CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Zdradziecka podróż

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 237


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 25
Female


PisanieTemat: Zdradziecka podróż   Pon Gru 11, 2017 9:25 pm



You know boy, treasure that kiss
and all the others, they'll be pure bliss
For I had one once, a velvet kiss
on his soft, lush lips.


For me there's no more, not one such kiss
And they're one thing I'm sure I'll miss
One thing about which I'll reminisce
So yes boy, treasure that kiss.

* * *

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 66


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Re: Zdradziecka podróż   Wto Gru 12, 2017 9:52 pm


Arogancki | Władczy | Uparty | Cierpliwy

Daniel Withers

27 lat | Nowy Jork, USA | 180 cm |72 kg

Brązowe włosy | Czekoladowe tęczówki

• Daniel pochodził z bogatej rodziny, także był przyzwyczajony do tego, że dostawał wszystko, czego chciał. Stało się to jednak uciążliwe, gdy wszedł on w okres buntu. Chciał zrobić coś, zdobyć na własną rękę, a nie za pomocą portfela rodziców. Z powodu tej nagłej zmiany nastawienia, Daniel poszedł na studia archeologiczne.

• To właśnie na studiach zaczął interesować się historiami, mówiąc o zapomnianych miastach czy zakopanych skarbach. Stało się to jego nowym hobby, by wreszcie ciekawość zaczęła pchać go na granicę obsesji.

• Wraz z ukończeniem studiów, mimo wyraźnych obiekcji od rodziny, rzucił pomysł o stabilnej pracy, nieoficjalnie stając się łowcą skarbów rodem z Indiana Jones.

• Obecnie wręcz desperacko ugania się za odnalezieniem pewnego skarbu, którego odnalezienie pomogłoby mu w zdobyciu własnej fortuny oraz sławy. Po pewnym czasie zrozumiał, że do tego zdecydowanie przyda mu się partner.

• Nie kryje się z tym, że lubi dyrygować innymi, w dodatku dosyć kiepsko znosi wszelaki sprzeciw. Ceni sobie przede wszystkim profesjonalizm.

• Niekiedy udziela się w rodzinnym biznesie, choć robi to bardziej z przymusu, aniżeli z własnych chęci.

• Kawa to istotny element w jego życiu, tak samo z papierosami. Nie jest za to zbytnio wytrzymały, gdy chodzi o alkohol.

• Wysportowany, umie całkiem dobrze walczyć wręcz, potrafi posługiwać się bronią palną oraz ma także niezłą smykałkę do wspinaczki.

• Ma skłonności masochistyczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 237


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 25
Female


PisanieTemat: Re: Zdradziecka podróż   Czw Gru 14, 2017 2:00 pm



Connor Cray
27 lat // Floryda // 182 cm // 75 kg

- Connorowi się nie ufa - taka informacja poszła w obieg w szemranych kręgach i dotąd nikt nie zamierzał sprawdzać tego na własnej skórze. Dlatego każdy ewentualny partner czy interesant najpierw związuje mu  łapy umową, grozi, bierze na muszkę jego kumpli, a dopiero potem puszcza go w teren i modli się, by coś się nie spierdoliło.
...i zwykle coś się speirdala.
Ale jest jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym - jak sam zresztą dumnie twierdzi! - i jeśli ktoś ma odnaleźć kosztowności zaginione tysiące lat temu, to od każdego z zainteresowanych dostanie numer właśnie do Craya. Numer i listę przestróg.

- kłamie lepiej i bardziej wiarygodnie niż mówi prawdę.

- nie przywiązuje się do nikogo - w jego zawodzie i stylu życia to bardziej niż niebezpieczne. Zwłaszcza, że przez liczne podróże nie dawał partnerom i partnerkom odpowiednio dużo uwagi, a nie wyobraża sobie osiąść na mieliźnie, kupić dom, zasadzić drzewo i w spokoju płodzić dzieci. Udusiłby się.

- nawet jeśli jego życie nigdy nie zaliczało się do spokojnych i bezpiecznych to widmo ogromnych problemów sprzed pół roku nadal wisi nad nim jak burzowa chmura syfu - jest obecnie w naprawdę chujowej sytuacji, ale w całej tej niedoli udało mu się nawiązać kontakt z bogatym durniem, z którym czystym zrządzeniem losu interesują się dokładnie tą samą rzeczą.
...choć może z różnym skutkiem.

- nigdy nie podejrzewał, podczas długiej podróży z tym kretynem, że tak bardzo polubi spanie w jednym namiocie...


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 66


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Re: Zdradziecka podróż   Nie Gru 17, 2017 9:05 pm

Decyzja, którą podjął Daniel dawała wtedy jednocześnie do myślenia: pierdolił życie bogatego paniczyka. Ta wieczna gra aktorska, zależność od innych niejednokrotnie powodowała, że miał ochotę zrzucić się z mostu. Dusił się w tym wszystkim. Dlatego zamiast idąc według nie-wiadomo-skąd narzuconych zasad, jak ma żyć, postanowił, że żyć to on będzie po swojemu. Należało jednak nie robić tego zbyt gwałtownie, tylko dobrze wykorzystać to, co się miało, by po osiągnięciu celu, kompletnie się od tego odciąć. Stąd mężczyzna chętnie wyrzucał pieniądze na wszystko, co było mu potrzebne. Na zapasy, na sprzęt, transport czy w końcu na tego idiotę, którego niechętnie musiał nazywać partnerem.
Niestety nikt nie mówił, że znalezienie pewnej części skarbu templariuszów będzie drogą usianą różami. Zamiast tego była skalistymi ścieżkami, niekiedy z bardziej błotnistymi odnogami. Kiedy jeszcze przy naturze można zacisnąć zęby i przeć do przodu, to z kimś takim jak Connor, sprawy wyglądały inaczej.
Krótko mówiąc, polecono mu go. I Daniel nie zaprzeczał, bo był on użyteczny, ale za to również irytujący. Na tyle, że często dochodziło między nimi do utarczek, niekiedy dosyć bolesnych. Co ciekawe, ich nietypowa relacja nagle związała się z pewną drobnostką.
Posiadanie jednego namiotu. Spanie razem w jednym namiocie. Spanie ze sobą w jednym namiocie. Nawet Daniel nie mógł przywołać momentu, w którym to zwyczajowa kłótnia, zmieniła się w jego jęczące prośby. Kiedy zamiast odsuwać się jak najdalej, zaczął wręcz łaknąć ciepła drugiego mężczyzny. Jak w ogóle tak szybko zdążył do tego przywyknąć?
Sama zaś współpraca przyniosła oczekiwany efekt: gdy znaleźli skryte ruiny niewielkiej twierdzy, a w niej to, czego Daniel chciał. Wtedy nie mógł się pohamować ze szczęścia. Rzucił się na szyję Connorowi i z błyszczącymi oczami, powtarzał ciągle:
Udało się! Kurwa, nie wierze, udało się! ― A na koniec zwieńczył wszystko solidnym pocałunkiem.
I tak trafili do obecnej chwili, siedząc przy ognisku z łupem, schowanym ostrożnie w mniejszej, metalowej skrzyni. Daniel patrzył przed siebie, wyraźne zadowolony, z papierosem w ustach. Zaciągnął się mocno, by potem wypuścić dym i przechylić głowę w stronę towarzysza.
Jutro pójdziemy na dół do miasta i skontaktujemy się z handlarzem ― oznajmił, nieznacznie przybliżając się do Connora. ― A potem to już tylko... formalności. ― Ręka Daniela delikatnie musnęła udo mężczyzny, a błogi stan zadowolenia zaczął ustępować jego dzikiej żądzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 237


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 25
Female


PisanieTemat: Re: Zdradziecka podróż   Czw Gru 21, 2017 10:06 pm

I z początku wszystko wydawało się wręcz idealne: znalazł bogatego głupka, który chciał po prostu szarpnąć się na przygodę i ledwie w międzyczasie zarobić kilka bonusowych milionów na nielegalnej sprzedaży; a dzięki temu resztki sumienia Connora miały nigdy nie doznać wyrzutów. W końcu okradając jakiegoś odważnego biedaka mógłby jeszcze - nie daj Bóg - zmienić zdanie. A to absolutnie nie wchodziło w grę.
Teraz było łatwiej. O tak, zdecydowanie łatwiej. Teraz tylko planował tchórzowsko i bez klasy wydymać gościa, z którym spędził w terenie ostatnie cztery miesiące. Z którym dzielił namiot, śpiwór, a od połowy ich przygody - nawet powietrze. Zaczął dokańczać zaczynane przez niego zdania, porozumiewać się z nim w ciszy samymi spojrzeniami, ciemną nocą bez pudła odnajdywać jego usta i odczuwać niepokój budząc się w pustym łóżku albo namiocie, kiedy Daniel wstawał pierwszy.
Tak, było zdecydowanie łatwiej.

Było...
Po prostu było trudno w chuj.

Connor był milczący. Odkąd tylko skończyli szaleńczy i nieoczekiwany pocałunek, rzucając się na siebie i dociskając do ściany, zamilkł i ledwie odmrukiwał cokolwiek w odpowiedzi. A teraz dopiero chwile temu zauważył, że od co najmniej kilkadziesięciu minut siedzi w bezruchu z petem w uniesionej blisko twarzy dłoni i wpatruje w strzelające ognisko. Już po wszystkim.
Teraz pozostało mu zrobić już tylko jedno - tak jak planował od samego początku...
Zbliżył peta do ust i zaciągnął się, zerkając kątem oka na przybliżającego się Dana.
Teraz musi go już tylko oszukać i zostawić.
Bez zastanowienia zgasił peta na korze zwalonego drzewa, o które się opierał i złapał kompana za ciekawą łapkę, po czym szarpnął ją ze zdecydowaniem w swoją stronę, wciągając mężczyzne na kolana. Rozsiadł się wygodniej z szelmowskim uśmiechem i drugą ręką objął Daniela w pasie.
- Świętujemy właściwie po formalniściach, czy... przed? - przejechał palcami po linii kręgosłupa drugiego mężczyzny, elektryzująco naciskając opuszkami na jego ciało.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 66


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Re: Zdradziecka podróż   Wto Gru 26, 2017 11:08 pm

Daniel rozsiadł się wygodnie na kolanach, a jego usta wykrzywiły się w triumfalnym uśmiechu. Zaraz jego mięśnie rozluźniły się, gdy poczuł te mu dobrze znane, ciepłe, silne ręce Connora. Zadrżał mimowolnie, gdy palce zaczepy się przesuwać po jego plecach. Parsknął cicho, jakby wypowiedź mężczyzny miała być żartem. Czy to nie oczywiste? Ale może kochanek potrzebował bardziej oczywistych wskazówek? Ta myśl od razu mu się spodobała, dlatego szybko wcielił ją w życiu. Zaczął drażnić krocze mężczyzny, kręcąc biodrami, by niespodziewanie nacisnąć mocniej na tą powstającą twardość. Zarzucił ręce na szyję Connora, natychmiast uwłaszczając te wspaniałe usta zniecierpliwionym pocałunkiem. Drażnił te wargi, smakował, podgryzał, by potem mógł zmusić mężczyznę do walki o dominację. Oficjalna wersja brzmiała, że Daniel dawał w tym swojemu kochankowi fory.
Wreszcie oderwał się od niego, nie powstrzymując się od rzucania wyzywających stworzeń. Przejechał ręką po włosach, łapiąc niesforne kosmyki, które mu opadły na czoło.
Myślę, że... to wystarczająca... odpowiedź... ― wysapał, próbując zachować swój zwyczajowy, wywyższający się ton. Ciężko liczyć na ten sam efekt co zazwyczaj z rumieńcami na policzkach oraz mokrymi, rozchylonymi ustami, nie mówiąc o lekko zamglonym wzroku. Daniel wziął głęboki wdech, niemal pieszczotliwie przejeżdżając po tym zarośniętym policzku.
A skoro dziś się tak ładnie przysłużyłeś...― Daniel podniósł się nieco, podwijając nieco koszulę do góry, ukazując skrawek swojego umięśnionego brzucha. Oczy mężczyzny niosły dosadną wiadomość: "Patrz i podziwiaj. To może być zaraz twoje".  ― Łaskawie pozwolę ci wybrać miejsce i formę zabawy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 237


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 25
Female


PisanieTemat: Re: Zdradziecka podróż   Pią Gru 29, 2017 1:29 am

Powinien trzymać łapy z dala od tego ciała - od skóry pachnącej dymem paleniska, od pijanych przyjemnością i triumfem oczu, od lepkich od słodkich słów ust i koniec końców... Od samego umysłu Daniela. Tak jest, Connor powinien zniknąć z głowy młodego poszukiwacza skarbów – a najlepiej zgnić kilkanaście metrów pod ziemią, skąd nikt nie usłyszałby jego krzyku. Zdechnąć za to, co zamierzał zrobić. A zamiast tego pogrążał się w tej matni, wyrywał rękami i zębami, na siłę i bez ustanku, każdą kolejną sekundę błogiej niewiedzy kompana, w którego oczach wciąż był partnerem, kumplem, kochankiem. Kimś "pomimo tego o mówią" godnym zaufania.
A był po prostu zwykłym egoistą. I tchórzem.
A w tej chwili był do tego hedonistą i skurwiałym chamem, który zamiast uśpić ofiarę i zwinąć manatki, to zamierzał ją jeszcze wydymać. Bo skoro już robił to w przenośni, to co zmieniało zrobienie tego jeszcze w praktyce? Nic.
A jednak zmieniało wszystko.

Pozwalał Danowi być panem sytuacji – królem na tronie – kiedy zsuwał łapska na jego pełne uda i nawet pod palcami czuł mrowienie, kiedy jego prywatna tancerka bioder rozpoczęła show z dala od jakiejkolwiek cywilizacji, na oświetlonej ogniskiem polanie. Tylko dla jednej pary oczu. Cray zmrużył drapieżnie ślepia, a następnie przymknął je z lubością, głośniej wypuszcając powietrze z płuc – jawna oznaka tego, że ten duży kocur bezbłędnie odczytywał sygnały i mimo zmęczenia psychicznego, kondycja jego ciała, a już zwłaszcza tej drugiej główki miała się nadwyraz dobrze. Szarpnął chętniej biodrami tak, że Dan lekko podskoczył, po czym zaśmiał się chrapliwie. Tylko na tyle mu pozwolono nim knebel zrobiony z rozpalających ust drugiego mężczyzny na dobre nie odciął mu bezpośredniego połączenia z mózgiem. Odczuwał bodźce całym sobą, językiem co rusz badając wnetrze ust Withersa jak kolejną grotę samą w sobie będącą najwiekszym skarbem.
- Wystarczająca – przyznał i złapał go bezczelnie za tyłek, naciskając opuszkami palców na jędrny pośladek i przysuwajac go bliżej siebie tak, że ich klatki piersiowe zwarły się ze sobą ciasno. Nie na długo utrzymał jednak ten stan rzeczy, bo Dan miał inne plany.
- Łaskawie? – prychnął z rozbawieniem, dokładnie wiedząc jak to zwykle wygląda, ale postanowił oddać mu ten rzut, aktorsko godząc się na to, że sam zostaje zdominowany dominując.
...nikt nie powiedział, że ich relacje były proste.
- Ok, skoro chłopczyk może wybrać... – zaczął, rozsmakowując się w mężczyźnie, jak w swoim prezencie i sunąc palcem wskazującym po jego umięśnionym brzuchu; aż dotarł do granicy spodni, za którą wsunął palec i połaskotał go delikatnie. - Tooo... – Przeciągał denerwująco, cofając dłoń do twarzy i oblizując opuszek kciuka, którym zostawił niepieszny, mokry ślad na skórze kochanka, zataczając okrąg naokoło pępka. - Chcę Ciebie pod drzewem. Z rękami nad głową, przywiązanymi do gałęzi twoją własną koszulką.
Pomimo tego, że powiedział to bardzo cierpliwie i spokojnie, to sekwencja ruchów następująca po zakończeniu wyboru była szybka jak piorun. Zepchnął swoją tancereczę z kolan, posyłając na miękką trawę nieco bliżej ogniska i rzucił na rozkosznie rozłożone na ściółce ciało – mocno docisnął go do gleby i na powrót wgryzł w usta, łapskiem sięgając do przyszłego sznura pętającego kochanka i szarpnięciami praktycznie zdzierając biedną koszulkę.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 66


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Re: Zdradziecka podróż   Pon Sty 29, 2018 6:51 pm

Daniel poruszył się niespokojnie pod dotykiem Connora. Ta cholera dobrze wiedziała, że nie był on cierpliwą osobą. Przewrócił teatralnie oczami, powoli żałując decyzji, gdy wreszcie mężczyzna wysunął swoją propozycję. Jego brwi uniosły się w zaskoczeniu, by po chwili stwierdzić, że taka nietypowa zachcianka... mocno podziałała na wyobraźnię, jeszcze bardziej go pobudzając. Zanim jednak zdążył się odpowiedzieć, został mocno przyciśnięty do ziemi przez ciepłe ciało. Z jego ust wydobył się jęk, który został częściowo stłumione przez wargi partnera. Wystarczył moment, żeby Connor zmienił się z człowieka w prawdziwą bestię, brutalne ściągając z niego bluzkę. Normalnie mógłby mieć jakieś obiekcje do tego, ale dziś postanowił, że pozwoli tej bestii działać.
Kochał ten świat. Tylko oni w samym sercu natury. Z dala od wścibskich oczu, z dala od tamtego życia. W tamtym świecie nie było dnia bez pozorów. Tutaj czuł, że był nareszcie sobą. Daniel wątpił, by mógłby coś takiego zaznać pod czujnym okiem rodziny, wśród tych sztucznych uśmiechów, manier oraz rozmów.
Jego ręce błądziły pod koszulką mężczyznę, badając jego rozgrzany tors, plecy, drapiąc go gdzieniegdzie, wydając przy tym zadowolone pomruki. Smaczku dodawał pocałunek, który był świetnym pokazem ich dziką walką o dominację. Całość wysyłała przyjemne ciepło do dolnych partii, jakie dawały coraz większy dyskomfort w spodniach. Teraz zacznie się najlepsze. I z tą myślą jego ręce gwałtownie zjechały w dół, mocno chwytając za twardniejącego członka kochanka. Wykorzystując chwilowe zaskoczenie partnera, Daniel zdołał zmienić ich pozycję na swoją ulubioną, gdzie znów zasiadał dumnie na górze. Lubieżny uśmiech wykwitł na jego zaczerwienionej twarzy, a parę niesfornych kosmyków opadły na czoło. Zaczął odpinać pasek, by wreszcie pozbyć się uciążliwego materiału. Gdy wreszcie zsunął z siebie spodnie oraz bieliznę, ręce Daniela na powrót ścisnęły widoczną wypukłość, by zaraz podrażnić ją prowokująco wolnymi, posuwistymi ruchami.
Chcesz pod drzewkiem? To mnie zanieś. ― Pochylił się, by znów przywrzeć do ust Connora. Ten pocałunek był krótszy od poprzedniego, znacznie bardziej wypełniony czułością. Daniel zakończył go, przejeżdżając językiem po tych wspaniałych wargach.  ― Zanieś... ― powtórzył, by potem móc kontynuować znacznie niższym, przesyconym od erotyzmu głosem. ― ... I zerżnij tak, jak nigdy dotąd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 237


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 25
Female


PisanieTemat: Re: Zdradziecka podróż   Wto Lut 06, 2018 8:59 pm

Cray lubił Daniela. Może nawet bardziej niż powinien. Z tego powodu, że nawet jeśli było między nimi współzawodnictwo, to nie szarpali się jak dzikie psy – uwzględniając fakt, że na skórze obojgu wciąż pozostawały zadrapania i siniaki, a nawet ślady zębów w chwilach największej namiętności - za każdym jednym razem był to zdecydowanie bardziej rodzaj podniecającej zabawy. Od samego początku aż do spektakularnego końca.
No i odrobinę przypominało to jeszcze taniec (jakkolwiek to porównanie nie było już w literaturze wyświechtane, wyrżnięte wręcz we wszystkie dostępne dziury) dlatego, że gdy jeden napierał, drugi ustępował subtelnie, po czym czekał na sposobność do powrotu na piedestał, nie chcąc się przyznać, że czerpie przyjemność z towarzystwa partnera, niezależnie od tego w jakiej pozycji jest sam. Zawsze musiała być pokazowa dominacja – żeby nie było za łatwo. Tak jak teraz, w okręgu blasku rzucanego przez ognisko Cray właśnie odbierał zasłużone, wilgotne laury i wręczano mu uścisk prezesa i berło. A raczej to jego berło ruszano. I faktycznie wybiło go to z rytmu na chwile wystarczającą, by ten sukinkot wymsknął mu się z łap jak mokry szczupak i pieprznął jego cielskiem o twardą glebę, dosiadając go jak na wprawnego jeźdźca przystało. Poszukiwacz opadł głową na ziemię, chwilowo dając za wygraną i oblizując spierzchnięte usta, na których wciąż czuł smak kochanka, oczami śledząc to, co wyprawiały łapy Daniela przy pasku. Kochanek postanowił olać rytuał rozbierania i przejść do rzeczy, pozbywając się nadmiaru ciuchów własnoręcznie – być może dlatego, że jego rozgrzana w tej chwili krew nie potrafiła znieść nakrycia, a być może dlatego, że nie chciał, by ostatnia para jego spodni podzieliła los skrawków po koszulce. Od miesięcy argument „Nie będę miał w co się ubrać!” kompletnie do Connora nie trafiał.
Łapska bruneta szybko odnalazły drogę do napiętej skóry kochanka i pogładziły czule ich tylną część, z ospałością sięgając wrażliwego miejsca tuż pod półkulami pośladków, by zadrapać go z rozkosznym uśmiechem, który wykwitł mu na wargach podczas pocałunku.
- Jak sobie życzysz, Sir. Może jeszcze frytki do tego? I lodzika? – Zaśmiał się pod nosem i nagle jedna z jego łap wystrzeliła, by objąć drugiego mężczyznę i przycisnąć go do siebie ciasno. Drugą podparł się od tyłu o ziemię i podźwignął do pionu, tylko lekko zataczając przy końcu. Na szczęście zdołał szybko złapać narowistego rumaka pod udem i narzucić je sobie ciaśniej na biodro. - No złap cię ciasno konika.
Nawet nie czuł kiedy rymował. Raper, zasrana jego mać. Zresztą nie było co mu się dziwić, w tej chwili głowę (i główkę) miał zajętą zdecydowanie lepszymi rzeczami. Niczym pijany marynarz, spijający posmak ostatnich promieni słońca ze skóry na ramieniu Daniela, podszedł z nim pod najbliższe drzewo i z właściwym sobie brakiem delikatności przycisnął go do chropowatej kory, dobijając ten ruch szarpnięciem bioder, zupełnie jakby chciał wejść weń od razu pomimo dość szczelnej bariery zbudowanej ze spodni i bielizny. Lekko chropowatymi dłońmi złapał kochanka za miękkie pośladki i rozmasował je niespokojnymi, nabuzowanymi ruchami, podczas gdy jego gorący oddech i jeszcze gorętsze pocałunki poprawiały właśnie niknący zarys dziesiątek poprzednich malinek. Tych które zdążył mu narobić kilka tygodni wcześniej i właśnie poczuł się w obowiązku odświeżenia swojego dzieła.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Zdradziecka podróż   

Powrót do góry Go down
 
Zdradziecka podróż
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Podręcznik do Starożytnych Run
» Podręcznik do Zaklęć Podstawowych
» Podręcznik do Wróżbiarstwa
» Podręcznik do Astronomii.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: