CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Sabat

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 339


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Sabat   Nie Lip 02, 2017 5:20 pm


,,the very thought of you has my legs spread apart
like an easel with a canvas begging for art''


Autorski pomysł kochanej Maleficar. Opis tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LirielChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 99


Cytat : Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie.
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Pon Lip 03, 2017 10:56 am


Imię: Aidan MacNamara
Wiek: 19 lat
Wygląd: przeciętnego wzrostu, dość szczupły, ale też nie nadmiernie wychudzony. Długie, intensywnie rude włosy sięgają mu za łopatki, chyba że akurat przyjdzie mu do głowy związać je w kitę. Ma dość duże, piwne oczy – i tyle da się o nich powiedzieć, przynajmniej do momentu, gdy zaczyna się magiczny obrzęd. Wtedy każdemu ślepia świecą przerażającym blaskiem.
Podsumowując, Aidan sprawia wrażenie młodzieńca o dość delikatnej, miłej dla oka urodzie. Nie stara się jej podkreślać; chodzi w ciemnych, prostych ubraniach, by nie rzec – w czym popadnie.
Historia: od początku wychowywany w społeczności szamanów, nie pozwolił się jednak całkiem odizolować od reszty świata. Aidan od samego początku miał opinię tyleż zdolnego, co skrajnie niepokornego, działającego wyłącznie w oparciu o własne poglądy i sumienie. Sprawiło to, że dorobił się miana pariasa, nie został jednak wykluczony – byłoby to zbyt niebezpieczne dla całej ich grupy. Zgodnie z planem, ma również odbyć rytuał dołączenia, choć nikt nie umie bodajże zgadywać, kto jest tą bliską osobą, która zostanie poświęcona na rzecz współpracy z demonem.
Cechy charakterystyczne:
- jest śpiochem. Tragicznym. Nie obudzi go wystrzał ani koniec świata.
- lubi zwierzęta, z wzajemnością zresztą. Standardem jest, że podchodzą do niego bezdomne koty i psy.
- problemy z błędnikiem. Nie może nawet patrzeć na przepływające statki czy kręcącą się karuzelę. Jakakolwiek próba utrzymania równowagi na niestabilnym podłożu również kończy się klęską.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 339


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Pon Lip 03, 2017 8:46 pm


Nikolay Sykes

Wiek: 19 lat
Wzrost i waga: 185 cm, 75 kg
Na co dzień posiadacz wiecznie podkrążonych szarych oczu, które jaśnieją o odcień i mienią się srebrnym blaskiem w czasie używania magii lub innych, intensywniejszych przeżyć, takich jak na przykład gniew lub pewne głębsze fizyczne doznania (tego ostatniego chłopak nie jest jeszcze świadomy). Pośród smoliście czarnych włosów, których końcówki rozjaśnia efektowny srebrny kolor, znalazły miejsce atramentowe pasemka. Drugie są konsekwencją ekscentryzmu Nikolaya i skłonności do dziwacznych upiększeń, srebrne natomiast świadczą o krwi czarowników płynącej w jego żyłach. Same włosy ma dość długie, przeważająca ich część sięga mu do ramion, a parę pasemek aż pleców. Lewe oko przecina podłużna, brzydka blizna, której Sykes dorobił się parę lat temu podczas starcia z jakimś szamanem, który ostatecznie okazał się od niego silniejszy i pozostawił po sobie taką widowiskową pamiątkę. Można by powiedzieć, że szrama go oszpeca - Niko i tak ma to w bardzo płytkim poważaniu, gdyż nie uważa aparycji za coś najważniejszego, a sam sobie i tak się podoba i ten fakt raczej nie ulegnie zmianie nigdy. Podczas wspomnianej bójki przeszła mu ochota na uczestnictwo w  podobnych zabawach. Ba, uważa  pokazy siły dla uciechy publiki za widowiska dla kretynów.
Inne, mniej i/lub bardziej istotne:
• Nikolay jest dumny ze swojej krwi i nigdy nie żałował, że urodził się czarownikiem, tyle że dziewiętnaście lat życia w totalnym celibacie w zamian za obietnicę potęgi uważa za delikatną przesadę. Szczególnie, że jego rówieśnicy balują i korzystają z życia na wszelkie możliwe sposoby, podczas gdy on ma opinię cnotki. Ach, gdyby tylko tamci znali prawdę! W każdym bądź razie chłopak zamierza nadrobić wszystkie stracone lata po ceremonii przejścia
• czasem podkreśla oczy czarną kredką, zdarza mu się użyć barwiczki na ustach, ale bardzo rzadko
• zakorzeniono w nim nieufność, niemalże wrogość w stosunku do szamanów, a przynajmniej próbowano. Z dość marnym skutkiem. Sykes podświadomie dąży do interakcji z szamanami, a kieruje nim zwykła, młodzieńcza ciekawość.
• nigdy nie był grzecznym dzieckiem. Lubił rozrabiać, pyskować i brać udział w niebezpiecznych zabawach. Eksperymenty z magią kocha, mimo że zabierają mu one energię witalną, Nikolay i tak często - zbyt często - lawiruje na krawędzi. Kiedy jest sam lub w zaufanym towarzystwie. Kiedy wie, że nikt niepowołany się nie dowie i nie otrzyma nagany za przekraczanie granic. Dlatego poniekąd nie może doczekać się przejścia i nawet ta śmieszna czystość przestała mu przeszkadzać. Sykes pragnie mocy. Chce się nieustannie rozwijać, a wizją pośmiertnych cierpień w Piekle jakoś się nie przejmuje. Interesuje go doczesność, a do umierania niezbyt mu się śpieszy
• paskudnie dużo czyta
• ma słabość do czarnych kotów, szczególnie czarnych puchaczy o zielonych oczach
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LirielChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 99


Cytat : Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie.
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Wto Lip 04, 2017 6:08 pm

To był naprawdę dobry projekt. Wykorzystywanie go w ten sposób zdawało się niemalże... profanacją.
Aidan wymyślił to zaklęcie zupełnie przypadkiem. Ot, tak kończyły się spotkania z młodymi szamanami, stojącymi niemalże u wrót do osiągnięcia pełni swojej mocy. Stwierdzili, że nieznaczne przekręcenie zaklęcia uwięzienia mogłoby dać ciekawy efekt. Ponieważ jednak żaden z nich nie wypił dość, by podstawić się do roli królika doświadczalnego, postanowili ruszyć na miasto w poszukiwaniu ofiary. Zdawali sobie z ryzyka, jakie wiązało się z eksperymentowaniem z formułami. Magia szamańska opierała się w dużej mierze na precyzyjnie wypowiadanych formułach, idealnie odmierzonych ilościach ziół i żmudnie trenowanych gestach. Efekty potrafiły być spektakularne, jednak sam proces dochodzenia do nich - tyleż długi, co niebezpieczny. A oni zamierzali go modyfikować.
To było głupie, bardzo głupie. Ale wtedy był pijany i wydawało mu się to niesamowicie zabawne.

Najpierw chcieli zapolować na śmiertelnika. To byłoby interesujące, patrzeć, jak miota się w świetlistym kręgu, próbując zrozumieć, co się dzieje. Ktoś stwierdził jednak, że prawdziwym testem dla zaklęcia Aidana będzie złapanie czarownika.
Czarownicy. Choć nie tak potężni, byli w stanie działać znacznie szybciej i rzucać jedno zaklęcie po drugim, co czyniło z nich śmiertelnie niebezpiecznych przeciwników. Do utarczek między obiema grupami dochodziło stosunkowo rzadko - obie strony starały się utrzymać wzniosłą obojętność i nie wchodzić sobie w drogę.
Złapanie w zaklęcie jednego z nich to prosta droga do zniszczenia tego stanu, prawda? Ale, jak było mówione, nawet największa głupota wydawała się wówczas życiową mądrością.

Towarzysze osłaniali go, gdy tworzył krąg.
Liczyło się to, co miał wokół siebie. Wykradzioną kredą rysował na ziemi symbole, uważając, by żadnego nie nadepnąć. W końcu usiadł na piętach, idealnie pośrodku swojego dzieła; jedną dłoń ułożył na ziemi, drugą wyciągnął przed siebie. Miał stąd idealny widok na miejsce, gdzie zaklęcie miało przynieść skutek. Pozostawało kwestią tego, kto w niego wejdzie.
A raczej - który w niego wejdzie? Bo to, że w ich kierunku zmierza grupa młodych mężczyzn, dało się usłyszeć z daleka.

_________________
Avatar: odkopany gdzieś w Internetach
Gif: Tumblr
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 339


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Sro Lip 05, 2017 6:30 pm

To nie mogło się dobrze skończyć. Nikolay wiedział o tym od samego początku, podobnie jak jego przyjaciele, ale przecież wiele razy wcześniej odwalali takie numery i zwykle wszystko rozchodziło się po kościach. No, może zdarzało mu się otrzymać ochrzan stulecia, a ojciec i matka posyłali mu potem przesycone dezaprobatą spojrzenia i jęczeli, jak to się na nim zawiedli, ale... hej, hej, sami nie byli lepsi w jego wieku, a młody wychodził z założenia, że z życia należy korzystać. Nie był z tych, którzy grzecznie podporządkowują się osobom z góry i narzuconym przez nich regułom.  Sykes i tak uważał, że jest wręcz przykładnym przedstawicielem młodego pokolenia czarowników.
Razem z towarzyszami zdecydowali się, aby dzisiejszej nocy pójść na skróty i w ten sposób szybciej dotrzeć w miejsce docelowe. Wszyscy byli lekko wstawieni, Niko co prawda nie pił, ale palił zielsko z pewnymi czarnoksięskimi dodatkami, więc efekt był nieziemski, a chłopak czuł, że cały świat ma u swych stóp.
Dopóki nie wdepnął w pieprzoną pułapkę. Od razu poczuł, że coś jest nie tak. Tak jakby cała moc momentalnie z niego odpłynęła, jakby coś ją przytłumiło. Jednakże zdał sobie sprawę z powagi sytuacji, kiedy natknął się na niewidzialną ścianę. Cały jego wyśmienity nastrój zniknął jakby ktoś zgasił świeczkę.
– Szlag – warknął. - Co jest? - Spróbował wyszeptać pod nosem krótką inkantację, próbował jakoś się ratować, tyle że równie dobrze mógł się poddać już na samym początku. Miotał się niczym ptaszek w klatce, a jego wysiłki nie przynosiły żadnego skutku. To uczucie bezradności było w tym wszystkim chyba najgorsze.
Kiedy zobaczył, że jego kompani zamierzają najzwyczajniej w świecie spieprzyć, czarka goryczy się przelała. Nawet te ich błagalne spojrzenia nie robiły na nim wrażenia. No kurwa, bez przesady.
– No chyba żartujecie? Wracajcie, dupki! – Tia. Ci pobiegli jeszcze szybciej. W końcu ratowanie własnego tyłka było priorytetem. Niby nie powinien ich winić, ale i tak to zrobił, bo wiedział, że sam by ich nie zostawił. Czasem odnosił wrażenie, że jest z ich stadka tym o najszlachetniejszym sercu, nieważne, jak źle by to nie brzmiało. I na co mu to było?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LirielChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 99


Cytat : Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie.
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Sro Lip 05, 2017 8:16 pm

To mogłaby być interesująca walka, gdyby pozostali szamani również narysowali swoje symbole. Gdyby zrobili to naprawdę dobrze, ich szanse na wygraną z czarownikami byłyby wysokie. I tylko wtedy.
Skoro tak, to nie rzucaliby się do ataku, nie zabezpieczywszy się w żaden sposób, prawda?
Zapewne tak rozumowali czarownicy. Szamani też byli tego w pełni świadomi - ale skoro tak, to ich ofiary musiały być pewne, że gdzieś tam narysowano kręgi, dające agresorom moc. Nic dziwnego, że rzucili się do ucieczki. Napastnicy podążyli za nimi, pokrzykując radośnie.
Ja pierdolę, co za cyrk.
Nie dołączył do tego. Może nie wypił dość dużo, może magia go otrzezwiła, może nie dawało mu spokoju to poczucie, że zabawa cudzym kosztem nie jest do końca w porządku. Dość, że pozostał na miejscu, opuszczając tylko rękę; pułapka była już w stanie utrzymać się i bez tego. Nikt nie zauważył, że został, nawet, gdy sam stracił już z oczu swoich towarzyszy.
Wstał w końcu, otrzepując kolana. Mimo wszystko, mógł być dumny ze swojego dzieła. To był majstersztyk szamańskiej sztuki.
Gdy złożę ofiarę, będę w stanie zrobić o wiele, o wiele więcej.
Przybliżył się nieco, tak, by więzień był go już w stanie dostrzec. Skrzyżował ręce na piersiach, taksując nieznajomego wzrokiem. Wydawało się, że jest mniej-więcej w jego wieku - i tyle umiał o nim powiedzieć. Z pewnością nigdy wcześniej go nie widział. Taką bliznę na twarzy zapamiętałby na pewno.
Stoisz przed, jakoby, swoim największym wrogiem. Chyba nie ma sensu zaczynać rozmowy od "dzień dobry"?
- Wielkie dzięki za posłużenie za królika doświadczalnego - wypalił w końcu, niemalże uprzejmym tonem. - Zrobiłeś dokładnie to, czego potrzebowaliśmy, by upewnić się, że zaklęcie jest stabilne.
Nie to, żeby oczekiwał, że chłopakowi poprawi to humor.
Cofnął się o krok, nie opuszczając rąk ani wzroku. Stanął na narysowanych przez siebie liniach. Przekrzywił nieznacznie głowę.
- W sumie to chyba należą ci się przeprosiny - zawyrokował w końcu. - Przynajmniej za mnie. Za to stado biegających baranów już nie odpowiadam.
Od niechcenia przejechał butem po ziemi, niszcząc narysowaną linię. Pułapka zasyczała jak przypalony kabel i zniknęła. W uliczce od razu zrobiło się ciemniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 339


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Czw Lip 06, 2017 12:50 am

Ostatecznie został sam. Przyjaciele go zostawili, licząc, że przynajmniej im uda się uniknąć kłopotów. Kiedy Nikolay spostrzegł, że chyba się rozczarują, ponieważ właśnie ruszył za nimi równie ogarnięty pościg, prawie zaniósł się histerycznym śmiechem. Macie za swoje, dranie. Niech was złapią i zamkną w takich samych pułapkach.
Gdyby sytuacja była inna, nie życzyłby im źle. Teraz w sumie też nie życzył im uwięzienia, po prostu emocje chwilowo wzięły nad nim górę. Poza tym był do bólu świadom faktu, że skoro mieli do czynienia z szamanami, jego kumple powinni się bez większego problemu  obronić. O ile nie byli na to zbyt pijani. To swoją drogą.
Chociaż nie, nie był sam. Wyraźnie wyczuwał czyjąś obecność, więc kiedy obcy wreszcie wyszedł mu na przeciw, chłopak zamiast zdziwionym, obdarzył go raczej badawczym, oceniającym spojrzeniem. Jego czerwona czupryna przyciągała wzrok. Pomimo panującego wokół mroku bez problemu rozpoznał barwę jego oczu –  nie mógł mieć pewności, nie stuprocentowej, lecz wydały mu się piwne.
Zupełnie nie wiedział, czego się spodziewać. Powinien chyba najgorszego, może chociaż jakichś wyrafinowanych tortur. Umierania na razie nie brał pod uwagę.
– Ależ proszę bardzo. Polecam się na przyszłość – odpowiedział. Parę sekund temu był zły. Byłby gotowy przywalić nieznajomemu za to chwilowe odebranie wolności, za ośmieszenie. Jednak jego słowa, nie wiedzieć czemu, tylko czarownika rozbawiły. I dały przy okazji promyczek nadziei.
Przeprosiny były czymś, co totalnie zbiło go z pantałyku. W dodatku pułapka zniknęła, a Niko na nowo poczuł panoszącą się w żyłach energię, która tylko czekała na kolejną bardziej lub mniej wymagającą inkantację.
– Uwolniłeś mnie? Tak po prostu? – Zaskoczenie, jakie bezsprzecznie trwało obecnie na jego niezdrowo bladej twarzy, było aż zbyt oczywiste. Dlatego miast uciekać, podszedł bliżej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LirielChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 99


Cytat : Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie.
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Czw Lip 06, 2017 9:33 am

- To znaczy, że chcesz, żebym zamknął cię ponownie?
Uniósł brwi. Rzadko widywało się czarowników z tak bezpośredniej odległości; często wiązało się to zresztą z pojedynkiem, co uniemożliwiało przyjrzenie się szczegółom. Na wszystkie duchy, ależ ten gość był blady. Czy ten ich szatan w ogóle nie pozwala swoim podwładnym wychodzić na słońce?
Po prawdzie, spodziewał się ataku. Na skraju umysłu kalkulował już swoje szanse na błyskawiczne uniknięcie potencjalnego ataku i dorysowanie linii do tych znaków, które pozostały na ziemi, tak, by zapewnić sobie bezpieczeństwo. Ba, już powoli dobierał im miejsce.
Nie wydawało się jednak, by nieznajomy chciał z nim walczyć. Wydawał się raczej szczerze zdziwiony.
- Nie wiem, jak u was, ale u nas zdjęcie zaklęcia nie wymaga żadnych skomplikowanych rytuałów. - Skoro udało im się już nawiązać neutralną rozmowę, to grzechem byłoby to zepsuć przez nadmiar złośliwości. Zrobił krok w kierunku chłopaka i podał mu dłoń w powitalnym geście.
- Aidan MacNamara. Miło poznać.
Nie wiedział, czy miło. Równie dobrze ten czarownik może wykorzystać okazję i porazić go prądem albo coś w tym stylu.
Aidan, zawsze byłeś honorową pizdą.

_________________
Avatar: odkopany gdzieś w Internetach
Gif: Tumblr
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 339


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Pią Lip 07, 2017 1:59 am

Nie był masochistą, toteż zupełnie nie uśmiechało mu się siedzenie w szamańskiej pułapce i robienie – jak to określił wcześniej jego nowy znajomy – za króliczka doświadczalnego. Zmarszczył się tylko, ale nic na to nie odpowiedział. Teraz zamierzał być ostrożniejszy, a wracania do świetlistego kręgu nawet nie brał pod uwagę. Za nic w świecie. Chwila totalnej bezradności, jaką przeżył parę minut temu, w zupełności mu wystarczy. Nigdy nie było tak, że jego czary nie działały. Zawsze działały. Demony karmiły się jego energią, osłabiały go, ale wszystko przynosiło jakieś efekty, a nie...
– Nie o to mi chodziło –  odmruknął, nie do końca zadowolonym tonem.  Jego zdziwienie, jak się można było domyślić, nie wynikało z szybkości zdjęcia czaru, a raczej samego faktu, że rudowłosy go uwolnił, zamiast wypróbować na nim jakichś sztuczek. Czy nie temu służyły pułapki na ludzi? On w sumie nie do końca był człowiekiem, ale kto by się przejmował takimi drobnostkami. - Jesteś... inny. Kiedy znalazłem się w potrzasku, myślałem, że może trochę się nade mną poznęcasz, ale nie tego. - Przyznał w końcu, szczerze, na koniec wzruszył nieco ramionami. Wpajano mu, że szamani to zło, wrogowie, że nie należy się z nimi spoufalać. Mimo to wolał wyrobić sobie własną, obiektywną opinię, a rażenie prądem raczej by mu w tym nie pomogło.
– Nikolay Sykes – odparł, ściskając dłoń rozmówcy. A potem się uśmiechnął. – Mi również jest, o dziwo, miło. – Nie tylko Aidan był tutaj honorową pizdą. - Więc w ten sposób bawią się młodzi szamani? Ćwiczą skomplikowane zaklęcia w mrocznych uliczkach, czyhając w ukryciu na przyszłe ofiary? - Nie był złośliwy. Właściwie to brzmiał całkiem przyjaźnie i chyba nawet przestał się obawiać swojego nowego kompana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LirielChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 99


Cytat : Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie.
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Pią Lip 07, 2017 9:19 am

Uniósł brwi.
- Aha. Takie rzeczy opowiadają wam o szamanach? - W sumie, to było do przewidzenia. Historie, które słyszał o czarownikach, kreśliły obraz podobnie okrutnych i bezmyślnych ludzi. Prostaków, nie znających się na prawdziwie finezyjnej sztuce. Aidan wielokrotnie zastanawiał się, czy ta finezja naprawdę jest taka opłacalna; każda polemika kończyła się jednak reprymendą ze strony Starszego.
Cóż. Wyglądało na to, że pozostałe opowieści również wymagały konfrontacji z rzeczywistością.
Słysząc dalsze pytanie, uśmiechnął się mimowolnie.
- A czarownicy niby są lepsi? - Spojrzał w kierunku, w którym oddaliły się obie grupy. - Patrząc na ich krok, sądzę, że byli tak samo napruci, jak twoi.
Co mogło przynieść całkiem interesujące rezultaty.
- Chcesz ich powstrzymać przed pozabijaniem się, czy raczej nie leży ci to na sercu? - zapytał od niechcenia. On sam nie miał zamiaru ruszać za swoimi towarzyszami i ratować ich jak głupie kocięta; jego nikłe poczucie solidarności zdecydowanie nie było w stanie go do tego zmusić. Ten tutaj wydawał się o wiele bardziej interesujący. Przynajmniej dopóki nie zacznie głosić herezji, na co się jednak nie zapowiadało.

_________________
Avatar: odkopany gdzieś w Internetach
Gif: Tumblr
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 339


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Sob Lip 08, 2017 2:17 pm

– Wszystko sprowadza się mniej więcej do tego, że nie można wam ufać i trzeba na was uważać – odpowiedział zgodnie z prawdą, nie zastanawiając się długo. Różne bajki słyszał o szamanach, mniej lub bardziej przyjemne. Więcej było tych pierwszych ze względów dość oczywistych. Nie tykać, nie zadawać się z nimi, to wrogowie. Jeśli pozwolicie im dokończyć te ich skomplikowane rytuały, jesteście zgubieni. I inne pierdoły tego typu, którymi nigdy nie zaprzątał sobie głowy. W końcu miał ciekawsze rzeczy do robienia.
Nie potrafił się nie uśmiechnąć. Z której strony by na to nie spojrzeć, sam niejako wykopał sobie dołek. Na szczęście płytki.
– Nie jesteśmy lepsi. Również lubimy eksperymentować i tym samym doprowadzać starszych do szału. – Ale takie już było życie, prawda? Młodość rządziła się własnymi prawami, a każdy musiał popełnić trochę kłujących w dumę błędów, żeby potem wynieść z nich jakąś lekcję.
Stanu trzeźwości swoich towarzyszy komentować nie zamierzał. Rzeczywiście byli nawaleni, dlatego on robił dzisiaj za ich dzielnego przewodnika. A to, że sam wcześniej palił, aż tak w oczy się nie rzucało. Pułapka Aidana skutecznie go otrzeźwiła.
– Po tym jak mnie tutaj zostawili? Zapomnij, kończę z altruizmem – odmruknął, spoglądając za siebie, w stronę, w którą pobiegła tamta banda głupków. Niby nie powinien wykluczać, że się pozabijają, ale i tak nie brał tej opcji pod uwagę. - Chyba że ty chcesz. I tak nie mam nic lepszego do roboty, a od samotnego powrotu do domu wolę przebywanie z tobą - dodał, nieco ostrożniej niż do tej pory. Tak jakby nie wiedział, jakiej reakcji może się spodziewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LirielChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 99


Cytat : Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie.
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Sro Lip 12, 2017 6:29 pm

- Hoho, ależ z ciebie dyplomata. - Mógł sobie bez problemu wyobrazić, co zawierają te opowieści. Zapewne były jakąś radosną parafrazą tego, co sam słyszał o czarownikach. Innymi słowy, propagandowe farmazony wyrosłe ze strachu i ignorancji.
Zabawnie było spotkać kogoś myślącego podobnie... po drugiej stronie barykady.
Słysząc dalszą część wypowiedzi, uśmiechnął się lekko.
- Nie boisz się? Nie mnie, nie zamierzam ci nic zrobić - dodał szybko - ale że zobaczy nas ktoś z twoich?

_________________
Avatar: odkopany gdzieś w Internetach
Gif: Tumblr
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 339


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Pią Lip 14, 2017 11:14 pm

Nikolay spojrzał na rozmówcę z ukosa, w lekkim zdziwieniu uniósł prawą brew. Dyplomata? Chyba nie do końca zrozumiał. Czy znowu wyszło na to, że powiedział zbyt dużo? Ale niestety na to nic poradzić nie potrafił. Każdy, kto się z nim zadawał, prędzej czy później musiał przyzwyczaić się do faktu, że Sykes należał go grona osób, którym japa zamykała się naprawdę rzadko kiedy. Sytuacja, w której się teraz znalazł, była tego dobrym przykładem. W odróżnieniu od niego czerwonowłosy zdawał się być nieco bardziej milczącym osobnikiem.
Uśmiechnął się. Krzywo, pokaźnej wielkości blizna na twarzy też nie dodawała mu zbyt dużo uroku, ale był to uśmiech bez wątpienia szczery.
– Nie. Nie boję – odpowiedział. Najwyżej dostanie kolejną reprymendę. Przecież to nic nowego, przywykł już do tego. Zresztą co mu zależało, jeszcze tylko trzy miesiące i będzie panem swojego losu. – Tamtymi głupkami nie zamierzam się przejmować, a starsi raczej nie powinni mnie szukać – wyjaśnił pokrótce, znowu rozwodząc się bardziej aniżeli by wypadało. Przygryzł wargę. - A twoi pobratymcy nie zlinczują cię za kontakt ze mną, Aidanie? Czy jesteś gotów zaryzykować? Moglibyśmy się jeszcze kiedyś spotkać, może w nieco przyjaźniejszej scenerii. - Jakoś nie gustował w mrocznych alejkach, och, z wzajemnością zresztą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LirielChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 99


Cytat : Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie.
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Sob Lip 15, 2017 9:49 am

Zabawną miał tę bliznę. Dzięki niej być może zwróciłby na niego uwagę, nawet gdyby nie wpadł prosto w jego ręce... czy też pułapkę. Była paskudna i równie paskudnie przechodziła przez całą twarz.
Dodawała mu uroku. Na swój sposób.
Przez chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią.
- Nie wiem, czy nie zlinczują - przyznał w końcu. Młodsi szamani mogli co najwyżej okazać mu swoją pogardę; to Starszych, stosujących też kary fizyczne, należało się naprawdę obawiać. Sęk w tym, że Aidan nigdy tego nie robił.
Choć faktem jest też, że nigdy nie zapuścił się ze swoją ignorancją... aż tak daleko.
A w sumie czemu nie?
- Zaryzykuję. Jeśli okażesz się równie interesujący, jak się zdaje... - dodał po chwili.

_________________
Avatar: odkopany gdzieś w Internetach
Gif: Tumblr
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 339


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Sro Lip 19, 2017 9:50 pm

Cóż, Sykes usłyszał wiele bardziej lub mniej przyjemnych słówek określających szramę na jego twarzy. Głównie były to wyrazu typu szpetna lub brzydka, ale miał ją od tylu lat, że zupełnie przestał się tym przejmować. O ile kiedykolwiek tak było. Jednak ,,zabawna’’ – to było coś nowego. Szkoda jedynie, że nie potrafił czytać w myślach, bo tę myśl towarzysza chętnie by poznał.
Oho, czyli lincz wchodził w grę. Sam również powinien się liczyć z użyciem przemocy w ramach kary, tyle że zwykle wychodził z założenia, że uda mu się uniknąć przyłapania, więc kary także.
Jakby nie było, nie powinien narażać nowego znajomego. Tyko że był wstrętnym egoistą i w sumie to chciał go narażać. Chciał go bliżej poznać.
Uśmiechnął się. Nie bez pewności siebie.
– Nie rozczarujesz się. To mogę ci obiecać. – Sykes i skromność? No, chyba nie.
Przegadali połowę nocy. Poważnie. Gdy wreszcie któryś zerknął na telefon, żeby sprawdzić godzinę, z jego ust wydobyło się ciche przekleństwo, a w oczach błysnęła panika. Pora się zwijać.
– Właśnie. Daj mi swój numer. – Dlaczego wcześniej na to nie wpadł?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LirielChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 99


Cytat : Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie.
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Czw Lip 20, 2017 11:20 pm

O cholera. Nie wierzył, że to naprawdę miało miejsce.
Poszli gdzieś. W sumie żaden z nich nie wiedział, dokąd się kierują, co doprowadziło do tego, że obeszli całą okolicę, by skończyć swoją wycieczkę na ławce w parku. Miejsce sprzyjało rozmowom; ławka, nieco oddalona od głównej ścieżki, pozostawała poza zasięgiem wzroku spacerowiczów. Zresztą, kto normalny spacerowałby o tej porze?

Inni czarodzieje i szamani? Żeby daleko nie szukać. Na pewno nie byliby zachwyceni, widząc ich razem.

Nie dbał o to. W sumie to nie dbał o nic, totalnie tracąc poczucie czasu. To było zaskakujące; rozmowa ze skądinąd obcym człowiekiem praktycznie potoczyła się sama. Chwile milczenia były nieliczne, krótkie i pozbawione tego charakterystycznego poczucia skrępowania, które czasem towarzyszyło poznawaniu nowych osób.
To było... coś nowego.
Widząc reakcję rozmówcy, odruchowo zajrzał w swój telefon. Cholera, jeszcze trochę i zacznie świtać. Na pewno zorientowano się już, że go nie ma. Cóż, czarownik zapewne miał ten sam problem.
Zawahał się. Owszem, było miło, choć ryzykownie, jednak przedłużenie tej znajomości było już o wiele bardziej niebezpieczne. Za zwykłą rozmowę mógł zostać skarcony, za stałe kontakty...
No właśnie. Co ci zrobią?
A, chuj z tym.
- Jasne. - Podyktował mu numer, który na szczęście znał na pamięć, by ten puścił mu strzałkę. Jako dzwonek w telefonie miał ustawiony "Roots" In This Moment i o ile pamiętał, nie zmienił go od tego czasu.
- To kiedy zamierzasz dzwonić? - zapytał na poły żartem, na poły z ciekawością.

_________________
Avatar: odkopany gdzieś w Internetach
Gif: Tumblr
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 339


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Sob Lip 22, 2017 12:20 am

Znał tę piosenkę. Co więcej, bardzo ją lubił, więc kiedy puścił kompanowi strzałkę, uśmiechnął się pod nosem. Zresztą powiedzmy sobie szczerze – w jakim rodzaju muzyki mógł gustować ktoś o wyglądzie upodabniającym go do upiora? Pewnie w jakichś cięższych brzmieniach. I generalnie była to prawda, choć wyjątek od reguły oczywiście by się znalazł.
– Jak zatęsknię – odpowiedział, spoglądając na chłopaka i posyłając mu szeroki uśmiech. Zorientowawszy się, że być może zabrzmiało to zbyt ckliwie (a na to przecież nie mógł sobie pozwolić, żeby nie wyjść na jeszcze większego dziwaka), dodał: – Albo znudzę. Wiesz, nie obrażę się, jeśli zadzwonisz jako pierwszy. – Bezczelny był, lecz Aidan zdążył dowiedzieć się o tym już wcześniej i skoro bez oporów podzielił się z nim swoim numerem, chyba musiał to zaakceptować. Oby.
- Do zobaczenia, Aidanie. Mam nadzieję, że jak najszybszego. - Skrzywił się po tych słowach. Powiedział prawdę, tyle że wypowiedziana na głos zabrzmiała o wiele gorzej niż w jego myślach. Zerknął jeszcze na czerwonowłosego. - Jak będziesz grzeczny może pozwolę ci przećwiczyć na sobie jakieś mroczne rytuały. - A to była oferta nie do odrzucenia. Kiwnął mu ręką na pożegnanie i szybko się oddalił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LirielChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 99


Cytat : Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie.
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Sob Lip 22, 2017 9:53 am

- Założę się, że odezwiesz się jeszcze dzisiaj - rzucił niewinnie. Po prawdzie, o to nie było ciężko. Zaczynało świtać. Dzięki światłu był w stanie dostrzec między innymi jego reakcję na muzykę ustawioną jako dzwonek w telefonie.
Zabawne. Ponoć muzyka łączy ludzi. Choć wydawało się, że nie potrzebują więcej wspólnych elementów. Było ich... zaskakująco dużo.
Roześmiał się.
- Może przeprowadzę rytuał przez telefon?


Gdy zniknął mu z oczu, pozwolił sobie puścić strzałkę. Nie, nie zamierzał go opętać.
Po prostu... tak jakoś.

*

Na szczęście obyło się bez konsekwencji. Jeśli informacje o jego zachowaniu dotarły do Starszyzny, to ta nie zareagowała w żaden sposób. A może po prostu go obserwowali, by sprawdzić, czy posunie się dalej?
A, kij z tym. I bez tego obserwowali poczynania swojej czarnej owcy. Nie musiał przejmować się tym bardziej, aniżeli przed spotkaniem z czarownikiem.
Mógł po prostu robić swoje.

I pójść do gejowskiego klubu?
Och, czasem tu chodził. Miło było pobyć w towarzystwie kogoś, kto nie miał mózgu przeżartego przez służbę demonom i odwieczne tradycje. Co prawda musiał się wówczas o wiele bardziej pilnować, ale miał już w tym pewną wprawę.
A jeśli chodzi o preferencje... cóż, w tym aspekcie wyjątkowo nie toczył sporu z własnym klanem. Każda istota miała duszę, ocenianą pod wieloma kryteriami, do których jednak nie zaliczano płci. Ta filozofia pozwoliła wpleść biseksualizm w element szamańskiej codzienności.
Poza tym, lubił tę grę świateł. Nawet, jeśli po dłuższym czasie powodowała zawroty głowy.
Przyszedł sam. Sączył drinka, w istocie jakąś dziwną mieszaninę wódek, pilnując tylko, czy nikt mu niczego nie dosypał. Co jakiś czas wymieniał spojrzenia z pozostałymi gośćmi przybytku.
Ciekawe. Zapraszające. Rzucał się w oczy z tą rudą czupryną.
Siorb.
Odstawił szklankę. Chyba czas wmieszać się w tłum.

_________________
Avatar: odkopany gdzieś w Internetach
Gif: Tumblr
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 339


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Pon Lip 24, 2017 1:19 am

Nie odezwał się, choć kilka razy sięgnął po telefon. Miał ochotę, żeby wysłać mu nawet głupie dobranoc, ale… nie. Nie był jakąś panienką, która zamierza zawracać dupę nowo poznanej osobie. Jakoś udało mu się wytrwać.
I to w dodatku cały tydzień. Kto by pomyślał? Dziś postanowił się przełamać i po powrocie do domu wreszcie odezwać do Aidana. Był już trochę wstawiony, więc zarazem odważniejszy, a prawda była taka, że po prostu chciał przypomnieć o sobie czerwonowłosemu.
Ale to potem. Na razie został zaciągnięty do klubu i to nie byle jakiego. Przyjaciele – tak, ci sami, którzy ostatnio go tak radośnie zostawili  uwięzionego w tajemniczym kręgu – postanowili wystawić go na pokuszenie, a Nikolay oczywiście przyjął zakład. Kumple dobrze wiedzieli, że chłopak ma ciągotki do obydwu płci, więc dziś padło na klub dla gejów. Przy barze wypił jeszcze dwa drinki. Na jego bladą mordę wpłynęło wreszcie trochę koloru, błękitne oczy miał roziskrzone, a i uśmiechał się częściej niż zazwyczaj. Włosy spiął na karku, a z makijażu, nawet delikatnego, zrezygnował.
Czas się zabawić.
- Tylko nie szalej za bardzo, Sykes - mruknął któryś z jego znajomych, kiedy Niko podniósł się ze stołka i ruszył w stronę parkietu, a tam zaczął kiwać w rytmie muzyki. Chłopcy mieli go pilnować. Początkowo wywiązywali się ze swojego zadania wyśmienicie, tylko że potem ciekawszy okazał się alkohol. Poza tym też chcieli trochę potańczyć, rozerwać się, pożartować z innych, nawet jeśli oficjalnie tylko jeden z ich stadka przejawiał zainteresowanie tą samą płcią.

Sykes zamierzał być grzeczny. Czystość nade wszystko, bo inaczej może pożegnać się z pełnią mocy. Tak. Nawet zamroczony alkoholem zdawał sobie sprawę, że musi się pilnować, skoro był tak blisko celu. No i nagroda numer dwa również była satysfakcjonująca...
Tańczył. Kiedy poczuł czyjeś dłonie na biodrach i okazało się, że nieznajomy jest całkiem apetycznym kąskiem i tylko kilka lat od niego starszym, posłał mu uśmiech i zwyczajnie oddał się chwili. Tyle że szybko się znudził i uwolnił od obcego pod wymówką, że kumpel go wzywa. Co nie było kłamstwem, gdyż rzeczywiście wydawało mu się, że ktoś przywołał go ruchem dłoni. Dłoni z drinkiem. Tanecznym, wdzięcznym krokiem zaczął zbliżać się do kontuaru, gdy nagle wyrosła przed nim sylwetka jakiegoś mężczyzny, na którego po prostu wpadł i żeby nie stracić równowagi, przytrzymał się swojej ofiary.
- Och. Wybacz - sapnął. Może następny drink nie był takim dobrym pomysłem? Chyba tak.
Gdy podniósł wzrok i okazało się, że przecież zna tę czerwoną czuprynę, mało nie dostał zawału. Momentalnie oprzytomniał, a kiedy wstępny szok minął, uśmiechnął się trochę speszony, a trochę podekscytowany i rozochocony. - Ty tutaj...? Nie wiedziałem, że jesteś... - Urwał. O takie rzeczy raczej nie pyta się przy pierwszym spotkaniu. Po co w ogóle się odezwał? Skarcił się w myślach i wreszcie, niechętnie, puścił ramiona Aidana, uświadomiwszy sobie, że trzymał go trochę za długo.  - Zatańczysz? - zapytał zamiast tego, a ewentualnej odmowy nie przyjąłby do wiadomości. Przecież przez ostatnie siedem dni sporo o nim myślał, a dziś nawet zamierzał do niego napisać. Może i po pijaku, lecz liczy się, że w ogóle. - Nie daj się prosić, jesteś tutaj jedyną ciekawą osobą. Potem postawię ci drinka w ramach przeprosin za to staranowanie. - Staranowanie, które można by zwalić na przeznaczenie. Gdyby tylko wierzył w takie głupoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LirielChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 99


Cytat : Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie.
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Pon Lip 24, 2017 4:43 pm

W takim tłumie zderzenie z kimś było normalną rzeczą. Bardziej zaskakujące było to, na kogo wpadł.
Sądząc po minie Nikolaya, obaj byli zdziwieni swoją obecnością. Czy zmieszani? Chyba nie. Aidan poczuł raczej, że mimowolnie się uśmiecha.
- ...czy wolę mężczyzn? Nie pytałeś - odpowiedział z uśmiechem, domyślając się, o co chodzi. Domyślał się jeszcze jednej rzeczy, a może raczej ją wyczuwał - jego rozmówca był już przynajmniej wstawiony. Co po części wyjaśniało, czemu opierał się o niego tak długo. Po części.
Parsknął śmiechem.
- Dam się zaprosić nawet bez drinka.
Tłum ich pochłonął. Zabawne, że to kołysanie się w rytm muzyki tak bardzo przypominało trans - jeden ze sposobów na przywołanie bardziej wymagających duchów. Trans jednak zawsze odbywał się w samotności, tutaj zaś przebywała masa osób. Z Nikolayem na czele.
Dzieliły ich od siebie centymetry. W tym dzikim świetle polegał raczej na innych zmysłach niż wzrok i słuch. Przede wszystkim na dotyku.
Odszukali wspólny rytm. Położył dłonie na jego biodrach, jakby dbając o to, by nikt ich nie rozdzielił. Mimo, że między ich skórą dalej były warstwy ubrań, miał wrażenie, że wyczuwa jego magię, niczym krew płynącą w żyłach. Miał wrażenie, że jego własna moc odpowiada niczym śpiew, przyspieszając bicie serca.
A może to było coś bardziej zwierzęcego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 339


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Pon Lip 24, 2017 10:41 pm

Jeśli miał być przed samym sobą całkiem szczery (co w jego obecnym stanie nie było zbyt problematyczne), nie był pewien, co właściwie sobie myśleć. Wcześniej widział w Aidanie tylko kogoś, z kim dobrze mu się rozmawiało i z kim chętnie by się zaprzyjaźnił. Oczywiście nie mógł powiedzieć, że aparycja czewonowłosego go nie ruszała, bo ruszała i to mocno. A teraz już wiedział, że śmiało może do niego startować i może – kto wie? – nie spotka się z odrzuceniem.
Ta świadomość momentalnie poprawiła mu już i tak dobry humor.
– Jakiś ty łaskawy. Ale i tak chcę ci go postawić – odmruknął, patrząc mu jeszcze przez chwilę prosto w te piwne oczy i uśmiechając się ciepło.
Potem zaczęli tańczyć. Ich wzajemne zgranie było tak płynne, że sam Niko był w szoku. Szczęśliwym szoku. Wirował na parkiecie. W pewnym momencie ujął dłonie towarzysza, a w następnej sekundzie sam go subtelnie obłapiał, resztkami woli powstrzymując się, aby nie złapać go nieelegancko za tyłek.
– Dziwnie się czuję – wyznał, nachyliwszy się wpierw nad chłopakiem i musnąwszy nosem jego włosy. On też to czuł – te drgania energii w powietrzu, między nimi, endorfiny szalejące w żyłach. – Dobrze mi z tobą – dodał. Nim się odsunął, ukąsił go w ucho. Bo tak. Bo chciał i postanowił z tym nie walczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LirielChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 99


Cytat : Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie.
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Wto Lip 25, 2017 12:28 am

Roześmiał się.
- Jesteś totalnie pijany.
Cóż, to nic nowego, co alkohol robi z człowiekiem. Dużo ciekawsze było, co robiła z nimi ich wzajemna bliskość. Czy naprawdę otaczający ich ludzie nie wyczuwali tej szalejącej wokół magii? Moc skrzyła się i śpiewała w każdej komórce jego organizmu.
To chyba było to. Ale w sumie nie był pewny niczego.
Poza jednym. Że spędzą tę noc razem.
Gdy Nikolay ukąsił go, by po chwili spróbować się odsunąć, Aidan zatrzymał go przy sobie. Musiał nieco zadzierać głowę, by spojrzeć mu w oczy - czy to z tej perspektywy wydawało mu się, że widzi w nich srebrny błysk?
Magia. Dzika i pierwotna, głośniejsza niż muzyka w klubie.
Uśmiechając się przebiegle, położył dłonie na jego pośladkach. Och, zapewne przeskoczył tym kilka etapów zawiązywania intymnej znajomości, ale nic to. Przynajmniej nie pozostawiał wątpliwości co do swoich zamiarów.
Czarownik to jedno. Nikolay zaczął go fascynować przede wszystkim jako człowiek. A tu, w tym dzikim miejscu, fascynacja sięgała zenitu.
I chyba nie tylko ona, co?

_________________
Avatar: odkopany gdzieś w Internetach
Gif: Tumblr
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 339


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Wto Lip 25, 2017 5:07 pm

Nie był aż tak pijany. Nie zataczał się, był w stanie w miarę jasno myśleć, a w tym, że mówił od razu, co mu ślina na język przyniosła, nie było też nic szokującego. Może gdyby nie dowiedział się chwilę wcześniej, że może śmiało zarywać do Aidana, to by się jeszcze powstrzymywał i próbował udawać niezainteresowanego. Teraz było już na to za późno.
– Nie jestem pijany – odburknął, wynagradzając mu szybko ten niezadowolony ton promiennym uśmiechem. Był pijany. Wiedział o tym. Tyle że nie zamierzał się do tego przyznawać.
Ot, filozofia młodego Sykes.
Próbował się odsunąć, owszem. I z pełną kontentacją przyjął fakt, że jego próba została udaremniona, a on sam zatrzymany na dłużej w ramionach Aidana.
– Skoro zostałem tak bezpardonowo zmacany to chyba mogę cię teraz pocałować, hm? – Wcale nie pytał o zgodę. Gdy tylko ich spojrzenia znowu się spotkały, przysunął się jeszcze bliżej i musnął ustami usta Aidana, na razie tylko się z nim drocząc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LirielChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 99


Cytat : Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie.
Wiek : 21
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Sro Lip 26, 2017 8:59 am

Nie wiedzieć czemu, Sykes skojarzył mu się z duchem. Biorąc pod uwagę niechęć szamanów i czarowników było to skojarzenie cokolwiek osobliwe, jednakże całkiem zasadne. Istniały widma, których przywołanie poprzedzał cały rytuał, a które i tak pojawiały się według swojego uznania, migocząc jak gwiazdy na niebie i równie subtelnie zmniejszając dzielący ich dystans. Drażniąc się.
Ten delikatny pocałunek był taką samą zagrywką.
Mam postępować wobec ciebie w ten sam sposób?
No, powiedzmy, że podobnie. Z duchem nigdy nie poszedłby na coś takiego.
- Nie wiem, czy pozwolę ci na więcej - oświadczył poważnie, na przekór własnym słowom nie zmniejszając jednak dzielącego ich dystansu. Jedną dłoń przeniósł nieco wyżej, po dłuższej chwili wsuwając ją pod koszulkę towarzysza. Powoli, zupełnie wbrew otaczającemu ich szaleństwu, gładził jego skórę, nie zapuszczając się jednak poniżej linii bioder.
Hej, pilnuj się.
Na szczęście ta myśl w porę zaświtała w jego umyśle. W takich chwilach szamani często kreślili sobie na skórze rozmaite symbole - niektóre pozbawione samodzielnych efektów, niektóre stanowiące prosty sposób chociażby na zwiększenie doznań. Nie miał jednak pojęcia, jak taka pieszczota, będąca zarazem szamańską praktyką, podziałałaby na czarownika.

Stąpasz po kruchym lodzie. Cholernie kruchym lodzie.

Na szczęście zawahał się tylko przez chwilę. Pocałował go znów, by ukryć to dziwne wrażenie. Przed nim i sobą samym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 339


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Sabat   Czw Lip 27, 2017 1:20 am

– A ja mam wrażenie, że jednak wiesz – odpowiedział z prostotą. Tak, zdecydowanie był pijany, na trzeźwo nigdy w życiu nie przystawiałby się teraz tak bezczelnie do Aidana i nie częstował go podobnymi tekstami. – I pozwolisz – dodał, czy raczej stwierdził zaledwie chwilę później. Hej, ledwie musnął go wargami, nawet nie miał okazji, żeby spróbować smaku jego ust i niby mieli zatrzymać się na tym etapie? To było marne preludium. W rzeczywistości Nikolay pragnął wpić się w nie namiętnie, gryźć i kąsać, dopóki nie spuchną.
Pozwalał sobie na więcej niż zwykle. Może dlatego, że zwykle potrafił w miarę opanować swoje żądze, no i nie ciągnęło go do drugiej osoby tak niezdrowo, jak to miało miejsce teraz.
Dotknięty po brzuchu, prawie wyobraził sobie niewielkie, kłujące iskierki, które momentalnie rozprzestrzeniły się po całym jego ciele, wywołując dreszcz ekscytacji. I gęsią skórkę.
Odwzajemnił pocałunek.
– Widzisz? Miałem rację – mruknął, oplatając go dłońmi i przyciągając bliżej. Jeszcze bliżej. – Nie możesz mi się oprzeć – zachichotał. - A ja tobie - westchnął cichutko. Tego ostatniego chyba nie planował wypowiedzieć na głos, lecz uświadomił to sobie dopiero po fakcie. I standardowo nic sobie z tego nie zrobił.
- Wyjdźmy stąd na chwilę. Gdzieś. Gdziekolwiek. - Wcale nie pomyślał o toalecie i brzydkich rzeczach, które można w niej robić. Poprawka - które chciał tam robić z Aidanem.
A przecież był cholerną cnotką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Sabat   

Powrót do góry Go down
 
Sabat
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: