CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Dare or Die...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Dare or Die...   Nie Paź 29, 2017 9:05 pm

First topic message reminder :



Przyszłość. Technologia poszła do przodu na taką skalę, że nikomu nigdy się nie śniło. Latające pojazdy, roboty, androidy, cyborgi... W sumie nic nie jest już niewykonalne. Potrzeba jedynie wiedzy i talentu. Właściciel korporacji zajmującej się budowaniem broni, jak i rozwojem nauki, tworzy sobie jedynego w swoim rodzaju androida. Wyposażony w sztuczną inteligencję jednak na tyle okrojoną, by nie mógł się sprzeciwiać... Czy aby na pewno?
Android służy jako zabójca. Ma na koncie setki morderstw na zlecenie od swojego właściciela. Nigdy się nie zawahał pociągnąć za spust czy poderżnąć gardło. Nigdy też nie miał żadnego ale. Wysyłany do udziału w wojnach, bitwach, na lądzie i w powietrzu - nigdy nie zawiódł aż do czasu...
Miało to być normalne zlecenie. Zabicie naprzykrzającej się bossowi rodzinki. Wszystko poszło gładko. Pan domu, pani domu, ich córka... Wszyscy zginęli we śnie. Tylko ich syn akurat zarywał kolejną nockę na komputerze. Niby nic niezwykłego ale... Ów android nie potrafił go zabić. Widząc błagającego chłopaka jego palec nie chciał nacisnąć na spust... Postanowił więc go porwać i okłamać bossa...

Android - Arkash
Chłopak - E.T.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Lis 21, 2017 9:08 pm

Hybryda stała i słuchała posłusznie jego słów. Był z nich wielce Krashiar uradowany. Dano mu możliwość nauki pod okiem Mistrza. Nie zamierzał tego zmarnować. Skłonił się posłusznie choć jego oczy świeciły małymi ognikami podekscytowania.
- Postaram się sprostać, a nawet wykroczyć poza twoje wymagania, Panie. - odparł do niego z dumą i zapewnieniem w głosie. Zamierzał postarać się jakoś go zaskoczyć. Dało mu to motywację, by więcej się uczyć i ćwiczyć w wolnych chwilach.
- Zadam je jutro, Panie. Nie śpieszy mi się, by poznać na nie odpowiedzi od razu. - mruknął uśmiechając się lekko ale wiedział, że Pan chciał zostać chwilę sam. Czuł to w jego głosie i sposobie mówienia. Ponownie skłonił się mu.
- Udam się więc na spoczynek. Życzę owocnego odpoczynku, Panie. - powiedział uradowanym tonem głosu i udał się do swojego pokoju. Był mały, ale własny. Starczał mu. Umył sie tam, by zaraz ułożyć się do snu.

Nazajutrz stawił się u niego niemal o przysłowiowym "świcie". Pełen energii i fascynacji. Chciał wykorzystać te uczucia by być bardziej pojętnym w kwestii nauczania ze strony Mistrza. Jego ogon jedna zdradzał jego podekscytowanie gdyż lekko kołysał się i falował na boki.
- Bądź pozdrowiony, Panie. Mam nadzieję, że twój sen przebiegł odprężająco. - mruknął z pokorą w głosie, ale nie. nie podlizywał się. Po prostu taki był. Nigdy bowiem nie zachowywał się nagannie. Zawsze trzymał się etykiety i wychowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pią Lis 24, 2017 1:28 am

Dekai stał wśród trzech wytworzonych przez siebie hologramów galaktyk, obserwując ruch asteroid. Gwiazdy świeciły niemal prawdziwym blaskiem, zaś mgławice mieniły kolorami tęczy, nadając pomieszczeniu mniej surowego wydźwięku. Prócz tego było cicho. Diody na zbroi dowódcy wojsk migały co jakiś czas, rozpalając się powoli i gasnąc, informując o poziomie naładowania pancerza.
Ragn, choć nie miał jak tego pokazać, był zadowolony z podejścia swojego ucznia; Krashiar zdawał się być roztropny i nie przesadzał, ani nie naciskał na pozyskiwanie informacji, a to świadczyło o cierpliwości, co z pewnością będzie dla niego przydatne w przyszłości, przy nauce telekinezy. Nie wszyscy uczniowie tak radośnie reagowali na jego nauki.
- Witaj. Dobrze, że jesteś na czas - powiedział spokojnie Mistrz, który zdawał się od jego podejścia nawet nie zmienić pozycji, w jakiej stał. Czasem zapominał się, by w ogóle się położyć, kiedy miał zbyt dużo myśli lub problemów do rozwiązania, i tak było też teraz - Dzisiaj obejrzysz maszynownię i zbrojownię, a potem zostawię cię na szkolenie u wojskowych.  - wyjaśnił mu plan dnia - Zajrzę do ciebie wieczorem. Mam nadzieję, że będziesz miał jeszcze nieco sił na naukę historii. Skoro celujesz w bycie Mistrzem, musisz mieć wiedzę z wielu poziomów.
Odwrócił się w jego stronę, odrzucając za ramię część peleryny, i wyciągnął ku niemu dłoń.
- Podejdź, sprawdzę teraz twoje przygotowanie przed atakiem psychicznym. Tym razem pomogę ci nieco w obronie. Zaciśnij palce na moim przedramieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pią Lis 24, 2017 6:24 pm

Krashiar był zdziwiony tym, że Pan w sumie nie spał. Tak przynajmniej przypuszczał, bo zastał go w tym samym miejscu, a nie na przykład w komnacie. Bez wahania jednak podszedł na tyle głośno, by było go słychać i dopiero potem rzucił przywitanie. Zwykle bowiem przemieszczał się bezszelestnie i za to dostawał zjeby.
Uśmiechnął się na jego słowa. Bardzo chciał móc w końcu jakoś zaistnieć, a nie tylko pod przydomkiem Sługi Mistrza. W jego oczach dalej paliły się małe ogniki. Jego ambicje może i były wysokie, ale znał swoje możliwości. Wiedział, że jak dostanie szanse nie zawiedzie.
- Powinienem mieć Panie. Zaraz po treningu odpocznę. - oznajmił ze spokojem w głosie i tą pewnością siebie. Chciał móc nauczyć się ile mógł. Najlepiej wykorzystać czas, ale znał własne ograniczenia i wiedział, że zmeczony to raczej nic nie pojmie.
Podszedł po chwili ochoczo do Mistrza i wyciągnął rękę, by położyć ją na przedramieniu i zacisnął dłoń. Patrzył wprost w hełm Mistrza, dokładnie tam gdzie powinny być oczy, wiele razy zastanawiał się jak wygląda twarz jego Pana.
Po chwili jednak skupił się na swojej obronie mając nadzieję, że tym razem uda mu się więcej osiągnąć niż zeszłej nocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pią Lis 24, 2017 11:23 pm

Atak nastąpił bez zapowiedzi. Ale był lżejszy. Nie posłał Krashiara na kolana. Ragn dał mu się bronić.
Minuta. Dwie... Dwie i pół. Nacisk mentalny ustąpił, pozostawiając po sobie tępy, pulsacyjny ból głowy. Kiedy sługa otworzył oczy, holograficzne konstelacje mrugały do niego tak samo sennie, jak wcześniej. Ragn najwyraźniej miał perfekcyjną podzielność uwagi, potrafiąc robić mentalnie wiele rzeczy na raz.
- Bardzo dobrze. - pochwalił go, puszczając jego rękę - Poszło ci dużo lepiej, niż wczoraj. Ból głowy powinien zaraz minąć. Odpocznij chwilę. Muszę jeszcze sprawdzić coś na mapach... - odszedł parę kroków, by po-przybliżać hologramy i zaktualizować nawigację, i wtedy coś przykuło jego uwagę - Zaraz, chwila. Tego tu nie było. - mruknął z konsternacją - Asteroidy nie leciały w naszą stronę. - dodał w wyjaśniający sposób, wskazując mieszańcowi czarne punkty zbliżające się do ich statku - I na pewno nie z taką prędkością.
Ragn odwrócił się w kierunku balustrady statku, obserwując uważnie niebo.
Asteroidy podpaliły się nagle, ujawniając swoja obecność na niebie. Setki płonących głazów, pchniętych niewidzialną energią w ich stronę zdawały się przynieść bardzo szybką zagładę.
- To atak. - stwierdził Dekai, zaciskając palce na poręczy. Jego głos zrobił się zimny i zdeterminowany - Poinformowałem kapitanów o konieczności otworzenia ognia do największych asteroid i nałożeniu na statek pola ochronnego. Zmiana trasy tak dużej gromady wymagała ogromnego nakładu mocy. Tylko rasa z Quatar potrafi zmienić trajektorię lotu, i tylko oni mogą chcieć nam przeszkodzić. Poinformuj wojskowych, żeby przygotowali kapsuły ratunkowe. Powstrzymam tyle głazów, ile zdołam, ale to może nie wystarczyć. - odwrócił się ku Krashiarowi, który mógł nagle zobaczyć, że moc zbroi Ragna jest niemal na wyczerpaniu - Posłuchaj uważnie. Do tej pory podczas podróży usuwałem wrogie statki na inny tor, zanim zdołały się do nas zbliżyć. Ale to jest coś innego. Masa, którą muszę przesunąć, znacznie wykracza poza granice bezpieczne dla mojej rasy. Możesz być świadkiem tego, że... - Ragn zaciął się nagle, i wsparł o balustradę. Asteroidy spowolniły, zaś Dekai zaniósł się nagłym kaszlem.
- To nic. Nic. Biegnij do wojska. - Ragn zasłonił maskę przedramieniem, próbując ukryć czerwone zacieki, które pojawiły się pod maską poniżej granicy szczęki. Krew. Rozkasłał się ponownie, tym razem dużo bardziej spazmatycznie - ...I zawołaj jakiegoś medyka. Szybko!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pią Lis 24, 2017 11:58 pm

Wszystko szło idealnie. Nawet dostał pochwałę od swojego Mistrza! Nie mógł liczyć na lepszy dzień w sowim życiu, ale niestety bardzo się mylił. Słowa jego Pana wzbudziły w nim lęk. Odruchowo zerknął na przestrzeń, w której mknęły ku nim asteroidy. Skierował na Mistrza spojrzenie pełne troski i zmartwienia, szczególnie gdy ten zaczął kasłać krwią.
- Oczywiście mój Panie! Proszę wytrzymaj! - odparł z determinacją, ale niemal od razu jak błyskawica wystrzelił z komnaty udając się wpierw do wojskowych. od razu przekazał rozkazy, a na statku rozbrzmiały syreny alarmowe. Wszyscy stanęli w najwyższej gotowości w ciągu paru minut. Potem już znalazł się u medyka. Nie chciał stracić swojego opiekuna więc powiedział o co chodzi i gdy tylko ten zabrał odpowiedni sprzęt niemal natychmiastowo przeteleportował go ze sobą do Mistrza. Zrobił to nieświadomie, nie był nawet przeszkolony. Gdy tylko znalazł się u Pana uśmiechnął się zadowolony, zerkając na niego półprzytomnie, ale zemdleje w chwilę po tym wydarzeniu...

Był nieprzytomny w sumie dzień. Stracił sporo energii i nadwyrężył organizm. Dobrze, że ręki nie stracił albo innej kończyny. Mimo wszystkie, nieważnie gdzieby nie był i jak się czuł, udał się do swojego mistrza chcąc go zobaczyć czy na pewno wszystko z nim dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sob Lis 25, 2017 12:54 am

Dekai był całkowicie świadomy każdej kolejnej sekundy.
Krashiar użył teleportacji, żeby do niego dotrzeć. Jakim cudem? Tego nie wiedział. Nawet on sam jako Mistrz nie potrafił się przenosić bez teleportu. Ale za heroiczny czyn mieszaniec zapłacił utratą świadomości - i to akurat było do przewidzenia. Ragn nie wymagał od niego poświęcenia, zaś sługa okazał się bardziej oddany, niż wymagał tego kodeks.
Kolejne minuty ciągnęły się niemiłosiernie. Niczym w zwolnionym tempie. Ściągnięcie pancerza, zastrzyki z adrenaliny, doładowania magnetyczne... Tego nie rejestrował w zupełności, był zbyt skupiony na ochronie całego statku. Ale trochę pamiętał. W tym to, jak wynosili Krashiara na noszach chwilę przed tym, jak sam wylądował na podobnych.
Potem zamknęły mu się oczy i naprawdę jedyne co mógł, to odepchnąć statek z pasa lecących ku niemu asteroid. Nie pamiętał kołowania, problemów z odzyskaniem sterowności, ani wybuchu jednego z dział, kiedy zbłąkany meteoryt uderzył w kadłub maszyny. Był nieprzytomny jakiś czas, a właściwie- półprzytomny, bo słyszał co się działo, ale nie był w stanie się zbudzić.
Wyczuł obecność mieszańca w kilka godzin później. Choć Ragn mógł się założyć, że przed jego kabiną widniała tablica ,,nie wchodzić" nie łudził się, by sługa zwrócił na to uwagę.
Ragn był bez maski. Leżał na wznak w kabinie regeneracyjnej. Mógł się założyć, że nie miał też zbroi, i prawdopodobnie wcisnęli go w jakiś lekki i przylegający, błyszczący materiał.
Świetnie. Cudownie. Wspaniale.
Spróbował usiąść, jednak na próżno. Nie nabył jeszcze dostatecznie sił. Ale obudził się. Pierwsze co zrobił, to odwrócił głowę. Choć przypuszczał, że Krashiar i tak go już zapamiętał. Ragn miał wyraziste rysy twarzy i był raczej charakterystyczny wśród swojej rasy. Białe włosy miały pobłysk srebra, gdy padało na nie zimne światło.
- Powinienem dać ci teraz porządną reprymendę za używanie mocy bez pozwolenia, wiesz o tym? - westchnął, mówiąc jednak dość wyraźnie - Mogłeś zginąć. Żadnych więcej popisów, jasne?
Mistrz nie miał budowy ciała wojownika. Był wysoki i szczupły, o pociągłej twarzy i szerokich barkach, typowych dla jego rasy czerwonych tęczówkach i skórze koloru kości słoniowej. Jego ciało nie miało ani jednej skazy, ale sprawiał wrażenie nawet chudszego niż zwyczajni obywatele; energia pobierana do jego pracy nie pozwalała mu nigdy przybrać na masie. I choć potrafił posługiwać się bronią, z pewnością nie robił tego często. Nie musiał. Atak mentalny zawsze był dużo skuteczniejszy i szybszy.
- Oczywiście, dziękuję ci. Zdaj mi raport, co się działo. Przez jakiś czas nie będę mógł jeszcze wstawać. A potem powiedz mi, jakim sposobem użyłeś teleportacji. Nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem tej zdolności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Lis 27, 2017 10:37 pm

Krashiar mimo zużycia dość sporych pokładów energii, szybko wrócił do siebie. Od razu poszedł do Mistrza, by wiedzieć co z nim. Martwił się mimo tego, ze się nim medycy zajęli. Oczywiście, że wlazł do pomieszczenia mimo tablicy i od razu podszedł, przyglądając się mu uważnie. Gdy i Ragn się rozbudził aż lekko jego ogon się poruszył zdradzając zadowolenie z tego powodu. Na jego słowa skrzywił się i westchnął ciężko, kiwając głową twierdząco. Widział, ale musiał mu pomóc. Nie widział innej wtedy opcji.
- Wiem mój Panie. Przepraszam... - mruknął ze skruchą, ale to był odruch. Oczywiście zapamiętał Pana i naprawdę był w podziwie. Krashiar bowiem był w sumie przeciwieństwem. Czarne włosy, ciemniejsza karnacja, czerwone ślepia, ogon, dziwne nogi i ręce... Widać było, że nie był tworem naturalnym. W jednym zdaniu, żadne dzieło sztuki. Uważał sie nawet niekiedy za szpetnego, bo inni albo z niego drwili albo wytykali palcami.
- Napisałem już Panie. Jednak potem przyniosę. Nie chcę by Pan się przemęczał, a co do teleportacji... Nagle zobaczyłem Mistrza przed oczami, na wyciągnięcie ręki. Wyciągnąłem więc i chwyciłem. Po tym jednak znalazłem się tuż obok ciebie, ale dalej nie pamiętam co się stało. - odparł spokojnie, ale był nieco zmieszany i zagubiony. Nie rozumiał w sumie swoich zdolności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Lis 27, 2017 11:29 pm

- Dobrze, zajmiemy się tym więc później. Teleportacja nie jest prostą zdolnością - Ragn przyjął wyjaśnienia - ponieważ widzę, że jeszcze żyjemy, wnioskuję, że udało nam się ominąć zagrożenie... Co oznacza, że jak odzyskam siły powrócimy do ustalonego planu działania. Też powinieneś być w pełni przygotowany, więc nie oczekuję, że będziesz tu siedział i tracił swój czas dla dotrzymania mi towarzystwa - Krashiar po raz pierwszy mógł zobaczyć nikły uśmiech na ustach mistrza, pomimo jego względnie chłodnego tonu głosu - Będę jednak rad, jeśli poćwiczysz nieco telekinezę w międzyczasie mojej nieobecności - dodał, z góry zakładając, że uczeń przybył jedynie na moment - Jeśli jednak nie czujesz się na siłach, nie zamierzam cię wyganiać. To dobry czas na zadawanie pytań - dał mu wybór działania - I... ponieważ poznałeś już moją twarz, nie musisz używać formalizmów, gdy jesteśmy sami. Wolałbym jednak, jak zapewne się domyślasz, by nikt więcej, prócz mojego prywatnego medyka, nie wchodził tu bez pozwolenia. To nie wypada, przy moim stanowisku, pokazywać swoje personalia. Oprócz statusu, ciąży też na mnie ogromna odpowiedzialność. Nikt nie może mnie rozpoznawać. Nawet moja rodzina już dawno zapomniała cechy charakterystyczne. I uwierz mi, to ważne. Taką mamy kulturę. Im wyższa ranga, tym więcej ograniczeń, dlatego nie jest nas wielu - Ragn skończył wykład, powoli przenosząc spojrzenie na jego twarz. Najwyraźniej pogodził się z tym, że nie mógł już mieć przy słudze trybu incognito. - Będę cię szkolił, jeśli wytrwasz przy swoim postanowieniu, jednak wiedz, że nie jest to łatwa droga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Lis 28, 2017 11:10 pm

Nie przerywał mu. Wysłuchiwał go uważnie w milczeniu wpatrując się w niego. Ot jakoś nie mógł oderwać wzroku. Chodziło tu jednak o jego ogólny wygląd. Skoro większość chodziła w zbrojach mało widział prawdziwe oblicza jego rasy. Kiwał głową albo wzdychał na jego słowa póki co, jednak po chwili podszedł bliżej i złapał go za rękę wpatrując się w niego zmartwiony.
- Spokojnie Mistrzu. Odpoczywaj. - mruknął do niego z lekkim uśmiechem, ale nie pominął formalności. Jakoś tak nie chciał go urazić. W końcu tytuł był czymś na co się pracowało całe życie. Usiądzie obok niego, chcąc od tak sobie z nim pobyć. Wcale nie chodziło mu o zadawanie pytać czy udawanie się na trening. Chciał oczywiście wywrzeć na nim wrażenie, ale nie teraz. Jeszcze nie pora. Nie miał tyle sił.
- Panie... Mam tylko jedno pytanie. Czy w ogóle mój "awans" jest możliwy? Moi poprzedni właściciele mówili, że nic lepszego już mnie nie czeka w życiu niż to co mam. - mruknął z lekkim bólem w głosie, bo najwidoczniej ktoś mu o tym przypomniał niedawno. Wiedział, że wiele nauki przed nim, ale nie chciał tylko zaspokoić ciekawości Mistrza i zostać z niczym. Mimo wszystko miał uczucia i nie bał się ich okazywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sro Lis 29, 2017 10:54 pm

Zbroje nie były może obowiązkowe, ale nosili je bez wyjątku wszyscy wyżsi rangą, co dotyczyło również Ragna. Ale to była mniejsza część populacji - reszty najzwyczajniej nie było na nie stać. Nie zmianiało to faktu, że rasa generalnie preferowała noszenie masek lub obszernych okryć i pozostawanie dzięki temu możliwie jak najbardziej incognito, ze względu na częste ataki pomiędzy poszczególnymi kastami. Byli rasą ceniącą sobie dystans; mało ekspresyjną i podporządkowaną sztywnym regułom postępowania, ze względu na rodzaj mocy, jaką część z nich dysponowała w mniejszym lub większym stopniu.
Dekai nie spodziewał się, że uczniowi mogłoby przyjść do głowy go dotknąć, toteż nie zabronił mu tego w żaden sposób - kiedy jednak tamten wykazał dużo bardziej instynktowne zachowanie społeczne, niż miała w zwyczaju rasa Ragna, czyli chwycił go za rękę w wyrazie wsparcia- dotyk wywołał zimną, niebieską iskrę, która błysnęła i zniknęła bez śladu, pokazując granice pola ochronnego, otaczającego ciało Mistrza.
Krashiar nie poczuł ukłucia prądu. Zaledwie lekki dreszcz, który nie miał wiele wspólnego z nieprzyjemnością.
- Och. - mruknął dowódca, najwyraźniej zupełnie zapominając o tym, że takowe pole ochronne w ogóle istniało - Mam nadzieję, że cię nie oparzyło - zmartwił się szczerze - Przepraszam, ja raczej nie... nie jestem przyzwyczajony do tego, że ktoś dotyka mojej skóry. Rzadko zdejmuję zbroję. Zapomniałem już, jak to jest. - zmarszczył brwi, ale zaraz się uspokoił, nie widząc na Krashiarze żadnych obrażeń - Ale... najwyraźniej jesteś odporny na moją osłonę telekinetyczną... - dodał po chwili, i nie bez wyraźnego zdziwienia - W przeciwnym wypadku mogłaby cię poważnie zranić. Cóż, wracając więc do twojego pytania: tak, awans jest możliwy. Potencjalnie możesz mieć umiejętności bardzo przydatne na tej planecie. Zakładam, że nikt tego dokładnie nie sprawdzał, ale jeśli zostaniesz wyszkolony i odblokuje się twoje zdolności, skorzystają na tym wszyscy, zaś twoja ranga ulegnie zmianie. Ponoć teleportowałeś się pierwszy raz. Jestem skłonny w to uwierzyć. Zaczynasz też pracować z telekinezą... Dodając do tego twoje zaangażowanie i, co ważne - poświęcenie - myślę, że będę mógł kiedyś poręczyć za ciebie przed Królem.
Dawał się trzymać za rękę, choć wydawało się to dla niego w jakiś sposób krępujące. Nie cofnął jej jednak. Po prostu patrzył na to z lekkim zaskoczeniem. Przełknął ślinę.
Bariera nie działała. Zupełnie.
- Teraz ja cię o coś zapytam. - stwierdził po chwili wahania - Czy wzbudzam w tobie jakiekolwiek uczucia? Moja rasa jest z natury oschła, jednak ty... Wydajesz się inny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Czw Lis 30, 2017 12:14 am

Głównie Krashiar widział właśnie maski. Co do zbroi nie był doświadczony, każdy ciuch z pancerzem mu na taką wyglądał. W końcu sam był raczej lekko ubrany. Nie lubił krępować swoich ruchów. Nie znał się też za bardzo na hierarchii i zwyczajach. Starał się nauczyć, ale ciężko mu było ogarnąć wszystkie rody i kto za kim nie przepada. Zmieniało się to bowiem co chwile.
Jednak ogarnęło go zdziwienie widząc dość specyficzną wiązkę. Poczuł tylko coś dziwnego, ale nie zabrał ręki. Pogładził jej wierzchnia część kciukiem tylko, wyrażając tym samym troskę.
- Nic nie poczułem w sumie. Dopiero odkrywam swoje moce. - odparł z uśmiechem nawet nie siląc się na kłamstwo w tym momencie. Był uradowany móc widzieć twarz swojego Pana, jak i widzieć emocje jakie wyraża. Gdzieś tam w środku cieszył się, że Mistrz okazał zmartwienie.
Wysłuchał Pana i zamyślił się nieco. Końcówka ogona dalej się poruszała.
- Tak. Pierwszy. Wiem chyba jak to wywołać nawet... Nad resztą pracuję. Nadal nie wiem czy to wszystko co potrafię, czy jednak jest coś więcej. Postaram się jednak, byś się na mnie nie zawiódł Panie. - mruknął z uśmiechem do niego i dalej gładził spokojnie jego rękę, od tak, bo nie zabronił mu i jakoś nie uciekał. Nad odpowiedzią na jego pytanie jednak się zastanowił jak to ubrać w słowa. Nie chciał palnąć czegoś głupiego.
- Nie jesteś oschły Panie... W sumie jesteś inny od swoich poprzedników... Cenię to bardzo i się z tego cieszę. - powiedział z uśmiechem.
- Nie potrafię nie okazywać emocji... Jak twoja rasa to potrafi, Panie. Rozumiem czemu tak robicie, jednak nie potrafię byś chłodny czy obojętny. Wiedz jednak, że gdybym swoim poświęceniem mógłbym cię uratować, bez wahania bym to uczynił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Czw Lis 30, 2017 1:22 am

To wyjaśniało, dlaczego bariera nie działała. Krashiar nie miał złych intencji, nie został więc potraktowany jako wróg, i prawdopodobnie jego emocje jasno dały to do zrozumienia. Przynajmniej taką teorię wymyślił na poczekaniu Ragn, kiedy patrzył jak palce Krashiara powoli przesuwają się po jego skórze. Ragn starał się zachować stoicki spokój i nie mieć tego gestu za cokolwiek osobistego, ale brak drugiej osoby przez tyle ostatnich lat odcisnął swoje piętno; każde najmniejsze muśnięcie było dla niego elektryzujące, w tej najmniej oczekiwany, zwodniczo miły sposób.
Lekko skonfundowany, wypuścił powietrze w dłuższym wydechu i przeniósł wzrok z Krashiara w inne, mniej absorbujące miejsce.
Nie tak powinien reagować na ucznia, zdecydowanie nie tak... On, Ragn, ostoja spokoju, musiał, z racji stanowiska, odepchnąć wszelkie niepotrzebne myśli i emocje.
Tu nie chodziło o zwykły dotyk. Ragn czuł jego zapach, ciepło skóry, każdy oddech; co gorsza, czuł też bliskość drugiej osoby, które to odczucie było mu od dawna obce. Czuł jego energię życiową, kojące ciepło, jakby zziębnięty podszedł nagle do domowego kominka w chłodną, nieprzyjazną noc. Nie bez powodu Mistrzowie chodzili w zbrojach i unikali towarzystwa; w ten sposób nie rozpraszali się i nie tracili mocy na zbędne elementy życia.
- Dziękuję za twoje odpowiedzi - Ragn zrobił się zażenowany z powodu własnego nieprofesjonalnego podejścia do ucznia. Nie chciał traktować go przez pryzmat przyziemności i szybko odepchnął od siebie wszelkie myśli - Nie uważam, żebym zasłużył na takie poświęcenie, ale doceniam to i chcę, żebyś wiedział, iż nawet mnie nuży fakt konieczności utrzymywania formalizmów mojej rasy... Niemniej jednak, podporządkowuję się temu w pełni i wolałbym, by nikt więcej nie stwierdził, że jestem inny od poprzedników. Musisz zrozumieć, że u nas okazywanie swojej emocjonalności, preferencji czy cech szczególnych jest odkryciem słabości, które mogą wykorzystać inni. Jest w tym kraju, krótko mówiąc, niemądre. Im mniej o tobie wiedzą, tym lepiej. Im mniej masz osób blisko ciebie, tym lepiej. To podstawy bezpieczeństwa. - westchnął - Na szczęście jesteś w tej komfortowej sytuacji, że nie należysz do mojej rasy i nikt właściwie nie wie, jak powinien cię traktować, sugeruję więc, byś sam wyznaczył odpowiednie granice, zanim ktoś zrobi to za ciebie.
Powinien zabrać tą cholerną rękę i przeciąć energetyczne połączenie. Powinien, i to od razu. Ale... nie mógł. I to nie dlatego, że nie miał siły.
To ciepło drugiej istoty, miękkie i łagodne, tak żywe, było o niebo lepsze od pustki, którą miał na co dzień, i do której wcale się nie śpieszył.
Jeszcze chwila - mówił sobie, oddychając głębiej i bardziej spokojnie - to nic złego, zaledwie uścisk ręki, to zupełnie naturalne i potrzebne... Potrzebne do większości więzi społecznych. Nic osobistego.
Chociaż akurat u jego rasy uchodziło za bardzo osobiste. Oczywiście Krashiar mógł tego jeszcze nie wiedzieć. A Dekai nie zamierzał mu tego mówić.
- Obiecasz mi, że nie będziesz więcej majstrowować przy teleportacji bez wcześniejszych przygotowań? Nie chcę, żeby coś ci się stało, jasne? Jesteś moim jedynym uczniem od ostatnich dwudziestu lat. I uwierz mi, nie chcę szukać nowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Czw Lis 30, 2017 2:25 am

Hybryda wiedziała, że Mistrz raczej za wiele uczuć jej nie ukarze. Była jednak spokojna i oczekiwała. Każda zmiana w mimice twarzy Ragna wiele dla niej znaczyła. Krashiar był wdzięczny bowiem za to, że w ogóle go uratowano i mimo kiepskiego życia niewolnika, udało mu się awansować do sługi, a teraz może nawet zostać żołnierzem. Chciał jednak pod dowództwem Mistrza. Nikogo innego bowiem nie uznawał.
- Oczywiście Panie. Nie zdradzę cię, ani siebie przy kimś innym. Postaram się jak mogę, by trzymać emocje na wodzy. Raczej nie będą podejrzewać, że jakkolwiek traktujesz sługę lepiej. - mruknął spokojnie chcąc, by jednak nie martwił sie o coś takiego. Nie da się tak łatwo sprowokować, a przynajmniej spróbuje, najwyżej ucieknie... Nie chciał stwarzać Rangowi problemów.
Nie zabierał jednak ręki widząc, ze w sumie Panu to odpowiada. Podejrzewał, że ten może tęsknić za bliskością drugiej osoby. W sumie chyba bliskich jakichś mają, kiedyś, bo jakoś się rodzą, choć nie był pewny.
- Obiecuję. - potwierdził jego prośbę, choć nie mógł go zapewnić w 100%. Jeśli powtórzy się taka sytuacja jak ta, na pewno użyje teleportacji by mu pomóc. Przekłada swoje życie nad jego. W końcu był tylko szczeniakiem, hybrydą, brudnym mieszańcem. Jednak czując dziwne uczucie sapnął cicho wpatrując się w Mistrza uważnie.
- Jeśli mogę... Chciałbym się przytulić. naprawdę się martwiłem... Szczególnie widząc krew... - odparł do niego smutno, ale w sumie nie czekał na jego słowa, ale zaraz pochylił się by przytulić do jego ciała ostrożnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Czw Lis 30, 2017 3:17 am

C.......o?
Ragn nie zdążył w żaden sposób zareagować; poczuł nagle jak uczeń bezpardonowo zrywa wszelkie ustalenia ,,przestrzeni osobistej" i w chwilę później ciepło jego ciała na swoim.
Ciepło. Jego. Ciała.
Tego, które już jakiś czas temu uznawał za atrakcyjne, być może jako jedyny w fascynacji obserwując zarówno jego ogon, jak i pazury, wcale nie uważając tego za odrzucające.
Niech to szlag! Bez zbroi nie było już takie proste udawać, że jest totalnie na wszystko obojętny.
Dekai zupełnie znieruchomiał, w pełnym i nieudawanym zaskoczeniu.
- Aaeeem...- przełknął ślinę, próbując zebrać słowa w całość, kiedy nagle w jego głowie pojawił się jedynie jednostajny pisk i nic poza nim; osłona rozpłynęła się w powietrzu, bo zupełnie nie umiał jej teraz utrzymać - Co ty ro?... - ,,robisz", chciał powiedzieć, ale zaczął cicho i zaciął się w pół słowa, i zmarszczył brwi, mając w umyśle nieznaną mu pustkę- zdał sobie sprawę tylko z podwyższonego nagle ciśnienia, które mogło wywołać ten dziwny dźwięk w głowie.
Uniósł rękę i powoli położył ją na jego plecach. W opiekuńczym geście. Przynajmniej tak sądził.
- No przecież nic mi nie jest... - mruknął, i odetchnął ciężko, czując jego zapach dużo za blisko, niż to przystawało - Na pewno nie musisz się o mnie martwić, przecież widzisz, wszystko w porządku... - zaczął gadać trochę bez sensu, i niższym, bardziej powolnym głosem niż zwykle, a uważny słuchacz mógł wychwycić w tym głosie pieszczotliwą wręcz nutę - W porządku... - ściszył głos i zamilkł, nie potrafiąc złożyć kolejnego sensownego zdania. Podejrzewał, że wszystkie ,,zbędne" emocje w połączeniu z osłabieniem mogły wywołać zachowanie, którego normalnie pewnie by się powstydził. Spoufalanie się, tak by to nazwali inni. Chyba to było dobre słowo. Ale Ragn nie mógł o tym teraz myśleć. Co gorsza, nie mógł myśleć o niczym.
Powolnym gestem przesunął dłoń na jego kark. Miękko, subtelnie. Ale ta ręka mówiła wyraźnie ,,daj mi jeszcze chwilę". Nie odchodź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Czw Lis 30, 2017 6:17 pm

Widział zmieszanie swoje właściciela. Uważał jednak, że po takim wycieńczeniu potrzebował nieco uczucia. Wsparcia. Nie reagował więc, a spokojnie przytulał się do niego. Nie widząc jednak negatywnej reakcji przytulił się pewniej.
- Spokojnie, Panie. Przytulam się tylko. Jeśli to jednak za dużo, możesz mnie potem ukarać. - odparł spokojnie gotowy w sumie na to, że może oberwać. Wcześniej jednak nie miał możliwości do kogokolwiek się przytulić. Sam poszukiwał też bliskości. Jego oddech jednak był spokojny, a serce biło miarowo i rytmicznie. Krashiar przysłuchiwał się też sercu swego Pana.
Słowa jego Mistrza tylko sprawiły, ze na jego ustach pojawił się lekki uśmiech. Wiedział, że nie jest, ale martwił się wcześniej o niego. Bardzo. Na tyle, że złamał rozkazy i po prostu wkradł się tutaj.
Czując jednak jak ręka Ragna dotyka jego pleców i powoli wędruje do karku wydał z siebie cichy pomruk. Lubił być dotykany. Było to przyjemne uczucie. Oczywiście dotykany właściwie, w formie nagrody czy delikatnej pieszczoty. Miał wysoki próg bólu, ale nie przepadał za jego nadmiernym odczuwaniem.
Nie zamierzał jednak nigdzie odchodzić. Dla niego Ragn był kimś cennym, kimś kto dał mu szansę, na którą liczył od bardzo dawna.
- Odpocznij Panie. Pobędę tu chwilę, jak nie masz nic przeciw. Jestem nieco zmęczony... - powiedział cicho, ale dostatecznie by to usłyszał. W sumie od swojej regeneracji spał niewiele, a większość czasu próbował się tutaj dostać, więc nieco się wymęczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Czw Lis 30, 2017 7:57 pm

Cóż, oddech Ragna nie był zupełnie spokojny, ale pracował nad tym. Musiał przystosować się do tego nagłego nadmiaru bodźców, to zaś trwało dłuższą chwilę.
Ragn nie widział, że Krashiar nie miał nikogo bliskiego. Nie interesował się tak osobistymi sprawami ucznia, to nie przystawało jego randze, zajmować się szczegółami z życia innych.
- Nie zamierzam cię karać, nie robisz nic złego... - Ragn był zdziwiony tym pomysłem - Może w towarzystwie byłoby nieodpowiednie, ale jesteśmy tu sami. Po prostu odpocznij, i nie kręć się za bardzo.
Jego serce nie biło regularnie. Siłował się z tym, żeby się uspokoić.
Odbierał dużo więcej bodźców, niż ciepło czy dotyk- każde poruszenie powietrza, energii elektromagnetycznej serca, czy otarcie skóry było tak wyraźne, jakby przez te ostatnie dwadzieścia lat naprawdę w ogóle nie ściągał zbroi i zapomniał, jak to jest być przy kimś bez niej.
Pogłaskał go odruchowo po włosach i ułożył się wygodniej, pozwalając mu leżeć. Nie wiedział właściwie do tej pory, jak ma go odbierać. Krashiar mógł mieć bardzo silne zachowania stadne, i nie było to nic złego; wiele ras bazowało na silnych zażyłościach grupowych, stąd zarówno dotykanie jak i bliskość była dla nich naturalnym stanem rzeczy. Ragn nie wiedział, co dla jego ucznia było naturalne, nie mógł go więc karać za instynktowne zachowanie. Rasa Ragna unikała bliskości; była na tym poziomie technologicznym, że popularne stawało się klonowanie, nie zaś związki, i, poprzez konieczność zachowywania wobec siebie dystansu przez obawę na ataki psychiczne, dotyk pomiędzy dwiema osobami wchodził już w sferę bardzo bliskiej zażyłości i zaufania.
- Nie wiem czemu tak jest, ale odnoszę wrażenie, że bardzo dobrze odczytujesz moje emocje - zauważył - Pomimo rozdźwięku cywilizacyjnego zdajesz się doskonale mnie rozumieć, i przyznam, że to dla mnie zupełna nowość, i zakrawa o niepokój. Uchodzę za skrytą osobę w swoich kręgach, ale nie jestem taki dla ciebie. Prawdopodobnie nie czytasz mi w myślach. Może nie potrafisz - jeszcze. Ale możesz mieć takie predyspozycje po tym, co mi pokazujesz. - podzielił się nagłym przemyśleniem, nie mając jednak wyrzutu w głosie - Jeśli się nie mylę, masz więcej zdolności do wyszkolenia, niż mi pokazałeś.
Oczywiście Krashiar robił to nieświadomie, ale również tak celnie, że Ragn nie mógł tego nie zauważyć. To jego zachowanie był tak perfekcyjne, że aż zastanawiające.
- Możesz tu zasnąć, jeśli chcesz. Wyglądasz na zmęczonego. - zmienił temat- Pewnie wyczuwasz, że nie mam nic przeciwko temu.
Ragn pomyślał nagle, że Krashiar mógł wyczuwać dużo więcej, niż pokazywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Czw Lis 30, 2017 9:40 pm

Nie wiedział, że to jego obecność aż tak wpływała na Pana. Oczywiście domyślał się, bo Ragn był dość skrytą osobą, nie okazującą emocji. Takie sensacje musiały więc być dość specyficznie odebrane. Jednak niczym się Krashiar nie przejmował. Nie czuł, by Pan miał złe zamiary. Mimo posiadania ludzkiej formy, w większej mierze posługiwał się instynktami.
Wsłuchiwał się w tą muzykę, nieregularny rytm serca Mistrza, pomrukując od czasu do czasu cicho, od tak w wyrazie wdzięczności za zgodę. Po czasie też rozluźnił się i nieco odetchnął. Cisza w komnacie i spokój jaki mieli, było przyjemnym doświadczeniem.
Co do jego słów podniósł się, by zerknąć mu prosto w oczy.
- Po prostu czuję. Sam bym chciał, by po czymś takim był ktoś przy mnie i wspierał. Wsparcie jest ważne, zaufanie. Nie rozumiem waszego pędu ku nie odczuwaniu niczego, odizolowaniu. Przecież to w grupie siła prawda? To emocje pozwoliły mi się do ciebie dostać. Bez nich nie wiem czy bym zdążył na czas. - powiedział spokojnie uśmiechając się lekko i oparł głowę podbródkiem o jego mostek by tak na niego zerkać. Ogon bujał sie na boki powoli, spokojnie, leniwie.
- Nie wiem Panie co potrafię. Czuję jednak, że mój limit jest znacznie dalej niżeli to co ci pokazałem. Nie chcę byś się mnie bał. Nie zamierzam cię krzywdzić. Potrafię okazać wdzięczność i szacunek dla kogoś, kto mi pomaga. - mruknął ocierając po chwili policzkiem o jego pierś. Miał geny jakichś dziwnych gatunków obcych. Miał instynkt stadny i podświadomie zaliczył Ragna do niego jednak na pozycji przywódcy.
- Dziękuję... Skorzystam z twojej propozycji i tak. Nie odczuwam od ciebie co do tego wrogości... Wydaje mi się, że tak wzbraniacie się swoich uczuć, że zamiast je okazywać, emanujecie nimi, jakbyście mieli niewidoczne dla was aury. - mruknął układając się bardziej na jego łóżku skoro mógł się nieco zdrzemnąć, ale w większości chciał poleżeć.
- Panie... Czy wasza rasa łączy się w pary? Czujecie coś takiego jak miłość? - spytał ciekawy, bo wcześniej nie miał jak zapytać. Bywał zbywany, bądź odsyłany gdzieś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pią Gru 01, 2017 1:09 am

- Cóż, nikt nie zabrania nam łączyć się w pary czy tworzyć związki, jest to jednak w ostatnich stuleciach coraz mniej powszechne zachowanie. Zbyt wiele wybucha nieporozumień i zbyt zabójcza staje się broń, żeby pozwalać sobie na ufanie innym. Szczególnie, gdy weszliśmy z tym na poziom molekularny. Teraz zachowanie wobec siebie dystansu jest na miarę złota. To bezpieczniejsze, niż wchodzenie w czyjąść strefę i ryzykowanie atakiem a afekcie. - wyjaśnił Ragn - teraz jednostka jest siłą, a grupa zagrożeniem. To domena mojej rasy.
Ragn nie powtórzył, by Krashiar nie wykonywał zbędnych ruchów, które w pewnej mierze były dla niego drażniące, nawet jeśli nie dotykał go przy tym bezpośrednio; samo falowanie powietrza potrafiło być irytująco intensywne, kiedy zbroja nie chroniła go przed natłokiem odczuć.
Ale to nie tak, że były to odczucia nieprzyjemne. Były niekomfortowe w tym względzie, że przeszkadzały w skupieniu i zachowaniu się zgodnie z tym, jak powinien zachowywać się Mistrz w obecności ucznia. Nic nie mógł poradzić na to, że co jakiś czas przechodził go dreszcz. Może bez osłabienia utrzymałby tą cholerna osłonę i nie czuł wszystkiego w tak natarczywy sposób, ale teraz... teraz był bezradny.
- I to niezupełnie tak, że obawiam się ciebie... Raczej o ciebie.- dodał Ragn - Martwi mnie, że mogę niewłaściwie cię odebrać albo nie potrafić odpowiednio wyszkolić, bo zbyt słabo znam twój gatunek... o ile masz jakiś, rzecz jasna. Ale tak, niepokoi mnie twoja zdolność odczytywania emocji, bo nie chciałbym nieporozumień w tym aspekcie. Jak dobrze wiemy, nie wszystko powinienem po sobie pokazywać i mam ku temu racjonalne powody. Wyczuwasz więcej, niż chciałbym przekazać, i nie wiem jak na to reagować. - westchnął - nigdy nie miałem tak domyślnego ucznia.
Po wyrażeniu swoich obaw, Ragn uspokoił się. Nie należał do kłamców i nie chciał zatajać faktów, ani też doprowadzić do jakiejś dziwnej sytuacji.
- Rozumiem, że ta pozycja jest dla ciebie komfortowa? Naturalna i niewymuszona, mam na myśli. Znam parę ras, które mają wiele naleciałości ze świata zwierząt, na przykład. Próbuję dopasować cię do jakiegoś wzorca, żeby reagować zgodnie z twoimi potrzebami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pią Gru 01, 2017 1:34 am

Wysłuchał go uważnie ręce kładąc sobie pod brodę. Będąc tak blisko Pana czuł się bezpiecznie, ale na tyle by być czujnym i go bronić. Nadal dla niego było to dziwne, że tak się bali zaufać. Po tym jak Mistrz skończył mówić, Krashiar westchnął cicho.
- To... Smutne, Panie. Nie mogąc nikomu zaufać, musisz oglądać się ciągle za swoje plecy. Takie życie musi być ciężkie i nudne... - mruknął do niego zmartwiony. Nie chciał, by jego Mistrz był smutny. Chciał móc kiedyś zobaczyć i usłyszeć jego szczery śmiech. Na pewno był przyjemny...
- Spokojnie, Panie. Zapewniam, że będę się starał spełnić twoje oczekiwania. - powiedział hardo, bo przecież do tego czasu nikt się nie zorientował, że Krashiar potrafi coś więcej niżeli powinien. Potrafił więc o siebie zadbać i potrafił uczyć się w tajemnicy. Sam jednak do teraz nie wiedział kim jest. Smuciło go to, bo bał się, że jest tylko wynikiem czyjegoś eksperymentu.
Na jego słowa uśmiechnął się, ale zaraz poprawił się tak, że leżał w sumie cały na nim, a o dziwo ciężki nie był. Miał dość lekki szkielet.
- Tak, Panie. Tak mi wygodnie. Nie wiem czemu, może jestem w większości zwierzęciem... Nie neguje tego przez wzgląd jak wyglądam... Mimo wszystko jestem ze sobą szczery i akceptuje to. Jeszcze nigdy instynkt mnie nie zawiódł. - odpowiedział łasząc się znowu policzkiem o jego pierś w wyrazie pieszczoty. Ogon ułożył swobodnie wzdłuż nóg, ale na łóżku.
- Nie wiem czy w ogóle idzie mnie zrozumieć, Mistrzu. W końcu jestem hybrydą, mieszańcem... Nawet wy nie jesteście w stanie określić CZYM jestem... Pewnie czyimś chorym eksperymentem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pią Gru 01, 2017 2:53 am

- Nie mów tak - skrzywił się Ragn - Nie nazywaj się w ten sposób. Nie zasługujesz na takie traktowanie, cokolwiek i ktokolwiek ci kiedyś powiedział. Jesteś perfekcyjny. Widziałem mnóstwo ras, z których duża część jest szkaradna i pokraczna z natury, ty jednak jesteś istotą o naturalnym wdzięku, wyważeniu i jeśli jesteś dziełem mutacji laboratoryjnej, wyszedłeś spod ręki geniusza. - powiedział z pewnością w głosie.
Krashiar leżał teraz na nim całym ciężarem ciała, co oznaczało, że granice styku skóry znacząco się poszerzyły. A to niepokoiło Ragna z tego powodu, że odczuć było więcej i zarazem trudniej było opanowywać swoje reakcje.
- Posłuchaj... może tego nie widzisz... ale uważam, że jesteś idealny i nie powinieneś się zadręczać, że ktoś myśli coś innego. - kontynuował, coraz bardziej rozkojarzony. Choć wróciła mu część sił i byłby już w stanie usiąść, wcale nie chciał zmieniać pozycji - a co do moich oczekiwań... nie mam wielu, chcę tylko lojalności i zaangażowania w naukę. - powiedział, nie próbując zastanawiać się, co jeszcze i czy w ogóle mógłby chcieć.
Krashiar połasił się nagle o niego niczym kot, na co Ragn po chwili niepewności zareagował dalszym głaskaniem. Zdawało mu się to na miejscu.
- Mogę obejrzeć twoją rękę? - zapytał nagle - Chcę zobaczyć, jak działają twoje pazury. Wysuwają się? - zagadnął, sięgając po dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pią Gru 01, 2017 12:17 pm

Krashiar na jego słowa aż się zarumienił i to całkiem obficie. Nie sądził, że usłyszałby kiedykolwiek takie słowa, od kogokolwiek z jego rasy.
- P... Panie... Jest mi niezmiernie miło słyszeć, że uważasz mnie za organizm idealny... Nawet nie wiesz jak bardzo. - odparł z zawstydzeniem w głosie, ale no dziwnie się teraz czuł. Serce od razu mu przyspieszyło, temperatura podskoczyła, rumieńce nie schodziły, jednak patrzył na Pana jak w obrazek. W końcu zwierzęta potrafią okazywać bezgraniczne uczucia... A tutaj chyba zrodziło się coś więcej niż lojalność.
Zaczął więc mruczeć gdy tylko Mistrz zaczął go głaskać. Dalej sie więc łasił do niego z zadowolonym uśmiechem. Z chęcią też podał mu rękę. Pazury już wystawały, ale jak nacisnął na opuszki, to wysuwały się znacznie. Do tego wiele razy go badano i materiał, z których są one zrobione, jak i reszta jego "zwierzęcych" atrybutów, jest specyficzny. Niby organiczny, ale znacznie bardziej wytrwały. Niczym jakieś stopy żelaza, ale to jednak nie to. Trudno to było określić. Po prostu było to coś nowego, czego wcześniej nie znali.
- Tak... Jak widzisz... U nóg mam podobnie, Panie. Ostatnio dowiedli, że moja krew posiada neurotoksyny i ma właściwości jak kwas. - mruknął cicho do niego i oplątał ogon wokół jego nogi. W naturalnych warunkach pewnie zrobiłby to o ogon, ale Ragn nie posiadał takowego, był to jednak wyraz sympatii. Drugą, wolną ręką, złapał kosmyk jego włosów by go sobie oglądać. Bawił sie nim w palcach i nawet powąchał zadowolony. Lubił zapach swego Pana, według niego bardzo ładnie pachniał, tak delikatnie i słodko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pią Gru 01, 2017 5:00 pm

Prawdopodobnie na to ocenienie zapachu Ragn odparłby zaraz, że chyba raczej ,,metalicznie" ale na pewno nie słodko, ale ponieważ obaj mogli mieć zupełnie inne poczucie zapachu, niczego nie można było wykluczyć.
Obejrzał sobie jego rękę i nie ukrywał fascynacji. 
 - Wyglądają, jakbyś mógł przecinać stal.. - mruknął w trakcie oględzin pazurów - pewnie masz też podwyższoną odporność i może lepszą szybkość... hm... - przesunął spojrzenie na jego twarz, wyłapując nagle fakt, że Krashiar się zarumienił - Hm.
 Pisk w jego głowie jednostajnie się utrzymywał, ale nie był już tak uciążliwy. Jednak Ragn przyzwyczajał się powoli. Pomimo przyspieszonego pulsu starał jak mógł zachowywać wzorowe opanowanie.
 No, może do czasu, kiedy poczuł ogon. 
To nie było proste, wcale, udawać, że nic go nie rusza. 
Ogon Krashiara oplótł się w wężowy sposób, wywołując kolejny niechciany dreszcz.
 - Tsk. - Ragn poruszył się niespokojnie - Posłuchaj... - zrobiło mu się zdecydowanie za ciepło - Pewnie nie wiesz... Ale... Moja rasa ma z zasady bardzo wrażliwą skórę. W sensie... Mamy o wiele więcej receptorów czuciowych od innych ras. Pomaga to wyczuć lepiej energię elektromagnetyczną, ale też jest w pewnym stopniu to dość niezręczne przy bliższych kontaktach z innymi, bo... No wiesz. Nadmiar bodźców. Różne reakcje. Po prostu leż spokojnie, hmm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pią Gru 01, 2017 5:37 pm

Usmiechał się dalej czerwony na twarzy, ale przytaknął.
- Może mogę? Nie próbowałem... - mruknął z uśmiechem, ale były ostre. Teraz mógł zauważyć, jak ostrożnie się nimi Krashiar musi obchodzić, by nie zranić Pana. Co do szybkości i innych atrybutów... Posiadał je. Był lepszy od normalnych ludzi. Sporo mógł udźwignąć, całkiem szybko sie przemieszczał, cicho do tego, potrafił też po wszelkiej powierzchni, lubił chodzić po suficie.
Na słowa mistrza jednak przechylił głowę na bok, ale rozumiał. Mimo wszystko ogony miały to do siebie, ze działały instynktownie. Jego więc zręczny ogon zaczął delikatnie sie ocierać o nogę Pana, mimo że sam Krashiar pozostawał dość spokojny tuląc się nadal do torsu Ragna.
- Nie chcesz nic poczuć Panie? - spytał z lekkim smutkiem, bo chciał zapewnić Panu choć trochę szczęścia. Może nawet z premedytacja zbliżał się do niego aż tak. Ucałuje tors Mistrza mrucząc cicho sobie, dość melodyjnie, a ta melodyjka była dość chwytliwa, wpadała w ucho i jakby hipnotyzowała, ze nie można było nie chcieć jej słuchać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 122


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sob Gru 02, 2017 12:53 am

No cóż, czymkolwiek Ragn nie próbował sobie tłumaczyć zachowania ucznia, pocałunek był jednak jasny wśród wszystkich ras. Niósł w sobie więcej niż słowa czy przypuszczenia. Był jawnym, oczywistym wyrazem czułości, i tego już nie mógł po prostu zbagatelizować.
Dlaczego tak się stało? Nie wiedział. Nie miał pojęcia, czym mógł sobie na niego zasłużyć. Niemniej jednak zadrżał pod tym pocałunkiem i wrócił nagle do pełnej powagi, którą utrzymywał na co dzień.
 - To nie tak, że nie chcę nic poczuć. Ja czuję już ZA dużo.- wsparł się na łokciu, żeby spojrzeć na jego twarz, teraz już z jawnym pragnieniem w oczach - Za dużo. Mówiłem ci przecież. Mogę udawać spokój, ale udawanie ma swoje granice. Wszelkie zakazy, nakazy, tez mają swoje granice. Łudziłem się, że zakaz zalecania się do własnego ucznia będzie na tyle silny, że powstrzyma mi te zapędy, ale myliłem się. Wcale nie jestem tak opanowany, jak powinienem. Przestań natychmiast. Podnieca mnie teraz to co robisz, i jak to robisz. Każdy twój ruch. Gorący oddech. Powinieneś natychmiast stąd wyjść, wtedy mogę obiecać, że nie wrócimy do tego kłopotliwego tematu. W przeciwnym wypadku... - zaciął się, zagryzł zęby i wziął głębszy oddech, by kontynuować - Posłuchaj, nie chcę cię zgorszyć - powiedział łagodniej - Nie każ mi mówić więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 465


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sob Gru 02, 2017 1:38 am

Widział i czuł, że Ragn mało kontrolował swoje emocje. Może rzeczywiście było to spowodowane tym, że odczuwa ZA wiele, ale Krashiara szczerze mówiąc to nie interesowało. On cieszył się, że jego Pan nie ma serca z lodu. Chciał bowiem dać mu uczucie i możliwość zaufania. Nigdy bowiem by go nie zdradził.
- Panie... Nie zgorszysz mnie... Nie czymś takim... - odparł rozbawiony i podniósł się, by usiąść na jego biodrach. Oblizał usta w dość jednoznaczny sposób i otarł się pośladkami o jego krocze.
- Czy wyglądam jakby chciał uciekać? - spytał go mrużąc szkarłatne ślepia, ale zaraz oparł swoje głównie o jego tors. Ostre jak brzytwa pazury drażniły teraz jego skórę, ale w dość spokojny i wprawiony sposób.
- Czy to źle, że czujesz za dużo? Chcę byś był szczęśliwy, a teraz nie jesteś. Nie dobrze jest negować uczucia. - mruknął cicho i zaraz ocieranie się ogona stało się bardziej intensywne. Kusił go. Świadomie.
- Miałeś kiedyś kogoś Mistrzu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dare or Die...   

Powrót do góry Go down
 
Dare or Die...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Don't you dare look back~

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: