CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Become Android

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 304


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Become Android   Pią Sie 31, 2018 11:20 pm


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 304


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: Become Android   Pią Sie 31, 2018 11:45 pm


// 180 cm // 84 kg // Czarne włosy // Granatowe oczy // Mocno naruszona struktura syntetycznej skóry na plecach


Były model opakowania: AX800 „Pomoc Domowa”


Obecna nazwa modelu: PD „Plague Doctor”


Wiek, w jakim określono zużycie: 8 lat


Powód zużycia: Szkody wyrządzone wybuchem mikrofalówki.


Ostatni zarejestrowany właściciel: Hugh Donnovan


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 304


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: Become Android   Sob Wrz 01, 2018 12:20 am

Zużyte i niemające już prawa istnieć, spisane na straty maszyny zostały zabezpieczone przy transporcie lepiej niż najnowsze modele wysłane do pokazania prezesowi – wliczając w to obstawę z dwóch RK, które miały pilnować, by żadna z maszyn nawet przez sekundę nie mogła zagrozić Panu Kamskiemu. Obaj oficerowie dostali rozkaz, by strzelać bez zezwolenia jeśli sytuacja będzie tego wymagać. ...mimo to pojechało też dwóch ludzi, by wszystko było zapięte na ostatni guzik.
Od bardzo dawna taka sytuacja nie miała miejsca. Dwóch kierowców prowadzących rozbudowany, opancerzony samochód zerknęło ciekawie na otwierającą się przed maską bramę, wpuszczającą ich na wietrzne skaliste pustkowie wypełnione po brzegi pachnącą jodem morską bryzą. Wprost w objęcia zwalistego, trapezowatego domu, wyglądającego jak klocki, które bezwładnie leżały chwile temu rzucone przez dziecko olbrzyma. Każdy inaczej wyobrażał sobie dom Pana Kamskiego. Dla jednych była to ogromna, modnie minimalistyczna i wypchana elektroniką willa, a dla innych piwnica komputerowego maniaka. Nikt za to nie spodziewał się bastionu, do którego wejście wyglądało jak tylne drzwi do sklepowego magazynu. Ale to bez wątpienia było właśnie to miejsce.
Samochód wjechał na niewielki odsetek płaskiej ziemi przed budynkiem i wykręcił tak, by jego bagażnik był jak najbliżej drzwi.
Jeden z androidów musiał niedługą chwilę przed tym otrzymać sygnał od jednego z RK i drzwi uchyliła surowo, a jednocześnie dziwnie skąpo ubrana blondynka. Wyszła ona w noc z przytulnie wyglądającego i otulonego złotym światłem miejsca, by wyjść naprzeciw oficerom otwierającym tylne drzwi.
- Pan Kamski już na Panów czeka – poinformowała głosem tak słodkim, jakby ktoś oblepił jej struny głosowe gęstym miodem.
- Słyszycie? Wychodzić! – krzyknął zmarznięty już i z lekka zmęczony podróżą ochroniarz tuz po tym jak wyskoczył na ziemię, a trzy z pozostałych androidów w neutralnych srebrno-białych ubraniach bez numerów identyfikacyjnych wyszło z wnętrza: mała, na oko dwunastoletnia dziewczynka, mężczyzna w średnim wieku i czarnoskóry starzec. Czwarty z nich, uśpiony w czymś co wyglądało jak ustawiona poziomo szklana trumna, został wywieziony ze środka przez jednego z RK.
Chłodny wiatr przeszkadzał tylko ludziom, których dłonie pokrywały się gęsią skórką. Pozostała ich obstawa – zarówno blondynka jak i reszta menażerii o kamiennych wyrazach twarzy zdawała się być ślepa na dyskomfort temperatury. Diody na ich skroni połyskiwały subtelnie łagodnym błękitem – byli spokojni i rozluźnieni.
Dopiero kiedy kobieta o słowiczym głosie przymknęła za nimi drzwi, wszyscy znaleźli się jakby w innej czasoprzestrzeni.
- Proszę za mną – kobieta odrzekła usłużnie wyprzedzając niewielki pochód i wychodząc na prowadzenie, stukając przyjemnie eleganckimi obcasikami butów. Jeden z ochroniarzy nie mógł się powstrzymać od zerkania na jej tyłek i odsłaniane przez sukienkę plecy. Drugi za to, starszy z nich, wodził nienachalnie spojrzeniem po wyrastających z podłogi drzewkach wiśni, po drogich obitych skórą siedziskach i ścianach oraz podłogach utrzymanych w tonacji koloru znajdującego się gdzieś pomiędzy niebieskościami a fioletami. A może granatami? Nie wiedział, ale był pewien, że jego żona znałaby dokładną nazwę tego odcienia. Niemniej wszystko i tak równało się temu, że czuło się we wnętrzach jak w akwarium. Dodatkowo ciekawe były sztuczne – a może prawdziwe? - skały wystające ze ścian i podłóg w rogach holu oraz ogromny, gargantuiczny i kurewsko snobistyczny autoportret gospodarza, który surowym, oceniającym spojrzeniem witał każdego z gości wchodzących do domu. Ochroniarza aż przeszły ciarki. Hol na szczęście szybko się skończył i wychodząc na prawo powitał ich obszerniejszy pokój z pięknym widokiem i… basenem w centrum. Czerwonym, jakby wypełnionym winem.
- Przyszli Panowie Maroon i Davies z zamówionym ładunkiem – zaanonsowała blondynka, stając skromnie prosto z dłońmi splecionymi na podołku.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Become Android   Sob Wrz 01, 2018 4:57 pm




Elijah Kamski, CEO firmy Cyberlife

//183cm//75kg//Ciemnobrązowe włosy//błękitne tęczówki//36 lat//człowiek//

_naukowiec i programista, specjalista ds. robotyki oraz AI_

*informacje dodatkowe:
-neutralny politycznie
-samotnik
-przejawia wyraźną fascynację dewiantami, choć nie popiera ruchu oporu

IQ:171
majątek: <120 miliardów $
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Become Android   Sob Wrz 01, 2018 10:42 pm

Przyjechali.
To było fascynujące. Obserwowanie, jak nowy rodzaj androidów wjeżdża na jego posesję, oraz to, jak bardzo Cyberlife starało się zachować to w ścisłej tajemnicy.
Konwój czarnych maszyn wjechał na modernistyczny parking, a potężne bramy zamknęły się za nim w zupełnie idealnej ciszy.
Kamski uśmiechnął się pod nosem, popijając w spokoju kawę.
Nie potrzebował tego wszystkiego; obstawy, pancernych wozów, najemnych ochroniarzy... Skoro jednak zarząd Cyberlife trząsł portkami o bezpieczeństwo, naprawdę nie chciało mu się z nimi kłócić. Na pewno nic tym nie tracił, chociaż był więcej niż pewien, że jego własne androidy z powodzeniem poradziłyby sobie ze wszystkimi ewentualnymi problemami. Bardzo lubił swoją niezależność, i nie przepadał za momentami, w których osoby z zewnątrz mu ją jakkolwiek zakłócały. Jednakże, firmowe zasady bezpieczeństwa miały swoje własne postępowanie i próba zmiany konwencji była jedynie walką z wiatrakami.
Kiedy blondwłosa kobieta potwierdziła obecność dostawy, Kamski skinął jedynie głową, czekając już w pomieszczeniu z barwionym basenem. Gospodarz ubrany był w sportową marynarkę i czarne jeansy, stawiając na wygodę podczas oceniania lub badania przybyłych do niego modeli.
- Dziękuję, Chloe. - mruknął do androidki, a potem zwrócił się wprost do dostawców - Witam państwa w moich skromnych progach, bardzo mi miło, że jesteście na czas. -miliarder uśmiechnął się w wypracowany, uprzejmy sposób, po czym wskazał przeszklone drzwi prowadzące do oddzielnego pokoju - Zapraszam do sektora technicznego. Proszę tędy.
Poszedł przodem, otwierając im przejście poprzez wpisanie kodu na panelu dotykowym. Pokazał puste miejsca w nowoczesnej pracowni, oraz gniazdo do podpinania nieaktywnych jednostek, po czym poprosił ludzi o umieszczenie uśpionego androida we wskazanym miejscu. Potem obrócił się ku reszcie.
- Stańcie w rzędzie. - polecił pozostałym maszynom, po czym zdjął z stalowej półki urządzenie do skanowania komponentów i wykrywania kompatybilności systemu – Po kolei. Śmiało, nie ma czego się obawiać. - zachęcił, ustawiając w urządzeniu jakieś parametry – Zaczniemy od podstawowej analizy integralności.
Kamski cenił swój czas, przeszedł więc od razu do pracy. Był pragmatyczny i zorientowany na cel. Skupiony.
Uniósł urządzenie i zeskanował po kolei każdego z nich. Po odczytaniu danych, odsunął się o krok i zwrócił na androidy zdecydowanie uważniejsze spojrzenie. Jego mimika zmieniła się nagle - był zaintrygowany, a nie obojętny, jak chwilę wcześniej. Podszedł do mechanicznej dziewczynki i przystanął, zwracając uwagę na szczegółowość tego dzieła.
- Niesamowite... Stu procentowa integralność. - wyszeptał, a jego głos nie krył fascynacji – Te idealne proporcje... Maniera jak z Cyberlife... Ciekawe, jak jest u was z posłuszeństwem. - ukucnął przy małej i wyciągnął dłoń, jednak nie dotknął jej. Oceniał jej wykonanie, w ciszy i wręcz przesadnej koncentracji – Brak skaz, zachowanie izomorficzne z naturalnym... - wyliczał, cierpliwie obserwując jej zachowanie - Źrenice w normie, czas reakcji: prawidłowy. - przesunął dłonią przed jej oczami, obserwując ruch tęczówek – Receptory postrzegania; symetryczne... - uniósł spojrzenie na jej twarz i zrobił coś, co miało chyba przypominać miły uśmiech – Jak się nazywasz, hmm? Może masz jakiś numer seryjny? Kto i co poprzestawiał ci w moim kodzie programowania? - pytał na głos, ale było wielce wątpliwe, by pytania te tyczyły się małego androida; bardziej Kamski pytał o to samego siebie, bo ani przez chwilę nie czekał na jej odpowiedź. Ciągnął dalej. – Cudowna robota, sam dałbym się nabrać na twoją prawdziwość. - ocenił, odsuwając dłoń. – Taka realna a taka obca... Co za chodząca perfekcja.
Elijah ignorował ludzi przebywających w pomieszczeniu, niemal tak, jakby wcale ich nie było. Jego uwaga skupiała się w stu procentach na nowych AI. Ludzie nigdy go nie interesowali; umysł geniusza działał najwyraźniej na własnych, skomplikowanych zasadach.
Naukowiec wstał szybkim ruchem i przeszedł nagle do kolejnego androida. Tego jedynie zmierzył krótkim spojrzeniem. Ruszył dalej, nie okazując mu szczególnej uwagi, bo najwyraźniej nie zobaczył w nim niczego nowatorskiego. Potem przystanął przy staruszku - jedynie uniósł brew przy obserwacji. Coś cisnęło mu się na usta, ale pokręcił tylko głową. W końcu dotarł do ostatniego AI.
- Och. A tu... - Kamski podszedł do androida pozostawionego do uaktywnienia i nachylił przy nim lekko – Tutaj mamy coś intrygującego. - jego głos zrobił się odrobinę cieplejszy, mniej zdystansowany. Mężczyzna analizował to, co widział. - Proporcjonalne rysy twarzy, wyraziste brwi, twarz modela... Co też mi zaprezentujesz, ślicznotko? - Kamski wymruczał to, jak gdyby z rozbawieniem, a może nawet jakąś dziwną jak na niego tkliwością – Zobaczmy. - obrócił się w kierunku jednego z dostawców, nie bawiąc się już w żadne uprzejmości - Davies, podłącz go do gniazda, napięcie R-6, szary przełącznik. - poinstruował go cierpliwym tonem – Nie wiem ile czasu android był nieaktywny. Może teraz nie zareagować poprawnie... Mógł ulec desynchronizacji. - ostrzegł Kamski, cofając się, znowu mówiąc bardziej we własnym monologu, niż istotnie w kierunku pozostałych ludzi. – Ale to nie szkodzi, nie szkodzi. Przecież wszystko da się podreperować... Wszystko można zmienić na lepsze. - wyszeptał, stojąc nieruchomo w miejscu i myśląc intensywnie nad jakąś kwestią. - Lub też zniszczyć, oczywiście...
Zmrużył oczy, a potem podszedł powoli do podpiętego androida. Zmarszczył brwi.
- R-6 nie wystarczy. - oznajmił nagle - Dajmy mu R-7... - powiedział w skupieniu Kamski i zmienił przełącznik na kolejny stopień – No, no... Teraz już jest w porządku.
Zrobił gest nakazujący innym odsunięcie się w tył.
- Pięć... Cztery... Trzy... Dwa... Jeden. - odliczył. Kamski dał androidowi chwilę czasu na obudzenie a potem odezwał się wprost do niego. - Witaj w moim domu. Nie obawiaj się...- powiedział, przechylając nieco głowę, kiedy przypatrywał się jego mimice – Nikt cię tutaj nie skrzywdzi. - mówił spokojnie i przekonująco, narzucając profesjonalny ton – Jak się nazywasz? - zagaił – I do czego zostałeś przeznaczony?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 304


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: Become Android   Nie Wrz 02, 2018 12:48 am

Młodszy z ochroniarzy po bolesnym odlepieniu wzroku od zgrabnego tyłu androida błyskawicznie przeniósł go na gospodarza, dyskretnym chrząknięciem ukrywając zażenowanie i na szczęście pozwalając starszemu koledze po fachu mówić.
- Dobry wieczór, Panie Kamski. Zarządowi zależało na Pańskiej jak najszybszej ocenie. Jesteśmy tutaj, by przypilnować porządku i po wszystkim odwieźć androidy z powrotem do stacji badawczej – wyjaśnił krótko i konkretnie, podążając po zaproszeniu za rozmówcą wprost za przeszklone drzwi. Za nim ruszyła jego cyrkowa obstawa i Książę w szklanej trumnie, podczas gdy blondynka pozostała przy basenie, nie ruszając się nawet o milimetr.
Wewnątrz bardziej surowego niż poprzednie, bardzo jasnego i wypełnionego elektroniką pomieszczenia androidy pracowały dostosowane do poleceń gospodarza. I mimo iż zachowywałyby się dokładnie tak samo służalczo i pokornie przy innych ludziach, to w zestawieniu z przytłaczającą pewnością siebie prezesa wyglądały tak, jakby wystarczyło jego spojrzenie i każdy android porzuciłby swoja pracę i swojego właściciela. Jakby wszystkie miały gdzieś w kodzie ten dziwny przełącznik, który sprawiał, że koniec końców zawsze będą posłuszne przede wszystkim jemu. To były jednak rozważania z dziedziny spisków, którymi Davis nie chciał się zajmować. Odgonił więc natrętne myśli i wyluzował nieco, nienachalnie zerkając na androidowego maniaka przy pracy.
Maszyna przypominającą małą, śliczną dziewczynkę z jasnymi włoskami i piegami poszła na widelec jako pierwsza i nasłuchała się całej miski komplementów. Jej twarz mimo wszystko pozostawała chłodna i stężała. Nawet po pytaniach Kamskiego odnośnie numeru seryjnego nie odpowiedziała - wprowadzona w tryb połowicznego spoczynku, wciąż nie w pełni uaktywniona, by pozostać możliwie jak najbezpieczniejsza w użyciu. Nie szkodziło to jednak, bo mężczyzna zdawał się w ogóle nie zaprzątać sobie głowy odpowiedziami. Prawie tak samo jak nie zaprzątał sobie głowy mężczyzną w średnim wieku, ani przekonująco wyglądającym starcem. Ożywił się znowu dopiero przy szklanej trumience, którą RK niedługo przed tym rozebrał i przygotował androida do wybudzenia, wpinając kabel w tył jego głowy. Davies zauważył kątem oka jak jego kolega wzdrygnął się kiedy ostro zakończony koniec kabla wniknął w potylice maszyny – wyglądało to dla człowieka jak tortury, ale nie należało nigdy zapominać, że leżąca na stole kupa żelastwa ma z człowiekiem tyle wspólnego co toster.
Mężczyzna ponaglony prośbą gospodarza zbliżył się do maszyny wybudzającej i skwapliwie wykonał polecenie, czekając aż wszyscy zrobią choć krok w tył i Kamski zakończy odliczanie.
...Dwa… Jeden.
Maszyna posłała w uśpione, niemal martwe ciało ogromny ładunek energii, od której w pomieszczeniu na sekundę lekko przygasły światła i dioda na skroni androida uaktywniła się wypełniając błękitnym blaskiem. Mechanizmy pod syntetyczną skórą jego twarzy poruszyły się, widocznie zaciskając szczęki, które dotąd puszczone były wolno i nieco spinając poniżej mięśnie karku i szyi. Piękny taniec maszynerii pod gładką membraną imitującą skórę. Mechanizm wewnątrz pracował właśnie pełną parą otwierając system, sprawdzając zgodność i szykując się na procedury związane ze startem. Dioda na skroni androida rytmicznie przygasała jak stara lampa jarzeniowa aż w końcu… Zrobiła się fioletowa.
Wtedy android odemknął kotary powiek i wyjrzał na sufit pomieszczenia. Z miejsca widać było, iż jego oczy, mimo że zbliżone kolorem były z całkowicie innej parafii. Jedno mogło być oryginalne, ale drugie, prawe zdecydowanie należało do jednostki przysposobionej do strzelania, i to z niebagatelnie drogiego modelu z wbudowanym wysokiej jakości celownikiem. I to ten celownik desperacko łapał w obecnej chwili ostrość, zanim przeniósł spojrzenie na Kamskiego…

ŁADUJE DANE…
System został zamknięty fabrycznie, istnieje możliwość utracenia części danych z poprzednich zapisów pamięci. Zalecana wizyta w serwisie albo ręczna defragmentacja danych.
Następuje synchronizacja nowo zaaplikowanych chipów.
Wykryto szczątkowe zniszczenia w tylnej części korpusu. Procent szkodliwości: 1%. Stan stabilny.

Otworzył oczy i w natłoku wysuwających się z boku informacji o poddawanych sprawdzeniu podzespołach szybko zdał sobie sprawę, że w nieostrym obrazie gładkiego sufitu widzi rozmyty zarys twarzy. Dwoje oczu nie mogło się zestroić i chwilę zajęło mu pogodzenie obrazu na tyle, by mógł uznać ostrość za wystarczająco dobrą do kontaktu z nowym właścicielem. Obraz mężczyzny z kucykiem obrysowała fioletowa ramka, zbierająca podstawowe informacja i utrwalająca na dysku spokojne brzmienie jego głosu, jednocześnie konfrontując system ze znaczeniem słów. Chłonął informację póki nie wystosowano do niego konkretnych pytań.
- Numer seryjny w dawnej bazie danych to AX800. Imię nadane przez poprzedniego właściciela: Thony – odparł miękko, neutralnie, głosem dostosowanym do androidów przyjaznych rodzinie i dzieciom. A mimo wszystko nosił znamiona pewnej fachowości i jakby… Nonszalancji, choć nuta tej była wyjątkowo nikle wyczuwalna i musiała być częścią nowego oprogramowania. - Obecnie umieszczona nazwa to PD. Plague Doctor. Zostałem przeznaczony do... – Zaciął się na dosłownie moment, wyszukując w zmienionym kodzie informacji, jaką kilka miesięcy temu deszczowej nocy w garażu domu jednorodzinnego umieścił pewien bardzo smutny mężczyzna. - Uzdrowienia ludzkości.

Tak niepokojąca odpowiedź wystarczyła Daviesowi, by wyszarpnąć broń z kabury i wycelować nią prosto w łeb świeżo wybudzonego.
- Panie Kamski, proszę się od niego natychmiast odsunąć!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Become Android   Nie Wrz 02, 2018 2:18 am

Obserwował z uwagą każde poruszenie i zmianę na twarzy androida, oczarowany w jakiś sposób migającym słabo światełkiem na jego skroni. Fioletowy kolor zaskoczył go, wzmagając zaciekawienie. Tęczówki, tak różne, choć o podobnym kolorze, od razu wywołały w głowie Kamskiego setki natrętnych pytań.
Jaki to model soczewki? Czego to był prototyp? Czy ktoś próbował sobie zrobić snajpera? I po co właściwie? Jakie dotychczas przechodził testy?
Gdy Davies wyciągnął broń, uciął tym natłok myśli naukowca.
Kamski wydawał się być niepocieszony takim obrotem sprawy. Zamarł. Zamiast jednak odskoczyć czy w jakiś sposób przejawić zaniepokojenie, uniósł kąt warg w oszczędnym uśmiechu.
- Opanujmy emocje. - powiedział stanowczo, choć nie podniósł głosu - Nie chcemy tutaj żadnej agresji, nic takiego się nie dzieje. Proszę o nie wykonywanie gwałtownych ruchów. - wyjaśnił, nie spuszczając wzroku z androida. W jego oczach pojawił się błysk zachwytu, kiedy zrozumiał, że ma do czynienia z zupełnie oddzielną i nieznaną mu jeszcze jednostką. - Powiedziałem PD, że jest bezpieczny. Celowanie do niego z broni jest dużym brakiem taktu.
Tak to niestety było, że Kamski przejmował się androidami dużo bardziej niż ludźmi, czy nawet samym sobą. Dlatego wolał pracować sam. Ludzie byli wybuchowi, nieprzewidywalni... Nie mógł im ufać tak, jak swoim maszynom. Drażnili go.
Mężczyzna przesunął na moment spojrzenie w górę, na kamery. Niemal niedostrzegalnie pokręcił głową, nakazując własnym androidom obronnym zachowanie spokoju. Obserwowały ich. Byłby głupcem, gdyby zdawał się na ochroniarzy i własne szczęście. W ścianach wmontowane były karabinki maszynowe, zdolne zneutralizować każdy rodzaj zagrożenia, zarówno androidów- dewiantów, jak i potencjalnych złodziei. To nie tak, że Kamski był butny i zapatrzony w swoją doskonałość. Może odrobinę był, ale większość z tego wynikała z jego przezorności. Jego umysł przetwarzał jednocześnie miliony danych, miał więc podstawy do tego, by przewidzieć większość następujących wydarzeń przy równoczesnym podjęciu odpowiednich działań.
Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że Kamskiemu bliżej było do androida, aniżeli człowieka. Jego emocjonalność była oszczędna i z pewnością odstawała od naturalnego zachowania, tak samo jak mimika, która oscylowała wokół dwóch standardowych wzorców: uprzejmości lub ironii.
Eljiah pozostał nieporuszony.
- Uzdrawianie ludzkości? Co za szczytny cel. - spokojnie podjął temat - Poprzez eliminację, czy kooperację? Ciekawe, bo coś nas łączy. Moim celem również było polepszenie świata.
Liczył się z tym, że android może mieć wbudowany laser. Nazwa ,,Plague Doctor" miała złe konotacje. Destrukcyjne i nieprzyjazne. Może nawet posiadał broń palną? Z jakiegoś jednak powodu zdawało się to Kamskiemu bardziej fascynujące, niż przerażające.
- Opowiedz mi o tym coś więcej, a ja dopilnuję, żebyś pozostał bezpieczny. Powiedz o swoich planach. I o swoim stwórcy. Chciałbym go poznać, jeśli wiesz, gdzie mieszka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 304


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: Become Android   Sro Wrz 05, 2018 2:23 pm

Davies był prostym człowiekiem i przyjechał tu bronić człowieka nie-prostego. Kamskiemu włos miał z głowy nie spaść i żaden śmieciowy android sklepany w garażu domorosłego wynalazcy nie był wart wystawienia na niebezpieczeństwo tak ważnego człowieka. Kulka w migającą na skroni diodę zawsze załatwiała sprawę, ale tym razem Pan Prezes miał najwyraźniej w zamiarze pozwolić prawdopodobnie niebezpiecznej maszynie pohasać spokojnie po jego domu. I nawet jeśli gdzieś tu na pewno były pozaszywane środki bezpieczeństwa, albo maszyna wciąż wbita kablem w potylicę androida mogła jednym trzaśnięciem energii dopalić mu resztę obwodów, to nic nie było dla Daviesa tak pewne jak ludzka ręka z palcem pewnie opartym na spuście. Chrząknął jednak i usłuchał, choć android nawet na niego nie spojrzał, a co więcej… żaden z RK nie sięgnął po własną broń, oceniając wcześniejszą sytuację jako daleką od niebezpiecznej. Davies nie wypuścił mimo wszystko pistoletu z dłoni, choć jego ręka opadła luźno wzdłuż tułowia.
- Proszę o wybaczenie, Panie Kamski. Ale ten android wyraża się jak dewiant – rzucił nieco spokojniej, dalej zerkając na maszynę spode łba. Nic nie miał do maszyn kontrolowanych, wychodzących z taśm CyberLife – sprawdzonych i funkcjonalnych. To, co leżało na stole było za to sklepanym na szybko potworem Frankenstine’a, którego ruchy ciężko było przewidzieć.


Plague Doctor w tym czasie nie poruszył nawet brwią, nie czując najwyraźniej ani strachu, ani potrzeby rozprostowania kości po wyjątkowo długim śnie. Przesunął jeszcze raz spojrzenie z twarzy mężczyzny na sufit, jakby sprawdzając czy soczewki już współpracują i dalej była spora nieścisłość, choć był pewien, że będzie potrafił popracować nad nimi bez ręcznego dostrojenia, jeśli tylko będzie mógł popatrzeć na obiekty w różnych odległościach, na przykład na dworze. Dodał tę informację do listy zadań do wykonania. Sam. Bez polecenia właściciela. Dopiero wtedy z powrotem spojrzał na pochylonego nad nim mężczyznę, kiedy odnotował jego słowa za kierowane do siebie.
- Eliminację przez kooperację – wypalił, najwyraźniej w odniesieniu do siebie nie widząc różnic. - Społeczeństwo nie jest czyste i wyniszcza się od środka toksycznymi jednostkami. Policja i służby specjalne są nieefektywne w pozbywaniu się tych jednostek, bo albo łączą ich z nimi jakieś powiązania jak więzy krwi albo przyjaźnie, lub są skorumpowani, a androidy wchodzące w ich skład dostają polecenia niezwiązane z regulaminem, które dopuszczają do opóźnień, albo przeszkadzają w ujęciu sprawców. Wniknęła potrzeba zbudowania nowego rodzaju androida, nie związanego z organami prawa, podlegającego tylko swojemu właścicielowi, ale samemu wybierającego cele do dochodzenia i inwigilacji. Współpraca z Policją jest możliwa, ale bez przyjmowania rozkazów. – Podpiął się pod nowy kod i dawny opiekun młodego chłopaka, pomagający mamie przy gotowaniu i wynoszący za tatę śmieci, przeszedł gładko do funkcji sprzątaczki z funkcją żniwiarza. - Ty jesteś moim stwórcą.
Plague Doctor jasno pokazał, że od czasu wyrzucenia nie był odpalany jeszcze ani razu i odnotował pierwszą widziana jednostkę za bezpośredniego ojca.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Become Android   Czw Wrz 06, 2018 12:38 am

Po wysłuchaniu całego monologu, Kamski w końcu odsunął się o krok. Wyraźnie zbierał myśli. Znów coś rozpatrywał.
- I tak, i nie... - powiedział powoli, posyłając w końcu reszcie przebywających z nim ludzi bardziej obecne, trzeźwe spojrzenie - To znaczy, oczywiście, jestem twoim stwórcą... Tak samo jak innych androidów... Jednak twoje powołanie nie jest zbieżne z moimi zasadami działania.
Tym razem prezes przeszedł się w te i wewte, przed rzędem pozostałych androidów, pozostawiając ostatniemu więcej swobody. W końcu zawrócił, podszedł do Daviesa. Przystanął. I zniżył głos.
- Brałem pod uwagę fakt, że każda z maszyn może być dewiantem. - wyjaśnił, zakładając ręce z tyłu za sobą - Podjąłem pewne środki bezpieczeństwa, niemniej jednak pańska czujność jest godna pochwały i nie neguję tego, wręcz przeciwnie. Może wyeliminować pan każdą z pozostałych maszyn w razie wątpliwości o bezpieczeństwo, jednak ta konkretna - wskazał na PD - pozostanie pod moim nadzorem. - następnie zwrócił się do pozostałych ludzi - Panowie, będę szczery. To nie należy do rutynowych akcji. Zajmie nam więcej czasu, niż przypuszczaliśmy. - oznajmił, po czym uśmiechnął się, jakby bardziej przyjaźnie, mniej rygorystycznie - Zakładam po trzy godziny na każdą z maszyn, ale mogę się mylić w obliczeniach. Muszę przeprowadzić dokładną analizę kodów źródłowych, zanim pozwolę androidom na znalezienie się w podziemiach Cyberlife. - Kamski spojrzał na PD - Może prócz ostatniego. Ten zajmie mi więcej czasu.
Elijah powrócił do byłego modelu AX800. Posłał mu bardziej zadumane spojrzenie.
- No dobrze, PD. Ułatwmy sobie życie. Ponieważ twoja pełna nazwa jest nieco nieprzyjazna w odbiorze, będę nazywać cię Thony, dopóki nie wymyślisz sobie innego, bardziej odpowiedniego imienia. Przeprowadzę kilka testów, które sprawdzą twoje posłuszeństwo i skrupulatność. Czy jesteś na tyle sprawny, by działać o własnych siłach? Streść mi skan stabilności systemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 304


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: Become Android   Wto Wrz 11, 2018 1:33 pm

Kiedy tylko twarz mężczyzny zniknęła z pola widzenia PD android znowu zaczął zajmować się nową soczewką – mogło to wyglądać jak zabawa trzylatka, który dostał w drobne rączki bardzo zaawansowany technicznie sprzęt. Niekoniecznie bezpośrednio niebezpieczny sam w sobie, ale niesamowicie potrzebny. Thony zaczął operować kontrastem, a nawet pokrywać oko łatką do widzenia w podczerwieni, co niestety w tak dobrze i sztucznie oświetlonym pomieszczeniu nie robiło odpowiedniego wrażenia i nie dawało praktycznie żadnych korzyści. Zoom działał na tyle dobrze, że po wyciemnieniu obrazu mógł bez oślepienia się policzyć muchy owocówki leżące martwe na obudowie lamp zawieszonych pod sufitem – wszystko to jednak musiał robić zamykając oko z regularną soczewką, co niestety zaburzało nieco dokładne wyliczenie odległości. Leżał więc pozornie nieruchomo i w odróżnieniu od reszty androidów w stanie spoczynku stojących sztywno i nawet nie wodzących za ludźmi wzrokiem, on przymykał oko, sprawdzał mięśnie twarzy, a nawet poruszył palcami dłoni.

Davies skinął głową przyjmując pochwałę od przełożonego swoich pracodawców i chrząknął, ostatni raz zerkając na leżący model.
- Życzy Pan sobie żebyśmy zostali tutaj i poczekali wraz z konwojem, czy opuścili Pański dom i wrócili na wyraźny sygnał? – Zapytał rzeczowo. Tak jak się spodziewał jednak byli w twierdzy pełnej zabezpieczeń chyba nawet przed androidkami-pokojówkami. Nie zdziwiłby się nawet gdyby w razie wielkiej awarii zarówno tu jak i w głównej siedzibie CyberLife znajdowało się przynajmniej kilka mniejszych bomb elektromagnetycznych dezaktywujących niebezpieczeństwo w postaci dewiantów. To musiało jednak pozostać inteligentnym domysłem, bo bardziej soczyste smaczki Pan Kamski pozostawiał dla siebie.

Fioletowe światełko na skroni PD zarejestrowało zmianę imienia i przyjęło polecenie niezwłocznie rozpoczynając analizę systemu i skan jego stabilności, zaczynając migać nierówno, jakby przerywanie.
- Nie wykryto wprowadzenia żadnego złośliwego kodu do procesów na wysokim poziomie zabezpieczeń. System spełnia wymagania podstawowych zabezpieczeń sprzętowych. Pojemność magazynu pamięci: w normie. Sterowniki urządzeń: w normie. Wykryto cztery nowe aplikacje i oprogramowania wgrane w stanie spoczynku po ostatnim zawieszeniu systemu. Wystąpił problem z kompatybilnością nowej soczewki wzrokowej. Zlokalizowano uszkodzenia zewnętrznej powłoki w tylnej części torsu, określone jako pośrednia przyczyna poprzedniego zawieszenia systemu – wymaga ręcznej naprawy. Nie wykryto uszkodzeń w szkielecie i zachowano pełną mobilność. Refleks: w normie. Prędkość realizacji poleceń: wersja fabryczna polepszona o 40 Procent. W ciągu ostatniej minuty zaktualizowano dane właściciela i nową nazwę zastępczą.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Become Android   Sob Wrz 15, 2018 1:13 am

- Wspaniale! - podsumował Kamski raźnym tonem, gdy wysłuchał wyniku skanu - Leż i pozostań w miejscu. - poinstruował go, po czym powrócił do Daviesa. Wtedy stanął z założonymi z tyłu rękami i skinął mu głową, jakby przytaknął na któryś z pomysłów. - Dam wam znać kiedy zakończę przeglądy i wyślę wyniki do Cyberlife. Nie ma pośpiechu, damy sobie tutaj radę... Zadzwonię do centrali. Na razie konwój jest zbędny. Dziękuję panom za współpracę.
Kamski wymienił jeszcze uprzejmości i oddelegował wszystkich ludzi z pomocą Chloe, która odprowadziła ich z powrotem na parking i dopilnowała, by pancerna brama cytadeli miliardera została szczelnie zamknięta za obcymi.


Elijah odczekał jeszcze chwilę, a potem przywołał do siebie kolejną androidkę, krótkowłosą brunetkę o imieniu Alice i wydał jej polecenie zrobienia kolejnej kawy. Sam w międzyczasie zrzucił marynarkę, zrobił krótki obchód, sprawdzając maszynerię w pokoju i kiedy otrzymał nową dawkę kofeiny, dopiero wtedy wrócił do intrygującego go androida. Do Thony'ego.
- Po prawdzie nie spodziewałem się po tobie takiego posłuszeństwa. - powiedział, przystając przy nim, i biorąc łyka kawy z czarnego, prostego kubka - Wstań, rozruszaj się. Pokaż mi uszkodzenia. - polecił, odłączając go od przewodu - Zakładałem, że jesteś dewiantem, ale kto wie, kto wie... Opowiedz coś o sobie. Bez technologicznych szczegółów. Poudawaj trochę człowieka, to zawsze jest ciekawe. - Kamski postawił kubek na stalowej półce i odsunął, żeby dać mu więcej przestrzeni - Załóżmy przez chwilę, że jesteśmy podobni, że nie jestem rygorystycznym właścicielem i że lubię być zaskakiwany. - podsunął myśl, po czym uśmiechnął się bardziej do siebie, niż do niego. W jego świadomości nie figurowała wizja androidów jako oddzielnej rasy czy świadomości. Dewianci byli błędem w jego programie, niczym więcej.
Tak przynajmniej wypowiadał się publicznie.
- Dodatkowo, wyjaśnij mi co rozumiesz poprzez ,,złośliwy kod". Możemy mieć całkiem różne definicje tejże kwestii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 304


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: Become Android   Wto Wrz 25, 2018 3:26 pm

Thony na nowo oswajał się ze swoim nowym-starym imieniem. Po szybkim skanie i dopisaniu nowych rzeczy do wewnętrznych poleceń do zrobienia android pozostał w stanie spoczynku. Cały czas przed oczami widział migającą kropkę czekającą na nowe polecenia i po dłuższej chwili zauważył, że zaczyna odwracać jego uwagę. Że mu przeszkadza. Przeszkadza mu brak poleceń, brak zadań. Odnalazł w słowniku odpowiednie słowo na to zjawisko: Nuda.
Nudził się.
Słuchał dźwięku kroków i dla zabawy mapował aktualne położenie zarówno nowego właściciela spacerującego po zamkniętym pomieszczeniu, jak i reszty odpalonych androidów stojących pod ścianą – dziewczynkę i dwóch mężczyzn. Czerwona świecąca kulka na mapie – Pan Kamski, trzy niebieskie – Androidy, jedna fioletowa – on. Dlaczego nie oznaczył siebie jako czwartego androida…? Próbował wprowadzić nowe dane i zmienić swój kolor, ale fioletowa kulka kilka razy zamigotała na błękitno, po czym szybko zmieniła kolor z powrotem na fioletowy. Program odrzucił zmianę. Thony już chciał otworzyć kod odpowiadający za mapę, ale jego system pozamykał wszystko słysząc głos właściciela - na nowo był skupiony tylko na nim.
- Jest Pan nie zadowolony z mojego systemu działania? Mam ignorować polecenia? – Nie brzmiał na zdziwionego. To chyba niepokojące, że nie brzmiał. - Jeśli sam podjąłbym taką decyzję, oznaczałoby to zniszczenie mnie.
Nie chciał umierać. Znaczy: nie chciał przestać działać.
Mimo pytania odnośnie posłuszeństwa po odłączeniu przewodu wypełnił kolejne polecenia, podnosząc się sprężyście do siadu i przekręcając na bok, by zwiesić nogi ze skraju żelaznego łóżka. Po tym zsunął się zeń i wylądował z lekkim plaśnięciem na bosych nogach. Postawa była poprawna, pomimo braków skóry i lekkich uszkodzeń w plecach, kręgosłup szkieletu działał poprawnie. Thony odetchnął ciężko, nie prostując się już tak jakby miał długiego kija wsadzonego w tyłek aż po gardło i zrobił kilka swobodnych kroków w przód. Rozprostował przy tym lewą rękę, przyciskając ją mocno do piersi drugą i powtarzając tę czynność, zmieniając kończyny – niczym sportowiec przed treningiem.
- Zakładałem, że nikt mnie więcej nie włączy, więc obaj jesteśmy teraz zdziwieni. – Przeszedł się po okręgu, za plecami Kamskiego, biorąc sobie do serca udawanie człowieka. - Kim jest „dewiant”? Z tonu wnioskuję, że to słowo nacechowane pejoratywnie, a z drugiej strony brzmi Pan na… Zawiedzionego. Miał Pan od początku ochotę mnie za… Wyłączyć? – Musiał się poprawiać. Były czasem w jego słowniku takie słowa zarezerwowane tylko dla ludzi. Jak „umierać” czy „żyć”.
Pochylił głowę i zaczął rozpinać przydziałową koszulkę z jego dawnym, niepasującym już rzekomo numerem seryjnym i płynnie, na piętach, odwrócił się tyłem do mężczyzny. Zsunął gładko quazi-kurtkę z ramion, aż zatrzymała się na zgiętych łokciach, ukazując brzydkie rany – rozcięcia ukazujące żelastwo działające pod grubą warstwą miękkiej, jasnej, syntetycznej skóry.
- Zabrzmi śmiesznie, ale to po wybuchu mikrofalówki. Moi dawni właściciele przeprowadzali się, chcieli mnie zmienić na nowy model. Byłem już tak zużyty, że nie chcieli mnie nawet odsprzedać i pozwolili synowi zrobić ze mną co chce. Zaprowadził mnie więc do starej szopy na tyłach domu i tam kazał mi zanieść mikrofalówkę. Włożył do niej spore kawałki metalu i włączył na najwyższą moc. Kazał mi zostać w szopie i pod żadnym pozorem nie wychodzić, a sam uciekł. Śmiejąc się.
Brzmiał na złego. Nawet bardzo. Jednocześnie próbując to hamować.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Become Android   

Powrót do góry Go down
 
Become Android
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Gurges ater :: Gurges ater-
Skocz do: