CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Salus rei publicae suprema lex

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 5
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Salus rei publicae suprema lex   Czw Lip 05, 2018 11:03 pm

Każda rewolucja jest opium dla narodu.




Jacques Bessettet
Ma 27 lat, z czego ostatnie cztery spędził na wojnie, ryzykując życiem w okopach w imię rewolucji amerykańskiej wspieranej przez francuski rząd.
Wychował się w mieszczańskiej rodzinie, jest więc dumnym przedstawicielem stanu trzeciego. Przede wszystkim nauczono go tam kochać pieniądze i wpojono irracjonalny szacunek do władzy oraz przekonanie o tym, że hierarchie (a wraz z nią wszechobecny wyzysk) pobłogosławi sam Bóg. Wojna pozbawiła go wiary w te dwie świętości.
W alkoholu i ramionach tanich dziwek szukał ucieczki od wspomnień. Wychylał kieliszek okropnego bimbru za każdą bezsensowną śmierć swojego rówieśnika. A skoro stoczył się do rynsztoka, miał okazję z bliska przyjrzeć się tym wszystkim dobrym dziewczynom bez przyszłości i  chłopcom pozbawionym perspektyw.
Ratunkiem skuteczniejszym od warg smakujących podłą wódką okazała się idea, która mogła nadać znaczenie życiu. Ulotna, ale niezwykle silna wiara w możliwość zmiany świata. Walki, która w końcu będzie miała cel, w imię której warto będzie umrzeć.
Jacques bardzo szybko stał się oddanym czcicielem tej najwyższej idei – wolności. A jeżeli ceną wolności jest śmierć, to był pierwszym gotów za nią zapłacić.



Geoffrey Louis De la Croix




Elise De la Croix


Kto chce wolności bez zamieszek, chce deszczu bez burzy.



Ostatnio zmieniony przez Pennywise dnia Nie Lip 08, 2018 11:05 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 95


Cytat : Why am I gay? One day I was sitting in my room watching Winx Club when my fairy god faggot flew into my room and said "listen here you son of a bitch you are gay everyday, got it?" and I nodded, then she hit me on the head with her antivagina stick and poof, now I'm a homo.
Wiek : 17
Male


PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Pią Lip 06, 2018 11:07 pm


Pierre-Antoine De la Croix
Młody markiz, który czerpie garściami nie tylko z życia, ale i skarbca królewskiego. Od najmłodszych lat uzdolniony zarówno muzycznie, jak i intelektualnie, a także wyszkolony pod względem szermierki, a także pięknego mówienia. Niestety, nic dobrego przez te nauki na pewno nie wprowadził.
Już od nastoletnich lat mówiono, iż lubuje się w mieszaniu we wszelkiego rodzaju skandale. Przez sam ten fakt narobił sobie pokaźną liczbę wrogów oraz niezbyt pochlebną opinię wśród ludu, aczkolwiek wzbudził tym sympatie wśród (i tak już dosyć nadgniłego moralnie) dworu królewskiego, zwłaszcza żeńskiej jego części.
Przez większość kobiet wysokiego stanu nazywany jest niespełnionym romantykiem, który stara się w każdym znaleźć bratnią duszę. Miłosierny pan występujący publicznie przed francuskim ludem, zawsze pomaga potrzebującym, oddając im część swego majątku na ich dobro. Ten, który wprowadza nową modę, pozbawioną nienaturalnego oraz sztucznego wyglądu. Jednak jak widzą go osoby trzeźwo myślące? To zwykły lubieżnik, który kocha niszczyć szczęście biednych rodzin, odbierając im ojców, by publicznie ich poniżać jako nic więcej, aniżeli zwykłe dziwki. Miłośnik orgii oraz różnego rodzaju fetyszyzmu, które są dla niego niczym innym, jak imprezami dla swych bogatych przyjaciół, chwilą na śmiechy i pijacką rozpustę. Pieniądz nie znaczy dla niego nic, to jedynie ukazanie, jak traktuje on wszelkiego rodzaju uczucia osób niskiego stanu.
Wszystko to albo i więcej jest spowodowane jedynie jednym – znudzeniem całym tym życiem, marazmem, monotonią. Skandale pozwalają mu jedynie na chwilę odetchnąć od tego, gdy we własnych stękach rozkoszy, słyszy błagalne krzyki, aby skończyć to upokarzanie innych. Nawet słysząc pogłoski o wojownikach niejakiej „wolności”, nie wzruszył się ani przez chwilę. W końcu... Kto by przejmował się bandą hołoty, której jedynym celem jest zaspokajanie potrzeb osób wyższych?

Vive la France!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 5
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Nie Lip 08, 2018 1:19 pm

Markiz De la Croix był przekonany, że jego pierworodny syn spędza ten wieczór w domu, tylko z powodu wydawanego dziś dzień balu. Powoli zbliżył się do młodego człowieka, stojącego przy balustradzie. Pierre wyglądał na drapieżnika, który z górnego balkonu próbuje wypatrzeć swoją ofiarę w wielobarwnym tłumie. Mógł decydować między przestraszoną, młodziutką ptaszyną w kącie a elegancką matroną, która w miłosnej grze odniosła bez wątpienia wiele zwycięstw.
Oparł nieco zmarszczoną, ozdobioną licznymi pierścieniami dłoń na balustradzie i przez moment wpatrywał się w swoich gości. Arystokracja iskrzyła się od świecidełek, które odbijały drżące światło. Sam widok tego próżnego przepychu biednego chłopa mógłby rzucić na kolana.
Znajdź swoją siostrę. Natychmiast – wydał polecenie bez ceregieli. Ledwie otwierając usta i nie pozbawiając swojej twarzy wyrazu jowialnej grzeczności, choć ton wypowiedzianych przed chwilą słów nie pozostawiał wiele miejsca na dyskusję.
To ojciec wciąż był markizem i dopóki panował nad finansami, panował też na swoimi krnąbrnymi dziećmi.
Nie oczekiwał dyskusji, już odwrócił się, żebym doskonale wypracowanym, pańskim gestem powitać jedną z dam i dyskretnie zacząć ją oprowadzać po najbardziej imponujących pomieszczeniach w posiadłości.

Pierre mógł zaskakująco szybko odnaleźć Lisę. Dziewczyna zrezygnowała z widowiskowego balu na rzecz schadzki w ogrodzie, co dla takiego wytrawnego grzesznika w najmniejszym stopniu nie powinno być zdziwieniem.
Siostra stała w pobliżu marmurowej rzeźby przedstawiającej ryczącego lwa i cicho chichotała. Rozczarowaniem okazał się dopiero jej amant, który mógł aspirować najwyżej na stajennego, a nie kochanka córki markiza.
Zaskakujące, że ten nieznany brudas i łobuz odważył się wyciągnąć dłoń i ostrożnie przesunąć palcami po wypudrowanym policzku młodej panienki, a ta, zamiast gwałtownie go odtrącić, tylko nieśmiało spuściła wzrok.
Co za oburzający tupet.
Może powinnam ukraść dla ciebie wino ojca? Wtedy byłabym dość… postępowała? – Lisa szepnęła zalotnie, a następnie przekrzywiła lekko głowę i natychmiast uniosła dłonie, żeby poprawić wytworną perukę.
Wyglądało na to, że para kochanków kompletnie nie zdaje sobie sprawy z tego, że są obserwowani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 95


Cytat : Why am I gay? One day I was sitting in my room watching Winx Club when my fairy god faggot flew into my room and said "listen here you son of a bitch you are gay everyday, got it?" and I nodded, then she hit me on the head with her antivagina stick and poof, now I'm a homo.
Wiek : 17
Male


PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Pią Lip 13, 2018 7:00 pm

Stojąc na szczycie schodów, u samej balustrady, oglądał ze znudzeniem wszystkich ludzi. Nuda, całe to przyjęcie było jedną, wielką nudą. Nic dziwnego, każdego już tutaj poznał, w każdym tego słowa znaczeniu. Żadnych nowych twarzy, żadnych okazji na nowe, chwilowe uniesienie miłosne. Przecież bądźmy szczerzy, główna część balu, jego oficjalna część, była jedynie bezsensownym wstępem, by zapełnić próżne ego ojca arystokraty – nudne pogawędki, przy nudnej muzyce, oficjalne rozmowy o polityce, podziwianie kryształów, kreacji oraz wymyślnych fryzur na tych całych, sztucznych włosach. Bądźmy szczerzy, kogo z towarzystwa Pierre'a interesowała cała ta paplanina? Wszyscy przyszli tutaj tylko ze względu na tę niechlubną część, która w niejednej osobie wzbudza dreszcze na samą myśl.
- Dobrze, ojcze. - odparł krótko, pochylając się dla szacunku w stronę ojca z chłodnym uśmiechem. Już nieraz zastanawiał się, kiedy ten staruch w końcu zdechnie, lecz tegoż końca widać na pewno nie było. Ruszył po schodach, przeciskając się pomiędzy przedstawicielami smutnej przez własne bogactwo arystokracji, nie omieszkując przy tym sugestywnie dotknąć czy szepnąć coś równie słodzącego niejednej damie lub panu. Przeciskał się tak, aż nie doszedł do wyjścia w stronę ogrodów. Może i rodzeństwo różniło wiele spraw, acz wspólnym dla nich hobby stały się podboje miłosne.

Spokojnym krokiem szedł przez ogród, mijając kolejne rzeźby z marmuru, aż pod jedną z nich nie ujrzał swojej ukochanej siostrzyczki.
Początkowo piękny strój oraz wytworna fryzura swej siostry przysłoniły wgląd na całą sytuację. Stanął pod wysokim żywopłotem, oglądając dalszy przebieg sytuacji, lecz to co ujrzał... Szczerze w nim wstrząsnęło. Dopiero ujrzał tego plebejusza, brudnego po sam czubek głowy, zaś jego siostrze najwyraźniej to odpowiadało?! Pomyślałby kto, rozumie przecież zabawę tanimi chłopami, których żywot jest trzymany przez białe rękawiczki arystokracji, nieraz przecież zabrał miłosiernie takiego, rosłego mężczyznę, by stał się „atrakcją” na jednym z prywatnych balów, ale żeby pozwolić sobie na dotyk czegoś tak... Brudnego?
- Elise, ojciec życzył sobie Ciebie zobaczyć. Teraz. - warknął wyraźnie zdenerwowany, maszerując w stronę kochanków, o ile kochankiem można by nazwać tego mężczyznę. Bez namysłu odepchnie go od swojej siostry, zaś na nią machnie tylko ręką, aby wracała do środka.
- Myślałem, że masz lepszy gust w dobieraniu mężczyzn do towarzystwa, aniżeli ktoś taki. - zwróci się jeszcze do niej, nim ostatecznie kazać będzie jej odejść z tego miejsca.
- Chyba mamy tutaj dużo do wyjaśnienia, nieprawdaż miły panie? - zwróci się z widoczną wyższością w kierunku kochanka swej siostry, mierząc go od stóp po czubek głowy. Nadal nie rozumiał, jak jego siostrzyczka mogła widzieć cokolwiek w takim czymś.
- Z tego co mi wiadomo, służba nie posiada dostępu do tejże części rezydencji, zaś ty nie wyglądasz nawet na jej część. Coś ty za jeden? Rozumiem iż ma siostra jest nadludzko urokliwa, jednak ryzykujesz dużo, kładąc te swoje brudne paluchy na jej poliku. - już w połowie złapie go wymownie za koszulę, patrząc się mu prosto w oczy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   

Powrót do góry Go down
 
Salus rei publicae suprema lex
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: