CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Unicorn in Your Dream

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 54
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Unicorn in Your Dream   Nie Sty 14, 2018 1:36 am

First topic message reminder :


X jest najemnikiem od jakichś trzystu lat, może nawet trochę dłużej, nigdy się nad tym nie zastanawiał. I to nie tak, że jest złym gościem, zwyczajnie, jest robota, którą ktoś musi wykonać i zdarza się tak, że najlepiej by było, gdyby nikt się o tym nie dowiedział, a on jest w tym najlepszy. A przynajmniej lubi, kiedy ludzie tak mówią. Zwłaszcza, kiedy mówią to ludzie mający duże pieniądze. Na przykład zwierzchnik Zakonu Płaczących Braci, który ma swoje własne porachunki, o których braciszkowie nie mają pojęcia. A przynajmniej większość z nich. Dla X jednak nie jest to istotne, dopóki płaci. Zwłaszcza, że po wykonanym zadaniu ma zwyczaj zatrzymywać się na terenie zakonu, gdzie przez kilka tygodni naładowuje się dobrą energią. Bracia wcale nie płaczą, opiekują się roślinami, które dzięki ich magii wzrastają i cieszą oko, a w przypadku X także żołądek.
Y jako mały chłopiec, straciwszy rodziców został oddany pod opiekę Braci, którzy szybko polubili dzieciaka, a cały Zakon stał się jego placem zabaw. Pewnego dnia spotkał tajemniczego mężczyznę w skórzanych ubraniach, których wcześniej nigdy nie widział i po krótkiej wymianie zdań uciekł, zostawiając w głowie X wspomnienie o prześlicznym dzieciaku o burzy złotych loków.
Kilka lat później najemnik po długiej wyprawie znów wraca po zapłatę i po raz kolejny chce zostać na jakiś czas, pławić się w wygodzie i dostatku. Idąc do swoich kwater spotyka młodego chłopaka, o długich, złocistych lokach i chyba najpiękniejszej buzi jaką w życiu widział... I nie zamierza przepuścić tej okazji.


X- veneziane
Y- Shael




Livio | Najemnik | 278 lat/ wygląda na 32



Wygląd: Gdy na niego spojrzysz, najpierw zobaczysz jego groźne oczy. Takie przenikliwe, niekiedy przerażające, czarne jak dwa węgielki. Zdaje się, że nie są zdolne przeoczyć każdego twego ruchu. Jak oczy drapieżnika, który czai się w mroku, aby wbić w twą skórę swe stalowe kły aż po rękojeść. Lecz gdy wyłoni się z ciemności, nie mając wobec ciebie złych zamiarów… Livio nie jest osobą urodziwą, a przynajmniej nie urodziwą w sposób banalny. Wąskie usta rzadko układają się w uśmiechu, a jego policzki są dość mocno zapadnięte. Ma też spiczasty podbródek, który bynajmniej nie dodaje mu łagodności – podobnie jak niezbyt jasne, zwyczajne brwi, które ukazują jego emocje równie rzadko, co usta. Cała ta surowość jego wyglądu niezwykle kontrastuje z cichym, słodkim jak miód głosem - nieco chrapliwym, prawie że nigdy nie podnoszonym (nie było takiej potrzeby, gdy przemawiało za niego ostrze bądź silny uścisk dłoni na szyi). W dodatku jego włosy są stosunkowo jasne i cienkie. Pofalowane, jak gdyby wcześniej były splatane w luźne warkoczyki opadają luźno aż na jego kark. Aby nie wpadały mu do oczu, Livio związuje przednie kosmyki z tyłu głowy na elficką modłę. Ma też zadarty, nieco perkaty, niewielki nos. Niekiedy również zostawia sobie zarost, jednak zazwyczaj prędzej czy później się go pozbywa.
Uniknął na twarzy jakichkolwiek znamion swej niebezpiecznej pracy – na ciele jednak nie udało się to do końca. Umięśnione, opalone ciało ma wiele blizn. Od drobnych, po ciągnących się przez dłuższe odcinki niemal jak po batach, rozmieszczone w różnych miejscach.
Livio jest też smukły, średniego wzrostu. Choć jest zdecydowanie umięśniony, nie rzuca się to w oczy tak długo, jak nie zobaczy się jego ciała.
Charakter: Niepytany, zazwyczaj milczy. Gadatliwość absolutnie nie leży w jego naturze. Jednakże celność uwag – już tak. Mężczyzna jest niezwykle inteligentny, choć zazwyczaj myślący w sposób nadzwyczaj prosty. Nie jest wykształcony, a jego ostatnia próba nauki czytania zakończyła się wraz ze zniknięciem osoby, która miałaby go uczyć. Jego bezpośredniość zaostrzyła wówczas konflikt. Bolesna, brutalna, wykorzystywana z niezwykłą łatwością, jak gdyby Livio nie był w stanie zrozumieć wagi swoich słów. Są to jedynie pozory, ponieważ blondyn rozumie wszystko doskonale i często całkowicie instynktownie. Nie przekłada tego jednak na swoje emocje, ale na rozum. Poza objaśnianiem wszystkiego w sposób logiczny, nie pokazuje się od strony uczuciowej, przez co wydaje się całkowicie z niej wyprany. Livio zazwyczaj tego po prostu do siebie nie dopuszcza. Bardzo trudno przebić się przez ten mur milczenia i brutalności, odpychania od siebie wszystkiego, co miałoby wzbudzić w nim uczucia – nawet, jeśli jego lojalność jest porównywalna z lojalnością psa. Był taki od zawsze, a wszelkie próby otwierania się nie kończyły się dobrze. Przez jedną z nich jego życie trwa zdecydowanie dłużej, niż zapewne miało. Poczucie pustki i beznadziejności jest gdzieś w środku niego, podobnie jak morze bólu, którego doświadczył w przeszłości. Doświadczył i nie zatrzymał się, stał się tylko bardziej bezwzględny niż był na początku. Ponieważ życie nie jest łatwe i trzeba sobie radzić samemu. Żyć według ściśle wyznaczonych zasad i nie dawać za wygraną. Nie poddawać się. Ci, którzy sobie nie radzą, są słabi i dlatego nie powinno się okazywać im przesadnej litości. Każdy ma takie same szanse.  
Informacje dodatkowe:
- Jego długowieczność jest efektem związku z magiem, który zapragnął dać ukochanemu podobną długowieczność do tej, którą miał sam. Konflikt interesów sprawił, że mężczyźni się rozstali. Od tamtego czasu nie wdawał się w bardziej poważne relacje.
- Jest niezwykle zwinny, porusza się bardzo cicho, niemal jak kot.
- Niegdyś oczkiem w głowie była mu jego siostra, jednak zmarła dość tragicznie dawno temu.
- Często odwiedza zakon i jest z nim blisko związany.
- Od jakiegoś czasu nie może wybić sobie z głowy młodzieńca…


Cirion | 19 lat


Wygląd: Cirion nigdy nie mógł narzekać na to, w jaki sposób został obdarzony przez matkę naturę. Już od najmłodszych lat jego jasne włosy, w lekko miedzianym odcieniu blondu przyciągały spojrzenie wszystkich dookoła. Od spotkanych na targu kobiet, które niejednokrotnie nie mogły się powstrzymać przez zanurzeniem palców w miękkich lokach, po dzieci, z którymi miał okazję się bawić za młodu. Obecnie jego włosy układają się w luźne loki do ramion, których nie obcina właśnie z powodu loczków, które krótsze byłyby nie do opanowania.
Cała jego postać jest w ciepłych barwach, łącznie z cerą o złocistym odcieniu i jasnymi, brązowymi oczami.
Ma ładnie skrojone, jasne wargi i bardzo wąski, nieco zadarty nos, którego szczerze nie znosi, o czym nikomu nie wspomina wychodząc z założenia, że dopóki komuś nie powie o swoim kompleksie, ten go nie zauważy.
W lecie, kiedy spędza więcej czasu na słońcu, na jego twarzy pojawiają się jasne piegi, zwłaszcza na nosie i wysoko na policzkach, zaś w prawym uchu posiada trzy, złote kolczyki, zawsze schowane pod włosami, ponieważ za murami Zakonu obwieszanie się biżuterią nie jest mile widziane.
Jest przeciętnego wzrostu, o bardzo smukłej budowie ciała i długich nogach. Na jednej z nich, wysoko na udzie, tuż pod lewym pośladkiem ma niewielkie znamię o nieco ciemniejszej barwie niż jego skóra.
Charakter: Odkąd pamiętał, zawsze znajdował się w centrum uwagi. Wiecznie otoczony przez Braci, którzy chuchali i dmuchali na jedyne dziecko w Zakonie, jednocześnie nie bardzo wiedząc, jak sobie z tym dzieckiem poradzić. W konsekwencji, mimo, że Cirion wychowywał się w bardzo konserwatywnym i restrykcyjnym środowisku, otczony ścisłymi zasadami i prawami, zwykle dostawał to, czego chciał. Łatwo było przymknąć oko na drobnego, złotowłosego aniołka, który o coś pięknie prosił. Z biegiem lat jednak przekształciło się to w coś, co złośliwi mogliby nazwać rozpuszczeniem dzieciaka i poniekąd była to prawda. Wiedział na co mógł sobie pozwolić i wiedział, że było to zdecydowanie więcej niż inni przebywający na terenie Zakonu.
Jednocześnie jednak był bardzo ciekaw wszystkiego i chętnie się uczył, zwłaszcza skupiając się na technikach hodowli roślin pod konkretne receptury, nad czym obecnie spędza niemal każdą wolną chwilę.
Informacje dodatkowe:
- Jako niemowlę został znaleziony pod drzwiami Zakonu. Bracia wzięli go z myślą oddania pod opiekę komuś bardziej do tego odpowiedniemu, jednak dni mijały, a chłopak nadal pozostawał między nimi, aż w końcu nikt nawet nie myślał o tym, żeby go gdziekolwiek oddawać.
- Nie lubi czytać i siedzieć z nosem w książkach. Zdecydowanie chętniej spędza czas w ogrodzie, mając szczególne zamiłowanie w roślinach zielnych i przygotowywaniu ich pod odpowiednie receptury innych z Braci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 54
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Pią Sty 26, 2018 11:17 pm

- Przysługę? - mężczyzna spytał, nieco ogłupiały zerkając to na ich gościa, to na uśmiechniętego Ciriona, jakby na samym końcu języka miał mało grzeczne pytanie, czy aby na pewno Livio nie pomylił swojego dobroczyńcy z kimś innym. - Ciebie? - nie wytrzymał w końcu, patrząc chwilę jeszcze na chłopaka, który posyłał mu szeroki, zadowolony z siebie uśmiech, w końcu kręcąc głową, tym razem z czymś w rodzaju pobłażliwego uśmiechu – Niewiarygodne. I tak zostajesz sprzątać. - rzucił Brat, kiwając jeszcze głową starszemu mężczyźnie, zanim odwrócił się, na odchodnym jeszcze czochrając i tak już zmierzwione loki na głowie chłopaka.
Ten sapnął krótko, odprowadzając go spojrzeniem, ściągając przy tym brwi i tylko pobieżnie poprawiając włosy, które spadły mu na oczy.
Dosłownie chwilę później do sali wszedł Zwierzchnik Zakonu, a wszyscy siedzący przy stole wstali, zajmując miejsca, dopiero kiedy najbardziej poważany człowiek w tym towarzystwie usiadł. Cirion również to zrobił, z resztą, jako jeden z pierwszych, więcej uwagi poświęcając zastawionemu stołowi niż temu, co przed każdym wspólnym posiłkiem Zwierzchnik z siebie wyrzucał. Poprawił się na siedzeniu, przygryzając wnętrze policzka i skacząc spojrzeniem od srebrnych talerzy z wędlinami i dzbanków z gęstym, świeżym miodem, aż po kosze z jeszcze ciepłym chrupiącym chlebem, ostatecznie kończąc... Na twarzy Livio. I już na niej pozostając. Podczas gdy twarze większości z Braci zwrócone były w kierunku szczytu stołu, chłopak uważnie przyglądał się rysom gościa i jego nowemu strojowi. A przynajmniej tej jego części, którą widział znad stołu. Teraz, odświeżony i ubrany w bardziej odpowiedni dla okoliczności strój, wyglądał mniej drapieżnie, jednak Cirion nie mógł pozbyć się wrażenia, że dużo swobodniej czuł się w poprzednim zestawie, mimo że w nim bardziej odstawał od tłumu.
I kiedy tylko poczuł, że nagle napięcie opadło, a wszyscy sięgnęli po sztućce, sam uciekł spojrzeniem, zdając sobie sprawę, że musiał się na niego tak patrzeć przez dobrą minutę.
Oblizał nerwowo wargi, sięgając po kromkę chleba i miód, dopiero po dłuższej chwili unosząc znów na niego spojrzenie.
- Dziękuję. - uśmiechnął się lekko, starając się jakoś zatuszować zakłopotanie – Mogłem powiedzieć, że mam coś do zrobienia... - chociaż tak prawdę mówiąc, nie bardzo przejmował się tym, że nie przyszedł na nakrywanie.
Zwłaszcza że spędził ten czas o całe nieba ciekawiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 499


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Sob Sty 27, 2018 2:11 pm

Livio, jak to miał w zwyczaju, w odpowiedzi skinął lekko głową.
Tak. Jego. – Powiedział jeszcze, powoli przenosząc wzrok na chłopaka. Poniekąd zdziwienie mężczyzny nie było dla niego już aż takim zaskoczeniem. Przez ten czas, jaki spędzili razem – nawet jeśli nie było to długo – najemnik zaczął przekonywać się z jakim typem człowieka miał właściwie do czynienia. Pomijając fakt, że oczywiście uznawał go za dziecko, był już pewien, że także łobuzem. Teraz po reakcjach ludzi wokół niego przekonywał się tylko, jak wielkim. Co było na swój sposób rozkoszne.
Ewidentnie musiał się napić.
On również odprowadził mężczyznę wzrokiem, przez ten czas nie odzywając się ani słowem.
Nie zdążył jednak skupić swojej uwagi na Cirionie, kiedy wszyscy podnieśli się z miejsc na przybycie Zwierzchnika. Livio również, znając już doskonale panujące tu zasady. Nie był tu przecież pierwszy raz. Chociaż teraz... było zupełnie inaczej. Zazwyczaj zostawał tu dla wyciszenia, którego teraz, miał wrażenie, że nie miał tak do końca zaznać. Może dlatego, że złotowłosy chłopiec nagle zaczął się nim interesować. Dotąd, jeśli Livio go widział, to widział z daleka. Nie był gotowy na taką odmianę. Nie tak nagle i nie ze strony młodzieńca. Wprawiało go to w tym większe zdenerwowanie, tym bardziej nie wiedział jak się zachować. Nie sądził, że kiedykolwiek porozmawiają, a co dopiero, że młodzieniec będzie go jakkolwiek dotykał, nawet jeśli tylko opatrując nogę. Livio był naprawdę zdezorientowany. I naprawdę bardzo nie chciał, żeby jego… afekt wyszedł na jaw.
Dlatego też nie patrzył na chłopca przez cały czas, kiedy Zwierzchnik stał, a gdy wreszcie zajął miejsce – a zatem zajęli je wszyscy – najemnik skupił spojrzenie na postawionych przed nim daniach. Sięgnął sobie coś od razu, a im intensywniej czuł na sobie wzrok Ciriona, tym bardziej starał się udawać, że tego nie widzi.
Jasne włosy o dość chłodnym wysuwały się wciąż ze spiętych kosmyków, jakby zbyt delikatne i niekiedy niesforne, aby się wśród nich utrzymać. Gdyby nie te ostre rysy, te oczy…
Uniósł na niego spojrzenie dopiero, kiedy chłopak odwrócił wzrok. Livio odetchnął cicho nosem.
Nie ma za co. Ty też mi pomogłeś. – Powiedział, sięgając sobie kielich, aby nieco z niego upić. – Nie powinieneś być za to karany.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 54
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Nie Sty 28, 2018 1:59 pm

Akurat, jeśli chodzi o bycie karanym, miał podobne zdanie. Nie lubił być karany i nie uważał, że było to konieczne, jednak jednocześnie doskonale wiedział, że mu się należało. Teraz również, zwłaszcza że ciężko nazwać jego motywacje jeśli chodziło o tego mężczyznę dobrocią serca. Nie pomagał oczywiście w jakimś wyrachowanym planie, jednak głównie pragnął spędzić czas z osobą spoza zakonu, która mogła opowiedzieć mu ciekawe historie o świecie. O tym, gdzie była, co robiła i co widziała, jak wyglądają miasta po drugiej stronie gęstego, ciemnego lasu, w którym był ledwie kilka razy w życiu i jak to jest pływać na wielkich statkach, dalej niż na drugą stronę jeziora. Mężczyzna jednak nie chciał zdradzić nawet jednego słowa na temat tego, co robił poza murami i chociaż był uprzejmy i nie pokazywał Cirionowi, że nie jest mile widziany, jednocześnie nie dawał mu żadnych znaków, że faktycznie jego obecność jest pożądana.
A dla kogoś, kto zwykle znajdował się w centrum uwagi, taka informacja była potrzebna jak powietrze, zwłaszcza w sytuacji, kiedy nie otrzymuje nic w zamian za swoje starania. Nawet, teraz kiedy Livio nawet na niego nie patrzył, mimo że on sam niemal wwiercał spojrzenie w jego twarz, ciemne oczy i delikatne jak pajęcza nić włosy.
- No tak... - mruknął, wylewając pokaźną ilość miodu na ciepłą jeszcze kromkę chleba, czekając chwilę, aż ten zupełnie się pod wpływem temperatury rozpuści i wchłonie w delikatne, puszyste ciasto, zanim nałożył na wierzch łyżkę gęstej śmietany. - Too... Co będziesz wieczorem robił? - spytał, najbardziej nonszalanckim tonem, jaki umiał z siebie wykrzesać, niemal od razu zapychając się gryzem przygotowanej wcześniej kanapki i mało elegancko ścierając ręką śmietanę, która została mu na nosie i wierzchu ust.
Dopiero po chwili pomyślał sobie, że mogło zostać to źle odebranie, chociaż na tę myśl miało wpływ przewrócenie oczami na ten gest tego samego brata, który wcześniej wyraził swoje niedowierzanie na to, że Cirion został poproszony o przysługę. Mężczyzna parsknął, widząc, jak chłopak wyciera się ponownie serwetą, jak dobrze wychowany paniczyk, po to, by znów ubrudzić się, biorąc kolejnego gryza przeładowanego śmietaną chleba.


Ostatnio zmieniony przez Shael dnia Pon Lut 05, 2018 11:23 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 499


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Pon Lut 05, 2018 11:09 pm

Czujnym spojrzeniem, nigdy nie nachalnym, choć często niepokojącym, obserwował wszystko, co robił chłopak. Do kolekcji informacji o nim dołączał wszystko, nawet to, co jadł na kolację. Według najemnika, nawet takie szczegóły mówiły o człowieku – o tym, czy lubił wygodę, czy w ogóle poświęcał uwagę drobiazgom, czy też postanowił żyć jak asceta. To zaś prowadziło do zrozumienia jego psychiki, przewidzenia czynów. Zazwyczaj nie mylił się w swoich rozumowaniach. Teraz widział chłopca-łobuza. I to, co jadł, tak doskonale do niego pasowało. Potrafił sobie wyobrazić go jedzącego owoce, które sam zerwał z drzewa, być może wbrew zakazowi i skąpanego w promieniach słońca.
A jednak czerń oczu wciąż pozostawała nieprzenikniona.
Sam Livio jadł raczej skromnie i tylko tyle, ile organizm podpowiadał mu, że potrzebował. Nakładał sobie to, co było pod ręką. Głównie mięsiwo, aby dało mu dość sił. Co by nie mówić, zazwyczaj nosił przy sobie masę żelastwa i był zmuszany do sporego wysiłku fizycznego. Z czasem przestało robić mu to aż taką różnicę, ale teraz jego organizm był wycieńczony. Stracił dużo krwi.
Słysząc pytanie, mimowolnie Livio spojrzał na niego z jakąś niepewnością, jak gdyby nie do końca wierzył, że Cirion je zadał. Zatrzymał się nawet na chwilę, oparł nadgarstki o stół, przerywając jedzenie.
Jednak to zawahanie trwało dość krótko.
Muszę iść do medyka. – Powiedział i sięgnął kielich, aby nieco się napić. – Później wrócę do swojej komnaty, aby wypocząć. – Dodał. I tak jak nie wierzył w to, co powiedział złotowłosy, tak później jego własne słowa również zaskakiwały. Odstawił kielich z puknięciem metalu o drewno stołu i wrócił do jedzenia. – Ale kto wie… Może ktoś postanowi mnie jeszcze odwiedzić albo z kimś się przypadkiem zobaczę i nie położę się tak prędko.
Propozycja zawarta w tych słowach była tak subtelna, że aż najemnik nie był pewien, czy ktokolwiek oprócz niego ją dostrzeże – z chłopakiem włącznie. Być może zrozumie ją opacznie, być może to i lepiej… A jednak tam była i kuła go w oczy. Pomimo nonszalancji, z jaką traktował złotowłosego, wciąż nie mógł wyzbyć się tej magnetycznej siły, tego strasznego przyciągania w jego stronę, które go niemal obezwładniało. Doszczętnie odbierało rozum.
Spojrzał znów na chłopaka, obserwując uważnie jego reakcję.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 54
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Wto Lut 06, 2018 3:23 pm

Widząc, jak mężczyzna położył nadgarstki na stole, wbijając w niego spojrzenie, aż na moment znieruchomiał, w najbardziej pierwotnym instynkcie, spodziewając się zrugania. Nie, żeby nie był przyzwyczajony, czy się obawiał, bo trudno było obawiać się czegoś, czego doświadczało się notorycznie od ponad dziesięciu lat i bardzo rzadko bywało naprawdę dotkliwe, ale wciąż nie wiedział, gdzie jest granica, której przy tym mężczyźnie nie powinien przekraczać. Szybko jednak okazało się, że jeszcze jej nie przekroczył i chyba w ogóle ma do niej całkiem daleko, bo Livio nie wyglądał na wzburzonego. Nie wyglądał w ogóle na żadnego. Może uprzejmie zainteresowanego, ale ciężko było powiedzieć, co faktycznie czuł, bo całym sobą nie wyrażał absolutnie niczego, co mogłoby Ciriona upewnić w tym, że jego zachowanie jest odbierane dobrze.
Sam był otwarty i ekspresyjny, nawet jeśli bardzo chciał coś ukryć, więc zwyczajnie ciężko było mu interpretować zachowanie osoby, która była tak zupełnie od niego różna. Cicha i raczej zamknięta, a jednocześnie niemal przytłaczająco pewna siebie, mimo że chłopak również nie miał z pewnością siebie problemu, przy tym mężczyźnie nie do końca wiedział jak się zachować.
Pokiwał głową w odpowiedzi na jego oświadczenie, jednocześnie smarując sobie drugą kromkę chleba miodem, znów mając problem z tym, co dalej. Pójdzie do medyka, a potem chce wypocząć... A może chciałby wypocząć w towarzystwie?
Przygryzł wnętrze policzka, unosząc na niego spojrzenie, jakby próbował ocenić, czy taki manewr ma szansę na powodzenie, jednak po raz kolejny niewiele mu się udało odczytać z jego postawy. Przynajmniej do momentu, kiedy znów się odezwał.
- Ktoś konkretny? - wypalił, znów wbijając w niego spojrzenie, które gdyby mogło, wywierciłoby dziurę w brzuchu mężczyzny.
Co prawda, nie miałby większych oporów przed tym, żeby zwyczajnie czekać na niego gdzieś po drodze, między pokojem medyka a komnatą, jednak wolałby, żeby żaden z wyższych duchownych nie widział go błąkającego się po skrzydle dla gości. A nie miał pojęcia, czy Livio nie chce spotkać się właśnie z kimś takim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 499


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Sro Lut 14, 2018 10:27 pm

Nie wiedział, czy odpowiedź chłopaka świadczyłaby o tym, że zrozumiał on to podprogowe przesłanie, które Livio ukrył w swoich słowach. Przynajmniej nie wtedy, kiedy go tylko usłyszał. Przez chwilę tylko jadł, jednak zaledwie uniesienie spojrzenia wystarczyło, aby zyskał to wrażenie, że owszem, chłopak zrozumiał. Jego wzrok sprawiał, że… Nawet nie potrafił tego opisać. Na swój sposób się stresował. Wciąż z tyłu głowy czaiła się myśl, że konfrontacja z rzeczywistością przyszła zbyt niespodziewanie. Cholera, był gotów odpierać ataki, walczyć na śmierć i życie, zdobywać się na ogromne okrucieństwo.
Nie rozmawiać z pięknymi chłopcami.
Nie wiem. Możliwe. – Odparł wymijająco, patrząc na niego wciąż uważnie, jak gdyby samym tym spojrzeniem pragnąć posłać mu kolejną niewerbalną wiadomość. Ponadto, utrzymał na nim wzrok dłużej niż robił to dotąd. Być może chłopak zrozumie, że pomimo swej szorstkości, Livio był mu… co najmniej przychylny. Chociaż bardzo się tego obawiał. Naprawdę bardzo.
Kiedy jakiś zakonnik spojrzał w ich stronę, Livio wrócił wzrokiem do swego jedzenia w milczeniu. Nie dawał mu więcej wskazówek odnośnie tego, gdzie mają się spotkać albo kiedy. Czasem upijał jeszcze trochę ze swego kielicha.
Odezwał się znów dopiero wówczas, kiedy posiłek dobiegł końca. Wstał wówczas, żeby odejść. Robiąc to, pochylił się nad stołem, opierając o niego. To była świetna okazja.
Kiedy wrócę, przyda mi się pewnie jeszcze misa wody. – Powiedział dość cicho swoim mrukliwym głosem. Nie sądził, aby słyszał go ktokolwiek poza Cirionem. Przy narastającym poruszeniu wychodzących z refektarza ludzi, jego słowa zlewały się z tłem. Zaraz potem, nie zaszczycając go szczególnie spojrzeniem, po prostu wstał i wciąż kulejąc, ruszył do wyjścia.

Zrobił dokładnie tak, jak zapowiedział Cirionowi. Wkrótce potem udał się do medyka, aby ten odpowiednio zajął się paskudną raną. Był tam dość długo. Na tyle długo, że kiedy wracał, jedynie księżyc oświetlał drogę. Już nie kulał, przynajmniej nie tak bardzo.
Kiedy wrócił, od razu zapalił w swoim pokoju świece. Czuł się jeszcze bardziej zdenerwowany niż podczas kolacji. Ganił siebie w myślach "uspokój się", jednak okazywało się to trudniejsze niż mu się wydawało. Ten strach, że Cirion nie przyjdzie... Albo właśnie przyjdzie, albo straci jego zainteresowanie... Którego nigdy nie powinien pozyskać... Westchnął głęboko, siadając na łóżku i rozwiązał wreszcie włosy, pozwalając jasnym kosmykom opaść przy jego twarzy swobodnie. Denerwował się jakby znowu miał kilkanaście lat. Nie prawie że trzysta. Co za idiotyzm.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 54
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Czw Lut 15, 2018 9:26 pm

Możliwe. Możliwe, że faktycznie spodziewał się kogoś konkretnego, jednak nie powiedział kogo dokładnie... Ale przecież, gdyby to był faktycznie ktoś umówiony wcześniej, ktoś ważny i oczekiwany, powiedziałby chyba, prawda? Skoro Livio nie wspomniał nic o żadnym zaplanowanym spotkaniu, a jedynie o możliwości, że ktoś do niego wpadnie, Cirion nie miał zamiaru dać takiej szansie śmignąć mu tuż przed nosem. Sprawdzi. A, jako że taktem nigdy nie grzeszył, miał zamiar zwyczajnie stać się osobą, która mężczyznę odwiedzi...
Chrząknął cicho, uciekając spojrzeniem do swojego talerza, ubrudzonego śmietaną i miodem, na którym nie było absolutnie nic interesującego. A jednak wydawał się pasjonujący na równi z malowidłami na ścianach korytarzy zakonu, kiedy zauważył w końcu jasne oczy, chyba po raz pierwszy wpatrzone w niego tak intensywnie, że poczuł jak wszystkie delikatne włoski na karku stają mu dęba.
Wybawieniem okazał się jeden z zakonników, który zerknął w ich stronę z wyraźnym zaciekawieniem całą sytuacją i tym, że do tej pory mocno powściągliwy blondyn pozwolił sobie na taki zabieg, co więcej zamykając w końcu gadułę na dłużej, niż zrobiła to wcześniej kanapka.
Chwilę później niemal fizycznie poczuł, że mężczyzna odwrócił od niego spojrzenie i tak jak przez chwilę poczuł ulgę, tak ta powoli zamieniała się w rosnący niepokój i delikatne podirytowanie, kiedy przez resztę posiłku nie poczuł już ani razu tego wzorku na sobie.
Pewnie, gdyby kiedykolwiek miał skłonność do analizowania własnych uczuć, przyznałby, że zależy ma na jego uwadze, jednak nigdy tak nie było. Z tego samego powodu nie poświęcił nawet niewielkiego ułamka swojej uwagi uldze, jaką poczuł, kiedy pod koniec kolacji Livio znów zwrócił się do niego, tym razem już chyba tak jasno, że nie mógł mieć wątpliwości, że jego obecność w najgorszym wypadku, nie będzie mu przykra.
Uśmiechnął się szeroko, już do jego pleców, odskakując od stołu niemal jak na sprężynie i zabierając się za sprzątanie tego, co tylko mógł już zabrać, nie zauważając nawet zainteresowania, jakie wzbudzał, uwijając się jak mróweczka, w tę i z powrotem, z talerzami, miskami i szklankami. W ten sposób nadrobił trochę czasu. Nie za dużo, biorąc pod uwagę, że był jedyną osobą wśród sprzątających, której zależało na tym, aby uprzątnąć wszystko w jak najkrótszym czasie. Ostatecznie jednak nie zajęło to tak dużo, teraz zaś ściągał przyzwoitą szatę, jaką nosił na posiłki, z przyjemnością znów wbijając się w wąskie spodnie i wsuwając w nie luźną koszulę, której troczki ściągnął na szybko, tyle tylko, by nie widać było całej jego klatki piersiowej. Nie miał czasu na zawiązywanie kokardek, zwłaszcza kiedy już przez okno swojego pokoiku widział, że w komnacie Livio zapaliło się światło.

Niecałe pół godziny później, stał pod jego drzwiami, pukając nieco niecierpliwie, z tą przeklętą miską ciepłej wody, chyba tylko z przekory, bo mimo wszystko wątpił, żeby faktycznie o nią chodziło. Gdyby liczyła się tylko gorąca woda, mógłby ją przynieść ktokolwiek inny! Na przykład ktoś mający dostęp do niej i niemuszący przemykać bocznymi korytarzami, żeby nikt nie widział go w gościnnym skrzydle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 499


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   Today at 12:57 am

Słysząc pukanie, uniósł wzrok na ciemnobrązowe, drewniane drzwi – nawet one miały w sobie elegancję. Nie było to zapewne niczym dziwnym, zważając, że Livio był gościem. Być może on nie zasługiwał na takie warunki, ale na jego miejscu mogli znajdować się handlarze, politycy, głowy państwa, które zatrzymały się choćby tylko przyjazdem. Samo to, że Livio był w takim miejscu sprawiało, że czuł się nieswojo. Z biegiem lat to poczucie malało, nauczył się żyć zarówno w okropnych warunkach, jak i tych godnych ludzi o błękitnej krwi. A jednak pewien dystans nigdy do końca nie znikł.
Tym bardziej potęgowało to pewne zdenerwowanie, jakie czuł w związku z wizytą młodzieńca.
Wstał i odgarnął włosy za uszy, przez chwilę jakby wahając się, czy na pewno powinien otworzyć. Niesforne kosmyki wytrzymały tylko moment, kiedy tylko ruszył w kierunku wejścia, z powrotem część z nich osunęła mu się po bokach twarzy.
Kiedy w końcu otworzył drzwi, światło świec rzuciło nikłe światło na chłopca.
Przyszedłeś. – Powiedział, a potem zsunął wzrok na misę z wodą. Gdyby tylko się przyjrzeć, na jego twarzy można by dostrzec ledwo zauważalny, oszczędny uśmiech. Wkrótce potem usunął się w drzwiach, a uśmiech zniknął gdzieś w cieniu, który padł na jego oblicze. – Wejdź.
Nie był już tak elegancki, a jasna koszula była rozwiązana, znów odsłaniała opalony tors, który znaczyły blade blizny. Gdy tylko chłopak wszedł do środka, zamknął za nim drzwi. Przez chwilę jeszcze nic nie mówił, patrząc na niego tylko uważnie. Nie potrafił zrozumieć jego intencji, dlaczego właściwie do niego przyszedł. Ale wciąż… Liczyło się to, że przyszedł. To, co będzie dalej, wyjdzie samo.
Takie myślenie było dla niego tak nietypowe, że sam był sobą zaskoczony. On, który lubił mieć wszystko obmyślone, teraz próbował znaleźć jakąkolwiek strategię na to spotkanie.
Siadaj. – Wskazał krzesło przy stole, a sam postawił na nim dwa kielichy, zaraz nalewając do nich wina. – Wolno ci? Czy jesteś za młody? – Spytał, patrząc na niego wciąż przenikliwie.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Unicorn in Your Dream   

Powrót do góry Go down
 
Unicorn in Your Dream
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: