CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Niepamięć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Niepamięć   Pon Gru 18, 2017 2:10 am



Świat, w którym szarzy ludzie są nieświadomi istnienia magii, a swe spotkania z potężnymi istotami magicznymi zwyczajnie... Zapominają. Pozostała garstka dzieli się na Notiziere - Dostrzegających, wrażliwych na magię, Odwiecznych - potężne, nieśmiertelne istoty, z których każdy posiada odmienną domenę, co sprawia, że bliżej im do bogów niż ludzi i Przeklętych - bezduszne demony.
Dwie samotne dusze uwikłane w zagadkę tajemniczej śmierci Odwiecznego. Bóg dotknięty klątwą niepamięci i Notiziere po przejściach, za które wini pierwszego. Muszą współpracować, by dotrzeć do prawdy.

Odwieczny: @Argent
Notiziere: @Stardust





Miano: Tristan Endymion Sterling
Wiek: 36 lat
Orientacja: biseksualny
Pochodzenie: Wielka Brytania, Lerwick
Profesja: prywatny detektyw

Wzrost:  183 cm
Kolor oczu: bursztynowy
Kolor włosów: popielaty blond

Trivia:

  • Jest dalekowidzem, do czytania zakłada okulary z okrągłymi, rogowymi oprawkami.
  • Rozpoczął studia medyczne w Imperial College London, jednak ze względu na nasilające się jego umiejętności Dostrzegającego, zdecydował się ukończyć patologię na UCL.
  • Przez jakiś czas pracował w policji, jednak dość szybko stwierdził, że tryb i zasady pracy w mundurowych nie są dla niego.
  • Aktualnie związany jest z Franklynem Stroudem, jego byłym. Ich związek rozpadł się niespełna dwa lata wcześniej, gdy w życiu Tristana znów pojawił się Elijah.
  • Z powodu Odwiecznego nie przetrwał również pierwszy poważniejszy związek Tristana, małżeństwo z Laylą Abramson, hematolożką, którą poznał na pierwszym roku swojej edukacji w ICL. Elijah i sprawy, w jakie wplątał Sterlinga były także powodem śmierci następnego partnera Notiziere, policjanta Logana Martella.
  • Pali. Im bardziej stresującą ma sprawę, tym więcej. Wlewa w siebie również hektolitry czarnej kawy. Z alkoholi najbardziej lubi gin i czasem wypija szklankę przed snem.
  • Ma bardzo dobry, muzyczny słuch. W dzieciństwie grał na wiolonczeli, gitarze i fortepianie, jednak teraz praktycznie nie dotyka instrumentów.
  • Odznacza się charakterystycznym, ciepłym głosem z chrypką.
  • Został postrzelony w lewy bark i od tamtej pory ma ograniczony zasięg ruchu.
  • Wychowywała go matka, była wiolonczelistka; wciąż mieszka na ich farmie na obrzeżach Lerwick.
  • Pomimo swoich wielu niezdrowych nawyków, stara się kilka razy w tygodniu ćwiczyć - uprawia boks.
  • Biegle mówi po niemiecku i włosku, dość dobrze zna również francuski.

    Wolny duch, który niczym nie gardzi tak, jak konwenansami. Kiedyś pogodny i rozluźniony, teraz zgorzkniały. Życie go nie oszczędzało - z całej siły usiłuje unikać kłopotów, ale wyjątkowo kiepsko mu to idzie. Woli zachowywać neutralność, jednak jest skłonny posunąć się do wszystkiego, by zapewnić bezpieczeństwo swoim bliskim, przez co łatwo nim manipulować. Mówi, co myśli i często żałuje słów, które wypowiedział pod wpływem emocji. Jest dumny i ciężko przychodzi mu przyznanie się do błędu.





Miano: Elijah Thorsten
Wiek: nieznany (wizualnie oscyluje w niejasnych granicach "po trzydziestce")
Orientacja: poliseksualny
Pochodzenie: nieznane
Profesja: ...Odwieczny

Wzrost:  188 cm
Kolor oczu: błękitne
Kolor włosów: słomiany blond

Trivia:

  • Ma postępującą nierównomiernie amnezję - co oznacza, że z każdym kolejnym dniem zapomina kolejne elementy swojej przeszłości - raz są to ludzie, innym razem wydarzenia, a jeszcze innym miejsca. Utrata pamięci jest fragmentaryczna - przez co nieustannie coś przypomina mu o jego przypadłości, ciągle towarzyszy mu poczucie pustki i zagubienia.
  • Jest typowym przykładem podrywacza. Ma czarujący sposób bycia, piękny uśmiech, magnetyczne spojrzenie, płynne, kuszące ruchy i dźwięczny, przyciągający uwagę głos.
  • Unika sytuacji, w których wychodzi na jaw jego "przypadłość". Fakt, że nie pamięta o czymś, co wie druga strona, działa na niego deprymująco.
  • Z nikim nie wiąże się na stałe - ma wręcz pewnego rodzaju paranoję, że będąc z kimś, pewnego dnia obudzi się i nie będzie niczego o tej osobie pamiętał.
  • Ma problemy tożsamościowe - z powodu ciągle znikających wspomnień brakuje mu jednej narracji, która spójnie prowadziłaby jego osobę - czasami zachowuje się nierozsądnie, na przestrzeni lat widać też niewielkie różnice w jego sposobie zachowania.
  • Nie prowadzi żadnych pamiętników - po pierwsze dlatego, że raz utracone wspomnienia nigdy do niego nie wróciły i zapisane ani przywołane przez kogoś wydarzenia są dla niego całkowicie obce; po drugie zaś dlatego, że każdy teoretycznie mógłby coś do nich dopisać i tym samym przekonać go, że to prawdziwe wydarzenia.
  • Co ciekawe, nie zanikają u niego żadne zdolności - potrafi posługiwać się ponad setką języków bez żadnego kłopotu, rozumie drugie tyle, żaden pojazd mechaniczny nie stanowi dla niego tajemnicy, podobnie jak broń, świetnie tańczy, maluje, gra na instrumentach i radzi sobie w przeróżnych dyscyplinach sportowych. Jest to jednak umiejętność - w pewnym sensie - bierna. Nie potrafi wyrecytować większości zasad.
  • Wśród Odwiecznych ma tylko niewielką grupkę znajomych, z którymi utrzymuje niemal stały kontakt i których losem się przejmuje. Jest to Morrighan, Trevor, Samael i Roxi.
  • Nie zna swojego Daru - tego, który odróżnia go od innych Odwiecznych.
  • Jego nieodłącznym artefaktem jest miecz - a dokładnie, rękojeść miecza, przyzdobiona magicznym, błękitnym kryształem, który przy odpowiedniej sugestii tworzy ostrze złożone z mocy.
  • Ma też zawsze na szyi kilka naszyjników z niewielkimi odłamkami kryształów - dzięki którym jego tymczasowi kochankowie mogą na jakiś czas o nim pamiętać (póki "korzysta z ich usług" - potem je od nich zabiera i przekazuje następnym).
  • Na lewym barku ma wytatuowanego, wielokolorowego smoka.
  • Uwielbia czekoladę i miękkie łóżka.

    Pozornie energiczny i radosny wieczny optymista. Tryska energią, uśmiechem, czaruje każdego, kto tylko się nawinie. Łatwo uznać go za lekkoducha, który żyje chwilą - a gdy ta zniknie przez amnezję, on idzie zdobyć kolejne doświadczenie, uczynić ten moment wartym przeżycia. Zupełnie tak, jakby ciągle przeżywał swój pierwszy raz.
    Gdy nikt nie widzi - gaśnie. Każdy kolejny dzień, każde kolejne wymazane wspomnienie, niszczy go od środka, zupełnie tak, jakby tracąc przeżyte doświadczenia tracił również cząstki siebie. Bywa chłodny, złośliwy, zamknięty w sobie i warczący na każdego, kto w te "gorsze" dni się do niego zbliży.
    Jest oddanym kochankiem, uwielbia doprowadzać innych do szaleństwa - brakuje mu jednak wierności. Wpakuje się do łóżka każdemu, bez względu na wiek, kolor i preferencje seksualne - a gdy pojawi się przywiązanie emocjonalne, zabierze naszyjnik i odejdzie w niepamięć.
    Rozpaczliwie próbuje zachować te resztki wspomnień, które posiada - lub chociaż odpowiednio je uhonorować. Dlatego właśnie ma garstkę Odwiecznych (i... pewnego człowieka), wobec których jest niesamowicie lojalny i oddany, którym wierzy we wszystkim i dla których jest gotów poruszyć niebo i ziemię. Reszty swoich pobratymców unika - jest przez nich nielubiany z wzajemnością, chociaż nie zna przyczyny tej antypatii z ich strony.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Wto Gru 19, 2017 2:42 am

Tristan oparł czoło o chłodną, spryskaną deszczem szybę autobusu i wbił spojrzenie w zasnute smogiem miasto za oknem, wydobywane z mroku przez mgliste światła latarni. Krajobraz ruszył nagle, a mężczyzna przymknął oczy, gdy migoczące światła odezwały się bólem w jego głowie. To był ciężki dzień. Ale ostatnio każdy taki był. Męczyły go migreny, które zdawały się nasilać, gdy miał styczność z magią.
Szkoda tylko, że gdy nie miał, zgiełk miasta ani trochę nie poprawiał sytuacji.
Było mu słabo. Blady, drżącymi rękami odkręcił owiniętą w papierową torebkę butelkę i pociągnął z niej solidny łyk. Prochy, które wziął godzinę temu, w ogóle nie działały. Miał tego wszystkiego dość.
Coraz częściej myślał, czy by nie wrócić na Szetlandy. Odwiedzić matkę, zrobić sobie przerwę od hałasu, samochodów, spalin i ludzi. Ale coś wciąż go tu trzymało i nie była to tylko praca, którą mógłby wykonywać w każdym innym miejscu na ziemi.
Frank znów nie będzie zadowolony, że tak późno wrócił. W dodatku lekko pijany. Nie wiedział, jak wytłumaczyć mu, że pójście do lekarza nic nie da, że już tego próbował, że przyczyna wcale nie była neurologiczna, że wszystko z jego organizmem było w porządku. Poza tym, Sterling nie ufał silnym lekom, a takie na pewno by dostał. Mieszały w głowie znacznie bardziej niż alkohol. Potrzebował swojej głowy. Była jego narzędziem pracy, pozwalała utrzymać niewielkie mieszkanie w kamienicy w Lambeth, w którym czekał na niego jego, najprawdopodobniej, zaniepokojony facet.
Detektyw zatoczył się, wychodząc z autobusu i zgiąwszy się w pół, oparł się oburącz o stojący tuż przy przystanku kosz na śmieci, z ochotą zwymiotowania. Zakręciło mu się jednak tylko w głowie i wcale nie zrobiło lepiej. Poczuł na swoim ramieniu dłoń jakiegoś zatroskanego przechodnia (to, że ktoś w ogóle się przejął, było niesamowite), ale odegnał go szybko. Niczego nie potrzebował bardziej, niż mniejszej ilości osób wokół. Tristan przetarł swoją zmęczoną, zmarniałą twarz i niemrawym krokiem ruszył przed siebie, pocieszając się, że jeszcze chwila, a będzie mógł rzucić się na swoją kanapę i zasnąć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Wto Gru 19, 2017 2:03 pm

Śliczna czarnowłosa istota, falująca przy każdym oddechu zarówno lokami, jak i swoim dekoltem, wyglądała tak, jakby planowała właśnie się rozpłakać. Wpatrywała się w stojącego przed nią blondyna wzrokiem zbitego szczeniaka, któremu ktoś nie tylko zrobił krzywdę, ale jeszcze zabrał ulubioną zabawkę.
W tym przypadku, zabawką był pewien wysoki Odwieczny, który czasami miał wrażenie, że robił się na to za stary. Ostatnimi czasy. Albo... Już od dawna. Nie wiedział.
Nie mógł być pewien, ale gdy wpatrywał się w załzawione oczy ślicznotki, czul wyłącznie zmęczenie. Spotkali się tylko dwa razy - liczył, że udało mu się znaleźć lokum dla siebie na więcej niż kilka dni - ale nie, oczywiście zaangażowanie emocjonalne przyszło szybciej, niż oczekiwał. Zawsze przychodziło szybciej. 
- No już, już, moja złota. Zasługujesz na kogoś lepszego, kto się tobą zaopiekuje. - Zamruczał łagodnie, obejmując ją lekko za delikatne ramiona i przytulił do siebie - a roztrzęsione ciałko przylgnęło do niego dokładnie, zupełnie tak, jakby próbowała przykleić się do niego i uniemożliwić mu ucieczkę.
Niedoczekanie. Przesunął jedną dłonią po jej głowie, delikatnie głaszcząc, próbując ukoić jej nerwy, by - gdy zniknie z jej oczu razem z magicznym naszyjnikiem - nie zdziwiła się, że ma zapłakaną twarz i napuchnięte oczy zupełnie bez powodu. Sprawnymi palcami pozbawił ją niewielkiego wisiorka, mrucząc ciepło, zapewniając, że wszystko z nią w porządku, że jest prześliczna i niesamowicie inteligentna (no, to akurat niekoniecznie było prawdą...) i że niestety, ale nic z tego nie będzie.
Wzmocnił uścisk na ramionach, delikatnie ją od siebie odsuwając i spoglądając na - już nie tak śliczną - twarzyczkę.
- Kochanie, weź się w garść. Zmaż to, jesteś piękna bez tych smug makijażu - szepnął łagodnie, śmiejąc się cicho, dźwięcznie. Wyjął z kieszeni opakowanie chusteczek i podał dziewczynie, czekając aż doprowadzi się do ładu - a gdy wreszcie zaczęła wyglądać jak człowiek i skupiła się na machinalnym czyszczeniu twarzy - to bezszelestnie zniknął w pobliskiej uliczce.
Dokładnie tej, w którą skręcił chwilę wcześniej pewien znajomy mu osobnik, którego szukał od kilku dni.
Tristan zapewne liczył, że udało mu się go wymazać ze swojego życia - niestety, wchodząc w relację z pewnym Odwiecznym, wplątał się jednocześnie w nieprzyjemną serię wydarzeń, której wyjątkowo nie zainicjował Elijah. 
A przynajmniej, tak mu się wydawało.
Pamiętał, że Roxi mówiła mu o Notiziere, do którego poszedł Lothar - który obiecał mu pomóc i odnaleźć źródło klątwy, która niszczyła mu życie. Zniszczyła mu życie. A Sterling nie wypełnił swojej przysięgi. Takich rzeczy się Odwiecznym nie robi, nie bez konsekwencji.
Zbliżył się do przechylonego, znajomo wyglądającego osobnika. Wszędzie poznałby ten płaszcz - mimo, że ostatnio widzieli się... Widzieli się... Kilka lat wcześniej...? Zapewne...? 
- Witaj. - Wymruczał na powitanie, z wyczuwalnym, kuszącym uśmiechem. Jak zawsze seksapil go wyprzedzał. - Zgubiłeś się, księżniczko?

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Wto Gru 19, 2017 3:35 pm

Myśli całkowicie zaprzątała mu potrzeba dostania się wreszcie do cichego, ciepłego mieszkania. Pozostałe były zagłuszone przez pulsujący ból, który palił go gdzieś za oczami, ściskał żołądek w supeł. Sunął smętnie wzdłuż ceglanej ściany jednej z kamienic, podpierając się o nią niemrawo. Nie podejrzewał, że ten dzień miał się stać jeszcze gorszym.
Jeszcze zanim usłyszał ten słodki głos, którego nie dało się pomylić z żadnym innym, zawartość jego ściśniętego żołądka podjechała mu do gardła, a on robił wszystko, byleby tylko została na swoim miejscu.
- Ja pierdolę - mruknął Tristan, zatrzymując się. Uniósł zmęczone spojrzenie oczu zagłębionych w jego zmarnowanej twarzy na znajomego, złotowłosego osobnika, którego silna, magiczna aura sprawiała, że miał ochotę zwymiotować się prosto na jego buty.
- Jeszcze tylko ciebie tu brakowało - rzekł, z trudem znów ruszając przed siebie. - Zostaw mnie.
Chciał jeszcze dodać kilka opryskliwych słów o tym, jak to ostatnim razem wyraził się wystarczająco jasno na temat zbliżania się do niego i jego bliskich, ale nie miał sił. Znów pociągnął zdrowy łyk z butelki, mając nadzieję, że jałowcowy alkohol rozluźni nieco to niewidzialne imadło, które zaciskało się na jego głowie. Może jednak silne, otumaniające leki nie były tak tragicznym pomysłem?
Nie łudził się, że Elijah zrobi to, czego od niego chciał. Nigdy nie robił. Mimo to Sterling nie zamierzał się dopytywać, po co tu był, do czego go potrzebował. Jego powody go nie interesowały i nie miał mu nic do powiedzenia. Wystarczyło mu problemów z Odwiecznymi do końca życia, a zwłaszcza z Thorstenem. Nie znał bardziej upierdliwego kolesia; ten należał jeszcze do tych, którzy przyciągali kłopoty jak magnes, a Tristan starał się ich unikać. Nie chciał znów być wciągnięty w jakieś boskie sprawy, które był pewien, że skończą się dla niego tragicznie. Zawsze się kończyły.
- Słuchaj, czegokolwiek chcesz, nie mam teraz na to siły - rzucił, siląc się na nonszalancję i drżącymi rękoma usiłując trafić kluczem w zamek w drzwiach. - Wróć kiedy indziej. Najlepiej nigdy. Znajdź sobie innego Notiziere.
Klucz jak na złość nie chciał wsunąć się w dobre miejsce, a on stał tam, coraz bardziej nerwowo próbując uwolnić się od obecności Odwiecznego. Niemal całym swoim ciężarem opierał się o stare, drewniane drzwi kamienicy, mając trudności z utrzymaniem pionowej postawy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Wto Gru 19, 2017 6:30 pm

Elijah uniósł jedną brew i rozejrzał się w teatralny sposób.
- Nie widzę tutaj nikogo oprócz naszej dwójki, księżniczko. - Pokręcił głową, cmokając wręcz z zasmuceniem, jakby ten fakt naprawdę był dla niego przykrością. Zachowywał się niczym aktor na scenie, który wystawiał bardzo skomplikowaną sztukę, która wymagała pełnego zaangażowania - zarówno odpowiedniej tonacji, doboru słów, jak i ruchów dłoni oraz całej sylwetki. Fakt, że jego dawny (dawny?) znajomy nie powitał go tryskając radością, nie był dla niego zbyt deprymujący. Ich ostatnie spotkanie (które pamiętał...) nie skończyło się najlepiej, a i sam Tristan nigdy nie był najbardziej radosnym osobnikiem, jakiego można było spotkać w promieniu wielu mil.
Odwieczny przekrzywił lekko głowę, obserwując poczynania mężczyzny z czymś na wzór zainteresowania badacza. Spokojnym, lekkim krokiem podążył u jego boku, prosto pod drzwi, z którymi zaczął się siłować mężczyzna. Z uprzejmym zainteresowaniem chrząknął, ignorując całą falę sugestii, że powinien przemieścić się w jakimś zupełnie przeciwnym kierunku, byle dalej od Dostrzegającego.
Zapanowała pomiędzy nimi na chwilę cisza - przerywana jedynie stęknięciami irytacji i bólu człowieka. Po dłuższej chwili nieśmiertelny wyciągnął dłoń i chwycił mężczyznę za ręce, zabierając mu klucze, zaraz lekko napierając na niego bokiem, by przesunął się na tyle, by ułatwić mu dojście do zamka.
- Niestety, ale nie mogę tego zrobić, Trissy. Musisz mi rozjaśnić pewną kwestię. - Wzruszył ramionami delikatnie, tonem będący mieszanką smutku, obojętności i standardowej, uwodzicielskiej nuty. - Świętujesz coś, że doprowadziłeś się do takiego stanu? - spytał luźno, podtrzymując konwersację, gdy zaczął samodzielnie walczyć z drzwiami.
Zamki nie były jego mocną stroną, dlatego pełne otworzenie drzwi wejściowych do nowego lokum Tristana zajęło mu dłużej, niż przeciętnemu człowiekowi - ale z drugiej strony, zrobił to znacznie szybciej i sprawniej niż gospodarz. Nacisnął klamkę z tryumfalnym "ha!", wpuszczając ich wreszcie do mieszkania - i zaraz łapiąc zsuwającego się znajomego za ramiona. Wbił w niego odrobinę skonsternowane spojrzenie, ponieważ z jego (ograniczonej) wiedzy wynikało, iż tak zmarnowani bywali jedynie osobnicy potężnie wstawieni, ale żadną siłą nie pasowało mu to do tych wiadomości, które o Notiziere posiadał. Z drugiej strony... Może jak zawsze po prostu zapomniał...
Odegnał nieprzyjemne myśli, wsuwając się do mieszkania i prowadząc za sobą towarzysza, wyglądającego jak śmierć na chorągwi - a przynajmniej do takich wniosków doszedł, gdy wreszcie zapalił światło w korytarzu.
Przymrużył oczy, zaskoczony siłą żarówki i widokiem, który go spotkał. 
- Łał... - mruknął zdumiony.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Wto Gru 19, 2017 8:48 pm

Tristan westchnął tylko głośno, ignorując "księżniczkę". Nie miał siły spierać się o tego typu bzdury. Chciał tylko usiąść na kanapie, łyknąć leki przeciwbólowe, zapić je ginem i zasnąć, mając nadzieję, że rano ból będzie znacznie bardziej znośny.
Choć usiłował zaprotestować, Elijah w tym momencie był od niego znacznie silniejszy i znacznie bardziej sprawny; Dostrzegający pozwolił więc mu wyręczyć go w otwieraniu drzwi i chociaż miał ogromną ochotę zaśmiać się, widząc jego nieudolność, był tylko wdzięczny, że nie postanowił użyć do tego jakiegoś magicznego sposobu.
- Nie jestem pijany - wybąkał tylko w odpowiedzi, wiedząc, że nic, co zrobi, nie zmusi Elijaha do odwrócenia się na pięcie i zostawienia go w spokoju. Pociągnął kolejny łyk z butelki. Jego zapewnienia dotyczące swojej trzeźwości nie miały pokrycia w rzeczywistości, ale jeszcze nie był pijany wystarczająco. Bycie ledwo podchmielonym nie układało do snu w pięć sekund, niezależnie od tego, jak bardzo pękała człowiekowi głowa.
Notiziere chciał ruszyć do przodu, jednak ogarnęła go nagła niemoc. Kolana ugięły się pod nim niespodziewanie i tylko silne ramiona nagabującego go mężczyzny powstrzymały go przed upadkiem. Zakręciło mu się w głowie.
Syknął, gdy ostre światło żarówki zakuło go w oczy, a ból rozsadzający czaszkę momentalnie przybrał na sile.
- Wyłącz to - wyjęczał, osłaniając się ramieniem przed światłem. Szary na twarzy i przelewający się przez palce, nie potrafiący trzymać pionu, wyglądał jak siedem nieszczęść. Czuł się, jakby już był jedną nogą w grobie.
Nagłe zamieszanie zwróciło uwagę Franklyna, kręcącego się do tej pory niespokojnie po salonie.
- Rany boskie! Co się stało? - zapytał wysoki, przystojny szatyn ukazawszy się w korytarzu i natychmiast ruszył do pomocy, przejmując zmarnowanego Tristana w swoje ramiona. Już chciał podziękować obcemu, że był łaskaw doprowadzić detektywa do domu, gdy zorientował się, że nieznajomy wcale nie był tak nieznajomy, jak mu się na początku zdawało.
- Ty... - jego oczy zwęziły się niebezpiecznie, a troska na twarzy została zastąpiona złością zmieszaną z odrazą. - Jak śmiesz się tu pojawiać? To twoja sprawka?
- Wynoś się - dodał jeszcze mocnym głosem i nie oglądając się, czy Elijah zastosował się do jego nakazu, zaprowadził niemal nieprzytomnego ukochanego do salonu, po czym usadził na kanapie i odebrał butelkę ginu.
- Frank... - zaprotestował niemrawo Sterling, ale ostatecznie nie miał sił się spierać. Sytuacja była wystarczająco napięta. Nigdy nie podejrzewał, że kiedyś znajdzie się w mieszkaniu z dwoma facetami, z których pierwszy zniszczył jego związek z tym drugim i musiał przejść przez naprawdę wiele, by osiągnąć to, co teraz mieli. Co gorsza Frank o wszystkim pamiętał - jedyna zaleta Elijaha, to, że wszyscy o nim zapominali, w tym wypadku absolutnie nie działała.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sro Gru 20, 2017 12:29 am

Odwieczny bynajmniej Tristana nie przekazał - nie, mężczyzna został mu odebrany przez całkiem sprawne i opiekuńcze dłonie należące do... No właśnie, do kogo? Osobnik prezentujący się kompletnie obco w oczach Elijaha ewidentnie go znał. Ba! pamiętał. To już samo w sobie było zdumiewające, a zarazem bardzo niepokojące. Czy to znaczyło, że był Odwiecznym? Czy może Dostrzegającym? Czy jego antypatia - wyraźnie słyszalna w głosie - wynikała z czegoś poważnego? Czy zemsta mogła wchodzić w grę?
Jasnowłosy sięgnął odruchowo do kieszeni, chwytając w dłoń znajomą rękojeść, zamknął za sobą drzwi, odłożył klucz na pobliską komódkę, zgasił światło na korytarzu i wreszcie przemieścił się za mężczyznami, bacznie wpatrując się w plecy nieznajomego znajomego. Wyczekiwał każdego niepokojącego ruchu, który mógłby zasygnalizować zagrożenie. Nie ufał mężczyźnie, który zaopiekował się Tristanem. Nie wiedział, czego się po nim spodziewać. Nie podobała mu się ta niepewność.
Cholerna klątwa, która cały czas, w każdej sekundzie, pozbawiała go niezbędnych elementów przeszłości. Nic nie wiedział, nic nie pamiętał, nic nie potrafił nawet instynktownie skojarzyć. Nic. Tabula rasa. Współlokator (?) Notiziere mógłby równie dobrze do tego momentu nie istnieć - a jemu nie zrobiłoby to wcale różnicy. Nienawidził tego. Nie cierpiał ciągłego, towarzyszącego mu poczucia zagrożenia. Niezależnie od tego, jak bardzo się starał żyć chwilą, ignorować swoją przypadłość, na którą nikt nie potrafił znaleźć rozwiązania, to cały czas do niego wracało. Było równie nieodłączne, co cień. W określonych warunkach żadne wspomnienia nie były istotne, nie były widoczne, było zupełnie tak, jakby nie istniały - ale później coś się pojawiało, jeden element, nawet niewielki, i znów widział swoje braki. Widział pustkę, dokładnie tak, jakby przed nim była. Czasami miał wrażenie, że widział w swoim odbiciu klątwę, która śmiała mu się w twarz, zniekształcała jego rysy twarzy. Bo czy istniała szansa, że pewnego dnia nie będzie pamiętał już niczego? Czy jeśli przestanie zdobywać nowe doświadczenia, ta wielka gumka do mazania wyczyści go całkowicie? Czy obudzi się i nie będzie wiedział nic, zmieni się w roślinę, taką samą, jak zwykli śmiertelnicy - tyle, że żyjącą wiecznie?
Nie lubił tych myśli. One powodowały, że ciężej było mu się skupić, dłonie zaczynały się trząść, a głos się łamał. Był pewien, że towarzyszyły mu cały czas - nawet, jeśli na chwilę o nich zapominał, powracały ponownie. Nie potrzebował potwierdzenia w postaci wspomnień - po prostu nie wierzył, by był aż tak nowatorski w pewnych kwestiach.
Zamknął i otworzył oczy, pospiesznie, próbując zmusić się do powrotu do rzeczywistości. Rozejrzał się pobieżnie, kątem oka, po mieszkaniu Dostrzegającego - ale nic nie zwróciło w nim jego uwagi. Salon jak miliony innych, a w nim trzech mężczyzn - jeden pijany, jeden nieśmiertelny i jeden... nieokreślony, ale najprawdopodobniej stanowiący zagrożenie.
Thorsten zacisnął dłoń mocniej, aktywując swoją mocą ukryty w rękojeści kryształ - który bardzo chętnie odpowiedział, gotów w każdej chwili na sygnał oznaczający jedno "zabij". Magiczne ostrze nie mogło przeszyć właściciela, ani niczego do niego należącego - dlatego niebieskie światło nie było widoczne z perspektywy mężczyzn posadzonych w pobliżu kanapy - ale było niewątpliwie wyczuwalne dla każdego, który wiedział czego szukać.
- Niewielkie "dziękuję" byłoby na miejscu. Doprowadziłem go tutaj w jednym kawałku i akceptowalnym stanie - powiedział spokojnie, dźwięcznie podkreślając trzy najważniejsze w tej wypowiedzi słowa. Przywołał przy tym na twarz uśmiech, zupełnie tak, jakby prowadził zwykłą, niezobowiązującą konwersację, a nie był gotów przeszyć magicznym ostrzem osobnika, który znajdował się - mniej więcej - w odległości pięciu kroków od Odwiecznego.
Na tę króciutką chwilę Tristan przestał być istotny, podobnie jak powód, dla którego Elijah w ogóle pojawił się na powrót w jego życiu. Zaraz jednak Notiziere znalazł się w centrum zainteresowania obojga mężczyzn - niezależnie od ich wzajemnej antypatii.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sro Gru 20, 2017 12:56 am

Detektyw z głośnym jękiem przyjął względnie pionową postawę na kanapie. Powiódł zmęczonym spojrzeniem podkrążonych oczu po twarzach Elijaha i Franklyna. Napięcie między nimi było niemal widoczne. Zupełnie go to nie dziwiło.
- To tylko ta cholerna migrena - wychrypiał, gładząc uspokajająco dłoń swojego partnera. Wargi Tristana wykrzywiły się w niemrawy półuśmiech, gdy mięśnie mężczyzny rozluźniły się nieco. Jego wzrok jednak wciąż ciskał pioruny w pełnego samozadowolenia Odwiecznego. Miał ochotę westchnąć, ale się powstrzymał. Też powinien tak reagować, jak Frank. Tymczasem nie był wystarczająco zdenerwowany i wrogo nastawiony. Powinien być na siebie wściekły.
Wszystko przez ból głowy. I alkohol. Nie miał nawet sił, by się złościć na kogoś, kto zrujnował mu życie. Kto odebrał mu dwie osoby, które kochał najbardziej na świecie i nieomalże pozbawił go szansy na bycie z trzecią. Związek ze Straudem był jedną z najważniejszych rzeczy, jakie miał. I nie zamierzał z niego tak łatwo rezygnować.
Jednak musiał coś zrobić w tej sytuacji. Niezależnie, jak nie czuł się na siłach, by zostać wplątanym w kolejny dramat Thorstena, musiał zareagować. Inaczej skoczą sobie do gardeł.
Nagle poczuł wyraźną, agresywną magię, która przepływała od boga. Najwyraźniej jego przeczucie się nie myliło. Notiziere uniósł na niego twarde spojrzenie. "Nie waż się" - mówiło. Może i pękała mu głowa, może i był trochę pijany, ale czy Elijah naprawdę sądził, że nie zauważy? Że mu na to pozwoli?
- Frank - zaczął powoli - mógłbyś nas na chwilę zostawić samych? Proszę?
Podniósł na niego swoje spojrzenie i posłał mu lekki uśmiech, ścisnąwszy delikatnie jego dłoń.
- Wszystko w porządku - dodał cicho swoim miękkim, ciepłym głosem. - Jest już późno. Dołączę do ciebie za chwilę.
Ciemnowłosy mężczyzna posłał mu pytające i zatroskane spojrzenie. Wahał się. Ostatecznie jednak prychnął i pocałowawszy Sterlinga w czoło, odwrócił się i zniknął za drzwiami sypialni. Dostrzegający westchnął głośno, podniósł się, jakby za chwilę miał umrzeć i sięgnął po odstawioną na bok butelkę.
- Musisz mu wybaczyć. Wciąż jest przekonany, że go z tobą zdradziłem - rzucił, siląc się na beztroski ton i starając się nie wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, usiadł z powrotem na kanapie. - Ale pewnie tego nie pamiętasz. A więc? Co mam zrobić, żebyś wywlókł wreszcie swój tyłek za drzwi?
Tristan był zmęczony. Zmęczony bólem, zmęczony tym, że nie mógł go ukoić, zmęczony Elijahem i jego problemami. Każde pojawienie się Odwiecznego oznaczało kłopoty. Tak było, za pierwszym, drugim i trzecim razem. I teraz też tak będzie. A mimo to był bezbronny. Nie potrafił się przed nimi ustrzec. Był w impasie - chciał czy nie, musiał wysłuchać tej złotowłosej szui. Miał cichą nadzieję, że skończy się na jednym, szybkim zadaniu - znajdzie mu coś albo kogoś, nikt inny nie będzie się wtrącał, a on po czterdziestu ośmiu godzinach będzie wolny. Przeczucie jednak mówiło mu, że nie miał na co liczyć.
Och, ile on by dał, byleby tylko Elijah wreszcie o nim zapomniał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sro Gru 20, 2017 6:29 pm

Prawdę powiedziawszy, Elijah nic nie sądził. Był wyłącznie zaniepokojony i gotowy do reakcji - bo życie już go nauczyło, że nie może sobie pozwolić na pełne rozluźnienie przy osobach, które były obdarzone magią. Z nieznanych (...szokujące) mu przyczyn znaczna część nadnaturalnych jednostek miała z nim wyraźny problem. Nie raz i nie dwa spotykał się z sytuacjami, które wiązały się z bezpośrednim zagrożeniem jego życia. Wolał dmuchać na zimne, szczególnie biorąc pod uwagę swoją przypadłość.
Mimo to, pozwolił swojej mocy się rozwiać - skoro Notiziere uznał swojego towarzysza za bezpiecznego, on zaufał jego ocenie sytuacji. On w końcu znał ich obu - na pewno wiedział lepiej. Odwieczny mimo wszystko chętnie by dowiedział się, jaka konkretnie przyczyna spowodowała antypatię do niego u... Kochanka Tristana?
Zazdrość delikatnie zakuła Thorstena. Dopóki ten typek nie zdobył całej uwagi i dotyku jasnowłosego, do tego momentu był mu obojętny. Gdy jednak doszło miękkie spojrzenie i pogłaskanie, coś w nieśmiertelnym zawarczało z irytacją. Zupełnie tak, jakby uznawał szatyna za konkurencję...
Fascynujące.
Odprowadził oddalającego się mężczyznę wzrokiem, jednocześnie instynktownie zmniejszając odległość pomiędzy sobą, a Dostrzegającym. Tak, żeby mógł w razie czego go złapać i oszczędzić spotkania z podłogą (bądź jakimś meblem).
Zaraz jego uwaga spoczęła na powrót na wymęczonym mężczyźnie. Uniósł brew wysoko.
- A zdradziłeś? - spytał z zaciekawieniem, przekrzywiając głowę i przesuwając uważnym spojrzeniem po blondynie, jakby szukał jakiś ewidentnych oznak wspólnej nocy. Pokręcił głową przecząco. - Nah. Nie byłbyś wtedy z nim. - Zawyrokował zaraz ze spokojem i posłał gospodarzowi psotny uśmiech.
Usilnie starał się ukryć niesmak, który zaistniał po tym drobnym "prztyku". Tak, oczywiście, że nie pamiętał. Niby czemu miałby?
Sięgnął po krzesło, obrócił je oparciem w stronę towarzysza i usiadł na nim w rozkroku, przybierając wreszcie poważniejszą minę i oddalając swoje zdenerwowanie.
- Obiecałeś pomóc mojemu przyjacielowi, Odwiecznemu. - Zaczął wreszcie. Rzadko kiedy w jego głosie brakowało tych figlarnych nutek, które zdawały się prowokować do wspólnych chwil szaleństwa - ale kuszącej dźwięczności pozbyć się nie mógł. - W sobotę w nocy zmarł.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sro Gru 20, 2017 9:18 pm

Nie trzeba było być dostrzegającym, żeby poczuć wzajemną niechęć, jaką żywili do siebie Franklyn i Elijah. W przypadku tego pierwszego było to całkowicie zrozumiałe, a w przypadku drugiego... Cóż, Tristan nigdy nie do końca rozumiał Odwiecznego, dawno też przestał próbować. Już od ich pierwszej współpracy postanowił trzymać się od niego z daleka i, jak widać, w ogóle mu to nie wychodziło.
Detektyw przewrócił oczami.
- Skąd wiesz? - prychnął tylko w odpowiedzi, popijając gin. Nie potrafił wyobrazić sobie tej sytuacji, ale wkurzała go postawa Thorstena. Taki pewny siebie. Gdyby jednak rzeczywiście zdradził z nim Franka, a Odwieczny by o tym zapomniał, Sterling udusiłby go gołymi rękami. Najprawdopodobniej na niewiele by się to zdało, ale przynajmniej byłaby satysfakcja.
Były momenty, w których współczuł Elijahowi jego przypadłości. Wyobrażał sobie, jak trudne to mogło być. Niekończący się Alzheimer. Przecież mógł nie pamiętać całych setek lat, z dnia na dzień zapomnieć miłość swojego życia. Zaraz jednak przypominał sobie wszystko, przez co musiał przejść z jego powodu i współczucie rozmywało się jak poranna mgła. Wolał zbyt wiele o nim nie myśleć, nie chciał go rozumieć, poznawać. Nie zamierzał przywiązywać się do tak kłopotliwego typa. Wystarczyło mu już, że zawsze, czy tego chciał, czy nie, Elijah znajdował jakiś sposób, by wplątać go w trudne sytuacje, kończące się źle i to głównie dla niego samego.
Gdy tylko usłyszał o Odwiecznym, któremu miał pomóc, mina Tristana zrzedła jeszcze bardziej, a pijacka nonszalancja ulotniła się gdzieś nagle. Jego oczy rozszerzyły się w niedowierzaniu.
- Lothar...? - zapytał, jakby chcąc się upewnić, że to na pewno o niego chodziło. Nie, to nie możliwe. To nie mogła być prawda. Czyżby w końcu powiodła się jedna z jego wielu samobójczych prób?
- Jak... Jak to się stało? - przełknął ślinę, a jego oczy wypełniły się szczerą troską.
- Co ja mam do tego? - dodał już znacznie ciszej. Nie zdołał mu pomóc, choć obiecał. Nie znalazł sposobu na zdjęcie klątwy. Był bezradny. Jego żołądek ścisnął się ponownie, gdy uświadomił sobie, że już nigdy nie zobaczy tych jedynych w swoim rodzaju, odrobinę przerażających i dziwnie hipnotyzujących oczu, nie usłyszy tego aksamitnego głosu.
Zalała go fala wspomnień, a jedno z nich przyprawiło go o wypieki na twarzy, o które, miał nadzieję, Elijah posądzi wypity alkohol.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Czw Gru 21, 2017 12:18 am

Odwieczny milczał, obserwując siedzącego przed nim mężczyznę. Śledził wszystkie emocje, które pojawiały się na jego twarzy, które dźwięczały w tym przyjemnym, zachrypniętym głosie, słuchał wypowiedzianych słów i... czekał. Wiedział, że ufał Dostrzegającemu. Łączyła ich historia - taka, której w większości nie pamiętał, przez którą jasnowłosy nie pałał do niego sympatią, ale... Wspólna. Gruntująca ich relację i upewniająca go, że co by Notiziere o nim nie myślał, nie zadziałałby na jego szkodę.
Ale jednak... Lothar nie mógł powiedzieć tego samego. Chociaż, sądząc po zaskoczonej reakcji Sterlinga, ten w jego śmierć nie był zamieszany. Raczej się przejął, nawet zasmucił, niż ucieszył. To napawało Elijaha pewną nadzieją. Tylko ten... Rumieniec? Czy to była naturalna reakcja ciała zmęczonego migreną i alkoholem? I... czy na pewno to była migrena? Może zapijał poczucie winy?
Odwieczny milczał, wahając się. Wiedział, że było tę niepewność po nim widać. Gdyby znał łączącą ich historię, całą, w szczegółach, być może by tego nie rozważał. Może uznałby takie podejrzenie za śmieszne. A może za oczywistą oczywistość?
Przetarł twarz dłońmi, na chwilę ukrywając rozdarte i zmęczone spojrzenie. Musiał się czegoś trzymać. Czegokolwiek. Nie mógł kwestionować wszystkiego, bo oszaleje.
Czasami miał wrażenie, że to już się stało.
- Nie wiem, jak zmarł. Po prostu... Poczuliśmy to. Nikt tego nie widział. - Zawahał się lekko, znów pokazując zmęczoną twarz, w której pojawiło się przygnębienie. - A przynajmniej tak mi się wydaje. Słyszałem, że to pierwsza śmierć Odwiecznego od stu lat. Nie wiem... Nie mogę porównać, czy poprzednio było tak samo. - Wzruszył lekko ramionami, zawieszając głos, walcząc z niechęcią w pokazywaniu swojej słabości. Podniósł spojrzenie na mężczyznę. - Ale nie żyje przez klątwę, a skoro tak się stało, ktoś ją na niego rzucił. Celowo. I była mocna. Teraz... Musimy się dowiedzieć kto. -
...Póki jeszcze o tym pamiętam.
Przez jego pierś przeszła fala bólu na myśl, że niedługo Lothar nie będzie dla niego istniał. Już nie pamiętał części (zapewne większości) ich wspólnej przeszłości... A każda kolejna minuta, każda kolejna sekunda pozbawiała go kolejnych wspomnień. Nieprzyjemne uczucie, które ogarnęło go w momencie śmierci Odwiecznego, pobratymca, informujące wszystkich o zniknięciu jednego z nich, też zniknie. Cała osoba, którą uznał za przyjaciela, wyparuje z jego życia - całkowicie, na dobre.
Jak setki innych. Może miliony? Może miliardy?
Przełknął z trudem ślinę i zmusił się do skupienia na powrót spojrzenia, które uciekło gdzieś w trakcie tych rozważań w bok.
- Obiecałeś mu pomóc. Ten, kto mu to zrobił... musi ponieść karę. - Próbował zachować swój codzienny, lekki, ale stanowczy ton głosu, ale ten wyraźnie się załamał. Chrząknął, przeczesując dłonią włosy i uciekając na bok spojrzeniem.
Tym razem nie wparował bezczelnie w życie śmiertelnika, domagając się jego pomocy, nie bacząc na jego życie i wplątując w swoje problemy. To znaczy tak, teoretycznie dokładnie tak zrobił, ale w praktyce... Wszystkie kłopoty zaczęły się dla Dostrzegającego wcześniej, a sam Thorsten nie był w nie zamieszany.
Teoretycznie.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Pią Gru 22, 2017 1:16 am

Nie wiedział, co łączyło Elijaha z Lotharem, ale po jego minie wnioskował, że śmierć Odwiecznego nim wstrząsnęła. Sam nie był mniej zaskoczony. Mimo że właściwie nie był do końca pewien, kim był dla niego Lothar, wieść o jego śmierci wyraźnie dotknęła Tristana. Choć nie znał go za dobrze, czuł, że byli blisko. Uczucie to było tak przedziwne, jak silne. Pamiętał, że wystarczyły niecałe dwie doby, by się do niego przywiązał, by był gotów pomóc mu walczyć z przeciwnościami losu. Nie wiedział czemu. Być może dlatego, że sam był wtedy w dołku? Że chciał się poczuć potrzebny? Jednak bez względu na to, co ich do siebie zbliżyło, na to, jak niewiele czasu ze sobą spędzili, Sterling odczuwał w sercu wyraźną, martwą pustkę, a smutek ściskał mu żołądek.
Notiziere tym razem nie wytknął Elijahowi braku pamięci. Zamiast tego tylko potrząsnął przed nim butelką, niemo proponując, by i on sobie ulżył. Może nie chciał go w swoim życiu, ale nie był okrutny. W swojej wrodzonej empatii chciał wspomóc Odwiecznego, nie jeszcze bardziej go skrzywdzić. Owszem, uważał go za kłopoty i powód każdej klęski w swoim życiu, czasem wręcz nienawidząc szczerze, ale... Wiele razem przeszli. I mimo wszystko go lubił, przynajmniej do momentu, w którym ktoś bliski cierpiał przez tę niebezpieczną relację.
- Kiedy szukaliśmy źródła klątwy, nic nie znaleźliśmy. Każdy trop kończył się ślepym zaułkiem. Na nic ci się nie przydam - zaprotestował niemrawo Dostrzegający, jednak w jego oczach było widać, że podjął już decyzję. Że pragnął, by sprawiedliwości stało się zadość. Że Lothar był mu wystarczająco bliski, by bez wahania podążył za jego zabójcą.
- W pewnym momencie po prostu powiedział, że to zbyt niebezpieczne. Żebym trzymał się od niego z daleka. I odszedł - dodał ciszej, zapijając ból głowy i serca. - A teraz... Spójrz na mnie. Do niczego się nie nadaję. W niczym nie mógłbym ci pomóc.
Jego przelotny kochanek miał wyjątkowy dar do ulatniania się. Najpierw Tristan go nie szukał. Był wściekły. Czuł się porzucony. Gdy w końcu uświadomił sobie, że od początku do końca ich relacja miała być tylko chwilową odskocznią od rzeczywistości, że nigdy nie liczył na więcej, jednak przez dumę postanowił się boczyć, było już za późno. Lothar zatarł za sobą każdy ślad, rozpływając się w powietrzu. Nawet tak dobry Notiziere jak Sterling nie mógł go znaleźć.
A potem się poddał. Już nie szukał.
Owładnęło go nagłe poczucie winy, którego nie mógł pohamować. Wypity alkohol uderzał w tętnice, mieszając w głowie, sprawiając, że mężczyzna nie mógł utrzymać kontroli nad własnymi odruchami. Jego oczy zaszkliły się nagle, co skrupulatnie zatuszował, ukrywając twarz w dłoniach. Gdy w końcu jego gardło przestało płonąć szaleńczo, uniósł spojrzenie oczu człowieka, który przeszedł przez wiele.
- Pomogę ci - wymamrotał. - Jestem mu to winien.
Nie wiedział, jak miałby poradzić sobie z tymi bólami głowy, które tylko nasilały się, gdy korzystał ze swoich zdolności, gdy stykał się z silną magią - a nie wątpił, że w tym wypadku tak będzie. Tristan nie mógł wciąż chodzić pijany albo otumaniony silnymi lekami. Mimo to chciał zrobić wszystko, by pokonać te trudności. Musiał. Inaczej nigdy by sobie nie wybaczył.
Ktoś przez niego zginął.
W tym momencie pozazdrościł Thornstenowi tego, że nie pamiętał nie tylko ich pierwszych spotkań, ale także ich konsekwencji. W szczególności ich konsekwencji.
On też chciałby zapomnieć. Tymczasem będzie musiał się z nimi zmierzyć. Odpokutować. Niezależnie, jak cierpiał. Niezależnie, jaka była jego kondycja. Musiał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Pią Gru 22, 2017 6:58 pm

Sterling był rozdarty - przez jego twarz przewijało się tyle skomplikowanych emocji, których Odwieczny nie potrafił wyjaśnić, że czuł się przez chwilę nie na miejscu. Zupełnie tak, jakby jego przypadłość pozbawiała go prawa do przebywania w towarzystwie osoby, którą wspomnienia prześladowały. Doświadczenia blondyna, przez fakt, iż należały już tylko do niego, czyniły je intymnymi.
Thorsten podniósł się i chwycił butelkę, wcale nie z zamiarem napicia się z niej, a po prostu odebraniem towarzyszowi - który z sekundy na sekundę wyglądał na coraz bardziej zmizerowanego i wymęczonego życiem. Nie przerywał krótkich monologów mężczyzny - bo i po co? Nie miał nic do dodania. Nie chciał się z nim o to kłócić, widział też, że za każdą kolejną wypowiedzianą sylabą czaiły się skomplikowane uczucia, które prowadziły do zupełnie różnych decyzji. Elijah nie potrafił stwierdzić, jaka będzie konkluzja tego wywodu - czy ostatecznie Tris zdecyduje się mu pomóc, czy nie.
Wiedział jednak, że on sam nie mógł tracić czasu. Każda kolejna minuta zbliżała go do momentu, w którym Lothar zniknie w mrokach niepamięci - i wtedy cała misja straci sens. Notiziere zapewne potrzebował czasu, spokoju, możliwości namysłu w ciszy i bez napięcia oraz migreny. Wszystkiego, czego świat nie mógł mu zaoferować. Czego Odwieczny nie mógł mu zaoferować.
Nieśmiertelny przesunął spojrzeniem po siedzącym mężczyźnie. Przypominał cień człowieka, do tego taki pozbawiony nadziei na lepsze jutro. Zapewne on wyglądał podobnie. Ale, jeśli Dostrzegający do niczego się nie nadawał, to gdzie to plasowało boga pozbawionego pamięci, świadomości o swoim darze, tracącego poczucie realności? Ludzie z Alzheimerem miewali chociaż przebłyski - on, raz zapomniawszy, nie miał co liczyć na powrót wspomnień. Zupełnie tak, jakby miał w swojej głowie czarną dziurę, która wsysała wszystko i nigdy nie oddawała.
Podniósł się ponownie z krzesła, odstawiając alkohol na pobliski stolik i sięgnął w stronę Tristana, kładąc mu delikatnie dłoń na ramieniu. Na jego twarzy zagościł niewielki, ale ciepły uśmiech. Taki, który mówił, że wszystko będzie dobrze. Taki, który wspominał cicho o wygodnym łóżku, ale też wspólnych doświadczeniach, które - czego by nie mówić - dzielili. Trissy nie był w tej beznadziei sam.
- Cieszę się. Poznałeś go już w jego stanie, łatwiej będzie ci odnaleźć jego ostatnie ślady. A potem... - Zawiesił się na chwilę, wzruszając lekko ramionami, zabierając z powrotem dłoń i uśmiechając się smutniej. Nie wiedział, co miałby dodać. Nie pamiętał już zapewne większości umiejętności Notiziere. Zapewne na okrągło je zapominał. Kojarzył, że wiązały się z zawodem Sterlinga - detektywem - i światem magicznym, ale... Szczegóły były mu nieznane.
Pewnie kolejny raz o nich zapomniał.
Przetarł ponownie twarz, próbując pozbierać myśli i wyjść z tego ciężkiego, zrezygnowanego myślenia.
- Kiedy? - spytał tylko. Najistotniejsze pytanie w jego przypadku.
Mógł zapomnieć w każdej chwili o swoim celu - gdyby Dostrzegający grał na zwłokę, bez wątpienia nie potrzebowałby wiele pomocy w wywinięciu się przed wypełnieniem danej obietnicy. Wystarczyło tylko zaczekać - a problem by zniknął.
Puff, i nie ma, nigdy go nie było.
- Pewnie... Pewnie chcesz odpocząć. - Zreflektował się nagle, podnosząc wzrok znów na gospodarza. Uśmiechnął się niemrawo, powoli wracając do tej maski, którą na chwilę opuścił. Kokieteria i czar wracały na swoje miejsce, razem z radosnym podejściem do życia.
Albo przynajmniej jego dobrą ułudą.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sob Gru 23, 2017 3:17 pm

- Och, daj spokój... - mruknął mężczyzna, kiedy Odwieczny odebrał mu butelkę. W jego głosie nie było jednak przekonania; już doprowadził się niemalże do stanu, do którego dążył. Głowa nie bolała tak bardzo, choć pokój wirował wokół niebezpiecznie. Westchnął więc tylko i opadł na oparcie kanapy, znów zatapiając się we wspomnieniach.
Z jednej strony zazdrościł Elijahowi tej nieznośnej lekkości bytu, z drugiej zaś wiedział, że były to tylko pozory. Że tak naprawdę brak wspomnień ciążył równie mocno, co zbyt duża ich ilość. Ale co z tego, że zapominał także dobre rzeczy? Sam Tristan już niemalże nie pamiętał tych jasnych, ciepłych momentów - wszystkie zostały pochłonięte przez czarne dziury mrocznych, smutnych doświadczeń, wysysających z niego resztki radości i szczęścia.
W żadnym calu nie przypominał siebie sprzed dziesięciu lat. Był nieco zaniedbanym, zapadniętym w sobie człowiekiem, gnącym się pod ciężarem doświadczeń, przez które nikt nie powinien przechodzić. Człowiekiem kurczowo trzymającym się tej resztki dobrych rzeczy w jego życiu, chwytającym każdy szczęśliwy moment ze strachem i desperacją, jakby miał już być tym ostatnim. Żyjącym w niepewności i obawie, że lada dzień wszystko, co mu pozostało, zostanie odebrane. Człowiekiem zgorzkniałym i zrezygnowanym, który by powrócić przynajmniej do cienia beztroskiego, pogodnego siebie potrzebował absolutnego poczucia bezpieczeństwa, a przy najmniejszym zagrożeniu zamykał się w sobie, chowając najbardziej intymną cząstkę swojego ja, której mimo wszystko udało się przetrwać, gdzieś głęboko, tak, aby nawet on sam miał problem z odnalezieniem jej.
Sterling powstrzymał się przed pytaniem, jaki był Lothar zanim rzucono na niego klątwę. Zacisnął tylko wargi w wąską linię, aż zbladły. Nie tylko podejrzewał, że Elijah tego nie pamiętał, więc roztrząsanie tego nie tylko nie było na miejscu, ale też nie przyniosłoby niczego konstruktywnego, jak również był pewien, że nawet jeżeli jeszcze tak nie było, widmo zapomnienia wisiało nad nim nieodwołalnie.
- Jak najszybciej - powiedział więc, zdając sobie sprawę z tego, że im dłużej zwlekają, tym trudniej będzie coś zdziałać. Jego stan nie miał tu nic do rzeczy; podejrzewał wręcz, że nie poprawi się w najbliższej przyszłości, czekanie zatem niczego by nie naprawiło. Musiał przezwyciężyć przeciwności, nie było innej drogi.
- Przyjdź jutro - dodał Tristan, pocierając czoło i oczy znużonym ruchem. Był zmęczony. Tak bardzo zmęczony. Ale nie senny. Był zmęczony życiem, spiętrzającymi się problemami i przeszłością, która nie chciała zostawić go w spokoju. Która nieustannie goniła go, znajdowała i przypominała o sobie w najgorszych możliwych momentach. Był zmęczony tymi wszystkimi rozdziałami swojego życia, które pragnął zamknąć, a nie mógł. Zmęczony tym, że gdy tylko myślał, że ma już coś za sobą, niedługo okazywało się, że wcale tak nie było. Zmęczony tym, że nieustannie musiał rozdrapywać stare rany, uniemożliwiając im zabliźnienie się.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sob Gru 23, 2017 9:14 pm

Odpowiedź gospodarza wyciszyła coś w Thorstenie. Uspokoiła go. Świadomość, że już niedługo wezmą się do roboty, że Notiziere nie potrzebował przekonywania i perswazji, że przejął się całą sytuacją równie mocno, co Elijah... To wszystko ukoiło ból, który pulsował w jego piersi na myśl o przeszłości - i nieuchronnym nadejściu przyszłości, wraz z całym bagażem doświadczeń. Istniała szansa, że znajdą zabójcę Lothara zanim on zapomni o swoim przyjacielu.
Mimo to...
Uśmiechnął się słabo i z rezygnacją, podnosząc powoli z krzesła. Będzie musiał znowu znaleźć sobie lokum na noc. Kolejny raz czarować i udawać przystojniaka, który nie boryka się z problemami nieśmiertelności. Zaliczyć jakąś chętną panienkę... Albo pana... Albo oboje... I cieszyć się chwilą, póki trwała.
Dlaczego to trafiło Lothara, a nie mnie? - To nie była myśl, której mógł pozwolić zakiełkować. Ją musiał jak najszybciej zapomnieć. Inaczej... Naprawdę miałby problem ze swoją przyszłością i stanem psychicznym.
Czy już oszalałem, czy jeszcze nie?
- Oczywiście. Odpocznij trochę. Nie zmęcz się za bardzo przy... - Skinął lekko głową w stronę drzwi, za którymi zniknął kochanek Tristana. Puścił do niego oko. - Będziesz potrzebował energii na nasze późniejsze... Zajęcia. - Roześmiał się cicho, znowu wyciągając dłoń i klepiąc go lekko po ramieniu. Delikatne ukłucie zazdrości stłumił.
A może to nie była zazdrość, a zraniona męskość? W końcu... Znał Dostrzegającego już... dużo... lat i wciąż go nie zaliczył? To było nietypowe.
Przynajmniej tak mu się wydawało.
W zasadzie nie mógł tego jednoznacznie stwierdzić, może jednak nie sypiał z każdym? A może coś pomiędzy nim a Sterlingiem zaszło i dlatego nie wylądowali razem w łóżku - i nigdy nie wylądują?
Chociaż, gdy tak patrzył na jego zmęczoną twarz, to miał wrażenie, że jednak kilka namiętnych chwil bardzo by mu pomogło. Czyżby ten jak-mu-tam nie zajmował się odpowiednio swoim partnerem?
Do Odwiecznego nagle dotarło, że zawiesił się, stojąc w salonie u człowieka, który za nim nie przepadał i który dosłownie chwilę wcześniej zasugerował mu, że powinien wyjść. A on stał, z dłonią na jego ramieniu, rozmyślając o jakichś głupotach.
Zamrugał, pokręcił lekko głową i poszerzył uśmiech.
- No, pójdę już. Do jutra - mruknął, obracając się na pięcie i zmierzając do drzwi wejściowych - a przynajmniej takie było jego założenie, ponieważ nagle znalazł się w kuchni, nie do końca pewien, dlaczego skręcił akurat w lewo... I gdzie w zasadzie powinien przejść.
Chrząknął nerwowo, cofając się i skręcając w przeciwną stronę.
Miał ochotę zapaść się pod ziemię - ale zabił to uczucie w sobie natychmiast, zmuszając do zignorowania zawstydzenia. Nie było jego winą, że tracił w tak różnoraki sposób pamięć. A może po prostu źle skręcił? Przecież wiedział, w jakiej byli dzielnicy i w jakim mieście.
Tak, na pewno po prostu źle skręcił.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sob Gru 23, 2017 10:09 pm

Prychnął, słysząc radosny ton Elijaha. Dostrzegający zazdrościł mu tej zdolności zachowania przynajmniej pozorów beztroski, choć borykał się z poważnymi problemami. Nie miał pojęcia, jak on to robił i żałował, że sam tak nie potrafił. Oszczędziłoby mu to tych zatroskanych spojrzeń Franka i pełnych pogardy min innych ludzi. Może w końcu sam by się przekonał do tego, że pogodził się z przeszłością, gdyby tak dobrze mu szło udawanie tego. W końcu kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą - Tristan też chciałby się oszukać. Uwierzyć w to, że wszystko było w porządku, albo że wszystko będzie dobrze.
Przewrócił oczami i delikatnie, ale stanowczo zdjął ze swojego ramienia dłoń Odwiecznego. To, że zgodził się mu pomóc nie oznaczało, że zostali kumplami. Wciąż go nie cierpiał i obwiniał za wszystkie swoje kłopoty.
- Nie pozwalaj sobie - wymamrotał, starając się przybrać groźną minę. Uzyskał zamiast tego ledwie efekt pijackiego spojrzenia spode łba, który mógłby uchodzić za co najwyżej śmieszny.
Sterling wydął wargi, patrząc na zamyślonego mężczyznę. Nie posiadał daru czytania w cudzych umysłach, ale wyraźnie wyczuwał, że to by mu się nie spodobało.
- Idź już - burknął więc tylko i odprowadził Elijaha niechętnym spojrzeniem prosto do... Kuchni? Westchnął głośno, przykładając dłoń do twarzy w pełnym zmęczenia i zrezygnowania geście. Niebywałe. Nie wierzył, że Odwieczny zapomniał układ mieszkania ledwie kilkanaście minut po tym, jak do niego wszedł. Tristan podniósł się z trudem i natychmiast chwycił oparcia kanapy, jakby bojąc się, że upadnie, by po chwili (gdy pokój przestał wirować szaleńczo), ledwo utrzymując pion, wrócić do sypialni. Tam mocował się chwilę sam ze sobą, usiłując uwolnić się ze wszystkich ubrań i gdy już się mu to udało, a hałas, którego narobił, obudził Franka, wreszcie mógł wtulić się w jego silne, ciepłe ramiona i próbować zapomnieć o wszystkim, co się stało tego dnia, mając nadzieję, że gdy rano wstanie, cały ten bałagan okaże się tylko snem.

Poranek okazał się nie być aż taki cudowny, ale wciąż lepszy niż potworny wieczór, który niestety był prawdą, objawiającą się zabójczym kacem. Uśmiechnął się, gdy obudził go lekki pocałunek jego ukochanego. Choć go suszyło i w głowie wciąż nieco mu wirowało, przy okropnej migrenie była to ledwie subtelna niedogodność. Atmosfera szybko się podgrzała, gdy usta mężczyzn szukały się wzajemnie. Tristan potrzebował ekspresowej poprawy humoru i rozładowania całego stresu, któremu winien był nikt inny, a Thornsten.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Nie Gru 24, 2017 12:19 am

Auć.
Ta wyczuwalna antypatia bolała. Zachęcała do jak najszybszego zwinięcia się z terenu nienależącego do Thorstena - a jednocześnie potwierdzała, że część ich wspólnych przeżyć nie mogła być dobra dla Dostrzegającego. Coś, czego jasnowłosy nie pamiętał, wpłynęło na ich relację. Może dlatego nigdy nie wylądował z nim w łóżku?
Skąd mógł to wiedzieć? Pretensje za coś, czego nie pamiętał, wydawały mu się nie na miejscu.
Przy drugim podejściu już trafił do właściwych drzwi - a potem na ulicę, prosto w objęcia chłodu i deszczu. Owinął się dokładniej płaszczem, mrucząc pod nosem serię przekleństw, podnosząc kołnierz, by ochronić chociaż częściowo gardło i twarz. Nieśmiertelność może i (nieniemal) uniemożliwiała mu śmierć, ale bycie wiecznie przeziębionym nie należało do najlepszych sposobów spędzania czasu. Nie wtedy, gdy istniało tyle innych rozrywek, z których większość była dla niego nowością - a przynajmniej dokładnie tak mu się wydawało, dzięki uprzejmości dziury w jego głowie.
Nim odszedł całkiem od mieszkania Notiziere, wyciągnął z kieszeni długopis i napisał na przegubie adres zamieszkania blondyna. Tak na wszelki wypadek. Potem wreszcie oddalił się w kierunku bliżej nieokreślonym, szukając sobie miejsca na spędzenie nocy. Takiego, które nie będzie zbyt daleko, ale jednocześnie zapewni mu odrobinę rozrywki. Nie próbował analizować mijanych miejsc - zdał się na swój instynkt, mijając obojętnie dwa kluby, do których zapraszały urocze panny z kolorowymi parasolami w dłoniach. Zignorował również otwarty wciąż pub wypełniony ludźmi i zejście do piwnicy, sugerujące nieśmiało konotacje z klubem BDSM lub burdelem - czyli brak jakichkolwiek ewidentnych oznak, że coś zakazanego mogło się tam mieścić.
Nogi Odwiecznego zaprowadziły go do stacji metra - a potem w stronę wiszących wciąż automatów telefonicznych, przy których stał młody, przystojny brunet, posiadający najprawdopodobniej latynoskie korzenie. Od tył prezentował się smakowicie - w dobrze dobranym garniturze i spodniach jego sylwetka (i tyłek) przypominała idealny trójkąt, taki który rozpoczynał się szerokimi, męskimi barami, a kończył na wąskich biodrach i długim, apetycznym penisie. Przez ciało nieśmiertelnego przebiegł delikatny dreszcz, gdy zbliżał się do swojej zwierzyny, pożerając ją wzrokiem - i jednocześnie zastanawiając się, gdzie u licha ten człowiek zgubił swoją kurtkę, ponieważ w podziemiach nie było specjalnie cieplej niż na świeżym, miejskim powietrzu.
- Wszystko w porządku? - spytał melodyjnie, zatrzymując się odległości wyciągnięcia ramienia, unosząc z powrotem wzrok na samą górę, zatrzymując go prosto na kręconych włosach przystojniaka. Gdy ten się obrócił, twarz nieśmiertelnego wygięła się w uśmiechu.
Idealnie.
- Teraz znacznie lepiej - odparł przyjemnym basem nieznajomy, pozwalając ślicznie różowym ustom ułożyć się w figlarny uśmiech. - Chwilę temu zastanawiałem się, dlaczego przysnąłem na peronie i jakiś pajac ukradł mi kurtkę... Ale już wiem. - Zaśmiał się, a coś w ciele jasnowłosego aż zamruczało na ten dźwięk.
Och, zdecydowanie musiał dostać się tej nocy do jego łóżka.
- Myślę, że to szczęśliwy zbieg okoliczności. - Elijah potwiedził. - Czy o tej porze jeszcze dotrzesz do siebie, czy tak jak ja zostałeś uziemiony?
- Zdefiniuj uziemiony. - Puścił do niego oko brunet.
Bardzo słuszna uwaga...

Niezbyt często Odwieczny budził się w łóżku w hotelu samotnie, przyjemnie rozluźniony, ale też pozbawiony towarzystwa, które zdobył kilka godzin wcześniej - i całkiem nieźle zapracował sobie na chociaż zamówienie śniadania. To jednak był jeden z tych poranków - nie całkiem zabawnych, przypominających o tym, że każdy człowiek, który spotkał go na swojej drodze i nie miał w sobie (ani przy sobie) pierwiastka magii, tracił o nim wspomnienia zaraz po tym, jak tracił go z oczu.
Nie dość, że on sam zapomniał, to inni też o nim zapominali.
Przetarł twarz dłonią, usiadł na łóżku, a potem rozejrzał się w poszukiwaniu swojego ubrania. Westchnął ciężko. Hotel nie był może najgorszy, ale nie prezentował się też wspaniale. Odwieczny nie lubił tych obcych, pozbawionych intymności i prywatnych przedmiotów przestrzeni. Przypominały mu, że nie miał swojego miejsca. Że całe jego życie było samotną tułaczką.
Pozbierał się i wyszedł bez śniadania, szybko zmierzając w stronę przystanku autobusowego, na którym wysiadł ze swoim jednonocnym kochankiem poprzedniego wieczora. Był umówiony z Dostrzegającym i nie mógł pozwolić, by bardziej się spóźnił - musiał wykorzystać pamięć o przyjacielu, póki jeszcze była.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Nie Gru 24, 2017 2:00 am

Serce mu waliło, gdy gorączkowo szukał ust ukochanego, którego dłonie błądziły po ciele Tristana, co przyprawiało go o szybszy oddech. Jego myśli i troski gdzieś uciekały, Frank miał całą jego uwagę, a Dostrzegający upajał się jego zapachem, ciepłem ciała, jego bliskością. Ich języki splatały się ze sobą coraz bardziej desperacko, budząc drzemiącą gdzieś w nich namiętność, rozpalając ich wewnętrzny ogień.
Franklyn Stroud, centrum świata Notiziere. Pamiętał ich pierwsze spotkanie. To było niedługo po śmierci Logana, wiosenna, ciepła noc. Tristan jak zwykle zapijał smutki w jednym z barów, jakby w dnie szklanki miało znaleźć się lepsze jutro - tymczasem zawsze odbijała się tam jego smutna, zmarnowana twarz. Nie był w stanie utrzymać się na nogach; ktoś w barze zamówił mu taksówkę na adres z jego prawa jazdy. Tak dotarł do mieszkania, w którym kiedyś mieszkał z Laylą, a w którego drzwiach odebrał go od taksówkarza zaskoczony Frank. Spędził noc na jego kanapie, a potem zaprosił na wczesny lunch, w ramach podziękowania i przeprosin. Od jednego spotkania do kolejnego, wszystko stało się tak szybko - w przeciągu kilku miesięcy ich relacja pogalopowała od całkowicie nieznajomych mężczyzn po trzydziestce do kochanków.
Seks był wspaniały. Dłonie Strouda przesuwające się wzdłuż torsu detektywa, by zaraz mocno objąć jego biodra, były jak wspomnienie ich pierwszej pieszczoty. I choć z początku właśnie na tym opierała się ich relacja, szybko zmieniła swój charakter. Frank miał ciekawą cechę - należał do tych ludzi, przed którymi chciało się otworzyć, którym łatwo się było zwierzyć. Był niezwykłym słuchaczem i odznaczał się niezwykłą empatią - może miało to związek z tym, że wykładał historię sztuki na jednym z londyńskich uniwersytetów? Był w stanie dać Tristanowi ciepło, zrozumienie i oparcie, których tak desperacko potrzebował po śmierci swego poprzedniego partnera. Wytrzymywał jego humory i nadużywanie alkoholu, rozumiejąc, że doświadczył więcej, niż większość ludzi. I choć Sterling zamknął się w sobie, odizolował od reszty świata, Franklyn sprawił, że znów zaczął doceniać jego piękno, że wróciło do niego jego dawne ja. Sprawił, że powoli uczył się żyć ze wszystkimi tragediami, których doświadczył.
Nie sądził, że kiedykolwiek coś mogło zepsuć ich relację. Skoro jemu i jego okropnemu charakterowi się nie udało, to czy istniało coś, co było do tego zdolne? Po niemal trzech latach okazało się, że owszem, istniało coś takiego - a nawet ktoś - i był to Elijah. Wkroczył w ich życie niespodziewanie, sprawiając, że historia zatoczyła koło, a Tristan znów znalazł się w swojej przeszłości. Nie potrafił sobie z tym poradzić, nie potrafił pogodzić swojego życia uczuciowego z wymagającą fizycznie i psychicznie próbą zażegnania problemów Odwiecznego, w które został wplątany. W jego związku nagle pojawiły się tajemnice i kłamstwa, on znikał i nie miał nic na swoją obronę. Nie mógł przecież powiedzieć prawdy. I choć robił wszystko, by chronić Franka i ich przyszłość, nagle okazało się, że nie było już ich i wspólnego jutra.
To, że znaleźli do siebie drogę z powrotem było cudem. Tristan jęknął przeciągle prosto w usta ukochanego i poruszył się na nim, falując biodrami. Wpijał palce w jego barki i plecy, przyciskając go do siebie. Zdołali tyle wspólnie przejść i Dostrzegający nie zamierzał pozwolić, by coś znów stanęło między nimi. A w szczególności Elijah.
Wśród ich przyspieszonych, ciężkich, wilgotnych oddechów, głośnych jęków i westchnięć, skrzypienia łóżka, niemal nie usłyszał gorączkowego pukania do drzwi. Chciałby przewrócić oczami zrezygnowany, jednak Frank sprawiał, że był zbyt zajęty nawet na tak prosty gest. Obaj byli już blisko i żaden ani myślał przestawać, chwytając się desperacko tej przyjemności, jako ostatnich chwil, które oddzielały ich od brutalnej rzeczywistości.
Koniec był głośny i obezwładniający. Kochankowie opadli obok siebie na poduszki, dysząc ciężko, zmęczeni, ale szczęśliwi i spełnieni.
Pukanie w drzwi, tymczasem, stawało się coraz bardziej natarczywe.
Tristan cmoknął więc krótko partnera w usta i uśmiechnąwszy się lekko (już przeczuwając, kogo spotka za drzwiami, ale wciąż łudząc się, że może to tylko zdenerwowany ich bezwstydnością sąsiad), zmierzwiony i zarumieniony, wciąż lekko zdyszany, owinął się szlafrokiem i poszedł otworzyć.
Na widok znajomej twarzy mina Notiziere natychmiast zrzedła, a ból głowy magicznie uleczony seksem, powrócił. Mimo to gestem dłoni zaprosił Elijaha do środka i udał się do kuchni.
- Kawy? - zapytał, choć wcale tego nie chciał, a niechęć ta była wyraźnie słyszalna w jego tonie. Sekundę później dołączył do nich częściowo ubrany Frank, który pocałował Tristana, przyciągając go do siebie zaborczym ruchem i rzucił ostrzegawcze - oraz nieco wyzywające - spojrzenie Odwiecznemu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Nie Gru 24, 2017 1:26 pm

Odwieczny nie pukał jakoś przesadnie entuzjastycznie. Po prostu konkretnie i cierpliwie, czekając aż Tristan raczy pojawić się w drzwiach, otworzyć mu i umożliwić odnalezienie zabójcy Lothara. Nawet nie zastanawiał się nad przyczyną zwłoki - zapewne Notiziere był zajęty, albo go nie słyszał. Albo rozmyślił się i liczył, że jeśli nie podejdzie od razu, to Thorsten oddali się i nigdy nie wróci.
Niedoczekanie.
Gdy wreszcie w drzwiach pojawiła się znajoma sylwetka, Elijah na chwilę stracił zdolność mowy. Czego by nie mówić o Dostrzegającym, to taki wymiętolony, zaczerwieniony i jeszcze nie całkiem przytomny, prezentował się niesamowicie seksownie. Tak, że wszystkie podboje Odwiecznego (które pamiętał) blakły i wydawały się niewarte fatygi. Niebieskie oczy aż zalśniły, a ślina napłynęła mu do ust. Te fragmenty ciała, których szlafrok nie osłonił, kusiły, przyciągały uwagę, wręcz szeptały, przywołując do siebie. Niezależnie od tego, jak dobry w łóżku był aktualny kochanek Sterlinga, nieśmiertelny gotów był oddać swoją prawą dłoń za zakład, że on był lepszy. Wycałowałby, wypieścił, wymasował napięte mięśnie mężczyzny, pozbawiając go nie tylko bólu głowy i zniechęcenia na twarzy, ale również wszystkich myśli, pozostawiając tylko czystą, nieprzyzwoitą rozkosz.
- Poproszę - wymruczał wreszcie, gdy odzyskał oddech, a jego głos znacząco się obniżył.
Jeśli Tristan (tudzież ten-jak-mu-tam) sądził, że zademonstrowanie swojego szczęśliwego pożycia w jakiś sposób zdemotywuje Odwiecznego, to był w niesamowicie dużym błędzie. Zamiast zniechęcić, tylko zwiększyło to zainteresowanie nim - i jego niezłym ciałem.
Zaborczy gest Strouda tylko rozbawił jasnowłosego. Zamiast się wycofać, bądź zaniepokoić, uśmiechnął się drwiąco i wykonał krótką, ale wysoce sugestywną pantomimę - zaczynającą się od wskazania na Franklyna, a kończącą na palcu skierowanym w stronę Odwiecznego, z krótką demonstracją tego, jak bardzo może mu obciągnąć.
Bardzo dojrzale uczynił to dokładnie wtedy, gdy Sterling akurat odwrócił się plecami, zmierzając w stronę kuchni - i nie mogąc niczego zobaczyć.
Jak zawsze.
Skoro partner uniesień Dostrzegającego musiał pokazać swoją wyższość, czuł się zagrożony. A skoro czuł się zagrożony... To nic nie było stracone. Może już niedługo niebieskooki odnajdzie drogę między nogi seksownego towarzysza ubranego wyłącznie w szlafrok i pokaże mu, co to znaczy mieć setki lat doświadczeń w zaspokajaniu każdej zachcianki swoich partnerów, aż do momentu, gdy zdzierali sobie gardło i bezsilnie zsuwali w ramiona nieśmiertelnego kochanka.
- Pewnie kolega też by chciał się napić - dodał wręcz śpiewnie, klepiąc lekko Strouda po plecach, mijając go i podążając za gospodarzem.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Nie Gru 24, 2017 11:11 pm

Elijah ani trochę nie wydał się być zrezygnowany, gdy zobaczył Notiziere w niepozostawiającym wątpliwości co do jego zajęcia sprzed chwili stanie, przeciwnie - Tristanowi nie podobało się jego spojrzenie, przywodzące na myśl sposób, w jaki drapieżnik patrzył na swoją ofiarę. Aż zadrżał pod jego intensywnością, jednak starał się nie dać nic po sobie poznać. Nie chciał wiedzieć, co się czaiło w głowie Odwiecznego, jakie kosmate myśli się w niej kotłowały.
Z lekkim uśmiechem, mile zaskoczony, oddał pocałunek Franka i udał się do kuchni, by całej trójce zaparzyć świeżą, mocną kawę. Nie zauważył niemej prowokacji, jaką wykonał Thornsten w kierunku jego partnera, który zacisnął zęby, a mięśnie jego szczęki zarysowały się wyraźnie. Oczywiście, że czuł się zagrożony - niezależnie od tego, jak zapewniał Tristana, że wierzył, że między nim a jego dziwnym znajomym do niczego nie doszło, nie było to do końca prawdą. Gdzieś w głębi wciąż nie był przekonany i bał się, że sytuacja ta mogłaby się powtórzyć. Zamiast więc wdawać się w jakąkolwiek dyskusję z Elijahem, postanowił tę sytuację wyjaśnić ze swoim ukochanym.
- Dołączymy do ciebie w salonie - rzekł głosem nieznoszącym sprzeciwu, a na jego usta wypłynął sztuczny, wymuszony uśmiech. Nie zostawiając Odwiecznemu wielkiego wyboru, Franklyn ruszył sztywnym krokiem do kuchni.
- Co on tu jeszcze robi? Nie mów, że go zaprosiłeś. - Elijaha mógł dobiec poddenerwowany szept Strouda.
- Mam sprawę, którą muszę z nim załatwić - odezwał się zmęczony, ale miękki i ciepły głos Dostrzegającego.
- Nie pamiętasz, co się stało ostatnim razem? - syknął Frank, delikatnie ściskając swojego partnera za ramię, bardzo blisko jego blizny postrzałowej, którą zarobił, pomagając Odwiecznemu.
- Oczywiście, że pamiętam - odparł gorzko Sterling. Jak mógł zapomnieć? Nie był Elijahem, niestety i jego pamięć działała niezawodnie.
- To tylko tymczasowe, przyrzekam. Nasz wspólny przyjaciel ostatnio... Odszedł. Jestem winien mu znalezienie tego, kto jest za to odpowiedzialny.
Notiziere uciął dyskusję. Nie zamierzał desperacko zapewniać swojego ukochanego o niczym - nie miał na to sił. Szczęśliwie był on na tyle empatyczny, że usłyszawszy o śmierci kogoś bliskiego Tristanowi, nie drążył tematu, a lekko kiwnął głową i musnął jego wargi swoimi, w oznajmiającym zaufanie geście. Ten westchnął i uśmiechnął się krzywo, wyraźnie wyglądając na takiego, któremu współpraca z Elijahem również nie odpowiadała.
Łyknął potrójną dawkę leków na ból głowy, przeczuwając, że niedługo migrena powróci i nalał kawy do trzech kubków. Do jednego, na którym widniały podobizny jego i Franka, dolał mleka i wsypał łyżeczkę cukru, by po chwili wręczyć go partnerowi.
- Wybacz, nie pamiętam, jaką kawę pijasz - rzekł kwaśno, podając Odwiecznemu jeden z pozostałych kubków. Oczywiście, poranek nie mógł obyć się bez drobnego przytyku z jego strony. Odprowadził spojrzeniem Franklyna, który nie tylko nie chciał brać w tym wszystkim udziału (a konkretniej przebywać w tym samym pomieszczeniu, co Thornsten), ale również musiał szykować się do pracy.
- Zjesz coś? - zapytał niemrawo, bardzo nie chcąc niczego proponować, jednak będąc zmuszonym do zapełnienia czymś tej niezręcznej ciszy, przynajmniej dopóki jego facet nie zostawi ich samych. Nie chciał mu niczego wyjaśniać; był wystarczająco zagrożony zadając się z Notiziere, a teraz dochodziła jeszcze obecność niespecjalnie popularnego wśród innych Odwiecznego, przyciągającego kłopoty jak magnes. Wolał, aby Frank nie został wplątany w jakieś magiczne porachunki - im mniej wiedział, tym był bezpieczniejszy.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Stardust dnia Pon Gru 25, 2017 8:00 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Pon Gru 25, 2017 12:51 am

Prawdę powiedziawszy, Elijah przez krótką chwilę rozważał pójście za mężczyznami do kuchni i bezczelne przeszkodzenie w ich rozmowie. Nie dlatego, że był ciekaw jej tematu, czy chciał zrobić na złość Dostrzegającemu - nie, po prostu w zachowaniu Franka było coś takiego, co wywoływało w mężczyźnie głęboką potrzebę... utrudnienia mu życia. Zupełnie tak, jakby fakt, że ten człowiek istniał, do tego w jednym domu z Tristanem, był wystarczającym powodem na nieprzepadanie za nim.
Nawet, jeśli niebieskooki był pewien, że ich związek był skazany na niepowodzenie. Niepewność tego-jak-mu-tam była niczym kamień wrzucony w dobrze naoliwiony mechanizm. Niezależnie od tego, co czuł do niego Notiziere, bez pełnego poczucia stabilności i braku zagrożenia nie było dla nich przyszłości.
Odwieczny poświęcił kilka sekund na zastanowienie się, czy jego wnioski mogły wynikać też z czegoś innego - jakichś wniosków i obserwacji, które pojawiły się przy ich poprzednim (kiedykolwiek by ono nie było) spotkaniu i których on może nie pamiętał, ale jednak gdzieś w podświadomości się czaiły...
Nie, nie sądził.
Usiadł wygodnie na kanapie, zrzuciwszy wcześniej z siebie płaszcz, a potem... Wyłapał fragmenty konwersacji, która najwidoczniej nie przebiegała tak spokojnie i cicho, jak panowie sobie życzyli. Uniósł brew z pewnym zdumieniem.
Co się stało poprzednim razem?
Dlaczego tego nie pamiętał? To musiało być coś ważnego. Może, gdyby znał tamte wydarzenia, zachowanie Sterlinga miałoby większy sens? Może wtedy ich relacja mogłaby stać się bardziej pokojowa, wręcz przyjaźniejsza?
Kurwa.
Podniósł spojrzenie, przyjmując podaną kawę i lekko kiwnął głową z wdzięcznością.
- Dziękuję. - Uśmiechnął się lekko, puszczając flirciarsko oko do Dostrzegającego. - Na szczęście ja też nie pamiętam.
Na co dzień nie przepadał za przypominaniem sobie - i całemu światu - o swojej przypadłości, ale tym razem wykorzystał ją jako atut - by obrócić nie całkiem uprzejmy zwrot tak, jakby był nawiązaniem do zupełnie innych form spędzania czasu wolnego.
Upił łyk, a potem kolejny, obracając gorzki napój na języku. Ostry.
Zdecydowanie do niego pasował.
- Chętnie, oczywiście. - Skinął lekko głową, ignorując kolejne wbite w niego, ostre jak sztylety, spojrzenia. Poszerzył tylko uśmiech, patrząc wyzywająco na Franklyna - który, chcąc nie chcąc, musiał w końcu się oddalić. A gdy tylko znalazł się w odpowiedniej odległości, Odwieczny podążył do kuchni za gospodarzem i oparł się lekko o lodówkę, obserwując jego poczynania.
- Dlaczego on mnie pamięta? Umawiasz się z innym Notiziere? - spytał, nie wiedzieć czemu, zdumiony. W jakiś sposób... Nie pasowało mu to do Tristana. Poza tym, gdyby tak było, czyż nie powiedziałby mu czegoś więcej, może poprosił go o pomoc?
Dziwne...

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Pon Gru 25, 2017 8:41 pm

Kącik ust Tristana drgnął nieznacznie na słowa Odwiecznego, jednak natychmiast skarcił się w myślach. Elijah nie był i nie powinien być jego kumplem - postrzeganie go w innych kategoriach, niż niewygodną przeszkodę i kłopot było nie tylko niebezpieczne, ale również po prostu głupie. Mógł go zapomnieć z dnia na dzień. Sterling nie zamierzał się zbliżać do takiej osoby bardziej, niż wymagała tego sytuacja.
Po otrzymaniu, na jego nieszczęście, twierdzącej odpowiedzi, przeszedł do kuchni i popijając swoją kawę, zaczął przyrządzać śniadanie - dla nich jajecznica z dodatkami, dla Franka tosty z hummusem i pomidorami.
- Oczywiście, że nie - mruknął, zniżając głos, by ukochany na pewno ich nie usłyszał. - Ma rodzinny amulet. Na szczęście zupełnie nie jest świadom jego działania.
Z tego, co Dostrzegający się orientował, stary, kryształowy krzyżyk, którego jego partner nigdy nie zdejmował, był w rodzinie Stroudów od pokoleń, przekazywany zawsze najstarszemu dziecku. Dla Franka zaś, któremu oddał go na łożu śmierci ojciec, miał ogromną wartość sentymentalną i, niezależnie jak bardzo tego chciał, Tristan nie mógł się go pozbyć. Ten ostatni pierwiastek magii, który posiadał Stroud był dla niego solą w oku. Wciąż się obawiał, że w końcu zobaczy coś, czego nie powinien, a jego życie już nigdy nie będzie takie samo, gdy uświadomi sobie nie tylko, że świat nie wygląda wcale tak, jak dotychczas sądził, ale również, że, niezależnie jak dobre miał powody, Tristan to przed nim ukrywał.
Minęła ledwie krótka chwila, a w kuchni zjawił się Frank, już całkowicie ubrany i właściwie gotów do wyjścia. Odstawił już pusty kubek, w obie dłonie wziął przygotowane dla niego śniadanie i cmoknął na pożegnanie swojego stojącego przy kuchni i w samym szlafroku ukochanego, po czym ulotnił się, nie zaszczycając Elijaha nawet spojrzeniem.
- Powiedz mi wszystko, co wiesz - rzekł Sterling do Odwiecznego poważnym i już nie tak cichym jak wcześniej głosem. - Czy poczułeś coś, oprócz tego, że odszedł? A może wiesz, gdzie ostatnio był i gdzie powinniśmy zacząć szukać?
Notiziere nałożył jajecznicę na dwa talerze i postanowił kontynuować ich dyskusję w salonie. Jedną z porcji podał Thornstenowi i usiadł na kanapie, jakby dochodząc do wniosku, że jedzenie przy stole jest przereklamowane.
Dopiero teraz, gdy ból głowy nie był tak przejmujący, jak jeszcze wczoraj, a przyzwyczajony do kaca mógł myśleć, uświadamiał sobie, że wzięcie na siebie tego śledztwa oznaczało najprawdopodobniej wyjazd z Londynu, a pewnie nawet z kraju. Kto wie, gdzie Lothara wywiało. Jeśli zginął przez klątwę, musiał zabić się jakimś artefaktem. Przedmioty zdolne do pozbawienia boga życia nie były zbyt powszechne; podejrzewał więc, że albo zadał sobie trud, aby jakiś odnaleźć, albo ktoś był tak miły i mu go dostarczył. Tak czy inaczej zapowiadało się, że będzie to poważna próba dla jego związku. Mimo to nie zamierzał rezygnować. Śmierć Lothara wciąż paliła jego gardło i odbierała oddech - nie wybaczyłby sobie, gdyby nie znalazł odpowiedzialnego.
Tajemnice wywoływały w nim bardzo pierwotne instynkty - ekscytowały go i potrafiły doprowadzić do skrajnej desperacji. Zrobiłby naprawdę wiele, by odkryć wszystkie sekrety, rozwiązać zagadki. Teraz, gdy musiał poznać okoliczności śmierci kogoś mu bliskiego, żądze te były jeszcze silniejsze, podszyte dodatkowo poczuciem winy i głębokim smutkiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Pon Gru 25, 2017 10:41 pm

- Rodzinne amulety... - mruknął z pewnym niesmakiem Odwieczny, aż za dobrze rozumiejąc, jaki był problem. Takich rzeczy nigdy nie można był odebrać komuś "ot tak". Zawsze były cennymi pamiątkami, dobrze zapamiętanymi w rodzie, które - nawet jeśli przypadkiem zaginęły - musiały zostać odnalezione za wszelką cenę. Tak zmotywowani ludzie byli zdolni stanąć na rzęsach, byle tylko odzyskać swój artefakt - a w końcu trafiali do jakiegoś Notiziere, który faktycznie odzyskiwał cenną zgubę. Beznadziejna sprawa - chociaż bardzo utrudniająca życie niektórym ze świata magicznego. Nieśmiertelni musieli znacznie bardziej uważać w tych czasach, gdy dotarcie do nich nie wiązało się z długą i ciężką wyprawą. Era technologii komunikacyjnej ułatwiła wszystko.
Jasnowłosy przyjął jajecznicę z wdzięcznością. Nie był świadom tego, jak bardzo brakowało mu jakiegoś normalnego posiłku, niezwiązanego z wizytą w restauracji, albo kilkoma szybkimi kęsami przed wylądowaniem w łóżku. Czasami brakowało mu takiego zwykłego życia, którego nigdy nie doświadczył, a którym mogli chwalić się wszyscy. Nawet Odwieczni, których mijał na swojej drodze.
Westchnął cicho, wbijając widelec w jajecznicę i zmuszając się do odgonienia tych smętnych myśli. Kawa i śniadanie od Tristana musiały mu wystarczyć - zapewne na długo, dlatego natychmiast przystąpił do konsumpcji, nie bacząc specjalnie na niewielkie, eleganckie kawałki, a skupiając się na zaspokojeniu głodu dobrym posiłkiem.
Stroud był dla niego w tym momencie równie istotny, co pyłek kurzu na podłodze.
Uniósł spojrzenie na gospodarza, przełykając kawałek i niechętnie odkładając talerz na stolik. Sięgnął do kieszeni, z której wyciągnął elegancką, zalaminowaną kopertę.
- Rox... Nasza wspólna znajoma, moja i Lothara, przygotowała dla ciebie wszystkie ważne szczegóły. Na wszelki wypadek. - Uśmiechnął się kwaśno. - Jeśli coś będzie dla ciebie niejasne, to możesz spróbować zapytać, a nuż będę znał odpowiedź. - Wzruszył lekko ramionami, podając trzymany przedmiot Sterlingowi. - Nie sądzę, by wyjechał z kraju. Widzieliśmy się dzień wcześniej, przed... - Zamilkł i przełknął ślinę, nim nie zebrał się w sobie na tyle, by kontynuować. - Nie wspominał nic o planowanej podróży. Próbowaliśmy znaleźć źródło jego klątwy, ale bez Dostrzegającego... Nawet z Czarodziejką u boku nie było to możliwe. To była jedna z tych skomplikowanych, które mógł uciszyć wyłącznie ten, który rzucił. - Przetarł twarz dłonią, nagle bardzo zmęczony. - Roxi doszła do wniosku, że klątwa była nałożona na jakiś artefakt. Może, gdybyśmy go odnaleźli, moglibyśmy dotrzeć do rzucającego. Ale któż to wie, czy to ta sama osoba, z której wini faktycznie ostatecznie stracił życie. - Westchnął ciężko, sięgnął po talerz i wrócił do konsumpcji - już mniej entuzjastycznie, każdy kawałek mieląc w ustach dłuższą chwilę, jakby ciężko mu było cokolwiek przełknąć.
Co było zresztą prawdą. Wspomnienie o śmierci Lothara, o jego strasznym stanie, nie działała dobrze na niebieskookiego. Wciąż pamiętał, jak Odwieczny wyglądał przy ich ostatnim spotkaniu. Pamiętał, że dwukrotnie musieli go odciągać od stołu, by nie podciął sobie żył. Pamiętał, jak jego przyjaciel krzyczał w szaleństwie, a potem ich przepraszał. A potem oni go przepraszali, bo nie umieli mu pomóc.
Następnego dnia zaś... Już go nie było. W końcu mu się udało zabić. Wszyscy to poczuli - i wszyscy płakali. Roztaczał dookoła siebie niesamowity czar, bardziej subtelny od Elijaha.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Wto Gru 26, 2017 1:17 am

Przyjął kopertę drżącą dłonią. Z każdym słowem Odwiecznego jedzenie coraz trudniej przechodziło Tristanowi przez gardło; w pewnym momencie miał wrażenie, że połykał na przemian żyletki i rozżarzone węgle. Nie wiedział, czemu tak ciężko słuchało mu się o Lotharze. Mieli za sobą kilka niezwykłych chwil, czuł z nim jakąś niewyjaśnioną więź, jednak nie znali się zbyt dobrze. Mimo to bał się, co zobaczy wewnątrz tej koperty, obawiał się kolejnych słów Elijaha. Po minie, która z chwili na chwilę traciła na swojej radości wnioskował, że on również to przeżywał - być może bardziej niż sam Notiziere.
Gdy skończył jeść, nie było wymówki, że posiadał zajęte ręce. Otworzył niepewnie kopertę i rozłożył, będącą wewnątrz, kartkę, trzęsącymi się wyraźnie dłońmi. Szybko przebiegł oczami po treści listu, chłonąc wszystkie zawarte w niej informacje. Raport był suchy, rzeczowy i bardzo dokładny. Rox najwyraźniej znała się na rzeczy, kimkolwiek nie była.
- Będziemy musieli znaleźć miejsce, w którym... W którym to się stało - głos mężczyzny załamał się nagle, gdy składał kartkę na pół. - Skoro widzieliście się z nim tutaj, w Londynie, koniecznie muszę obejrzeć to miejsce. Jeśli podejrzenia Roxi są słuszne i rzeczywiście do rzucenia klątwy wykorzystany został artefakt, odnalezienie Odwiecznego, który jest temu winien, nie będzie łatwe nawet dla mnie.
Tristan w magicznym światku cieszył się wyjątkowo dobrą reputacją jako Notiziere i znacznie gorszą jako człowiek. Nie tylko bliskie stosunki z Elijahem przekreślały go w oczach wielu Odwiecznych na wstępie, to jeszcze bywał po prostu nieznośny. Zgorzkniały i smętny, nietrzeźwy w pracy i agresywny. A jednak, gdy potrzebowało się najlepszego, szło się właśnie do Sterlinga. Niewielu Dostrzegających decydowało się tak czynnie wykorzystywać swój talent - dla niego była to nie tylko codzienność, ale przecież zawód. Musiał być dobry w tym, co robił. Do tego dochodziły jego wysokie zdolności analityczne i znajomość medycyny, co łączyło się w kombinację pozwalającą mu rozwiązać problemy, z którymi niewiele innych osób by sobie poradziło.
Mimo to nie poczuł, jak ze świata zniknął bóg. I to przyjaciel, ktoś, kogo szukał. W tak niewielkiej odległości od niego. Mężczyzna przygryzł wargę. Było mu wstyd. Jak to się stało? Mimowolnie ponownie rozłożył trzymaną w dłoniach kartkę - a wtedy dwie części układanki połączyły się ze sobą. Nie mógł tego poczuć, bo śmierć Lothara pokrywała się z chwilą, w której zaatakowała go potworna, uniemożliwiająca normalne funkcjonowanie migrena. Nie było mowy o przypadku.
Wiedziony nagłym ożywieniem, które zostało u niego wzbudzone przez połączenie tych dwóch faktów, wstał na równe nogi.
- Wychodzimy - oznajmił i zamaszystym ruchem odwrócił się na pięcie. Lekki szlafrok zafalował za nim, gdy Tristan pomaszerował do sypialni, by ubrać się w pośpiechu. Wciągnął na tyłek bieliznę i spodnie w kratę, przez głowę bury golf, gdzieś po drodze do przedpokoju założył skarpetki oraz swoje brogsy i po chwili stał gotów przy drzwiach, zarzucając na grzbiet swój charakterystyczny, długi trencz. Wykonał głową naglący ruch w stronę Thornstena i pozwolił, by ten poprowadził go w odpowiednim kierunku. Miał nadzieję, że nie zapomniał jeszcze, gdzie ostatnio on, Lothar i Roxi zabawiali. Nie było to tak dawno, ale z Elijahem nic nigdy nie było wiadomo.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Wto Gru 26, 2017 4:12 pm

Elijah obserwował poczynania Dostrzegającego - i, jakkolwiek było to egoistyczne i nierozsądne, cieszył się, że mężczyznę też ubodła śmierć Odwiecznego. Byli w tym razem, niezależnie od tego, jak bardzo Sterling próbował się zdystansować od nieśmiertelnego, który za każdym razem wplątywał go w swoje kłopoty. Tym razem śmierć Lothara nie wiązała się z problemami Thorstena, nie ponosił za niej odpowiedzialności i - niezależnie od dobrej woli - nie można było go za nią obciążyć. Był czysty. Chciał jedynie odpowiednio uhonorować życie swojego przyjaciela, dopóki... dopóki o nim pamiętał.
Kolejne kawałki jajecznicy znikały w jego ustach. Nie zamierzał odebrać sobie przyjemności z normalnego posiłku z powodu gorszej chwili. Nie zauważył, że rękaw płaszcza odrobinę się zsunął, ukazując wypisany na nadgarstku adres. Kompletnie o nim zapomniał - ironia sytuacji.
Skinął lekko głową, nie zamierzając protestować, a tylko niemo zachęcając gospodarza do kontynuacji. To on w tym momencie objął przywództwo i Elijah nie planował z nim dyskutować. Zgadzał się na wszystko, bo wiedział, że Notiziere wiedział, co robił - i chciał faktycznie doprowadzić sprawę do końca. Wreszcie. Czy Lothar myślał, że go zawiedli? On, Dostrzegający, jego przyjaciele? Wszyscy obiecali mu pomóc, ale nie dali rady. Dopiero po jego śmierci... Zdecydowali się zrobić więcej, połączyć siły. Tak jakby nie mogli zapobiec temu strasznemu końcowi - dopiero straszne wyrzuty sumienia, ból po utracie bliskiego, zmusił ich do działania.
To stawiało ich w naprawdę złym świetle.
Uniósł brew z zaskoczeniem, odrobinę się odsuwając na widok tak gwałtownych i wręcz niepokojąco energicznych ruchów. Dopił pospiesznie kawę, już czując, że polowanie się zaczęło. To, jak bardzo zmieniło się zachowanie Tristana, wywołało w nieśmiertelnym iskrę zainteresowania zmieszaną z pożądaniem. Nie pamiętał go już takiego. W jednej chwili, ze smutnego i obolałego osobnika, któremu życie przywaliło kilka razy za dużo, przeszedł w prawdziwego łowcę. Nawet trupa ten blask w oczach i giętkość ruchów by obudziły.
Odwieczny uniósł się, odnosząc talerze do kuchni i wkładając je do zlewu, a następnie nawet zalewając wodą i płynem - żeby łatwiej było później je umyć. Przez ułamek sekundy czuł się tak, jakby otoczył go spokój i... Sam nie wiedział. Pospolitość? Zwyczajność? Przyjemne rozluźnienie? Tak, jakby był normalnym facetem, nieprzeklętym, który żył w zwyczajnym domu, a nie wałęsał się od jednego hotelu do drugiego, o którym wszyscy zapominali lub go unikali. Lub nienawidzili.
Wzdrygnął się, gdy to złudzenie pękło przez powrót Dostrzegającego. Obrócił się w jego kierunku, przywołał na usta uśmiech i skinął znów głową, kierując się do wyjścia (tym razem trafił bez problemów!).
- To prywatna rezydencja. Nie jestem pewien, czy właściciel nie wrócił - mruknął, prowadząc ich w stronę przystanku autobusowego. - Masz jakiś plan na tę okazję?

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Niepamięć   

Powrót do góry Go down
 
Niepamięć
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: