CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Superpowers, don't always make you a hero.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Superpowers, don't always make you a hero.   Sro Cze 28, 2017 9:59 pm



Lokalny superbohater - X - próbuje pogodzić oczyszczanie miasta ze złoczyńców z pracą asystenta szefa w pewnej firmie. Szef owej firmy - Y - z przyjemnością mu to utrudnia, stojąc na czele najgorszej szajki złoczyńców i jednocześnie zasypując go masą pracy. Żaden z nich nie zna prawdziwej tożsamości swojego arch nemesis, ale co będzie, kiedy asystent zacznie coś czuć do swojego szefa, a superzłoczyńca do bohatera?

X - Maleficar
Y - Valkyrie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   Sro Cze 28, 2017 11:52 pm



Anthony Collins. 35 lat. 189 cm wzrostu. Czarne włosy, zielone oczy. Prezes w firmie Collins Industries. Inżynier, wynalazca, samozwańczy zbawiciel inwalidów. Czarujący mężczyzna, który tworzy protezy i egzoszkielety dla wojska, a także dla niepełnosprawnych. Tyle wiedzą o nim rodzina, współpracownicy, biznesmeni.

Nikt nie wie, kim jest Arsenal, który potrafi wyginać stal gołymi rękami. Nikt nie zna prawdziwej tożsamości człowieka, który okrada banki, współpracuje z mafią i ciągle umyka policji. Wiadomo tylko tyle, że lepiej nie wchodzić mu w drogę. Że prawdopodobnie jest jednym ze zmutowanych. Że skrywa twarz pod maską i rzuca nożami z przerażającą celnością.

Ciekawostki:
x Jego biuro to jednocześnie warsztat.
x Kiedy pracuje nad nowym projektem, wlewa w siebie hektolitry frappucino i zajada się donutami. Później nienawidzi każdego podjętego przez siebie wyboru, kiedy zasuwa na siłowni trzy razy intensywniej.
x Jest jedynakiem, ale ma w domu kajmana o imieniu Hamlet.
x Jest mistrzem w binge-watchingu seriali.
x Zwykle śpi jakieś cztery godziny max.
x Mimo swojej postury utrzymuje, że absolutnie nie potrafi się bić.
x Jego ulubieni muzycy to Kanye West i Imagine Dragons.
x Interesuje się fotografią.

Tutaj wskazówka, jak Arsenal mniej więcej się prezentuje:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 156


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 25
Female


PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   Czw Cze 29, 2017 10:37 pm



MILO FILISS

25 lat // 184 cm // 73 kg // czarne włosy // ciemnoniebieskie oczy // asystent prezesa Collins Industries

Miły z natury i z wychowania. Inteligentny kiedy trzeba. Lojalny jako przyjaciel i pracownik. Obowiązkowy, a wręcz trochę obłąkany w miłości do swojej pracy. A nawet więcej niż pracy...
Fanatycznie oddany potrzebie ciągłego polepszania swoich kwalifikacji i możliwości. Indywidualista, który prędzej czy później radzi sobie z dosłownie każdym zadaniem... i głównie przez to jego szef śmiało bez przerwy przesuwa jego granice i sprawia, że ostatecznie Milo zasuwa jak mały dyliżans. Lubiany przez współpracowników i sąsiadów, zawsze skory do pomocy i cholernie czarujący. Ironiczny, po roku pracy nawet względem swojego miśkowatego i fajtłapowatego szefa. Stanowczy podczas wykonywania swoich obowiązków, zwłaszcza kiedy musi czasem targać pijanego szefa z kolacji biznesowych po kilku głębszych. Skromny, pomimo wielu ciekawych umiejętności utrzymuje, że jest zwykłym młodym mężczyzną.



BIOEAST
jego super super-bohaterski pseudonim!

Bezczelnie przeszkadzający w pracy wszystkim bezprawnie działającym złoczyńcom i rzezimieszkom. Idealista nie mogący istnieć bez wzniosłych celów i ideałów; kocha swoje hobby i (skromnie) uważa, że to miasto zginęłoby bez niego, przysypane kryminalistami. Optymista, czasem wręcz do bólu odważnie pchający się w beznadziejne niebezpieczne sytuacje, wierzący w Matkę Fortunę, która dotąd dzielnie kryła mu tyłek. Elokwentny - w końcu podczas bójki nie ma nic lepszego niż dobra gadka i super-bohaterskie teksty! Ambitnie dążący do zmienienia swojego miasta w pozbawioną kryminalistów utopię. Szarmancki, grzeczny i elegancki nawet podczas spuszczania komuś wpierdolu. Troskliwy względem każdego prawego mieszkańca miasta!



MOCE:
- telekineza - czyli przesuwanie przedmiotów i ludzi siłą umysłu.
Z przedmiotami jest prościej i mniej inwazyjnie, bo kilkoro podniesionych tak ludzi skarżyło się po wszystkim na zawroty głowy i nudności, nierzadko torsje. Jedynymi zadowolonymi byli ci, którzy byli zbyt zajęci uspokajaniem po niedawnym spadaniu z budynku, żeby zauważyć tak prozaiczne dolegliwości.
- giętkie kości - giętkie i podatne na przesuwanie, bardzo ruchome przez co ciężko jest mu wybić coś ze stawu tak, żeby nie był sobie wstanie sam tego bezpiecznie nastawić. Zwykle przesuwanie i naginanie struktury ciała nie objawia się bólem i Bioeast może przecisnąć się przez każdą szczelinę, która ma wielkość co najmniej jego głowy - bo tylko czaszka się nie składa.
- sokoli wzrok - jego rogówka i tęczówka potrafią powiększyć się tak, że zakrywają niemal całe dostępne miejsca i białka praktycznie nie widać. Są wtedy wściekle kobaltowe, a kiedy źrenica z normalnego rozmiaru urośnie tak, że zakryje cały ten kobalt, to Bioeast może zobaczyć bardzo dokładnie obraz z odległości nawet dwóch kilometrów. No i znacznie lepiej widzi w ciemności.


Strój::
 
. . .


BONUS:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 156


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 25
Female


PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   Czw Cze 29, 2017 11:40 pm

Dziś w okolicy godziny osiemnastej...

To miał być dla Milo spokojny wieczór. Miał już przygotowaną lampkę pysznego półsłodkiego wina, z której upił ledwie dwa mizerne łyczki, a całe jego łóżko zasłane było sprawozdaniami, planami, wstępnymi szkicami, projektami 3D i rzutami z góry i z boku. Musiał po prostu opakować to w zgrabną i możliwie jak najmniej nudną prezentacje, mającą trwać maksymalnie pół godziny. I to najlepiej taką z dużą ilością obrazków i okazjonalnymi Easter Eggami dla kumatych, które Pan Collins tak lubił.

...ze skrzyżowania Baker Street i Alei Wolności porwano pięciu pełniących służbę policjantów. Uwaga,...

To była jedna z tych najgorszych robót, jakie wchodziły w skład jego obowiązków – zwłaszcza, iż miał wrażenie, że nawet jego przełożony uważa to za formalny cyrk. To po prostu Zarząd jak widać lubi się spotykać. Nie wystarczają im miesięczne, maksymalnie pięciominutowe, prezentacje z dotychczasowych wyników. Musi być jeszcze prezentacja wieńcząca ukończony projekt, żeby wszyscy na nowo nasłuchali się o tym, czym żyli przez ostatnie co najmniej kilka tygodni.

...napastnik może być uzbrojony.

Nie dziwota, że człowiek próbował podświadomie znaleźć sobie ciekawsze rzeczy do umysłowej stymulacji. Na przykład wymienienie zwykłego radia na podsłuch częstotliwości policyjnej.

To Arsenal! To on! ...wież..iec GeneCo, to tu nas trzyma! Na dachu! Błagam pomocy!

- Oh, na Boga...! - z irytacją zeskoczył z łóżka i podbiegł do sypialnianej szafy z przesuwnymi drzwiami. Tego zawiadomienia nie mógł zignorować.

*

Wieżowiec firmy farmaceutycznej GeneCo był najprawdopodobniej najwyższym budynkiem w mieście. Ten tytuł próbował mu odebrać budynek należący do Trump'a, ale tamten był dopiero w połowie budowy. Skończony drapacz chmur był zdecydowanie lepszą sceną dla wytrawnego artysty, tak wymagającego jak świr w masce, który miał tego wieczoru zdecydowanie za dużo czasu wolnego. I na dodatek z oddali widać było, że lubił ubarwiać sobie konwersacje z mundurowymi poprzez zwieszanie ich ponad krawędź dachu.
Najniższy policjant, którego już tylko koszula trzymana mocno w zaciśniętej pięści kryminalisty, chroniła przed upadkiem z plaśnięciem na chodnik, właśnie trzeci raz ocierał się o zawał, pocąc się jak szczur oraz siniejąc i czerwieniejąc na zmianę.
- Błagam... Błagam Pana... – podjął już któryś raz, próbując załagodzić sytuację. - Ja mam dzieci... Żonę...! Chce P-Pan pieniądze? Ja mam pieniądze! Tam je Panu, tylko błagam...!
Stuk stuk stuk...
To mała kuleczka z iksem, która turlała się właśnie rzucona uprzednio, po dachu wieżowca, chyba szukając przyjaciół i upatrując sobie najmocniej towarzyskiego złoczyńcę. Arsenal znał te kuleczki – kryły się one za rękawami stroju kogoś, kto też lubił organizowane przez bandytę imprezy.
- Niestety nie polecałbym tego allegrowicza. – No i jeszcze te kretyńskie teksty. Nie mogło być pomyłki! Czy to ptak? Czy samolot? Czy unoszona na wietrze plastikowa torba? Nie, to Człowiek-Koszatnicz... A nie, to nie ten scenariusz. To Bioeast!
Brakowało tylko jakiegoś super przebojowego akcentu muzycznego. Na przykład tego, który superbohater nucił sobie pod nosem biegnąc tu aż z domu – po telekinezę, do uniesienia samego siebie, sięgnął dopiero na końcu - pokonanie kilku pięter biurowca drepcząc po ścianie to nie lada wyczyn! I mógłby zaatakować natychmiast, założyć Arsenalowi dźwignię i patrzeć jak się miota, ale... Po pierwsze: byłoby to nieczyste i nieeleganckie, a po drugie: tamten trzymał za fraki człowieka nad przepaścią. Niewielka bomba dymna była lepszym pomysłem. I bardziej widowiskowym!
Zwłaszcza kiedy zdetonowała się, zasnuwając wszystko oliwkowym dymem, czyli idealnym (i najbardziej pasującym mu do oczu) kolorem Bioeasta.
- Bez głupich pomysłów, Ars... – Znali się już tak długo, iż nie czuł się źle skrócając jego pseudonim. - Odłóż Pana grzecznie na dach. Jeśli go puścisz to ja i tak go złapie, a wtedy lepiej, żebyś już był w połowie drogi co najmniej na drugi kontynent.
Bioeast zeskoczył z podwyższenia, mrużąc kobaltowe ślepia i krok za krokiem zbliżając się w opadającym dymie do swojego rozmówcy.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   Pią Cze 30, 2017 7:52 pm

Po to się właśnie ma pracowników, żeby to oni zajmowali się nudną robotą, kiedy przełożony ma ważniejsze plany na wieczór. Tak właśnie brzmiała filozofia Anthony'ego, a tego wieczoru jego niesamowicie ważnymi planami okazała się być randka z Bioeastem.
Fakt, że superbohater wciąż odrzucał jego amory, był niesamowicie frustrujący. Wydawało mu się nawet, że znał powód - po prostu nie mógł normalnie do niego napisać smsa, żeby się gdzieś spotkali, tylko jak ten dzikus musiał odstawiać cyrki, żeby go wywabić z jakiejkolwiek superbohaterskiej nory, w której się ukrywał.
Anthony - Arsenal - w takich momentach często sam nie wiedział - jednak nie poddawał się tak łatwo. Tak jak dzisiejszego wieczoru. Napad na policjantów był prozaicznie prosty. Znacznie trudniejsze okazało się zaciągnięcie ich na dach (jazda windą była niesamowicie niekomfortowa), ale Arsenal już dawno się nauczył, że posiadanie broni niesamowicie zwiększa podatność celu na perswazję.
No a ciemny, obskurny zaułek nie był tak romantyczny, jak dach wieżowca. Był stąd genialny widok na miasto. Cholera jasna, mógł przynieść jakiś koc i zrobić im piknik.

Na jego twarz od razu wpłynął uśmiech, kiedy tylko zobaczył turlającą się w jego kierunku kulkę. Spodziewał się tego, kiedy wybuchła, ale bardzo przejął się dymem. Maska skutecznie chroniła jego oczy.
- To niemądre z twojej strony, Bio - odezwał się. W jego głosie czuć było nutkę politowania, ale maska skutecznie zniekształcała jego głos, więc wyszło trochę inaczej, niż zamierzał. Ręka mu zaczynała trochę drętwieć. - Przecież ze strachu przed wybuchem mógłbym go puścić. O, właśnie tak.
W jednej chwili ściskał w ręku koszulę policjanta, już w drugiej funkcjonariusz wrzasnął, kiedy runął kilkanaście pięter w dół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 156


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 25
Female


PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   Sob Lip 01, 2017 9:20 am

Wśród nocnej ciszy
głos się rozchodzi,
wrzask policjanta
krew w sercu mrozi.
Czym prędzej się wybierajcie
z krawędzi dachu zwieszajcie...


- Niech cie...! – A jednak kolejny, mniej elegancki, superbohaterski tekst musiał zostać poświęcony na ołtarzu konieczności na rzecz ratowania skóry niewinnego mundurowego. Bioeast słysząc oddalający się w zastraszająco szybkim tempie krzyk tamtego biednego mężczyzny, ruszył przed siebie, obierając taki kierunek, by z rozpędu i pasji nie wpaść w chmurze dymu na gospodarza imprezy. To mogło być nieprzyjemne i ktoś mógłby zostać zepchnięty. Na przykład Arsenal. A Bioeast miał tylko jedną rączkę do łapania początkujących lotników.
Czarnowłosy wyhamował tuż nad krawędzią wieżowca i z rozpędu złapał dłonią na jego skraj, resztą ciała lądując w dół tuż przy ścianie, o którą zaparł się nogami. Pozycja była wysoce nieprzyjemna, ale tylko tak uwolnił się od stopniowo rozdmuchiwanej i przerzedzającej się chmury dymu i mógł zlokalizować na tle chodnika zmniejszającą się kropkę ludzkiej figury. Wyciągnięcie wolnej ręki w jego stronę i pochwycenie go było już tylko formalnością – nawet jeśli dzieliło ich kilkadziesiąt metrów dystansu. Bioeast sapnął, kończąc ten dźwięk sykiem przez zaciskające się mocno szczęki, kiedy poczuł jak przez całe ramię lewej ręki, która utrzymywała właśnie jego ciężar, zaczynają biegać nieprzyjemne mrówki i spazmy dreszczy. Miękka skórka, z której zrobiona była jego rękawiczka, stanowczo nie nadawała się do asekuracji przy przytrzymywaniu się litego betonu. Musiał jednak wytrzymać, zwłaszcza, że jego twarz rozjaśnił właśnie widok kilkumetrowej markizy, która służyła za miękki, materiałowy dach ponad głównym wejściem do hotelu, ulokowanego na parterze budynku. Wystarczyło zmienić tylko trochę tor opuszczania pochwyconego policjanta i...
- Arrh! – wyrzucił z siebie niekontrolowanie, kiedy jego ręka nie wytrzymała i szarpnęło go w dół, zostawiając jak dotąd tylko na pastwę palców jeszcze trzymających się skraju murku. Do bezpiecznego zrzucenia policjanta na markizę pozostało już tylko kilka metrów, a bohater nie potrafił podnosić dwóch rzeczy w jednym momencie i...!
Wszystko działo się za szybko, zwłaszcza gdy nagle palce superbohatera ześlizgnęły się z murku i przez moment do pierwszej melodii wywrzeszczanego strachu doszła kolejna, urwana nuta, tym razem z gardła osobnika przybywającego tu rzekomo na pomoc.

Czy to już koniec historii dzielnego asystenta? Czy w ciągu kolejnych sekund zmienił się w obiekt 2D wklepany w chodnik? Nie, oczywiście, że nie, nie mogło być za łatwo, ale nastraszenie krnąbrnego złoczyńcy brzmiało jak dobra opłata za ten chwilowy stres. Zwłaszcza, że Arsenal zamiast śmiać się diabolicznie z możliwości zgładzenia arcy-wroga, zawsze reagował zgoła... inaczej.
Bioeast zatrzymał się dosłownie dwa metry niżej i czekał z szerszym uśmiechem na twarzy, przyklejony niemal do szyby okna, jak Spiderman, ale na nieco innej zasadzie. Szczegóły. Natomiast wystraszony policjant leżał bezpiecznie na rozciągającym się pod jego ciężarem, materiale markizy, wciąż mokrej od popołudniowego deszczu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   Nie Lip 02, 2017 8:43 pm

Chociaż nikt nie mógł tego zobaczyć, Arsenal uśmiechnął się z lubością, słysząc wrzask lecącego policjanta, a zaraz potem przerażone okrzyki pozostałych dwóch, których zostawił związanych kawałek dalej. Rzecz jasna nie mógł sobie pozwolić na przegapienie Bioeasta w akcji - to w końcu był jeden z powodów, dla których tak się starał i utrudniał życie mieszkańcom miasta. Żałował tylko, że bohater nie wziął przykładu z komiksowych superbohaterów, którzy zasuwali ratować świat w opiętych rajtuzach i umilali katastrofę poszkodowanym, popisując się tyłkiem.
Dlatego też posmutniał, widząc, że Bioeast nie zamierzał klękać nad skrajem dachu, tylko postanowił zabawić się w kaskadera. Dodatkowo włączyła mu się mamuśka - co on, zgłupiał, tak się narażać? Tylko Arsenal miał prawo stawiać go na skraju życia i śmierci, i to z pewnością nie po to, żeby ratować smerfa. Kto to słyszał, żeby się w ten sposób popisywać?
Gdyby tylko bohater podniósł głowę, zobaczyłby nad sobą ciężkie buty i dłoń wyciągniętą o sekundę za późno. Arsenalowi serce stanęło w piersi - Bioeastniedaradytrzymaćjednocześniesiebieipolicjantazarazrobijesięobrukiumrzeiwszystkobędzienamniecozaidiotapocholeręsiętakpopisywałzkimbędęsięterazbić- nie, bohater był cały i zdrowy i tylko uśmiechał się jak debil.
Ulga mieszała się z irytacją w sercu złoczyńcy, kiedy jak gdyby nigdy nic, usiadł i zwiesił nogi z dachu.
- Hej, Bioeast! Może następnym razem uda mi się porwać ciebie? Na przykład na randkę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 156


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 25
Female


PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   Nie Lip 02, 2017 11:22 pm

Niestety nieświadomy niczego superbohater w porę nie złapał niewyciągniętej dłoni – jakby jej w ogóle potrzebował! - bo kompletnie się jej tam nie spodziewał, a przynajmniej nie ze strony Arsenala, który sekundę wcześniej, z czystej złośliwości, zrzucił niewinnego człowieka z dachu nie mając gwarancji, że tamten to przeżyje. I nie, argument, że Bioeast był chodzącą gwarancją na to, że na jego straży nic się nikomu nie stanie – wcale go nie usprawiedliwiała, bo to on był personifikacją zamieszania, która naruszała spokojne życie mieszkańców miasta! I odciągała Bioeasta od bardzo ważnej i bardzo nudnej pracy. ...i dawała mu okazje do wykazania się, więc – choć nie mówił tego na głos – wychodzili na zero.
Czym byłoby światło bez ciemności?
Spomiędzy bladych warg superbohatera wysunął się na moment różowy ochłap języka, w czasie kiedy ten na powrót zasuwał na głowę ciemny kaptur.
- Za każdym razem jesteś tak zniewalająco słodki w swoich zaproszeniach, a nie powiedziałeś mi jeszcze czy lubisz zabawę z kajdankami. Bo mogę pożyczyć jedną parę od reszty związanych policjantów i załatwić nam gorące sam na sam w pudle. Mam fetysz na patrzenie jak zamykają kogoś za kratami – zaproponował niemal kusząco i uprzejmie poruszył dwa razy brwiami. - Dać ci pięć minut na zastanowienie się? Drugiej takiej oferty nie będzie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   Wto Lip 04, 2017 11:16 pm

Arsenal przechylił głowę na bok, udając, że się namyśla - musiał wykonywać wszystkie tego rodzaju gesty przesadnie, bo maska i gogle na oczach sprawiały, że wyczytanie czegokolwiek z jego twarzy było po prostu niemożliwe. I chociaż napawało to szczególnym przerażeniem jego ofiary - jak tu targować się o własne życie z kimś, kto nie wyraża emocji? - tak zdecydowanie nie pomagało w podrywie.
- Mmm. Kajdanki, tylko my dwoje i spełnianie twoich erotycznych zachcianek? Niech cię, Bioeast. Wiesz, jak rozpalić mężczyznę - oznajmił. - Ty tego teraz nie widzisz, ale wyobraź sobie, że patrzę na ciebie bardzo pożądliwie. Może wejdziesz tu na górę i omówimy szczegóły? Wiesz, ustalimy safe word i te sprawy. - zasugerował, podnosząc się z siadu. Zamiast tego kucnął i kolejny raz wyciągnął rękę w jego kierunku. Superbohater oprócz wzroku Arsenala, nie widział też jego uśmieszku, ale tego mu nie powiedział. - No dalej, nawet ci pomogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 156


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 25
Female


PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   Sro Lip 05, 2017 12:09 am

Czy dzielny superbohater czuł sie podległy rozmówcy przez to, że przez aktualne ułożenie spoglądał na Arsenala od dołu? Czy czuł się cokolwiem dziwnie, oglądany przez tamtego z perspektywy "robienia loda"? Nie. Chyba nie. ...ale i tak chciał to zmienić.
Lecz póki co Bioeast przełykał dumę i rzekomo cierpliwie czekał na to aż jego niebanalna randka zdecyduje co odpowiedzieć na kuszącą propozycję. Czekał i patrzył aż jego wróg, z pewnością niespełniony aktor - czyli najpewniej kolejny, który za cene zniszczonych i zmarnowanych marzeń postanowił wyżyć się na niewinnych mieszkańcach miasta - karykaturalnie przedstawi gestami trud podejmowania decyzji. Czemu kolejny? Bo ponoć Hitler był niespełnionym malarzem. Jest to wprawdzie za daleko posunięte porównanie, ale Bioeast musiał zająć czymś myśli, podczas czekania aż błaznujący oponent wyda ostateczny wyrok. Czyli właściwie zapoczątkuje albo zakończy nocną schadzkę.
- Tak sądziłem, że to twoje ulubione klimaty. Czekałem z tą sugestią na specjalną okację, a wieczory zwykle dodają mi odwagi. - Jego blade wargi rozciągnęły się w cwanym uśmiechu.
Mimo potwierdzenia ze strony Arsenala, nawet idiota wiedział, że ta szopka dopiero się zaczęła i cwaniak, który zamienił opinający spandex na wygodną skórę, jeszcze sie tej nocy nieźle napałuje by być chociażby bliskim obdarowania swojej randki parą bliźniaczych bransoletek zczepionych za jej plecami.
- Safe word? Dotąd go nie potrzebowałeś. Ale niech ci będzie, może: "Poddaje się?". Daruj monotematyczność. A co do dyskusji i imprezy wolałbym ją przenieść... - wymruczał, jednak chętnie korzystając z pomocnej dłoni arcy-wroga. - ...na dół!
Dłoni którą szarpnął jak tylko materiały ich rękawiczek się spotkały. Nie, nie miał w zamiarze zrzucić Arsenala z plaśnięcirm na chodnik - nigdy w końcu nie dążył do zabicia go - ale na wysięgniku z własnej ręki, poprowadzić jego bezwładne przed chwile ciało po łuku i wybić nim okno, by mężczyzna zwalił się do czyjegoś biura i znalazł jak najdalej od związanych na dachu policjantów. Zwłaszcza, że z oddali słychać było nadlatujący helikopter.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   Sob Lip 08, 2017 5:05 pm

Nie wiedział, jak Bioeast, ale Arsenal całą tę sytuację traktował jak grę wstępną. Może i mniej było tu pieszczot, a więcej podkładania świń i knucia, jak tu udupić partnera, ale rozgrzewała złoczyńcę w równym stopniu, a na dodatek obu ich przygotowywała na coś większego. No i to napięcie seksualne! (Nawet nie chciał przyjmować do świadomości, że to chyba tylko u niego. Bioeast też musiał to czuć.)
Teraz dopiero wszystko miało się zacząć. Osobiście miał zamiar złapać bohatera za rękę, wciągnąć na dach i porwać do tanga - czy było coś romantyczniejszego, niż taniec na skraju wieżowca do rytmu błagań o litość? - ale był w zdecydowanie gorszej pozycji, bo niestabilnej. Bioeast był szybszy i miał tą cholerną telekinezę. Arsenal zdążył tylko zakląć, kiedy znalazł się w powietrzu, a potem spróbował ustawić się w najlepszą pozycję do wybicia okna. Dobrze, że praktycznie całe ciało miał osłonięte wytrzymałym materiałem. Słabo, że nawet nie zdążył sięgnąć po wyrzutnię haków.
Szyba rozbiła się z głośnym trzaskiem, a Arsenal, wraz kawałkami szkła, wleciał do jakiegoś laboratorium i przeturlał się po podłodze. Chyba cudem ominął szklane gabloty i jakieś probówki, ale w którymś momencie tego jakże zgrabnego lądowania jego maska odczepiła się i potoczyła gdzieś na bok, a odłamek potłuczonej szyby drasnął go w policzek. Najgorsze w tym wszystkim było to, że miał w głowie scenariusz tego spotkania, specjalnie nauczył się kilku kroków tanga, a ten cholerny pseudobohater wszystko mu popsuł. Właściwie to go zirytowało bardziej, niż to podłe rzucenie w okno. Nim. Nie rzucenie jego. To złamałoby mu serce.
Szybko się pozbierał z podłogi i odruchowo wygładził zawsze doskonale ułożone włosy. Zaraz się poprawił i je rozczochrał. To Anthony Collins układał włosy na żel, nie Arsenal. Zlokalizował maskę i nałożył ją z powrotem - na szczęście tylko się odpięła, nie urwała. Gogle, dzięki Bogu, były całe. W tej chwili Bioeast zapewne ogarniał sprawę z policjantami. Z pewnością nie będzie się bawił w znoszenie ich z dachu siłą umysłu, tylko bezpiecznie odprowadzi do schodów prowadzących na dach. Tam też Arsenal ruszył, po drodze wyważając drzwi. Nawet nie sprawdził, czy były zamknięte. Spieszyło mu się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 156


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 25
Female


PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   Sro Lip 12, 2017 2:08 pm

Nawet nie oglądał się na to jak mozaika opadających kawałków szkła, pięknie połyskująca w złotym świetle ulicznych latarni, frunie w stronę chodnika, by tam o poranku doprowadzić kolejnego pracownika Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej do palpitacji serca. Niestety, posiadanie superbohatera zawsze równało się w wachlarzem różnorakich zniszczeń do naprawienia, ale niestety – nic za darmo. I choć Bioeast do wrednych nie należał i po godzinach chętnie wstawiałby szyby, naprawiał ubytki w budynkach i zamiatał po sobie, to nie mógł, bo Arsenal nie znał pojęcia przerwy. I niestety Pan Collins też nie.
Czarnowłosy wciągnął się pospiesznie dach, korzystając z okazji, że jego wróg jest zbyt zajęty tłuczeniem się po wnętrzu budynku i podbiegł do związanych policjantów. To, że tamci trzęśli się i poruszali niespokojnie wcale nie ułatwiało zadania uwolonienia ich, ale przynajmniej przestali trząść się i skomleć.
- Wasz przyjaciel jest bezpieczny na dole, a was zaraz stąd wyprowadzę. Jak tylko znajdziemy się na parterze natychmiast wsiadajcie do auta i odjeżdżajcie jak najdalej. A Arsenala zostawcie mnie. – zabrzmiało niemal rozpustnie, zwłaszcza w towarzystwie szerszego uśmiechu Bioeasta, który dał radę odpiąć już dwa z czterech zestawów kajdanek, trzymające mundurowych w jednym miejscu. Kiedy puściły kolejne zamki, dzielny bohater przyjrzał się kajdankom i oddał tylko dwa z nich. - Mogę? Przydadzą mi się.
W odpowiedzi mężczyźni tylko pokiwali głowami.
Arsenal był jakieś dwa pietra niżej, może jedno - zważywszy na czas, jaki Bioeast spędził na uwalnianiu uprowadzonych ludzi – więc nie było szans na to, by znajdował się tuż za drzwiami prowadzącymi na dach. Zakapturzony bohater użył więc klamki zamiast profilaktycznego kopniaka poniżej niej i wyprowadził niewielki tłum wiernych na klatkę schodową. Mężczyźni odruchowo sięgnęli do kabur i chcieli chwycić za własną broń, ale wtedy przypomniało im się, że porywacz dodał ich czarne Beretty do swojej kolekcji. I zamierzał zapewne oddać fanty za koszt buziaka. Najlepiej pięści w twarz.
To miała być sprawna, szybka akcja, ale... Jeden z młodszych aspirantów postanowił zawołać windę. Nie było chyba nic łatwiejszego na tę chwilę niż zepsucie windy, by zrobić krzywdę grupie ludzi za jednym razem.
- Nie – skwitował pospiesznie, kiedy w ciężkiej ciszy wnętrza wieżowca ozwał się charakterystyczny, mechaniczny syk sunącego w ich stronę aluminiowego pudła. - Uwierzcie mi: nie. – Kiwnął głową na chłopaka, który podniósł dłonie w geście poddaństwa i odsunął na krok od guzika przy ścianie.
Choć może to nie tylko od słów Bioeasta? Może zobaczył coś niepokojącego...?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   Wto Sie 01, 2017 10:55 pm

Zarówno korytarz, jak i klatka schodowa, którą powoli kroczył Arsenal, były ciemne. Najpierw drogę oświetlały mu przynajmniej latarnie - kiepsko, ale zawsze coś. Teraz zostały mu tylko fluorescencyjne znaki wskazujące drogę do wyjścia i okna na półpiętrach. Głównie dlatego szedł powoli. Superzłoczyńca z gracją i zapewne hałasem przewracający się na schodach (na dodatek idąc do góry!) byłby tematem do żartów na wszystkich posterunkach policji, a co najgorsze, również dla Bioeasta. Nie mógł się przecież tak przed nim wygłupić. Z tego wszystkiego zaczął się zastanawiać, czy nie powinien zainstalować sobie noktowizora w goglach.
Z innej strony, Arsenal lubił być teatralny. Starał się iść po cichu, bezszelestnie, jak ten drapieżnik polujący na swoją ofiarę. Czerń jego kostiumu zlewała się z mrokiem klatki schodowej, a to aż się prosiło, żeby nagle wyłonić się z ciemności i capnąć niczego niespodziewającego się policjanta. A jeszcze lepiej - Bioeasta. I tak udać się w jakieś ciasne miejsce...
Niestety, to nie był dzień na dramaturgię i przedstawienia teatralne. Znalazł się na półpiętrze chwilę po przywołaniu przez policjanta windy. Z tego całego rozmyślania o noktowizorze nawet nie pomyślał o tym, jak zrobić swoje wielkie wejście. Eh, po prostu postawi na klasykę. W jego ręku błysnął nóż do rzucania i to właśnie był moment, w którym jeden z policjantów go zauważył. Ale to nie w niego celował Arsenal. Nóż przeleciał koło Bioeasta i wbił się w ścianę tuż obok głowy patrzącego w zupełnie inną stronę policjanta. Mężczyzna wrzasnął i osunął się po ścianie. Arsenal, skoro uwaga wszystkich skupiona była znowu na nim, bawił się trzymanym w ręku kolejnym nożem.
- Wybieracie się gdzieś? - no, nie byłby sobą, gdyby czegoś nie palnął. Kolejny nóż poleciał w stronę innego policjanta. Miało to na celu tylko odwrócenie uwagi Bioeasta, bo nawet i bez jego pomocy ostrze co najwyżej drasnęłoby jego ramię. Ciche ding oznajmiło wszystkim, że winda znalazła się na piętrze i naprawdę, nie mogła tego zrobić w lepszym momencie. Arsenal postanowił wciągnąć Bioeasta do środka i uderzyć przycisk zamknięcia drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 156


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 25
Female


PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   Pon Sie 21, 2017 1:17 pm

Z jednej strony wcześniejsze pokazowe usuniecie Arsenala z dachu dało mu trochę czasu na uwolnienie porwanych, ale nie usunęło tego chodzącego niebezpieczeństwa na dobre. Nadal był za blisko, bliżej niż Bioeast by chciał, żeby zacząć czuć się swobodnie i wyprowadzić policjantów w atmosferze komfortu, a nawet pod koniec ześlizgnąć się na tyłku po poręczy schodów. Pozostawało więc przemknąć w ciszy, toczyć jak najmniej walk w bliskiej odległości do niewinnych i nieuzbrojonych funkcjonariuszy, a potem... Kiedy już uda im się bezpiecznie zejść na dół, to zakasać rękawy, poprawić maskę i wbić się tu z pierdolnięciem, żeby znaleźć swoją randkę i załatwić ją jakimś szybkim numerkiem, by do rana skończyć z projektem dla Pana Collinsa oraz pogodzić się z brakiem snu.
Easy~.
Albo i nie bardzo, bo teatralny koleżka pewnie już był gdzieś za winklem, czekał cierpliwie, albo rozkładał piątą pułapkę. Albo już tutaj szedł, zwabiony sykiem windy.
Kiedy Bieast wymógł odsunięcie się od windy na jednym z członków małej wycieczki, której był przewodnikiem, odwrócił się tyłem do wnętrza korytarza – chyba nie mógł zachować się bardziej debilnie. Miał super-wzrok, a nie super-słuch, do cholery! To był jednak odruch kompletnie machinalny, bo wprost nie mógł uwierzyć, że w atmosferze skradania ktoś woła windę! To zupełnie jak... jak...! Aż nie mógł znaleźć porównania. O, to zupełnie jak rzucanie nożami podczas próby ataku z zaskoczenia. Choć to drugie było zdecydowanie bardziej efektowne.
Jeden z policjantów wylądował na tyłku pod ścianą, a pozostali z automatu odskoczyli w różne strony, byle dalej od epicentrum zawodów w rzucaniu ostrymi narzędziami. Nawet Bioeast poczuł elektryzujący dreszcz przebiegający mu po kręgosłupie, który ukuł go w krzyżu, kiedy błyskawicznie odwracał przodem do oponenta.
- Panowie opuszczają niechcianą imprezę... – zaczął, sięgając ręką do prawego biodra i odblokowując już zaczep trzymający bicz (lepiej w końcu trzymać szaleńca na odległość), kiedy Arsenal zamiast kontynuować cyrkowe sztuczki, wyrwał się do przodu i wpadł na zamaskowanego superbohatera, wynosząc się wraz z nim do idealnie oświetlonego pudła windy. Trójka policjantów, która została na nogach automatycznie zwarła się w jednej, krótkiej kakofonii krzyku, sięgając do pustych kabur, ale i tak wrzaski ucięły jak nożem szczelne zatrzaskujące się drzwi. A co tam u Bioeasta? Nie za dobrze, po nocnej wycieczce po mieście, a potem skradaniu się ciemnym korytarzem nie było dla niego oczu nic bardziej boleśniejszego niż nagłe uderzenie zimnego, jaskrawego światła z bzyczących nad głową jarzeniówek. Warknął urwanie i zacisnął powieki, machinalnie zakrywając je dłonią, przez co jego drogocenny bicz wylądował na podłogę z lekkim trzaskiem.
- Niech cie jasny piorun! – sapnął i nie tracąc czasu na schylanie się, sięgnął po kajdanki policjantów ciśnięte naprędce w kieszeń. Podczas wyciągania ich druga para wylądowała ze szczebiotem niedaleko bicza. Natomiast jedno z otwartych oczek pochwyconej pary kajdanek miało zostać zaciśnięte na nadgarstku Arsenala. Oczy Bioeasta już nie chciały łzawić tuż po otwarciu, więc liczył na stuprocentową celność, by następnie spróbować odzyskać berło panowania nad sytuacją i oderwać od ściany, po czym grzmotnąć ciałem drugiego mężczyzny o zamknięte drzwi windy.
- Słyszałeś to już pewnie tysiąc razy, ale jesteś aresztowany!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Superpowers, don't always make you a hero.   

Powrót do góry Go down
 
Superpowers, don't always make you a hero.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: