się w pracy, mimo że do internatu wrócił. Musiał odczekać, aż wróci trochę do siebie po ostatnich wydarzeniach w swojej siedzibie i fizycznie, i psychicznie. Na szczęście dyrektor zrozumiał sytuację. Wcześniej był się na lekcjach nawet wtedy, gdy był chory.
Jednak na zajęciach dodatkowych drugiego dnia się już pojawił, w dodatku zadbał o to, żeby być na świetlicy pierwszy. Miał do pogadania z Castillo, bo tym razem chłopak przegiął i to porządnie. Nie wziął również ze sobą żadnych materiałów do nauki, bo na obecną chwilą wątpił, że w ogóle będzie zajęcia kontynuował.

- Siadaj. - polecił zaraz po tym, jak chłopak zamknął za sobą drzwi. - Przegiąłeś, Lucas.
Ze względu na to, że w pracy dzisiaj nie był, miał na sobie zwykłą, granatową bluzę bez zamka i kaptura. Potrzebował ubrać się w coś wygodniejszego ze względu na siniaki pokrywające przedramiona, poza tym nie widział powodu na strojenie się. Cienie pod oczami przykrył korektorem, który posiadał jeszcze z czasów zakuwania po nocach. - Co ty sobie w ogóle wyobrażasz? - zaczął, zanim ten zdążył się odezwać i oparł się biodrami o ławkę, krzyżując ręce na piersi. Skrzywił się przez to, lecz prawie niewidocznie. Grymas zaraz zastąpiła chłodna powaga i zirytowanie spojrzenie. - Pomagam ci jedynie z dobrej woli. Poświęcam swój wolny czas. Nie uważasz, że zasługuję w zamian chociażby na szacunek? Lub przynajmniej nietraktowanie jak ostatnią szmatę?
Był zły, to chyba jasne. Nawet nie tyle co o pocałunek, a przede wszystkim o sytuację dwa dni wcześniej i głupie plotki, przez które jego związek stał pod znakiem zapytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1249


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Teacher   Pon Kwi 02, 2018 6:01 pm

Nieobecność Chrisa na zajęciach z jedną z klas dotarła do uszu Lucasa szybciej niż do pozostałych nauczycieli. Po tym jak w pośpiechu wychodzili poprzedniego wieczoru z szkoły podejrzewał, że mieli namiętną noc za sobą i zwyczajnie króliczek nie był w stanie podnieść się z łóżka.

Cas siedział w swoim pokoju i... czytał materiały które dał mu Lindström. Jeden z chłopaków nieśmiało zapukał do niego.
- Szefie, króliczek się rozkłada w świetlicy, wygląda jakoś inaczej, czy my...
- Przygotujcie wszystko. Oczyścić teren i... Pit, udało ci się załatwić namiary na tego typa?
Chłopak energicznie kiwnął głową. Może i byli dzieciakami, ale dzieciakami, których rodzice robili bardzo szemrane rzeczy. Ojciec Pita był detektywem którego metody były delikatnie mówiąc nielegalne.
-Tata podrzuci mi wszystko w tym tygodniu jak będzie na widzeniu.
Kiwnął głową i dał sobie jeszcze skończyć akapit.

Wszedł do świetlicy jako standardowy on. Uśmiech jednak zaraz zszedł z jego twarzy gdy zobaczył minę nauczyciela. Wiedział, że coś jest grane. Szybka ocena sytuacji nie raz uratowała mu skórę. Wątpił żeby tamten krótki pocałunek wywołał taką reakcję. Coś innego musiało się zdarzyć.
- O co chodzi?
Usiadł w pozie typowego buntownika. Brakowało tylko wywalonych na stół nóg skrzyżowanych w kostkach. Świadomie dał mu przewagę patrząc na niego z dołu. Następne słowa wywarły na nim mocne wrażenie. Nie dał tego po sobie pokazać. Jego twarz stała się kamienną maską. Zmarszczył brwi co nadawało mu groźny wyraz twarzy i analizował każde słowo.
Sposób w jaki wygiął usta zwrócił jego uwagę. Od małego uczyli go bić tam gdzie boli. Dało się to poznać po sposobie ruszania się, chodzenia, mówienia, u największych twardzieli po spojrzeniu które przez sekundę albo dwie było nieobecne. Normalnie Lucas nie zauważył by tego, nie był w końcu komandosem a zwykłym chłopakiem który niestety urodził się synem mafijnego bosa. Chris zaatakował go jednak słownie a to już postawiło jego uwagę w stan gotowości. Nie umknęło mu więc to jak skrzywił się. Jak pilnował by nie przesunąć rąk co normalnie odbywało się u ludzi dość często. Ci mocno wkurzeni nawet zaciskali dłonie na własnych ramionach albo przedramionach żeby pohamować emocje.

-Co się stało? - Zapytał podnosząc się z miejsca. W pierwszej chwili jego ton był rozkazujący, jakby domagał się wręcz natychmiastowej odpowiedzi. Tym tonem potrafił przestraszyć niejednego z pracowników ojca. Stanął obok Lindströma i pochylił głowę tak by patrzeć mu wprost w oczy. Trzymał się jednak na dystans wyciągniętej ręki. Nie wchodził w jego przestrzeń osobistą chociaż przy jego posturze wręcz zamykał nauczyciela między meblami.
-Co się stało Chris? - Zapytał dużo łagodniej. -Mój pocałunek nie wywołałby takiej burzy. Standardowe zachowanie tych debili też nie. Powiedz mi więc co się stało bo w tej chwili nie mam pojęcia dlaczego mnie atakujesz.
Chciał go dotknąć, pogłaskać po policzku, uspokoić. Zamiast tego stał tarasując mu drogę wyjścia i wymuszając na nim wyjaśnienie zaistniałej sytuacji.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 114


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Teacher   Pon Kwi 02, 2018 7:28 pm

Nie uwierzył w pełne zdziwienia spojrzenie, z tego co zdążył zauważyć od początku roku chłopak na pewno nie należał do niedomyślnych czy idiotów, więc na bank wiedział o czym była mowa. Również przez to doświadczenie i spędzony z nim czas nie zareagował na groźną minę i rozkazujący ton, gdy młodszy się podniósł. A raczej nie zareagował tak, by było to widoczne, bo w środku jego głowy zapaliła się czerwona lampka nie pozwalająca spuścić z niego wzroku, lecz na tym był koniec. Nie spodziewał się żeby po tylu obietnicach, że go nie skrzywdzi, jednak uderzył. Chociaż wcześniej nie podejrzewał go również o taką niedojrzałość, jaką wykazał się ze swoją grupką dwa dni wcześniej.

- Bo to, co ty i twoi znajomi robicie przekracza już jakiekolwiek granice. - nie dał się zdominować, mimo że chłopak był bardziej postawny i by spojrzeć mu w oczy, musiał się schylić. - Zaakceptowałem to, że będziecie się w swoim kręgu nabijać i wymyślać czym nasz układ jest motywowany, ale wynoszenie tego na zewnątrz to już gruba przesada. Myślisz, że mi do śmiechu gdy słyszę, że mojego gościa zaczepiła banda uczniów by poopowiadać jak to daję ci dupy? I nie myśl, że zignorowałem to co zrobiłeś po zajęciach. Nie jestem twoją zabawką mimo wszelkich twoich dopowiedzeń wśród kolegów i nie będę służył spełnianiu twoich zachcianek. - wycedził, celując wskazującym palcem w pierś chłopaka, przez co rękaw bluzy nieznacznie się obsunął, jednak nie zwrócił na to uwagi. - Wydawało mi się, że jednak jesteś inny, ale najwyraźniej się myliłem.

Od Chrisa wyraźnie było czuć fajkami, do których nerwowego kopcenia wrócił zaraz po kłótni z Bruce'm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1249


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Teacher   Pon Kwi 02, 2018 10:41 pm

Smród fajek mu nie przeszkadzał. Nawet go nie zauważał z racji tego, że sam palił. Dźganie go w pierś było... zabawne. Jak kobieta dopominająca się swoich praw. Już chciał coś naprostować kiedy w jego oczy rzucił się siny nadgarstek. Złapał za niego i podciągnął bluzę aż po łokieć. Nie dał Chrisowi się wyszarpnąć. W oczach Lucasa pojawiło się coś bardzo niebezpiecznego.
- Nigdy nie rozmawiałem z twoim facetem, ale widać powinienem. On ci to zrobił? CHRIS! Czy on ci to zrobił?
Lucas w tym momencie czuł jak się w nim wszystko gotuje. Zabije gościa. Albo lepiej. Każe założyć mu betonowe buciki.
- Nie mam pojęcia co ten śmieć usłyszał, ani w co uwierzył, ale nic, ABSOLUTNIE NIC nie daje mu prawa do krzywdzenia ciebie.
Złapał za oba jego nadgarstki i zwyczajnie przytulił go do siebie. Starał się jakoś uspokoić wewnętrzną burzę. Był przeraźliwie wściekły. Zaraz jednak wybuch emocji przerodził się w zimną furię. Zaczął myśleć a ten stan w przypadku chłopaka z jego doświadczeniem nie był bezpieczny.
- Zgodziłeś się na to? Na to by wyrządził ci krzywdę? Nie sądzę. I... nie wiem co oni nagadali twojemu... Bruce? Tak ma na imię prawda? Nie wiem co mu powiedzieli, ale jeśli jest z tobą to tobie powinien ufać a nie bandzie złośliwych dzieciaków. Nie zasługuje na to by być z tobą. Jeśli jednak wciąż chcesz trzymać tego śmiecia obok... Pozwól mi z nim pogadać. Wyjaśnię mu co nas łączy i w jakim sensie jesteś dla mnie ważny.
Dopiero kiedy skończył gadać puścił go. Był pewien, że zaraz oberwie z pięści albo w twarz za to, że go przytulał wbrew jego woli. Miał nadzieję, że ten cały Bruce też miał co nie co przemodelowane. Jeśli nie... on nadrobi. Za każdego przeklętego siniaka po tysiąckroć.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 114


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Teacher   Wto Kwi 03, 2018 1:11 am

Z ust wyrwał mu się jęk bólu, gdy chłopak chwycił zasiniony nadgarstek. Zanim w ogóle Christoffe zorientował się, co młodszy chce zrobić, szarpanina straciła sens, bo rękaw został podciągnięty i wszystkie ślady były już na widoku.
Nie potrafił znaleźć jakiejkolwiek sensownej wymówki czy kłamstwa, więc po prostu tak stał i patrzył na chłopaka, zaniepokojony jego gwałtowną reakcją. Nie spodobał mu się ten błysk w oku, tak samo jak krzyki i pogróżki. Pytanie przemilczał, nie potrafiąc znaleźć dobrej odpowiedzi. Wywody tak bardzo niepasujące do Lucasa wprawiły go w niemałe zaskoczenie, choć i tak nie tak duże jak to, że po chwili znalazł się w jego ramionach. Najdziwniejszym w tym wszystkim było jednak to, że gdyby nie okoliczności, Chris uważałby tę bliskość nawet za przyjemną.
Ale okoliczności były jakie były i musiał zareagować, choć nie miał na myśli bicia Castillo.

- Puść mnie, Lucas. - od tego zaczął, po czym odsunął dłonią od siebie chłopaka na wcześniejszą odległość wyciągniętej ręki i westchnął ciężko. - Po pierwsze i przede wszystkim - To jest moje prywatne życie, nie szkolne. Nie masz prawa się w nie mieszać i gdyby nie fakt, że już to zrobiliście, nie byłoby zapewne tych śladów. - zaczął, uważnie obserwując chłopaka. Wyraźnie widział emocje, które nim targały i wiedział, że musi być ostrożny ze słowami. Z drugiej strony nie zignorował faktu jak młodszy przejął się jego sytuacją.
- Jestem dorosły i pozwól, że sam będę decydował o moim życiu. Doceniam twoją chęć pomocy, ale zabraniam ci w jakikolwiek sposób się mieszać w moje prywatne sprawy. Rozumiesz, Lucas? - upewnił się, spoglądając uważniej na chłopaka. - Poza tym... skąd informacje kim dla mnie jest i jak ma na imię? - zapytał, marszcząc jasne brwi. To wszystko coraz mniej mu się podobało.

- Zawieszam zajęcia, przynajmniej na ten moment. - stwierdził wreszcie, a z jego płuc uciekło westchnienie, gdy ponownie naciągał rękawy bluzy na przedramiona. - Muszę przemyśleć, czy w takich okolicznościach to dobry pomysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1249


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 28
Female


PisanieTemat: Re: Teacher   Wto Kwi 03, 2018 8:07 am

Dla Lucasa to wystarczyło. Facet był zazdrosny i w ramach tego nabił mu siniaków... Czuł potrzebę sprawdzenia jego ciała. Całego. Zamiast tego zacisnął ręce w pięści na chwilę po czym je rozprostował i wcisnął w kieszenie spodni.
- Gdyby twój facet cię posłuchał i trzymał się z dala od szkoły, niczego by nie usłyszał. Powtórzę się ale trudno. Uważasz, że to normalne, że facet wierzy bardziej w słowa bandy gówniarzy z podejrzaną przeszłością niż w słowa swojego partnera? Uważasz, że to normalne, że ignoruje twoje słowa i wchodzi na teren szkoły chociaż prosiłeś by tego nie robił? Uważasz, że to w porządku kiedy wyżywa się na tobie raniąc? A może następnym razem pozwolisz, żeby ci coś połamał w ramach rekompensaty za to, że bardziej wierzy plotkom niż tobie? Skąd wiem, że prosiłeś go by nie przychodził do szkoły? Po twojej minie. Strzał w dziesiątkę co? Skąd wiem jak ma na imię? Imię i nazwisko oraz numer identyfikacyjny musiał podać wchodząc na teren szkoły. Wystarczyło zerknąć do książki wejść i wyjść. A kim dla ciebie jest... Chris... eh... naprawdę? Ten facet zachowuje się jak jakiś pieprzony psychol względem ciebie. Nie zdziwię się jak cię za którymś razem zamknie w jebanej klatce.
Nie tylko Lucas zauważył zachowanie mężczyzny. Inni w szkole również. I trzeba było zacząć od tego, że dla tych ludzi przemoc domowa, zaburzenia psychiczne czy chorobliwe zachowania były chlebem powszednim. Chris zapominał gdzie uczył.
Gdy zaś ogłosił koniec zajęć Lucas musiał bardzo się starać żeby nim nie potrząsnąć. Wziął głęboki wdech, a później wydech. Nie wiedział co go bardziej zabolało. Fakt, że facet którego tak lubił dawał się ranić. Fakt, że miał kogoś kto okazywał się istotniejszy niż własne zdrowie? Czy może zawód. Zawod, że okazywał się taki jak cała reszta. Pierwszy problem i podkulają ogon. Spieprzają. Lucas znów wziął głęboki wdech i wydech. Zaczął mówić i kierować się do wyjścia.
- Dałeś słowo. Widać twoje słowo znaczy tyle co gówno. Jesteś taki sam jak cała reszta tych pieprzonych pseudo wykrztałciuchów. Pierwszy problem i ogon pod siebie. A już myślałem, że będziesz inny... w porządku. Ja jednak podchodzę bardzo serio do swoich obietnic. Zamierzam dotrzymać swojej. BĘDZIESZ bezpieczny.
Ostatnie słowa wypowiedział jakby mówił o czymś tak pewnym jak wschód słońca. Nawet jeśli intencją Chrisa było zrobienie przerwy by się zwyczajnie zdystansować do sytuacji dla chłopaka było to jak przekreślenie jego szans. Miał za mało czasu na przerwy. Za mało czasu.
- Sz..szefie? - Zapytał jeden z chłopaków niepewnym głosem.
-Znajdźcie mi tego skurwiela. Chcę wiedzieć o nim wszystko. Na jutro. Armin. Jutro robimy sobie wychodne...
Lucas zamierzał pogadać sobie z panem Brucem na temat krzywdzenia jego ludzi. Pit pognał tak, że o mało się nie zabił żeby skontaktować się z ojcem i ściągnąć od niego co wie już teraz. Paru chłopaków marudziło za Lucasem, że oni też chcą iść. Castillo podjął już decyzję. Armin ze wszystkich tych półgłówków był najbardziej wytresowany, chociaż najmłodszy. Lubił go bo reagował na proste komendy niczym pies obronny.
Całą bandą przeszli do sali sportowej. Oczywiście nie potrzebowali pozwolenia ani kluczy. Po tym grzecznie wypełnił papiery o przepustkę dla siebie i kolegi obiecując w podaniu, że będzie miał na niego oko. Dyrektor patrzył na nich gdy po lekcjach siedzieli w jego biurze.
- Lucas... zostało ci trochę ponad pół roku. Nie rób nic głupiego.
Prosił mężczyzna zmartwionymi oczami. On wiedział o planach chłopaka i w sumie był mu wdzięczny bo mógł się z nim dogadać, a w szkole był jako taki porządek. Dawał mu większe fory ale miał z tego korzyści.
-Jeśli złamię prawo teraz proces nie zdąży się przedawnić zanim opuszczę placówkę i może wpłynąć.... - Zaczął recytować dyrektorowi konsekwencje prawne konkretnych czynów wraz z ich karami i potencjalnymi drogami gdy by został skazany. Łącznie z tym, że mógłby pożegnać się z rządowymi posadami. Armin w tym czasie oglądał biuro zupełnie nie zainteresowany rozmową. Po kolejnym westchnieniu dyrektora dostali karty pozwalające opuścić szkołę.
- Macie wrócić w ciągu 4 godzin.
Ostrzegł ich na do widzenia. Chłopcy wsiadali do czarnej limuzyny kiedy dzwonił do Chrisa.
- Dzień dobry. Jak się pan czuje? Hmmm myślę, że jest coś o czym powinien pan wiedzieć. Lucas Castillo opuścił właśnie szkołę. Może to nic, ale znam go i mam wrażenie, że to może mieć związek z Panem.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Na bieżąco jak życie pozwoli. Pisać pw lub gg/fb itd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 114


Cytat : "Kocham Cię strasznie, ale swoboda to wielka rzecz." Witkacjusz

PisanieTemat: Re: Teacher   Wto Kwi 03, 2018 3:12 pm

Dla Christoffe wcale to nie wyglądało tak dramatycznie, jak przedstawił to chłopak.
To był świeży związek, Chris rozumiał zaborczość i zazdrość, znał też temperament Bruce'a i nie widział w tym nic podejrzanego. Dopełniali się w łóżku. Bruce mógł zapewnić mu upragnioną stabilizację, miał własny warsztat i pewną pracę. Żaden z nich nie oczekiwał nie wiadomo jak wielkiego uczucia i szaleńczej miłości. Ten model związku bardziej przypominającego transakcję zupełnie im wystarczał.
W którymś momencie po prostu nieświadomemu Chrisowi przez palce prześlizgnęła się granica, gdzie małe wady przeistoczyły się w poważne problemy, a niewinna zazdrość w tyranię i nieustanną potrzebę kontroli. Zresztą nie miał w związkach doświadczenia, skoro całe swoje życie poświęcił nauce.
Dlatego też nie chciał wierzyć w prawdziwość obrazu jego związku przedstawianego przez chłopaka, wiedziony przeświadczeniem, że ten po prostu nic o nim nie wie. Nie mógł jednak zaprzeczyć, że dość poważnie podkopał pewność, że jego związek był normalny.

- Lucas... - zaczął, chcąc zatrzymać nakręcającego się chłopaka. Zapytać, co on by zrobił na jego miejscu. Czy nie pamiętał już jaki razem ze swoją grupą był wobec niego na początku i wobec tego, czy nadal powinien być taki na niego cięty i oczekiwać zaufania.
Nie doszedł jednak do słowa, a chłopak już zatrzasnął za sobą drzwi, zostawiając Chrisa z grymasem na twarzy i piekącym poczuciem winy.


- Dzień dobry, lepiej.
- odebrał telefon krótko po tym jak rozbrzmiał dzwonek. Zresztą nie miał nic konkretnego do roboty oprócz zwyczajowego przygotowywania się do lekcji czy sprawdzania prac. Skupienie jednak słabo mu szło, bo myśli ciągle uciekały do sprawy z Castillo i ich zajęć. - Słucham? - musiał się upewnić, czy dobrze usłyszał. Czyli jednak Lucas to zrobił. - Mogę wiedzieć jak dawno?
Mógł się domyśleć, że Castillo nie miał najmniejszego problemu z poznaniem tożsamości Bruce'a, tego gdzie mieszkał i pracował, będąc w takim miejscu i posiadając jego wpływy i zdolności dedukcji. I to najbardziej martwiło Chrisa. W połączeniu z jego temperamentem i tym jak zareagował zaledwie pół godziny temu mógł się spodziewać najgorszego. Nauczyciel nie miał jednak możliwości, by powstrzymać chłopaka czy chociażby udać się do pracy swojego partnera, bo nie miał auta. Zależało przecież na czasie. Zdecydował więc ostrzec Bruce'a przez telefon i prosić, by nie dał sprowokować się młodszemu.


Brunet jednak jak na złość nie odbierał, najpierw zajęty rozliczaniem się z ostatnim klientem, a później sprzątaniem narzędzi, by zająć się pojazdem, który musi skończyć na następny dzień. Mimo że nie miał mieć już dzisiaj klientów, bramę garażową zostawił otwartą.
Odebrał telefon dopiero za trzecim razem, gdy Christoffe zdążył już odejść od zmysłów. - Bruce? Jesteś w pracy? Wiem, że ci się to nie spodoba, ale jeden z moich uczniów prawdopodobnie do ciebie właśnie jedzie. Nie myśli racjonalnie. Proszę, nie daj się sprowokować i zamknij warsztat. Wszystko ci później wyjaśnię, obiecuję, tylko nie-...mężczyzna zmarszczył brwi słuchając rewelacji podczas gdy zajęty był odkręcaniem kół starego forda, bokiem do bramy wjazdowej. - Nie rozumiem o co ci chodzi. Komu nie mam dać się sprowokować? I dlaczego mam zamknąć warsztat? - dopytał, bo hałas klucza pneumatycznego, którego używał, utrudniał zrozumienie roztrzęsionego chłopaka po drugiej stronie słuchawki. W końcu poddał się i z ciężkim westchnieniem odłożył narzędzie, by w końcu dowiedzieć się o co chodzi Chrisowi. Rozmowa w połączeniu z grającym radiem w tle sukcesywnie zagłuszyła dźwięk silnika czarnej limuzyny, która zatrzymała się przy warsztacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Teacher   

Powrót do góry Go down
 
Teacher
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: