CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Gotowi do rozkazów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11 ... 21  Next
AutorWiadomość
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Gotowi do rozkazów    Nie Lut 25, 2018 7:34 pm

First topic message reminder :

Wybudzono go. Dobrze wiedział, co jest następne w kolejności... I choć nigdy nie byli w stanie usunąć wszystkich jego wspomnień, to zawsze próbowano, chcąc zachować jak największą kontrolę. Tak też było i tym razem. Elektrowstrząsy, których nikt nie byłby w stanie znieść z godnością, w milczeniu. On również. Ból, paraliżujący jego ciało, jednocześnie budzący krzyk, nad którym nie umiał zapanować.
Jeszcze tylko te klika słów, które uruchamiały w nim system.
I już był ich. Poddany, gotowy wypełnić każdą misję, zamknięty na racjonalne rozumowanie i swoje własne uczucia. Jeśli kazaliby mu zabić dzieci, robiłby to bez chwili zastanowienia, roztrzaskując te małe czaszki bezmyślnie. Misja jest misją. Należy ją zrealizować. Wszystko musiało dziać się w przeciągu raptem kilku godzin, aby nie obudził się w nim prawdziwy Bucky, chcący wyrwać się z roli Zimowego Żołnierza, pamiętający jakieś strzępy, starający się odnaleźć siebie.
- Żołnierzu?
- Gotowy do rozkazów - odezwał się po chwili, wciąż starając się uspokoić oddech. Podniósł zimne spojrzenie srebrnych oczu na mężczyznę, który go wybudził, czekając na szczegóły. W tej chwili nie był sobą. Nie miał emocji. Nie chciał zabić tego gościa, skręcając mu kark. Nie planował wysadzenia tej całej pieprzonej bazy z sobą w samym jej centrum... Wcale.
Powiódł uważnym spojrzeniem po pozostałych znajdujących się w szarym, obskurnym pomieszczeniu. Nie było ich wielu - jeden lekarz, który chętnie badał to, co siedziało w Zimowym Żołnierzu, łudząc się, że kiedyś zdoła odświeżyć serum i stworzyć całą armię. Poza nim dwóch żołnierzy oraz mechanik zajmujący się stalową ręką. I Rumlow.
- Rumlow przekaże ci szczegóły misji. Rozkujcie - polecił mężczyzna odpowiedzialny za obudzenie potwora, po czym odwrócił się i opuścił pomieszczenie. Dwóch pozostałych żołnierzy uwolniło ręce i nogi Jamesa, a ten niemal od razu podniósł się z krzesła tortur, zwracając uważny wzrok na Rumlowa, czekając na instrukcje.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 9:49 pm

- Godzina dwadzieścia.
Nie odpowiedział na pytanie, by uściślić, o co chodziło. Ale owszem, chodziło o Hydrę. Brock nie był ślepy. Skoro jego samego wkurwiał fakt, że ich współpraca bazowała na hipokryzji, jak musiał czuć się z tym Żołnierz? On miał naprawdę przesrane, skoro nawet nie traktowali go jak człowieka, tylko jak swoją maskotkę. Najemnik nie chciał go tak traktować, nie po tym, ile przeszli. Ale rozkazy były twarde.
- Dobra, dobra. Pogadajmy lepiej o Karaibach. - nie uwierzył w tą gadkę o niszczeniu. Dopóki James uznawał robotę za przymusową, czyli dopóki miał własną świadomość, Hydra miała nad nim władzę, i nadal mogła mieszać mu w głowie. - Albo o akcji, obojętne. W ogóle nie rozumiem, dlaczego oni mają lasery, a my nie - parsknął, wybierając mniej osobisty temat - Ktoś tu chyba traci ostatnio sporo hajsu. Jak tak dalej pójdzie i obniżą mi stawkę, polecą łby. - Rumlow powrócił do przeglądania broni, czyszcząc z zewnątrz magazynek filcową szmatką, żeby zająć czymś ręce i uwagę. Serio widział teraz Żołnierza wcinającego kanapkę, i był to widok równie dziwny, jak Hulk w wesołym miasteczku, rozdający balony dzieciom. Nie, żeby widział Hulka w takim wydaniu. Ale mógł porównywać obie te sceny.
Teraz James był po prostu... ludzki. Cholernie ludzki.
- Powinni ci płacić. Jak dostaje się hajs, zawsze ma się więcej zdrowego zaangażowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 10:01 pm

Doceniał uwagę Rumlowa, ale jednocześnie nie wierzył w jego dobre intencje. Nigdy nie wierzył. Doświadczenie nauczyło go już, aby w żaden sposób nie ufać najemnikom zatrudnianym przez Hydrę, bo mogło to zawsze być w pewien sposób testem dla niego samego. Testem misternie zaplanowanym przez jakiegoś psychola z dowództwa.
Najemnicy byli w stanie robić naprawdę wiele dla pieniędzy – nie tylko fizycznie. Wierzył, że Brock zgrywał dobrego kumpla tylko po to, aby ostatecznie złamać psychikę Żołnierza.
James uniósł brew, na krótki moment zastanawiając się nad tymi laserami.
- Oni mają lasery, a my dopiero dostaliśmy lodówkę na pokład… - mruknął, marszcząc lekko czoło. - Kiepski podział. Wolałbym jednak lasery… - stwierdził. Mógłby nawet odmówić sobie kanapki, byle tylko pobawić się takim cackiem. Jadł ze smakiem, słuchając go uważnie.
- Jak będziesz się widział z kimś z góry, rzuć tym szalonym pomysłem. A jak już sobie uzbieram sumkę, to zlecę przelew na jakiś dom dziecka – w jego głosie zabrzmiało szczere rozbawienie, choć chłodna mimika twarzy nie zmieniła się ani trochę. Co mógłby zrobić z pieniędzmi?
- O… Albo uzbierałbym na tyle dużo, żeby wynająć takiego jednego najemnika. Crossbones się nazywa. Kojarzysz może? Chyba jedyny człowiek, który mógłby posłać tę całą instytucję do piachu – dodał zaraz, jednocześnie kręcąc głową.
Skończył kanapkę i dla zachowania bezpieczeństwa ich rozmowy, ponownie założył maskę na twarz. Stalową dłonią odgarnął włosy i ułożył się wygodniej, znów wyciągając się na siedzeniu.
- Ile się płaci za twoje usługi? - rzucił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 10:18 pm

Crossbones nie wytrzymał. Zaśmiał się w głos, odstawiając karabin na bok.
No to James teraz dojebał. Jeszcze parę takich gadek, a Rumlow był gotów pomyśleć, że przy ostatnim rażeniu prądem, poprzestawiali coś Zimowemu w głowie i nagle się z nim kumpluje.
- Ach, to było dobre! - wymruczał, odciągając część maski, żeby mieć więcej powietrza - i co, jeśli byłoby cię stać, i jeśli ów Crossbones posłałby zleconą mu instytucję do piachu? - zapytał w końcu, z trzy tony ciszej, kiedy już dopiął ją z powrotem - Wyjechałbyś do Norwegii, żeby szczęśliwie rąbać drewno? I poprawić sobie nadszarpnięte nerwy, Których-Wcale-Nie Da Się-Nadszarpnąć?
Zaraz spoważniał jeszcze bardziej, przechylił głowę.
- Pytasz: od zlecenia, czy od godziny? - zainteresował się nagle.
To było ciekawe, tak sobie pogdybać. Coraz ciekawsze.
- Od zlecenia: możesz kupić ten statek. Od godziny: kupisz cacko, które czyszczę, plus jakieś fajne dodatki. Może dom dziecka byłby lepsza opcją? Jak bardzo Zimowemu Żołnierzowi zależy na zemście? - zapytał niemal niedosłyszalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 10:30 pm

James zmrużył powieki, nieznacznie unosząc kąciki ust. Reakcja mężczyzny rozbawiła go bardziej niż sama rozmowa, jednak pozostawał czujny. Nie przejmował się tym, co sam mówił – Hydra dobrze wiedziała, co Zimowy Żołnierz o nich myślał. Obserwował jednak uważnie reakcje i zachowania Rumlowa, podświadomie poddając je analizie…
- Spokojnie, dobrze wiem, co bym robił po wszystkim – odpowiedział niemal zupełnie swobodnie. Jego plan nie obejmował ani Norwegii, ani niczego na co w chwili obecnej Brock mógłby wpaść. Nawet Jamesowi wolno było marzyć i planować, choć nigdy nie łudził się, że cokolwiek z tego o czym myślał, mogłoby być zrealizowane.
Wynajęcie Crossbonesa nie wchodziło w grę, ale dyskutować zawsze mogli.
- Zimowemu Żołnierzowi nie zależy na zemście – odpowiedział spokojnie, choć nieco zagadkowo. Można by uznać, że albo nie utożsamiał się z tym określeniem, albo faktycznie planował raczej ucieczkę i przyczajenie się w jakiejś norze, olewając kwestie mszczenia się za krzywdy, których doświadczył. Wiele tak naprawdę zależało od nastroju…
- Poza tym, gdyby to wszystko runęło, stałbyś się bezrobotny. Jakoś nie widzę ciebie na emeryturze… Bo co byś robił? Strzelał do kotów, jeśli odważą się miauczeć pod oknem? Tak to właśnie widzę, dostałbyś pierdolca bez licencji na zabijanie – powiedział.
Między nimi widoczna była jedna bardzo wyraźna różnica. Crossbones niemal spuszczał się nad swoją bronią, co rusz jej dotykając. James natomiast zachowywał odległość od karabinu snajperskiego, nie wykazując szczególnego zainteresowania tym sprzętem. Dobrze go znał, wiedział, że nie zawiedzie i tyle. Więcej nie potrzebował.
- Co robisz, gdy już misja się skończy? - zapytał. To było dla niego ciekawe, bo… Sam zasypiał. A co robili standardowi ludzie, kiedy już zmywali krew swych ofiar z dłoni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 10:48 pm

- Zwykle? Idę pić. - było w tym oznajmieniu Crossbonesa coś zupełnie niepasującego do tonu ich rozmowy. Ani do Crossbonesa, który zdawał się zabijać bez mrugnięcia okiem i żadnych przemyśleń. - Myślisz, że mnie znasz wystarczająco. Zapewniam cię, że nie.
Wrócił do machinalnego czyszczenia broni.
- Może ty nie chcesz się mścić. - powiedział cicho, z jakimś ciężko tłumionym żarem w głosie - Ale ja tak.
Wstał, strzelił karkiem, poruszał barkami i odszedł, żeby wziąć sobie energetyka.
Chciał się mścić. Chciał dostać to, co mu się należało. Za życia Hydry - lub po. To była jedna jedyna rzecz, której pragnął bardziej od pieniędzy. To było to, co kazało mu być zawsze najlepszym.
- Wiem, co bym robił. Wbrew pozorom też, choć strzelam w łby innych bez zastanowienia, dotyczy to jedynie ludzi. Taka niespodzianka.
Kiedy wypił, wrócił do broni. Wbił w nią spojrzenie.
Tak, kochał broń. To było jego życie. Życie to miało jednak bardzo konkretny cel.
- Skoro Żołnierzowi nie zależy na zemście, zależy mu na czymkolwiek?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 10:58 pm

Nie wiedział, czy to jedynie dobra zagrywka, czy Brock mówił prawdę. Zawsze gdzieś w głowie zostawiał sobie rezerwę na to, że wszystko, czego się dowiedział, mogło być kłamstwem. Nie skupiał się na tym paranoicznie, bardziej koncentrując się na rozmowie samej w sobie. W takich momentach czuł się trochę bardziej… Ludzko. Pewnie dzięki temu, że Rumlow traktował go po ludzku.
Przynajmniej w trakcie misji lub przed nią. Może miał taki rozkaz?
- Za co chcesz się mścić, Cross? - zapytał, szczerze nie rozumiejąc, co ten ma na myśli. Zabili mu rodzinę? Wyrządzili inną krzywdę? Nie rozumiał, bo do tej pory sądził, że przecież Crossbones jest całkiem oddany tej organizacji i jej idei. Wiadomo, na pierwszym miejscu stawiał kasę, ale jakoś nigdy szczególnie nie buntował się wobec dowództwa… A przynajmniej nie na oczach Barnesa.
- Na wolności – odpowiedział na pytanie. - Chciałbym, żeby tak po prostu się ode mnie wszyscy odpierdolili – dodał zaraz. Pewnie innego dnia powiedziałby, że ma w planach wymordowanie wszystkich po kolei, dając upust swoim największym przejawom sadyzmu. Żeby to raz wyobrażał sobie jak katuje tego, który decydował o kolejnych dotyczących go eksperymentach!
- Nie mówię, że miałbym coś przeciwko rozjebaniu kilku czaszek… - przyznał. - Ale nie to jest najważniejsze – dodał zaraz.
Musiał cholernie uważać, rozmawiając na takie tematy, żeby przypadkiem nie obudziły w nim nadziei i perspektywy na jakąkolwiek ucieczkę. Miał do końca swojego życia być psem Hydry i tyle, musiał koncentrować się na tej myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 11:26 pm

- Nieważne. - powiedział oszczędnie, wracając po rozum po głowy. Zdecydowanie dość mu już było przyjacielskich gadek. Nie ufał sobie, a co dopiero Jamesowi. Nawet nie byli przecież kumplami. Co to go mogło obchodzić?
Uooh, to był wybitnie drażliwy temat.
- Sprawdzę bazę danych, może będzie tam coś o budynku doktorka. - oznajmił, sięgając pod siedzenie, by wyjąć laptopa ze stalowej skrzynki. Nie podnosił już wzroku, skupiony ma zbieraniu informacji. Pooglądał plany, a potem coś innego zwróciło jego uwagę.
Jedna nieodebrana wiadomość. Migała co chwila na ekranie w pasku zadań.
Tknięty zawodową ciekawością, wklikał zwyczajowe hasło i otworzył plik, który ktoś tak banalnie pozostawił bez opieki. I potem już nawet jeśli James coś mówił, Rumlow nie usłyszał ani słowa.
,, ...obiekt: ,,Zimowy Żołnierz" oraz obiekt: ,,Crossbones", zostaną wtedy poddani operacjom, mającym na celu..." - przeczytał w myślach.
Brock poczuł najpierw gwizdanie w uszach, a potem gotującą się w nim wściekłość. Dziwne poczucie zdrady.
- James. Powinieneś to zobaczyć. - powiedział, dobierając powoli słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pon Lut 26, 2018 11:40 pm

Zimowy Żołnierz miał bardzo duży problem, aby odnaleźć się w ludzkich odruchach i normach społecznych, ale tym razem bez kłopotu zrozumiał, że Crossbones nie ma ochoty na kontynuowanie rozmowy. Nie powiedział zatem nic. Rozluźnił się nieco, oparł o zagłówek i milczał, obserwując sufit samolotu, starając się uciszyć myślenie. Wyglądał właściwie, jakby się wyłączył… Z całą pewnością miał w sobie coś z cyborga.
- Co? - mruknął nieco zdezorientowany, kiedy mężczyzna odezwał się. Przeniósł na niego uważne spojrzenie, a później zwrócił wzrok w stronę laptopa. - Co tu się kurwa… - powiedział pod nosem, gdy tylko znalazł określenie „Obiekt Crossbones”. Zwykł czytać o sobie w ten sposób, ale jakoś Rumlow mu do tego wszystkiego nie pasował.
Modyfikacje…
Zimny dreszcz przebiegł mu wzdłuż pleców. Strach? Nie przyznałby się do tego absolutnie nigdy, ale w takich momentach ogarniało go przerażenie. Perspektywa znalezienia się pod nożem tych psycholi…
- Nie, nie, nie… - powiedział pod nosem. Dlaczego nie mieli laserów? Bo najwyraźniej Hydra postanowiła dostarczyć je innym… Nerwowym gestem rozejrzał się wokół, chcąc mieć pewność, czy aby faktycznie nie mają nikogo na karku.
- Co robimy? - odezwał się cicho. Nie wierzył, żeby Brock zamierzał dobrowolnie położyć się na stół. Jeszcze przed chwilą przecież o tym rozmawiali!
- Jeśli nie dopadną nas teraz, zrobią to w przyszłości. Przy pierwszej lepszej okazji – podzielił się swoim spostrzeżeniem. Może tak właśnie było? Może odwlekali nieuniknione? - To nie misja. To pułapka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 12:16 am

- Ja... - Brock zaciął się - Nie wierzę.
Sztywnym ruchem uniósł głowę w kierunku Jamesa. Zanim się odezwał, ten wcześniejszy, niemal zauważalny pobłysk w oczach, teraz rozgorzał oczywistym płomieniem.
- Nie będę męczennikiem. Nie będę się kajać. - wziął kilka głębszych oddechów, powoli próbując opanować furię - Nigdy, kurwa!!!
Pierdolnął laptopem na przeciwległe siedzenie i wstał, przeczesując włosy palcami. Odchylił głowę w tył. Zamknął na chwilę oczy.
- Nie będą mieć kolejnego psa... Dość tego. Jeśli ta wiadomość to prawda, zapierdolę ich wszystkich.
Dość. Dość zamykania Barnesa w komorze. Dość elektrowstrząsów.
Nie miał już ochoty na to patrzeć.
Gula w gardle znacząco utrudniła mu mówienie. Przerzucił karabin przez ramię i zaczął chodzić w te i wewte, niczym wilk w klatce.
Czy się bał? Nie był to strach. Ale czuł coś zimnego na karku. Czuł to coś, co zawsze wprowadzało go w gniew.
- To dlatego nie mamy pilota. Nie mamy laserów, a tamci mają. Nie mamy wsparcia. Powinienem się, do chuja, domyślić! - kopnął w pobliską szafkę - To z założenia nie była normalna akcja!
Tak bardzo potrzebował teraz stabilizacji. Jakieś mądrej myśli. Spokoju. Nie powinien się denerwować. Nie w ten sposób, kiedy działał zupełnie nieracjonalnie.
JAK MOGLI GO ZDRADZIĆ?!
Rzucił wściekłe spojrzenie Jamesowi, choć nie był przecież zły na niego samego. Rumlow puścił nagle broń. Wymyślił plan. Podjął decyzję w ułamku sekundy.
- Rozbieraj się. - warknął. - To jest, kurwa, ROZKAZ.
Na zdumione spojrzenie Zimowego Żołnierza wydał tylko poirytowane parsknięcie.
- Nic osobistego. - rzucił -  Trzeba pozbawić cię paralizatora. Zanim dotrzemy na miejsce. I mnie również. Już wiem, co te złamasy mi ostatnio dodały, gdy byłem nieprzytomny. Należy znaleźć jakiś skaner, żeby namierzyć to ustrojstwo.
Musieli się ratować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 8:15 am

Wściekłość Rumlowa udzielała mu się. Sam miał ochotę zawrócić, żeby tylko urwać łeb temu, który odważył się w ogóle pomyśleć o kolejnych modyfikacjach. Te, o których mówiono w wiadomości, zakładały nie tylko fizyczne, ale również psychiczne zmiany, mające na celu podporządkowanie Crossbonesa i Zimowego Żołnierza rozkazom dowództwa. Bezwzględne oddanie.
- Brock! - warknął na niego, podnosząc się z miejsca. Energicznym krokiem zbliżył się do niego, przykładając palec do ust tak, aby zasugerować mu milczenie. - Skąd wiesz, że nas nie obserwują?! Że to nie była podpucha mająca sprawdzić do czego jesteśmy zdolni?! - powiedział, zaraz ściągając z twarzy maskę.
- Możemy być podsłuchiwani, nagrywani i sprawdzani. Uspokój się, do cholery jasnej! Grzecznie dolecimy na miejsce, zaszyjemy się gdzieś, nie zrealizujemy misji i wrócimy. I tam rozliczymy się z tym całym pierdolnikiem, nie tu! - powiedział.
Jemu też nie ufał. Nie chciał, żeby ten z nożem gmerał mu w ciele, szukając rzekomego paralizatora. Może chciał po prostu podciąć mu gardło? Choć śmierć była Jamesowi obojętna, to jednak dalej budziła obawy.
- Ochłoń i przemyśl to – syknął. - Co jak zaczniesz grzebać, szukając paralizatora, a on się uruchomi? U mnie i u ciebie? Dostaną to, czego chcą – nasze ciała bez większego wysiłku!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 12:04 pm

- Tak? Taki masz plan, James? - spytał, nadal wściekły, ale po bardziej logicznych słowach Zimowego, już mniej, niż z początku - Chować się jak szczur, licząc na szczęście? Wracać z nadzieją, że baza będzie czekała z otwartymi ramionami na raport? A może po prostu ty lubisz zabawę z prądem, co? - wycedził, po czym wziął kilka głębszych wdechów - Totalnie masz paranoję, Barnes. - oznajmił, kręcąc głową w niedowierzaniu. Krótkim ruchem założył mu z powrotem maskę na twarz.
Zmilczał chwilę, wbijając wzrok w ziemię.
- Ale ja też. Najwyraźniej. - poprawił własną maskę. Sięgnął do jednej z wojskowych sakiew przy pasie i wyciągnął kwadratowe, migające diodą urządzenie. Pokazał je tylko na ułamek sekundy Żołnierzowi, w razie, gdyby mieli kamery wewnątrz samolotu - To jest zagłuszacz dźwięków. Włączyłem go, kiedy wsiedliśmy. Jeśli mamy podsłuch, nie usłyszą niczego poza szumem turbulencji. Najlepsza wersja, jestem pewien, że działa. - wyjaśnił ściszonym głosem. - Jedną kamerę odłączyłem w trakcie lotu od zasilania, ale nie wiem, czy nie mają więcej tego ustrojstwa - westchnął, po czym skrzywił się do swoich myśli. - Widzisz, James, to akurat nas różni. Ja nie zdaję się na los. Jestem od tego nad wyraz daleki. Kupowanie własnych cacek czasem mi się przydaje. A teraz... - uniósł na niego wzrok, po czym założył ręce. - Skoro w trakcie tej misji odpowiadam i za ciebie, i za siebie... Lubisz ból? Świetnie, nie będę odbierać ci tej frajdy. Ja idę po skaner, świrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 12:19 pm

Okej, nie spodziewał się tak logicznego i racjonalnego rozumowania po kimś typu Crossbonesa. Ten wiecznie wydawał mu się narwany, a co za tym szło - nie sądził, że Brock może aż tak analizować różne aspekty ich działania.
Odetchnął ciężko.
- Okej - odezwał się w końcu. Co mu zostało?! Kłócić się na pokładzie samolotu? Nie mając zbyt wiele możliwości, pozostawało wysilić się na jakiś ułamek zaufania... Nawet, jeśli wiązało się to z gmeraniem nożem w skórze.
Gorsze rzeczy zniósł.
Kiedy został sam, zdjął całą swoją górną garderobę, odkładając rzeczy na jedno z siedzeń. Po przeanalizowaniu sprawy, to jedynie do pleców miał na tyle mały dostęp, że najpewniej to tam zamontowano paralizator.
Mogliby sugerować się bliznami... Ale na ciele Żołnierza było ich tyle, że dobieranie się do każdej zajęłoby wieczność. Głębokie rany po ostrych przedmiotach, rany postrzałowe, a nawet niewielki ślad po oparzeniu na lewym boku. Może i szybciej się regenerował, ale z całą pewnością nie był nieśmiertelny.
Gdy Brock wrócił, James odezwał się.
- Jeśli ten skaner znajduje tylko metalowe przedmioty, jesteśmy w dupie. Ręką sięga do przeciwległej łopatki prawie... - powiedział, obserwując go nieufnym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 12:39 pm

- Co ty nie powiesz. - odmruknął, podchodząc ze skanerem - Nie wiem, czy ustrojstwo w ogóle działa. Coś kiepsko. Znasz się na elektronice? Wypadałoby coś poprzestawiać w kablach w środku. Ech, kuurwa. Same problemy, a mogło być tak pięknie.
Obrzucił go spojrzeniem. Przystanął.
- Nieźle cię kiedyś pochlastali. - zauważył, oceniając blizny - Nie zazdroszczę.
Wziął z półki śrubokręt i wyjął z kolejnej sakwy scyzoryk wyposażony najwyraźniej w nie tylko wytrychy, ale i ostrza mniej oczywistego celu. Usiadł przed Zimowym, sprawnie rozparcelowując obudowę.
- Cholera. Niewiele rozumiem. - przyznał, przesuwając sprzęt w jego stronę. - Ty coś więcej? Albo, czekaj, tylko coś sprawdzę. - wstał nagle i stanął tuż za nim - Daj rękę. - zarządził. - Nie tą, drugą. - wskazał na nie stalową - Sięgnij do pleców. Którego miejsca nie jesteś w stanie dotknąć palcami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 12:50 pm

James znający się na elektronice? Bał się włączyć światło, żeby przypadkiem go nie pierdolnęło, więc nie. Nie byłby w stanie naprawić tego sprzętu. To nie spluwa. Ani coś, w co można po prostu przypierdolić, żeby zatrybiło.
- Większości nie pamiętam - odparł na uwagę o bliznach. To częściowo było prawdą... Głównie dlatego, że o ranach najczęściej dowiadywał się już po misji, kiedy adrenalina ustępowała. Prawdopodobnie to również było zakodowane w jego głowie, aby bez względu na obrażenia kontynuował realizację zadania. Zatem zaraz po tym, gdy orientował się, że coś jest nie tak, usypiali go. Z doświadczenia wiedzieli, że łatwiej połatać nieprzytomnego Jamesa.
Sięgnął ludzką dłonią swoich pleców i nietrudno było odgadnąć, że na wysokości końca łopatek już nie dosięgał. Nieco bardziej ku środkowi nie byłby w stanie zrobić czegokolwiek...
- Tu. Tu juz nie powinno byc metalu... - stwierdził. W miejscu, o którym mówił było widoczne zabliźnione już nacięcie. Niemal idealnie równe... Podejrzanie równe.
- Czujesz pod palcami coś twardego? I nie mówię o miesniach... - zapytał, oglądają się na niego przez ramię.
- Dobra, Cross, nie pierdol się, tylko tnij. To mnie nie zabije, a przynajmniej będziemy wiedzieć, czy dobrze kombinujemy - powiedział już nieco zniecierpliwiony tym wszystkim. - No dawaj!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 1:09 pm

- Och, uspokój dupę, Zimowy. - Crossbones zdołał wrócić do swojego żołnierskiego opanowania i był teraz zaskakująco skupiony. - Skoro już ustaliliśmy, że lubisz smyranie prądem, nożem czy czy tam jeszcze, nie wpieniaj mnie nerwowością i daj mi pracować. - wprawdzie i sam nie miał już na sobie dla wygody górnej części wojskowej zbroi, lecz nadal nie lubił śpieszyć się w sytuacjach, gdy potrzeba było precyzji. Ucisnął jeszcze parę razy podejrzaną bliznę na jego plecach, i istotnie, chyba dobrze myśleli, bo pod blizną zdawało się coś być.
Wstał, przeszedł się po apteczkę, i oblał spirytusem ostrze jednego z cieńszych noży.
- Tylko mi nie kozacz. Musimy mieć jeszcze siłę na ogarnięcie sytuacji. Zagryź na czymś zęby. Nigdy wcześniej nie byłem chirurgiem. - przyznał bez bicia. - Jest też opcja... Że złączyli to jakoś z nerwami. Tak samo, jak twoją rękę - dodał po chwili zastanowienia - Oby tak nie było, bo nici z operacji.
Wbił czubek ostrza, naciął. Bardzo dokładnie, niczym skalpelem.
- Teraz zaboli.
Poleciało więcej krwi.
Rumlow miał zaskakująco dobre wyczucie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 1:21 pm

Gdy w ten sposób ingerowano w ludzkie ciało, z automatu organizm sam zaczynał się bronić. Począwszy od niespokojnie drżących dłoni, a skończywszy na oblaniu całego ciała potem. Nikt nie byłby w stanie zapanować na typowo ludzkim odruchem, nawet osoba będąca częściowo cyborgiem.
Mimowolnie zacisnął ręce w pięści, nieświadomie napinając się. Tak, jakby chciał zaatakować Rumlowa, gdy nóż sunął po jego skórze. Stal jednak względnie nieruchomo. I nie krzyczał z bólu. Nie był też jednak zupełnie cicho. Jego ciało jednak miało bardzo mocno przesunięty próg...
- Kurwa... - syknął, czując kolejne ruchy Brocka. Bez względu na wyczucie, to nie mogło nie-boleć.
Krew spływała cienka stróżką wzdłuż kręgosłupa Żołnierza, plamiąc jasną skórę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 1:57 pm

Brock zaczął się zastanawiać, dlaczego właściwie za każdym razem, kiedy są razem, on musiał Barnesowi robić jakąś krzywdę. Większą lub mniejszą, ale to już było standardem - a to go musiał związać, a to przydusić, a to pomagać zawlec do komory... I tym razem nie obyło się bez przemocy, choć serio Cross wcale nie miał tego celu.
- Jeśli tak dalej pójdzie, coś czuję, że zdążę oberwać w ryj - przerwał milczenie suchym żartem - Żeby nie było, wcale mnie nie jara zabawa w doktora. - ustalił dodatkowo, w razie gdyby Żołnierz miał takie wątpliwości - Głęboko ci wsadzili to ustrojstwo, nie powiem.
Tak, nawet gdy miał dobre intencje, w końcu zawsze wychodziło na opak. Westchnął.
- Może złap się czegoś. Kolejne cięcie powinno załatwić sprawę, ale wiesz, potem jeszcze szycie... Sama frajda. - sarknął.
Widział przecież, jak Żołnierz się napina. Jak walczy z bólem, kiedy mięśnie drżały w proteście. W sumie go nawet podziwiał. Był przekonany, że sam nie zniesie tego w podobnie spokojny sposób.
To wyglądało źle. Po prostu źle. I choć Crossbones mógłby mieć poczucie winy, nie potrafił jej teraz jakoś wykrzesać. Bo też nie chciał się okłamywać. Było w tym wszystkim, co razem robili, coś wypaczonego. Ale też diabelnie kręcącego.
Lekkim ruchem podsunął czysty gazik za pasek jego spodni, uznając logicznie, że jakoś głupio będzie potem paradować z zakrwawionymi spodniami. Ręką z nożem nie poruszył.
- Albo inaczej. Do przodu. Tylko powooli. - Zarządził. Uściskiem na zdrowym ramieniu skłonił go do postąpienia dwóch kroków w przód i oparcie się rękami o ścianę. James mógł być wściekły, miał do tego prawo, ale Rumlow działał teraz bardzo logicznie.
Dokończył cięcie, trzymając go za kark. Musiał być pewien, że Barnes nie ruszy się odruchowo i nie rozharata sobie mięśni.
- Dobra. Szyjemy. Chyba, że wolisz przypalanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 2:07 pm

Coś było nie tak... Zdecydowanie nie tak. To miała być zwykła misja, prosta likwidacja bez większego problemu.
Kiedy Rumlowa naparł na jego ciało, James postąpił kilka kroków w przód, zbliżając się do ściany. Nie prostestował nawet wtedy, gdy mężczyzna przytrzymał go za kark. Crossbones nie mógł mieć w sobie za grosz niepewności, robiąc takie rzeczy. Wszystkie jego decyzje musiały być pewne i stanowcze, bo tylko wiara we własne działania mogła go uratować przed Jamesem.
Bolało. Zacisnął dłoń na wystającym elemencie ścianki samolotu, wydając z siebie przeciągłe stęknięcie. Ten moment był najgorszy. Nawet on nie byłby w stanie znieść tej porcji bólu...
I gdy urządzenie zostało usunięte, James odetchnął. Ale tylko na moment.
- Brock - odezwał się niespokojnym głosem. Wszystko, co nastąpiło chwilę później potoczyło się już zdecydowanie zbyt szybko i bez jakiejkolwiek kontroli czy woli Barnesa. Gwałtownym ruchem szarpnął się, wyswobadzajac z uścisku mężczyzny, aby następnie wziąć zamach stalową ręką, wymierzając cios prosto w twarz Crossa. W tym jednym momencie nie wyglądał jak Zimowy sprzed dwudziestu minut. Wzrok miał pusty, pozbawiony emocji, choć przecież wciąż krwawił i odczuwał ból. Był skoncentrowany na nim. Na Brocku. Rzucił się w jego kierunku, mając w planach nic więcej ponad mord.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 2:22 pm

Brock zdążył się uchylić jedynie częściowo. Siła uderzenia wcale nie była przyjemna. Najemnik przekoziołkował, uniósł się, nim dopadł go Żołnierz, i uchylił się przed jego kolejnym ciosem.
- Bez jaj, teraz? - warknął, nadal mając w dłoni nóż. - Teraz musiało ci odpieprzyć?! Kurwa!
Było niedobrze. Nie mieli czasu na takie bzdury. Ale coś, lub ktoś uaktywnił procedurę Zimowego Żołnierza, i Rumlow nic nie mógł na to poradzić. A może?
- Uspokój się, to rozkaz. Jestem teraz twoim przełożonym. - warknął głosem, któremu daleko było do zawahania. - Wydałem ci rozkaz, psie, i masz mnie słuchać! - tym razem on wyprowadził cios, pozwalając sobie na furię. Porządnie przywalił mu w brzuch, pamiętając, że miał przecież rozharatane plecy.
Och tak, brakowało mu tego wyżycia się.
- Nie bądź bezmózgim ścierwem, do chuja! To kolejny pieprzony rozkaz! - warknął ponownie, z twarzą przy twarzy, łapiąc swoją ręką jego stalową, w zaskakująco bezproblemowy sposób, jak na zwykłego śmiertelnika. - Jeśli rozjebiemy ten samolot, będziemy mieć kompletnie przejebane, durniu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 2:37 pm

Generalnie problem z Jamesem polegał głównie na tym, że gdy wchodził w tryb Żołnierza to ból schodził na bok. Pomijając już racjonalne rozumowanie, które było kompletnie wyłączone. Mord, tyle.
Uderzony w brzuch, jedynie na moment się skulił, zaraz wracając do ataku. Żadne słowa Rumlowa na niego nie działały, nic. Groźby, rozkazy. Zachowywał się, jakby nie słyszał tego, co mężczyzna do niego mówi. Przytrzymany, warknął pod nosem, żeby zaraz po prostu wziąć zamach głowa i zderzyć ich czoła mocno. Dopiero to wywołało jakikolwiek ból...
Zaraz zachwiał się, robiąc krok w tył, czując jednocześnie cholerne pieczenie w okolicach pleców. Tak, wracał.
- Brock? - powiedział pod nosem, chwiejąc się, nie kontaktując jeszcze do końca, ale już zdecydowanie lepiej.
- Kurwa... - syknął.
Miał nieźle poprzestawiane w głowie. Często wystarczył jeden drobny impuls, żeby zaczynał być bezwzględnym mordercą, który już nie rozpoznawał swoich kompanów. Co by było, gdyby kiedyś faktycznie nasłano go na Rumlowa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 2:56 pm

Znów piszczało mu w uszach. Z bólu, emocji i adrenaliny.
- Mogliśmy, kurwa, rozpieprzyć pokład... - wycedził wściekle Rumlow, spluwając krwią na ziemię. Potarł z wolna szczękę, uważnie na niego patrząc. Wyraźnie bardziej przejmował się statkiem niż swoją czaszką. Na pewno od dawna miał coś z nią nie tak. - Właśnie taki jest z tobą problem. Dlatego to ja muszę cię ciągle niańczyć, jak gówniarza!
Zachwiał się, przykucnął na chwilę przy ziemi. Potem wstał, idąc do niego po półokręgu.
- Lepiej ci już, hę? - zapytał z czymś dziwnym w głosie. Zanim jednak Żołnierz doszedł do siebie, Rumlow nagle zamachnął się i wbił mu strzykawkę w ramię. Przy szamotaninie zauważył, że z ukrytej kieszeni wypadł znieczulacz, i wyturlał się, więc wziął go sobie z podłogi. Fajnie, że zobaczył go dopiero po fakcie. Po opróżnieniu ampułki, odsunął się od niego, i oparł się plecami o ścianę. Próbował powstrzymywać wściekłość. Szło mu kiepsko.
- Zajebiście. - Rumlow oddychał płytko. Kiedy wściekał się na akcjach, wszystko było w porządku, ale kiedy wściekł się ot tak w innym miejscu, to słabo kończyło się dla otoczenia. - Może potłuczmy się jeszcze trochę? Przynajmniej poprawisz mi humor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 3:07 pm

Miał przeprosić? Powiedzieć że mu głupio? Na pewno nie mógł obiecać, że taka akcja nie będzie miała już miejsca. Nienawidził tych momentów, w których tracił nad sobą panowanie i zachowywał się jakby faktycznie był psem Hydry, którego ktoś na moment spuścił ze smyczy. Odetchnął ciężko. W takiej chwili dla swojego i Brocka bezpieczeństwa sam chętnie zachowałby bezpieczny dystans. Nim zdążył zareagować, mężczyzna wstrzyknął mu coś. James zmarszczył czoło, opadając na kolana, czując jak mięśnie w jego ciele zdecydowanie tracą na mocy. Oddychał niespokojnie, ale nie ze zmęczenia. Potraktowany takim badziewiem mógłby nie obronić się przed zemstą Crossbonesa.
- Ta - warknął. - Najpierw sprowadź mnie do parteru, potem proponuję dalszy sparing. Klasa - powiedział, podnosząc na niego spojrzenie z domu. Nawet będąc niżej, nigdy nie wydawał się szczególnie uległy i potulny.
Raz jeszcze odetchnął ciężko. Nie mając pełnej władzy nad ciałem, stalową ręka zaczynała mu przeszkadzać, stając się balastem.
- Nie pierdol się z szyciem tego. Przypal - powiedział, w końcu łagodniejąc nieco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 3:31 pm

Pod pewnym względem jednak się nie różnili. Byli w złości jak dwa wściekłe psy, na pewno nie jak ludzie.
- Zawsze była opcja, że na ciebie nie zadziała, panie robot. - sarknął Brock. Nie zbliżył się do niego, zaciskając ręce w pięści. Odliczył w myślach sekundy. Nie był tak opanowany, jak Zimowy. On potrzebował dużo czasu, żeby uspokoić emocje.
Nadal chciał mu przypierdolić, co nie polepszało znacząco tej sytuacji. Z lekka trzęsły mu się ręce. A jak nie jemu, to czemukolwiek.
Nie było takim banałem utrzymać Zimowego Żołnierza, wcale. Brock powątpiewał, by był ktokolwiek, prócz niego, kto chciałby się tego podjąć. Ale Rumlow potrafił być niemniej zawzięty niż James, i chyba tylko dlatego ciągle wysyłali ich razem.
- Klasa, Barnes? A co, może na salonach jesteś? - zaszydził, ruszając się w końcu, by poszukać odpowiedniego narzędzia. - Jeśli to ode mnie by zależało, dałbym tych strzykawek wszystkim, którzy mają z tobą styczność. Tak na zapas, rozumiesz. Co by odjebywało ci trochę lżej. Albo chociaż mniej skutecznie.
Znalazł coś, co mógł odpowiednio nagrzać. Spuścił z tonu, owinął stal kawałem izolatora, żeby się nie poparzyć, i zaczął ją nagrzewać od odsłoniętych przewodów. Poleciały iskry.
- Powinieneś tak częściej, heh. - powiedział w jego stronę, mając na myśli jego aktualną pozycję - Prawie dałem się nabrać, że jesteś już nieszkodliwy.
Podszedł w końcu do Zimowego, złapał go za włosy, przychylił go do ziemi.
- Łapy na glebę. - warknął tylko, nim przycisnął mocno stal do otwartej rany. Chwilę zaśmierdziało palonym mięsem.
Jasne, że nadal był zły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 3:55 pm

Generalnie nie sądził, żeby ktokolwiek miał odwagę obchodzić się z nim tak stanowczo jak robił to Brock. Reszta raczej uważała, dbała o własny dystans i nie narażanie się. Cross natomiast pchał się w największy ogień. Kto inny miałby odwagę szarpnąć Jamesa za włosy i przycisnąć do podłogi?
- Sam powinieneś zaopatrzyć się w większa ich porcję - syknął, wcale niezadowolony. Wbrew pozorom Hydra dysponowała spora ilością środków, którymi mogliby sprowadzać Żołnierza do parteru. Gdyby nie ich specyfiki, nikt nie panowałaby nad nim. Nie mieliby wtedy żadnej władzy...
Ale ten środek znał. Dostawał go na niemal każdej misji, gdy wracali już do bazy.
Przyciśnięty do podłogi, nie stawiał oporu. Tym razem nie walczył, choć robił to zawsze, gdy stosowano wobec niego przemoc. Tym razem Brock robił dla niego dobrze...
Przypalanie było dużo bardziej bolesne. Mimowolnie całe jego ciało napięło się, chcąc uciec od tego bolesnego doznania. Szarpnął się, a nawet pozwolił sobie na krzyk zbliżony do tego, którym reagował na elektrowstrząsy.
Drżał... I potrzebował dłuższej chwili, żeby się uspokoić. Gdy Rumlow odsunął rozgrzany metal, James odetchnął, choć nie od razu się podniósł.
- Wiesz... - odezwał się niespokojnym głosem. - Że jeśli tam wrócimy i trafię jak zawsze do medyków, to będą wiedzieć, że mi pomogłeś? - stęknął. - Moja kolej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 4:19 pm

- Tak. Jeśli wrócimy. - powiedział Crossbones. - Jesteś już trzeźwy? - upewnił się.
Brock nawet jeśli miał dobre zamiary, zwyczajnie nie potrafił powstrzymać instynktu. Po prostu bywał brutalny. Nikt nie nauczył go innego zachowania.
Ich problem nie polegał tylko na tym, że zrobili z nich towarzyszy broni. Polegał też na tym, że musieli się lubić, nie cierpiąc, i na tym, że tak samo, jak nikłe było ich zaufanie, podobnie się miało ze strachem wobec siebie.
Nie na darmo to Rumlowa wybrano na niańkę. Postawiono na siłę i żołnierskie wyczucie. Dotąd tylko rozkazy łączyły go z Jamesem.
- Chuj z zastrzykami. Jeśli mnie kiedyś zajebiesz w tym swoim cyborgowym delirium, będę przynajmniej wiedział, który z nas jest lepszy. - parsknął.
Ciągle miał w uszach ten jego krzyk, i nagle porządnie zapragnął alkoholu, żeby się tego pozbyć. Dość ich się nasłuchał. Wiele rzeczy miał już dość.
Zmarszczył brwi na wzmiankę o usuwaniu własnego paralizatora. Skrzywił się.
- Gdyby nie to, że bardziej nie lubię elektryczności niż noża w plecach, pewnie bym sobie to darował, Barnes. Daj znać, jak zastrzyk przestanie działać. Ja spróbuję namierzyć to ustrojstwo. - powiedział, zdejmując podkoszulek.
Również miał sporo blizn. Żadna nie wyglądała na specjalnie prostą czy precyzyjną. Spróbował spojrzeć w odbicie małego lustra nad szafką, nim zaklął na głos.
- Zapowiada się świeeetna zabawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    

Powrót do góry Go down
 
Gotowi do rozkazów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 21Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 11 ... 21  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: