CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 S.T.A.R.G.A.Z.E.R

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Czw Cze 29, 2017 9:11 pm



Minęło 347 lat, odkąd zmiany klimatu zmusiły ludzkość do opuszczenia Ziemi. Wraz z ocieplaniem się klimatu spod wiecznej zmarzliny na Arktyce zaczął uwalniać się metan. Ograniczenia emisji gazów cieplarnianych nie mogły tego już zatrzymać. Dodatkowo gaz wchodził w reakcję z powłoką ozonową, powodując jej niszczenie.
Zniknęły podziały na kraje. Ludzkość, rozrzucona po kilku zdatnych do zamieszkania planetach, zjednoczyła się pod jedną flagą państwa, nazwanego Respublica Tecnocratica Terrae. Na żadnej z odkrytych dotąd planet wciąż nie odkryto śladów inteligentnego życia.

Szczegóły misji GREEN ALERT
Cel: Dotrzeć do planety 347AN4, pobrać próbki, wrócić do bazy. Nie pozabijać się.
Uczestnicy: Astrobiolog, nawigator, niańka: Evio
Obstawa wojskowa, lekarz, wynik eksperymentów na ludziach: Valkyrie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Pią Cze 30, 2017 8:25 pm



Dane do celów ewidencyjnych
Imię i nazwisko: Shavalyoth Dragosavljević
Data urodzenia: 5.8.319r (28 lat)
Miejsce urodzenia: Arcadia, Elizjum
Wykształcenie:
Nazwa szkoły i rok jej ukończenia: Placówka Badawcza im. Ernesta De Mullera na Hesperis, wydział medyczny, 345r
Kurs oficerski w Wyższej Szkole Oficerskiej Floty Kosmicznej na Hesperis, 347r
Zawód: Lekarz wojskowy
Tytuł zawodowy – naukowy: Podporucznik lekarz Wojska
Dodatkowe umiejętności: Potrafi zrobić salto.
Dane antropometryczne:
Wzrost: 188 cm
Waga: 85 kg
Kolor oczu: szaro - zielony
Kolor włosów: ciemny blond
Znaki szczególne: Brwi, kości policzkowe, tatuaże:  na prawym nadgarstku, rękaw na lewej ręce, prawa łopatka, palce.
Stan cywilny: Wolny

Oświadczam, że dane podane we wniosku oraz oświadczeniu są zgodne ze stanem faktycznym i zobowiązuje się do poinformowania o każdej ich zmianie.
Podpis: Shavalyoth Dragosavljević


BONUS - klik


Ostatnio zmieniony przez Valkyrie dnia Nie Lip 02, 2017 5:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 30


Cytat : "To niesamowite, ile możesz się dowiedzieć, jeśli siedzisz cicho i udajesz, że nic cię nie obchodzi. "

PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Sob Lip 01, 2017 12:28 am



Dane do celów ewidencyjnych

Imię i nazwisko: Makkuan Dazvervis - Lyniswern
Data urodzenia: 09.01.317r. (26 lat)
Miejsce urodzenia: Hellen, Anthea

Rodzina

Matka: Nerfia Dazvervis - Lyniswern
zawód: Architekt przestrzeni publicznej
Ojciec: dr hab. Rustheefor Arfein Dazvervis
zawód: Astrobiolog
Siostra: Lilith Roseleen Dazvervis - Lyniswern
zawód: Architekt zieleni

Wykształcenie

Nazwa szkoły i rok jej ukończenia: Pierwsza Jednostka Badawczo - Naukowa w Anthei, wydział biologii. Specjalizacja z mikrobiologii i astrobiologii. (346r.)
Kurs przygotowawczy + praktyki z astrobiologii w Ośrodku Astronomii i Kosmologii na Aranyani, Hellen (346r.)
Szkolenie z nawigacji na Prywatnym Instytucie Nawigacji na Drennie, Hellen (346r.)
Zawód: Astrobiolog
Tytuł zawodowy – naukowy: Doktor Astrobiologii
Dodatkowe umiejętności: oburęczność, dobra pamięć, zdolności analityczne

Dane antropometryczne

Wzrost: 179 cm
Waga: 72kg
Kolor oczu: błękitne
Kolor włosów: platynowy blond
Znaki szczególne: Znamię na karku, duża ilość pieprzyków, blizna pod prawym żebrem.
Stan zdrowia: dobry
Choroby przewlekłe : brak
Inne: alergia na orzechy, migreny
Stan cywilny: Wolny

Oświadczam, że dane podane we wniosku oraz oświadczeniu są zgodne ze stanem faktycznym i zobowiązuje się do poinformowania o każdej ich zmianie. 
Podpis:
Makkuan Dazvervis
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Sro Lip 05, 2017 12:29 am



Chione, Stacja Badawcza Eirwen. 3.4.347 r. Godzina 9:26

Dziesięć lat w zamkniętym ośrodku. Na planecie, o której prawie nikt nie słyszał. Setki tysięcy eksperymentów, testów psychologicznych, dokładnie czternaście psychiatrów przez cały ten okres i jedna próba samobójcza. Potem jeszcze godziny przygotowań do służby i morderczy kurs oficerski, ale w porównaniu do reszty, to akurat był pikuś. Tyle potrzebował, żeby w końcu znaleźć się w miejscu, o którym marzył od dziecka.
No, niezupełnie. W tym miejscu znajdzie się, kiedy statek wystartuje. Teraz dopiero szedł korytarzem, dwadzieścia sześć minut po planowanym starcie. Shav musiał się modnie spóźnić nawet na spełnienie swojego marzenia.
Ale hej, wszystko się opłaciło! Odkąd doktor Mataraci określił jego stan jako "stabilny", żył jak panisko. Wypłata za dziesięć lat na stanowisku szczura laboratoryjnego była pyszna, a gdyby nie to, że wszystko było ściśle tajne, pewnie zostałby celebrytą. Nie można jednak mieć wszystkiego. Przynajmniej miał całą masę followersów na Connect.
A teraz wypadało się pospieszyć. Shav przekroczył kosmiczny parking krokiem człowieka, który miał cały czas we wszechświecie, ale długie nogi sprawiły, że w sumie szedł dość szybko. Powagę jego munduru i błyszczącej, nowiutkiej odznaki określającej jego stopień odbierały kubek z kawą i okulary przeciwsłoneczne, ale i tak po drodze ktoś mu zasalutował. To go ucieszyło tak bardzo, że aż wycelował w niego finger guns i obdarzył jednym ze swoich olśniewających uśmiechów.
No, to jak ten statek się miał nazywać? Bąk? Nie, to nie ten. Gwiazda Śmierci? Brykający Wśród Mgławic? Nie, w mailu, którzy przeczytał bardzo pobieżnie, było napisane coś na r. Re, ro, ra...Rapsodia! Smukły, niezbyt duży statek i mocno poirytowany blondas stojący tuż obok. Chyba nie będzie czasu na fajkę przed odlotem.

- Podporucznik Dragosavljević melduje się na służbę! - zawołał, przykładając palce do skroni w mocno niechlujnym salucie. - No to jak, blondie? Gotowy do wylotu? Mów mi Shav, bo imienia ani nazwiska i tak dobrze nie wymówisz. Sorry za spóźnienie.
W ramach przeprosin posłał mu szeroki uśmiech, błyskając rządkiem perfekcyjnych zębów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 30


Cytat : "To niesamowite, ile możesz się dowiedzieć, jeśli siedzisz cicho i udajesz, że nic cię nie obchodzi. "

PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Nie Lip 09, 2017 2:16 pm

Po raz kolejny poprawił w zniecierpliwieniu mankiety swojej koszuli, choć na pewno tego nie wymagały, zawsze wyglądając nienagannie. Zresztą jak cały Makkuan, w swoich idealnie wykrojonych, ciemnych spodniach, dopasowanej koszuli o barwie przygaszonego szafiru, rozpiętej, grafitowej marynarce i eleganckich, matowych butach.
Jedno spojrzenie na holobransoletkę sygnalizującą dwudziestą szóstą minutę po godzinie odlotu, by na młodej twarzy mężczyzny pojawił się lekki grymas i zmarszczka na czole, a noga zaczęła wystukiwać zniecierpliwiony rytm o posadzkę parkingu.

Lata nauki, zarywanie nocy, brak dzieciństwa, niewyobrażalnie wymagające studia, specjalizacje, te wszystkie dodatkowe kursy, szkolenia, miesiące praktyk pod okiem ojca w laboratorium i w końcu misje badawcze. Nieustające parcie do przodu, by być najlepszym w swoim fachu i wiedzieć coraz więcej.
Wszystko po to, by kolejne nadprogramowy minuty stać jak ostatni idiota przy statku i czekać na swojego nowego partnera.
Makkuan zawsze nienawidził spóźnialskich, którzy swoim lenistwem lub głupotą psuli mu idealnie co do minuty wyliczone plany.

To była jego trzecia misja badawcza, ale dobrze wiedział, że dla niejakiego Dragosavljevića jest ona pierwszą. Zrozumiałby, gdyby mężczyzna najzwyklej w świecie, po ludzku, zamotał się w setkach korytarzy i przejść placówki badawczej, nie mógł znaleźć ich statku, miał problemy z formalnościami czy cokolwiek wynikającego z jego braku doświadczenia.

Ale na to się nie wyglądało i Makkuanowi wystarczyło jedno spojrzenie, żeby się w tym upewnić.
Rozpoznał go od pierwszej chwili, gdy zauważył go na parkingu. Tylko dzięki jego mundurowi. Z zachowania bardziej przypominał pajaca z niewiele znaczącego stanowiska, który na płycie pojawił się tylko przez przypadek. Makkuan skrzyżował ramiona na piersi, lustrując niebieskim spojrzeniem zbliżającego się mężczyznę. Szedł, jakby nie obchodziło go nic i nikt, a czas już na pewno, w dodatku te jego gesty i zachowanie. Wszystko to sprawiło, że w jednej chwili blondyn zwątpił w słuszność swojej obecności na tej misji. I w tym zawodzie.

Ale przecież nie może być tak okropnie.
Jeden głębszy oddech, by się opanować i zignorowanie kilku słów z potencjałem na wyprowadzenie go z równowagi i po chwili już wyciągnął do mężczyzny dłoń.
- Makkuan Dazvervis - Lyniswern - przedstawił się blondyn, lustrując Shava spojrzeniem. Dobrze pamięta jego dane z maila, więc nie przewiduje posługiwania się akurat tym skrótem. Nie są na wycieczce szkolnej.
- Pomylił pan godziny? - zapytał spokojnie, nie czekając już dłużej i wspiął się po schodach do środka Rapsodii. - Powinniśmy wystartować pół godziny temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Nie Lip 09, 2017 11:51 pm

Do wyciągniętej ręki Makkuana Shav wcisnął kubek z kawą i zaraz odwrócił się, żeby odebrać od robota swoją designerską walizkę i postawić ją przy schodkach.
- Będę ci mówił Mak - oznajmił, zakładając okulary na czoło. Zaraz też parsknął śmiechem - to ten pan go tak rozbawił. Znów wyszczerzył do blondyna zęby, tym razem w jego oczach widać było łobuzerskie ogniki. - Jaki tam pan znowu, jesteśmy prawie w tym samym wieku. No, chyba że kręci cię power play. Wtedy możemy nawet uznać, że jestem generałem - tutaj puścił do niego oko. - W doktora też bardzo chętnie się pobawię. No i wiesz, jak to jest. W kantynie była duża kolejka po kawę, a za mną stał całkiem niezły facet... nie martw się, ty jesteś fajniejszy.
- Witaj na pokładzie - odezwał się mechaniczny, kobiecy głos, zanim doszło do rękoczynów. - Jestem Betty, Sztuczna Inteligencja statku Rapsodia. Proszę, dokonaj skanu siatkówki oka w celu potwierdzenia tożsamości.
Tak więc Shav grzecznym uśmiechem przeprosił Maka i pochylił się do panelu, w którym znajdował się skaner.
- Podporucznik Shavalyoth Dragosavljević - Shav aż się skrzywił, słysząc, jak Betty pokaleczyła jego nazwisko - Zapraszam na pokład. W celu zakończenia procesu, skonfiguruj swój telefon ze statkiem. Tylko proszę,
zrób to szybko, bo chciałabym już wystartować. Proszę odstawić bagaż i zająć miejsce w kokpicie.

Cóż, do Betty nie mógł się przepraszająco uśmiechnąć, więc tylko minął Maka i zgarnął walizkę, żeby szybciutko zanieść ją do przydzielonej kabiny. Równie szybciutko zasiadł na wolnym miejscu w kokpicie i się zapiął. Chyba dopiero teraz do niego dotarło, że to już zaraz teraz, jego pierwsza misja, spełnienie marzeń i to z niezłą dupą przy boku. Nic więc dziwnego, że zachowywał się jak dziecko przed wejściem na zajebistą karuzelę. Gdyby nie to, że Betty mu oznajmiła, że start odbędzie się automatycznie i ma niczego nie dotykać, zaraz zacząłby się bawić kontrolkami i przyciskami. Zaraz też oznajmiła, że przez chwilę mogą być problemy z grawitacją na pokładzie statku. I ruszyła.
Rzecz jasna, Shav już całkiem niedawno leciał statkiem - w końcu musiał się dostać z Hesperis na Chione, ale to nie to samo. Tamten statek był prywatny, z szampanem i jego prowadzącym lekarzem, a tutaj było oficjalnie, a on był całkowicie spuszczony ze smyczy. Pierwszy raz od bardzo dawna poczuł taką wolność i tak zatracił się w tej myśli, że aż nie zauważył, kiedy wszystko się skończyło. Zarejestrował jakiś ruch kątem oka - to Makk odpinał pas. Shav od razu również odpiął swój i powoli wstał, patrząc się przez okno w kokpicie jak urzeczony. Kosmos chyba nigdy mu się nie znudzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 30


Cytat : "To niesamowite, ile możesz się dowiedzieć, jeśli siedzisz cicho i udajesz, że nic cię nie obchodzi. "

PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Pon Lip 10, 2017 1:44 pm

Makkuan zawsze był spokojnym i rozważnym człowiekiem, często wręcz nad wyraz. Jedynie mocny stres potrafił zdjąć z jego twarzy maskę opanowania. Znacznie rzadziej robili to ludzie, naprawdę trzeba było się postarać i trafić w czułe punkty, by wyprowadzić go z równowagi.
A Dragosavljević chyba obrał sobie za cel doprowadzenie młodego doktora do szewskiej pasji z rekordowym czasem.

On naprawdę to zrobił? Powoli szok i zdezorientowanie zaczęła zastępować coraz większa irytacja, z każdą chwilą wpatrywania się we wciśnięty w jego dłoń kubek. To muszą być jakieś żarty. Sprawdzian na opanowanie. Chcą go przetestować.
- Nie przypominam sobie przechodzenia na "ty". - odpowiedział sucho, unosząc chłodne spojrzenie z kawy na mężczyznę. Mak, jeszcze czego. Na resztę nie odpowiedział. Nie miał pojęcia jak, bo każde kolejne słowo wprawiało go w większe osłupienie. - Słucham? - zapytał jedynie, lekko zdezorientowany, z dłonią zaciśniętą na gorącym od napoju plastiku, marszcząc jasne brwi. To musi być jakaś cholerna pomyłka. - Czy aby na pewno nie pomylił pan miejsc? To lot na misję badawczą. Chyba zaszła jakaś pomyłka...- zapytał, zerkając na mijającego go mężczyznę.
Ale niestety nie zaszła, co potwierdziła po chwili Betty, po zeskanowaniu tęczówki mężczyzny.
Makkuan odsunął od siebie chęć konfrontacji gorącego napoju z twarzą Shavalyotha ozdobioną głupawym uśmiechem, po czym warknął pod nosem coś na kształt "prostaka" pod jego adresem i wyrzucił kubek do podkładowego śmietnika, gdy mężczyzna go mijał. Zupełnie zignorował migającą diodę na holobransoletce oznajmiającą podniesione ciśnienie i nie czekając, aż powód tego stanu wróci z kabiny, ruszył do kokpitu.

Powinien się opanować. I to szybko, jeśli już niedługo ma nawigować statek. Z westchnięciem przesunął dłonią po twarzy, przycisnął opuszki palców do kącików oczu i trochę bardziej spokojny usiadł na swoim miejscu. Zapiął się, nie zwracając uwagi na swojego nowego partnera. Pomasował spięty kark z pomrukiem niezadowolenia, po czym przymknął oczy na czas startu i wylotu w przestrzeń. Pomogło, uspokoił się nieco, bo, o dziwo, Shavalyoth był wyjątkowo cicho. Makkuan miał żywą nadzieję, że ten swoją prymitywną stronę zostawił na parkingu bazy i będzie się wreszcie zachowywał jak człowiek.
Gdy tylko Betty na to pozwoliła cichym piknięciem, odpiął pas i ściągnął marynarkę, by przewiesić ją na oparciu fotela, dla własnej wygody. Na mężczyznę po swojej lewej spojrzał przelotnie, ale ten był chyba zajęty wpatrywaniem się w przestrzeń przed statkiem i tysiące gwiazd wokół, więc nawet nie zdał sobie z tego sprawy.

Blondyn płynnym ruchem dłoni otworzył na kokpicie hologram wyświetlający drogę przed nimi i zajął się sprawdzaniem roboczej trasy. Roboczej, bo z doświadczenia wiedział, że wybranie jednej na całą drogę i trzymanie się jej bez żadnych problemów podczas, jest wręcz niemożliwe. Kosmos był zbyt nieprzewidywalny, jeśli chodzi o to, nawet dla osób które spędziły tyle czasu na studiowaniu go. Za dużo w nim latających odłamów lodu, skał i innych planetoid.
Na tym przeważnie polega praca nawigatora. Na sprawdzaniu tras i wyznaczaniu nowych czy poprawianiu, gdy AI zarejestruje niebezpieczeństwo lub niedogodności napotkane na tej głównej. Jak prowadzenie pojazdu, tylko z pomocą sztucznej inteligencji i możliwością na robienie sobie długich przerw.

Makkuan od kokpitu odsuwa się dopiero po sprawdzeniu współrzędnych mijanych gwiazd i reszty obiektów, do których dosięga radar statku i wyznaczeniu pomiędzy nimi najbezpieczniejszej i najszybszej trasy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Wto Lip 11, 2017 8:00 pm

Problemy Maka z przechodzeniem na ty zbył machnięciem ręki. Mieli być ze sobą zamknięci na statku przez kolejne kilkanaście dni i mają mówić do siebie cały czas per pan? Może zechce mi pan to podać? Czy mógłby pan się ewentualnie przesunąć? Jasssne.

Im dłużej Shav wpatrywał się w nieograniczoną przestrzeń przed nim, tym szerszy stawał się jego uśmiech. Porównanie wyrazu jego twarzy do pana młodego, który pierwszy raz widzi swoją przyszłą żonę w ślubnej sukni byłoby bardzo trafne. W końcu jednak udało mu się oderwać wzrok od okna. Zaraz też wyciągnął telefon i zrobił sobie selfie - w tle było widać kosmos i kokpit. Zaraz też udostępnił zdjęcie na Connect i opatrzył odpowiednimi tagami:#selfie#me#love#beautiful#happy#amazing#army#space#spaceship#starboy#newjob#superexcited#firstmission#arcadianboy#share4forshare#follow4follow#like4like#superexcitedtomeetaliens#IWANTTOBELIEVE#certifiedspacebisexual#freezedriedspacegarbage

Po wszystkim przypomniało mu się, że przecież teraz jest głównym lekarzem swojego towarzysza.
- Ej, Mak - zagadał, siadając na fotelu i się zakręcił. - Musimy ogarnąć Healthcare Go. I od razu podaj mi swoje konto na Connect, to cię dodam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 30


Cytat : "To niesamowite, ile możesz się dowiedzieć, jeśli siedzisz cicho i udajesz, że nic cię nie obchodzi. "

PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Wto Lip 11, 2017 11:23 pm

Przez dłuższą chwilę na zmianę wpatrywał się w widok przed nimi, sprawdzał swoje ustawienia i upewniał się, czy wszystko jest dobrze.
Rapsodia nigdy go nie zawiodła, tak samo jak efektywność i innowacyjność Betty. Od dawna się nie przydarzyło, żeby któryś statek na misji się rozbił lub źle odebrał ustawienia prowadzącego. Sam Makkuan, jako nawigator też nigdy się nie mylił.
Ale żadne z powyższych nie pozwalało mu na wygodę spokojnego opuszczenia swojego miejsca bez przynajmniej jednego sprawdzenia, czy wszystko aby na pewno gra. Zawsze mu się wydawało, że akurat tym razem statek nie wychwycił wszystkich planetoid, by zwizualizować je na kokpicie i jedna, zapomniana, zaraz się z nim zderzy. Lub, że czujniki - zawsze niezawodne - źle określiły odległość obiektów wokół, czy ich prędkość w jakiej się poruszają. Nawet jeśli sytuacja była ustabilizowana, spokojna i jakiekolwiek niespodzianki były wręcz niemożliwe.
Zawsze sprawdzał.

Dopiero po cichym pomruku potwierdzającym wszystko, co wklepał zwinnie wcześniej, przeniósł wzrok na Shavalyotha, który ewidentnie czegoś od niego chciał. Sposób, jakim ten dał o sobie znać, zignorował. Chyba będzie musiał się poddać i przyzwyczaić do tego Makka, jego nowy partner nie wygląda, jakby miał zamiar trzymać się form grzecznościowych.
To dla blondyna odmiana, rzadko kiedy współpracował z kimś w podobnym wieku do swojego. Zwykle raczej były to podstarzałe persony z doświadczeniem dłuższym niż jego życie. I nawet jeśli trafił się ktoś przed magiczną granicą pięćdziesiątki, to obycie i dobre wychowanie młodego Dazvervisa nie pozwalały na takie skracanie dystansu.

Ale zachowanie Shavalyotha nie współgra z nazywaniem go "panem", w najmniejszym nawet calu. Więc Makkuan będzie musiał się przestawić.

- Nie kręć się. - zaczął Mak, wzrokiem podążając za co chwilę znikającą za oparciem fotela głową mężczyzny. W końcu zirytował się na tyle, że sam zatrzymał mini karuzelę i podał z pamięci swój kod do identyfikacji. Przynajmniej teraz miła pewność, że do Shavalyotha coś z tego zlepku dotarło.

- Makkuan Dazvervis - Lyniswern - gdy krótka procedura z Healthcare Go dobiegła końca, podyktował kolejne dane, tym razem do Connecta. Gdyby współtowarzysz jednak nie pamiętał jego pełnego nazwiska. - Czytałeś wszystkie instrukcje, szczegóły misji i informacje co do przebywania na statku, prawda? - blondyn zmienił temat, chcąc się upewnić, czy żółtodziób zna podstawy. - W razie czego, gdybyś miał jeszcze jakieś wątpliwości, pytaj mnie lub Betty. Ale raczej nie ma w tym nic skomplikowanego.


Ostatnio zmieniony przez Evio dnia Czw Lip 13, 2017 9:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Czw Lip 13, 2017 9:09 pm

Shav nigdy nie wyciszał telefonu, tak więc urządzenie już po chwili zaczęło z siebie wydawać nieprzerwaną kakofonię powiadomień wszem i wobec ogłaszającym, że ktoś polubił/skomentował jego nowe zdjęcie. Taaa. Miał naprawdę dużo followersów na Connect. Tysiące powiadomień, jedne po drugich, napełniały go niesamowitą pewnością siebie. Pomyślał też sobie, że Mak powinien wiedzieć, z jakim to celebrytą portali społecznościowych znajduje się na statku, więc tym bardziej nie miał zamiaru wyciszać powiadomień.

Westchnął wyjątkowo ciężko i od razu przewrócił oczami, kiedy tylko mężczyzna zatrzymał jego fotel i z ogromną łaską wklepał te jego dane do telefonu. Który wciąż dzwonił, ale Shavowi to absolutnie nie przeszkadzało, bo rach ciach z wielką dumą dodał swojego pacjenta i od razu przescrollował podstawowe informacje.
Imienia i nazwiska Mak nie musiał mu tak dokładnie dyktować, bo Makkuanów w całym Ultranecie było dokładnie trzech i tego konkretnego Maka dość łatwo odnalazł. Od razu po dodaniu do znajomych, zajął się stalkowaniem jego śmiertelnie nudnego profilu - serio, udostępnianie wiadomości dotyczących nowych projektów ustaw? Wow. Żeby urozmaicić jego profil, oznaczył go na swoim nowym zdjęciu. Od razu lepiej.
- Tak, jasne, że czytałem - skłamał wesoło, zbyt zajęty komentowaniem jednego ze starych zdjęć Makkuana. Komentarz był rzecz jasna niesamowicie pozytywny, żeby dać mu wskazówkę, jak powinien komentować jego zdjęcia. W końcu schował telefon do kieszeni munduru, zaraz też odpiął kilka górnych guzików. Powiadomienia już nie zasuwały tak szybko. - No to powiedz mi, Mak, co tu robisz dla zabicia czasu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 30


Cytat : "To niesamowite, ile możesz się dowiedzieć, jeśli siedzisz cicho i udajesz, że nic cię nie obchodzi. "

PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Sob Lip 15, 2017 12:17 am

Z początku chciał zapytać, czy telefon jego towarzysza się nie zepsuł, skoro zamiast krótkiego dźwięku, który powinien się skończyć równie szybko co się zaczął, zaczęła rozbrzmiewać cała serenada i trwała już od dłuższej chwili. Już miał otworzyć usta, gdy jego wzrok przesunął się na ekran jego własnego telefonu i wyświetlił profil nowo dodanego znajomego, Shavalyotha.
Wyraz twarzy blondyna zmienił się diametralnie, z irytacji odgłosami powiadomień, zmarszczonych, jasnych brwi i zmarszczki między nimi w czyste zdziwienie. Bo jak tu się nie dziwić, gdy widzi się takie liczby pod ikoną "obserwujących"? I skąd niby ich tyle? Jeszcze raz przyjrzał się uważnie mężczyźnie, zastanawiając, czy nie powinien go skądś znać. Jakiś prezenter? Model? Aktor? Nie, bez sensu. Przecież widział jego kartę. Najwyraźniej gwiazda społecznościówek, więc nie dziwne, że Mak go nie kojarzy. Tylko co gwiazda społecznościówek robiła w wojsku, żeby teraz latać na misje badawcze? Postać Dragosavljevića chyba równie mocno go ciekawiła, co irytowała.

Już miał odłożyć telefon i zająć się czymś lepszym, rozpakowaniem na przykład. Ale kolejna nawałnica, tym razem z jego telefonu, przychodzących powiadomień oznajmianych wibracjami skutecznie zmusiła go do zmiany planów i kolejnego spojrzenia na urządzenie. Co teraz?
- Co ty robisz? - zapytał Makk kwaśno, gdy już się dowiedział, skąd ten cały nalot i spojrzał na mężczyznę obok. - Nie oznaczaj mnie, nie chcę mieć spamu. Kiedy ty w ogóle zrobiłeś to zdjęcie? I o co ci chodzi z tym komentarzem? - pytał dalej, bez zrozumienia na twarzy przeglądając wirtualne wyczyny swojego towarzysza. I każdy pojedynczy post sprawiał, że Makkuan chciał przywalić sobie w twarz otwartą dłonią. - Co to są za głupoty?

Westchnął ciężko, usuwając oznaczenie ze zdjęcia i wyciszył telefon całkowicie, dla własnego spokoju.
- Możesz wyłączyć ten jazgot? - zapytał czując nadchodzącą migrenę, bo Shavaloth najwyraźniej nie wpadnie na to sam. Albo nie chciał wpaść, dla osoby z takimi liczbami na profilu to mogła być normalność. Blondyn podniósł się z fotela i przeciągnął się, z ledwie słyszalnym pomrukiem. Trzeba się w końcu rozpakować.
- Głównie czytam, jak mam czas. Gdyby ciebie to jakoś specjalnie nie pociągało, to na statku jest jeszcze kilka alternatyw, ale o tym wiesz z maila. W każdym razie jakoś czas mija. - wzruszył ramionami, podwijając rękawy koszuli do łokci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Sro Lip 19, 2017 8:39 pm

Na kolejne pytania Maka Shav odpowiadał jeszcze wyższym uniesieniem brwi. Przy "co to są za głupoty?" jego oburzenie było już wręcz przesadnie komiczne i przerysowane. Na miłość boską. Czy ten człowiek mieszka pod kamieniem? Jak można być takim nieprzystosowanym do życia w ultranecie, a co za tym idzie, w społeczeństwie? Mimo dziesięciu lat spędzonych w prawie zamknięciu, wszystkie social media Dragosavljevića tryskały życiem i żaden by nie podejrzewał, co się z nim dzieje. A to wszystko zasługa sprawnego dodawania postów do kolejki i jego lekarza prowadzącego, który wstawiał jakieś durne statusy, kiedy Shav był niedysponowany.
- Jeez, koleś - westchnął, znowu zaczynając kręcić się na fotelu. - Weź trochę wycziluj, bo jak mamy koegzystować w zamkniętej przestrzeni jeszcze przez jakiś czas, to zrobi się z ciebie kłębek nerwów i kto nam będzie nawigował statek? No właśnie. Możesz zacząć od wyjęcia tego kija z dupy. Najpierw spróbuj sam, jak nie dasz rady, pomyślimy o operacji. - Kiedy akurat obrócił się twarzą do rozmówcy, posłał mu uśmiech i zaczął się kręcić w drugą stronę.
Jazgot wyciszył, żeby podkreślić fakt, że ON był w stanie pójść na kompromis.
- Taa, z maila - pokiwał mądrze głową, bo maila właściwie nie przeczytał. Książki go nie interesowały. W zamknięciu, kiedy akurat nie był na skraju załamania nerwowego, naprawdę czasem mu się nudziło. Trudno było mu zliczyć, ile się naczytał, naoglądał, ilu nauczył się durnych układów tanecznych, które w pojedynkę nie wyglądały aż tak fajnie. - No to co, może zaczniemy od gry w dwadzieścia pytań?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 30


Cytat : "To niesamowite, ile możesz się dowiedzieć, jeśli siedzisz cicho i udajesz, że nic cię nie obchodzi. "

PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Pią Lip 21, 2017 10:06 pm

- No i co się tak patrzysz? - zapytał blondyn, widząc święte oburzenie na twarzy Shavalyotha, po tym jak nazwał treść jego profilu głupotami. - To prawda. Przecież masz tam tylko jakieś zdjęcia i durne statusy, jeśli w ogóle cokolwiek odkopiesz spod lawiny hashtagów. - stwierdził lekko rozbawiony, wzruszając ramionami i poprawił po raz kolejny swoją elegancką koszulę. Dobrze się w niej czuł, ale mimo wszystko wolał się przebrać w coś wygodniejszego tak jak zwykle na misjach, więc ruszył w stronę swojej tymczasowej sypialni. A raczej ruszyłby, gdyby Shavalyoth nie postanowił się odezwać ponownie i sprawić, że blondyn przystanie i zmierzy go morderczym spojrzeniem. A przecież przed chwilą prawie się uśmiechał!

Mak nie przejawiał nigdy agresji, ba, nawet trudno go o to podejrzewać, ale z każdą kolejną minutą w towarzystwie tego sławnego Shava z Connecta coraz bardziej miał ochotę posłuchać jego rady jako swojego lekarza i wyjąć kija z dupy.
Żeby go nim zadźgać.

Ale przecież Mak jest dojrzały - w przeciwieństwie do towarzysza - i nie da się sprowokować takim głupim tekstem. Tym uśmieszkiem, który owy towarzysz mu posłał również nie. Westchnął tylko, wywracając jasnymi oczami i postanowił przemilczeć część o kiju.
- To postaraj się mnie nie wykończyć, może uda mi się dociągnąć do końca misji i nie umrzemy rozbijając się o jakąś planetoidę czy wlatując w czarną dziurę. - stwierdził, przeczesując platynowe włosy po czym dodał. - Na razie wolę zacząć od rozpakowania swoich rzeczy, więc daj mi moment.
Nie skomentował pomysłu z grą, w każdym razie jeszcze nie teraz. Wolał wykorzystać tę chwilę spokoju, której raczej by nie otrzymał gdyby powiedział co myśli o propozycji mężczyzny.
Gra w pytania, naprawdę? Szkoda, że nie w butelkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Czw Sie 03, 2017 11:02 pm

Tylko zdjęcia i "durne" statusy. A co innego można było wrzucać na Connect?! Referaty? Opracowania naukowe? Nikogo to przecież nie obchodziło! Ludzi obchodzi high life ładnych ludzi i memy. Duh. Nawet nie miał zamiaru z Makiem o tym dyskutować, widząc bardzo dobrze, że po prostu ma do czynienia z normikiem. Dramat. Shav pokręcił głową z westchnięciem, jakby był najzwyczajniej w świecie zawiedziony. Trudno powiedzieć, czy postawą Makkuana, czy tym, że właśnie jego dali mu do towarzystwa.
- No a co ja niby, przepraszam bardzo, robię? To ty jesteś jakiś... - przyjrzał mu się dokładnie, szukając konkretnego słowa. - Specyficzny - stwierdził w końcu. Chciał na początku powiedzieć, że dziwny, ale miał być kompromis, to postanowił być milszy.
Rozpakowanie się było dobrym pomysłem. Szczególnie, że Shav miał już ochotę zrzucić z siebie mundur. Odprowadził Maka spojrzeniem i sam udał się do swojej kabiny.
Niestety, jakieś pięć minut bez żadnej atencji doprowadziło go do stanu niemalże wygłodzenia atencyjnego. Mak w ogóle nie zwrócił uwagi na jego tatuaże, A PRZECIEŻ POWINIEN. Postanowił zapewnić sobie i swoim tatuażom uwagę w najbardziej ostentacyjny sposób możliwy, czyli zarzucił na siebie bluzę. Najzwyklejszą, czarną bluzę z prostym napisem na klatce piersiowej: Ask me about my tattoos. W takim odzieniu wprosił się do Maka.
- To jak, skończyłeś się rozpakowywać? Dwadzieścia pytań?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 30


Cytat : "To niesamowite, ile możesz się dowiedzieć, jeśli siedzisz cicho i udajesz, że nic cię nie obchodzi. "

PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Pią Sie 04, 2017 1:08 pm

Zdecydował się nie komentować tego i tym bardziej nie odpowiadać, kto z ich dwójki jest bardziej specyficzny. To nie ma większego sensu, jeśli nie chce, by to dziecinne przekomarzanie ciągnęło się w nieskończoność lub planuje wyjść z tej misji zdrowy fizycznie i psychiczne. Wywrócił jedynie jasnymi oczami, nawet nie odwracając się już do Shavalyotha i zniknął w swojej kabinie.

Makkuanowi jednak te pięć minut nie wystarczyło, ledwo co zdążył wyjąć z walizki rzeczy na zmianę, rozebrać się i przebrać eleganckie spodnie na wygodniejsze. Gdy Shavalyoth wparował do jego pokoju, ten był dopiero gdzieś na etapie zakładania czarnej sportowej koszulki z długimi rękawami, zamiast koszuli. Zmierzył jedynie intruza ciężkim, zrezygnowanym spojrzeniem i nawet nie zaczynając tematu możliwości jakie daje zdolność pukania do drzwi, naciągnął gładki materiał na siebie do końca i przesunął po nim dłonią, eliminując ewentualne zagięcia.
Na bluzę Shavalyotha nie zwrócił nawet uwagi, wracając do składania ciuchów i odkładania ich na wieszaki, choć proste i widoczne napisy na niej wręcz prosiły się, by przesunąć po nich wzrokiem. Prawie tak, jak prosił się ich właściciel, by wyciągnąć z nich wnioski i zastosować się do wskazówki.

- Jeszcze nie, ale w sumie możemy zacząć, jak tak bardzo ci zależy. - stwierdził, odrywając wzrok od swetra zawieszanego w szafie by spojrzeć na rozwalającego się na jego łóżku mężczyznę. - Ulubiona książka i pisarz. - zaczął, zanim zdążył się zirytować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Sob Sie 26, 2017 5:39 pm

Shavalyoth rozłożył się na niezbyt szerokim, bo rzecz jasna pojedynczym łóżku całą długością swojego ciała i założył ramiona za głowę, zupełnie jakby był u siebie. Wyglądało na to, że nie przeszkadza mu fakt, że Mak byłby zmuszony do usadzenia się na skraju łóżka, ani to, że mężczyznę, na którego łóżku właśnie się rozwalił, poznał pół godziny temu.
- Jefferson Steelflex, Bezbronni wobec prawdy - odparł bez zawahania. Steelflex pisał dość mroczną, często z elementami psychologii fantastykę. Ta książka akurat opowiadała o tym, jak na Ziemię zostaje wysłana grupa ludzi odpowiedzialnych za zbadanie pogłosek o tym, jakoby na planecie mieli zostać ludzie. Schemat dość oklepany, ale oskarżenia Ziemian wobec kolonialistów i opis życia na postapokaliptycznej planecie były czymś naprawdę innym. - Twoje?


Ostatnio zmieniony przez Valkyrie dnia Sob Sie 26, 2017 11:03 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 30


Cytat : "To niesamowite, ile możesz się dowiedzieć, jeśli siedzisz cicho i udajesz, że nic cię nie obchodzi. "

PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Sob Sie 26, 2017 10:54 pm

- O czym to? - spytał, marszcząc delikatnie brwi, bynajmniej nie dlatego, że jego ciuchy były pozagniatane po leżeniu w walizce - przecież się wyprostują w szafie i o to nie musiał się martwić. Po prostu najwidoczniej nie trafił w gusta swojego towarzysza, bo jak nazwisko podanego autora obiło się o jego uszy, tak danej książki nie znał kompletnie.
A może warto poznać.
Chociaż patrząc na Shavalyotha... mogą mu się podobać zgoła inne rzeczy.
- Richard L.M.Swaimwesher. - odpowiedział po chwili zastanowienia, zajmując się wyciąganiem z walizki kolejnych rzeczy, wszystkich w tak samo nudnych i monotonnych barwach i krojach. - Nieznane oblicza wszechświata. Gdyby nie ta książka, to pewnie by mnie tu teraz nie było. - stwierdził, zupełnie jakby miał całkowicie wolną rękę co do wyboru swojej drogi.

- Nie jest ci za wygodnie? - jasna brew powędrowała w górę, do zestawu z ręką trzymającą śliwkowy t-shirt, którą podparł swój bok i spojrzał z nutą niedowierzania na mężczyznę. Nadal leżącego sobie jakby nigdy nic na jego łóżku. Wcześniej Makkuan miał głupią nadzieję, że to były tylko żarty i szatyn jednak nie zalegnie na jego pościeli rozciągnięty jak jakiś dorodny okaz płaszczki, ale właśnie po raz kolejny się przekonał, żeby nie oczekiwać od mężczyzny zbyt wiele w kwestii obycia i kultury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ValkyrieOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 37


Cytat : write 'nothing is set in stone' on my grave as both a witty joke and a subtle warning that i will be back
Female


PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Sob Sie 26, 2017 11:52 pm

Jego brwi znowu powędrowały w górę, z tym że tym razem aż złapał się za włosy. No po prostu tragedia. Co ten człowiek robił w Ultranecie? Jak można było być takim ignorantem? Niee, zaraz mu, do jasnej anielki, powysyła najlepsze ebooki. A pomarnują razem czas, oglądając dobre filmy. Ten człowiek musi zostać doedukowany. Jak on się odnajduje w społeczeństwie?
Shav musiał przełknąć wszystkie zgryźliwe komentarze, jakie cisnęły mu się na usta. Będzie miły.
- Hmm, grupa naukowców i wojskowych zostaje wysłana na Ziemię, żeby potwierdzić albo obalić słuszność pogłosek, że niby zostali tam jeszcze jacyś ludzie. Nie chcę ci spoilerować, bo to naprawdę dobra książka, autor miał naprawdę dobrą wizję Ziemi lata po opuszczeniu jej przez większość. Chcesz, to mogę ci wysłać ebooka?
Nieznane oblicza wszechświata. Czytał, ale właściwie nie dokończył, teraz już nie pamiętał nawet dlaczego. Pokiwał głową, stwierdzając, że pasowało do Maka. Jemu trudno było się skupić na tak dużej ilości naukowych pojęć, dużo musiał googlować, no ale przynajmniej dowiedział się czegoś nowego.
- To było całkiem ciekawe, ale za dużo rzeczy nie rozumiałem. Wolę chyba jednak takie książki napisane stylem bardziej... popularnonaukowym.
No proszę, chyba udało im się nawiązać jakiś dialog bez obrażania się. Chyba, że Mak postanowi w jakiś sposób ubliżyć jego inteligencji przez to, co właśnie powiedział. Zerknął na niego kątem oka, jakby pilnował, czy zamierza tak zrobić.
- Jak chcesz, możesz się dołączyć. Zmieścimy się razem - rzucił, posyłając mu szeroki uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EvioOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 30


Cytat : "To niesamowite, ile możesz się dowiedzieć, jeśli siedzisz cicho i udajesz, że nic cię nie obchodzi. "

PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   Nie Sie 27, 2017 2:10 pm

Shav miał niesamowite szczęście, że blondyn był akurat odwrócony do niego plecami i zajęty nurkowaniem w szafie, i nie widział jego reakcji na wieść o makkowej niewiedzy akurat w przypadku tej jednej książki.
Ale prawdopodobna przyczyna jego braków nadeszła razem z opisywaną w skrócie przez Shavalyotha fabułą. - To już wiadomo, dlaczego jej nie znam. - stwierdził przytłumionym głosem, bo dalej do połowy "siedział" w szafie. - Nie lubię książek fantastycznych, raczej wolę skupić się na realiach i możliwościach jakie dalej nam przyszłość. - przyznał, prostując się i zabrał się za odwieszanie kolejnej sportowej koszulki z długim rękawem na swoje miejsce. - Jeśli chcesz, to wysyłaj. Może kiedyś dam jej szansę, ale nic nie obiecuję.
Aż dziwne, komunikacja szła im prawie normalnie.

- Czytałeś? - spytał Mak, spoglądając z lekkim zaskoczeniem na mężczyznę. Po nim spodziewał się raczej literatury typu poradników jak być internetową sławą z milionami followersów. Ewentualnie jak układać włosy, żeby panny wokół mdlały. Aż dziwne, że taka lektura wpadła w jego ręce. - Może i fakt, nie jest najbardziej porywającą książką dla każdego. - stwierdził, wzruszając ramionami. - Ale dzięki niej przekonałem się do astronomii, te kilkanaście lat temu. Mam do niej sentyment. - uśmiechnął się lekko sam do siebie. Ciuchy do wykładania się skończyły, więc sprawdził po raz kolejny czy na pewno opróżnił walizkę i ją również odłożył do szafy.

- Chyba nie skorzystam. - prychnął na tekst Shavalyotha i wywrócił oczami, gdy zobaczył jak bardzo zadowolony z siebie uśmiech rozciągnął jego twarz. - Usiądź normalnie albo chodź gdzie indziej, jak dalej chcesz grać. - zasugerował aka wydał polecenie blondyn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: S.T.A.R.G.A.Z.E.R   

Powrót do góry Go down
 
S.T.A.R.G.A.Z.E.R
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: