CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Załatwmy to jak dorośli...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
CrazyLuckyBastardI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 16/09/2017
Liczba postów : 87


Female


PisanieTemat: Załatwmy to jak dorośli...   Pią Wrz 22, 2017 12:13 am


"Nemezis"
Nieubłagany wróg. Chodząca zemsta zesłana na nas przez siłę wyższą...
Wszyscy wiemy, co to znaczy. Na szczęście jednak, nie wszyscy jednak wiemy o tym z lekcji praktycznych. Ku swojemu niezadowoleniu, X i Y odnaleźli się ku uciesze bogów już w piaskownicy. Kradli sobie zabawki, wdawali się w liczne bójki, a każdy zdawałoby się trwały sojusz przeradzał się szybko w kontynuację przerwanej wcześniej wojny. Z takich rzeczy podobno się wyrasta, jednak, jak pewnie się domyślacie, wiek jedynie pogorszył sprawę.
Od błahej rywalizacji o oceny z literatury i matematyki,poprzez pozycję społeczną i wreszcie, aż po ukochane i oblubienice. Jeśli chodzi o te ostatnie, panowie walczyli z zadziwiającą zażartością. Ostatecznie wygrał X poślubiając i ostatecznie zagarniając dla siebie wymyśle trofeum, na które Y ostrzył sobie zęby.
Mogłoby się wydawać, że to zakończyło temat, jednak los (to jest Argent i ja) uznał, że sprawa jest zbyt banalna i prosta. Po latach wymarzonego spokoju na osobnych uczelniach panowie spotkali się ponownie, z niedowierzaniem i irytacją odkrywając, że TEN DRUGI będzie nauczał młodzież w tym samym miejscu. Wojna rozgorzała od nowa wciągając w swoje sidła nie tylko koleżanki i kolegów z uczelni ale także boguduchawinnych studentów. Co prawda po pierwszych paru latach sytuacja nieco się wyklarowała i postronni obserwatorzy mogli pokusić się o opuszczenie swoich betonowych kryjówek, jednak i w tej sytuacji los postanowił,  że to jeszcze nie koniec gry.
Tak się jakoś brzydko złożyło, że Y i jego paroletnia partnerka pokłócili się na dobre czego konsekwencją było jej spakowanie się i opuszczenie lokalu z dobitnym hukiem. W związku ze swoją pensją, wciąż istniejącym kredytem na auto i rozmiarem mieszkania, Y zaczął więc na gwałt szukać sobie współlokatora (teraz zaczynacie chwytać o czym będzie fabuła...)
I szukał go sobie do chwili, w której jego dobry kumpel ze studiów nie podsunął mu pod nos równie zdesperowanego ziomka "który na pewno nie sprawi kłopotów i będzie mega spokojny bo właśnie rozpadło mu się małżeństwo i musi gdzieś przezimować i tak dalej i tak dalej...."
Zważywszy więc na dobre stosunki z kumplem i palącą potrzebę przygarnięcia mamony Y zgodził się bez problemu, obiecując, że weźmie gościa w ciemno.
Jak się zapewne domyślacie, następnego dnia po otworzeniu frontowych drzwi Y postanowił skręcić kumplowi kark przy najbliższej okazji...
Żeby nie miotać banałami, przyśpieszę temat. W drzwiach stał X który ostentacyjnie stwierdził, że darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda i mieszkanie przyjmuje, licząc w swej naiwności, że Y odda je całe, bo sam się wynosi. Otóż nie.
Między dwoma panami nawiązał się perfidny impas, bo jak się domyślacie, żaden nie zamierzał zrezygnować z szansy mieszkania w dużym, przestronnym apartamencie tylko z uwagi na TEGO DRUGIEGO
No i teraz: Normalni ludzie zapewne usiedli by i porozmawiali o tym co dalej.
X i Y postanowili rozpocząć między sobą wojnę na numery, psikusy, ciosy poniżej pasa i tym podobne uznając, że najsensowniejszym sposobem zachowania dumy i honoru będzie wypędzenie niechcianego współlokatora na zbity pysk.
X- Argent
Y- CLB


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CrazyLuckyBastardI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 16/09/2017
Liczba postów : 87


Female


PisanieTemat: Re: Załatwmy to jak dorośli...   Sob Wrz 23, 2017 2:11 pm


Noel Rochester
Lat 34
187cm wzrostu

Istotne:
* Podczas czteroletniej pracy na Uniwersytecie Kennego Boltsa zdobył sławę Okrutnego pasjonaty, który za brak zaangażowania w temat lub brak elementarnej (w jego mniemaniu) wiedzy puszcza gromy z niebios i wciska ludzi w ziemię.
* Bywa cyniczny, oschły i nieufny, a na domiar złego, dość złośliwy. Nie pozwala się nikomu zbliżyć czy spoufalić, nie żartuje, nie prowadzi dłuższych dialogów. Wszelkie próby nawiązania z nim kontaktu kończą się przeważnie, nim się poważnie zaczęły, gaszone jego uszczypliwymi odzywkami. Nie jednego śmiałka Noel doprowadził już do białej gorączki, częstując go celnymi, niekiedy pełnymi politowania lub pogardy uwagami. Co gorsza, sam zainteresowany zdaje się niczym specjalnie nie przejmować, przechodząc nad starciami z młodzieżą do porządku dziennego.
* Prywatnie okazuje ludziom dużo więcej ciepła i zrozumienia, bywa otwarty i dowcipny, wyrozumiały, ba! nawet wrażliwy i empatyczny. Dużo łatwiej przychodzą mu też kontakty niewerbalne.
* Jest kurewsko uparty i długo chowa urazę.
* Śpiewa. Naprawdę dobrze i naprawdę rzadko.
* Niemal w każdym zakątku jego domu znajduje się jakaś książka. Niektóre leżą samotnie tu i tam, inne poustawiane w stosy podpierają salonowe ściany czekając na swoją kolej.
* Póki był z Jane, druga sypialnia pełniła funkcję schowka na wszystko. Prawdopodobnie nawet teraz pod łóżkiem można znaleźć jakieś bibeloty, o których Noel zapomniał...
* Nie jest, nie był i prawdopodobnie nigdy nie będzie skończonym pedantem. Sprząta co jakiś czas, niechętnie i bez entuzjazmu.
* Nienawidzi zmywać. Naprawdę Nienawidzi. Do tego stopnia, że stara się gotować wszystko tak, by po zjedzeniu obiadu można było zapakować wszystko do zmywarki bez konieczności doczyszczania czegoś.
* Słucha muzyki. Głośno.
* Jego mieszkanie pachnie głównie książkami i herbatą. I włoskim żarciem.
* W jego mniemaniu 100% hetero. Ten jeden (po 3 się zeruje) epizod na studiach się nie liczy, wszyscy eksperymentują...
* Razem z Jane uwielbiał wydawać kolacje dla swoich przyjaciół
* Ma uczulenie na pierze. Nie jakieś mordercze, ale chrypa i wysypka gwarantowane
* W jego domu nie ma i nigdy nie będzie Kiwi. Kropka.
* Boi się os. Panicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Załatwmy to jak dorośli...   Pon Wrz 25, 2017 12:51 am

Christopher 'Kit' Hayden
Lat 34
184 cm wzrostu




Uczy matematyki na uniwersytecie. Jest temu zajęciu oddany, chociaż nie może powiedzieć, by uwielbiał spędzać czas przy tablicy, na dyżurach, tudzież odcyfrowując hieroglify, które teoretycznie uchodzą za egzamin z jego przedmiotu. Dla niego nauczanie to zawód taki sam, jak inne, nie ma co się emocjonować.
Jest pedantem - tudzież, ma lekką nerwicę na punkcie porządku. Nie lubi, gdy rzeczy przemieszczają się po mieszkaniu, są krzywo ułożone, albo zawadzają. Artystyczny nieład jest w jego opinii przereklamowany.
Spędził 10 lat w nieudanym małżeństwie z Sereną. Ponieważ nie lubi przyznawać się do błędów, wciąż nosi obrączkę na palcu i utrzymuje kontakt z (byłą już) żoną, jakby chciał wmówić całemu światu, że to tymczasowy kryzys. W rzeczywistości, szczerze baby nienawidzi.
Ma kota. Półroczną, białą kulę futerka i miłości, która jest gotowa do wielu poświęceń, byle tylko nie zostać samą w mieszkaniu. To znacząco utrudnia spokojne wyjścia na uczelnię, a po powrotach - jakiekolwiek czynności, niezwiązane z ukochaniem Cleo, są niemożliwe do wykonania.
Spędza sporo czasu na zabiegach pielęgnacyjnych i ćwiczeniach, dzięki czemu bliżej mu do 'posągu Adonisa' niż typowego, wychudzonego doktoranta. Ma ogólnie dosyć masywną budowę ciała i idealne V (szerokie ramiona, wąskie biodra), a pod ubraniem kryją się całkiem silne mięśnie. 
Ma blond włosy, zielone oczy i dosyć ostre rysy twarzy.
Jest zamkniętym w sobie i mocno zdystansowanym człowiekiem. Niewiele osób może przebić się przez jego pancerz obojętnej uprzejmości i uzyskać bardziej emocjonalne i szczere reakcje. Nie lubi się angażować, preferuje raczej stać z boku, robić swoje, a potem znikać w swoich czterech ścianach i tam spędzać czas oglądając filmy, seriale, czy czytając książki.
Ponieważ zazwyczaj jest opanowany, gdy znikają te bariery samokontroli, wybucha niczym wulkan, niszcząc wszystko, co znajdzie się na jego drodze. Nie ma żadnych oporów przed rzucaniem przedmiotami czy wykrzykiwaniem wyzwisk.
Najlepszą metodą na opanowanie jego furii jest... Znalezienie mu innego, męczącego zajęcia i przekierowanie nadmiaru emocji na coś bardziej pożytecznego. Najlepiej sprawdza się wówczas destrukcja albo seks.
Przyzwyczaił się do tego, że o wszystko musi walczyć i w każdej sytuacji jest zdany wyłącznie na siebie. Ma złe relacje ze wszystkimi osobami, które mógłby uważać za ważne - czyli rodzicami, żoną i dawnymi przyjaciółmi. Woli już nie pokładać w nikim nadziei. Z młodości nie pozostał mu nikt bliski, a aktualni znajomi nie mogą już przedrzeć się przez mur obojętności.
Ma uczulenie na grzyby. Zjedzenie czegoś nawet na wywarze mogłoby go zabić - a na pewno przyczynić się do bardzo dużych duszności.
Nie przepada za naturą. Dobrze się czuje w mieście, otoczony ludźmi, szkłem i betonem, w pobliżu zieleni staje się trochę bardziej nerwowy, jakby oczekiwał, że coś może z niej na niego wyskoczyć. Co przykre - to nie są całkiem wyssane z palca obawy.
Ma nastoletnią siostrę - Anne - lesbijkę, która wszędzie widzi homoseksualistów i zna przynajmniej 3/4 środowiska LGBTQ+. Sam jest zdania, że zamykanie się w szufladce konkretnej orientacji to marnowanie czasu i energii - bo i kogo to interesuje?
Nie potrafiłby wyprasować nawet ręcznika 20x20 cm.

Karta będzie ewentualnie modyfikowana w trakcie rozrywki.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CrazyLuckyBastardI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 16/09/2017
Liczba postów : 87


Female


PisanieTemat: Re: Załatwmy to jak dorośli...   Pon Wrz 25, 2017 2:26 pm

-Nie.-Noel miotnął drzwiami z takim zaangażowaniem, że biedne niemal nie wyleciały z framugi w kacie protestu.-Nie. Nienienie i jeszcze raz NIE.-Krzyczał w stronę drzwi, miotając się w te i nazad niczym dzika bestia w klatce. To nie miało tak wyglądać. Zdecydowanie nie tak.

Dzień zaczął mu się naprawdę dobrze. Akurat nie miał zajęć, więc wyspał się jak raz w życiu, zjadł przyzwoite śniadanie, wypalił papierosa i odpaliwszy jedną z ulubionych płyt zanurzył się w lekturze jednej z salonowych książek na swoim ulubionym fotelu. Dzień idealny. Nikt nie dzwonił, nikt nie skomlał o zaliczenie, nikt nie zadawał mu kuriozalnie głupich i wartych jedynie pominięcia pytań, nikt nie zadręczał go swoją głupotą. Był tylko on, kubek ciepłej herbaty, kolejny papieros, fotel i książka. No i odtwarzacz płyt. I to było dobre. Nawet Jane nie zaszczyciła go wątpliwą przyjemnością i nie zadzwoniła by pozadręczać go jakimiś kompletnymi pierdołami.
Popołudniu zaczął przygotowywać materiały na jutro, co by na pewno mieć wszystko pod ręką, zrobił obiad, zjadł, wyszedł na spotkanie z paroma znajomymi i wróciwszy, ponownie zagłębił się w lekturze. Czas mijał i z każdą przełożoną stroną Noel był coraz bliżej chwili, w której pojawić miał się jego nowy współlokator.
Jak przez mgłę pamiętał huczny wieczór w klubie, kiedy to świętując koniec jego burzliwego rozstania z Jane pił i bawił się na umór ze swoimi znajomymi. Prawdopodobnie właśnie wtedy Chris, jego świetny przyjaciel ze studenckich czasów zaoferował mu pomoc w postaci przetestowanego i na pewno nie sprawiającego kłopotów kumpla, który właśnie na gwałt szuka mieszkania, bo się biedak rozwiódł.
Starym porzekadłem, darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda. No i teraz miał za swoje.
Punktualnie o 18 pojawił się jego zapróchniczony koń, a raczej paskudna szkapa, na którą to właśnie się wydzierał.

-To jakiś żart? Zabieraj mi się z przed mieszkania, do cholery!-Warknął obserwując przez wizjer swojego arcywroga nad wrogami z torbą przewieszoną przez ramię i jakimś pieprzonym pojemnikiem na żywe futro w ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Załatwmy to jak dorośli...   Pon Wrz 25, 2017 2:55 pm

- Och na litość... - mruknął pod nosem Christopher Hayden, obserwując poczynania rozhisteryzowanego kolegi po fachu (a zarazem z lat młodości). Uniósł brew wysoko, opierając się o framugę drzwi, z nogą przełożoną przez próg, by zamortyzować ewentualne spotkanie z twardą i drewnianą powierzchnią. Westchnął ciężko.
Powinien był się spodziewać kłopotów, oczywiście. Jego życie było zbyt udane ostatnimi czasy, prawda? Tyle szczęśliwych zbiegów okoliczności w tak beznadziejnej sytuacji nie mogło skończyć się dobrze. Tak ładne mieszkanie, w takiej cenie, po znajomości? Niemożliwe. Takie rzeczy nie zdarzały się w prawdziwym świecie. Powinien był jednak zapłacić tamtemu facetowi - cztery ściany wprawdzie nie były w najlepszym stanie, ale chociaż nie wiązały się z przymusowym współżyciem z, no cóż, z Noelem.
Matematyk, obserwując miotanie się zirytowanego rówieśnika, jednocześnie rozważał, dlaczego ich wspólny znajomy uznał wciśnięcie ich do jednego mieszkania za dobry pomysł. Legendy o ich kłótniach krążyły po uczelni od lat, znane były nawet najmłodszym rocznikom, a co dopiero kumplom ze środowiska. Nie raz i nie dwa pozornie niewinne spotkanie kończyło się rozrzuconymi papierami i latającymi długopisami.
Czy gość tak bardzo chciał się rozstać ze swoim mieszkaniem? Planował gruntowny remont?
- Dorośnij, kretynie. Najwyższa pora - rzucił chłodno, poprawiając trzymany w dłoni transporter. - Ale spokojnie, twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. - Uśmiechnął się złośliwie, przekraczając próg już oboma nogami, a potem wymijając mężczyznę i zmierzając w stronę swojego pokoju. 
Co za szczęście, że widział wcześniej plan mieszkania i wiedział, gdzie co było - oraz, gdzie powinien się zakwaterować. Dzięki temu, nie potrzebował pomocy swojego kochanego współlokatora, a jednocześnie mógł wypełnić jego życzenie. Odejść z progu.
- Kota będę karmić, ale uważaj, żeby nie uciekł. Zamykaj i otwieraj drzwi ostrożnie. - Polecił przez ramię, a potem wszedł do swojego pokoju i zamknął za sobą drzwi.
Home, sweet home.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Załatwmy to jak dorośli...   

Powrót do góry Go down
 
Załatwmy to jak dorośli...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Gurges ater :: Gurges ater-
Skocz do: