CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Hurts too good

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 365


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Wiek : 20
Male


PisanieTemat: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:00 pm

First topic message reminder :


Tygodniowy pobyt w odizolowanej od świata, eleganckiej górskiej posiadłości wraz z grupką znajomych był propozycją, której X nie mógł odrzucić. Nawet rzekome pogłoski o tajemniczej śmierci dwóch dziewczyn, które spadły z pobliskiego klifu dziesięć lat temu, a których ciał nigdy nie odnaleziono, nie robiły na nim najmniejszego wrażenia.
Na początku było idealnie – wypady na narty, granie w butelkę, oglądanie filmów przy piwie. Czar prysł w chwili, gdy zniknęła pierwsza z osób, lecz to było dopiero preludium tragedii, do której miało dojść już niebawem. Bo w końcu kto by pomyślał, że potwory istnieją nie tylko w bajkach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 365


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Wiek : 20
Male


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Pią Sie 25, 2017 11:02 pm

Nie był na tyle pijany, żeby nie być w stanie podejmować racjonalnych decyzji. To, co miał w planie wyczyniać z Anną, było zatem totalnie zamierzonym działaniem. Ba, Letho zdążył nawet rozważyć ewentualne za i przeciw. Trevor szybko mu wybaczy, a Anna… Cóż, miał nadzieję, że blondynka nie wyobrażała sobie za wiele. Smith nie przepadał za bawieniem się w miłość. No chyba, że chodziło o tę czysto fizyczną.
Kiedy Nicholas wparował niespodziewanie do pokoju, chłopak był w trakcie rozpinania koszuli swojej towarzyszki. Ona siedziała mu na kolanach, a niczego nieświadomy Trevor spał na sofie kawałek dalej. Cholernie romantyczna sytuacja, nie ma co.
Letho rzucił Nickowi jedynie zaskoczone spojrzenie, ale poza tym nie odezwał się nawet słowem. Jasnowłosy zresztą chyba wiedział, jak powinien się zachować, bo szybko ewakuował się z pomieszczenia. Smith uznał, że wypada pójść w jego ślady. Po pierwsze – nie miał ochoty na zabawę w towarzystwie osoby trzeciej, nawet jeśli nie do końca przytomnej, a po drugie – to w pokoju miał gumki.
Chwycił Annę za jej wąską talię, po czym łagodnie się podniósł. Kiedy szli – czy raczej szedł, niosąc swoją dzisiejszą randkę - po schodach do jego sypialni dało się słyszeć dźwięki przyciszonej rozmowy i stłumione chichoty.
Bawił się dobrze. Bolała go jedynie świadomość, że nie potrafił wyrzucić ze swojej głowy pewnego blondwłosego fagasa i to jeszcze w takim momencie, kiedy był na skraju orgazmu, przypomniała mu się jego parszywa morda.
Szlag.

Wstał jako pierwszy, choć położył się jako ostatni. Logika Letho. Zostawił nagą Annę w swojej sypialni, a sam zdecydował się na szybki, orzeźwiający prysznic. Ubrał się i zszedł na dół.
Pogoda była zaskakująco ładna. To był dobry dzień, żeby wybrać się na narty. Przez chwilę zastanawiał się, co powinien przygotować na śniadanie. Nie łudził się, że uda mu się wykarmić cały domek, ale może przynajmniej pierwsze trzy osoby. Więc stwierdził, że zrobi naleśniki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 24


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Pią Wrz 15, 2017 5:23 pm

Odwalił niezły pochód wstydu, po czym zamknął się w swoim pokoju, doczłapał do łóżka i padł na nie  dziwnie wyzuty z życia. Z całą pewnością nie było to spowodowane tym, co ujrzał parę chwil wcześniej w salonie. Absolutnie wykluczone. Po prostu był wyczerpany ostro zakrapianą imprezą, przez którą za parę godzin będzie cierpiał nieziemskiego kaca. Już czuł jego zaczątki objawiające się kłującym bólem z tyłu głowy. Tak to jest jak się nie ma kondycji do picia. Jako sportowiec amator starał się ograniczyć spożycie alkoholu. "Starał się" to dobre określenie, bo kto mając dwadzieścia parę lat żałuje sobie procentów dla zapomnienia o trudach wchodzenia w prawdziwą (nie tylko pełnoletnią) dorosłość?
Jego jakże dojrzałe przemyślenia zostały przerwane przez chichoty i szmery dochodzące z korytarza. "O, super, zmieniają miejscówę." Tylko tego mu było teraz trzeba, wysłuchiwania ich seksujących się za dość cienką ścianą. O ile Nick dobrze sobie przypominał, to był pierwotnie jego zamysł, aby nie dać Letho spać zabawiając się z Lucy w pokoju obok. Jak widać wszechświat działa przeciwko mnie i moja własna złośliwość wróciła do mnie rykoszetem. No cóż, karma to suka i każdy o tym wie. Ale momencik...Gdzie właściwie podziewała się jego dziewczyna? Wparował do pokoju jakby z nikim go nie dzielił, a przecież była to również sypialnia Lucy.
Trochę się zmartwił jej nieobecnością, ale nie na tyle, żeby się zwlec z wyrka i jej poszukać. Napisał więc SMSa. Taki był z niego opiekuńczy chłopak. Po jakiejś minucie jego telefon zaćwierkał wyświetlając wiadomość od zaginionej. Przebywała w pokoju Ruby i pocieszała ją po tym jak ta się pokłóciła z Jasonem wskutek czego wywaliły go z pokoju. Pokłócili się? Hmm, musiało się to zdarzyć po mojej bohaterskiej i przedwczesnej ucieczce z imprezy.  Ciekawe gdzie biedak się zamelinował. Nick obstawiał pokój Anny i Trevora, zważywszy na fakt, że Trevor zgonuje na kanapie w salonie, a Anna...cóż nocuje dziś u Letho. Co oznacza, że jako ich jedyny sąsiad na piętrze samotnie będę musiał wysłuchiwać ich harców.
Co to to nie. Wymacał wplątane w pościel słuchawki, podłączył do komórki i zatopił się w dźwiękach natury z Calm App. Odgłosy te koiły jego nerwy i ukołysały do spokojnego snu.
O poranku zbudził go pyszny zapach naleśników. Zszedł na dół trzymając się za głowę, która była z pewnością niewypałem bombowym. Jak to mówią: "Kac morderca nie ma serca" Ale zasłużył sobie na to takim nieodpowiedzialnym piciem. Mógłby przysiąc, że w życiu już nie dotknie wódy, ale ile już razy wypowiedział to kłamstwo? Nie ma co się łudzić, zmiana nie nastąpi. A przynajmniej nie prędko.
Usiadł przy stole i natychmiast zmaterializowała się przed nim szklanka z wodą i dwiema tabletkami Aspiryny.
- Urocza z ciebie mama kwoka, Letho.
Strzelał, że to jego sprawka, choć nie miał jeszcze siły podnieść głowy i upewnić się w swoim przekonaniu.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 365


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Wiek : 20
Male


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Pią Wrz 15, 2017 9:39 pm

– Uznam to za komplement, choć użyłbym innego porównania – odpowiedział z uśmiechem. Jego na szczęście kac nie dręczył, a Nicholas zasługiwał na odrobinę troski o poranku ze względu na swój wczorajszy występ. To nie tak, że Lehto postanowił nagle być dla niego milszy niż zwykle. Przecież totalnie nie zależało mu na jego opinii, prawda?
Chwilę później przed Nickiem wylądował talerz z cieplutkim, elegancko przyrumienionym naleśnikiem. A także słoik nutelli, dżem truskawkowy i jakiś słodki serek o smaku straciatelli.
– Jedz. – I tylko tyle. Żadnego ,,smacznego’’, żadnego ,,potrzebujesz węglowodanów na dziś, bo będziemy ostro szaleć’’. Na stoku. Oczywiście, że na stoku. Wcale nie pomyślał sobie o żadnych dziwnych rzeczach, kiedy w jego umyśle uroiła się tamta myśl.
Przygryzł wargę i po prostu wrócił do smażenia następnych placków. Tak było po prostu bezpieczniej. Nie musiał na niego patrzeć i wyobrażać sobie zbędnych głupot. Nick w końcu miał dziewczynę, a poza tym nie wyglądał na osobę, która lubowałaby się w innej płci niż piękna.
W końcu skończył i usiadł naprzeciwko Nicka. Od razu też sięgnął po serek, po czym zwinął naleśnika.
– Wiesz, wyglądasz koszmarnie. Pewnie Lucy pomyliła cię rano z jakąś zjawiskowo wręcz paskudną maszkarą, wygoniła z łóżka i dlatego tutaj jesteś, co? – To nie miał być zgryźliwy, błyskotliwy żart. To w ogóle nie miał być żart. To było zwyczajne kłamstwo, bo Nick podobał mu się nawet w takiej wersji, rozczochrany i z podkrążonymi oczyma.
Wyszczerzył się beztrosko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 24


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sob Wrz 16, 2017 5:04 pm

Nick był wkurzony. Z jakiej racji pan Laluś nie miał kaca? Może skubany w przeciwieństwie do Nicka wiedział co oznacza słowo "umiarkowanie". Trudno, wybaczył mu przewiny tuż po tym jak postawił na stole talerz świeżutkich, pyszniutkich naleśników. Ach, przekupna ze mnie pipa. Ale walić to, Letho może i nieświadomie, ale przygotował przysmak, który był wielką słabością Byers'a. Każdy, kto mu je przyrządzi zostaje jego przyjacielem po wieki. Z Letho raczej nie będą najlepszymi ziomkami, ale kto wie. Za śniadanie ma od niego +10 do uroku. Nie żeby prowadził jakąś sekretną punktację dotyczącą osoby Letho Smitha. To byłoby z jego strony wielkie błazeństwo i zwyczajna strata czasu. Czasu, który niezwykle cenił.
Po usmażeniu całej góry niebiańskich placków kucharzyna dosiadł się do niego i od razu rzucił mu się do gardła. Niedosłownie, oczywiście.
-Otóż nie, drogi Letho. Lucy nie miała okazji mnie nawet widzieć od wczoraj wieczora. Nocowała u Ruby. I miała farta! Nie musiała wysłuchiwać odgłosów upośledzonych ameb w rui. Choć przypuszczam, że to akurat byłeś ty uprawiający miłość. Na jedno wychodzi. Następnym razem daj słowo uprzedzenia.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 365


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Wiek : 20
Male


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sob Wrz 16, 2017 7:09 pm

Cieszył się, że wczoraj nie popił aż tak mocno. Nie potrzebował wcale dużej dawki alkoholu, żeby dobrze się bawić, a teraz przynajmniej nie musiał cierpieć. Tak jak na przykład nieszczęsny Nicholas.
Kiedy usłyszał odpowiedź kompana, uśmiechnął się szeroko i przygryzł dolną wargę.
– O ile dobrze pamiętam to ty walczyłeś o sypialnię na górze. Niczym cholerny lew. Powinieneś był liczyć się z ewentualnymi konsekwencjami – burknął, patrząc mu prosto w niebieskie oczy. Och, nie był ani trochę zawstydzony. Przeciwnie – można było odnieść dziwne wrażenie, że Smith jest z siebie zadowolony, co zapewne miało doprowadzić Nicka do jeszcze większej furii. – Poza tym ameby rozmnażają się przez podział, szanowny kolego – dodał mimochodem, już nawet na niego nie patrząc.
Gdy kończył pożerać trzeciego naleśnika, z salonu dobiegł ich dźwięk upadku i ciche przekleństwo. Tak jakby jakieś ogromne cielsko zwaliło się na ziemię. I rzeczywiście tak było.
Chwilę później w kuchni zawitał najlepszy przyjaciel Smitha.
– Niewygodna ta kanapa. Mogłeś mnie obudzić, to bym się przeniósł do normalnego łóżka, łajzo – jęknął Trevor, skinął lekko Nickowi i zajął wolne krzesło. Przed nim również wylądował talerz z gorącymi plackami, szklanka wody i tabletki na ból głowy. – Dziewczyny jeszcze śpią?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 24


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sob Paź 07, 2017 11:02 am

-No niby walczyć walczyłem, ale jakbym wiedział, co się będzie na tym piętrze odpierniczało to z czystym sumieniem mówię ci, że zadowoliłbym się kanapą w salonie. Nawet jeśli musiałbym ją dzielić z paniczem Trevorem.  
O wilku mowa. Z salonu dało się słyszeć huk upadku zwalistego ciała. Nie trzeba być cholernym Einsteinem żeby wydedukować, iż taki hałas spowodowany chroniczną niezgrabnością mógł być tylko i wyłącznie dziełem brata Anny. Teoria Nicka potwierdziła się kiedy chwilę później w kuchni pojawił się owy niezgrabiasz. Już od drzwi narzekał i jęczał jacy to wszyscy są okrutni, bo pozwolili mu spać na niewygodnej kanapie. No cóż, trza było się upijać w sztok? Teraz cierp, pomyślał ze złośliwą satysfakcją Nick.
Zły nastrój Trevora minął jak ręką odjął, gdy dobrotliwy Letho postawił przed nim talerz pełen słodko pachnących naleśników. Byers'owi ślinka pociekła, aż zapragnął spałaszować drugą porcję.
Podkradł naleśniora z talerza kolegi, wpakował na raz do buzi i z pełną gębą odpowiedział:
-Zdaje się, że tak. Lucy spała u Ruby, bo ta ponoć znowu pokłóciła się z Jasonem. A Anna...pewnie jeszcze pośpi, w końcu w nocy była nieco zajęta.- skierował swe spojrzenie w kierunku Letho, a Trevor zmarszczył brwi.
-Co to znaczy?
Ciekawe jak z tego wybrniesz, Smith.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 365


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Wiek : 20
Male


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sob Paź 07, 2017 8:47 pm

Letho nie skomentował tych słów, jedynie uśmiechnął się do siebie i wrócił do pałaszowania naleśnika. Przecież nie był jakimś cholernym niewiniątkiem. O tym wiedzieli wszyscy, naprawdę. Poza tym mógł się założyć, że Nick z Lucy również nie będą tracić czasu i wkrótce on też nie będzie mógł zasnąć bez pewnych niekoniecznie pożądanych dodatków akustycznych.
– Och, czy naprawdę muszę mówić to głośno? – odparł męczeńskim tonem, dopijając kawę i przygotowując się na to, co nieuniknione. W międzyczasie posłał Byers’owi spojrzenie, które znaczyło mniej więcej tyle, co: ,,policzymy się później’’ lub ,,menda’’. – Gadaliśmy do późna. Potem zaniosłem ją do łóżka, bo ty już dawno zaliczyłeś zgon. Troskliwy starszy brat, nie ma co.
Dałby sobie łapę uciąć, że Trevor wiedział co się święci. Tego, że Anna robiła maślane oczy do Smitha od samego początku, wszyscy byli boleśnie świadomi. Poza tym… byli najlepszymi kumplami. I to właśnie wszystko komplikowało – Trev wiedział, że Letho nie bawi się w związki, że zadowalają go przelotne znajomości, a raczej nikt nie chciał widzieć swojej siostry ze złamanym sercem. Całe szczęście, że Anna też o tym wiedziała.
A mimo to wepchała mu się do łóżka.
Nie, żeby miał coś przeciwko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 24


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Wto Lis 07, 2017 10:14 pm

Ta rozmowa zdecydowanie nie toczyła się takim torem, jaki próbował obrać dla niej Nick. Jego zamiarem było wkopanie Letho przed Trevorem, co, przyznaje bez bicia, dałoby mu wiele radochy. Niestety księciulek miał gotową odpowiedź na wszystko i zawsze jakoś udawało mu się wykaraskać z, można by pomyśleć, beznadziejnych sytuacji. Nicholas trochę mu zazdrościł tego daru, choć z drugiej strony dzięki temu zabawa stawała się lepsza, a swoista gra pozorów tocząca się między nimi od samego początku tego nieszczęsnego wyjazdu sprawiała, że Nick, na co dzień człowiek stateczny, o umiarkowanym temperamencie, tracił nad sobą panowanie i czuł nagłe skoki ciśnienia w towarzystwie pana Smitha.
Trudno było mu nazwać dręczące go pragnienia, ale gdyby był ze sobą kompletnie szczery, przyznałby, że to co czuje do Letho to pożądanie. Czyste, niczym nieokiełznane, bardzo gejowskie pożądanie. Nick nie mógł zliczyć ile razy wyobrażał sobie gospodarza w zbereźnych, erotycznych sytuacjach. No i na litość boską, nie zapominajmy o swym pijackim wybryku przy grze w butelkę i późniejszych tego konsekwencjach w łazience. Łazience, którą musiał później wysprzątać aby jego dziewczyna nie domyśliła się co zrobił.
Wyznałby przed sobą to wszystko gdyby miał jaja.
Ale najwyraźniej nie miał. Więc brnął w zakłamanie.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 365


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Wiek : 20
Male


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Lis 08, 2017 5:16 pm

Czasem ucieczka w kłamstwo była jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Prawda bywała przecież zbyt bolesna lub trudna do zaakceptowania.
Trevor spojrzał na najlepszego kumpla z pewną dozą podejrzliwości. Nie wydawał się do końca przekonany jego argumentacją, ale był też zbyt skacowany, żeby dalej brnąć w ten temat – dlatego poddał się i postanowił skupić na najlepszej możliwej czynności, czyli dalszym pałaszowaniu przyrządzonych przez gospodarza naleśników. Letho natomiast, korzystając z nieuwagi Trevora, zerknął pytająco na Nicka. Wydawało mu się, że blondyn jeszcze minutę temu za cel postawił sobie upokorzenie go i powiedzenie wszystkiego wprost – hej, czy wiesz, że twoja siostra pieprzyła się wczoraj z tym fagasem, którego uważasz za kumpla? Ale nie, nie zrobił tego, a jedynie milczał.
W tym momencie rozmowa się ucięła. Jako, że pogoda była śliczna, gdy już dziewczęta zwlekły się łaskawie z góry i wstępnie ogarnęły, cała ekipa wybrała się na planowane wcześniej narty. Kto bogatemu zabroni? Mieli pojechać skuterami, Letho zapakował jeszcze swoją deskę snowboardową. Z nim miała jechać – co za niespodzianka! – Anna, która oplotła go ciasno ramionami.
– Wszyscy gotowi? W ogóle wiecie, że w pobliżu jest opuszczony szpital psychiatryczny? - Uśmiechnął się łobuzersko. Och, on cały plan tej pieprzonej góry miał w małym palcu, a przynajmniej wychodził z takiego założenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 24


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Pon Lis 20, 2017 2:44 pm

No, chyba sobie jaja robił. Szpital psychiatryczny? Na tym pustkowiu? Letho albo robił ich w bambuko, albo za krajobrazem tajgi kryło się coś więcej niż można by powiedzieć na pierwszy rzut oka. Tak czy inaczej, Nickowi średnio podobała się perspektywa wycieczki po możliwie nawiedzonym psychiatryku. Nie mógł nic poradzić na myśli jakie mu przyszły do głowy. Grupa młodych ludzi spragnionych wrażeń i przypływu adrenaliny przemierzająca korytarze mrocznego budynku? Pewnie jeszcze bez latarek, ewentualnej broni i instynktu samozachowawczego? Przecież to typowy scenariusz na horror niskich lotów.
Patrząc na pozostałych, uznał, że tylko on nie miał tak beztroskiego podejścia. Zajęci pakowaniem sprzętu i ubieraniem narciarskiego stroju nie zwracali uwagi na stojącego nieruchomo wśród harmidru, pogrążonego w myślach Nicholasa.
W końcu lecący na złamanie karku do kibelka Trevor niechcący wpadł na Nicka i spoglądając na niego przelotnie, krzyknął przez ramię:
-Nie stój jak taki ciołek, Byers i rusz dupę! Nie czas na modlitwę, za 10 minut wybywamy.
Nick potrząsnął głową próbując pozbyć się złych przeczuć. Nie ma sensu porównywać ich sytuacji do jakiegoś szmirowatego horroru.
W końcu życie to nie film, prawda?

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 365


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Wiek : 20
Male


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Nie Gru 24, 2017 1:36 am

Porównanie ich obecnej sytuacji do jakiegoś horroru niskich lotów nie było w tym przypadku przesadą, ale o tym nasze kochane stadko zainteresowanych wiedzieć jeszcze nie musiało. Na razie czerpali z pobytu na tyle, na ile było to możliwe. Kto powiedział, że pobyt na odizolowanej, pokrytej pokaźną warstwą śniegu górze musi być nudny? Jeśli miało się eleganckie zaplecze finansowe, jak na przykład Smith, to można było szaleć.
Letho posłał Nickowi dłuższe, nieco zamyślone spojrzenie. Szybko się jednak na tym przyłapał, zmarszczył brwi i tylko się krzywo uśmiechnął. Tak to u niego działało – uśmiech skutecznie odciągał uwagę, jeśli coś szło nie po jego myśli. Och, czasem nawet sprawiał, że niektórym miękły kolana.
W końcu ruszyli. Z lekkim poślizgiem (dosłownie i w przenośni), ale znaleźli się na stoku, wyjęli sprzęt i zabrali do roboty. Kilka godzin minęło im na beztroskiej zabawie. Dopiero kiedy słońce zaczęło chować się wzgórzem, a las okryła delikatna mgiełka, która gęstniała z sekundy na sekundę, postanowili się zbierać – to jest wszyscy z wyjątkiem Jasona i Ruby, którzy to ulotnili się szybciej, bo Ruby źle się czuła. Co do pozostałych, cóż, jakże to było rozsądne z ich strony. Mniejsza o to, że powinni byli wrócić do chatki już dawno temu.
– Kto dziś robi kolację? Może Trevor? – rzucił pogodnym tonem Letho, kiedy wpakował deskę na skuter. Blondyn wydał z siebie niezadowolone mruknięcie, jako że nie miał wyboru – wszyscy pokiwali zgodnie głowami i nawet poczęstowali Trevora chytrymi uśmieszkami. Jakby nie patrzeć, padali z nóg, ale o głodzie zapomnieć się nie dało.
Już mieli ruszać. Tyle że…
– Co jest, kurwa…
– Hej, nasz też nie działa. Ale wcześniej wszystko było w porządku, nie rozumiem… - Tym razem odezwała się Anna. Tylko maszyna Nicka i Lucy działała. Pozostałych dwóch nie dało się w żaden sposób uruchomić.
– Anna, Lu, Trevor, wracajcie do chatki. Za chwilę będzie ciemno. Pamiętacie jak wspominałem o tym szpitalu? Nie żartowałem, jest w pobliżu, na południu. Dojdę tam z Byersem pieszo w ciągu pół godziny, spędzimy tam noc, a wy przyjedziecie po nas jutro. Ruby zna drogę, weźmiecie jej skuter. Nick, nie masz nic przeciwko? - Spojrzał na blondyna. Wcale nie było mu do śmiechu, był śmiertelnie poważny i choć nie dawał tego po sobie poznać, także przerażony.
Prawdopodobnie dlatego, że wiedział, dlaczego maszyny nie działają. Tyle że wszystkie pytania w tym kierunku zwyczajnie zbył, a winę zrzucił na mróz. Pojazd N. i L. nie był uszkodzony, bo został z nimi na górze.
Byers został postawiony w nieco niekomfrotwej sytuacji. Nie mógł odmówić, ponieważ wtedy panny (i panowie) mogłyby pomyśleć, że zwyczajnie się cyka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 24


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Czw Lut 15, 2018 11:28 pm

Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Swawolne zabawy w białym puchu musiały się ostatecznie skończyć, nastał czas powrotu. Tylko, heloł, jak niby mają wrócić, skoro wszystkie skutery śnieżne dziwnym trafem szlag trafił? Wszystkie z wyjątkiem jednego. Ktoś, a raczej dwójka ktosiów będzie musiała się poświęcić i zostać na tym wypizdówie. Ale zaraz, zaraz, czy Letho właśnie zgłosił ich na ochotników?? Jezu Nazareński, przecież ja tego nie przeżyję, zmienię się w sopel lodu i za sto tysięcy lat kosmici-archeolodzy odnajdą moje skurczone jaja. I całą resztę.
-Szanowny kolego, Letho. Nie chciałbym okazywać braku manier, ale czy ciebie Bóg, kurwa, opuścił? Mamy szukać w tej tundrze jakiegoś psychiatryka? I don't fucking think so. Niech po prostu dziewczyny z Trevorem jadą do domku i wrócą ze skuterem Jasona i Ruby, w ten sposób wszyscy bezpiecznie wrócimy.
Już wypowiadając te słowa, wiedział, że nie ma racji. Nie było szans, żeby pozostali wykonali dwa kursy w tę i z powrotem, biorąc pod uwagę, że słońce chyli się ku zachodowi i za chwilę zapanują egipskie ciemności. Nick nie był na tyle samolubny, by pozwolić innym narażać życie manewrując skuterem po ciemku, byleby do niego dotrzeć. Polubił tych dziwaków i nie chciał, aby stało im się coś złego.
Dlatego machnął ręką i kazał im jednak odjechać. Zrobią, jak Letho mówił. Oby tylko młody Smith miał rację co do tego budynku szpitala, bo jeśli znajdą się w nocy na odkrytym terenie, przy temperaturze sięgającej -40°C, to czarno widział ich szanse na przetrwanie. Ale spokojnie, póki co nie ma co panikować. Pożegnał się z Lucy, mocno przytulił i przykazał jej się nie martwić i uważać na siebie.
Chwilę później patrzył jak cała trójka pakuje się na jeden skuter i znika w znikającym za horyzontem świetle. Teraz zostali we dwóch. Nick spojrzał na Letho i mentalnie starał się mu przekazać, że może na niego liczyć w tej chujowej sytuacji. Cokolwiek się wydarzy, są zdani na siebie.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 365


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Wiek : 20
Male


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Czw Mar 15, 2018 11:02 pm

Smith spojrzał na Nicka z ukosa. Wyraz twarzy miał z pozoru obojętny, ale kącik ust delikatnie mu drgnął. Na szczęście jakoś zdołał się opanować, bo jakby nie patrzeć jego ta cała sytuacja też nie bawiła. Nie był naiwny, a zatem zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa związanego z całą tą sytuacją. Maszyny jeszcze kilka godzin wcześniej były sprawne, a z powodu dziwnego zbiegu okoliczności nagle stały się bezużyteczne. Poza tym spędzenie nocy na dworze na tym cholernym wygwizdowie nie byłoby zbyt mądrym posunięciem, tak samo jak powrót po ciemku.
Tym bardziej, że zaczynało śnieżyć coraz bardziej.
Jednakże, żeby nie odbiec za bardzo od właściwego tematu, Letho nie skomentował reakcji Nicka. Rozumiał go, w pewnym sensie czuł się tak samo. Jemu też niekoniecznie uśmiechało się spanie w starym, opuszczonym budynku, który w trakcie tych długich lat swojej egzystencji ulegał licznym metamorfozom i przebudowom. Oczywiście, że nie znał planu szpitala. Znał jedynie drogę, która do niego prowadziła… oraz związane z tym miejscem ponure historie. Chociaż ponure to nie jest właściwie słowo. Mroczne. Straszne. Niepokojące. To już prędzej.
Jeśli zaś chodzi o to maleńkie, niemalże niezauważalne drgnienie kącika ust –  był bestią, och, nie ma co się oszukiwać. Byers był wysoki, dobrze zbudowany, wygląd też miał niczego sobie, ale bał się. A to, w oczach Letho, było rozczulająco słodkie.
– Jak powiedziałem, znam drogę. Nie martw się, doprowadzę nas do celu. Potem znajdziesz sobie jakiś przytulny kącik, w pobliżu izolatki, rozpalimy w kominku… - wymruczał w odpowiedzi, siląc się na swawolny ton. Nawet trącił go w ramię, że niby nie ma się czego obawiać, że będzie dobrze.
Ale w trakcie tego krótkiego momentu spojrzał mu w oczy i Nick mógł dostrzec blask niepokoju w chabrowym spojrzeniu Smitha. O ile tylko wytrzymał jego wzrok, w końcu byli tak blisko siebie.
Odsunął się szybko.
Nim odjechali, Anna przyciągnęła go łagodnie do siebie i delikatnie pocałowała w usta.
– Łap. – Rzucił Nickowi latarkę. Miał w plecaku dwie, tak na wszelki wypadek. W końcu był dorosłym, rozsądnym mężczyzną i miał na karku całe dwadzieścia cztery lata.
– Przepraszam, że postawiłem cię w tej niezręcznej sytuacji. Mogłem poprosić Trevora, tyle że, sam nie wiem, wydaje mi się, że noc spędzona z tobą będzie odrobinę bardziej interesująca. – Kiedy wypowiadał te słowa, nawet na niego nie spojrzał. Ruszył przed siebie.
Póki co sprawiał wrażenie, że wie gdzie idzie. Czyli na południe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 24


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Nie Mar 25, 2018 5:34 pm

Interesująca? Serio? No jasne, jeśli walkę o przeżycie można nazwać interesującą, to owszem. Bo Nick odnosił wrażenie, że cała ta pieprzona noc będzie jedną wielką bitwą o przeżycie. Nie tylko fizyczne, ale i psychiczne. Spojrzał z ukosa na Letho i pozazdrościł mu pewności siebie. Może tylko robił dobrą minę do złej gry, ale wszystko lepsze od tego węzła niepokoju, który zaciskał mu się w żołądku. Wiedział, że złe przeczucia są czasem po prostu fanaberiami zestresowanego umysłu, ale nie mógł pozbyć się myśli, że czeka ich dzisiejszej nocy coś upiornego.
Boże, żeby tam tylko nie straszyło, bo jak babcię kocham, obsram się z przerażenia
Nie było to bardzo dojrzałe z jego strony myśleć w ten sposób, musiał się ogarnąć, bo jeszcze Letho pomyśli, że cykorzy i w ogóle, że żaden z niego facet, tylko panienka w opałach.
Miał w końcu dwadzieścia cztery lata, czas zacząć się zachowywać jak na tak stateczny wiek przystało. Spiął więc dupę i zrównał krok ze Smithem, który jak do tej pory go wyprzedzał o parę metrów.
Szli już dobrą godzinę, słońce prawie całkiem zaszło, pozostawiając ich w ciemności rozjaśnianej jedynie przez latarki. Nick miał nadzieję, że baterie wytrzymają, bo czekała ich długa zimowa noc. Wokół nich panowała absolutna cisza, nie słychać było dźwięków natury, żadnych zwierząt, żadnych śladów bytności człowieka. Byers czuł się jakby znajdował się w odległej części planety, zdobywał niezdobyte jak do tej pory tereny. Myśli o pionierstwie przerwał mu zatrzymujący się Letho. Nick rozejrzał się, ale niczego nie mógł dojrzeć w otaczającym ich mroku.
- Dotarliśmy?

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 365


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Wiek : 20
Male


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Pią Kwi 13, 2018 2:54 pm

Kto by pomyślał, że czasem to właśnie opuszczony szpital dla osób umysłowo chorych może okazać się bezpieczniejszym miejscem. Na pewno nie szanowny pan Smith, a pan Byers to już z pewnością.
– Tylko nie mów, że mam cię złapać za rączkę – mruknął Letho nim jeszcze zaczęli swoją wędrówkę. I ta odzywka nie była bynajmniej spowodowana miną Nicholasa – w końcu ten trzymał poziom, nie mógł wyjść na płaczliwą babę – ale raczej faktem, że Smith, z pozoru obojętny i wychowany, był czasem złośliwą szują. Na przykład teraz.
Gorzej, że on nie miałby nic przeciwko trzymania się z Nickiem za rączki. Był biseksualny, może zeszłej nocy przeleciał ostro Annę, ale dostrzegał pewien urok w tym blondwłosym fagasie, który niby wkurwiał, ale jednocześnie potrafił oczarować. W skrócie, był niezły.
Śnieg nie ustępował, smukłe, czasem wykrzywione upiornie sylwetki drzew rzucały w świetle latarek niepokojąco wyglądające cienie.
– Hej, spójrz na to. – Przystanął i zmarszczył brwi. W śniegu znalazł ślad, a potem więcej śladów, prowadzących głębiej w las, w mrok. Odcisk w śniegu przedstawiał łapę, tylko że nie mogła należeć ona do żadnego znajomego mężczyznom zwierzęcia. Była o wiele za duża, a przede wszystkim – inna. Dziwnie powykrzywiana, ze szponami, które nie przypominały niczego, z czym mogli spotkać się do tej pory.
Nie przyznał się do tego, ale dostał gęsiej skórki.
– Już blisko, nie zatrzymujmy się.
Przyspieszył. Gdy ich oczom ukazał się  budynek, potężny gmach posiadający wiele przybudówek i mniejszych zabudowań wokół, uśmiechnął się i ruszył naprzód dziarskim krokiem.
Kiedy stanęli przed drzwiami, w odległości maksymalnie kilkudziesięciu metrów rozległ się przerażający skowyt, który przypominał ostatni płacz walczącego o życie zwierzęcia. A potem pojawił się inny dźwięk, wycie lub ryk, coś nieludzkiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 24


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Czw Lip 05, 2018 2:24 pm

Nick spojrzał w kierunku wskazanym przez Letho. Przełknął głośno ślinę. Z tego co oglądał na Discovery Channel, ani lwy górskie ani wilki, ani nawet niedźwiedzie nie robiły takiego rodzaju śladów. Pierwsze o czym pomyślał widząc niepokojące odciski łap, a za co od razu się zganił, to Wielka Stopa.
Brawo, Byers, ty tu sobie wymyślasz bajeczki, a gdyby Smith słyszał teraz twoje myśli toby cię wyśmiał z miejsca. Miejże trochę szacunku do siebie, chłopie.
Niemniej jednak z wielką ulgą przyjął do wiadomości słowa towarzysza i czym prędzej ruszyli w Bóg wie jakim kierunku. Nie miał kompasu, a jego umiejętności orientacji w terenie dzięki wskazówkom natury ograniczały się do wiedzy, w jakich miejscach w lesie najpewniej znajdzie podgrzybka. Prawdziwy Bear Grylls, nie ma co.
Letho go popędził i wkrótce ich oczom ukazał się ponury kompleks budynków. Nick był pod wrażeniem rozmachu z jakim wybudowano przybytek dla psychicznie chorych. Wszystko, rzecz jasna, wyglądało na zniszczone, porzucone przed wieloma latami, w dużej części zarośnięte bluszczem. Chłopak pochuchał w zmarznięte palce u dłoni i, pomimo niezbyt reprezentacyjnego wyglądu szpitala i jego ogólnie przygnębiającej aury, ucieszył się, że w końcu znajdzie się odgrodzony czterema (a nawet więcej) ścianami od przejmującego mrozu.
Tym bardziej, gdy do jego uszu dotarł przyprawiający o ciarki dźwięk, po którym nastąpił jeszcze bardziej przerażający ryk. Nick prawie narobił w gacie. Spojrzał na Letho z wytrzeszczonymi oczami i pozwolił instynktowi nad sobą zapanować. Zerwał się do biegu niczym olimpijski sprinter, zostawiając w tyle oszołomionego Smitha. Potykając się w wysokim śniegu pędził w stronę upiornego psychiatryka, które jawiło mu się teraz niczym najbezpieczniejsze miejsce na świecie.
Obejrzał się szybko za siebie i krzyknął:
- Mam ci wysłać zaproszenie faksem czy co?

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 365


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Wiek : 20
Male


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Nie Sie 05, 2018 5:14 pm

Oczywiście, że by go wyśmiał. Rozumiecie, tak z czystej przyzwoitości. Co nie zmieniło faktu, że jego dziwne ślady w śniegu również nieco zaniepokoiły, choć nie tak bardzo jak przeraźliwy skowyt. Wtedy nawet w oczach Smitha odbiło się wyraźne zaniepokojenie, a kiedy zobaczył, jak Nick elegancko zabiera tyłek w troki, krótka chwila oszołomienia minęła i podążył w jego ślady. Do cholery, w tych pieprzonych górach mogło żyć praktycznie wszystko. Obstawiał, że było to jakieś dzikie, głodne zwierzę, a taka perspektywa była wystarczająca, by go przestraszyć. W końcu nie mieli przy sobie broni.
- Obejdzie się! - odkrzyknął.
Nim się obejrzeli, byli już w środku. Letho bywał tu wcześniej z Ruby, choć nigdy nie na długo i zaledwie kilka razy. Takie szczeniackie wybryki, testy na odwagę, nic szczególnego.
- Zabarykadujmy drzwi, co? - Albo chociaż spróbujmy.
Porozwalane meble, wózki, stoły, dziwne rzeczy o niewiadomym przeznaczeniu, w ich sytuacji wszystko nagle wydawało się być niesamowicie praktyczne. Kiedy skończyli, oddech miał ciężki i szybsze tętno. Smugi białego światła rysowały rahityczne cienie na bladych, obdartych już ścianach.
- Nie mam pojęcia, co jest tam na zewnątrz, ale nie chcę się dowiadywać. Chodź, znajdźmy jakieś miejsce na przeczekanie nocy. - Och, czyżby szanownemu paniczowi przeszła ochota na te jakże dojrzałe docinki i żarty? Najwyraźniej.
Choć i tak szturchnął Byers'a w ramię, a potem rzucił:
- To co, chcesz złapać się za rączki na dodanie otuchy? - Murgnął do niego i ruszył przodem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 24


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Nie Paź 21, 2018 9:01 pm

Nick próbował rozproszyć swoje lęki podziwiając sprawną pracę wykonywaną przez Letho. Miło było patrzeć jak zadyszany ciągnie w stronę drzwi coś, co kiedyś, w zamierzchłych, szalonych czasach mogło być mosiężną szafką na akta pacjentów. Jednak to nie ciężki mebel sprawił, że chłopakowi zaczęły krążyć po głowie kosmate myśli. Wyobraził sobie jak pod tymi wszystkimi warstwami ubrań ruszają się jego mięśnie. Po raz kolejny pożałował, że na wycieczkę wybrali się w pieprzone góry, zamiast - jak normalni ludzie - na Hawaje. Tam podziwianie golizny było czymś normalnym, a wręcz wysoce wskazanym.
Ani się obejrzał, a drzwi były zablokowane, odgradzając ich od niebezpieczeństwa na zewnątrz, a zarazem odcinając im drogę ucieczki przed potencjalnym zagrożeniem wewnątrz.
Udali się na poszukiwanie miejsca na nocleg. Choć Nick wątpił, czy będzie w stanie zmrużyć oko w tej dziurze. Przed chwilą wydawało mu się, że słyszy popiskiwanie szczurów.
- Bardzo, ale to bardzo mi się to nie podoba - mruczał do siebie pod nosem. Letho się odezwał, swoim niedojrzałym zachowaniem trochę go pocieszając.
- A owszem, nie pogardzę - odrzekł i z zapałem chwycił dłoń lekko zaskoczonego Letho. Pewnie myślał, że żartuje, ale on w tym momencie naprawdę potrzebował otuchy drugiego człowieka. Nie przeszkadzało, że tym drugim człowiekiem był seksowny, heteroseksualny brat najlepszej przyjaciółki jego dziewczyny.
Błądzili więc po ciemnych, ponurych korytarzach, za światło mając jedynie blask księżyca wpadający przez rozpadające się okiennice. Skręcali właśnie za róg, gdy do jego uszu dobiegł dźwięk przypominający szuranie. Przymknął oczy i zwrócił się do kolegi szeptem:
- Proszę, powiedz, że to tylko cholerne szczury, myszy albo wiewiórki. Bo przysięgam na wszystkie świętości, że zaraz zacznę się drzeć wniebogłosy.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 365


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Wiek : 20
Male


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Nie Paź 21, 2018 10:21 pm

Jemu też nie bardzo podobała się cała ta sytuacja. Zresztą, błagam, ,,nie bardzo’’? Jasne, że należało stwarzać pozory, szczególnie w towarzystwie Byersa, ale to nie było tak, że totalnie niczego nie czuł. On też odczuwał niepokój, cholernie silny niepokój, może nawet jakiś zalążek realnego strachu.
Jeśli zaś chodzi o to nagłe złapanie go za dłoń – totalnie zbaraniał i z tego powodu w pierwszym momencie znieruchomiał. Był w szoku. Malutkim, ale jednak szoku. Spodziewał się raczej jakiegoś kąśliwego komentarza czy wybuchu złości. Choć z drugiej strony, czy powinien być zdziwiony? Byers już wcześniej, tam, na imprezie, dał im wszystkim mały pokaz i zaprezentował, do czego jest zdolny.
A teraz znajdowali się obaj w chłodnych, kamiennych murach budynku, w którym czaić się mogło właściwie wszystko. Smith w duchy nie wierzył, lecz to, co zostało na zewnątrz, było rzeczywiste.
Ścisnął dłoń blondyna mocniej i ruszyli przed siebie, oświetlając mroczne korytarze bladą smugą światła latarki.
– To na pewno szczury. – Nie żeby coś, ale sam chciał w to wierzyć. –  Nie przejmuj się. Chodź, tutaj powinien być taki pokój… - Och, na szczęście coś tam z wycieczek z Ruby pamiętał. Zaprowadził ich do pokoju za recepcją, który można by uznać za niewielki salonik. Znajdowała się tutaj nawet sofa i kominek, oprócz tego jakieś meble i ciemnozielony dywan. - I wiesz co? Mam nawet zapalniczkę. - Błysnął kłami w uśmiechu. Paczkę fajek też ze sobą zabrał, to była jedna z tych niezbędnych rzeczy, których nigdy nie mogło zabraknąć. - Zablokujmy drzwi i myślę, że możemy przeczekać tu noc. Chyba że wolisz poszukać jakiegoś lepszego lokum? - Spojrzał na niego poważnie, nie oczekując negatywnej odpowiedzi. To tylko kilkanaście godzin. To wcale nie tak, że przez śnieżycę mogli tu utknąć na dłużej, a w plecaku mieli tylko jakieś batoniki.
Zaczął rozglądać się za czymś, co nadawałoby się na podpałkę. Przeszukał kilka szuflad i półek, zajrzał do starej komódki i gdy w końcu znalazł coś sensownego, rozpalił w kominku.
Zapowiadała się długa i zimna noc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Hurts too good   

Powrót do góry Go down
 
Hurts too good
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Woof like a bad dog, sit and be a good dog.
» It's absurd to divide people into good and bad.|Growlithe x Shion|

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Spin-off-
Skocz do: