CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 . : : Pretty Men : : .

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: . : : Pretty Men : : .   Wto Lip 03, 2018 1:25 am

First topic message reminder :




A może świat to wielki zamtuz, w którym tylko zwykłe dziwki nie udają, że są czymś więcej niż dziwkami i przez to pozostają najbardziej uczciwe?




Nowoczesny nieszczęśliwy kopciuszek nie gubi szklanego pantofelka na schodach przed pałacem, ale dziewictwo i resztki moralności na progu burdelu, który okazał się jedynym dostępnym zbawieniem przed nędzą i samotnością. Zimno zastąpił ciepłem gorących oddechów, alienacje - towarzystwem dziesiątek dłoni, a brak hobby - oglądaniem miasta nocą z perspektywy chodnika w jednej z najgorszych i najbardziej czerwonych dzielnic.
Nowoczesny nieszczęśliwy kopciuszek zsuwa reprezentacyjnie ubrania z drobnych ramion, marszczy obcisły materiał powolnym ruchem palców i przygryza wargę czekając na wrzucenie weń odpowiedniej ilości monet, by zacząć grać ulubioną piosenkę każdego klienta. Singiel po singlu dając mu więcej niż jego żona, pierwsza miłość i największa mokra fantazja razem wzięte. A okazjonalnie za kilka dolarów więcej może nawet udawać, że robi to wszystko z miłości.

Nowoczesny nieszczęśliwy kopciuszek pogodził się już z tym, że książęta wychodzą za księżniczki, pieniądze wolą zwycięzców, i że po alkoholu aż tak bardzo nie boli.
Ani seks bez miłości, ani życie samo w sobie.




Hic habitat felicitas.

Dla nowoczesnego nieszczęśliwego kopciuszka nie ma happy endu... prawda?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Sob Sie 11, 2018 10:49 pm

Lys parsknął i odgarnął z oczu nieco puszące się kosmyki włosów, które kręciły się teraz schnąc po kontakcie z wilgocią deszczu i zaczynały już naprawdę konkretnie wymykać się spod kontroli.
- Musiałem powiedzieć to szybko. Zanim dotrze do mnie, że to chyba zły pomysł – wytłumaczył się, lokując spojrzenie na postaci, która zbliżyła się do kanapy. Na Panu Christopherze. Zadziwiająco, pomijając kilka wilgotnych kosmyków wymykających się ze starannej fryzury i czerwieni zalegającej jeszcze na wysmaganych chłodnym wiatrem policzkach, nie było po nim praktycznie widać, że wrócił z deszczu. Że dopiero co był w slumsach. Że przemykał koło całkiem zwykłych ludzi, którym puszyły się włosy, mokły ubrania i spływał makijaż.
Był aż nierealnie perfekcyjny.
Pukanie do drzwi na szczęście urwało ten przedłużający się, niepokojąco ekscytujący kontakt wzrokowy i kiedy Pan Christopher się odwrócił Lys aż pokręcił głową, żeby nawet fizycznie otrząsnąć się i wyrwać z wyobrażeń, które wysłały jego jestestwo daleko poza ramy realizmu i posłały w miejsce tak miękkie i ciepłe, że nie dorównywały mu nawet poduszki, w których zatopił plecy. Na chwilę porzucił temat swojego imienia, nie chcąc wdawać się w pogaduszki kiedy nie byli w pokoju sami. Zamiast tego podczas gdy pracownik hotelu rozkładał naczynia z przekąskami i zajmował winem, on rozpiął suwak ramoneski i rozsunął jej poły odsłaniając cienką białą koszulę z materiału wizualnie niezmiernie podobnego do satyny. I równie cienkiego i zwiewnego. Lekkim ruchem ciała zsunął udawaną skórkę częściowo z ramion, tak, że materiał koszuli napiął się przyjemnie w miejscu, w którym trzymał go pierwszy guzik - na wysokości mostka.
Dopiero po tym przyjrzał się ciekawie przyniesionemu zestawowi i pod naporem pytania swojego gospodarza podniósł się przeciągle i uchwycił ostrożnie niemożliwie cienkie naczynie wypełnione jasnym, prześwitującym i pachnącym winogronami płynem. Nie miał się nigdy za specjalistę w kwestii win, ale skoro Christopher ufał jego osądom, to nie zamierzał go zawieść!
- Z rozkoszą – wymruczał, posyłając zwalające niemal z nóg spojrzenie i przymknął czekoladowe oczy do połowy przytykając usta do kryształu. Wprawdzie na dnie kieliszka nie znajdowały się jakieś niebagatelne ilości alkoholu do spróbowania, ale zapewne degustator miał ledwie umoczyć w nim usta i z elegancją ocenić, najlepiej podając w ciemno rok produkcji i co najmniej kraj pochodzenia. Lysander za to postanowił jednym łykiem dokładnie osuszyć podarek. Pracownik najpierw otworzył oczy nieco szerzej, potem nie do końca naumyślnie zsunął zdumione spojrzenie na uda chłopaka obleczone w strategicznie ponacinane, diabelnie ciasne spodnie, by po tym błyskawicznie czmychnąć wzrokiem niemal na sufit.
- Pyszne! – Rzucił brunet ochoczo i z dwóch dostępnych wyjść z tej sytuacji do wyboru wybrał oddanie kieliszka z powrotem Christopherowi. - Tak delikatne jakby to wcale nie był alkohol. O ile nim jest oczywiście… Czuć tam winogrona i gruszkę.
Czuł prawdziwą dumę z tego, że potrafił powiedzieć o smaku coś więcej niż: „To dobre wino. Leprze niż te z dolnej półki w markecie. Bierz.”.
Pracownik widocznie nieco bardziej rozluźniony zwrócił się więc do Christophera, widocznie próbując ignorować drugiego gościa.
- Zatem ta butelka zostaje? – Dopytał uprzejmie i z uśmiechem dla pewności.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 118
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Wto Sie 14, 2018 7:37 pm

Odwracając się od drzwi, spojrzał na niego i dokładnie do tego momentu uważał siebie za dojrzałego, silnego mężczyznę.
Cieniutka koszula z materiału przypominającego satynę napięła się na mostku chłopaka, w miejscu, gdzie pierwszy guziczek został zapięty, jednocześnie wyżej zachęcająco się rozsuwając i pokazując jasne, wyjątkowo ładnie zarysowane pod gładką skórą obojczyki. Odsłonięty również został niewielki fragment jego ramienia oraz długa, szczupła i napięta w tej pozycji szyja, niemal prosząca się o to, by sprawić, czy istotnie była tak gładka, na jaką wyglądała.
I tak jak mógłby przysiąc, że nawet raz nie pomyślał o niczym nieprzyzwoitym, patrząc na jego długie, szczupłe nogi obleczone w tak niemal obscenicznie ciasne spodnie... Tak teraz nie mógłby tego zrobić.
Odwrócił niemal siłą spojrzenie, w duchu dziękując za to, że musiał spojrzeć na kelnera, na którego twarzy jednak wykwitł wyraz tak bezbrzeżnego zdumienia, że przez chwilę Christopher miał wrażenie, że i ten człowiek był wdzięczny, że oto nadarzyła się okazja, by zatrzymać spojrzenie na czymś... Zwyklejszym. Czymś bezpiecznym i dobrze znanym. Bo cóż niespodziewanego mogło się wydarzyć, kiedy kelner nalewał wino, tak jak robił to tysiące już razy, z wprawą i finezją, kręcąc delikatnie butelką na sam koniec, pozwalając jedynej, samotnej kropli trunku wpaść w objęcia białej, idealnie złożonej serwety. Co takiego mogło się wydarzyć, czego nikt nie spodziewa się podczas podawania wysokiego, czarującego odbitym od idealnie przejrzystego szkła światłem, kieliszka młodemu chłopakowi.
Z pewnością tego, że chłopak ten całkiem trafnie, choć zdecydowanie bez wdawania się w niuanse, opisze jego bukiet, zaraz po tym, jak jednym haustem opróżnił kieliszek.
- Pan zdecydował. - upomniał delikatnie kelnera, kiedy ten, chcąc upewnić się co do przyszłości trzymanej przez siebie butelki, zwrócił się do niego, zamiast uznać decyzję jego gościa.
Mężczyzna od razu kiwnął głową i z obowiązkowym „Tak, oczywiście proszę Pana” zabrał się za wykładanie wszystkiego na stolik i napełnienie dwóch kieliszków, po czym po odebraniu sowitego napiwku, z jeszcze szerszym niż do tej pory uśmiechem, życzył im dobrej nocy, chwilę później znikając za drzwiami, które zamknął za nim Christopher.
Stoją jeszcze tyłem do młodzieńca, odetchnął, w końcu odwracając się i bez chwili wahania, pochodząc no sofy, na której rozłożony niczym młody kocur, leżał Lysander.
- Zechcesz podać mi okrycie? - spytał, wyciągając dłoń po jego kurteczkę, jakojako że pozbył się jej już niemal całkowicie i teraz nie robiła nic więcej, poza moczeniem błyszczących poduszek. - Zachęcam do skosztowania pralin, Lysandrze. - dodał, uśmiechając się do niego, jednocześnie niemal smakując to imię, oraz jego brzmienie w odniesieniu do osoby siedzącej przed nim, i wskazując ruchem dłoni równiutko ustawione na porcelanie czekoladki. - Niestety, pewien jestem tylko tego, że te w białej czekoladzie, są o smaku szarlotki z cynamonem. Tym bardziej ekscytującym może się okazać to doświadczenie. - dodał tonem, po którym ciężko było stwierdzić, czy był to żart.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Wto Sie 14, 2018 9:33 pm

Już nie mógł się doczekać chwili aż pracownik wyjdzie – naprawdę nie rozumiał czemu nie zostawił im po prostu butelki i pozwolił dysponować jej zawartością wedle woli, tylko dopełnił tego eleganckiego rytuału. Milczał jednak, sam siebie w duchu karcąc za niecierpliwość. W końcu nic takiego mu się nigdy nie zdarzało... Liczył sobie za godzinę i jak każdemu pracownikowi najstarszego zawodu na świecie zależało mu na tym, by jak najdalej w czasie odwlec chwilę właściwej konsumpcji usługi i tym samym zainkasować jak najwięcej dolców. Lysandrowi w tej konkretnej chwili ciężko było znaleźć inne wyjaśnienie, niż usilną próbę bycia mimo wszystko fair wobec jego prywatnego bohatera. Pan Christopher zgarnął go w końcu z deszczowego chodnika i ostatecznie nawet uratował od epizodu z bardziej nieprzyjemnym klientem, a teraz planował napoić pysznym winem, nakarmić czekoladą i z niczym się nie spieszył… Nie wywierał tej nieprzyjemnej presji, która nakazywała szybko ściągać spodnie i nie zadawać zbędnych pytań, bo dziwkarski taksomer tyka.
Tik-tak, tik-tak. Dolar za dolarem.
A jednak mimo iż chwilowy gospodarz nie sprawiał wrażenia niecierpliwego, to odzieranie go z pieniędzy tanimi sztuczkami wydawało się Lysandrowi niewłaściwe. Wolał tego uniknąć, dać mężczyźnie przyjemność, przyjmując za to najniższą ilość pieniędzy z dostępnych widełek i życzyć spokojnej resztki wieczoru.
Pewnie to właśnie dlatego chciał zostać z nim sam na sam najszybciej jak się dało.
To na pewno tylko dlatego.

- Oh, oczywiście! – Rzucił otrząsając się z zamyślenia i orientując, że mężczyzna stoi tuż przed nim, a nie leży już nagi w łóżku w otoczeniu naprawdę bardzo niepokojących wyobrażeń, lepiących się do jego jasnej skóry mocniej niż odparowująca już z wolna deszczówka.
Młodzik podniósł się, płynnie – wręcz tanecznie – obracając się na piętach tyłem do rozmówcy i strząsnął do końca podrabianą skórę z suchego, lejącego się materiału koszuli. Ewentualne zagniecenia prostowały się dosłownie na oczach, na koniec doprowadzając koszulę do wzorowo idealnego wyglądu. Jej końce były wsunięte w spodnie, by nie wystawać nieelegancko spod kurtki, ale teraz Lys szybkimi niespokojnymi ruchami wyjął jej końce i przygładził pośpiesznie by materiał przylgnął do jego boków - o dziwo krojem przypominając bardziej koszule damskie, gdyż widocznie zwężał się w pasie i jeszcze wdzięczniej zarysowywał smukłą talię.
Dopiero kiedy chłopak był zadowolony z efektu końcowego subtelnie ugiął jedną nogę w kolanie i przysiadł w połowie na oparciu kanapy, pochylając się nad stolikiem z łakociami. Co prawda miał dziwne wrażenie, że wysublimowany żart gospodarza minął go o całe eony edukacji. Pan Christopher wypowiadał się tak kwieciście, że Lysandrowi - jako w jasny sposób głupszemu adresatowi przekazu – zdawało się, że niektóre z wypowiedzi jego towarzysza jak ziarna mogą nie znaleźć w jego umyśle podatnego gruntu do rozwoju. Chłopak starał się jednak nie poddawać temu demotywującemu przeczuciu i polegać na werwie i zapałowi. I prostocie.
- Więc próbowanie reszty możemy uznać za wspólną przygodę. – Niewiele myśląc chwycił porcelankę z pralinami w dłoń, niczym wprawny kelner trzymając ją od dołu i wycofał się łagodnie przysiadając na kanapie z wciąż kolanem podkulonym pod pośladki, układając rękę na szczycie oparcia, bardzo widocznie robiąc mężczyźnie miejsce tuż obok siebie. - Dołączy Pan do mnie? Obiecuję, że jeśli już będę coś gryzł to tylko praliny. Jak będzie Pan bliżej, to będę słyszał trochę lepiej, a moje imię w Pańskich ustach brzmi zupełnie inaczej. Jakby otaczał je Pan w miodzie… Jestem ciekaw jak będzie brzmiało otoczone w czekoladzie. Albo w szarlotce... – wymruczał, kusząc go półmiskiem pralinek i lekko gładząc dłonią szczyt kanapy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 118
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Wto Sie 14, 2018 10:22 pm

Samemu Christopherowi myśl o kwocie, jaką dane mu będzie przekazać w te smukłe dłonie, nawet nie dała rady sięgnąć mocno już poszarganych tego dnia nerwów. Mimo że ostatecznie wszystko przecież wyszło na dobre, sama droga, jaka prowadziła do tego miejsca, w apartamencie pachnącym delikatnie kwiatami i męskimi perfumami, z oszałamiającym widokiem na miasto, była jak maraton. Jakby od rana musiał walczyć o każdy krok do przodu, myśleć nad każdym wypowiedzianym słowem, przypominać sobie imiona i sytuacje, jakie się z nimi wiązały, by ostatecznie, wieczorem, kiedy miał się odprężyć, trafić na niezbyt udany performance i zgubić się w niezbyt ciekawej dzielnicy.
Z której jednak zupełnie przypadkiem wywiózł coś zdecydowanie interesującego.
- Dziękuję. - odpowiedział, jednak najwyraźniej zbyt wcześnie, bo oto zamiast tylko cienkiej kurteczki z czegoś, co wyjątkowo nieudolnie próbowało imitować skórę, dostał całe przedstawienie.
Czarna skórka spłynęła po ramionach chłopaka, złapana w ostatniej chwili, odsłaniając gładki materiał białej koszuli, dopasowanej podobnie jak spodnie jego gościa. Tak, by nie uchronić żadnej zalety jego niewątpliwie, grzechu wartej sylwetki przed spojrzeniem każdego, kto zechciałby dłużej zawiesić na niej oko.
A prawdę mówiąc, ciężko mu było sobie wyobrazić, że ktoś by nie chciał.
- Dziękuję. - powtórzył i odebrał od niego okrycie, przechodząc przez cały pokój, by otworzyć szafę i starannie powiesić kurtkę tak, by nie odkształciła się przez czas, jaki Lysander tutaj spędzi. - Brzmi jak wyjątkowo ciekawa przygoda. - przyznał, uśmiechając się mimowolnie, kiedy już zamknął szafę i wsunął ręce w kieszenie spodni, powoli podchodząc do sofy i zatrzymując się przy niej.
Obrzucił spojrzeniem całą scenę, jaką zastał, poświęcając dłuższą chwilę nie samemu chłopakowi, a miejscu pośród ozdobnych poduszek, które najwyraźniej zostało przygotowane nie dla nikogo innego. Uniósł wzrok na młodzieńca, z delikatny rozbawieniem w oczach łapiąc jego spojrzenie i w końcu rozpinając jeden guziczek, na który do tej pory trzymała się jego marynarka, odsłaniając pasującą do niej idealnie kamizelkę. Pod nią zaś znajdowała się elegancka koszula w kolorze ledwie złamanej bieli, która podkreślała nieco złotawy odcień jego cery, a którą było doskonale widać, kiedy już zsunął z siebie górną część garnituru, odkładając ją na oparcie, ze zdecydowanie mniejszym pietyzmem, niż ten, z którym potraktował ubranie chłopaka.
I siadając na sofie, nieco dalej od niego, niż miejsce, które przygotował, nie był w stanie powstrzymać rozbawienia, na te cudownie kwieciste, słodkie niczym wspomniany przez niego miód, słowa.
- Pozwolisz, że cynamonową zostawię na koniec? - spytał, sięgając po oba kieliszki i jeden z nich podając chłopakowi. - Nie sądzę, żebym cię zaskoczył, ale wprost przepadam za tym smakiem. - dodał, zakładając nogę na nogę i znów przesuwając spojrzenie po ładnie zdobionym materiale, prosto na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Wto Sie 14, 2018 11:32 pm

Nawet jeśli to on miał być tutaj deserem – ładnie się prezentującym i pilnującym, by ta druga strona bawiła się możliwie jak najlepiej - to nadal jemu na chwilę odjęło mowę w tandetnej gadce, kiedy dłonie Christophera uciekły w stronę guziczka marynarki. Przełknął nerwowo ślinę nawet jeśli to ledwie pierwsza z trzech warstw ubrania pilnujących cnoty i moralności swojego właściciela – a jednak Lysander nie był jedyny w swoim delikatnym odhyle, według którego wariował myślami przy eleganckich mężczyznach w kamizelkach.
I co gorsza, dowiedział się o swoim fetyszu dopiero teraz.
Właśnie w tej chwili.
Dlatego w nieprofesjonalny sposób podążył wygłodniałym wzrokiem za odkładającym kamizelkę mężczyzną i aż w czas zdał sobie sprawę, że pochylił się delikatnie, jakby chciał usilnie zbliżyć się do mężczyzny bez ruszania z miejsca usadzonego wygodnie tyłka. Nie trzeba mówić, że nie na wiele się to zdało, zwłaszcza, że mężczyzna usiadł zdecydowanie dalej od tronu z poduszek przygotowanego specjalnie dla niego na błogą chwilę dopieszczania. Ba, mężczyzna z elegancją zrezygnował z zaproszenia tak dobitnie, że Lysander poczuł się tak, jakby dostał w twarz. Z tą tylko różnicą, że nie rękawicą lateksową, a jedwabną. Mimo wszystko symbolicznie wciąż ubodło tak samo mocno. Lys na moment oklapł, siłą nieboską wypełniając siebie i płuca nabranym na szybko, głębokim wdechem, przywołując subtelny uśmiech na usta i z wdzięcznością przyjmując kieliszek z lekko złotawym płynem. Złotawym jak skóra jego niedostępnego amanta.
Takie zachowanie było czymś zupełnie nowym. Czymś, można nawet było powiedzieć, zupełnie nie na miejscu! W końcu z chwilą zaproszenia na drinka została między nimi zawarta dość znana w treści transakcja, a teraz okazywało się, że kupujący nie chciał odpakować towaru. ...ani nawet się mu przyjrzeć.
Werwa i prostota, tego Lys musiał się trzymać! W końcu był tu nie po to, by podnieść poziom poczucia własnej wartości, ale po to, by Pan Christopher poczuł się odprężony. Może, to był jego pierwszy raz w takiej sytuacji? Może był spięty? Może potrzebował nieco więcej finezji i subtelności w obłaskawianiu? Pełno pytań kotłowało się w głowie Lysandra podczas gdy ten na gruzach spalonego planu, próbował wznieść kolejny.
- Oczywiście, jasne – zapewnił, nawet nie zdając sobie sprawy, że używając różnych słów próbował brzmieć jak Christopher, jednocześnie chcąc dalej pozostać prostym sobą i wychodził z tego jakiś dziwny Frankenstein wypowiedzi.
Spojrzał bezradnie to na półmisek pralin, to na kieliszek. Bardzo widocznie chciał mieć chociaż jedną dłoń wolną i nie wiedział z czego zrezygnować. W końcu jednak ułożył półmisek pomiędzy nimi i upił przyjemnego łyka trunku, czując jak ciepło rozlewa się gęsto po jego gardle.
Wpadł na pewien pomysł.
- Da mi Pan chwilę? Nie przemyłem dłoni, a diabeł jeden wie co mogłem przynieść ze sobą z dworu – wytłumaczył na szybko, z cichym stuknięciem odkładając kryształ na jeżdżący stolik i szybciutkim krokiem przeciął salon, wchodząc do osobnego pomieszczenia przez uchylone drzwi łazienki. I naprawdę – N A P R A W D Ę – starał się nie patrzeć na ogromną wannę z jacuzzi w samym centrum. Ani na kolorowe szklane buteleczki pełne perfum i kosmetyków. Ani na zawieszone pod kolor urocze ręczniczki – no może poza tym, o który wytarł świeżo wyszorowane dłonie pachnące teraz z lekka migdałowym mydełkiem w uroczej fiolce. Dopiero wtedy niezrażona niepowodzeniem męska prostytutka była gotowa na plan B.
Skoro Mahomet nie mógł przyjść do góry, to góra przyszła do Mahometa! - czy jak to tam szło.
Wszedł z powrotem do salonu nieco ciszej, pozwalając, by dopiero puchaty dywan lekkim szelestem dał znać, że ktoś go niemiłosiernie zadeptuje i podszedł od tyłu do kanapy. Opiarł się przedramionami o jej szczyt idealnie za plecami Christophera, lokując ręce po obu stronach jego ramion – mając szczerą nadzieję, że nie zobaczy targających mężczyzną dreszczy. A przynajmniej nie tych wywołanych niepewnością i obawą.
- To skoro białe zostają na koniec... – zaczął pochylając się i zawisając z głową nieco ponad lewym uchem mężczyzny. - To może wybiorę coś pasującego do wina? – zasugerował swobodnie i wychylił się nieco na bok, sięgając do półmiska z pralinami i wybierając kuleczkę z mlecznej czekolady z utopioną w niej od góry waniliową drażą. - Może ta? – Przeniósł ją bliżej Christophera, pochylając się głębiej i bardzo powoli obracając ją w palcach. - Jest jasna, wydaje bardzo delikatna i jeśli jest słodka, na przykład z nadzieniem ze słonego karmelu, to doda winu lekkiego zadziornego charakterku. Albo może ma w sobie okruszki orzechów laskowych? Chyba trzeba spróbować, żeby się przekonać... – Zerknął kątem oka na zarośnięty przyjemnie policzek mężczyzny i podsunął łakoć łagodnie pod jego usta. - Skusi się Pan? Pańska kolej, w końcu ja wybrałem wino... – szepcząc to, prawie muskał jego ucho wargami.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 118
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Sro Sie 15, 2018 10:04 pm

Przez całe lata spędzone w zawodzie, w którym na zupełnie dziennym porządku bywały sytuacje, które można by posądzić o naginanie poczucia moralności, uważał, że to specyficzne uczucie go opuściło. Zniknęło bezpowrotnie, kiedy całe lata temu ktoś się go zapytał, czy może napisać wniosek, o dodatkowy nakład zwierząt laboratoryjnych, a on się zgodził bez mrugnięcia okiem. Nie ruszało go to.
Nie ruszały go protesty, zawyżanie ceny produktu, tylko i wyłącznie dlatego, że mógł, bo był jedynym jego producentem, zarabiając przy okazji nieprzyzwoite kwoty pieniędzy na ludziach, którzy zwyczajnie musieli go kupić. Takie rzeczy już dawno przestały muskać nawet, jego serce, nie wspominając o umyśle, który podjął decyzję zdecydowanie wcześniej.
Tym bardziej zadziwił go i wprawił w autentyczne zdumienie fakt, że ruszył go ten błysk zawodu w czekoladowych oczach i musiał przyznać, że było to uczucie co najmniej osobliwe. I chociaż zwykle nie miał większych skrupułów, myśl o tym, że ten chłopak mógł poczuć się przez niego źle z samym sobą, ubodła go wyjątkowo nieprzyjemnie w dorodne, męskie ego.
Otrząsną się jednak jeszcze szybciej, niż owo uczucie do niego zawędrowało i spojrzeniem odprowadził talerz, który chłopak trzymał do tej pory, co wywołało na jego ustach niewielki uśmiech.
Długie, szczupłe i przyjemnie jasne palce chwyciły delikatny kryształ, by po płynnej podróży ku wydatnym, lekko zaróżowionym ustom, oprzeć się na dolnej wardze, pozwalając by chłopak, na języku poczuł cudownie lepki, nieco słodki alkohol. Sam Christopher lekko przechylił głowę, obserwując go i również upijając niewielkiego łyka z kieliszka.
- Bardzo słuszna decyzja, ludzie za mało dbają o takie drobne, codzienne sprawy. - odparł, z jeszcze większym rozbawieniem, niż chwilę temu, odprowadzając go spojrzeniem ten kawałek, zanim brunet zniknął mu z pola widzenia.
W tym czasie, kiedy jego gość postanowił poświęcić chwilę, zwiedzaniu łazienki, sam wyciągnął się nieco do przewieszonej nieco niedbale przez oparcie kanapy, marynarki, by wyjąć z niej telefon. Cmoknął krótko pod nosem, przesuwając kolejne wiadomości i po rzuceniu szybkiego spojrzenia na ładnie zdobione w rzeźbione ornamenty, drzwi łazienki, zdecydował się na odpisanie na, chociaż dwa maile. Zabrał się za to bez chwili zwłoki. Krótko i zwięźle, bez zbytecznego rozpisywania się na żaden z poruszonych tematów, głównie dlatego, że zwyczajnie nie lubił pisemnie zdradzać takich rzeczy. Miało być jasno i przejrzyście, jednocześnie nie zdradzając niczego, co nie było konieczne.
Nie zauważył, że jego towarzysz opuścił łazienkę, o czym przekonał się, dopiero kiedy jego szczupłe nadgarstki pojawiły się po obu stronach jego ciała. I tak jakby zapachniało deszczem...
Zablokował telefon w mgnieniu oka i odłożył go na stolik, z lekkim zainteresowaniem wsłuchując się w jego, całkiem miło omiatający uszy, głos.
- Ciężko odmówić takim argumentom. - przyznał, opierając się nieco wygodniej i kiedy zobaczył, jak pralinka, którą tak kwieciście zachwalał chłopak, zbliża się do jego ust, całkiem dobrze się bawiąc, delikatnie złapał jego nadgarstek, nie pozwalając sobie w taki sposób podać do ust czekolady.
Zamiast tego, sam nieco się uniósł i wychylił, biorąc do ust całą, oszałamiająco pachnącą pralinę, która niemal od razu zaczęła topić się w jego ustach, pieszcząc wszystkie kubki smakowe i otulając język aksamitnym smakiem kokosa z aromatyczną nutką koniaku, która została, nawet kiedy już przełknął.
- Nie była karmelowa. - odparł, uśmiechając się kątem ust i puszczając jego dłoń, by sięgnąć po kieliszek, z którego upił niewielki łyk, który teraz wydawał się zdecydowanie bardziej wytrawny, niż jeszcze przed momentem.-[/b] Z pewnością jednak była słodka i zadziorna jednocześnie. Najwyraźniej dzisiaj mam szczęście do takich połączeń. [/b]- dodał lekko, nie precyzując, czy ma na myśli tylko czekoladkę, czy może swojego nie do końca spodziewanego gościa. - Nie wolałbyś usiąść? Nie mogę znieść myśli, że może być ci niewygodnie. - dodał, już z lekkim śmiechem w głosie, zdecydowanie i stanowczo odcinając się od tego, jak przyjemnie było czuć drugie ciało tak blisko, by niemalże móc napawać się ciepłem jego skóry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Sro Sie 15, 2018 10:41 pm

Czasem nawet maleńkie rzeczy potrafiły sporo powiedzieć o człowieku. I nawet jeśli nie trudno było zgadnąć, że Pan Rutherford jest ważną osobistością o niebagatelnych zarobkach – chociażby zważywszy na byle pokój hotelowy, który sprostał jego oczekiwaniom. Być może był prezesem jakiejś firmy? Znanym i wpływowym chirurgiem? Politykiem? Aktorem? - to mimo delikatności i subtelności w zachowaniu dla spokoju sumienia potrzebował przyjemnego poczucia ostatecznej kontroli. Nawet w rzekomo najbardziej trywialnych sprawach. Był spokojny, był u siebie, na swoim terenie, a mimo wszystko… To on musiał zdecydować chociażby kiedy i jak chce zjeść pralinkę. Skazać ją na słodkie roztopienie w odmętach ciepłych ust. Ba, wręcz gorących. Gorących i lekko wilgotnych od czekolady, która zaczynając już topić się w palcach Lysandra zostawiła na ich opuszkach lepki ślad. A on niewiele myśląc przysunął jeden z nich jeszcze bliżej, podążając za umykającymi mu ustami i musnął ich dolną wargę jak psotną szminką, zmuszając wręcz Christophera do doprowadzenia się do porządku - najlepiej końcem języka. Chłopak zaśmiał się wtedy, zerkając na niego z boku i cofnął łapę, samemu oblizując ją częściowo z czekolady, czyniąc z tego niegrzecznego rytuału niemal pośredni pocałunek.
- A obiecuje Pan, że nie odsunie się tym razem ode mnie? – Zerknął na niego jak psiak, ale już podnosił się, więc widocznie decyzję podjął nie zważając na odpowiedź. Bo tym razem to gospodarz siedział, a on wybierał sobie miejsce.
I zdaje się, że znalazł sobie idealne.
Obszedł kanapę niespiesznie, z przyjemnym szelestem sunąc dłonią po jej szczycie, aż nie zwolnił kroku stając nieprzyzwoicie blisko mężczyzny, siadając praktycznie zaraz obok niego. Na tym jednak nie zamierzał kończyć, bo w mig uniósł obie nogi w górę i przerzucił je miękko przez uda mężczyzny; jednym prostym ruchem odzierając go z resztek prywatnej strefy. Odetchnął pełną piersią ukontentowany, jakby nie mógł oddychać w żadnej chwili wcześniej bez niezbędnej bliskości i wbił łokieć w szczyt oparcia siedziska, lokując na dłoni zaróżowiony policzek i zerkając tym samym przenikliwie na eleganckiego i grzecznego biznesmena. Z bardzo, bardzo bliska.
- Mogę mówić do Ciebie per „Christopher”? – Poszerzył lekki uśmiech, nie do końca naumyślnie zjeżdżając spojrzeniem na usta mężczyzny. Tamten wciąż nie pozbył się czekolady, kurka wodna! Zresztą… Lysander też czuł, że na kciuku wciąż miał nieco resztek praliny o posmaku kokosa. - Wiem, że to bardzo szybki przeskok w kontaktach i pewnie nie jesteś do niego przyzwyczajony, ale sam rozumiesz… „Pan Christopher” to bardzo dużo do… wyjęczenia – zaakcentował z parsknięciam i zassał się na końcówce kciuka, uprzednio rzucając jej przelotne spojrzenie, by upewnić się, że przeczucie go nie myliło.
I nie myliło.
Zamruczał, znowu czując słodycz na języku i przytrzymał część dłoni pomiędzy różowymi wargami nieco dłużej niż było to absolutnie konieczne. Dodatkowo nawiązując ten magiczny kontakt wzrokowy.
- Faktycznie nie była karmelowa... – płynnie, niemal niezauważalnie przeszedł prawie do konspiracyjnego szeptu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 118
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Sro Sie 15, 2018 11:24 pm

Nawet nie zauważył tego, że jego warga została naznaczona słodkim, pachnącym kokosem śladem, zbyt pochłonięty obserwowaniem jego ślicznych palców...
Odwrócił spojrzenie na stolik, chwilę później wyłapując cichy, tłumiony przez puszysty dywan odgłos płynnych kroków, które zatrzymały się tuż przed nim w postaci wysokiego chłopaka, któremu nawet nie zdążył odpowiedzieć na pytanie. W jednej chwili patrzył w smutne, orzechowe oczy, by dosłownie ułamek sekundy później, utkwić spojrzenie w szczupłych udach, których tył czuł na swoich kolanach. Zresztą, nie było to jedyne, co teraz zaprzątało w dużej mierze jego myśli, bo oprócz jędrnych ud, można było w nich znaleźć również gorący oddech, jaki czuł na swojej szyi, kiedy chłopak usiadł tak blisko niego.
Uśmiechnął się szerzej na jego pytanie, w jakiś sposób zwyczajnie rozbawiony niecodziennością tej sytuacji. Kontrastem z tym, jak ludzie, których znał całe lata i widywał regularnie na spotkaniach biznesowych, a nawet czysto towarzyskich, jak wystawy, czy przyjęcia, nie myśleli nawet o tym, by mówić do niego po imieniu. Nie wspominając nawet o zdrobnieniu tego imienia, bo tego nie robiła nawet jego narzeczona. Tymczasem, ten chłopak po zaledwie nieco ponad dwóch godzinach znajomości spytał, czy mogą mówić do siebie na „Ty” co więcej, zupełnie nie przejmując się jego odpowiedzią i płynnie przechodząc na wyżej wspomnianą stopę znajomości. To było... Odświeżające.
- Paradne. - zaśmiał się krótko, mrużąc zabawnie oczy, w których kącikach pojawiły się drobne, kurze łapki. - Z pewnością jednak masz rację. Nigdy o tym nie pomyślałem. - pokręcił głową, zasłaniając usta dłonią i nieco marszcząc brwi, kiedy znów na nią spojrzał.
Była ubrudzona czekoladą, która musiała znajdować się również na jego ustach. Aż westchnął pod nosem z rezygnacją, oblizując wargi i z lekką konsternacją rozglądając się za serwetką, o której jednak nikt wcześniej nie pomyślał. W końcu jednak po prostu szybko zlizał czekoladę z palca, z zamiarem kontynuowania tej wyjątkowo dla niego odprężającej rozmowy, kiedy jego spojrzenie zatrzymało się na kciuku, idealnie objętym przez wydatne, apetyczne wargi. I na swoją obronę miał tylko i wyłącznie to, że każdy mężczyzna na jego miejscu pomyślałby to samo, ale w jego głowie zupełnie automatycznie pojawiły się obrazy, które zmusiły go do odchrząknięcia i odwrócenia spojrzenia.
Musiał się napić.
To też uczynił, sięgając po kieliszek nad jego udami i upijając nieco większego łyka, niż brał do tej pory. Zwłaszcza że tym razem, jego spojrzenie zatrzymało się na przyjemnie napiętej skórze, wyglądającej spomiędzy strategicznie poprzecieranych dżinsów.
- ,,Christopher jest w porządku.” - odpowiedział, doprowadzając się do porządku i wracając plecami na oparcie. - Chociaż przyznam, że to i tak dosyć długie słowo. Nawet kiedy udało ci się uciąć „Pan”. - dodał, powoli odzyskując rezon i ostatecznie, układając dłoń nisko na jego łydce w okolicach kostki, która była odkryta przez podwinięte modnie nogawki.
Znów się lekko uśmiechnął, wracając wzrokiem na jego twarz.
- Tym razem twoja kolej. - powiedział, sięgając po półmisek, żeby przysunąć słodycze bliżej niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Czw Sie 16, 2018 12:02 am

Christopher wydawał się być taki niewinny… Poruszał się delikatnie i z rozwagą, nie sięgał po drugie ciało jak klient po świeżo zakupiony towar, nie upominał się o to co mu się należało i mimo wszystko nawet w jego spojrzeniu kryjącym na dnie kosmate myśli wciąż tkwiła fasada szacunku. Być może to była jego pierwsza przygoda z prostytutką? Było w tym pomyśle coś pocieszającego, niezależnie jak śmiesznie by to nie brzmiało, pozwalało odzyskać jednak jakąś wiarę w ludzi. Nawet jeśli na dobrą sprawę ten do dzisiaj rzekomo porządny obywatel właśnie był na dobrej drodze do splamienia swojego dobrego imienia. Albo raczej to Lysander Zły Wilk z uporem maniaka robił to za niego.
Chrząknięcie i szybkie upicie większych dwóch łyków pysznego wina wywołało prawie rozczulony uśmiech u młodego spryciarza, którego dłoń spłynęła na uda, uwalniając jednocześnie jego palec z obręcz warg oraz głowę Christophera z niegrzecznych wyobrażeń ciemnej czupryny rezydującej od kilku długich chwil idealnie pomiędzy jego udami. Tym samym Lysander dał mężczyźnie kilka sekund przerwy od swoich obscenicznych, ale wciąż wysmakowanych ataków, już rozciągając się przed drugą rundą.
O dziwo cały stres, jaki towarzyszył mu zwykle w chwilach przygotowań do wykonywania zakupionej usługi przepadł gdzieś pod naciskiem jasnych oczu, widokiem urokliwych maleńkich zmarszczek w ich kącikach, odświeżającym zapachem niespotykanych perfum i śladem czekolady zostawionym na krysztale do połowy pełnym wina. Zginął marnie, a chłopak odprężony mógł oddać się czemuś co… Czego kompletnie nie znał. Przyjemnemu oczekiwaniu. Subtelnej, łaskoczącej jego gardło i podbrzusze ekscytacji. Nieznacznemu drżeniu ud i dłoni, tym razem niewywołanym chłodem. I sensacji nie pozwalającej mu oderwać wzroku od chyba równie zrelaksowanego mężczyzny, zwłaszcza kiedy udało się wreszcie praktycznie wyszarpnąć sobie chwilę bliskości. I nawet chwilę dotyku na wciąż lekko chłodnej kostce.
Lysander wręcz błyskawicznie spłynął wzrokiem w tamtą stronę – tam, gdzie wręcz mrowieniem odznaczał się ich kontakt skóra w skórę – czując subtelne ciarki kotłujące się niespokojnie w dole jego pleców.
- Masz ciepłe dłonie – zauważył z rozkoszą, przesuwając łagodnie całą nogę, by przytulić skórę mocniej do wnętrza jego dłoni. Łasił się wręcz do niego. - I tym razem jeszcze może obejść się bez karmienia. Ale tylko tym razem! Następną pralinkę chcę dostać w jakiś niekonwencjonalny sposób. Możemy sobie z tego zrobić jakiś mały konkurs – zaproponował, zerkając na niego z ukosa i zawisając dłonią nad półmiskiem. Chwilę poruszał palcami, jakby rzucał na czekoladki magiczny czar, aż w końcu wydobył z nich tym razem dużo ciemniejszą kulkę. - Konkurs da mi czas na zastanowienie się na którą literę mam w kluczowym momencie najmocniej akcentować twoje imię. Jestem poważnie rozdarty pomiędzy „i” a „o”. – Obydwie litery dla próby przeciągnął mrukliwie i ułożył ciemną kulkę na dolnej wardze, puknięciem palca i językiem wtaczając ją w odmęty ust i zatrzaskując bramę zębów, by dokopać się do wnętrza świeżo zdobytego skarbu. Chwilę smakował łakoć, wodząc wzrokiem po kołnierzyku śnieżnobiałej koszuli swojego towarzysza i po przełknięciu mlasnął delikatnie, wieńcząc swoją krótką przygodę głośniejszym akcentem. - To jakby smak brownie. Strasznie lepka i… jakby gęsta czekolada. Zbita. A w środku mocny kopniak alkoholu… Widzę, że białe wino to nie wszystko. Postarałeś się, żebym wyszedł z apartamentu spacerując pod kątem czterdziestu pięciu stopni. – zauważył ze śmiechem i w końcu nie mogąc się powstrzymać palcem wolnej dłoni przesunął po krawędzi jego kamizelki. - Podobasz mi się w tym. Jest takie eleganckie. I przyjemnie opina w pasie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 118
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Czw Sie 16, 2018 1:45 am

Czując ruch pod swoją dłonią, uśmiechnął się delikatnie, patrząc, jak szczupła noga przytula się do jego skóry, jakby chciała być jeszcze bliżej i jeszcze mocniej poczuć ciepło, o którym wspominał chwilę wcześniej chłopak.
- Ty za to masz chłodne kostki. - odparł miękko, nieco ściślej oplatając wspomniane miejsce palcami, jakby chciał je rozgrzać chociaż trochę.
Chwilę tak trzymał rękę, aż poczuł, że i ona, oddając swoje ciepło, stała się chłodna i wtedy, lekko unosząc kącik ust, zamienił ją na drugą, zupełnie ciepłą i gotową przysłużyć się dla dobra lepszej sprawy, nawet gdyby ostatecznie to jemu miało być zimno.
Aż siebie nie poznawał.
- Konkurs, brzmi całkiem interesująco. - przyznał, odwracając głowę nieco bardziej w jego stronę, by zawiesić na nim chwilę spojrzenie. - Chociaż ciężko mi jest sobie wyobrazić, że mógłbym pokonać cię, jeśli chodzi o niekonwencjonalne sposoby podawania pralin. - dodał, wyobrażając sobie, że ten chłopak potrafiłby wymyślić cuda, które jemu samemu najpewniej w ogóle nie przyszłyby do głowy.
I to takie, wychodzące zdecydowanie poza nudne karmienie z rączki, chociaż już samo to wydawało mu się miłe. W ogóle ten wieczór zaczynał być, bo początkowych turbulencjach i pozorni beznadziejny finale, naprawdę miły. Nie czuł się przy nim skrępowany ani znudzony, co zdarzało mu się przy nowo poznanych ludziach. Był środek nocy, więc telefon zamilkł, chociaż na chwilę, dając mu czas na inne aktywności, sam zaś Lysander w jakiś sposób odciągnął jego myśli o wszystkich nieprzeczytanych wiadomości, na które normalnie odpisałby od razu, nawet jeśli wyrwałyby go z cudownych odmętów snu.
- W grę nie wchodzi „e”? - zerknął na niego ze szczerym zainteresowaniem na twarzy, które zostało złamane ledwie mignięciem rozbawienia w odbijających ciepłe światło oczach. - Zainteresowałeś mnie. Dlaczego ta litera została z góry odrzucona? Wydaje mi się dobrym rozwiązaniem. - dodał z jeszcze większym rozbawieniem, uśmiechając się jednak bardziej oczami, niż ustami.
Jego spojrzenie szybko jednak podążyło do drugich ust, które lekko się rozchyliły, pozwalając lśniącej, obłej czekoladce wsunąć się do środka, a pełne wargi zamknęły się za nią, ostatecznie pieczętując jej los. Już ledwie kilka krótkich, ulotnych chwil później wszystko, co po niej zostało, to wspomnienie i słowa opisujące gęstą, lepką czekoladę, otulającą wnętrze ust chłopaka, zachęcając jakby do tego, by sprawdzić, jej smak wciąż tam pozostanie.
- Wolałbym, żebyś nie wychodził w nocy, nie będąc zupełnie trzeźwy. - przyznał, w końcu zmuszając się, by spojrzeć mu w oczy, lekko tylko przysłonięte kręcącymi się od wszechobecnej na zewnątrz wilgoci, włosami. - Co więcej, proponuję, żebyś został do rana. - dodał, nie chcąc nawet rozważać tego, dlaczego to zaproponował.
Oczywiście, nie chciał, żeby Lysander sam błąkał się w środku nocy po mieście, w dodatku nieco wstawiony. W całym tym rozumowaniu mocno spychał na same krawędzie świadomości fakt, że ten chłopak w środku nocy, pozostawiony sam sobie w krótko mówiąc, podejrzanej dzielnicy, najprawdopodobniej poradziłby sobie zdecydowanie lepiej, niż on sam w takiej samej sytuacji.
Na jego komplement, kiwnął głową, uśmiechając się szerzej.
- Dziękuję. Ta rzecz ma do siebie to, że ciężko jest w niej wyglądać źle. - przyznał z rozbawieniem. - Zdecydowanie trudniej jest wyglądać dobrze w nich. - dodał, wskazując liczne rozcięcia na jego spodniach. - A jednak tobie udało się okiełznać ten trend. - skończył, wciąż się uśmiechając, grzejąc jego kostkę i lekko głaszcząc ja opuszkami palców, drugą rękę wyciągając po talerz. - Jaką poleciłbyś mi w tej chwili?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Czw Sie 16, 2018 10:23 am

Przez nagły przejaw troskliwości tym mocniej i wyżej strzeliły nieśmiałe płomienie ekscytacji trawiącej młode wnętrze - te, których dym przyjemnie wypełniał kopułę głowy i uderzał do niej ramię w ramię z alkoholem. Białe wino wdzięcznie połączyło się z łyczkiem białego rumu wypełniającego wnętrze praliny, dopraszając się ponownego zwilżenia ust. Lysander jeszcze chwilę zdusił tę palącą potrzebę, nie chcąc odrywać dłoni od grubej krawędzi kamizelki, której materiał przyjemnie pieścił skórę. Skupiał się też bardziej na nieoczekiwanie atrakcyjnej ofercie noclegu ze śniadaniem.
Czy to źle, że po propozycji nie rzucił seksownego i cokolwiek bezczelnego: "Będzie Cię to sporo kosztowało"? Że nawet o tym nie pomyślał...? A jedynie ożywił się nagle jak dzieciak przy prezencie na gwiazdkę?
- Mam zostać na całą noc?! - Naprawdę nie chciał brzmieć na aż tak zdumionego. I tak przejętego. - Z przyjemnością - zwłaszcza przy tobie. Tylko... Mon dieu, cóż ja będę jadł jak skończą się pralinki...? - Odsunął umieszczoną na szczycie oparcia rękę od policzka i pogładził nią ledwie wyczuwalnie kark mężczyzny, zatapiając palce we wciąż lekko wilgotnych włosach. - Co jak do rana zjem gospodarza?
Przewiercał wręcz Christophera spojrzeniem na wylot - nienachalnym jednak, ale wręcz pieszczącym jak końce ciekawskich palców. Spojrzenie to jednak ponagglone pytaniem spłynęło na przysuwany talerzyk i Lysander lekko przygryzł wargę, sprawdzając, którego smaku jeszcze nie wypróbowali. Z rozkoszą namierzył jasną pralinę oblepioną ze wszysrkich stron maleńkimi złotymi perełkami z najprawdopodobniej cukru.
- Tę. - Wskazał ją subtelnie palcem, ale nie pozwolił Christopherowi wyciągnąć po nią dłoni. Zamiast tego uciekł palcami do swojej ulubionej koszuli i zaczął ją rozpinać. - Dziękuję, dziś ubrałem swój ulubiony zestaw, nie wyobrażam sobie teraz, że mógłbym pokazać ci się w czymś innym - wymruczał, odpinając jeden z najwyższych guziczków, sprawiając, że poły satyny rozeszły się jeszcze mocniej - powoli, bez pośpiechu. W końcu mieli całą noc...
- "E" jest bardzo daleko w imieniu - odrzekł jeszcze łagodnie, wręcz ponętnie. - Nie liczę, że uda mi się wyjęczeć całe na jednym tchu, dlatego wybrałem bliższe. Zakładając, że w ogóle mi się uda. - Przygryzł wargę i sięgnął po wybraną pralinkę, odchylając się do tyłu na tyle, by na prostej ręce wesprzeć się za plecami. - Zawsze zastanawiałem się nad praktycznym użyciem tego apetycznego dołeczka poniżej szyi, który pojawia się na zbiegu kości obojczyka. I dotarło do mnie, że pralinki wpasowują się weń idealnie! - Ożywił się i odchylił jeszcze drobny kawałeczek, umieszczając czekoladową kulkę idealnie w dołeczku, po omacku, nie spuszczając spojrzenia z kompana. Ba, wręcz subtelnie wyzywającego spojrzenia. - Spróbujesz ją zabrać? Bez użycia rąk! - Upomniał naprędce.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 118
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Czw Sie 16, 2018 6:36 pm

Nie mógł się powstrzymać. Naprawdę z tym walczył, mimo wyraźnego rozbawienia czającego się gdzieś na dnie jego oczu, nie chcąc pozwolić, aby zdradziły go również kąciki ust, unosząc się nieco w górę w absolutnie uniwersalnym odruchu zadowolenia, czego jednak nie udało mu się dokonać na dłuższą metę. Bo chyba tak można było nazwać to, co poczuł, widząc wyraźne i zupełnie nieskrywane zdziwienie w oczach chłopaka kiedy, pewnie nie do końca panując nad niemal kipiącym przez moment entuzjazmem, ten dopytał, czy faktycznie może zostać na noc. Wyglądał, jakby przez tę krótką chwilę wszystko w nim zawrzało, w końcu buchając entuzjazmem i błyskiem tęczówek w głębokim kolorze czekolady, by dosłownie chwilę później uspokoić się nieco, jakby ktoś nieco przykręcił gaz na kuchence, pozostawiając mu znów młodego, pełnego werwy chłopaka... Który miał wyjątkowo wyraźny cel w perspektywie.
- W każdej chwili możemy zamówić jeszcze jedną porcję. - zapewnił, wyjątkowo dyskretnie, nie zmieniając wyrazu twarzy nawet odrobinę, przysuwając głowę bliżej jego dłoni, kiedy tylko poczuł te jego cudownie długie, szczupłe palce w tym miejscu.
Wprost przepadał za pieszczotami głowy, czy zabawie jego włosami. A jeszcze bardziej przepadał za pięknymi dłońmi i sama pamięć o tym, jak ładne były ręce jego gościa, w połączeniu z tym, że dotykały one właśnie jego włosów, sprawiały mu wyjątkowo odprężającą przyjemność.
Z tego samego powodu, zapatrzył się na jasny palec, który wskazał mu wybraną pralinkę. W aksamitnie mlecznej czekoladzie niemal utopioną w maleńkich, złotych kuleczkach, które przywodziły na myśl ozdoby na sukni co najmniej damy dworu, kiedy zaś tylko padło na nie światło, kiedy Lysander, na którą chwilę odstawił talerz, zmieniła się w najpiękniejszą suknię balową. Tego jednak nie miał okazji dostrzec, bo jego wzrok skierował się do miejsca, które płynnie odsłonił chłopak, eksponując ładnie odznaczające się pod jego skórą obojczyki, które dosłownie chwilę później objęły w czułym uścisku starannie wykonany słodycz.
I niech go szlag, gdyby nie próbował słuchać tego, co chłopak ma mu do powiedzenia, rozwodząc się nad tym, na jakiej podstawie dokonał swojego wyboru dotyczącego litery, na którą najlepiej jest stawiać nacisk, podczas jęczenia jego imienia...
Niemal odchrząknął, prostując się nieco i odwracając od niego spojrzenie, by nonszalancko przesunąć nim po pokoju i ostatecznie leniwie wrócić nim do jego twarzy.
- Mam rozumieć, że po tych długich, wyczerpujących rozważaniach, najrozsądniejszym sposobem wykorzystania tego dołeczka, okazało się potraktowanie go jak łyżkę? - posłał mu rozbawione spojrzenie. - Chociaż nie, łyżkę mógłbym sobie przysunąć do ust... W takim razie swego rodzaju miseczkę, do której najpewniej powinienem się schylić. - dodał, istotnie przysuwając się nieco i zawisając nieco bliżej niego, patrząc w te jego sarnie oczy przez przedłużające się parę sekund, zanim, zadziwiając tym samego siebie, schylił się po pralinkę, łapiąc ją delikatnie wargami, które ledwie musnęły jego gorącą skórę, zanim wyprostował się, przymykając lekko oczy. - Tym razem trafiłeś doskonale, w cudownie rozlewający się ustach, gęsty karmel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Wto Sie 21, 2018 1:11 pm

Było tak blisko i wciąż tak daleko. Wszystko było na „już prawie”. Christopher już prawie się uśmiechnął. Już prawie zamruczał drapany po karku, wsunął końce palców pod nogawkę dziurawych spodni swojego nabytku. Prawie poprosił o więcej, o jeszcze. Głębiej, mocniej, bardziej. Głośniej. Lepiej.
Już prawie.
A jednak, chyba z czystej dojrzałej i nieźle zakamuflowanej złośliwości, tego nie robił.
A jednak zatopienie palców w gęstych włosach mężczyzny niosło za sobą jakiś progres: tamten odchylił się, ledwie zauważalnie zmrużył mądre oczy i widocznie rozluźnił dotąd ciasno ściśnięte ze sobą wargi. Zdaje się, że jedna erogenna przystań, bardzo niewinna w swoim umiejscowieniu, została właśnie namierzona i naniesiona na mapę ciała – wyraźnym, migającym w wyobraźni znacznikiem. Lysander wypiął dumnie pierś zadowolony z siebie i pozwolił sobie chwilę jeszcze słodko katować swoją ofiarę nim zabrał na dobre za pralinkę.
Pomysł na nią miał przedni. Ryzykowny, ale przedni. Miał w końcu świadomość, że sam niecierpliwie przeciąga granicę dobrego wychowania przy swoim gospodarzu, ale ten póki co nie nakreślił wyraźnego znaku STOP i nie wyglądał na niezadowolonego. Wręcz przeciwnie – to zainteresowanie, psotne spojrzenie i niedomknięte podczas pieszczoty wargi sprawiły, że chłopak zapłonął ochotą dotknięcia ich i to w mało oczywisty sposób. W końcu chcąc nie chcąc wziął udział w tej gierce sprawdzającej cierpliwość i mimo iż polegał na niej raz po raz na całej linii, to przynajmniej chciał zachować pozory osobistości, która dąży do celu niekonwencjonalnymi sposobami.
Pocałunek ponad mostkiem był według Lysa niekonwencjonalnym sposobem.
Zaryzykował więc, ułożył czekoladkę we wgłębieniu poniżej szyi i czekał, nie mogąc powstrzymać uśmiechu i puszczanych Christopherowi zalotnych spojrzeń. A mężczyzna prostował się, chrząkał, sunął wzrokiem po pokoju i zachowywał klasę dżentelmenów z filmów z lat sześćdziesiątych. Grał na czas Ale kiedy w końcu jego spojrzenie opadło na łakoć Lysandrowi aż postawiały włoski u dołu pleców. Zadygotał niespokojnie, kiedy po niezbędnym wstępie pełnym kilku trafnych uwag Christopher pochylił się, najdłużej jak się tylko dało przeciągając kontakt wzrokowy. I stało się…
I… Nie dało się ukryć, że upragniony kontakt mógł być nieco dłuższy, ale i tak zręczna kurtyzana potrafiła wykorzystać nawet tak subtelny dotyk, by zbliżyć się do klienta jeszcze bardziej. Na tyle blisko, by pochwycić łagodnie jego ramion i dać się pociągnąć, kiedy plecy tamtego prostowały się jak sprężyna. Oj nie, tym razem chłopak nie zamierzał dać swojej myszce tak szybko czmychnąć i podążając za mężczyzną z cichym śmiechem prawie-prawie zderzył się niewinnie z jego torsem, wyhamowując w ostatniej chwili, tak by ledwie musnąć czubek jego nosa swoim. I parsknął znów, zerkając w dół i palcami zaczepnie jeszcze odrobinę mocniej odchylając na bok kołnierz aksamitnej koszuli.
- Ups. Coś zostawiłeś – upomniał bezczelnie, próbując naświetlić Panu Rutherfordowi, że w dołeczku zostało nieco muśnięć czekolady. Opieszałość sprawiła, że gorąca skóra zebrała z pralinki nieco słodkiego nalotu, a nieokrzesana ofiara tego bajzlu dopominała się dokończenia pracy. - I co teraz? Wznowisz biesiadę, czy życzysz sobie, żebym posprzątał sam?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 118
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Wto Wrz 04, 2018 1:57 pm

Uniósł lekko brwi w górę, widząc go tak blisko i przechylił w delikatnym rozbawieniu głowę na bok, słysząc jego śmiech i łapiąc na chwilę jedynie spojrzenie tych błyszczących oczu.
- Wręcz przeciwnie. Samo przyszło. - odparł mrukliwie, odnosząc się to tego, że chłopak, zamiast grzecznie, jak na młodego dżentelmena przystało, pozostać w kurtuazyjnej i przyjętej ciepło przez wszelakie normy dobrego wychowania, odległości, przysunął się tak blisko, że Christopher był w stanie wyczuć ciepło jego oddechu na policzku.
Był w stanie i nie mógł powiedzieć, żeby w jakimkolwiek stopniu mu do przeszkadzało. Drobne włoski na jego szyi, które zdążyły już od porannej toalety przekroczyć nieco granicę skóry, odbierając jej gładkość, stanęły, a po jego karku przebiegł delikatny, przyjemny dreszcz. Dokładnie, kiedy szczupłe palce sięgnęły do jego kołnierza, odsuwając go na tyle, na ile mogły, kiedy guziczki były zapięte. Z tego samego powodu, poczuł chłodne nieco jeszcze opuszki palców na gorącej skórze, która do tej pory kryła się pod materiałem.
Miał takie chłodne dłonie, mimo że w pomieszczeniu było ciepło. A zaczynało się robić coraz cieplej.
- Jakby byłby ze mnie gospodarz, gdybym pozwalał moim gościom sprzątać po sobie... - spytał, najwyraźniej nie oczekując żadnej odpowiedzi, bo zaraz zsunął spojrzenie z ładnych oczu Lysandra.
Powoli, przez szczupły nos, wyraźnie zaznaczoną linię szczęki, aż po długiej szyi w dół, by w końcu spocząć w niewielkim dołeczku pomiędzy znikającymi pod połami koszuli obojczykami, w którym istotnie można było dostrzec plamkę. Słodki ślad z rozpuszczonej czekolady lśnił na jasnej skórze, sugerując, że jej właścicielowi wcale nie jest aż tak zimno, gorąca zaś krew musiała niechybnie odpłynąć ze smukłych dłoni i kostek, właśnie tutaj.
Chwilę tylko patrzył, w końcu unosząc rękę, by lekko tylko przytrzymać go otwartą dłonią między łopatkami, by chłopak nie musiał spinać rozpaczliwie wszystkich mięśni, żeby nie upaść, kiedy schylił się do niego, jednocześnie przechylając go w tył. Chwilę nie robił nic, czując jego lekkie drżenie, jednak nie znając jego źródła, zawahał się tylko przez ułamek sekundy, w końcu odrzucając chwilowo piętrzące się w jego myślach niepokoje, na rzecz objęcia wargami apetycznego dołeczka.
Zamknął na nim usta, nie zbierając nawet części czekolady, by zaraz ponowić zabieg, tym razem przesuwając przez sam jego środek językiem, jakby raczył to jedno miejsce zamiast jego ust, gorącym, francuskim pocałunkiem, który jednak nie trwał zbyt długo. A przynajmniej takie miał wrażenie, kiedy znów się prostował, po czasie, którego nie umiał oszacować, łapiąc jedynie jego spojrzenie na chwilę, by zaraz sięgnąć po kieliszek wina, w którym zamoczył usta.
- Masz ochotę? - spytał, reflektując i proponując mu drugi kieliszek, którego Lysander jeszcze nie dopił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Sro Wrz 05, 2018 4:04 pm

Zwykle przy klientach odpływał myślami gdzieś daleko, starając się nie myśleć o tym co robi ciało. Myślał o przyszłości, o pieniądzach, o dostatku… Przypominał sobie po co właściwie to wszystko robi. A tu trwał w naczyniu ciała nie chcąc przepuścić choćby sekundy! Przegapić błysku w pięknych brązowych oczach, uroczych zmarszczek rodzących się na ołtarzu szczerego uśmiechu, refleksu światła na wilgotnych włosach i przede wszystkim pieszczot, o które zaczynał błagać już całym ciałem!
Oddychał tak nierówno, płytko i zdecydowanie szybciej, ale zmuszał się do tego, by nie dyszeć i przez to niemal przełykał kolejne oddechy przez ściśnięte ekscytacją gardło. Całe ciepło z jego dłoni spłynęło na uderzające do policzków rumieńce i jeszcze w dół, do miejsca, które dotąd jeszcze trzymał pod kontrolą. Ucisk prezentowany mu przez mało ukrywające spodnie i cienką bieliznę pozwalał mu dotąd trzeźwo myśleć, przy czym nie specjalnie o czymkolwiek innym niż ciepłym języku opadającym na jego skórę. Zdawał się przeżywać chwilę uniesienia prezentowaną mu do tej chwili tylko przez wyobraźnię w nieskończoność, katując się raz po raz w tym, że widziadła naprawdę mało się miały do faktycznego stanu rzeczy. Powoli robił się coraz bardziej zdesperowany.
Aż odetchnął z ulgą, nie potrafiąc się upilnować, kiedy Christopher przystał na jego prośbę i obłaskawił jego ciało zupełnie innym rodzajem uwagi. Odchylając się w tył puścił odrobinę luźniej głowę i przymknął oczy, czując jak w niemym oczekiwaniu jego rozpalona skóra na ramionach i obojczykach pokrywa się gęsią skórką. Jakby wszystkie jego nerwy skupiły się tylko na tym skrawku jego ciała. I stało się.
Mój Boże, to był tylko lekki pocałunek. Tylko rozkosznie powolne, podniecające przejechanie językiem po udekorowanej czekoladą skórze. Tylko. A Lysander poczuł się tak jakby już był nagi. Zatrząsł się niespokojnie pod ustami mężczyzny, pozwalając sobie na urwane stęknięcie i mimowolnie zacisnął uda, próbując trzymać sztywniejącą męskość w ryzach. Nabierając głębokiego wdechu otarł się tęsknie o mężczyznę, zaciskając palce na jego ramieniu i marszcząc śnieżnobiałą koszulę. Zaśmiał się przy tym perliście, swobodnie, rozbawiony własnymi przeżyciami wewnętrznymi, po czym wyprostował się przy asyście przytrzymującej go dłoni i znów zadrżał od ciarek biegających mu po zesztywniałych plecach.
- Oh… wow... – bąknął, próbując unormować oddech. Nie udawał, był czerwony aż po same uszy. Młoda, gorąca i nabuzowana w chwili obecnej krew, której zaprezentowano co potrafią z nią zrobić ledwie usta, sprawiła, że Lysander coraz mniej myślał o zachowaniu dystansu, o tym, że powinien myśleć tylko o potrzebach klienta i spróbować sprostać im w pełni, a zaczynał mieć na Christophera ochotę. Tak po prostu ochotę. Wielką.
- Tak... – sapnął, nie czując potrzeby domknąć ust, aż wilgotnych od skraplającego się na nich, niebosko gorącego oddechu. - Ale wolałbym stąd... – Pokonał jednym łagodnym susem resztę dzielącego ich dystansu, ujmując tę przystojną twarz w chłodne dłonie i bez pytania jak zahipnotyzowany zgarnął jego gorące usta swoimi. Na początek łagodnie, choć niecierpliwie; przekrzywiając głowę i przesuwając językiem po pełnej, dolnej wardze mężczyzny, smakując alkoholu wprost z nagrzanej skóry.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ShaelSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 28/11/2017
Liczba postów : 118
Cytat : It's been lovely but I have to scream now

PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Czw Wrz 27, 2018 9:04 pm

Urywane stęknięcie. Jego gorące, drżące lekko pod ustami Christophera ciało i w końcu perlisty, czysty śmiech, który dobił się do jego umysłu dopiero po chwili, jakby miał problem z dostaniem się do jego pochłoniętej ciepłem jego skóry świadomości. Dopiero kiedy odbił się on od wszystkich drobnych zakamarków jego ucha, w końcu uderzając w samo jego centrum, uniósł spojrzenie na jego oczy w kolorze ciepłej, płynnej czekolady, z trudem odrywając je od nieco jeszcze lśniącego od jego śliny obojczyka. Ten według niego samego niemal domagał się o powtórzenie pieszczoty, kiedy unosił się delikatnie z każdym, coraz głębszym oddechem chłopaka, co jednak postanowił zignorować na rzecz próby zrozumienia jego słów.
- Wow? - uniósł jedną brew, z kącik jego ust niemal bezwiednie podążył za nią, kiedy całkiem rozbawiony doszedł do wniosku, że akurat w tej zaskakująco elokwentnej wypowiedzi, nie musiał skupiać się na niuansach językowych, by zrozumieć jej przekaz.
I nie miał nawet czasu na pomyślenie o tym, by spojrzeć w dół, sprawdzić, czy to, co wydawało mu się już w trakcie pocałunku, jest prawdą, zaś młode ciało zdradziło chłopaka, bo zbyt zajęty był patrzeniem mu w oczy, kiedy Lysander zbliżył się do jego ust. Nie poruszył się, kiedy poczuł na własnych wargach jego gorący oddech, a już chwilę później dotknęły ich te drugie, lekko zaczerwienione od buzującej w żyłach krwi.
Powstrzymał się od przełknięcia śliny, patrząc jedynie na niego spod nieco przymrużonych powiek, jakby właśnie zastanawiał się i oceniał tę sytuację, poniekąd właśnie to robiąc, kiedy wodził leniwie wzrokiem od jego rozchylonych ust, przez wilgotne wciąż zagłębienie obojczyka, na razie przynajmniej omijając spojrzeniem to, co wyraźnie mógł wyczuć na swoim udzie, kiedy chłopak nieco mocniej się poruszał.
- I uważasz, że właśnie stąd smakować ci będzie bardziej? - spytał, odsuwając się nieco, by obrócić kilka razy między palcami nóżkę kieliszka z winem, wciąż jednak podtrzymując jego plecy jedną ręką.
Chwilę jeszcze tylko obserwował światło odbijające się i rozpraszające na mocno pożłobionej powierzchni kieliszka, zanim uśmiechnął się delikatnie pod nosem i zbliżył szkło do warg, by nabrać łyk alkoholu, nie przełykając go od razu. Zamiast tego, odwrócił się znów zupełnie przodem do bruneta, by zbliżyć twarz do jego, jednocześnie dłoń przesuwając wyżej, wzdłuż kręgosłupa, po wyprostowanych, sprężystych plecach, aż na cudownie ciepły, drżący kark, zanim ich usta się zetknęły, a on pozwolił paru kroplom słodkiego alkoholu spłynąć z własnych warg, w dół gardła chłopaka. Wciąż czując na języku zapach wina, pozwolił sobie na nieco tylko więcej, smakując go delikatnie i delektując się każdą kolejną sekundą, kiedy słodki smak trunku mieszał się ze zdecydowanie bardziej nietypowym i zupełnie nowym, który drażnił kubki smakowe, jednocześnie nie dając zupełnej satysfakcji, jakby prosząc, by kosztować go dalej, łagodnie i coraz głębiej. Póki nie zostanie się odsuniętym przez szczupłe, napięte ramię wyciągnięte między ich ciałami, lub jedynie ściskające płuca oraz serce z żalu, pragnienie powietrza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   Pon Paź 01, 2018 11:13 pm

Nie potrafił wytłumaczyć swojego młodzieżowego stwierdzenia. To wszystko, co się wokół działo było po prostu „wow”. A w jego pracy praktycznie nic nie było „wow”, nawet zarobki. A już nie tak „wow” jak Christopher, jak jego perfumy, jego usta, jego dłonie, jego wino, pokój, spojrzenie i maniery. Nie było żadnego innego słowa, które potrafiłoby oddać to co chłopak czuł – a przynajmniej Lysander żadnego takiego nie znał – i żadne inne nie potrafiło przedrzeć się przez gonitwę myśli hałaśliwie zalewającej jego głowę. Na szczęście chyba nie musiał się tłumaczyć, zwłaszcza, kiedy z rozkoszą zauważył, że wywołał u klienta kolejny uśmiech: naturalny i szczery. I to taki, który otumaniał bardziej niż wino.
Czy to on czy w salonie zrobiło się cieplej?
Wyrwał się do pocałunku jak dziewicza nastolatka na studniówce, ale nie mógł się powstrzymać. Nawet jeśli większości klientów całowanie dziwki nie odpowiadało i to z bardzo wielu, całkowicie jasnych powodów, które Lys w pełni rozumiał. A przynajmniej wmawiał sobie, że rozumiał, próbując się pogodzić z utratą resztek udawanej czułości podczas zbliżeń. Ale tu miał niesamowite parcie na skosztowanie Christophera w każdym możliwym aspekcie, a że akurat wargi miał nagie, przyjemnie zaczerwienione, mokre od alkoholu i dostępne… To kurtyzana zapomniała się i trzęsąc z ekscytacji jeszcze na początku nie zauważała, że jej upragniony posąg Adonisa jest nieruchomy jakby faktycznie był z marmuru. Całe szczęście nie tak zimny.
Kiedy po raz kolejny gładka faktura warg biznesmena ugięła się wdzięcznie pod różowym ochłapem jego języka, rozwarł powieki, czując, że pieszczony zdecydowanie się odsuwa. Jednak zanim jego zdławione gardło zdążyło wyrzucić z siebie skruszone „przepraszam”, Christopher podjął temat z właściwą sobie elegancją. I Lysander przełknął ślinę jak głodny na widok miski ulubionych frykasów, ale opamiętał się i zebrał w sobie, by szybko kiwnąć głową w odpowiedzi na zadane pytanie. Zmuszono go do czekania w napięciu, co cierpliwie znosił, choć w jego aktualnym stanie, to bardzo powoli podchodziło pod męczenie zwierząt! Praktycznie śledził czekoladowymi oczami złoty trunek znikający za barykadą ust i aż przygryzł dolną wargę z rosnącego stresu.
Na szczęście zupełnie niepotrzebnie.
Christopher zbliżył się doń, dłonią na karku nakierowując go wprost na swoje usta i pocałunek z miejsca zrobił się bardzo głęboki. Lys mimowolnie zamruczał gardłowo, obniżając niego głowę, by przyjąć jak najwięcej wina, ale i tak kilka kropel umknęło mu w okolicach kącików ust i właśnie w tej chwili łaskotało, mknąć nieznośnie powoli w dół jego napiętej szyi. Zignorował się pochłonięty powolnym tańcem, ocierając się o sprężysty język własnym i coraz śmielej sięgając do ramion mężczyzny. Do przejścia o krok dalej nie potrzebował większej zachęty, zwłaszcza, że chciał odciążyć biedną dłoń, służącą mu dotąd za oparcie w mało wygodnej pozycji. Dlatego chłopak uśmiechnął się nikle, nie przerywając pocałunki i napiął, opierając prawą stopą o miękkie siedzisko. Jego sprężyste ciało złapało się mocniej oparcia kanapy ponad ramionami klienta i przełożyło drugą nogę ponad jego uda – przesadzając kolana i bezczelnie na nich siadając – przodem do swojej ofiary. Rychło w czas, kiedy młodzikowi zabrakło powietrza.
Urwał pieszczotę i nabrał głębokiego wdechu, wypuszczając je niemiłosiernie nagrzane z gorącej piersi. Na szczęście nie uciekł za daleko, bo jego łakome usta szybko odnalazły kącik warg Christophera, a następnie ostro zarysowaną linię szczęki i niżej…
- Może zdejmiemy… to? – Palce dłoni natomiast sięgnęły pierwszych guziczków kamizelki, bawiąc się nimi.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: . : : Pretty Men : : .   

Powrót do góry Go down
 
. : : Pretty Men : : .
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: