CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Bądź tylko mój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
RatatoskBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/11/2017
Liczba postów : 108
Cytat : Where are my demons?

PisanieTemat: Bądź tylko mój   Sob Kwi 07, 2018 4:24 pm

First topic message reminder :

Mafia, magia, przeznaczenie, skomplikowane związki i zapewne wiele, wiele więcej.


Współtworzą:
Chris & Ratatosk

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
RatatoskBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/11/2017
Liczba postów : 108
Cytat : Where are my demons?

PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   Pią Kwi 27, 2018 9:03 pm

Zaledwie jeden kącik ust delikatnie podniósł mu się kiedy usłyszał, że nie potrzebne tutaj są dywagacje ludzi jego pokroju. A mimo to właśnie do niego Dave przyszedł! Evans musiał przyznać, że lubił ich spotkania, czuł, że może się wykazać, ale i zarówno pomóc czymś tak prostym jak rozmową o niczym. Ten pacjent zdecydowanie go intrygował.
- Tu się nie zgodzę. – nie powinien jasno mówić o swoich odczuciach czy myślach a jedynie starać się podpowiedzieć jakąś drogę klientowi, ale ten tutaj był zupełnie inny od całej reszty jego podopiecznych. - Mamy zawsze wybór. Zazwyczaj ci, którzy wybierają coś równie niebezpiecznego jak mafia uważają, że to była ostateczność, że nie było innego wyjścia. Wybór jednak zawsze jest. Na jakimś etapie życia, któraś decyzja była kluczową, że powiązała cię z tą profesją. Może to była chęć uratowania kogoś i przejęcia robotę za niego, bo wiedziałeś, że ten ktoś jest słabszy i nie da sobie rady a był dla ciebie cenną osobą? Albo potrzebowałeś takich pieniędzy jakich nigdy w życiu byś się nie drobił uczciwie pracując a potrzebowałeś ich na już na operację rodzica. Zawsze był wybór tyle tylko, że wybierałeś w tamtym momencie coś co uważałeś za mniejsze zło, które po latach zaprocentowało na to. Czasami nie potrafimy lub nie chcemy zobaczyć gdzie dana droga nas poprowadzi, bo zbyt mocno skupiamy się na już i teraz.
Tak, samo zrozumienie tego, że niejako wybrało się to zło w jakim się jest było najgorszym momentem, terapii. Było to też mocnym przejściem bariery. Tak jakbyśmy tworząc problemy budowali z nich ogromną górę a w trakcie terapii powoli wspinali się na nią. Kiedy osiągało się szczyt – zrozumienie samego meritum problemu – człowiek stawał przed nową perspektywą. Problem w tym, że jak z górki spróbuje zejść się za szybko to można się sturlać i poobijać lub są też i tacy co wolą dalej górkę budować. Kim będzie Dave?
- Niestety, złote rady w takich momentach nie za bardzo pomagają, musisz odnaleźć to co pozwoli wrócić ci do stanu spokojnego. Niektórym wystarczy kilka głębokich wdechów, inni wieczorami chodzą na siłownię czy jogę. Proponowałbym coś sportowego aby móc wyrzucić z siebie złą energię, ale w twoim stanie.. to może być trudne. – przerwał na moment. Nie cierpiał momentów takich jak te. Nie mógł temu człowiekowi pomóc chociaż bardzo chciał. Pragnął wymyśleć jakąś złotą zasadę, która pomoże mu się uwolnić od wszystkiego złego w czym jest. Gdyby był dżinem spełniłby jego marzenie. No ale nie był.
- Rozmowa też pomaga. Zapisałeś się tutaj, bo pomyślałeś, że może to będzie to, prawda? Nadal nie zrezygnowałeś, więc wierzę, że to chociaż w małym stopniu, ale przynosi ci ukojenie. – palcem wskazującym i kciukiem chwycił delikatnie swoje okulary za oprawki po lewej stronie i poprawił je. Blond kosmyki, tuż przy uchu, poruszyły się, ale nie przemieściły na tyle by wyglądały dziwnie czy potrzebowały poprawienia a mimo to smukłymi palcami i powolnymi ruchami Evans zaczesał je z powrotem gdzieś za ucho.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ChrisDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 23/07/2017
Liczba postów : 42
Cytat : Don't get angry, don't discourage, take a shot of liquid courage. Call a doctor, say a prayer, choose a god you think is fair.

PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   Sob Kwi 28, 2018 1:32 pm

Westchnął powoli i bezgłośnie, co wyglądało jakby po prostu nabrał nieco więcej powietrza, po czym równie wolno je wypuścił. No tak, przecież mógł się spodziewać takiej odpowiedzi. Czy był zaskoczony? Nie bardzo. Poza tym nie mógł go przecież winić, studia studiami, ale akurat o kryminalnym życiu tam raczej nie nauczali.
- Tak, tak. Zawsze też możesz wybrać, czy chcesz żyć czy umrzeć, zawsze masz wybór. Decyzje podjęte na podstawie subiektywnego osądu sytuacji, patrząc przez pryzmat złudzeń umysłu, które powstają przez wychowanie, doświadczenia, bla bla bla. Jakkolwiek jest to ciekawe zagadnienie, to naprawdę nie mam teraz siły wchodzić w te wszystkie Kanty, Hume’y czy Bacon’y. Moralne aspekty wyborów też są sprawą subiektywną, krytykowanie ich bez znajomości całej masy czynników wydaje mi się niesprawiedliwe. Żeby nie było, możesz mieć swoje zdanie i możesz mnie potępiać. Mówię tu jako o tobie, nie o psychologu, bo jako ten ostatni nie możesz tego zrobić. Radzenie sobie z dualizmem poglądowym musi nie być takie proste, co?
Splótł ręce na brzuchu i odwrócił głowę w jego stronę. Ciężko było orzec, czy patrzył wprost na niego, czy kontemplował coś w dalszej części pokoju. Czy chciał się wytłumaczyć? Sam nie wiedział, z jednej strony może i by chciał a z drugiej - choć powiedział i tak więcej, niż powinien - to nie miał ochoty mówić wszystkiego od A do Z. Mógł mu płacić za słuchanie, za udawanie, że go to obchodzi czy cokolwiek tam robili psychologowie, ale właśnie dlatego sporo rzeczy nadal zostawiał dla siebie. Koniec końców to ciągle był człowiek, którego rzeczy obchodziły tylko dlatego, że taką miał profesję.
- Żeby nie było, nie żałuję swojego wyboru. No, powiedzmy że w większej części nie żałuję. Zrobiłem, co uważałem za słuszne posunięcie i kolejny raz zrobiłbym to samo. Poza tym szkoda czasu na wymyślanie “co by było, gdybym postąpił inaczej”, co to zmieni? Nic. Po pierwsze zabierze czas a po drugie nic dobrego nie przyniesie. Możesz powiedzieć, że nie jestem dobrym człowiekiem, chociaż tu też można by wejść w polemikę na poziomie filozoficznym, ale naprawdę nie jestem.
A co, miał pozwolić im mieszczać na ulicach Nowego Jorku? On by sobie może jakoś poradził, ale na pewno nie chciał dla siostry oczywistego losu, który by ją tam spotkał. Albo żyć w sierocińcu? Wszyscy wiedzieli, jak wyglądały sierocińce i co się w nich działo, dziękuję, postoję. Później znów wrócić na ulicę, bo nikt mieszkania im by nie dał, tyrać za jakieś głodowe stawki i co z tego mieć? Wieczne długi. I tak by skończył w kryminale a tak przynajmniej skończył w kryminale z jakimś pożytkiem.
- Nie sądzę, żebym miał jakąś złą energię do wyrzucenia. Nie rzucam przedmiotami i nie uderzam w ściany, jeśli o to ci chodzi. Ale tak, ćwiczę czasem, bo poniekąd muszę i nie jestem pewien, czy to mi spokój przynosi. Valium za to owszem, ale chyba nie o to chodzi, prawda?
O tak, proszki były świetnym przyjacielem i remedium na wszystko, ale miały zasadniczy minus - utrudniały mu pracę umysłową a na to nieczęsto mógł sobie pozwolić. Od czasu do czasu proszki na sen czy valium się przydawały, ale nie mógł przeginać.
Na ostatnie słowa Evansa uśmiechnął się lekko i przekręcił dłoń w nadgarstku, wskazując palcem mniej więcej w jego kierunku.
- Przychodzę tu, bo ciągle liczę na mojego bruderszafta. - I mówił to całkiem serio, chociaż mogło to zostać uznane za żart. Niestety jego próby wyciagnięcia Josha gdziekolwiek ciągle spełzały na niczym. Nie truł mu o tym ciągle i nie nachalnie, ale czasem w rozmowie próbował jakoś gładko skierować go na temat wspólnego wyjścia. - A teraz drink by mi się bardzo przydał. Terapeutycznie oczywiście.

_________________
Then it comes to be that the soothing light at the end of your tunnel
Is just a freight train coming your way.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
RatatoskBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/11/2017
Liczba postów : 108
Cytat : Where are my demons?

PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   Sob Kwi 28, 2018 2:07 pm

Cholernie mocno pragnął westchnąć tak głośno aby pojemności płuc mógł mu pozazdrościć poobijany pacjent. Choć uwielbiał swoją robotę to jak każdy miał czasami jej dość. W szczególności kiedy zraniony przez świat człowiek zaczyna się mądrzyć, uznawać, że pozjadał wszystkie umysły i wie najlepiej co jest dobre dla niego. Ale nie było to tak bardzo wkurzające jak podsumowywanie psychologa. Nie po to to spotkanie było. Gdyby Evans tego chciał poszedłby do kolegi po fachu a nie osoby, która uważa siebie za mafiozę.
Choć bardzo pragnął wejść w dalszą dyskusję to wiedział, że nie mógł. Etyka zawodowa na to mu stanowczo nie pozwalała. Poza tym, prawda była taka, że Linewood wcale aż tak bardzo nie błądził. Każdy człowiek miał jakieś swoje problemy i nie było inaczej z Joshem. Jak zareagowałby jego pacjent na wiadomość, że pan psycholog ma magiczne moce, ale nie używa ich z tego powodu, że nie chce zostać znalezionym przez własną rodzinę, od której uciekł? Rodzina von Veturson łatwo nie zapomina, w szczególności kiedy pierworodny zbuntował się i dał nogi. Okularnik zdawał sobie sprawę z tego, że nie zrobią mu krzywdy, co najwyżej mogą spróbować zamknąć albo przekonać do siebie. Ci, którzy władali magią byli naprawdę cenni a on w teorii powinien przejąć sprawowanie nad rodziną po ojcu…
- Ani razu nie stwierdziłem, że jesteś niedobrym człowiekiem. – wyrwał się z własnych myśli zdając sobie sprawę, że mało kulturalnie pominął większą część wypowiedzi pacjenta. No cóż, też był człowiekiem i mógł się rozkojarzyć. - Czasami można rozbić kilka talerzy, jeżeli to przyniesie ulgę.
Nie podobało mu się gdzie ta rozmowa zmierzała. Wspomnienie o lekach go zaniepokoiło. Dół, leki, alkohol i niebezpieczne towarzystwo – to nigdy nie prowadziło do niczego dobrego. A ten przypadek, ten człowiek nie był typowo książkowym.
- Dobrze, w takim razie zawrzyjmy umowę. Pójdziemy na drinka, ale pod warunkiem, że będzie stop z marudzeniem i narzekaniem. Jak już sam powiedziałeś, nie ma co rozpatrywać przeszłości, bo się jej zmienić nie da. –nie jest to do końca prawdą, bo z odpowiednim artefaktem… - Od razu uprzedzam, że to wyjście poza godzinami pracy, więc nie będzie żadnych analiz. No i mam nadzieję, że jesteś na tyle uprzejmym typem spod ciemnej gwiazdy, że nie doniesiesz na mnie do odpowiednich organów i nie zabiorą mi przez to licencję. – na ostatnie słowa uśmiechnął się szeroko, bo chciał dać znać, że to było stwierdzenie humorystyczne a nie obrażające. W głowie jednak zabłysła lampka, że może robić źle. Dopóki jednak nie spróbuje to się nie dowie. Możliwe, że właśnie teraz to on podejmował tą decyzję, która w przyszłości zawiedzie go w bardzo złym kierunku.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ChrisDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 23/07/2017
Liczba postów : 42
Cytat : Don't get angry, don't discourage, take a shot of liquid courage. Call a doctor, say a prayer, choose a god you think is fair.

PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   Sob Kwi 28, 2018 10:00 pm

On zaś bardzo by chciał usłyszeć to westchnienie, bo znaczyłoby to, że pan psycholog jednak wykazuje jakieś ludzkie reakcje i nie trzyma gardy non stop, ale widać to było zbyt duże życzenie. Najwidoczniej nie do spełnienia w tym gabinecie, może poza nim mu się bardziej poszczęści.
- Wiem, bo zdaje się, że nie możesz tego powiedzieć nawet gdybyś tak myślał. Nie tak to działa? Nie wypowiadasz głośno osądów i takich tam?
Może i zabrzmiał trochę nieuprzejmie, ale dziś nie do końca był w stanie gryźć się w język. Gdyby teraz ktoś do niego zadzwonił ze sprawą, nawet gdyby to był sam Constantino, to istniała duża szansa, że byłby bardzo nieprzyjemny w obejściu.
- Nie, rozbijanie talerzy mi nie pomaga, wolę zwyczajnie iść spać - odpowiedział i zaczął podnosić się z kanapy mimo, że minęło dopiero pół godziny.- Dobrze, obiecuję solennie, że to był pierwszy i ostatni raz, kiedy narzekałem. Więcej tego ode mnie nie usłyszysz.
Następnym razem najlepiej zrobi, jak odwoła wizytę, gdyby to się powtórzyło w przyszłości. Sam do końca nie wiedział, czemu tu dziś przyszedł zamiast, jak zwykle, poleżeć trochę w domu. Na zdrowie pewnie by mu to wyszło i panu psychologowi też. Teraz to był na siebie zły za tę chwilę słabości, ale na szczęście Evans sprowadził go znów do rzeczywistości, gdzie najlepszym sposobem na wszystko był uśmiech numer siedem a zmartwienia należało wpychać w najczarniejsze czeluści duszy czy cokolwiek tam miał w środku zamiast niej. Tak, powinien mu za to podziękować, na coś się jednak te lata studiów przydały.
- Obiecuję też, że nigdzie nie doniosę, pod warunkiem, że ty nikomu o mnie nie wspomnisz w żadnej anegdotce ani niczym podobnym. Nawet gdybym miał figurować jako Pan X. Umowa? - Posłał mu rzeczony uśmiech numer siedem i wyprostował się niemal bez problemu, ale cień, który przebiegł po jego twarzy zupełnie mimowolnie zdradzał, że nie było to takie nonszalanckie za jakie chciał, by uchodziło. Wyciągnął też do niego rękę, żeby przypieczętować układ. Zakładał, że ten i tak nikomu o tym nie powie, ale wolałby uniknąć tego procenta szans, że ktoś się dowie, że odwiedza psychologa. Dla bezpieczeństwa swojego i Josha.
- Zero zmor z przeszłości czy przyszłości, tylko miły wieczór przy piwie, brzmi w porządku?
Ha, trochę mu to zajęło, ale w końcu mu się udało. Oczywiście, to jeszcze nic nie znaczyło, ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? Sukces to sukces, nawet jeśli mały.

_________________
Then it comes to be that the soothing light at the end of your tunnel
Is just a freight train coming your way.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
RatatoskBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/11/2017
Liczba postów : 108
Cytat : Where are my demons?

PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   Czw Maj 03, 2018 5:20 pm

- Tak, mniej więcej tak to działa. Możesz mi jednak wierzyć lub nie, ale naprawdę nie uważam ciebie za złą osobę. –trochę pogubioną, może skrzywdzoną, ale nie złą. Josh zdawał sobie sprawę, że w każdym człowieku było ziarenko dobra jak i zła. To jaki człowiek się stanie zależało od tego, które ziarenko będziemy pielęgnować. Wierzył także w to, że chociaż czasami to złe ziarenko może się rozrosnąć bardziej to ciągłe skracanie go i pielęgnowanie tego dobrego mogło wszystko odmienić. Takie bardzo mocno jezusowe podejście.
- Nie chodziło mi o to, że masz w ogóle nie narzekać. Te wizyty czasami właśnie od tego są, abyś mógł sobie ponarzekać, chociaż przyznam ci, że zazwyczaj przy tego typu spotkaniach to właśnie mi się najwięcej obrywa. – zrobił odrobinę smutną minę, bo to była prawda. Ludzie smutni albo źli lubili zwalać na innych winę, więc już nie jeden raz oberwał za to jakim jest beznadziejnym psychologiem, że do niczego się nie nadaje, nie daje dobrych rad i w ogóle nie zna się na tym co robi. - Jeżeli jednak wychodzimy towarzysko to.. przykro mi to mówić, ale nie chcę słuchać narzekania.
Uśmiechnął się i podniósł odwracając w stronę biurka, przechodząc parę kroków i wyjmując spod niego męską skórzaną torbę na długim pasku. Trochę w niej grzebał, coś cicho mamrotał pod nosem a wprawne ucho mogło usłyszeć, że po prostu sprawdzał czy miał wszystko co mogło się przydać poza gabinetem (czyt. portfel, telefon, kartę miejską, klucze itd.). Pierwsza odsłona prawdziwego charakteru tego mężczyzny albo był bardzo pedantyczny albo zapominalski. W końcu odwrócił się i zarzucił na siebie krótki (sięgający tuż przed biodra) granatowy płaszcz a na ramię torbę. Patrząc teraz na swojego pacjenta prawie go nie poznawał, uśmiech numer siedem dużo zmieniał. Podszedł do niego i uścisnął mu dłoń.
- Niech i tak będzie, umowa stoi. – nie chciał się powtarzać, że właściwie etyka pracy zabraniała mu opowiadania o takich rzeczach. Chociaż każdemu anegdotki się zdarzają. - Miły wieczór przy piwie. Masz pomysł gdzie pójść?
Nie był przekonany, że dobrze robił, nie wiedział też czy obiera złą ścieżkę. Uczono go, że każdy człowiek jest inny i czasami zdarzają się tacy, dla których po prostu jeszcze nie opracowano odpowiedniej metody badań jak i leczenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ChrisDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 23/07/2017
Liczba postów : 42
Cytat : Don't get angry, don't discourage, take a shot of liquid courage. Call a doctor, say a prayer, choose a god you think is fair.

PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   Nie Maj 06, 2018 4:50 pm

Uśmiechnął się enigmatycznie a ciemne okulary tylko spotęgowały to wrażenie. Uśmiech ten zdawał się przekazywać wprost tylko jedno słowo - jeszcze. Gdyby wiedział o tak miłosiernym podejściu Josha do ludzi i kwestii dobra i zła, uśmiechnąłby się ale z kolei pobłażliwie. Uznawał to, że ludzie byli różni i nawet czasem starał się to szanować, ale środowisko w którym pracował z miesiąca na miesiąc i z roku na rok upewniało go w przekonaniu, że człowiek w pewnych okolicznościach jest w stanie zrobić wszystko. I to wszystko, co najgorsze. Wystarczy albo odpowiednia motywacja albo odpowiednia cena. Niestety nie miał tyle wiary w ludzi.
- Tak, domyślam się. To ciekawe, że ludzie nie potrafią albo nie chcą brać na siebie swoich czynów lub braku czynów. Ale domyślam się również, że tak jest znacznie łatwiej, nie tak?
Może i zabrzmiał jak “typowy, mądrzący się pacjent”, ale już na wstępie zaznaczył, że nie potrzebuje terapii, tylko rozmowy. I może faktycznie nie miał problemu z przyjmowaniem odpowiedzialności. Miał trochę innych problemów, ale kto ich nie miał? Musiałby nie żyć, by żadnych nie mieć.
- Nie ma powodów do skruchy, na pewno nasłuchasz się tego w pracy na co dzień, więc nie zamierzam ci dostarczać nowych porcji. Kto by chciał być w pracy po godzinach, błagam. Do tego akurat potrafił się odnieść, bo o ile sam nie miał zbyt wielkiego wyboru co do godzin pracy, to przynajmniej chciałby mieć jakieś ustawowe wolne od czasu do czasu. Mógł ryzykować i po prostu nie odpowiadać na telefony, ale musiałby przekalkulować potencjalne skutki i czy w rezultacie to się opłacało.
- Oczywiście, znam trochę scenę barowo-klubową tego miasta. Jaki byłby ze mnie biznesmen, gdybym nie miał o tym pojęcia? Muszę wiedzieć, co robi konkurencja i do tej konkurencji się udamy. Wiem, gdzie o tej porze nie będzie jeszcze tłumów - odpowiedział i otworzył drzwi puszczając go przodem, chociaż i jak Josh musiał zamknąć za sobą gabinet. Należności regulował za miesiąc z góry, więc gdy przechodzili koło Gabi (której imię też już zdążył poznać), przeprosił ją tylko za swój dzisiejszy wcześniejszy brak kultury wyjaśniając, że miał po prostu ciężki dzień i wyraził nadzieję, że mu wybaczy.
Opuścili kamienicę w której urzędował Josh i skierowali się na zachód, gdzie dwie przecznice dalej stał czarny Merc CLS. David otworzył tylne drzwi i zaprosił Josha do środka, samemu wsiadając ostrożnie z drugiej strony. Zazwyczaj oczywiście wolał prowadzić samemu, ale z oczywistych powodów dziś sobie opuścił i polecił kierowcy udać się na Dwudziestą Ósmą, gdzie znajdował się The NoMad do którego zmierzali.
Godziny szczytu niestety zaczynały się koło czwartej, więc nie ominęło ich momentami stanie w korkach, ale Dave z powodzeniem (i pewnym wewnętrznym wysiłkiem włożonym w wyglądanie jak gdyby nigdy nic) zajmował swojego kompana od kieliszka rozmową.
Gdy w końcu wysiedli pod hotelem o tej samej nazwie, powitała ich odrestaurowana kamienica w stylu Beaux-Arts z łukowatym wejściem ozdobionym rzeźbami, które podtrzymywała para kolumn. Zostali powitani i wpuszczeni do środka przez odźwiernych i widać było, że Dave nie był tu pierwszy raz, bo bez wahania poprowadził ich do baru w którym rzeczywiście nie było zbytniego tłoku.
Od wejścia bar emanował przyjemną atmosferą, pewnie za sprawą obecnego wszędzie drewna, skórzanych obić i ciepłego światła. Był również bardzo przestronny, nie dość, że miejsca na dole z widokiem na zastawiony kieliszkami i butelkami bar było sporo, to jeszcze drugie tyle znajdowało się na antresoli.
-Może być? Stwierdziłem, że skoro lubisz Seven to tu też powinno ci się spodobać. Wybieraj, miejsca mamy jeszcze sporo - dodał z uśmiechem numer sześć, bo siedem już się wyczerpał w międzyczasie. Może dobry alkohol pomoże go naładować.

_________________
Then it comes to be that the soothing light at the end of your tunnel
Is just a freight train coming your way.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
RatatoskBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/11/2017
Liczba postów : 108
Cytat : Where are my demons?

PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   Nie Maj 06, 2018 7:04 pm

Mimowolnie pozwolił siebie przepuścić w drzwiach, nawet nie zastanawiał się nad tym, że logiczniej byłoby gdyby wyszedł ostatni aby móc je na spokojnie zamknąć. To było coś silniejszego od niego, podświadomy czyn, który został przez niego w ogóle nie zauważony. Szybko przekręcił dwa razy dolny zamek (z racji tego, że cały lokal zamykała jeszcze Gabi nigdy nie zamykał górnego) i machnięciem dłonią pożegnał się z sekretarką, która ciepło uśmiechnęła się do obu. Oczywiście, była troszkę zdziwiona tym, że pan Evans wychodzi wraz z pacjentem, ale wyznawała zasadę, że to nie jej sprawa. Rozumiała, że przyjmujący tutaj ludzie pomagali innym, ale gdzieś z tyłu głowy miała niepokojącą myśl: kto tutaj może przychodzić? Dużo można było czytać w gazetach a jeszcze więcej nasłuchać się w telewizji, ilu teraz wariatów chodzi po tym świecie. Chociaż ostatnio słyszała, że ich liczba wcale się nie zwiększyła, kwestią było to, że świat stał się jedną globalną wioską gdzie można każdemu zajrzeć przez okno. Kobieta wzdrygnęła się na tą myśl kiedy panów już nie było w kamienicy.
- Niedoinformowany? – uśmiechnął się kiedy wyszli na zewnątrz i szybko zapiął płaszcz czując jak zimny wiatr próbuje rozwinąć jego poły i dotrzeć tam gdzie tego Josh by nie chciał.
Nie miał pojęcia gdzie się mieli kierować, jakoś postanowił zaufać swojemu pacjentowi. Nie. Moment. Stop. Nie pacjentowi a Davidowi. Teraz musieli być na stopie towarzyskiej a nie służbowej. Taka była umowa. Dlatego w miarę ufnie podążał za nim, oczywiście notując detale otoczenia aby wiedzieć jak wrócić. Tylko, że szybko miało się okazać, że nie wybierali się nigdzie na piechotę a tym bardziej komunikacją miejską. Przez delikatnie przeciągającą się chwilę przyglądał się dość nieufnie drogiemu aucie. Tym bardziej poczuł się nieswojo kiedy zauważył kierowcę. Niedobrze, to przywiało pewne niemiłe wspomnienia z dzieciństwa.
- Cofam to o niedoinformowaniu, musisz być piekielnie dobry w tym co robisz.
Choć większość drogi czuł się nie na miejscu to David całkiem nieźle rozpraszał go rozmową, na tyle, że jedynie ciut za mocno wbijające się w materiał torby palce mogły zdradzać, że czuł się dziwnie. W końcu przeciętnego psychologa nie było stać na takie luksusy, ba on sam nawet nie posiadał auta.
- Czy to już Chelsea? – spojrzał na hotel, którego wejście było zdecydowanie imponujące. Nie był jednak tutaj aby podziwiać architekturę, więc szybko przeszedł do baru, do którego prowadził go David. Wchodząc do niego poczuł tą całkiem przyjemną atmosferę, tą samą co w Seven tyle tylko, że brakowało mu tutaj Thomasa, to zazwyczaj z nim wychodził na kieliszek czegoś mocniejszego.
- Może tam? – delikatnie brodą wskazał jedną z buf pod ścianą, pozwalały one na odrobinę prywatności. Po delikatnym skinieniu głową przez Linewood’a kelner poprowadził ich do niego i zdjął tabliczkę, która oznaczała, że była tutaj zrobiona rezerwacja.
- Proszę się nie martwić. Rezerwacja jest na o wiele późniejszą godzinę. Pozostawiam do państwa dyspozycji nasze karty z trunkami. Czy zechcieliby państwo zamówić także coś do jedzenia?
- Ja podziękuję i dla mnie może być gin z tonikiem. – uprzejmie się uśmiechnął a kiedy swoje zamówienie złożył Josha towarzysz kelner ulotnił się. - Lubię taki stary styl. Zawsze wyobrażam sobie jak ludzie z epoki w jakiej jest to pomieszczenie mogli się bawić w takich miejscach. Z drugiej strony, podoba mi się także surowy styl skandynawski, drewno, beton i metal. Proste kolory, proste faktury. Połączenie tego sprawia, że moje mieszkanie mogłoby być jednym wielkim stylem eklektycznym, gdyby nie to, że to całkiem sporo by mnie kosztowało. – zaśmiał się, próbował mówić o czymkolwiek, bo czuł się trochę niezręcznie. Z Thomasem znał się od dawna, więc rozmowa przy kieliszku szła płynnie a tutaj nie dość, że był z kimś obcym to jeszcze swoim.. pacjentem. Davidem!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ChrisDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 23/07/2017
Liczba postów : 42
Cytat : Don't get angry, don't discourage, take a shot of liquid courage. Call a doctor, say a prayer, choose a god you think is fair.

PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   Nie Maj 27, 2018 1:30 pm

Widział tę chwilę zawahania swojego kompana przed wsiąściem do samochod, bo owszem, mogło to wyglądać nieco podejrzanie kiedy właściwie obcy facet kazał, nie, to za duże słowo - zapraszał cię do samochodu o takim wyglądzie. Ale czy nie powiedział mu o wszystkim? Albo przynajmniej o większości? Pewnie bardziej normalnie wyglądałoby, gdyby to on siadł za kierownicą, ale w tych okolicznościach nie byłoby to wskazane. Nie winił go za nerwowość, może w dodatku jakąś podświadomą, nawet jeśli nie chciał jej okazać wprost. Sam kiedyś też bywał nerwowy w takich sytuacjach z tą różnicą, że jego nie zapraszano, jemu kazano wsiadać.
- Tak, chcę tak myśleć - odparł jeszcze na słowa o tym, że musi być dobry w tym, co robił. Prawdopodobnie był, jeszcze żaden bar czy klub mu nie upadł a to nie było łatwe w tym mieście. Co ważniejsze, połowa z nich nadal przyciągała do siebie grube ryby, dzięki czemu biznes się kręcił.
- Prawie, nadal Korea Town, ale kto by się przejmował kilkoma ulicami w tę lub wewte. - sprostował, chyba nawet całkiem niepotrzebnie bo faktycznie, kogo obchodziły granice administracyjne? Poza nim samym, bo musiał wiedzieć który teren był czyj i poza zapewne jakimiś służbami mundurowymi tudzież inwestorami pragnącymi zgarnąć co lepsze działki w prestiżowych dzielnicach. Jedna ulica i w adresie zamiast Upper Manhattan masz Harlem.
Bezgłośnie podziękował kelnerowi zdawkowym uśmiechem i skinieniem głową, po czym ruszył za Joshem w kierunku jednej z lóż, absolutnie też nie mając zamiaru przejmować się jakąkolwiek rezerwacją. Poza tym, wiele rzeczy da się załatwić, kiedy ma się odpowiednie środki przekazu. Tak czy inaczej, specjalnie celował w te części miasta, w których ruch o tej porze jeszcze nie jest tak natężony, oczywiście relatywnie, bo Nowy Jork zawsze był w ruchu. Czasami, gdy wracał z jakiejś podróży z innej części kraju, przez pierwsze parę dni zastanawiał się, jak on tutaj w ogóle może funkcjonować; wieczny ruch, wieczny hałas, wiecznie coś do sprawdzenia czy zrobienia. Wydawało mu się, że może poza Waszyngtonem, ludzie żyją jakoś spokojniej.
Wślizgnął się za stolik trochę sztywno, podpierając się ręką a gdy usiadł, zdawać by się mogło, że powietrze wypuścił dopiero po chwili.
- Również dziękuję, dla mnie Imperial Stout. Karty mogą jeszcze zostać. - znał tutejszą kartę alkoholi dość dobrze a przynajmniej w tym zakresie, który go interesował, toteż podał swoje zamówienie nawet nie kłopocząc się spoglądaniem do środka. Poza nieistotnymi, wymyślnymi kolorowymi drinkami których raczej nie pijał, mieli całkiem przyzwoity wybór niezłych piw z dobrych browarów i kilka wartych uwagi win, poza tym oczywiście klasyki, których nie mogło zabraknąć w żadnym barze. Jak właśnie gin z tonikiem.
- Jak ludzie z epoki mogli bawić się w takich miejscach? Zakładałbym, że dość powściągliwie jak na nasze standardy, ale ludzie, którzy wydawali przyjęcia w takim otoczeniu wtedy byli powściągliwi, więc raczej wszystko gra. Poszedłbyś na pierwszy lepszy bal charytatywny i przekonałbyś się, że jest dokładnie tak samo. Jedyne, co się zmieniło, to czasy i stroje - a przynajmniej on tak uważał. Wyższe sfery udawały kurtuazję racząc się sztucznymi uśmiechami a każdy tylko myślał, jak komuś wbić nóż w plecy, najlepiej niepostrzeżenie. Bawić się potrafili za to “klasy niższe”, kiedyś robotnicy i służący a dziś po prostu zwykli ludzie, którzy nie musieli przejmować się etykietą i wolny czas spędzali tak, jak chcieli.
- Eklektyzm… A widzisz, zdziwiłbyś się. To wcale nie musi kosztować majątku, wymaga jednak sporo czasu spędzonego na szukaniu i sporo zmysłu wnętrzarskiego, którego ja - żałuję - ale nie posiadam. Mój znajomy zajmuje się takimi rzeczami, nie wiem jak on to robi, ale jakoś mu wychodzi. Musiałbyś pewnie poodwiedzać sporo sklepów ze starociami, najlepiej naturalnie poza tym miastem. Słyszałem, że wyprzedaże garażowe to też kopalnia skarbów a resztę tych surowych rzeczy zamówić przez internet. Tak słyszałem.
Może i to było trochę niegrzeczne, siedzieć z kimś w pomieszczeniu w ciemnych okularach, ale przynajmniej mógł bezceremonialnie się na niego patrzeć, nawet jeśli wydawało się, że patrzył gdzieś w bok. Kiedy życie daje ci cytryny, zrób z nich lemoniadę, huh? Przynajmniej jedyny plus sytuacji. Ok, jeden z dwóch, w końcu wyciągnął swojego “terapeutę” na drinka.
Nie minęło wiele, nim kelner przyniósł zamówione przez nich alkohole. David miał nadzieję, że może chociaż to pomoże Joshowi się trochę rozluźnić, bo nawet jeśli nie chciał po sobie tego pokazać, to wyglądał, jakby się czuł trochę nie na miejscu. Nie mógł go za to winić, zwykle tak bywało na pierwszych spotkaniach i chociaż to pierwszym nie było, to na pewno pierwszym na stopie nieformalnej. A przynajmniej taką miał nadzieję.
- Salute - powiedział wznosząc lekko szklankę w górę - twoje zdrowie - po czym upił łyk tak ciemnego, że prawie czarnego trunku. Dzisiejszy wieczór pewnie mu się na tym nie skończy, ale trzeba było zacząć powoli.

_________________
Then it comes to be that the soothing light at the end of your tunnel
Is just a freight train coming your way.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
RatatoskBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/11/2017
Liczba postów : 108
Cytat : Where are my demons?

PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   Czw Maj 31, 2018 5:56 pm

Tak, w teorii rzecz nie ważna, ale Joshua musiał pamiętać o tym, że kiedyś będzie musiał stąd wrócić do siebie a nie bywał w tych rejonach, więc dobrze byłoby wiedzieć co będzie musiał wystukać w wyszukiwarce aby odnaleźć się na mapie. Czy metro jest gdzieś tutaj niedaleko, czy może będzie lepiej wezwać Ubera?
- Chcesz abym ci pomógł? – spojrzał na Davida, bo koniec końców nadal pamiętał – trudno było zapomnieć jak widziało się jego sztywne ruchy – o tym, że był kontuzjowany. Nadal nie przedyskutowali tego do końca. Dlaczego postanowiono go tak pokarać, czemu przyjął to na siebie i niczego z tym nie zrobił? Co mu tak właściwie było? Bo, że miał podbite oko to Evans mógł się domyśleć po okularach, ale co z resztą ciała? Chodził tak sztywno, że okularnik podejrzewał bardzo mocne obicie żeber o ile nie złamanie któregoś.. nie, chyba jak ma się złamane to ledwo można się poruszać a Dave mimo wszystko nadal nie miał z tym AŻ takich wielkich problemów. Sztywno, bo sztywno, z zaciśniętymi szczękami, ale nadal do przodu. Z racji tego, że jego pomoc nie była potrzeba postanowił spokojnie usiąść i zamówić.
- Tak, pewnie masz rację. - ciężko było jednoznacznie stwierdzić czy chodziło o to, że imprezy w tamtych czasach były sztywne czy też o fakt, że bale charytatywne teraz takie były. - Często na takich balach bywasz? Słyszałem, że podają całkiem udziwnione przystawki. Żadnych koreczków serowych ani tym podobnych. –uśmiechnął się jakby zadawał teraz podchwytliwe pytanie. Prawda była taka, że kiedyś sam na takowych bywał i do dzisiaj pamięta obrzydliwy smak wasabi. Nikt sześcioletniego dziecka nie poinformował, że to nie jest żadna słodka przystawka tylko chrzan, wziął tego za dużo a potem dławił się tak intensywnie i głośno, że wszyscy zwrócili na niego uwagę. Oberwało mu się za to niestosowne zachowanie od ojca i to całkiem ostro.
- Ja sam też nie mam do tego czasu ani tym bardziej głowy. Wolę kiedy ktoś za mnie odwali taką robotę, ale nie powiem podziwiam ludzi, którym chce się tym zajmować. Całymi dniami odwiedzać stare sklepy, przeszukiwać aukcje, internet i dzwonić do ludzi. Ja tak bym chyba nie mógł. Z drugiej strony, podobno jak się człowiek dobrze w to wciągnie to można na tym naprawdę niezłe pieniądze zarobić.
Chociaż Josh ciągle nawijał to robił to dlatego aby nie nastała między nimi dziwna, niezręczna cisza. Nie wiedział o czym mieliby rozmawiać, więc gadał co mu ślina naniesie na język. No bo skąd indziej temat wystroju wnętrz? Aż się nawet ucieszył, że przyszedł alkohol i mogli tą rozmowę zakończyć.
Wzniósł kieliszek delikatnie w górę a potem upił alkohol. Lubił ten delikatnie cierpki smak z ziołową nutką. Nie było to jednak dla każdego. Rozejrzał się jeszcze raz po barze a jego palec wskazujący kilka razy powoli zapukał o szkło. Odruch, nad którym nie zawsze panował a wskazywał na to, że nie wiedział co z sobą począć. Kiedy jednak zdał sobie z niego sprawę to zatrzymał palec przypatrując się mu przez krótką chwilę. Widać było, że bił się z jakimiś myślami, zastanawiał się o czym mieli pogadać. Normalnie, kiedy spotykał się z Thomasem, ciągle na coś narzekał, tak widział rozmowy z znajomymi. Jak miał jednak zapytać Davida o pracę, szefa czy cokolwiek innego na co mógłby chcieć ponarzekać aby ten nie poczuł, że jest to podejście nie Josha a psychologa, który chce się więcej dowiedzieć o swoim pacjencie?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ChrisDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 23/07/2017
Liczba postów : 42
Cytat : Don't get angry, don't discourage, take a shot of liquid courage. Call a doctor, say a prayer, choose a god you think is fair.

PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   Nie Cze 03, 2018 6:36 pm

- Dziękuję, dziękuję, radzę sobie - odpowiedział bez cienia rozgniewania, że oto ktoś bezczelnie zwraca uwagę na jego słabość i śmie insynuować, jakoby sam nie potrafił sobie radzić. Właściwie to było całkiem miłe ze strony tamtego, nawet jeśli to był tylko grzecznościowy odruch. Ha, trzeba było czegoś więcej, żeby wyłączyć go z życia społecznego! A poza tym niespecjalnie wiedział jak tamten miałby mu pomóc, ale o to mniejsza. Liczą się chęci, prawda?
- Ah, nie, na szczęście nie. To straszne marnowanie czasu a do tego jest okropnie nużące. Człowiek musi się bardzo postarać, żeby nie wyglądać na znudzonego i postarać drugie tyle, by udawać zainteresowanie. O tym ostatnim to pewnie co nieco wiesz. I tak, to prawda. Czasem się zastanawiasz czy to, co niosą jest do jedzenia, czy to może jakieś małe dzieło sztuki, czy czyjś pupilek nieznanej proweniencji. W takich imprezach uczestniczy wielu ekscentryków. Odkąd zobaczyłem kogoś niosącego dziobaka stwierdziłem, że nic tam po mnie - dosłownie powiedział “I’m out” i uniósł ręce jakby się wypisywał z przedsięwzięcia. Nie, żadne bale to nie była jego broszka. Wszędzie sztywno, trzeba było uważać na etykietę i gdzieś w międzyczasie załatwiać interesy uważając na potencjalnych wrogów i podejrzanych ludzi. I po co to? Gra nie warta świeczki jak dla niego, no ale co on mógł tam wiedzieć. Wolał działać samemu i całkiem dobrze odnajdywał się w śledzeniu i szukaniu rzeczy - w jego wypadku artefaktów. I, jako że nieźle mu to szło, pozwalano mu zajmować się tą mniej (zazwyczaj) brutalną częścią interesów Rodziny. Plus miał te “swoje” kluby i jakoś to tam leciało z dnia na dzień, miesiąca na miesiąc i roku na rok.
- Na wszystkim da się nieźle zarobić, zależy to tylko od tego, jakich znasz ludzi. Niestety taki już jest biznes. Mnie akurat szukanie rzeczy relaksuje, ale też nie umiałbym złożyć dwóch przedmiotów ze sobą, żeby nie wyglądały jak zupełnie przypadkowe - wzruszył lekko ramionami, jako że zupełnie nie miał talentu dekoratorskiego. Mieszkanie kupił praktycznie urządzone i poza jakimiś personalnymi pierdółkami nie zmienił tam prawie nic.
- Niespecjalnie chcesz tu być prawda? Zgodziłeś się na zaproszenie z lekarskiej przyzwoitości, ale wolałbyś raczej zostać w biurze? Nie winię cię, oczywiście ani nie mam ci tego za złe. Ja lubię poznawać ludzi, może to jest wpisane w mój zawód, ale, jako że poznałem już ich całkiem spory przekrój, potrafię stwierdzić, kiedy ktoś czuje się nie na miejscu. A może coś cię gryzie?
Odstawiając szklankę popatrzył na niego zza okularów z lekkim półuśmieszkiem wyrażającym uprzejme zrozumienie. Nie wszyscy ludzie czuli się swobodnie na pierwszych spotkaniach, chociaż to pierwszym tak naprawdę nie było. No, może w jakimś sensie. Jednak trochę dziw, że psycholog nie wiedział, co miał ze sobą zrobić. Powinien znać te wszystkie te sztuczki, przecież czegoś na uniwersytetach w końcu uczyli, nie tak?
- Naturalnie nie będę ci miał za złe, gdybyś chciał skończyć drinka i wyjść, nie będę cię tu przecież trzymać siłą. Możemy też sobie trochę pomilczeć, nie mam z tym problemu, chociaż nie ukrywam, że jednak chciałbym cię trochę poznać. Może dla odmiany teraz ja posłucham a ty pomówisz? Koniec końców to ja głównie na naszych spotkaniach mówię. Może być co ci ślina na język przyniesie.

_________________
Then it comes to be that the soothing light at the end of your tunnel
Is just a freight train coming your way.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
RatatoskBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/11/2017
Liczba postów : 108
Cytat : Where are my demons?

PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   Pią Cze 15, 2018 3:04 pm

- Dziobaka? – brwi blondyna zjechały się ku sobie, bo ciężko było mu sobie wyobrazić po co był tam dziobak, jaką spełniał rolę i.. jak wyglądał? - Jako zwierzątko czy jako danie?
Ta informacja, choć banalna dała też Evansowi troszkę do myślenia. Mężczyzna siedzący tuż obok niego nie był byle kim. Przedstawiał się normalnie, jako biznesmen i właściciel lokalu, ale musiało to być coś więcej. Może pod słowem ‘biznesmen’ krył się jakiś potentat? Albo pod ‘właściciel baru’ kryła się ich cała sieć? Tak czy siak, był kimś z kim musiał się Nowy Jork liczyć, bo tylko tacy są zapraszani na bale charytatywne, tacy i jeszcze ci głupi acz bogaci. David nie mógł jednak należeć do tej drugiej kategorii, nie obsypywał siebie złotem i diamentami ani nie miał małego chihuahuy pod pachą. Poza tym, zbyt dużo i zbyt dobrze analizował jak na bogatego półgłówka.
Patrząc na ten uśmieszek i wzrok zza okularów wcale nie czuł ulgi czy podniesienia na duchu. Miał trochę wrażenie jakby mężczyzna chciał z niego się pośmiać. Trafił w otoczenie, które było bardzo na plus dla Davida, nie wiedział o czym rozmawiać aby tamten nie poczuł, że wyciąga z niego informacje potrzebne na rzecz sesji. Linewood mógł teraz nad nim górować a stracenie w oczach pacjenta równało się z końcem terapii a tego Evans nie chciał, bo wiedział, że ona jeszcze tak naprawdę dobrze się nie rozpoczęła.
- ‘Lekarska przyzwoitość’ nakazałaby mi w ogóle tutaj się nie pojawiać. I tak dla ogólnej wiadomość, to się stało pierwszy raz i nie mam zamiaru.. – urwał, chwilę się zamyślił a potem zaśmiał. Na pewno nie takiej reakcji jego pacjent oczekiwał. - Teraz zabrzmiałem jakbym co najmniej zrobił skok w bok i musiał ci się tłumaczyć. Prawda jednak jest taka, że z punktu mojego zawodu to jest niestosowne. Poza tym, cały czas się zastanawiam jak z tobą rozmawiać abyś nie czuł się jak na wizycie. – zrobił trochę przepraszającą minę - chociaż było w tym więcej winy pacjenta a nie jego samego, bo przecież tamten chciał na wizytach rozmawiać o rzeczach błahych i normalnych - a potem upił drinka. Delikatnie się uspokoił. Miał wrażenie, że to było niestosowne, że to może tylko sprawdzenie jego i tego jak leczy? Taka kontrola? Ale z drugiej strony, gdyby David był tutaj wysłany do sprawdzenia go to nie wytrzymałby tak długo na wizytach. A mogło być tak, że pacjent po prostu chciał czegoś mniej sztywnego. Czy miejsce spotkań musiało być w ogóle takie ważne?
- Nie, milczenie nie miałoby przecież sensu. Skoro chciałbyś mnie poznać to co byś chciał wiedzieć? Tytuły, osiągnięcia, uczelnię jak i pracę już znasz. Nie wiem co więcej miałbym powiedzieć. Może chcesz po prostu od czegoś zacząć? O coś się zapytać? – doktor trochę opuścił gardę, delikatnie wyluzował i otworzył.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ChrisDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 23/07/2017
Liczba postów : 42
Cytat : Don't get angry, don't discourage, take a shot of liquid courage. Call a doctor, say a prayer, choose a god you think is fair.

PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   Sob Cze 23, 2018 3:11 pm

- Zwierzątko, naturalnie. Nie wiem, czy dziobaki w ogóle są jadalne i wolałbym nigdy się o tym nie przekonać. - Chociaż naturalnym posiadanie takiego zwierzaka nie było. Czy to-to tak w ogóle nie było pod ochroną?
Pochylił się do przodu i oparł przedramionami o wypolerowany blat stołu, ale po chwili uniósł jedną rękę i opuszkami palców złapał od góry szklankę. Uśmiechnął się półgębkiem, gdy padło niedokończone zdanie o tym, że zdarzyło się to pierwszy raz i nie miał zamiaru… tego powtarzać, prawdopodobnie tak brzmiałoby zakończenie, ale ani Josh ani Dave za niego tego nie wypowiedział. Obracał powoli szklanką obserwując albo swoją dłoń albo środek stołu, ciężko było stwierdzić. Nie, oczywiście że nie będzie sobie dopowiadał czegoś, co nie padło. Ile razy już tak zrobił i okazywało się, że jego zdolności jasnowidzenia są co najmniej mierne. Myślał, co myślał, nie powtórzy, to nie powtórzy, ale teraz jakoś mimo wszystko siedział ze swoim "pacjentem" w tym barze.
- Odpowiedź na pytanie jest bardzo prosta: - przestał kręcić szkłem i podniósł na niego wzrok - przestań tyle o tym myśleć. Po pierwsze, dlaczego w ogóle zakładasz, że mógłbym się poczuć jak na sesji? Czy wyglądam, jakbym bał się cokolwiek powiedzieć w obawie, że zaczniesz mnie za chwilę analizować? Zresztą, czy w ogóle bym wiedział czy to robisz bądź nie? Oczywiście, że nie, twoje myśli leżą poza moją kontrolą, więc po co w ogóle mam się nad tym zastanawiać? Nie przejmuję się rzeczami, na które nie mam wpływu, mam wystarczająco wiele stresu i bez tego. I przyznaj się, czy tak naprawdę, ale tak naprawdę kiedykolwiek byłeś w stu procentach wolny od nawyku korzystania ze swojej wiedzy? Nie złapałeś się nigdy na tym, że bezwiednie analizujesz to, co mówią do ciebie inni? Z ręką na sercu? Bo ja nie miałbym o to pretensji, nie jestem psychologiem, ale uważam, że na swój sposób każdy człowiek składa do kupy własny obraz drugiego człowieka z którym się spotyka, na tym to chyba polega, prawda? Na poznaniu jego gestów, tonu głosu w różnych sytuacjach, sposobu wypowiadania słów. Ludzie z empatią robią to cały czas. Oczywiście - machnął lekceważąco dłonią - mówię to z punktu widzenia zupełnego laika, którego układ empatii trochę szwankuje, więc wybacz, jeśli to brzmi bez sensu.
Przerwał na chwilę, żeby się napić. Ludzie naprawdę nie mieli większych problemów, niż takie rozterki? Naprawdę? Czy zapraszał by go do baru gdyby się bał odezwać w obawie, że “wszystko co powie może być użyte przeciwko niemu”? Wątpliwe.
- Poza tym, jesteś w pracy? Czujesz się w pracy? Bo jeśli nie, to ja nie widzę problemu i ty też nie powinieneś. Powiem to jednak głośno: nie poczuję się jak na wizycie. U ciebie nie mogę się napić - dodał i uśmiechnął się, jakby to była jedyna różnica, ale miał nadzieję, że Josh nie odbierze tego śmiertelnie poważnie. Naprawdę, przydałoby mu się trochę spasować. To nie było ani przesłuchanie ani rozmowa od której zależało życie albo śmierć.
- Tak, chciałbym zacząć od tego, żebyś przestał się tak przejmować. Czy ja wyglądam, jakbym się przejmował? Praca to praca, życie to życie, póki potrafimy to rozgraniczyć, to wszystko gra, prawda? Twoi znajomi czują jakąś presję jak się z tobą spotykają, bo jesteś psychologiem? Bo jedyny nacisk jaki czuję siedzi teraz w moich skroniach.

_________________
Then it comes to be that the soothing light at the end of your tunnel
Is just a freight train coming your way.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
RatatoskBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/11/2017
Liczba postów : 108
Cytat : Where are my demons?

PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   Nie Cze 24, 2018 10:42 am

- Ja nawet nie wiem czy w ogóle posiadanie dziobaka jako zwierzątko jest legalne. – kiedy ludzie mają za dużo kasy i dodatkowo nadmiar czasu wolnego to zaczyna im odbijać. Robią rzeczy, o których inni nawet by nie pomyśleli. Pół biedy kiedy mogą w ten sposób skrzywdzić samych siebie, ale kiedy niewinne, nic nie rozumiejące zwierzęta w to wplątują? - Pewnie ten dziobak był wzięty tylko na jedno przyjęcie aby zaszpanować a potem biedak siedział zamknięty w klatce.
Przestań myśleć i analizować. To było w ogóle możliwe? Josh na drugim roku studiów jako przedmiot sportowy – który musiał odbębnić – wybrał sobie jogę. Nigdy nie potrafił pojąć jak ludzie mogą siedzieć i medytować. No bo w trakcie medytowania masz o niczym nie myśleć, ale jak myśleć o niemyśleniu? Powinien wyobrazić sobie pustkę? No ale czy wyobrażanie sobie pustki nie jest myśleniem? Choć miało być to banalnie proste dla niego było to tematem do roztrząsania co zajęcia.
Evans ponownie zapukał kilka razy palcem wskazującym w szkło wpatrując się w przeźroczysty trunek.
- Teraz to ja czuję się jak na terapii. – odkleił ręce od alkoholu i podniósł wzrok na Daivda. - To nie chodzi o fakt tego czy będę to robił czy nie. Sam zauważyłeś, że często w takich sprawach nie da się odgraniczyć jednego od drugiego. Ludzką naturą jest analizowanie ludzi, ja po prostu znam w tej kwestii trochę więcej… sztuczek. Sęk w tym jak ty to odbierzesz. Nie spotykam się z pacjentami prywatnie a moi znajomi nigdy nie byli na terapii a już na pewno nie u mnie. Dla nich wizyta u psychologa jest równoznaczna z poruszaniem poważnych tematów, które potrafią człowieka przerosnąć. Tak, tak też bywa i nie mogę temu zaprzeczyć. Jak jednak sam zauważyłeś, nie każde odwiedziny takie są. Ludzie, którzy nigdy nie byli na rozmowie u profesjonalistów wiedzę z tego zakresu mają z filmów i nie wiedzą na ile to się może różnić, że normalne rozmowy o pogodzie, ciężkiej pracy czy o filmie też mogą być terapeutyczne i odbywać się w gabinecie. I zapamiętam sobie, nigdy alkoholu na sesjach. – z uśmiechem podniósł szkło w górę i odczekał chwilę aby partner w piciu mógł też wznieść alkohol, jakby to był ich toastem.
- Skoro więc mamy zachowywać się zupełnie normalnie i na luzie.. to co tam słychać w twojej pracy? Prowadzenie barów to musi być ciężki kawałek chleba, w szczególności w tym mieście. Czemu więc akurat to wybrałeś?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Bądź tylko mój   

Powrót do góry Go down
 
Bądź tylko mój
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Spokojnie, będzie boleć tylko kurewsko mocno. [pozyskanie nowej umiejętności: Torturowanie]
» "Nie tyl­ko nocą rodzą się demony... " ~Ikari
» Cukrzyca - najlepsze zioła.
» Podobno dinozaury to także kłamstwo!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: