CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Unicorn in Your Dream

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 109
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Unicorn in Your Dream   Nie Sty 14, 2018 1:36 am

First topic message reminder :


X jest najemnikiem od jakichś trzystu lat, może nawet trochę dłużej, nigdy się nad tym nie zastanawiał. I to nie tak, że jest złym gościem, zwyczajnie, jest robota, którą ktoś musi wykonać i zdarza się tak, że najlepiej by było, gdyby nikt się o tym nie dowiedział, a on jest w tym najlepszy. A przynajmniej lubi, kiedy ludzie tak mówią. Zwłaszcza, kiedy mówią to ludzie mający duże pieniądze. Na przykład zwierzchnik Zakonu Płaczących Braci, który ma swoje własne porachunki, o których braciszkowie nie mają pojęcia. A przynajmniej większość z nich. Dla X jednak nie jest to istotne, dopóki płaci. Zwłaszcza, że po wykonanym zadaniu ma zwyczaj zatrzymywać się na terenie zakonu, gdzie przez kilka tygodni naładowuje się dobrą energią. Bracia wcale nie płaczą, opiekują się roślinami, które dzięki ich magii wzrastają i cieszą oko, a w przypadku X także żołądek.
Y jako mały chłopiec, straciwszy rodziców został oddany pod opiekę Braci, którzy szybko polubili dzieciaka, a cały Zakon stał się jego placem zabaw. Pewnego dnia spotkał tajemniczego mężczyznę w skórzanych ubraniach, których wcześniej nigdy nie widział i po krótkiej wymianie zdań uciekł, zostawiając w głowie X wspomnienie o prześlicznym dzieciaku o burzy złotych loków.
Kilka lat później najemnik po długiej wyprawie znów wraca po zapłatę i po raz kolejny chce zostać na jakiś czas, pławić się w wygodzie i dostatku. Idąc do swoich kwater spotyka młodego chłopaka, o długich, złocistych lokach i chyba najpiękniejszej buzi jaką w życiu widział... I nie zamierza przepuścić tej okazji.


X- veneziane
Y- Shael




Livio | Najemnik | 278 lat/ wygląda na 32



Wygląd: Gdy na niego spojrzysz, najpierw zobaczysz jego groźne oczy. Takie przenikliwe, niekiedy przerażające, czarne jak dwa węgielki. Zdaje się, że nie są zdolne przeoczyć każdego twego ruchu. Jak oczy drapieżnika, który czai się w mroku, aby wbić w twą skórę swe stalowe kły aż po rękojeść. Lecz gdy wyłoni się z ciemności, nie mając wobec ciebie złych zamiarów… Livio nie jest osobą urodziwą, a przynajmniej nie urodziwą w sposób banalny. Wąskie usta rzadko układają się w uśmiechu, a jego policzki są dość mocno zapadnięte. Ma też spiczasty podbródek, który bynajmniej nie dodaje mu łagodności – podobnie jak niezbyt jasne, zwyczajne brwi, które ukazują jego emocje równie rzadko, co usta. Cała ta surowość jego wyglądu niezwykle kontrastuje z cichym, słodkim jak miód głosem - nieco chrapliwym, prawie że nigdy nie podnoszonym (nie było takiej potrzeby, gdy przemawiało za niego ostrze bądź silny uścisk dłoni na szyi). W dodatku jego włosy są stosunkowo jasne i cienkie. Pofalowane, jak gdyby wcześniej były splatane w luźne warkoczyki opadają luźno aż na jego kark. Aby nie wpadały mu do oczu, Livio związuje przednie kosmyki z tyłu głowy na elficką modłę. Ma też zadarty, nieco perkaty, niewielki nos. Niekiedy również zostawia sobie zarost, jednak zazwyczaj prędzej czy później się go pozbywa.
Uniknął na twarzy jakichkolwiek znamion swej niebezpiecznej pracy – na ciele jednak nie udało się to do końca. Umięśnione, opalone ciało ma wiele blizn. Od drobnych, po ciągnących się przez dłuższe odcinki niemal jak po batach, rozmieszczone w różnych miejscach.
Livio jest też smukły, średniego wzrostu. Choć jest zdecydowanie umięśniony, nie rzuca się to w oczy tak długo, jak nie zobaczy się jego ciała.
Charakter: Niepytany, zazwyczaj milczy. Gadatliwość absolutnie nie leży w jego naturze. Jednakże celność uwag – już tak. Mężczyzna jest niezwykle inteligentny, choć zazwyczaj myślący w sposób nadzwyczaj prosty. Nie jest wykształcony, a jego ostatnia próba nauki czytania zakończyła się wraz ze zniknięciem osoby, która miałaby go uczyć. Jego bezpośredniość zaostrzyła wówczas konflikt. Bolesna, brutalna, wykorzystywana z niezwykłą łatwością, jak gdyby Livio nie był w stanie zrozumieć wagi swoich słów. Są to jedynie pozory, ponieważ blondyn rozumie wszystko doskonale i często całkowicie instynktownie. Nie przekłada tego jednak na swoje emocje, ale na rozum. Poza objaśnianiem wszystkiego w sposób logiczny, nie pokazuje się od strony uczuciowej, przez co wydaje się całkowicie z niej wyprany. Livio zazwyczaj tego po prostu do siebie nie dopuszcza. Bardzo trudno przebić się przez ten mur milczenia i brutalności, odpychania od siebie wszystkiego, co miałoby wzbudzić w nim uczucia – nawet, jeśli jego lojalność jest porównywalna z lojalnością psa. Był taki od zawsze, a wszelkie próby otwierania się nie kończyły się dobrze. Przez jedną z nich jego życie trwa zdecydowanie dłużej, niż zapewne miało. Poczucie pustki i beznadziejności jest gdzieś w środku niego, podobnie jak morze bólu, którego doświadczył w przeszłości. Doświadczył i nie zatrzymał się, stał się tylko bardziej bezwzględny niż był na początku. Ponieważ życie nie jest łatwe i trzeba sobie radzić samemu. Żyć według ściśle wyznaczonych zasad i nie dawać za wygraną. Nie poddawać się. Ci, którzy sobie nie radzą, są słabi i dlatego nie powinno się okazywać im przesadnej litości. Każdy ma takie same szanse.  
Informacje dodatkowe:
- Jego długowieczność jest efektem związku z magiem, który zapragnął dać ukochanemu podobną długowieczność do tej, którą miał sam. Konflikt interesów sprawił, że mężczyźni się rozstali. Od tamtego czasu nie wdawał się w bardziej poważne relacje.
- Jest niezwykle zwinny, porusza się bardzo cicho, niemal jak kot.
- Niegdyś oczkiem w głowie była mu jego siostra, jednak zmarła dość tragicznie dawno temu.
- Często odwiedza zakon i jest z nim blisko związany.
- Od jakiegoś czasu nie może wybić sobie z głowy młodzieńca…


Cirion | 19 lat


Wygląd: Cirion nigdy nie mógł narzekać na to, w jaki sposób został obdarzony przez matkę naturę. Już od najmłodszych lat jego jasne włosy, w lekko miedzianym odcieniu blondu przyciągały spojrzenie wszystkich dookoła. Od spotkanych na targu kobiet, które niejednokrotnie nie mogły się powstrzymać przez zanurzeniem palców w miękkich lokach, po dzieci, z którymi miał okazję się bawić za młodu. Obecnie jego włosy układają się w luźne loki do ramion, których nie obcina właśnie z powodu loczków, które krótsze byłyby nie do opanowania.
Cała jego postać jest w ciepłych barwach, łącznie z cerą o złocistym odcieniu i jasnymi, brązowymi oczami.
Ma ładnie skrojone, jasne wargi i bardzo wąski, nieco zadarty nos, którego szczerze nie znosi, o czym nikomu nie wspomina wychodząc z założenia, że dopóki komuś nie powie o swoim kompleksie, ten go nie zauważy.
W lecie, kiedy spędza więcej czasu na słońcu, na jego twarzy pojawiają się jasne piegi, zwłaszcza na nosie i wysoko na policzkach, zaś w prawym uchu posiada trzy, złote kolczyki, zawsze schowane pod włosami, ponieważ za murami Zakonu obwieszanie się biżuterią nie jest mile widziane.
Jest przeciętnego wzrostu, o bardzo smukłej budowie ciała i długich nogach. Na jednej z nich, wysoko na udzie, tuż pod lewym pośladkiem ma niewielkie znamię o nieco ciemniejszej barwie niż jego skóra.
Charakter: Odkąd pamiętał, zawsze znajdował się w centrum uwagi. Wiecznie otoczony przez Braci, którzy chuchali i dmuchali na jedyne dziecko w Zakonie, jednocześnie nie bardzo wiedząc, jak sobie z tym dzieckiem poradzić. W konsekwencji, mimo, że Cirion wychowywał się w bardzo konserwatywnym i restrykcyjnym środowisku, otczony ścisłymi zasadami i prawami, zwykle dostawał to, czego chciał. Łatwo było przymknąć oko na drobnego, złotowłosego aniołka, który o coś pięknie prosił. Z biegiem lat jednak przekształciło się to w coś, co złośliwi mogliby nazwać rozpuszczeniem dzieciaka i poniekąd była to prawda. Wiedział na co mógł sobie pozwolić i wiedział, że było to zdecydowanie więcej niż inni przebywający na terenie Zakonu.
Jednocześnie jednak był bardzo ciekaw wszystkiego i chętnie się uczył, zwłaszcza skupiając się na technikach hodowli roślin pod konkretne receptury, nad czym obecnie spędza niemal każdą wolną chwilę.
Informacje dodatkowe:
- Jako niemowlę został znaleziony pod drzwiami Zakonu. Bracia wzięli go z myślą oddania pod opiekę komuś bardziej do tego odpowiedniemu, jednak dni mijały, a chłopak nadal pozostawał między nimi, aż w końcu nikt nawet nie myślał o tym, żeby go gdziekolwiek oddawać.
- Nie lubi czytać i siedzieć z nosem w książkach. Zdecydowanie chętniej spędza czas w ogrodzie, mając szczególne zamiłowanie w roślinach zielnych i przygotowywaniu ich pod odpowiednie receptury innych z Braci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 109
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Pią Sty 26, 2018 11:17 pm

- Przysługę? - mężczyzna spytał, nieco ogłupiały zerkając to na ich gościa, to na uśmiechniętego Ciriona, jakby na samym końcu języka miał mało grzeczne pytanie, czy aby na pewno Livio nie pomylił swojego dobroczyńcy z kimś innym. - Ciebie? - nie wytrzymał w końcu, patrząc chwilę jeszcze na chłopaka, który posyłał mu szeroki, zadowolony z siebie uśmiech, w końcu kręcąc głową, tym razem z czymś w rodzaju pobłażliwego uśmiechu – Niewiarygodne. I tak zostajesz sprzątać. - rzucił Brat, kiwając jeszcze głową starszemu mężczyźnie, zanim odwrócił się, na odchodnym jeszcze czochrając i tak już zmierzwione loki na głowie chłopaka.
Ten sapnął krótko, odprowadzając go spojrzeniem, ściągając przy tym brwi i tylko pobieżnie poprawiając włosy, które spadły mu na oczy.
Dosłownie chwilę później do sali wszedł Zwierzchnik Zakonu, a wszyscy siedzący przy stole wstali, zajmując miejsca, dopiero kiedy najbardziej poważany człowiek w tym towarzystwie usiadł. Cirion również to zrobił, z resztą, jako jeden z pierwszych, więcej uwagi poświęcając zastawionemu stołowi niż temu, co przed każdym wspólnym posiłkiem Zwierzchnik z siebie wyrzucał. Poprawił się na siedzeniu, przygryzając wnętrze policzka i skacząc spojrzeniem od srebrnych talerzy z wędlinami i dzbanków z gęstym, świeżym miodem, aż po kosze z jeszcze ciepłym chrupiącym chlebem, ostatecznie kończąc... Na twarzy Livio. I już na niej pozostając. Podczas gdy twarze większości z Braci zwrócone były w kierunku szczytu stołu, chłopak uważnie przyglądał się rysom gościa i jego nowemu strojowi. A przynajmniej tej jego części, którą widział znad stołu. Teraz, odświeżony i ubrany w bardziej odpowiedni dla okoliczności strój, wyglądał mniej drapieżnie, jednak Cirion nie mógł pozbyć się wrażenia, że dużo swobodniej czuł się w poprzednim zestawie, mimo że w nim bardziej odstawał od tłumu.
I kiedy tylko poczuł, że nagle napięcie opadło, a wszyscy sięgnęli po sztućce, sam uciekł spojrzeniem, zdając sobie sprawę, że musiał się na niego tak patrzeć przez dobrą minutę.
Oblizał nerwowo wargi, sięgając po kromkę chleba i miód, dopiero po dłuższej chwili unosząc znów na niego spojrzenie.
- Dziękuję. - uśmiechnął się lekko, starając się jakoś zatuszować zakłopotanie – Mogłem powiedzieć, że mam coś do zrobienia... - chociaż tak prawdę mówiąc, nie bardzo przejmował się tym, że nie przyszedł na nakrywanie.
Zwłaszcza że spędził ten czas o całe nieba ciekawiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 514
Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Sob Sty 27, 2018 2:11 pm

Livio, jak to miał w zwyczaju, w odpowiedzi skinął lekko głową.
Tak. Jego. – Powiedział jeszcze, powoli przenosząc wzrok na chłopaka. Poniekąd zdziwienie mężczyzny nie było dla niego już aż takim zaskoczeniem. Przez ten czas, jaki spędzili razem – nawet jeśli nie było to długo – najemnik zaczął przekonywać się z jakim typem człowieka miał właściwie do czynienia. Pomijając fakt, że oczywiście uznawał go za dziecko, był już pewien, że także łobuzem. Teraz po reakcjach ludzi wokół niego przekonywał się tylko, jak wielkim. Co było na swój sposób rozkoszne.
Ewidentnie musiał się napić.
On również odprowadził mężczyznę wzrokiem, przez ten czas nie odzywając się ani słowem.
Nie zdążył jednak skupić swojej uwagi na Cirionie, kiedy wszyscy podnieśli się z miejsc na przybycie Zwierzchnika. Livio również, znając już doskonale panujące tu zasady. Nie był tu przecież pierwszy raz. Chociaż teraz... było zupełnie inaczej. Zazwyczaj zostawał tu dla wyciszenia, którego teraz, miał wrażenie, że nie miał tak do końca zaznać. Może dlatego, że złotowłosy chłopiec nagle zaczął się nim interesować. Dotąd, jeśli Livio go widział, to widział z daleka. Nie był gotowy na taką odmianę. Nie tak nagle i nie ze strony młodzieńca. Wprawiało go to w tym większe zdenerwowanie, tym bardziej nie wiedział jak się zachować. Nie sądził, że kiedykolwiek porozmawiają, a co dopiero, że młodzieniec będzie go jakkolwiek dotykał, nawet jeśli tylko opatrując nogę. Livio był naprawdę zdezorientowany. I naprawdę bardzo nie chciał, żeby jego… afekt wyszedł na jaw.
Dlatego też nie patrzył na chłopca przez cały czas, kiedy Zwierzchnik stał, a gdy wreszcie zajął miejsce – a zatem zajęli je wszyscy – najemnik skupił spojrzenie na postawionych przed nim daniach. Sięgnął sobie coś od razu, a im intensywniej czuł na sobie wzrok Ciriona, tym bardziej starał się udawać, że tego nie widzi.
Jasne włosy o dość chłodnym wysuwały się wciąż ze spiętych kosmyków, jakby zbyt delikatne i niekiedy niesforne, aby się wśród nich utrzymać. Gdyby nie te ostre rysy, te oczy…
Uniósł na niego spojrzenie dopiero, kiedy chłopak odwrócił wzrok. Livio odetchnął cicho nosem.
Nie ma za co. Ty też mi pomogłeś. – Powiedział, sięgając sobie kielich, aby nieco z niego upić. – Nie powinieneś być za to karany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 109
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Nie Sty 28, 2018 1:59 pm

Akurat, jeśli chodzi o bycie karanym, miał podobne zdanie. Nie lubił być karany i nie uważał, że było to konieczne, jednak jednocześnie doskonale wiedział, że mu się należało. Teraz również, zwłaszcza że ciężko nazwać jego motywacje jeśli chodziło o tego mężczyznę dobrocią serca. Nie pomagał oczywiście w jakimś wyrachowanym planie, jednak głównie pragnął spędzić czas z osobą spoza zakonu, która mogła opowiedzieć mu ciekawe historie o świecie. O tym, gdzie była, co robiła i co widziała, jak wyglądają miasta po drugiej stronie gęstego, ciemnego lasu, w którym był ledwie kilka razy w życiu i jak to jest pływać na wielkich statkach, dalej niż na drugą stronę jeziora. Mężczyzna jednak nie chciał zdradzić nawet jednego słowa na temat tego, co robił poza murami i chociaż był uprzejmy i nie pokazywał Cirionowi, że nie jest mile widziany, jednocześnie nie dawał mu żadnych znaków, że faktycznie jego obecność jest pożądana.
A dla kogoś, kto zwykle znajdował się w centrum uwagi, taka informacja była potrzebna jak powietrze, zwłaszcza w sytuacji, kiedy nie otrzymuje nic w zamian za swoje starania. Nawet, teraz kiedy Livio nawet na niego nie patrzył, mimo że on sam niemal wwiercał spojrzenie w jego twarz, ciemne oczy i delikatne jak pajęcza nić włosy.
- No tak... - mruknął, wylewając pokaźną ilość miodu na ciepłą jeszcze kromkę chleba, czekając chwilę, aż ten zupełnie się pod wpływem temperatury rozpuści i wchłonie w delikatne, puszyste ciasto, zanim nałożył na wierzch łyżkę gęstej śmietany. - Too... Co będziesz wieczorem robił? - spytał, najbardziej nonszalanckim tonem, jaki umiał z siebie wykrzesać, niemal od razu zapychając się gryzem przygotowanej wcześniej kanapki i mało elegancko ścierając ręką śmietanę, która została mu na nosie i wierzchu ust.
Dopiero po chwili pomyślał sobie, że mogło zostać to źle odebranie, chociaż na tę myśl miało wpływ przewrócenie oczami na ten gest tego samego brata, który wcześniej wyraził swoje niedowierzanie na to, że Cirion został poproszony o przysługę. Mężczyzna parsknął, widząc, jak chłopak wyciera się ponownie serwetą, jak dobrze wychowany paniczyk, po to, by znów ubrudzić się, biorąc kolejnego gryza przeładowanego śmietaną chleba.


Ostatnio zmieniony przez Shael dnia Pon Lut 05, 2018 11:23 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 514
Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Pon Lut 05, 2018 11:09 pm

Czujnym spojrzeniem, nigdy nie nachalnym, choć często niepokojącym, obserwował wszystko, co robił chłopak. Do kolekcji informacji o nim dołączał wszystko, nawet to, co jadł na kolację. Według najemnika, nawet takie szczegóły mówiły o człowieku – o tym, czy lubił wygodę, czy w ogóle poświęcał uwagę drobiazgom, czy też postanowił żyć jak asceta. To zaś prowadziło do zrozumienia jego psychiki, przewidzenia czynów. Zazwyczaj nie mylił się w swoich rozumowaniach. Teraz widział chłopca-łobuza. I to, co jadł, tak doskonale do niego pasowało. Potrafił sobie wyobrazić go jedzącego owoce, które sam zerwał z drzewa, być może wbrew zakazowi i skąpanego w promieniach słońca.
A jednak czerń oczu wciąż pozostawała nieprzenikniona.
Sam Livio jadł raczej skromnie i tylko tyle, ile organizm podpowiadał mu, że potrzebował. Nakładał sobie to, co było pod ręką. Głównie mięsiwo, aby dało mu dość sił. Co by nie mówić, zazwyczaj nosił przy sobie masę żelastwa i był zmuszany do sporego wysiłku fizycznego. Z czasem przestało robić mu to aż taką różnicę, ale teraz jego organizm był wycieńczony. Stracił dużo krwi.
Słysząc pytanie, mimowolnie Livio spojrzał na niego z jakąś niepewnością, jak gdyby nie do końca wierzył, że Cirion je zadał. Zatrzymał się nawet na chwilę, oparł nadgarstki o stół, przerywając jedzenie.
Jednak to zawahanie trwało dość krótko.
Muszę iść do medyka. – Powiedział i sięgnął kielich, aby nieco się napić. – Później wrócę do swojej komnaty, aby wypocząć. – Dodał. I tak jak nie wierzył w to, co powiedział złotowłosy, tak później jego własne słowa również zaskakiwały. Odstawił kielich z puknięciem metalu o drewno stołu i wrócił do jedzenia. – Ale kto wie… Może ktoś postanowi mnie jeszcze odwiedzić albo z kimś się przypadkiem zobaczę i nie położę się tak prędko.
Propozycja zawarta w tych słowach była tak subtelna, że aż najemnik nie był pewien, czy ktokolwiek oprócz niego ją dostrzeże – z chłopakiem włącznie. Być może zrozumie ją opacznie, być może to i lepiej… A jednak tam była i kuła go w oczy. Pomimo nonszalancji, z jaką traktował złotowłosego, wciąż nie mógł wyzbyć się tej magnetycznej siły, tego strasznego przyciągania w jego stronę, które go niemal obezwładniało. Doszczętnie odbierało rozum.
Spojrzał znów na chłopaka, obserwując uważnie jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 109
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Wto Lut 06, 2018 3:23 pm

Widząc, jak mężczyzna położył nadgarstki na stole, wbijając w niego spojrzenie, aż na moment znieruchomiał, w najbardziej pierwotnym instynkcie, spodziewając się zrugania. Nie, żeby nie był przyzwyczajony, czy się obawiał, bo trudno było obawiać się czegoś, czego doświadczało się notorycznie od ponad dziesięciu lat i bardzo rzadko bywało naprawdę dotkliwe, ale wciąż nie wiedział, gdzie jest granica, której przy tym mężczyźnie nie powinien przekraczać. Szybko jednak okazało się, że jeszcze jej nie przekroczył i chyba w ogóle ma do niej całkiem daleko, bo Livio nie wyglądał na wzburzonego. Nie wyglądał w ogóle na żadnego. Może uprzejmie zainteresowanego, ale ciężko było powiedzieć, co faktycznie czuł, bo całym sobą nie wyrażał absolutnie niczego, co mogłoby Ciriona upewnić w tym, że jego zachowanie jest odbierane dobrze.
Sam był otwarty i ekspresyjny, nawet jeśli bardzo chciał coś ukryć, więc zwyczajnie ciężko było mu interpretować zachowanie osoby, która była tak zupełnie od niego różna. Cicha i raczej zamknięta, a jednocześnie niemal przytłaczająco pewna siebie, mimo że chłopak również nie miał z pewnością siebie problemu, przy tym mężczyźnie nie do końca wiedział jak się zachować.
Pokiwał głową w odpowiedzi na jego oświadczenie, jednocześnie smarując sobie drugą kromkę chleba miodem, znów mając problem z tym, co dalej. Pójdzie do medyka, a potem chce wypocząć... A może chciałby wypocząć w towarzystwie?
Przygryzł wnętrze policzka, unosząc na niego spojrzenie, jakby próbował ocenić, czy taki manewr ma szansę na powodzenie, jednak po raz kolejny niewiele mu się udało odczytać z jego postawy. Przynajmniej do momentu, kiedy znów się odezwał.
- Ktoś konkretny? - wypalił, znów wbijając w niego spojrzenie, które gdyby mogło, wywierciłoby dziurę w brzuchu mężczyzny.
Co prawda, nie miałby większych oporów przed tym, żeby zwyczajnie czekać na niego gdzieś po drodze, między pokojem medyka a komnatą, jednak wolałby, żeby żaden z wyższych duchownych nie widział go błąkającego się po skrzydle dla gości. A nie miał pojęcia, czy Livio nie chce spotkać się właśnie z kimś takim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 514
Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Sro Lut 14, 2018 10:27 pm

Nie wiedział, czy odpowiedź chłopaka świadczyłaby o tym, że zrozumiał on to podprogowe przesłanie, które Livio ukrył w swoich słowach. Przynajmniej nie wtedy, kiedy go tylko usłyszał. Przez chwilę tylko jadł, jednak zaledwie uniesienie spojrzenia wystarczyło, aby zyskał to wrażenie, że owszem, chłopak zrozumiał. Jego wzrok sprawiał, że… Nawet nie potrafił tego opisać. Na swój sposób się stresował. Wciąż z tyłu głowy czaiła się myśl, że konfrontacja z rzeczywistością przyszła zbyt niespodziewanie. Cholera, był gotów odpierać ataki, walczyć na śmierć i życie, zdobywać się na ogromne okrucieństwo.
Nie rozmawiać z pięknymi chłopcami.
Nie wiem. Możliwe. – Odparł wymijająco, patrząc na niego wciąż uważnie, jak gdyby samym tym spojrzeniem pragnąć posłać mu kolejną niewerbalną wiadomość. Ponadto, utrzymał na nim wzrok dłużej niż robił to dotąd. Być może chłopak zrozumie, że pomimo swej szorstkości, Livio był mu… co najmniej przychylny. Chociaż bardzo się tego obawiał. Naprawdę bardzo.
Kiedy jakiś zakonnik spojrzał w ich stronę, Livio wrócił wzrokiem do swego jedzenia w milczeniu. Nie dawał mu więcej wskazówek odnośnie tego, gdzie mają się spotkać albo kiedy. Czasem upijał jeszcze trochę ze swego kielicha.
Odezwał się znów dopiero wówczas, kiedy posiłek dobiegł końca. Wstał wówczas, żeby odejść. Robiąc to, pochylił się nad stołem, opierając o niego. To była świetna okazja.
Kiedy wrócę, przyda mi się pewnie jeszcze misa wody. – Powiedział dość cicho swoim mrukliwym głosem. Nie sądził, aby słyszał go ktokolwiek poza Cirionem. Przy narastającym poruszeniu wychodzących z refektarza ludzi, jego słowa zlewały się z tłem. Zaraz potem, nie zaszczycając go szczególnie spojrzeniem, po prostu wstał i wciąż kulejąc, ruszył do wyjścia.

Zrobił dokładnie tak, jak zapowiedział Cirionowi. Wkrótce potem udał się do medyka, aby ten odpowiednio zajął się paskudną raną. Był tam dość długo. Na tyle długo, że kiedy wracał, jedynie księżyc oświetlał drogę. Już nie kulał, przynajmniej nie tak bardzo.
Kiedy wrócił, od razu zapalił w swoim pokoju świece. Czuł się jeszcze bardziej zdenerwowany niż podczas kolacji. Ganił siebie w myślach "uspokój się", jednak okazywało się to trudniejsze niż mu się wydawało. Ten strach, że Cirion nie przyjdzie... Albo właśnie przyjdzie, albo straci jego zainteresowanie... Którego nigdy nie powinien pozyskać... Westchnął głęboko, siadając na łóżku i rozwiązał wreszcie włosy, pozwalając jasnym kosmykom opaść przy jego twarzy swobodnie. Denerwował się jakby znowu miał kilkanaście lat. Nie prawie że trzysta. Co za idiotyzm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 109
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Czw Lut 15, 2018 9:26 pm

Możliwe. Możliwe, że faktycznie spodziewał się kogoś konkretnego, jednak nie powiedział kogo dokładnie... Ale przecież, gdyby to był faktycznie ktoś umówiony wcześniej, ktoś ważny i oczekiwany, powiedziałby chyba, prawda? Skoro Livio nie wspomniał nic o żadnym zaplanowanym spotkaniu, a jedynie o możliwości, że ktoś do niego wpadnie, Cirion nie miał zamiaru dać takiej szansie śmignąć mu tuż przed nosem. Sprawdzi. A, jako że taktem nigdy nie grzeszył, miał zamiar zwyczajnie stać się osobą, która mężczyznę odwiedzi...
Chrząknął cicho, uciekając spojrzeniem do swojego talerza, ubrudzonego śmietaną i miodem, na którym nie było absolutnie nic interesującego. A jednak wydawał się pasjonujący na równi z malowidłami na ścianach korytarzy zakonu, kiedy zauważył w końcu jasne oczy, chyba po raz pierwszy wpatrzone w niego tak intensywnie, że poczuł jak wszystkie delikatne włoski na karku stają mu dęba.
Wybawieniem okazał się jeden z zakonników, który zerknął w ich stronę z wyraźnym zaciekawieniem całą sytuacją i tym, że do tej pory mocno powściągliwy blondyn pozwolił sobie na taki zabieg, co więcej zamykając w końcu gadułę na dłużej, niż zrobiła to wcześniej kanapka.
Chwilę później niemal fizycznie poczuł, że mężczyzna odwrócił od niego spojrzenie i tak jak przez chwilę poczuł ulgę, tak ta powoli zamieniała się w rosnący niepokój i delikatne podirytowanie, kiedy przez resztę posiłku nie poczuł już ani razu tego wzorku na sobie.
Pewnie, gdyby kiedykolwiek miał skłonność do analizowania własnych uczuć, przyznałby, że zależy ma na jego uwadze, jednak nigdy tak nie było. Z tego samego powodu nie poświęcił nawet niewielkiego ułamka swojej uwagi uldze, jaką poczuł, kiedy pod koniec kolacji Livio znów zwrócił się do niego, tym razem już chyba tak jasno, że nie mógł mieć wątpliwości, że jego obecność w najgorszym wypadku, nie będzie mu przykra.
Uśmiechnął się szeroko, już do jego pleców, odskakując od stołu niemal jak na sprężynie i zabierając się za sprzątanie tego, co tylko mógł już zabrać, nie zauważając nawet zainteresowania, jakie wzbudzał, uwijając się jak mróweczka, w tę i z powrotem, z talerzami, miskami i szklankami. W ten sposób nadrobił trochę czasu. Nie za dużo, biorąc pod uwagę, że był jedyną osobą wśród sprzątających, której zależało na tym, aby uprzątnąć wszystko w jak najkrótszym czasie. Ostatecznie jednak nie zajęło to tak dużo, teraz zaś ściągał przyzwoitą szatę, jaką nosił na posiłki, z przyjemnością znów wbijając się w wąskie spodnie i wsuwając w nie luźną koszulę, której troczki ściągnął na szybko, tyle tylko, by nie widać było całej jego klatki piersiowej. Nie miał czasu na zawiązywanie kokardek, zwłaszcza kiedy już przez okno swojego pokoiku widział, że w komnacie Livio zapaliło się światło.

Niecałe pół godziny później, stał pod jego drzwiami, pukając nieco niecierpliwie, z tą przeklętą miską ciepłej wody, chyba tylko z przekory, bo mimo wszystko wątpił, żeby faktycznie o nią chodziło. Gdyby liczyła się tylko gorąca woda, mógłby ją przynieść ktokolwiek inny! Na przykład ktoś mający dostęp do niej i niemuszący przemykać bocznymi korytarzami, żeby nikt nie widział go w gościnnym skrzydle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 514
Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Wto Lut 20, 2018 12:57 am

Słysząc pukanie, uniósł wzrok na ciemnobrązowe, drewniane drzwi – nawet one miały w sobie elegancję. Nie było to zapewne niczym dziwnym, zważając, że Livio był gościem. Być może on nie zasługiwał na takie warunki, ale na jego miejscu mogli znajdować się handlarze, politycy, głowy państwa, które zatrzymały się choćby tylko przyjazdem. Samo to, że Livio był w takim miejscu sprawiało, że czuł się nieswojo. Z biegiem lat to poczucie malało, nauczył się żyć zarówno w okropnych warunkach, jak i tych godnych ludzi o błękitnej krwi. A jednak pewien dystans nigdy do końca nie znikł.
Tym bardziej potęgowało to pewne zdenerwowanie, jakie czuł w związku z wizytą młodzieńca.
Wstał i odgarnął włosy za uszy, przez chwilę jakby wahając się, czy na pewno powinien otworzyć. Niesforne kosmyki wytrzymały tylko moment, kiedy tylko ruszył w kierunku wejścia, z powrotem część z nich osunęła mu się po bokach twarzy.
Kiedy w końcu otworzył drzwi, światło świec rzuciło nikłe światło na chłopca.
Przyszedłeś. – Powiedział, a potem zsunął wzrok na misę z wodą. Gdyby tylko się przyjrzeć, na jego twarzy można by dostrzec ledwo zauważalny, oszczędny uśmiech. Wkrótce potem usunął się w drzwiach, a uśmiech zniknął gdzieś w cieniu, który padł na jego oblicze. – Wejdź.
Nie był już tak elegancki, a jasna koszula była rozwiązana, znów odsłaniała opalony tors, który znaczyły blade blizny. Gdy tylko chłopak wszedł do środka, zamknął za nim drzwi. Przez chwilę jeszcze nic nie mówił, patrząc na niego tylko uważnie. Nie potrafił zrozumieć jego intencji, dlaczego właściwie do niego przyszedł. Ale wciąż… Liczyło się to, że przyszedł. To, co będzie dalej, wyjdzie samo.
Takie myślenie było dla niego tak nietypowe, że sam był sobą zaskoczony. On, który lubił mieć wszystko obmyślone, teraz próbował znaleźć jakąkolwiek strategię na to spotkanie.
Siadaj. – Wskazał krzesło przy stole, a sam postawił na nim dwa kielichy, zaraz nalewając do nich wina. – Wolno ci? Czy jesteś za młody? – Spytał, patrząc na niego wciąż przenikliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 109
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Sro Lut 21, 2018 2:36 pm

Drzwi uchyliły się z cichym skrzypnięciem, które przypominało o tym, jak wiekowy były to pomieszczenia, mimo że zachowane zaskakująco dobrze. Chociaż trudno się dziwić, skrzydło gościnne było zawsze zadbane i zaopiekowane, niejednokrotnie zdecydowanie lepiej, niż prywatne kwatery mieszkających tutaj. Chociaż Cirion nigdy nie zauważył, żeby ktokolwiek na to narzekał, wszyscy byli raczej przyzwyczajeni do raczej skromnego życia i mały pokój z łóżkiem i kufrem na szaty był zupełnie wystarczający.
Na jego twarz padło ciepłe, drżące światło świec, widząc zaś na twarzy gospodarza bardzo delikatny cień uśmiechu, sam wyszczerzył się od ucha do ucha, pokazując chyba wszystkie ząbki, jakie posiadał. Chwilę później światło zostało zasłonięte przez wysoką sylwetkę mężczyzny, który odsunął się na bok, robiąc mu miejsce w przejściu. Z czego od razu skorzystał, wymijając go zgrabnie i stawiając miskę z wodą na komodzie z boku, w razie, gdyby Livio faktycznie chciał później z ciepłej wody skorzystać, lub może rano obmyć twarz już przyjemnie chłodną.
- Przyniosłem wodę. - odparł niemal nonszalancko, zaraz posyłając mu kolejny uśmiech, który zamarł na jego twarzy, zaraz blednąc do wyrazu najszczerszej fascynacji, kiedy błyszczącymi oczami wpatrywał się w jego odsłoniętą pierś i jasne blizny, znaczące ją na pierwszy rzut oka zupełnie przypadkowymi liniami. - Opowiesz coś o nich? - spytał, podchodząc bliżej i dopiero po chwili, kiedy stał naprawdę blisko jego ciała, mało uprzejmie przypatrując się jego piersi, opamiętał się, odsuwając z lekkim zażenowaniem.
Od razu swoją uwagę poświęcił czemu innemu, uważając wysoki, błyszczącymi kielich, teraz mieniący się dzięki aromatycznemu alkoholowi różnymi odcieniami szkarłatu, za doskonałą zmianę tematu. Coś, co mogło odsunąć uwagę Livio od jego niegrzecznego gapienia się, mimo że nie miał najmniejszego zamiaru odpuścić sobie wypytywania go tak długo, aż dostanie, chociaż ochłapy informacji. Jeśli o to chodzi, nie był wybredny. Zadowoliłby się nawet opowieścią o tym, jak wygląda zachód słońca po drugiej stronie lasu.
- Wolno. Pewnie. - odpowiedział od razu, bez chwili zawahania, sięgając po naczynie, zanim starszy miałby szansę się rozmyślić, albo o cokolwiek jeszcze dopytać.
Owszem, Cirion był w wieku, w którym raczej bez problemu dostałby wino w każdej karczmie, jednak to, czy mieszkańcy zakonu pochwalali popijanie wieczorem wina dla przyjemności, było zupełnie inną sprawą. Która chłopaka w tym momencie w najmniejszym stopniu nie interesowała.
- Um... To... Jak noga? - spytał w końcu, zajmując miejsce na krześle i zerkając na niego z zainteresowaniem, skacząc spojrzeniem od jego ciemnych oczu, do piersi, już opatrzonej nogi i znów do jego twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 514
Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Sro Lut 21, 2018 4:26 pm

Chociaż woda była początkowo tylko pretekstem, teraz blondyn był całkiem zadowolony z tego, że Cirion ją przyniósł. Nawet, jeśli była to raczej myśl spychana gdzieś na bok, najmniej właściwie znacząca w tym momencie, dla Livia to było całkiem dobre rozwiązanie. Jak zazwyczaj w takich momentach, poczuł gdzieś z tyłu głowy cień zadowolenia, że odniesie dodatkowe korzyści z tego spotkania.
To poczucie znikło jednak równie szybko, jak się pojawiło.
Wzrok, jakim chłopak obdarzył ten niewielki widoczny skrawek jego ciała sprawił, że najemnik poczuł się tylko bardziej zdenerwowany. Teraz jednak w inny sposób niż dotąd. To nie było skrępowanie, raczej pewna złość, że chłopak gapi się na coś takiego. Na coś, co mógłby uważać za szpetne. Stąd na chwilę w jego oczach pojawił się pewien niebezpieczny błysk, który niknął z każdym krokiem, jaki Cirion postawił w jego stronę. A potem zatrzymał się tak blisko… Jak nigdy wcześniej. Chłód zniknął, ustępując pewnemu zaciekawieniu, niepewności, może nawet pewnej podejrzliwości.
Chcesz słuchać o bólu? – Spytał dość dosadnie. Przez chwilę jeszcze nie spuszczał z niego spojrzenia ciemnych oczu, przypatrując mu się uważnie, a potem sam odsunął się wreszcie i sięgnął wino.
Słysząc jego odpowiedź, skinął powoli głową i już bez większych pytań, po prostu dokończył nalewanie szkarłatnego płynu do naczyń, zaraz przesuwając jedno z nich w jego stronę. Dopiero wtedy sam przeszedł na krzesło, znajdujące się po drugiej stronie stołu, naprzeciw Ciriona. Nawet nie spodziewał się odmowy, wiedząc, że raczej zakonnicy nie byli skłonni do picia jakiegokolwiek trunku bez większego powodu. Już wiedział, że blondyn jest inny.
Uniósł zaraz wino do ust i upił trochę.
Lepiej. – Odparł, odstawiając kielich z powrotem na stół. – Brat pochwalił twój opatrunek. Ale nie powiedziałem skąd go mam. – Spuścił na chwilę wzrok na płyn, zaraz wbijając go w chłopaka z powrotem. – Mogliby zainteresować się tym, dlaczego bywasz w moim pokoju. A sam nie znam odpowiedzi. Zdradź mi ją. – Powiedział stanowczo, choć nie podniósł głosu nawet o pół tonu. Wciąż mówił równie cicho, równie mrukliwie, słodkim, niemal zupełnie niepasującym do niego głosem. – Nie mydl mi oczu tym, że chcesz poznać opowieści, chłopcze. Gdybyś chciał, mógłbyś iść do bardziej rozmownych osób, aby usłyszeć cokolwiek.
Mówiąc to, ani na chwilę nie spuścił z niego wzroku. W końcu Cirion zdążył się już przekonać, że Livio do najbardziej towarzyskich nie należał. Według jego logiki, gdyby zależało mu tylko na opowieściach, dałby sobie z nim spokój, wiedząc, że to bezsensowny wisiłek. A jednak tu był. Skrzywienie zawodowe kazało mu to zbadać, a delikatność… no cóż, również nie należała do jego mocnych cech, podobnie jak mówienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 109
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Sob Lut 24, 2018 2:51 pm

Nie miał okazji zauważyć chłodu w jego oczach i błysku niknącej złości, kiedy jego uwaga skupiła się na bliznach odsłoniętych przez luźną koszulę. W tym momencie nie patrzył na jego twarz. Nie łapał jej nawet kątem oka, zupełnie pochłonięty przez coś, czego nigdy w życiu nie widział, a na pewno nie w takiej ilości. A świadomość, że każdy z tych jasnych znaków na jego ciele, kiedyś był krwawiącą, otwartą raną w jakiś sposób sprawiała, że jego podziw i zainteresowanie tym mężczyzną wzrosły co najmniej trzykrotnie, niemal do stopnia nieśmiałej adoracji.
Przynajmniej dopóki nie usłyszał twardego tonu głosu mężczyzny, który sprowadził go na ziemię.
- Chcę słuchać o wszystkim. - odparł, wyraźnie nieco urażony takim traktowaniem jego ciekawości i chęci poznania czegoś więcej. - Cokolwiek chciałbyś opowiedzieć. - dodał jeszcze, w formie delikatnej zachęty, uśmiechając się lekko i unosząc do ust kielich z winem, kiedy tylko chwycił go w dłonie.
Przełykając cierpki trunek, uśmiechnął się jeszcze szerzej, czując się mile połechtany, że Livio zaproponował mu alkohol, co według niego znaczyło, że nie był potraktowany jak dzieciak, chociaż prawdopodobnie nie był to najbardziej wymierny sposób oceny.
Wziął jeszcze kilka drobnych łyków, na razie siedząc wyjątkowo cicho jak na siebie i pozwalając spokojnemu, przyjemnie aksamitnemu głosowi mężczyzny swobodnie przepływać do jego uszu, pieszcząc je gładkim tembrem. Lubił jego głos, lubił go słuchać i byłby bardziej niż szczęśliwy, gdyby Livio zgodził się faktycznie coś mu opowiedzieć...
- Co? - spytał, wytrącony z tego przyjemnego stanu, dopiero po chwili reflektując – Znaczy... Słucham? - poprawił się, odkładając kielich na stół i siadając nieco sztywniej, niż jeszcze chwilę temu, z każdym słowem, które słyszał, mrużąc oczy nieco bardziej, coraz wyraźniej urażony.
Chociaż może nie było to dobre określenie na jego uczucia. Bardziej niż urażony, czuł się w jakiś sposób zdradzony. Przecież to nie tak, że sam się wepchnął! Został zaproszony, a przynajmniej właśnie tak interpretował zachowanie mężczyzny i nie mając w zwyczaju zastanawiać się nad sobą i swoimi czynami, nie poświęcił więcej czasu na analizowanie tego. Fakt, że za pierwszym razem zwyczajnie wszedł z butami w życie mężczyzny, też pominął, przecież pomógł! A teraz był absolutnie przekonany, że został zaproszony na wieczór.
- Niby do kogo? - spytał mało grzecznie, zaperzając się lekko – Chciałem spędzić czas z kimś innym niż pouczający mnie i wiecznie znajdujący mi nowe zajęcia starcy, to takie dziwne? - fuknął, podnosząc się z krzesła – Mogłeś po prostu powiedzieć, że... Nie chcesz. - skończył, chociaż dwa ostatnie słowa nieprzyjemnie drapały jego gardło.
Zawsze był tylko dzieciakiem wśród dorosłych i tak zostało do tej pory. Oczywiście, było tutaj wiele osób, do których był przywiązany i które lubił, jednak zwykle szukając innych relacji niż czysto ojcowskich, próbował dostawać się do przyjezdnych. I czasem się udawało. Bo był ładny, a ludzie lubią otaczać się ładnymi rzeczami, albo zwyczajnie na tyle wygadany, by zyskać sympatię. I chociaż często zdarzało się, że był zwyczajnie odsyłany, albo zbywany machnięciem ręki, za każdym razem tak samo nieprzyjemnie godziło to jego poczucie wartości i dumę.
I z tego właśnie powodu postąpił kilka kroków do tyłu, chowając dłonie do kieszeni, kiedy nagle poczuł, że nie bardzo wie co z nimi zrobić.
- Pójdę już. - mruknął, otwierając drzwi i na razie zerkając tylko w głąb korytarza w poszukiwaniu jakichś znaków życia, a nie widząc ani światła, ani nie słysząc żadnych, kroków dodał jeszcze niechętne – Dobranoc. - zanim postąpił na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 514
Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Sob Mar 03, 2018 12:04 am

Nie spodziewał się takiej reakcji ze strony chłopaka. Przez to oburzenie był niemal w stanie przekonać Livia, że faktycznie nie miał wobec niego żadnych ukrytych zamiarów, a jedynie chciał spędzić z nim czas, ale… to jednak nie mieściło mu się najemnikowi w głowie. Było nieprawdopodobne, jak jakiś dziwny sen, który zaczął mylić mu się z rzeczywistością. Podejrzenie, że chłopak pełnił rolę w stylu szpiega było zdecydowanie bardziej przekonujące. Mógł z jakiegoś powodu stracić na przykład zaufanie u zwierzchników zakonu, a ci zechcieli wykorzystać chłopaka, aby ten zaczerpnął z niego informacje, jak dokładnie wykonywał zlecone mu zadanie… Dlaczego, jak? Nie miał pojęcia, ale to była tak dziwna układanka, że najprostsze jej ułożenie było dla niego po prostu absurdem. Bo dlaczego tak nagle się nim zainteresował? On.
No właśnie, on.
Widok, jak najwyraźniej Livio sprawiał mu jakąś przykrość lub w jego mniemaniu go obrażał sprawił, że starszy z blondynów poczuł się niemal winny. Na pewno jednak budziło to w nim pewien smutek, melancholię płynącą prosto ze skamieniałego serca. Tak bardzo pragnął się do niego zbliżyć i tak bardzo nie ufał jego przemianie zarazem… Teraz czuł, jakby jakieś jego marzenie się od niego oddalało, dryfowało jak najdalej od niego. To nie było miłe. A już na pewno nie było miłe podejrzenie, że mógł nie chcieć mieć Ciriona w swojej komnacie. To ostatnie z kolei przypominało w uczuciu szpilkę, zaschło mu wręcz na chwilę w gardle. A jednak nawet wtedy jego twarz nie wyraziła nic więcej, niż swego rodzaju czujność.
Przez cały ten czas, kiedy chłopak mówił, Livio milczał, jedynie na niego patrząc. Dopiero kiedy chłopak wstał, najemnik wreszcie jakoś zareagował. Wstał, a potem postąpił za nim kilka kroków. Nie powiedział nic, aby go zatrzymać, jakkolwiek tak naprawdę by tego nie pragnął.
Cirion. – Odezwał się w końcu, jednak o kilka sekund za późno. Chłopak zdążył wyjść, zostawiając go samego z winem i swoim zawodem. Rozsądek kazał zostać mu w miejscu.
Wrócił na krzesło i sięgnął po kielich z głębszym westchnieniem. Zepsuł to w tak okropny sposób, tak łatwo stracił jego względy. Upił głębszego łyka, a potem przeczesał jasne, miękkie jak puch włosy palcami.
Chyba, że… nie. Pewna mania prześladowcza wciąż podpowiadała mu scenariusze, w których Cirion wcale nie był nim zainteresowany przez niego samego. Może ten wybuch miał po prostu zmylić jego czujność? Wtedy mógłby podjąć tę grę.
Takie myślenie znów budziło w nim dość bojowe nastawienie. Skutecznie odegnał od siebie żal i poczucie straty.


Następnego wieczora czekał na niego tuż przed jego komnatą. Wiedział, że nie ma go w środku i zamierzał być cierpliwy. Czas w końcu zawsze był jego sprzymierzeńcem.
Oparł się o ścianę, mimowolnie usuwając w mrok. Był tak właściwie nie do zauważenia. Jedynie jego jasne włosy dawały nikłą poświatę jego obecności. Ciemne ubranie właściwie całkowicie zlewało się z otoczeniem.
Nic dziwnego więc, że chłopak go nie zauważył. Livio niemal z przyzwyczajenia wysunął się z cienia niemal bezszelestnie, nagle otoczył go swoim ramieniem i zasłonił jego usta, gdyby chłopak miał przestraszony krzyknąć.
To ja. – Powiedział prawie do jego ucha. – Nie bój się. – Dodał, zabierając zaraz dłoń. – Chciałem z tobą porozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 109
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Sob Mar 03, 2018 1:35 pm

Cały następny dzień spędził w ogrodzie, na pieleniu ramach kary za niedopełnienie obowiązków. Faktycznie, jak teraz o tym myślał, to w ferworze zjednywania sobie nowego przyjaciela, mógł zapomnieć wrócić do brata Losariela i mu pomóc. Ostatecznie ani nie udało mu się zaprzyjaźnić z nowym gościem, któremu najwyraźniej nieświadomie zawadzał, ani nie mógł się wyspać po tym, jak wrócił wieczorem do swojego pokoju, bo został obudzony jeszcze przed śniadaniem, kiedy nie było jeszcze tak gorąco. W upalnym słońcu zaś, osłonięty starym, postrzępionym i wysłużonym kapeluszem, który jednak nie ochronił jasnej skóry, na jego nosie pojawiła się cała gromada piegów, co tylko jeszcze bardziej pogorszyło mu humor. I było tylko gorzej z każdym pytaniem o to, jak minął mu dzień i o tym, że powinien częściej wychodzić ze szklarni na słońce, bo bardzo mu służy.
Wprost nie znosił tych drobnych plamek na nosie i policzkach, które czasem pojawiały się również na przedramionach, kiedy te były odsłonięte. Na szczęście miał koszulę z długim rękawem i nie podwijał go nawet w największy upał.
W efekcie był spocony, zmęczony i zły. Miał ogromną ochotę się obmyć i zamiast do swojego pokoju, skierował się go łaźni, wiedząc, że teraz będzie raczej pusta, skoro większość Braci została jeszcze po kolacji w jadalni, sprzątając i rozmawiając.
Wszedł do środka ostrożnie, rozglądając się pobieżnie, czy faktycznie nikogo nie ma i rozebrał się, klękając przy wąskiej studzience z płynącą wodą.
Nie miał w zwyczaju zastanawiać się nad czymś godzinami i teraz również nie rozpatrywał specjalnie tego, co zaszło poprzedniego wieczoru. Ani tego, że prawdopodobnie jego zachowanie nie było adekwatne do sytuacji i gdyby nie dał się ponieść, teraz nie czułby się tak podle z tym że według niego, Livio nie chciał jego towarzystwa.
Już po szybkiej kąpieli, ubrał się z powrotem, z myślą o tym, by założyć coś czystego, jak tylko dotrze do swojego pokoju. Wytarł jeszcze porządnie włosy, które przyjemnie mokrym chłodem opadły na jego kark i opuścił łaźnię.
Podchodząc do drzwi, bawił się w dłoni starym kapeluszem, który wypadł mu z dłoni, kiedy nagle poczuł wokół siebie ramię, na ustach dużą rękę, a za plecami twarde ciało. Wrzasnął przeraźliwie, jednak kiedy jego krzyk utonął w dłoni, spróbował ją ugryźć, kopiąc oprawcę jak opętany... Przynajmniej dopóki nie usłyszał to przyjemnie pieszczącego uszy głosu. Znieruchomiał, unosząc jedynie głowę i bijając spojrzenie brązowych, błyszczących nieufnością oczu i mężczyznę.
- Czemu...? - wyrzucił z siebie bardzo niewyraźnie, wciąż w jego ciało, zasłaniające mu usta, wyraźnie nie będąc pewien, w jakiej znalazł się sytuacji i czy powinien go zaprosić do środka, zacząć krzyczeć, czy uciekać jak tylko zostanie wypuszczony.
Ostatecznie wyciągnął rękę na tyle, na ile mógł, co okazało się odległością zupełnie wystarczającą, aby otworzyć drzwi do zdecydowanie mniejszego i dużo skromniejszego pomieszczenia niż to, w którym mieszkał Livio.
W środku stało jedynie wąskie łóżko, biurko z krzesłem i niewielka szafa, jednak niemal każdą wolną przestrzeń zajmowały doniczki z najróżniejszymi roślinami, które przez lata uważał za na tyle wyjątkowe, przy przemycać je do pokoju.
- Podobno nie lubisz rozmawiać. - ofukał go niemal od razu, kiedy została mu zwrócona możliwość wysławiania się, zaraz jednak milknąc, na wszelki wypadek, gdyby jednak faktycznie mężczyzna źle znosił jego paplanie i mógł stracić cierpliwość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 514
Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Czw Mar 22, 2018 9:24 pm

Pomimo ugryzień i kopnięć, mężczyzna trzymał go wciąż w żelaznym uścisku swoich ramion – tak wyćwiczonych i twardych, że przypominały niemal kamień. Aż dziw, że mógł z daleka wydawać się tak smukły, tak szczupły i nieumięśniony, podczas gdy prawda była zupełnie inna. Teraz dawał to Cirionowi odczuć w swej sile, niewzruszoności, nawet nie krzywiąc się za bardzo, gdy chłopak faktycznie sprawił mu ból.
Na szczęście blondyn dość szybko się uspokoił i zrozumiał, że nie jest zagrożony. Livio trzymał go tak jeszcze chwilę, nie zwalniając uścisku, aby upewnić się, że chłopak nie zrobi nic głupiego. Mimowolnie nawet go wzmocnił, widząc, jak wyciąga rękę, aby otworzyć drzwi, ale wykonanie tak niewinnego gestu, uspokoiło zaraz i powoli wyswobodził go ze swych ramion.
Zazwyczaj. Z tobą chcę. – Powiedział wciąż cicho oraz wciąż z ustami niezwykle blisko jego ucha.
Wkrótce potem jednak się odsunął i powoli przeszedł tuż przed niego. Nie wydawał się zirytowany czy zły jego zachowaniem. Nie był też skruszony ani radosny. Jego mimika nie odbiegała za bardzo od tej, jak wyglądała zazwyczaj. Był bardzo oszczędny we wszystkim, jak gdyby nawet w swoim zachowaniu usuwał się w cień, nie chcąc wybijać na pierwszy plan. Jego włosy były nieco zmierzwione, pofalowane kosmyki wysuwały się znów z małego kucyka, który spiął na reszcie rozpuszczonych włosów. Był też ubrany nieco swobodniej, nie tak elegancko, jak na kolację, ale też nie miał znoszonych ubrań, które nosił poza zakonem. Ciemne oczy niemal lśniły, kiedy wskazywał dłonią pokój.
Wejdziemy? – Spytał, a kiedy tylko Cirion się zgodził, przepuścił go przodem i sam wszedł do komnaty zaraz po nim. Bądź co bądź, to było nawet bezpieczniejsze. Sam nie był pewien na ile powinien tu być i czy ich spotkania nie zrobiłyby żadnemu z nich większych problemów, w jakikolwiek sposób.
Rozejrzał się jeszcze czujnie po korytarzu, a nie widząc w nim nic niepokojącego, powoli zamknął drzwi, starając się mimo wszystko zrobić to dość cicho. Zaraz potem odwrócił się do niego i rozejrzał się po komnacie.
Dziwnie było być w tym miejscu, w jego pokoju. Wkraczać tak w jego prywatność jeszcze bardziej, poznawać miejsce, w którym spędzał pewnie dość dużo czasu i które przynajmniej po części urządzał, na co wskazywała obfita roślinność w tym miejscu.
Chciałem przeprosić Cię za poprzedni wieczór. – Powiedział w końcu spokojnie, chwilę jeszcze patrząc wokół chłopaka, aż wreszcie jego wzrok spoczął na jego postaci. – Nie jesteś niechciany w moim towarzystwie. Chciałbym zacząć od nowa. – Dodał, a potem bez szczególnego pozwolenia, usiadł na krześle przy biurku, opierając łokcie na kolanach, pochylając się nieco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 109
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Czw Kwi 05, 2018 8:27 pm

Również wsunął się do pokoju, patrząc jak Livio rozgląda się woków, poświęcając część uwagi oglądaniu pomieszczenia. Wszystkich starych, glinianych doniczek z ukruszonymi bokami, które zabierał do siebie, ponieważ i tak byłyby wyrzucone, szklanych pojemników ze ściankami zaparowanymi, pełnymi kryształków skraplającej się wody i roślin, rozpaczliwie sięgających jedynego okna w niewielkim pokoju, przez które na szczęście, w ciągu dnia wpadało wystarczająco dużo światła, by wszyscy podopieczni Ciriona mieli go pod dostatkiem.
Sam przez cały ten czas, który, choć nie trwał tak znowu długo, dla niego samego jawił się niemal wiecznością, pełną oczekiwania na jakąkolwiek reakcję mężczyzny. Bo mimo że go wpuścił, nadal nie miał pojęcia, co właściwie ta wizyta miała oznaczać.
A kiedy w końcu dowiedział się z jego ust, jaki był jej faktyczny cel, otworzył szerzej oczy, znów nie bardzo wiedząc, co właściwie się dzieje. W jego świecie starsi zdecydowanie nie przepraszali młodych, a jak już jakimś cudem do tego doszło, to nie mówili tych słów tak spokojnie, wcale nie wyglądając na złych, czy zniesmaczonych zaistniałą sytuacją. Livio jednak musiał mówić poważnie, a przynajmniej tak właśnie chłopak wnioskował po jego minie, która rozbawienia nie wyrażała. Chociaż coraz częściej zaczynał wątpić, czy kiedykolwiek zdarzało się, że emocje mogły się odbić jakimś drgnięciem wargi, czy drobną zmarszczką wokół ust, czy oka, na tej właśnie twarzy.
- Od nowa? - Spojrzał na niego jeszcze trochę podejrzliwie, obserwując jak Livio siada przy jego biurku, nie zostawiając mu wyboru innego, jak usiąść na łóżku, lub na podłodze.
Tego ostatniego robić nie chciał, nie przepadając za siadaniem niżej niż rozmówca, więc zdecydował się przysiąść na łóżku. Dopiero wtedy, czując lepkie spodnie przyklejające się do ud, przypomniał sobie, że powinien się przebrać, nie chcąc nawet myśleć o tym, że jego gość pewnie bez pudła mógł zgadnąć, co robił przez ostatnie kilka godzin, tylko na podstawie stanu jego odzieży.
- Muszę się przebrać - powiedział więc, patrząc znacząco na mężczyznę i wyciągając czystą, luźną koszulę i wąskie, już poprzecierane ze starości spodnie. - Usiądź na razie na łóżku - dodał, chowając się za skrzydłem szafy i bardzo sprawnie zakładając świeże ubrania, niespecjalnie przejmując się tym, czy jego zachowanie mogło być ocenione jako mało uprzejme. - Skąd ta zmiana? - Spytał, wychodząc już z ładnym uśmiechem i zdecydowanie lepszym humorem niż jeszcze chwilę temu, opierając się tyłem ud o biurko i wbijając w niego spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 514
Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Czw Maj 31, 2018 2:31 pm

Co zauważył sam z pewnym zaskoczeniem, nieczęsto zdarzało mu się być w towarzystwie tak wielkiej roślinności. A przynajmniej, jeśli chodziło o roślinność w doniczkach. Teraz, widząc to wszystko, dochodził do wniosku, że jest to bardzo wyciszające. Choć wciąż był równie spięty i czujny co zawsze, patrzenie na tę zieleń mimo wszystko dziwnie koiło jego zmysły.
Na potwierdzenie swoich słów, gdy Cirion zadał mu to krótkie pytanie, jedynie skinął krótko głową. Potem przeniósł na niego spojrzenie. Zadał sobie nawet pytanie, czy powinien się teraz uśmiechnąć, czy powinien zmienić postawę, jak dokładnie się zachować i co byłoby taktyczne. Minęło tak wiele lat, od kiedy jakkolwiek spędzał z ludźmi czas, nie będąc jedynie w sprawach służbowych, nikomu nie zagrażając. Teraz czuł się przerażająco zagubiony, kiedy chodziło o zjednanie sobie kogoś.
Namyślał się jednak za długo i od rozważań tych wybawił go znów głos chłopaka, kiedy kazał mu się przesiąść. Livio ponownie odpowiedział skinieniem głowy i podniósł się z miejsca, zaraz przechodząc na łóżko, na którym usiadł, patrząc na chłopaka dopóki ten nie schował się przed nim za drzwiami szafy.
Nie będąc specjalistą w kategoriach towarzyskich, sam również nie zwrócił uwagi na to, że być może zachowanie Ciriona nie było zbyt eleganckie. Tak, jakby zachowanie Livia było kiedykolwiek.
Oparty znów łokciami na kolanach, uniósł na niego wzrok w momencie, kiedy chłopak znów ukazał się jego oczom. Ten uśmiech był taki… deprymujący… Tak dziwnie wlewał ciepło do serca, które wydawało się z kamienia, że Livio musiał wziąć głęboki wdech, a potem wydech.
- Przemyślałem to. Być może źle zrozumiałem twoje zachowanie. Może przywykłem do patrzenia na ludzi jako na wrogów. Nie powinienem wszędzie szukać spisku. Nie wydajesz się osobą, która chciałaby mi zaszkodzić. - Powiedział w końcu, patrząc mu znów prosto w oczy i faktycznie, w jego zachrypłym głosie zabrzmiało coś na kształt skruchy.
Niemal.
Choć Livio świetnie odegrał swoją rolę osoby, która chce prosić chłopaka o drugą szansę, sam po prostu wciąż rozkładał nowe sidła, aby zabezpieczyć siebie. To, że Cirion po tylu latach zauważył go dopiero teraz, potęgowało jego nieufność i poczucie niepokoju związane z tym, że ten chciał z nim rozmawiać o tym, co Livio robił poza zakonem. To było takie podejrzane… Nawet jeśli w duchu tak bardzo chciałby mu zaufać.
- Po prostu przepraszam. Nie jestem dobrym mówcą. - Dodał i spuścił wzrok na swoje dłonie, jak gdyby był naprawdę zrezygnowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   

Powrót do góry Go down
 
Unicorn in Your Dream
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: