CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Salus rei publicae suprema lex

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Salus rei publicae suprema lex   Czw Lip 05, 2018 11:03 pm

Każda rewolucja jest opium dla narodu.




Jacques Bessettet
Ma 27 lat, z czego ostatnie cztery spędził na wojnie, ryzykując życiem w okopach w imię rewolucji amerykańskiej wspieranej przez francuski rząd.
Wychował się w mieszczańskiej rodzinie, jest więc dumnym przedstawicielem stanu trzeciego. Przede wszystkim nauczono go tam kochać pieniądze i wpojono irracjonalny szacunek do władzy oraz przekonanie o tym, że hierarchie (a wraz z nią wszechobecny wyzysk) pobłogosławi sam Bóg. Wojna pozbawiła go wiary w te dwie świętości.
W alkoholu i ramionach tanich dziwek szukał ucieczki od wspomnień. Wychylał kieliszek okropnego bimbru za każdą bezsensowną śmierć swojego rówieśnika. A skoro stoczył się do rynsztoka, miał okazję z bliska przyjrzeć się tym wszystkim dobrym dziewczynom bez przyszłości i  chłopcom pozbawionym perspektyw.
Ratunkiem skuteczniejszym od warg smakujących podłą wódką okazała się idea, która mogła nadać znaczenie życiu. Ulotna, ale niezwykle silna wiara w możliwość zmiany świata. Walki, która w końcu będzie miała cel, w imię której warto będzie umrzeć.
Jacques bardzo szybko stał się oddanym czcicielem tej najwyższej idei – wolności. A jeżeli ceną wolności jest śmierć, to był pierwszym gotów za nią zapłacić.



Geoffrey Louis De la Croix




Elise De la Croix


Kto chce wolności bez zamieszek, chce deszczu bez burzy.



Ostatnio zmieniony przez Pennywise dnia Nie Lip 08, 2018 11:05 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 108


Cytat : Why am I gay? One day I was sitting in my room watching Winx Club when my fairy god faggot flew into my room and said "listen here you son of a bitch you are gay everyday, got it?" and I nodded, then she hit me on the head with her antivagina stick and poof, now I'm a homo.
Wiek : 18
Male


PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Pią Lip 06, 2018 11:07 pm


Pierre-Antoine De la Croix
Młody markiz, który czerpie garściami nie tylko z życia, ale i skarbca królewskiego. Od najmłodszych lat uzdolniony zarówno muzycznie, jak i intelektualnie, a także wyszkolony pod względem szermierki, a także pięknego mówienia. Niestety, nic dobrego przez te nauki na pewno nie wprowadził.
Już od nastoletnich lat mówiono, iż lubuje się w mieszaniu we wszelkiego rodzaju skandale. Przez sam ten fakt narobił sobie pokaźną liczbę wrogów oraz niezbyt pochlebną opinię wśród ludu, aczkolwiek wzbudził tym sympatie wśród (i tak już dosyć nadgniłego moralnie) dworu królewskiego, zwłaszcza żeńskiej jego części.
Przez większość kobiet wysokiego stanu nazywany jest niespełnionym romantykiem, który stara się w każdym znaleźć bratnią duszę. Miłosierny pan występujący publicznie przed francuskim ludem, zawsze pomaga potrzebującym, oddając im część swego majątku na ich dobro. Ten, który wprowadza nową modę, pozbawioną nienaturalnego oraz sztucznego wyglądu. Jednak jak widzą go osoby trzeźwo myślące? To zwykły lubieżnik, który kocha niszczyć szczęście biednych rodzin, odbierając im ojców, by publicznie ich poniżać jako nic więcej, aniżeli zwykłe dziwki. Miłośnik orgii oraz różnego rodzaju fetyszyzmu, które są dla niego niczym innym, jak imprezami dla swych bogatych przyjaciół, chwilą na śmiechy i pijacką rozpustę. Pieniądz nie znaczy dla niego nic, to jedynie ukazanie, jak traktuje on wszelkiego rodzaju uczucia osób niskiego stanu.
Wszystko to albo i więcej jest spowodowane jedynie jednym – znudzeniem całym tym życiem, marazmem, monotonią. Skandale pozwalają mu jedynie na chwilę odetchnąć od tego, gdy we własnych stękach rozkoszy, słyszy błagalne krzyki, aby skończyć to upokarzanie innych. Nawet słysząc pogłoski o wojownikach niejakiej „wolności”, nie wzruszył się ani przez chwilę. W końcu... Kto by przejmował się bandą hołoty, której jedynym celem jest zaspokajanie potrzeb osób wyższych?

Vive la France!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Nie Lip 08, 2018 1:19 pm

Markiz De la Croix był przekonany, że jego pierworodny syn spędza ten wieczór w domu, tylko z powodu wydawanego dziś dzień balu. Powoli zbliżył się do młodego człowieka, stojącego przy balustradzie. Pierre wyglądał na drapieżnika, który z górnego balkonu próbuje wypatrzeć swoją ofiarę w wielobarwnym tłumie. Mógł decydować między przestraszoną, młodziutką ptaszyną w kącie a elegancką matroną, która w miłosnej grze odniosła bez wątpienia wiele zwycięstw.
Oparł nieco zmarszczoną, ozdobioną licznymi pierścieniami dłoń na balustradzie i przez moment wpatrywał się w swoich gości. Arystokracja iskrzyła się od świecidełek, które odbijały drżące światło. Sam widok tego próżnego przepychu biednego chłopa mógłby rzucić na kolana.
Znajdź swoją siostrę. Natychmiast – wydał polecenie bez ceregieli. Ledwie otwierając usta i nie pozbawiając swojej twarzy wyrazu jowialnej grzeczności, choć ton wypowiedzianych przed chwilą słów nie pozostawiał wiele miejsca na dyskusję.
To ojciec wciąż był markizem i dopóki panował nad finansami, panował też na swoimi krnąbrnymi dziećmi.
Nie oczekiwał dyskusji, już odwrócił się, żebym doskonale wypracowanym, pańskim gestem powitać jedną z dam i dyskretnie zacząć ją oprowadzać po najbardziej imponujących pomieszczeniach w posiadłości.

Pierre mógł zaskakująco szybko odnaleźć Lisę. Dziewczyna zrezygnowała z widowiskowego balu na rzecz schadzki w ogrodzie, co dla takiego wytrawnego grzesznika w najmniejszym stopniu nie powinno być zdziwieniem.
Siostra stała w pobliżu marmurowej rzeźby przedstawiającej ryczącego lwa i cicho chichotała. Rozczarowaniem okazał się dopiero jej amant, który mógł aspirować najwyżej na stajennego, a nie kochanka córki markiza.
Zaskakujące, że ten nieznany brudas i łobuz odważył się wyciągnąć dłoń i ostrożnie przesunąć palcami po wypudrowanym policzku młodej panienki, a ta, zamiast gwałtownie go odtrącić, tylko nieśmiało spuściła wzrok.
Co za oburzający tupet.
Może powinnam ukraść dla ciebie wino ojca? Wtedy byłabym dość… postępowała? – Lisa szepnęła zalotnie, a następnie przekrzywiła lekko głowę i natychmiast uniosła dłonie, żeby poprawić wytworną perukę.
Wyglądało na to, że para kochanków kompletnie nie zdaje sobie sprawy z tego, że są obserwowani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 108


Cytat : Why am I gay? One day I was sitting in my room watching Winx Club when my fairy god faggot flew into my room and said "listen here you son of a bitch you are gay everyday, got it?" and I nodded, then she hit me on the head with her antivagina stick and poof, now I'm a homo.
Wiek : 18
Male


PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Pią Lip 13, 2018 7:00 pm

Stojąc na szczycie schodów, u samej balustrady, oglądał ze znudzeniem wszystkich ludzi. Nuda, całe to przyjęcie było jedną, wielką nudą. Nic dziwnego, każdego już tutaj poznał, w każdym tego słowa znaczeniu. Żadnych nowych twarzy, żadnych okazji na nowe, chwilowe uniesienie miłosne. Przecież bądźmy szczerzy, główna część balu, jego oficjalna część, była jedynie bezsensownym wstępem, by zapełnić próżne ego ojca arystokraty – nudne pogawędki, przy nudnej muzyce, oficjalne rozmowy o polityce, podziwianie kryształów, kreacji oraz wymyślnych fryzur na tych całych, sztucznych włosach. Bądźmy szczerzy, kogo z towarzystwa Pierre'a interesowała cała ta paplanina? Wszyscy przyszli tutaj tylko ze względu na tę niechlubną część, która w niejednej osobie wzbudza dreszcze na samą myśl.
- Dobrze, ojcze. - odparł krótko, pochylając się dla szacunku w stronę ojca z chłodnym uśmiechem. Już nieraz zastanawiał się, kiedy ten staruch w końcu zdechnie, lecz tegoż końca widać na pewno nie było. Ruszył po schodach, przeciskając się pomiędzy przedstawicielami smutnej przez własne bogactwo arystokracji, nie omieszkując przy tym sugestywnie dotknąć czy szepnąć coś równie słodzącego niejednej damie lub panu. Przeciskał się tak, aż nie doszedł do wyjścia w stronę ogrodów. Może i rodzeństwo różniło wiele spraw, acz wspólnym dla nich hobby stały się podboje miłosne.

Spokojnym krokiem szedł przez ogród, mijając kolejne rzeźby z marmuru, aż pod jedną z nich nie ujrzał swojej ukochanej siostrzyczki.
Początkowo piękny strój oraz wytworna fryzura swej siostry przysłoniły wgląd na całą sytuację. Stanął pod wysokim żywopłotem, oglądając dalszy przebieg sytuacji, lecz to co ujrzał... Szczerze w nim wstrząsnęło. Dopiero ujrzał tego plebejusza, brudnego po sam czubek głowy, zaś jego siostrze najwyraźniej to odpowiadało?! Pomyślałby kto, rozumie przecież zabawę tanimi chłopami, których żywot jest trzymany przez białe rękawiczki arystokracji, nieraz przecież zabrał miłosiernie takiego, rosłego mężczyznę, by stał się „atrakcją” na jednym z prywatnych balów, ale żeby pozwolić sobie na dotyk czegoś tak... Brudnego?
- Elise, ojciec życzył sobie Ciebie zobaczyć. Teraz. - warknął wyraźnie zdenerwowany, maszerując w stronę kochanków, o ile kochankiem można by nazwać tego mężczyznę. Bez namysłu odepchnie go od swojej siostry, zaś na nią machnie tylko ręką, aby wracała do środka.
- Myślałem, że masz lepszy gust w dobieraniu mężczyzn do towarzystwa, aniżeli ktoś taki. - zwróci się jeszcze do niej, nim ostatecznie kazać będzie jej odejść z tego miejsca.
- Chyba mamy tutaj dużo do wyjaśnienia, nieprawdaż miły panie? - zwróci się z widoczną wyższością w kierunku kochanka swej siostry, mierząc go od stóp po czubek głowy. Nadal nie rozumiał, jak jego siostrzyczka mogła widzieć cokolwiek w takim czymś.
- Z tego co mi wiadomo, służba nie posiada dostępu do tejże części rezydencji, zaś ty nie wyglądasz nawet na jej część. Coś ty za jeden? Rozumiem iż ma siostra jest nadludzko urokliwa, jednak ryzykujesz dużo, kładąc te swoje brudne paluchy na jej poliku. - już w połowie złapie go wymownie za koszulę, patrząc się mu prosto w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Czw Lip 26, 2018 7:10 pm

Dama musiała wpaść w naprawdę podłe towarzystwo, ponieważ ani myślała spełnić rozkaz brata i ulec żelaznym prawom patriarchatu, ani myślała chylić smukły kark przed bezdusznym prawem. Złapała brata za ramię i mocno wbiła w nie paznokcie.
Na pewno mam lepszy gust od ciebie – syknęła mu do ucha, ale pomimo całej swojej złości nie zdecydowała się podnieść głosu, gdyby krzyknęła, dałaby się przyłapać na schadzce i cały Paryż miałby o czym plotkować przez tydzień, ale czy na pewno chodziło tylko o dobre imię rodziny? – Puść go! – Szarpnęła wściekle za ramię brata, ale była tylko wątłej postury panienką, która władzę nie czerpała z mięśni, ale z uroku osobistego i czarującego uśmiechu. – Puść!
Poradzę sobie. Nie możemy pozwolić, żeby teraz wszystko poszło w diabły. Biegnij do papy, nim zacznie coś podejrzewać – choć ton wypowiedzi był zaskakująco łagodny, głos pozostał zachrypnięty od gorzały i przystosowany raczej do warkliwych przekleństw niż czułych próśb.
Ale…
Dam sobie radę – powtórzył stanowczo i spojrzał na panicza de la Croix, dopiero gdy skrawek bogato zdobionej sukni Elise zniknął za rogiem. Obdarował go jednym z tych oszczędnych i pogardliwym uśmiechów, jednocześnie łapiąc za nadgarstek dłoni zaciśniętej na swojej koszuli. – Zgubiłem gdzieś swoje zaproszenie, paniczu.
Ostatnie słowo miało w ustach tego mężczyzny o ogorzałej twarzy i przeszywającym spojrzeniu zaskakująco pobłażliwe zabarwienie. Lekko pochylił się w kierunku gospodarza tego wykwintnego balu, którego odgłosy docierały nawet do odległych partii ogrodu.
A teraz mnie wypuść, zanim będę musiał sprawić przykrość twojej ślicznej siostrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 108


Cytat : Why am I gay? One day I was sitting in my room watching Winx Club when my fairy god faggot flew into my room and said "listen here you son of a bitch you are gay everyday, got it?" and I nodded, then she hit me on the head with her antivagina stick and poof, now I'm a homo.
Wiek : 18
Male


PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Pon Sie 27, 2018 7:53 pm

- Och, doprawdy? - zapyta z równie pogardliwym uśmiechem na swojej twarzy co nieznany mu mężczyzna. - Jest mi niezmiernie przykro z tegoż powodu miły panie. - jakże urokliwa chwila, gdy dwójka nawzajem tak się łapała - on ciągnął członka ludu za jego szmaty, gdy ten łapał go za nadgarstki. Nie ukrywa, że w takich chwilach najczęściej dochodziło już do wzajemnego rozebrania, lecz nie tym razem. Nie planował takowych sytuacji, przynajmniej w tejże chwili.
- Przykrość powiadasz? Jakaż to może być przykrość? Sprowadzenie ją do twego poziomu? Pokazanie jej jak marny jest lud? Iloma śmieciami Francja została pokarana? Proszę, oświeć mnie miłościwy panie. - może i Elise nie była najbystrzejsza w spoglądaniu na takowe rzeczy, ale nawet takie rzeczy nie powinny jej dziwić. Jej brat mógłby zostać bezproblemowo jednym z najbardziej znienawidzonych przez lud przedstawicielem klasy wyższej.
- Jednakże gdzie są me maniery. Nim odpowiesz, pozwól że przedstawię się. Pierre-Antoine De la Croix, uścisnąłbym bym dłoń, lecz niestety obecna sytuacja... Niestety nam na to nie pozwala. - ironia i pogarda w głosie mężczyzny mogła być niemożliwa do zniesienie, gdy wszystko wciąż ukrywał pod tą maską urokliwego młodzieńca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Nie Wrz 02, 2018 6:36 pm

Pierre uosabiał całą beztroskę arystokracji, jej krótkowzroczność pożenioną z brakiem odpowiedzialności i płytki konformizm, na którego straży stały tylko pieniądze, żadne zasady. Wszystko to, co budziło tak gwałtowny sprzeciw w byłym żołnierzu. Mocniej zacisnął palce na szczupłym nadgarstku, a szorstki kciuk wkradł się pod szeroki rękaw koszuli, powoli odmierzając puls panicza.
Spokojne, miarowe bicie jego serca.
Spojrzenie jasnych oczu przesunęło się po ładnej buzi bogacza. Można było się zachwycać urodą i zbytkiem, dopóki nie widziało się, jak wiele zgnilizny kryły.
Prawda. Francja została ukarana wieloma śmieciami. Najgorsze jednak, że większość tych kurwiarzy i złodziei zdobyła w niej władzę. A teraz chyba będziemy musieli skończyć naszą miłą konwersację.
Wzrok Jacquesa przesunął się lekko ponad ramieniem dziedzica, gdzieś na horyzoncie majaczyła łuna pożaru lub niesionych wielu pochodni. Do radosnych dźwięków balu dołączyły jeszcze niezrozumiałe okrzyki. Chichoty pewnie szybko przerodzą się we wrzaski i złorzeczenia, a równe kroki tańców w chaotyczny tupot uciekających.
Wyglądało na to, że Elise naprawdę była niemądra. W końcu tylko ona mogła wskazać gawiedzi tylną bramę od strony jeziora i przekazać do niej klucze, tak by wszyscy pozostali zorientowali się, gdy będzie już niemalże zapóźno. Wszystko wskazywało na to, że widowiskowy bal przerodzi się w niemniej godną opowiedzenia jatkę.
Uścisk na nadgarstku arystokraty tylko się wzmocnił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 108


Cytat : Why am I gay? One day I was sitting in my room watching Winx Club when my fairy god faggot flew into my room and said "listen here you son of a bitch you are gay everyday, got it?" and I nodded, then she hit me on the head with her antivagina stick and poof, now I'm a homo.
Wiek : 18
Male


PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Nie Wrz 02, 2018 7:42 pm

- Och, doprawdy? - wywrócił dramatycznie oczyma na słowa mężczyzny, zupełnie nieświadom tego, co zbliżało się za jego plecami. - Bo coś mi się zdaje, że stara się pan mnie tutaj bardzo kurczowo utrzymać. - dodał po chwili z lekkim, ironicznym uśmieszkiem na twarzy. Dla niego była to już tylko zabawa "który z nich mocniej zaciśnie nadgarstek przeciwnika", więc na każdy mocniejszy uścisk odpowiadał tym samym.
- Więc poznam imię mego nowego towarzysza tejże nocy? Byłoby mi niezmiernie miło, gdyby moja grzeczność została w jakiś sposób nagrodzona, skoro już i tak widocznie polubiłeś me towarzystwo. - lecz czy na pewno tego chciał? Kierował nim jak zwykle instynkt życia chwilą, niemyślenia o wszystkich możliwościach. W końcu kto wie? Dziś może pójść jeszcze normalnie spać, zaś jutro poczuć ostrze przeszywające jego brzuch.
Lecz przyjęcie dopiero miało się zacząć, nieprawdaż? Spodziewał się okrzyków i wrzawy, lecz nie takiej, nie bez niego. Tym razem niewiedza nie była po jego stronie, słyszał dobrze, że tupot licznych stóp rozbrzmiewał już nie tylko w rezydencji, ale i ogrodzie. Pierwszy raz poczuł w sobie taki... Niepokój. Znów szybko spojrzał się w oczy nieznajomego.
- Ty dupku... - mruknie pod nosem, znów próbując być silniejszym w tym konkursie wzajemnego zaciskania. - Zbliżyć się do mojej siostrzyczki tylko po to... Tylko dla chwilowej przewagi całego plebsu. Doprawdy masz tupet, by zrobić coś takiego. - chyba skończył się już ich konkurs, gdyż Pierre już nie bawił się z mężczyzną, oj nie. Z jak najszczerszą intencją starał się nim trzepnąć, zaciskając przy tym kurczowo zęby. Ten śmieć kładł te brudne paluchy na jego siostrzyczce tylko dla takiego gówna...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Nie Wrz 02, 2018 9:11 pm

Jeżeli miał upaść, to nie sam. Nie zwolnił uścisku na nadgarstku mężczyzny, a więc pociągnął go na ziemię za sobą, jednakże amortyzując upadek własnym ciałem. Stęknął, gdy ciało młodego mężczyzny runęło wraz z nim i na niego.
Najpierw w nozdrzach poczuł zapach rosy, trawy i wilgotnej ziemi, po chwili dotarła do niego również uwodzicielska woń perfum, którymi tak szczodrze skrapiali się francuscy arystokraci. Sam cuchnął raczej gorzałą i tytoniem. Nie musiał przejmować się też stanem odzienia po upadku, ponieważ w wielu miejscach już wcześniej było porządnie zabrudzone. Teraz tylko nieco naderwał się szarawy kołnierzyk, wciąż będący w pięknych rączkach.
Jeszcze przez ułamek sekundy wpatrywał się w łunę, która przypominała nadchodzący świt. Nowy dzień, który położy kres wyzyskowi i niekończącej się zabawie. Robotnicy tańczący na salonach Wersalu. Z rozbawionym błyskiem w oczach, który wypogodził jego oblicze, spojrzał na szacownego dziedzica i zamiast się z nim bić, roześmiał się na moment. Niskim, basowym śmiechem, który wprawił jego brzuch w lekkie drżenie, pozwalające arystokracie wyczuć broń przypiętą do skórzanego pasa.
Mam nadzieję, że ta przewaga nie będzie chwilowa, panie De la Croix, a moi przyjaciele w końcu dziś poznają smak prawdziwego wina.
Większość gości zapewne szybko umknie w stronę powozów i oddali się bezpiecznie do swoich posiadłości w centrum miasta. Straż powinna poradzić sobie z grupką buntowników, a najlepiej przykładnie pościnać im głowy, ale zanim do tego dojdzie…
A twoja siostra nie jest taka głupia i ma dużo lepszy gust od ciebie.
Zacytował, gotów przyjąć kolejny, wściekły cios. Pierre mógł pewnie wiele powiedzieć o wykorzystywaniu dam. Miał w tym wprawę. Jacques nie byłby nawet zaskoczony, gdyby chodziło o siostrę, w końcu pośród arystokracji to nic zdrożnego. Lepiej z bratem niż z plebsem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 108


Cytat : Why am I gay? One day I was sitting in my room watching Winx Club when my fairy god faggot flew into my room and said "listen here you son of a bitch you are gay everyday, got it?" and I nodded, then she hit me on the head with her antivagina stick and poof, now I'm a homo.
Wiek : 18
Male


PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Nie Wrz 02, 2018 10:04 pm

Ten mężczyzna miał chociaż resztki rozumu, ciągnąc za sobą wymuskanego panicza na ziemię? Nie mowa tutaj o tym, że zniszczy jego ubrania, to był najmniejszy problem tej chwili, bardziej chodzi o to, że działa on jak płachta na byka - jedynie go prowokuje do impulsywnych zachowań, jakby się nim bawił. A Pierre... On po prostu wpadł w te jego sidła, brnąc coraz dalej w nich.
- Powiadasz? Smak wina może i uda im się poznać, lecz równie szybko stracą głowę dla niego. - znów trzepnął nim o ziemię, dając upust swym emocjom. Czuł jakby płomienie biły w jego żyłach, potęgując każdy zmysł mężczyzny - dopiero wyczuł zapach biedy jaki niósł ze sobą mężczyzna, dopiero zauważył płomienie jutrzenki na tle nieba. Więc to tak wyglądało? Więc wszystko jest tutaj zaplanowane co do najmniejszego detalu?
- Nawet o niej już nie wspominaj! - warknął w jego stronę, oddając w końcu prawdziwy cios w twarz mężczyzny. - Zniszczyłeś ją, omotałeś swoimi przeklętymi słowami, sprowadziłeś do swojego poziomu... - jeszcze nigdy nie czuł w sobie tyle emocji, co w tej jednej chwili. Pragnął rozszarpać plebejusza, roznieść go na kawałki w najbardziej bestialski sposób jaki był tylko możliwy, a jednocześnie ubolewać nad losem swej ukochanej siostrzyczki, która dała się omotać takim słowom, niczym diabelskim pokusom.
- Wiesz co teraz będzie w moich gustach? Ty, ty będziesz moimi gustami. Przysięgam Ci na niebiosa, że nikt nie będzie miał prawa Cię zabić, nikt oprócz mnie. - obiecał niczym najurokliwszy kochanek swej lubej, której nigdy nie miał. To prawda, znał się na wykorzystywaniu każdego - chłopów, mieszczan czy arystokracji, kobiet czy mężczyzn, nie robiło to mu jakiejkolwiek różnicy, chciał jedynie coś poczuć, chociaż przez chwilę czuć się jak Ci wszyscy kochankowie z książek, które jego siostra tak skupiona zawsze czytała.
- Zapamiętaj lepiej te słowa. A teraz idź do swoich zbłąkanych owieczek, idź i wmawiaj im więcej swoich dyrdymałów. - rzucił na koniec, by powoli unieść się z mężczyzny, zasadzając mu jeszcze ostatnie kopnięcie, w ramach pożegnania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Nie Wrz 02, 2018 10:22 pm

Pozwolił mu na wszystko. Począwszy od ciosu wymierzonego w policzek, po gwałtowne słowa. Przyjemnie było zobaczyć ludzką twarz pod warstewką pudru, usłyszeć podniesiony głosy, który niemalże z namiętnością poprzysięgał mu śmierć. Wszystko to na tle gwałtownie cichnącej muzyki i wzbierającej wrzawy, w której jednak nie było nawet odrobiny wesołości.
Podnosząc się powoli z ziemi, otarł wierzchem dłoni kroplę krwi, która spłynęła z rozciętej wargi. Nie tylko jako żołnierz, ale przede wszystkim jako stały bywalec spelun był przyzwyczajony do przyjmowania ciosów i podobnie, jak na mocne trunki, dość na nie odporny.
Przyjemnie zobaczyć na waszych twarzach prawdziwy rumieniec, a nie wymalowany – mruknął, robiąc krok w tył i wycofując się w stronę pozbawionej światła części ogrodów. – Dziś w nocy obiecuję wznieść toast za ciebie i twojego ojca, panie de la Croix. Na pewno okażecie się wyśmienitymi gospodarzami dla nas wszystkich.
Skłonił mu się nisko, nie pochylając jednak głowy i uparcie utrzymując z nim kontakt wzrokowy. Dopiero potem zniknął w mroku, by dołączyć do rozszalałej tuszy, był przecież wodzirejem na tej zabawie.
Gdy Pierre dotarł do pałacu, zobaczył jak jeden z wąsatych wieśniaków łapie szacowną, starszą damę i zaczyna z nią tańczyć pośrodku zabłoconego parkietu. Po Elise nie było śladu, natomiast szacowny ojciec próbował zapanować nad sytuacją, wydając gwałtowne rozkazy straży.
Szczęk broni, piski kobiet, odgłosy zbijanych butelek – wszystko to przypominało jakąś absurdalną parodię wojny, w której żołnierze występują w widowiskowych żabotach i barwnych marynarkach zamiast mundurów. Grubiutki markiz stanął w obronie swojej młodej żonki, ale jeden z chłopów rozbił mu po prostu dzban z winem na głowie, krzycząc „Świnia”.
Wyglądało jednak na to, że buntownicy zamierzali tylko narobić hałasu i zniknąć przed pojawieniem się posiłków. Zapowiadał się bal, o którym będzie mówić cały Paryż. Bal, na którym chłopi bawili się z panami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 108


Cytat : Why am I gay? One day I was sitting in my room watching Winx Club when my fairy god faggot flew into my room and said "listen here you son of a bitch you are gay everyday, got it?" and I nodded, then she hit me on the head with her antivagina stick and poof, now I'm a homo.
Wiek : 18
Male


PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Nie Wrz 16, 2018 9:47 pm

Komedia, nic dodać, nic ująć. Cały widok tego wydarzenia wyglądał niczym z desek teatru, pełne skrajności, szaleństwa, pozbawione większego sensu. Jednakże nikt tutaj nie udawał, wszystko było ohydną, śmierdzącą rzeczywistością. Syknął cicho pod nosem, szarżując między wszechobecnymi wieśniaki, nie bacząc na to czy na ziemię spychał młodzieńca czy starca – wszystko nie miało już tutaj dla niego większego sensu. Nie miał co tutaj patrzeć na kulturę, toteż wymownie wskoczył na stół, z którego już dawno pozabierano lub po prostu pozrzucano kolorowe potrawy i przekąski, by sięgnąć szybkim ruchem po ozdobny rapier, dołączając po chwili do straży. Najważniejsze w tej chwili było wyciągnięcie pozostałych gości, zwłaszcza kobiet, chociaż one były tutaj coś warte.
- Ojcze, chyba będziemy musieli później porozmawiać na temat wyborów mojej siostry. - rzucił przebiegając obok markiza, by płynnym ruchem zranić jednego z wieśniaków, zmuszając go do pozostawienia kobiety w spokoju. Nie o takim przyjęciu myślał, gdy mówiono „Paryż będzie o tym opowiadać przez miesiące”. Cóż za ironia, znajdzie swój skandal, lecz pewnie w tym, że jego rodzona siostra pomogła w całej tej napaści temu… Nawet nie wiedział jak dokładnie nazywał się jej „luby”, o ile tak można nazwać takiego nic nie wartego człowieka.
Co ona właściwie w nim widziała? Nie umiał tego zrozumieć, jak taki młokos był w stanie, w ogóle zmusić ją do spojrzenia na siebie? Nie wiedział tego, jednak był pewien, że widoku jego oczu na długo nie zapomni – tak długiego wpatrywania się z wzajemnością chyba nigdy w swoim życiu. Może gdyby nie ta cała sytuacja, to jeszcze udałoby im się znaleźć jakieś porozumienie, może miałby jakiś pożytek… A teraz? Teraz marzy jedynie o widoku jego upadku… Chyba nawet pragną tego samego, tyle że każdy chce zobaczyć upadek tego drugiego...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   Pon Wrz 17, 2018 8:36 pm

Zaskakujące, jak szybko komedia przemienia się w tragedię. Niedawne śmiechy gładko przeszły we wrzaski przerażenia. Na salonie nie odgrywano już tylko parodii wojny, ponieważ w końcu wypolerowany na błysk parkiet spłynął posoką, chłopów i arystokratów. Cudowna unia. Okazało się, że wszystkie stany krwawią w ten sam sposób.
Trudno określić, w którym momencie zmienił się całkowicie charakter zamieszek i z drwiącej zabawy atak przerodził się w szereg pojedynków. Może gdy ubogi żak sięgnął pod sukienkę damy, a jej dzielny rycerz rozbił mu głowę o piękną rzeźbę w rzymskim stylu? Może gdy jeden z chłopów zabrał za nóż i poderżnął gardło nastoletniego hrabiego, krzycząc „zobaczymy, czy masz błękitną krew”? A może właśnie wtedy, kiedy Pierre ciął mieczem w bok jednego z napastników?
Prawdopodobnie wszystkie te zdarzenia na raz sprawiły, że parkiet stał się śliski od krwi i dopiero dźwięk nadjeżdżającej z Paryża policji był w stanie przepłoszyć rozjuszony tłum. Zapewne kilku biedaków o ponurych twarzach udało się pojmać, niestety nie było pośród nich Jacquesa.
Pewnie bale po tych zdarzeniach nieco stracą na popularności. Nieproszeni goście pozostawili po sobie bałagan i ogromny niesmak.
Skąd tej bandzie bezrobotnych nierobów wziął się pomysł ataku? – Ojciec znów stał na balkonie, obserwując pobojowisko, które zostało po przyjęciu. Z niedowierzaniem kręcił głową i zaciskał palce na poręczy. Jego elegancka kamizelka brudna była od krwi.
Panie, złapaliśmy dziewięciu sprawców. Zawisną jeszcze o świcie – oznajmił podstarzały policjant w mundurze, zgiął się w pełnym szacunku ukłonie, jednak Geoffrey nawet nie spojrzał w jego kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Salus rei publicae suprema lex   

Powrót do góry Go down
 
Salus rei publicae suprema lex
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: