CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
CrazyLuckyBastardI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 16/09/2017
Liczba postów : 50


Female


PisanieTemat: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Pią Wrz 22, 2017 12:25 am

First topic message reminder :

No więc:
Wszyscy (my, znawcy tematu) wiemy, jakim wrzodem na angielskiej dupie może okazać się Thomas Barrow. Tak. Właśnie on. Ten elegancki, wymuskany, perfidnie idealny i bezczelnie uśmiechnięty pod nosem padalec lubujący się w ludzkim cierpieniu i rozpaczy. Dwulicowy gnojek cierpiący prawdopodobnie na „niktmnieniekochanizm” i „jawamwszystkimpokazizm” połączony z przerostem ego i nadmierną (jak na kogoś pracującego jako kelner) inteligencją. Zabójcze połączenie skrzywdzonego, dogłębnie dobrego i niewinnego człowieka gotowego pokochać wszystko i wszystkich na swojej drodze z rozwścieczonym, wściekłym rosomakiem, naukowcem i jednym z królewskich doradców. Morderczy miszmasz wszystkiego, co uwielbiamy i wszystkiego, czego nienawidzimy w jednym. Trudno jest też jednak wyobrazić sobie kogoś, kto byłby na tyle pogodzony z bliskim końcem własnego żywota i niechybną śmiercią towarzyską  by był w stanie stać się wrzodem na dupie, angielskiego wrzodu na dupie. Jeszcze trudniej chyba znaleźć kogoś, kto za nadanie mu podobnego tytułu nie da nam po gębie raz czy dwa tak dla wyjaśnienia sprawy…O dziwo jednak, w tej fabule i mojej prywatnej fantazji ktoś taki się znalazł. Ba! Sama zamierzam się w niego wcielić. Zamierzam bowiem wykreować postać tak morderczo nieczułą na jakiekolwiek intrygi, tak irracjonalnie nieskomplikowaną i tak śmiesznie brutalną w wygłaszaniu swoich poglądów, by niemal niemożliwym było, aby persona pokroju naszego ukochanego przyszłego majordomusa nie skusiła się na jakiegoś psikusa. Czy też otwartą (oczywiście w miarę angielskich standardów) wojnę. Czego więc potrzebuję ?
Thomasa oczywiście !
Cudownego, dystyngowanego, pachnącego papierosami Thomasa Barrowa w osobie poniekąd własnej. Kogoś, kto zechce wcielić się w tego jakże przebiegłego i skomplikowanego osobnika i rozegrać ze mną partię na uwagi i złośliwości godnej dialogopisarzy boskiego serialu. Kogoś, komu tęskno do rozdartej między starym, a nowym Anglii, znawcy serialu, wielbiciela postaci, osoby chętnej do wcielenia się i poprowadzenia ze mną wątku, który (mam nadzieję) postąpi ten jeden jedyny krok dzielący nienawiść od miłości. Lub odwrotnie, kto wie? Ściślej mówiąc: Pasywa zwichrowanego na punkcie tamtejszej, dawniejszej etc. Anglii.
Chętni :
Cimci jako wrzód na dupie
CLB jako wrzód na dupie wrzodu na dupie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
CrazyLuckyBastardI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 16/09/2017
Liczba postów : 50


Female


PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Wto Paź 10, 2017 12:04 am

- Na twoim miejscu zastanowiłbym się, czy w ogóle wyjdziesz.-Odparował złośliwie, spoglądając na niego ze złowieszczym błyskiem w oku, dającym jasno do zrozumienia, że sam jeszcze nie zdecydował. Przynajmniej nie do końca. -Och, mną się nie przejmuj. Jakoś sobie poradzę.-Odparł nonszalancko, odsłaniając zęby w niebezpiecznym uśmiechu i bezczelnie wbił palce w jego prostatę, zmuszając go jednocześnie by uniósł biodra wysoko w górę. Ostatecznie, jak każdy miłośnik sztuki, lubił od czasu do czasu przyjrzeć się czemuś z bliska. Kolejny ruch zawarł w sobie trzy jednoczesne posunięcia, podczas których Leon wyciągnął palce z lokaja, chwycił go za uniesione biodra i odsunąwszy się trochę by nie oberwać Thomasową nogą, przekręcił swojego gościa na drugą stronę tak, by leżał przed nim wypięty, z zadartym wysoko, kształtnym tyłkiem i głową (miał na dzieję, że trafił) na poduszkach.
-Cierpliwy panie Barrow. Przyjemność najlepiej smakuje po chwili wyczekiwania.-Poprawił go spokojnie, chwytając swojego kutasa i powoli przesuwając nim pomiędzy jego pośladkami, tak jak jeszcze przed chwilą robił to sam Thomas. Dręczył go tak przez chwilę, poruszając wolno biodrami, myśląc o wszystkich rzeczach, które mógłby mu zrobić, gdyby tylko nie znajdowali się w miejscu tak cholernie niedźwiękoszczelnym. W końcu chęć poczucia zaciskającego się wokół niego, ciasnego, mokrego wnętrza osiągnęła odpowiedni poziom i przeważyła nad zamiłowaniem do dręczenia. Leon wszedł w Thomasa pewnym, spokojnym ruchem, znajdując się w nim jedynie do połowy, by dać mu sekundę czy dwie na przyzwyczajenie się. Brunet odetchnął głębiej, chłonąc otaczającą go zewsząd przyjemność i cofnął, wychodząc niemal całkiem by następnie wejść w niego w całości i zamruczeć cicho niczym zadowolony kocur. Jego prawa ręka spoczęła na biodrze mężczyzny, przytrzymując go w silnym uścisku blisko siebie, zaś lewa spoczęła na jego karku, przyciskając go delikatnie do materaca przy każdym kolejnym pchnięciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 475


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Wto Paź 10, 2017 5:30 pm

Sukinsyn.
Nim mężczyzna pchnął biodrami, Thomas rzucił mu przez ramię wściekłe spojrzenie, którym spłoszyłby Williama, ale u pokojowego mógł wywołać tylko odrobinę szerszy uśmiech. Pan Barrow nie potrafił przegrywać. Był człowiekiem przekornym dla zasady. Nawet teraz, kiedy tak bardzo chciał mężczyzny, musiał zachowywać się nieznośnie.
Niełatwo było rzucać wyniosłe spojrzenia z tej pozycji, tym bardziej, że wbrew wszystkiemu nie spróbował podkulić pośladków, tylko sam wypiął je zachęcająco. Leon mógł bez większych przeszkód wsunąć się w wąskie, dobrze nawilżone wejście. Mięśnie stawiały mu lekki opór, ale za drugim pchnięciem mógł znaleźć się głęboko, co zmusiło Thomasa do ukrycia twarzy w poduszce.
Wszystkie odgłosy tłumiła gruba warstwa piór.
Szkoda, że nie mógł usłyszeć z ust pana Barrowa szczerych jęków zamiast jadowitych złośliwości. Brzmiały zapewne równie uroczo. Istniała również możliwość, że z trudem mamrotał wyzwiska pod adresem Leona. Nawet jeśli, to wszystkie tonęły w pościeli, na której również zaciskała się jego smukła dłoń.  Palce rozluźniły się, a potem nagle zacisnęły, gdy mężczyźnie udało się trafić w czuły punkt w jego wnętrzu.
Zawędrował drugą ręką między swoje uda i zaczął się zaspokajać w rytm pchnięć Leona. Bez finezji i dość pospiesznie, dążąc do spełnienia. Nie było w tym patosu i kłamliwie czułych słówek. Obydwoje chcieli tylko chwili przyjemności. Gwałtownej i pozbawionej złudzeń. Thomas chciał czuć jego kutasa w sobie, a nie słuchać czułych wyznań i właśnie to dostawał. Nawet w nadmiarze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CrazyLuckyBastardI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 16/09/2017
Liczba postów : 50


Female


PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Wto Paź 10, 2017 5:52 pm

Widząc jak mężczyzna próbuje dopieścić się na własną rękę Leon uniósł nieco brwi i pochylił się znacznie,
chwytając go mocno za przedramię i niemal wyszarpując jego rękę z powrotem w okolice poduszki. -O nie,kochanie...Tak się bawić nie będziemy.-Szepnął ostrzegawczo, wymawiając zdrobnienie po polsku, by nie musieć później wysłuchiwać ewentualnych przytyków. Pchnął go też mocniej, przenosząc drugą rękę z karku mężczyzny na jego nadgarstek tak, by teraz opierać większość ciężaru swojego ciała na chwyconych w pewnym uścisku przegubach pana Barrowa.-Chyba nie sądziłeś, że dam ci tak po prostu zwalić na moją pościel, co Barrow?-Zapytał delikatni zirytowany i przygryzł skórę na jego karku zaraz unosząc się na tyle, na ile pozwoliły mu wyprostowane ramiona, by móc spojrzeć na przyszpilonego do łóżka, unieruchomionego Thomasa. -Już ci mówiłem Thomas, musisz nauczyć się, ze to ja rozdaję karty w tej rozgrywce. I chcesz czy nie, nie pozwolę ci tak szybko skończyć.-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 475


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Wto Paź 10, 2017 6:25 pm

Jak pan Czarnecki nie chce wysłuchiwać przytyków, to zdecydowanie powinien zmienić kochanka. A zresztą… jakby Thomas potrzebował pretekstów do bycia złośliwym. Niestety, tym razem sprytny lokaj musiał ulec przewadze fizycznej napastnika. I zrobił to z nieprzyzwoitą przyjemnością, do czego nigdy by się nie przyznał.
Gdyby Leon wyprostował się o sekundę później, to skończyłby z rozkwaszonym, ponieważ Barrow odchylił głowę zirytowanym gestem. Siła fizyczna to za mało, żeby poskromić charakter tak cudnej łajzy.
Nie było Thomasowi jednak tak łatwo zebrać myśli i się odszczeknąć. Nie, kiedy czuł go w sobie, jak pulsuje, rozpiera i chciał jeszcze trochę. Bardziej. Bliżej. Wbił palce w pościel, ale nie spróbował się wyrwać. Nie zamierzał toczyć przegranej walki.
Za dużo mówisz – syknął w końcu w jego kierunku.
Oparł policzek na poduszce, by móc go obserwować pochylonego nad sobą mężczyzną. Z napiętymi mięśniami ramion i skórą, która niedługo stanie się śliska i połyskliwa od potu. Nie znosił go, ale ta niechęć dodawała tylko smaku ich bliskości. Podobnie jak świadomość, jak nisko skończyliby, gdyby ktokolwiek się o tym dowiedział.
Chcieli czy nie, mieli teraz wspólny, wyjątkowo niebezpieczny i namiętny sekret.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CrazyLuckyBastardI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 16/09/2017
Liczba postów : 50


Female


PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Sro Paź 11, 2017 6:12 pm

Słysząc przytyk miast ciętej riposty Leon prychnął rozbawiony, przyjmując małe zwycięstwo z właściwą sobie radością. -Naprawdę?-Zagadnął z niedowierzaniem, nie mogąc przegapić okazji do ponabijania się z chwilowo nie mogącego mu odszczeknąć Thomasa. Ostatecznie jak często trafia się podobna okazja ?
Jego biodra poruszały się w stałym, na razie dość powolnym rytmie, dużo więcej uwagi poświęcając sile z jaką wchodził w zniewalająco ciepłe, ciasne wnętrze lokaja. Ugiął rękę w łokciu pochylając się znów i przesunął językiem po skórze Thomasa, kreśląc ledwie widoczną linię od jego ramienia aż po tył ucha. Zaraz też westchnął z rozkoszy i przygryzł delikatnie płatek jego ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 475


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Sro Paź 11, 2017 6:47 pm

Gdy dotykał wargami karku i ramion Thomasa czuł, jak mięśnie lekko spinają się i wiedział, że pocałunkami odkrywa jego słabe punkty. Lokaj zrównał oddech z jego powolnymi pchnięciem, było w tej chwili coś niezwykle blisko w tej dwójce nie znoszących się ludzi. Pan Barrow brał głęboki wdech, gdy mężczyzna w niego wchodził, a później wypuszczał powietrze gwałtownie.
Nie stawiał żadnego oporu, a stercząca i spragniona dotyku męskość między jego udami, świadczyła o tym, że Thomasowi sprawia przyjemność duży kutas, który za każdym razem wchodzi w niego głęboko po nasadę.
Oczywiście – szepnął, posyłając mu uśmiech przez ramię. – Gdybyś… mhmmh… mówił mniej, to – urwał, pozwalając sobie na głębokie westchnienie i lekko się wypinając, by przy kolejnym ruchu mężczyzna trafił dokładnie w to samo miejsce. – To ludzie nie orientowaliby się natychmiast. Och. Yhymm. Jakim  idiotą jesteś.
Wyszeptał podłość między gorączkowymi westchnieniami, nieustannie wilżąc wargi językiem i z trudem dobierają słowa. Reakcje ciała, przeczyły słowom albo Thomasowi nie przeszkadzało, że jest pieprzony przed głupca. Byle ten nie przestawał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CrazyLuckyBastardI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 16/09/2017
Liczba postów : 50


Female


PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Czw Paź 12, 2017 11:50 pm

-Cóz...Ja przynajmniej mam jakieś szanse się z tym kryć.- Odparował między pełnymi przyjemności pomrukami, uśmiechając się delikatnie i puścił mu oczko, uderzając twardą jak skała męskością w jego prostatę z podwójną siłą. Przyśpieszył nieco pracę biodrami, jednak była to zmiana niewielka, sprawiająca, że wciąż za wolne tempo powoli doprowadziło już do szału nie jednego człowieka. Leon westchnął przyjemnie wprost w ucho niecodziennego gościa i odsunąwszy się, chwycił go jedną ręką za włosy, podciągając do góry na tyle, by oparł się o wyciągnięte ramiona i odwrócił twarz w jego stronę. -Twój przypadek, poza tym, że oczywisty jest też prawdopodobnie beznadziejny.- Stwierdził niby dyplomowany psychiatra i pocałował go niemal czule, zaraz uśmiechając się pokrzepiająco i przesuwając rękę z jego włosów na gardło.-Szczęście, że prawie mi to nie przeszkadza.-Powiedział i ugryzł go w kark, starając się nie zostawić śladu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 475


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Pią Paź 13, 2017 5:35 pm

Żadnego To bardzo źle o panu świadczy. Żadnego Lepiej zaskoczyć kogoś błyskotliwością niż rozczarować głupotą. Żadnego Chyba ty. Żadnego Pieprz się.
Thomas rozchylił wargi tak skore do szeptania łajdactw, ale żadne z nich tym razem nie padło. Oparł się dłońmi mocno o materac, ale ten nie zaskrzypiał zdradliwie. Posłusznie odchylił głowę, by móc spojrzeć na mężczyznę. W jego ciemnych oczach zaigrały płomyki świec, a w spojrzeniu była ta rozkoszna prowokacja.
Szybciej.
Wypowiedział to jedno słowo niby żądanie, ale przecież pan Czarnecki musiał z przyznać, że ulegnie mu z przyjemnością. Dręczył Thomasa, ale dręczył i samego siebie. Czy nie robił wszystkiego tylko po to, żeby w końcu usłyszeć to jedno słowo zachęty? By pyszny i wyniosły pan Barrow kazał mu się po prostu przelecieć, zamiast nazywać go idiotą?
Thomas wygiął plecy w lekki łuk i pojawiło się na nich płytkie wgłębienie wzdłuż kręgosłupa. Pochyli głowę tak, by móc przesunąć ustami po wewnętrznej stronie jego dłoni. Stłumił w niej jęk, kiedy męskość znów z impetem uderzyła w jego prostatę, powodując gwiazdki przed oczami. Język przesunął się po palcach, a później zęby prowokująco zacisnęły na opuszku palca wskazującego. Lubił męskie dłonie. Dłonie, które mogły dawać razy albo poczucie bezpieczeństwa.
W tych pieszczotach potrafił być niezwykle przekonujący, mogłoby im być dużo przyjemniej, gdyby tylko nie musieli się ciągle kontrolować i nieustannie nie zgrywali cholernych dupków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CrazyLuckyBastardI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 16/09/2017
Liczba postów : 50


Female


PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Pią Paź 13, 2017 8:08 pm

Czując usta Thomasa na swojej dłoni Leon westchnął z zadowoleniem, czując jak przyjemny dreszcz przebiega wzdłuż jego kręgosłupa na malujący się w jego głowie obraz tego, co mogliby jeszcze robić i jak wykorzystać swój potencjał gdyby tylko chwilowo nie tkwili w pokoju rezydencji pełnej ciekawskich uszu i rozgadanych ust. Westchnął ciężej, starając się uspokoić własne myśli na tyle, by nie spieprzyć wszystkiego w tej jednej chwili. Pocałował Thomasa znów, głęboko i z uczuciem, a oderwawszy się przesunął zachłannym spojrzeniem po jego bladym, nieco złotawym w świetle świecy, wygiętym ciele. Słysząc jego prośbę uśmiechnął się pod nosem i pochylił się nieco, przytulając niemal swój policzek do jego.
-"Proszę?"-Zasugerował usłużnie, wbrew własnym pragnieniom zwalniając jeszcze bardziej do tempa tak kurewsko i niemożliwie nieznośnego, tak pogłębiającego ludzką desperację i doprowadzającego do czystej furji, że niemal nieziemskiego w swoim chwilowym zastosowaniu. -
No dalej, wiem, że chcesz.-
Ponaglił go kreśląc biodrami koliste ruchy na boki by dodatkowo go zmotywować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 475


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Sob Paź 14, 2017 9:02 am

Nie wiedziałem, że jest pan tak przywiązany do dobrych manier – szepnął, udając, że nie zrozumiał motywacji mężczyzny. Jakby rzeczywiście chodziło tylko o zwrot grzecznościowy, a nie chęć zmuszenia pana Barrowa do zrezygnowania choćby z niewielkiej części swojej dumy.
Potarł policzkiem o jego nieco bardziej szorstki i przekrzywił głowę, by móc odszukać znów wargi mężczyzny. Uciekło w nie to udręczone, spragnione westchnienie. Thomas był sfrustrowany, czuł, jak całe jego ciało jest napięte w oczekiwaniu na intensywne doznania. Każdy raz, kiedy twardy kutas mężczyzny wchodził w niego okrutnie powoli, był niespełnioną obietnicą. Zapowiedzią tego, co Leon mógłby mu dać, gdyby tylko skończył go gnębić i kusić.
Przeniósł ciężar ciała na dłoń i sam poruszył biodrami, biorąc to, czego chciał. Był jednak pewien, że pan Czarnecki złapie go i powstrzyma przed tymi próbami, wywołując zirytowany i wściekłe westchnie.
Proszę – szepnął do jego ust, co znów zabrzmiało złudnie podobnie do spierdalaj. – Proszę, panie Czarnecki – kolejny raz zabrzmiał dużo bardziej przekonująco. W tym szepcie kryło się nieznośne pragnienie spełnienia. Była w nim udręka, zniecierpliwienie i rozkosz. Słowa wypowiedziane z trudem i niemalże nieświadomie, ale Thomas nie potrafił już dużej sprzeniewierzać się własnemu ciału.
Nawet jeśli mógł znów wsunąć dłoń między swoje nogi, nie spróbował. Chciał, poczuć między nimi rękę Leona i miał nadzieję, że o to nie będzie musiał już prosić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CrazyLuckyBastardI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 16/09/2017
Liczba postów : 50


Female


PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Nie Paź 15, 2017 7:28 pm

Zmysłowy, pełen wewnętrznej żądzy i frustracji ton wpleciony w idealnie skomponowane ze sobą słowa uciekające spomiędzy ust Thomasa w pełni usatysfakcjonowały jego bezwstydnego kata, pozwalając mu wreszcie przejść od obowiązku ustalenia pewnej hierarchii do pochłaniającej, elektryzującej przyjemności zagłębienia się w odczuciach i emocjach swojego partnera. Uśmiechnął się więc, wyraźnie zadowolony i z najwyższą przyjemnością puścił wodze własnej samokontroli, wchodząc w Thomasa szybko i mocno, bez zbędnych czułości i jakichkolwiek zahamowań. Ostatecznie sam poprosił, czyż nie?
Ręka trzymająca ciemnowłosego za gardło zacisnęła się nieco mocniej i podniosła go władczo w górę, tak by mężczyzna klęczał tuż przy swoim kochanku, opierając się plecami o jego szeroki tors. Czując jak ciepła, gładka skóra lokaja dotyka jego własnej Leon westchnął cicho, delektując się tym
-Widzisz? Jak chcesz to potrafisz.-Pełen szyderczego uznania szept mężczyzny trafił wprost w ucho pochwyconego lokaja, drażniąc swoim ciepłym oddechem. Prawa ręka oplotła talię i brzuch Barrowa nie pozwalając jego biodrom uciec zbyt daleko. Leon wydawał się doskonale wiedzieć, co robi, trzymając mężczyznę tak, by nie stracił równowagi i nadziewał się na jego twardego chuja w rytm szybkich, głębokich pchnięć wzmacnianych pewnym ruchem jego silnej ręki zaciśniętej wokół niego. Brunet oddychał ciężko i mruczał wprost w ucho mężczyzny, liżąc je i podgryzając na przemian z zmuszoną do wygięcia, delikatnie naprężoną szyją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 475


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Nie Paź 15, 2017 8:05 pm

O tym, co pan Barrow naprawdę potrafi, Leon przekona się dopiero o poranku. Teraz tylko odchylił głowę w bok, kusząco wyciągając szyję i wystawiając ją na nieostrożne pieszczoty mężczyzny. Zapominając o tym, że jutro będzie musiał wyjątkowo starannie założyć sztywny kołnierzyk lokajskiej liberii, by ukryć pamiątki dzisiejszego braku rozsądku.
W tej pozycji musiał nieustannie szukać oparcia w panu Czarneckim i zawierzyć jego silnym ramionom. Ciepła, wilgotna od potu skóra ocierała się o ciepłą, wilgotną skórę, gdy Thomas próbował wpasować się w chaotyczny, niecierpliwy rytm jego pchnięć. Czuł twarde, napięte mięśnie na brzuchu mężczyzny. Przesunął swoją dłonią  po jednej z obejmujących go rąk, a następnie lekko wbił krótkie paznokcie w skórę.
Trzymając go, mężczyzna czuł jak tors Thomasa unosi się w nich nierównych, płytkich oddechach. Jedna z rąk Barrowa sięgnęła do tyłu, przesunęła po karku mężczyzny i wplątała w jego włosy. Lekko szarpiąc przycisnął jego wargi do swojego ramienia.
Idiota – wysapał z trudem, trzymając palce na miękkich kosmykach i wyjątkowo chętnie nabijając się na jego sterczącą i niosącą tyle przyjemności pałę. Pozwalał mu wchodzić tak głęboko, by poczuć jądra uderzające o pośladki. Pieprzył zapamiętale jego dłoń. Kompletnie zatracał się w tych ruchach. Zapominając o dobrym wychowaniu i swojej dumie.
Rękę, w którą do tej pory wbijał palce, spróbował skłonić do przeniesienia się z brzucha na wyciągniętą szyję. A potem lekkiego zaciśnięcia się i pozbawienia tchu na te kilka sekund, podczas których wszystko inne traciło znaczenie.
Rozchylił spragnione powietrza, zaczerwienione od gwałtownych pocałunków wargi, dochodząc prosto w dłoń mężczyzny. Podwoił rozkosz, kiedy jego mięśnie gwałtownie spięły się i zacisnęły w niekontrolowany sposób na ciepłym, pulsującym kutasie w jego wnętrzu.
Uda Thomasa drżały z wysiłku, gdy ten opadł na miękkie poduszki, ale nie spróbował odsunąć się od Leona. W tej chwili byłoby to bezcelowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CrazyLuckyBastardI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 16/09/2017
Liczba postów : 50


Female


PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   Today at 1:17 am

-Co?-Moment, w którym Thomas doszedł w jego dłoń jakby wyrwał Leona z transu, sprawiając, że mężczyzna niemal zatrzymał się na chwilę, spoglądając na opadające ciało anglika w autentycznym szoku i niedowierzaniu. -Nie!-Dorzucił zaraz później z palącą dezaprobatą, zabierając ręce i samemu wysuwając się z ciemnowłosego. -No weź daj spokój!-Pełen frustracji i złości głos idealnie oddawał niespełniony ucisk w lędźwiach mówiącego. Mężczyzna klęczał za zmęczonym i rozluźnionym lokajem nie bardzo wiedząc czy dorżnąć go samolubnie, nie zważając na wzmożoną wrażliwość i drażliwość jego miejsc intymnych czy może naiwnie poczekać, aż palant wyjdzie z jakąś inicjatywą. jego oddech uspokajał się stopniowo, jednak nagromadzone napięcie ani myślało się ulotnić.
-Pierdoleni angole.-rzucił po polsku, wyrzuciwszy ręce na boki by nieco rozładować narastający w nim gniew. Zaraz też chwycił Thomasa za biodra i brutalnie przekręcił na plecy, by móc sugestywnie klęknąć nad nim i posłać mu pełne niezadowolenia spojrzenie.-Chyba nie sądziłeś, że skończyliśmy, prawda?-Zapytał z wysoko uniesioną brwią, ręcznie nakierowując czułą główkę swojej męskości na spierzchnięte usta mężczyzny. Oczywiście, Thomas miał szanse odmówić, jednak coś we władczym spojrzeniu górującego nad nim mężczyzny sugerowało, że jest to szansa wyjątkowo niewielka i ryzykowna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...   

Powrót do góry Go down
 
Służba nie drużba, czyli skazani na Downton...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Zajebisy Kurnik (czyli dom Nathaira)
» Fetysze - czyli nie bądźmy gorsi!
» Świerszcze w tle, czyli porażające pustki w grupach.
» Charlie Charlotte Mounhabierre, czyli twór bliżej nieokreślony.
» Pęcherze, ugryzienia i petryfikacja, czyli o tym jak poprawnie złapać bazyliszka...

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Spin-off-
Skocz do: