CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Dare or Die...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 493


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Dare or Die...   Nie Paź 29, 2017 9:05 pm

First topic message reminder :



Przyszłość. Technologia poszła do przodu na taką skalę, że nikomu nigdy się nie śniło. Latające pojazdy, roboty, androidy, cyborgi... W sumie nic nie jest już niewykonalne. Potrzeba jedynie wiedzy i talentu. Właściciel korporacji zajmującej się budowaniem broni, jak i rozwojem nauki, tworzy sobie jedynego w swoim rodzaju androida. Wyposażony w sztuczną inteligencję jednak na tyle okrojoną, by nie mógł się sprzeciwiać... Czy aby na pewno?
Android służy jako zabójca. Ma na koncie setki morderstw na zlecenie od swojego właściciela. Nigdy się nie zawahał pociągnąć za spust czy poderżnąć gardło. Nigdy też nie miał żadnego ale. Wysyłany do udziału w wojnach, bitwach, na lądzie i w powietrzu - nigdy nie zawiódł aż do czasu...
Miało to być normalne zlecenie. Zabicie naprzykrzającej się bossowi rodzinki. Wszystko poszło gładko. Pan domu, pani domu, ich córka... Wszyscy zginęli we śnie. Tylko ich syn akurat zarywał kolejną nockę na komputerze. Niby nic niezwykłego ale... Ów android nie potrafił go zabić. Widząc błagającego chłopaka jego palec nie chciał nacisnąć na spust... Postanowił więc go porwać i okłamać bossa...

Android - Arkash
Chłopak - E.T.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sob Gru 02, 2017 3:53 am

Ragn nie dziwił się, że Krashiar nie rozumiał źródła problemu. Nikt mu przecież nie wyjaśniał drobnych szczegółów z życia partnerskiego rasy Ragna. A to było bardzo istotne, było sednem tego, że ich rasa rzadko łączyła się w pary.
 - Tak, to źle - wyjaśnił Mistrz, na pytanie o jego odczucia - To bardzo źle, kiedy telekineta, szczególnie o mojej mocy, traci nad sobą kontrolę. Fatalnie źle, gdyż naraża na niebezpieczeństwo nie tylko siebie i wszystkich w pobliżu, tylko wszystkich w zasięgu kilkudziesięciu lub kilkuset metrów. Stąd zakazy i zabezpieczenia. Nie można ot tak puścić wodzy fantazji czy własnych zachcianek i ryzykować, że stanie się tragedia. Po to mamy osłony, zbroje, etykietę. Żeby nic nie wytrącało nas z opanowania. Ranga Mistrza to nie tylko tytuł, to obowiązek chronienia innych i przestrzegania reguł. - powiedział dość ponuro - To ciężka odpowiedzialność, walczyć dzień za dniem o to, by czarna materia, którą władamy, nie wymknęła się spod kontroli. Gdyby się tak stało, gdybym w jakimś stopniu nie potrafił ujarzmić umysłu, mógłbym niechcący wszystkich zabić. Rozerwać na molekularne cząstki, jak potrafi wybuch zderzanych atomów. Nie pozostałoby nic, jedynie cień na ziemi. Cząstka pyłu po tkankach. - przełknął ciężko ślinę, odwracając wzrok. - Dlatego się boję. - powiedział cicho - cholernie się boję. 
Przez chwilę nic nie mówił, nim skłonił się, by kontynuować.
 - Gdy byłem młodszy i miałem mniej obowiązków, byłem w kilku długich związkach. Z różnymi rasami. Potem moja moc wzrosła. Przeszedłem szkolenia, stałem się Mistrzem. Musiałem zrezygnować z każdej formy bliskości fizycznej. Byłem wtedy pewien, że nigdy nie dam nikomu się do mnie zbliżyć, żeby nikogo nie narażać. Ale dziś... Sam widzisz. Nie potrafię rozkazać ci odejść. I wydaje mi się to bardzo złe, pragnąć cię na tyle mocno, by zapomnieć o słusznych zakazach.
Każda normalna osoba uciekłaby po takiej historii. Sam Ragn by się wycofał, gdyby był na miejscu Krashiara. Posłał mu więc jedynie spojrzenie pełne zrozumienia i czekał w milczeniu, aż trzasną za nim drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 493


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sob Gru 02, 2017 1:14 pm

Krashiar wysłuchał go choć nieco się zdziwił aż takim wyjaśnieniom. Rzeczywiście powiało nieco grozą, ale niestety nie do końca rozumiał powagi sytuacji, bądź... Nie przejmował się tym. Wpatrywał się w oczy Pana uważnie.
- Nie boję się Panie. Nawet twoja osłona mnie nie zraniła więc wiem, że nie zrobisz mi krzywdy. Proszę pozwól się zadowolić. Na pewno będzie ci lepiej gdy dasz nieco upust swoim, trzymanym na wodzy, emocjom. - mruknął do niego cicho, ale chodziło mu o chęć zbliżenia się do drugiej osoby, tego przyjemnego dotyku, ciepła drugiego ciała, uczucia bliskości i zaufania.
Krashiar jednak nie wychodził. Nie uciekał. Nie zamierzał nawet. Wtulił się w jego tors mocno i ucałował jego pierś z namaszczeniem.
- Nigdzie się nie wybieram... - oznajmił mu stanowczo, bo nie wyczuł rozkazu więc działał według własnego instynktu, a ten kazał mu zostać blisko. Ogon dalej drażnił udo i nogę Ragna. Chyba Mistrz nie miał wyboru...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sob Gru 02, 2017 3:57 pm

Takiego wyboru raczej nie oczekiwał. Rozumiejąc, że Krashiar był zaciekle wytrwały w swoim postanowieniu, Ragn zaśmiał się krótko, choć z wyraźną ulgą.
- Chyba nie znam drugiej tak upartej osoby jak ty - powiedział, tracąc trochę z wypracowanej powagi - Skoro zupełnie nie rusza cię fakt, że to nieobliczalna moc, i czujesz się wystarczająco pewnie, nie zamierzam się sprzeczać.
Zdecydowanie nie zamierzał. Pogładził policzek Krashiara i pocałował go miękko w usta, bardzo czule, ale też oszczędnie.
Drgnął, kiedy pisk w głowie nasilił się w nieznośny sposób.
- ...Zrobimy to. Będziemy się kochać. - powiedział cicho, gładząc zarys jego szczęki - Ale nie dziś. Nie po tym, kiedy prawie dopuściłem do zniszczenia statku. I nie teraz, kiedy wiem, że moja kontrola jest daleka od standardu.


Ostatnio zmieniony przez Arkash dnia Sob Gru 02, 2017 4:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 493


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sob Gru 02, 2017 4:08 pm

Uśmiechnął się na jego słowa, bo tak, był niezwykle uparty. No ale chodziło o dobro bliskiej mu osoby. Może i go nie znał, ale chciał się troszczyć o Mistrza i wcale nie chodziło tu o benefity z tego płynące.
- Nie boję się i na pewno sobie poradzę... Zawsze mogę się teleportować? - rzucił z lekkim rozbawieniem, by nieco rozładować sytuację, ale stwierdził, że Mistrz miał bardzo przyjemny dla ucha śmiech... Szkoda, ze tylko tak krótko go słyszał.
Zerknął jednak na jego rękę i przytulił się do niej policzkiem z pomrukiem. Był zaskoczony pocałunkiem, ale odwzajemnił najlepiej jak umiał, instynktownie, jak i również delikatnie.
Wpierw na jego słowa się ucieszył jednak zaraz jego entuzjazm opadł. Westchnął ciężko spuszczając głowę, jak skarcony szczeniaczek, niemal wyglądał jakby opuścił uszy na dół.
- No dobrze Panie... Ale... Mogę się przytulać? - mruknął cicho, opierając głowę o jego pierś. Ogon przestał go drażnić, bo jednak nie chciał, by Mistrz był na niego zły. Dostał w końcu zgodę by leżeć, a chciał to wykorzystać, by odpocząć u boku Mistrza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Nie Gru 03, 2017 7:53 pm

- Mówiłem ci już, że nie potrafię rozkazać ci wyjść - przyznał spokojnie Ragn - Nie rób takiej miny. Nie mogę postępować nieodpowiedzialnie, jesteśmy na statku. Nie mogę zaryzykować zdrowiem lub życiem innych. Moja posiadłość jest bezpieczniejsza. Gdybyśmy chcieli... Któregoś dnia... Spróbować, razem... Po prostu dam im dzień wolnego, czy umieszczę gdzieś daleko od nas. Na razie mam bardzo ważne zadanie i nie mogę zawieść. Nie znasz naszego króla. On nie uznaje porażek. Kiedy wykonam powierzoną mi misję, wszystko wróci do porządku dziennego. 
 Ragn powrócił do powolnego głaskania w ciepły, czuły sposób. 
 - Dobrze będzie, jeśli prześpimy parę godzin - oznajmił - potem przyjdzie mój medyk, zapewne poda mi parę zastrzyków i będę już musiał powrócić do obowiązków. I nie powinien zastać nas razem. Nikt nie powinien, nawet osobisty lekarz. - przeciągnął rękę przez plecy Krashiara w luźnym przytuleniu i ziewnął cicho - Ty nie musisz, ale ja naprawdę potrzebuję odpocząć. - mruknął.
 Ragn był odpowiedzialny aż do przesady. Wobec bliskich osób był serdeczny i opiekuńczy, o ile nie musiał akurat udawać odwrotności. Jego zachowanie potrafiło być diametralnie różne; Ragn w zbroi, zimny i fanatycznie obowiązkowy i ten drugi Ragn, ludzki i wrażliwy, kiedy nie było w pobliżu nikogo obcego.
 - Cieszę się, że przy mnie jesteś - powiedział sennym już głosem - bardzo tego potrzebowałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 493


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Nie Gru 03, 2017 10:19 pm

Kiwnął głową w rozumieniu sytuacji, co nie zmienia faktu, że po prostu chciał. Trochę się posmutkuje i mu przejdzie, ale wtulał się nadal chętnie, po głaskanie. Mruczał przy tym cicho, aż nieco zmrużył oczy.
- Dobrze, Panie. Zanim przyjdzie, postaram się zniknąć. - mruknął do niego spokojnie, by się nie martwił. Nie chciał, by miał problemy, jednak cieszył się, że jego Pan w końcu coś poczuł. Był z tego zadowolony. W końcu o to mu chodziło. Więc gdy tylko się ułożył się do snu, Krashiar leżał na nim przytulony, by dać Panu otuchę.
- Odpocznę chwilę z Panem. - mruknął cicho, by zaraz ucałował go w policzek z ciepłym uśmiechem na twarzy.
- Dla ciebie wszystko Ragn. - mruknął cicho, ale samemu ziewnie by nieco przysnąć...


Gdy Ragn się obudzi, Krashiara już nie było. Zmył się na godzinę przed przybyciem doktorka. Nie chciał w końcu, by ktoś się o czymkolwiek dowiedział. Jak tego sobie życzył Pan. Hybryda jednak była nieco poćwiczyć. Siedziała u siebie w pokoju bawiąc się znanymi kamyczkami. Krashiar starał się jak mógł polepszyć swoje umiejętności. Chciał, by Mistrz był z niego dumny. Mógł już dłużej używać telekinezy i znacznie łatwiej się skupiał. W końcu miał motywację!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Gru 05, 2017 9:44 pm

Spotkali się dużo później. Ragn faktycznie miał teraz wiele obowiązków i nadrabiał wielogodzinne zaległości. Naprostował też kurs statku, przez co ich podróż miała wydłużyć się współmiernie do straconego czasu. 

 Przed kajutą Krashiara pojawił się jakiś wojskowy z odgórym rozkazem, i zaprowadził go do sali ćwiczeń. 
 - Wedle wytycznych mam kontynuować twoje szkolenie z broni, dopóki nie zyskasz należytych umiejętności. Telekineza jest zabroniona. Nie próbuj sztuczek, to ma być czysta walka - oznajmił. - Wybierz sobie broń z gabloty i stań w gotowości bojowej. Będę cię instruował na bieżąco co i jak powinieneś robić. - głos instruktora był tak samo zimny, jak każdego innego z jego rasy. Choć nie nosił zbroi - jak Ragn- miał na sobie stalową maskę i dopasowany, stalowo- skórzany strój wojskowy. - Uprzedzając twoje pytanie, Mistrz jest zajęty i dopóki po ciebie nie pośle, masz nabywać niezbędne umiejętności. Zwą mnie Fareth. Tutaj, na sali ćwiczeń, formułki są zbędne. Pokaz, co potrafisz, odmieńcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 493


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Czw Gru 07, 2017 3:09 pm

Był nieco zawiedziony nie mogąc ujrzeć Mistrza. Oczywiście nie zamierzał oponować. Podporządkował się do rozkazu Pana i poszedł wraz z wojskowym na salę ćwiczeń.
- Nie mam nic przeciw... - mruknął tylko, bo i tak nie mając rozkazów od Ragna, nudziłby się potwornie. Zaraz więc podszedł do gabloty i przejrzał wszystkie bronie. Nie wiedział co wybrać. Zdecydował się więc na dwa sztylety. Był oburęczny i już wcześniej bawił się sztyletami, jak jakieś w łapki dostał, jednak nie wiedział jak to by było z prawdziwą walką. Wziął je więc do rąk i obejrzał szybko.
Po chwili stanął w pozycji bojowej przyglądając się instruktorowi. Nie minęła chwila, a już na niego natarł frontalnie. Skoro mieli walczyć, postanowił nie mówić za wiele, chyba że ktoś karze mu odpowiedzieć na pytanie. W pewnym momencie jednak przed nim chciał wybić się w powietrze, by nad nim przeskoczyć i złapać go ogonem za szyję, po czym ściągnąć na ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pią Gru 29, 2017 1:21 am

Instruktor nie wziął broni. Na atak uchylił się zręcznie, nie wkładając w to grama zaangażowania i chwycił Krashiara za ogon, by podkręcając siłę pędu zgrabnie przerzucić go na ziemię.
 - Raz. Nie kozacz. Pokazywanie swoich umiejętności, a nie docenianie przeciwnika to dwie całkowicie odmienne kwestie - głos spod maski nie zdradzał ani emocji, ani wysiłku - Masz broń. Wystarczyło rzucić z daleka. Miałeś pięćdziesiąt szans na trafienie z takiej odległości. 
 Nauczyciel przeszedł się powoli do szafki z bronią, wyjmując stępioną włócznię ze stalopochodnych stopów. Przystanął w gotowości bojowej i zachęcił go gestem do kontynuowania.
 - Teraz, kiedy przeciwnik jest uzbrojony, sprawa się komplikuje. Atak frontalny będzie bez sensu, skoro trzymam dalekosiężną broń. Próbuj dalej. Mamy czas do wieczora. 
 Jego zapewnienie wcale a wcale nie zabrzmiało przyjaźnie. 

*

 Ragn znalazł Krashiara w przejściu pomiędzy jadalnią a tarasem. Choć nie spodziewał się, że jego podopieczny będzie tryskał energią po treningu, zdawało się, że nieźle dostał w kość. 
 - W porządku? - zagaił, zrównując się z nim krokiem - Zakładam, że poznałeś już swojego instruktora wystarczająco, by coś mi opowiedzieć? Z chęcią wysłucham twojej wersji sprawozdania z treningu, zanim dostanę tę oficjalną od podkomendanta Faretha. Jeśli cię przemęcza, lub masz jakieś uwagi, możesz śmiało to teraz zakomunikować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 493


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Lut 26, 2018 1:54 am

Krashiar faktycznie dostał mocno w kość... Nie był znakomitym wojownikiem. Nie miał kto go uczyć. Potrafił to i owo, ale jednak z kimś doświadczonym nie miał szans bez zdolności. Nieco był więc zamyślony gdy natrafił na swojego Mistrza. Zadrżał wpierw wyrwany z zamyślenia, a następnie powrócił do rzeczywistości. Na jego słowa uśmiechnął się delikatnie, po czym szedł spokojnie. Był nieco obolały więc nie chciał nigdzie biegać.
- Nie mam co do niego zastrzeżeń. Robi swoją pracę. Wiele mnie nauczył... - mruknął do niego poważnie choć głównie został poinformowany o tym, jak mało potrafi. Bolało to nieco, ale nie narzekał. Nie miał w sumie do tego prawa.
- Jak tam minął ci czas Panie? - spytał chcąc zmienić nieco temat. Wolał porozmawiać o jego sprawach. Były ciekawsze dla niego mimo, że już był nieco zmęczony, co było po nim widać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Lut 26, 2018 2:32 am

- Jak widzisz, doprowadziłem do ładu i siebie, i statek - powiedział zaskakująco chłodno, już w standardowym stroju i masce - Jeśli czujesz się na siłach, będziemy kontynuować szkolenie teoretyczne.
Jak powiedział, tak zrobił. Nie chodzili zbyt wiele. Głównie snuł opowieści o historii i strategii, nie rozwijając ani na moment wątku o własnym życiu, jakby ono nie istniało. Bardzo się pilnował, aby nikt nieodpowiedni nie podchwycił z ich rozmowy nic, co mogło im później zaszkodzić. Choć wiedział, że nie tym zainteresowany był teraz Krashiar, Ragn nie traktował go ani trochę inaczej, niż przed atakiem meteorytów.
- ...i przez ostatnie trzy dekady żaden z podobnych spisków nie miał już miejsca. - dokończył rozpoczętą opowieść, otwierając przed uczniem drzwi na taras. Skinięciem głową nakazał mu wejść pierwszemu. Dopiero potem zablokował przejście mocą.
- To teraz porozmawiamy już w szczery sposób. Jesteś pewien, że dasz sobie radę? Fareth zdaje się ciebie nie lubić. Z tego co usłyszałem z niezależnych źródeł. - ton jego głosu zrobił się teraz zdecydowanie bardziej przystępny. Ragn naprawdę się wszystkim martwił, i ta troska wykraczała często poza sztywne ustalenia odpowiedzialności dowódcy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 493


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Lut 26, 2018 2:59 pm

Krashiar w milczeniu wysłuchiwał opowieści Mistrza. Starał się być skupiony, choć nie za dobrze mu to szlo. Widać był czymś zmartwiony, coś krążyło po jego głowie i nie potrafił tego odseparować. Dopiero gdy dotarli na taras i mogli porozmawiać mniej formalnie odetchnął z lekka ulga. Na słowa Pana uśmiechnął się blado.
- Wiem to Panie. Szkoda, ze niezależne źródła nie powiedziały ci też o tym... - mruknął cicho i odszedł kawałek i odwrócił się do niego plecami. O dziwo mi na sobie odzienie, skórzane, ciasno przylegające. Rozpiął gore i zsunął ukazując na plecach szramę biegnąca na skos od prawej łopatki do lewego biodra. Dotkliwie zahaczyła o kręgosłup i była dosyć głęboka.
- Gdyby nie to, ze jestem potworem i mam bardzo szybka regeneracje byłbym kaleka albo martwy... - odparł cicho do Mistrza i założył z powrotem odzienie, by to zakryć.
- Ja nie myślałem, że będą chcieli się mnie pozbyć. - mruknął z lękiem w głosie, bo naprawdę się bal. Nie podejrzewał, że mogą go tak potraktować. Wiedział, ze jest niewolnikiem, ale żeby tak ich to kulo, ze ktoś taki mógłby im dorównać? Albo chodziło o coś kompletnie innego? Nie wiedział, ale bal się. Bal się tez spojrzeć na Pana w tym momencie. Może ukazanie swoich ambicji było błędem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Lut 26, 2018 5:17 pm

Coś w pomieszczeniu skruszyło się. Coś pękło. Krashiar mógł dostrzec grubą rysę w pancernej, środkowej szybie.
W powietrzu uniosło się ciężkie milczenie, i nic poza tym.
- Ach, tak. - powiedział w końcu Ragn. Nad wyraz spokojnie. Ten spokój był tak zimny, jak tylko potrafił być Mistrz - Dobrze wiedzieć.
Powoli ściągnął maskę. Wolną ręką ujął jego podbródek i powoli nakierował jego twarz w swoją stronę.
- Może mi jeszcze powiesz, dlaczego nie ma cię jeszcze u medyka? - kontynuował tym samym głosem, i jego twarz nie zdradzała teraz nawet śladu jakiejś emocji, choć oczywistym było, że skręcał się ze wściekłości - Pomyślałeś sobie pewnie, że jako ,,potwór" sam się zagoisz i sprawa będzie zapomniana?
Zacisnął zęby, to było wyraźnie widać. Już czuć było tą furię w namacalny sposób.
- Jeszcze raz użyjesz tego słowa i naprawdę się pogniewamy. Nie jesteś zwierzęciem, i nie jesteś rzeczą. Masz świadomość jak każdy z nas. A ja daję ci prawa, które posiada cała reszta. Nie możesz dawać sobą pomiatać. Słuchaj uważnie... Tutaj, za coś takiego, wywlókłbym winowajcę na podest, i wymierzył okrutną śmierć na oczach innych. Zabroniłem Farethowi traktować cię źle. Widać, nie zrozumiał tego dosłownie. Porozmawiam sobie z nim, później. Szkoda, że mówisz o tym dopiero teraz, bo łatwiej mu będzie zaprzeczyć twoim słowom. Ale nie martw się. Coś wymyślę. A teraz marsz do szpitala. Zanim moja złość przekroczy normę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 493


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Lut 26, 2018 8:17 pm

Aż zląkł się słysząc charakterystyczny dla szyb dźwięk pękania. Zerknął tylko na szybę, na której pokazała się widoczna rysa. Milczenie było teraz naprawdę bolesne. Nie wiedział czy był zły na niego, czy na instruktora. Słyszał jego nader spokojny ton głosu ale wpatrywał się już po chwili w jego twarz, gdy zdjął maskę. Pozwolił mu złapać za swój podbródek i patrzył mu uważnie w oczy z lekką obawą.
- Ja... Nie chciałem cię martwić, Mistrzu. Rana już nie krwawi. Zawsze wszystko się na mnie dobrze się leczy. Nawet nie zostają blizny. - odparł poważnie, nie chcąc Ragna kłopotać. Wystraszył się. Krashiar bał się, że u medyka będą chcieli go dobić. Nie można było mu przecież mieć tego za złe. Działał instynktownie. Poniekąd to był jego atut. Czuł jego furię, ale wcale nie chciał odczuć jej na swojej skórze. Kolejne słowa Mistrza tylko sprawiły, że lekko się skrzywił. Wiedział o tym. Wiedział, że jest kimś więcej niż zwierzęciem, ale widać dla niektórych jego „świadomość” była niczym. W końcu z wyglądu przypominał bestię.
- Panie... Moja krew jest kwasem. Fareth o tym nie wiedział i popalił sobie nią ręce. Nie może zaprzeczyć, że mnie nie zranił. Następne godziny po ucieczce do pokoju spędziłem na śnie, by móc się zregenerować jednak jeśli nalegasz udam się do szpitala. - mruknął cicho do Ragna i spuścił wzrok zerkając gdzieś w bok. Kusiło go, by się do niego przytulić, ale bał się, że tylko pogorszy sytuację. Podkulił ogon wyglądając jak zbity pies.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Lut 27, 2018 1:12 am

Tamta rysa zgrzytnęła, a obok pojawiła się kolejna. Napięcie wisiało ciężko w powietrzu.
- Sam cię tam zaprowadzę. Idziemy. - pociągnął go za ramię i założył maskę, nie odzywając ani słowem. Kiedy dotarli na miejsce, drzwi do lecznicy otworzyły się z hukiem.
- Wynosić się. Wszyscy. - rozkazał medykom. Poczekał, aż w pośpiechu wyjdą i zablokował za nimi drzwi. - A ty. Przebierz się w to i kładź na miejsce - pokazał mu szary standardowy szlafrok i kabinę leczniczą. - Przez kolejne trzy godziny masz tutaj leżeć. I ani słowa oporu.
Siadł przed kabiną na krześle i założył ręce.
- Farethem zajmę się później. Kiedy ochłonę. I będę wiedzieć, że dojdziesz do siebie. - powiedział już spokojniej. - Rany cięte przez kręgosłup NIE SĄ czymś, co się ignoruje, rozumiesz mnie? Czy mamy tu jasność?
Był wściekły, ale już mniej. Za bardzo się martwił. Dał się ponieść emocjom. Dobrze, że tylko w ten sposób.
- Będę kontrolować leczenie. Nikt tu nie wejdzie bez mojej zgody. Następnym razem nie strasz mnie w ten sposób. Każda chwila zwłoki od naruszenia nerwów mogła mieć nieodwracalne skutki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 493


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Lut 27, 2018 1:29 am

Skrzywił się tylko bardziej odruchowo wiedząc, że Pan jest zły i to namacalnie. Nie dobrze... Nie chciał go widzieć w takim stanie. Złapany za ramię, nie miał innego wyjścia jak iść z Mistrzem do skrzydła medycznego. Nie bywał tutaj za często. Nikogo więc nie znał. Do tego te maski. Nie widział ich oczu, więc nie mógł wiedzieć co im po głowie chodzi, albo jakie mają intencję. Szczególnie teraz uważał to za ważną informację. Nigdy wcześniej bowiem nikt go nie zaatakował.
Zerknął jednak za medykami w milczeniu i pośpiesznie się rozebrał, by przebrać w szlafrok. Po chwili już leżał w kabinie grzecznie, nic nie dyskutując.
- Tak Mistrzu. Rozumiem. Przepraszam cię. - odparł cicho do niego, ale dlatego starał się nosić usztywniane ciuchy. Skórzany pancerz co miał na sobie właśnie usztywniał plecy, ale no nie znał się na biologi. Myślał, że się wyleczy. Rozglądał się jednak uważnie, ale szybko wrócił wzrokiem do Pana.
- Dobrze Panie. Nie chciałem tylko sprawiać ci kłopotów. Masz wiele na głowie. - mruknął cicho przymykając oczy, ale był nieco zmęczony choć nie na tyle by zasnąć. Odpoczywał. Tylko jego ogon zdradzał, że nie śpi. Poruszał się to tu to tam.
- Możesz... Przytulić lub chociaż pogłaskać mnie, Panie? - spytał po chwili milczenia, ale ostrożnie. Zerkał na niego jednak uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Lut 27, 2018 1:44 am

Tak więc. Role się odwracały. Ragn nie był zachwycony.
- Tak, mogę. - westchnął. Ściągnął maskę i położył ją obok na siedzeniu. - Jesteś strasznie nierozsądny, wiesz?
Stanął przy kabinie i sięgnął ręką. Delikatnie pogładził go po włosach.
- I uparty. - dodał zaraz, chyba już się mniej gniewając - Jak tak dalej pójdzie, nie zdążysz awansować. - mruknął ponuro.
Gładził go dalej.
- Owszem, możesz mieć coś zwierzęcego... Ale to nie jest złe i nie daje nikomu praw do rasizmu. Bez przesady. Strach przed innością nie powinien wywoływać chęci ataku. Porozmawiam sobie z paroma osobami... Nie chcę dopuścić do tego, by ktoś znowu zrobił ci krzywdę.
Niedobrze. Ragn się przywiązywał. Tak naprawdę się przywiązywał. A nie powinien.
- Dobrze, usiądę inaczej - powiedział po chwili zastanowienia - unieś się na moment.
Usiadł tak, by Krashiar mógł oprzeć głowę na jego udzie. Bez nadwyrężania kręgosłupa. Wtedy Mistrz ujął jego dłoń.
- Mówiłem poważnie. Masz być rozważniejszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 493


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Lut 27, 2018 1:50 pm

Patrzył ze spokojem jak Mistrz zdejmuje maskę. Lubił patrzeć na jego twarz. Wtedy też mógł widzieć emocje. Krashiar nie potrafił ich wyłączać. Dla niego były one kluczowe, ale może to wina jego wieku. Był dość młody. Słuchał uważnie Pana nadstawiając lekko głowę do jego ręki. Lubił być tak głaskany. Uspokajał się i mniej się bał.
- Postaram się poprawić Panie. Nie chcę cię zawieść. Po prostu mnie to zaskoczyło. Poczułem się zbyt bezpieczny. - mruknął cicho do niego i zaraz nieco się podniósł robiąc miejsce Panu. Oparł się głową o jego udo i wpatrywał z lekkim uśmiechem. Cieszył się, że przynajmniej jemu może ufać. Krashiar dawno już się przywiązał. Tak działał jego instynkt, bo jednak sporo ze zwierzęcia miał. Nie można było temu zaprzeczyć. Nigdy nie będzie się zachowywał dokładnie jak człowiek, ale nie oznaczało to przecież, że będzie zachowywał się źle. Był inny. Nadal nie było wiadome kto dopuścił się do stworzenia takiego stwora. Coraz więcej rzeczy wskazywało na to, że nie było to dzieło przypadku. Złapał chętnie za jego dłoń, którą przysunął sobie pod policzek, by przytulić ją do niego.
- Postaram się. Dla ciebie Panie. - mruknął cicho, jednak po chwili po prostu zasnął. Był wymęczony. Jego ciało był cieplejsze niż normalnie, bo gorączkował lecząc swoje rany. Musiał odpocząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sro Lut 28, 2018 1:14 am

Uśmiechnął się, kiedy Krashiar zasnął. Sam do siebie. Było w tej chwili coś ckliwego a nie był przyzwyczajony do takich rzeczy.
Dał mu się przespać, ostrożnie kładąc go na wznak na łóżku, a sam zszedł, by zająć miejsce na krześle. Zamyślił się.
Miał teraz dobry widok i na sługę, i drzwi wejściowe, w razie gdyby komuś przyszło do głowy wracać.
Może rzeczywiście postępował niewłaściwie? Powinien zostawić go w pałacu? Dla jego bezpieczeństwa?
Podjął jednak decyzję, i musiał za nią odpowiedzieć.
Cóż. Rozmówi się z tymi, którzy mogliby chcieć śmierci Krashiara. Rozmówi się dokładnie, może zda to efekt...
Wychylił się, pogładził go po włosach.
Lepiej, żeby zdało. Nie wybaczyłby sobie, gdyby stało się inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 493


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sro Lut 28, 2018 1:38 am

****************************************************


Minęły dwa dni od ich pierwszego zbliżenia. Sytuacja nieco się poprawiła, a i Vitaliy wyglądał na mniej spiętego w jego otoczeniu. Na pewno był mnie czujny, gdyż ufał, że android go nie skrzywdzi. Czy to błąd? Możliwe. Póki co zajmował się pracowaniem nad poprawieniem jego kodu. Nie było to łatwe. Wytłumaczył Carterowi, że potrzebował paru fragmentów innych kodów, które odpowiadały za zachowanie. W końcu wszystko było ze sobą połączone. Musiał pozmieniać komendy nie tylko w jednym fragmencie. Pracował dniem i nocą, ale w końcu uznał, że dłużej nie da tak rady i zarządził, że coś ugotuje. Droid zdążył kupić rzeczy z jego listy do tego czasu więc chłopak zabrał się o gotowania. Przygotował pieczeń i zapiekane ziemniaki. Do tego całkiem smaczną surówkę i nawet świeży sok. Miał nadzieję, że Carterowi będzie smakować. Vitaliy był całkiem dobrym kucharzem. Przynajmniej kiedyś sporo gotował, bo kiedy dopadła go depresja po wypadku, niestety przestał cokolwiek robić. Do tego zaczął brać te lepsze tabletki, które załatwił mu droid. Pilnował tego uważnie. Wszystko było gotowe i podał na stół. Zadbał o atmosferę i wysprzątał mu wszystko. W końcu nie miał jak mu się odwdzięczyć za to, że tu jest.
- No... Mam nadzieję, że nie umrzesz od tego. - rzucił luźno gdy zaprosił go do stołu. Chciał by droid nieco się rozluźnił więc zamierzał potem zobaczyć z nim jakiś film. Mimo wszystko chciał by był bardziej ludzki. Sam w końcu droid chciał się uczyć.
- No dawaj... Bo ostygnie... - odparł rozbawiony i złapał go za ramię ciągnąc do stołu. No nie miał Carter wyjścia, Vitaliy się uparł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Czw Mar 01, 2018 1:52 am

Carter był w zasadzie zaskoczony tymi wszystkimi przygotowaniami. Całą procedurą i efektem końcowym. W jego mieszkaniu nikt dotąd nie gotował i nie zajmował się estetyką (której android i niespecjalnie rozumiał), więc jak Vitaily zaczął wprowadzać swoje zmiany, było to dla niego coś nowego. Więc tak. Mógł się uczyć.
- Dobrze pachnie - przyznał, zainteresowany - Kiedy ja próbowałem coś kiedyś podsmażyć, skończyło jako węgiel - zażartował.
Usiedli przy stole. Android od czasu poznania hakera zaczął zwracać dużo więcej uwagi na kontakty międzyludzkie. Sporo o tym poczytał. I pooglądał. Chłopak w bardzo prosty sposób zainteresował go tematem, i nie było w tym nic dziwnego, że Carter chciał się dowiadywać więcej. Co, dlaczego, po co.
- Gdybyśmy nie byli w mojej bazie, mógłbym zażartować, że czuję się jak na randce. - zaryzykował kolejny żart, rzuciwszy mu dłuższe spojrzenie.
Tak, wiele nauczył się przez ten czas.
- To miłe.
Naprawdę starał się być ludzki. Przesunął w jego stronę pilota i wskazał ruchem głowy na telewizor wiszący na przeciwległej ścianie.
- Chcesz coś obejrzeć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 493


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pią Mar 02, 2018 8:42 pm

Wysprzątał mu wszystko, poukładał, nadał nieco tym pustym przestrzeniom jakiegoś ładu i składu. Nie było już tak surowo, a nieco bardziej przytulnie. Może i było to zbędne, ale chciał by Carter poczuł się mniej jak w wojsku, a bardziej jak w domu, by chciał tu wracać. Nie zmieniał jednak za dużo, ale diabeł tkwił w szczegółach.
Gdy wiec był czas kolacji, wszystko sobie dokładnie zaplanował. Musiało być praktycznie idealnie. Pilnował więc wszystkiego jak oczka w głowie.
- Cieszę się, Carterze. Gotowanie wymaga wprawy. Wystarczy, ze poćwiczysz i się nauczysz... Mogę ci nawet pomóc. - mruknął do niego pogodnie nawet się oferując do pomocy. Uważał bowiem, że gotowanie to dobre zajęcie sobie czasu, a jeszcze można dobrze zjeść... Gdy jednak zaczęli delektować się kolacją, a droid rzucił luźną uwagę, Vitaliy zaśmiał się cicho tylko zasłaniając z grzeczności usta.
- Tak... Można to tak nazwać... Podoba ci się? - spytał go ciekawy w sumie jego opinii. Nawet chłopak był dość schludnie ubrany. Też starał się, by wyglądało to tak, by dobrze zapamiętał ten wieczór. Na jego słowa tylko uśmiechnął się zadowolony z efektu, ale chętnie złapał za pilot.
- Może jakaś komedia? Co ty na to? - mruknął cicho i zaraz poszukał czegoś w telewizji i zostawił. Chciał go rozluźnić. Pokazać mu jak ludzie spędzają razem wieczory. Wcale nie musiało być cicho i sztywno. Chłopak więc jadł spokojnie, od czasu do czasu się śmiejąc nawet rozbawiony komedią.
- Wiesz co? Powoli kończę zmieniać ten kod. Wkrótce będziesz wolny. - powiedział zadowolony ze swoich osiągnięć. No cóż. Przynajmniej miał nadzieję, że tak będzie. Robił wszystko co w jego mocy, by móc sprostać zadaniu. Milion razy sprawdzał każdą linijkę, by czasem nie było nieścisłości i nie doszło do uszkodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Nie Mar 04, 2018 12:49 am

- Tak, podoba mi się. Dużo się nie zmieniło, ale czuję się tu jakoś inaczej. Kwestia estetyki sporo daje. - przyznał. Na komedię patrzył raczej kątem oka. Po tym, jak zjadł, dużo większą uwagę przykładał do obserwowania chłopaka. Bardzo dobrze mu się na niego patrzyło. O wiele lepiej, niż na telewizor. I tak zapamiętywał z niego każde słowo, jakie usłyszał.

Carter pokiwał głową.
Widział, że Vitaliy zaskakująco dobrze radził sobie z kodem, i że nie ociągał się w pracy, tego nie mógłby mu zarzucić. Jego oświadczenie wywołało jednak w nim jakiś niepokój. Skoro chłopak kończył robotę, oznaczyło to, że wypada go wypuścić, jeśli się sprawdzi. A android znowu zostanie sam w czterech pustych ścianach. Pamiętał, jak ustalali, że Carter skołuje chłopakowi jakiś paszport i pomoże udać się za granicę, gdzie będzie bezpieczny. Ich wspólne dni zaskakująco szybko się kończyły. Dopiero do niego dotarło, że wcale nie chciał wysyłać nigdzie chłopaka. Całkiem egoistycznie przyszło mu do głowy, żeby go zatrzymać, przekonywać jakoś... Ale to przecież nie miało celu, żadnej przyszłości. Nie powinien myśleć o takich rzeczach. Ludzie bzikowali zamknięci w czterech ścianach.
- Ja będę wolny i ty będziesz wolny - dopowiedział - Gdzie chciałbyś wyjechać? Masz jakieś upatrzone miejsce? Myślałeś nad nowym nazwiskiem? - zagaił, odsuwając od siebie obawy. Tak właśnie miało być. Chłopak inaczej nie mógł być wolny. - Co będziesz robić, kiedy zaczniesz nowe życie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 493


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Mar 05, 2018 7:24 pm

Sam chłopak nieco się obawiał. Czego? Samotności. Przyzwyczaił się do droida i do tego miejsca. Wiedział, że powoli kończył pracę, że pewnie i droid jest z tego zadowolony, ale... Nie był pewny czy chciał tak szybko kończyć. Na jego słowa przyjrzał się mu uważnie i zastanowił. Szczerze? Nie myślał o tym. Wcale. Powinien, ale nie potrafił zdobyć się na odwagę.
- Wiesz... Jeszcze się nad tym nie zastanawiałem. Naprawdę. Nie wiem czy zdołam tak uciec by mnie nie znaleźli... - mruknął szczerze ale i z lekkim napięciem w głosie.
- Ale zaraz... Nie pozbędziesz się mnie tak szybko! Obiecałeś podszkolić mnie w walce. - mruknął do niego poważnie i z lekkim uśmiechem. Może było to głupie wytłumaczenie i może Carter wcale nie był chętny na jego towarzystwo, ale Vitaliy bal się trochę zostać sam. W końcu teraz nawet nie miał nikogo bliskiego, a nawet jeśli, to jakby się u rodziny pojawił to sprowadziłby na nich tylko nieszczęście.
- A ty? Myślałeś? Może... Moze skoro będzie wolny... To moglibyśmy razem się gdzieś udać? - rzucił do niego niepewnie, nieco zerkając wręcz speszony i bał się odpowiedzi.
- W... W końcu razem raźniej! - dodał po chwili i nerwowo podrapał się po karku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Mar 06, 2018 2:02 am

- Jasne, najpierw podszkolę cię w walce - zgodził się od razu Carter, przypominając sobie o własnej propozycji - Nie sądziłem, że naprawdę będziesz chciał.
Fajnie, że chłopakowi nie śpieszyło się do wolności. Przyjął to z dużą ulgą. Obmyślił na szybko plan działania.
- Najpierw będziesz musiał pokorzystać z siłowni, żeby wzmocnić mięśnie - powiedział, zastanawiając się - I bieżnia też się przyda... Tak z tydzień. Można by ci dorzucić jakąś odżywkę białkową pod wysiłek fizyczny... Potem przejdziemy do sparingów. - mruknął, wyliczając mu w myślach procenty białka i węglowodanów, zaczynając przy tym zastanawiać nad innymi niż zwykle zakupami - Czyli tak razem... Z trzy tygodnie. Jak sądzę.
Na wzmiankę o ,,udać się" zmarszczył brwi.
Nie wiedział, czy będzie mógł porzucić szefa ot tak.
- Nie wykluczam tego, ale nie chcę niczego obiecywać. Wiesz, nigdy nie byłem wolny... Ciężko mi stwierdzić coś tak bardzo na wyrost. Ale ty lepiej poprzeglądaj wszystkie miejsca, które cię interesują. Może tam z tobą zajrzę, przy okazji. Okej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dare or Die...   

Powrót do góry Go down
 
Dare or Die...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Don't you dare look back~

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: