CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Unholy creatures

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Unholy creatures   Wto Wrz 04, 2018 9:49 pm



Dane:  Maximillian Quentin Mercer
Zawód: darmozjad i poeta
Rasa: człowiek
Wiek:  20 lat
Status społeczny:  czwarty w kolejce do tronu Asneau, baśniowej krainy mlekiem i miodem płynącej
Kolor włosów: jasny blond
Kolor oczu: jasnobrązowe
Wzrost: 170

Bal wydawany przez księcia Mercer z okazji najkrótszej nocy w roku nie był wiejską potańcówką, nie był nawet zwykłą zabawą, ale ogromnym przedsięwzięcie, które swoimi przepychem miało zawstydzić samego króla. Złośliwi szeptali, że książę, by zaspokoić swoją pychę, postawił na ilość gości, a nie jakość. Zaproszenia otrzymali nawet niewielcy posiadacze ziemscy, podupadli lordowie i bogaci kupcy. Wszyscy jednak zdołali się pomieścić w obszernych salach wypełnionych muzyką i migotliwym, wielobarwnym światłem, którego twórcami byli wędrowni kuglarze. Stoły uginały się od jadła, a w beczkach nie zabrakło przedniego wina. Duszne powietrze wypełniała woń przeróżnych perfum i pudru, a parkiet nieustannie pełen był tańczących par.
Przyjęcie było manifestacją bogactwa i siły, a poza tym zbędnym i nierozsądnym wydatkiem, ale książę mógł sobie na niego pozwolić dla kaprysu i by utrzeć nosa wujowi.
Siedział właśnie na balkonie i perorował, wymachując pełnym pucharem, na którego nóżce prawdziwy artysta wyrzeźbił wilka. Rubinowe oczy zwierzęcia błyszczały w świetle gwiazd, a u boku gospodarza zasiadała jego młoda i wyjątkowo ładna żona.
Może nie ma nic godniejszego niż życie z własnej pracy, ale ja zapewniam, że nie ma nic przyjemniejszego niż życie z pracy cudzej.
Na uwagę arystokraty śmiechem zareagowało całe towarzystwo, a jego męska część pokiwała również głowami w ramach aprobaty konserwatywnych poglądów.
W takim razie wznieśmy toast za wyzysk! – Zakrzyknął jakiś młody zapaleniec, któremu Maximillian przyjrzał się z uwagą, nie podnosząc kielicha ku górze.
Za rozkosz życia! – Poprawił go stanowczym tonem i dopiero teraz wzniósł puchar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Wto Wrz 04, 2018 10:48 pm



Anvor M'za Naferi

zawód: tłumacz starożytnych skryptów
rasa: wampir
wiek: nieznany
status społeczny: brak danych
pochodzenie: pustynne rejony kontynentu. Nieistniejące już miasto Dilfa-Yahi
kolor włosów: czarne
kolor oczu: ciemnobrązowe
wzrost: 187


Bywały chwile, gdy przyjęcia takie jak to były nie tylko miłą rozrywką, ale też sposobem zabicia czasu, oderwania myśli od codziennej monotonii. Ale bywały też momenty, w których Naferi nie pokazałby się wśród ludzi, niezależnie od tego, jak bardzo okazały i wystawny byłby bal. Tym razem jednak przywiodła go ciekawość. Dawno już nie pokazywał się w większej grupie osób, uznał więc za interesujące zmienienie tego stanu rzeczy.
Stał na uboczu, oglądając z uwagą ogromne, okropnie drogie obrazy i raczył się winem z kryształowego kieliszka, a dokładniej udawał, że się nim raczy, żeby nie zwracać na siebie uwagi. Tak naprawdę nie miał żadnego planu. Nie przyszedł na żer. Był bardzo znudzony i zwyczajnie szukał sobie jakiegoś zajęcia, choćby miało to być ocenianie wieku płótna obrazu, który widział. Nie potrzebował uwagi i nie zabiegał o nią, zdając się w dużej mierze obojętny lub wręcz oderwany od rzeczywistości, jakby zupełnie niepasujący do reszty.
– ,,W takim razie wznieśmy toast za wyzysk!" - krzyknął jakiś młokos, zaś Anvor parsknął pod nosem w czystym rozbawieniu. Określenie wyzysk miało w głowie nieumarłego zupełnie inne, bardziej diaboliczne konotacje. Zerknął w zaintrygowaniu na młodego księcia, gdy ten poprawił swojego poddanego. ,,Rozkosz życia" również wywołała uśmiech na ustach wampira, tym razem uśmiech ten pozbawiony był wesołości. Anvor wzniósł kielich tak samo jak reszta, a potem wrócił do patrzenia na obraz. Akurat o rozkoszach życia, lub też ich braku, wiedział już całkiem sporo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Sro Wrz 05, 2018 8:38 pm

Pomieszczenie wraz ze śmiechem zabawianego przez gospodarza towarzystwa wypełniał również dźwięk lutni, który perfekcyjnie komponował się ze smutnym, niezwykle głębokim głosem młodej śpiewaczki. Panna była odrobinę pulchna, a dojrzałość w jej wykonaniu kompletnie nie licowała z wiekiem.
Niespodziewanie przed egzotycznym gościem z dalekich krain stanął sam książę z dłonią wyciągniętą w zaskakująco familiarnym geście. Widać Maximillian był gotów bratać się z pospólstwem, jeśli tylko było ono dla niego dostatecznie interesujące. Na różowych wargach arystokraty błąkał się błogi i nieco nieobecny uśmiech, który świadczył tylko o tym, że słodkie wino niczym pierwsza miłość bardzo szybko i niespodziewanie uderzyły mu do głowy, wyzwalając ostatnie pokłady demokratyzmu z jego do cna arystokratycznej duszy.
Jestem pewien, że mnie Pan zna, ale obawiam się, że ja Pana nie. Musimy szybko temu zaradzić – kąciki warg zwykłych kosztować najdoskonalszych deserów, ułożyły się w jeszcze szerszy i już wyraźnie zabarwionym winem grymas. – Piękny obraz, prawda? – Odezwał się niespodziewanie, nie dając mężczyźnie czasu na odpowiedź. – To mój dziadek. Wraca ze zwycięskiej bitwy pod Ire. Wydaje się, że autor zużył cały czerwony, by odmalować zachód słońca i kompletnie zapomniał o stosach poległych.
Jego spojrzenie nawet na moment nie zatrzymało się na płótnie. Prawdopodobnie znał je na pamięć, a perfekcyjne pociągnięcia pędzlem zdążyły mu spowszednieć. Wciąż uporczywie obserwował swojego tajemniczego gościa. Robił to w ten bezczelny sposób osoby pewnej siebie i przekonanej, że wysoka pozycja społeczna pozwala jej niemalże na wszystko wobec ludzi bez tytułu, ziemi i odpowiednich koneksji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Sro Wrz 05, 2018 9:58 pm

Tajemniczy gość zwrócił na niego uwagę dopiero wtedy, kiedy książę umilkł.
Tak to bywało, że niektóre momenty rzeczywistości umykały Naferiemu, zlewając się w jednolitą, nijaką breję. Miał już swoje lata i często kontemplował zupełnie pospolite rzeczy: a to błysk światła na karafce, a to fakturę farby olejnej, a jeszcze innym razem zwykły powiew wiatru na twarzy, i chwile te trwały dokładnie tak, jakby czas stanął w miejscu, stabilizując wampira w jakimś momencie rzeczywistości.
Nieumarły obrócił się ku Mercerowi i powoli przesunął po nim spojrzeniem, swoistą manierą filozofa wyrwanego z zadumy. A potem uśmiechnął się lekko. Miękko, przyjaźnie i niemal przyjacielsko. Tak, jak zapewne książę był przyzwyczajony odbierać swoich poddanych, ale bez nawet cienia usłużności.
- Anvor Naferi. - przedstawił się mężczyźnie ze standardowym pokłonem osoby, która nie raz już gościła na królewskim dworze - Jestem tutaj przejazdem, Książę. Zatrudniono mnie jako specjalistę do odszyfrowania kilku starszych pergaminów. - wyjaśnił spokojnym głosem i wyprostował na powrót, zupełnie niezrażony bezpośredniością arystokraty. Szerokie wargi wampira zdradzały lekkie rozbawienie, jakby gra w uprzejmości stanowiła dla niego miłą odskocznię od przewidywalności codziennego życia. Był w pewnym sensie przyzwyczajony do tego, że interesowali się nim ludzie. Rysy twarzy Naferiego nie były powszechne lub neutralne, zdradzały pochodzenie z dalekich stron. Oczywiście jak każdy wampir, był również nieprzyzwoicie atrakcyjny, więc nawet kiedy nie chciał, i tak na niego patrzono. Zdziwił się jednak... wizytą samego księcia. Specjalnie wybrał najmniej oblegane i najbardziej zaciemniane miejsce, ale zdawało się to Maximillianowi zupełnie nie przeszkadzać. Książę był ostatnią osobą, którą wampir mógł się spodziewać.
- Doprawdy, fascynujące dzieło. - powiedział o obrazie, również zupełnie już na niego nie patrząc - Namalowanie go musiało zająć wiele czasu. Biorąc pod uwagę szczegółowość detali, może nawet lat. - ocenił Naferi, po czym jego spojrzenie zsunęło się z włosów Mercera na jego tęczówki, i tam pozostało w zaskakująco wręcz niedostępnym wyrazie - Jestem zaszczycony uwagą, którą mi okazałeś, Książę. Gratuluję fenomenalnego balu, nieczęsto zdarzało mi się obserwować podobnie wystawne przyjęcia w sąsiednich królestwach. - wymienił kolejną uprzejmość, cierpliwie czekając, aż młody książę straci nim zainteresowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Sro Wrz 05, 2018 10:17 pm

Poczuł lekkie ukłucie zazdrości i jeszcze silniejszą ciekawość, zastanawiając się, kto jest gospodarzem nieznajomego. To on powinien spraszać do księstwa takie grzesznie przystojne niespodzianki i nimi szokować. Poważnie rozważył, któż śmiał mu odebrać tę odrobinę przyjemności. W końcu, jeśli na świecie kochał coś bardziej od władzy i komplementów, to bez wątpienia były to oburzone spojrzenia świętoszków i starców.
Lubił się bawić i szokować. Na jego temat krążyły po stolicy miliony plotek, opowiadanych z chichotem historii o tym, jak w czasie nieurodzaju rozdawał głodującej biedocie słodycze albo wymierzał publicznie klapsy żołnierzowi, który zasnął na warcie. Istniała też mroczniejsza strona tych historii, która stawiała nonszalanckiego arystokratę w ostrym i okrutnym świetle. O skandalach moralnych, które wywoływał, gorąco szeptano ze wstydliwym rumieńcem.
Maximilliam był zabawnym, ale bez wątpienia okrutnym człowiekiem. Pod wpływem uważnego spojrzenia ta cecha uwidaczniała się przerażająco wyraźnie w łagodnych przecież rysach jego twarzy. Jego ozdobiona licznymi pierścionkami dłoń niedbale przesunęła się po płótnie. Następnie potarł palcami o siebie, jakby spodziewał się, że zostaną zabrudzone od farby, choć ta zaschła wiele lat temu.
Za taki zaszczyt nie wystarczy odwdzięczyć się kilkoma komplementami – mruknął, wciąż przyglądając się miękkim, gładkim opuszkom i równo przyciętym paznokciom. – Czyim gościem jesteś i co za sekrety tłumaczysz? Oby nie okazały się jedynie listami miłosnymi stęsknionych kochanków albo przepisem na zupę. Nie wiem, co byłoby nudniejsze i bardziej rozczarowujące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Sro Wrz 05, 2018 10:50 pm

- Pracuję dla Lady Givenne. - powiedział wampir, dość obojętnym, bardziej spranym tonem głosu, bo w końcu nie zamierzał prowadzić dysput z samym księciem, niezależnie od tego, jak bardzo ten byłby inteligentny i oczytany. To po prostu ściągało na Naferiego zbędną uwagę, a tej przecież wcale nie potrzebował, bo nie przybył na bal dla ludzkiej krwi. Dostrzegł w jego spojrzeniu nutę okrucieństwa, znał je, znał wręcz każdy jego przejaw; rozumiał to, toteż ani jego mina, ani wzrok nie uległy żadnej zmianie. - Zaś co do samych tekstów... Cóż, Książę. Moja specjalizacja obejmuje wiele dziedzin. Nie mógłbym skłamać, że nie zdarzyło mi się tłumaczyć błahych romansów czy zwykłych wojskowych meldunków, tym razem jednakże skupiam się na kwestiach magii i pieczęci. - wyjaśnił, a potem ten uśmiech, który zdawał się wcześniej łagodny i może nieco nieobecny, zmienił się nagle w coś zdecydowanie innego, bardziej mrocznego i obcego. Pokazał rozmówcy swoją drugą stronę; tą która nie lubiła być wypytywana i osaczana, stawiając wyraźną granicę między uprzejmością a własną autonomią. Może gdyby istotnie nie byli na balu, nie ściągali spojrzeń wszystkich ludzi, to zdecydowałby się na życiowe dywagacje z samym księciem, byłoby to wtedy coś zdecydowanie intrygującego. Teraz jednak nie było przejawem rozsądku. Megalomania Mercera mierziła go, a momenty, w których zmuszony był obcować z młodymi, bogatymi ludźmi, bardzo często w szybkim tempie nadszarpywały jego cierpliwość. Przeżył już swoje lata i zwyczajnie nie miał do tego głowy. Ambicjonalne przepychanie się z nastolatkami, za jakich miał wszystkich ludzi poniżej pięćdziesiątki, było dla niego zupełnie nieistotne. - Możesz więc uznać to za względnie ciekawe, mam szczerą nadzieję, że cię nie rozczarowałem. - ciągnął Naferi, bawiąc się z księciem w kolejną uprzejmą gierkę - Czyżbyś potrzebował tłumacza, książę? - zagadnął, przechylając lekko głowę, przypatrując się w ciszy jego rysom twarzy. Mercer był zjawiskowy w swojej urodzie, nawet jak na człowieka. A Anvor miał swoje słabości i lubił przebywać wśród pięknych ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Sob Wrz 08, 2018 10:25 am

Nawet jeśli arystokrata zdawał sobie sprawę ze zmiany tonu mężczyzny, to niewiele sobie z tego robi. Na pewno dostrzegł jego pragnienie zakończenia tej konwersacji, ale dopóki sam nie będzie miał ochoty, to nie zamierzał odejść. Bardzo ciężko było przerwać rozmowę z księciem, nie wywołując przy tym skandalu, a ten o tym wiedział i wykorzystywał przewagę z wesołym uśmiechem, obserwując, jak nieznajomy sili się na obowiązkowe uprzejmości wobec niego.
Możliwe — mruknął przeciągle, nadając swojemu głosowi pieszczotliwe brzmienie i zniżając go do szeptu, jakby składał właśnie jakąś grzeszną obietnicę. Zaraz jednak wrócił do zwyczajnego tonu. — Na razie potrzebuję jednak więcej wina.
Oznajmił i miękkim, lekkim krokiem oddalił się z pustym kielichem w stronę stołu. Natychmiast jakiś postawny mężczyzna złapał go lekko pod ramię i mocno ścisnął łokieć.
Co ty wyprawiasz? — Wściekły szept był doskonale słyszalny, ale Maximillian niewiele sobie z niego zrobił i odpowiedział ze śmiechem.
Rozmawiam z najprzystojniejszym mężczyzną na balu. Czy to zazdrość słyszę w twoim głosie, sir?
Oddalili się w rozbawiony, wielobarwnym tłum i wydawać by się mogło, że wampirowi wybawienie przyniósł ten potężny rycerz, gdyby nie fakt, że książę nie przywykł słuchać głosu rozsądku. Ponownie odszukał swojego intrygującego gościa z pełnym kielichem i jeszcze szerszym uśmiechem.
To jak w tym tajnym, starożytnym języku powiedzieć: Chodźmy do mojego łoża?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Nie Wrz 09, 2018 5:09 pm

- Nie jest wcale tajny, to staroaldoński. Czy nauka obcych języków na balu jest na tyle absorbująca, by pozostawiać resztę gości samych sobie i prowokować niedyskretne plotki zaniepokojonych tym stanem poddanych? - odparł wampir lekkim tonem, tym razem z większą swobodą, a może nawet rozbawieniem podejmując nową rozmowę - Drogi książę, jeżeli chciałbyś zaskoczyć małżonkę wysublimowanym starożytnym słownictwem, brzmiałoby to... - tu wyrzekł kilka niezrozumiałych słów - jeśli jednak zaś obiektem tej propozycji była osoba obca i mało znana, należałoby użyć... - znów podał jakąś formułkę, która nawet przy powtórzeniu byłaby problematyczna - Pamiętajmy jednak o tym, że mało znane osoby mogłyby zareagować na takie pytanie dystansem lub nawet jawną niechęcią, o ile miałyby inne plany spędzenia swojego czasu. - pozwolił sobie zauważyć Naferi - W szczególności zaś, gdyby nie byłoby im na rękę wywoływanie skandalu.
Być może była to kwestia braku rozrywek, albo też zbyt dużej ilości wina; Anvor wolał jednak zwrócić uwagę Mercera na fakt, że zachowywał się cokolwiek zwracająco uwagę, a bezpośredni flirt nie uchodził uwadze stojących w pobliżu osób.
Nie, żeby wampir miał coś przeciwko bezpośrednim flirtom, bo nie sprawiał wrażenia zmieszanego czy zniesmaczonego. Był jednak czujny na to, by nie zbierać uwagi tłumu, a w obecnej sytuacji z Księciem, było to więcej niż niemożliwe. Fakt tego, że całe zainteresowanie Mercera mogło być jedynie kwestią zbyt dużej ilości wypitego alkoholu, również miała swoje znaczenie. Wino na wampira działało mniej niż słabo. Musiałby wypić sporo więcej, niż dobrze zaprawiony pijak, by zaburzyło to jakoś trzeźwość jego myśli.
- Kim jest ten postawny rycerz, który tak obcesowo odciągnął cię na bok, książę? - zapytał ciekawie Naferi, zdradzając, że widział więcej, niż to po sobie pokazywał - Wybacz mi brak rozeznania, przyjechałem z naprawdę dalekich stron.
Anvor zwracał uwagę na takie szczegóły. Potrafiły wiele powiedzieć i o stosunkach panujących na dworze i o samym gospodarzu, a konotacje rodzinne zawsze były czymś dla wampira intrygującym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Nie Wrz 09, 2018 8:18 pm

Wysłuchał tej bardzo grzecznej i dobrze ukrytej nagany z lekkim rozbawieniem. Książę miał w sobie cały urok i brak rozwagi niegrzecznego i rozpieszczonego chłopca, a przy tym wyglądało na to, że nie ma w zwyczaju słuchać mądrych rad. Sączył wino i zaledwie uniósł brew, przy intrygującym fragmencie „osoby mogłyby zareagować na takie pytanie dystansem lub nawet jawną niechęcią”. Uśmiech stał się niemalże pobłażliwy, kiedy sprostował te wydarzenia, prawdą wypowiedzianą oczywistym tonem.
Księciu się nie odmawia, tłumaczu – wyjaśnił, śmiejąc się i wesoło podkreślając dzielącą ich, społeczną przepaść, o której nie zapominał nawet pod wpływem tego letniego wina. Radosne iskry w jego oczach, nie mogły ukryć przykrego wrażenia, jakie mogły wywołać słowa. Choć pewna niefrasobliwość w młodym mężczyźnie mogłaby sugerować, że nie zdawał sobie sprawy z wypowiedzianej zniewagi, bystre spojrzenie zaprzeczało domysłom o niewinności tego jasnowłosego piekielnika.
Łagodził je jednak uśmiech, który arystokrata zjednywał sobie nawet najbardziej niechętny tłum. Maximillian miał w sobie urok psotnego szczeniaka, ale nie należało go lekceważyć. Odrobinę z diabła i anioła.
Ten mężczyzna? – Wskazał pełnym kielichem w stronę mężczyzny, który przerastał swoich rozmówców niemalże o głowę i właśnie z posępnym wyrazem twarzy przysłuchiwał się rzewnej pieśni śpiewaczki. – Sir Lysander Ellis Mercer. Mój starszy brat. Dowódca gwardii królewskiej. Trzeci w kolejce do tronu, o ile mu ten kij w dupie za głęboko nie wejdzie i nie przebije tego, co ma zamiast gorącego serca.
Wyjaśnił z tym samym niesfornym uśmiechem, który ujmował mu lat.
Chętnie poznam sekrety Lady Givenne. A jeśli pragniesz prywatności, mój przystojny tłumaczu, to jestem pewien, że pokaz sztucznych ogni będzie wyglądał wyjątkowo z tylnych ogrodów, w okolicy fontanny z młodziutkim ogrodnikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Pon Wrz 10, 2018 3:28 am

- Mogę się mylić, ale nie każdy tłumacz podlega książęcym słowom... - powiedział oględnie wampir, udając, że zerka z zaintrygowaniem w najbliższy obraz - Niektórzy, na przykład ci posiadający dyplomatyczną przepustkę, niespecjalnie przejmują się aktualnymi rządami lub też rządzącymi. - mruknął, jakby własnie przypomniał sobie o takiej opcji - Może w przypadku samego króla sprawa miałaby się inaczej, ale po cóż rozpatrywać dziś tak abstrakcyjne kwestie? To byłoby niedorzeczne i niestosowne... - przeniósł na księcia wzrok niemal czarnych tęczówek, tym razem to jemu przypatrując się z pewnego rodzaju zamyśleniem.
Nieumarły na krótki moment powrócił wspomnieniami do przeszłości, kiedy był na jednym z nieistniejących już dworów doradcą królewskiego brata i głównym strategiem, i zdał sobie sprawę, że może to zwykłe przyzwyczajenie skłoniło go do automatycznej riposty i napominania młodego księcia, nie zaś chęć znieważenia go. Z pewnością nie chciał umyślnie go złościć czy rozczarowywać, świadomie jednak nie zamierzał ulegać jego osobistym zachciankom czy kaprysom. Na pewno też nie miał ochoty na przypadkowy seks; w swoim życiu zaliczył ich wystarczająco, aby zdołać się znudzić. Może jakaś emocjonalna zależność od drugiej osoby byłaby bardziej ekscytująca. Tej opcji nie mógł wykluczyć.
- Zaś wracając do tematu Lady... Z chęcią posnułbym nieco historii, bo bardzo dobrze się w tym odnajduję i spełniam zawsze oczekiwania słuchaczy... Jednak musiałbym zerwać wtedy zasady poufności, co nie jest już niestety w moim sposobie działania. - jego spojrzenie stało się nagle bardziej intensywne, jakby namacalne - Jeśli jednak zostałbym zatrudniony przez kogoś innego; bardziej bogatego i wpływowego, wtedy poprzednie ustalenia ulegają zakończeniu. - uśmiechnął się do księcia w zachęcający i całkiem przyjazny sposób - A jeżeli zechcesz po prostu posłuchać o ciekawostkach, książę, zapewniam, że znam ich mnóstwo, niekoniecznie z tak niskiego rodu jak wspomniana dama... - jego głos opadł o ton, stał się mrukliwy i flirtujący, kontrastujący nieco ze zdecydowanie dziwnym, i dzikim spojrzeniem.
To nie było tak, że Anvor nie doceniał Mercera. Uważał go za niezwykle inteligentnego i z pewnością imponująco zdeterminowanego, by osiągać swoje cele. Mercer był jednak butny i bezczelny, a do tego stary wampir nie miał raczej cierpliwości. Trafiła kosa na kamień, chciałoby się powiedzieć. Mieli silne charaktery.
- Dlatego też, Czarujący Książę, jeśli chciałbyś omawiać jakieś kwestie, z pewnością znajdziesz mnie w pobliżu fontanny. - zrobił krótką przerwę - Lecz muszę ci się z czegoś zwierzyć, mój panie. - miły uśmiech wampira niósł w sobie teraz coś, co nakazywało szybko obudzić w sobie instynkt samozachowawczy - Jestem posłuszny jedynie sobie... Z pewnością nie przymusowi.
Skłonił się lekko i odszedł, znikając tuż za najbliższym rogiem. Zniknął dosłownie, tak, jakby go wcale nie było. Jakby rozmył się pomiędzy kolorowym, głośnym tłumem. Niczym fantasmagoria.

Zgodnie z tym, co powiedział, przed pokazem sztucznych ogni czekał już w pobliżu fontanny. Nie koło niej, nie na pobliskiej ławce... Dopiero, gdy książę pojawił się w okolicy, Anvor zeskoczył z dachu i pojawił za nim, podchodząc i luźnym gestem strzepując niewidzialny pyłek kurzu z rękawa czarnej koszuli.
- Jak mija bal? - spytał już bez dystansu, którego i Mercer również wcześniej nie przejawiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Pon Wrz 10, 2018 7:24 pm

Nieznajomy podczas pierwszego spotkania pozostawił księcia z tajemnicą do rozwikłania: na cóż arystokracie nieposłuszny sługa? Chyba tylko po to, by móc go ukarać. Maximillian nie wierzył w prawa boże, ale chętnie hołdował prawom feudalnym. Właściwie był to porządek, na którym opierała się jego wizja świata. Demokrację prawdopodobnie uznałby za kompletnie absurdalny pomysł szaleńca.
Anvor, chcąc czy nie chcąc, uraził dumę księcia. Mercer postanowił go ukarać za nadmierną familiarność i brak uprzejmości, dlatego, gdy zaczął się pokaz fajerwerków, stał na najwyższym balkonie pałacu z dłonią na biodrze swojej młodej żony. Widowisko nie robiło na nim wrażenia, jego spojrzenie na ułamek sekundy skierowało się w stronę pogrążonych w mroku ogrodów, a następnie na surową twarz brata o jasnych oczach i poważnym spojrzeniu. Sir Lysander ignorował wielobarwne ognie, które na moment z ciemnej nocy czyniły na powrót dzień. Gdy wydawało mu się, że nikt nie patrzy, z pełną bólu miłością spoglądał w stronę żony swojego młodszego brata.
Kilka dam pisnęło, gdy dało się słyszeć głośniejszy wybuch lub gwizd, a potem miliony złotych iskier jaśniejszych od gwiazd niespodziewanie pojawiało się nad ich głowami. Był też ogromny feniks wzlatujący za horyzont i kusząca dama. Cały ten spektakl mógł Anvor podziwiać z dachu.
Książę wolał myśleć o bezczelnym zachowaniu nieznajomego niż o jakimś instynktownym niepokoju, jakim w nim wzbudził w ułamku sekundy. Maximillian czuł ten zwierzęcy, niewytłumaczalny strach, podobnie jak pożądanie. Nie mógł zracjonalizować tych uczuć, ponieważ miały swoje pierwotne i przemożne źródło.
Nie odważyłby się do ogrodów wejść sam i stawić czoła temu przeszywającemu spojrzeniu, które rzucało mu tak jawne wyzwanie i podkreślało niezależność. A cóż byłaby to za schadzkach, gdy niańką byłby jeden z jego strażników?
Westchnął znużony, wtulając twarz w miękkie, rude włosy swojej żony. Poczuł przyjemny zapach kwiatów, ale gdy zamknął oczy, znów dostrzegł pod nimi ten drapieżny, niepokojący uśmiech.

Nic więc dziwnego, że kilka dni później pod dom Lady Givenne zawitała karoca zaprzężona w cztery kare wierzchowce, a do drzwi wampira zapukał gwałtownie jeden ze służących damy, by od progu oznajmić.
Książę Mercer przyjechał na kolację. Zamierza pan dołączyć? Książę wyraził zgodę na prośbę lady. Przygotować panu stosowne ubranie? – Chłopak był młodym synem jakiegoś biednego kupca i wyjątkowo gorliwie podchodził do wszystkich obowiązków. Na wieść, że odwiedził ich sam książę, na jego policzkach pojawiły się rumieńce, a krew szybko krążyła w ciele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Pon Wrz 10, 2018 8:40 pm

Naferi uniósł nieznacznie głowę, słuchając głosu młodego służącego. Nie przerwał jednak pisania i nie popatrzył na niego, zajęty najwyraźniej wykonywaną pracą.
Jedną z dłoni trzymał pióro, które kreśliło czarne zawijasy, a w drugiej butelkę z czerwoną zawartością, jedynie odrobinę przypominającą wino.
- Jestem zajęty i rozdrażniony, nie zamierzam dzisiaj nigdzie... - zaczął, a potem zmarszczył brwi, powracając myślami do słów chłopaka - Książę? - pióro zatrzymało się na pergaminie, a dłoń zakręciła lekko butelką, wprawiając zawartość w drobny wir - Kolacja? Co za nonsens. Lady dobrze wie, że mam bardzo restrykcyjną dietę, i nie biorę udziału w konsumpcyjnych spotkaniach.
Przytknął szyjkę butelki do ust i pociągnął kilka solidnych łyków. W powietrzu nie czuć było alkoholu. Był bliżej niesprecyzowany, lekko metaliczny zapach. Na pewno nie wino.
To nie było mądre, spotykać się teraz z kimkolwiek. Anvor był na głodzie, i kończyły mu się zapasy. Dlatego jego irytacja rosła, a chęć spacerów gdziekolwiek proporcjonalnie malała. Musiał skończyć robotę i wyjechać z miasta, zanim jego instynkt stałby się niebezpieczny.
- Skoro tu jesteś... rozumiem, że to nie propozycja. - wampir odłożył pióro i potarł skroń, próbując przywrócić w sobie jakiś ład - Skoro wysłała cię Lady, wnioskuję, że mam się tam stawić i każda inna opcja byłaby jej nie na rękę... - westchnął z irytacją, po czym spojrzał w końcu na młodzika, i wstał powoli od biurka - Dobrze więc. Powiedz, że jestem już po posiłku, ale z chęcią napiję się wina w tak zacnym towarzystwie. I nie, nie potrzebuję dodatkowych ubrań. - zaznaczył, czując już, że tym razem nie będzie miał wiele cierpliwości do utrzymywania wymaganych pozorów.

Naferi przyszedł akurat w porę, nie za wcześnie, i nie za późno. Wymienił grzeczności przy powitaniu, poczekał aż możni pozajmują miejsca i usiadł we wskazanym jako jeden z ostatnich, najwyraźniej niewiele sobie z tego wszystkiego robiąc.
Nie miał pojęcia, co tu robił książę. Odniósł wrażenie, że ostatnio wyjaśnili sobie już wszystko.
Pozwolił służącemu nalać alkoholu do kieliszka i ze zdystansowaną uwagą poczekał aż arystokraci zaczną swoje gierki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Pon Wrz 10, 2018 9:15 pm

Kolacja okazała się spodziewanie okropna, choć pięknie podane potrawy roztaczały apetyczne wonie, a gorliwa służba w czystych liberiach dbała o to, by nigdy nie brakowało wina w kielichach. Atmosfera miała jednak coś z nadmuchanego balonika. Była ciężka i męcząca, wypełniona grzecznościowych śmiechem i nieszczerymi komplementami. Maximillian z wdziękiem odgrywał rolę arystokraty, sprawnie wymieniał uprzejmości, czego nie można było powiedzieć o jego mniej obytych towarzysko i biedniejszych towarzyszach. Maniery były jego drugą naturą.
Okazało się, że zmienny książę wyznaczył tłumaczowi miejsce u swojego boku, tylko po to, by przez całą resztę kolacji go ignorować. Robił to z ohydną wręcz premedytacją.
Słyszeliście, że lady Hampton wyszła za kupca?
Kupca bogatszego od ciebie, lordzie – wypunktował książę z łagodną przyganą i sięgnął po soczysty owoc podany na srebrnej tacy przez lokaja.
Książę to popiera? – Oburzyła się staruszka po drugiej stronie stołu. We włosy wplecione miała złote spinki z perłami. Odpowiedział jej rozbawiony, cichy śmiech Mercera.
Oczywiście, że nie popieram biednych lordów. Ubogi arystokrata to oksymoron – wymruczał ze złośliwym błyskiem, spoglądając na zaczerwienionego ze złości lorda. – Kiedy lorda nie stać na pałac, powinien natychmiast zrzec się tytułu – zakończył, tym samym melodyjnym głosem, wzbudzając wesołość w towarzystwie.
Poniżony mężczyzna podniósł się gwałtownie, szurając krzesłem po parkiecie, a palcem przeczesując gęste wąsy. Maximillian wyczuł napięcie, ale pozwól mu odrobiną wzrosnąć. Wsunął kwaśny owoc między wargi i poczuł, jak jego sok wypełnia usta, które przetarł białą serwetką.
Lordzie Alden, żartuję. Gdyby chodziło o pieniądze, to przecież w moich żyłach powinno płynąć złoto.
Zakończył, łagodząc spór z wprawą. Prowadził konwersację z łatwością, była w tym nawet pewna wirtuozeria, ale niekończąca się kolacja musiała nużyć, szczególnie że tak wiele bodźców drażniło zmysły.
Dopiero na sam koniec tej tortury, Mercer raczył zwrócić się do mężczyzny. Miał to ochotę zrobić już dawno, ale katował się tą salonową rozmówką. Zabawiał wszystkich, a przecież przyszedł tutaj, bo podrzędny tłumacz nie dawał mu spokoju.
Zdawało się, że wszyscy goście już wyszli, ale książę jakimś cudem zdołał się wymknąć i zgubić w korytarzach.
Tłumaczu, zapomniałbym, przywiozłem ci prezent. Obraz, który przypadł ci do gustu na balu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Pon Wrz 10, 2018 10:37 pm

Cała ta sytuacja była mocno dziwaczna. Naferi nawet gdyby miał ochotę się odezwać, i tak nie powinien tego robić, żeby nie zostać posądzonym o brak taktu. Osoba bez majątku i o nieustalonym rodowodzie równie dobrze mogłaby na takim przyjęciu nie istnieć, toteż, gdy wampir siedział przy samym księciu, jedyne, na co zwracał uwagę, to na dolewanie sobie wina i nie zwracanie na siebie uwagi. Którą ściągał, czy tego chciał, czy nie.
Było dziwacznie, a on był rozdrażniony, i wino okazało się tym razem naprawdę wybawiające. Kiedy już arystokraci podocinali sobie i powymieniali komentarze, Anvor kończył powoli czwartą karafkę, nieco się przy tym rozluźniając. Oczywiście, choć udawał, że cała rozmowa w ogóle go nie interesowała, słuchał z uwagą każdego wypowiedzianego słowa. Pod koniec spotkania nawet zdołał się uśmiechnąć do myśli.
Nie spodziewał się jednak tego, że Mercer zdecyduje się zgubić swoich służących i samotnie przemierzać ciemne korytarze. Nie spodziewał się takiej determinacji.
- Zapomniałbyś, książę, że przyjechałeś po to, by wręczyć mi prezent? - wampir uniósł brew i splótł ręce z tyłu za sobą, posyłając mu długie i wymowne spojrzenie. Nie lubił być okłamywany.
Nie bawił się w gierki. Oczekiwał szczerości, to nie było wiele, ale dla błękitnej krwi mogło być więcej niż niezrozumiałe.
- Nie pogniewałem się po ostatnim spotkaniu... - powiedział ciszej, niemal przyjacielsko, głosem pozbawionym ironii, której używał przecież więcej niż często - przyznam jednak, że to całkiem miły początek nowej rozmowy. - zmrużył lekko oczy, tym razem wykazując zwykłą aprobatę - Zechcesz, książę, przejść się ze mną kawałek dalej? - zapytał nagle, a kącik jego warg drgnął w tym dziwnym, drapieżnym uśmiechu - Odnoszę nieodparte wrażenie, że chciałbyś posłuchać jakiś moich historii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Pon Wrz 10, 2018 11:08 pm

Sam wiesz, jak nasza gospodyni potrafi być zajmująca – zabrnął dalej w to drobne kłamstwo na temat swoich pobudek i samego prezentu, ignorując wymowne spojrzenie mężczyzny. Życie na dworze opierało się przecież na niedopowiedzeniach, przemilczeniach i drobnych manipulacjach. W końcu podobno słowa zabijają szybciej niż miecze.
Wraz z niewinną propozycją niepozornej przechadzki, powróciło ukłucie niepokoju. Mężczyzna z tym uśmiechem mógłby go zaprosić do samego piekła. Pogrążone w mroku korytarze wydały się arystokracie wyjątkowo nieprzyjazne. Niestety, ale cała przewaga z pozycji społecznej ma sens tylko pośród publiczności. Sam na sam okazuje się, że książęta mają miękką skórę i krew czerwoną jak każdy chłop.
Mercera zdradziła sekunda zawahania się nim postąpił krok w kierunku swojej zguby. Niesłyszalny, ponieważ miękki, gruby dywan, którym wyściełano wytarty już parkiet, skutecznie tłumił wszystkie dźwięki.
Nie przyszedłem tylko ci podarować obrazu. Przyszedłem cię kupić, ale masz rację, najpierw powinienem sprawdzić, czy twoje towarzystwo i historię są coś warte – kolejny krok. Lekkie przyspieszenie rytmu serca jakby z tłumionej ekscytacji lub strachu. – Tym bardziej że zdaje się, iż wino smakowało ci dziś bardziej niż na moim balu. Kiepski gust. – Skarcił go z tą już odruchową i nieświadomą wyższością.
Pozwolił nieznajomemu wybrać drogę po tym podupadającym majątku, którego niektóre skrzydła nie były już od dawna używane. Cóż, zgodnie z radą księcia Mercera lady Givenne powinnam czym prędzej zrzekać się swojego tytułu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Wto Wrz 11, 2018 3:23 am

- Wydaje ci się, panie, że mi smakowało? - zainteresował się wampir, a potem zaśmiał się krótko, prowadząc gościa posępnym, przyciemnionym korytarzem. Jego śmiech nie miał w sobie radości. Był obcy, kontrolowany i mało dźwięczny. - W zasadzie w ogóle nie zwróciłem uwagi na smak, po prostu okrutnie się nudziłem nie mogąc konwersować, nie pamiętam nawet, jakiego było rocznika. - uściślił z obojętnością w głosie - Owe pokazy pijaństwa, mój piękny książę, były jedynie próbą znalezienia sobie zajęcia... Bo tak się składa, że dieta, którą uskuteczniam jest nieco osobliwa, i w efekcie jedynie alkohol potrafi zatrzymać mnie przy wieczerzach na dłużej. - Naferi powiedział Mercerowi coś osobistego, ale przecież taki miał zamysł, zaintrygować go jeszcze bardziej. - Ale dość już o mnie, nie będę przecież prawić banałów. Skoro sam książę chce mnie kupować, wypadałoby mówić o czymś, o czym chciałby on wiedzieć... Chcesz może posłuchać o sąsiednich rodach, panie? O spiskach lub polityce? Może o nieznanej historii, ukrytych tajemnicach?... Skarbach, których nikt nie waży się dotknąć, lub istotach, które się nie starzeją? Jestem bardzo wszechstronny, jeśli chodzi o tematy. Kiedyś, dawno temu, trudniłem się również strategią wojenną. - drgnięcie warg wampira przybrało bardziej łagodną formę, jak gdyby melancholijną. A potem spojrzał Mercerowi w oczy. Ostro i przeszywająco. - Możemy również pomówić o tobie, Wasza Książęca Mość... - wyszeptał w sposób, który jednoznacznie przywodził na myśl adorowanie - ...Jeśli - czysto teoretycznie- miałbyś jakiś trudny do rozwiązania problem, jest więcej niż prawdopodobne, że będę w stanie cię go pozbawić... - podsunął taki pomysł - Kupowanie mojej wiedzy potrafi być prawdziwie... ekscytujące. - głos wampira był teraz miękki i melodyjny, bardzo zachęcający, choć ciężko było stwierdzić, czy istotnie mówił teraz o kwestiach współpracy; czy nie bawił się przypadkiem zupełnie innym wydźwiękiem ich wspólnego spotkania. Było coś w jego oczach, tonie głosu, co wskazywało, że Naferi albo subtelnie go uwodził, albo też dla własnej świadomości oceniał reakcje Mercera - Wybierz dowolny temat, mój panie, a ja postaram się zaspokoić twoją ciekawość.
Anvor zawiesił na moment spojrzenie w pewnym miejscu na szyi księcia. Nadal szli przed siebie, nadal w określonym kierunku... Wampir z oporem powrócił do wybierania drogi, starając się zignorować nasilający się instynkt.
Jeśli miałby zostać na dłużej, musiał szybko znaleźć jakąś ofiarę. W przeciwnym wypadku współpraca z księciem mogła być mocno niebezpieczną zachcianką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Wto Wrz 11, 2018 8:40 pm

Równie ekscytujące, jak wstępowanie na tron? – Zapytał namiętnym szeptem, spoglądając wyzywająco w kierunku swojego przewodnika. Instynkt podpowiadał mu, że ten człowiek bez pozycji i pieniędzy, mógłby przysłużyć się jego niestosownym planom. Mercer marzył o założenia na skronie korony swojego najdroższego wuja i zdawało się, że żadnym kłopotem nie jest dla niego fakt, iż na drodze do władzy stoi jego starszy brat i ojciec.
W tej wizji było coś upojnego. Upiorna myśl nadawała przystojnej twarzy niemal marzycielskiego wyrazu. Utkwił na moment spojrzenie w nieznajomym, z uwagą przesuwając nim po rysach jego twarzy. Przyjemna była myśl, że jest uwodzony i pochlebiała arystokracie, nawet jeśli nieśmiertelnemu w oczach Maximilliana wciąż brakowało złota i tytułów.
Ty – mruknął niespodziewanie z przebiegłym uśmiechem i psotnym błyskiem w oczach. Wymówił to jedno słowo z rozkoszą. – To jest temat, na który mam ochotę posłuchać podczas tego upiornego spaceru.
Książę z trudem przedzierał się przez ciemne i zakurzone korytarze. Musiał ostrożnie stawiać kroki, a poza tym widać było, że dużo swobodniej czuje się w pełnych ludzi salonach. Bałagan i brud budziły w nim obrzydzenie, jednak nie próbował przerwać marszu, a dotrzymać kroku Anvorowi.
Czuł, jak krew przyjemnie uderza mu do głowy. Lubił niedomówienia. Odrobina niepokoju i krytego, pierwotnego erotyzmu nadawała ich relacji smaku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Sob Wrz 15, 2018 12:38 am

- To bardzo ciekawy wybór - powiedział Naferi z odrobiną zaskoczenia w głosie, po czym zlustrował księcia od stóp do głów, w zastanowieniu - Nie przypominam sobie, abym wspomniał, że mam to w repertuarze - zauważył z nutą rozbawienia - Mogłoby się jeszcze okazać, że życie mało znanego tłumacza jest samo w sobie mało intrygujące...
Zatrzymał się nagle przy pokrytym spękanymi witrażami oknie i zerknął na smętnie sunące po niebie chmury.
- Albo też zbyt intrygujące, by zdawało się realne. - kąciki warg wampira uniosły się w samozadowoleniu, kiedy postąpił jeszcze dwa kroki i zatrzymał przed gruzowiskiem, które w rozwidleniu dróg na końcu korytarza zawalało im drogę. Belka podporowa ułamała się i spadła, barykadując stare, stalowe drzwi z kutymi zdobieniami.
- Może zaczniemy od wyjścia na ogród, książę? - zaproponował, po czym usłużnie uniósł i przesunął jedną ręką drewno o wadze kilku rosłych rycerzy, jakby było nie cięższe od książek, które zwykle ze sobą nosił - Jest wprawdzie nieco zapuszczony, ale ma pewien swój urok. Wygląda zdecydowanie lepiej, niż cały ten marny przybytek. Przychodzę tu, kiedy chcę zebrać myśli. - dodał zachęcająco i drugą ręką pchnął drzwi, które otworzyły się z przeciągłym zgrzytem, ukazując obrośnięty pnączami plac o niedziałającej fontannie i zniszczałymi pomnikami o trudnych do odgadnięcia twarzach. Ogród wcale nie wyglądał ani o jotę przyjaźniej niż mroczne, kręte korytarze starego dworu. Wręcz przeciwnie. Wywoływał ciarki. Był jednak, jak powiedział Naferi, bardziej okazały. Intrygujący.
Gdy wyszli na zewnątrz, wampir pozwolił przejściu zawalić się na powrót.
- Wspomniałem, że jestem bardzo wszechstronny? - znów posłał mężczyźnie rozbawiony uśmiech - To może parę konkretów. Zapewne domyśliłeś się już, że tłumaczenia to raczej moje małe hobby niż jakaś realna praca... Robię to wtedy, kiedy się nudzę. Kiedy nie mam lepszych zajęć... - poprowadził Mercera brukowaną ścieżką pomiędzy uschniętym i pokrytym pnączami sadem, idąc powoli w kierunku czegoś, co kiedyś mogło być miejscem modłów lub pogrzebów; granitowej, zadaszonej konstrukcji o powyłamywanych oknach. - Zapewne zauważyłeś również, mój panie, że wywołuję wśród ludzi bardzo różne reakcje... - kontynuował, teraz idąc wolniej, nieśpiesznie, z rozmysłem dobierając słowa - Nie zawsze są to reakcje logiczne. W zasadzie rzadko kiedy są logiczne. - popatrzył na niego z tym samym, niesprecyzowanym wyrazem twarzy, a potem zmienił temat - Zdarzało mi się już w przeszłości pomagać możnym i dobrze urodzonym. Zdarzało się ratować ich z opresji lub też wywoływać opresje u innych... Zdarzało mi się też bawić się w udział w wojnach. - wzruszył lekko ramionami, jakby tego wspomnienia nie traktował ze szczególną nostalgią - Jeśli zdecydujesz się mnie wynająć, musisz wiedzieć też, że w każdą pełnię będę niedostępny. To osobista sprawa. Niezależna od zlecenia. Nie działam też w upały przy pełnym słońcu. To również osobiste.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Sob Wrz 15, 2018 9:00 pm

Spacer stawał się coraz bardziej upiorny. Gdy oddalali się od zamieszkanej części rezydencji, zanikały typowe odgłosy życia, a zastępowała je ciążka cisza, którą czasem przerywało dziwne szuranie i niepokojące skrzypienie. Książę starał się nie okazywać strachu, ale już po kilku krokach żałował, że nie zabrał ze sobą żadnego dzielnego rycerza do obrony. Nie można było jednak spiskować przy świadkach, pozostało mu więc tylko roześmiać się wesoło (choć może zbyt głośno) i klasnąć w dłonie.
Doprawdy, człowiek wielu talentów.
Pochwalił, choć ten pokaz nadludzkiej siły tylko spotęgował jego niepewność. Zaczynał nawet podejrzewać, że umysł płata mu figle, wyolbrzymiając poszczególne wrażenia. Jak inaczej mógł cokolwiek z tego wytłumaczyć? Choćby to, że niczym skończony idiota podążył za mężczyzną, o którym nie miał nawet pojęcia, skuszony absurdalnymi obietnicami i intrygującą aparycją.
Dużo tych osobistych – mruknął, udając niezadowolenie, choć wciąż dominującą emocją pozostawał niepokój. Rozejrzał się po zarośniętym ogrodzie, oświetlonym jedynie przez chłodny blask księżyca. W tym miejscu panowały rośliny, a ta dzicz miała swój urok właśnie o tej porze. Słoneczne światło obnażyłoby bałagan, zgniłe lub zasuszone rośliny. W obecnej chwili brak harmonii był intrygujący, Maximillian bez wątpienia dostrzegłby to, gdyby nie był tak dziecinnie przestraszony.
Nie mają one jednak znaczenia, jeśli tylko podarujesz mi królestwo. Zdarzało ci się tak… pomagać możnym i dobrze urodzonym? – Zapytał, wyciągając dłoń w kierunku zaschniętego krzaku róży. Wystarczyła drobna nieostrożność i jeden z ostrych kolców mógł zaciąć skórę księcia, na szczęście ten tylko zacisnął palce na zaschniętym liściu, rozcierając go zamyślony między nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Pon Wrz 17, 2018 1:44 am

- Hmm.
Spojrzenie Nafieriego powędrowało do dłoni księcia i zatrzymało się tam z uwagą.
- Zdarzało mi się, na przykład, likwidować problematyczne cele. - wyjaśnił oględnie wampir - Mniej lub bardziej bogate, z mniejszą lub większą ilością ochrony... - wzruszył lekko ramionami a potem posłał mężczyźnie zaintrygowany uśmiech - Sprawiałem też, że takie osoby bywały wyganiane na banicję lub popełniały nagłe samobójstwa. - uściślił - wszystko zależało od zleconego mi sposobu działania, jeśli zleceniodawca miał jakieś preferencje.
Coś sprawiało, że ostre kolce pnączy i delikatna skóra arystokraty wywoływały w Naferim jakieś napięcie i poruszenie, coś, przez co nie mógł się skupić. Jakby z jednej strony czegoś oczekiwał, zaś z drugiej wcale nie chciał, powodując tym dziwne wewnętrzne rozdarcie.
- Podarowanie ci królestwa, mój panie, nie jest czymś niemożliwym, ale nie jest również banalne. - podjął po chwili, zbyt głośno i zbyt intensywnie słysząc dźwięk bijącego u człowieka serca. Był głodny. Nieco niespokojny. Łatwo się przy nim rozpraszał. - Będzie wymagało czasu. Rozeznania wśród możliwości. I odpowiedniej zapłaty.
Nie patrzył mu w oczy. Sięgnął obok, do suchego pędu, i złamał go w palcach, by zbliżyć nieco do twarzy i popatrzeć na kolce.
- Będzie wymagało wyrzeczeń. Być może rygoru lub słuchania moich rad. Może też być wielce niebezpieczne.
Otworzył powoli palce zaciśniętej dłoni, pokazując Mercerowi, że ślady po kolcach wbitych w skórę od razu się goiły.
Nie było krwi. Nie było żelaznego zapachu. Anvor miał więcej talentów, niż mogło się wydawać.
- Czy jesteś gotowy na takie poświęcenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Pon Wrz 17, 2018 9:19 pm

Czuł się znów tak, jak wtedy gdy niania opowiadała mu wieczorami przerażające historie o pięknych księżniczkach, niegodziwych wieśniaka i podstępnych czarnoksiężnikach. Miał wrażenie, że zawiązuje teraz pakt z samym diabłem, choć z baśni wynikało, że nie kończyło się to nigdy dobrze dla śmiertelników.
Wziął głęboki, drżący wdech, kiedy wampir po raz kolejny zademonstrował mu swoje zdolności. Zaskoczony na moment zdolny był jedynie wpatrywać się w miejsce na dłoni, w którym powinny pojawić się rany. Nie zwrócił uwagi, że jego własne palce sunęły się z liścia i otarły o ostry kolec.
Syknął, a w powietrzu rozszedł się charakterystyczny i kuszący zapach krwi.
Dla ciebie wszystko – szepnął, znów siląc się na żartobliwy ton, a następnie wsunął do ust palec i lekko possał malutką rankę. Jego blade do tej pory wargi nabrały rubinowego koloru. – Choć na bogów jestem pewien, że zwariowałem – dodał, mając zapewne na myśli te wszystkie drobne cuda, których dokonał dzisiaj nieznajomy, a które budziły już zupełnie naturalny i uzasadniony niepokój.
A na dodatek beznadziejnie radę sobie z rutyną – mruknął, znów całując czule malutkie przecięcie. Widać rzeczywiście umowę z diabłem podpisywało się krwią. Książę czuł się niczym bohater baśni, miał tylko nadzieję, że to jedna z tych, która kończy się zdaniem i żył długo i szczęśliwie zasiadając na tronie Asneau.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Wto Wrz 18, 2018 9:33 pm

Naferi przyglądał mu się w milczeniu, robiąc profilaktyczny krok w tył. Dokładniej, patrzył na miejsce rozcięcia skóry. Jego twarz przybrała zupełnie inny wyraz, gdy Mercer przysunął palec do ust.
Z zaintrygowania w fascynację. W nienaturalną, wręcz chorą fascynację, gdy usta księcia przybrały czerwony kolor. Wampir zwęszył krew, i walka z instynktem wcale nie była łatwa.
Kiedy blondyn przez chwilę zdawał się taki ludzki i w pewien sposób nawet rozczulający w swojej niepewności, Anvor zainteresował się nagle jego osobą dużo bardziej, niż kwestią samej pracy.
W zasadzie, niewiele wiedział o księciu. Nie miał pojęcia o tym jaki był, wiedział jedynie, czego chciał. A książę nie wiedział, czego chciał wampir, było to nieco niesprawiedliwe.
- Nie zwariowałeś. - powiedział wampir, a potem ujął jego nadgarstek i zajrzał mu w oczy- ale nie kalecz się przy mnie więcej. To bardzo kiepski pomysł. Krew... jest dla mnie jak afrodyzjak. - mężczyzna uśmiechnął się kątem warg, w ten znany Mercerowi, demoniczny i pożądliwy sposób - Można by to uznać za... hmm. Powiedzmy... bodziec seksualny. Więc jeśli nie chcesz mnie uwieść, nie rób tego, książę. - wyjaśnił już z nutą rozwagi w głosie, ponownie zsuwając spojrzenie na jego wargi. Puścił jego dłoń.- A wracając do pomocy możnym i dobrze urodzonym... Będzie to oznaczało, że sprowadzam się na jakiś czas do zamku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Wto Wrz 18, 2018 10:21 pm

Jeśli zachowanie mężczyzny miało go w jakikolwiek sposób uspokoić, to wampir odniósł właśnie kompletnie odwrotny skutek. Książę nie lubił czuć się bezbronny, nie znosił przyjmować roli ofiary, nawet jeśli miała mu ona przynieść jakieś korzyści. Mercer przyzwyczaił się, że to on określa zasady.
Nie miał jednak odwagi dać wyrazu swojemu niezadowoleniu.
Tym bardziej że poza dreszczem przerażenia, poczuł również znajome mrowienie. Dotąd nie musiał się nikogo bać, więc nowe doznanie zdawało mu się zaskakująco ekscytujące, trochę tak jakby mógł pogłaskać smoki wymarłe podobno setki lat temu.
Nie wiem, co to za sztuczki, tłumaczu – mruknął, wycierając usta z krwi białą chusteczką eleganckim gestem. Następnie ostrożnie owinął nią skaleczony palec, ranka musiała być nieco głębsza, niż się spodziewał, ponieważ odrobina posoki przesiąkła przez drogi, delikatny materiał. – Na razie pragnę, żebyś mnie powiódł na tron, a nie do łoża.
Drobne kłamstwo, aby zachować twarz. Nawet flirt książę lubił tylko na swoich zasadach. Teraz czuł, że znalazł się na przegranej pozycji, nawet jeśli nie potrafiłby tego w żaden racjonalny sposób wyjaśnić.
Rozkazać służbie, przygotowała dla ciebie pokój z widokiem na zachód? Jest tuż obok mojej sypialni. Poza tym… wydaje mi się, że nie udało się nam ustali ceny. Bez tego targ jest nieważny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Sro Wrz 19, 2018 1:06 am

- Mam w zanadrzu więcej sztuczek, mój panie - rzucił z rozbawieniem Naferi - Jednak tłumaczenie ich nie leży w mojej naturze. Zaś umiejscowienie pokoju jest jak najbardziej w porządku, jeżeli tylko jest ci to na rękę.
Wampir wycofał się dwa kroki, założył ręce z tyłu za sobą i zaczął z wolna krążyć wokół księcia, jak gdyby zastanawiając się nad odpowiedzią o cenę.
- Nie ufasz mi, a proponujesz jednocześnie sypialnię obok siebie... - podjął, wpatrując się w zaschnięte gałęzie drzew - Boisz się moich umiejętności, a jednak jednak jesteś nimi zaciekawiony... - Naferi udał zamyślenie, zwalniając jeszcze bardziej, zsuwając potem spojrzenie na księżyc - ...I nie wierzysz w to co widziałeś, ale sposób mojego działania nie robi ci różnicy, jeżeli tylko osiągniesz cel...
Wampir zatrzymał się za nim.
- Bardzo pragmatycznie. Doceniam to, Maximillianie Mercerze, przyszły władco Asneau. Doceniam twój brak pytań.
Nie uwierzył w oświadczenie braku zainteresowania łóżkowymi kwestiami, ale miał ochoty go skomentować. Nie musiał nikomu niczego udowadniać. To nie był na to moment.
- Musisz wiedzieć, że imponuje mi ta twoja determinacja. - powiedział z mrukliwą aprobatą w głosie, po czym stanął obok Mercera. Przechylił lekko głowę. - Może mniej imponuje mi twoja protekcjonalność. Pamiętajmy wszakże, że nie jestem twoim poddanym. Mam też imię. - przypomniał oględnie, po czym złapał z nim spojrzenie - Jeśli chcemy współpracować, a do tego przecież zmierzamy, chciałbym, żebyś miał to na uwadze. To ułatwia komunikację. - wyjaśnił bardziej dosadnie - Co do ceny. Jeśli będę mieć zapewniony spokój i swobodę działania w trakcie pracy, w nagrodę chciałbym skrawek ziemi na granicach twojego królestwa. Mówię o tym niezamieszkałym górzystym terenie na południowym wschodzie. Dałbyś mi jakiś tytuł i fundusze na zabudowania. - powiedział lekkim tonem wampir. - Lubię spokojne i puste miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PennywiseDramatic Uke
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2018
Liczba postów : 35
Cytat : Tasty, tasty, beautiful fear.

PisanieTemat: Re: Unholy creatures   Czw Wrz 20, 2018 10:07 pm

Czuł się osaczony, ale w tym osaczeniu znajdował odrobinę przyjemności, do której oczywiście nigdy i przed nikim by się nie przyznał. Każda nowość jest przecież fascynująca, na początku odruchowo podążał spojrzeniem za niemalże nieznajomym mężczyzną, ale w końcu zatrzymał je na bezchmurnym, granatowym niebie nad nimi. Tylko gwiazdy były świadkami tej zbrodniczej umowy.
Widocznie jestem skomplikowanym człowiekiem – mruknął leniwie, słysząc, jak mężczyzna wylicza te wszystkie sprzeczności, które od dłuższej chwili sam rozgryzał w swojej głowie. – I nie zadaję pytań, na które nie spodziewam się usłyszeć odpowiedzi – dodał z nutą pogodnego rozbawienia.
Pewnie z przyjemnością negocjowałby dalej, w szczególności swój stosunek do wampira, gdyby gdzieś za ich plecami nie dało się słyszeć szelestu. Ktoś skradał się nieudolnie, by usłyszeć ich rozmowę i musiał butem nadepnąć na zaschniętą gałąź. Wampir natychmiast mógł rozpoznać perfumy swojej gospodyni.
Mercer zawiesił głos i wpatrywał się z zainteresowaniem w tamtym kierunku, ale prawdopodobnie uznał, że to jedynie wiatr lub wyobraźnia płata mu figla, ponieważ swobodnie wrócił do podjętego tematu.
Kiedy mogę się spodziewać pana w pałacu, panie Naferi? – Zawiesił głos, czyniąc zadość życzeniu mężczyzny. Przy okazji jego nazwisko wymawiając z charakterystycznym, wibrującym akcentem, zarazem z pewną pieszczotliwą łagodnością wymknęło się z jego wciąż jeszcze odrobinę czerwonych od krwi ust.
Jakby uwodzicielsko, prawie nieśmiało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Unholy creatures   

Powrót do góry Go down
 
Unholy creatures
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: