CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Niepamięć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Niepamięć   Pon Gru 18, 2017 2:10 am

First topic message reminder :



Świat, w którym szarzy ludzie są nieświadomi istnienia magii, a swe spotkania z potężnymi istotami magicznymi zwyczajnie... Zapominają. Pozostała garstka dzieli się na Notiziere - Dostrzegających, wrażliwych na magię, Odwiecznych - potężne, nieśmiertelne istoty, z których każdy posiada odmienną domenę, co sprawia, że bliżej im do bogów niż ludzi i Przeklętych - bezduszne demony.
Dwie samotne dusze uwikłane w zagadkę tajemniczej śmierci Odwiecznego. Bóg dotknięty klątwą niepamięci i Notiziere po przejściach, za które wini pierwszego. Muszą współpracować, by dotrzeć do prawdy.

Odwieczny: @Argent
Notiziere: @Stardust





Miano: Tristan Endymion Sterling
Wiek: 36 lat
Orientacja: biseksualny
Pochodzenie: Wielka Brytania, Lerwick
Profesja: prywatny detektyw

Wzrost:  183 cm
Kolor oczu: bursztynowy
Kolor włosów: popielaty blond

Trivia:

  • Jest dalekowidzem, do czytania zakłada okulary z okrągłymi, rogowymi oprawkami.
  • Rozpoczął studia medyczne w Imperial College London, jednak ze względu na nasilające się jego umiejętności Dostrzegającego, zdecydował się ukończyć patologię na UCL.
  • Przez jakiś czas pracował w policji, jednak dość szybko stwierdził, że tryb i zasady pracy w mundurowych nie są dla niego.
  • Aktualnie związany jest z Franklynem Stroudem, jego byłym. Ich związek rozpadł się niespełna dwa lata wcześniej, gdy w życiu Tristana znów pojawił się Elijah.
  • Z powodu Odwiecznego nie przetrwał również pierwszy poważniejszy związek Tristana, małżeństwo z Laylą Abramson, hematolożką, którą poznał na pierwszym roku swojej edukacji w ICL. Elijah i sprawy, w jakie wplątał Sterlinga były także powodem śmierci następnego partnera Notiziere, policjanta Logana Martella.
  • Pali. Im bardziej stresującą ma sprawę, tym więcej. Wlewa w siebie również hektolitry czarnej kawy. Z alkoholi najbardziej lubi gin i czasem wypija szklankę przed snem.
  • Ma bardzo dobry, muzyczny słuch. W dzieciństwie grał na wiolonczeli, gitarze i fortepianie, jednak teraz praktycznie nie dotyka instrumentów.
  • Odznacza się charakterystycznym, ciepłym głosem z chrypką.
  • Został postrzelony w lewy bark i od tamtej pory ma ograniczony zasięg ruchu.
  • Wychowywała go matka, była wiolonczelistka; wciąż mieszka na ich farmie na obrzeżach Lerwick.
  • Pomimo swoich wielu niezdrowych nawyków, stara się kilka razy w tygodniu ćwiczyć - uprawia boks.
  • Biegle mówi po niemiecku i włosku, dość dobrze zna również francuski.

    Wolny duch, który niczym nie gardzi tak, jak konwenansami. Kiedyś pogodny i rozluźniony, teraz zgorzkniały. Życie go nie oszczędzało - z całej siły usiłuje unikać kłopotów, ale wyjątkowo kiepsko mu to idzie. Woli zachowywać neutralność, jednak jest skłonny posunąć się do wszystkiego, by zapewnić bezpieczeństwo swoim bliskim, przez co łatwo nim manipulować. Mówi, co myśli i często żałuje słów, które wypowiedział pod wpływem emocji. Jest dumny i ciężko przychodzi mu przyznanie się do błędu.





Miano: Elijah Thorsten
Wiek: nieznany (wizualnie oscyluje w niejasnych granicach "po trzydziestce")
Orientacja: poliseksualny
Pochodzenie: nieznane
Profesja: ...Odwieczny

Wzrost:  188 cm
Kolor oczu: błękitne
Kolor włosów: słomiany blond

Trivia:

  • Ma postępującą nierównomiernie amnezję - co oznacza, że z każdym kolejnym dniem zapomina kolejne elementy swojej przeszłości - raz są to ludzie, innym razem wydarzenia, a jeszcze innym miejsca. Utrata pamięci jest fragmentaryczna - przez co nieustannie coś przypomina mu o jego przypadłości, ciągle towarzyszy mu poczucie pustki i zagubienia.
  • Jest typowym przykładem podrywacza. Ma czarujący sposób bycia, piękny uśmiech, magnetyczne spojrzenie, płynne, kuszące ruchy i dźwięczny, przyciągający uwagę głos.
  • Unika sytuacji, w których wychodzi na jaw jego "przypadłość". Fakt, że nie pamięta o czymś, co wie druga strona, działa na niego deprymująco.
  • Z nikim nie wiąże się na stałe - ma wręcz pewnego rodzaju paranoję, że będąc z kimś, pewnego dnia obudzi się i nie będzie niczego o tej osobie pamiętał.
  • Ma problemy tożsamościowe - z powodu ciągle znikających wspomnień brakuje mu jednej narracji, która spójnie prowadziłaby jego osobę - czasami zachowuje się nierozsądnie, na przestrzeni lat widać też niewielkie różnice w jego sposobie zachowania.
  • Nie prowadzi żadnych pamiętników - po pierwsze dlatego, że raz utracone wspomnienia nigdy do niego nie wróciły i zapisane ani przywołane przez kogoś wydarzenia są dla niego całkowicie obce; po drugie zaś dlatego, że każdy teoretycznie mógłby coś do nich dopisać i tym samym przekonać go, że to prawdziwe wydarzenia.
  • Co ciekawe, nie zanikają u niego żadne zdolności - potrafi posługiwać się ponad setką języków bez żadnego kłopotu, rozumie drugie tyle, żaden pojazd mechaniczny nie stanowi dla niego tajemnicy, podobnie jak broń, świetnie tańczy, maluje, gra na instrumentach i radzi sobie w przeróżnych dyscyplinach sportowych. Jest to jednak umiejętność - w pewnym sensie - bierna. Nie potrafi wyrecytować większości zasad.
  • Wśród Odwiecznych ma tylko niewielką grupkę znajomych, z którymi utrzymuje niemal stały kontakt i których losem się przejmuje. Jest to Morrighan, Trevor, Samael i Roxi.
  • Nie zna swojego Daru - tego, który odróżnia go od innych Odwiecznych.
  • Jego nieodłącznym artefaktem jest miecz - a dokładnie, rękojeść miecza, przyzdobiona magicznym, błękitnym kryształem, który przy odpowiedniej sugestii tworzy ostrze złożone z mocy.
  • Ma też zawsze na szyi kilka naszyjników z niewielkimi odłamkami kryształów - dzięki którym jego tymczasowi kochankowie mogą na jakiś czas o nim pamiętać (póki "korzysta z ich usług" - potem je od nich zabiera i przekazuje następnym).
  • Na lewym barku ma wytatuowanego, wielokolorowego smoka.
  • Uwielbia czekoladę i miękkie łóżka.

    Pozornie energiczny i radosny wieczny optymista. Tryska energią, uśmiechem, czaruje każdego, kto tylko się nawinie. Łatwo uznać go za lekkoducha, który żyje chwilą - a gdy ta zniknie przez amnezję, on idzie zdobyć kolejne doświadczenie, uczynić ten moment wartym przeżycia. Zupełnie tak, jakby ciągle przeżywał swój pierwszy raz.
    Gdy nikt nie widzi - gaśnie. Każdy kolejny dzień, każde kolejne wymazane wspomnienie, niszczy go od środka, zupełnie tak, jakby tracąc przeżyte doświadczenia tracił również cząstki siebie. Bywa chłodny, złośliwy, zamknięty w sobie i warczący na każdego, kto w te "gorsze" dni się do niego zbliży.
    Jest oddanym kochankiem, uwielbia doprowadzać innych do szaleństwa - brakuje mu jednak wierności. Wpakuje się do łóżka każdemu, bez względu na wiek, kolor i preferencje seksualne - a gdy pojawi się przywiązanie emocjonalne, zabierze naszyjnik i odejdzie w niepamięć.
    Rozpaczliwie próbuje zachować te resztki wspomnień, które posiada - lub chociaż odpowiednio je uhonorować. Dlatego właśnie ma garstkę Odwiecznych (i... pewnego człowieka), wobec których jest niesamowicie lojalny i oddany, którym wierzy we wszystkim i dla których jest gotów poruszyć niebo i ziemię. Reszty swoich pobratymców unika - jest przez nich nielubiany z wzajemnością, chociaż nie zna przyczyny tej antypatii z ich strony.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Wto Gru 26, 2017 9:16 pm

W żaden sposób nie mógł naprawić swojego zaniedbania, swojego braku wystarczającej motywacji, tego, że się poddał. Zawiódł przyjaciela, który przypłacił to życiem. Szczerze mówiąc Tristan nie sądził, by kiedykolwiek jego próba samobójcza by się powiodła. Był świadkiem kilku. Nie były piękne, wyłączały Odwiecznego na parę godzin z życia, ale ostatecznie były całkiem niegroźne. Nawet gdy podczas jednego z epizodów udawało się mu powstrzymać Lothara, zawsze był kolejny raz. I potem znów trzymał w ramionach jego ciało, z którego ulatywało życie, wpatrywał się w jego gasnące oczy i zastanawiał się, czy to już. Czy to ten jeden raz za dużo, po którym się już nie ocknie. Czy to był koniec.
Był tak samo winien śmierci Lothara jak wszyscy, w których pokładał nadzieję.
Sterling był jednak pewien, że odejście Odwiecznego nie było przypadkiem. Ataki, które miewał, zmuszające go, by targnął się na swoje życie, były nagłe. Wykorzystywał to, co akurat miał w pobliżu. Nie planował, nie szukał śmiercionośnej broni. Choć wiedział, że od czegoś nie zginie i tak używał tego, by podjąć samobójczą próbę. Rzucał się z mostu, mimo że nie utonąłby. Podcinał sobie żyły, chociaż po kilku godzinach budził się bez nawet śladów na nadgarstkach. Wieszał się, a gdy wracały mu zmysły, za pomocą magii usuwał pętlę ze swojej szyi i kontynuował wypełnione lukami chwilowej śmierci życie.
Notiziere podążył za Elijahem, wbijając dłonie w kieszenie płaszcza. Pogoda w Londynie była - jak zwykle - przygnębiająca. Temperatura poniżej zera, wilgotność i mgła nie sprawiały, że chciało opuszczać się ciepłe zacisze mieszkania.
- Coś wymyślimy - odparł znacznie raźniej, niż wcześniej, a na usta nawet wypłynął mu lekki uśmiech. Już zapomniał, jaki tupet mieli Odwieczni. Korzystali z pałaców pod nieobecność ich właścicieli, potrafili wejść na każde zamknięte wydarzenie, urabiali zwykłych śmiertelników, jak chcieli. A potem rozpływali się w powietrzu. Nawet jeśli ktoś chciałby pociągnąć ich do odpowiedzialności, było to niemal niemożliwe. I tak większość osób ich zapominała. Brali więc, co chcieli i nie przejmowali się konsekwencjami, bo najczęściej ich zwyczajnie nie było.
Wsiedli do niemal pustego autobusu za miasto i zajęli miejsca w jego tyle. Większość osób podróżowała w godzinach porannych do centrum, a nie w przeciwnym kierunku.
- Masz jakieś podejrzenia? - zapytał nagle Dostrzegający, wyglądając za okno. - Mam na myśli w związku ze śmiercią Lothara. Kto chciałby go zabić? Miał jakichś wrogów?
Tristan właściwie nie oczekiwał odpowiedzi. Podejrzewał, że Elijah w ogóle nie pamiętał podobnych szczegółów, jednak mimo to nie zaszkodziło spytać.
- Opowiedz mi o nim więcej - rzekł, odwracając twarz w kierunku swojego rozmówcy, a jego ciepły, zachrypnięty głos był wyjątkowo poważny. Liczył na to, że usłyszy coś, co pomoże mu w jego śledztwie. Jednak mimo próby utrzymania swojego tonu w służbowym, formalnym charakterze, kryła się w nim głęboko dziwaczna, trudna do zamaskowania nuta pełna żalu. Żałował, że nie dane mu było bliżej poznać Lothara. Żałował, że tak mało o nim wiedział. I zazdrościł Thornstenowi, że był z nim blisko, że miał z nim wspólną, zapewne długą, historię. Nie potrafił nie myśleć o ich wspólnym czasie, którego już nie mieli. Wcale nie musiałoby tak być, gdyby tylko mniej rozczulał się nad sobą, gdyby był silny. Gdyby wziął się w garść i zrobił to, co do niego należało, w czym był najlepszy.
Ostatecznie i tak musiał. Tylko tym razem towarzyszyła mu cholerna migrena, ściskająca ściany czaszki i Elijah, kłopot o dwóch nogach i słodkiej buźce casanovy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Wto Gru 26, 2017 11:00 pm

Odwieczny obserwował towarzysza z czymś, co ciężko było uznać za normalne, neutralne spojrzenie. Było w nim raczej coś... Coś będącego połączeniem podziwu i fascynacji. To, co opanowywało Dostrzegającego, gdy zabierał się za polowanie, było nieprzyzwoicie... seksowne. Cały wręcz jaśniał - i Elijah nie potrafił uwierzyć w to, że pierwszy raz zauważył tak ewidentną zmianę. A może bez migreny ten przystojny osobnik wyglądał tak cały czas?
...Niemożliwe, że nikt oprócz Franklyna nie zwrócił na to uwagi. Gdy Thorsten spoglądał na Notiziere, widział w nim faceta, którego chciałby zdobyć nie na jedną noc, ale kilka. Pod rząd. Razem ze śniadaniami i pełnym pakietem innych usług.
Ludzie musieli kompletnie stracić dobry gust.
Fantazjowanie o kochaniu się z Tristanem nie było jednak tym, czym powinien się zająć nieśmiertelny. Zostały mu zadane pytania i powinien zachować się na tyle przyzwoicie, by odpowiedzieć na nie - możliwie najlepiej, jak potrafił w swoim stanie. A potem... Potem może zostanie wynagrodzony? Był równie cierpliwym i zdeterminowanym łowcą, co Dostrzegający.
Przynajmniej tak przypuszczał, w końcu był od niego wiele starszy. Musiał być.
Chyba.
Któż to wiedział?
- Wiem, że jest kilku Odwiecznych, którzy potrafią rzucać klątwy. Niewielu. Słyszałem, że niektórzy ludzie, będący w posiadaniu odpowiednich artefaktów, też są zdolni to zrobić. Ale... To tylko pogłoski. Fakt faktem natomiast, że czyni to potencjalnych oskarżonych bardzo nieliczną grupą... Ale problem jest w tym, że Czarodziejów się wynajmuje. Odpłaca życzeniami, albo oni się odwdzięczają za przysługi. Bez wyraźnego dowodu nie można wtedy niczego z niech wydusić... To by było złamaniem wielu zasad. - Westchnął cicho, siadając obok Tristana i rozpierając się wygodnie na fotelu - bo czemu by nie? - Nie przypominam sobie, by Lothar miał z kimkolwiek zatargi. Jest... Był. - Chrząknął, na chwilę milknąc, z trudem przełykając ślinę. - Był niesamowity. Wszyscy go uwielbiali. Roztaczał dookoła siebie taką... Specyficzną aurę, jeśli wiesz, o co mi chodzi. Przyciągał, wywoływał zauroczenie, uśmiech... Każdy mu ufał i był gotów powierzyć największe sekrety. Nigdy nikogo nie krzywdził, tylko... Pomagał. Myślę, że możesz to tak nazwać. Koił ból, robił to, co do niego należało. Nikt nigdy nie posądził go o złą ocenę sytuacji, o błąd. - Uśmiechnął się pod nosem. - On akurat był jedyny w swoim rodzaju. Niósł śmierć, a jednak wszyscy go kochali. - Przymknął oczy.
To powinienem być ja. I tak się do niczego nie przydaję.
Westchnął cicho, przecierając twarz zmęczonym gestem - gestem, który ostatnio coraz częściej mu towarzyszył. Miał wrażenie, jakby cały czas nosił maskę, nigdy nie był sobą - a ta maska czasami przestawała pasować i go irytowała. Swędziała. Wywoływała nieprzyjemne poczucie dyskomfortu.
- Każdy chciał mieć w nim przyjaciela. Albo kochanka. Ale on... On pomimo tej otwartości trzymał się na dystans. Tak na wszelki wypadek. Wydaje mi się, że... To mogło mieć związek z jego przeszłością. Może skrzywdził kogoś, kogo kochał? - Wzruszył lekko ramionami, bezradnie, niemo przepraszając, że nie może się na nic więcej przydać. Podniósł wzrok.
I wtedy gwałtownie się poderwał, naciskając przycisk otwierania drzwi.
- Prawie przejechaliśmy! - rzucił z niedowierzaniem, chwytając Dostrzegającego za przedramię i ciągnąc do wyjścia.
Jak się okazało, nie pojechali zbyt daleko. Znaleźli się w bogatszej części miasta, gdzie rezydencje były poukładane obok siebie, w odpowiedniej odległości, odpowiednio podobne, ale jednocześnie prześcigające się w szczegółach, by udowodnić sąsiadom, że właściciel tej konkretnej jest bardziej nadziany od wszystkich innych razem wziętych. Ich celem była złota willa, w ogródku której wciąż leżały porozkładane skomplikowane, ruszające się sporadycznie, bardzo drogie ozdoby halloweenowe. Część ze świecących nocą dyń leżała w napełnionym wodą i liśćmi basenie, część wzdłuż drogi na posesję, a część była wbita na parkan - wszystkie jednak łączyła ta sama przesada.
"Jestem bogaty, obrzydliwie bogaty, patrzcie!" - zdawał się mówić własciciel.
- Chyba jednak jeszcze nie wrócił - mruknął Odwieczny, wyciągając rękojeść miecza z kieszeni, pozwalając mocy przepłynąć po zdobieniach i utworzyć wąskie, ale naturalnej wielkości, ostrze. Niebieska klinga świeciła równomiernie, ładnie odbijając się w metalowej furtce - a po przeciągnięciu w odpowiednim punkcie, przy zamku, doprowadziła do otwarcia jej.
Mogli wejść na teren posiadłości bez obaw - przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce Dostrzegający niewątpliwie nie mógł liczyć na łaskę zostania wymazanym z obrazu kamer.
- Uznaliśmy, że będzie zabawnie popatrzeć na kolejne mieszkanko nuworyszów - mruknął w ramach wyjaśnienia Elijah i machnął dłonią w zapraszającym, a jednocześnie pytającym, geście. Co dalej?

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sro Gru 27, 2017 1:36 am

Notiziere, wbrew swej naturze, starał się nie dostrzegać wymownego spojrzenia Elijaha. Robił wszystko, by je ignorować, choć jego intensywność przyprawiała go o dreszcze. Dlatego musiał zrobić wszystko, by powstrzymać się przed odetchnięciem z ulgą, gdy nieśmiertelny skoncentrował się na czymś innym i zaczął udzielać mu odpowiedzi na zadane wcześniej pytania.
Tristan kiwał głową w skupieniu i starał się zapamiętywać każde słowo towarzysza. Zachowywał się bardzo profesjonalnie, przynajmniej do momentu, w którym wypowiedź Thornstena stała się znacznie bardziej... Osobista. Coś ścisnęło go mocno za serce, gardło zapłonęło żywym ogniem, coś zapiekło go pod powiekami. Zacisnął wargi, starając się ukryć targające nim emocje. Odwieczny był w podobnym stanie, była więc duża szansa, że nie zauważy roztrzęsienia Sterlinga - przynajmniej na to właśnie liczył.
Elijah przywołał wspomnienia detektywa o Lotharze. Jego opis był tak trafny, że wydały się one niezwykle żywe, wyraźne, jakby wszystkie miały miejsce jeszcze wczoraj. A może winna była tu jego rozszerzona percepcja Dostrzegającego? Nie wiedział, ale nie mógł pozbyć się wrażenia, że znów wpatruje się w te niezwykłe oczy, słyszy ten miękki, łagodny i chłodny głos, karmi spojrzenie tym tajemniczym, enigmatycznym uśmiechem. Czuje jego zapach, bliskość jego ciała, dłonie błądzące po jego skórze. W Lotharze był jakiś sekret, który owiewał go wyjątkową i obłędnie pociągającą, zwłaszcza dla detektywa, magiczną aurą. Był zagadkowy, ale nie zimny. Przyjazny, jednak zdystansowany. Miał w sobie to coś.
Tak. Elijah miał całkowitą rację. Był jedyny w swoim rodzaju.
Sterling na chwilę stracił zdolność mówienia, pochłonięty i obezwładniony przez własne wspomnienia. Zagubił się w nich i nie chciał wracać. Zacisnął dłonie na swoim płaszczu, próbując się otrząsnąć. Tak niewiele o nim wiedział, tak szybko się przywiązał. Czy zawsze dawał sobie tak łatwo zawrócić w głowie?
Z marazmu wyrwał go okrzyk Odwiecznego i jego silna dłoń, która chwyciła jego ramię i postawiła do pionu. Potrzebował chwili, by dojść do siebie - gdy wysiadał z autobusu, wciąż nie do końca wiedział, co się działo, jego wzrok był rozbiegany. W końcu odchrząknął, poprawił płaszcz i ruszył za swoim towarzyszem.
Wkrótce, gdy mijali posiadłości prosperity, nowobogackich i londyńskiej śmietanki towarzyskiej, magiczny ślad stawał się coraz bardziej wyraźny - a wraz z nim jego ból głowy. Wcześniejsza determinacja i ekscytacja powoli gasła w bursztynowych oczach Notiziere, a jego twarz szarzała, wykrzywiając się w zmęczeniu. Znów wyglądał na zmarnowanego i styranego życiem. Mimo to nie zamierzał się zatrzymywać.
Gdy tylko bóg wyciągnął swą magiczną rękojeść i wydobył z niej klingę, kolor twarzy Tristana płynnie przeszedł z szarego w biały, a następnie w zielony. Natychmiast targnęły nim torsje i zgiąwszy się w pół, zwymiotował na bruk, chwytając się desperacko żeliwnych prętów ogrodzenia.
- Mówiłem, żadnej magii - wycharczał z trudem, szukając po kieszeniach chusteczek higienicznych. Gdy w końcu je znalazł, otarł wargi i posłał Elijahowi mordercze spojrzenie, choć sam wyglądał na nieboszczyka. Mimo tej chwilowej niedyspozycji, Notiziere postawił kołnierz swojego płaszcza i chowając głowę w ramiona, ruszył przed siebie, po kamiennej ścieżce, prosto w kierunku drzwi wejściowych. Wyraźnie wyczuwał magiczny ślad Lothara, Elijaha i jeszcze jeden, nieznany mu, który wnioskował, że należy do wspomnianej wcześniej Roxi.
- Tym razem ja to załatwię - rzekł słabo, gdy doszli do drzwi frontowych, by wyjąć z poły płaszcza parę wytrychów i w jednej, krótkiej chwili sforsować niezbyt wyszukany zamek. Właściciel najwyraźniej wydawał swoją fortunę na zgoła inne rzeczy niż zabezpieczenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sro Gru 27, 2017 2:10 am

- Nie sądziłem, że nadal cię to prześladuje... - mruknął ze zdumieniem jasnowłosy, odruchowo, stojąc i wpatrując się w poczynania mężczyzny z pewnym dystansem, który wydawał się być nie na miejscu. Nie dlatego jednak, że się nie przejął, czy reakcja organizmu Notiziere wydała mu się obrzydliwa - nie, powód był znacznie bardziej prozaiczny. Nie pamiętał większości typowych dla ludzi zachowań. Nie spotykał się codziennie z różnymi czynnościami, przez co część z nich ulatywała, gubiąc się w mrokach jego amnezji, znikała, jakby znalazł się w tym świecie przed kilkoma tygodniami i nigdy nie widział osoby wymiotującej z powodu migreny.
Bo w pewnym sensie, tak właśnie było.
W tym momencie dotarło do niego, że problem tkwił w czymś jeszcze innym - skupiał się na emocjach, gestach, czy tonacjach, które były dla niego znajome, z którymi często się spotykał, które uważał za pociągające. Cały wachlarz innych, skomplikowanych, wcale nie rzadszych, ale niewątpliwie trudniejszych i bardziej złożonych, był dla niego zupełnie obcy. Ignorował fakt, że gdzieś na tej twarzy znajdowało się coś, co mogło zasugerować kiepski stan towarzysza. Nie jego antypatię, nie jego zapał, nie jego seksapil, ale... Słabość.
Odwieczny odnotował w myślach swoje spostrzeżenie. Nie po to, by zapamiętać je już na zawsze (co było przecież niemożliwe) ale po to, by wyrobić w sobie nowy odruch - póki jeszcze wiedział, jaka była przyczyna tego zamierzenia. Potem wyuczona reakcja pozostanie, był tego pewien. Musiał ją tylko odpowiednio długo pielęgnować.
Skupił się wobec tego na twarzy Tristana... która niemal natychmiast została zakryta przez kołnierz, a potem w ogóle zniknęła, pozostawiając nieśmiertelnemu jako jedyny punkt obserwacji plecy otulone trenczem.
Świetnie poszło... - pomyślał sarkastycznie, wkładając dłonie do kieszeni własnego płaszcza i podążając średnio pospiesznym krokiem za towarzyszem.
- Oczywiście, wybacz. Spróbuję następnym razem cię ostrzec, jeśli przyjdzie mi takie rozwiązanie do głowy - mruknął łagodnie, ze swoją standardową ostrożnością. Nic więcej nie mógł zaofiarować, ale chciał podkreślić swoją dobrą wolę. Sterling już wystarczająco za nim nie przepadał.
- W środku powinieneś znaleźć ślady jeszcze dwójki innych naszych znajomych. Również Odwiecznych - oznajmił z pewnym opóźnieniem, dokładnie w chwili, gdy zamek puścił. - Brawo - mruknął, dwukrotnie klaszcząc w dłonie, spoglądając na trzymane przez Dostrzegającego narzędzia jak na... Pewnego rodzaju magię. Przekraczały jego aktualne zdolności o całe lata świetlne, ale niewątpliwie zdobyły jego zainteresowanie.
- Przypomnij mi, jesteś detektywem, czy złodziejem? - zapytał niemal śpiewnie, uśmiechając się, zbliżając, popychając drzwi do przodu i niemo zapraszając przodem Notiziere. Nie chciał w żaden sposób zakłócać jego daru, dlatego wolał trzymać się z tyłu, gotowy odpowiadać na pytania, prowadzić i uzupełniać luki, ale nie planując wybiegać do przodu i mieszać teraźniejszości z przeszłością - wspomnieniami zapisanymi w przedmiotach i w ścianach.
- Mam cię gdzieś zaprowadzić? Zrobiliśmy rundkę po całej posiadłości, ale głównie przebywaliśmy w kuchni, Trevor jest obłędnym kucharzem. - Wskazał dłonią na drugi koniec pozbawionego gustu holu, prosto na wielkie drzwi, za którymi najprawdopodobniej czaiła się kuchnia i jadalnia. - Byliśmy też w łazience, ale woleliśmy ani na chwilę nie pozostawiać Lothara bez towarzystwa, więc raczej siedzieliśmy w grupie, tam. Było trochę jedzenia, muzyki, tańców i rozmów. - Wzruszył delikatnie ramionami. Nie wyglądał, jakby mówił o jakiejś niesamowitej imprezie - raczej kameralnym spotkaniu znajomych. Odwieczni nie wkradali się do domów bogaczy dlatego, że lubili luksus - przynajmniej, nie większość z nich - ale dlatego, że osobom o odpowiednim statusie materialnym utrata części jedzenia nie robiła żadnej widocznej różnicy, a ich majątki nieczęsto przez większą część roku były pozbawione stałej ludzkiej obecności. Jedynie sporadycznie pojawiała się w nich służba i odkurzała oraz uzupełniała zapasy na przyjazd właścicieli.
Wilk syty i owca cała, jak to mówią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sro Gru 27, 2017 3:41 pm

- Myślę, że szybko nie odejdzie - odparł słabym głosem. Własnie zwrócił swoją potrójną dawkę leków, zanim zdążył je porządnie strawić. Ten dzień zapowiadał się na długi i bolesny. Niemniej Tristan miał zadanie do wykonania, nie było więc czasu na użalanie się nad sobą. Nie wiedział jeszcze do końca, jaki był powód jego migreny, ale przeczucie i fakty mówiły mu, że miała ona ścisły związek ze śmiercią Lothara. Rozwiązanie więc zagadki jego zabójstwa - bo Sterling nie wątpił, że właśnie z zabójstwem mieli do czynienia - mogło oznaczać także rozwikłanie przyczyny jego bólu głowy.
Detektyw prychnął tylko. O ile nie zapomnisz - cisnęło mu się na usta, jednak trzymał język za zębami. Czekała ich długa współpraca i niemądrym byłoby ciągle wyżywać się na Elijahu. Chciał, mimo wszystko, aby ich kolaboracja była znośna, a żeby tak było, nie mógł nieustannie wyżywać się na Odwiecznym, odreagowywać dawne krzywdy i z premedytacją sprawiać, by cierpiał za coś, czego nawet nie pamiętał, choć, w mniemaniu Notiziere, niewątpliwie na to zasługiwał. Sytuacja jednak wymagała, by przełknąć niechęć i zachowywać się po ludzku, co sprawiało mu niewypowiedzianą wręcz trudność. Wyglądało na to, że prawdziwą drogą przez mękę będzie nie jego migrena, a partnerstwo z Thornstenem.
- W mojej branży trzeba sobie radzić. Wiesz, to nie tak, że mogę w jakiś sposób zdobyć nakaz przeszukania - odrzekł, wzruszając ramionami Tristan. Między innymi dlatego porzucił pracę w policji. Wszystko trwało tak długo. Niezliczona liczba zasad i protokołów go wykańczała. Wolał załatwiać podobne sprawy na własną rękę, może nie do końca legalnie, ale dopóki ktoś by go nie złapał na łamaniu prawa, wszystko szło gładko i znacznie sprawniej niż gdyby przechodziło przez policję. Przyłapanie go zaś graniczyło z cudem - nie tylko był niezwykle ostrożny, rozpatrywał każdą możliwość i zawsze dokładnie przygotowywał się do tego, co musiał zrobić, ale również świetnie myślał pod presją i był wyjątkowo rzutki. Nie istniała dla niego sytuacja bez wyjścia.
Zignorował resztę słów Odwiecznego, skupiając się na ciszy, ogarniającej ciemną, pustą rezydencję. Od silnego skupiska wyraźnych, magicznych śladów znów zrobiło mu się słabo. Musiał podeprzeć się o ścianę, by nie upaść, gdy nagle zmiękły mu kolana. Tristan miał trudność z ustaniem w pionie, a jednak ruszył przed siebie, starając się odizolować trop należący do Lothara. Obrazy przemykały mu przed oczami, przyprawiając o mdłości. Widział grupę znajomych, w jednej chwili popijającą szampana i śmiejącą się, w drugiej krzyczącą niezrozumiale, starającą się powstrzymać jednego z nich przed wbiciem sobie noża prosto w szyję.
Dar Notiziere nie był czymś, co tak do końca można było kontrolować i ćwiczyć. Bycie Dostrzegającym oznaczało bycie wrażliwym na magię, ale nie tylko. Widziało się rzeczy. Przeszłość, teraźniejszość, to, co było ukryte. Uczucia, wspomnienia, myśli, historię. Nie każdy to potrafił, nie u każdego zdolności były równie mocno rozwinięte. Sterling w swoim życiu spotkał różnych Notiziere - niektórzy negowali istnienie swojej mocy, albo nawet jej nie zauważali, zrzucając swoje powodzenie w różnych sytuacjach na zwykłe przeczucie. Inni wkraczali w świat artefaktów i Odwiecznych, oferując im różne usługi, jeszcze inni żyli wśród ludzi, spełniając się jako media i wieszcze, starając się rozwijać te zdolności, które miały związek ze światem przyziemnych. Choć Dostrzegający reagowali w szczególności na magię, niektóre zwyczajne emocje i wydarzenia pozostawiały wystarczająco głęboki ślad w rzeczywistości, by również dało się nim podążyć. Tristan wykorzystywał swój dar na co dzień już od przeszło dekady, co pogłębiło go wyjątkowo i pozwalało na oddzielanie subtelności i nieuchwytnych niuansów. Mimo to wciąż nie mógł wybrać, co zobaczy. Potrafił tylko kontrolować, jak głęboko zanurzy się w tajemnicy i pełnym mistyki wirze zdarzeń.
Teraz zanurzył się cały. Chłonął całym sobą wszystko, co miało związek z Lotharem, próbował wydobyć jego osobowość z całego nurtu różnych śladów, zalewających go boleśnie, porywających go swoim prądem. Mieszanie się reminiscencji pochodzących od aż czterech Odwiecznych sprawiało, że kuchnia, w której aktualnie się znajdowali z Elijahem była mocno nacechowana magicznie. Detektyw najpierw zachłysnął się powietrzem, by po chwili mieć trudności z oddychaniem. Kręciło mu się w głowie, skupienie się na tylko jednym z bardzo silnych pogłosów sprawiało mu wyraźne cierpienie, a migrena skutecznie uniemożliwiała mu wydobycie tego jednego, interesującego go śladu.
Wydarzenia przemykały Tristanowi przed oczami jak migawki filmu. Na jego twarzy wymownie odbijały się wszystkie uczucia, jakie go ogarniały, a słabość i mdłości były w nich dominujące. Bał się, że nie ustoi, a jednak nie był w stanie nic z tym zrobić.
- Mam go - wycharczał, gdy nogi nagle się pod nim ugięły, a przed zwymiotowaniem na posadzkę powstrzymywała go w zasadzie całkowita pustka w żołądku. Czuł się, jakby oberwał czymś ciężkim i twardym w czaszkę; gwiazdy zamigotały mu przed oczami, kiedy osunął się bezwładnie na kolana, nie mogąc wyrwać się z tego natłoku cudzych wspomnień, przerwać biegu dawno przeszłych zdarzeń. Tonął.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Czw Gru 28, 2017 6:10 pm

Tristan wyglądał dokładnie tak, jakby właśnie konał. Powoli, bardzo boleśnie, rozpaczliwie pragnąc nadejścia śmierci, ostatecznego uwolnienia od kłopotów świata, który go otaczał. Na jego twarzy nie dało się dostrzec ani jednej pozytywnej emocji, ani jednego promyka nadziei, ani jednego przebłysku świadomości - było tylko niekończące się cierpienie, zmieniające obrazy i kolory jak w kalejdoskopie. Odwieczny nigdy nie przypuszczał, że mogło być aż tak skomplikowane - przynajmniej nie w tej świadomości, która obejmowała aktualne, znane mu doświadczenia. Jego ból nie był tak... Pierwotny, tak prosty i fizyczny.
Do nieśmiertelnego nagle dotarło, że w zasadzie nie miał pojęcia jak powinien się zachować. Co było alarmującą oznaką, a co zupełnie naturalną reakcją? Czy z Dostrzegającym było wszystko... w porządku? Czy to zawsze właśnie tak wyglądało, czy raczej ta konkretna reakcja wiązała się z jego migrenami i wyczuleniem na magię?
W zasadzie, gdyby głębiej się zastanowić... Może to wszystko nie było dobrym pomysłem, bo Sterling mógł mieć ograniczoną kontrolę nad swoimi zdolnościami, a magia zawsze wykorzystywała słabość swojego "użytkownika"?
Upadający na kolana Notiziere potwierdził obawy Thorstena. Tak intensywna reakcja nie mogła zwiastować niczego dobrego - a Elijah nie wiedział, jak może pomóc mężczyźnie. W pierwszym odruchu chciał go złapać, ale w ostatniej chwili się powstrzymał - bo co, jeśli kontakt z magią, z Odwiecznym, tylko by pogorszył stan detektywa?
- Dlaczego mi nie powiedziałeś, co ma mnie zaalarmować - wymamrotał z irytacją, którą ukrył niepokój. Jasne, na pewno nie pierwszy raz obserwował Dostrzegającego przy pracy, ale co to zmieniało, skoro jego przypadłość zawsze dokładała największych starań, by najbardziej przydatne informacje zniknęły? Niesamowicie bystry były policjant powinien przewidzieć taką okoliczność, a nie poddać się chwili, popłynąć z prądem i...
Nieśmiertelny upadł na kolana, w ostatniej chwili łapiąc towarzysza, który zmierzał w stronę pocałowania podłogi. Z impetem, którego twardy marmur mógłby nie docenić.
Co do cholery powinienem zrobić...?!
Ostrożnie ułożył mężczyznę na podłodze, bokiem, na wypadek gdyby ten zdecydował się ponownie zwymiotować, a potem podniósł się i pospiesznie podążył do umywalki, po drodze łapiąc ręcznik. Zamoczył go w chłodnej wodzie, zerkając nerwowo na wcale-nie-tak-przytomnego towarzysza, którego ciałem wstrząsały dreszcze.
Zupełnie mu się to nie podobało.
Wrócił do Tristana pospiesznie, uklęknął obok i przyłożył zimny materiał do jego czoła i karku, zataczając na nim palcami kręgi.
- Cieszę się, że go masz, ale wracaj tutaj - mruknął, siląc się na zachowanie spokojnego tonu, chociaż czuł coraz większe zaniepokojenie. - Z tej pozycji niewiele zdziałasz. Musimy podążyć za śladami, a nie pływać we wspomnieniach. Tutaj nic ciekawego się nie zdarzyło, wracaj do rzeczywistości, Tris. - Sapnął z cichą złością - na siebie, na detektywa, na cały świat. Gdyby pamiętał nic złego by się nie stało. Nie byliby w takiej sytuacji.
No do kurwy nędzy...
- Księżniczko, nie chcesz, żebym wykorzystał twoją chwilową niedyspozycję... - mruknął przez zęby, nie przestając kojąco masować Sterlinga przez chłodny ręcznik.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Czw Gru 28, 2017 9:18 pm

Nigdy wcześniej to mu się nie przydarzyło. Odcinanie się od przeszłych zdarzeń, trzymanie wyraźnej granicy między nim a kotłującymi się magicznymi śladami zwykle nie sprawiało mu problemów - a przynajmniej nie aż takich. Migrena sprawiała jednak, że nie mógł się skoncentrować i jednocześnie był znacznie wrażliwszy na wszystkie drgania rzeczywistości. Wszystko go pochłonęło tak, że się zagubił, zatracił gdzieś w feerii barw, zapachów, uczuć i dźwięków. Słyszał śmiech i krzyki, muzykę, w jednej chwili stał po środku parkietu, a pary wirowały wokół niego, w drugiej zaś przysłuchiwał się lekkiej konwersacji przy dobrym alkoholu.
Nagle dobiegł go czyjś głos. Głos, który Tristanowi wydał się nierzeczywisty wśród tego natłoku zdarzeń, ale przebijający się przez nie wyraźnie, sugerujący, że to realność go nawołuje. Tak. W końcu miał zadanie do wykonania. Już wszystko wiedział. To co on tu jeszcze robił?
Pochwycił się tego uczucia odległej prawdziwości, podążył za znajomym głosem, próbując zebrać oderwane od rzeczywistości, błądzące w bardziej porywającym, wciągającym świecie ja i próbował wynurzyć się na powierzchnię nurtu kolorowych zdarzeń.
Sterling zachłysnął się powietrzem i usiadł nagle, a chłodny kompres, który Odwieczny umieścił na jego czole, spadł mu na kolana.
- Cmentarz - wymamrotał, usiłując skupić swój rozbiegany wzrok, zogniskować go na jakimś punkcie wirującej wkoło kuchni. W końcu odnalazł błękitne oczy Elijaha, które przyciągały go niczym magnes, zakotwiczyły go w jednym miejscu w rzeczywistości. - Musimy iść na cmentarz.
Notiziere próbował wstać niezgrabnie, kiwając się i zataczając, jak po kilku głębszych, choć tak naprawdę był żałośnie wręcz trzeźwy. Chwycił się desperacko płaszcza Thornstena, wykrzywiając twarz w bólu. Nie wiedział, co dokładnie zobaczył - wszystkie szczegóły zdążyły już zniknąć w chmarze natłoku informacji. Pochwycił jednak trop reminiscencji Lothara i znalazł kolejne źródło jej wyjątkowo silnej obecności. Musiał tam dotrzeć, by dowiedzieć się, co zostawiło tak wyraźne piętno w rzeczywistości.
Gdy wróciły mu zmysły, ogarnął go strach. A co jeśli to się znowu stanie? Co jeśli tym razem nie wróci? Jeśli już na zawsze uwięzi się w niekończącej się historii uczuć i zdarzeń? Nie chciał tego. Przełknął głośno ślinę. Jednak musiał. Nie mógł pozwolić, by to się stało znowu. I by prawda uciekła mu przez palce. Mógł dla Lothara zrobić już tylko tyle i był mu to winien - tak samo, jak sobie. Zasłużył na spokój i dobre życie. Bardziej, niż większość ludzi, których znał. Tylko dlaczego wciąż musiał na to pracować? Kłopoty trzymały się go tak mocno, że wprowadzenie w jego życie choć cząstki normalności kosztowało go absurdalną wręcz ilość wysiłku.
Sprawa była tym bardziej nagląca, że Dostrzegający był pewien, iż jego migrena jest w jakiś sposób wynikiem śmierci Lothara. Jeżeli więc chciał wrócić do swojego życia, a nie czuć się wciąż, jakby od dawna leżał w trumnie, musiał się przyłożyć. I pospieszyć, jeśli rzeczywiście nie chciałby wyciągnąć kopyt.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Czw Gru 28, 2017 10:20 pm

Elijah aż się wzdrygnął, gdy - leżący dotychczas w stanie agonalnym - Dostrzegający usiadł gwałtownie i chwycił go za materiał, wpatrując się w niego rozbieganym wzrokiem. Pierwsze słowa również nie były zbyt podnoszące na duchu - umówmy się, niewiele było gorszych zdań, jakie Tristian mógł wypowiedzieć w tak nietypowej sytuacji. Był przestraszony już wcześniej, ta reakcja, nagła i niespodziewana, tylko zwiększyła strach nieśmiertelnego.
Ani myślał podnosić się i biec gwałtownie w stronę jakiegokolwiek cmentarza.
- Słuchaj księżniczko, chyba jednak jeszcze nie umierasz, żebyśmy musieli zajmować się pochówkiem - rzucił z nerwowym śmiechem, dając upust (niewielkiej) histerii, którą przeżywał przez ostatnie kilka chwil. Dopiero w tym momencie dostrzegł, że sam, w którymś momencie, zapewne odruchowo, zacisnął własne ręce na dłoniach siedzącego mężczyzny, przytrzymując go w miejscu, albo... Sam nie wiedział co.
Zamrugał, próbując wrócić do rzeczywistości, bo nagle okazało się, że nie tylko Notiziere od niej odleciał.
- Nie ruszaj się - polecił twardym, ale o dziwo wciąż dziwnie delikatnym głosem, puszczając mężczyznę i podnosząc się. Przemierzył kuchnię po raz drugi, szukając po szafkach kilku składników, które - dzięki szczodrości nieznanego gospodarza - wyłowił bez większych problemów, wymieszał, zagotował, schłodził i wrócił z tak stworzonym napojem do swojego towarzysza. Ostrożnie wsadził mu szklankę do rąk.
- Jest gorzkie, więc pij powoli, żeby nie wróciły mdłości - mruknął. - Powinno trochę pomóc na ból głowy. Przed dalszymi poszukiwaniami musisz doprowadzić się do lepszego stanu, bo nic z ciebie nie zostanie.
To nie była sugestia - to było spokojnie wypowiedziane polecenie. Sądząc po reakcji Dostrzegającego, taka sytuacja nie powinna była mieć miejsca. Jego dar wyrwał się spod kontroli, pociągnął za sobą świadomość Sterlinga, znacznie utrudniając mu funkcjonowanie. Czy gdyby nie było w pobliżu Odwiecznego, nie wydostałby się z tej magicznej części rzeczywistości, gdzie przeszłość i teraźniejszość mieszały się ze sobą?
Nagle zaniki pamięci wydały się Thorstenowi wcale nie tak złą konsekwencją kontaktu z magią.
Uśmiechnął się, wyciągając dłoń do mężczyzny i pomagając mu się podnieść.
- Powoli pij. Jeszcze nigdzie nie biegniemy - mruknął kojąco, przesuwając spojrzeniem po jego sylwetce, a kończąc na twarzy.
Tristan wyglądał koszmarnie.
Błękitnooki westchnął ciężko, a potem - korzystając z faktu, że jeszcze nie puścił lodowatej dłoni Notiziere - pociągnął towarzysza w stronę sypialni dla gości, umieszczonej tuż obok schodów. Otworzył drzwi i poprowadził mężczyznę do łóżka, na którym go posadził, a potem zaczął rozbierać z odzienia wierzchniego - zarówno siebie, jak i jego.
- Cicho, Trissy. Przecież nie zrobiłbym ci krzywdy. - Wywrócił oczami na umiarkowanie intensywny protest, który zbył machnięciem dłoni, a zaraz potem odebrał Dostrzegającemu nie tylko niemal pustą szklankę, ale też górną część ubioru. Potem delikatnie, ale sugestywnie doprowadził go twarzą do materaca, a później podsunął pod szyję poduszkę, uklęknął i mamrocząc kolejne uspokajające "ćśśś" przesunął ciepłymi dłońmi po linii kręgosłupa i karku, samymi palcami za uszami, lądując wreszcie na skroniach i zaczynając je lekko masować. Był cierpliwy, milczący - oprócz kolejnych kilku wymruczanych uciszeń słabych protestów - i bardzo delikatny. Nie analizował tego, co robił - ani przygotowanego napoju, ani nagle zainspirowanego masażu - zdał się na instynkt, świadom, że może i jego głowa większości rzeczy nie pamiętała, ale ciało miało dobrze wyrobione sporo różnych odruchów, które odzywały się w najmniej spodziewanych momentach. Pozwolił działać instynktom, palcami rozmasowując napięte mięśnie i zaciśnięte nerwy, tworząc staranne, niewielkie kółka na skórze, sporadycznie ugniatając ją trochę mocniej, a innym razem odsuwając się od bardziej wrażliwych punktów. Po pewnej chwili - krótkiej, długiej? - jego dłonie znów znalazły się na karku, w okolicach uszu, ramion, na przemian drażniąc i rozluźniając napięte mięśnie.
- Oddychaj - mruknął miękkim szeptem.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Czw Gru 28, 2017 10:56 pm

Gdyby nie był tak oderwany od rzeczywistości, z pewnością by się zaśmiał. Zamiast tego zaczął oddychać powoli i głęboko, próbując się uspokoić, zebrać myśli. Musieli iść. Tylko na tym potrafił się skupić, a to ani trochę nie przynosiło spokoju - wręcz przeciwnie.
Trzęsącymi się dłońmi, trochę nie wiedząc, co się dzieje, Tristan przyjął przyniesiony przez Odwiecznego napój i przycisnął miękkie wargi do szklanki, bezmyślnie wręcz wykonując polecenie. Był jak w jakimś apatycznym transie, wbijając puste spojrzenie w eter przed sobą. Powoli wracał do siebie, odzyskując władzę nad własnymi odruchami i umysłem.
Głos Thornstena pomagał zachować kontakt z rzeczywistością, napój rozgrzewał go i pobudzał - w dość nieprzyjemny sposób - kubki smakowe. Mimo to niemal natychmiast Notiziere wydał się spokojniejszy. Wszystko powoli wracało na swoje miejsce. Dziki, niespodziewany strach chował się gdzieś w głębszych zakamarkach jego podświadomości, dłonie przestawały drżeć, na twarz z wolna wracały kolory, choć wciąż wyglądał, jakby właśnie powstał z martwych.
Poniekąd tak było. Mógł po prostu zniknąć. Jego świadomość mogła, tak najzwyczajniej w świecie, zagubić się gdzieś w magicznym potoku przeszłości. Dostrzegający zadrżał na tę myśl. Nigdy wcześniej nie zdawał sobie sprawy z tego, że istniało realne ryzyko, by został wymazany z siebie, pochłonięty. Zostałby warzywem. Nikt nie mógłby mu pomóc - a z pewnością nie ktoś, kto nie posługiwał się magią. Mężczyzna ściągnął brwi i zacisnął powieki, pocierając zmarszczone czoło.
Ten ból głowy go wykańczał.
Posłusznie wstał (albo raczej dał się podnieść i postawić na nogi) i pozwolił się zaprowadzić na górę, choć Elijah bardziej ciągnął go po schodach, niż szedł z nim ramię w ramię. Zacisnął dłoń na nadgarstku Odwiecznego, gdy ten, zupełnie bezceremonialnie, zaczął go rozbierać. Nie był jednak w pełni sił i nieśmiertelny z łatwością wyrwał rękę z uścisku i nie zważając na protesty Sterlinga, kontynuował. Wkrótce detektyw zaprzestał - poddał się miękkim ruchom swojego towarzysza, będąc zbyt zmęczonym, by się bronić. Poza tym w tej sytuacji było mu już właściwie wszystko jedno. Ogarnęła go całkowita obojętność, gdy wszystkie jego myśli zostały przytępione jednostajnym, ostrym bólem.
Tristan zadrżał lekko, gdy poczuł ciepłe dłonie mężczyzny na swojej skórze. Nie potrafił jednak o niczym myśleć. Dał za wygraną i uległ kojącemu uczuciu, które wzbudzały w nim wprawne ruchy Elijaha. Ściskane przez niego mięśnie rozluźniały się, pozwalając, by Notiziere odetchnął w końcu z ulgą. Spomiędzy jego warg wyrwał się cichy pomruk, a migrena stawała się z chwili na chwilę trochę mniej dokuczliwa; nie znikła całkowicie, ale przynajmniej nie miał już ochoty zwrócić wszystkich swoich wnętrzności przez gardło.
- Lothar był na cmentarzu - powiedział między westchnięciami, przypominając sobie coś nagle. - Tam zginął.
Jego mięśnie napięły się momentalnie, coś w mostku zapłonęło, gardło ścisnęło się boleśnie. Siły jakby magicznie do niego wróciły, Tristan więc przewrócił się na plecy i podniósł do siadu. Jego oczy lśniły, odbijając kotłujący się w nim nadmiar emocji. Ekscytację z żalem, poczuciem winy i desperacją.
Ich spojrzenia skrzyżowały się, a detektyw znów poczuł to przyciąganie. Nagle wszystko się wyostrzyło. Chłodne powietrze na jego nagiej piersi, dotyk dłoni Elijaha, której jeszcze nie zdążył zdjąć z jego ciała.
Odwrócił nagle wzrok, choć przecież wcale nie miał powodów i chwycił swój sweter, z zamiarem pośpiesznego ubrania się i wyjścia z rezydencji. Z jakiegoś powodu w jego umyśle pojawiła się twarz Franka. Notiziere potrząsnął lekko głową, jakby miało go to uwolnić od napływających doń powoli natrętnych myśli. Bycie sam na sam z Odwiecznym nie działało na niego dobrze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Pią Gru 29, 2017 3:26 am

Zaskoczył go. Znowu. Elijah mimowolnie spróbował sobie przypomnieć, czy u Dostrzegającego takie histeryczne i gwałtowne zachowanie było częścią jego uroku, czy po prostu mężczyzna był zbyt wstrząśnięty - zarówno sytuacją, jak i swoim (bardzo słabym) stanem zdrowia, że potrafił już tylko straszyć. Oczywiście, to pytanie musiało pozostać bez odpowiedzi, a Odwieczny jedyne, co zyskał, to irytację. Powoli to on zaczynał potrzebować relaksacyjnego masażu.
Mimo to, zmusił się do uspokojenia. Ta sytuacja nie wynikła z powodu złej woli Tristana - on był w niej co najwyżej ofiarą.
- Rozumiem - mruknął miękko, czując nieprzyjemny ból w piersi, który musiał tymczasowo zignorować. Świadomość, że byli tak niedaleko... Że Notiziere nie potrzebował wiele, że ich dochodzenie mogło zakończyć się w ciągu kilku chwil... Że Lothar był tak blisko, kiedy umierał...
Przełknął z trudem ślinę i zamrugał, czując że jeszcze chwila w takich myślach i pojawiają się w jego oczach łzy. Uśmiechnął się słabo do towarzysza, powoli ale stanowczo naciskając na jego ramię, sugerując powrót do pozycji horyzontalnej.
- Rozumiem, Trissy, ale nie chcemy, byś za nim podążył, prawda? - spytał cicho, nie oczekując odpowiedzi, a jedynie słabo się uśmiechając. Mówił prawdę - nie chciał, by coś się stało z blondynem, który spinał się pod jego dotykiem i próbował unikać jego wzroku, jednocześnie kolejny raz w ciągu kilku chwil miał problem z odwróceniem od niego spojrzenia. Dostrzegający był dla niego ważny. Nie znał ich historii, nie rozumiał, czemu mężczyzna za nim nie przepadał, ale wiedział, że nie mógł mu pozwolić tak po prostu... umrzeć. Całkowicie zniknąć. Nie mógł się na to zgodzić.
Oczywiście wiedział, że pewnego dnia taki koniec nadejdzie, ale...
Nagle to on musiał spojrzeć w innym kierunku, by zatrzymać nieprzyjemny ból, który pojawił się w jego piersi. Odetchnął ciężko, unosząc jedną dłoń i potarł nasadę nosa, czując jak jego zaczyna boleć głowa. Musiał wziąć się w garść. Obaj musieli.
Wrócił palcami na ramiona towarzysza, który - korzystając z okazji - znów usiadł na łóżku. Elijah wobec tego również wykorzystał możliwość, którą mu zaoferował świat i zaczął w tej pozycji rozmasowywać napięte ramiona mężczyzny. Czuł, że wreszcie ciało Notiziere zaczęło odzyskiwać normalną, ludzką temperaturę. Gdzieniegdzie na bladej skórze, w miejscach mocniej uciśniętych, pojawiały się na chwilę czerwone ślady - i przez głowę nieśmiertelnego przebiegła jedna myśl: ciekawe, jak by wyglądały tutaj malinki...
Pomimo niewątpliwej... porannej aktywności na ciele człowieka nie było wiele śladów. Przynajmniej - nie takich. Blizna na ramieniu wywołała w Odwiecznym jakieś skojarzenie - nieprzyjemne, wręcz bolesne, ale pozbawione konkretnych obrazów. Czuł się dokładnie tak, jakby dotykał czegoś przez grubą tkaninę. Wiedział, że to tam było, że tkwiło gdzieś w pobliżu, tylko czekało na odpowiednie słowo, skojarzenie, na... Wspomnienie. Ale nie potrafił go dostrzec.
To też go irytowało.
Spojrzał prosto w oczy Dostrzegającego, powracając znów do rzeczywistości, nie smętnych rozważań. Po jego ciele przetoczyła się fala przyjemnego ciepła. Nie mógł zaprzeczyć, że podobała mu się ta pozycja. Była... Dobra. Wywoływała w nim pożądanie, satysfakcję i... Różne inne uczucia.
Na jego usta uśmiech wpłynął samodzielnie - dłonie równie machinalnie odrobinę, niemal niedostrzegalnie, zmieniły tempo i siłę nacisków, z relaksacyjnego masażu przechodząc w taki bardziej... ponętny. Taki też był dobry na migrenę.
Seks był jeszcze lepszy.
Do nieśmiertelnego nagle dotarło, że od dłuższej chwili panowała pomiędzy nimi cisza. Byli tylko oni dwaj, wielkie, miękkie łóżko, niewielka poświata spomiędzy przymkniętych zasłon i... Ta gęstniejąca, intensywna cisza.
Powinien ją przerwać.
Powinien... ale niekoniecznie chciał.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Pią Gru 29, 2017 7:32 pm

Tristan miał w sobie pewną gwałtowność. Choć zwykle starał się zachowywać chłodny osąd, bywało, że władały nim emocje, gdy były wyjątkowo silne. Tak było, gdy zginął Logan. Jednak wtedy Notiziere znał sprawcę, wiedział, kto był odpowiedzialny. I tak było teraz - gdy rzucał światło na szczegóły okoliczności śmierci Lothara. Nie potrafił usiedzieć spokojnie, gdy wiedział, że być może jego zabójca był jeszcze w mieście, że może mógłby go złapać, sprawić, by zapłacił za wszystko.
Odwieczni nie mieli policji - sami wydawali na siebie wzajemnie wyroki. Sterling chętnie wziąłby w swoje ręce los tego, który pozbawił życia Lothara.
Wyraźnie widział, że Elijaha też to wszystko dręczyło. Znów zaczął mu współczuć. Kto wie, czy nie obudziłby się następnego dnia, zupełnie nie pamiętając połowy swoich znajomych? Ile wspomnień już stracił? O ilu wspólnych chwilach z przyjacielem już zapomniał.
Mimo zatroskania, które przemknęło po jego twarzy, nieśmiertelny kontynuował masaż, choć jeszcze przed sekundą Tristan usiłował się podnieść i wyjść. Chciał zaprotestować, ale dotyk mężczyzny wybijał mu z głowy wszelkie podobne myśli. Liczyło się tylko to, że przynosił mu, przynajmniej chwilowe, ukojenie i odprężenie. Migrena wydawała się być już tylko dokuczliwa, a nie zabójcza, a mięśnie rozluźniały się przyjemnie.
Dostrzegający westchnął lekko i uniósł wzrok, by napotkać hipnotyzujące spojrzenie Thornstena. Serce nagle zabiło mu mocniej. Cisza ciążyła mu czymś dziwnym na piersi, gdy falowała delikatnie przy każdym jego coraz płytszym oddechu. Z jakiegoś powodu ta sytuacja przyprawiała go o zdenerwowanie. Zwykle był bardzo swobodny w towarzystwie Elijaha. Teraz jednak ta cała nonszalancja gdzieś się ulotniła. Nagle zrobiło się bardzo... Poważnie.
Niby nic takiego się między nimi nie działo, a jednak coś intensywnego wisiało w powietrzu. Tristan przełknął z trudem ślinę, próbując zracjonalizować tę sytuację i swoje zachowanie. Potrzebował tego - musiał czuć się lepiej, aby kontynuować śledztwo. To było również w interesie Odwiecznego, któremu równie mocno zależało na rozwikłaniu zagadki, co jemu. Pomagał mu. Po prostu.
Nie był jednak całkiem przekonany. Wiedział, że źle robił. Że musiał przestać. Jednak wyrwanie się z tego marazmu było niemal tak trudne, jak przerwanie niebezpiecznego transu, z którego powodu znalazł się sam na sam z Elijahem, w cudzej sypialni, pozbawionym górnej części garderoby.
Z jego dużymi, wprawnymi dłońmi masującymi jego mięśnie. Czuł się dobrze, słysząc tylko ich równe oddechy i szybkie bicie swojego serca. A nie powinien.
Odkaszlnął słabo, gdy poczucie winy stało się nie do zniesienia. Próbował je uciszyć, ale obraz Franka wciąż wypływał na powierzchnię jego myśli. Detektyw położył dłoń na nadgarstku mężczyzny, trzymając ją na niej odrobinę zbyt długo, zanim zdjął ją ze swojego ramienia.
- Już w porządku - powiedział, ciszej niż zamierzał. - Powinniśmy już iść.
Wstał na równe nogi sztywno i nagle, aż zakręciło mu się w głowie. Tristan jednak starał się nie dać po sobie tego poznać. Usiłował zdystansować się desperacko, sprawić, by atmosfera nie była już tak ciężka i jednoznaczna, wciągając sweter przez głowę.
Przygryzł dolną wargę, odwracając się plecami do Odwiecznego. Był na siebie wściekły. Miał się trzymać od niego z daleka, nie pozwalać wykorzystać jego chwilową słabość. Tak - tym właśnie to wszystko było. Sterling był niedysponowany, a Elijah wykorzystał tę okazję, by się do niego zbliżyć. I mu pomóc, bo potrzebował, by był w pełni władzy nad swoimi zdolnościami. Notiziere jednak obiecał sobie nie myśleć o nim w kategoriach człowieka, który go potrzebował. Obiecał sobie w ogóle nie postrzegać go w kategoriach człowieka, a tymczasem pozwolił, by coś takiego się wydarzyło. Nie igraj z ogniem, bo się sparzysz - przestrzegł się w myślach, choć wydawało się, że było na to już za późno. Nie cofnie tej intymnej chwili, tego dziwnego momentu między nimi, choćby bardzo tego chciał.
Potrzebował zobaczyć Franklyna, zagubić się w jego ramionach, zatracić się między pocałunkami jego miękkich ust. Może wtedy jego wszystkie kłopoty (a w szczególności ten z Elijahem) znikną.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sob Gru 30, 2017 2:40 pm

Odwieczny oczywiście wiedział, że w końcu ten czar, który ich opanował, zniknie. Nie miał prawa łudzić się, że będzie inaczej. Kilka chwil troski nie mogło zmienić tego, co między nimi było - chociaż sam nie znał powodu, dla którego jego towarzysz tak bardzo się od niego dystansował. Elijah nie zaprotestował, pozwalając mężczyźnie się odsunąć, wstać i odwrócić do niego plecami. Sam nadal klęczał na łóżku, próbując zrozumieć dlaczego... Dlaczego nagle trudniej było mu przełknąć ślinę. Czy to wynikało z potrzeby ciała, z chęci pocałowania tych warg, pozostawienia śladów na ciele Dostrzegającego, pragnienia usłyszenia nie tylko jego spokojnego, miarowego oddechu, ale też takiego przyspieszonego, łapczywego, splecionego z jękami rozkoszy?
Czy chodziło o coś zupełnie innego. Czy to chłodne zachowanie Tristana go... Zabolało? Poczuł się odrzucony?
Nie, niemożliwe. Zawsze kierowało nim tylko jedno - pożądanie. Lubił bliskość, lubił uwodzić, nie lubił za to przywiązania. Fakt, że miał wspólną historię z Notiziere tylko potwierdzał, że nie powinien znaleźć się z nim w jednym łóżku - nawet na jeden masaż, a co dopiero... coś więcej.
Mimo to... Przez krótką chwilę zwalczał to nieprzyjemne wrażenie, które go ogarnęło, równie intensywnie unikając jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego, czy nawet spojrzenia na Sterlinga.
Podniósł się ostrożnie, poprawił swoje ubrania, zarzucił z powrotem własny płaszcz, a potem skierował się w stronę drzwi, wciąż nie spoglądając na Notiziere. Czy bał się czegoś zobaczyć w jego oczach, czy przeciwnie, pokazać mu za dużo?
Odgarnął nerwowym gestem włosy z twarzy i westchnął ciężko. To wszystko to zupełnie nie był dobry pomysł. Już zawsze będzie pamiętał przyjemną, gładką skórę mężczyzny, z jej wszelkimi niedoskonałościami, zgrubieniami, kusząco poddającą się jego dłoniom, pachnącą subtelnie i nie noszącą żadnych śladów po tym drugim.
Nie, wcale nie zawsze. Utraci to, tak samo jak wszystkie inne wrażenia. Kto wie, ile razy już go dotykał, ile razy był znacznie bliżej zbliżenia, niż tego poranka? Ile emocji się w nim kotłowało, jak traktował go wtedy Tristan. Może gdyby posiadał tamte wspomnienia, wiedziałby skąd ten dystans. Może to była ich obopólna decyzja?
Zacisnął zęby. Nienawidził tego.
- Na który cmentarz idziemy? - odezwał się i pierwszy raz od... Dawna, od ich poprzedniego spotkania, w jego głosie zabrzmiał dystans, przewyższający nawet ten, który usilnie próbował narzucić im Sterling. Zupełnie tak, jakby całkiem się odciął, a z tego przystojnego, żartującego flirciarza nic nie zostało. Został tylko chłodny, zimny Odwieczny, który nie potrafił się już niczym cieszyć.
Który był bogiem i nie zamierzał zniżać się do poziomu plebsu, śmiertelnych, którzy znikają z jego punktu widzenia w mgnieniu oka.
Za wskazówkami Dostrzegającego, znów znaleźli się na przystanku - a podczas ich spaceru, a następnie krótkiej podróży, błękitne oczy Elijaha wciąż nie skierowały się w stronę detektywa.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sob Gru 30, 2017 5:22 pm

Tristan poprawiwszy swój płaszcz, ruszył do wyjścia. Zamknął drzwi ponownie, używając wytrychów, a gdy tylko przekroczyli bramę, nerwowo zaczął szukać po kieszeniach paczki papierosów. Tylko to, gdy nie miał przy sobie flaszki, mogło go uspokoić. Natychmiast, starając się ukryć drżenie rąk, włożył jednego do ust i odpalił zapalniczką zippo, choć kosztowało go to kilka prób. Zaciągnął się mocno dymem i po chwili wypuścił go nosem; jego twarz otoczyły siwe kłęby. Czas zmierzyć się z tym, co tak odwlekał. Był pewien, że jeśli nie rozwikła tej tajemnicy, nie będzie mógł spać, normalnie funkcjonować.
Nie widział tego, że Elijah starał się unikać jego spojrzenia, bo sam to robił. Dopiero pełen dystansu głos Odwiecznego sprawił, że detektyw odwrócił głowę zaskoczony, by spojrzeć na jego twarz. Nie przypominał sobie, żeby kiedykolwiek usłyszał w jego tonie taki chłód. Czyżby poczuł się... Urażony? Nie, to nie mogło być to. Sterling odrzucał go już mnóstwo razy i nigdy w ten sposób nie reagował. Jego intuicja i dar Dostrzegającego szeptały mu jednak, że jego rozsądek i logiczny tok myślenia myliły się w tym wypadku. I dobrze - chciał pomyśleć, próbując nie przyznać się przed samym sobą, że ta oziębłość Thornstena w ogóle go nie obeszła. W rzeczywistości dotknęła go. Bardziej, niż by się spodziewał. Natychmiast zirytował się sam na siebie; miał nie okazywać takich uczuć - miał w ogóle nie czuć w stosunku do Elijaha nic, poza ewentualną niechęcią. Nie mógł jednak kontrolować swojego serca, które z jakiegoś tajemniczego powodu było bardziej przywiązane i wrażliwe na nieśmiertelnego, niż powinno.
- Kensal Green - odrzekł Notiziere równie zimno, starając się ukryć fakt, że nagła bezduszność jego towarzysza go uderzyła i wrócił do bycia zgorzkniałym, rozdrażnionym obecnością Odwiecznego sobą.
Przed wejściem do autobusu zaciągnął się dymem ostatni raz i wyrzucił niedopałek na chodnik, by po chwili zgasić go całkiem pod swoją podeszwą. Notiziere ostentacyjnie również unikał patrzenia na Odwiecznego, nawet podczas ich wspólnej podróży na cmentarz.
- Lothar otrzymał jakiś list - wyjaśnił. Teraz, gdy nieco ochłonął, zaczęły przypominać mu się szczegóły wizji. - Nie wiem, co w nim było, ale zgaduję, że chodziło o spotkanie w określonym miejscu - cmentarzu Kensal Green - i czasie.
W natłoku wrażeń nie mógł dojrzeć jeszcze drobniejszych detali. Nie wiedział, od kogo była notka i dlaczego Odwieczny zdecydował się podążyć jej instrukcjami. Może przysłał ją bliski znajomy, albo przynajmniej ktoś, kto się za taką osobę podawał? Może ktoś próbował zwabić go obietnicą posiadania ważnych informacji? Wszystko to było dla Notiziere tajemnicą. Być może wizyta na cmentarzu ujawni więcej. Tak czy inaczej, był to ich jedyny trop, którym musieli podążyć.
Im byli bliżej swojego celu, tym ból głowy Tristana stawał się bardziej uporczywy. Śmierć Lothara uwolniła potężne ilości magii i zostawiła niezwykle wyraźny ślad, który wręcz przyprawiał go o mdłości. Jego twarz z chwili na chwilę szarzała, ale nie poddawał się. Detektyw maszerował wgłąb nekropolii, mijając nagrobki. W końcu dotarli do niewielkiej polanki przed niedużym mauzoleum, schowanej w cieniu cedrów. Mieściła się ona w odosobnionej, jednej z najstarszych części cmentarza.
- To tutaj - szepnął Tristan, zaciskając palce na pobliskim pomniku, o który musiał się podeprzeć, aby nie upaść. Rzucił niepewne spojrzenie Elijahowi. Bał się, że znowu zasłabnie, że znowu da się porwać przeszłości, gubiąc się w zdarzeniach. Odetchnął głęboko, próbując uspokoić szalejące serce. Musiał. Ufał swoim zdolnościom, wszystko powinno pójść gładko, zwłaszcza teraz, skoro wiedział, jakie zagrożenie go czekało. Z niepewnością sięgnął swym szóstym zmysłem do plączącego się chaotycznie skupiska magii na środku polany o tajemniczym znaczeniu. Dlaczego właśnie tu? Przed czyim grobowcem? Ściągając brwi skupił się również na tych pytaniach, przeczuwając, że odpowiedzi na nie mogły być istotne dla śledztwa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Nie Gru 31, 2017 2:48 pm

W jednej chwili zbliżeni bardziej niż kiedykolwiek, a w drugiej - tak sobie odlegli, jak tylko mogli być. Radosny, żartobliwy flirciarz zmienił się w Odwiecznego, który unikał zbędnych kontaktów z nic niewartymi śmiertelnikami, natomiast rozluźniony i kuszący Dostrzegający wrócił do bycia chłodnym, nieprzyjemnym w obyciu nałogowym palaczem i alkoholikiem. Obaj przeszli w swoim życiu trochę za dużo, mieli za sobą zbyt wiele nieprzyjemności i bólu i każdy z nich uciekał w jakiś sposób przed światem - lub nawet przed sobą. Jakakolwiek bliskość, wynikająca z podobieństw, nie mogła zostać zaakceptowana, nie mogła służyć jako pomost pomiędzy ich doświadczeniami i różnicami - byłoby to zbyt niebezpieczne.
Każdy z nich uciekał przed stawieniem czoła wszystkim swoim problemom. Niekoniecznie dlatego, że obawiał się konsekwencji, raczej... Wiedzieli, że nigdy sobie ze wszystkim nie poradzą.
Nieśmiertelny był sam - i dobrze wiedział, dlaczego właśnie tak było. Ale to, że Notiziere... Który teoretycznie przecież miał tego-jak-mu-tam z artefaktem... Niby miał do kogo wracać, niby spędzał z nim chwile pełne rozkoszy i spokoju, niby starał się być z nim szczery... Ale wciąż ukrywał przed nim siebie. Magia była bardzo ważnym elementem jego osoby, nie mógł tak po prostu jej schować do jakiejś szuflady i wyciągać tylko wtedy, kiedy mu pasowało. To nie mogło się dobrze skończyć.
Dlaczego nie jest z kimś mu podobnym?
Błękitnooki wreszcie obrócił głowę, rozglądając się powoli po terenie, na który doprowadził ich Tristan. Miejsce było mu obce - chociaż był pewien, że istniał zanim w ogóle wybudowano ten cmentarz. Miał za zadanie szukać jakichś wskazówek, podczas gdy Sterling... Robił to, co powinien. Cokolwiek konkretnie to było.
W chwili, gdy spojrzenie detektywa odrobinę się oddaliło, wzrok Odwiecznego właśnie na nim spoczął. I dokładnie w tym momencie starszy mężczyzna zdał sobie sprawę, że wszystko, co stało się w willi, mogło się powtórzyć. Zaniepokojenie przedarło się przez mur dystansu i chłodu, za którym próbował ukryć się Elijah. Nieważne, jak bardzo nie chciał znowu poczuć się w ten sposób, obawa o życie Notiziere była większa od potrzeby ochronienia się. Podszedł bliżej, stając ramię w ramię ze swoim towarzyszem, gotów w każdej chwili zareagować i go chwycić, nie pozwalając całkiem zatonąć w magii. Nadal nie wiedział, jak powinien mu pomóc - i co konkretnie się stało wcześniej - ponieważ obaj byli na tyle dumni i głupi, by nie porozmawiać o najważniejszym. Thorsten przeklął w duchu, zły na siebie i na Dostrzegającego.
Przemilczanie pewnych istotnych kwestii nigdy nie było dobrym rozwiązaniem.
Po ilu sekundach w tamtym świecie Trissy zacznie mieć problemy w powrotem?
Powoli odetchnął, próbując opanować rosnącą obawę. Nie potrafił jej zracjonalizować, bo przecież jeszcze dzień wcześniej był gotów zrobić wszystko, byleby tylko odnaleźć zabójcę Lothara. Jednak... Nie chciał ryzykować życia kolejnej osoby, która była dla niego ważna.
Zamknął na chwilę oczy, delikatnie chwytając mężczyznę za rękaw płaszcza - nie po to, by go jakoś zdekoncentrować, a po prostu... By poczuć, jeśli się coś stanie.
Bał się. Zupełnie irracjonalnie. Czyżby był świadkiem takiej utraty świadomości u Dostrzegającego? On sam tego nie pamiętał, nie potrafił wyłapać konkretnego wspomnienia, ale czy coś w nim wciąż to pamiętało?
Otworzył oczy i skupił spojrzenie na grobowcu naprzeciwko nich. To nazwisko coś mu mówiło... Tylko co konkretnie?
Spróbował skupić się na tym, wyznaczając sobie zadanie, które miało go odciągnąć od nieprzyjemnych myśli. Przeszukiwał swoje podziurawione wspomnienia, próbując znaleźć jakieś połączenie, jakiekolwiek, które mogłoby nadać temu sens. Oczywiście, mógł po prostu zadzwonić do Roxie, albo Trevora, albo kogokolwiek innego, kto przyjaźnił się z Lotharem, ale... Najpierw chciał upewnić się, że nie da sobie rady. Potrzebował się na coś przydać.
I wtedy go olśniło.
Obrócił głowę, chcąc podzielić się swoją wiedzą z Notiziere, na moment całkowicie zapominając o tym, czemu właśnie poddawał się mężczyzna. Zbladł, widząc jego zły stan. Znowu.
Chwycił Tristana za dłoń, pocierając ją lekko, próbując przywrócić w niej właściwe krążenie i jednocześnie przyciągnąć blondyna do rzeczywistości. Nieważne, czy mu przerywał coś istotnego, czy nie. Dostrzegający mógł wrócić do tego momentu zawsze, ale nie zawsze mógł wrócić z.
- Księżniczko? Tutaj leży ktoś mu bliski. Myślę, że partner, chociaż go nie pamiętam. Ale wspominał o nim. Nie pogrążaj się tam za bardzo we wspomnieniach, tu na pewno dużo złych rzeczy się działo... - szepnął łagodnie, znów miękko i troskliwie, starając się instynktownie zaangażować jak najwięcej zmysłów Sterlinga, by mógł do niego wrócić. - To nie są dobre i radosne wydarzenia, prawda?

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Wto Sty 02, 2018 5:11 pm

Zanurzał się powoli w obcej świadomości, w pędzącej w czasie rzeczywistej przeszłości i pozwolił, by jego zmysły zostały pociągnięte przez najsilniejsze, najbardziej dramatyczne wydarzenia. Kotłująca się na polanie magia natychmiast sprawiła, że żołądek Notiziere został wywrócony na drugą stronę, a sam mężczyzna z trudem utrzymywał równowagę, ściskając nagrobek i robił wszystko, by nie wymiotować na swoje własne buty. Kiedy jednak konwulsje ustały, już go nie było. Otoczenie zawirowało i znikło.
Migoczące światła porwały Tristana i po chwili zamiast stać z boku, był na samym środku polanki. Rozejrzał się, zdezorientowany. Przed nim znajdowała się znajoma postać. Coś ścisnęło go w środku, gdy rozpoznał w niej Lothara. Chciał coś powiedzieć, ale z jego gardła nie wydobył się żaden głos. Potrzebował chwili, by zorientować się, że to jedynie reminiscencja Odwiecznego, że tak naprawdę go tam nie było, że wciąż był tak samo martwy, jak jeszcze kilka chwil wcześniej.
Dostrzegający w napięciu obserwował, jak Lothar kręcił się przed mauzoleum, niespokojnie mnąc w dłoniach list; rozkładał go i czytał po raz kolejny, by po chwili ponownie ścisnąć go w wygnieciony skrawek papieru. Jednocześnie sam gdzieś z oddali słyszał zew rzeczywistości - głos Elijaha, mamroczący słowa, których znaczenie nie docierało do detektywa, jego dłoń, która powstrzymywała go przed daniem się porwać niczym kotwica.
Sterling jednak nie chciał wracać. Desperacko chwytał się śladu zostawionego przez Lothara, który wyraźnie na coś czekał. Czas jakby przyspieszył, a Odwieczny w końcu, prawdopodobnie znudzony swoją bezczynnością, uklęknął przy jednej z kamiennych waz, które stały przed wejściem do grobowca, by wyjąć z nich całkiem suche już kwiaty. Z troski, z jaką Lothar zaangażował się w doprowadzenie tego miejsca do porządku, Tristan wnioskował, że nie było ono przypadkowe. Że pochowany był tu ktoś mu bliski.
W skupieniu obserwował poczynania mężczyzny, którego dłoń natrafiła na coś podczas sprzątania. Zaskoczony zacisnął palce na przedmiocie i wyciągnął go z naczynia. W rękach zamigotał mu bogato zdobiony sztylet. Odwieczny odrzucił go natychmiast, a uschnięte kwiaty rozsypały się po trawie. Już podnosił się, by odejść i o wszystkim zapomnieć, gdy jego oczy zmieniły się nagle, a on rzucił się po nóż niemal desperacko i wyszarpnąwszy go z pochwy, wbił sobie jego falowane ostrze prosto w gardło.
Tristan krzyknął, chwytając się za swoją szyję. Niespodziewany ból przeszedł jego ciało, a on upadł na zimną, zroszoną trawę i chwytając oddech niczym ryba wyrzucona na brzeg, zaczął wierzgać, rzucając się po ziemi. Wybałuszył oczy, a jego twarz posiniała. Czuł się, jakby ulatywało z niego życie, jakby z każdym słabnącym oddechem było go mniej i mniej.
Znów pomógł Thornsten, który nie stracił całkiem głowy i wyciągnął go na powierzchnię, odcinając od wspomnień i uczuć, które nie należały do Notiziere, ale całkowicie nim zawładnęły. Detektyw zachłysnął się powietrzem, siadając nagle i zdezorientowany rozglądając się dookoła, w poszukiwaniu twarzy towarzysza.
- Czułem to - szepnął drżącym głosem, gdy udało mu się skupić spojrzenie na błękitnych oczach Odwiecznego. Przełknął z trudem ślinę. - Czułem, jak umierał.
Śmierć Lothara pozostawiła na polanie coś w rodzaju magicznego wiru, czarnej dziury, która wciągała wszystkich wystarczająco wrażliwych, by ją dostrzec. Sterling nie mógł się przed nią uchronić, na pewno nie w tym stanie. A jednak czuł, że było coś więcej. Coś jeszcze, coś, czego nie widział.
- Muszę wrócić - rzekł poważnym tonem i znów się skupił; tym razem na innej, mroczniejszej sile, która wzywała go niemal tak intensywnie, jak zejście nieśmiertelnego ze świata. Zamknął oczy, biorąc głęboki oddech, jednak szybko gałki pod jego powiekami zaczęły poruszać się wyraźnie i chaotycznie.
Było już po wszystkim.
Zimne ciało Lothara leżało pod gwiazdami. Z mroku wyłoniła się ciemna postać. Wyjęła z szyi martwego Odwiecznego sztylet, wytarła go ostrożnie, schowała z powrotem do pochwy i wcisnęła sobie za pazuchę. Chwilę potem pochwyciła martwego, który wciąż ściskał w dłoni list i zarzuciła sobie na ramię, jakby wcale nie był rosłym mężczyzną, by ostatecznie rozpłynąć się w nocy.
Tristan oblał się zimnym potem. Drżał, a popielate włosy kleiły się do jego zroszonego czoła. Otworzył powoli oczy. Chwilę wpatrywał się w eter, zanim wróciła mu zdolność mówienia i kojarzenia faktów.
- Ktoś go zabrał - powiedział. - Ktoś, czyja aura była bardzo... Zła. Upiorna - z trudem starał się ubrać w słowa to, co dokładnie poczuł. - To nie mógł być Odwieczny, a jednak otaczała go silna magia.
Nie miał pojęcia, kim albo czym dokładnie był nieznajomy, ale Notiziere pierwszy raz zetknął się z czymś podobnym. Słabszym, niż bóg, ale za to dużo bardziej potwornym. Nieludzkim. Aż zadrżał, przypominając sobie uczucie, które ogarnęło go w styczności z tą dziwną obecnością.
- Wiesz, kto to mógł być? Może ma związek z przeszłością Lothara? Z kimś, kto jest tu pochowany? - zaczął zadawać pytania Tristan, gdy dotarło do niego, co mówił Elijah, kiedy sam szukał czegoś głębiej. Usiłował wstać powoli, podpierając się o pomnik. Sądził, że wizyta na cmentarzu zbliży ich do rozwiązania przynajmniej o krok. Tymczasem wątpliwości zamiast się rozwiać, narastały.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sro Sty 03, 2018 12:02 am

Elijah w ostatniej chwili powstrzymał się przed uderzeniem mężczyzny w twarz za tak głupie i samolubne stwierdzenie. Nawet nie spytał, nie odczekał chwili, by odzyskać jako taki kontakt z rzeczywistością. Nie, gdzieżby, od razu pognał z powrotem do przeszłości, szukając bóg wie czego, nie przejmując się tym, że może stamtąd nie wrócić - chociaż widać było po jego spojrzeniu, sprzed chwili, że był zdumiony faktem, iż i tym razem odnalazł wyjście ze wspomnień. Więc czemu by nie polecieć z powrotem, co mogło się nie udać?
Odwieczny zacisnął usta, aż zgrzytając zębami, na chwilę milknąc i wpatrując się w nieprzytomne spojrzenie i twarz, która była w tak złym stanie, że Thorsten gotów był się założyć, iż nawet wybranek Notiziere w tym momencie by go nie poznał. Idiota, dla którego liczy się tylko pościg.
Nieśmiertelny po raz kolejny pożałował, że zdecydował się wplątać w tę sprawę jedynego bliskiego mu człowieka. Wiedział oczywiście, że on był najlepszym wyborem, że był osobiście w to zaangażowany i że jeśli on miał problemy z powrotem, to zapewne inni by nie odnaleźli drogi na powierzchnię, ale... Ale te wszystkie racjonalne argumenty blakły przy świadomości, że kolejna ważna dla Elijaha osoba mogła umrzeć na tym pieprzonym cmentarzu.
Pełną napięcia ciszę przerwał głos Dostrzegającego - wypowiadający słowa, które nie miały żadnego sensu.
- Zabrał? - upewnił się z wyczuwalnym zdumieniem Odwieczny. Zmarszczył brwi, przeczesując swoje wspomnienia, wiedzę, doświadczenie, w zasadzie wszystko, co znajdowało się w jego (pustej) głowie. Nie, to zupełnie nie pasowało. Niebieskooki pamiętał, że nikt nie szukał ciała. Nikt nie zdziwił się, że go nie było. Jeśli nieśmiertelny ginął to... Rozpływał się. Nie pozostawał po nim ślad, tak jak za życia.
- Jesteś pewien, że to nie był Odwieczny? - dopytał się, spoglądając z uwagą w twarz towarzysza. Przygryzł wargę, z zaniepokojeniem rozglądając się po polance przed grobowcem. On niczego dziwnego nie czuł - ale nie było to zaskakujące. Nie miał daru. Musiałby w czymś uczestniczyć, by to poczuć.
Lub musiałaby to być śmierć innego nieśmiertelnego.
To, że poczuł w tamtym dniu ból, nie zmieniło jednak pustki, która towarzyszyła mu na cmentarzu. Nie czuł niczego nadzwyczajnego - chyba, że spoglądał w półżywego detektywa.
Westchnął ciężko, obrócił się z powrotem i przyłożył prawą dłoń do rozgrzanego i mokrego od potu karku Tristana, a lewą - do lodowatego czoła. Pokręcił lekko głową.
- Nie jesteś w dobrym stanie. Powinieneś gdzieś usiąść, trochę się uspokoić, może wziąć coś na tę migrenę. A potem spróbować udokumentować to, co widziałeś. Może... Inni będą wiedzieć więcej niż ja. - Skrzywił się minimalnie przy ostatnim zdaniu.
Znowu był do niczego. Jego obecność niespecjalnie pomagała w śledztwie, które on sam przecież zlecił. Miał ochotę w coś uderzyć.
- Nie pamiętam... Dobrze rysujesz? Jeśli tak, mógłbyś spróbować sportretować tamtego... Osobnika. Może ktoś go zna. O, i to, jak Lothar... Jak zabił Lothara. - Przełknął z trudem ślinę, kilkakrotnie próbując odpowiednio poprowadzić tę rozmowę i za każdym razem czując, że idzie mu beznadziejnie. Ostatecznie zadowolił się tym, co wyszło z jego ust, zacisnął je i odwrócił spojrzenie, skupiając się na delikatnym masażu napiętych beznadziejnie mięśni Dostrzegającego.
- Postaraj się na mnie nie zwymiotować. Polubiłem ten strój, tyle razem przeszliśmy, tyle razy już go nie pobrudziłeś, nie zmieniajmy tej pięknej tradycji - mruknął po dłuższej chwili, wreszcie wysilając się na bardziej żartobliwy ton. Było jednak nadal widać po nim, że się przejmował i przeżywał słowa Tristana. Nie dlatego, że dotyczyły jego przyjaciela - ale dlatego, że martwił się stanem tego bliskiego mu mężczyzny, który żył i lekko trząsł się pod jego dotykiem.
Odwieczny zamknął oczy, ukrywając zatroskane spojrzenie.
- Mam nadzieję, że... Ten twój... Jak-mu-tam... Wie, co zrobić, gdybyś nagle znów tak odleciał - powiedział nagle, tak cicho, jakby liczył, że nie zostanie usłyszany. Jakby w zasadzie nie chciał zwerbalizować tej myśli, ale nie potrafił jej pozostawić tylko w swojej głowie.
Naprawdę się martwił.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sro Sty 03, 2018 9:30 am

Tristan już przeszedł przez najgorsze. Teraz chciał tylko zerknąć, sprawdzić jeden moment. Co się mogło stać? Mógł ominąć silną magię, która wciągała go i nie chciała puścić. Już nie o nią mu chodziło.
Mężczyzna pokiwał głową energicznie jak na swój stan. Dla niego również to wszystko nie miało najmniejszego sensu. Wytężał myśli, ale te były rozpierzchnięte, uciekały gdzieś przed świadomością, chowając się w bólu i mdłościach.
- Jestem pewien - odparł, dysząc ciężko. Dostrzegający podjął próbę wstania. Tak jak myślał - Elijah nie był specjalnie pomocny. Warto jednak było spróbować. Może byłby pozytywnie zaskoczony?
Rzeczywistość mocniej dobijała się do drzwi świadomości Sterlinga, a wraz z nią wszystkie poznane szczegóły powoli odnajdywały swoje miejsce wśród zmieszanych do tej pory zdarzeń.
- To musiało być przez ten sztylet - olśniło go nagle. Olśniło go również, że nieśmiertelny nie miał najmniejszego pojęcia, o czym on mówił. - Lothar... On... - gardło zacisnęło mu się nagle boleśnie, w głowie zawirowało, a oczy zapiekły pod powiekami, ale mówił dalej. - Wbił sobie podłożony tu przez kogoś sztylet w gardło.
Endymion nieświadomie podążył dłonią do własnej szyi. Agonia Lothara, którą czuł jak własną, wciąż jeszcze odbijała się echem gdzieś z tyłu jego jaźni. Przełknął z trudem ślinę i podążył spojrzeniem do oczu Thornstena.
- Lothar wiedział, czym on był. Rozpoznał go.
To było jedyne wyjaśnienie jego reakcji. I tego, że po śmierci jego ciało nie rozwiało się, znikając raz na zawsze. Bogowie nie zostawiali po sobie nic, gdy nadchodził ich czas. Nic, poza tym, co już zostawili - magicznym śladem widocznym tylko dla Notiziere. Żaden nieśmiertelny nie został nigdy pochowany, tak jak żaden nie zmarł z powodu choroby lub wieku. Zawsze ktoś inny stał za śmiercią. Zawsze.
Tak było i teraz, jednak odpowiedzialnym nie był inny Odwieczny. Detektyw nie rozpoznawał tej istoty, nigdy wcześniej nie miał z czymś takim do czynienia. Aż ciarki przeszły go na myśl o tej lodowatej, upiornej aurze. Nie dało jej się pomylić z niczym innym - mógłby zacząć jej szukać. Ale najpierw wolałby wiedzieć, z czym się mierzyli.
Westchnął. Elijah miał rację. Już nie da rady niczego zrobić, nie w tym stanie. Przydałoby mu się coś na ból głowy (najlepiej porządna dawka morfiny) i coś na sen.
- Frank - wymamrotał z niechęcią. - Frank dobrze rysuje.
Nie chciał wplątywać go w tę sprawę, ale być może Odwieczny miał rację. Być może trzeba było w jakiś sposób uwiecznić to, co zobaczył. Sam jednak nie miał talentu ani zdolności, a jego ukochany tymczasem ukończył akademię sztuk pięknych.
Mężczyzna z niemałą ulgą pozwolił masować swoje spięte, drżące wręcz z przemęczenia i bólu mięśnie, a potem się podnieść. Już nawet nie miał siły być zawstydzonym tą całą krępującą sytuacją. Chciał tylko wrócić, położyć się, odpocząć. Choć na chwilę. Wykrzesanie z siebie energii na przesuwanie nogi za nogą w kierunku przystanku było wystarczająco trudne. Nic innego w tym momencie nie miało znaczenia. Nie zwracał uwagi na Elijaha i jego żarty, na jego pełne troski reakcje. Nie dawał rady.
- Nie - odrzekł, zmęczonym ruchem pocierając swoją twarz. - I nie musi wiedzieć. Po prostu... Zabierz mnie do domu.
Gdy tylko wspomniał o Franku, w głosie Notiziere pojawił się cień zdecydowania. Nie zamierzał pokazywać mu magicznego świata, dzielić się nim. Wystarczającym problemem był już jego amulet, nie chciał wplątywać swojego partnera w jakieś niebezpieczne porachunki między Odwiecznymi. Utrzymywał tyle tajemnic... Ale tylko dla jego dobra. Już tyle razy pozwolił, by ktoś, kogo kochał został skrzywdzony przez magię. Nie miało być kolejnego. Nie zamierzał się na to godzić.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Stardust dnia Czw Sty 04, 2018 12:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Czw Sty 04, 2018 12:04 am

Odwieczny z każdą kolejną próbą przeprowadzenia normalnej konwersacji z Tristanem upewniał się w przeczuciu, że nie miał co liczyć na jego rozsądek i jakiekolwiek klarowne połączenie faktów. Teoretycznie rozmawiali, wymieniali się informacjami, pytaniami i odpowiedziami, ale w rzeczywistości... Wyglądało to zupełnie inaczej.
Dostrzegający był wykończony, półprzytomny, ledwo utrzymywał się w pionie i całe jego ciało wołało tylko o jedno - wypoczynek. Potrzebował łóżka, pastylek na migrenę i snu, a nie spacerowania po magicznych terenach w poszukiwaniu zabójcy nieśmiertelnego. Człowiek - nie, nie człowiek - istota, która tego dokonała, była potężna. Magiczna. Nie mieli w starciu z nią zbyt dużych szans. Potrzebowali przegrupować siły, zastanowić się, odpocząć i zdobyć kogoś, kto by ich wsparł.
Jak na ten dzień, ich krótkie dochodzenie musiało ulec zamknięciu.
Niebieskooki westchnął ciężko, spoglądając na przemieszczającego się u jego boku mężczyznę, którego wciąż podtrzymywał, upewniając się, że nie upadnie. Znowu.
- To niedobrze - mruknął, ale nie rozpoczął żadnej dyskusji na temat tego, jak bardzo nierozsądnie zachowywał się w tym momencie Dostrzegający. Niezależnie od tego, jak bardzo był drogi jego sercu, miał własną wolę i mógł podejmować decyzje wedle własnego uznania. Elijah wiedział, że ewentualne naciskanie odniosłoby tylko odwrotny skutek - widział to wyraźnie po zachowaniu detektywa. Próba przedyskutowania tego nie mogła skończyć się dobrze.
Ostrożnie wprowadził mężczyznę do autobusu i posadził, stając przed nim, by - w razie gdyby Notiziere przechylił się do przodu, w kierunku przeciwnym do jazdy, oparł się na nim, a nie - przypadkiem - na podłodze. Zamyślił się na chwilę, porządkując w myślach wszystkie informacje, jakie wyciągnął od ledwo żywego towarzysza, jednocześnie powracając do rozmasowywania jego bólu.
- Jeśli nie chcesz go wciągać, jak chcesz wykorzystać jego zdolności do malowania? - Przerwał po dłuższej chwili ciszę, zaczynając od najbardziej nurtującego go pytania, by przejść płynnie do dalszego układania harmonogramu. Może, jeśli powie go na głos, to zapamięta na dłużej? Skąd mógł to wiedzieć?
Zawsze warto było spróbować i tego. Tak czy inaczej nie miał możliwości sprawdzić skutków, przeprowadzić pomiarów i porównań.
- Dotrzemy do ciebie, tam wypoczniesz. A ja w tym czasie porozmawiam z naszymi znajomymi, może będą potrafili powiedzieć coś więcej. Gdybyś miał jednak jakiś rysunek przedstawiający tamtego... Magicznego, czy ten sztylet, to by mogło pomóc. Może Czarodziejka byłaby zdolna go znaleźć. Albo nakierować cię na jego trop. - Wzruszył lekko ramionami.
Zamilkł.
Nie potrafił określić tego uczucia, które go opanowało. Nie było przyjemne, ale nie utrudniało tak intensywnie oddechu, ani nie wywoływało zdenerwowania. Po prostu... Nagle poczuł się nieswojo. Niepewnie. Zupełnie tak, jakby wiedział, że jego pomysł był z góry skazany na niepowodzenie. Jakby coś w nim podszeptywało, że nie, nie tędy droga. Ale którędy?
Zamknął znów oczy, wypuszczając powietrze z płuc i powoli je nabierając. Potrzebował czystego umysłu do takich rozważań i decyzji. Nawet, jeśli kierował się wyłącznie intuicją (bo nic więcej mu nie pozostało) musiał być pewien jej słuszności. Spróbował odciąć się od szumu rozmów i przemieszczających się pojazdów. Spowolnił ruchy palcami, czyniąc je bardziej mechanicznymi i usypiającymi.
Zamyślił się.
A może to było zupełnie coś innego? Może... Ktoś ich obserwował?
Otworzył gwałtownie oczy i rozejrzał się, wyszukując czegoś wzrokiem. Czegokolwiek.
Dostrzegł znajome spojrzenie, wpatrujące się w coś nad jego głową. Otworzył usta, z zamiarem odezwania się - chociaż sam nie wiedział, co konkretnie zamierzał powiedzieć - gdy dotarło do niego, że mężczyzna stojący w odległości kilku kroków nie mógł go poznać. Był jego kochankiem z zeszłej nocy, owszem, ale nie dostał naszyjnika z magicznym kryształem.
Byli sobie obcy.
Odwieczny nie cierpiał, gdy ktoś zapominał go szybciej, niż on sam to robił.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Czw Sty 04, 2018 2:51 pm

Tristan absolutnie nie podzielał obaw Odwiecznego. Znał dobrze siebie i swoje możliwości, teraz nieco nadwyrężone przez migrenę i bolesną wrażliwość na magię, jednak dwukrotnie już udało mu się uniknąć nieszczęśliwego końca. Dlatego, że miał kogoś obok, jasne, ale przecież nie zamierzał kontynuować śledztwa na swoją rękę. Nie widział powodów, dla których miałby wtajemniczać w cokolwiek Franka, skoro nie planował używać przy nim swoich zdolności. Skwitował więc słowa Elijaha ledwie wzruszeniem ramion. Nic nie obchodziło go tak mało, jak jego opinia na temat... Czegokolwiek właściwie, a w szczególności jego związku ze Stroudem.
Z głośnym westchnięciem usiadł w autobusie i odchylił się do tyłu na fotelu. Im bardziej oddalali się od nasyconych magią miejsc, tym migrena słabła, jednak nie znikła całkowicie. Był jeszcze Odwieczny, którego, niestety, pozbycie się w tym momencie oznaczałoby podpisanie na siebie wyroku. Sterling nie mógł iść o własnych siłach, a Elijah niestety był jedyną osobą, która mogłaby odprowadzić go do domu.
- Powiem, że potrzebuję portretu pamięciowego do śledztwa - Notiziere wzruszył ramionami z nonszalancja, która sugerowała, że nie był to pierwszy przypadek, w którym partner pomagał mu w pracy. Bądź co bądź bywało to przydatne - to nie tak, że mógł skorzystać z policyjnych portrecistów.
Dostrzegający pokiwał lekko głową. Thornsten mógł też się trochę wysilić, a jemu odpoczynek dobrze zrobi. Zamruczał cicho, czując, jak jego mięśnie rozluźniają się pod wpływem ruchów dłoni towarzysza i przymknął oczy. Wystarczyła chwila, by mimo bólu głowy odleciał. Zwyczajnie przysnął. Silniejsze od migreny było tylko jego wyczerpanie, które natychmiast, gdy tylko miało okazję, wzięło górę.
Został obudzony na przystanku nieopodal domu. Niewiele pamiętał z podróży do klatki i otwierania drzwi, ale ważne było, że w końcu dotarł na kanapę, na której położenie się było jak zbawienie. Było jeszcze dość wcześnie i Franklyn wciąż był w pracy, co Tristan przyjął z ulgą. Był wystarczająco zmasakrowany - nie potrzebował jeszcze dwóch większych od niego kolesi, rzucających się sobie do gardeł. Nie miał siły nawet na to, by przejść do kuchni po szklankę wody, a co dopiero powstrzymywać konflikty. Chciał tylko leżeć.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sob Sty 06, 2018 12:01 am

Doprowadzenie Dostrzegającego do domu okazało się prostym zadaniem. Mężczyzna był zbyt zmęczony, by wszczynać jakiekolwiek dyskusje, krzywo patrzeć, bądź unikać kontaktu - wystarczyło wyłącznie milczeć i nie przerywać masażu, by całkiem odleciał, a potem tylko upewnić się, że nigdzie nie upadnie, otworzyć drzwi i pozwolić mu zasnąć na pierwszej płaskiej i miękkiej powierzchni, do jakiej dotarł. Łatwizna, nawet Odwieczny z amnezją mógł tego dokonać.
Prawdę powiedziawszy, największym kłopotem było odnalezienie w kieszeni Notiziere klucza i otworzenie drzwi w sposób, który nie wykorzystywał magii. Elijah próbował nie myśleć o tym, jak bardzo w takich prozaicznych momentach wychodził na kretyna. Nawet, jeśli akurat Sterlingowi było obojętne to, co działo się dookoła niego, on sam wiedział. Ta świadomość była niesamowicie deprymująca.
Oparł się plecami o ścianę, przesuwając spojrzeniem po salonie, nie bardzo wiedząc, co powinien zrobić. Dalej masować leżącego i śpiącego śmiertelnika? Zrobić sobie coś do jedzenia? Przykryć go? Wyjść z mieszkania i załatwić coś na mieście? Czy może przejść do innego pomieszczenia i tam zadzwonić do swoich znajomych?
Z drugiej strony, nie miał jeszcze portretu pamięciowego, tak naprawdę niewiele dowiedział się od Dostrzegającego. Nie wiedział, czy mógł zaprosić swoich przyjaciół do lokum, które bynajmniej do niego nie należało. Zresztą, kiedy Tristan wydobrzeje, za kilka godzin, czy na przykład w środku nocy? Było za dużo pytań, a za mało odpowiedzi.
Musiał poczekać.
Westchnął ciężko, odbił się dłońmi od ściany i zbliżył do mężczyzny. Ostrożnie zdjął z niego płaszcz, a potem go nim przykrył - zaraz po tym, jak poczuł lodowate dłonie gospodarza. Nie był pewien, czy ta temperatura była naturalna dla Dostrzegającego, czy też ta "migrena" przyczyniła się do takiej reakcji. A może chodziło o jeszcze coś innego?
Skierował się w stronę kuchni, w której chwilę pomyszkował, szukając dla siebie czegoś na ząb, a przy okazji odkrywając zwyczaje jego właścicieli.
Oczywiście, nie mógł zbyt pewnie stwierdzić, co należało do Tristana, a co do... Franka. Nie znał nikogo z nich na tyle dobrze.
Niestety.
Ale mógł zaspokoić swoją ciekawość, a przy okazji zabić czas. Dwie pieczenie na jednym ogniu.
Gdy skończył z kuchnią i tostami, przystąpił do oględzin reszty mieszkania - bezwstydnie otwierając kolejne szafki i szuflady, zaglądając na półki, pod łóżka i w pudełka. Nie grzebał, a jedynie wodził spojrzeniem, odnotowując w myślach te rzeczy, które akurat przykuły jego uwagę - i próbował odgadywać, co należy do którego z gospodarzy.
Gdy próg gniazdka przekroczył Franklyn, Odwieczny akurat znajdował się w ich sypialni. Typowe szczęście.
Wychylił się, odnajdując mężczyznę wzrokiem, a gdy ten na niego spojrzał, przyłożył palec do ust, a później wskazał głową na salon - gdzie nadal spał zamroczony Dostrzegający. Liczył, że problematyczny śmiertelnik domyśli się, że nie powinien hałasować - nawet, jeśli nie przez wzgląd na "ładnie proszącego" Elijaha, to na swojego... Partnera.
Jasnowłosy zbliżył się do niego spokojnie, zupełnie nieprzejęty faktem, iż został przyłapany gdy - coś - robił w sypialni, której progu raczej nie powinien przekraczać, do tego z całkiem świeżym posiłkiem na talerzu.
Uśmiechnął się czarująco do mężczyzny.
- Tościka? - spytał cicho, przesłodzonym głosem.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sob Sty 06, 2018 10:19 pm

Sterling był absolutnie wykończony. Zamruczał, wtulając z ulgą twarz w poduszkę i nie minęła chwila, a drzemał z nogami wystającymi z drugiego końca kanapy. W tej sytuacji nie obchodziło go nic i nikt, nawet śledztwo się nie liczyło. Nie był w stanie utrzymać otwartych oczu; powieki miał ciężkie, klejące się do siebie pod wypływem wyczerpania. Nie znał powodu swojego zmęczenia - zwykle korzystanie ze zdolności Notiziere nie było tak wymagające. Najczęściej prawie nie czuł ich wpływu na jego organizm, chyba że sięgał bardzo głęboko lub szukał czegoś, co miało jedynie śladową ilość magii - im było jej mniej, tym było to trudniejsze. Teraz jednak, z jakiegoś dziwnego powodu, było zupełnie odwrotnie. Magia sprawiała, że czuł się chory, nie tylko zmasakrowany przez swoje życie i doświadczenia, ale silnie wpływała na niego somatycznie. Nigdy wcześniej to się nie działo. W tym momencie musiał przystosować się do trudnej sytuacji i wykonywać swoją pracę pomimo wszelkich trudności.
Posiadając zerowy kontakt z rzeczywistością, Tristan nie mógł pogonić Odwiecznego i barwnie wyjaśnić mu, że nie życzy sobie grzebania w prywatnych rzeczach jego i Franka, co dawało zupełnie wolną rękę Elijahowi. Gdy korzystał ze swojej swobody, mógł usłyszeć szczęknięcie klucza w drzwiach, który natychmiast został wyjęty, gdy ktoś, kto próbował się dostać do mieszkania, zorientował się, że było ono otwarte. Po chwili do środka wsunął się niemal bezszelestnie partner i już otwierał usta, by się przywitać, gdy z drzwi sypialni wychyliła się głowa Elijaha. Brwi Strouda zmarszczyły się natychmiast, a oczy zwęziły, gdy pospiesznie zaczął się rozbierać.
- Co ty tu jeszcze robisz? - wysyczał, robiąc wszystko, by nie podnieść głosu, gdy emocje brały nad nim górę. Ten to miał tupet. Pokazywać się tu po tym wszystkim, korzystać z ich kuchni, łazić po mieszkaniu. Miał ochotę mu przywalić.
Zamiast tego jednak pospiesznym krokiem podążył do salonu, bardzo szybko znajdując się przy drzemiącym na kanapie Tristanie. Ukucnął przy nim i pocałowawszy go w czoło, czule ujął jego dłoń.
- To twoja wina? - mruknął do Thorstena, choć nie spodziewał się twierdzącej odpowiedzi. Oczekiwał, że ten zacznie się wykręcać, albo zwyczajnie wzruszy ramionami. Ale po prostu się martwił. Z jego ukochanym było wszystko w porządku, przynajmniej dopóki Elijah znów nie zjawił się w ich życiu.
- Frank...? - mruknął nagle przebudzający się powoli Dostrzegający.
- Tak, jestem tu - rzekł czule jego partner, uśmiechając się doń uspokajająco. - Leż sobie.
Detektyw pogładził spoczywającą na jego ramieniu dłoń i powoli zaczął siadać, wbrew zaleceniom, krzywiąc się przy tym okrutnie. Syknął. Czuł się, jakby uderzył w niego pociąg.
- Nie mamy za dużo czasu - wymamrotał w przerwach między bolesnymi jękami.
- Za dużo czasu na co? - Franklyn ścisnął mocniej jego dłoń. Nic nie rozumiał, ale poddenerwowały go słowa ukochanego. W co on się znowu wplątał? W co on go wplątał? Rzucił wściekłe i pełne wyrzutu spojrzenie Elijahowi.
- Mógłbyś... Mógłbyś zrobić dla mnie kilka rysunków? W związku z tą sprawą - wystękał z trudem, uśmiechając się błagalnie. - Proszę...? To ważne.
Brunet westchnął głęboko i wstał powoli. Widział wyraźnie, że śledztwo było poważne i bardzo dla Tristana znaczące. Posłał mu tylko spojrzenie pod tytułem "jeszcze o tym porozmawiamy" i ruszył do sypialni, by po chwili wrócić z niej ze szkicownikiem i ołówkiem. Był gotów na szczegóły.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Nie Sty 07, 2018 12:20 am

Antypatia partnera Tristana do Odwiecznego była fascynującym zjawiskiem. Dla jasnowłosego jego zachowanie nie miało żadnego sensu - chociaż mógł przypuszczać, że w przeszłości w jakiś sposób z nim zadarł, nie potrafił nawet wyobrazić sobie potencjalnego powodu tej niezbyt ukrytej furii. Elijah szczerze wątpił, by został przyłapany z Dostrzegającym w jakiejś (nie)dwuznacznej sytuacji, co wyjaśniałoby taką złość. Może więc... chodziło o zwyczajną zazdrość?
- W zasadzie nie, dopiero co w... - zaczął odpowiadać, ale przerwał, gdy spotkał się z całkowitym brakiem zainteresowania. Oprócz irytacji niejaki Franklyn nie miał mu nic do zaoferowania - i nie chciał tracić na niego czasu.
Nieśmiertelny westchnął ciężko, wywracając oczami i podążył za mężczyzną, odkładając talerz z tostami na komodę, przy odłożonych kluczach.
Przystanął.
Przez jego głowę przebiegła jedna, ciekawa myśl. Teoretycznie mógłby zrobić ich kopię i...
Nie.
Pokręcił głową, wręcz fizycznie wytrząsając z siebie takie nierozsądne rozważania. Były tylko głupimi pomysłami, które czasami pojawiały się w jego głowie zupełnie bez powodu i których nie potrafił zracjonalizować. Przetarł twarz dłonią, zaraz ruszając w stronę salonu, idealnie trafiając na moment wybudzenia Notiziere.
Ten jego wspaniały i pełen miłości człowiek całkowicie zignorował ewidentną potrzebę wypoczęcia ukochanego. Zamiast dać mu spokój, od razu pognał i upewnił się, że... cholera wie co. Że wszystko z nim w porządku? Bynajmniej tak nie było.
W tym momencie to Odwieczny miał szczerą ochotę przyłożyć nowo przybyłemu.
- Nie przesadzaj, księżniczko. - Zaprotestował nagle błękitnooki, spoglądając ostro na Dostrzegającego, który najwyraźniej zgubił gdzieś resztki zdrowego rozsądku i instynktu samozachowawczego. Nie mieli aż tak mało czasu. Notiziere, który nie mógł korzystać ze swoich mocy, był wyjątkowo nieprzydatną osobą. Niemal tak samo, jak Odwieczny, który nie znał swojego daru.
Nieśmiertelny zirytował się mimowolnie. Na siebie, na Sterlinga, na pamiętającego go jak-mu-tam. Odwzajemnił nieprzyjemne spojrzenie, zakładając ręce na piersi, nie ruszając się ze swojego miejsca przy drzwiach. Dopiero gdy znikł mu z oczu Frank, chwycił swój talerz i podążył do Tristana.
- Nie powinieneś teraz się przemęczać, to może trochę zaczekać - mruknął, przysiadając na brzegu kanapy, spoglądając z zatroskaniem na mężczyznę. - Przynieść ci coś? Do picia, do jedzenia, jakieś leki? - spytał cicho, wbijając zaraz spojrzenie w talerz, gdy usłyszał zbliżającego się tego-jak-mu-tam.
Przywołał na usta kpiący uśmiech i obdarzył nim mężczyznę, dokładnie tak, jakby pokazywał, że... Może i Franklyn póki co jest z Tristanem w związku, ale niezależnie od wszelkich starań, nie mieli żadnej przyszłości. Nie łączyło ich to, co łączyło Elijaha ze Sterlingiem.
Magia.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Wto Sty 09, 2018 11:03 am

Franklyn zupełnie nie ufał Elijahowi. Musiał się dowiedzieć, czy z jego ukochanym było wszystko w porządku - krótkie przebudzenie i tak było niezbędne; człowiek zdecydowanie lepiej wysypiał się bez ubrań i w łóżku. I Tristan nie wydawał się być tym poirytowany, wręcz przeciwnie - ucieszył się, gdy zobaczył swojego partnera, co rozlało się delikatnym ciepłem po sercu Strouda, który uśmiechnął się mimowolnie.
- Lepiej zrobić to jak najszybciej. To nie potrwa długo - wystękał Notiziere, uśmiechając się krzywo. Po pierwsze jego pamięć była świeża. Choć ze względu na jego zdolności działała znacząco lepiej niż typowego śmiertelnika, to jednak szczegóły rozmywały się w czasie, a z obecną migreną nie mógł sobie ufać. Po drugie nie było gwarancji, że Thornsten tego wszystkiego nie zapomni. Głównie dlatego nie mogli zwlekać. Dodatkowo przeczucie mówiło detektywowi, że jego ból głowy miał związek z tym wszystkim, co oznaczało, że każde posunięcie śledztwa do przodu zbliżało go do uwolnienia się od tej przeklętej męki.
- W szafce w łazience jest ketoprofen - wyjaśnił wracający z sypialni brunet, uśmiechając się do gościa sztucznie i z wyraźną wyższością. Frank wiedział, że gdy Tristan był w ferworze śledztwa, lepiej było zgodzić się na wszystko. Detektyw był uparty i wciąż by naciskał, gdyby partner odmówił. Dlatego Stroud, dla dobra ukochanego, był skłonny bez dyskusji i z marszu załatwić to, o co został poproszony. Im szybciej wykona rysunki, tym szybciej będzie mógł położyć go do łóżka, a to w tym momencie było najważniejsze. W zmęczonym, ale nieugiętym spojrzeniu Dostrzegającego wyraźnie odbijały się determinacja i niecierpliwość, choć przygaszone przez ból.
Franklyn nie wiedział, skąd się brała pewność Elijaha i to sprawiało, że nie tylko był wobec niego ostrożny, ale również zaborczy w stosunku do partnera, gdy tylko znienawidzony przez niego mężczyzna pojawiał się na horyzoncie. Co ich takiego mogło łączyć, że śmiał rzucać mu podobne spojrzenia i się szarogęsić? A może była to jedynie cecha jego charakteru? Nie miał pojęcia, ale nie zamierzał przyjmować ze spokojem obecności kogoś, kto jawnie adorował jego ukochanego, pomimo wszystkich trudnych sytuacji, w jakich go postawił. Już raz zniszczył ich związek i Stroud nie mógł pozwolić, by znów się to stało.
Notiziere odwdzięczył się Thornstenowi za troskę lekkim uśmiechem, który niemal ginął w jego zaroście, ale nic nie powiedział. Zamiast tego przesunął się nieco na kanapie, żeby zrobić miejsce ukochanemu i zaczął dyktować, co widział. Zaczął od dziwnego sztyletu z falowanym ostrzem i onyksem w rękojeści. Pokiwał głową z uznaniem, gdy po kilku chwilach szkic był gotowy i przeszedł do opisu mężczyzny, który zabrał ciało Lothara. Nie miał wielu szczególnych cech poza długimi włosami, grubą, białą blizną na szyi i mrożącą krew w żyłach, odstręczającą aurą, ale ona była nie do narysowania. Krytycznie przyjrzał się rysunkom i po chwili oba podał Elijahowi.
- Proszę - powiedział. - Być może ktoś z twoich znajomych będzie w stanie powiedzieć nam więcej na ten temat.
Gdy tylko skończył mówić, jego partner obdarzył Odwiecznego nieprzyjemnym spojrzeniem. "To wszystko?" - zdawało się mówić. - "Jeśli tak, to idź już". Czule objął Tristana ramieniem i przyłożył grzbiet dłoni do jego czoła, by sprawdzić, czy nie miał gorączki. Mimo to kątem oka wciąż łypał na, jego zdaniem, nieproszonego gościa.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 601


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sro Sty 10, 2018 2:10 am

Nie było żadną tajemnicą, że mężczyźni się nie lubili. Każde kolejne wrogie spojrzenie, każdy kolejny pogardliwy ruch świadczyły o ich wzajemnej antypatii i poczuciu wyższości wobec drugiego. Dla żadnego z nich nie było to jednak najistotniejsze - w tym momencie liczył się najbardziej Sterling, leżący na kanapie i przypominający żywego trupa. Dlatego właśnie Odwieczny nie przepychał się słownie z drugim gospodarzem, a podniósł się i poszedł do łazienki, szukając wskazanego leku.
On nie znał tak dobrze Dostrzegającego. Nie wiedział, kiedy powinien odpuścić, a kiedy naciskać - podejmował decyzje subiektywnie, w zależności wyłącznie od swojej oceny sytuacji i potrzeb, których w danym momencie był świadom. Teoretycznie priorytetem dla niego było odnalezienie zabójcy Lothara - to jednak stawało się niezbyt istotne w momencie, gdy miał przed sobą komunikującego się z trudem Tristana, który cierpiał katusze przez niezależną od niego przypadłość. W takim momencie to jasnowłosy był priorytetem i to jego potrzeby należało spełnić - wszystko inne znajdowało się na dalszym planie.
Elijah przyniósł mężczyźnie szklankę wody i pudełko przeciwbólowych, a potem znów przy nim usiadł - po przeciwnej stronie, przez co niezbyt dobrze widział szkice wychodzące spod ręki Strouda, ale za to znajdował się blisko Dostrzegającego. Nie, żeby było to niezbędne - po prostu czuł się spokojniej, gdy był pewien, że jeśli coś się zdarzy, będzie tuż obok i... Może jakoś go wesprze, podtrzyma, albo przywróci go do rzeczywistości.
Zamknął na chwilę oczy, próbując przeanalizować uczucia, które ogarniały go coraz mocniej, z każdą kolejną chwilą świadomości, że Notiziere mógł zatracić się w świecie magii, przeplatających się wspomnień, do których tylko on jeden miał dostęp. Nie chciał wyobrażać sobie takiego końca. Czuł zaniepokojenie i ból na samą myśl, że przez niego mógłby stracić kolejną ważną dla siebie osobę. Nie był gotów zapomnieć o kolejnym człowieku, kolejnej istocie, która straciła życie. Chciał jeszcze trochę z nim przeżyć. Poczuć coś... Coś.
Jeszcze nie stracić wszystkiego.
Spojrzał na towarzysza, przekierowując zaraz wzrok na trzymane przez niego szkice. Z przykrością musiał stwierdzić, że nic mu nie powiedziały. Nie miał pojęcia, kogo mogły przedstawiać - nie czuł niczego, wpatrując się czy to w broń białą, czy to w sportretowanego człowieka (Odwiecznego?).
Coś jednak przyszło mu do głowy, gdy spojrzał ponownie na sztylet.
- Czy ostrze było niebieskie, czy zwykłe? Nie widzę tutaj żadnych kryształów... - mruknął.
Było przeklęte, czy magiczne, jak jego miecz? Czy może i takie i takie? To na pewno był istotny szczegół - szczegół, którego nie dało się stwierdzić po szkicu w odcieniach szarości.
Nie mógł oczywiście spytać o to wprost - nie przy Franklynie, który siedział tuż obok, wszystko słyszał i o wszystkim pamiętał. Chcąc nie chcąc musiał uszanować wolę Dostrzegającego, który nie chciał mieszać swojego partnera w niebezpieczny świat Odwiecznych i mocy.
Musiał uszanować, ale wcale mu się ta decyzja nie podobała. Zresztą, podobnie jak nie podobało mu się spojrzenie Strouda, którym go obdarzył. Nie wynikało to oczywiście wyłącznie z faktu, iż go nie lubił (z wzajemnością) ani z zaborczości, którą mężczyzna kierował w stronę Tristana. Nie, głównym problemem był przekaz.
Thorsten nie miał gdzie iść.
Liczył, że porozmawiają o tym, co jasnowłosy zobaczył, że zaprosi tutaj swoich przyjaciół - niekoniecznie w tym momencie, nie na długo, ale po to, by Sterling mógł również uczestniczyć w konwersacji, skoro jemu nie groziły nagłe ataki amnezji - ale widocznie pomylił się w swoich oczekiwaniach.
A przede wszystkim, liczył że nie będzie musiał sobie szukać kolejnego, obcego mieszkania na jedną noc, w towarzystwie kogoś, kto go nie znał i szybko o nim zapomni.
Ta świadomość nieprzyjemnie zakuła go w pierś i zacisnęła gardło. Odwrócił wzrok, potrzebując kilku sekund na odzyskanie panowania nad sobą. Na jego twarz powrócił sztuczny, flirciarski uśmiech, a oczy błysnęły. Uniósł się i poklepał Dostrzegającego po ramieniu.
- No, na mnie już czas. Popytam kogo będę mógł i potem dam ci znać - rzucił, zabierając szkice i obracając się na pięcie, zmierzając ku drzwiom.
Czasami nienawidził swojego życia - i to był jeden z tych momentów, gdy musiał odejść z miejsca, które zaczynało być dla niego znajome i w którym mógł poczuć się "na miejscu". Jego przyszłością była wyłącznie tułaczka po przestrzeniach, w których kiedyś był, ale które były mu całkiem obce. Zawsze nowe, zawsze inne, zawsze oferujące szanse - ale zarazem uniemożliwiające spokój i zapuszczenie korzeni.
Nawet nie wspomniał, kiedy wróci - ale mogli być spokojni, że póki pamiętał, po co był mu adres wypisany na nadgarstku, dopóty mógł bez kłopotu odnaleźć Dostrzegającego.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
StardustBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 27/07/2017
Liczba postów : 297


Cytat : Zero fucks given
Female


PisanieTemat: Re: Niepamięć   Sob Sty 13, 2018 3:01 pm

Notiziere wyraźnie widział te drobne, pełne pogardy i wyższości gesty, spojrzenia, którymi obdarzali się wzajemnie mężczyźni, ale nie miał siły reagować. Nie miał siły właściwie na nic. Zastanawiał się tylko, kiedy ta męka się zakończy. Wiele wysiłku sprawiało mu skupienie się na tyle, by wydobyć ze wspomnień wszystkie szczegóły i ubrać je w słowa; nie zamierzał pilnować, aby Frank i Elijah się zachowywali. Byli dorośli i powinni sami dbać o atmosferę i relacje między nimi. Z początku mu to przeszkadzało, ale teraz, gdy jedynym, co czuł, był ból, zupełnie go to nie obchodziło.
Z wdzięcznością przyjął szklankę wody i silny lek, z niecierpliwością czekając na to, aż zacznie działać. Uśmiechnąłby się, gdyby migrena nie sprawiała, że miał ochotę zwymiotować na dywan. Zamiast tego kontynuował więc opis mających znaleźć się na szkicach obrazów. To miało najwyższy priorytet i nic innego się nie liczyło. Tristan po prostu chciał, żeby to wszystko się już skończyło, żeby mógł wrócić do swojego normalnego, względnie poukładanego i szczęśliwego życia. Do teraz miał wszystko, czego mógł zapragnąć - własne cztery kąty, fascynującą go i ekscytującą pracę, kochającego partnera, w którego objęciach co noc zasypiał i budził się co rano. A teraz każda z tych rzeczy stanęła pod znakiem zapytania.
Wszystko przez Elijaha. Przez kogoś, kogo przyrzekał nie wpuścić więcej do swojego życia już trzykrotnie, a w kim znów zaczynał widzieć więcej niż tylko źródło swoich problemów. Po raz kolejny popełniał ten sam błąd, po raz trzeci łamał daną sobie obietnicę. Najwyraźniej nie należał do osób, które uczyły się na swoich błędach - znów zaczynał się łudzić, że tym razem będzie inaczej, że tym razem wszystko zakończy się dobrze i raz na zawsze. Że nic się nie spierdoli. Był naiwny i całkowicie zdawał sobie z tego sprawę, jednak nie potrafił pozbyć się ogarniających go uczuć, zawładnąć logiką i rozumem nad targającymi nim emocjami. Nie umiał ich ochłodzić, zdystansować się. Był w tym wszystkim zbyt głęboko.
- Hm, nie wydaje mi się - odparł zgodnie z prawdą. Sterling nie był w stanie jednoznacznie stwierdzić, jakiego koloru był sztylet - wiedział tylko, że był ciemny, przez co nie mógł wyłuskać odpowiedniego odcienia. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, do czego pił Odwieczny. Nie wiedział, czy ostrze, którym odebrał sobie życie Lothar było przeklęte, czy magiczne, ale biorąc pod uwagę jego reakcję, detektyw mógł być pewien, że je rozpoznał. Mogło być bardzo wiekowym artefaktem, znanym w kręgach nieśmiertelnych.
Nagle twarz Thornstena zmieniła się drastycznie. Z pozoru jego ekspresja pozostała taka sama, ale Tristan, mimo swojego otępienia, nie mógł tego przeoczyć. Widział ten smutek w głębi bezdennego spojrzenia Odwiecznego, który starał się zamaskować beztroską. Słyszał tę nutę zawodu w jego pozornie nonszalanckim tonie, gdy się żegnał. Dostrzegający przełknął z trudem ślinę. Widział wszystko. Nic nie mogło ukryć się przed nim i wyprzedzającą jego logiczny osąd empatią. Niemal czuł dokładnie to, co Elijah. Jego samotność i ból, jego strach. Nie chciał tego. Nie chciał wiedzieć i rozumieć, przez co przechodził. Nie chciał zdawać sobie sprawy z konsekwencji bycia nieśmiertelnym z postępującą amnezją, który musiał żyć wśród milinów ludzi, niezdających sobie sprawy z jego istnienia lub zapominających o nim po kilku sekundach. Który nie miał możliwości posiadania własnego miejsca na świecie, zakorzenienia się, osiągnięcia statusu quo, do którego uparcie dążyły wszystkie rozumne istoty. Każdy szukał emocjonalnej stabilności, czegoś, czego można było się trzymać, gdy życie stawało się ciężkie. Gdy zaś się to znalazło, nie puszczało się - tak jak on nie chciał stracić swojego poukładanego życia. Los tych, którzy niemal nie mieli możliwości odnalezienia tego czegoś, zmuszeni z różnych powodów żyć w ciągłym ruchu, był znacznie gorszy.
Chciałby zapewnić go, że mógłby zostać, żeby przyprowadził tu wszystkich, którzy mogli coś wiedzieć, ale nie mógł. Musiał chronić swoje życie, swój związek. Nie mógł pozwolić, by Frank był w jeszcze bardziej zamieszany w tę sprawę niż dotychczas, ani by poznał kolejnych Odwiecznych. Już obecność Thornstena sprawiała, że ponownie zaczął wyrastać między nimi niewidzialny mur. Nie chciał więcej spraw, w które nie mógł go wtajemniczyć, których szczegółów nie mógł mu zdradzić. Wystarczyło mu, że nie rozumiał, dlaczego wciąż mógł patrzeć na Elijaha, a on nie miał żadnych wyjaśnień.
- Wróć szybko - rzekł Tristan cicho na pożegnanie, wiedziony impulsem i posłał przystojnemu Odwiecznemu niemrawy i wymęczony, smutnawy uśmiech. Mięśnie szczęki Franka zafalowały nagle, gdy zacisnął ją ze złością. Nie rozumiał tego. Jak jego ukochany mógł dbać o tego łajdaka po wszystkim, czego był powodem. Gdyby on był na miejscu Sterlinga, nigdy by mu nie wybaczył. Nienawidził Elijaha za ich dwóch.
Gdy Thornsten zniknął za drzwiami, Notiziere poddał się troskliwym dłoniom ukochanego. Pozwolił mu zdjąć sobie buty, rozebrać się, zaprowadzić się pod prysznic, gdzie gorąca woda, zapach mydła i bliskość ciała Franka działały na niego kojąco. Mimo to nie mógł przestać myśleć o Odwiecznym. Czuł na sobie dłonie partnera, jego wargi, a jego myśli zajmował ktoś inny. Nie chciał tego. To było nie w porządku. Potrzebował zatracić się w objęciach ukochanego, szeptać jego imię, poczuć coś, co przełamałoby otępienie jego potraktowanych silnym lekiem zmysłów. Jednak rozsądek Strouda brał górę nad jego emocjami i pożądaniem - niezależnie od tego, jak pragnął odpowiedzieć na pragnienia kochanka, jak chciał upewnić się, że wciąż jest jego, czuł, że w tym momencie wykorzystałby go. Tristan nie był sobą. Był pod wpływem mocnej substancji przeciwbólowej i skrajnych, często przeciwstawnych emocji. Znał go zbyt dobrze, by mógł ukryć przed nim, że bił się z myślami. Tym, czego teraz potrzebował były czas, spokój i wypoczynek, choćby zapierał się przed nimi rękami i nogami. Frank naprawdę chciał dla niego najlepiej i bolało go to ciche, ale nieustanne uczucie obawy, że powoli się od siebie oddalali.
Poranek nadszedł niespodziewanie, a sen zdawał się być znacznie krótszy, niż w rzeczywistości był. Notiziere z głośnym jękiem przekręcił się, z zamiarem otoczenia ukochanego ramieniem, jednak nie znalazł go po drugiej stronie łóżka. Pościel była zimna. Coś ścisnęło jego gardło. Sądził, że Frank będzie chciał porozmawiać o tym wszystkim, wyjaśnić parę rzeczy. Tymczasem zdecydował się na odrobinę przestrzeni. To nie wróżyło niczego dobrego.
Gdyby nie migrena, która odezwała się, gdy tylko Tristan spędził z powiek resztki snu, z pewnością cały poranek roztrząsałby brak partnera i zastanawiałby się, co to oznaczało, jak naprawić tę beznadziejną sytuację. Zamiast tego z trudem podążył do łazienki, by drżącymi rękami wysypać sobie na dłoń podwójną dawkę leku przeciwbólowego i odziawszy się w niezbyt wyszukane, domowe ubrania, wsunął na nos okulary i udał się do kuchni z zamiarem zjedzenia szybkiego śniadania. Uśmiechnął się na widok talerza kanapek. Podniósł pozostawioną przy nim karteczkę. "Kocham cię" - wszędzie rozpoznałby ten staranny i niewątpliwie ładny charakter pisma.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Niepamięć   

Powrót do góry Go down
 
Niepamięć
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: