CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Rodzina jest najważniejsza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
elffinkaOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 40


Cytat : (...) Bo dobra muzyka, nigdy się nie starzeje!! https://www.youtube.com/watch?v=VrO3bnZiwZY
Wiek : 19
Female


PisanieTemat: Rodzina jest najważniejsza   Nie Lip 02, 2017 9:12 pm

Zarys uniwersum:
Akcja dzieje się w XIX wieku w Liverpoolu.
Typowa Anglia u szczytu swojej imperialnej potęgi. Z mnóstwem pary, gorsetów, cylindrów, Klubów Dżentelmenów maskujących burdele dla wymagających oraz z morderstwami o zagadkowym podłożu, których sprawców nigdy nie znaleziono, choć niejednokrotnie otarto się o prawdę, która przechodziłaby najśmielsze pojęcie inspektorów.





_________________



( ͡° ͜ʖ ͡° )


Ostatnio zmieniony przez elffinka dnia Nie Lip 02, 2017 9:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
elffinkaOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 40


Cytat : (...) Bo dobra muzyka, nigdy się nie starzeje!! https://www.youtube.com/watch?v=VrO3bnZiwZY
Wiek : 19
Female


PisanieTemat: Re: Rodzina jest najważniejsza   Nie Lip 02, 2017 9:20 pm


Joseph de Clair - Wampir Krwiopijca.

♥ Najstarszy z rodzeństwa, żywiący się bezpośrednio krwią swoich ofiar. Czarujący i przy pierwszym kontakcie bardzo spokojny, prawdziwy porywający i kusicielski mówca. Mało kto może się mu oprzeć, zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn. Nie potrafi on jednak długo zapanować nad pierwotnymi żądzami i uśmierca praktycznie każdą ofiarę, którą uda mu się zwabić do domu, a pożywiać się musi co najmniej raz na dwa dni.
Jest stworzeniem ponad wszech miar okrutnym i pozbawionym litości, rozsmakowującym się w zbrodniach jakie dokonuje z niewysłowioną, chorą wręcz satysfakcją. Jego wygląd zatrzymał się na poziomie, w którym miał 27 lat, więc wygląda na urokliwego młodzieńca, choć w skorupie jego ciała zamknięta jest bardzo stara dusza. Wiecznie głodny i nienasycony, jest jednocześnie wyjątkowo troskliwy dla dwójki swoich młodszych braci, a zwłaszcza najmłodszego, z którym łączą go więzi mocniejsze niż te krwi. Nie raz przy jego pomocy dawał upust pragnieniom, których nie mógłby spełnić przy zwykłym śmiertelniku – mimo to miłość jaką darzy najmłodszego brata jest najczystszą, na jaką jego serce może sobie pozwolić. Bestialską, agresywną, zaborczą i obsceniczną, ale jedyną tak mocną, jaką kiedykolwiek poznał.

♥ 36 lat faktyczny wiek, . ~ 190 cm wzrostu.  ~ 100 kg. ~blond dłuższe włosy, zazwyczaj zalizane do tyłu.~ niebieskie oczy ~ wampir, arystokrata.~



♥ Wysoki zgrabny, powabny w gestach, z przerażającym czarnym humorem i stylem bycia. Tylko nieliczni odkryli tajemnicę nieśmiertelności. Tylko najwyższa śmietanka towarzyska odkryła ten sekret. Joseph urodził się w nowobogackiej rodzinie, gdzie oboje rodziców byli wysokiej rangi arystokratami.



♥ Jako dziecko spędził czas w luksusie i dobrobycie. Wszystko zaczęło się komplikować po kiedy po raz pierwszy odkrył tajemnice swojej "długowiecznej choroby".
Nie wszystko zawsze szło gładko, ale na ten czas Joseph wiedzie spokojne życie.
Jako morderca żądny ludzkiej krwi.

♥ Charakter Josepha nigdy nie należał do najłatwiejszych. Z początku delikatny chłopak z wrodzoną wrażliwością do świata przeistoczył się w twardego cynicznego arystokratę, który potrafi wykorzystywać, manipulować i uwodzić. Mimo wszystko jest bardzo lubiany. Przeżył kilka miłości w swoim życiu. Jednak każda z nich uciekała wiedząc do czego zawsze doprowadza ich sam Joseph, do okrutnej śmierci. Posiadał bardzo mroczne hobby, czy fantazje. Ukrywał je na co dzień, jednak w swoich miłosnych wzlotach zawsze odkrywał je jak talię kart. Na ten czas nie jest w żadnym związku.



♥ Jospeh uwielbia krew, jej zapach, jej smak. Pobudza Go do najgorszych rzeczy.

♥ Joseph również kocha swojego brata, dziwną niezrozumiałą miłością. Jako jedynego członka z rodziny obdarzył największym szacunkiem i gwałtowną żądzą rozkoszy.

♥ Jest wbrew pozorem bardzo doświadczony życiowo. Przeżył już kilkadziesiąt lat, i pomimo swojego zewnętrznego uroku jest bardzo zepsuty w środku. Posiada naprawdę potężne wampirze moce, które są tylko podkreśleniem jego wrodzonej brutalności.

_________________



( ͡° ͜ʖ ͡° )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Rodzina jest najważniejsza   Pon Lip 03, 2017 10:56 pm


Lucien de Clair
Wampir Esencjonalny

gorące podziękowania dla Maleficar  ♥ dokładny opis fabuły tutaj.

Wiek: wygląda na maksymalnie dwadzieścia cztery lata, w rzeczywistości niedawno skończył dwadzieścia osiem
Wzrost i waga: 188 cm, 77 kg
Lucien, jako jedyny z całej trójki, odziedziczył urodę prawie w całości po matce i gdyby nie wysoki wzrost oraz szerokie ramiona mógłby śmiało uchodzić za kobietę. Chłopak posiada pełne usta, sięgające do ramion włosy w kolorze jasnego blondu, o odcień jaśniejsze od tych należących do Williama czy Josepha, ale to oczy są jego najbardziej charakterystyczną cechą. Najmłodszy z rodzeństwa de Clair jest niewidomy, z tego powodu nie otwiera ich prawie nigdy, ,,jego oczy jednak miast być zakryte bielmem (jak u innych tkniętych tą samą niepełnosprawnością) wyglądają jak kryształowe kule, które wewnątrz wypełnione są błękitnawym dymem.'' Krótko mówiąc, są zjawiskowe, hipnotyzują i choć ich właściciel nie jest w stanie zobaczyć nic poza plamą ciemności, patrzący w nie ma wrażenie, jakby spojrzenie Luciena sięgało mu aż do duszy i obdzierało przy okazji ze wszystkich, nawet tych najmroczniejszych i najskrytszych sekretów.
Kiedyś chorowity i wzbudzający współczucie, wątły, słaby chłopiec, który nie był w stanie przyjmować ani krwi, ani normalnych posiłków. Jego organizm z niewiadomych przyczyn buntował się i odrzucał wszystko, co powinno zaspokoić jego pragnienie. Tak się jednak nie działo, a Lucien z dnia na dzień marniał w oczach. Marniał to za mało powiedziane, cierpiał katusze i zdychał z głodu.
Pewnego dnia wszytko się odmieniło. Wtedy też wyszło na jaw, że Lucien jest w stanie coś zobaczyć, ale tylko w czasie przeżywania skrajnych emocji. Cena, jaką należało zapłacić za możliwość widzenia, nie wydawała mu się aż tak wysoka. Po delikatnym, łagodnym młodzieńcu nie pozostało śladu, a wysoce niemoralne zachowania, bezduszne mordy i upajanie się namiętnością w ciepłej kałuży juchy ofiary, której ciałem zaledwie chwilę wcześniej targnęły ostatnie konwulsje, znalazły się na porządku dziennym.
De Clair dopiero wtedy zaczął naprawdę żyć, a długowieczność wydała mu się niezwykle obiecującą perspektywą.
Tym bardziej, że miał ją spędzić przy boku swoich ukochanych braci. Obecność jednego z nich szczególnie sobie cenił, ba, dla niego gotów byłby skoczyć w ogień i poświęcić wszystko. Nigdy wcześniej nie był pod czyimś urokiem aż w takim stopniu.
Dom w Liverpoolu miał być rajem na ziemi. Może i by był, gdyby Lucien znał umiar i potrafił powstrzymywać niektóre ze swoich żądzy. Cóż, nie zawsze wszystko wychodzi zgodnie z planem.
Inne:
• ma problemy z panowaniem nad gniewem
• jego największym marzeniem jest ujrzenie twarzy Josepha. Romantyczne? Czy raczej egoistyczne?
• zawsze chciał przygarnąć zwierzaka, podjął nawet kilka prób, ale wszystko po kolei zdychało, ponieważ chłopak nie potrafił nad sobą zapanować i nieświadomie wysysał z nich życie. W końcu się poddał i pogodził z faktem, że widocznie niepisane jest mu posiadanie żywej maskotki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
elffinkaOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 40


Cytat : (...) Bo dobra muzyka, nigdy się nie starzeje!! https://www.youtube.com/watch?v=VrO3bnZiwZY
Wiek : 19
Female


PisanieTemat: Re: Rodzina jest najważniejsza   Sro Lip 05, 2017 12:11 am

Stał wpatrując się w ocean.
Był piękny, widział każdą drobną falę i każdej starał się poświęcić należytą uwagę. Dla niego wszystkie i każda z osobna była ścierwem które nie miało prawa żyć, jednak bywały takie na swój sposób wyjątkowe. Zapomniał już jak bardzo uwielbiał patrzeć na ocean, niezależnie od pogody. Zajmował tym każdą wolną chwilę, gdy nie "pracował" lub polował. Nigdy przez ostatnie trzy lata nie miał ani czasu, ani ochoty robić niczego innego. Jego "praca" polega na siedzeniu i opiekowaniu się młodszym bratem lub czekaniu aż sam brat, zgłodniały wampir postanowi sobie wypić trochę jego krwi. Trochę, ba. Pił z jego piersi tak, gdyby był własną matką która karmi Go własnym mlekiem. Cóż miało to być przejściowe, miało być szybkim sposobem odegrania się na nim przez rodzinie za jego polowania, no właśnie miało mu to pokazać jak bardzo okrutnym jest i jak wiele trzeba aby życie trwało.
Nonsens i bzdura.
Okazało się, że jak się zacznie dzielić krwią to zaprzestanie jest równo znaczne ze śmiercią. Jakby wiedział o tym wcześniej nigdy by się w to nie mieszał. Ale to działa też w drugą stronę. Osoby dzielące się krwią wampirami przez dłuższy czas zaczynają mieć problemy ze zdrowiem i jedynym ratunkiem dla nich jest znalezienie coraz więcej ofiar, bo w końcu musi jeść za dwoje. A  z ludzkim motłochem jest coraz ciężej do zdobycia, jak drogocennego towaru. Kiedyś dla frajdy, dzisiaj był zmuszony do polowania. Rodzina zostawiła mu brata pod opieką bo wiedziała, że nie będzie w stanie Go skrzywdzić. Otuli matczyną piersią i zaopiekuje się nim.
Gówno prawda, ten gnojek już od dawna zaczął Go denerwować.
"Joseph, chce mi się jeść" "Joseph śpij dzisiaj ze mną w trumnie!" "Joseph, to Joseph tamto." Był tylko wampirem, a nie lochą do opiekowania się potomstwem... Najchętniej nie ruszałby się z domu, gdyby nie fakt i parcie na krew. Wpatrywał się  tak w ocean juchy jaką pozostawiał. Albo po prostu skoczyłby do tego cholernego morza i pozwolił mu zrobić z jego ciałem co mu się podoba. Zamknął oczy i jak zawsze z nieodpartą gracją próbował się wyciszyć.
Stał czekając,już na niego. Jego kolejna ofiara. Tak brzydka ,że na samo wspomnienie mógł się zrzygać. A jednak, postanowił sobie upolować takiego szpetnego słowika. Był młodziutki, puszysty i duży. Gdyby nie fakt wpierdalania za dwoje, z chęcią upolowałbym jakąś chudzinkę, ale przecież nie dane mu było zapomnieć ,że mam brata. Zaczekał aż tamten brzydal wylezie z tego małego pomieszczenia. Nie trwało to nawet kilku sekund kiedy doskoczył do niego jak zwierze, rozrywając z głośnym szczebiotem jego aortę. Jednak nie pozwolił aby choćby jedna kropelka krwi zdołała umknąć się przed jego wargami. Po chwili słowik osunął się w spazmie i mógł pokazać się w pełnej okazałości, ukazać się jak anioł nad ślepym truchłem, zobaczyć jak umiera niczym uśpione lekami dziecko.  Chłopiec był okazały, ale miał śliczną twarzyczkę. Musiał to przyznać. Przypominał trochę dziewczynę. Miał na sobie za duże ubranie i wyglądał trochę żałośnie leżąc tak nieruchomo. Nikt nie obserwował jego występu, zaś na jego twarzy ukazało się grymas znudzenia. Co doskonale obrazowało jego uczucia do zmuszania go do pracy na korzyść innych. Dla niego ludzie nie istnieli, albo byli mniej warci od hodowlanego zwierzęcia. Opuścił tamto miejsce z nieukrywaną radością, opity,nawet lekko opuchły od zbytniej dużej iloci krwi.
Szybkim krokiem dotarł do swojej willi stojącej na klifie nieopodal miasteczka. Mieszkał tam z dwoma braćmi i rodzicami, okazyjnie tylko kiedy w mieście nie dochodziło do niewyjaśnionych masowych zniknięć. Całym budynkiem zajmowały się trzy osoby. Bo rodzice nigdy by się nie schanbili rąk pracą. Był ogrodnik, który dbał o każdą roślinkę na terenie posesji. Pokojówka, która pilnowała, aby każde pomieszczenie w willi było nieskazitelnie czyste. Oraz stary Lokaj, który nadzorował wszystko i przyjmował gości.  Ufał im, w końcu rodzice powierzyli im cały swój dom. Otworzył ciężkie, bogato zdobione drzwi i wszedł do równie ozdobnego, pięknego, przestronnego korytarza. Każde pomieszczenie było urządzone w kolorach zaschłej krwi, czerni, złota i szarości. Były to jego ulubione kolory, zaraz po głębokich odcieniach wód oceanu. W korytarzu stał Lokaj. Jak zawsze Jego maniery nie pozwoliły odezwać się gburowato, tylko jak to przystało na te czasy, grzecznie i wdzięcznie. Zamienił z nim tylko kilka zdań, prowadząc się przez puste korytarze, do Jego pokoju.
Po krótkiej chwili znalazł chyba najładniej zdobione drzwi, drzwi Luciena. Wartkim krokiem przekroczył wrota, a jego obliczu ukazała się całkowita ciemność. Wiedział doskonale, że chłopak pewnie wie o Jego przybyciu od samego momentu wejścia do domu, jednak postanowił się odezwać. Tego wymagała kultura.

- Jestem, Lucien. -
Odezwał się krótko, oschle, siadając na fotelu w pobliżu łóżka, jednak, nie był w stanie dojrzeć gdzie jest jego brat. Czy w łóżku, czy pod, czy w szafie, mało Go to  obchodziło.

_________________



( ͡° ͜ʖ ͡° )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Rodzina jest najważniejsza   Sob Lip 08, 2017 1:42 am

Lucien nie był ani pod łóżkiem, ani tym bardziej w szafie. Jak można było przewidzieć, znajdował się w swojej sypialni, a dokładniej na łóżku. Tam postanowił zaczekać na powrót ukochanego brata. Na wizytę Williama póki co nie liczył, tamtego nie było w domu coraz częściej, zresztą jemu do pełni szczęścia potrzebna była tylko jedna osoba. Wspomnianą osobą był oczywiście nie kto inny, a Joseph. Fascynacja, jaką chłopak darzył starszego brata, nie straciła na sile pomimo tych wszystkich długich, wspólnie spędzonych lat. Można powiedzieć, że działo się wręcz przeciwnie, a czas działał tylko na jej korzyść i nie chodziło tu wyłącznie o stopień pogłębienia się zażyłości pomiędzy rodzeństwem.
Kiedy młodszy de Clair usłyszał dźwięk otwierających się, a następnie zamykających drzwi wejściowych, na jego niezdrowo bladą twarz momentalnie wpłynął słaby, acz przyjemny uśmiech.
A więc wrócił. Wreszcie.
To był wystarczający powód, żeby wyjść spod miękkiej, aksamitnie miękkiej kołdry, przygładzić poplątane blond włosy i zaczekać na jego przybycie. Nie zapalił elegancko zdobionej lampki stojącej na stoliku nocnym po prawej stronie łóżka. Nie potrzebował światła, żeby coś dostrzec. Był przyzwyczajony do życia w nieprzeniknionych ciemnościach, a przynajmniej tak sądził przez większość życia. Krótkiego życia, bo w końcu czym było dwadzieścia osiem lat na tle wieczności, jaka była mu pisana? O ile wszystko pójdzie zgodnie z planem. Jak wiadomo bycie nieumarłym nie zawsze równało się z  wiecznym życiem. To ostatnie z różnych przyczyn mogło się przedwcześnie zakończyć. Pięknym tego przykładem byli jego martwi rodzice.
Nie mógł zobaczyć kwaśnej miny brata. Może to i dobrze. Jednakże był boleśnie świadom jego markotnego humoru, słyszał to już w jego oddechu, a oziębły ton głosu zrobił swoje. Lucien zmarszczył swoje ciemne brwi i zapytał, prostując się i opierając o wezgłowie łóżka. Odwrócił głowę w stronę, z której chwilę temu dobiegł go głos nowo przybyłego.
- Coś taki oschły? Coś się wydarzyło? - Naprawdę chciał wiedzieć. Chciał wiedzieć o wszystkim, co było związane z osobą Josepha, nawet tylko pośrednio, i nie widział w tym nic złego. Ani razu przez myśl mu nie przeszło, że brata może to chociażby irytować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
elffinkaOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 40


Cytat : (...) Bo dobra muzyka, nigdy się nie starzeje!! https://www.youtube.com/watch?v=VrO3bnZiwZY
Wiek : 19
Female


PisanieTemat: Re: Rodzina jest najważniejsza   Nie Lip 09, 2017 5:15 pm

W końcu po dłuższej chwili ciszy, tak znakomitej tak błogiej dla jego umysłu, do uszu dobiegło go znajome jęknięcie. Tak niebotycznie słodkie, tak miłe dla ucha, że sam w swojej emanacji bytu rozpoznał znajome odczucie. Miłości.
- Lucien? -
Z wolna warknął jak to w jego zwyczaju było, spoglądając w oczęta samej mrocznej kochanki.
- Wiesz ,że tu jest za ciemno, nawet jak dla nas, Lucien. -
Ciągle wzywał imię chłopaka do boga, powtarzając głoska po głosce jak modlitwę stratną i nazbyt ciekawą.
Mężczyzna zmarszczył swoje szlachetne czoło widząc młode oblicze skowronka. Kocham Ciebie, pomyślał, nienawidząc.
- Długo musiałem szukać tłuściutkich ofiar dla Ciebie. Mam nadzieję ,że jesteś naprawdę spragniony...-
Tym razem, mężczyzna wydał z siebie ciekawy, erotyczny pomruk. Wstał ociężale, jednak z lekkością piórka znalazł się przy boku brata, jak lwica przy swoim lwiątku. Nie daleko wbrew pozorom było mu do lwicy niżli lwa. Kochał tego skowronka, całym swoim martwym sercem.

_________________



( ͡° ͜ʖ ͡° )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Rodzina jest najważniejsza   Czw Lip 13, 2017 11:43 pm

Nie do końca wiedział czy starszy brat tylko się z nim droczy, czy może rzeczywiście zapomniał, w czyjej sypialni właśnie się znajduje. Ale nawet jeśli doszłoby do tego ostatniego, nie wierzył, że Joseph zwyczajnie nie wyczułby jego obecności, jego specyficznej woni, tak podobnej do jego własnej.
– Lucien – potwierdził posłusznie, choć wcale nie musiał. Jego głos nie był głośniejszy od szeptu. Tylko mu się wydawało czy jego towarzysz wydawał się dziś jakiś taki... nieobecny? A może przyczyna leżała gdzieś indziej, a on jej nie dostrzegał, mimo że akurat do tego zmysł wzroku nie był mu potrzebny.
Zaraz jednak wyzbył się resztek jakichkolwiek wątpliwości. Nastąpiło to wtedy, gdy usłyszał dźwięk uginającego się materaca. Przesunął się nieco w bok, żeby zrobić mężczyźnie więcej miejsca. To łóżko, a właściwie łoże, i tak było dla niego o wiele za duże. Może i był wysoki, ale raczej wątły.
Bladą twarz Luciena rozjaśnił uśmiech.
– Jestem. Tak dawno nie jadłem – odpowiedział. Przyjemnie mu się robiło na myśl, że Joseph tak się dla niego poświęca. Wolałby oczywiście towarzyszyć mu w czasie poszukiwania przyszłych ofiar, ale niestety nie mógł. Mógł za to razem z nim zabijać i robić pewne inne rzeczy, na przykład zaspokajać różnego rodzaju żądze, nie tylko głód. – Nie mogłem się doczekać twojego powrotu. Williama nie ma dłużej, dobrze o tym wiem, ale to bez ciebie ten dom jest pusty, a ja samotny. – Samotność była dobrym określeniem. Już dawno zwariowałby, gdyby nie możliwość dzielenia czasu ze starszymi braćmi, a najstarszym w szczególności.
Chłopak wyciągnął przed siebie dłoń. Kiedy poczuł ramię brata, uśmiechnął się i musnął palcami jego policzek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
elffinkaOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 40


Cytat : (...) Bo dobra muzyka, nigdy się nie starzeje!! https://www.youtube.com/watch?v=VrO3bnZiwZY
Wiek : 19
Female


PisanieTemat: Re: Rodzina jest najważniejsza   Pią Wrz 01, 2017 9:22 pm

- Spokojnie Lucien,  rozumiem. Samotność to ból nie tylko ciała co i duszy. Tak przenikliwy, srogi w swojej istocie egzystencji. Czy nie może być gorszy, niż cierpienie jednostki nad grupą? - Joseph spojrzał na niego z zadziornym przekąsem. Zawsze za surowo oceniał ludzi, wampiry inne stworzenia. Jednak niewiele starszy od swojego brata, potrafił tworzyć przemyślenia bolesne, słodkie i okrutne.
- Samotny? Ty? Taka dusza towarzystwa? Niemożliwe! - Joseph zaśmiał się ponuro w stronę brata, trzepocząc zalotnie rzesami.

_________________



( ͡° ͜ʖ ͡° )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Rodzina jest najważniejsza   

Powrót do góry Go down
 
Rodzina jest najważniejsza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem, choć ja nikogo nie uważam za wroga.
» Jakie tłumaczenie Biblii jest najlepsze?
» Co jest prawdziwym celem Szatana????
» Tanach czyli po co on jest....
» Test na Mary Sue

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Gurges ater :: Gurges ater-
Skocz do: