CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Coś się kończy [Wiedźmin]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 241


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Coś się kończy [Wiedźmin]   Pon Gru 04, 2017 9:59 pm



Rok 1267, czas napięcia między Nilfagaardem a Królestwami Północy. Rządy strachu, który znajduje swe ujście w pogromach i prześladowaniu nieludzi, trup ściele się gęsto. W Nilfgaardzkiej prowincji Attre wybucha powstanie. Tymczasem w Thanedd dokonuje się przewrót, który doprowadza do wybuchu drugiej wojny Nilfgaardu z Nordlingami. Na jego skutek młody mag uznany za zdrajcę trafia w ręce kaedweńskiego czarownika, który po upozorowaniu jego śmierci, zamyka go w celi w podziemiach swojej odosobnionej posiadłości. Tam mag spotyka drugiego więźnia. Decydują się połączyć siły, by zdobyć wolność i zemścić się na oprawcy.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 118


Male


PisanieTemat: Re: Coś się kończy [Wiedźmin]   Wto Gru 05, 2017 3:08 am



Dane osobowe:
Vekhir Morkaan, lat 33; najemnik, płatny morderca, niedoszły wiedźmin - wychowanek szkoły Kota. Ulubiona broń: dwa miecze lub obustronna włócznia. Uzależniony od eliksirów wspomagających. 
 
* Nie zabija elfów. 
** Nienawidzi arystokracji.
***Stosuje niebieskie barwy wojenne na podobieństwo szajek bandyckich z Flotsam; trzy poprzeczne linie poprzez twarz, od prawego oka do szczęki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 241


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Coś się kończy [Wiedźmin]   Wto Gru 05, 2017 1:00 pm


Miano: Crevan Nyald
Wiek: 43 lata, choć wygląda rzecz jasna na niespełna trzydzieści
Rasa: elf
Profesja: czarodziej
Kolor oczu: bursztynowy
Kolor włosów: miedziany

Trivia:
  • Potrafi dobrze jeździć konno
  • Biegle posługuje się Starszą Mową i Wspólnym Językiem, nie ma problemów z Dialektami Driad, Nilfgaardzkim i Skellige, skoro pochodzą ze Starszej Mowy, dobrze zna również języki krasnoludów i gnomów
  • Specjalizuje się w zaklęciach, jest szczególnie związany z naturą ognia
  • Włada mieczem i łukiem znacznie lepiej, niż przystało na przeciętnego czarodzieja
  • Magii uczył się od wychowującego go wolnego elfa, przez wiele lat mieszkał z dala od cywilizacji w Górach Sinych
  • Dołączył do Bractwa Czarodziejów, mając nadzieję, że uda mu się stamtąd poprawić los elfów
  • Brał udział w II bitwie pod Sodden, po której zostały mu rozległe blizny na łopatkach i barkach, spowodowane poparzeniami
  • Dołączył do spiskowców ze względu na Francescę Findabair
  • Na Thanedd został po nieudanym puczu pochwycony i zakuty w dwimerytowe kajdany, a następnie przeniesiony przez keadweńskiego czarodzieja Kristrica Nabloda do jego prywatnego więzienia pod posiadłością; miał zostać jednym z obiektów eksperymentalnych jego odrażających badań
  • Po przewrocie zostało mu kilka podłużnych ran na lewej stronie twarzy, które powstały na skutek wyjątkowo paskudnego zaklęcia natury powietrza; jedna z nich przecina jego łuk brwiowy i oczodół, kolejna grzbiet nosa, następna kość policzkową i wargi, ostatnia ciągnie się od ucha przez żuchwę
  • Ma bardzo dźwięczny, czysty głos
  • Jak każdy czarodziej jest niezwykle ambitny
  • Empatyczny i (najczęściej) wyrozumiały; partiota - zależy mu głównie na dobru elfów, ale od zawsze stawał w obronie również innych nieludzi. Mimo to potrafi być bezwzględny, mściwy i stracić opanowanie


_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 118


Male


PisanieTemat: Re: Coś się kończy [Wiedźmin]   Wto Gru 05, 2017 8:10 pm

Poblask pochodni odbijał się od przeciwległej, zamokłej ściany, bardzo nikle oświetlając wnętrze brudnej celi. Wewnątrz panował chłód i cuchnęło stęchlizną, choć zarówno kraty i jak i zamki celi były w idealnym stanie, impregnowane lakierem antykorozyjnym, doglądane najwyraźniej w regularnych odstępach czasu przez fachowca. 
Więzienie w lochach podzielono na kilka segmentów: cztery regularne kwadraty. Dwa zabite zostały dodatkowo deskami, w pozostałych jedno pomieszczenie było składowiskiem kości, drugie zaś zajęte zostało częściowo przez jeńca, uwieszonego za nadgarstki do ściany.

 Nyald został wrzucony własnie do tej ostatniej celi. Dwóch służących, przybranych w stalowe maski, zawlokło go w antymagicznych kajdanach do przeciwległej ściany i przykuło elfa do względnie krótkiego łańcucha na ziemi. I wyszli bez słowa, nawet się nie oglądając. Czarodziej pozostał sam na sam z drugim więźniem, który miał jeszcze mniej możliwości ruchu niż on. Obtarte do krwi nadgarstki wskazywało na to, że siedział tam od długiego czasu. Miał knebel w ustach i wisiał w łańcuchach raczej w bezsilny sposób, choć moment, w którym drzwi celi się otworzyły, skłonił go do podniesienia wzroku i zaobserwowania całej sceny. Żółte oczy o pionowych źrenicach sugerowały, że był pod wpływem jakiegoś wiedźmińskiego eliksiru, zaś na jego szyi elf z łatwością mógł dostrzec symbol kociego łba.
Słudzy dwukrotnie sprawdzili zabezpieczenia zamków, w tym jeden – zapewne adept Kristrica Nabloda – rzucił na odchodne kolejne zabezpieczające zaklęcie. Nie zdawało się, by jeńcy mieli kiedykolwiek opuścić miejsce eksperymentów.

Z przeciwnego, zasłonionego krańca lochów dobywało się zażarte drapanie w ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 241


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Coś się kończy [Wiedźmin]   Wto Gru 05, 2017 10:09 pm

Crevan pamiętał wszystko jak przez mgłę. Przewrót miało pójść gładko. Przynajmniej według Vilgeforza. Jednak czarodzieje popierający Królestwa Północy przygotowali własny plan i wkrótce wszyscy za Nilfgaardem, w tym on, zostali pojmani. Wszystko działo się tak szybko. Między magami - jak zwykle - wybuchła kłótnia, w wyniku której on i reszta zostali uwolnieni. Francesca otworzyła podziemne przejście, z którego przedostało się ich wsparcie. Rozpętało się piekło. Nawet nie wiedział kiedy, między miotanymi zaklęciami, oberwał jakimś czarem albo jego rykoszetem prosto w twarz. Nie miał pojęcia, po jakim czasie się ocknął, ale walki dobiegały już ku końcowi. Widział, jak giną ludzie. Zdążył jeszcze zobaczyć opadające bezwładnie na ziemię ciało, gdy ktoś naciągnął mu worek na głowę i skuł nadgarstki kajdanami. Podejrzewał, że były dwimerytowe. Tylko takie miałyby sens.
Jakieś silne dłonie pociągnęły go za ramiona i postawiły do pionu, by bezceremonialnie popchnąć do przodu. Elfa ogarnęło znajome, nieprzyjemne uczucie. Portal.
Wylądowali gdzieś ze znajomym trzaskiem. Nyald nie wiedział gdzie, ale wyczuł wyraźną zmianę temperatur i charakterystyczny zapach stęchlizny. Zerwano mu z głowy ograniczający jego zdolność widzenia materiał i mag mógł się rozejrzeć. Niewiele się na to zdało - wciąż był zamroczony i zdezorientowany, a podróż przez teleport wcale nie poprawiła jego stanu.
- A d'yaebl aép arse - zaklął paskudnie, a następnie splunął na przykuwającego go do wilgotnej, zimnej podłogi osobnika. Jego ślina spłynęła po stalowej masce, a on natychmiast dostał na odlew w twarz. Głowa elfa odskoczyła nagle, a kiedy gwiwazdy przestały mu wirować przed oczami, a reszta otoczenia pozostawała we względnym bezruchu, zaczął złorzeczyć pod nosem w Starszej Mowie.
Potrzebował chwili, by ogarnąć zamroczonym umysłem, co właściwie się stało. W głowie mu waliło, nawet blady blask pochodni przyprawiał go o ból. Jego lśniące, miedziane włosy kleiły się do świeżych ran na twarzy. Wyglądał jak siedem nieszczęść. I tak też się czuł. Mimo to udało mu się dojść do wniosku, że został zwyczajnie uprowadzony. Po tym, jak dostał wrogim zaklęciem, sądził, że to już koniec, że zostanie stracony. Cela nie wyglądała jednak jak zaświaty. Nie przypominała również oficjalnego więzienia.
Powiódł wzrokiem do towarzysza jego niedoli. Natychmiast rozpoznał w nim wiedźmina. Wyglądał, jakby siedział tu jakiś czas. Ale z drugiej strony wiedźmini zawsze przypominali wymęczonych skazańców. Zmarszczył brwi i syknął z bólu, ale mimo to kontynuował analizę zaistniałej sytuacji. Drugi mężczyzna miał knebel w ustach. No, to raczej sobie nie pogawędzimy - pomyślał kwaśno Crevan i bezsilnie szczęknął łańcuchem przytwierdzonym do jego skutych nadgarstków. Sytuacja była co najmniej beznadziejna. A przynajmniej na razie nie objawiało się mu żadne wyjście.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 118


Male


PisanieTemat: Re: Coś się kończy [Wiedźmin]   Wto Gru 05, 2017 11:55 pm

Po dwóch godzinach zupełnej nudy, drzwi zejścia do podziemi otworzyły się ponownie, tym razem wpuszczając do środka inne sługi, niż wcześniej – ci byli wielcy i barczyści, zapewne z brudną przeszłością zbójów - którzy śmiali się między sobą i przekrzykiwali jeden przez drugiego, z tonu rozmowy wnioskując ich radość z wygranej.
Zeszli po krętych schodach ku celi skazańców; jeden ściągnął zaklęcie, drugi otworzył zakratowane wejście. Wyglądali jak przeciętni najemnicy, patrząc po ich strojach, choć ci również chodzili w identycznych maskach co poprzedni podwładni.

 - Kici kici, Vekhir! - przywitał się któryś, podzwaniając kluczami - Karg, przytrzymaj go. - warknął głośniejszy z nich do kamrata, kiedy zamknął za nimi drzwi – Ostatnim razem popierdoleniec próbował gryźć.

 Ci zdawali się pomijać obecność elfa. Podeszli wprost do wiedźmina, który uprzytomnił sobie, co się święci i od razu zaczął się szarpać. Jeden ściągnął mu knebel i przystawił nóż do gardła, a drugi odkorkował paskudnie wyglądającą miksturę. I równie paskudnie śmierdzącą. 
 - Teraz bez numerów, odmieńcze. Pijesz grzecznie, albo obrywasz w jakiś mniej potrzebny organ, co byś pomyślał sobie nad kwestią posłuszeństwa. Znasz zasady. - oświadczył wyższy bandyta.
 Istotnie, więzień miał już na strzępach pozostałej koszuli wyraźne ślady starej, zaschniętej czerwieni. Choć od razu po wyjęciu knebla zacisnął zęby we wściekłości, dryblas sprowokował go tą gadką.
 - TY chędożony, zdrajczy, suczy synu!... - zaczął w furii, i to był ten moment, w którym wlali mu zawartość fiolki do gardła. Odsunęli się na moment, żeby zaobserwować efekty, gdy zamilkł nagle i zaczął kasłać krwią – ...Przysięgam... że!... - wychrypiał, ale nie był w stanie mówić wyraźnie. Skutek eliksiru był najwyraźniej bolesny, bo teraz zaczął rzucać się w więzach w zupełnie nieskoordynowany sposób – GAAAAH!... Wsadzę ci ten nóż w ryj!!! - zawył, odginając się w tył, przy wtórze ich bezczelnego śmiechu.
 - Jaasne, kiciuś. – kolega Karga rzucił mu tylko pobłażliwe spojrzenie – Trzeba było nie brykać, mówiłem ci zawczasu, ale ty zawsze swoje, hę?

 Wyszli, zostawiając go w konwulsjach bólu, podejmując swój wcześniejszy temat. Jakby było to najnormalniejsze zachowanie na świecie. Tym razem nie założyli mu knebla. Udusiłby się krwią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 241


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Coś się kończy [Wiedźmin]   Sro Gru 06, 2017 1:05 am

Elf w skupieniu słuchał słów wymawianych przez jednego ze zbirów podczas ściągania czaru. Nie rozpoznawał go, jednak bazowało na zaklęciu Protekcji, jak większość barier. Jednak z pewnością nie należało do trudnych, skoro sługusy maga, przez którego tu wylądował, były w stanie bez przeszkód z niego korzystać. Zapamiętał już sekwencję gestów i słowa, jakich użył jeden z mężczyzn, by zdjąć barierę. Nawet jeśli nie będzie w stanie dokładnie powtórzyć intonacji, stworzenie przeciwzaklęcia nie powinno być większym problemem.
Crevan stwierdził, że najlepiej się nie wychylać. Pozostawał w bezruchu, ze spuszczoną głową, jakby był nieprzytomny. Nie chciał ściągnąć na siebie gniewu zabijaków, co wymagało przełknięcia swojej dumy. Wolał obserwować, przynajmniej na razie. Uważnie śledził spojrzeniem bursztynowych oczu każdy ich najdrobniejszy ruch. Nie drgnął, gdy wiedźmin zaczął wierzgać i bluzgać. Nie drgnął, gdy mężczyzną wstrząsnęła agonia. Ale nie spuszczał wzroku. Nie chciał, by umknął mu jakikolwiek szczegół. Starał się zapamiętać, który ze strażników otworzył kratę, który ją zamknął, który zabrał klucz i gdzie go włożył.
Nie minęła długa chwila, a wiedźmin stracił przytomność. Mag westchnął tylko, przymknawszy oczy i oparł się o kraty w kącie celi, przy którym został przykuty. Nie rozpoznawał działania eliksiru, nie wiedział również, po co mieliby zadawać wiedźminowi podobne katusze. Podejrzewał jednak, że chodziło o regenerację organów. A może chcieli tylko go osłabić? Tak czy inaczej, musiało rozchodzić się o eksperymenty. Nyald nie mógł powstrzymać nachodzących go myśli o tym, jakie jego czekały okropieństwa.
Nie wiedział, po jakim czasie wiszący w kajdanach mężczyzna się ocknął.
- Długo już tu jesteś? - rzucił Crevan do nieznajomego zachrypniętym głosem, kiedy ten zdawał się znów być przytomnym. Rana przecinająca jego wargi znów zaczęła intensywnie krwawić. Niespecjalnie interesowało go, kim był, skąd pochodził, ani jaka była jego historia. Chciał za to wiedzieć wszystko o tym, co mu się przytrafiło w tym padole nieszczęść. Bo prawdopodobnie jego czekało to samo. A elf nie zamierzał się na to godzić. Musiał się wydostać. Musiał.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 118


Male


PisanieTemat: Re: Coś się kończy [Wiedźmin]   Sro Gru 06, 2017 2:32 am

Wiedźmin spróbował skupić spojrzenie na elfie. Udało mu się to tylko częściowo. Widział go jak przez mgłę. Nie mógł ocenić, czy tamta dwójka i magowi zechciała uprzykrzyć życie, czy nie, ale zamiast odpowiedzieć na zadane pytanie, szarpnął kajdanami.
Crevan mógł teraz zauważyć, że jedna z nich była nieco poluzowana.

 - Czy długo? To zależy... - Vekhir uśmiechnął się krzywo – Dla ciebie zapewne mgnienie oka.
To była wymijająca odpowiedź. Źrenice wiedźmina wróciły w końcu do normy. Widział, że mag nie miał nowych obrażeń i to uspokoiło go w jakiś sposób. Na tyle, że zdecydował się kontynuować rozmowę.
 - Dwa miesiące, tak około. Jak dla mnie długo, bo jak widziałeś, ciężko tu o wygody. - wyjaśnił, poruszając ścierpniętymi nadgarstkami. - Ostatniego elfa, jakiego złapali, zamknęli tam – wskazał ruchem głowy zabitą deskami celę – ucięli mu język i wykastrowali, zdaje się. Od tamtej pory nie da się tu wytrzymać. Non stop drapie ziemię. Chyba, że coś przeoczyłem i zamiast tamtego pechowca podrzucili wilkołaka. Wcale bym się nie zdziwił, sądząc po zapachu.
 Przyjrzał się nowemu jeńcowi znacznie uważniej. Elf mag? Rzadkość w tych stronach. Oberwał już wcześniej, pewnie wtedy, gdy go łapali. Nie zdawało się jednak, by dolegało mu coś poważnego.
- Za co tu trafiłeś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 241


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Coś się kończy [Wiedźmin]   Sro Gru 06, 2017 4:31 pm

Zawiesił dłużej spojrzenie na jednym z poluzowanych kajdanów, w które był zakuty wiedźmin. Może ucieczka nie była tak niemożliwa, jak mu się dotychczas zdawało?
Elf splunął zbierającą się nieustannie w jego ustach krwią, słysząc odpowiedź, jakiej niezupełnie oczekiwał.
Dwa miesiące nie były dla niego krótsze niż dla równie długowiecznego wiedźmina. Czasu nie postrzegało się przez pryzmat tego, ile go zostało, a ile się go przeżyło. Crevan był jeszcze młody. Pewnie w podobnym wieku, co wiedźmin, ale ostatecznie ciężko to było stwierdzić.
Mag mimowolnie powiódł wzrokiem do wspomnianej celi. Zadrżał, słysząc drapanie i skrzywił się nieznacznie.
- Fantastycznie - skwitował kwaśno. Utrata ani języka, ani przyrodzenia nie brzmiała zachęcająco. Pierwszy pozwalał na rzucanie zaklęć, a bez drugiego nie można było korzystać z najstarszej i najlepszej rozrywki świata. Tak czy inaczej, nie wyobrażał sobie życia po stracie któregokolwiek.
- Za pierdoloną walkę o wolność - zaśmiał się gorzko. - Ale podejrzewam, że to tylko wymówka. Zgaduję, że trafiłem tu, bo jestem elfem. Tak jak ty trafiłeś tu, bo jesteś wiedźminem. Odmieńcem. Nieludziem.
Za zdradę stanu traciło się głowę albo wolność. Nyalda fascynowało, że w ogóle go o to posądzono, skoro w praktyce nie był obywatelem żadnego państwa. Elfy nie miały domu. Spodziewał się, że przewrót nie pójdzie po ich myśli i trafi do jakiejś zapyziałej nory, gdzieś pod miejskimi murami. To więzienie jednak wyraźnie należało do jakiegoś chorego sukinsyna, który wcale nie miał pozwolenia na to, aby ich tu trzymać.
Wtem usłyszał odgłos kroków. Zamilkł natychmiast i wytężył słuch. Krok był miękki, inny niż żelazny szczęk podbitych butów sług i strażników. Chwilę potem z ciemności wyłoniła się znajoma Crevanowi postać.
- Ty... - powiedział, mrużąc oczy z niedowierzaniem a jednocześnie pogardą. Od zawsze wiedział, że z tym człowiekiem było coś nie tak. Z góry patrzyły nań przerażające, intensywnie zielone tęczówki.
- No proszę, Kristric Nablod. Mogłem się tego spodziewać - syknął nieprzyjemnie, nie bacząc na to, czym mogła skutkować ta zniewaga. O okrucieństwie Kristrica szeptano we wszystkich czarodziejskich kręgach, o jego obsesji na temat nieśmiertelności, jego odrażających eksperymentach. Jednak nigdy niczego mu nie udowodniono.
- Witam w moich skromnych progach - rzekł czarownik głosem słodkim jak miód, rozkładając ręce. - Czuj się jak u siebie. Obawiam się, że nieprędko się stąd wydostaniesz.
Nigdy, chcesz powiedzieć - przemknęło elfowi przez myśl, ale zacisnał wargi, powstrzymując się przed wypowiedzeniem tego na głos. Kristric był żmiją. Nie musiał go jeszcze bardziej rozjuszać. Jedyną opcją była gra na czas. Tylko dzięki temu mogło mu się udać opuścić to potworne miejsce.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 118


Male


PisanieTemat: Re: Coś się kończy [Wiedźmin]   Czw Gru 07, 2017 1:46 am

Cóż, Vekihr zakładał zwykle przy rozmowach z elfami, że górują nad nim wiekiem, bo on sam, pomimo zarośniętej gęby i miny przeciętnego zbója, wcale stary nie był. Na pewno nie w oczach ras długowiecznych. Nadal brakowało mu rozwagi i cierpliwości, i przez to zresztą został złapany.

 - Ta. Prawdopodobnie trafiłeś tu właśnie dlatego, że jesteś elfem, a ja dlatego, że elfom pomagałem, ale nic nie jest pewne. - mruknął oględnie – Mógł to być też fakt, że zasiekłem sporo sługusów tego posrańca, i że stwierdziłem po tym, żeby sobie jaśniepan poskładał ich do kupy, skoro taki mądry.
,,Pierdolona walka o wolność” zdawała się jednak lepszym powodem, wiedźmin posłał mu więc zaciekawione spojrzenie, zamierzając wypytać o ten wątek, nim gdzieś u góry znów rozległy się kroki.

Tych dwóch najwyraźniej już się wcześniej poznało. Przesłuchał ich krótkiej wymiany zdań, wyliczając w międzyczasie wszystkie najgorsze obelgi, które mógł posłać teraz Naboldowi. Ale nie zdążył. Mag dostrzegł go pierwszy. I uśmiechnął się z wyraźnym zadowoleniem.
 - A ty. Przemyślałeś już sobie moje pytanie? Czy nadal zgrywasz bohatera? - zapytał miękkim, uprzejmym głosem, z taką ilością jadu, że trudno go było słuchać – Wystarczy jeden znaczek na mapie, żebyś odzyskał swoją wolność...
 Wiedżmin zagryzł zęby, patrząc na maga spode łba.
 - Cóż. Tak jak myślałem. Wy, odmieńcy, nie grzeszycie rozumem. - zacmokał udawanie smutno – Wróćmy więc do przyjemności.
Kristric wyjął zza poły szaty zwitek pergaminu, zanotował coś na nim spoglądając na obu więźniów i schował zapisane obserwacje z powrotem, zatapiając się w myślach. Najwyraźniej czekał, aż któryś da mu jakikolwiek powód, choć słowo, by kontynuował eksperymenty osobiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 241


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Coś się kończy [Wiedźmin]   Nie Gru 10, 2017 4:20 pm

Elf uniósł jedną brew, a kącik jego ust drgnął, nieznacznie unosząc się do góry. Nie wiedział, czy w innej sytuacji wiedźmin wzbudziłby w nim jakiekolwiek zainteresowanie, ale najwyraźniej wspólna niedola zbliżała. Od razu również zrobiło mu się lepiej. On nawet nie podejrzewał, że zostanie pojmany, więc nie zdążył zareagować w jakikolwiek sposób. Nie wiedział, że w konflikcie była jeszcze trzecia strona. Dobrze, że był ktoś, komu udało się uszczuplić ludzkie zasoby Nabloda i napsuć mu trochę krwi.
Crevan nie pozwolił po sobie nic poznać, zachowując kamienną twarz. A więc nie chodziło w tym wszystkim tylko o chore eksperymenty. Ten padalec najwyraźniej chciał czegoś od wiedźmina, poza przeprowadzeniem na nim wiwisekcji. Jednak mimo zapewnień Kristrica, że wypuści swojego więźnia, gdy tylko dostanie, czego chce, elf był pewien, że były to kłamstwa. Nie codziennie taki degenerat miał okazję położyć swoje łapy na wiedźminie i wykorzytsać go do odkrycia sekretów mutacji, które mogłyby znacząco posunąć naukę i medycynę naprzód. W odpowiednich rękach wiedza ta mogła pozwolić na znaczące zmniejszenie śmiertelności wśród ludzi, jednak Nyald wątpił, by trzymający ich w zamknięciu mag chciałby wykorzystać ją do szlachetnych celów. Bardziej posądziłby go o próbę stworzenia żołnierzy doskonałych - nieznających strachu, emocji, przewyższających ludzi pod każdym względem. Na skutek tej wizji aż zadrżał.
Nyald miał duszę buntownika, ale tym razem jakoś nie miał ochoty na wychodzenie przed szereg. Z pewnym wstydem musiał przyznać przed sobą, że się bał. Nie miał pojecia, co Kristric mógłby mu zrobić, co planował. Wiedział, że podobne eksperymenty nigdy nie kończyły się dobrze. Drapanie, dochodzące z celi nieopodal, ani trochę nie pomagało mu się uspokoić.
W końcu Nablod uniósł zimny, beznamiętny wzrok znad pergaminu, przerywając napięcie, oczekiwanie nieuniknionego, choć elf miał ogromną nadzieję, że jednak odwróci sie na pięcie i odejdzie. Zamiast tego zdjął ochronne zaklęcie i wszedł do celi, by kucnąć przy siedzącym na podłodze elfie. Wyciągnął z pół szaty strzykawkę z ciemną, gęstą cieczą i skórzany pas. Pstryknął w nią palcem, upewniając się, że nie będzie problemów z podaniem specyfiku. Bezceremonialnie podciągnął rękaw Crevana i sięgnęgnął ku jego ramieniu, by zacisnąć na nim pasek. Elf natychmiast szarpnął się w jego uścisku, jakby odzyskując czucie w sparaliżowanym ze strachu ciele.
- Nie wierć się, bo mogę nie trafić. A tego byś nie chciał - usłyszał tylko, sekundę przed tym, jak Kristric jednym, wprawnym ruchem wbił igłę w zgięcie ręki swojego więźnia i nacisnął tłok. Elf nie był nawet pewien, kiedy pasek opinający jego biceps został zdjęty, a oprawca wstał, wyciągając strzykawkę z jego ciała.
- Niedługo wrócę. Nie idźcie nigdzie - rzekł słodko z uśmiechem, opuszczając celę.
Tymczasem cokolwiek to było, co Nablod wprowadził do organizmu elfa, Crevan zaczął odczuwać efekty. Jego żyły pęczniały nagle, ciemniejąc wyraźnie, w miarę, jak substancja rozchodziła się po jego ciele. Wrzasnął, gdy sięgnęła jego szyi i piersi. Czuł się jakby jego naczynia krwionośne płonęły. Zaczął się rzucać, ale krótki łańcuch nie dawał mu dużej możliwości ruchu; nie minęła chwila, a na jego ustach zebrała się piana, oczy uciekły mu wgłąb czaszki.
Nie wiedział, ile czasu minęło, zanim się ocknął. Oderwał policzek od lodowatej, kamiennej posadzki i natychmiast zakręciło mu się w głowie. Jęknał głośno. Czuł się, jakby ktoś przywalił mu obuchem w czerep. To było jeszcze gorsze, niż gdy obudził się po trafieniu zaklęciem, które okaleczyło mu twarz.

_________________

odwiedźcie moje szukaje, a jak mnie chcecie zestalkować, to polecam spisik, bo wszystkie moje wątki są cudnie otagowane <3

jakbym zbyt się ociągała z odpisami, można krzyczeć; chcesz pisać - moja skrzynka / gg stoją otworem, nie gryzę :D
a! uczelnia wjechała motzno, będę pisać dość rzadko, ale się staram, słońca~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Coś się kończy [Wiedźmin]   

Powrót do góry Go down
 
Coś się kończy [Wiedźmin]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Spalić, wiedźmę! - wątek z Blizarre

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Spin-off-
Skocz do: