CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Dare or Die...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Dare or Die...   Nie Paź 29, 2017 9:05 pm

First topic message reminder :



Przyszłość. Technologia poszła do przodu na taką skalę, że nikomu nigdy się nie śniło. Latające pojazdy, roboty, androidy, cyborgi... W sumie nic nie jest już niewykonalne. Potrzeba jedynie wiedzy i talentu. Właściciel korporacji zajmującej się budowaniem broni, jak i rozwojem nauki, tworzy sobie jedynego w swoim rodzaju androida. Wyposażony w sztuczną inteligencję jednak na tyle okrojoną, by nie mógł się sprzeciwiać... Czy aby na pewno?
Android służy jako zabójca. Ma na koncie setki morderstw na zlecenie od swojego właściciela. Nigdy się nie zawahał pociągnąć za spust czy poderżnąć gardło. Nigdy też nie miał żadnego ale. Wysyłany do udziału w wojnach, bitwach, na lądzie i w powietrzu - nigdy nie zawiódł aż do czasu...
Miało to być normalne zlecenie. Zabicie naprzykrzającej się bossowi rodzinki. Wszystko poszło gładko. Pan domu, pani domu, ich córka... Wszyscy zginęli we śnie. Tylko ich syn akurat zarywał kolejną nockę na komputerze. Niby nic niezwykłego ale... Ów android nie potrafił go zabić. Widząc błagającego chłopaka jego palec nie chciał nacisnąć na spust... Postanowił więc go porwać i okłamać bossa...

Android - Arkash
Chłopak - E.T.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sob Gru 02, 2017 3:53 am

Ragn nie dziwił się, że Krashiar nie rozumiał źródła problemu. Nikt mu przecież nie wyjaśniał drobnych szczegółów z życia partnerskiego rasy Ragna. A to było bardzo istotne, było sednem tego, że ich rasa rzadko łączyła się w pary.
 - Tak, to źle - wyjaśnił Mistrz, na pytanie o jego odczucia - To bardzo źle, kiedy telekineta, szczególnie o mojej mocy, traci nad sobą kontrolę. Fatalnie źle, gdyż naraża na niebezpieczeństwo nie tylko siebie i wszystkich w pobliżu, tylko wszystkich w zasięgu kilkudziesięciu lub kilkuset metrów. Stąd zakazy i zabezpieczenia. Nie można ot tak puścić wodzy fantazji czy własnych zachcianek i ryzykować, że stanie się tragedia. Po to mamy osłony, zbroje, etykietę. Żeby nic nie wytrącało nas z opanowania. Ranga Mistrza to nie tylko tytuł, to obowiązek chronienia innych i przestrzegania reguł. - powiedział dość ponuro - To ciężka odpowiedzialność, walczyć dzień za dniem o to, by czarna materia, którą władamy, nie wymknęła się spod kontroli. Gdyby się tak stało, gdybym w jakimś stopniu nie potrafił ujarzmić umysłu, mógłbym niechcący wszystkich zabić. Rozerwać na molekularne cząstki, jak potrafi wybuch zderzanych atomów. Nie pozostałoby nic, jedynie cień na ziemi. Cząstka pyłu po tkankach. - przełknął ciężko ślinę, odwracając wzrok. - Dlatego się boję. - powiedział cicho - cholernie się boję. 
Przez chwilę nic nie mówił, nim skłonił się, by kontynuować.
 - Gdy byłem młodszy i miałem mniej obowiązków, byłem w kilku długich związkach. Z różnymi rasami. Potem moja moc wzrosła. Przeszedłem szkolenia, stałem się Mistrzem. Musiałem zrezygnować z każdej formy bliskości fizycznej. Byłem wtedy pewien, że nigdy nie dam nikomu się do mnie zbliżyć, żeby nikogo nie narażać. Ale dziś... Sam widzisz. Nie potrafię rozkazać ci odejść. I wydaje mi się to bardzo złe, pragnąć cię na tyle mocno, by zapomnieć o słusznych zakazach.
Każda normalna osoba uciekłaby po takiej historii. Sam Ragn by się wycofał, gdyby był na miejscu Krashiara. Posłał mu więc jedynie spojrzenie pełne zrozumienia i czekał w milczeniu, aż trzasną za nim drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sob Gru 02, 2017 1:14 pm

Krashiar wysłuchał go choć nieco się zdziwił aż takim wyjaśnieniom. Rzeczywiście powiało nieco grozą, ale niestety nie do końca rozumiał powagi sytuacji, bądź... Nie przejmował się tym. Wpatrywał się w oczy Pana uważnie.
- Nie boję się Panie. Nawet twoja osłona mnie nie zraniła więc wiem, że nie zrobisz mi krzywdy. Proszę pozwól się zadowolić. Na pewno będzie ci lepiej gdy dasz nieco upust swoim, trzymanym na wodzy, emocjom. - mruknął do niego cicho, ale chodziło mu o chęć zbliżenia się do drugiej osoby, tego przyjemnego dotyku, ciepła drugiego ciała, uczucia bliskości i zaufania.
Krashiar jednak nie wychodził. Nie uciekał. Nie zamierzał nawet. Wtulił się w jego tors mocno i ucałował jego pierś z namaszczeniem.
- Nigdzie się nie wybieram... - oznajmił mu stanowczo, bo nie wyczuł rozkazu więc działał według własnego instynktu, a ten kazał mu zostać blisko. Ogon dalej drażnił udo i nogę Ragna. Chyba Mistrz nie miał wyboru...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sob Gru 02, 2017 3:57 pm

Takiego wyboru raczej nie oczekiwał. Rozumiejąc, że Krashiar był zaciekle wytrwały w swoim postanowieniu, Ragn zaśmiał się krótko, choć z wyraźną ulgą.
- Chyba nie znam drugiej tak upartej osoby jak ty - powiedział, tracąc trochę z wypracowanej powagi - Skoro zupełnie nie rusza cię fakt, że to nieobliczalna moc, i czujesz się wystarczająco pewnie, nie zamierzam się sprzeczać.
Zdecydowanie nie zamierzał. Pogładził policzek Krashiara i pocałował go miękko w usta, bardzo czule, ale też oszczędnie.
Drgnął, kiedy pisk w głowie nasilił się w nieznośny sposób.
- ...Zrobimy to. Będziemy się kochać. - powiedział cicho, gładząc zarys jego szczęki - Ale nie dziś. Nie po tym, kiedy prawie dopuściłem do zniszczenia statku. I nie teraz, kiedy wiem, że moja kontrola jest daleka od standardu.


Ostatnio zmieniony przez Arkash dnia Sob Gru 02, 2017 4:13 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sob Gru 02, 2017 4:08 pm

Uśmiechnął się na jego słowa, bo tak, był niezwykle uparty. No ale chodziło o dobro bliskiej mu osoby. Może i go nie znał, ale chciał się troszczyć o Mistrza i wcale nie chodziło tu o benefity z tego płynące.
- Nie boję się i na pewno sobie poradzę... Zawsze mogę się teleportować? - rzucił z lekkim rozbawieniem, by nieco rozładować sytuację, ale stwierdził, że Mistrz miał bardzo przyjemny dla ucha śmiech... Szkoda, ze tylko tak krótko go słyszał.
Zerknął jednak na jego rękę i przytulił się do niej policzkiem z pomrukiem. Był zaskoczony pocałunkiem, ale odwzajemnił najlepiej jak umiał, instynktownie, jak i również delikatnie.
Wpierw na jego słowa się ucieszył jednak zaraz jego entuzjazm opadł. Westchnął ciężko spuszczając głowę, jak skarcony szczeniaczek, niemal wyglądał jakby opuścił uszy na dół.
- No dobrze Panie... Ale... Mogę się przytulać? - mruknął cicho, opierając głowę o jego pierś. Ogon przestał go drażnić, bo jednak nie chciał, by Mistrz był na niego zły. Dostał w końcu zgodę by leżeć, a chciał to wykorzystać, by odpocząć u boku Mistrza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Nie Gru 03, 2017 7:53 pm

- Mówiłem ci już, że nie potrafię rozkazać ci wyjść - przyznał spokojnie Ragn - Nie rób takiej miny. Nie mogę postępować nieodpowiedzialnie, jesteśmy na statku. Nie mogę zaryzykować zdrowiem lub życiem innych. Moja posiadłość jest bezpieczniejsza. Gdybyśmy chcieli... Któregoś dnia... Spróbować, razem... Po prostu dam im dzień wolnego, czy umieszczę gdzieś daleko od nas. Na razie mam bardzo ważne zadanie i nie mogę zawieść. Nie znasz naszego króla. On nie uznaje porażek. Kiedy wykonam powierzoną mi misję, wszystko wróci do porządku dziennego. 
 Ragn powrócił do powolnego głaskania w ciepły, czuły sposób. 
 - Dobrze będzie, jeśli prześpimy parę godzin - oznajmił - potem przyjdzie mój medyk, zapewne poda mi parę zastrzyków i będę już musiał powrócić do obowiązków. I nie powinien zastać nas razem. Nikt nie powinien, nawet osobisty lekarz. - przeciągnął rękę przez plecy Krashiara w luźnym przytuleniu i ziewnął cicho - Ty nie musisz, ale ja naprawdę potrzebuję odpocząć. - mruknął.
 Ragn był odpowiedzialny aż do przesady. Wobec bliskich osób był serdeczny i opiekuńczy, o ile nie musiał akurat udawać odwrotności. Jego zachowanie potrafiło być diametralnie różne; Ragn w zbroi, zimny i fanatycznie obowiązkowy i ten drugi Ragn, ludzki i wrażliwy, kiedy nie było w pobliżu nikogo obcego.
 - Cieszę się, że przy mnie jesteś - powiedział sennym już głosem - bardzo tego potrzebowałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Nie Gru 03, 2017 10:19 pm

Kiwnął głową w rozumieniu sytuacji, co nie zmienia faktu, że po prostu chciał. Trochę się posmutkuje i mu przejdzie, ale wtulał się nadal chętnie, po głaskanie. Mruczał przy tym cicho, aż nieco zmrużył oczy.
- Dobrze, Panie. Zanim przyjdzie, postaram się zniknąć. - mruknął do niego spokojnie, by się nie martwił. Nie chciał, by miał problemy, jednak cieszył się, że jego Pan w końcu coś poczuł. Był z tego zadowolony. W końcu o to mu chodziło. Więc gdy tylko się ułożył się do snu, Krashiar leżał na nim przytulony, by dać Panu otuchę.
- Odpocznę chwilę z Panem. - mruknął cicho, by zaraz ucałował go w policzek z ciepłym uśmiechem na twarzy.
- Dla ciebie wszystko Ragn. - mruknął cicho, ale samemu ziewnie by nieco przysnąć...


Gdy Ragn się obudzi, Krashiara już nie było. Zmył się na godzinę przed przybyciem doktorka. Nie chciał w końcu, by ktoś się o czymkolwiek dowiedział. Jak tego sobie życzył Pan. Hybryda jednak była nieco poćwiczyć. Siedziała u siebie w pokoju bawiąc się znanymi kamyczkami. Krashiar starał się jak mógł polepszyć swoje umiejętności. Chciał, by Mistrz był z niego dumny. Mógł już dłużej używać telekinezy i znacznie łatwiej się skupiał. W końcu miał motywację!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Gru 05, 2017 9:44 pm

Spotkali się dużo później. Ragn faktycznie miał teraz wiele obowiązków i nadrabiał wielogodzinne zaległości. Naprostował też kurs statku, przez co ich podróż miała wydłużyć się współmiernie do straconego czasu. 

 Przed kajutą Krashiara pojawił się jakiś wojskowy z odgórym rozkazem, i zaprowadził go do sali ćwiczeń. 
 - Wedle wytycznych mam kontynuować twoje szkolenie z broni, dopóki nie zyskasz należytych umiejętności. Telekineza jest zabroniona. Nie próbuj sztuczek, to ma być czysta walka - oznajmił. - Wybierz sobie broń z gabloty i stań w gotowości bojowej. Będę cię instruował na bieżąco co i jak powinieneś robić. - głos instruktora był tak samo zimny, jak każdego innego z jego rasy. Choć nie nosił zbroi - jak Ragn- miał na sobie stalową maskę i dopasowany, stalowo- skórzany strój wojskowy. - Uprzedzając twoje pytanie, Mistrz jest zajęty i dopóki po ciebie nie pośle, masz nabywać niezbędne umiejętności. Zwą mnie Fareth. Tutaj, na sali ćwiczeń, formułki są zbędne. Pokaz, co potrafisz, odmieńcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Czw Gru 07, 2017 3:09 pm

Był nieco zawiedziony nie mogąc ujrzeć Mistrza. Oczywiście nie zamierzał oponować. Podporządkował się do rozkazu Pana i poszedł wraz z wojskowym na salę ćwiczeń.
- Nie mam nic przeciw... - mruknął tylko, bo i tak nie mając rozkazów od Ragna, nudziłby się potwornie. Zaraz więc podszedł do gabloty i przejrzał wszystkie bronie. Nie wiedział co wybrać. Zdecydował się więc na dwa sztylety. Był oburęczny i już wcześniej bawił się sztyletami, jak jakieś w łapki dostał, jednak nie wiedział jak to by było z prawdziwą walką. Wziął je więc do rąk i obejrzał szybko.
Po chwili stanął w pozycji bojowej przyglądając się instruktorowi. Nie minęła chwila, a już na niego natarł frontalnie. Skoro mieli walczyć, postanowił nie mówić za wiele, chyba że ktoś karze mu odpowiedzieć na pytanie. W pewnym momencie jednak przed nim chciał wybić się w powietrze, by nad nim przeskoczyć i złapać go ogonem za szyję, po czym ściągnąć na ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pią Gru 29, 2017 1:21 am

Instruktor nie wziął broni. Na atak uchylił się zręcznie, nie wkładając w to grama zaangażowania i chwycił Krashiara za ogon, by podkręcając siłę pędu zgrabnie przerzucić go na ziemię.
 - Raz. Nie kozacz. Pokazywanie swoich umiejętności, a nie docenianie przeciwnika to dwie całkowicie odmienne kwestie - głos spod maski nie zdradzał ani emocji, ani wysiłku - Masz broń. Wystarczyło rzucić z daleka. Miałeś pięćdziesiąt szans na trafienie z takiej odległości. 
 Nauczyciel przeszedł się powoli do szafki z bronią, wyjmując stępioną włócznię ze stalopochodnych stopów. Przystanął w gotowości bojowej i zachęcił go gestem do kontynuowania.
 - Teraz, kiedy przeciwnik jest uzbrojony, sprawa się komplikuje. Atak frontalny będzie bez sensu, skoro trzymam dalekosiężną broń. Próbuj dalej. Mamy czas do wieczora. 
 Jego zapewnienie wcale a wcale nie zabrzmiało przyjaźnie. 

*

 Ragn znalazł Krashiara w przejściu pomiędzy jadalnią a tarasem. Choć nie spodziewał się, że jego podopieczny będzie tryskał energią po treningu, zdawało się, że nieźle dostał w kość. 
 - W porządku? - zagaił, zrównując się z nim krokiem - Zakładam, że poznałeś już swojego instruktora wystarczająco, by coś mi opowiedzieć? Z chęcią wysłucham twojej wersji sprawozdania z treningu, zanim dostanę tę oficjalną od podkomendanta Faretha. Jeśli cię przemęcza, lub masz jakieś uwagi, możesz śmiało to teraz zakomunikować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dare or Die...   

Powrót do góry Go down
 
Dare or Die...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
 Similar topics
-
» Don't you dare look back~

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: