CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Miłość na niby

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
DzonyAccidental Anal
avatar

Data przyłączenia : 21/06/2018
Liczba postów : 8
Female


PisanieTemat: Miłość na niby   Nie Sie 12, 2018 12:11 am

– To tylko na jakiś czas! – Anthony nie dawał za wygraną podczas zwyczajowego piątkowego wypadu na miasto po zajęciach. Po całym tygodniu harówki na uczelni człowiek wręcz marzył o tym jednym wieczorze, gdzie mógł się rozerwać i zapomnieć o codziennych sprawach.  Anthony i Aaron podczas takich wypadów przeważnie byli nierozłączni, no chyba że któremuś z nich udało się spędzić upojną noc z seksowną blondynką, ewentualnie blondynem. – Obiecuję Ci, że to długo nie potrwa. Tanya już prawie na mnie leci. – Chłopak dalej zapewniał swojego najlepszego przyjaciela o powodzeniu wymyślonego przez siebie planu.
Mężczyźni siedzieli w typowym barze. Zatłoczonym jak to w weekendy, przez co gwarnym i zadymionym, ale dzięki temu rozmowa między przyjaciółmi mogła się toczyć swobodnie, nawet na tak delikatny temat. Nikt nie zwracał uwagi na nikogo, właściwie poziom głośności wzrastał proporcjonalnie do ilości wypitego alkoholu przez gościu lokalu. Klimatu dodawał panujący w pomieszczeniu półmrok.
- Od czasu do czasu złapiemy się za rękę, przytulimy. To przecież nic takiego. – Kontynuował próbując wierzyć, że przyjdzie mu to z taką łatwością. Mimo wszystko wiedział, że będzie warto. Aaron był jedyną osobą, na którą w tej sytuacji zakochany student mógł liczyć. Na chwilę odpłynął myślami do swoich fantazji o długonogiej szatynce z miseczką D. Z jego ust wydobyło się rozmarzone westchnięcie w momencie kiedy młoda kobieta rozkładała przed nim nogi. Ocknąwszy się na widok Tanya’i, która właśnie zmierzała w ich kierunku Anthony głośno zassał ślinę.
- Idzie tu. - Zaczął konspiracyjnym szeptem. - Udawaj zakochanego – Puścił przyjacielowi przysłowiowe oczko i wysłał promienny uśmiech dziewczynie stojącej już przy ich stoliku. Była ubrana jak zawsze – seksownie. Zresztą, dla zakochanego chłopaka nawet w wyciągniętym swetrze i dziurawych dżinsach wyglądałaby seksownie. Tym razem jednak miała na sobie niedosięgającą kolan czerwoną sukienkę opinającą biust i biodra, a wisienką na torcie były wydłużające jej nogi jeszcze bardziej czarne szpilki. Mężczyzna był niemal pewien, że patrząc na taką kobietę nawet najbardziej zatwardziały gej stawał się hetero. Niezrozumiałe jednak dla młodego studenta były zainteresowania koleżanki z roku. Owszem, znał w swoim życiu kilka osób, które oglądały chińskie bajki, ale żadna z nich nie była tak… piękna? A ta konkretna kobieta miała nietypowe upodobania, mianowicie kręciły ją związki homoseksualne między mężczyznami. Nie żeby Anthony miał coś do tego, ale nigdy przedtem nie pomyślałby aby kiedykolwiek wylądować z innym facetem w łóżku.
- Cześć chłopaki, długo czekacie? - Zaszczebiotała swoim melodyjnym głosikiem. Nie krępując się również zajęła przy stoliku miejsce pomiędzy dwojgiem hipotetycznych kochanków.
- Nn-nnie… - Wyjąkał Anthony i z desperacją spojrzał na Aarona. - To jest Aaron. - Wskazał dłonią na przyjaciela. - Opowiadałem Ci o nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 757


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Miłość na niby   Nie Sie 12, 2018 9:02 pm

Tony czasami był najbardziej niedojrzałym i głupim dzieciakiem, jakiego znał Aaron. Kochliwym, zwariowanym szczeniakiem, któremu szczęka opadała na widok pary piersi i długich nóg. Zupełnie jakby wszystkie funkcje mózgu nagle się zawieszały i nagle u steru znajdował się tylko członek.
W takich momentach brunet czuł się jeszcze bardziej dojrzałym, niż zwykle. Tak na dobrą sprawę, bardziej niż powinna się czuć osoba w jego wieku. Najnowszy pomysł Anthony’ego to były absolutne wyżyny abstrakcji i jego przyjaciel nie był nawet pewien tego, w jaki sposób powinien zareagować. Mówiąc mniej oględnie – wmurowało go.
- Wcale się nie zgodziłem - powiedział w końcu, wbijając spojrzenie nie w zbliżającą się kobietę, ale w swojego towarzysza. Szczerze, z ręką na sercu, nie wierzył w to, o co prosił go Tony. Czy on w ogóle miał jakiekolwiek pojęcie…?
Aaron westchnął ciężko, wyprostował się, poprawił wpadającą mu do oczu grzywkę i… uprzejmie przesunął, gdy długonoga (kto by się spodziewał!) piękność bezceremonialnie usadowiła się pomiędzy nimi. Wbrew podejrzeniom Tony’ego, jego przyjaciel ani trochę nie przeszedł na stronę hetero na widok Tanyi – ale nie był ślepy i potrafił zrozumieć, dlaczego T. w ogóle wziął pod uwagę plan „niby gejozy” i jeszcze zamierzał go wprowadzić w życie. Inna rzecz, iż zapewne bez ich wieloletniej znajomości nie odważyłby się na tak szaleńcze czyny. Ufnie założył, iż Aaron go nie wykorzysta, gdy będzie fingował z nim związek.
Błąd.
Anthony czasami zasługiwał na nauczkę.
- Pewnie same kłamstwa - odparł z szerokim uśmiechem brunet, przechylił się i pocałował kobietę w policzek. - Bardzo miło mi cię poznać. Jak zapewne wiesz, Tony nie jest zbyt chętny do dzielenia się z innymi naszym szczęściem, więc podwójnie się cieszę, że kogoś w końcu dopuścił do naszego „gniazdka”. - Puścił oko do Tanyi, przy ostatnim słowie robiąc palcami znak symbolizujący cudzysłów. - Mam nadzieję, że jakieś delikatne gesty czułości nie będą ci przeszkadzać? Wiesz, jesteśmy parą od niedawna i czasami… cóż, głupio to przyznać, ale czasami trudno mi jest oderwać od niego ręce. - Zaśmiał się cicho, wywracając oczami, jakby był świadom tego, jak nierozsądny jest, ale zarazem już się z tym pogodził i nie zamierzał tak po prostu rezygnować z kontaktu fizycznego na rzecz czyjejś wygody.
Chyba, że zostanie o to poproszony. Wtedy, oczywiście, zachowa się jak dżentelmen.
Wyciągnął dłoń przed nich i sięgnął przez kobietę do Anthony’ego, a potem złączył ich palce i błysnął białymi ząbkami w niewątpliwym samozadowoleniu.
Miał grać zakochanego, czyż nie?

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DzonyAccidental Anal
avatar

Data przyłączenia : 21/06/2018
Liczba postów : 8
Female


PisanieTemat: Re: Miłość na niby   Czw Sie 16, 2018 9:18 pm

Po twarzy dziewczyny nie było widać zażenowania, co dobrze wróżyło w mniemaniu Anthony'ego. Właściwie najnowsza miłość studenta wydawała się dość podekscytowana, co również go podbudowało. Kiedy Tanya wcisnęła swój zgrabny tyłeczek w opiętej sukience między ich dwoje, chłopak nie mógł się oprzeć, aby nie otrzeć swojego kolana o jej nogę. Brak miejsca był do tego najlepszą wymówką, nie mówiąc już o fakcie, iż dziewczyna była w stu procentach przekonana o jego odmiennej orientacji.
Tony nie spodziewał się z kolei reakcji swojego przyjaciela. Owszem mieli udawać parę, ale... To jednak wydało mu się bardziej dziwne niż przypuszczał. Momentalnie wszystkiego jego mięśnie napięły się w zdenerwowaniu i ścisnął może nieco za mocno dłoń Aarona.
- Daj spokój, nie chcemy przecież gorszyć Tanyi. - Mimo wszystko młody mężczyzna nie cofnął ręki. Nie bardzo miał pojęcia jak się zachowywać w takiej sytuacji, co prawda jego przyjaciel miał większe doświadczenie w tych sprawach, ale Anthony nigdy nie wypytywał go o szczegóły. Z całego tego zakłopotania student postanowił skupić swoją uwagę na koleżance.
- Napijesz się czegoś? - Zapytał z zawadiackim uśmiechem, a przynajmniej taki starał się z siebie wykrzesać, cóż tu dużo ukrywać, wyszedł dość pokracznie. Mężczyzna zamrugał nerwowo i wypił resztę swojego drinka z palemką. Trunek nie był w jego guście, ale wydał mu się odpowiednio pedalski aby go zamówić.
- Chętnie, właściwie z przyjemnością spróbuję tego samego co Aaron. - Uśmiechnęła się kokieteryjnie w kierunku właściciela drinka i włożyła słomkę do swoich ponętnych ust pociągniętych zmysłową czerwienią. Wessała niewielką porcję napoju nie czekając na pozwolenie. Tony na ten widok poczerwieniał i zaczął kaszleć, nieświadomie przy tym mocniej ściskając dłoń przyjaciela. - Jak właściwie się poznaliście? I kiedy postanowiliście być razem? - Zapytała szatynka zaraz po tym jak oblizała usta.
- A więc... No to ten.. - Zaczął coś jąkać brunet. - Aaron opowie Ci to o wiele lepiej, a ja w tym czasie zamówię kolejne drinki. - Wstał i zebrał ze stołu wszystkie szklanki. Nie był pewien czy zaufanie w tej kwestii najlepszemu kumplowi to dobra sprawa, ale wolał uniknąć kłopotliwych tłumaczeń. - Aaron, dla Ciebie to samo? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 757


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Miłość na niby   Sob Sie 18, 2018 4:25 pm

Anthony był koszmarnie beznadziejnym aktorem. Jego przyjaciel nie wierzył w to, co widział. Nie dość, że mężczyzna SAM nalegał, by udawali parę, poinformował go o tym w zasadzie w ostatniej chwili, to jeszcze nie potrafił zachowywać się tak, by oszukać kogoś o inteligencji większej od kamienia. Naprawdę, Aaron nie wierzył w to, co widział. Miał głęboką ochotę zacząć uderzać głową o blat stołu i wycofać się z tej całej afery, nim dziewczyna się nie spostrzeże i wkurzy. Niech sobie kochaś radzi, skoro był gotów jej nakłamać, byle tylko zdobyć zainteresowanie.
Oczywiście, z drugiej strony, należała mu się nauczka i właśnie to spowodowało, że brunet nie obrócił się od razu na pięcie i nie wyszedł. Oczywiście, musiał samodzielnie popracować nad wiarygodnością całego przedstawienia, ale trudno, podoła temu.
- Już ci mówiłem, że uczucie pomiędzy nami nie powinno nikogo gorszyć - prychnął pod nosem, robiąc ruch dłonią, jakby zamierzał zabrać rękę. Jakby kłócili się o to już tyle razy, że nie miał do tego cierpliwości i najchętniej, to by w ogóle wyszedł – ale jednocześnie, nie chciał robić scen przed ich gościem. Ostatecznie pozostawił swoją dłoń w uścisku drugiego mężczyzny – jednocześnie jednak zauważając, że uścisk, jakim został obdarzony, był odrobinę zbyt mocny i zdradzał zdenerwowanie.
W pierwszej chwili zignorował pytanie dziewczyny, wciąż pozorując delikatnego „focha”, korzystając z okazji i odkładając dłoń na swoje kolana. Szczerze powiedziawszy, nie był pewien, co też dziwnego wymyśliłby Tony, ale uznał, że facet sobie poradzi.
Najwidoczniej, mocno się pomylił.
- Tak, dla mnie to samo - rzucił, machając dłonią na tyle nonszalancko, jakby było mu w zasadzie obojętne, co też jego towarzysz mu przyniesie. Musiał szybko wymyślić jakąś wiarygodną… i możliwie najbardziej zbliżoną do rzeczywistości… historyjkę. A może przeciwnie, powinien popuścić wodze wyobraźni i patrzeć, jak Tony zapada się pod ziemię i rzuca w niego niewidocznymi sztyletami z oczu?
Pokusa była silna.
- Och wiesz, znamy się już tyle lat, że w pewnym momencie… cóż, sam nie wiem w którym, ale Tony zaczął postrzegać mnie jako kogoś więcej, niż przyjaciela. W jego oczach wydawało się to zupełnie naturalną eskalacją sytuacji, rozumiesz, ale z drugiej strony miał – i wciąż ma – w sobie te głupie uprzedzenia i przekonanie, że jednak coś jest w takiej męsko-męskiej relacji niewłaściwego. Z jednej strony chce, a z drugiej… coś nie styka. - Westchnął ciężko, dramatycznie, kładąc dłoń na tej należącej do dziewczyny i ujmując ją delikatnie.
W końcu mógł.
A co, niech Tony sobie popatrzy zazdrośnie!
- Chciałbym, żeby pozbył się tych uprzedzeń, ale to niestety nie jest takie proste. Dlatego to dla mnie dużo znaczy, że postanowił cię wprowadzić do naszego, niespełna trzymiesięcznego związku. - Uśmiechnął się do kobiety ciepło. - Powiem ci w tajemnicy, że świetnie całuje… i nie tylko. - Puścił do niej oko.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DzonyAccidental Anal
avatar

Data przyłączenia : 21/06/2018
Liczba postów : 8
Female


PisanieTemat: Re: Miłość na niby   Wto Sie 21, 2018 11:59 am

Dzielny student odszedł od stolika i skierował się w stronę baru. Miał nadzieję szybko wrócić ze swoim łupem z tej wyprawy, ale niekrótka kolejka wskazywała na pewne opóźnienia. Chłopak westchnął ciężko i obrócił się za siebie. Aaron z pewnym nietypowym wręcz dla siebie przejęciem opowiadał coś nowej koleżance, która z kolei słuchała go z zafascynowaniem. Wpatrzony w ten obrazek Anthony zastanawiał się, czy dobrym rozwiązaniem było zostawienie tej historii w rękach przyjaciela. W końcu to jego przyjaciel - najlepszy - a jak wiadomo, po najlepszych przyjaciołach można spodziewać się wszystkiego.
- Głupku, przecież sam tego chciałeś. - Niekontrolowanie wyrwało się z ust zamyślonego chłopaka. Zrobił krok do przodu, a przynajmniej próbował, bo spotkał go opór. Spojrzał do góry i zauważył niezbyt zadowoloną minę brodatego, napakowanego mężczyzny wyższego od Tony'ego o jakieś pół głowy. Już chciał przeprosić, ale nagle nie wiedząc czemu, przypuszczalnie z powodu krążącego alkoholu we krwi, wyobraził sobie zaczepionego mężczyznę w lateksowych spodniach i skórzanej marynarce okrywającej nagą klatkę piersiową. Obraz niczym z typowej sceny amerykańskiego filmu rozgrywającej się w gejowskim barze przywołał głupkowaty uśmiech na twarz studenta, a wkrótce potem napad śmiechu. To w połączeniu ze słowami jakie usłyszał przed chwilą postawny mężczyzna chyba nie wzbudziło jego sympatii do niższego mężczyzny. Wiele nie myśląc wyimaginowany homoseksualista uderzył śmieszka w sposób tzw. "z bani", przez co chwilę później krwawiący z nosa Tony leżał na ziemi. Przed oczami widział gwiazdy, a zaraz za nimi stojącego nad nim oprawcę, który szykował się do wystosowania kolejnego ciosu z pięści. Niewiele myśląc Anthony przeturlał się na bok, na stopy gapiów, aby uniknąć olejnego razu. Możliwie najszybciej starał się podnieść, a kiedy już pewnie stał na nogach i obrócił się, widział ludzi uspakajających jak mniemał, swojego kolegę. Anthony nie był jakąś ciotą, ale znał swoje możliwości jeśli chodzi o bójkę, a mierząc wzrokiem tego faceta nie dawał sobie większych szans.
- Dzięki. - Rzucił może nieco bezczelnie do tłumu i otarł zakrwawiony nos skrawkiem koszuli. Dopiero teraz czuł jak pulsuje mu cała głowa, oczy próbując uciec z oczodołów, a nos zaprzyjaźnił się z czerwoną Niagarą. Podszedł do swoich towarzyszy, którzy w tym całym zgiełku również przyglądali się zaistniałej sytuacji.
- To ja proponuję znaleźć inny lokal. - Nawet nie usiadł tylko zebrał z oparcia swoją bluzę i czekał aż reszta się podniesie. Siąknął nosem, a resztę twarzy ponowie obtarł jakimś czystym skrawkiem koszuli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 757


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Miłość na niby   Wto Sie 21, 2018 7:44 pm

Aaron przerwał swoją historię nagle, dostrzegając jak podróż jego przyjaciela, zamiast przy barze, zakończyła się na podłodze. Nie podniósł się i nie ruszył na jego ratunek, chociaż dobrze widział całą zaistniałą sytuację - nie był głupi, sam niewiele różnił się budową od Tony'ego w budowie i był skazany na porażkę w równym stopniu co on, w zderzeniu z takim wyrośniętym samcem alfa. Zresztą, cokolwiek sprowadził na siebie jego wieloletni kumpel, było jego własną i prywatną winą.
Cóż, nie była to może najbardziej empatyczna i godna zakochanego geja postawa, ale z drugiej strony, mógł być w tym związku "uległym", prawda?
- Auć - mruknął pod nosem, widząc jak napakowany gość unosi pięść z zamiarem poprawienia łomotu na nieszczęśliwym studencie, przypatrując się dalszemu rozwojowi wypadków w milczeniu, razem ze "znajomą" Tony'ego.
Na całe szczęście już nic gorszego się nikomu nie przytrafiło.
- W porządku? - spytał brunet, podnosząc się bez protestów, spoglądając z uwagą na swojego krwawiącego towarzysza. - Nic ci nie złamał? Coś ty mu zrobił, co? - rzucił, kręcąc głową z niedowierzaniem dla potencjalnej głupoty swojego przyjaciela, zupełnie jakby z góry wiedział, że to on coś popsuł i słusznie oberwał.
Dopiero wtedy przypomniało mu się, że powinni udawać parę.
Westchnął w duchu, pokonując resztę dzielącej go odległości od mężczyzny i sięgając do narzuconej na ramię torby, by poszukać w niej chusteczek. Znalezione opakowanie wyjął z pełnym satysfakcji "ha!", a potem chwycił towarzysza za podbródek, nie przejmując się specjalnie faktem, iż dopiero co wyszli z baru i byli w jeszcze bardziej publicznym miejscu niż chwilę wcześniej. Delikatnie wytarł mu smugi krwi jedną chusteczką, a drugą przyłożył sprawnie do nosa, cmokając jednocześnie z nieskrywanym niezadowoleniem. Wzmocnił uchwyt na żuchwie towarzysza, uniemożliwiając mu odsunięcie się. Posłał mu twarde, jednoznaczne i karcące spojrzenie.
- Jesteś pewien, że chcesz jeszcze gdzieś iść? Może lepiej byłoby zahaczyć o aptekę? - mruknął, zamieniając kolejną chusteczkę i przy okazji, jednym płynnym ruchem pokazując środkowy palec grupce nastolatków, którzy przechodzili obok nich i zaczęli gwizdać oraz bezczelnie chichotać.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DzonyAccidental Anal
avatar

Data przyłączenia : 21/06/2018
Liczba postów : 8
Female


PisanieTemat: Re: Miłość na niby   Sro Sie 22, 2018 1:25 pm

Chłopak z całych sił starał się ustać na nogach i sprawiać wrażenie, że wszystko jest w porządku. Cóż, tak już miał, zwłaszcza przy kobietach starał się zajmować pozycję silnego samca alfa. Gardę opuszczał jedynie przy Aaronie i tylko tego się obawiał, w końcu to Tony wyciągał go na miasto i nie chciał mu teraz psuć zabawy. Tanya wyglądała nieco na przejętą, mimo to nie wydała z siebie ani słowa, po prostu patrzyła na chłopaka ze współczuciem.
- Nie, wszystko okej. - Uśmiechnął się dość pokracznie i ruszył do wyjścia rzucając w drodze przelotne spojrzenie w stronę baru. Spojrzenia obu mężczyzn spotkały się, jednak obyło się bez dalszych rękoczynów.
Kiedy znaleźli się na zewnątrz Anthony z przyjemnością nabrałby do płuc dawki chłodnego nocnego powietrza, gdyby nie ostry, piekący ból nosa. Fakt, iż coś zimnego przyłożonego do ranionego miejsca ulżyłoby mu w bólu, nie równał się temu drażniącemu jątrzącą się ranę podmuchowi. Mimo to mężczyzna nadal udawał, że wszystko gra.
- No coś Ty, noc jeszcze młoda. Nie psujmy sobie zabawy. - Student niedbale oparł się o latarnię, że niby jest taki nonszalancki, choć tak naprawdę miał ku temu zupełnie inne pobudki. - Ale tam wydaje się być fajne miejsce. - Pokazał na pierwszy lepszy bar jaki wpadł mu w oko.
- Jest już dość późno, a to był męczący dzień. Myślę, że powinniśmy się zbierać do domu. resztą Ci tam- głową wskazała miejsce wspomniane wcześniej przez kolegę. - Też już się za dobrze bawią. To dobry moment żeby się rozstać. - Powiedziała dyplomatycznie i puściła oczko. - Ale dziękuję, naprawdę fajnie się bawiłam. - Dodała zupełnie szczerze.
- Jak uważasz, może i masz rację. - Tony wcale nie oponował. Właściwie było mu to całkowicie na rękę, ale jak zawsze musiał najpierw unieść się honorem i pokazać jaki to on nie jest. - Może odprowadzimy Cię do domu? - Zaproponował jak prawdziwy gentelman.
- Dziękuję, ale nie ma takiej potrzeby, zaraz za rogiem mam przystanek autobusowy. - Kobieta zachichotała i zbliżyła się kolejno do mężczyzn całując ich w policzki. - Naprawdę fajnie było Cię poznać.- Zwróciła się do Aarona, odwróciła się na pięcie i po prostu poszła.
Anthony odczekał aż dziewczyna zniknie za rogiem i odetchnął z ulgą, a następnie zaczął badać kształt swojego spuchniętego nosa. Bolało go jak cholera, ale nie miał najmniejszego zamiaru jechać na pogotowie. Poszedłby i co by im niby powiedział? Nie, dla Tony'ego ta opcja w ogóle nie wchodziła w grę.
Wracajmy do domu. - Zarządził i zaczął kuśtykać w kierunku ich wspólnego mieszkania. Na szczęście nie mieli daleko, a całkiem przyjemnie było się przejść w tak rozgwieżdżoną noc. Co prawda miasto było na tyle oświetlone aby przez miejską łunę przebić mogły się tylko najjaśniejsze gwiazdy, ale zawsze to jakaś atrakcja spaceru.
- Słuchaj stary.... - Podjął temat kontuzjowany mężczyzna. - Naprawdę dziękuję, że się zgodziłeś. Jeśli... - Anthony nie patrzył na przyjaciela, mimo tylu lat znajomości czuł się skrępowany tematem, zwłaszcza już po fakcie, kiedy nie mógł tego tak łatwo odkręcić. - Jeśli będziesz potrzebował jakiejś przysługi, to zawsze możesz na mnie liczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 757


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Miłość na niby   Sob Sie 25, 2018 4:53 pm

- Pozer - mruknął pod nosem Aaron, ale nie zrobił niczego, by powstrzymać swojego przyjaciela. Skoro ten chciał cierpieć i i udawać silnego, niezniszczalnego menszczyzne, to kim on był, by mu odmawiać tej głupoty? W swoim życiu był świadkiem też i większych, całkowicie bezsensownych posunięć Anthony’ego, dlatego nawet nie mrugnął. W milczeniu wysłuchał wymiany zdań pomiędzy znajomymi, uprzejmie skinął głową na drugą propozycję przyjaciela (dżentelmeńską, jaaasne!), a potem delikatnie przytulił do siebie dziewczynę i jeszcze jej pomachał na odchodnym.
- Mam nadzieję, że następnym razem uda nam się więcej porozmawiać. - Uśmiechnął się do niej. - Wracajmy - przytaknął zaraz, w duchu wzdychając z ulgą.
Wieczór zakończył się znacznie szybciej, niż planowali, ale z drugiej strony, wyszły podczas niego pewne kwestie, na które Aaron nie był do końca przygotowany i cieszył się, że dano mu szansę się z nich wymigać. W jego opinii cały pomysł Tony’ego był skazany na niesamowitą porażkę, ale został wzięty z zaskoczenia, przez co się zgodził… i teraz byli w tym razem, we dwóch, jak skończeni kretyni.
- Przysługi? - powtórzył ze słyszalnym niedowierzaniem w głosie mężczyzna. - Facet, sądziłem że już wcześniej zawsze mogłem na ciebie liczyć. - Prychnął, wywracając oczami. Wyrzucił do mijanego kosza na śmieci zakrwawione chusteczki, a potem schował dłonie do kieszeni kurtki. - Przemyślałeś to chociaż trochę, czy dotarłeś swoimi fantazjami wyłącznie do tego wieczoru i nocy pomiędzy długimi nogami tej panienki? Bo, jeśli nie zauważyłeś, to już się posypało i bardziej realny jest obrót sytuacji, w którym to ja znajdę się pomiędzy twoimi. - Wzruszył ramionami, mówiąc to z tak dużą lekkością, jakby opowiadał o jakimś projekcie na studia, a nie seksie.
Po krótkiej chwili obrócił głowę w stronę przyjaciela i puścił do niego oko, śmiejąc się cicho, najprawdopodobniej z jego miny. Oczywistym było, że żartował. Do niczego nie mogło między nimi dojść, znali się w końcu zbyt długo - gdyby kiedykolwiek czuł do niego jakikolwiek pociąg, na pewno już zrobiłby w tym kierunku pewne posunięcia... lub pozbył się wszystkich uczuć, ponieważ nie były mu na rękę. Tony zdecydowanie za bardzo był przywiązany do pary obfitych piersi i długich nóg zakończonych w okolicy waginy, by próbować go ot tak przekabacić na drugą stronę.
Aaron nigdy w życiu by nie przypuszczał, że to z jego ust wyjdzie taka propozycja. Prawdę powiedziawszy, już prędzej obstawiał, że to on będzie potrzebował takiego przedstawienia, by wykaraskać się z jakichś nieudanych podrywów albo...
Zamyślił się.
- W zasadzie... - Zaczął, gdy dotarli wreszcie do swojego niewielkiego apartamentu, otworzył drzwi przed towarzyszem i nonszalanckim gestem pokazał mu, by wszedł jako pierwszy. - W sumie, nie pogardziłbym jedną przysługą. Idealnie by pasowała zresztą do twojej, nawet nie zauważyłbyś żadnego poświęcenia - dodał lekkim tonem, który już mógł zaalarmować osobę, która znała go dłużej niż kilka tygodni. Zrzucił buty w okolice dywanika, powiesił kurtkę i skierował swoje kroki do kuchni, a konkretnie - zamrażalki, z której wyciągnął żelowy okład (umówmy się, to nie był ich pierwszy raz po pobiciu) i podał go drugiemu mężczyźnie.
- Jak pewnie wiesz, w przyszły weekend moi rodzice urządzają małą, rodzinną imprezę z okazji zaręczyn mojej siostrzyczki... - zawiesił głos, jakby dając szansę brunetowi na reakcję.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DzonyAccidental Anal
avatar

Data przyłączenia : 21/06/2018
Liczba postów : 8
Female


PisanieTemat: Re: Miłość na niby   Nie Wrz 09, 2018 7:18 pm

Słowa, które wypowiedział Anthony to niby nic takiego, ale Aaron mógł się domyślać ile kosztowało wypowiedzenie ich na głos. Przynajmniej przez Tony'ego, który zawsze starał się zgrywać bez emocjonalnego twardziela. Tym bardziej, nie chcąc robić dramy słowa przyjaciela postanowił potraktować żartem i skomentować lichym uśmiechem, odsłaniając przy tym ubrudzone krwią zęby.
- Dobrze wiesz o co mi chodzi - Odpowiedział łagodnie. Kolejne słowa wypowiedziane przez jego rozmówcę zaskoczyły go chyba najbardziej. - Słuchaj, jak masz ochotę na seks, to ja Ci nie bronię, ale proszę Cię, nie uwzględniaj mnie w swoich erotycznych planach. - Nigdy nie wiedział jak rozmawiać ze swoim najlepszym przyjacielem gejem na te tematy, więc zwyczajnie ich unikał. Jednak zakłopotanie Tony'ego nie stanowił przeszkód dla Aarona. - Poza tym... Nie wszystko stracone. Powiedziała przecież, ze dobrze się bawiła - Dodał z dozą niepewności, jakby sam w to nie wierzył.
Ucieszył się kiedy w końcu mógł spokojnie odetchnąć w domu. Anthony nie był typem domownika, ale dzisiejszy wieczór wywarł na nim już dość mocnych wrażeń.
- Okeeeej, nie lubię kiedy mówisz coś w stylu "to nie sprawi Ci problemu", wtedy mogę być pewien, że będzie inaczej. - Podążył za kolegą do kuchni i wziął od niego torebkę mrożonego groszku. Zimno nie było zbyt przyjemne, ale przyniosło ulgę i odciągnęło uwagę od bólu. - No, ale skoro słowo się rzekło, to słucham. - Dorzucił zmęczonym tonem i usiadł wyczekująco na blacie w kuchni. Czuł, że najgorsze ma dopiero nadejść. - Wiem, .... pisała do mnie, już jej gratulowałem. Straszny szczęściarz z tego Marka, ale... Co ja mam z tym wspólnego? - Zapytał ze szczerym niezrozumieniem i czekał na dalszy ciąg wyjaśnień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 757


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Miłość na niby   Pią Wrz 14, 2018 11:56 pm

Tony był… cóż, Tony był specyficzny. Był wieloletnim przyjacielem Aarona, z którym przeżyli już niejedno, z którym znali się jak łyse konie i z którym nie rozmawiali o wszystkim, bo po prostu wiedzieli, że pewne kwestie lepiej było przemilczeć. To była jedna z takich znajomości. Trwała, męska i stabilna. Fakt, iż nagle to nie Aaron znajdował się po wysoce heteryckiej stronie boiska, a jego kumpel, po tej znacznie bardziej spedalonej, zepsuł równowagę ich znajomości. Takie wrażenie przynajmniej miał homoseksualny mężczyzna, słuchający słów swojego kumpla, obserwujący jego poczynania i zastanawiający się nad tym, w jaki sposób mógł wykorzystać sytuację na swoją korzyść. Nie był typem manipulanta, nie lubił nie grać w otwarte karty, ale czasami miał poczucie, iż powinien swojemu kumplowi zaserwować nauczkę. A ta okazja była do niej wybitnie idealna.
Bóg mu świadkiem, miał ochotę zniszczyć trochę rzeczy w oczach Tony’ego. Chciał go trochę wypaczyć. Nie bardzo, nie ostatecznie, ale tak… troszkę. Odrobinkę. Tyle, by się nacieszyć jego dyskomfortem, by zdał sobie sprawę jak to jest, gdy ma się za kumpla kogoś, kto wodzi wzrokiem za wszystkim, co się rusza i posiada biust.
Z tym że, w jego przypadku chodziło oczywiście o odpowiednie wyposażenie na poziomie spodni.
- Nie przesadzaj - żąchnął się, wywracając oczami i zakładając ręce na piersi. Oparł się o ścianę w kuchni plecami i prawą stopą, sadowiąc wygodnie na tyle, by nie mieć poczucia, że ta konwersacja przebiega niewłaściwie. Musiał być w stabilnej pozycji, by mieć kontrolę nad wszystkim. Takie, chociaż odrobinę irracjonalne, miał poczucie.
- Rosie jest ode mnie młodsza o dwa lata - zaczął, kompletnie z dupy strony, a przynajmniej tak by się mogło wydawać w ich sytuacji. - Teoretycznie moja rodzina pogodziła się już z tym, że na żadną pannę nie mogą liczyć, ale to wcale nie znaczy, że przy takiej okazji temat nie wypłynie na wierzch. A gdy dodać do tego różnicę wieku… wiesz, w oczach mojej babci to oczywiście ja, jako facet i to najstarszy, powinienem jako pierwszy kogoś poślubić. Jakbyśmy żyli w jakiejś powieści Jane Austen albo coś. - Prychnął pod nosem, wywracając po raz kolejny oczami.
Westchnął ciężko, milknąc… a po chwili podniósł spojrzenie na swojego towarzysza. W jego oczach błysnęło wyraźne zaskoczenie, gdy dotarło do niego, iż przyjaciel najwidoczniej nie zajarzył, o co też tak konkretnie mu chodziło.
- Pójdziesz, przedstawię cię jako mojego partnera, easy peasy. Nikt nawet nie mrugnie, naturalna kolej rzeczy, skoro jesteśmy przyjaciółmi i mieszkamy razem. Ros zresztą wielokrotnie mówiła, że bylibyśmy idealną parą. - Wzruszył nonszalancko ramionami, odbijając się od ściany i idąc do lodówki, by wyjąć sobie z niej sok do picia.
Jednocześnie, nie spuścił oczu z twarzy Anthony’ego. Tak coś czuł, że mina, jaką ten przybierze, mogła być warta uwiecznienia.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3



Ostatnio zmieniony przez Argent dnia Nie Paź 14, 2018 12:52 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DzonyAccidental Anal
avatar

Data przyłączenia : 21/06/2018
Liczba postów : 8
Female


PisanieTemat: Re: Miłość na niby   Nie Wrz 16, 2018 2:14 pm

Anthony skupił całą uwagę na słowach przyjaciela, który na ogół był raczej spokojny i nie miewał szalonych pomysłów, co jednak nie oznaczało, że nie miewał ich nigdy. Zdarzały się sytuacje kiedy Aaron zaskoczył młodego mężczyznę.
- Tak Twoja babcia to złota kobieta. Jak w ogóle ona przyjęła tę wiadomość, ze to Rosie założy rodzinę jako pierwsza? - Zapytał licząc, że to zmieni nieco bieg tej rozmowy, a to do czego dąży Aaron nie jest tym o czym myśli Tony. Wiedział, że prośba skierowana do przyjaciela był nietuzinkowa i trochę obawiał się tego odwetu. W dalszym skupieniu czekał, co chłopak ma więcej do powiedzenia.
- Co? - Anthony zamrugał kilkakrotnie, jakby słowa przyjaciela mimo wszystko do niego nie dotarły i wypuścił z dłoni mrożony groszek, który z charakterystycznym dźwiękiem upadł na podłogę, tym samym zakłócając panującą ciszę. - Stary... - Nerwowo podrapał się po potylicy i skierował swój wzrok w stronę okna, aby nie patrzeć na Aarona. - Jakby Ci to powiedzieć... Hmm... - Robiły przerwy udając, że niby szuka odpowiednich słów, a tak naprawdę szukał na prędce jakiejś wymówki. Czuł, że cała ta sytuacja zaraz wymknie się spod kontroli i wszyscy będą uważali go za homosia. - To nie wypali. - Wydusił z siebie w końcu i spojrzał na kumpla. - Przecież oni mnie znają od małego, zresztą będą widzieli, ze coś jest nie tak, nie umiem udawać .... - Przełknął ślinę, żeby nie powiedzieć czegoś, czego mógłby żałować. - Jednego z was. - Odetchnął delikatnie, czując, że dobrze wybrnął z sytuacji. Jednak organizm pozostawał spięty, czuł, że to za mało, aby zniechęcić przyjaciela.
- Zresztą, byłoby mi głupio udawać przed Twoją siostrą. Sam wiesz, że ona kiedyś się we mnie podkochiwała. Nawet jeśli uznała nas za wspaniałą .... parę. - Dorzucił na koniec licząc, że to wystarczy. Dalej tylko badawczo patrzył na przyjaciela i czekał na jego reakcję. W tej chwili odnosił wrażenie, ze sekundy zmieniają się w minuty, a te w godziny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 757


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Miłość na niby   Nie Paź 14, 2018 1:11 pm

Protest Anthony'ego był całkiem spodziewany, dlatego jego towarzysz nawet nie mrugnął, dając mu wypowiedzieć te wszystkie głupoty, które cisnęły się na jego usta. Wolał wysłuchać ich wszystkich na raz, by potem za jednym zamachem zbyć wszystkie, niż bawić się w pseudo kłótnię, polegającą na wymianie argumentów i kontrargumentów.
Prawdę powiedziawszy, wcale nie zależało mu jakoś specjalnie na towarzystwie kogokolwiek na tę imprezę. Był pewien, że zniesie kilka smutnych westchnięć babci i kilka prztyków od którejś z ciotek. Z rodziną spotykał się stosunkowo rzadko, dlatego jedno spotkanie przypominające mu o tym, iż wciąż nie trafił na miłość swojego życia, nie było dla niego niczym przerażającym. Skoro jednak pojawiła się okazja, by odrobinę wykorzystać najlepszego przyjaciela, który nie miał żadnych moralnych rozterek, by udawać geja przed dziewczyną, która przypadła mu do gustu, czemu miałby jej nie wykorzystać?
Machnął wreszcie dłonią, przerywając to nieprzyjemne napięcie, którym aż emanował jego kumpel.
- Sugerujesz, że zachowuję się inaczej od pozostałych twoich kumpli, ponieważ wolę penisy? - Uniósł brew wysoko, zakładając ręce na piersi i posłał towarzyszowi umiarkowanie nieprzyjemne spojrzenie. Obaj dobrze wiedzieli, że Aaron śmiało mógłby ujść za heteroseksualnego mężczyznę, gdyby tylko nie wplatał w część konwersacji żartów o penisach lub nie obściskiwał się czasami w publicznych miejscach z tym czy innym tymczasowym partnerem. Brakowało w jego obyciu stereotypowego sfeminizowania, chociaż rozmawiając z płcią przeciwną dostosowywał się bardziej do niepisanych oczekiwań, chwaląc ubiór, wspominając o przystojnych aktorach albo wykładowcach, tudzież potwierdzając co poniektóre sugestie o orientacji tego czy innego kolegi.
Biorąc pod uwagę fakt, iż znali się tyle lat, sugestia o "udawaniu jednego z nich" wydawała się nie tylko nie na miejscu, ale w ogóle obraźliwa.
- Anthony, oni cię znają. Nie musisz zachowywać się inaczej, niż zwykle. - Wywrócił oczami, uwalniając wreszcie współlokatora od mrożącego spojrzenia, które śmiało mogło sugerować, iż się obraził na niego za tak niefortunną sugestię. - Przedstawię cię jako mojego partnera, trochę się poobejmujemy, pośmiejemy gdy któraś z ciotek albo Rosie spytają o to, jak nam wiedzie się w łóżku, zjemy obiad i zwiniemy się do domu.
Oczywiście, Aaron planował wykorzystać mężczyznę trochę bardziej, niż tylko niezobowiązująco poprzytulać... ale o tym Anthony wiedzieć nie musiał. Mógł posmakować gejostwa, skoro kilka chwil wcześniej tak bardzo go pragnął, prawda...?

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DzonyAccidental Anal
avatar

Data przyłączenia : 21/06/2018
Liczba postów : 8
Female


PisanieTemat: Re: Miłość na niby   Czw Lis 22, 2018 7:06 pm

Tony doskonale zdawał sobie sprawę, iż nie pójdzie tak gładko, że Aaron nie przyjmie jego argumentów z taką ochotą na jaką liczył. Zresztą... Sam dobrze wiedział, że te argumenty to żadne argumenty. Nawet miał trochę wyrzuty sumienia, że z taką niechęcią podchodzi do aspektu pomocy przyjacielowi, zwłaszcza iż sam pierwszy go poprosił o... Zostanie jego chłopakiem, nawet jeśli tak... w żartach. ~Och. I na co mi to było. ~ - Przewrócił oczami i westchnął ciężko, bijąc się z myślami.
- Nie musisz mi tego przypominać na głos. - Anthony z całych sił starał się powstrzymać dreszcz, który przeszedł przez jego ciało na stwierdzenie przyjaciela o penisach, któremu niestety w wyobraźni studenta towarzyszyła wizualizacja.
Wszystkie myśli za i przeciw jakie teraz nawiedzały młodego mężczyznę zrobiły mu niezły bałagan w głowie, czuł że nie powinien odmawiać, ale z drugiej strony zwyczajnie nie chciał się pokazywać od tej strony ludziom, którzy go znają no i.... - A co jak złamiemy Twojej babci serce? Ona tego nie zniesie kiedy dowie się prawdy - Aaron nigdy do tej pory nie przyprowadził do domu tak na poważnie, nikogo nie przedstawił swojej rodzinie w ten sposób, bo nikt do tej pory nie był na tyle ważny, choć sam Tony bywał i nawet nocował u niego nie raz i vice versa zresztą. A babcia Aarona, był cudowną kobietą, Anthony uwielbiał ją odwiedzać i nie wybaczyłby sobie, gdyby choćby przypadkiem ją skrzywdził.
Po spojrzeniu jakim poczęstował go przyjaciel chłopak unikał jego wzroku jeszcze bardziej. Już i tak bardzo starał się uważać na słowa, ale to chyba pierwsza ich tak delikatna rozmowa. Anthony doskonale pamiętał dzień, w którym dowiedział się o upodobaniach swojego BFF. Wyglądało to tak:
"- Hej, Tony, jestem gejem.
- Aha. Okej."

I nigdy nie drążyli tematu, nigdy na poważnie, nigdy mocno, często żartowali, albo jak gadali to Anthony po prostu uważał to za fakt i nie drążył tematu, ale teraz sytuacja się jakby.... skomplikowała i to na jego własne życzenie.
Mimo wszystko uśmiechnął się jak głupek na to wspomnie, po tym wszystkim co razem przeszli i w jakiej sytuacji znaleźli się teraz, wydało mi się zwyczajnie miłym, zabawnym spojrzeniem.
- Okej, zrobię to. - Wypowiedział w końcu na głos aprobatę dla prośby przyjaciela. Całkiem gładko, tak jak wtedy, tego dnia "Aha. Okej" i tyle, nic poza tym. - Ale jeśli będziesz coś kombinował, to wierz mi, odegram się. - WW końcu spojrzał głęboko w oczy Aaronowi i pogroził mu palcem. Jego wyraz twarzy był przy tym jednak łagodny, a w oczach krył przyjacielski uśmiech.
W końcu zszedł z blatu i wdepnął stopą prosto w rozmrożony groszek i morką plamę jaką ten zostawił na podłodze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 757


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Miłość na niby   Sob Gru 01, 2018 4:48 pm

Anthony czasami był homofobicznym bucem. W takich momentach Aaron zastanawiał się, dlaczego w ogóle utrzymuje z nim jakąkolwiek relację. Jasne, w większości przypadków jego przyjaciel nie reagował nawet mrugnięciem na sytuacje, które u wielu wywołałyby co najmniej lawinę pytań – ale z drugiej strony, czasami coś bezmyślnie pieprznął i chciało się złapać go za ramiona, potrząsnąć nim i powiedzieć „facet, nie jesteś kurwa w przedszkolu, dorośnij”.
To był jeden z tych momentów.
- Nie chcę niszczyć twojego światopoglądu, ale sam też posiadasz penisa - mruknął, zaciskając usta w wąską linijkę.
Zaraz potem wywrócił oczami, mając problem z uwierzeniem własnym uszom. Naprawdę Tony wyciągnął takie argumenty? Musiał być cholernie zdesperowany. I zarazem obojętny na hipokryzję, jaką w tym momencie przedstawiał.
- Jakiej prawdy, że jesteśmy przyjaciółmi? Przecież z nikim się w tym momencie nie umawiamy. - Wzruszył ramionami, prychając głośno. Nie chodziło o to, że któryś z nich zatajał niewygodny romans. Żaden też nikomu się nie oświadczył. Nie mieli iść na obiadek rodzinny jako narzeczeni. Zwykli partnerzy, bez żadnych problemów.
Im dłużej Anthony się opierał, tym bardziej Aaron chciał go docisnąć, a potem maksymalnie wykorzystać. Zrobić z niego lemoniadę.
Wzniósł dłonie do góry, gdy wreszcie usłyszał zgodę. Po tylu niemrawych protestach było to jak zbawienie.
Uśmiechnął się możliwie najniewinniej.
- Ja? Kombinował? - Uniósł brwi. - Chyba mówisz o sobie, kochanie. - Wyszczerzył się złośliwie, wyciągnął dłoń i poklepał mężczyznę po ramieniu. - Jak już, to ja powinienem się odgrywać na tobie. - Wzruszył nonszalancko ramionami.
Wygrał.
Zniszczy go.
Mueheheh.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Miłość na niby   

Powrót do góry Go down
 
Miłość na niby
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: