CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Gotowi do rozkazów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11 ... 21  Next
AutorWiadomość
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Gotowi do rozkazów    Nie Lut 25, 2018 7:34 pm

Wybudzono go. Dobrze wiedział, co jest następne w kolejności... I choć nigdy nie byli w stanie usunąć wszystkich jego wspomnień, to zawsze próbowano, chcąc zachować jak największą kontrolę. Tak też było i tym razem. Elektrowstrząsy, których nikt nie byłby w stanie znieść z godnością, w milczeniu. On również. Ból, paraliżujący jego ciało, jednocześnie budzący krzyk, nad którym nie umiał zapanować.
Jeszcze tylko te klika słów, które uruchamiały w nim system.
I już był ich. Poddany, gotowy wypełnić każdą misję, zamknięty na racjonalne rozumowanie i swoje własne uczucia. Jeśli kazaliby mu zabić dzieci, robiłby to bez chwili zastanowienia, roztrzaskując te małe czaszki bezmyślnie. Misja jest misją. Należy ją zrealizować. Wszystko musiało dziać się w przeciągu raptem kilku godzin, aby nie obudził się w nim prawdziwy Bucky, chcący wyrwać się z roli Zimowego Żołnierza, pamiętający jakieś strzępy, starający się odnaleźć siebie.
- Żołnierzu?
- Gotowy do rozkazów - odezwał się po chwili, wciąż starając się uspokoić oddech. Podniósł zimne spojrzenie srebrnych oczu na mężczyznę, który go wybudził, czekając na szczegóły. W tej chwili nie był sobą. Nie miał emocji. Nie chciał zabić tego gościa, skręcając mu kark. Nie planował wysadzenia tej całej pieprzonej bazy z sobą w samym jej centrum... Wcale.
Powiódł uważnym spojrzeniem po pozostałych znajdujących się w szarym, obskurnym pomieszczeniu. Nie było ich wielu - jeden lekarz, który chętnie badał to, co siedziało w Zimowym Żołnierzu, łudząc się, że kiedyś zdoła odświeżyć serum i stworzyć całą armię. Poza nim dwóch żołnierzy oraz mechanik zajmujący się stalową ręką. I Rumlow.
- Rumlow przekaże ci szczegóły misji. Rozkujcie - polecił mężczyzna odpowiedzialny za obudzenie potwora, po czym odwrócił się i opuścił pomieszczenie. Dwóch pozostałych żołnierzy uwolniło ręce i nogi Jamesa, a ten niemal od razu podniósł się z krzesła tortur, zwracając uważny wzrok na Rumlowa, czekając na instrukcje.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Nie Lut 25, 2018 8:29 pm

Niespecjalnie lubił to obserwować. Cała ta zabawa z komorami i doborem odpowiednich słów była zupełnie nie w jego typie. Zdecydowanie wolał prostsze rozwiązania - najlepiej szybkie i siłowe. Bez cudów na kiju, hipnozy i zamrażania ludzi.
Rumlow wyciągnął ręce z kieszeni i otaksował Barnesa ciężkim spojrzeniem. Nie był ani trochę przekonany, by sposób przechowywania ich tajnej ,,broni" był tym jedynym i słusznym. W zasadzie szczerze wątpił, by miało to w końcu nie odbić im się czkawką przy którejś z ważniejszych misji. Hydra nie przejawiała jednak podobnych wątpliwości, więc i sam nie zamierzał przedstawiać na głos własnych. Co nie znaczyło, że darzył ich projekt choć cieniem zaufania. Bo nie darzył. Był od tego nad wyraz daleki.

- Cel jest jasny. Masz osiem godzin na cichą eliminację konstruktora broni fuzyjno-jądrowej, imię i nazwisko: Steve Wilson. Miejsce zamieszkania - Nowy York, Riverdale. Informator twierdzi, że cel będzie w budynku 602, przy West 231 Street. - mężczyzna uniósł na wysokość wzroku Barnesa akta ze zdjęciem poszukiwanego - Wybierz odpowiednią broń. Mamy do dyspozycji odrzutowiec; będę z tobą jako asysta, w razie, gdyby coś miało pójść niezgodnie z planem. Ale to twoja robota. Oto rozkaz. Teraz liczy się czas.
Brock wyminął żołnierza i obojętnie cisnął akta na stół. Oparł się o ścianę, wyjął z pogniecionej paczki ruskiego papierosa i już po chwili zaciągnął się dymem, szybko wyganiając z myśli procedurę wybudzania.
- Pytania?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Nie Lut 25, 2018 8:41 pm

W czasie, gdy Brock mówił, James uważnie obserwował go. Mieli Żołnierza za bezmózgie zombie wykonujące konkretne zadania, ale on tak naprawdę ich wszystkich poddawał cichej, głębokiej analizie. Akurat Rumlow był w gronie tych wszystkich psycholi jakiś taki... Najbardziej przestępny. Akceptowalny. Nie oznaczało to jednak, że w jakikolwiek sposób lubiany.
Papieros. Skupił uwagę na tej używce, mimowolnie mrużąc lekko oczy. Kiedy ostatni raz czuł przyjemne działanie nikotyny w płucach? Zaraz jednak stracił zainteresowanie papierosem i skupił się ponownie na postaci rozmówcy.
- Mają wiedzieć, że zrobiłem to ja czy należy zachować dyskrecję? - Zawsze, gdy James mówił, jego głos był wyprany z jakichkolwiek emocji, zimny i pobrzmiewał w nim nietypowy akcent, nie pasujący ani do Rosji, ani do Niemiec... Coś pomiędzy, trudne do określenia.
Od rodzaju misji zależała broń. Mógł to wykonać po cichu, rozkładając się na jakimś dachu ze snajperką. Mógł też narobić niemałe zamieszanie, wkraczając do akcji w nieco bardziej typowym dla siebie stylu, robiąc konkretny rozpierdol...
- Nazywaj rzeczy po imieniu, Asysto. Idziesz tam pilnować, żebym wam nie spierdolił - dodał zaraz. Już niejednokrotnie miała miejsce taka sytuacja... Raz nawet pokusił się o odwiedzenie Alexandra Pirce'a w jego własnym apartamencie.
Jako broń bywał wyjątkowo upierdliwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Nie Lut 25, 2018 9:19 pm

- Hoo. - Brock zacmokał, przygryzając papierosa - Jeśli już masz zamiar to spierdolić, może powinniśmy posłać jednak kogoś innego? - cyniczny uśmiech jednak szybko zszedł mu z twarzy, bo spoważniał nagle, robiąc parę kroków w jego stronę i zatrzymując się dużo bliżej, niż nakazywały zasady przestrzeni osobistej, oko w oko - Może wyraziłem się niejasno terminem ,,cicha eliminacja". Powinienem bardziej szczegółowo? - najemnik odchylił głowę, powoli wydmuchując do góry kłąb dymu - ...Coś w stylu: ,,tylko do kurwy nie narób hałasu"? A może ,,pod żadnym pozorem nie zdradzaj pozycji, bo banda łachmytów, która zwykle pilnuje tego celu, uzbrojona jest w broń laserową?" Och wiem, to skutecznie zmniejszyłoby twoje obiekcje, ale zapewniam cię, że nie mamy teraz czasu na bzdury. ,,Twoja asysta" zaś ma zamiar calutki ten czas przebywać w wozie i informować cię zdalnie na temat ewentualnych zagrożeń, co by jakiś kretyn nie przepalił ci czaszki. Takie jest założenie. - komandos zerknął na zegarek i prychnął przez zęby - Siedem godzin, pięćdziesiąt osiem minut. - oznajmił, unosząc wzrok z powrotem na Barnesa - Lecimy. Reszta pytań musi poczekać do momentu, aż usadzimy dupy w odrzutowcu. - odstąpił krok i w całkiem koleżeński sposób wyciągnął w jego stronę paczkę - Fajka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Nie Lut 25, 2018 9:46 pm

James był bardzo łatwy do wyprowadzenia z równowagi. Nieodpowiednie słowo lub źle wykonany gest wystarczyły, aby obudzić w nim niepohamowane pokłady agresji. W tym momencie jednak nie... Stał dumnie wyprostowany, patrząc towarzyszowi prosto w oczy bez skruchy we własnym spojrzeniu. Obserwował, milcząc.
A gdy ten już skończył swój dialog, James jedynie rzucił okiem w stronę papierosów. Kusiły, oj kusiły. Właściwie nie wiedział, dlaczego odmawiał sobie tej przyjemności, ale jednak nie poczęstował się. Bez słowa odwrócił się tyłem do Brocka i ruszył w stronę niewielkiej zbrojowni, w której zwykł się zaopatrywać przed misją. Nie zajęło mu to wiele czasu, a raptem chwilę. Gdy wrócił, miał ze sobą pełen asortyment, wyliczający broń krótką i białą oraz karabin snajperski. Tego ostatniego potrzebował najbardziej, ale doświadczenie nauczyło go, że zawsze lepiej jest mieć coś więcej.
- Chodźmy - odezwał się, ruszając w kierunku wyjścia energicznym krokiem. Już w drodze przysłonił twarz maską.
- Jakie macie dane o okolicy tego miejsca, w którym znajduje się cel? Wysokie, płaskie dachy, pustostany, jakiś balkon, na którym będę mógł się ulokować? Wiadomo coś? - dopytał, gdy byli już przy hangarze. Prawie zawsze przy tak małych misjach korzystano z tego samego odrzutowca, więc ruszył w jego kierunku, nieco przyspieszając kroku.
Co jak co, ale nawet przy takiej rezerwie czasu często okazywało się, że każda minuta mogła mieć większe znaczenie. A może już budził się w nim instynkt? Wykonać zadanie. Za wszelką cenę wykonać je. Jak najszybciej, jak najlepiej. Jakby od tego zależało jego własne życie... Choć przecież ono nie istniało.
Pośpiech i szybsze wykonanie misji było jednoznaczne z powrotem do tej pieprzonej komory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Nie Lut 25, 2018 10:14 pm

Rumlow w międzyczasie wziął swój standardowy zestaw Crossbonesa; zbroję z maską. Był przydatny na lasery i mordobicia, czyli to, czego się dzisiaj spodziewał. Również się nie ociągał, bo gdzieś w swojej głowie ciągle widział kolejne uciekające sekundy i to, że Hydra nie będzie zachwycona, jeśli nie zdążą wykonać zadania wedle ich instrukcji, ale też nie był ani trochę spięty tą misją.
Jasne, robił to dla kasy, i tylko dla kasy. Jeśli się spóźnią, dostanie jej mniej. Gdyby miał choć w połowie tyle zaangażowania, co teraz Żołnież, byłby chyba najbardziej oddanym członkiem tej fanatycznej grupy w całej historii. Po krótkim przygotowaniu się wrócił do miejsca spotkania. Odpowiedział na pytania Barnesa, kiedy już ulokowali się w pojeździe.
- Z bazy danych mogę powiedzieć tylko tyle, że to bardzo ruchliwe miejsce. Kupa ludu, obok park, w większości niskie budynki. Można by oczyścić jakieś mieszkanie naprzeciwko celu, żeby ułatwić sprawę. Tak myślę. - dodał od siebie, ładując karabin na plecy - Nie zdążą się zorientować, jeśli opustoszymy jakąś lokację... A zanim przyjadą gliny, my będziemy już wracać. Albo będziemy wracać z ogonem, ale to już kwestia na później. - podzielił się swoim szybko zarysowanym planem - Jednak masz wolną rękę, więc jeśli wpadniesz na jakiś genialny plan, zrobimy po twojemu. Byle szybko i bez rozgłosu. Widzisz, nie dali mi wiele czasu na własny wywiad. Jedynie kwadrans. - skrzywił się - A potem ty miałeś swoją pobudkę.
Brock przejrzał swoją broń, próbując w jakiś obojętny sposób zmienić temat na inny niż ta pieprzona komora do mrożenia ludzi. Osobiście byłby wkurwiony, gdyby wsadzili go do czegoś takiego. Tak wkurwiony, że byłoby wątpliwe, by zdołał usłyszeć jakikolwiek rozkaz, o jego wykonaniu nie wspominając. Ale Żołnież miał lata praktyki. I pewnie nie po kolei w głowie. Tego Brock akurat nie wykluczał.
- Jeśli bez problemów ściągniesz cel z balkonu, misja się skończy i będziemy wracać. Nic mi nie wiadomo o kuloodpornych szybach. Oczywiście. Lecz nie są niewykluczone. - podrapał się po karku - Nie brzmi męcząco, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Nie Lut 25, 2018 10:31 pm

Zabijanie niewinnych ludzi, żeby w spokoju wykonać zadanie? Idealnie! James, gdyby nie ten cały kod, przez który był bezwzględnie posłuszny Hydrze, nie zrobiłby tego. Odkąd jednak wyprali mu mózg, zabicie niewinnego człowieka było zupełnie normalną i prostą sprawą.
- Dobra. Wybierzemy coś już na miejscu, pozbedziemy się świadków i stamtąd wykonam misje. Najlepsza opcja - stwierdził. W samolocie siedział zawsze z tyłu, po lewej stronie. I tym razem zajął to miejsce, broń odkładając obok siebie.
- Ile zajmie nam lot? - zapytał, zapinając pas. Lubił znać szczegóły. Praca z Rumlowem była o tyle w porządku, że ten zawsze wydawał się odpowiednio przygotowany do swojego zadania.
- W takim miejscu kuloodporne szyby są możliwe. Amunicja przeciwpancerna powinna dać radę. Jeśli nie, pozostaje mi tam wkroczyć - powiedział. Wejście było najgorszą opcja, ale on widział te możliwości jako skuteczne lub nie i to miało największe znaczenie.
- W jaki sposób zachowujemy kontakt? - upewnił się.
Gdy był wyrzucany na misję, zawsze gdzieś podświadomie szukał opcji ucieczki. Robił to odruchowo, machinalnie... Kwestia kontaktu była tutaj znacząca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Nie Lut 25, 2018 10:42 pm

- Za pomocą... tego. Łap! - Brock rzucił mu nadajnik z mikrofonem, by zaraz unieść maskę i zamontować czujnik przy uchu - Jeśli akurat nie będziesz się darł, nikt niepowołany nie usłyszy ani słowa z tego, co powiemy - mruknął w rozbawieniu - Sam lot zajmie dwie bite godziny, też nie jestem z tego zachwycony, potem wszystko już będziemy robić w biegu - mruknął - Ale co poradzić, rozkazy.
Zawahał się na moment, założył ręce.
- Przetestujmy. Czy nie ma sprzęgów lub zakłóceń. Tylko do użytku własnego. Sprawdzałem, nie ma podsłuchu. - zarządził, czekając aż Barnes założy urządzenie. Potem dopiął swoją maskę. Uruchomił komunikator. - Odbiór. Gdyby ci przyszło do głowy zrobić sobie gdzieś w międzyczasie wakacje, lepiej, żebyś wiedział o pewnym szczególe, o którym wcale ci nie powiedziałem, który zamontowali ci w międzyczasie, gdy spałeś. Szczegół ten potrafi być wyjątkowo upierdliwy, jeśli znalazłbyś się w miejscu, w którym, według przełożonych, znaleźć się nie powinieneś. To tylko anegdotka od kumpla po fachu. Możesz zignorować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Nie Lut 25, 2018 10:56 pm

Same dwie godziny lotu były naprawdę sporym utrudnieniem w wykonaniu zadania. Był zdania, że zawsze powinni mieć rezerwę na wypadek jakiego nieoczekiwanego zdarzenia... Nie mniej jednak oni dwaj mieli mały wpływ na tego typu decyzje, dlatego też nie odezwał się.
Złapał urządzenie i od razu zamontował je, również na moment zdejmując maskę. Założył ją ponownie.
Wysłuchał Brocka, nie patrząc bezpośrednio w jego kierunku. To co usłyszał pozornie nie wywołało żadnych emocji na zimnej twarzy Żołnierza.
- Wybuchnie czy to zwykły GPS? - zapytał wprost. - Nie wysadzili by mnie, zbyt wiele ich kosztowałem. Poprzednio nadajnik GPS miałem pod skórą. Sam sobie go wycinałem... Więc pewnie to ani jedno, ani drugie - podzielił się z nim swoim zdaniem, dopiero po chwili podnosząc wzrok tak, aby obrzucić uważnym spojrzeniem Brocka. Przy Jamesie często eksperymentowano. Wprowadzali poprawki w jego ręce, wszczepiali mu podobne badziewia pod skórę i robili wiele innych rzeczy, o których często nie mówiono głośno. W gruncie rzeczy bawienie się nieprzytomnym Zimowym Żołnierzem było najbardziej racjonalnym sposobem na odnalezienie recepty na serum...
- Tobie nie planowałem uciekać - zabrzmiał szczerze. Zupełnie szczerze. Jeśli oczywiście ktokolwiek planowałby to oceniać... Zimowemu Żołnierzowi nie wierzono i tyle, odgórna zasada narzucana przez rozsądek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Nie Lut 25, 2018 11:12 pm

- Naah. - mruknął, niby bez spięcia w głosie, chociaż dało się to wyczuć w jego ruchach. Patrzył prosto w okno. - Nie planowałbym cię łapać. - uśmiechnął się krzywo pod maską - Nie takie mam dzisiaj zadanie, sam rozumiesz. Czas to pieniądz, ale na mój gust i standardy, i tak będziemy teraz sporo ryzykować. Ja lubię wygodę. Pojechać, usunąć, powrócić. Potem napić się piwa. Bez żadnych laserów czy innych cudów. A co do twojego pytania... Cóż. Ściany mają uszy i ściany mogły gdzieś usłyszeć, że to ani GPS ani bomba, tylko paralizator. W miejscu, jak mniemasz, możliwie trudnym do dosięgnięcia. Ściany niestety nie wiedzą, czy sprzężyli to ustrojstwo z twoimi nerwami - tak na zapas, gdybyś miał głupie pomysły - ale wiedzą, że mogli to zrobić.
Ich spojrzenia spotkały się na moment. Bardzo krótki. Palce Brocka zacisnęły się minimalnie mocniej na kolbie trzymanej broni.
- Nic do ciebie nie mam, stary, ale jeżeli każą mi cię kiedyś szukać, będę naprawdę piekielnie wkurwiony.  - dodał, kręcąc głową - Ale nie powiem, zrozumiałbym to.
Nie mógł wierzyć w szczere słowa. Sam był najemnikiem i też potrafił kłamać, też potrafił naśladować to, jak mówi się prawdę. Nie znaczyło to, że jeden z drugim nie byli po prostu dobrymi aktorami. W Hydrze wszyscy musieli grać swoje role. Bardzo, bardzo dokładnie. Bo inaczej - zdychali.
- Mi też coś ponoć podrasowali - podzielił się informacją bardziej po to, by nie zapadło puste milczenie - Ściany nie usłyszały, co dokładnie. To nieco drażniące nie posiadać takiej informacji. Gdyby inne ściany wychwyciły te wieści, byłoby naprawdę świetnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 9:05 am

James w Hydrze był traktowany z bardzo dużą rezerwą, bo większość bała się tego, co ewentualnie mógłby odjebać. Z Rumlowem było inaczej, on nie miał raczej żadnych obaw...
- Mhm... - mruknął. Paralizator. Jakby miał za mało rażenia prądem. Elektrowstrząsy na pobudkę, na dobranoc i ot tak, w międzyczasie. Jeżeli miałby wybrać torturę, której nie lubił najbardziej to byłby to właśnie prąd w jakiejkolwiek postaci. Słysząc o modyfikacji w ciele towarzysza, zmarszczył lekko czoło.
Był szczerze ciekaw prawdziwych możliwości Crossbonsa. Ciągle miał wrażenie, że ten miał co w zanadrzu, ale ukrywał to, traktując jak swojego asa. Do zadań specjalnych.
- I dałeś sobie cokolwiek zrobić? - w głosie Jamesa pobrzmiewała wręcz kpina. - Gdybym miał wybór tak jak ty masz, żaden z tych popieprzonych naukowców nie tknąłby mnie. Nim się zorientujesz, będziesz miał pod skórą więcej żelastwa niż ja. A wtedy, jak już kiedyś ci spierdolę, to na bank mnie nie dogonisz... - ostatnie zadanie było już zabarwione rozbawieniem. Ha, Zimowy Żołnierz żartował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 3:36 pm

Crossbones najpierw zrobił wielkie oczy, a potem parsknął śmiechem.
- No nie wierzę, to ty masz poczucie humoru? Nie dali ci jeszcze bana na ludzkie odruchy? - rozparł się wygodnie i zwrócił twarz w masce w jego kierunku. - Wiesz. To niezupełnie tak, że jak potulny piesek poszedłem do laboratorium i dałem sobie pomajstrować we flakach. Przy którejś misji porządnie oberwałem w łeb, i musieli mnie bez mojej wiedzy przetransportować do medyków, i, rozumiesz... Nie bardzo miałem wtedy jakiś wybór. Jeśli o wyborach mowa. Choć nie spodziewam się, że nagle zacznę nakurwiać laserami z oczu, to taki durny GPS również mi nie do smaku. Nie lubię się z doktorkami. I ich pomysłami.
Strzelił palcami, rozprostował ręce i kontynuował, już dużo spokojniejszy, zdawałoby się.
- Kiedyś jeden z białych fartuchów wpadł na genialny pomysł, żeby podrasować mi mózg jakimiś chipami. Poszedł z tym pomysłem do dowództwa. Nie dotarł na miejsce. Obiłem mu ryj i przypomniałem przy okazji, że lubię swoją samowystarczalność tak samo, jak on swoje ręce, i że przy kolejnym razie przydarzy mu się nieszczęśliwy wypadek, jeśli nie przestanie kombinować. Przestał. - Crossbones wzruszył ramionami. - Zdawało się, że ta przygoda zakończyła laboratoryjnym większe plany względem mojej osoby. Ale najwyraźniej nie do końca. - podzielił się opowieścią.
Brock posłał mu zaintrygowane spojrzenie.
- A ty. Nie masz żadnych skutków ubocznych? Tego stalowego cacka - dodał, z wyraźnie zawodową ciekawością, wskazując na jego ramię. - Czasami zachowujesz się totalnie jak cyborg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 3:55 pm

Ta historyjka pasowała mu do Crossbonesa. Lekarze w tej całej pieprzonej organizacji byli traktowani jak święte krowy i gdy tylko wymyślili kolejny genialny pomysł, dowództwo przyklaskiwało im, czesto wysyłając Jamesa jako model testowy.
- Raz obudziłem się, gdy akurat we mnie grzebali - podzielił się z nim, raz jeszcze udowadniając, że czyszczenie mózgu ze wspomnień nie jest tak skuteczne, jak wszyscy sądzili. - Chyba między innymi ciebie wysłali do spacyfikowania mnie. Ale w końcu skręciłem łeb temu... Jak mu tam było? Cedrikowi... - w jego głosie zabrzmiała szczera satysfakcja. Lekarz, o którym wspomniał, słynął z tego, że nie tylko eksperymentował, ale jeszcze znęcał się nad swoimi obiektami badań.
Spojrzał na stalową rękę, mimowolnie marszcząc czoło.
- W niej siedzi to, co kieruje moim mózgiem - powiedział. Nie pamiętał, żeby kiedykolwiek wcześniej rozmawiał z kimś na temat tego ustrojstwa. - Bliżej mi do cyborga niż człowieka. Byłbym bardziej ludzki, gdyby po obudzeniu mnie, ktoś zaproponował żarcie a nie tylko mord - ha! Znów żartował. Chociaż nie... Właściwie to nie pamiętał, kiedy zjadł normalny, ludzki posiłek. Raczej faszerowano go kroplówkami, gdy był już nieprzytomny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 4:30 pm

Na wzmiankę o jedzeniu zainteresował się jeszcze bardziej.
- Tak? A ostatnio nawet się zastanawiałem, czy nie wypadałoby cię wyciągnąć po robocie na jakieś realne żarcie, skoro już wybywamy z bazy. Zawsze wyglądasz strasznie marnie po pobudce prądem. - w jego głosie zagościła nuta ironii, bo w końcu kto nie wyglądałby marnie po czymś takim? No właśnie, nikt. - Trochę słońca też by nie zaszkodziło -dodał, już w czystej przekorze. Był raczej rozbawiony wizją tego, że Zimowy Żołnierz mógłby siedzieć z nim w jakiejś knajpie i wcinać kebsa; taka wizja zdała mu się zupełnie irracjonalna.

- Nadal na serio nie rozumiem, czemu zawsze ja muszę odwalać brudną robotę, kiedy tobie akurat coś odpieprzy - mruknął - Jakby to tylko nasza dwójka nadawała się do czegokolwiek, a resztę zbrojnych specjalnie wyposażyli w dwie lewe ręce. Opierdalają się tragicznie. No sam zobacz. - potłumaczył łopatologicznie, wychylając w jego stronę - Jest ważna misja? Jest. Wysyłają ciebie. - zrobił krótką przerwę - Kogo wysyłają z tobą? No mnie. A bo to pierwszy zasrany raz? Nawet jak dają tu jakieś wsparcie, te sucze syny częściej włażą mi pod nogi, niż robią cokolwiek sensownego. - prychnął, poprawiając maskę. - Ale może to i lepiej... Jeśli miałbym do tego pilnować, żeby któryś nie wsadził sobie lufy w oko... - westchnął ciężko. Zmienił temat - Dobra. Musimy ustalić plan jak pozbyć się cwaniaków z laserami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 6:21 pm

James prychnął na tę propozycję. Bardzo nie lubił, gdy się z nim drażniono, a właśnie tak się poczuł, słuchając Rumlowa. Jakby pokazywał mu drożdżówkę i jednocześnie zabierał ją.
- Ta, na bank - rzucił z przekąsem, odwracając od niego spojrzenie. - Nawet jeśli uwierzyłbym, że kiedykolwiek o tym pomyślałeś, to prędzej mnie zastrzelą niż wpuszczą do jakiegokolwiek lokalu - dodał zaraz, wcale niezadowolony z tych uszczypliwości. Gdyby mógł, łamałby karki za każdy taki popis swobodnego poczucia humoru.
Odetchnął, odchylając lekko głowę w tył, opierając się o zagłówek. Powinien wyluzować, nie nakręcać się jeszcze przed rozpoczęciem misji...
- Mhm - mruknął, nie patrząc w jego kierunku. Wyciągnął przed siebie nogi, słuchając dalszego wywodu Brocka. - Jak myślisz, co by było, gdybyśmy jednocześnie zaczęli świrować i odpierdalać jakąś manianę? Nie mają chyba nikogo, kto dobrowolnie zdecydowałby się nas sprowadzić do parteru... A może mają kogoś, o kim my nie wiemy. We dwójkę moglibyśmy tą całą szopkę rozpierdolić od środka i nikt by się nie zorientował... - westchnął. Tak, marzenia ściętej głowy. Dobrze wiedział, że bez zaoferowania najemnikowi małej fortuny, ten nie zrobiłby nic. A że akurat jakoś tak pieniędzmi nieszczególnie dysponował, pozostawało dostosować się do poleceń i nie wybrzydzać za bardzo...
- Ten twój strój nie ochroni cię przed laserami? - zapytał zaraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 6:51 pm

Cóż, James nie miał pojęcia, do czego zdolny był Rumlow, kiedy już rzucał jakiś pomysł.
- Ha, ha, ha. A to ci dopiero. Zirytowałeś się? Wolno ci mieć własne zdanie? Byłem przekonany, że nie. Niewiarygodne, że ich ustrojstwo do usuwania pamięci jest aż tak liche. Ale ja wiedziałem swoje. Wiedziałem, że udajesz. - ton jego głosu opadł nagle, gdy Crossbones szturchnął go w pierś i przyjął minę samozadowolenia, co można było dostrzec po wyrazie oczu. Nijak nie próbował zachować dystansu do Zimowego. Jego instynkt samozachowawczy był w takich wypadkach mocno skrzywiony.
To nie tak, że działał dla Hydry tylko dla pieniędzy. Miał też swój własny interes, pomijając oczywiście uprawomocnienie mordobicia dla jakiś bardziej konstruktywnych celów. Pomijając to, że miał nie po kolei w głowie, i przynależność do grup była dla niego jedynie przykrywką do tego, żeby mógł robić to, co chciał.
- Nie bądź durny. - wycedził - Nie myślałem o tym, żeby po zdjęciu cywili i oddziału komandosów z bronią laserową, ukraść wóz i wejść sobie na kawę do Maca. Bez jaj. Choociaż?... - w jego głosie pojawiło się nagle szczere rozważanie - Gdyby tak o tym pomyśleć, to całkiem interesująca opcja...
Wejść do miejsca pełnego ludzi, żeby zabić jeszcze więcej ludzi? A co za różnica, czy zdejmie ich pięciu, czy trzydziestu? Jedynie w wysiłku.
- Kto by nas powstrzymał, Hydra? Psy? Wojsko? - w jego głosie pojawiło się coś diabelnie cynicznego - Nie masz, o czym dobrze wiem, zakazu wchodzenia do knajp. Z bronią lub tez bez. Chyba, że ci tego zabronię. - dodał dobitnie. - A wracając do pytania, może i lasery bardzo mnie nie uszkodzą, ale tak jak ty, muszę uważać, żeby ktoś nie przycelował przypadkiem w miejsce, gdzie jest słabsze zbrojenie. To byłoby bardzo kiepskie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 7:04 pm

Może i zakazu wejścia do knajpy nie miał, ale gdyby tylko Zimowy Żołnierz pojawił się w takim miejscu, całkiem możliwe, że Hydra wydałaby szybki rozkaz o zdjęciu go, zabiciu. Był ich tajną bronią, świat miał nie wiedzieć, że ktoś taki jak on istnieje. Tego typy wybryk mógłby się skończyć dla nich obu cholernie źle... On już dobrze wiedział, że jeśli coś nie było oficjalnie zatwierdzone, to było po prostu zabronione.
- Oni dobrze wiedzą, że to wszystko chujowo działa. Na początku może i byli w stanie zapanować nad moim spaczonym umysłem, ale teraz? Jedyne, co faktycznie dzięki temu zyskują, to kilka godzin mojego posłuszeństwa i działania jak automat. Cyborg. Kiedyś panowali nawet nad tym, co mówiłem. Teraz już nie. Dlatego od razu jak wracam, usypiają. Nie wiedzą, czego mogą się spodziewać i to ich przerasta - powiedział z niesmakiem w głosie. Brzydził się nimi. Tą pieprzoną organizacją, ludźmi w niej będącymi, ich działaniami. Budzili w nim taką odrazę, że niejednokrotnie śnił o eliminacji ich wszystkich, bo tak po prostu byłoby lepiej.
Przede wszystkim dla niego samego.
- Ale kawa odpada. Nie chcę się wychylać i dawać im pretekstu do poużywania sobie na mnie. Misja się kończy, wracam do komory. Po sprawie - stwierdził. Tak było bezpieczniej. Nie narażanie się na wściekłość Alexandra Pirce było najlepszą opcją.
- Jakbyś spiął dupę i zebrał się na odwagę, żeby ruszyć tyłek poza furgonetkę, to mógłbyś złapać za drugą snajperkę. We dwóch rozbroimy się z całą gromadą w kilka sekund, rozpierdalając ich na bezpieczną odległość - stwierdził, unosząc wymownie brew. - Czy Corssbones jest zbyt ważny i nie planował wychylać łba za drzwi furgonetki? - zakpił, pochylając się lekko w jego stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 7:26 pm

- Spokojnie... - mruknął tym samym, leniwie zadowolonym głosem - Nie miałem kawy w planach. - oznajmił, choć jego głos zwiastował, że plan miał, choć zgoła odmienny - Nikt nie chce, żebyś się zdradził, Zimowy. Są osoby, które mają ochotę podpierdolić cię z Hydry. Nie będziemy ryzykować idiotyzmami. Co innego... Gdy nie robi się głupot. Misja się skończy, wrócisz do komory. Nie mam specjalnej potrzeby patrzeć z boku, jak znowu rażą cię prądem. Przejadło mi się już, rozumiesz.
Grozą może nie zawiało, ale wydźwięk nie był szczególnie przyjemny.
Tak, Rumlow miał plan, i miał zamiar wykonać go do końca. Jeśli nie tym razem, to kolejnym.
- Co do propozycji, Zimowy. Brzmi cudnie. Przecież wiesz, jak uwielbiam siedzieć i zanudzać się na śmierć w furgonetkach. Ma tylko jeden mały szkopuł. - Crossbones zdjął maskę, żeby tym razem jego przekaz został jasno odebrany. Przybrał udawanie wyczekującą minę - Wiesz już, gdzie ulokowali się komandosi? Bo tak się składa, że ja nie. I głowę dam, że nie zdejmiemy ich z balkonu kamienicy, siedząc na dupach na dywaniku. To może szturm na mieszkanie naukowca? Naukowca od broni jądrowej? Wcaale nie ma zabezpieczeń i wcale nie narobimy hałasu, hę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 7:41 pm

Choć Brock był jednym z najmniej upierdliwych współpracowników, to jednak James dalej nie do końca wiedział, co o nim myśleć. Nie mógł nigdy określić, co tak naprawdę siedzi w tej pokręconej głowie, gdy mówił o rażeniu prądem, usypianiu…
- Wystarczyłoby uszkodzić komorę – mruknął, nie chcąc kontynuować tego tematu. Nigdy nie był szczególnie wylewny, a jeśli w jakiś sposób konwersacja zaczynała dotyczyć jego samego, to wolał od niej odejść. Zwłaszcza, gdy nie wiedział, do czego konkretnie zmierzają. Lubił go, ale nie ufał mu – standardowo.
- Będziemy liczyć na szczęście – odezwał się, unosząc brew. Nie mówił poważnie, a raczej testował na ile może sobie pozwolić w stosunku do mężczyzny. James z jednej strony wcale nie chciał zdychać, ale z drugiej to nie rozpaczałby, gdyby faktycznie jakiś cwaniaczek przebił mu czaszkę laserem.
- Wiadomo co znajduje się pod lokum w którym ma się znaleźć ten cały spec? - zapytał już na poważnie, starając się ułożyć w głowie plan. Subtelne działanie i próba bycia niezauważonym nigdy nie były jego mocną stroną. On wolał wkroczyć, rozpierdolić i wyjść, nie licząc trupów. Sprawnie, szybko.
- Jeśli jest opcja dostania się pod lub nad ich lokum, można pokusić się o wpuszczenie gazu. Niewielka ilość ich nie uśpi, ale otumani. Musielibyśmy mieć kurewskiego farta, żeby wszyscy byli w tym samym miejscu jednocześnie… - podzielił się z nim swoją opinią, podnosząc się z miejsca. Ileż można się nie ruszać? Przeciągnął się, a następnie przeszedł leniwym krokiem po samolocie, nie odchodząc jednak zbyt daleko, żeby dalej mogli kontynuować rozmowę.
Jadąc na akcję z Rumlowem, miał przynajmniej z kim pogadać. Reszta sikała po nogach, mając Zimowego Żołnierza w zasięgu ręki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 8:06 pm

- Uszkodzić komorę i czekać, aż poderżniesz wszystkim gardła? - Rumlow uśmiechnął się krzywo, znów pod maską - Co za genialny plan.
Jasne, gadali sobie teraz od serca, ale tolerancja najemnika posiadała jakieś granice.
- Czekaj, Zimowy; chcesz uśpić gazem wszystkich w kamienicy? - Brock parsknął; nie dowierzał, analizując jego słowa - Nie posądzam cię o brak rozmachu, ale wiesz, to ma być cicha misja. Więc plan odpada, żartownisiu. - założył ręce za głowę, obserwując Jamesa, jak chodzi po pomieszczeniu - Zrobimy, jak mówiłem. Nie lubię się powtarzać. Jeszcze mi podziękujesz, jeśli w misji coś rypnie. W tym wypadku obaj mamy być incognito, jasne? I na pewno nie będzie nas dwóch w jednym miejscu. Tobie może wszystko jedno, czy laser utnie ci łeb, ja jednak wolę mieć możliwość dostania forsy i zrobienia sobie wypadu w jakieś przyjemne miejsce, z dala od wojska i świrniętych doktorków. Szczęście, też coś. - prychnął pogardliwie - Ja wierzę tylko w siłę, albo jej brak. Ja osłaniam ciebie, a ty zdejmujesz cel, zaś jeśli zrobi się gorąco i ktoś cię zobaczy, powystrzelam snajperów, żebyś mógł się wycofać, i spierdalamy. Czy. To. Jasne?
Brock nawet sam nie do końca wiedział, dlaczego w momentach, w których logika nakazywała mu się bać, on nie czuł tego strachu. Zwykle było tak, że w tych chwiilach nagle miał zastrzyk adrenaliny i mógł ot tak wpaść w dziką furię. Z tym wraz z Zimowym byli bardzo podobni.
Barnes wzbudzał wokół daleko idący szacunek, dzięki bezwzględności i skuteczności. Nawet Rumlow potrafił to docenić. Ale żeby się obawiać... Nie, nie znał tego uczucia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 8:15 pm

Zatrzymał się i obejrzał przez ramię na mężczyznę, unosząc brew. Gdyby potrafił się uśmiechać, pewnie zrobiłby to, słysząc o podcinaniu gardeł pozostałym pracownikom Hydry. Nie, żeby miał coś przeciwko ich metodom działania – mord był świetny. Miał jednak problem z hydrowskim uwielbieniem elektryczności…
- Tobie może bym nie podciął – mruknął. O ile faktycznie jakiekolwiek poczucie humoru miał, to z całą pewnością nie było ono standardowe. - Jasne, jasne, nie napinaj się tak, Asysto. Zrozumiałem. Jak mnie odstrzelą, twoja wina – skomentował, wsuwając ręce w kieszenie spodni. Jeszcze raz przeszedł się po samolocie i wrócił, siadając obok Crossbonesa.
- Mamy jeszcze w chuj czasu – pozwolił sobie zauważyć. Dwie godziny lotu mogły być wykańczające, nudne i irytujące. James jednak wydawał się tym faktem wręcz zadowolony, mimo że misja na zwłoce mogłaby wyraźnie ucierpieć. - Opowiedz mi, gdzie chcesz jechać za tę fortunę, którą dziś zarobisz – rzucił, nie patrząc na niego, a przed siebie, obserwując pustym spojrzeniem czubki swoich butów. Sam za wykonywane zadania nie dostawał ani grosza. Jako wypłatę mógł ewentualnie potraktować dodatkowe dni życia i nieco bardziej ludzkie podejście, jeśli się dobrze spisał. Nic ponadto.
- Nie będziemy przecież siedzieć i się na siebie patrzeć… - wyjaśnił swoją wcześniejszą prośbę, nie chcąc żeby Rumlow odebrał ją jako coś emocjonalnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 8:33 pm

Rumlow nie potraktował tego emocjonalnie. Po prostu nie lubił się nudzić. Rozumiał cel pytania.
- Haa... W sumie to nawet nad tym nie myślałem. Kiedyś chciałem wpaść do Egiptu, ale teraz muszę być ciągle na linii, więc wiesz, to poczeka. Więc Grecja też odpada. Może Kanada, to blisko. Mam tam małe lokum. Dużo lasu, cisza i spokój. Kiedy jestem wkurwiony i mam dość ludzi, to tam własnie siedzę, póki mi nie przejdzie. - w zasadzie mógł mu kłamać jak z nut, ale... Cóż, powiedział prawdę, w przekonaniu, że przy ich kolejnym spotkaniu Zimowy Żołnierz i tak może nie pamiętać dobrej połowy z tego spotkania. - A może znów odłożę kasę na broń i ulepszenia, heh. Hydra ma swoje zabawki, ale z dodatkami są jeszcze fajniejsze. Albo zrobię bunkier i będę spał caały długi tydzień. To by było dobre!
Mówił nawet z zaangażowaniem. Lubił swoje plany, dawały mu poczucie sensu. Jakiś powód do tego, co robił. Lubił adrenalinę, wyzwania i wyjazdy. Właśnie tak.
Oczywiście wiedział, że gada tylko dla zabicia czasu. Żołnierz nie miał praw do podobnych pomysłów. Może dlatego Rumlow nie miał przechwały w głosie. To było strasznie głupawe, żyć tylko po to, by zabijać nie swoje cele i zostawać non stop zamrażanym.
- A gdyby komorze pękła kiedyś rura, co ty byś zrobił, oprócz podrzynania gardeł?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 8:46 pm

Słuchał go ze szczerym, ale nieprzesadnym zainteresowaniem. Choć nie miał prawa do podobnych planów, to jednak perspektywa tego, że w obecnych czasach podróże są łatwiejsze i przyjemniejsze, wprawiała go w jakiś taki lepszy nastrój. Jakby sam kiedyś jednak miał możliwość skorzystania z tego. Nie łudził się, co to to nie. Ale chętnie podziwiał zmiany jakie zachodziły w świecie między jednym a drugim rozmrożeniem.
- Kanada, fajne miejsce – przyznał. - Wybierałbym coś takiego. Las, mróz, pustka. Drewno do rąbania. Wiesz, na nerwy. Coś, żeby się wyżyć i nie zwariować ze spokoju. Dobra opcja – pochwalił. Chyba nikt kto przez dłuższy czas zabawił w Hydrze nie myślał poważnie o życiu w centrum miasta. Z ludźmi na karku.
- Uciekłbym – odpowiedział bez chwili zastanowienia i cienia zawahania. - Bez… Hałasu. Tak, żeby nie zauważono. Pewnie to miejsce, w którym mnie trzymają jest podpięte do mnóstwa zabezpieczeń i zorientowaliby się szybciej niż ja sam, że coś jest nie tak… Ale gdyby cokolwiek takiego miało miejsce, chciałbym spierdolić – przyznał. Z pokoju w którym stała komora były dwie drogi wyjścia. Jednej z nich użyli, idąc do hangaru – wszędzie roiło się od uzbrojonych członków Hydry, więc ucieczka tą stroną nie wchodziła w grę. Odstrzeliliby go nim zobaczyłby słońce. Gdy wracał z misji, prowadzono go od medycznego skrzydła, które było już zdecydowanie mniej zabezpieczone… Ale. James, idąc tamtędy, zawsze miał czarny, parciany worek na głowie, aby nawet nie zapamiętać tego układu korytarzy.
Robiąc to, raz jeszcze Hydra udowadniała, że nie wierzą w jego pustkę w głowie.
- Uciekłbym… - powtórzył już bardziej do siebie, znacznie ciszej. - Brock, zawsze możesz skoczyć na Karaiby. Niedaleko, a ciepło i przyjemnie – podsunął mu. - Roznegliżowane panny i mnóstwo rumu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 9:20 pm

Przez moment uznał, że się przesłyszał.
Barnes powiedział do niego po imieniu? Doprawdy?
- Taa... Karaiby. - uśmiechnął się do własnych myśli - Też niezła opcja.
Brock zmilczał fakt, że przecież ostatnio był prawie przy każdym jego zamrażaniu i rozmrażaniu, i znał już do porzygu wszystkie procedury, zabezpieczenia, i drogi wyjścia. Nie wspomniał o tym, bo... Cóż, to było oczywiste, że Żołnierz chciał się wyrwać, a Hydra robiła wszystko, by na to nie pozwolić, zaś Crossbonesa opłacano po to, by dobrze pilnował Zimowego - w mniej lub bardziej wyraźny sposób. Wszyscy wiedzieli, że Rumlow potrafił być ślepo lojalny organizacji. Wręcz fanatycznie oddany. Nie wiedzieli jednak, że robił to tylko do momentu, w którym wystarczająco mu płacili i, że był gotów obrócić całość bazy w popiół, gdyby tylko komuś przyszła chętka na zmianę tego stanu rzeczy. Nawet zastanowił się krótki moment, co by było, gdyby Hydra chciała nagle skreślić jego kontrakt.
Co by było?
Wygonił to szybko z głowy.
- Słuchaj; jako, że jest jeszcze czas, może pokusisz się o zajrzenie do lodówki? Zamontowali ją z trzy dni temu. - zmienił temat. Wskazał miejsce przy drzwiach, koło szafki z bronią a skrzynką napojów energetycznych.. - Nie ma tam nic ciepłego, ale przynajmniej nie dostaniesz zjazdu na misji. Osobiście nigdy nie wybieram się na mordobicia o pustym żołądku, to by było piekło. - zrobił przerwę, nim dodał z pewnym oporem, bo szczerze. Skrzywił się mimowolnie. - I... James; nie daj im się, do kurwy nędzy, zniszczyć. Po prostu nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 9:30 pm

Dla Jamesa to było cholernie poniżające. W trakcie misji niejednokrotnie walczyli ramię w ramię, wyglądając na równych sobie, wzajemnie chroniąc swoje tyły. Kiedy misja się kończyła, Barnes stawał się jedynie bronią, która nie była już potrzebna. I fakt, że do tego wszystkiego, co działo się po misji również angażowano właśnie Crossbonesa, cholernie mu przeszkadzał. Może gdyby to ktoś inny naciągał worek na głowę Żołnierza, to ten nie starałby się tak uparcie zapanować nad sobą? Z całą pewnością, gdyby robił to jakiś laik, skończyłby z połamanymi rękoma… Ale Brock nie. Nie, skoro jeszcze chwilę wcześniej wzajemnie pilnowali swoich tyłków.
Lodówka? Spojrzał we wskazanym kierunku szczerze zainteresowany, ale nie rzucił się na sprzęt jak wygłodniały wilk. Zdjął z twarzy maskę i po prostu podniósł się, aby do niej podejść. Zatrzymał się jednak w połowie drogi i obejrzał na Rumlowa, marszcząc lekko czoło.
- Mówisz o gościach z laserem czy o was? - zapytał. Jasne, że jako wspomnianych was rozumiał całą Hydrę. Z Crossbonesem na czele.
Podszedł do lodówki, zajrzał do środka i najpierw wyjął mleko. Napił się kilka łyków bezpośrednio z kartonu, nie robiąc tego szczególnie łapczywie. Nie odczuwał głodu, bo te wszystkie pieprzone kroplówki zaspokajały jego pragnienia. Niemniej jednak, zjadłby po prostu coś zwykłego, żeby poczuć smak.
Wyciągnął z lodówki jakąś gotową kanapkę zapakowaną w plastikowy pojemnik i wrócił na swoje miejsce, wgryzając się w nią.
- Nie tak łatwo mnie zniszczyć, Cross. Bo nie ma co niszczyć – odezwał się w końcu, podnosząc na niego wzrok. Jak zmasakrować cyborga?
- Ile zostało nam czasu? - dodał zaraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    

Powrót do góry Go down
 
Gotowi do rozkazów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 21Idź do strony : 1, 2, 3 ... 11 ... 21  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: