CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 If U seek striptease

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 67


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: If U seek striptease   Sob Lip 01, 2017 10:57 pm




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 74


Male


PisanieTemat: Re: If U seek striptease   Nie Lip 02, 2017 12:33 pm

Drake Matthews | 26 lat| Niespełniony kucharz

*szept* Fanservice.


⚣Z pozoru zdaje się być dosyć niepewnym swoich poczynań, cichym facetem o urokliwym uśmiechu, zagubionym we własnych myślach, a przez to roztrzepanym. Byłby ostatnią osobą podejrzaną o flirty czy romantyczne gesty. Jakiekolwiek podrywy wystrzelone w niego w tym stanie zostają zatrzymane przez barierę niedostępności, +15 do odporności na romantyczność, daje umiejętność friendzone, którą nagminnie wykorzystuje (brak cooldownu).
Co innego dzieje się pod wpływem upojenia alkoholowego. Wyciąga on na wierzch bardzo chętnego, żądnego męskich ciał i rozgadanego Drake'a, który tylko czeka na pierwszą okazje sprowadzenia osobnika płci męskiej do swojego mieszkania.
⚣Bardzo szybko się upija, wystarczą góra dwa piwa.
⚣Na odmowę odpowiada wzrokiem smutnego szczeniaczka.
⚣W mieszkaniu ma 2 psy, które go tego nauczyły – husky o imieniu Njord(o najbardziej wkurwionym wyrazie pyska) i chihuaha wabiąca się Britney (dostaje ADHD, gdy słyszy Toxic).
⚣W tygodniu najłatwiej jest go spotkać w restauracji „Totally retro”, której styl przypomina ten z lat 80. Pracuje w godzinach porannych, by później mieć trochę czasu dla siebie.
⚣Mieszka w dosyć starej kamienicy. Pozbył się większości ścian w swoim mieszkaniu, żeby był otwarty plan. Jedynie łazienka ma oddzielne pomieszczenie.
⚣W mieszkaniu naprzeciwko jego mieszka Trisha McGawes, kobieta jak matka faceta. Czeka, aż Drake spotka kogoś, z kim uda mu się być dłużej niż jedną noc.
⚣Wersja znana społeczeństwu jest taka, że po prostu jest aseksualny, jednak w rzeczywistości trzeba go wyciągnąć kiedyś z tej szafy.
⚣Podobno w łóżku zabiera do raju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 67


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: Re: If U seek striptease   Nie Lip 02, 2017 5:26 pm


Blaine Jackson | 24 lata | ur. 2 listopada
biseksualny |ciemny blondyn | niebieskie oczy

• Skończył lingwistykę, co dało mu znajomość dwóch języków obcych i dokładnie zero perspektyw na przyszłość.
• Mieszka w niewielkim i piekielnie drogim trzypokojowym mieszkaniu z przyjaciółką ze studiów, Alison, i jej trzema wyjątkowo wrednymi kotami.
• Sarkastyczny i niecierpliwy. Z domu, jako jedyny syn i najmłodszy z rodzeństwa  zmuszony do walki o przetrwanie, wyniósł zapędy przywódcze i umiejętność zaplatania warkoczy. Zawsze musi mieć ostatnie słowo.
• Pracuje jako striptizer w paru klubach i obsługując wieczory panieńskie, co może nie jest spełenieniem jego marzeń, ale napiwki są niezłe.
• Połowę wypłaty wydaje na książki.
• Urodzona złota rączka: zepsuje wszystko, czego się dotknie, nawet regał z Ikei.
• Przekonał się także, że ma rękę do roślin, po tym jak udało mu się zasuszyć kaktusa, nie podlewając go przez ponad rok.
• Ma na biodrze tatuaż - biegnącego wilka - który wykonała jego starsza siostra Audrey.
• Jest w prawie stałym związku z koleżanką z byłej pracy, Megan, co jednak nie przeszkadza im obu podrywać wszystkiego, co się rusza, i udawać, że wcale tego nie zauważają.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 74


Male


PisanieTemat: Re: If U seek striptease   Nie Lip 02, 2017 8:17 pm

Piątkowa noc, blisko późnych godzin nocnych. Dla jednych imprezy dopiero się rozkręcają w tych godzinach, dla innych należy się powoli zawijać, jeżeli chce się wrócić do domu i nie skończyć z nowym tatuażem w Las Vegas. Ostatnie chwile ze swym przyjacielem, nim jego życie zostanie zmienione na zawsze, a zamiast „Tylko kumple, ty i gry.” będzie „Tylko kumple, ty i wieczne telefony.”. No wkopał się biedak, lecz trzeba z nim spędzić ostatnie chwile wolności. Alkohol lał się wiadrami, atmosfera stawała się gorąca – wszędzie kręciły się panie w ciekawszych strojach, umilając życie panom tego wieczoru, ale i panowie dali się ponieść wodzy upojenia, pozbywając się poniektórych części garderoby, nieraz paradując wzdłuż mieszkania w samej bieliźnie. Wstawienie i taki widok? No nie najlepsze połączenie.
- Nie słuchaj... - bąknął lekko wstawiony Drake, gdy podniósł się z fotela obok ciemnowłosego mężczyzny. - Ja to bym z chęcią posiedział jeszcze z wami, bo impreza jest zajebista, ale no... - resztki piwa poszły do ust, a butelka poleciała na dosyć uwalony dywan. - Ja to mam tę, yyy... Robotę z rana. - co prawda soboty ma wolne, ale sytuacja nie zapowiadała tu się najlepiej. Alkohol, Drake, (prawie) sami faceci, to nie najlepsze połączenie, jeszcze poszłoby za daleko i spędził tę upojną noc z kimś z gościa albo (o zgrozo) przyszłym panem młodym. Kuszące? Owszem, ale chyba spasuje.
- No Draaake, mordoooo! - krzyknął nieźle wstawiony, przyszły pan młody. - Ostatni z nami, ostatniii, nie chłopaki? - dzika wrzawa nie dała jednolitej odpowiedzi, jednak znaczyła jedno – wyboru nie masz, zostajesz. Został na tym ostatnim piwie, kolejnym właściwie też, a jeszcze dwóch następnych, ale nie, koniec! Odstawił niedokończone piwo, złapał bluzę i chwiejnym krokiem poszedł do drzwi, szarpiąc się z nimi chwilę.
- Się kurwa wjebał. - zaśmiał się mężczyzna pod nosem, gdy szedł powoli alejką. Niebo raczej nie sprzyjało dzisiaj podróżnikom, ciemne chmury zapowiadały jedynie deszcz, nic dobrego. Na dodatek latarniom zachciało się migać! Ech, Nowy Jork piękne miasto i tak dalej, ale w lepsze lampy to mogliby chyba zainwestować jak płacą już podatki. Znów nieprzyjemne połączenie, ale co zrobisz? Nic nie zrobisz! Mówi się trudno i płynie się dalej jak to śpiewają, ale tu z naprzeciwka idzie jakiś gościu. A Drake co? No cyc do przodu, tyłek do tyłu i idzie, przecież Drake ma schodzić z drogi (A krzyczeli „Run bitch, run!”)?
- E ty, kurwa koleś. - doszedł do uszu mężczyzny głos, gdy zderzył się z opponetem. Ciekawe co powie NjuJorkDex? Sebix, pokemon dres. Wykorzystuje swoje trzy paseczki do oskubywania innych z kasy. Rzadki pokemon!
- No czego? - odparł jakże pewnym siebie tonem Drake. No przecież to on jest królem Nju Jork, nikt inny! Przynajmniej po pijaku... - No jak to kurwa co? Dawaj kaskę albo w pysk. - On opanował ludzką mową! Przeszło przez myśl mężczyzny, gdy zrobił kilka kroków w tył. - No co jest kurwa? Dawaj kasę cwelu! - oho, siega po coś do kieszeni dresu. Co to może być? Raczej nic co z przyjemnością pojawiłoby się w pewnej części ciała Drake'a! Nóż? No taki bardziej scyzoryk, ale jednak! Czyli walka! Twoim przeciwnikiem jest Dreś o nieokreślonym poziomie, co chcesz zrobić? Walcz! Drake stał opanowany, zbierał chakrę w swojej lewej pięści, by wykorzystać najlepszy, najmocniejszy atak, już prawie, jeszcze chwila... Wsiu! Idealnie wycelowany strzał obok głowy Trzy Paskowego Rycerza, nawet ślepy by takiego nie oddał!
- Kurwa... - mruknął zrezygnowany pod nosem, spuszczając głowę. Już chyba za późno na puppy eyes. Czy ktokolwiek z jego rodziny wie, żeby puszczać Britney przynajmniej raz dziennie Toxic? Teraz musiałby się stać tylko cud!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 67


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: Re: If U seek striptease   Nie Lip 02, 2017 10:39 pm

Przytłumione, garderobiane światło ustąpiło miejsca poświacie tanich, boleśnie jasnych żarówek, gdy zamknął za sobą drzwi. Przechodząc korytarzem, minął lustro; przystanął, by po raz ostatni sprawdzić i poprawić ubranie. Ciemne, ciasne, opinające wszystkie strategiczne miejsca spodnie (godzina w tym wdzianku i utrata płodności gwarantowana), ciemnogranatowa koszula z plastikową odznaką na piersi i zawadiacko przekrzywiona czapka, warta pewnie jakieś całe dwa dolce. Sierżant Jackson melduje się na posterunku, ahoj, aj aj, czy jak to oni tam u siebie wołają.
„Co ja robię ze swoim życiem?”, pomyślał filozoficznie, wyjmując z kieszeni paczkę papierosów i kierując się w stronę tylnego wyjścia. Jak na złość w prowizorycznej kuchni uwijał się akurat Max, czyszcząc i przestawiając kubki tak, by stały w idealnym rządku.
         - Wchodzisz za dziesięć minut – powiedział akurat w chwili, gdy Blaine myślał, że przekradnie się niezauważony. - I nie pal tutaj, to...
         - Źle robi na cerę, tak, pamiętam – wymamrotał Blaine z papierosem między wargami, wychodząc na zewnątrz.
         Wieczór był chłodny, a obcisły kostium odejmował jakieś -10 od ochrony przed żywiołami, więc zaciągał się mocniej, chcąc skończyć jak  najszybciej, gdy wtem jego uwagę przykuła dość osobliwa scena. Pewien osobnik, w stanie wyraźnej nietrzeźwości, chwiejnym krokiem podążał chodnikiem. Nie mając na czym zawiesić oko, Blaine podążył za nim wzrokiem. Na drugim końcu chodnika pojawił się kolejny mężczyzna, pewniej stąpający, z rękami wciśniętymi głęboko w kieszenie, co w tych okolicach nigdy nie zwiastowało niczego dobrego. Tylko czekać, aż się zderzą, pomyślał, będzie wielkie bum jak nic. Jeszcze chwila, kilka kroków i... jest, bum, tyle że osobnik w dresie, zamiast przekląć pijaczynę na trzy pokolenia wprzód i wstecz, stanął i stoi, bliżej niż etykieta nakazuje. Blaine, teraz przypatrujący się sytuacji uważniej, rzucił niedopałek na ziemię i przygniótł obcasem, a gdy ponownie podniósł wzrok, dostrzegł w dłoni rycerza ortalionu obiekt połyskujący w świetle latarni. O nie, nie na mojej warcie – i wyrwał do przodu, ciasne spodenki zaskrzypiały ostrzegająco, a czapka odleciała w dal gdzieś w połowie drogi, tak że gdy dopadł do agresora, włos miał rozwiany, a policzki zaróżowione od adrenaliny.
         - Na ziemię! - krzyknął, wchodząc w rolę, chwycił ramiona odziane w bluzę, zdobioną w trzy charakterystyczne pasy, wykręcił do tyłu i pociągnął do siebie. Napastnik, straciwszy równowagę, nie stawiał dłużej oporu. Scyzoryk upadł na chodnikowe płyty, gdzie chwilę później legła także twarz rycerza.
         - No dobra, dobra, koleś, puszczaj, co ty odpierdalasz! – Słowa płynęły z ust niedoszłego kieszonkowca potokiem.
          - Ładnie to tak... napadać... na ludzi... - wysapał Blaine policjant, docisnąwszy delikwenta do ziemi kolanem w próbie unieruchomienia go. - Jeszcze raz cię tu zobaczę... to porozmawiamy inaczej!
          - Czaję, koleś, puść mnie wreszcie! – I niczym jelonek rzucił się do ucieczki, gdy tylko Blaine go puścił, lecz nim zniknął za zakrętem, krzyknął dźwięcznie „psychol!”.
          Mężczyzna wstał, otrzepał spodnie i przeczesał włosy palcami. Popatrzył na niedoszłą ofiarę rycerza, na którego w ferworze walki kompletnie nie zwrócił uwagi.
          - Jesteś cały? - zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 74


Male


PisanieTemat: Re: If U seek striptease   Pon Lip 03, 2017 7:55 pm

Paciorek już odmówiony, Anielski Orszak zaraz przyleci, tylko czekać na moment śmierci. Pięknie Drake, miałeś jedno proste zadanie, a ty je zjebałeś! Teraz cierp. Przez myśl przeszły szybko słowa „My body is ready, cum come at me Sebix!”. No co zrobisz? Nic nie zrobisz! Drake pogrzebany, pierwszy i ostatni raz z nożem zaraz będzie, ostatni raz coś w niego wejdzie, lecz... Cóż to za blask odbił się w świetle latarni, czy to już śmierć nadeszła? Tylko czemu śmierć wygląda tak seksownie? Dlaczego odznaka na tym opiętym materiałem torsie nie pozwala ujrzeć twarzy Anioła Śmierci, bo zdaje się odbijać tak dobrze światło latarni? Toż to nie śmierć jaśniepanie! To... To jedyny w swoim rodzaju stróż prawa tego miasta! Chociaż raz w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej porze!
        - O kurwa... - skwitował krótko, będąc teraz obserwatorem całej tej akcji, pojęcia nie miał, gdzie oczy zatrzymać! Czy to na tych silnych ramionach Anioła Stróża, a może na wyrazie twarzy Dresmona? Oczy Kobry byłyby potrzebne, bo jeszcze z chęcią na pośladkach by się zawiesiło oko, a drugie spoglądałoby na ten zdyszany wyraz twarzy. W tej chwili mógł zrobić tylko jedno...
        - Boże, to ja, Drake. Wiem, że dawno nie rozmawialiśmy, jakoś tak wyszło... Do Ciebie nie mam darmowych minut, te sprawy... Ale kurwa dziękuję Ci, że dobrzy ludzie od Ciebie są aż tak przystojni. - chyba czas odświeżyć stare przyjaźnie, bo za taką obstawę od dobrego DJ Dżi to trzeba być wdzięcznym. Z radością odetchnął, lecz musiał jeszcze naprawić jeden szczególik.
        - Zapomniałbym. Amen. - powiedział z uśmiechem w stronę nieba, wracając wzrokiem do swego wybawiciela. Zdążył zaledwie na końcówkę „Uwolnić Dresa”, lecz mimo wszystko było warto. W końcu mógł też się skupić na urokliwej twarzy swego wybawiciela, patrząc na nią jak nastolatki na Zacka Effrona. Ciche westchnienie wyszło z ust mężczyzny, gdy oczy pomagały wstać policjantowi, wyobrażając sobie z jaką siłą N dłonie musiałyby naciskać, aby jak najlepiej poczuć ciało.
        - Teraz... Już tak. - odpowiedział cichym, rozmarzonym tonem, topiąc się w głębi niebieskich oczu mężczyzny.
        - Tak chcę. - dodał po chwili, w odpowiedzi na pytanie, które mówił policjant w jego głowie. - Ciasto brzmi cudownie w Twoich ustach. - odpowiedział znów, kierując jeszcze jedno westchnienie w stronę wybawiciela i... Wait, co? Dopiero ogarnął te pierdoły, które powtarzał przez cały ten czas. Oczy kucharza rozszerzyły się, wyrywając na dobre przyćmiony umysł z marzeń o seksownym jedzeniu deseru.
        - Yyy... Tak, już dobrze! Dzięki za ratunek. - może zapomni, co mówiła do niego niedoszła ofiara? Pierdoli takie głupoty... Na pewno pijany! W sumie jest, ale chyba nawet schlani ludzie nie pierniczą takich rzeczy w kierunku stróża prawa, który przed chwilą uratował dupę.
        - Naprawdę nie spodziewałem się, że przyjdzie... Ktoś przyjdzie, właściwie byłem przekonany, że już po mnie! Widziałem już światło w tunelu, trochę migotało, ale był... - wdech Drake, wdech. Potrzymaj trochę w zębach usta, niech przyjdzie na chwile zdrowy rozsądek, o już jest. Teraz zdrowy rozsądek mówi coś ładnie i składnie.
        - Przepraszam, ja... Naprawdę panu dziękuję. Nawet nie wiem, jak mógłbym się odwdzięczyć. Ja... - jestem reptalianinem, właśnie zrzucam ludzką skórę, właśnie dlatego robię się zielony. Nie no, spokojnie. To tylko alkohol się odzywa. Chce wyjść. W sumie jest już przy wyjściu, już puka do ust Drake'a~ Szybkie rozeznanie terenu! Misja: Nie zbłaźnij się bardziej niż to konieczne. Cel namierzony, kosz. Odległość, kilka kroków, czas do ucieczki więźnia, zaraz. Rozpocząć inicjacje. Niczym Odetta w Jeziorze Łabędzim, wyskoczył przed siebie, co prawda bez obrotu, lecz wyskoczył, kłaniając się partnerowi, witając go słowami brzmiącymi mniej więcej tak „Bleh, ugh, uuu...”.
Chyba dla takich chwil Bóg go stworzył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 67


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: Re: If U seek striptease   Pon Lip 03, 2017 10:04 pm

Rozumiał mniej więcej co drugie słowo faceta, a z tego, co zrozumiał, stwierdził, że może to i lepiej. Zerknął na zegarek, którego zapomniał zdjąć – za jakąś minutę powinien być z powrotem w klubie – i zastanowił się, co dalej. Niezidentyfikowany osobnik w tym czasie zaczął zmieniać kolory, więc Blaine wykonał dwa strategiczne kroki w tył. Nie może go tutaj zostawić, żeby samotnie kontynuował wędrówkę, bo tamten podrostek herbu adidas prędzej czy później wróci ze swoimi kolegami; rozplenili się tu ostatnio jak karaluchu. Przypływ heroizmu (i głupoty, on miał nóż, ty stary debilu! - dodał w myślach) Blaine'a poszedłby na marne, gdyby zabili gościa dwie uliczki dalej. Poza tym, jak to leciało? „Co oswojone, to twoje”?
     Mógłby mu wezwać taksówkę. Poklepał kieszenie w poszukiwaniu telefonu i portfela, z opóźnieniem przypominając sobie, że przecież zostawił wszystko w garderobie. Cholera.
      - Na pewno... wszystko w porządku? – przerwał rendez-vous mężczyzny z pobliskim koszem na śmieci, utrzymując bezpieczny dystans. Ale żeś się wpakował, i na co ci to było... - Chodź, zadzwonimy po taksówkę. Tylko ostrożnie, postaraj się nie obrzygać mi spodni. – Poczekał, aż mężczyzna skończy, po czym wziął go pod ramię i podprowadził pod tylne drzwi klubu. Po drodze zgarnął z ulicy swoją czapkę i otrzepał ją z brudu. Gdyby Max zobaczył, jak obchodzi się z rekwizytami, nadziałby jego dupę na rurę i wokół niej zatańczył. - Dobra, teraz tu poczekaj i nigdzie się nie ruszaj, zaraz wracam – powiedział, ustawiwszy zbłąkanego wędrowca pod ścianą.
      Odwrócił się, by wejść do środka, i dokładnie w tej samej chwili drzwi otworzyły się z impetem, a na zewnątrz wyjrzała czarnowłosa głowa Maxa, najwyraźniej przygotowanego do wygłoszenia tyrady pod tytułem „naucz się wreszcie szanować harmonogram albo cię zwolnię, dupku”.
      - Co ty sobie myślisz, Blaine? – O, proszę, zaczęło się. - Teraz twoja kolej, a ty zamiast pracować włóczysz się... co ty właściwie robisz? – uciął nagle, zatrzymując wzrok na zaparkowanym pod ścianą facecie.
      - No właśnie, znalazłem go tam... - zaczął, wskazując palcem chodnik, ale nie dane mu było dokończyć.
      - Bezdomnym możesz pomagać w swoim wolnym czasie, teraz potrzebuję cię w środku.
      - Dasz mi dokończyć? - W odpowiedzi otrzymał spojrzenie z cyklu „nie drażnij lwa”, co postronnym na twarzy Maxa mogło wydawać się całkiem zabawne; Max bowiem prezentował się niepozornie, ze swoimi czarnymi włosami, oczami, twarzą wiecznego dwudziestolatka i ubraniami zawsze w jednolitych kolorach, wręcz zlewałby się ze ścianą gdyby nie to, że nieustannie był w ruchu.  Ale Blaine należał do niewielkiej grupy wątpliwych szczęśliwców, którzy byli w stanie go wkurwić samym faktem swojego istnienia i obnażyć jego prawdziwą twarz. - No więc znalazłem...
      - Nie zaczyna się zdania od „no więc”.
      Spokojnie, policz do dziesięciu, wdech, wydech, głęboko, potrzebujesz tej roboty. Już lepiej? Już lepiej.
     - Jakiś dresiarz próbował go oskubać, to pomogłem, a teraz muszę zadzwonić po taksówkę, żeby nie zamarzł w jakimś rowie.
      Max zmierzył go wzrokiem.
      - Mówił ci ktoś już, że za bardzo wczuwasz się w rolę?
      - Za to mi płacisz.
      - Hm... – Max skrzyżował ręce na piersi, opierając się o pomazaną graffiti ścianę. - Powiedzmy, że tym razem ci się upiekło. Masz szczęście, że Davidowi chce się robić nadgodziny. I że cię lubię.
      Ha, ha, świetny kawał, uważaj, bo uwierzę.
      - Ogarnij to i wracaj do pracy. – Max odwrócił się na pięcie i wmaszerował do środka, a zaraz po nim Blaine, upewniwszy się, że koleś, któremu pomógł, nigdzie się nie wybiera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 74


Male


PisanieTemat: Re: If U seek striptease   Sro Lip 05, 2017 12:38 am

- T-ta, wszystko dobrze... Dzięki. - pierwszy i ostatni raz w życiu dał się tak schlać, ale co się martwi, pewnie i tak następnym razem skończy już z kosą, a Sebix Team będzie rushował B, no nic nie zrobi no. Przynajmniej tym razem mógł trochę pocieszyć oczęta panem policjantem.
     - Nie, nie fatyguj się... Ja mieszkam tam... - pokręcił błędnie palcem wzdłuż alei, jakby gdzieś tam faktycznie widział swoją kamienicę. Oj Trisha mu wpierdoli, a jeszcze bardziej jak się dowie kogo spotkał po drodze. Wtedy to już do końca życia nie usiądzie, nie mówiąc nawet o wpuszczeniu kogokolwiek między „Come” i „In”.
     - No w tamtą stronę, o. Panie władzo kochany, ja naprawdę sobie poradzę. Pan sobie tam zrobi kawki czy coś, a ja pójdę sobie powolutku do mieszkania... - usta mówią co innego, a i tak już dosyć chwiejne nogi zamieniły się w watę, gdy stróż wziął go pod swe silne ramię. Nie zarzygaj... Nie zarzygaj... Chcę mieć twoje dzieci... Nie zarzygaj... Łatwo powiedzieć, trudniej będzie zrobić, ale no musi się wziąć w garść! Jak nie dla siebie, to dla tej przystojnej twarzy i pewnie jędrnych pośladków... W sumie zsunął trochę dłoń, cel misji – poślady. Powoli, w dół... Misja nie powiodła się, zatrzymał się pod pachą faceta. Przecież on by żywym płomieniem stanął, jakby ledwo musnął tę boską tarczę! Niech się cieszy, co ma. W końcu ten na miejscu prawie przyparł go do muru! Pomijając to, że właściwie to kazał mu się o mur oprzeć i zdjął te swoje silne dłonie z Drake'a, no ale to było prawie przyparcie do muru!
     - Dziwną macie tę komendę... - bąknął ledwo zrozumiale, patrząc wymownie na główną siedzibę Aniołka Dżizaska. Neony nieźle pasują, zwłaszcza te fioletowe i różowe, prawie jak klub, a jednak policja! Ach ten Nowy Jork, zadziwia człowieka na każdym kroku! Chociaż chyba świeżo budowany, bo co wracał tędy, to nie zwracał do tej pory uwagę.
     - Hej... Przepraszam że wam przerwę, ale... Macie zajebistą tę komendę, serio. Klasaa, Rozenkowa rękawiczki nie położy nawet. - dodał, wracając znów pod ścianę, podnosząc co chwila wzrok na policjanta. Za takiego to dałby się zakuć, w sumie to nawet dożywocie byłoby przyjemnością, a co dopiero ochrona takiego?! Panie kochany, daj mi taką okazję! Lecz cóż to za czerwona żarówa świeci się w jego głowie, krzycząc ciągle „ACHTUNG!”. Gdyby wymioty były osobą, to właśnie wbiłyby przed Drake'a, krzycząc mu prosto w twarz „Biiitch, I'm baaaaaaaaack. U happy?”. Przy okazji nawalałaby go kijem baseballowym w brzuch. Ach te wymioty, złota dziewczyna normalnie byłaby! No dobra, to gdzie jest znów kosz? Panika w oczach, przeszukiwanie terenu... Komandorze, kod czerwony. Jaki kod czerwony? Mamy przejebane, bo nie ma tutaj koszy na śmieci. Jak to mówią podczas nieudanej misji „Fuck”. Wymioty już się zbliżają, już pukają do mych drzwi, najchętniej ich nie wpuściłbym, lecz każą haftować mi. Poszła Niagara, grunt że za rogiem komendy głównej, ale i tak żal jak stąd do Afrika.
     - Trisha mnie na stówę zapierdoli... - mruknął w chwili rozpaczy pod nosem, już widząc tę pokaźną, czarną kobietę w wiecznych lokach. Czym teraz dostanie? Wałkiem? Patelnią? Może pójdzie o krok dalej? Czy eskorta do samego mieszkania wchodzi w grę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 67


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: Re: If U seek striptease   Sob Lip 08, 2017 5:27 pm

- Czy on przypadkiem nie nazwał mojego klubu komendą? – zagadnął czekający za drzwiami Max.
         - A czy ty widzisz, w co ja jestem ubrany?
        Max nie odezwał się już więcej, dając Blaine'owi szansę uciec. Przemykając się po kątach, by nie spotkać bez wątpienia wkurwionego Davida, dotarł pod drzwi garderoby i wśliznął się do środka. Zabrał swoją komórkę i portfel, na wszelki wypadek. W najgorszym wypadku straci parę dolców, pomagając nieznajomemu. Może to ostatnie parę dolców, jakie miał w portfelu, ale przynajmniej będzie mógł odhaczyć swój dobry uczynek na dziś. Nagle przed oczami stanęła mu jedna z wyszywanek Alison, wisząca w kuchni, która głosiła to, co następuje: „Jeden dobry uczynek dziennie to jeden krok bliżej Pana”. Prawie się wzdrygnął. Złote myśli świrniętej Allie wżerały mu się w mózg bardziej, niżby chciał.
        Zadzwonił po taksówkę i, nadal w swoim policyjnym wdzianku, wrócił do pozostawionego samemu sobie faceta. Nie przebierał się, miał nadzieję wrócić zaraz do pracy, choć spodnie coraz bardziej uwierały. Ktokolwiek pomyślał, że ubieranie ludzi w takie rzeczy z przykazaniem „bądź seksowny”, to dobry pomysł, powinien po wieczność biegać w takich po piekle. Oby to był Max, bo jeśli to jednak nie on, a Blaine nadal będzie tak szastał dobrymi uczynkami, jeszcze spotkają się  tam wyżej, a to byłoby jak spełnienie najgorszych koszmarów.
        - Taksówka zaraz tu będzie – poinformował mężczyznę i zamilkł, aż zapadła niezręczna cisza. Znowu poczuł się jak parę lat temu, na studiach, kiedy jako jedyny kierowca z własnym samochodem musiał patrzeć, jak jego kumple skaczą po meblach, udając, że podłoga to lawa. - Masz przy sobie jakieś pieniądze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 74


Male


PisanieTemat: Re: If U seek striptease   Sob Lip 15, 2017 12:40 am

Mandat? Serio? Kurde... Ta noc nie jest zbyt szczęśliwa dla niego, ale co może zrobić? No nic nie zrobi.
- O rany... Naprawdę muszę ten mandat płacić? Może oddam w naturze? - zaśmiał się pijaczo, omacując powoli kieszenie spodni. O, coś twardego złapał, trochę długie... Nie świntuchy, to tylko telefon. O proszę, zaraz pod nim jest ciemny, skórzany portfel. Uf, miał pieniądze na mandat w papierkach, pewnie jeszcze nie przyjmują zbliżeniowo, nie? Otworzył portfel, patrząc w jego zawartość. No, takie haftowanie miało jeden plus – już mu się nie chce tak haftować, ha! Może jeszcze wyjdzie na prostą tej nocy?
- Ile to się należy... 50$? - wyciągnął banknot w stronę policjanta, a gdy ten go weźmie i jeżeli weźmie, to z lekkim uśmiechem powie tylko cicho – To dziś jesteś już tylko mój? - po czym podeprze się znów o murek, spoglądając w nocne niebo. Bał się że będzie padać, a tu proszę, niebo już czyste. No może prócz smogu, ale jednak widać Księżyc.
- Lubię takie noce... - wymruczał, podpierając głowę o własne ramię. Trochę to okropne, że takie noce zawsze kojarzą mu się z samotnością. Może oprócz dzisiejszej? Policja to zawsze jakieś towarzystwo, nie? A jeżeli o towarzystwie mowa, to tak trochę smutno, gdy tamten stoi tak samotnie, ten w sumie też. No ktoś musi wykonać pierwszy ruch. Drake z +10 śmiałości, lecz -15 do taktu podszedł do policjanta, kładąc głowę na jego ramieniu i robiąc te psie oczy, jeszcze wywinął przez chwilę dolną wargę. - Jestem Drake, a ty masz śliczne oczy. - uśmiechnął się lekko, przymykając oczy. Nie, nie pozwoli policjantowi uciec, będzie z nim tak stać, dopóki żółty radiowóz nie podjedzie. No grunt że nie na sygnale, bo siara by była!
- Spokojnie, ja rozumiem. Paliwo teraz drogie, to oszczędzać musicie. - rzekł spokojnie, wchodzą do środka żółtego samochodu, za sobą ciągnąc jeszcze Policjanta. Nie zostanie dziś sam, odprowadzi go pod same drzwi i powie Trishy, że miał randkę, ha! Ściany mają uszy, pamiętajcie dzieci. Oczy w sumie też.
Przejazd przeszedł raczej spokojnie, chyba, może. Drake grzecznie ułożył głowę znów na ramieniu policjanta, uprzednio mówiąc taksówkarzowi ledwo zrozumiale swój adres. Chłop ze złota, bo nawet nie powiedział nic na stan mężczyzny, a na późniejsze śpiewy tylko się uśmiechnął pod nosem. Poczciwy Janusz z niego!
- Ty mnie pilnuujesz~ Ja czuuuję~ Gdy stawiam nowy krok, twój wiedzie mnie wzrok~ Tak bliskoo, wiesz wszystkoo~ - zaczął wyśpiewywać po wyjściu z taksówki, spoglądając za chwilę w ciszy na jego rycerza w obcisłej zbroi. - Odprowadzisz mnie pod drzwii? Mieszkam na trzecim piętrze. - znów zrobił te oczy, a w razie co złapał policaja za łapę i wciągnął do budynku. Gdy już udało im się doczłapać na to trzecie piętro, to Drake obrócił się w jego stronę po otwarciu drzwi. - Wejdziesz na chwilę? Zrobię Ci może coś do tego... Picia! Porozmawiamy jeszcze o mandacie, zobaczysz pewnie psy. - jak się nie zgodzi, to walnie smutny wzrok psa poziomu 3 i będzie się tak patrzeć, dopóki ten nie wejdzie. A jak już wejdzie? Cóż, wejdzie za nim, robiąc przy okazji dziwny gest. Co to będzie? Tego dowiecie się następnym odcinku Mody na Striptease.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 67


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: Re: If U seek striptease   Sro Lip 19, 2017 7:50 pm

Coś czuję, że ten dobry uczynek będzie mnie kosztował więcej, niż wszystkie następne razem wzięte, pomyślał, obserwując, jak pijany jegomość klepie się po kieszeniach. Postanowił tymczasowo nie wyprowadzać go z błędu. Nie żeby każde „panie władzo” robiło mu dobrze i pozwalało myśleć, że choć dla tego faceta jest w tej chwili czymś więcej niż tylko striptizerem w podrzędnym klubie, o nie, on zwyczajnie oszczędzał sobie zachodu, gdyż wątpił, żeby w tym stanie jego znajda była w stanie cokolwiek zrozumieć.
    -  Musiałbyś się bardziej wykosztować, żebym był tylko twój – mruknął do siebie, przyjmując banknot. Może gdyby był porządnym obywatelem, przyjęcie tylu pieniędzy w ramach nieistniejącego mandatu nie przyszłoby mu z taką łatwością, ale na szczęście niezbyt go to obchodziło. W najgorszym wypadku jegomość obudzi się jutro z kacem mordercą i lżejszy o wyjątkowo hojny napiwek dla taksówkarza.
      Z trudem wcisnął banknot do ledwie funkcjonalnej kieszeni spodni i stanął z rękami założonymi na piersi, w oczekiwaniu na taksówkę. Niestety, nie dane mu było długo kontemplować w samotności wątpliwego piękna tej nowojorskiej nocy, gdyż najwyraźniej złakniony towarzystwa nieznajomy postanowił się przyłączyć, znacznie naruszając przestrzeń osobistą niby-policjanta. Za mundurem pijacy sznurem, nic nie poradzisz.
     - Blaine, doceniam komplement – odparł bez zastanowienia. Gdyby nie fakt, że z racji wykonywanego zawodu był przyzwyczajony do podchmielonych mężczyzn rzucających o wiele mniej niewinne komplementy, ignorowanie zalotów nieznajomego zapewne wymagałoby od niego więcej trudu. Gorzej było ze znoszeniem ciężkiego łba na swoim ramieniu, ale ostatkiem cierpliwości powstrzymał się, żeby nie wyjąć z kabury plastikowej repliki glocka i nie wcisnąć nieznajomemu lufy między żebra.
     Taksówka nadjechała, niejaki Drake wgramolił się do środka, zabierając ze sobą Blaine'a. Mężczyzna przez chwilę zastanawiał się, czy nie podjąć walki, ale w końcu zaświtała mu w głowie prosta i orzeźwiająca myśl: pierdolić to. Max nie jedyny oferował mu pracę na dłużej, a Davidowi najwyżej postawi piwo, żeby mu to jakoś wynagrodzić.
     Taksiarz, żując gumę, ostentacyjnie zsunął ciemne okulary na czubek nosa i spojrzał na Blaine'a w lusterku. Przez chwilę w ciszy mierzyli się wzrokiem.
      - Nie jestem prawdziwym gliną.
      - Domyśliłem się.
     Już bez słowa, gdy Drake wymamrotał swój adres, ruszyli w drogę. W czasie podróży mało brakowało, a Blaine zacząłby wymyślać nowe liczby, gdyż liczenie do dziesięciu nie wystarczyło, aby zagłuszyć pijackie przyśpiewki nowego towarzysza. Taksówkarz, wzorowo znosząc ten cały cyrk, dowiózł ich na miejsce, po czym z radością i bez skrupułów przyjął pięćdziesięciodolarowy banknot.
Znalazłszy się poza pojazdem, nie pozostało mu nic innego, jak przystać na prośbę Drake'a. Trzecie piętro brzmiało jak niebezpiecznie duża ilość schodów, zwłaszcza dla jegomościa w takim stanie. Pozwolił zatem zaprowadzić się do środka i balansując na stopniach ze swoim niezwykle nieporęcznym i przylepialskim ładunkiem, dotarł w końcu przed drzwi mieszkania, które, miał nadzieję, należało do Drake'a.
     - Dobra, słuchaj, dzięki za propozycję, ale to chyba nie jest dobry pomysł – powiedział, a następnie zdjął swoją tandetną policyjną czapkę i odnalazł metkę. -  Nie jestem gliną. Widzisz? Made in China.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CookI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 01/07/2017
Liczba postów : 74


Male


PisanieTemat: Re: If U seek striptease   Sro Sie 16, 2017 2:48 pm

O tak, trzy piętra są bardzo niebezpieczne! Toż to uczą tego dzieci w szkole, że jak ktoś potrzebuje przejść trzy piętra, to trzeba mu pomóc. No, widać, że z Blaine'a był grzeczny chłopiec w szkole, może sobie przyczepić złotą gwiazdkę. Takich policjantów nam potrzeba! Bliscy człowiekowi, pełni zrozumienia, dokładnie tacy. Pomijając oczywiście fragment o nieziemskiej urodzie, w końcu to zbyt oczywiste, że takich potrzeba!
I co z tego, że nie jesteś gliną... – bąknął wciąż podchmielony, przecierając oczy jakby ze zmęczenia, ewentualnie z wyimaginowanych łez, które spływały właśnie po jego twarzy. – Poświęciłeś się tyle, żeby mnie zabrać tutaj... Chyba tobie też się coś od życia należy. – mruknął cicho, opierając głowę o framugę drzwi. Jego uszy już wyłapały znajomy mu dźwięk, ale nic nie mówił. Czekał na przebieg zdarzeń, chociaż w razie co on teraz będzie ratował życie policjanta... A czemuż to? A wild Trisha appears! Ciężkie kroki wydostały się z mieszkania naprzeciw Drake'a, a na twarzy zawitał jedynie dziwny wyraz twarzy. Sam zrobił krok do tyłu, by nie zaczynać nawet. Co jak co, ale no one fucks with Trisha McGawes. No. Fucking. One. Tym bardziej kucharz. Ciężka ręka pchnęła plecy Blaine'a, pchała go niemiłosiernia – aż nie stanął za progiem mieszkania. Wtem jedyne co widział pijaczyna były drzwi zamykające się przed jego nosem.
Dayum boi, smack that ass. – wydał się jeszcze okrzyk godny prawdziwej, afroamerykańskiej kobiety, po którym nastąpiło tylko ciche kliknięcie – Trisha bum, drzwi zamknięte, 1:0. Nawet nie starał się tego wytłumaczyć, po prostu włączył światła w mieszkaniu, rozglądając się po nim. Jeszcze nie wyczuły, wciąż ma czas!
Witaj w moich skromnych progach. – powiedział naturalnym tonem, zupełnie jakby ten zgodził się zostać u niego. – Chyba spędzisz dzisiaj u mnie noc, więc... Heh... – uśmiechnął się głupkowato, drapiąc po potarganej czuprynie. Właściwie nie wiedział co powiedzieć, żeby nie zabrzmiało to, jak tania oferta seksu. – Możesz zająć łóżko, jeżeli chcesz, tylko wtedy będziesz musiał je z kimś dzielić. Nie żeby ze mną! Znaczy... – pomachał lekko dłońmi, w celu komunikacji gestami, która wychodziła równie miernie. – Jak chcesz, to możesz ze mną, ale chodziło mi o Britney. Zawsze tam śpi ze mną, więc... Yh, może lepiej, gdy ją poznasz. – odpalił na telefonie cudowną muzykę Spearsowej, włączając zaraz Toxic, by ich oczom ukazał się dostojny pies z widocznym niedorobieniem umysłowym, chyba za panem, który niczym bolid Formuły 1 popierniczał między meblami.
Njorda nie musisz się bać, jest raczej pacyfistą... Tylko nie zaczynaj z nim bitwy na wzrok. – ciekawe życie widocznie tu prowadził, ewentualnie był tak samotny, że poznał wszystkie cechy charakteru swoich zwierząt.
To Blaine... Może chcesz coś zjeść albo się napić? Heh, w końcu mamy całą noc do około 10 rano dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: If U seek striptease   

Powrót do góry Go down
 
If U seek striptease
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: