CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Szczenięce lata Vencla i Młocisława.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
VenceslausSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 30/07/2017
Liczba postów : 167


Cytat : The dif­fe­ren­ce bet­ween sex and death is that with death you can do it alo­ne and no one is going to ma­ke fun of you.
Wiek : 21
Male


PisanieTemat: Szczenięce lata Vencla i Młocisława.    Pon Paź 15, 2018 10:55 pm


Every fairy tale needs a Good old-fashioned villain



VENCESLAUS PATTERSON — lat 17, urodzony socjopata, jeszcze nie wykryta psychopatia. Zdecydowanie można go zaliczyć do osób o specyficznej, wręcz przerażającej naturze jak na nastoletniego chłopca, mający 176 cm wzrostu. Jego przeszłość jest dość niesmaczna, bowiem stracił rodziców w pożarze, który spalił cały ich dom. Przez bliższe 2 lata był mieszkańcem domu dziecka, gdzie dobrego słowa nie dało się o nim powiedzieć. Pomimo tego w te wakacje "los" postanowił się do niego uśmiechnąć i uratować jego kulawe życie. W taki sposób przeprowadził się do innego Stanu, zamieszkując nowy dom. Uczniem nie jest najgorszym, jeśli regularnie przychodzi do szkoły. Ma bardzo jasne blond włosy oraz błękitne oczy. Na ciele posiada również blizny po oparzeniu, jednak ukrywają się pod jego codziennym ubraniem. Widać, że w poprzednim miejscu zamieszkania należy do podwórka.


ELLIOT HOVETT — lat 17, przez resztę uczniów bardziej znany jako "Maleficar". Całkiem wysoki jak na siedemnastoletniego dzieciaka, bo mierzący 1,82 cm - o ciemniejszej cerze, przez którą lubi wkręcać ludzi, że jest Egipcjaninem. ...w czym nie pomagają mu rdzawo-rude włosy. Tuż po skończeniu osiemnastki chce narobić sobie na ciele pełno czarnych i białych tatuaży, i zarabiać niekoniecznie legalnie.
Od dzieciaka był otoczony luksusem i pięknymi rzeczami, póki jakiś nieżyczliwy kumpel nakapował na jego ojca i wykryto u nich prawie milionowe długi. Staruszek odsiedział wtedy kilka miesięcy, wychodząc w następstwie za dobre sprawowanie i obiecując solennie, że po resocjalizacji będzie już dobrym i grzecznym obywatelem, zaczął na nowo szukać łatwego i intratnego źródła zarobku. Rodzina Maleficara podźwignęła się, choć standard ich życia daleki jest od punktu wyjściowego, który pamiętał.
Wiadomym jest, że Elliot to dzieciak o Ego tak rozbuchanym i pięści tak twardej, że podporządkował sobie dosłownie całą szkołę - nauczycielom sprawia problemy wychowawcze, ale nie osiągnęły one jeszcze poziomu, przez który przydałoby się go wysłać do szkoły o zaostrzonym rygorze.
Jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: Szczenięce lata Vencla i Młocisława.    Wto Paź 23, 2018 8:56 pm

Nawet chwilę po dzwonku gwar w szkole nie ustawał – nawet jeśli większość uczniów widziała się codziennie podczas wakacji, to i tak nie potrafiła odkleić się od kumpel i kumpli, by spokojnie usiąść w ławce. Było prawie jak na przerwie, z tą różnicą, że dzieciarnia z korytarzy wlała się już do klas – bo faktyczną lekcję rozpoczynało dopiero pojawienie się w drzwiach belfra ze świeżutkim, nowiutkim i jeszcze niepoprzecieranym i niewypłowiałym dziennikiem.
- Dzień dobry klaso! – rzucił radośnie od progu wysoki mężczyzna w okularach, który długie, falowane włosy zebrał przy karku w luźny kucyk. - No już spokój i wszyscy na miejsca.
- Dzień dobry, Panie Finley – rzucili co poniektórzy zupełnie nierówno i raczej bez przekonania, upewniając go dobitnie, że nie jest to klasa karnych podstawówkowiczów.
Uszy skatował przez chwilę zgrzytliwy dźwięk odsuwanych i dosuwanych krzeseł zanim wewnątrz sali zapanował względny wizualny porządek. Na całe szczęście mężczyzna miał w sobie wystarczająco niezrażonej niczym energii, że zdawał się świecić mocniej niż promienie słońca wlewające się przez wysokie okna. Przystanął przy biurku i odłożył na nim kubek kawy i dziennik.
- Jak zwykle pierwszego dnia będzie luźniejsza lekcja i tak jak się spodziewacie będziemy rozmawiać o tym jak spędziliście wakacje. – Po klasie przebiegł niezadowolony szmer. - Cśś. Ale zanim przystąpimy do tego i do sprawdzania listy obecności mam jeszcze dla was jedną niespodziankę. Być może niektórzy z was zdążyli się już poznać podczas przerwy, wakacji albo po apelu, ale do naszej klasy dołączył nowy uczeń. Pan... – Zrobił pauzę, by zerknąć na bok i przesunąć palcem po otwartej kartce dziennika. - Pan Patterson Vens… Oh, no dobrze, nie chcę się zbłaźnić źle czytając twoje imię, więc może zrobisz to lepiej za mnie? – Zagaił sympatycznie, a jego wzrok opadł na blondwłosego chłopaka. Kilkoro oczu uczniów podążyło tą samą drogą. - Wyjdź proszę przed klasę i opowiedz nam coś o sobie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
VenceslausSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 30/07/2017
Liczba postów : 167


Cytat : The dif­fe­ren­ce bet­ween sex and death is that with death you can do it alo­ne and no one is going to ma­ke fun of you.
Wiek : 21
Male


PisanieTemat: Re: Szczenięce lata Vencla i Młocisława.    Wto Paź 23, 2018 9:52 pm

Większość osób cieszyło się ze względu na rozpoczęcie szkoły. Po wakacyjnej przerwie mogli zobaczyć swoje koleżanki i kolegów. Mi osobiście było ciężko wyrazić podobne uczucie względem takiej placówki. Generalnie ciężko było mi wyrazić cokolwiek. To, że zmieniłem miejsce zamieszkania, że straciłem dom, a wraz z nim rodziców. Nigdy również nie miałem szkolnego przyjaciela czy przyjaciółki. Dlatego nie było mi ciężko rozstać się ze szkołą, do której wcześniej chodziłem. Ani tym bardziej domu dziecka i miejsca, do którego należałem. W zasadzie nie potrafiłem zrozumieć jednego; wiedziałem, ze należałem do najmniej empatycznych osób - już rodzice przeczuwali, że ze mną jest coś nie tak, choć uznawali to za okres dojrzewania - a mimo to wybrali mnie jako swoje nowe dziecko.
Hałas w szkole był głośny. Dla niektórych irytujący, dla innych satysfakcjonujący. Osobiście nie wykazywałem chęci do tego, aby poznać kogoś nowego - już dawno wyszedłem z założenia, że jestem tu tylko po to, aby skończyć naukę, a gdy będę miał prawo wyboru, zajmę się czymś, co mnie chociaż w minimalnym stopniu interesuje. Relacje międzyludzkie nie były mi do tego potrzebne. No, może wtedy, gdy rzeczywiście widziałem w tym jakąś korzyść. Nigdy jednak nie czułem chęci mieć kolegę czy nawet dziewczynę. Dlatego wchodząc do klasy, gdzie miała odbyć się lekcja wychowawcza, usiadłem sam, gdzieś na szarym końcu, aby za bardzo nie rzucać się w oczy. I tak rzeczywiście było do momentu aż nauczyciel szybko zniszczył mój plan "nie rzucania się w oczy", gdy tylko wywołał mnie na środek klasy. No świetnie. Niby co chcesz o mnie wiedzieć? Jesteś pedagogiem. Dobrze wiesz, że nic dobrego do opowiedzenia nie mam.
Mimo to wyszedłem na środek, nie robiąc zbędnego rumoru. Spojrzałem się na całą klasę, rzucając dość obojętne spojrzenie - i to nie tak, że ich lekceważyłem. Po prostu wydawali mi się wyjątkowo głupi jak na swój rocznik. Wzrok skierowałem na uśmiechniętego profesora, którego obdarzyłem cichym westchnięciem. Nie odwzajemniłem jego urokliwego uśmiechu.
- Venceslaus. Wcześniejsi pedagodzy mówili na mnie Ven, bo też mieli problem z wymową - nie omieszkałem wytknąć błędu, mimo to był on tak pozbawiony emocji, że sam nauczyciel nie mógł się nawet do mnie przyczepić, gdyby chciał - Coś o sobie? Hm. Jestem tu nowy, nie lubię ludzi, moim lubianym sportem jest koszykówka, a zawodowo chciałbym badać ludzkie zwłoki - odparłem niezbyt chętnie, wyrzucając to wszystko na jednym, dwóch wydechach - To wszystko - dodałem jeszcze, aby była jasność, że rzeczywiście nie mam nic więcej do powiedzenia. Swoją drogą, że ten element lekcji wydawał mi się wyjątkowo głupi. Nie wiedziałem również czego po mnie oczekiwał pan Finley. Widziałem po jego minie, że średnio satysfakcjonowała go taka odpowiedź, ale szczerze? Miałem to gdzieś jak wszystko inne. Wróciłem więc na swoje miejsce, aby tym samym lekcja przebiegła z mniejszym bądź większym spokojem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: Szczenięce lata Vencla i Młocisława.    Pią Paź 26, 2018 10:43 pm

Nauczyciel przełknął gorycz porażki i cisnący się na usta komentarz odnośnie tej dzisiejszej młodzieży i ruszył dalej z lekcją.
- No dobrze. Przywitajcie więc Venceslausa i nie dajcie mu zgubić się w szkole!
To miał być mierny żarcik, ale rozśmieszył jedną osobę. Bezgłośnie. Odprowadzając ledwie do zawadiackiego uniesienia jednego kącika ust, kiedy oczyska czarne jak węgiel odprowadzały blond księżniczkę do ławki.
Maleficar siedział pod ścianą, z głową wspartą na dłoni i łokciem ulokowanym na popisanym blacie ławki. Na lekcjach był grzeczny – nawet gdyby nauczyciel poprosił o zagrzewające brawa dla nowego nabytku klasy 2 E, to zaklaskałby nawet na stojąco. A po wszystkim wklepał mu za szkołą.
Rudzielec zamachał nogami pod ławką, nie odrywając wzroku od blondyna, palącego jak rozgrzany węgielek, ale nie jedynego, który musiał parzyć Vena w plecy.
Pan Finley gadał coś w tle, ale klasa miała lepszy temat do plotkowania między ławkami.
- Badać zwłoki, słyszałeś?
- Wygląda na dziwnego.
- Myślałam, że jest słodki, a to jakiś gbur!
- Pewnie przenieśli go, bo zrobił strzelaninę w innej szkole.
- Ja do niego nie zagaduje...


- No dobrze, pamiętajcie żebyście zmieścili się pomiędzy stoma a trzystoma słowami – przypominał tuż po dzwonku Pan Finley, próbując łagodnie przekrzyczeć szum zbierających się do wyjścia uczniów. - To zadanie na rozruszanie, ale potraktujcie je poważnie, plus uzyskany z ładnej pracy zaważy na ocenie semestralnej! To do jutra, kochani!
Eliottowi nie szkodziło nadłożyć drogi i na tyłach sali okrążyć klasę tylko po to, by mijając Vena trącić go ramieniem tak nieostrożnie, że prawie zrzucił mu plecak na podłogę. Po czym odwrócił się doń i oddalając pokazał mu jęzor, wywalając jego różowy ochłap pomiędzy dwoma rzędami białych kłów.
Następny w planach WF zapowiadał się wyśmienicie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
VenceslausSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 30/07/2017
Liczba postów : 167


Cytat : The dif­fe­ren­ce bet­ween sex and death is that with death you can do it alo­ne and no one is going to ma­ke fun of you.
Wiek : 21
Male


PisanieTemat: Re: Szczenięce lata Vencla i Młocisława.    Czw Lis 01, 2018 7:48 pm

Wyraz rezygnacji w nauczycielu nie był ani satysfakcjonujący, ani dołujący. Po prawdzie nigdy nie rozumiałem ich toku myślenia. To, jak postrzegają nas, młodzieży oraz jak patrzą na osoby, które od tej młodzieży odstają. Jak już wcześniej wspomniałem, to wiedziałem, że byłem inny niż cała reszta. Lubiłem swoją inność, tajemniczość. Od najmłodszych lat ją odczuwałem. Komentarze w klasie zdecydowanie napawały mnie małym ego, gdy słyszałem, że jestem zwyrodnialcem. W końcu nie można normalnie patrzeć na kogoś, kogo jarają ludzkie zwłoki. Całe szczęście nie jarały mnie, ale również nie kłamałem z tym, że chciałbym przeprowadzić sekcję zwłok na człowieku. Naprawdę nigdy nie fascynował ich ludzki organizm w wersji 3D?
Lekcja minęła o dziwko szybko jak na powiewającą w niej nudę. Widząc po minach osób w klasie zauważyłem, że zdecydowanie odstraszyłem od siebie jej większość. I dobrze. I gdy już myślałem, że etap "zaprzyjaźniania się" mam już z głowy, nie dało się poczuć zaczepki, która została użyta w moją stronę. Nowy kolega w klasie i takie przywitanie? Proszę bardzo. Widocznie kolejna lekcja mogła zapowiadać się bardziej ciekawa niż ta obecna.
Przerwa była krótka, co za tym idzie, że lekcja WF-u przyszła szybko. Udaliśmy się więc do męskiej szatni, aby tam przebrać się w swoje stroje. Widziałem kątem oka jak ludzie z niej pożerali mniej wzrokiem. Co było zabawne, bo wcale smaczny nie byłem. Nie ulegałem jednak presji, ani tym bardziej nie uciekałem od nich wzrokiem. Przebrałem się, ukazując tym samym wiele blizn po oparzeniu z tamtego dnia - głównie na barku, ramię, skrawek pleców, trochę przy biodrach - a gdy byłem gotowy, wyszedłem na salę gimnastyczną, bo właśnie tam miały odbyć się nasze pierwsze zajęcia z wychowania fizycznego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: Szczenięce lata Vencla i Młocisława.    Wto Lis 13, 2018 2:45 pm

Lubił lekcje WFu – były w mniejszości tych zajęć, na których mógł się wyżyć, a w których skład wchodziły jeszcze praktyczne zajęcia chemii i fizyki – dlatego nie szczędził sobie na nich nawet krótkich przerw. Podczas gdy reszta dzieciarni w pośpiechu pochłaniała kanapki, albo wyjadała klej ze słoika, on już był w szatni i wskakiwał w dresowe spodnie i śnieżnobiałą koszulkę z logiem Chicago Bulls. Z tej przyczyny wraz z dwoma innymi chłopakami palącymi się do rozróby był na sali pierwszy. Jako dobroduszny i uczciwy uczeń dostawał od trenera klucze do składzika ze sprzętem i transportował najpotrzebniejsze piłki na sale gimnastyczną w specjalnym, wysokim wózku. Dzisiejszego dnia koniecznie chciał mieć pełną kontrolę nad tym, co będzie na sali, bo poza piłkami do kosza dla chłopców oraz skakankami i steperami dla dziewcząt na dno położył piłkę ręczną.
Początki przygotowań do lekcji były spokojne: płeć piękna zajmowała mniejszą salę oddzieloną od głównej cienką ścianą, a chłopcy zbierali się niedaleko trenera – podnosząc okropny hałas odbijanymi o drewnianą podłogę piłkami. Maleficar niby mimochodem spoglądał w stronę wejścia, ale nie dało się ukryć cwanego uśmiechu, jaki wymalował się na jego twarzy, kiedy w drzwiach pojawiła się blond przybłęda z innego miasta.
Hałas gwizdka uciął głuchy odgłos uderzeń i ściągnął rozsypaną młodzież bliżej trenera.
- Nie będę się z wami pieścił, ani robił żadnego oficjalnego wstępu – zaczął mężczyzna szorstko. - Witam was tylko w nowym roku szkolnym, radzę się nie obijać i przypominam, że z zajęć zwolnić was może tylko akt zgonu. A teraz płynnie przechodzimy do treningu. Najpierw kosz.
Kolejny gwizd obwieścił, że czas rozpocząć podział na drużyny i czekając na to Maleficar celnie rzucił w plecy blondyna ciężką piłkę do kosza, a ta najpierw użądliła go w łopatkę, a potem odbiła słabo od podłogi i potoczyła z powrotem z okolice swojego właściciela.
- Drużyna przeciwna bierze Nowego – zawyrokował uśmiechnięty rudzielec. - Przekonamy się czy nie powinien aby ćwiczyć w drugiej sali.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
VenceslausSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 30/07/2017
Liczba postów : 167


Cytat : The dif­fe­ren­ce bet­ween sex and death is that with death you can do it alo­ne and no one is going to ma­ke fun of you.
Wiek : 21
Male


PisanieTemat: Re: Szczenięce lata Vencla i Młocisława.    Nie Lis 25, 2018 3:48 pm

Nigdy nie byłem zwolennikiem wychowania fizycznego, ale to nie znaczyło, że nie lubiłem tej lekcji. To własnie na tych zajęciach bardzo często było można rozładować negatywne emocje, które w człowieku siedziały lub jak kto woli to nazywać- rozładować nadmiar dziecięcej energii. Nie śpieszyłem się szczególnie na tą lekcję, więc dopiero po dzwonku zacząłem się przebierać, a gdy opuściłem szatnię i znalazłem się na sali, trener już tam był i czekał aż wszystkie dzieciaki zbiorą się w jedno miejsce.
Nie dało się nie zauważyć szczególnego spojrzenia w moją stronę. Nie pamiętam imienia tego ucznia, ale szybko zrozumiałem, że zdecydowanie coś do mnie ma. I nie byłem na tyle głupi, żeby nie stwierdzić, że to kwestia tego, że tutaj po prostu jestem. Bo zdecydowanie tylko oto tutaj chodziło.
Stanąłem bliżej trenera, a lodowaty ton głosu uderzył w stronę uczniów, na których ten ton zrobił mniejsze lub większe wrażenie. Bardzo szybko wyjaśnił, na czym stoimy, co oczywiście mi pasowało. Nie lubię zbędnego pierdolenia, dlatego gdy tylko usłyszałem uszczypliwy komentarz w moją stronę, stać mnie jedynie było na uniesienie brwi w stronę, hm, klasowego idola? Bo chyba właśnie na takiego się zgrywał. Uderzenie jednak było czymś, na co pozwolić niestety nie mogłem. Nie obchodziło mnie zbyt wiele, ale lubiłem, kiedy ludzie wyczuwali pewien niepokój stojąc obok mnie. Ten dzieciak nie miał żadnych hamulców i bardzo łatwo chciałem mu wyjaśnić, że jednak powinien je mieć. Odbitą przez niego piłkę odbiłem parę razy od ziemi, aby ostatecznie złapać ją w dłoń i zakręcić na jednym palcu, stojąc tuż przed nim. Był nieco wyższy, ale to nie przeszkadzało mi, aby patrzeć na niego z góry.
- Nie lubię osób, którzy są mocni tylko w głębie - odparłem bezbarwnie, zupełnie jakbym uważał, że nie stać go na nic więcej tylko na złośliwe komentarze. Łatwo dało się domyśleć, że to nie robiło na mnie szczególnego wrażenia. Sama postawa decydowała o tym, że byłem zbyt pewnym tego, że dam mu sobie radę. Rzuciłem więc w jego stronę piłkę, przechodząc leniwie w stronę swojej drużyny.
Teraz czekałem tylko na to, aby rozpoczął się krótki mecz sparingowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
MaleficarBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 20/05/2017
Liczba postów : 310


Cytat : Jeżeli ktoś żywi do mnie uczucie, którego nie da się przekazać w słowach, może przekazać je w gotówce.
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: Szczenięce lata Vencla i Młocisława.    Nie Gru 02, 2018 2:02 pm

Cyrkowiec pokazał Maleficarowi, że potrafi odbijać piłeczkę, a na koniec nawet wyciągnął ze swojego rękawa asa i zaczął kręcić ją na palcu. Maleficar nie krył zdumienia pełnego swego rodzaju przekąsu – zupełnie jakby nawet pozytywne emocje bezwiednie wypełniał kpiną i nonszalancją.
- Ładnie. Żonglować też potrafisz? – parsknął, łapiąc piłkę w dłonie i powiódł za nim spojrzeniem. ...na moment zjeżdżając nim na jego tyłek skryty za krótkimi spodenkami, ale prędko się wyprostował.
Nie mógł zmyć szerokiego uśmiechu z ust, kiedy cofnął się o krok, by stanąć przy swojej drużynie, bo ludzie umownie zaczęli dzielić się na pół – szczęściem osiągając równą liczbę.

Kilka chwil po wyliczaniu przez trenera podstawowych zasad i przewinień za które ląduje się na trybunach i osłabia drużynę; teamy stanęły naprzeciw siebie i czekały na znak w postaci gwizdka. A ten pojawił się wtedy, kiedy trener zdjął ciepły polar i zasiadł swobodnie na ławie, zerkając na nich z umiarkowanym zainteresowaniem.
Piskliwy dźwięk, rozedrgany od skaczącej po wnętrzu gwizdka kuleczki, przeciął salę i ta po względnej ciszy zapełniła się sapliwym hałasem i mocnym echem kozłowanej piłki. Do tego dochodził co jakiś czas nieznośny pisk podeszwy butów o panele sali i krzyki członków drużyn, usiłujących zwracać na siebie uwagę współgraczy.
Maleficar z podskokiem przechwycił piłkę, schylony głęboko sprawnie obiegając oponenta, któremu zabrał okrągłą kochankę i odbijając ją kilka razy nisko nad podłogą wyhaczył spojrzenie blond księżniczki – ruszył wtedy praktycznie na niego, w ostatniej chwili obracając się doń plecami i próbując naprzeć na to chucherko całym ciężarem, by oddać go w czułe ramiona podłodze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
VenceslausSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 30/07/2017
Liczba postów : 167


Cytat : The dif­fe­ren­ce bet­ween sex and death is that with death you can do it alo­ne and no one is going to ma­ke fun of you.
Wiek : 21
Male


PisanieTemat: Re: Szczenięce lata Vencla i Młocisława.    Sob Gru 29, 2018 10:11 pm

Nie odpowiedziałem mu. Rządziłem się lepszymi zasadami niż on - nie robiłem z siebie klasowego pajaca, jak poniektórym mogło się to wydawać. Co więcej, jego słowa spłynęły po mnie jak woda po skale.

Po usłyszeniu zasad oraz wstępnej rozgrzewce, w końcu mogliśmy przystąpić do meczu, na który ktoś niezmiernie długo czekał. I bynajmniej nie byłem to ja. Gdy dźwięk gwizdka nastąpił, w żadnym wypadku nie chciałem dać za wygraną. I nie chodziło tu tylko i wyłącznie o sam mecz. Chciałem pokazać tym szczylom, że jednak nie warto jest ze mną zadzierać, nieważne jak bardzo inny jestem. Bo dobrze wiedziałem, że nie byłem taki sam jak oni.
Moja drużyna dość szybko pozwoliła sobie odebrać piłkę, a ja, jako baczny obserwator, widziałem jak mój nowy fan zaczyna biec w moją stronę. W tym przypadku również nie dałem za wygraną - jeśli myślał, że taka taktyka na mnie zadziała, to bardzo się mylił. Stabilnie trzymałem się na nogach, napinając swoje mięśnie, długo z nim walcząc w obronie. Może i był trochę wyższy ode mnie, ale na całe moje szczęście uliczna koszykówka nauczyła mnie obrony przed takimi osobnikami. A gdy poczułem się dość swobodnie i pewnie, wybiłem mu piłkę z dłoni, by ta poleciała do rąk mojej drużyny.
I jak zareagujesz na to, Moja Droga Panno?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Szczenięce lata Vencla i Młocisława.    

Powrót do góry Go down
 
Szczenięce lata Vencla i Młocisława.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: