CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Gotowi do rozkazów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15 ... 17 ... 21  Next
AutorWiadomość
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 482


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Gotowi do rozkazów    Nie Lut 25, 2018 7:34 pm

First topic message reminder :

Wybudzono go. Dobrze wiedział, co jest następne w kolejności... I choć nigdy nie byli w stanie usunąć wszystkich jego wspomnień, to zawsze próbowano, chcąc zachować jak największą kontrolę. Tak też było i tym razem. Elektrowstrząsy, których nikt nie byłby w stanie znieść z godnością, w milczeniu. On również. Ból, paraliżujący jego ciało, jednocześnie budzący krzyk, nad którym nie umiał zapanować.
Jeszcze tylko te klika słów, które uruchamiały w nim system.
I już był ich. Poddany, gotowy wypełnić każdą misję, zamknięty na racjonalne rozumowanie i swoje własne uczucia. Jeśli kazaliby mu zabić dzieci, robiłby to bez chwili zastanowienia, roztrzaskując te małe czaszki bezmyślnie. Misja jest misją. Należy ją zrealizować. Wszystko musiało dziać się w przeciągu raptem kilku godzin, aby nie obudził się w nim prawdziwy Bucky, chcący wyrwać się z roli Zimowego Żołnierza, pamiętający jakieś strzępy, starający się odnaleźć siebie.
- Żołnierzu?
- Gotowy do rozkazów - odezwał się po chwili, wciąż starając się uspokoić oddech. Podniósł zimne spojrzenie srebrnych oczu na mężczyznę, który go wybudził, czekając na szczegóły. W tej chwili nie był sobą. Nie miał emocji. Nie chciał zabić tego gościa, skręcając mu kark. Nie planował wysadzenia tej całej pieprzonej bazy z sobą w samym jej centrum... Wcale.
Powiódł uważnym spojrzeniem po pozostałych znajdujących się w szarym, obskurnym pomieszczeniu. Nie było ich wielu - jeden lekarz, który chętnie badał to, co siedziało w Zimowym Żołnierzu, łudząc się, że kiedyś zdoła odświeżyć serum i stworzyć całą armię. Poza nim dwóch żołnierzy oraz mechanik zajmujący się stalową ręką. I Rumlow.
- Rumlow przekaże ci szczegóły misji. Rozkujcie - polecił mężczyzna odpowiedzialny za obudzenie potwora, po czym odwrócił się i opuścił pomieszczenie. Dwóch pozostałych żołnierzy uwolniło ręce i nogi Jamesa, a ten niemal od razu podniósł się z krzesła tortur, zwracając uważny wzrok na Rumlowa, czekając na instrukcje.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Mar 13, 2018 11:12 pm

- Rozumiem. - przyznał Thor - Ja i Loki... Cóż, chciałbym powiedzieć, że tak jak ty i James, ale to nie byłaby zupełnie prawda... Bo Loki kocha jedynie siebie. - powiedział cicho Thor, z głosem mniej więcej takim, jakby ścisnęło mu się serce z żalu - Teraz to wiem. Ale byliśmy bardzo blisko. Byliśmy blisko każdej nocy. - napił się więcej, przeganiając coś z głowy - Wiesz, jak reagowałem? Jakbym nie wiedział, że jest egoistą. Tak było najlepiej. Starałem się być dobry. Rozumieć go. Pozwalałem na bardzo wiele. - odstawił pusty kufel i przeszedł się, by sobie dolać i przyniósł na zapas dodatkową butelkę whiskey dla kapitana. Usiadł na miejscu. - Potem została mi tylko stanowczość. Im bardziej osobowo to bierzesz, tym bardziej zaboli. - powiedział ponuro.

Luthor odpowiedział na pocałunek, przyciągając go do siebie ciasno, niecierpliwie.
- Wszystko?... - zamruczał mu w wargi - Świetna odpowiedź.
Pocałował go ponownie, bardziej ostro, nie ograniczając instynktu. Zacisnął bandaż mocniej... W krótkim zrywie zmienił ich pozycję, pozwalając zacisnąć rękę na swojej szyi.
- Jeśli chcesz mnie pacyfikować, musisz być o wiele bardziej stanowczy. - zaśmiał się Lex, schylając, by niezbyt mocno zacisnąć zęby na płatku jego ucha - O wiele, wiele baaardziej, Clint.
Wolna ręką opadła na brzuch Clinta i Luthor podciągnął mu zaraz krótkim ruchem koszulkę do góry, i przywarł ustami do delikatnej skóry poniżej obojczyków. Od razu otarł biodrami o jego biodra, ponownie zaciskając uda, w bardzo stabilnej pozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 482


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Mar 13, 2018 11:21 pm

W życiu nie spodziewałby się takiej szczerości i bezpośredniości ze strony Thora, ale tego właśnie potrzebował! Potwierdzenia, że to nie w jego głowie się napieprzyło i że cała ta sytuacja ma większe, głębsze podłoże.
Gdy mężczyzna wrócił na miejsce, Steve spokojnym ruchem położył dłoń na jego ręce, chcąc go pocieszyć, pokazać swoje wsparcie.
- Imponuje mi to, że dalej chcesz o niego walczyć. I dbać – przyznał zupełnie szczerze, nie cofając dłoni, obserwując go. Tak sądził, że w Asgardzie tego typu relacje są zupełnie normalne, standardowe… Byli bogami. Mogli wszystko.
-Ani on, ani James tego już nie docenią – westchnął, dolewając sobie whiskey. - Ale najwyraźniej… Taka nasza rola. Jakbyś chciał się kiedyś po prostu wygadać, możesz wpadać, jesteśmy praktycznie w tej samej sytuacji – zaproponował.

Nie sądził, że ten wieczór potoczy się tak…
Przewrócony, niemal od razu dosięgnął dłońmi jego pośladków i niedelikatnie złapał je, zaciskając na nich palce, przyciskając mężczyznę do siebie bardziej, mocniej. Chwilę później podniósł się do siadu, jednak nie zrzucił go z siebie w żaden sposób, a wręcz przyciągnął mocniej, pewniej, sięgając przy tym ustami jego szyi, aby obdarzyć ją kolejnymi pocałunkami.
- Zawsze tyle mówisz? - szepnął między kolejnymi muśnięciami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Mar 14, 2018 12:04 am

- Jasne. Pewnie jeszcze będę nie raz potrzebować się wygadać - mruknął Thor, czując się nieco lepiej w obecności Kapitana, gdy został zrozumiany - Wiesz, Steve. Czasami się zastanawiam. Czy nie przestać walczyć. Czy nie ma opcji, która byłaby dobra dla wszystkich. Ale potem przypominam sobie że to mój brat i jedyna rodzina... I nie mogę odpuścić. Ale teraz, jeśli go złapię, po prostu dopilnuję bezpieczeństwa wszystkich. Nie pozwolę mu znów uciec. - Thor zajął się piwem, wlewając w siebie ogromne ilości alkoholu bez żadnego widocznego efektu - Tak samo jak ty nie dasz Jamesowi odejść z Rumlowem, no nie? Kwestia bezpieczeństwa... Nie egoistycznych pobudek. - mruknął o sobie, jakby się upominał. Spojrzał na dłoń Steve'a. Położył własną dłoń na jego, stabilnie.
- Umm. To strasznie kiepskie, mieć taką rolę. Zawsze można coś zrobić. - powiedział, najwyraźniej wcale nie zgadzając się na taki los - Znaleźć jakieś wyjście... Steve, są osoby, które doceniają dobro.
Może to jednak piwo trochę działało.


- Czasami się zamykam. - powiedział cicho Lex, zdziwiony nieco zachowaniem Clinta. Spodziewał się raczej jakiejś zaciekłej walki, a nie... Na pewno nie tego, że Clint rozbroi go czułością. Odchylił nieco głowę w bardziej płytkim oddechu, kiedy wargi mężczyzny łaskotały mu skórę. Luthor zrezygnował z trzymania go za kark, przesuwając dłoń na włosy, a wolną ręką sięgając do jego spodni.
- Pokażę ci zaraz, kiedy zamykam się najbardziej skutecznie. - Lex uporał się z jego paskiem, wsuwając dłoń pod materiał. Ale nie gadał już więcej. Zaczął go pobudzać, z wyczuciem, bez specjalnej agresji.
Pierwszym skutecznym sposobem, był głęboki pocałunek. Język napierający na drugi... Przygryzienie wargi.
Z drugim sposobem jeszcze czekał. Przyspieszył ruch dłoni, obserwując jego reakcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 482


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Mar 14, 2018 12:17 am

Steve rozumiał go całym sobą! I pierwszy raz czuł się przy kimś tak dobrze.
- To byłaby najlepsza opcja - westchnął. - Gdybyśmy mieli we dwójkę pełna kontrolę nad nimi. My wiemy, do czego możemy się posunąć i czego spodziewać się po nich. Żaden Strange nie ma prawa myśleć, że wie lepiej... - westchnął, sięgając po kolejną szklankę alkoholu. Miał bardzo mocną głowę, ciężko było mu się nawet wstawić.
Spojrzał na ich ręce i westchnął.
- Chciałem już układać sobie życie bez niego... A potem dowiedziałem się, że żyje - mruknął że smutnym uśmiechem. - Ale teraz, widząc jego relacje z Rumlowem wiem, że sam muszę ruszyć na przód. Pilnować go, ale nie stać w miejscu - przyznał. Sugerował, ale przez ostatnie pięćdziesiąt lat zapomniał czym jest flirt... A i w czasie wojny nie był w tym najlepszy, psychicznie dalej będąc chłopakiem z Brooklynu.

Otwartość Lexa przekonywała go coraz bardziej. Zerknął na to z jaką łatwością mężczyzna rozpiął mu spodnie, a chwilę później usiadł wygodniej, poddają się tej pieszczocie. Nie cofnął dłoni, obejmując jego pośladki dalej a tym silnym, władczym uścisku, pieszcząc je wręcz bezwstydnie.
- Mm... - wyrwało mu się typowo męskie westchnienie. Chwilę później gwałtownym ruchem złapał go za włosy i szarpnął, odchylając jego głowę w tył, aby spojrzeć mu w oczy.
- Klęknij - szepnął niespokojnym, pobudzonym tonem, jasno dając mu do zrozumienia, czego oczekuje. Chcąc mieć pewność, że zrozumieli się poprawnie, zaczepił jego dolna wargę własną, podgryzając lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Mar 14, 2018 2:12 am

- I jak ci szło układanie sobie życia? - zapytał Thor, szczerze ciekaw odpowiedzi - No, nie smuć mi się... - wojownik miał bardzo rozwiniętą empatię, i reagował na każdą zmianę nastroju Steve'a - Hej. Szukałeś sobie kogoś? Nie wyszło? - próbował dopytywać, żeby zrozumieć go lepiej - Przestałeś szukać, kiedy usłyszałeś o Jamesie, zgadłem?
Asgardczyk chciał go jakoś pocieszyć... Nie potrafił ścierpieć, kiedy Kapitan Ameryka, jego najlepszy ziemski przyjaciel i wzór do naśladowania dla wszystkich, miał taki nastrój.
- Może powinieneś znaleźć kogoś, kto odwróciłby twoje myśli od Barnesa. - oznajmił w końcu, odrobinę mocniej zaciskając palce na jego dłoni, w próbie zwrócenia na siebie bardziej skupionej uwagi Kapitana - Może ktoś mógłby ci w tym pomóc. - dodał zaraz znacząco.
Jakoś nie przeszło mu przez myśl, żeby zabrać rękę. Ta bliskość nie była niewygodna.


Luthor, szarpnięty za włosy, znieruchomiał. Skonfrontował spojrzenie z Clintem. W jego oczach nie było nawet cienia uległości, ale było coś z pobłażania. Na wargach zaigrało rozbawienie. Dał mu się trzymać, swobodnie odsłaniając gardło.
- Dostaniesz wszystko, czego chcesz, na moich warunkach. - powiedział zgodnie z prawdą. - A teraz mam inny plan.
Wzmocnił uścisk na jego erekcji, pokazując Clintowi w jasny sposób, że jego próba kontroli była bardzo złudna. To Lex był teraz w pozycji do stawiania warunków. Luthor był daleki od przybrania jakiejkolwiek uległej pozy. Nakazy i rozkazy działały na niego w dokładnie przeciwny sposób. Pomijając agresywne odruchy, których w tym konkretnym wypadku wolał jednak nie dostać.
Clint obcował z socjopatą. Z osobą z rozdwojeniem jaźni. Nie był świadom tego, jak bardzo Lex się pilnował, żeby zachowywać się w miarę normalnie. Jak cienka była granica pomiędzy wątpliwą moralnością Luthora, a jego naprawdę chorymi zabawami.
Mężczyzna sięgnął wolną ręką do warg Hawkeye'a i przesunął delikatnie opuszką palca wzdłuż jego ust. Luthor potrafił być zmysłowy, gdy chciał, ale nie potrafił być dobry. A to właśnie kręciło go w Clincie.
Pozwalając się trzymać za włosy, nagle pchnął go z powrotem do pozycji leżącej, opadając razem z nim i przyciskając go swoim ciężarem do kanapy.
I wtedy nagle szczęknęły kajdanki. Hawkeye poczuł stal na swoich nadgarstkach.
Tak, to były jego własne, dobrze znane kajdanki. Był skuty.
Luthor wyplątał się z uścisku Clinta jedynie po to, żeby opuścić mu spodnie.
- Wybacz. Cholernie mnie to kręci. - wyjaśnił, na wysokości jego bioder, po czym sprawnie objął jego erekcję wargami, od razu biorąc ją głęboko do gardła, uciszając się na dobre.
Bez oporów sięgnął do własnych spodni, masturbując się z wolna. Rozpiął je, i opuścił. Chciał, żeby Clint dobrze widział - i czuł - każdy jego ruch. Dopóki mężczyzna pozostawał na górze i miał swobodę w działaniu, był skłonny spełniać różne zachcianki Hawkeye'a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 482


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Mar 14, 2018 8:18 am

Steve skinął głową, przyznając mu rację, ale chwilę później dodał:
- Wiesz, nawet jak już na kogoś trafiłem... To jednak jestem od nich wszystkich dużo starszy. Myślę inaczej o świecie niż reszta. Nie umiałem się z nikim na tyle dobrze dogadać. Ty niby jesteś nie stąd, ale jednak... Jesteś mi bliższy niż którakolwiek moja randka - posłał mu krótki uśmiech. Odwrócił dłoń tak, aby móc spleść ich palce razem i ponownie zacisnął, kontynuując tę niewinną bliskość.
- Ale ty masz Lokiego... - mruknął bez jakiegokolwiek wyrzutu, stwierdzając po prostu oczywisty fakt, który odbierał mu nadzieję na cokolwiek ze strony Thora.

A to skurczybyk! Clint szarpnął się w kajdankach, ale dobrze wiedział, że daleko mu do bycia Zimowym Żołnierzem, który by je po prostu rozerwał. Warknął pod nosem niewyraźne przekleństwo i już miał kontynuować walkę, gdy poczuł usta na swoim członku.
Z niskim westchnieniem opadł na kanapę, poddając się tej przyjemności. Który facet by sobie odmówił?
- Rany... - szepnął. Za każdym razem nie umiał wyjść z podziwu dla tego, jak zdolni w kwestii takich pieszczot są mężczyźni.
Sięgnął dłońmi do głowy Lexa i wplótł palce w jego włosy, żeby delikatnie zacząć je przeczesywać. Z kajdankami takie ruchy były naprawdę trudne... A panowanie nad sobą? Nigdy nie był mistrzem. Zacisnął dłoń mocniej, a biodra same wyrwały się nieco ku górze wraz z typowo męskim, cichym jękiem przez zaciśnięte zęby.
Fakt, że Luthor jednocześnie dogadzał sobie, pobudzał go jeszcze bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Mar 14, 2018 5:19 pm

- Dokładniej, Steve, to właśnie nie mam Lokiego. - wyjaśnił spokojnie - Nie mam go tak samo, jak ty nie masz Jamesa. - powiedział już bardziej zasadniczo - I wygląda na to, że obaj zdecydowanie za długo i za bardzo skupiamy się na tym, czego nie mamy. - dodał łagodniej, po prostu trzymając się z Kapitanem za ręce. - Wiesz?... Podczas wszystkich wspólnych lat w Asgardzie, nie miałem nigdy poczucia, że żeby Loki rozumiał mnie choć w połowie dobrze, jak ty teraz - uśmiechnął się szeroko - I uważam, że znacznie bardziej warto by było zacząć się skupiać na przyszłości, niż przeszłości.

Lex pozwolił się naprowadzić, dostosowując ruchy do potrzeb Hawkeyea. Kiedy Clint przestał się szamotać, dostał nagrodę; Luthor był miły. W tej pozycji mógł dla niego nawet poudawać uległego, choć względna ,,uległość" Lexa i tak była zawsze aktywna, niezależnie od sposobu, w jaki uprawiał seks. Miał zbyt silny instynkt kontroli, żeby odpuścić sobie nawet przy takiej formie bliskości.
Potrafił być przekonujący. Wsparł jedną rękę koło biodra Clinta, zassał się mocniej na jego erekcji, i nie odsunął głowy, kiedy mężczyzna zechciał mocniejszych pieszczot. Nie... Lex przysunął się jeszcze bardziej, pozwalając wrażliwej główce obijać się o gardło i zwiększył nagle tempo, jakby to on brał w ten sposób Clinta, a nie na odwrót.
Cholera, ucisk własnych palców na penisie zrobił się już niewystarczający, Lex chciał więcej, mocniej... Półświadomie oderwał się od mężczyzny, wsparł ręką przy jego ramieniu i sięgnął między ich ciała, żeby pieścić ich razem, teraz bez specjalnego wyczucia.
To była taka dziwna forma bliskości, która w zdecydowany sposób należała do intymnych, ale nie była za osobista. Była bezpiecznie pobudzająca.
Luthor otarł policzkiem o jego policzek, najwyraźniej wcale nie mając ochoty z nim walczyć.
- Kajdanki nie są takie złe... - szepnął, by chwycić za spajający je łańcuch i przyciągnąć dłonie Clinta w dół, w jasnej zachęcie. - Mają parę wygodnych zastosowań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 482


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Mar 14, 2018 5:34 pm

Ta rozmowa była już wystarczająco sugestywna, obaj dobrze wiedzieli, w którą stronę zmierzają. Steve spokojnym ruchem podniósł się ze swojego stołka i stanął tak, aby być między kolanami Thora, zachowując bliskość.
- Masz rację - przyznał, puszczając jego rękę. Łagodnym ruchem ułożył dłonie na policzkach mężczyzny, żeby następnie przysunąć się bardziej, muskając jego usta swoimi. To nie był pełen pasji pocałunek. Raczej ostrożny, delikatny, oczekujący na reakcję mężczyzny.
Dalej gdzieś tam w tyle głowy świtała mu myśl, że mógłby sobie wyobrazić za dużo i Thorowi wcale nie o to chodziło.

To doprowadzało go do szału. Każdy kolejny ruch i bardziej śmiała pieszczota wypierały z jego ust kolejny dźwięk. Był coraz bardziej pobudzony i coraz bardziej zdecydowany, że właśnie tego chciał.
Bez zawahania sięgnął między ich ciała, aby objąć członki dłońmi, pogłębiając tę pieszczotę.
Nie spodziewał się aż takich umiejętności ze strony Lexa... Był naprawdę ciekawy we wszystkim, co dotyczyło seksualności.
- I tak skończymy, co? - rzucił z drobnym wyrzutem, chcąc go całego, a nie w tak wybiórczy sposób. Uniósł się nieco, znów dosięgając ustami jego warg, smakując w tym perwersyjnym pocałunku samego siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Mar 14, 2018 6:55 pm

Kiedy Steve wstał z miejsca, Thor odstawił kufel i poczekał na to, co zrobi. Nie oczekiwał... Właściwie niczego. Po swoich wcześniejszych doświadczeniach w życiu uczuciowym Ziemian, sądził raczej, że przez kilka kolejnych tygodni nie zmieni się kompletnie nic, może oprócz jakiegoś krążenia wokół siebie czy drobnych flirtów. W Asgardzie sprawa miała się znacznie prościej. Asgardczyk spytany o seks, albo przystawał chętnie na propozycję, albo oznajmiał, że nie jest zainteresowany, po czym cała sprawa była całkowicie jasna. Tu, na Ziemi, nie było już tak prosto. Thor słabo się odnajdywał w podchodach i udawankach. I dlatego, kiedy Kapitan złączył z nim wargi, wojownik był więcej niż zaskoczony.
No, w końcu znalazł się ktoś, kto jasno wyrażał emocje!
Bóg piorunów uśmiechnął się do Steve'a w wyraźnym uszczęśliwieniu. Oddał pocałunek równie miękko, czule, ale bez niepewności. Objął go z wolna w pasie.
Thor nie potrafił ukrywać emocji. Kiedy ktoś mu się podobał, nie ciężko było to dostrzec. Jego spojrzenie pojaśniało, a oblicze rozpogodziło się.
- Nie rozumiem, jakim sposobem tak atrakcyjny mężczyzna mógł być sam przez tyle czasu. - rzekł z niedowierzaniem. Jego policzki zrobiły się cieplejsze, i to wcale nie od piwa. Zsunął jego jedną dłoń ze swojej twarzy, by ująć ją zaraz szarmancko i złożyć krótkiego całusa na zewnętrznej części palców.
Może i nie był Ziemianinem, ale nadal pozostawał królem. Pewnych nawyków nie potrafił zmienić.



- Och, chcesz mi poopowiadać o swoich fantazjach? - wymruczał Lex, wzdychając na dotyk Clinta - Zawsze... chętnie... posłucham.
Może gdyby Hawkeye nie pomagał mu z takim zaangażowaniem, Luthor próbowałby nieco ochłonąć i przedłużyć ich wspólną zabawę. Ale, pocałowany, zupełnie się rozkojarzył. ,,Nie angażowanie się" wcale nie wychodziło mu tak dobrze, jak sobie zaplanował.
- Nie wiem, Clint... - powiedział cicho pomiędzy niespokojnymi oddechami - Ja na pewno skończę szybko.
Kajdanki znowu kliknęły. Tym razem Lex zrzucił je z łóżka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 482


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Mar 14, 2018 10:07 pm

Zupełnie nie umiał określić tego, w jaki sposób działają Bogowie. Co więcej – nie był w stanie nawet pojąć współczesnych norm i podejścia do seksu, więc czuł się w tym wszystkim cholernie zagubiony. Nic nie było klarowne i jasne.
Chociaż… Przed wojną też nie było. Nie rozumiał ani kobiet, ani mężczyzn. Tylko Bucky'ego, ewentualnie, ale i to przychodziło mu ze sporym wysiłkiem.
Przy Thorze nie musiał się martwić, kombinować. Przy nim takie sprawy zaczynały być oczywiste, zupełnie naturalne.
Mimowolnie uśmiechnął się na ten rozczulający gest, obserwując go. Był nieco skrępowany, ale nie w ten przesłodzony sposób. Wiedział czego chciał, ale po prostu odwykł od okazywania sobie zainteresowania.
- Jestem… Trudny w utrzymaniu – stwierdził, opuszczając drugą dłoń na jego ramię, przesuwając się lekko w kierunku bicepsa. Niewielu było mężczyzn dorównujących mu sylwetką, ale Thor był zdecydowanie lepiej zbudowany.
- Może… Może jednak zmienimy to miejsce na wygodniejsze, co? Bez kamer – zaproponował, mając na myśli jego lub swój pokój, gdzie inwigilacja została surowo zakazana.

Kiedy tylko jego ręce zostały ponownie uwolnione, Clint szybkim ruchem szarpnął się i poderwał, przewracając Luthora tak, aby opadł na kanapę. Sam zajął miejsce nad nim, bez krzty skrępowania i zbędnych słów sięgając ustami jego członka. Jeśli mieli kończyć to tylko w ten sposób. Objął jego męskość wargami, zasysając się na samej główce, jednocześnie zaczepiając ją językiem. Ciekawska, rozgrzana dłoń skupiła się na jądrach, obejmując je z wyczuciem, podczas gdy druga ręka mocno zacisnęła się na udzie Lexa, nie chcąc, aby ten w jakikolwiek sposób zablokował jego pieszczoty.
Naukowiec nie musiał wiele czekać, żeby Clint z pełnym zaangażowaniem rozpoczął zabawę, biorąc go całego w usta z zaskakującą wprawą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 15, 2018 12:20 am

- Świetnie! Możemy pójść do ciebie. Pamiętam, że byłem tam tylko raz! - Thor wstał i zagarnął Steve'a ramieniem, kompletnie bez skrępowania czy wstydu - U mnie jest teraz straaszny bałagan. Ledwo da się przejść. - wyjaśnił, kręcąc głową. - Tam dokończymy rozmowę? Bardzo dobry plan. Wziąć whiskey? - zaproponował, ale zanim Kapitan odpowiedział, Thor swobodnie zagarnął też butelkę i ruszył z mężczyzną w kierunku wyjścia.


Gdy Lex wylądował nagle pod Clintem, nawet nie udawał, że się tego spodziewał. Te ich przepychanki były bardzo pobudzające, bo Hawkeye nie dawał się rozgryźć i dla Lexa jego zachowania oraz motywacje pozostawały zagadką.
W pierwszym odruchu rzeczywiście próbował się podnieść, ale opadł zaraz na poduszkę, czując oddech mężczyzny na bardzo strategicznym miejscu. Lexowi nie trzeba było teraz wiele. Złapany za udo, odchylił je na bok, oddychając niespokojnie. Jedną dłonią chwycił obicie kanapy, a drugą zsunął na włosy łucznika, i zacisnął na nich palce. Odchylił nieco głowę, a jego ciało przebiegł wyraźny dreszcz, kiedy Clint narzucił swoje, wcale nie powolne tempo.
- Och, mmm!... - z jego ust wyrwało się coś pomiędzy pomrukiem a jękiem, gdy przymknął oczy na jeszcze silniejszy dreszcz. Szarpnął się, ale świadomie przytrzymał jeszcze mocniej kanapy, próbując jakoś kontrolować odruchy - Ja... Zaraz...- jego mięśnie spięły się bardziej spazmatycznie.- Clint, przestań... Co...ty... wyprawiasz?... - szeptał ze ściśniętym gardłem, kompletnie nie mogąc opanować głosu.
Na dotyk języka Clinta, zupełnie odpływał. Może gdyby mężczyzna nie fundował mu takiej dawki wrażeń, byłoby Lexowi łatwiej się powstrzymać, ale nic z tego. Ucisk na jądrach, wilgoć języka i przyjemna ciasnota przełyku posłały Lexa daleko poza krawędź kontroli. Zaangażowanie Hawkeyea zrobiło swoje.
- Może sześćdziesiąt dziewięć?... - zasugerował pozycję kompletnie rozbrojony Lex.
Cholera, a miał nie traktować tego serio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 482


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 15, 2018 8:12 am

Zawsze cholernie lubił to, że Thor był taki wygadany i radosny. Przy nim nie było opcji na nudę, zdecydowanie.
- Jasne, tak - mruknął jedynie, po czym skierowali się do "mieszkania" Steva. Jego lokum nie było już tak nowoczesne jak wszystkich innych. Raczej standardowe, klasyczne i bez zbędnych bajerów. Z kuchni zabrał szklanki do whiskey i usiedli w salonie na skórzanej sofie.
- W Asgardzie jest chyba łatwiej, co? - zapytał, bardzo zaintrygowany tym tematem. - Mam na myśli... Seksualność, Thor - dodał. W jego czasach nawet nie mówiło się o tym aż tak otwarcie. Starał się jednak w żaden sposób nie przejawiać skrępowania. Posłał mu krótki uśmiech jako zachętę do podjęcia tematu.

Nim zareagował na jego propozycję, jeszcze chwilę pieścił członka, skupiając się tylko na nim. W końcu jednak podniósł się ze swojego miejsca i zmienił pozycję tak, aby faktycznie uformować magiczne sześćdziesiąt dziewięć. Dobrze wiedział, że tym razem musiał zapanować nad sobą zdecydowanie bardziej, aby - będąc u góry - nie przydusić Lexa.
Oparł dłoń na jego udzie, drugą podpierając się w łokciu o kanapę. Pochylił się bardziej, aby skupić się na jego jądrach, dając mu na moment odsapnąć od intensywniejszych doznań. Zaczął zaczepiać je językiem, sunąc po nich spokojnie, nieśpiesznie. Nie trwało to jednak długo, już po chwili znów zajął się najważniejszym, wsuwając go sobie głęboko w usta. Chciał jego finiszu. Dalsze pieszczoty Clinta były już bardziej zdecydowane, silniejsze. Poruszał głową energicznie, za każdym razem pozwalając, aby członek penetrował jego usta do samego końca, bez ograniczeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 15, 2018 4:52 pm

- W Asgardzie? - podchwycił Thor i zaśmiał się głośno - Steve, tam wszystko jest proste! Jeśli kogoś lubisz, on o tym wie. Jeśli kogoś nie lubisz, również o tym wie. Nie bawimy się w podchody, jak lubicie robić to tu, na ziemi. Łatwo zawierać z nami sojusze, bo jesteśmy bardzo otwarci... Otwarci również w kwestiach seksualności, oczywiście. - wrócił do interesującego Kapitana tematu - Szczególnie jeśli chodzi o rasę boską. Ale rasa mniej długowieczna również nie jest skomplikowana w tej kwestii. Za to całkiem często się kłócimy i bijemy. Gorącokrwisty naród... Rozumiesz. - Thor wyciągnął nagle dłoń i pogładził go czule po policzku. - Gorącokrwisty i bardzo szczery. - westchnął. - Czasami przysparza to wielu problemów.


Chwilowa zmiana pozycji dała mu moment na próbę ochłonięcia, ale Lex dobrze wiedział, że powstrzymywał się ostatkami sił, i że dłużej zwyczajnie nie był w stanie.
Nie miał teraz obiekcji co do pozycji. Po prostu Chwycił Clinta za biodra i objął wargami jego męskość, zasysając się na samej główce, z determinacją nie mniejszą, niż tą, którą czuł na sobie. Wystarczyły dwa, może trzy głębsze uderzenia erekcji o gardło mężczyzny, żeby Lex zacisnął mocniej palce na jego skórze, niemal wbijając w nią paznokcie, i doszedł, targnięty dobrze dostrzegalnym spazmem. Clint poczuł na swojej erekcji drżenie od pomruku, który wydobył się z ust Lexa, w większym stopniu uciszony jednak przez to, co mu robił.
Tym razem Lex nie poczuł zwykłej, dość pustej ulgi po zaspokojeniu. Tym razem to był mocny, bardzo upajający orgazm. Coś innego niż bezpostaciowa chwila przyjemności.
Zanim Luthor pozwolił sobie wrócić do myślenia, odchylił nieco głowę i w bardzo perwersyjny sposób ściągnął jego biodra w dół, bez cienia zawahania pozwalając przerżnąć się w usta, tak, jak Clint miał ochotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 482


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 15, 2018 5:48 pm

Tak, zdecydowanie to właśnie odkreślenie pasowało do Thora – był gorącokrwisty. I dobry, tak po prostu dobry, co cholernie samemu Kapitanowi odpowiadało. W świecie pełnym zła, z którym starał się walczyć, Asgardczyk był jasną odskocznią.
Dotyk na policzku przyjął z drobnym uśmiechem, lekko pochylając głowę w stronę dłoni, mimowolnie przysuwając się bliżej.
- Ludzie są bardzo… Różni. Ja na przykład, przed samą wojną, słowem nie odezwałbym się do atrakcyjnego mężczyzny – rzucił z drobnym rozbawieniem. - Ale odkąd tu jesteś, starałem się zrobić wiele, żebyś rzucił na mnie bardziej… Zainteresowanym spojrzeniem – przyznał szczerze. - Jak widać, moja wprawa w urodzeniu dalej jest niewielka, bo trochę to trwało.
Przysunął się bliżej, opierając bok o ciało mężczyzny, jednocześnie podając mu szklankę z alkoholem.
- Zdrowie. Za nowe początki? - zaproponował.

Czując jak ciało pod nim się napina, a później reaguje rozkosznym drżeniem, skupił się mocniej na zasysaniu się na członku mężczyzny, chcąc ostatecznie spotęgować jego doznania. Nie musiał wiele czekać, żeby poznać efekty swojej pracy.
Przyjął wszystko niezwykle chętnie, ani na moment nie odsuwając się od jego członka, dając mu jeszcze chwilę w tej przyjemnej pieszczocie. Dopiero, gdy miał pewność, że to już koniec, przełknął nasienie i pochylił się nad nim ponownie, aby przeciągnąć po podbrzuszu Clinta językiem.
I to był moment, w którym mógł skupić się na sobie. Opierając się dłońmi po obu stronach jego ciała, nie zmieniając jednak pozycji, zaczął energicznie poruszać biodrami, wbijając się w jego usta mocnymi, gwałtownymi ruchami. Zdecydowanie nie należał do delikatnych kochanków…
Odchylił głowę w tył, wyprężył plecy i zaciągnął się powietrzem, czując, że to i jego czas. Z niskim, niespokojnym jękiem doszedł, cudem powstrzymując się przed całkowitym opadnięciem na jego ciało, trwając jeszcze chwilę w tej pełnej napięcia pozycji.
Dopiero później osunął się, zmieniając miejsce, zwracając się przodem w jego stronę. Oparł się o jego klatkę piersiową własnym ciałem i z cichym westchnieniem posłał mu krótki uśmiech. Dotknął dłonią jego policzka, a następnie kciukiem starł resztkę nasienia z kącika ust Lexa.
- Nie spodziewałbym się po tobie takiej dzikości… - wymruczał z aprobatą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 15, 2018 6:32 pm

- Zdrowie! - zgodził się Thor, stukając z nim szkłem. - Wiesz, nie raz spoglądałem na ciebie bardzo zainteresowanym spojrzeniem, ale kiedy zdawało się, że to widzisz, odnosiłem wrażenie, że nie powinienem się tak rozpędzać... - powiedział zgodnie z prawdą. - Imponuje mi to, jak potrafisz się zachowywać wobec innych. Zawsze robisz to, co trzeba, w ogóle nie myśląc o sobie. - mruknął - I to mnie chyba... Blokowało. Ta myśl, że ty nie jesteś z tych, co wiesz... Szukają kogoś, tak w ogóle.


Luthor trzymał go za biodra, pozwalając na pogłębianie ruchów. Był bardzo wytrzymały, a poza tym zawziął się, żeby wyciągnąć z Cilnta ten pieprzony orgazm, przynajmniej w takim stopniu, jaki sam doświadczył.
Zwykle nie był zawzięty przy seksie, raczej możliwie jak najbardziej obojętny. Ale tym razem trafił na kogoś, kto działał na niego w zupełnie nieznany sposób, i potrafił go piekielnie poirytować w sposób tak emocjonalny, jak tylko się dało.
Kiedy Hawkeye doszedł, Lex nie zepchnął go. Przełknął jego spermę, odczuwając przy tym bardzo dziką satysfakcję. Poczekał, cierpliwie, aż mężczyzna zmieni pozycję.
Wysłuchał jego słów.
-Dobra, zamknij się. - Luthor złapał go za kark i wpił się w jego usta, smakując własny orgazm.- Ja po tobie też nie, jeśli już mamy być szczerzy. - mruknął, tym razem uśmiechając się kątem warg.
Cóż, w tym sparingu z pewnością mieli remis. Lexowi nawet przeszło przez głowę, że gdyby doszło do jakiegoś poważniejszego zdarzenia, musiałby się jednak bardzo namęczyć, żeby pokonać Clinta. Obaj byli po prostu strasznie uparci. Może nawet za uparci. Tak, wspólne walczenie z pewnością byłoby mordęgą. Prawdopodobnie, zupełnie nieopłacalną.
Jeżeli obaj z Hawkeyem byli podobnie niewyżyci seksualnie, a na to właśnie wyglądało, badania Luthora jawiły się dużo bardziej interesująco, niż miał w początkowych założeniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 482


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 15, 2018 6:45 pm

Rozumiał go i to podejście. Domyślał się, że faktycznie mógł budować dystans między sobą a innymi osobami, właściwie tego nawet nie chcąc.
- Jasne, no tak – mruknął. - Zwykle tak właśnie jest… Chcemy czegoś tak bardzo, że nawet nie potrafimy pokazać, że tego się pragnie – rzucił luźno, upijając łyk alkoholu.
- Thor… A co się stanie, jeśli. No, no wiesz – zaciągnął się powietrzem, odwracając od niego spojrzenie. - Jeśli okaże się, że Loki dąży do odbudowania kontaktu z tobą. Nie byłbym w stanie w jakikolwiek sposób ci tego zabronić – powiedział w końcu. Owszem, nie stawałby między nimi, ale jednocześnie sam cholernie cierpiałby, gdyby do takiej sytuacji doszło.
Jeśli miał mieć Thora to bezapelacyjnie tylko i wyłącznie dla siebie.

Oddał pocałunek, zaraz uśmiechając się ze szczerym rozbawieniem.
- Zaspokojony jesteś nawet zabawny! - rzucił pogodnie, opierając się na ramieniu w pozycji pół-leżącej, aby móc mu się uważniej przyjrzeć. Z rozleniwieniem i spokojem dotknął jednej z blizn na torsie Luthora, następnie przesuwając się wyżej dłonią, aby dotrzeć do jego szyi. Tam zatrzymał się i po prostu objął ją palcami, nie zaciskając ręki, a jedynie trzymając.
- To jak się zachowujesz budzi we mnie naprawdę… Dzikie żądze – stwierdził, nie odsuwając ręki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pią Mar 16, 2018 12:33 am

- Jeśli Loki zacznie dążyć do odbudowywania kontaktu, oznacza to, że znów chce mi namącić w głowie i zacząć podbijać Ziemię, a ty masz mnie wtedy strzelić po pysku, jeśli tylko przyjdzie mi przez głowę mu jakoś pobłażać, jasne? - powiedział nagle, z bardziej zaciętą miną. Wypił zawartość kieliszka. - Steve. Ja nie chcę wracać do przeszłości. Podjąłem już decyzję. Owszem, trwało to dobre kilkaset lat, ale poszedłem po rozum do głowy, i mówię teraz poważnie. Loki może być moim bratem, ale Loki jest zły. Jakkolwiek nie będę się okłamywać, ma to po prostu we krwi, i jedyne, co skłania go do wracania do mnie to fakt, że zawsze mógł polegać na mojej pomocy. Tym razem nie dam się zwieść! A ty tego dopilnujesz. To zresztą wcale nie jest takie trudne... Po prostu zrób tak - odetchnął, po czym po prostu złapał go za rękę. Drugą rękę położył na jego policzku. Przesunął pieszczotliwie kciukiem po jego skórze, aby ująć go pod brodę. Przechylił się w jego stronę, spoglądając prosto w niebieskie tęczówki, nie spuszczając z nich spojrzenia. Sięgnął jego warg i naparł, przechodząc z czułego pocałunku do bardziej namiętnego, gorącego, i zdecydowanego. Odsunął minimalnie usta, czekając w zupełnym spokoju na reakcję Steve'a. - W porządku? - dopytał, w razie gdyby Kapitan miał jakieś wątpliwości.

Na dotyk na bliźnie drgnął nieznacznie.
- Ciekawe, bo u większości normalnych ludzi wzbudzam jedynie strach albo agresję - powiedział Luthor, mrużąc oczy przy dotyku palców na szyi - I nie znalazłem jeszcze odstępstwa od tej normy, Clint. - uniósł lekko brew, rozpatrując w myślach jakiś poważny problem.
Nie należał do osób przepadających za bliskością. Wszelkie próby osaczania, ściskania czy ograniczania wzbudzały w nim daleko idący instynkt zdystansowania. Ale starał się leżeć spokojnie. Nie świrować. Nikt nie zamierzał przecież używać na nim broni, wszystko było okej...
Obserwował go uważnie. Zupełnie inaczej, niż przed seksem.
- A może Hawkeye wcale nie jest takim zwykłym kolesiem, którego próbuje udawać... - Lex przechylił lekko głowę, wypowiadając na głos swoje przypuszczenie, bardziej do siebie, niż Clinta. - Może to przez to, że nie dostaje wystarczająco należytej uwagi?... - Lex wsparł się na łokciu, unosząc lekko do góry. Przeczesał palcami jego włosy, oddychając chwilę jego oddechem. Zajrzał mu w oczy - To by było naprawdę okropne niedopatrzenie.... - Sprawdzał, czy Clint zaciśnie palce, czy wycofa się przed tym. Czy go odepchnie. Ale potem opadł z powrotem na poduszkę, świadom faktu, że część jego myśli zaczynała poważnie nie współpracować.
Nie świrować, Lex...
- Zaspokojony bywam nawet miły. - Luthor uśmiechnął się nieco bardziej swobodnie, a przynajmniej próbował się tak uśmiechnąć, kontrolując każdy jego ruch.
Nie znał takiej bliskości. Nie rozumiał jej. I nie znał mężczyzn pokroju Clinta, którzy mogli w zwyczajny sposób chcieć odpocząć po seksie obok drugiej osoby, bez specjalnych dodatkowych, ukrytych celów. Może gdyby wierzył, że tacy naprawdę istnieją, byłby nieco spokojniejszy. Może ta niespokojna, skrzywiona część umysłu mogłaby sobie odpuścić, ale teraz zrobiła się znów nadaktywna.
- Lubisz podduszać ludzi, Clint? - zapytał z cieniem specyficznego uśmiechu, zaś spojrzenie lustrowało pilnie każdą zmianę wyrazu twarzy łucznika. Próbował go zrozumieć, choć trochę. I przetestować. Na swój własny, wypaczony sposób. - A wiązać? - dodał zaraz, odsłaniając gardło nieco bardziej pod jego dotykiem.
Luthor znał jedną osobę, która lubiła takie rzeczy. Lubiła też noże. I nazywała się Joker.
Jak na fakt, że się wspólnie nienawidzili, całkiem nieźle szła im kiedyś współpraca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 482


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pią Mar 16, 2018 8:14 am

Obserwował jego ruchy bardzo uważnie, nie przez to, że chciał być ostrożny. Chciał zapamiętać zarówno metodę jak i sposób, w który potraktował go w tym momencie Thor. Gdy zrozumiał, że chodzi o pocałunek, mimowolnie uśmiechnął się nieznacznie, oddając jednocześnie pieszczotę z pełnym zaangażowaniem.
- Mm, zapamiętam – powiedział od razu, pewny swego. Nie chciał jednak, żeby to zostało tak szybko przerwane. Łapiąc Thora za kark, podciągnął się i wsunął na jego kolana, siadając na nich okrakiem, bardzo blisko drugiego ciała.
- Ale dla pewności… Powtórzmy to jeszcze – dodał zaraz, po czym sam wpił się w jego usta. To już nie był niewinny pocałunek. To było pełne szczerego pragnienia i dzikości, której Kapitan na co dzień nikomu nie pokazywał. Bez chwili wątpliwości wysunął język, aby spenetrować nim wnętrze jego ust, dobrze już wiedząc, czego może oczekiwać.
Dłonią zaczepiał jego kark, muskając skórę w tym miejscu samymi opuszkami palców.

Ta dzikość i szaleństwo niezwykle pobudzały Clinta, nakręcając w jego głowie jeszcze większe pragnienia. Nie zabierał ręki, ale też jej nie zaciskał mocniej, po prostu obserwując, słuchając. Miał wrażenie, że Lex przeskakuje z jednej osobowości do drugiej niezwykle sprawnie.
- Lubię dobrą zabawę – wyszeptał, gdy mężczyzna znów opadł na kanapę. Cofnął dłoń, ale tylko po to, aby oprzeć się rękami po obu stronach jego głowy i zawisnąć nad nim. Patrzył mu w oczy z ogniem we własnym spojrzeniu. Przysunął się bliżej, a następnie wyszeptał mu do ucha niskim, przyjemnie wibrującym głosem:
- Lubię podduszać… Lubię wiązać… Dawać klapsy... Bawić się seksualnie - przeciągnął samym koniuszkiem języka po skórze za jego uchem, zaczepiając. - Ale ciebie to przeraża, Lex… Oddanie komuś kontroli. Prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pią Mar 16, 2018 11:46 am

Odpowiedział na pocałunek z typowym dla siebie zaangażowaniem i gorącem. Kiedy Kapitan usiadł mu na kolanach, Thor chwycił go za pośladki, stabilizując go w miejscu. Był mile zaskoczony takim otwarty zachowaniem ze Strony Steve'a. Dłuższą chwilę pieścił jego wargi w bardzo zaborczej namiętności. A potem przypomniał sobie pewną rzecz. Odsunął się tylko odrobinę, znowu rzucając mu nieco bardziej stanowcze spojrzenie.
- Steve... A co będzie, jeżeli James sobie przypomni?...


Ujął go za kark. Im mniej Hawkeye go ograniczał, tym bardziej Lex był swobodny.
- Nie przeraża. Drażni. - Lex odrobinę odchylił głowę, dając mu do siebie dostęp - To nie jest dla mnie naturalny stan. - powiedział, nawet próbując wytłumaczyć Clintowi swoje podejście - Przeraża mnie tylko to co mam w głowie, i nic poza tym.
Mężczyzna miał w swoim zachowaniu coś, co pozwalało Luthorowi dawać mu bardzo dużo taryfy ulgowej. Nawet potrafił sprawić, że Lex chciał o sobie mówić. Ale nadal balansował na granicy pomiędzy tym, co Luthor tolerował bez problemu, a tym, co mogło wywołać nagłą i nie całkiem logiczną furię.
Całe szczęście, że nie znał go od tej strony. Lex bardzo chciał udawać normalnego, i powoli nawet zaczynało to wychodzić. Naprawdę się przy nim starał.
- Są jednak momenty, w których mogę odpuścić. Ale na pewno nie wobec osób, które mnie nie lubią - zażartował, schodząc z tonu i próbując wrócić do większego luzu. - Rany, Hawkeye... To co ty robisz doktorkom, których lubisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 482


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pią Mar 16, 2018 11:56 am

Nie czuł się skrępowany ani tym dotykiem, ani bliskością. Kiedy jednak namiętny pocałunek został przerwany, Steve zmarszczył lekko czoło. Westchnął, przysuwając się tak, aby oprzeć swoją głowę o jego, patrząc mu w oczy.
- To już nic nie zmieni - szepnął, gładząc go dłonią po policzku. - Nie jest już tym, którego kochałem... Nawet, jeśli sobie przypomni, nie będzie już tak jak kiedyś... A ja nie chcę, żeby z nim było inaczej. Nie chcę siedzieć już w przeszłości, Thor - szeptał. Mówił cicho, ale niespokojnie, przejęty tym wszystkim.
Odgarnął jego włosy w tył, zamykając oczy, dalej trwając blisko.
- Chce być z tobą - powiedział.

Clint wyczuwał w tym wszystkim drobny fałsz i ciągłą walkę Luthora o bycie normalnym. Nie wypominał mu tego, ale jednak dostrzegał. Może miał nadzieję, że dzięki niemu w jakiś sposób normalność stanie się dla Lexa standardem?
- Mm... Byłbyś w stanie się poddać? Z zasłoniętymi oczami czekać na to, co może sprawić ci przyjemność? Czy to za dużo dla ciebie, hm? - zapytał, pochylając się, żeby musnąć wargami szyję, na której jeszcze chwilę temu trzymał dłoń. - Poddanie się może być naprawdę przyjemne... Może dać ci niespodziewaną radość... Tylko trzeba zaufać - szepnął, kąsając zębami płatek jego ucha. W końcu podniósł się, żeby móc po prostu obrzucić uważnym spojrzeniem nagie ciało przed sobą. Nie ukrywał zadowolenia. Lex był pociągający, zdecydowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pią Mar 16, 2018 12:22 pm

Potrzebował tego oświadczenia. Chciał być pewien, że Steve nie potraktuje tego jako zabawy, która miałaby na celu nie myślenie o Jamesie. Wojownik potrzebował psychicznej bliskości, czegoś, czego Loki nie potrafił mu nigdy dać. Chciał mieć normalny związek, w którym nie byłoby fałszu i krętactw. Nie zniósłby czegoś takiego już więcej.
- Więc... Zajmijmy się po prostu teraźniejszością, hmm? - uśmiechnął się Thor. Tym razem pocałował go i już nie przerywał, kiedy jego dłonie sprawdzały powoli ciało Steve'a.

- Ocho. - trafili na dobry temat - Właśnie ufanie ludziom nie idzie mi najlepiej. Pewnie zdążyłeś zauważyć.
To nieciężko było wywnioskować. Lex należał do tych osób, które są otwarte. Mimo wypracowanej pozy swobody, jego serce pozostawało zimne, i odzywało się nienormalnymi reakcjami w najmniej odpowiednich do tego momentach.
Lex wsparł się na łokciu, przeczesał palcami jego włosy, ale potem usiadł, nie wytrzymując za długo w leżącej pozycji. Zdystansował się. Dla niego nie było możliwym nawet spać obok kogoś, a co dopiero pozwalać się wiązać. Ale tak było lepiej dla wszystkich. Lex miał w sobie bardzo silne przeświadczenie, że to mogłoby się skończyć kiedyś bardzo źle. Musiał odsuwać od siebie ludzi i robił to. Dla dobra wszystkich.
*
Kolejny poranek był bardzo spokojny. Hawkeye odprowadził Lexa do laboratorium, tak jak zwykle, a Lex wrócił do swoich wynalazków.
Minęły trzy godziny wzmożonej pracy. Szło mu bardzo sprawnie.
Lex zatrzymał się, przystanął na chwilę. Przestał się uśmiechać, jak zwykle robił to, gdy był czymś zaabsorbowany. Przechylił lekko głowę, jakby się namyślał. Ale wzrok miał pusty. Ręce nieruchome.
Minęło pół minuty, spowite zupełną ciszą. Lex oddychał płytko i cicho, niemal nieświadom samego siebie. Nagle... poruszył się. Luthor sięgnął ręką naprzód i chwycił leżący na stole nóż. Uniósł go do lampy, przyglądając się ze skupioną uwagą ostrzu skalpela, i błysku światła, który się po nim przesuwał, tak, jakby był to najcudowniejszy widok na świecie. A potem uniósł do światła lewą dłoń... Trzymał ją na wysokości twarzy, jak gdyby zdumiony, że należy do niego.
Naukowiec bardzo powolnym gestem zbliżył trzymane ostrze do swojej skóry. Naciął ją z lekka od góry, jak gdyby na próbę. Po wnętrzu dłoni spłynęła drobna, widoczna struga krwi. Nic innego do niego już nie docierało.
Czerwone krople zsuwały się leniwie w dół, odbijając jeszcze więcej tych pięknych odbłysków światła... Ale było ich mało, o wiele za mało.
Luthor ciął ostrzej, krótkim ruchem, przez całą długość dłoni. Ciągle patrzył. Obserwował, jak krople skapują w dół... by zaraz zaciągnąć się mocno ich metalicznym zapachem. Wietrzył tę woń niczym zwierzę, a jego żrenice powiększyły się gwałtownie. Słuchał w napięciu każdej kolejnej, opadającej kropli.
Wzrok naukowca pozostawał nieprzytomny, nieludzki – lecz ruchy... idealnie dokładne i precyzyjne.
Mężczyzna zacisnął nagle palce, rozsmarowując tę ciecz, jakby pierwszy raz w życiu sprawdzał jej konsystencję. Bawił się tym, upajał. Zbliżył zranioną dłoń do twarzy, rozprostował z wolna pokryte cieczą palce...
Oddychał już coraz szybciej, dużo bardziej nerwowo, gdy jego ekstaza zmieszała się z paniką.
Przeciągnął opuszkami palców od czoła, porzez wargi, aż do brody, jaby była to zaledwie farba, jakaś barwa wojenna... Jakby... oznaczał samego siebie - w inicjacji, którą rozumiał jedynie on.... zaś potem; w leniwym, zmysłowym ruchu, wysunął język i przesunął nim po całej długości rany, smakując własną krew, z zamkniętymi w przyjemności oczami.
Gwizdało mu w uszach. Coś w tle śmiało się spazmatycznie.
Za długo już jesteś grzeczny, Luthor. Chciałeś być dobry?... Widzisz, jakie są tego efekty, głupcze?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 482


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pią Mar 16, 2018 12:34 pm

Pozornie niezainteresowany seksualnością innych osób Steve zmieniał się nie do poznania, kiedy już o seks sam w sobie chodziło. Wówczas był pewniejszy, bardziej świadomie brał to, czego pragnął. Gdy ich usta ponownie połączyły się w pocałunku, Rogers sięgnął dłońmi pod koszulkę Thora, przeciągając palcami po wyraźnie zarysowanych mięśniach brzucha, zmierzając wyzej, aby ostatecznie ściągnąć z niego tę zbędną odzież, odrzucając materiał w tył. Chwilę później znów przylgnął do jego ust, wypijając się w nie niezwykle chętnie.
Nie odsuwał się, ciągle dbając o to, aby być jak najbliżej. Oparł dłonie na jego szerokich ramionach, zadrapując je zupełnie nieświadomie.

Clint obserwował go bardzo uważnie, ale... Nie wkroczył. Stal w swoim sokolim gnieździe, patrząc na kolejne jego ruchy mężczyzny, zastanawiając się nad tym, jak daleko może się posunąć. Do czego był zdolny?
Kiedy spostrzegł, że skończyło się pełne opanowanie, zsunął się ze swojego miejsca na linie i spokojnym, ale pewnym siebie krokiem podszedł do Lexa.
- Wariacie... - mruknął bez wyrzutu, brzmiąc raczej ciepło. Sięgnął po leżący w pobliżu bandaż, złapał Luthora stanowczym ruchem za rękę i obwiązał ciasno, mocno.
- Zabieram cię do lekarza. Ja się na tym nie znam - poinformował. Ostro, ale nie surowo. Był dziwnym typem wsparcia - dalej pozostawał na swoim sposób zdystansowany i zafascynowany jednocześnie. Objął mężczyznę w pasie i zaczął prowadzić do wyjścia.
- No i po co to, Lex? - szepnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pią Mar 16, 2018 2:08 pm

Thor uśmiechnął się czule. W chwilę po tym, jak Steve pozbawił go koszulki, odwdzięczył się tym samym, choć z nieco mniejszym pośpiechem. Poznawał jego ciało dokładnie, cal po calu, pozwalając im na odczuwanie bliskości i niezbyt gwałtownych pieszczot, przynajmniej nie na początku. Nie zachowywał się wobec Kapitana tak, jak mógłby potraktować jakiegoś przygodnego kochanka. Na Stevie skupiał się, i poświęcał tym całą swoją uwagę.
- Steve... Co powiesz na łóżko? - zagaił, z wyraźną namową w głosie.


- Hmm? Co? - Lex zamrugał w końcu, po czym zwrócił uwagę na Clinta, a potem na swoją rękę- Stop. - zatrzymał się w miejscu, zupełnie trzeźwiejąc- Żadnego lekarza, nic mi nie jest, Clint. - zmarszczył brwi, nie odpychając go jednak. Jasne, zaczynał czuć ból... zaczynał czuć też strach. - Rany, Hawkeye... - wyszeptał, po czym potrząsnął głową- Nic mi nie jest, zaraz to zszyję... - wygonił z myśli obrazek, w którym lało się jeszcze więcej krwi - Słuchaj, wszystko pod kontrolą, możesz mnie już puścić.
Tak, było coś, czego bał się zdecydowanie bardziej, niż bliskości. Bał się własnych instynktów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 482


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pią Mar 16, 2018 2:20 pm

Dało się wyczuć, że dla Thora to wszystko jest bardzo ważne... Spodziewał się po nim siły, agresji. Ale ta delikatność i czułość były niezwykle przyjemnym doznaniem, na którym chciał się skupić.
W odpowiedzi na jego pytanie, podniósł się z miejsca, łapiąc jego dłoń. Splótł ich palce razem, aby następnie ruszyć w kierunku sypialni. Na samym środku stało duże, wygodne łóżko zasłane bordową narzutą.
Odwrócił się w kierunku mężczyzny i posłał mu niepewny uśmiech.
- Nigdy nikogo tu nie przyprowadzałem - wyjaśnił swoje niewielkie zmieszanie, znów stając blisko niego, opierając dłonie na ramionach Thora. Cholernie bał się, że go zawiedzie w stricte seksualny sposób... Przeciez tyle lat minęło od jego ostatniej namiętności!

Nie wypuścił go z uścisku swoich ramion, a zamiast tego zaprowadził go w ten sposób do krzesła. Zmusił Luthors do zajęcia miejsca, samemu sięgając po środek do oczyszczania ran.
- Nie znam się na tym, więc ci nie pomogę. Ale jak coś trzeba podać, mów - powiedział, starając się brzmieć uspokajająco, zachowując swoje opanowanie.
Teraz miał już pewność, że Lex był pierdolnięty. I cholernie mu się to podobało.
- Na przyszłość, najpierw naucz mnie zszywać porządnie rany, a dopiero potem bądź sobą, okej? - mruknął, opierając dłoń na jego ramieniu, chcąc w ten również sposób przekazać mu swoje wsparcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 418


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Pią Mar 16, 2018 2:58 pm

Thor uśmiechnął się zachęcająco, zauważając zmieszanie Rogersa. Zbliżył się tak, żeby objąć go w pasie i móc mówić prosto do jego ucha.
- Nigdy nie poczułem się tak uhonorowany jak teraz, Kapitanie. - powiedział miękko, z tą królewską, asgardzką nutą- I mam nadzieję, że zdołam ci to dzisiaj okazać.
Spokój Thora był bardzo względny. Bez słowa więcej przyciągnął go do siebie silnie, krótko pocałował w usta, i zanim Steve zdołał pomyśleć, został dosłownie zaciągnięty na łóżko. Wojownik zaczął obcałowywać jego tors, teraz już bardziej chaotycznie. Przycisnął biodra do jego bioder, a potem, bez zawahania sięgnął do paska spodni Stevea, żeby móc go pieścić bez przeszkód w postaci materiału.

- Nie chcę być sobą. - powiedział z trudem Lex- Kiedy jestem sobą, krzywdzę ludzi. Tych, którzy są za blisko, Clint. - powiedział bardzo cicho, nie patrząc w jego stronę. - Albo i siebie, co jest mniej niebezpieczne.
Odwiązał powoli bandaż, skrzywił się. Wziął od Clinta środek odkażający. Polał ranę, zagryzając zęby. Choć zraniona ręka drżała, druga była zupełnie stabilna. Lex wziął apteczkę i wyjął zestaw do szycia skóry. Mówił zupełnie poważnie, że da sobie radę. Wyglądał tak, jakby robił to już nie raz. Ale potem zawahał się. Rzucił mu dłuższe spojrzenie. A potem uśmiechnął tym wyraźnie chorym sposobem.
- Chcesz być przy tym, kiedy jestem naprawdę sobą? Hawkeye, doprawdy mnie zaskakujesz...
Luthor sięgnął po zastrzyk znieczulający. Wbił igłę w rękę. Potem, drugą ręką odsunął obok siebie wolne krzesło.
- Siadaj. - powiedział cicho - Przekonamy się, czy byś potrafił. - Luthor, ten zimny socjopata, uśmiechał się do Clinta z przyjemną zachętą. Nawlókł przezroczystą nić na igłę. Zrobił powoli pierwszy szew.
- Proszę bardzo. Ucz się. - wymruczał, podsuwając mu dłoń. - Chcesz mnie zmusić do uległości? To zacznij od tego. Pokaż, że zniósłbyć MOJĄ uległość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    

Powrót do góry Go down
 
Gotowi do rozkazów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 21Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15 ... 17 ... 21  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: