CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Prince and pirate <alt>

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Prince and pirate <alt>   Wto Paź 31, 2017 12:30 pm



Główna historia
Co by było gdyby... Alternatywna historia.

Książę - E.T.
Pirat -  Arkash



Książę Rhaegar II Targaryen

Bezczelny chłopak, któremu od dziecka wpajano, że Żelazny Tron należy mu się za samo narodzenie się. Rozpieszczany i traktowany jak chodzące bóstwo. Wbrew pozorom nie jest marionetką. Książę jest inteligentny jednak w głębi jest bezlitosny i okrutny. Nazywany przez damy dworu Lodowym Księciem ze względu na to, że nie okazuje żadnej kobiecie zainteresowania mimo ich zalotów. Nigdy nie poznał smaku miłości...
Młody książę często śni o smokach jego przodków. Odwiedza podziemia by podziwiać piękne szczątki tych gadów. Zarządził nawet wysoką nagrodę za znalezienie i dostarczenie mu smoczych jaj.
Zaufaniem obdarzył tylko swojego rycerza.




Więcej artów

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

- Panie! Zauważyliśmy piracki okręt! - dumny okrzyk strażnika z bocianiego gniazda rozgrzmiał niczym alarm dla całej załogi statku. Książę niemal od razu kazał przygotować się wszystkim do bitwy. Wrogi okręt bowiem płynął prosto na nich. Nie było mowy o ucieczce, statek następcy tronu był za wolny.
- Przygotować się do walki! Nie okazywać litości! Pokażcie, na co was stać i czemu jesteście w królewskiej gwardii! - odparł Rhaegar samemu dobywając miecza. Nigdy nie chował się żołnierzami. Był świetnym szermierzem i niejednokrotnie to udowodnił. Spętał swe długie, białe włosy rzemykiem by nie przeszkadzały podczas walki. Zdążył już nawet przywdziać swoją zbroję z herbem swej rodziny. Zbroja pół skórzana - pół płytowa. Nie lubił, gdy coś nazbyt go ograniczało. Całą swoją służbę schował pod pokład, a cenne smocze jaja ukrył w skrytce w podłodze pod łóżkiem. No w końcu coś się działo! Następcę tronu nudziło siedzenie w zamku i ta cała szopka o pokoju. Denerwowało go też ustawione małżeństwo. Nie zamierzał sypiać z jakąś obcą kobietą, bo jego ojcu się tak podoba. Matka zawsze mu mówiła, że będzie najsilniejszym władcą, jakiego widział ten świat. Zamierzał to wszystkim udowodnić, a tym, co się to nie spodoba — usunąć.


Ostatnio zmieniony przez Evil Thoughts dnia Sro Lis 15, 2017 7:19 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Paź 31, 2017 5:43 pm



Dane;
Sathis Dauro, lat 33
zawód: dawniej najemnik, aktualne pirat
Profil charakterystyczny: awanturnik o skłonnościach sadystycznych, wyznawca R'hllora - Pana Światła.
Cechy szczególne: jedna trzecia ciała pokryta tatuażami, heterochromia: prawa tęczówka niebieska, lewa ciemnobrązowa
*karany
** trzy wytatuowane kropki pod prawym okiem - wyzwolony gladiator.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Sathis oparł się ramieniem o burtę, spoglądając na gwardzistów księcia, przygotowujących w panice broń. Miotali się w te i wewte, przygotowując do obrony.
- Garro, pooopatrz! Pięknisie mają ochotę z nami powalczyć! - wskazał luźnym gestem pokład drugiego statku, przekazując druhowi lunetę - Co za zbroje. Co za klasa! - wychwalał, ubawiony po pachy - Ta broń błyszcząca w słońcu! A dzieciak? Wdzianko jak na wojnę! Świecą niczym cały skarbiec Lannisterów, psia ich kurwa mać. - zniżył głos - Ideaaalnie na błyskotki dla ryb. Od razu pójdą na dno. - uniósł rękę i zacisnął w pięść, dając znać do ataku swoim ludziom - Celować w podpokład. Odpalać katapulty!!! - ryknął. Potem opuścił rękę i poklepał druha po ramieniu. - Pamiętaj, drogi Garro. Kiedy masz wygraną w garści, nie dawaj się wciągać w durne pojedynki. Nigdy.

Splunął na ziemię, przejął lunetę i patrzył w spokoju, jak statek Targaryena obleka się płomieniami.
- Sądzisz, że rekiny lubią przysmażane żarcie? - zastanowił się na głos, choć nie mówił już wprost do swojego zastępcy. Herszt stanął na dziobie i złapał się olinowania - A może jest im to obojętne?... - zwrócił się ku załodze - To co, moczymordy? Sprawdzimy?!

*

Piraci zaatakowali dopiero wtedy, gdy chaos na statku Rhaegara osiągnął apogeum. Nie silili się na czystą grę. Większość walczących wojskowych zginęła przez ogień i od strzałek z trucizną, z daleka. Reszta została zasieczona lub wywalona przez burtę - wrogowie mieli miażdżącą przewagę liczebną.
- Szefie, cel jest tutaj! - wydarł się jeden z szabrowników.
- Na pokład z nim! - zarządził Dauro, wyszarpując z jakiejś zbroi swój dwuręczny miecz - Zostawcie wszystko na miejscu! Wycofujemy się!
- A złoto? - jęknął któryś z kamratów - I broń?
Sathis zamachnął się od góry i rozciął go na pół. Krew zachlapała mu twarz. Rozejrzał się po swoich kumplach mało przytomnym, wściekłym spojrzeniem.
- Jeszcze jakieś żale, pizdeczki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Paź 31, 2017 10:12 pm

Wszyscy walczyli dzielnie, ale jeśli przeciwnik miał przewagę liczebną i używali brudnych sztuczek, to rycerze nie byli przygotowani. Statek mógł i płonąć, ale nie ruszało to Rhaegara. W końcu płomienie i żar go nie paliły. Nie rozumiał do końca tego zjawiska, ale był z niego zadowolony. Podczas walki wyglądał, jakby tańczył i sam nie omieszkał użyć się nieczystych zagrań. W końcu walczył o życie, a każdy swój trening kiedyś tak traktował. Wiedział bowiem, że pokój nie może trwać wiecznie. Mimo wszystko nie dane mu było umrzeć, bo piraci zamierzali go pojmać. Nieco ich załogi wytłukł, a jego skórzana zbroja była popalona w miejscach, gdzie była zrobiona ze skóry, ale ciało nieruszone.
- Puszczajcie mnie! - odparł do nich poważnie i szarpał się, dając do zrozumienia, że może normalnie iść sam. Czy było mu szkoda załogi? Ani trochę. Każdy z tych rycerzy mógł być zdrajcą. Nie ufał nikomu w tych czasach. Było to mądrzejsze wyjście.
- Chcę rozmawiać z waszym Kapitanem. - warknął poważnie, wcale nie przejmując się tym, że było ich więcej i mógł oberwać. Był czujny. Każdy, kto zechce go uderzyć, trafi w powietrze. Poza tym w końcu można było za niego wziąć spory okup, a zraniony może wywołać wojnę, której by piraci nie chcieli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Paź 31, 2017 11:00 pm

Na rozkaz ,,puszczajcie mnie" reakcja była dokładnie odwrotna. Czterech chłopa zadbało o to, by wytrącić księciu broń z ręki i spętać porządnym sznurem do bydła, posyłając go na kolana. Reszta stała wokół z bronią wycelowaną w jego kierunku. Czekali na coś w zniecierpliwieniu, patrząc w kierunku wejścia pod pokład.
Zbir z dwoma bliznami na twarzy, który dowodził grupą, zniżył głos i warknął do księcia, jako jedyny zainteresowany odpowiedzią chłopakowi:
- Nie gadaj za dużo, on tego nie lubi.
Nie tłumaczył nic więcej. Był jednak czujny i z pewnością sprawdzał, czy Rhaegarowi nie stała się krzywda.
Doczekali się. Dauro wszedł po schodkach, cały zbryzgany krwią, pogwizdując pod nosem wesołkowatą melodię, a na plecach niósł lniany wór ze sporą ilością zdobyczy. Kiedy zobaczył chłopaka, uśmiechnął się szerzej. Zamiast jednak wykonać jakiś gest, który zdradzałby choć chęć negocjacji, przeszedł rozbawiony obok kamratów i gestem kazał im iść za sobą. Widać było jak na dłoni, kto tutaj dowodził.
Przetransportowali chłopaka do siebie. Trafił do kajuty kapitańskiej. Sathis na niego czekał.
- Garro, zostajesz. Możesz słuchać. Reszta na swoje miejsca! Jazda! Nie ma tu nic do oglądania! - wypędził dwóch pozostałych piratów, po czym przysiadł sobie na biurku, z metr przed trzymanym przez zbira chłopakiem. Wziął butelkę z rumem, wykonując bliżej nieokreślony gest, który mógł być parodią ukłonu.
- Witaj na Szkarłatnej Burzy - przedstawił swój statek Rhaegarowi - Arcydzieło, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Paź 31, 2017 11:18 pm

Pozwolił im zabrać swoją broń. Wiedział bowiem, że jej nie zachowa. Nie chcieli więcej strat w ludziach. Zakrwawiony rodzinny herb dumnie odznaczał się teraz na jego piersi. Trójgłowy smok oznaczający potęgę. Przy wiązaniu też się nie rzucał. Wiedział, że krzyki i oburzenie nie wiele mu się teraz przyda. Może i był rozkapryszonym księciem, ale nie idiotą. Potrafił ocenić sytuację, w której może popyskować. Zmrużył tylko oczy na słowa tamtego pirata, ale miał nadzieję, że to nie prawda. Rhaegar chciał rozmawiać i negocjować. To chyba wiadome.
Gdy ujrzał jednak po chwili jedyną osobę z łupami, do tego z tak bezczelnym uśmiechem i aroganckim zachowaniem, to od razu poznał kapitana. Jak zwykle był to ten najbardziej szalony ze wszystkich i ten, którego najbardziej się bano. Poszedł więc do kajuty kapitana w milczeniu, rozglądając się po okręcie i oceniając swoją sytuację. Była trochę marna patrząc na to, jak jego statek ledwo trzymał się na wodzie, płonąc i skwiercząc.
Gdy wszyscy wyszli i w sumie został sam z kapitanem i jego podwładnym nieco się rozluźnił. Na jego słowa uśmiechnął się nieco rozbawiony.
- Zaiste, okręt jest spory i dosyć wytrzymały. Słyszałem o piratach pływających na tych wodach. Nie myślałem jednak, że ich spotkam. - mruknął spokojnie zerkając po jego kajucie, ale stał w miarę prosto nie robiąc podejrzanych ruchów.
- Skoro uraczyłeś mnie swoją obecnością, musisz wiedzieć kim jestem... Jednak zamiast okupu proponuję lepszy układ.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Paź 31, 2017 11:45 pm

- Proponuję, żebyś nie wyjeżdżał mi z żadnymi układami, dopóki nie opróżnię tej butelki przynajmniej w połowie, wielebny książę - pirat posłał chłopakowi zaskakująco miły uśmiech - Ach! Ale gdzie moje maniery! Wszak mam do czynienia ze światłą osobą... - ton jego głosu zupełnie nie odpowiadał jego uprzejmemu uśmiechowi, raczej zwiastował coś niezbyt miłego - Ciebie znają wszyscy! Zaszczyciłeś mój statek! Pozwól, że się przedstawię: Sathis Dauro, watażka z Essos, przywódca tych miłych panów, których miałeś okazję spotkać.
Pociągnął parę łyków, istotnie zamierzając w szybkim czasie wypić z połowę zawartości.
- Układy, układziki... To wszystko dobre dla szczurów lądowych - mruknął, bujając na boki butelką - Skąd pomysł, że może być coś lepszego od góry złota za okup?
Jakimś sposobem w jego dłoni pojawił się sztylet, który nagle wbił się z hukiem w blat biurka, tuż w punkt mapy z napisem ,,Smocza Skała".
- A może by cię zakneblować i wrzucić do luku bagażowego? Nie byłoby prościej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Paź 31, 2017 11:57 pm

Książę pokręcił głową tylko na jego słowa, ale łaskawie wstrzymał się od komentarza. Wiedział, że na tym statku nie ma władzy więc musiał warzyć słowa dość ostrożnie. Jednak gdy ów kapitan się przedstawił Rhaegar spoglądał mu wprost w oczy swoimi fiołkowymi. Wiedział, że jest łasy na złoto. Niedługo potem się o tym przekonał z jego wypowiedzi. Widząc jednak, że wbił całkiem przypadkiem sztylet w Smoczą Skałę nie mógł milczeć. Nie mógł też dać się zakneblować i odprowadzić do ojca, zwiększy tylko ochronę i zamieni jego życie w nudny koszmar...
- Mogę zagwarantować ci taką górę złota, że będziesz musiał niestety załatwić sobie większy okręt. Nie kusi cię? Wydaje mi się to lepsze rozwiązanie niżeli późniejsze ściganie ze strony mego ojca i jego podwładnych. - mruknął spokojnie książę zerkając na ów worek z łupami. Widział w nim widoczny kształt smoczych jaj.
- Jedyne co musisz zrobić to pomóc mi coś zrobić, na Smoczej Skale. Wtedy ja pomogę tobie ograbić Braavos z dziecinną łatwością. Ponoć złoto zajmuje znaczne podziemia tego miasta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Sro Lis 01, 2017 1:24 am

- Patrz go, akurat Smocza Skała? - kapitan zapytał Garro, ignorując księcia przy tej wymianie zdań, jakby ten był nagle powietrzem - Cwaniaczek; wszak właśnie tam zmierzaliśmy. Ale na co mu to, bracie? Czemu miałby zmierzać na zlot Czerwonego boga? Nie posądzałem jego rodu o zapędy duchowe. Dobrze pamiętam?
- Tylko wybrańcy wiedzą o zlocie. Nie ma co zapędzać się w samych przypuszczeniach - odparł zapytany, wyraźnie próbując rozbroić podejrzliwość brata, zanim narosłaby do chorych rozmiarów - To bardzo dobry punkt widokowy, poza tym ma smoka w nazwie, musisz przecież przyznać, że taka wyprawa pasuje do Targaryenów... Książę wspomniał ci coś o grabieniu Braavos. Górach złota. To brzmi nieźle, prawda?
Garro był bardzo stateczną osobą. I nieźle radził sobie z hersztem. Jako prawa ręka i jako zarządca statku miał wystarczająco oleju we łbie, by nakłonić brata do czegoś większego, niż łupienia statków kupieckich. I porwań. Kontynuował więc:
- Sojusz z przyszłym królem mógłby się opłacić. Sathis. Warto o tym posłuchać. Może i twoim priorytetem na lądzie jest tylko spalenie heretyków, ale przecież nie wchodzi to nam wcale w zwadę z łupieniem bogatych miast...
Herszt napił w milczeniu, powracając uwagą do Rhaegara. Jego uprzejmy uśmiech zniknął, zastąpiony śmiertelną powagą.
- Też jesteś zdania, że Pan Światła to nasz jedyny prawdziwy bóg?
Garro pociągnął niezauważalnie mocniej za sznur Rhaegara, by skłonić go do czujności. Sathis go sprawdzał. Oczekiwał potwierdzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Sro Lis 01, 2017 9:32 pm

Książę wszystkiego słuchał z wyraźną uwagą. W sumie inteligentny był, więc nie pokazywał po sobie nic co by zdradzało zdziwienia na temat zlotu... Nie mógł też powiedzieć, że jego wyprawa na Smoczą Skałę nie była powiązana. Kto wie, może akurat to Pan Światła wyznaczył mu ten cel? Postanowił jednak grać w karty pirata.
- Niedawno otrzymałem od Pana Światła swego rodzaju podarunek i dar. Jestem tym, który ma przywrócić do tego świata na powrót Żywy Ogień. Tym samym ogień nie jest w stanie mnie zranić. Możesz spróbować. Proszę bardzo. To powinien być wystarczający dowód. - mruknął do niego poważnie, pewny swych słów. W sumie pirat może być zdziwiony oświadczeniem, że kogoś ogień nie rani. Sam, jak to ładnie ujął jego towarzysz, palił heretyków. Rhaegar był czujny, ale czekał na odpowiedź od tego rzezimieszka. Czy ośmieli się podważyć słowa kogoś, kto rzeczywiście może posiadać dar od Czerwonego Boga, tym samym samemu prawić herezję? Pan Światła bowiem słynął z niesłychanych cudów — nawet wskrzeszeń.
Książę zerkał to na jednego, to na drugiego pirata mając nadzieje, że uwierzą, a jeszcze większą, że naprawdę sprawdzą, czy wytrzymuje ogień. Prawdę mówiąc, książę nie miał na sobie żadnych oparzeń mimo tego, że jego okręt stał w ogniu, a zbroja była popalona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Sro Lis 01, 2017 10:15 pm

Przez moment trwała cisza, nim herszt piratów wyszczerzył się w szerokiem uśmiechu i wskazał palcem na Garro.
- HA! A nie mówiłem?! - krzyknął, przybierając specyficzną minę - ,,Sathis, nie spalaj tego statku, bo zrobisz mu krzywdę", ,,Sathis, to idiotyczny pomysł, przecież nikt nie jest odporny na ogień" - zacytował słowa swojego brata, parodiując jego ton - I kto jest teraz górą, cymbale? Jak na dłoni widać, że ogień nie ruszył mu skóry. Ba! Włosów nawet nie musnął! Powiadam, swój pozna swego, Garro. Zjeżdżaj stąd i zostaw nas samych, mamy tu sporo do omówienia. I puść go, do cholery.
Książę przestał być trzymany, ale pirat imieniem Garro - zamiast wyjść, przysunął zydel do biurka i usiadł ciężko przy mapie.
- Pięknie. Dwaj wybrańcy Czerwonego boga. Chcę to zobaczyć. Zmilczę, o ile wasz plan nie będzie należał do samobójczych, przysięgam. - odparł spokojnie brat kapitana, niewiele robiąc sobie z jego słów. Zabrał od niego butelkę z rumem i napił się, nie dodając ani słowa.
Sathis powrócił uwagą do Księcia.
- Wiem, co zabrałem z twojej kajuty - powiedział, zdejmując świecę z biurka i zapatrując się w malutki płomyk - Skoro masz przywrócić Żywy Ogień, nie w mojej gestii jest ci przeszkadzać. Miałeś wizje? Przemówił do ciebie? Wiesz, ja też mam dar. - pirat przesunął rękę nad płomień, i choć szybko widać było poparzenie, ten nawet się nie skrzywił. - Kiedyś, gdy walczyłem na arenie, wydarzyło się coś dziwnego. To była kiepska walka i nie miałem większych szans. Oberwałem parę razy, aż mi pociemniało przed oczami. I nagle... Pufff! Zupełnie przestałem czuć ból. - wyjaśnił, odstawiając świecę do szklanej lampki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Sro Lis 01, 2017 10:34 pm

W sumie nie przypuszczał, że pirat z góry założy, że go nie spali. No cóż. Widać był na tyle szalony, że wierzył, że dawni władcy smoków coś tam jednak jeszcze potrafią. Gówno prawda. Rhaegar był jedynym, który nie płonął. Stało się to wtedy kiedy ogrzewał jaja w ogniu, jednak nigdy nie słyszał, by ktokolwiek z rodziny miał to samo co on, a czytał wiele kronik.
Gdy jednak go puścił, książę nieco się rozluźnił. Usiadł na krześle chętnie, bo może nie można było go spalić, ale zmęczony walką był. Cieszył się jednak z faktu, że pirat był wierzący. Choć to uratowało mu skórę.
Przyglądał się jednak piratowi, gdy ten pokazał swój dar. Słyszał o takich ludziach, co bólu nie czuli, nie wiedział, czy to dar, czy nie. Nie zamierzał jednak kwestionować.
- Nie, nie mówi. Będąc w katakumbach, wiedziony światłem pochodni, dotarłem do pomieszczenia ze szkieletem smoka. Pokusiłem się, by go zbadać, choć mogłem zawalić rumowisko. Odkryłem tam trzy smocze jaja, o które tak długo się modliłem. Moje życie jest jak ogień. Nie może być zamknięte i kontrolowane, żyć w spokoju i wygodzie. Podejrzewałem więc, kto kieruje mym losem. Swoją odporność na ogień nabyłem, gdy włożyłem jaja w ogień. Nie poparzył mnie. Kolejny znak... A teraz to. Smocza Skała. Chciałem tam odrodzić potęgę mojego rodu. Widać Pan Światła nie bez powodu skrzyżował nasze drogi. - mruknął spokojnie do pirata, uśmiechając się lekko. Wyklucie się smoków jednak proste nie było. Znał sposób. Teraz jednak potrzebował pomocy, by go wykonać.
- Ty pomożesz mi wypełnić wolę Pana przeznaczoną dla mnie, a ja pomogę ci osiągnąć to, czego ty chcesz. Obaj na tym zyskamy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Sro Lis 01, 2017 11:15 pm

Cóż, Sathis nie zawsze zachowywał się jak szaleniec, ale zwykle właśnie tak było. Jego plany były bardzo chaotyczne i polegały głównie na szczęściu. A tego życie mu nie poskąpiło. Ludzie lgnęli do jego chaosu, bo miał w sobie rozmach i siłę, i charakter, któremu ciężko się było przeciwstawić.
- Mów, w czym mielibyśmy pomóc, a ja to rozpatrzę. - mruknął Sathis, krzyżując spojrzenie z bratem - Ładna buźka i zgrabna mowa nie wystarczą. Może nawet nie kłamiesz. Może i się wzbogacimy, jeśli zrealizujemy twój plan. Ale ja przeczuwam, że coś kręcisz, i wcale mi się to nie podoba - oznajmił. - Mieliśmy oddać cię w zamian za okup, a tu najpierw okazuje się, że zmierzałeś tam, gdzie my mieliśmy w płynąć, a teraz to - boski plan? Arystokracja to cwane bestyje. Jaką mam pewność, że nie nawiejesz przy najbliższej okazji?  
Garro parsknął.
- Jeśli to plan Pana Światła, skończy się on nawracaniem niewiernych. Ale nie złotem. - orzekł - Chodziły plotki, że nasz książę przygotowywał się do ożenku. Byłby królem. Nie lepiej go odsprzedać, tak jak mieliśmy w planach? Jest teraz wystarczająco wartościowy.  Sathis, przejrzyj na oczy, on wmówi ci wszystko, żebyś się tylko zgodził.

Milczeli chwilę. Kapitan wyciągnął kilka kości do gry i rzucił je na biurko. Wypadła trzynastka. Uniósł spojrzenie na księcia. Uśmiechnął się, ubawiony.
- Moja szczęśliwa liczba. Niechaj będzie. Załóżmy, że ci uwierzyłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Pon Lis 06, 2017 9:53 pm

E.T.

Wysłuchał ich, nie przerywając im zbytnio. Nie chciał bowiem, wyjść na takiego co się tłumaczy. Tłumaczą się winni, a on miał swój plan. Planem było wyklucie się smoków, wychowanie ich i ukazanie swojej potęgi światu. Potrzebował jednak czasu, a na dworze królewskim smoki znowu zamknięte by były w klatkach. Nie mógł na to pozwolić. Widział też, że jego brat cos przeczuwa. Siedział jednak o dziwo spokojnie i pewny swoich slow. Nie mógł wyglądać, jakby się wahał. Gdy udzielono mu głosu, oparł się wygodnie.
- Potrzebuje wykluć jaja i wychować smoki. Nie mogę tego zrobić na zamku, bo zostaną zamknięte w klatce jak domowe pieski. Potrzebuje do ich narodzin tylko trzech ludzi i sporego stosu ofiarnego. Lepiej, by byli to ludzie, których powrotu już nie oczekujesz... - odparł do kapitana spokojnie, ale musiał oddać ich życie swoim dzieciom.
- Nie w smaku mi ożenek. Nie leży mi Lady, która mi obiecano, nie ja ją też wybrałem. Względy polityczne, bo nasza władza jest zagrożona. Jednak jak mi pomożecie, będę mógł wrócić jako potężny władca i przyjąć oficjalnie wiarę w Pana Światła znosząc tym samym wiarę w Siedmiu. Za mną pójdzie też reszta królestwa. Potrzebowałbym jednak kapłanów i kapłanek, by ja utrzymać... Co do palenia heretyków nie bez powodu wybrałem Braavos. To miasto wielu bogów. Gdy moje dzieci podrosną, ostrzeżecie naszych braci, a ja spale miasto nocą jako przestroga i wiadomy znak, a złoto swoja droga wpadnie. - mruknął spokojnie do nich obu, bo w sumie dla księcia był to żaden problem tak postąpić. Nawet chętnie pokaże światu potęgę smoków, a wiedział, że nikt nie jest przygotowany.

Arkash

- Cóż... Tak się składa, że kapłanów i kapłanki na pewno znajdziesz na Smoczej Skale... - zaczął Sathis, który nagle przestał się wydurniać i zachował teraz zadziwiające opanowanie - Ofiary też się znajdą, nie widzę z tym żadnego problemu. Stawiasz mnie dziś w niecodziennej sytuacji, książę. - pirat, który przez większość rozmowy zachowywał się jak hałaśliwy dzieciak, pokazywał właśnie swoją zaskakująco racjonalną stronę - I co ja mam z tobą zrobić? Dajesz mi sposobność odmiany świata, i byłbym głupcem, gdybym z tego nie skorzystał. Ale ja nie chcę samego Braavos - przychylił się w jego stronę, a jego oczy odbiły blask płomienia. Zniżył głos. - Pomogę ci wykluć i ukryć smoki, zaś ty dasz mi swoją flotę. - postawił swoje żądanie - Jeżeli jest prawdą to, co mówisz, złoto nie jest aż tak wartościowe w obliczu podbojów, których mógłbyś dokonać. Chcę widzieć, jak twoje smoki rosną, i jak palą miasta. Chcę być przy tym. - zaznaczył - Skoro twój dwór jest na tyle głupi, by trzymać smoki w zamknięciu, ja zaryzykuję i zrobię na odwrót.  Ile potrzebujesz czasu, by je wychować? Jak szybko rosną? Pal sześć złoto. Żywy Ogień to coś, za co mogę iść choćby do piekła.Garro chciał się wtrącić, ale widząc powagę swojego brata, wolał mu nie przeszkadzać, dopóki tamten nie skończył. Pił w ciszy, kręcąc tylko głową do własnych myśli.  - To się nie uda - rzekł cicho - Myślicie niczym szaleńcy.

E.T.

Książę wysłuchiwał go spokojnie, jednak nic go nie zdziwiło bardziej niż życzenie pirata. Chciał królewskiej floty? Móc dowodzić druga największą flota na wodach? Nie był to łatwy orzech do zgryzienia.
- Niech będzie. Jak pomożesz mi odchować moje dzieci, będziesz mógł być świadkiem mych dokonań. - zgodził się na jego warunki. Mógł oddać flotę za pomoc wychowania smoków. Poza tym, jeśli tak długo żyje ten pirat bezkarnie, to musi całkiem dobrze dowodzić. Miał tylko nadzieje, że później w miarę będzie słuchał poleceń. Nie chciał, by zaczął grabić mu świat...
- Mój ród w erze Tańca ze Smokami zamknął te biedne stworzenia i zmuszał do walk miedzy sobą. Nawet nie wiesz, jakie było to żałosne. Potęga, którą nasz ród się szczycił służąca do zabawiania mieszkańców. To była jakaś kpina... By w pełni odchować smoka potrzebuje około 2-3 lat. Już w wieku 3 miesięcy zioną ogniem... W wieku 6 miesięcy są na tyle spore, by latać i siać zamęt. To nie duży okres za wiek podbojów... - mruknął spokojnie, ale już wcześniej wszystko kalkulował. Po wykluciu się smoków zamierzał zniknąć, udając swoje porwanie albo co, by moc wypełnić swój plan.
- Mój lud jest zmęczony tym pokojem. Rozmawiałem z ludźmi i wcale nie są zadowoleni z układów i traktacików mojego ojca. Uważają go za tchórza chowającego się w zamku. To się uda. Już nad wszystkim wcześniej myślałem. - powiedział książę poważnym tonem. Lud westeros kochał księcia. Był głównym obiektem ich zainteresowania. Cokolwiek by nie zrobił, uznaliby za słuszne. W końcu lepiej by cię kochali, niż w strachu knuli za twoimi plecami. Westchnął, nieco wiercąc rekami, bo było mu niewygodnie. Zbroja sprawiała, że związane ręce za plecami były w bardzo wymuszonej pozycji. Z chęcią zrzuciłby już to żelastwo.
- Będą mnie szukać. Po tych wodach pływa wielu piratów. Jeśli dobrze się złoży nie znajda mnie, a na Essos nie jestem aż tak znany. Nigdy mnie nie widziano, nigdy tu nie bylem. Tylko plotki.

Arkash

O ile kapitan był wręcz zachwycony odpowiedzią księcia, drugi pirat skrzywił się tylko w odpowiedzi, jakby zjadł właśnie coś kwaśnego.
- Braavos jeszcze miało sens, ale to? Bracie, coś ci się w głowie poprzestawiało. I to dawno temu. Musimy pogadać, na osobności. - rzekł twardo - Flota króla? Co niby powiesz swoim ludziom? Sathis, mówię do ciebie...
- Zgadzam się, opracujmy więc plan - przerwał piratowi wpół słowa, zwracając się prosto do księcia - Trochę wyprzedziliśmy fakty, więc skoro już zostałeś porwany, wypadałoby znaleźć sobie na te pół roku jakieś zajęcie. Musiałbyś przekonać swoich, że żyjesz, lecz szukanie cię będzie kiepskie w skutkach. W innym wypadku będę mieć twoich wojaków na karku, i spokojne odchowywanie smoków nie będzie wchodzić w grę. Ale może wolisz kluczyć wśród wysp?
- Sathis! - Garro wstał z miejsca i zbił pustą butelkę o ziemię - Próbowałem chronić cię przed twoim własnym szaleństwem, ale to już jest za dużo! Wracam do załogi, oni przynajmniej są normalni. Mdli mnie od waszych pseudo politycznych machinacji. I lepiej zastanów się, jak wytłumaczysz bandzie złodziei pracę dla pięknisi z herbem rodowym na zbroi. - wycedził.
- Och, uspokój się, braciszku... - rzekł pobłażliwie kapitan, sięgając po nową butelkę z rumem - Zrobią wszystko co im rozkażę, dla złota i wizji smoków po ich stronie.
Pirat z bliznami na twarzy zacisnął ręce w pięści i wyszedł, trzaskając drzwiami. Sathis wzruszył tylko ramionami. Sięgnął po kości do gry i rzucił ponownie. Popatrzył na efekt. A potem na księcia.
Wyjął nóż wbity w biurko, podszedł do Rhaegara i rozciął mu więzy.
- Los orzekł, że mam cię puścić wolno. - wyjaśnił, po czym zasiadł za biurkiem i podsunął butelkę księciu - Przejdźmy zatem do interesów.

E.T.


Książę zerknął na ów pirata, co miał sprzeciwy. Widać służył za zdrowy rozsadek kapitana, ale czy można było wypuścić taka okazje z rąk? Lepiej było ja chwycić. Na pytanie kapitana uśmiechnął się szeroko.
- Miałem już to zaplanowane Sathisie... Napisze list, oznaczając go pieczęcią pewnego bractwa... Mój ojciec będzie ich ścigał, szukał winowajców po rodach w Westeros, gdyż tylko nieliczni wiedzieli, gdzie się udaje... Nie zorientuje się, by szukać mnie na morzu, bo po co? Miałbym dać się dobrowolnie porwać? Nie uwierzyłby w to. - mruknął spokojnie książę, ale widać długo to już planował, zanim wyruszył. Gdy jednak butelka poleciała w strzępy aż zerknął zaskoczony na Garro. Nie rozumiał aż tak wielkiego oburzenia tego pirata. Wszak dostanie bogactwo, będzie działał w służbie Panu Światła, będzie miał po swojej stronie trzy smoki... Jaki wiec ma problem? Sam Rhaegar, by się na takie cos zgodził. Zerknął za nim, jak wyszedł i wrócił wzrokiem na Sathisa. Gdy tylko podejdzie z nożem i rozetnie ten sznury, aż sapnie z ulgą. Od razu sięgnął do zapięć pancerza zbroi i zaczął je odpinać by zrzucić po chwili z siebie to żelastwo. Odetchnął z ulgą, mogąc swobodnie oddychać. Pozostał tylko w szarej skórzanej zbroi. Sięgnie po butelkę, by upić trochę rumu, choć nie przepadał za alkoholem. Miał słabą głowę.
- Potrzebuje miejsca na twoim okręcie, gdzie mógłbym się ukrywać ze swoimi smokami. Gdy jeszcze będą małe... Potem się zobaczy. Pytanie też, czy na spotkaniu z braćmi nie będzie szpiegów? Jeden wystarczy by nieco utrudnić nam plany...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Lis 07, 2017 1:03 am

Pirat przejął butelkę od księcia, i uśmiechnął w rozbawieniu, kiedy ten przeszedł na ,,ty" mówiąc po imieniu kapitana.
- Miejsca to się u nas znajdzie sporo - oświadczył, robiąc zamaszysty gest ręką - A jeśli nie wystarczy, to jakiś kretyn wyleci za burtę. Co do szpiegów, będą na pewno... Dlatego zastosujemy środki zapobiegawcze. Wiesz, dowód wiary, wersety z księgi, inne takie... - posłał Rhaegarowi znaczące spojrzenie - Poza tym, po to jestem ja z drużyną: wobec wrogów nastąpi szybka i efektowna dekapitacja, uwielbiam to.
Pociągnął parę łyków i wskazał na przedarty materiał na rękach księcia.
- Nie drasnęli cię aby? Jeśli trzeba coś opatrzyć, lepiej załatwić to szybko. Na morzu łatwo o choróbska, psia mać. Zaś co do listu, który masz wysłać... Skąd weźmiesz pieczęć? Skąd wiesz, że nie zorientuje się, że zniknął mu statek? To nie byle co.
Wstał, by ściągnąć z siebie pasy od broni i pozwolił im spaść z brzękiem na ziemię. Podszedł potem do małej beczki z wodą, żeby prowizorycznie zmyć krew z twarzy i rąk.
- Kazałem przygotować kajutę dla ciebie. Jest z ryglem od zewnątrz. Dopóki moja załoga się do ciebie nie przyzwyczai, lepiej, żebyś tam siedział. Kto wie, co im może do łbów strzelić. Byli nastawieni na szybką sprzedaż twej osoby, na pewno nie na służbę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Lis 07, 2017 1:32 am

Uważał, że mówienie sobie tytułami byłoby zbyt... Dworskie. Teraz bowiem i książę nie był księciem. Prawnie tak, ale sytuacja mówiła co innego. Na jego słowa jednak uśmiechnął się szeroko.
- Widać, że nie jesteś jednym z tych piratów, co załoga to twoja rodzina, powiedz... Jakim cudem trzymasz ich w ryzach? Nie mów, że nie było na ciebie zamachów. - mruknął do niego spokojnie, ale w tym znowu byli podobni. Większa pozycja, większe zagrożenie. Obaj byli narażeni na niebezpieczeństwo ze strony innych. Niby wiele ich różniło, ale jednak nie aż tak, jakby dłużej pomyśleć.
- Jak będą jacyś zdrajcy, to po prostu spalmy ich wraz z ofiarami. Podejrzewam, że Panu Światła się spodoba. Do tego może jakoś to wzmocni moje dzieci. W końcu nie bez powodu jestem odporny na ogień. - mruknął z uśmiechem, ale może i wersetów nie znał, ale dar chyba był niepodważalny. W Westeros ciężko było o wyznawcę Pana Światła, a tym bardziej o dzieła religijne...
Na jego kolejne słowa jednak nieco zdziwił się jakby „zmartwieniem” o jego osobę. Ściągnie jednak podartą koszulę, pokazując mu swój nieskazitelny tors, żadnych blizn. Miał tylko jedno głębsze nacięcie na przedramieniu i kilka drobniejszych.
- Nie jest tak źle, ale opatrzeniem bym nie pogardził... Co do pieczęci. Nie martw się. Wykonuje się ją ze stopionego złota ze srebrem. W tym swoim worze je masz, a wystarczy mi odrobina... Zobaczymy też czy udało ci się zabrać pierścień ze wzorem pieczęci... Mogę wyjąć jaja? Chciałbym je jakoś zabezpieczyć...
Powiedział dość spokojnie by wstać, choć było widać nieco zmęczenie na jego twarzy. Zerknął za kapitanem, jednak jak mu pozwoli, to podszedł do jego biurka i ostrożnie wyjmie jaja z wora. Odetchnął z ulgą, widząc, że są nienaruszone.
- Spokojnie. Nie zamierzam się narażać. Nie chcę też, by mi służyli. Wystarczy mi, by mi nie przeszkadzali ani nie zaczepiali... Wystarczy, że ciebie słuchają. Ja mogę ci jedynie rzucać luźne propozycje... Poza tym... Ten twój, doradca? Garro? Nie będzie problemem? - spytał, bo nie znał w sumie ich relacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Lis 07, 2017 2:21 am

Sathis zmarszczył brwi, oddając butelkę.
- Garro? - westchnął - To mój młodszy brat... Zastępuje mnie, kiedy jestem zajęty. Straszny z niego ponurak; będzie się pieklił, dopóki nie zobaczy, że znowu mam rację - wyjaśnił kapitan - Ale nigdy nie gada na mnie przy innych. Jesteś chyba wyjątkiem, bo wcale nie brał cię na poważnie; był przekonany, że cię zakneblujemy i wsadzimy pod pokład. Nie przepada za bogaczami. Ogólnie poszedłby za mną w ogień, ale wcześniej odbębnił tyradę, jakim to jestem debilem - zaśmiał się Sathis - To on zabił większość zamachowców, zanim zdołali do mnie dotrzeć. Ufam mu całkowicie. - poczekał, aż książę się napije, po czym przesunął wyraźnie zainteresowane spojrzenie po każdym kawałku odkrytej dopiero co skóry. Uśmiech pirata nabrał innego niż dotąd, zuchwałego wydźwięku. Oczy zmrużyły się w drapieżny sposób.
Rhaegar, co każdy mógł przyznać na pierwszy rzut oka, był piękny - i to dla obojga płci. Na pirackim statku był łupem tak odmiennym od reszty, jak porcelanowa lalka wśród drewnianych - gorszego sortu. Sathis wcale nie zamierzał odwracać spojrzenia, gapił się na niego bezczelnie i w ogóle tego nie krył. Blada skóra, prawie białe włosy i hipnotyzujące, fioletowe tęczówki nadawały księciu urody rodem z baśni.
- Jeśli chodzi o załogę... - Sathis podjął próbę rozmowy, ale widok Rhaegara skutecznie go teraz rozpraszał - Wziąłem na pokład parę nowych osób, testujemy ich nadal. Już trzech poszło do wody. Reszta jest mi wierna. Sprawdzona. Przetrwali ze mną ponad cztery lata.
Pirat wstał i podszedł do młodego księcia, zabierając butelkę z blatu. Niespodziewanie chwycił go pod brodę. Nachylił się do niego.
- Uważaj, czego sobie życzysz, Rhaegarze - rzekł powoli i prowokacyjnie - Bo na tym statku możesz to dostać, i to z nawiązką.
Tym razem chwycił jego rękę. Mocno. Nie przejmując się protestami, zalał draśnięcia alkoholem, żeby je odkazić. Wzmocnił uchwyt na tyle, by ból od pieczenia był mało drażniący. Potem uchwyt odpowiednio osłabł. Ale pirat nie puścił go.
- Jeszcze jakieś polecenia, mój panie? - zapytał ciszej, wbijając w niego spojrzenie pociemniałych nagle oczu. Alkohol i adrenalina zrobiły swoje. Zapach i ciepło skóry chłopaka były zbyt nęcące, żeby przestał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Lis 07, 2017 2:48 am

Kiwnął głową na wyjaśnienie. Młodszy brat? Nie spodziewałby się. W sumie dla niego wyglądali na równy wiek, ale podobieństwa widział. Przyjmie jednak butelkę, z chęcią pragnąc się napić. Musiał jakoś się rozluźnić, bo nadal był nieco spięty po walce.
- Dobrze jest mieć kogoś, komu można ufać... - odparł cicho pod nosem, jakby sam do siebie to mówił. Miał kiedyś jedną taką osobę, ale zniknęła. Został sam wśród całego tego zagrożenia. Pierwsze dni były okropieństwem, ale potem jakoś się przyzwyczaił i stracił nadzieję na powrót. Od tamtego czasu nikomu nie zaufał.
Widział jednak, jak kapitan uważnie przygląda się jego ciału. Nic dziwnego, że kusił. Był zadbany, jak to na arystokrację przystało, nie był jednak kompletnym chucherkiem, mięśnie miał delikatnie zarysowane. Może kawałem chłopa nie był, ale na pewno nie można go było pomylić z kobietą. Odłożył jaja na worek, układając tak, by czasem się nie stoczyły. Musiał później pomyśleć o ich zabezpieczeniu. Odwróci się jednak z powrotem do niego i oprze o biurko.
- Oby okazali się godni. Zawsze lepiej zyskiwać, niż tracić.
Wypowiadając te słowa, odważył się spojrzeć mu w oczy. Widział jak ten i podchodzi, by złapać go za brodę. Nie uciekł. Nie wystraszył się nawet. Odważnie wpatrywał się w Sathisa, mimo że alkohol nieco szumiał w głowie, powodując, że raczej nie miał za wiele siły. Zawsze miał słabą głowę, a rum nie należał do słabych trunków.
- Wezmę sobie tę radę do serca. - mruknął z niewinnym uśmiechem, ale gdy złapie go za rękę mocno i poleje alkoholem, mimowolnie syknie krzywiąc się na twarzy. Piekło... Bolało i piekło. Z takiego bliska widział jego ciemne oczy, a Sathis mógł dokładnie przyjrzeć się jego fioletowym, w których jakby igrało światło, sam ogień.
- Wiele, ale nie wiem, które jesteś w stanie spełnić, kapitanie... - powiedział spokojnie, ale od tego rumu robiło się księciu gorąco, a serce zaczęło bić szybciej. Tylko kilka razy w życiu się upił, a potem jak zwykle żałował i czuł, że będzie podobnie. Zabrał mu jednak butelkę, by upić kolejny łyk... Raz kozie śmierć. Raczej od tego nie umrze. W sumie Sathis całkiem podobał się księciu. Lubił silnych mężczyzn, dobrze zbudowanych, wiedzących czego od życia chcą i umiejących dążyć do celu. Ośmielił się dotknąć jego torsu ręką, nadal mając na twarzy całkiem niewinny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Lis 07, 2017 3:53 am

Potraktował to jako wyzwanie.
Obserwował jego zachowanie już dłuższy czas, widział, że książę pije coraz częściej i że specjalnie ściągnął koszulę, żeby się z nim podrażnić. Nie spodziewał się jedynie tego, że Rhaegar będzie taki... ostrożny. Zaskakująco wręcz nieśmiały, jak na arystokratę, który wedle wszelkich praw powinien mieć po kilka dziewek lub chłopców co noc. Dało mu to do myślenia.
- Sprawdź mnie więc - odpowiedział mu niższym głosem, a ręka, którą go trzymał, przesunęła się z wolna najpierw na plecy, a potem na kark księcia - Nie zawiedziesz się.

Nie czekał na przyzwolenie czy odpowiedź. Sięgnął ustami jego warg w pocałunku, którego z pewnością nie można było nazwać delikatnym. Nieśmiałość porwanego okazała się bardziej pobudzająca, niż mężczyzna mógłby przypuszczać. Nie miał wcześniej do czynienia z nikim podobnym i choć nie chciał oczywiście zrobić mu krzywdy, równie daleko miał do opanowania. Wiedział, czego potrzebował.

Jego pocałunek był namiętny i bardzo żarliwy, zawłaszczający. Naparł na jego wargi, przez moment napawając miękkością i ich smakiem, by już zaraz go pogłębić; za, lub i bez zgody księcia. Gorący język wsunął się do wnętrza jego ust i naparł na drugi język, zmuszając do reakcji. Palce przesunęły się z karku księcia na krawędź jego szczęki w bardzo zmysłowym geście, w którym nie było nawet cienia brutalności. A jednak wystarczyły dwa kroki, by Sathis silnie przyparł Rhaegara do biurka; jednym zamaszystym gestem postrącał wszystko, co na nim było, by moment później docisnąć niecierpliwie biodra do jego bioder.

Kapitan nie miał na sobie koszuli, a pasy od broni, które mogły być prowizorycznymi kawałkami zbroi, leżały już dawno na ziemi. Rhaegar mógł dotknąć jego twardych mięśni i wyczuć delikatne zgrubienia blizn i pirackich tatuaży. Zresztą, w chwilę później Sathis naprowadził jego dłonie na swoją skórę, nie czekając na inną reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Lis 07, 2017 5:37 pm

E.T
Rhaegar był specyficznym księciem. Nie miał bowiem żadnych wcześniej kontaktów z tymi typu zabawami. Czemu? Nie chciał. Obawial się zdrady drugiej osoby i śmierci, albo wyzysku. Nie chciał się z kimś kochać, bo miał status... Jednej osobie ufał, kochał, to go zostawiła. Frustracja księcia, alkohol i wigor jego młodego ciała w końcu robiły swoje.
- Nie śmiem wątpić... - mruknął do niego cicho, niemal szeptem, ale nie myślał zbyt logicznie. Książę wbrew pozorom był prawiczkiem. Stad nieśmiałe ruchy i brak wprawy.
Sathis jednak go podniecał. Mimo, ze był szalony, coś w tym szaleństw go do niego ciągnęło. Nie wiedział co, jednak nie była to pora by się nad tym zastanawiać.
Pocałowany rozchylił nieco usta łapiąc pirata za ramiona. Nie odpychał. Potrzebował po prostu jakoś się zaprzeć. Nie sądził jednak, ze tak intensywny pocałunek może sprawić, ze nogi nieco się ugięły pod nim. Staral się odpowiadać jednak i tu wyszedł jego brak wprawy. Mial przed soba czysta osobe. Pewnie tym bardziej nakreci to pirata, ze jest tym pierwszym.
Pozwalal mu calkowicie dominowac ale i przy okazji sie uczyl. Moze i byl pijany, ale zawsze pamietal, co sie wtedy dzialo. Swoim jezykiem odpowiadal jemu sapiac i oddychajac ciezko. Czul dziwny, przyjemny dreszcz, ktorego wczesniej nie doswiadczyl. Takiego rodzaju podniecenia jeszcze nigdy w zyciu nie poczul. Docisniety do biurka az steknie mu w usta, ale pirat poczuje, ze chlopak jest podniecony, gdy tak naprze swoimi biodrami na biodra ksiecia. Z checia rekami bedzie gladzil i badal jego tors. Tak dobrze zbudowany i zachecajacy. Czy mu ufal? W pewnym sensie tak. Dlatego zaraz niesiony uczuciem pozadania obejmie go rekami za szyje i odruchowo otrze sie o jego biodra swoimi. Pal licho gdzie. Ksiaze chcial go tu i teraz, i pokazywal to swoim cialem. Warto korzystac poki alkohol przez niego przemawia.


Arkash
Każdy ruch księcia świadczył o tym, że nie ma żadnej wprawy w sztuce miłości. I choć z początku pirat wcale w to nie dowierzał, ich pocałunek wyjaśniał wszystko.

Jak bardzo nierealne było to, że ktoś taki mógł sobie wybrać pirata jego pokroju na swojego pierwszego kochanka, wiedział jedynie Sathis. Nie pokazał jednak zdziwienia. Nie miał czasu się nad tym zastanawiać.

Kiedy docisnął biodra do jego bioder, obaj byli już podobnie podnieceni. Pirat czuł to i nie ociągał się. Sięgnął do jego krocza, wprawnie go pobudzając, przez chwilę jeszcze przez materiał spodni. W tym samym czasie obcałowywał jego szczękę i delikatną szyję, uważnie obserwując jego reakcje.

Potem, bez skrępowania rozpiął swój pas. Nie oczekiwał znowu zupełnej uległości od kochanka. To byłoby nudne. I chciał go bardziej ośmielić. Przestał go na chwilę pobudzać, ściągnął sobie z karku jedną z jego dłoni i zsunął ją na swoje udo, oczekując reakcji. Zajrzał mu w oczy, ponownie robiąc mu dobrze - tym razem jednak rozpiął mu spodnie i wsunął dłoń pod materiał bielizny.

Zaatakował jego wargi w bardziej ponaglający sposób. Nie miał ochoty długo czekać.


E.T
Ksiaze byl wiedziony alkoholem. Adrenalina, po walce i zmeczenie byly wystarczajace by nastepca tronu sie upil. Jego slaba glowa do wysokoprocentowych trunkow byla jego zguba, jednak o tyle dobrze, ze Sathis nie byl jego wrogiem. Z kazda chwila pocalunek ksiecia stawal sie bardziej wprawiony. Szybko sie uczyl choc do perfekcji bylo mu daleko.

Rhaegar drzal i sapal z podniecenia. Czujac jak reka piescil jego krocze przez material skorzanych spodni wydal z siebie glosne westchniecie. Odchylil tylko glowe pozwalajac mu sie calowac i smakowac, i nie wazne jak bardzo by byl brudny, czy spocony bylo od niego czuc kwiatowa won wymieszana z zapachem palonego drewna. Jego pieszczoty tylko przyprawily go o gesia skorke jednak jego wzrok pozostawal lekko nieobecny.

Patrzyl po nim uwaznie, gdy pirat zaczal rozpinac spodnie. Pozwolil zabrac swoja reke z jego karku choc miejace gdzie ja polozyl sprawilo, ze okryl sie lekkim rumiencem. Moze gdyby byl bardziej swiadomy wycofalby sie, jednak szumilo mu w glowie przyjemnie zaslaniajac rozsadek. Przesunal jednak reke na jego krocze ostroznie wsuwajac ja pod material. Sam czujac takie same posuniecie ze strony pirata steknal cicho, bo nigdy nikt go tam nie dotknal poza jego wlasna osoba, byl wiec wrazliwy. Masowal jego krocze starannie, a dlon z karku przeniosla sie na tors, masujac go i pieszczac. Jego dlonie byly delikatne i miekkie. Niczym jak kobiece, jednak silniejsze. Ich dotyk byl ostrozny, nie chcac zrazic do siebie Sathisa. Byly jednak wprawiony wiec ksiaze na pewno sam ze soba sie zabawial wczesniej, ale nic dziwnego, jak nie sypial z nikim to reka musiala wystarczyc.
Pocalunek odwzajemnil juz znacznie smielej z checia go poglebiajac, by pirat mu nie uciekl. Sapal mu w usta i stekal, a po chwili z przyjemnosci stanal mu, przez co sytuacja robila sie ponaglajaca.
- Wiecej... - wysapał tylko cicho, spragniony dotyku jego dłoni i nie tylko ich. Przyspieszył tylko ruchy dłoni na męskości pirata, by bardziej go pobudzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Lis 07, 2017 7:14 pm

Sathis nie należał do osób, które łatwo zrazić a tym bardziej do takich, które się wycofują. Wręcz przeciwnie. To był typ zdobywcy i awanturnika, który jedyne czego potrzebował, to dobrej zabawy. Choć z początku ostrożność księcia go nieco przytemperowała, ten stan rzeczy nie utrzymał się długo, bo pirat nie miał cierpliwości do takich rzeczy. Nie oczekiwał ani ostrożności, ani tym bardziej delikatności - był wielkim facetem o zerowym progu bólu, co sprawiało, że w seksie bywał wręcz brutalny. Jedynie świadomość tego, że Rhaegar może być niedługo przyszłym królem, powstrzymywała mu takie zapędy. W zasadzie nie miał wcześniej styczności z równie kruchymi osobami, co też w dużej mierze nakazywało mu zachować większe wyczucie niż zwykle.
Na szczęście Rhaegar szybko się rozkręcał i nabywał więcej pewności siebie, co dla Sathisa było zupełnie wystarczające. Pirat nie był może tak pijany jak książę, ale i tak zachowywał się bardziej chaotycznie niż zapewne powinien w obecności wysoko urodzonego.
Przez moment się z nim drażnił w zaczepnych pocałunkach, by zaraz stracić cierpliwość do gry wstępnej; odwrócił go tyłem do siebie i przycisnął silniej do blatu. Krótkim, szybkim ruchem odgarnął z jego karku białe włosy i przylgnął do niego gorącymi wargami, przygryzając z lekka skórę. Potarł mokrą od pożądania męskością o jego wejście, żeby chłopak nie miał wątpliwości co do jego zamiarów. Zabawiał się tak chwilę, pozwalając mu przyzwyczaić się do sytuacji. Potem odsunął się nieco, a Rhaegar mógł poczuć, jak wprawne i wilgotne od wcześniejszych pieszczot palce pirata napierają z lekka i uciskają drażniąco wrażliwy punkt pomiędzy jego pośladkami. Druga dłoń Sathisa zjechała bezczelnie na męskość chłopaka, sunąc po trzonie w rytm ruchów palców.
Rhaegar słyszał jego ciężki oddech. Miał go tuż przy swoim uchu. Mężczyzna wykazywał naprawdę daleko idące opanowanie, biorąc pod uwagę to, jak był podniecony i to, że nie wziął go siłą- choć nic zupełnie nie stało na przeszkodzie- tylko postarał się, by cały akt był dla księcia przyjemny. Zdawało się, że nawet przejął się w jakiś sposób, iż ma pod sobą prawiczka.
- Zrelaksuj się... - mruknął mu zachęcająco tuż przy uchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Lis 07, 2017 7:52 pm

Książę nie miał doświadczenia z takimi osobami. Na dworze raczej było spokojnie. Spokojnie i nudno w swej prostocie. Jedynymi atrakcjami były potknięcia innych i intrygi. Zabójstwa i zdrady. Nudziły takie sprawy księcia. W końcu ileż można tego słuchać? Nic więc dziwnego, że zraził się do kobiet, a mężczyznom nie ufał na tyle, by jakiegoś wybrać do łoża. Pilnował się więc z alkoholem, by nie doprowadzić do skandalu. Tutaj było jednak inaczej. Nie dbał o plotki załogi statku. Teraz mało o cokolwiek dbał.
Rhaegar dawał się więc mu pieścić. Naprawdę dziękował w duchu, że pirat nie wziął go siłą. Raczej po tym książę miałby o wiele głębszy uraz do świata, niżeli zakładano. Dopiero gdy Sathis się oderwał od niego, sapnął, łapiąc powietrze po tak intensywnym pocałunku. Odwrócił się chętnie i pozwolił przycisnąć do blatu. Czuł doskonale siłę, jaką władał pirat i naprawdę nie chciałby od niego oberwać. Wyłożył się wygodnie na biurku, łapiąc przed sobą za jego brzegi, by jakoś się zaprzeć. Oparł głowę o blat i mimowolnie stęknął, czując jego kąsanie. Książę miał włosy zaplecione w warkocz, choć rzemyk już i tak się nieco osunął i gdzieniegdzie ta "fryzura" była już zaburzona. Czując jednak, czym pocierał między jego pośladkami, aż przeszedł go dreszcz i ukłuło w podbrzuszu. Nie zamierzał uciekać czy się wycofywać. Już i tak od dawna chciał to zrobić. Niekiedy łapał się na tym, że było mu wstyd, że mając te ponad 20 lat na karku, nie spał z nikim... Gdy jednak pirat się odsunął się swoimi biodrami i drażnił go palcami, książę lekko się skrzywił. Był ciasny. Nigdy tam niedotykany. Nic więc dziwnego, że nieco go bolało. Ten ból jednak został zagłuszony ruchami silnej ręki Sathisa na jego męskości, za co był wdzięczny.
Zerknął na pirata kątem oka, sapiąc i stękając od jego poczynań. Zgodnie z jego słowami starał się rozluźnić, co i po chwili nastąpiło. Poruszał jednak lekko niespokojnie biodrami i drżał. Cieszył się, że Sathis ma doświadczenie w tym, co robi, mimo że odpowiednim kochankiem dla księcia nie był. Trwał więc w oczekiwaniu, aż pirat go przygotuje i tylko zachęcająco stękał, by nie wyjść na całkowicie biernego, choć jego głos był przyjemny dla ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Lis 07, 2017 9:14 pm

Pirat musiał poświęcić trochę więcej uwagi i czasu, niż miał w zwyczaju przy seksie, jednak tym razem nie okazało się to irytujące, a raczej pobudzające - zapewne dlatego, że nie miał pod sobą jakiejś portowej dziewki czy chłopaczka, ale samego księcia, który był mu chętny.
Kiedy rozciągał go już trzema palcami, darował sobie pobudzanie jego penisa. Jęki i postękiwania jasno dawały do zrozumienia, że chłopak był już wystarczająco gotowy. Co wcale nie znaczyło, że ich seks obejdzie się bez bólu, bo Sathis nie tylko był hojnie obdarzony przez naturę, ale też zupełnie pozbawiony subtelności. Mógł faktycznie nie być najlepszą osobą jak na pierwszy raz, o ile ktoś nie miał masochistycznych skłonności. Ale nie można było mu odmówić tego, że starał się powściągać od sadyzmu, i nie używał zbędnie siły.
Tym razem, gdy przycisnął męskość do jego wejścia, nie droczył się już. Książę doskonale czuł jego wielkość i to, jaki był twardy z pożądania. Zanim jednak mógłby jakoś zareagować, Sathis unieruchomił jego biodra w silnym uścisku, tym samym odwracając nieco uwagę od tego, że wsuwał się w niego jednostajnym i pewnym ruchem. Potem wolną ręką przyciągnął go do siebie za włosy, i zdawało się, że to jest koniec jego ,,miłego" zachowania, ale nie - może szarpnięcie nie było zbyt przyjemne, lecz zaraz potem zawłaszczył sobie jego wargi w triumfalnym pocałunku, częściowo po to, by dobijając się w niego do końca, zająć jego uwagę czymś innym od bólu.
Kolejny ruch bioder był zdecydowanie mniej powolny. Pchnięcie sięgnęło prostaty księcia, posyłając do środka jego ciała falę nagłego gorąca i wyrywając z niego jęk.
Sathis pozwolił w końcu sobie na zadowolony pomruk, zagłębiając się raz po raz w jego ciało. Jego ruchy były coraz bardziej chaotyczne, oddech ciężki, urywający się. Powoli pokazywał, na co go stać. Biurko trzeszczało coraz częściej, w rytm przyspieszających uderzeń skóry o skórę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Wto Lis 07, 2017 9:47 pm

Mało tego miał niemal króla pod sobą, bo chłopak był jedynym potomkiem aktualnego władcy. Mogło więc to naprawdę połechtać przyjemnie ego pirata.
Książę zdawał się być już rozluźniony, bo palce Sathisa mogły wsuwać się bez przeszkód w ciasne wejście księcia. Rhaegar jednak wiedział, że nie obejdzie się kompletnie bez bólu. Już wcześnie czuł, jak pirat jest spory, więc cieszył się z tego, że jakkolwiek poczekał, a nie po prostu wbił w niego. Książę sapał z podniecenia, a męskość stała mu twardo, ukazując, że jest w dość sporej potrzebie. Gdy więc złapał za zgrabne biodra białowłosego, ten zadrżał odruchowo i wydał z siebie przeciągły, cichy jęk bólu. Gdy przyciągnął go za włosy w pierwszym odruchu, oczywiście się skrzywił, zaraz jednak z chęcią odpowiedział na jego pocałunek wręcz zachłannie. Również chciał się zając czymś innym niżeli rozpierającym go bólem, który stopniowo mijał dzięki przygotowaniu przez pirata.
Gdy jednak Sathis po chwili poruszył się, drażniąc wrażliwe miejsce księcia w jego wnętrzu, ten wydał z siebie ten jęk, którego tak pirat oczekiwał. Jęk przyjemności, bo był bardzo wrażliwy. Z każdym kolejnym pchnięciem jego jęki stawały się głośniejsze. Zacisnął mocniej ręce na blacie biurka, a rzemyk spadł z jego białych włosów, rozpuszczając długie i miękkie kosmyki. Książę spuścił głowę dając się piratowi, jak ten chciał. Ból już mu nie doskwierał, a przyjemność coraz bardziej otumaniała, a temperatura ciała coraz bardziej się podwyższała. Rhaegar pokrył się na twarzy rumieńcami zmieszany tym, co czuje. Wiedział, że nie powinien się dawać piratowi, ale tak bardzo chciał jednocześnie... Nadal szumiało mu w głowie i odruchowo zaciskał się na piracie ciasno. Po dłuższej chwili do jęków dołączyły wzdychania i stękania, a sam książę był bliski dojścia co się niedługo stanie, bo jednak jak na pierwszy raz i tak sporo wytrzymał. Następca tronu szczytował z głośnym jękiem rozkoszy, choć widać już było po nim zmęczenie, sapał głośno i ciężko będąc cały spocony. Wymęczony walką, a w zasadzie tańcem, bo taki był jego styl, na pewno długo tak nie pociągnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Sro Lis 08, 2017 12:33 am

To pełne powierzenie się Sathisowi było dla pirata całkiem ujmujące. W zasadzie nie spodziewał się, że książę totalnie da mu nad sobą kontrolę. Miało to swój urok i może nawet wzbudziło w nim jakiś podziw inny od tego, którym obdarzał jego urodę, nie zmieniało jednak oczywistego faktu, że nie łudził się nawet przez chwilę, że to co robili, nie było szybką i jednorazową sprawą. Nie widział więc powodów, żeby specjalnie przeciągać orgazm; obaj byli zmęczeni i obaj chcieli szybko dojść.

Z każdym kolejnym pchnięciem coraz mniej się kontrolował, i teraz już całkiem głośno oznajmiał swoje zadowolenie, obojętny na to, że ktoś mógłby ich słyszeć.
Rhaegar zaciskał się na nim coraz bardziej spazmatycznie, a Sathis i tak ledwo się wstrzymywał, biorąc sobie za punkt honoru dać mu takie zaspokojenie, jakiego nie będzie miał z nikim innym. Miał się postarać? Świetnie, dokładnie tak robił. Z każdym ruchem był bardziej gwałtowny, i to wystarczyło, by księciem wstrząsnął orgazm.
Sam doszedł w chwilę później, zanurzając twarz w jego białych, rozsypanych włosach. Jęknął ochryple, poruszając się powoli parę razy w przód i w tył i czując wreszcie upragnioną błogość. Doszedł obficie i mocno, przez moment pociemniało mu przed oczami. Nawet nie zauważył, że w międzyczasie przytrzymywał jego ramię tak mocno, że zostawił ślady.

Zauważył jego rumieńce i na usta pirata wkradł się zadowolony, zawadiacki uśmiech. Choć zmachany, nadal miał to samo bezczelne spojrzenie. Tym razem jednak w jego oczach- tak różnych od siebie, była przyjazna iskra.
Przekręcił się, by oprzeć obok księcia, i odciążyć go.
Patrzył w milczeniu na jego twarz, by po chwili zawahania dotknąć jego rozpalonego policzka.

Tak, nadal nie dowierzał. Nie do końca. Nie wyrzekł słowa, kiedy doprowadzali się do porządku. Ale kiedy wciągnęli spodnie, nie dał Rhaegarowi prywatności. Nie dał mu myśleć. Bez pytania ściągnął go na siebie, na duży fotel przed biurkiem. Tak zwyczajnie, jakby nie było niczym dziwnym, że następca tronu siedzi mu na kolanach.
On nie sugerował - raczej nakazywał mu odpoczynek. Przy sobie. Wsparł skroń o jego głowę, przerzucając mu luźno rękę przez brzuch. Ziewnął, wyraźnie chcąc uciąć drzemkę. Wystarczająco dużo wydarzyło się już tego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   Sro Lis 08, 2017 1:02 am

Książę tylko sapał, gdy po krótkiej chwili i Sathis w nim doszedł tak obficie. Aż zadrżał na to dziwne uczucie, wszak nie był przyzwyczajony. Stęknął tylko rozgrzany na i wewnątrz ciała. To gorąco było dosyć upierdliwe, bo za bulajem również było prażyło, choć słońce chyliło się powoli ku zachodowi.
Rhaegar zerknął na niego zamglonym z rozkoszy spojrzeniem, ale jakże zmęczonym. Był wytrzymałym wojownikiem, ale stosunek był innego rodzaju wysiłkiem. Nie był na niego przygotowany. Czuł, jak pirat trzyma go nieco za mocno, ale teraz to mało co już nie miało znaczenia i nie przebijało się poza zmęczenie i przyjemnych uczuciem rozleniwienia.
Gdy tylko Sathis się z niego wysunął, jęknął cicho, czując jak coś, ścieka mu po udach. Kolejne dziwne uczucie, które wzbudzało w nim dreszcze. Po chwili już jednak patrzył bezpośrednio na pirata, który uśmiechał się w ten przyjemny i kuszący sposób. Pozwolił dotknąć swojego policzka i nawet przytulił się nim do jego gorącej ręki. Nadal przyjemnie szumiało mu w głowie i to już nie było tylko spowodowane alkoholem.
Nieco dla księcia było problemem doprowadzić się jakoś do normalnego stanu. Nic dziwnego. Był wręcz padnięty i ledwo się trzymał. Jednak jakoś się ogarnął i aż sapnął, gdy został złapany, i posadzony na kolanach pirata. Spojrzał na niego pytającym wzrokiem, ale zorientował się po chwili, o co chodziło. Uśmiechnął się delikatnie, by ucałować go w policzek, po czym oparł się i usadowił na jego kolanach wygodnie, by po chwili po prostu paść w objęcia morfeusza. Oddychał już spokojnie, choć jego policzki nadal były lekko zarumienione. Może był to jednorazowy wypadek przy pracy, a może nie? Będą razem kupę czasu przez najbliższy czas...
Obudził się dopiero po jakimś czasie. Spał twardo więc na pewno nie odczuł czy pirat wstał czy nie... Rozejrzał się jednak zaspany po pomieszczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Prince and pirate <alt>   

Powrót do góry Go down
 
Prince and pirate <alt>
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: