CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 beautiful lies and ugly truth

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 729


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: beautiful lies and ugly truth   Nie Paź 28, 2018 8:20 pm


Walter Dumas, lat 35

Choć nie był najszybszym, ani najzdolniejszym kadetem ukończył szkołę policyjną z wyróżnieniem, dzięki swojemu ogromnego zaangażowaniu i motywacji. Podczas lat szkolenia nawiązał również wieloletnią przyjaźń z Oswaldem, który po postrzale zrezygnował już z kariery gliniarza i otworzył własny pub.
Niestety, dzielny i ambitny chłopak szybko przekonał się, że rzeczywistości daleko do jego wyobrażeń. Na początku służby zderzył się z biurokracją i korupcją, a następnie stał się jej częścią. Frustrowało go, że uganiał się najgorszymi ulicami miasta za kieszonkowcami, a prawdziwi przestępcy spacerowali po dzielnicy biznesowej w drogich garniturach. Szybko przekonał się jednak, że w obliczu zbrodni popełnianych przez polityków i ogromnych potentatów biznesowych jest kompletnie bezradny. A skoro nie możesz wroga pokonać, to powinieneś się do niego przyłączyć.
Jego zaangażowanie w pracę odbiło się na rodzinie. Więcej czasu spędzał na próbach schwytania morderców niż zabawie z dwójką swoich przeuroczych synów. Żona Alice zostawiła go po sześciu latach małżeństwa, nie mogąc znieść ciągłych obaw o życie męża i jego nieobecności. Jednocześnie odebrała mu dzieci.
Od trzech lat znów jest kawalerem, który wieczory spędza w zapyziałym barze Oswalda lub na spacerach z psem. Nie potrafi odbudować relacji z dziećmi, a sprawę komplikuje również pojawienie się nowego partnera Alice.
Od dwóch lat pełni rolę kapitana na miejskim posterunku. Nie biega już po ulicach za drobnymi przestępstwami, ale całymi dniami przekopuje się przez akta spraw i wnioski o urlop. Gdzieś tam jednak głęboko, pod grubą warstwą cynizmu, kryje się wciąż ten młody chłopak, który głupio wierzył, że zawsze należy stawać w obronie słabszego, a słuszna sprawa ostatecznie zwycięża. Jednocześnie jednak przyzwyczaił się do naginania prawa lub wręcz postępowania wbrew niemu, by osiągnąć cel.

_________________
Underneath it all we’re just savages
Hidden behind shirts, ties and marriages
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CashmereSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 14/09/2018
Liczba postów : 125
Cytat : Start with a whisper and end with a shout. Give me a kiss and then spit in my mouth

PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Nie Paź 28, 2018 10:13 pm


Francis Williams, lat 28

Życie nigdy go nie rozpieszczało. Czasami myślał nawet, że los cholernie z niego kpi, zmuszając do wychowania się w patologicznej, rozbitej rodzinie, gdzie głównym zajęciem była przelewana litrami wódka. Jedynak.
Kiedyś miał ambicje. Za wszelka cenę chciał osiągnąć cokolwiek, by tylko odbić się od napiętnowanego dna. Szkołę ukończył z dobrymi ocenami, chociaż lubił wpadać w tarapaty. Wybrał nawet studia.
Na literaturze był rok. Praca i opłaty za uczelnię szybko sprowadziły go na twardą i nieprzyjemną ziemię, o którą obtłukł sobie zgrabny tyłek.
Mniej więcej w tym samym czasie poznał Vincenta; przystojnego biznesmena, prowadzącego kilka klubów rozrywki w mieście. Niby nic. Kilka drinków, jakaś wspólna noc, akceptacja propozycji pracy, zadurzenie, z którego nie mógł się już wydostać.
Z natury był urokliwym młodzieńcem. Szczupły, o niemal kobiecych, łagodnych rysach twarzy i dużych, zielonych oczach. Miał w sobie jakiś dziwny wdzięk i grację, bezproblemowo nawiązywał kontakty z ludźmi. Vincent potrzebował takich ludzi do swojego lokalu. Potrzebował młodych mężczyzn, którzy byli w stanie spełnić najbardziej wyuzdane i dziwne zachcianki klientów, którzy nie bali się przekroczyć granicy. Francis właśnie taki był. I chociaż początkowo nie w smak były mu damskie przebieranki, z miesiąca na miesiąc, z kreski na kreskę, z coraz większych obietnic, bardziej pozwalał przejąć nad sobą kontrolę wykreowanej przez siebie postaci.
Rosa była piękna, elegancka, miała wszystko na wyciągnięcie ręki. Mężczyźni wodzili za nią wzrokiem, kokietowali, wręczali prezenty. Była towarem luksusowym, stworzonym przez kilka lat zamknięcia w złotej klatce Vincenta. Stworzona przez groźby, liczne siniaki i tą fałszywą miłość, jaką darzyła swojego kochanka i szefa.


Ostatnio zmieniony przez Cashmere dnia Wto Paź 30, 2018 11:05 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 729


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Pon Paź 29, 2018 8:45 pm

Drzwi od garderoby otworzyły się bez ostrzeżenia. Do środka natychmiast wpadła głośna muzyka, pozbawiona finezji, ale natychmiast wpadająca w ucho i pomimo swej banalności, wzbudzająca ochotę do zabawy, przyjemnie porywająca ciało do tańca. Za drzwiami nie było jeszcze wielu gości, ale jeszcze przed północą cały klub wypełnią tłumy, a powietrze stanie się ciężkie i gorące od potu, słodkawego zapachu zioła i kobiecych perfum.
Vincent nie musiał pukać. Był w końcu u siebie i nie miał obowiązku uprzedzać chłopaka o swoim pojawieniu się. Słodki Francis był w końcu dziwką, ekskluzywną, ale wciąż tylko królową burdelu, która nie miała prawa do żadnej prywatności.
Tego wieczoru jednak mężczyzna zdawał się w doskonałym humorze. Od progu posłał w kierunku chłopaka szeroki uśmiech, w którym przede wszystkim odbijało się zadowolenie z siebie. Zatrzymał się, przyglądając z odległości kilku kroków jego odbiciu w lustrze. Było to surowe spojrzenie i trzeba było ogromnej naiwności, by dostrzec w nim, choć ślady czułości.
Szybkim krokiem pokonał dzielącą ich odległość i jedną ze swych dłoni oparł na smukłym ramieniu. Zimne palce Vincenta przesunęły się po skórze, kreśląc łagodny łuk obojczyka.
– Skarbie, będziesz miał dzisiaj specjalnego gościa.
Wyszeptał mu podekscytowanym tonem tuż do ucha, jak kiedyś cicho wypowiadał podniecające, nieprzyzwoite komplementy. Jego miętowy, gorący oddech połaskotał szyję młodzieńca, a spojrzenie skrzyżowało się z odbiciem ślicznej buźki Rosy. Kąciki warg mężczyzny wciąż unosiły się w cwanym uśmiechu, który tylko dodawał uroku przystojnej twarzy.
– Musisz się bardzo… – głos stał się jeszcze ciszy i bardziej dobitny, a palce, które wcześniej pieszczotliwie sunęły po jego ramieniu, teraz boleśnie się na nim zacisnęły. Na skórze zostaną pewnie ślady po równo przyciętych paznokciach szefa. W jego uścisku paradoksalnie nie było bezpieczeństwa, a niewypowiedziana groźba – bardzo się postarać, ale jeśli mnie nie zawiedziesz, czeka cię nagroda.
Druga z dłoni pojawiła się tuż przed twarzą chłopaka. Między palcem serdecznym a wskazującym obiecująco zaszeleścił woreczek wypełniony białym, magicznym proszkiem. W tym kołysaniu było coś magicznie hipnotyzującego, można było zapomnieć o palcach, które wciąż boleśnie wbijały się w jego delikatne ciało.
– Dobrze? – Usta mężczyzny dotknęły jego skroni, składając na niej zaskakująco gorzki pocałunek.

_________________
Underneath it all we’re just savages
Hidden behind shirts, ties and marriages


Ostatnio zmieniony przez Cimci dnia Wto Paź 30, 2018 8:23 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CashmereSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 14/09/2018
Liczba postów : 125
Cytat : Start with a whisper and end with a shout. Give me a kiss and then spit in my mouth

PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Wto Paź 30, 2018 11:04 am

Przez wszystkie te lata, garderoba stała się jego małym światem. Znajome, małe pomieszczenie, pełne przecudnych sukienek, wysokich butów i kosmetyków. Wygodna kanapa była tam od zawsze, podobnie jak oświetlona toaletka z dużym lustrem, przy której siedział, poprawiając szminką pełne wargi. W odbiciu spoglądała na niego umalowana, ładna twarz Rosy, pełna chłodnej elegancji i dziwnej pustki, jakby nie miała sobą już nic więcej do zaoferowania. Długie, jasne pukle sztucznych włosów otulały jej twarz, opadały na ramiona i mocno wydekoltowaną sukienkę, prowokująco i zachęcająco nawet pomimo ewidentnego braku piersi. Nie potrzebowała ich. Nie w tym miejscu.
Francis spryskał smukłą szyję słodkimi perfumami, próbując w lustrze jeden z tysiąca uśmiechów, które potrafił przybrać. Zabawne, nie pamiętał już jak wygląda jego własny uśmiech.
Gdy drzwi garderoby otworzyły się, zerknął spod ciężkich rzęs na Vincenta. Jasne, zielone oczy prześlizgnęły się po jego sylwetce, zatrzymując na zadowolonej, pełnej satysfakcji twarzy. Jego dotyk, chociaż zupełnie inny niż te parę lat temu gdy się poznali, nadal wywoływał w nim delikatny dreszcz. Uniósł tylko rękę, muskając opuszkami palców wierzch dłoni mężczyzny, wydając z siebie tylko przeciągły, pełen wyczekiwania pomruk. Pomruk, który zamienił się w krótkie, nieprzyjemne syknięcie, gdy tamten wbił w skórę paznokcie.
- Co to za gość? - głos Francisa był miękki i dźwięczny, przepełniony teatralna manierą przypisaną Rosie. Starał się zachować resztki neutralności, chociaż w środku żołądek ścisnął mu się w nieprzyjemnym uczuciu strachu. Vincent zawsze dostawał, czego chciał. Oczekiwał dobrze wykonanej pracy, wysokich profitów i oddania. Gdy na czymś mu zależało, nie przebierał w środkach, tak samo jak w przypadku niewykonania polecenia.
Rządził Francisem silną i brutalną ręką. Tresował go jak swojego zwierzaka, trzymał na krótkiej smyczy, karcił, gdy Williams się buntował, gdy spojrzał nie tak na klienta, gdy dostrzegał chociażby cień sympatii w oczach Francisa. Nie lubił tego bólu, zadawanego w miejscach na pierwszy rzut oka niewidocznych. Brzuch, żebra, plecy. Uderzenia, po których przepraszał i prosił, by tamten skończył. A potem mocne, agresywne pieprzenie, jeśli Vincent miał na to ochotę. Zniknął ślad po dawnej fascynacji, po delikatności i jakiejkolwiek czułości. Istniał tylko jego pan, jego szef i ten biały proszek, który pozwalał mu przetrwać.
Wyciągnął dłoń po narkotyk, jednak Vincent uniósł dłoń, zabierając mu go sprzed nosa.
- Nie zawracaj sobie tym swojej pięknej głowy, Frannie. Masz się nim po prostu dobrze zająć. Zapłacił dużo, daj mu, czego będzie chciał - Vincent niemal warknął, poirytowany nieodpowiednim pytaniem. Williams westchnął tylko, opuszczając dłoń. Wstał i obrócił się przodem do szefa, przylegając do niego smukłym ciałem, owiniętym obcisłą sukienką.
- Zawsze daję z siebie wszystko - mruknął w jego usta, łasząc się jak rozleniwiony kot. Vincent oparł dłoń na jego pośladku, zaciskając mocno palce.
- Później masz wrócić grzecznie do mnie - nakazał, odsuwając się.
- Oczywiście. Gdzie jest klient? - Francis ruszył do drzwi, odgarniając loki z ramienia.
- Zarezerwował prywatna antresolę. Pośpiesz się, kelnerki już podały mu alkohol - Vincent schował woreczek do kieszeni, poprawiając krawat. Williams nie spojrzał już na niego, wychodząc z garderoby i kierując się prosto we wskazanym kierunku. Stukot obcasów na schodach wyraźnie sygnalizował jego nadejście, więc gdy tylko znalazł się na antresoli, powitało go spojrzenie mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 729


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Wto Paź 30, 2018 11:00 pm

Nie pasował do tego miejsca, wyglądał po prostu na porządnego gościa, a tacy raczej nie odwiedzają burdeli, szczególnie nosząc obrączkę na palcu. Subtelna, złota ozdoba błyszczała w przytłumionym świetle, o czerwonym zabarwieniu. Antresola była świetnym punktem obserwacyjnym, z którego wszystko można było zobaczyć, ale samemu pozostawało się kompletnie niewidocznym. To miejsce pozwalało z góry przyglądać się tłumowi oddającemu hołd beztroskiej, grzesznej rozrywce.
Gdy skąpo ubrana kelnerka położyła na szklanym stoliku srebrną tacę z butelką szkockiej i fikuśną szklanką, nawet nie spojrzał na jej obfite piersi, ledwie pieszczące się w skórzanym, czerwonym gorsecie na zameczek. Musiał być naprawdę trudnym i wymagającym klientem. Prawdziwym wyzwaniem, skoro nawet nie drgnął, kiedy nagie, zgrabne udo otarło się o jego kolano.
– Dziękuję – odparł, ze wzrokiem utkwionym na parkiecie. Gdzieś w rogu sali, niedaleko toalet chłopak w wieku Francisa niezbyt dyskretnie sprzedawał narkotyki. Cudowny pyłek wymieniał na pliki banknotów, które chował do tylnej kieszeni wytartych dżinsów. Na barze pojawiła się właśnie widowiskowa fontanna płonących kieliszków.
Fakt, że Walter jest ważnym klientem, potwierdzały tylko drobne szczegóły, takie jak skromny, ale doskonale skrojony i wykonany z materiałów wysokiej jakości garnitur albo dyskretny zegarek, który jednak bez wątpienia był wart kilka tysięcy dolarów. Mimo tego wszystkiego mężczyzna zdawał się skrępowany frywolną atmosferą lokalu, a gdzieś na dnie przeszywającego spojrzenia czaiło się zmęczenie.
Cały ten syf wcale nie robił na nim wrażenia. Nie upajał się atmosferą wolności i rozkoszy.
– Dobry wieczór – odezwał się uprzejmie, wstając z wygodnej kanapy natychmiast po pojawieniu się Rosy. Gestem zaprosił ją do zajęcia miejsca obok siebie. – Masz ochotę na coś do picia?
Francis natychmiast mógł rozpoznać jednego z tych klientów, którzy tak lubią udawać, że nie wynajęli go, tylko są właśnie na randce w wyjątkowym towarzystwie.
Walter zdawał się kompletnie niegroźny, ale uwiedzenie go było prawdziwym wyzwaniem.

_________________
Underneath it all we’re just savages
Hidden behind shirts, ties and marriages
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CashmereSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 14/09/2018
Liczba postów : 125
Cytat : Start with a whisper and end with a shout. Give me a kiss and then spit in my mouth

PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Sro Paź 31, 2018 10:20 am

Francis miał różnych klientów. Zazwyczaj Ci, których było stać na jego usługi byli zadbani i ubrani w drogie, markowe ubrania. Nie zawsze jednak byli przystojni, co jako Rosa, nauczył się po prostu ignorować, podobnie jak tysiące rożnych, często irytujących zachowań w stosunku do niego. Niektórzy chcieli się tylko zabawić, nie zamieniając z nim nawet słowa. Inni wręcz przeciwnie, po prostu z nim rozmawiali, zupełnie jak w przypadku rozmowy z przypadkowym barmanem, szukając zrozumienia i pokuty. Jeszcze inni zatrzymywali się tylko na przelotnym dotyku, na intymnej atmosferze, na krótkim obciągnięciu. Kilka razy zdarzyli mu się klienci pokroju Vincenta; brutalni, agresywni i zbyt pewni siebie. Był ich cały przekrój, cała paleta różnorodnych mężczyzn, o nieznanej historii i imionach. Rzadko kto bowiem posługiwał się prawdziwymi danymi w tym podole rozpusty i zgorszenia.
Jedno spojrzenie na mężczyznę wystarczyło, by Francis ocenił na jakiego klienta trafił. Uśmiechnął się więc, lustrując go tęczówkami koloru skoszonej trawy, w podzięce za zaproszenie, kiwając elegancko głową. Podszedł więc i usiadł z gracją, sięgając po nalana szklankę szkockiej, należącą do klienta. Upił z niej mały łyk, oblizując wargi.
- Kelnerka zaraz przyniesie wino - oznajmił, zakładając nogę na nogę. Siedział prosto, ale tak naturalnie, jakby sztuki odnalezienia się na eleganckiej randce uczył się od dziecka. Wysunął rękę, oddając mężczyźnie szklankę.
- Urozmaicenie Panu tego wieczoru, będzie dla mnie wielka przyjemnością - powiedział, pozwalając sobie na odszukanie tych wszystkich cech wyglądu, które zawsze podobały mu się w mężczyznach. Odnalazł ich zaskakująco wiele. Świetnie. Tym łatwiej będzie mu go zadowolić.
- Mówią na mnie Rosa - przedstawił się, wyciągając smukłą dłoń w jego kierunku. - Co mogę dla Pana zrobić? - spytał, ignorując kelnerkę, która ponownie zawitała na antresoli, stawiając butelkę wina i kieliszek. Francis pijał tylko wino, tylko czerwone i zawsze słodkie. Doniesienie alkoholu było więc tak oczywiste, jak śnieg w ziemie.
Kobieta oddaliła się równie szybko jak przyszła. Francis nie odwracał spojrzenia od mężczyzny, z zaciekawieniem zastanawiając się, czy ważność gościa miała przyczynę tylko finansową, czy może był to ktoś ważny dla Vincenta pod względem biznesu.
- Ma Pan u szefa specjalne względy. Proszę się nie krępować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 729


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Czw Lis 01, 2018 5:54 pm

W spokojnym spojrzeniu mężczyzny trudno było doszukać się brutalnego pożądania. Przypominał przecież kogoś, kto częściej odwiedza teatry i drogie restauracje niż nawet najbardziej ekskluzywne burdele. Jeżeli już w ogóle uda mu się wyjść z pracy. Powinien być teraz z dzieciakami na placu zabaw albo siedzieć z żoną przed kominkiem, wybierając egzotyczne miejsce na wakacje. Problem w tym, że po wstąpieniu do policji Walter przekonał się, że w życiu nie da się być porządnym facetem.
A czasem trzeba wdepnąć w niezłe gówno, żeby spotkać anioła.
Ostatnia myśl wywołała na jego ustach ostrożny i cyniczny uśmiech. Rosa tchnęła wyuzdaną elegancją, nawet ten sceniczny strój nie był tak wulgarny, jak to co miała na sobie. Chłopak był ekskluzywnym i, przez odrobinę wyniosłości w sposobie poruszania i spojrzeniu, niedostępny towarem, na który mogą pozwolić sobie tylko wybrani.
Bez wątpienia mógłby go zapragnąć, gdyby góry nie brała wrodzona ostrożność i pewna powściągliwość.
Jeszcze przez moment obserwował, jak chłopak upija łyk szkockiej, choć miał ochotę na wino. Z wyszkolonej i dobrze opłaconej grzeczności. Kolejne spojrzenie zostało rzucone w kierunku parkietu, na którym wciąż trwała orgiastyczna, pozbawiona zasad zabawy. Założyłby się, że niektórzy zdecydowanie nie mieli dość lat, żeby wejść do tego klubu.
Gestem zdradzającym skrępowanie poprawił mankiet koszuli, odsłaniając złote, niewielkie spinki z jakimś trudnym do odcyfrowania napisem. Patrzył na długie, wyjątkowo zgrabne nogi eksponowane przez sposób siedzenia Rosy. Pragnął go, ale zasady zwyciężyły.
Musisz mi wybaczyć, ale chyba nic z tego.
Zrobił krok w kierunku drzwi. Francis dobrze wiedział, że jego szef wpadnie w furię, jeśli okaże się, że klient wyszedł stąd po chwili i nawet nie spróbował dotknąć chłopaka.

_________________
Underneath it all we’re just savages
Hidden behind shirts, ties and marriages
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CashmereSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 14/09/2018
Liczba postów : 125
Cytat : Start with a whisper and end with a shout. Give me a kiss and then spit in my mouth

PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Czw Lis 01, 2018 6:13 pm

Francis poczuł się, jakby dostał w twarz. Po raz pierwszy w jego kolorowej karierze, klient nie przesiedział z nim dłużej niż dziesięciu minut, nie mówiąc o jakimkolwiek dobieraniu się. Co więcej, mężczyzna sprawiał wrażenie, jakby cała wykupiona przez niego szopka wcale go nie interesowała.
Poczuł, jak panikuje, a serce podskakuje mu do samego gardła. Wiedział, jak zachowa się Vincent, jeśli klient teraz wyjdzie. Ukarze go, możliwe, że w sposób brutalniejszy i kończący się przymusowym urlopem. Dniami wolnymi, potrzebnymi na wykurowanie twarzy i siniaków na ciele. Śladów gniewu swojego kochanka i szefa. Jeszcze bardziej niż to, przerażał go fakt braku obiecanych narkotyków, których już teraz brakowało mu w organizmie, powodując, że na swój sposób był rozchwiany i zestresowany nagłą ewakuacją mężczyzny. Patrzył więc na niego ze słabo ukrywanym przerażeniem, nagle podrywając się i ze stukotem obcasów, zbliżając się do mężczyzny. Smukła dłoń chwyciła jego ramię, pragnąć go zatrzymać.
- Zrobiłem coś nie tak? - spytał szybko, marszcząc ładne, wymalowane brwi w wyrazie zmartwienia. Nie rozumiał, dlaczego mężczyzna go nie chciał, przecież był tu wszystkim co najlepsze, był gwiazdą w tym zafajdanym burdelu. Był towarem, za który zapłacił, więc dlaczego nie chciał z niego skorzystać?
- Zostań - rzucił, nim zdołał ugryźc się w język. Pan przestał mieć znaczenie, nieformalny ton przejął górę, tak samo jak dźwięcząca w głosie desperacja. Zorientował się, że go trzyma, szybko więc cofnął dłoń, cofnął siebie o kilka kroków, opuszczając ręce wzdłuż ciała.
- Zostań. Proszę - dodał nieco spokojniej, odwracając ciężkie spojrzenie od sylwetki mężczyzny. Och, kiedy ostatnio poczuł się taki zmieszany? Kiedy musiał prosić klienta o cokolwiek sam z siebie? W dodatku tak żałośnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 729


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Czw Lis 01, 2018 6:43 pm

Klient był zaskoczony jego reakcją, ale zatrzymał się, gdy tylko smukłe palce o zadbanych paznokciach zacisnęły się na jego ramieniu. Odwrócił się powoli w kierunku chłopaka i ze zdumieniem odkrył, że maska pewnego siebie uwodziciela zsunęła się z ładnej buźki i odsłoniła przerażonego chłopca, który krył się za nią.
Właściwie nic nie mogło skuteczniej przyciągnąć uwagi mężczyzny niż urocza bezradność. Walter miał kompleks bohatera, to właśnie on sprawił, że stracił dzieci i piękną żonę. Po prostu nie potrafił zdobyć się na obojętność.
Ostatecznie, bywał nawet nadgorliwy w próbach niesienia pomocy.
Zawrócił te kilka kroków do cudownej Rosy, która tak uporczywie chciała go zatrzymać. Złapał drżącą dłoń i zamknął ją w łagodnym uścisku. Jego ręce były szorstkie, brakowało im delikatności i subtelności. Jednocześnie chłopak poczuł też chłodny metal obrączki.
Dobrze, zostanę – Walter tymi słowami spróbował uspokoić młodzieńca, jednocześnie z bliska przyjrzał się jego twarzy. Bez wątpienia w spojrzeniu dostrzegł zwierzęcy strach, charakterystyczny dla każdej zaszczutej ofiary. Wprawne oko mogłoby też dostrzec objawy głodu narkotykowego, ile dzieciaków przesłuchiwał, które pod jego wpływem dokonywały napadów. Wypuścił rękę Francisa, a następnie na potwierdzenie swoich słów, usiadł z powrotem na kanapie.
Nie zrobiłeś niczego złego. To raczej moja wina. Chyba nie nadaję się do… tego – zerknął w kierunku pełnego ludzi parkietu, a następnie złapał za szklankę szkockiej. W łyku alkoholu szukał zapewne rozwiązania. – Widzisz, ludzie przychodzą tu, bo czują się samotni. A kiedy siadają na tej kanapie, czują się tylko kurewsko bardziej samotni. Jeżeli wyjdę, czeka cię kara?
Zapytał bez ogródek, przypatrując mu się uważnie. Naprawdę trudno było skłamać pod wpływem tego ciężkiego spojrzenia.

_________________
Underneath it all we’re just savages
Hidden behind shirts, ties and marriages
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CashmereSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 14/09/2018
Liczba postów : 125
Cytat : Start with a whisper and end with a shout. Give me a kiss and then spit in my mouth

PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Czw Lis 01, 2018 7:00 pm

W pierwszej chwili uważał, że mężczyzna po prostu go zignoruje. Był głupią kurwą, to nie on prosił i dostawał. On jedynie dawał, spełniał zachcianki i był zabawką na jednonocne przygody. Dlatego gdy tamten się zgodził, spojrzał na niego z lekkim zdziwieniem, nie mogąc ukryć uczucia ulgi, jaka go ogarnęła. Tym bardziej, kiedy tamten ujął jego dłoń. Francis, choćby bardzo chciał, nie mógł odwrócić już wzroku od twarzy mężczyzny, pełnej jakiejś dziwnej troski i chęci pomocy. Wierzchem dłoni wyczuł obrączkę, zerknął na nią krótko, nie komentując. Iluż klientów zdradzało tu swoje żony, ile z nich było na tyle zuchwałych, by nie poszczycić się o zdjęcie pięknej, wiele znaczącej błyskotki w czasie frywolnej zabawy. Williams uważał to za brak szacunku do drugiej osoby, jednak nie jemu było oceniać klientów. Płacili, więc wymagali milczenia.
Odprowadził go spojrzeniem na kanapę, a następnie zajął miejsce obok. Czarny materiał sukienki zaszeleścił cicho, a pęk złotych bransoletek wesoło zadźwięczał, kiedy Francis sięgnął po przyniesioną butelkę wina, nalewając sobie kieliszek. Cały, niemal po sam czubek.
- Poznałem wielu ludzi, którzy tu przychodzili - powiedział, przysuwając kieliszek do warg i wypijając szybko połowę zawartości. Także spojrzał na parkiet, na kłębiące się tam sylwetki, majaczące w rytm dudniącej muzyki. Przesiąknięty erotyzmem ton uleciał, zastąpiony niepasującą do wyglądu dojrzałością. - Ludzie nienawidzą być sami ze swoimi słabościami. Szukają kogoś, kto chociaż jednej nocy pozwoli im być sobą. Wtedy nie czują się tak samotni. Ale masz rację. Tu nie można nie być samotnym - mruknął, dopijając tylko kieliszek i obracając go lekko w dłoni. Czując przeszywające, uważne spojrzenie, obrócił twarz by spojrzeć w oczy swojemu rozmówcy. Milczał długo, jakby rozważając ewentualne scenariusze swojej odpowiedzi, w końcu jednak znowu zerkając na parkiet.
- Tak - odpowiedział beznamiętnie na zadane pytanie, poprawiając raz po raz opadające na oczy loki, z cichym marzeniem, by ściągnąć przeklętą perukę i cisnąć ją w kąt.
- Tak to działa. Im więcej tresury, tym jesteś lepszy. Niepowodzenia nie wchodzą w grę. Mamy sprawić przyjemność klientom, nie sobie. Nie udawaj, że nie wiesz jak działa ten świat - uśmiechnął się blado, bez jakiegokolwiek wyrzutu.
- To normalne. To nasza wina, kiedy klient wychodzi niezadowolony. A mimo tego, że jesteśmy gotowi na karę, dalej boimy się bólu - oparł się wygodniej o kanapę i lekko obrócił w stronę mężczyzny, by móc na niego spojrzeć.
- Dlaczego jesteś samotny, skoro masz żonę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 729


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Czw Lis 01, 2018 7:36 pm

Doskonale znał ten świat. Obserwował go od wielu lat. Nie było dnia, żeby w tym przeklętym mieście jakiś pijany mąż nie katował swojej żony. Nie było nic gorszego, niż słuchanie, jak posiniaczona kobieta płaczliwym głosem broni swojego oprawcy i zapewnia o własnej winie.
Potknęłam się i spadłam ze schodów, jestem taka niezdarna, panie władzo. Jim utrzymuje rodzinę, proszę.
Nasłuchał się dość wymówek, by wiedzieć, że żadna nie jest dobra. Nic nie tłumaczyło bicia żadne: należało mi się, to tylko raz, Jim jest taki nerwowy, ale to dobry mężczyzna. Pieprzone nic.
Nie było tygodnia, żeby jakiś naćpany gówniarz nie popełniał przestępstwa w jedną noc, przekreślając całą swoją przyszłość. Nie było cholernego miesiąca, żeby nie znajdowali trupa. Porachunki gangów. Zazdrosna narzeczona. Kolejny szaleniec.
Widział dość okropieństw tego świta.
Podobno nie ma bardziej samotnych mężczyzn niż ci żonaci – zażartował gorzko, choć w jego słowach nie było nawet odrobiny szczerości. Walter był jednak zamkniętym w sobie i zdystansowanym facetem, który nie przyszedł do burdelu zwierzać się dziwce ze swojego nieudanego życia. Odruchowo podniósł dłoń, by obrócić złotą obrączkę na palcu. Głupi sposób na oszukiwanie samego siebie. Przyzwyczajenie. Udawanie, że jego małżeństwo nie dobiegło końca dwa lata temu.
Obserwował, jak zawartość pełnego po brzegi kieliszka znika szybko w wymalowanych, ładnych ustach. Chłopak desperacko szukał ratunku, a ten był teraz okupiony lekkim zawrotami głowy, poza tym odrobina odurzenia pozwalała z dystansem spojrzeć na tę sytuację i bez wątpienia ułatwiała pracę.
Tym bardziej gdy klient nie był dość przystojny.
A skoro oboje wiemy, że reguły tego świata są nie do przyjęcia. To może według nich nie grajmy – wychylił się i lekko wyjął z jego rąk kieliszek, nie pozwalając mu bardziej się upić. – Ile czasu powinienem tu spędzić, żebyś nie miał kłopotów?
Podwinął rękaw, by spojrzeć na zegarek.

_________________
Underneath it all we’re just savages
Hidden behind shirts, ties and marriages
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CashmereSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 14/09/2018
Liczba postów : 125
Cytat : Start with a whisper and end with a shout. Give me a kiss and then spit in my mouth

PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Czw Lis 01, 2018 8:01 pm

Uśmiechnął się tylko na odpowiedź. Te wiele lat pracy w tym miejscu nauczyło go pewnego rodzaju empatii i dostosowania się do drugiego człowieka. Wiedział kiedy pytać i kiedy pytań unikać. Kiedy ktoś się zwierzał, słuchał. Kiedy ktoś był agresywny, podkładał się. Kiedy ktoś pragnął jego ciała, dawał mu całego siebie. Teraz tez nie zamierzał drążyć tematu, wychwytując pewną gorzkość słów i niechęć do dalszych wyznań. Trochę go rozumiał. Klub roił się od ludzi tu pracujących, od twarzy, które widywał codziennie i codziennie z nimi rozmawiał. Na swój pokręcony sposób miał Vincenta, a mimo to czuł się pusty i samotny w środku, całkowicie nienadający się do innego życia niż to, które w niego wsiąkło.
Wyciagnięcie kieliszka z jego dłoni, poskutkowało kolejnym, przeciągłym spojrzeniem w oczy drugiego. Pił, bo czuł się zażenowany sobą i całą tą sytuacją. Ukrywał drobne zmieszanie i niepewność. Ta sytuacja była pierwszą, jaką napotkał w swojej karierze, tym bardziej najzwyczajniej w świecie, nie wiedział jak ma się zachować. Mężczyzna był przystojny, dobrze zbudowany. Ładnie pachniał, czuł zapach jego perfum nawet w lekkiej odległości od niego. Ale go nie chciał. Co miał robić, skoro nie chciał jego usług?
Oparł więc dłonie na materiale sukienki, delikatnie łapiąc go w palce, miętosząc i wygładzając na zmianę.
- Godzina wystarczy. Zazwyczaj mam całonocnych klientów, ale zdarzają się tez tacy, którzy szybko załatwiają swoje...Potrzeby - odpowiedział. - Wystarczy, że przy wyjściu powiesz o mnie dobre słowo. Vinnie powinien uwierzyć - mruknął tylko. Nie wiedział, czy uwierzy. Dalej nie wiedział też, jakie relacje łączą jego szefa z tym mężczyzną i czy przypadkiem w tym momencie go nie sprawdza.
- Nie umiem grać według innych zasad - przyznał, wzruszając ramionami. - Ta sytuacja...Nie wiem, jak mam się zachować, przepraszam - dodał szczerze, odrzucając włosy na plecy.
- Bardzo różnisz się od pozostałych - klientów. Nie chciał jednak kończyć, zachowując szacunek do osoby, która postanowiła mu pomóc. Nie był też standardowym klientem, jakby nie patrzeć.
- Wygląda na to, że mam wolne - zaśmiał się krótko, odchylając głowę i przymykając ciężkie od sztucznych rzęs powieki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 729


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Czw Lis 01, 2018 8:59 pm

To jak bardzo chłopak był w gruncie rzeczy nieszczęśliwy, tragicznie kontrastowało z jego urodą, a wrażenie smutku potęgowały tylko głośne śmiechy gdzieś z dołu i natarczywa, pulsująca muzyka, w rytm której ocierały się o siebie spocone ciała na parkiecie piętro niżej. Walter ponownie zawiesił na dłużej spojrzenie na umalowanym chłopcu, dopiero gdy ten przymknął powieki. Wciąż mógł czuć na sobie to nieco natarczywe spojrzenie klienta, który zamiast chcieć go pieprzyć, uparcie próbował go raczej rozgryź.
Vincent uwierzy. Nie wyglądam na faceta, który ma w zwyczaju kłamać – rzeczywiście, w mężczyźnie było coś poczciwego. Po prostu chciało się mu wierzyć, bo wydawał się tak absurdalnie uczciwy, choć było to tylko wrażenie, które ciężko byłoby poprzeć racjonalnymi dowodami.
Mogło być złudne. Mogło być dokładnie tym, co chciało się w nim zobaczyć.
Różnię się? Podejrzewam, że gościło tu całkiem sporo smutnych facetów, którzy nie bardzo wiedzieli, jak wykorzystać twój czas – kolejną uwagę wypowiedział lekkim, choć pozbawionym wesołości tonem. - Powiedz mi, jak spędziłbyś prawdziwie wolny wieczór. W końcu głupio będzie milczeć przez całą godzinę.
Wydawało się, że od momentu, gdy ustalili nowe reguły gry, mężczyzna stał się dużo swobodniejszy. Skrępowanie zostało zastąpione bezpośredniością, wynikająca z pewnością siebie, której nie należało jednak mylić z pychą.
Był też zapewne jednym z niewielu klientów, którzy zapytali o Francisa, zamiast mówić o sobie.

_________________
Underneath it all we’re just savages
Hidden behind shirts, ties and marriages
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CashmereSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 14/09/2018
Liczba postów : 125
Cytat : Start with a whisper and end with a shout. Give me a kiss and then spit in my mouth

PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Czw Lis 01, 2018 9:14 pm

Francis był przyzwyczajony do spojrzeń. Tych naturalnych i tych pożądliwych. Stworzono go właśnie po to, dlatego też wzrok mężczyzny jedynie mile go łechtał. Co prawda nie lubił, gdy ktokolwiek ogląda go w stanie przygnębienia, ale na dobra sprawę, czy był aż tak załamany? Zdezorientowany, owszem, czujący się nie na miejscu, ale na samo przygnębienie pozwoli sobie dopiero później, po seksie z Vincentem, po solidnej kresce i pod prysznicem, gdzie będzie sam z własnymi myślami.
- Wyglądasz na dobrego człowieka - przyznał, uśmiechając się przy tym przewrotnie. Brzmiało to dziwnie, szczególnie w takim miejscu, jednak na pierwszy rzut oka widać było w jego towarzyszu coś miłego i przyciągającego. Może pozory bezpieczeństwa?
- Cóż - wyprostował się i spojrzał na niego z zamyśleniem. - Wbrew wszystkiemu, zazwyczaj ludzie wiedzą, czego chcą. Najczęściej chcą mojego tyłka. Sa też tacy, którzy chcą rozmawiać. Nie było jeszcze nikogo, kto od razu by się wycofał - wyjawił.
I Francis był spokojniejszy. Nie spoglądał nerwowo w stronę wejścia, nie miętosił materiału sukienki. Nawet w stylu siedzenia było wiele swobody i braku spięcia.
- Wolny wieczór? - powtórzył. Oblizał z warg resztki winnego posmaku, gubiąc się w swoich planach na ewentualny czas wolny. A może gubił się, bo musiał odpowiadać, zamiast słuchać.
Doprawdy, przedziwny mężczyzna.
- Może poszedłbym do teatru - powiedział niepewnie, jakby oczekując jakiejś reprymendy. - Albo poczytał książkę. Wziął długą kąpiel. Gdyby ktoś mi towarzyszył, zjadłbym z nim kolację. Nie musiałyby być świece, i wykwintne dania. Pizza i film w telewizji brzmi równie zachęcająco - ładnie pomalowane usta wykrzywiły się w uśmiechu. Odetchnął głęboko i ponownie przymykając oczy, starał się ignorować dudniąca z dołu muzykę.
- Nie mam wolnych wieczorów ani nocy, więc gdybym miał, poszedłbym na długi spacer. Sam nie wiem. Dużo tych moich fantazji na ten temat. Nie miałem wolnego od ponad 6 lat. I od ponad 6 lat nie byłem na spacerze - powiedział w połowie żartobliwie.
- A Ty? Powiedz mi coś. Cokolwiek. Co lubisz, czego nie. Powiedz mi tyle, ile możesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 729


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Czw Lis 01, 2018 9:54 pm

Walter nie tylko zadał pytanie, ale uważnie słuchał odpowiedzi.
Większość ludzi marzyła o wieczorach w popularnym klubie, ubieraniu się w jedwabie i złoto, nocach wypełnionych seksem. Każdy chciałby upijać się winem wartym miesięcznej pensji, delektować wykwintnymi przekąskami, być otoczonym przez pełne zachwytów i pożądania spojrzenia. Nikt nie wspomniałby o zwyczajnym wieczorze. Każdy pragnął o niezwykłości, a Francis nie chciał niczego innego, tylko normalności.
Właściwie nawet Walter nie potrafił sobie wyobrazić chłopaka z kawałkiem pizzy na kanapie przed telewizorem.
Siedział przez moment w ciszy z lekko zmarszczonymi brwiami, jednak na podjęcie decyzji potrzebował tylko sekundy i jeszcze jednego, przelotnego spojrzenia w kierunku Rosy.
Pamiętasz, jak powiedziałeś, że mam się nie krępować, bo mam specjalne przywileje? Wykorzystajmy je.
Wstał z kanapy i pewne kroki znów skierował do wyjścia z pomieszczenia, ale tym razem w połowie się zatrzymał i wyciągnął dłoń do młodzieńca.
Spacer w takim towarzystwie, będzie dla mnie przyjemnością.
Walter niczego bardziej nie pragnął niż wyrwać się z dusznej i przytłaczającej atmosfery tego miejsca. Miał wrażenie, że nikt tu nie jest szczęśliwy, za to wszyscy zbyt głośno dają upust swojej wesołości. Mdliło go od intensywnych woni, a cała ta pustka cholernie przygnębiała.
Nie przyznawał się przed samym sobą, że robił to przede wszystkim dla Francisa. Był w końcu za stary na głupie zgrywanie rycerza.
Po prostu potrzebował się przewietrzyć.

_________________
Underneath it all we’re just savages
Hidden behind shirts, ties and marriages
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CashmereSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 14/09/2018
Liczba postów : 125
Cytat : Start with a whisper and end with a shout. Give me a kiss and then spit in my mouth

PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Czw Lis 01, 2018 10:15 pm

Francis spojrzał na niego z całym swoim zaciekawieniem, otwierając szerzej oczy. Oczywiście, jakieś specjalne względy upoważniały mężczyznę do najdziwniejszych żądań, jednak owe żądania zawsze były wykonywane w klubie. Dlatego też, gdy tamten wyciągnął w jego kierunku dłoń, wyraźnie się zawahał.
- Vincent się na to nie zgodzi...- powiedział wolno, doskonale wiedząc, że krążył gdzieś na niższym poziomie, kontrolując funkcjonowanie klubu. Nie był pewien, czy jego tolerancja dla tego mężczyzny, była tak wielka, że pozwoli mu go porwać na kilka długich chwil.
Przeanalizował wszystkie za i wszystkie przeciw, ostatecznie podążając za zwykłym, ludkim impulsem i nadzieją, że może ten wieczór spędzi inaczej niż wszystkie.
Wstał więc, poprawiając sukienkę i podszedł do towarzysza, ujmując łagodnie jego dłoń.
- Chętnie pójdę z Tobą na spacer -powiedział z uśmiechem na ładnej, umalowanej twarzy.
Otworzenie drzwi wpuściło ich w jeszcze głośniejsze odmęty muzyki. Schodząc schodami, spojrzał pod nogi, by wysoki obcas nie wleciał pomiędzy drewniane stopnie. Raz za razem zerkał badawczo na swojego klienta, podejrzliwie doszukując się ukrytego dowcipu, jakby w każdej chwili miał go wyśmiać. Dalej trzymał jego dłoń, właściwie praktycznie znikając nią w obszernej i silnej dłoni towarzysza.
Prześlizgnęli się bokiem obszernej sali, unikając kontaktu z zatłoczonym parkietem.
- Co się dzieje? Wszystko w porządku? - Vincent, zgodnie z przypuszczeniem Francisa, dołączył do nich kilka metrów przed wyjściem, zagradzając im drogę. Uważnie spojrzał na Waltera, wolno przenosząc spojrzenie na Rosę, która wysunęła dłoń z uścisku mężczyzny. Pytanie właściciela lokalu nie było troskliwe, nie brzmiały w nim czułe nuty. Było wyprute z emocji, poirytowane i pełne wyraźnej groźby i niemego rozkazu.
- Klient prosił o spacer. Nie mogłam odmówić - Rosa uśmiechnęła się, dotykając delikatnie ramienia Waltera. Serce biło mu tak mocno, że poczuł je tuż przy gardle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 729


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Sob Lis 03, 2018 9:50 pm

W zachowaniu Walter zaszła zmiana, gdy tylko Vincent pojawił się na ich drodze. Przybrał poważną i surową minę, wyglądał niczym ojciec, który za chwilę skarci gówniarza za impertynencje i odeśle do kąta. Na pewno z szefem lokalu nie łączyły go zażyłe więzi, właściwie nawet nie darzyli się sympatią. Gliniarz gardził takimi żałosnymi szumowinami i ciężko było ukryć to dojmujące uczucie moralnego obrzydzenia.
Walter czuł się lepszy od Vincenta i doskonale zdawał sobie sprawę, że podrzędny kryminalista widzi w nim okazję na awans. Pozwalał mu w to wierzyć i domyślać się największych bzdur, których nigdy nie prostował. Nie pierwszy raz prowadził tę niebezpieczną grę, a wiedział, że w tym mieście zawsze wygrywają silniejsi, a nie ci, którzy mają rację.
Dopiszesz mi to do rachunku – oznajmił stanowczym tonem, z którego zniknęła ta miękkość i czułość. Mężczyzna stał się szorstki, zdystansowany i sprawiał wrażenie człowieka nawykłego nie tylko do wydawania poleceń, ale również obserwowania, jak natychmiast zostają wykonane.
Lekkim gestem złapał Rosę za biodro i przyciągnął do siebie. Zapach perfum Waltera natychmiast stał się wyraźny i wyparł wszystkie inne wonie. Chłopak znalazł się tuż przy nim, mógł oprzeć na szerokiej klatce piersiowej, by dowieść Vincentowi, że doskonale wypełnia swoje zadanie i nic ponad to.
A kilka kroków później znaleźli się poza klubem, odprowadzeni niechętnym spojrzeniem jego właściciela. Natychmiast ich płuca wypełniło chłodne powietrze wieczoru, a muzykę zastąpiły odgłosy pędzących ulicą samochodów i rozgadanych przechodniów. Zamiast neonów mieli nad głowami usiane gwiazdami niebo.
Walter wziął głębszy oddech.
To dokąd chciałabyś się wybrać na spacer, moja droga?

_________________
Underneath it all we’re just savages
Hidden behind shirts, ties and marriages
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CashmereSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 14/09/2018
Liczba postów : 125
Cytat : Start with a whisper and end with a shout. Give me a kiss and then spit in my mouth

PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Nie Lis 04, 2018 6:40 pm

Dostrzegając minę Vincenta, Francis wiedział, że po powrocie i tak czeka go mało przyjemna pogadanka. Może niekoniecznie brutalna w czynach, ale z pewnością nie usłana różami. Klientów zatrzymywano w środku; to było zadanie dziewcząt, które ich zabawiały. Im dłużej byli, tym więcej płacili. Tego typu wyjścia kończyły się różnie i właściciel lokalu doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Jednakże zarówno wierność Francisa i tak zmusi go do powrotu, a dodatkowy zarobek zawsze był w cenie.
Rosa przylgnęła do mężczyzny niemal całym ciałem, opierając dłoń na rozbudowanej klatce piersiowej. Uśmiechnęła się ładnie, wymalowanymi, pełnymi wargami, chętnie przyznając, że klient pachniał ładnie, a do tego dotyk był w pewien sposób bardzo subtelny. Zielone tęczówki na krótko odnalazły twarz tamtego, teraz twardą i niedostępną. Miała w sobie coś co uważał za piękne i szlachetne, a przede wszystkim posiadała przypadające mu do gustu rysy. Wcześniej ciężko było mu to dostrzec.
- W porządku. Chciałbym, żeby Rosa wróciła do północy - Vincent odwrócił się, odchodząc szybko. Francis westchnął głęboko, z wyraźną ulgą, ruszając za mężczyzna do wyjścia.
Pomimo jesieni, wieczór był bardzo ciepły. Cieplejszy niż niektóre dni wczesnego lata, więc otaczający nagie ramiona chłód, ani trochę mu nie przeszkadzał. Uśmiechnął się, marszcząc nos pod wpływem delikatnego wiatru, rozglądając się w koło.
- Chodźmy na bulwar - poprosił, spoglądając na swojego towarzysza. - Teraz musi być tam naprawdę przyjemnie. Poza tym, niedaleko stąd możemy coś zjeść, jeśli miałbyś ochotę - dodał, ruszając przed siebie z cichym stukotem obcasów.
- Nie znam Twojego imienia. Jak mam się do Ciebie zwracać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 729


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Nie Lis 04, 2018 10:11 pm

Do północy niczym prawdziwy Kopciuszek.
Walter zachował tę kąśliwą uwagę dla siebie. Mógł być porządnym facetem, jeśli tacy bywają w burdelach, ale zdawał sobie sprawę, jak działa ten świat. Za jego złośliwości i brak szacunku zapłaci później Rosa, w końcu na kimś ten marny człowiek musi odreagować zniewagę. Przemoc i upokorzenie kogoś innego na pewno znów pozwoliłaby mu stać się kimś we własnych oczach.
Mężczyzna skierował spojrzenie na młodzieńca, a następnie zdjął marynarkę i narzucił ją na nagie, wątłe ramiona. Była o wiele za duża na Francisa, przez co ten sprawił wrażenie jeszcze mniejszego i drobniejszego.
Dość zresztą urocze wrażenie.
Możesz mi wybrać imię – odparł w końcu bez przekonania. Widział, że nie powinien podawać chłopakowi swoich prawdziwych danych. Błędem było w ogóle wychodzenie w jego towarzystwie, przecież nie po to zamówił prywatną lożę. Jeśli ktokolwiek dowie się, że kapitan policji bywa w burdelu o bardzo podejrzanej reputacji, to w jego aktach pojawi się plama, którą bardzo trudno będzie mu zmyć.
Teraz nie było już szansy, aby się wycofać. Poza tym… chyba wcale tego nie chciał.
Wyciągnął ramię, proponując je ślicznej Rosie.
Mam nadzieję, że nie narobiłem ci problemów – mruknął, prowadząc go w kierunku pełnego ludzi bulwaru. Umalowany młodzieniec zwracał uwagę przechodniów, ktoś nawet zagwizdał na jego widok. Zbierał przeciągłe spojrzenia, choć pewnie wszyscy w ulicznym świetle brali go po prostu za piękną kobietę. – A nawet jeśli, to postaram się, by było warto.
Było tu całkiem tłoczno, jak na późną, ale panowała zupełnie inna atmosfera niż w dusznym klubie.

_________________
Underneath it all we’re just savages
Hidden behind shirts, ties and marriages
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CashmereSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 14/09/2018
Liczba postów : 125
Cytat : Start with a whisper and end with a shout. Give me a kiss and then spit in my mouth

PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Nie Lis 04, 2018 10:45 pm

Od razu poczuł ciepło, otulony za dużym płaszczem mężczyzny. Materiał pachniał tymi samymi perfumami, nie protestował więc, posyłając mu jedynie szczery i wdzięczny uśmiech. Nie był pewien, ale chyba w całym jego życiu, nikt nie był w stosunku do niego tak szarmancki. Nawet, jeśli chodziło o zwykłą litość.
- W porządku - pokiwał głową, trzęsąc jasnymi lokami. - W takim razie, niech będzie Charles. Charlie - oznajmił, zerkając badawczo na towarzysza, oceniając, czy faktycznie imię mogłoby do niego pasować. Imię było mocne, ale przy zdrobnieniu, sprawiało wrażenie ciepłego i całkiem uroczego. Francis nie był niemądry; doskonale zdawał sobie sprawę, że wyjawienie prawdziwego imienia byłoby błędem. Błędem też było pokazywanie się na ulicy z dziwką, poczuł więc lekkie wyrzuty sumienia, ponieważ wcześniej w natłoku ekscytacji, zupełnie wyleciało mu to z głowy. Ujął nieznacznie nadstawione ramię mężczyzny, przylegając do jego boku. Rozejrzał się, mrużąc powieki, w końcu delikatnie nakierowując mężczyznę w inną stronę.
- Chodźmy tamtędy. Chyba jest mniej tłoczno - mruknął, ignorując natarczywe spojrzenia przechodniów. Właściwie, był do tego przyzwyczajony, chociaż teraz, nie będąc w klubie, poczuł się dziwnie nieswojo.
Zamiast głównej drogi bulwaru, Francis wybrał poboczną alejkę, mniej oświetloną przez co o tej godzinie, mijali ich głównie ludzie z psami, lub bandy dzieciaków z puszkami piwa, chcące uciec od niechcianych spojrzeń dorosłych.
- Problemów? Skąd. Nie przejmuj się tym - powiedział z uśmiechem, patrząc przed siebie.
- Vincent jest specyficznym człowiekiem. Podenerwuje się, ale w końcu mu przejdzie. Nie lubi, jak znikam mu z pola widzenia - przyznał, odruchowo zaciskając wargi, by rozetrzeć szminkę.
- Znam go już bardzo długo. Póki na mnie zarabia, nie spotka mnie aż tak mocna kara. Poza tym, to ja powinienem Cię przeprosić - oderwał się od mężczyzny i przyśpieszył, zachodząc mu drogę. Obrócił się twarzą do towarzysza, delikatnie robiąc kroki w tył, by nie zwolnić jakkolwiek marszu.
- Zamiast rozrywki, robisz za niańkę. Mam wobec Ciebie dług, Charlie. Mam nadzieje, że będzie mi dane go spłacić - puścił mu oczko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 729


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Wto Lis 06, 2018 9:40 pm

Słuchał go uważnie, ale zastanawiał się, czy Francis sam siebie słyszy.
Póki na mnie zarabia, nie spotka mnie aż tak mocna kara.
Wystarczyłoby powtórzyć to jedno zdanie z całej wypowiedzi młodzieńca, żeby dostrzec, jak jest ona jednocześnie absurdalna i okrutna. Mężczyźnie, który prawdopodobnie przez całe swoje życie nie przyjął roli ofiary, trudno było znaleźć jakiekolwiek uzasadnienie dla tej nierzeczywistej sytuacji, w których chłopak daje się wykorzystywać i jednocześnie karać.
Nie zamierzał jednak podejmować tej dyskusji, to tylko jednorazowe spotkanie. Na puszczone mu oczko odpowiedział leniwym, oszczędnym uśmiechem, za którym jednak kryła się ponura myśl, że Francis rzeczywiście mógłby mu się odwdzięczyć, na przykład kilkoma cennymi informacjami na temat szefa.
Czas spędzony w twoim towarzystwie to dostateczna nagroda – oznajmił, jak przystało na dżentelmena, dokładnie w tym samym momencie, gdy jakaś lekko pijana kobieta wpadła wprost na Rosę.
Nieznajoma zatoczyła się lekko, łapiąc swojego młodszego i wyjątkowo przystojnego partnera za ramię. Rozchyliła uszminkowane, czerwone wargi w szerokim uśmiechem i zatrzepotała długimi rzęsami. Była wyjątkowo elegancka i miała w sobie coś niepokojącego.
Waltz, mój drogi – oznajmiła, mierząc jednocześnie bezlitosnym spojrzeniem Francisa. – Co powiedziałaby Alice na widok tej pięknej kobiety? – Zaczęła ze złośliwym rozbawieniem, nie tylko ignorując młodzieńca, ale nawet nie próbując przedstawić swojego partnera.
Obawiam się, że niewiele by ją obchodziła. To moja nowa znajoma Rosa, a to prokurator Winslet – przedstawił chłopaka i damę o zabójczym uroku prawdziwej femme fatale bez chwili zawahania się, mając nadzieję, iż ten podejmie właśnie rozpoczętą grę. Nieznajoma dama machnęła jedynie ręką obojętnie, nie zamierzając się spoufalać.
Była tyleż samo piękna, co okrutnie zadufana w sobie.

_________________
Underneath it all we’re just savages
Hidden behind shirts, ties and marriages
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CashmereSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 14/09/2018
Liczba postów : 125
Cytat : Start with a whisper and end with a shout. Give me a kiss and then spit in my mouth

PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Sro Lis 14, 2018 8:09 pm

Francis nie przewidział możliwości zderzenia się z kimkolwiek. Co więcej, był tak zaaferowany przebywaniem na zewnątrz, że mało co mogłoby zepsuć mu całkiem dobry humor, jaki nabył gdy tylko wyszli z klubu. Dlatego też potrącenie przez kobietę przyjął z lekkim szokiem, chwiejąc się na wysokich, eleganckich obcasach. Od razu uniósł na nią spojrzenie, nie powstrzymując się przed lekko oceniającym spojrzeniem.
- Przepraszam - powiedział, doskonale zdając sobie sprawę, że nieprzyjemny incydent był jego winą. Kobieta była ładna; elegancka, zadbana, z wrodzona gracją, której pozazdrościłaby jej niejedna konkurentka. Francis poczuł się dziwnie nieswojo, przysłuchując się ich rozmowie delikatnie speszony, jak dziecko przyłapane na gorącym uczynku. Ostatnim, czego oboje chcieli, to by zobaczył ich ktokolwiek, szczególnie z towarzystwa jego klienta. Tym bardziej, że prokurator Winslet, zdawała się być dość problematyczna. Irytujący jednak był mężczyzna tuż obok, taksujący go uważnie spojrzeniem.
Francis z teatralna wprawą, szybko podłapał drobna grę swojego towarzysza, posyłając stojącej dwójce przepiękny uśmiech.
- Waltz tylko mi pomaga. Właściwie, spotkaliśmy się przypadkowo - powiedział lekko, spoglądając na swojego klienta. - Miałam problem z pewnym, cóż, towarzyszem. Tak piękna kobieta jak Pani na pewno potrafi sobie wyobrazić, jak napastliwi są mężczyźni - Francis westchnął ciężko, wzruszając ramionami i odgarniając jasny lok z ramienia.
- Zawsze pomocny - Winslet nie odrywała spojrzenia od Waltera, unosząc lekko brew, jakby nie do końca przekonana. W końcu jednak uniosła kącik ust w czymś, co zapewne miało przypominać uśmiech.
- Właściwie...- Francis zsunął z ramion za duży płaszcz, oddając go Walterowi. - Dalej sobie poradzę. Nie mam daleko. Dziękuję - dokończył szybko, dając tym samym pani prokurator sposobność na przechwycenie mężczyzny.
- Cóż, świetnie. W takim razie możesz pójść się z nami napić, Kochany. Skoro skończyłeś już z pomocą charytatywną.
Francis spojrzał na swojego klienta, uśmiechając się delikatnie i kiwając głowa na znak, że faktycznie powinien z nimi iść. Chociaż spacer, a raczej jego początek zapowiadał się cudownie, to mimo wszystko nie chciał sprawiać mu jeszcze większych problemów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 729


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Sro Lis 14, 2018 10:28 pm

Walter odruchowo przyjął płaszcz od chłopaka, jednocześnie jednak lekko zmarszczył brew. Trudno było ukryć, jak bardzo krępująca była dla niego ta sytuacja, a panią Winslet wyraźnie bawiło zawstydzenie mężczyzny. Poprawiła długi kosmyk włosów, który musiał wymknąć się z eleganckiej fryzury, posyłając policjantowi niecierpliwe spojrzenie.
Obiecałem cię odprowadzić i dotrzymam słowa – zaczął stanowczo, ignorując panią prokurator i skupiając całą uwagę na czarującym młodzieńcu. Ona jednak nie zamierzała pozostać bierna. Wsunęła dłoń pod ramię, które zapewne zamierzał zaoferować Rosie. Przytuliła policzek do jego barku z cichym pomrukiem.
Przecież Rebeca powiedziała, że sobie da radę – wyszeptała, unosząc na niego spojrzenie.
Rosa.
Bez znaczenia.
Pani Winslet-
Kobieta przytknęła mu palec do ust, nakazując ciszę.
Shh, kochany. Zawsze z ciebie taki rycerz, ja też potrzebuję pomocy – stanęła na palcach, by wyszeptać coś na ucho mężczyźnie. Zaraz potem jeszcze raz zerknęła na Rosę. – No już. Nie ma cię, maleństwo.

W klubie na Francisa czekał wściekły Vincent. Musiał stać pod drzwiami, ponieważ już w progu boleśnie złapał ramię chłopaka i zaciągnął go na zaplecze.
CO TY SOBIE KURWA MYŚLISZ? Gdzie z nim kurwa chodziłeś? I wracasz sam? Co ty w ogóle odpierdalasz? – Vincent był wściekły i wcale nie próbował zapanować nad furię. Jego pięść uderzyła w ścianę tuż nad barkiem chłopaka. – Pieprzyliście się chociaż? Pytam, czy cię pieprzył? – Złapał mocno jego policzki, kciukiem rozmazując szminkę wokół ust. – Odpowiesz, czy sam mam sprawdzić?

_________________
Underneath it all we’re just savages
Hidden behind shirts, ties and marriages
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CashmereSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 14/09/2018
Liczba postów : 125
Cytat : Start with a whisper and end with a shout. Give me a kiss and then spit in my mouth

PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Sro Lis 14, 2018 11:12 pm

Francis przez chwile obserwował kobietę oraz Waltera, najwyraźniej dogadujących się całkiem dobrze, przynajmniej ze strony kobiety. Sam i tak już za dużo namieszał, czując się zdecydowanie głupio w zaistniałej sytuacji.
- Nie trzeba. Poradzę sobie - powtórzył jedynie z uśmiechem. Skinął zwięźle głową, ze stukotem obcasów ruszając w kierunku klubu, nie odwracając się już. Gdzieś w środku czuł lekkie ukłucie żalu, że wieczór nie potoczył się dokładnie po jego myśli. Charlie lub Waltz, jakkolwiek miał na imię, przyniósł mu i tak wystarczająco wiele radości tego wieczoru. Szkoda, że trwało to zaledwie kilka chwil.
Poczuł jak robi mu się chłodniej, przyśpieszył więc jedynie z głośnym stukotem obcasów, ignorując pojedyncze gwizdy i rzucane w jego kierunku uwagi. I chociaż bardzo starał się nie myśleć już o jednorazowym kliencie, na samo wspomnienie jego osoby uśmiech nie schodził mu z wymalowanych ust.

Gdy wszedł do klubu, uderzyła go fala gorąca, która w połączeniu z zimna skorą, wywołała lekki dreszcz. Zaraz potem poczuł bolesne szarpnięcie i aż się zatoczył, przebierając obcasami.
- Vince...- zaczął, ale zaraz pięść mężczyzny znalazła się tuż przy jego głowie. Odruchowo skulił się, spuszczając głowę, spinając mięśnie jak przed każdą, wiekszą karą.
- Sam chciał. To w końcu klient...Chciał iść tylko na spacer - mruknął niechętnie, unosząc spojrzenie na swojego szefa. Złapał jego nadgarstki, chcąc odsunąć je od swojej twarzy. Może bolałoby mniej, gdyby nie był na głodzie.
- Nie pieprzyłem się z nim - warknął, czując jak coś w nim pęka.
- Ty głupia dziwko - Vincent uderzył go mocno w twarz. Francis jęknął, czując jak przygryza sobie lekko język.
- Masz się z nimi pierdolić, nie spacerować. Chyba zacząłeś wyobrażać sobie zbyt wiele, co? Francis? - kolejne uderzenie, tym razem w brzuch sprawiło, że Rosa ugięła kolana, tracąc dech w klatce piersiowej.
- Przepraszam, Vince...Naprawdę, nie był zainteresowany! - jęknął tylko, wracając do pionu, kiedy szef chwycił za loki, przyciągając go bliżej siebie.
- Za mało się starasz, szmato - wysyczał Vincent, mrużąc wściekle powieki. - Ale nie martw się. Wynagrodzisz mi to. Pożałujesz, że nie poczułeś w dupie jego kutasa, kiedy z Tobą skończę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CimciInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 729


Cytat : next day same bullshit
Female


PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   Czw Lis 15, 2018 9:51 pm

Tydzień później, gdy siniaki nie były jeszcze zaleczone, a w klatce piersiowej pojawiało się kłucie przy każdym głębszym wdechu, Vicent kazał mu wrócić do pracy. Właściwie to przysłał jedną ze swoich tępych małp z tym poleceniem, ponieważ sam przez cały ten czas nie znajdował dla chłopaka czasu. Dawniej po napadach szału miał chociaż wyrzuty sumienia albo dobrze je udawał, namiętnie przepraszając i zapewniają co swoim pragnieniu poprawy, składał wtedy wiele słodkich obietnicy i praktycznie nie rozstawał się z Francisem.
Teraz te czasy minęły i jego szef nie miał ochoty oglądać obitej twarzy.
Dwa tygodnie później chłopak znów miał czekać na klienta w prywatnej loży. Gdy drzwi się otworzyły, w ich progu stanął Walter z ogromnym bukietem róż. Nie był już tak skrępowany i na samym początku stanowczo odesłał kelnerkę. Z wydawaniem poleceń radził sobie świetnie, dopóki nie powstrzymywał go własny wstyd. Na moment niepewności pozwolił sobie, dopiero gdy skąpo ubrana dziewczyna zamknęła za sobą drzwi.
Podszedł do Rosy. Był jednym z niewielu facetów, którzy potrafi patrzeć w oczy, nie uciekając wzrokiem na kuszące biodra czy wyjątkowo zgrabne nogi.
Przyszedłem cię przeprosić – zaczął, jednocześnie mocniej zaciskając palce na łodygach kwiatów. – Zachowałem się jak tchórz i idiota. Nie powinienem zostawić cię tego wieczoru, ale spanikowałem, jak gówniarz. Zepsułem ci wieczór, który miał być wyjątkowy. Jeszcze raz… przepraszam.
Doprawdy, trzeba być skończonym głupcem, żeby przynosić dziwce róże. Zapewne połowa obsługi lokalu ma niezły ubaw.

_________________
Underneath it all we’re just savages
Hidden behind shirts, ties and marriages
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: beautiful lies and ugly truth   

Powrót do góry Go down
 
beautiful lies and ugly truth
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: