CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Do it...over and over again.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 352


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 21

PisanieTemat: Do it...over and over again.   Wto Gru 05, 2017 6:13 pm

Don't practice until you get it right. Practice until you can't get it wrong.





Philanthropist & Fleo

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Posty środa-czwartek. Nareszcie mam czas c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
FleoFlaming Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/10/2017
Liczba postów : 62
Cytat : Pervert, but in a romantic way.

PisanieTemat: Re: Do it...over and over again.   Sro Kwi 25, 2018 11:16 pm

-Niko, jest gdzieś jeszcze piwo?- ciężko było cokolwiek usłyszeć przez walącą zewsząd głośną muzykę -Niko!
Nikolai Aristow kończył dziś 17 lat. Przed nim ostatni rok bycia dzieciakiem, za rok wkroczy w dorosłość i wszystko się zmieni. Z chłopca przemieni się w mężczyznę. Powinien się cieszyć, ale wiedział, że czas nie jest łaskawy dla tancerzy. Z każdymi kolejnymi urodzinami zbliża się do coraz większych uszkodzeń stawów, predyspozycji do tycia i być może jakiejś cholernej osteoporozy, która totalnie przekreśli jego szansę na scenie.
Dzisiaj próbował o tym nie myśleć. Zrobił sobie wolne od uciążliwych myśli i starał się bawić. Zaprosił kilkunastu znajomych i najważniejszą osobę w jego życiu - swojego trenera.

-Niko, głuchy jesteś?- walnie w drzwi łazienki zrobiło się bardziej natarczywe.
-Sprawdź na balkonie!- odkrzyknął.
Klęczał przy muszli, z załzawionymi oczami i szczoteczką do zębów w ręku. Dążenie do idealnej sylwetki wymagało wielu poświęcień. Mógł odpuścić sobie dzisiejszy trening, ale nie mógł pozwolić na to, żeby ten cholerny kawałek ciasta poszedł mu w boczki. Trener na pewno by to wyłapał. Odkąd kilka lat temu powiedział Nikolajowi, że do kolejnego występu musi zrzucić przynajmniej pół kilograma, chłopak wziął sobie to do serca. Od tamtej pory monitoruje wszystko, co ląduje w jego żołądku.
Wetknął końcówkę szczoteczki jeszcze głębiej w gardło.

Wyszedł po kilkunastu minutach. Impreza trwała w najlepsze. Siergiej dorwał się do komputera i bawił się w didżeja. Jozin z bazin... Puszczał najgłupsze piosenki, o jakich można pomyśleć.
Wszyscy byli pijani. Kilka osób całowało się po kątach, ktoś robił zawody w piciu piwa na czas. Niko rozglądnął się po zaśmieconym salonie i w końcu dostrzegł jasne włosy trenera siedzącego na kanapie.
Ciekawe, czy nie żałuje, że  przyszedł.
-...dobrze się pan bawi?- stanął przed nim czekając aż ten podniesie na niego wzrok.
Trener kiedyś był gwiazdą. Był prekursorem rodzaju tańca łączącego w sobie balet i gimnastykę artystyczną. Stworzył magię, błyszczał na wszystkich największych scenach świata, zdobył chyba wszystkie liczące się nagrody. Jego kariera upadła w momencie w którym pijany kierowca potrącił go na przejściu dla pieszych i połamał mu nogę w dwóch miejscach. Mimo wszystko w oczach Nikolaja nadal był aniołem, czarodziejem, niemal bogiem, który robił wszystko, żeby chłopak stał się jego godnym następcą.
-Siergiej trochę wypił, mogę go poprosić, żeby ściszył.- chciał jakoś wytłumaczyć idiotyczną muzykę płynącą z głośników. Przysiadł obok trenera i poprawił sobie nerwowo włosy.



Ostatnio zmieniony przez Fleo dnia Pią Maj 11, 2018 9:42 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 352


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 21

PisanieTemat: Re: Do it...over and over again.   Pią Maj 11, 2018 1:53 am

Niewiarygodne jak ten czas leci. Zdawałoby się, że dwanaście lat ciężkich, wyczerpujących treningów minęło od tak, za pstryknięciem palcami. Nie sądził, że z chłopaka da się cokolwiek wyrzeźbić. Początkowo był strasznie ślamazarny, niezdarny. Z żalem patrzył jak jego uczeń wywraca się przy robieniu zwykłego piruetu, jak ciężko mu podnieść pośladki wyżej, skoczyć dalej. Jednakże rok za rokiem, twardą ręką uczył go piękna teatru tańca. Zaskoczyło niczym brakująca zębatka w maszynie i jak ruszyło, to pełną parą. Pilnował go na każdym kroku, ważył, mierzył, sprawdzał stan jego kończyn. Wszystko musiało być idealne. On musiał być idealny. Miał zostać jego następcą, szerzyć przesłanie napędzane artyzmem. Szkoła Vasiliewa dzięki temu chłopcu miała udowodnić krytykom, że mimo kontuzji wciąż ma talent i to nie zależało od jego wyglądu, odwracającego uwagę jury, a od umiejętności. Warsztat był najważniejszym elementem wystąpień. Godzina za godziną, dzień za dniem...ustalanie diet, kolejne skoki na scenie, szpagaty, rozciąganie. 
Vladimir Dimitrij Vasiliew - niegdyś uwielbiany przez setki, tysiące, miliony. Gwiazda estrady, bóstwo sceniczne, mistrz magii gimnastycznej. Określali go wieloma epitetami, wieloma pseudonimami. Jako jeden z nielicznych dał radę stworzyć coś, co pokochała nie tylko Rosja, a cały świat. Kobiety mdlały na jego widok, a mężczyźni zazdrościli istnego kunsztu gimnastyczno-tanecznego. Teatry zabijały się o niego, plakaty rozwieszano wszędzie, kosili grube pieniądze za każdą godzinę Vlada na scenie. 
I nagle...czar prysł jak bańka mydlana. 
Mamy złą wiadomość. Nie możesz wrócić na scenę
Słowa, które przygniatały mocniej od galijskich obelisków. Obiecująca sława, adoracja fanów...wszystko traciło na sile. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem. A on osuwał się w cień. Gardził sobą. Nienawidził życia. Nagłówki gazet krzyczały jego nazwisko, nikt nie wiedział co dokładnie się stało, a on sam chciał o tym zapomnieć.
- Nie jest to wprawdzie bankiet z pozłacanymi żyrandolami, jedwabnymi sukniami czy muzyką na wysokim poziomie, jednakże nie narzekam. To są twoje urodziny, Nikolai. Korzystaj. Nie codziennie masz okazję się wyszaleć - odparł, siląc się na delikatny uśmiech. Raz w roku pozwalał mu na zabawę. Nie planował treningów, nie męczył chłopaka dbaniem o linię. Siedemnaste czy osiemnaste urodziny miało się raz, ćwiczenia nie odstępowały ich na krok przez dalsze trzysta sześćdziesiąt cztery dni, więc jeśli raz jego uczeń powygłupia się, jak to nastolatek, to nikomu nic się nie stanie. Zdziwiło go zaproszenie, wszak nie łączyła ich jakaś bliższa więź poza zawodem, tak przynajmniej uważał Vasiliew. Jednakże zgodził się przyjść na prośbę młodego Aristowa. Wyszykował się, może zbędnie, bo nikt poza nim nie prezentował się jakoś elegancko, ale taki już miał styl. Kupił prezent - nie byle jaki. Zorganizował strój sceniczny z najlepszego materiału we wszechświecie, dodatkowo podarował chłopakowi zestaw kosmetyków oraz zdobiony metalowymi pnączami o kolorze różowego złota zegarek. 
- Rób jak uważasz, to jest twój dzień - odparł na wzmiankę o ściszeniu muzyki. Nie przeszkadzała mu. Kiedy zamykał oczy i odpływał myślami, właściwie jej nie słyszał. Upił łyk prawdziwej, czystej ruskiej wódki, którą miał w szklance. - Dzisiejsza młodzież jest dosyć specyficzna - skomentował widząc jak koledzy Nikolaia zaczynają kolejny konkurs picia na czas. - Ale pamiętaj, ty nie możesz pić takiego alkoholu jak piwo. To źle działa na sylwetkę, psuje ją, szczególnie okolice brzucha wyglądają po nim nieestetycznie - dodał, zerkając na chłopca.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Posty środa-czwartek. Nareszcie mam czas c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
FleoFlaming Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/10/2017
Liczba postów : 62
Cytat : Pervert, but in a romantic way.

PisanieTemat: Re: Do it...over and over again.   Pią Maj 11, 2018 11:36 am

Na wspomnienie o sylwetce poczuł zimne ukłucie paniki. A co, jeśli Vlad widział, jak zjada kawałek ciasta? Nagłe uczucie obrzydzenia do siebie przyćmiło mu myśli. Minęło tak szybko, jak się pojawiło. Przecież zwymiotował. Nie minęło te magiczne 10 minut, w których zaczyna się trawienie. Kawałek ciasta nie był w jego żołądku dłużej niż 3 minuty.
Odgarnął włosy z czoła i uśmiechnął się lekko. -Piwo śmierdzi.- stwierdził i pokręcił głową na widok krztuszącej się Katji. Dziewczyna próbowała wlać w siebie dwie puszki piwa jednocześnie, lejąc je do otwartych ust obiema rękoma.
Przeniósł spojrzenie na nauczyciela. Vlad prezentował się nienagannie, jak zwykle. W oczach Nikolaja wyglądał cudownie i chłopak nagle zapragnął, żeby wszyscy jego znajomi zniknęli. Chciał, żeby zostawili ich samych. Mógłby wtedy wyciągnąć gramofon matki i włączyć lepszą muzykę - może Shatrova?
Wierzył, że i Vlad tego chce. Inaczej po co by tu przychodził, w dodatku ubrany jak na wytworne przyjęcie? Mógł przecież odmówić. Przyszedł jednak, nawet kupił mu prezent... Czy to możliwe, żeby Vladowi też tak zależało na ich znajomości? Że on też widzi w Niko kogoś więcej, niż tylko ucznia?
-Wygląda pan... Jak zawsze olśniewająco.- uśmiechnął się nerwowo. -Nie miałem okazji podziękować panu za prezent. Nie mogę się doczekać, aż będę mógł przymierzyć kostium i spróbować kosmetyków. Zegarek już mam na ręku.- podniósł chudy przegub, pokazując błyszczącą bransoletę. -Jest cudowny, ale niepotrzebnie się pan wykosztował.- za każdym razem, kiedy byli tak blisko siebie, serce chłopaka waliło szybciej. Jak to możliwe, że Vlad tak na niego działa? Jest dużo starszy, poza tym to mężczyzna... Przecież nie widział na jego palcu obrączki. Vlad nigdy też nie wspominał o żadnej kobiecie, a spędzał z nim tyle czasu, że na pewno zauważyłby, że kogoś ma. Poza tym przyszedł na jego urodziny, wystrojony jak książę z bajki, i kupił mu prezent... No i dbał o niego bardziej, niż własny ojciec. Coś musiało za tym być. Każdy człowiek potrzebuje ciepła, prawda?
-Nie sądziłem, że pan przyjdzie. A jeśli już, to, że nie zostanie pan tak długo. Cieszę się, że jednak pan został.- trochę język mu się plątał. Gdyby zrobić coś, żeby Vlad poszedł z nim gdzieś z dala od tej pijanej trzody... Może do jego pokoju? Tam na pewno rozmawiałoby im się swobodniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Do it...over and over again.   

Powrót do góry Go down
 
Do it...over and over again.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: