CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Śmierć to dopiero początek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Śmierć to dopiero początek   Wto Lip 04, 2017 7:28 pm

„Śmierć to dopiero początek”
post-apo*
________________________________

Zarys uniwersum:
Akcja dzieje się w 2123 na pustyni Channeled Scablands w USA.
W latach 2053 – 2097 ludzkość wstąpiła w epokę najszybszego i najprężniejszego w historii rozkwitu technologicznego, a wszystko za sprawą nanotechnologii pozwalającej na dłuższe życie i wszczepianie ludziom chipów pod skórę i do krwiobiegu. Popularnym stało się wpuszczanie do organizmu maleńkich robotów, które pilnowały, by komórki nie przekształciły się w nowotwory, wspomagały odporność, odbudowywały podniszczone organy wewnętrzne i brakujące części ciała. Ludzkość jeszcze nigdy nie była tak blisko nieśmiertelności.
Niestety jednoczesne wymyślenie tego swoistego Panaceum miało być ogromnym strzałem w stopę dla koncernów farmaceutycznych. Wiecznie zdrowa ludzkość, która po jednym zastrzyku z „robocikami” nie potrzebowała leków i lekarzy do końca życia, nagle miała z pierdolnięciem położyć gospodarkę. Zdecydowano więc, w tajemnicy przed opinią publiczną, wyprodukować chorobę-wirusa. Miał on przenosić się drogą kropelkową i być bardzo zaraźliwy. Nie robił on w domyśle niczego szczególnie niebezpiecznego, po prostu wyłączał pracę nanobotów – co miało nieco ubliżyć odporność pacjentów i zmusić ich do częstszych wizyt u lekarzy. Tamci mieli neutralizować wirusa i wypuszczać pacjenta zdrowego. I tak w kółko. Szkopuł tkwił w tym, że wirus musiał być mądrzejszy niż nanoboty, a przynajmniej musiał reagować szybciej niż one.
I stało się to, co miało być kolosalną nauczą dla ludzi za zabawę w Boga. Wirus wyrwał się spod kontroli. Matka Natura podziałała na jego biologiczną część i zaczął mutować, dodatkowo wzmocniony wszczepioną weń technologią. Prócz wyłączania nanobotów zaczynał cofać ich dokonania i obniżać naturalną odporność ludzi nieomal do zera.
Roku Pańskiego 2118 oficjalnie ogłoszono pandemię. Zaczęto ulepszać nanoboty, naukowcy walczyli z czasem, a ludzie padali jak muchy. Wirus za każdym razem był o krok dalej niż najnowsza technologia, zachowywał się i mutował bardzo chaotycznie, aż w końcu zaczął przejmować władze nad nosicielami. Half-pure Breeds – tak kazali się nazywać. Pół-czysta Rasa. Nie byli co prawda mokrym snem Hitlera - bo jedynie opętanymi przez zarazę katalizatorami procesu wymiany mieszkańców ziemi na nowe, ulepszone modele - ale dali życie prawdziwym Pure Breed, ich dzieciom.
Nie wszyscy zarażeni zostali poddani „ulepszeniu”, części ludzkości udało się przeżyć, zwłaszcza tym biedniejszym, których nie stać było na zastrzyki z nanobotów. Zaczęli oni tworzyć enklawy, w których żyli bez używania zdobyczy technologicznych, by Pure Breedzi nie mogli ich namierzyć. Ziemia podupadała, dawne wielkie miasta zmieniały się w ruiny dawnej złotej ery, a ludzie żyli tylko z tego, co potrafili zrobić i upolować sami. Czysta Rasa za to budowała Utopie, w których tętniło życie. Łapali oni ludzi pierwotnie chcąc ich zarazić, oczyścić z „człowieczeństwa” i pozwolić żyć w „nowym, wspaniałym społeczeństwie”. Ludzie jednak przerażeni wizją utraty człowieczeństwa – choć nikt tak naprawdę nie wiedział na jakiej zasadzie to polega – sprzeciwiali się i zaczęli tworzyć Ruch Oporu.
Czystą Rasę potraktowano jako wrogów ludzkości.

Podział ról:


USAGI:
Dawny członek Ruchu Oporu, teraz Policjant.
Kiedyś walczył z Pure Breed, ale podczas nalotu na Miasto-Klatkę, w której skrył się z oddziałem, został porwany do jednej z Utopii. Tam zwerbowano go jako policjanta – zmieniono wspomnienia i dano nowe imię, wspomnienia oraz cel życia. Wmówiono mu wręcz, że przywódca jednego z oddziałów ruchu oporu (7.) zamordował z zimną krwią jego żonę oraz córkę podczas jednego z transportów z jednej utopii do drugiej. Wyszkolono go jak jednego z żołnierzy, by mógł znaleźć dawnego współpracownika – mając nadzieje, ze zrobi to lepiej niż jak dotąd nieskuteczne oddziały policji zrobionej z tak samo połapanych i zwerbowanych ludzi, z tym, że żaden z nich nie należał wcześniej do Ruchu.

7.:
Przywódca jednego z oddziałów Ruchu Oporu.
Od lat walczy z Czystą Rasą, dawniej do jego oddziału należał jego najlepszy przyjaciel i zarazem kochanek (Usagi). Parę miesięcy temu jednak zginął on podczas nalotu na Miasto-Klatkę, w której skryli się, by przeczekać dość częste wizyty dronów patrolujących okolicę. Nie wie jednak, że ukochanemu udało się przeżyć i od tamtego dnia 7. jest jeszcze bardziej rozgoryczony i żądny zemsty na ludziach-zarazie, która toczy planetę Ziemię.

Zarys historii postaci:
Przywódca i jego oddział – powiększony wręcz trzykrotnie – właśnie napadł na transport żywności. Kierowcy jednak, zanim zginął, udało się nadać sygnał alarmowy do najbliższej Utopii, gdzie stacjonował Policjant. Ten ruszył na powietrznych quadach wraz ze swoim oddziałem wprost na złodziei i na miejscu wywiązała się krwawa i widowiskowa walka. Wszystko szło jeszcze w miarę spokojnie, wymiana ognia była regularna, a trup nie ścielił się gęsto; przeszkoleni mundurowi mieli (w miarę możliwości) brać jak najwięcej ludzi jako zakładników – Policjant próbował tego opiłować, ale kiedy tylko zobaczył Przywódcę, którego obraz miał boleśnie wbity w głowę, wpadł w szał i zapragnął własnoręcznie rozciągnąć jego wnętrzności po całej pustyni.

Ile sił może zabrać człowiekowi rozpaczliwa próba rozkochania w sobie dawnej miłości? I to błędnie przeświadczonej, że odebrało się jej wszystko, co było jej w życiu drogie?

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Śmierć to dopiero początek   Czw Lip 06, 2017 12:23 am

Olgierd Nex Wilczyński
Nex (łac. mord, morderstwo, rzeź, zgon, zabójstwo, śmierć)
________________________________


Wiecie jak to jest, gdy przerżniecie swoją wypłatę w pokera, a ostatnie grosze wydacie na wódkę, by następnego dnia obudzić się z kacem mordercą w koszarach i dowiedzieć się, że właśnie wcielono was do armii? Nie? On również. Poszedł do wojska, bo… zawsze o tym marzył, w przeciwieństwie do jego rodziców, którzy zaplanowali, że zostanie lekarzem. I jak się to mówi? Ojciec za dzieciaka mył go szorstką stroną gąbki. Może dlatego nigdy nie był dobry w okazywaniu uczuć czy zainteresowania drugą osobą i tak długo był sam. A gdy wreszcie znalazł osobę, która go zrozumiała stracił ją nim zdążył się nią nacieszyć. I ponownie zakleszczył się w sobie, niczym morska małż.

między 36-37 lat.
189 cm.
97 kg.
ciemnobrązowe włosy z siwymi pasmami, taki jego urok, miał tak od dziecka.
jasnoniebieskie oczy.
znak zodiaku - strzelec.


» nie znosi swojego imienia, nie posługuje się nim, nikt też za bardzo nie wie jakie ono jest. Wszyscy wołają na niego Nex.
» jedyną osobą, która zna jego prawdziwe imię (poza rodzicami) jest jego partner.
» były wojskowy ze spec grupy.
» pochodzi z rodziny inteligenckiej. Całe życie przygotowywany był do pójścia na medycynę.
» zapomniał jednak powiedzieć rodzicom, ze nigdy tego nie chciał, a jego marzeniem było wojsko.
» jak tylko śpiewająco zdał maturę (w końcu bystry z niego facet), zaciągnął się do wojska i tyle go widziano. Gdy tylko to zrobił rodzice zerwali z nim wszelki kontakt.
» choć wcześniej całkiem nieźle się bił, to dopiero w wojsku naprawdę nauczył się walczyć.
» wybitny strzelec, choć nigdy nie miał drygu do snajperki, nie ten wzrok.
» przywódca ruchu oporu.
» krążą o nim przerażające plotki, jakoby bestialsko znęcał się nad pojmanymi, poddawał ich okrutnym torturom i zabijał wszystko co się rusza bez mrugnięcia okiem. Wszystko jest zasługą propagandy, która ma na celu zastraszyć przed Ruchem Oporu. Prawda jest taka, że nie jest bezwzględnym mordercą bez serca.
» wśród swoich kolegów jest uznawanym i szanowanym dowódcą mimo rządzenia twardą ręką. Zawsze powtarza, że jeżeli pojawi się ktoś kto będzie lepiej sprawdzał się na jego stanowisku, to z przyjemnością ustąpi. Potrafi być dobroduszny i okazywać sympatię, choć nie robi tego z taką łatwością jak większość ludzi.
» raczej małomówny.
» nie lubi się powtarzać.
» lubi gdy rozkazy są przestrzegane, ale rozumie, że są sytuacje, w których bezwzględne przestrzeganie rozkazów czy prawa może być idiotyczne.
» po porwaniu ukochanego przez trzy miesiące usiłował bezskutecznie dobić go i resztę ludzi z niewoli. Przez kolejne trzy miesiące nie wychodził ze swojej kwatery, nie potrafiąc się pozbierać i sobie wybaczyć.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 57


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: Re: Śmierć to dopiero początek   Pią Lip 07, 2017 6:28 pm


Teraz | Alex Monroe • Dawniej | Gabriel Moore
Wiek | 30 lat • Data urodzenia | 17.11/24.08
180 cm | brązowe włosy | niebieskie oczy
Dawniej:
• Jedynak, wychuchany syn swojego ojca i oczko w głowie matki. Jak niemal każde dziecko wpływowych rodziców nie musiał wysilać się w życiu, sprawiło to jednak, że starał się jeszcze bardziej, by udowodnić swoją wartość.
• Utalentowany plastycznie.
• Szukając swojego miejsca, współpracował z wieloma organizacjami, aż w końcu trafił do ruchu oporu. Po śmierci rodziców całkowicie oddał się działaniom na rzecz ruchu.
• Cierpliwy i wyrozumiały, nie stronił od towarzystwa ludzi, choć zawsze wolał słuchać innych niż mówić o sobie.
• Miał rękę do zwierząt.
• Nie znosił być w centrum uwagi.
• Pedant, zawsze utrzymywał wokół siebie porządek, każda rzecz miała swoje miejsce i przenoszenie ich groziło utratą palców.

Teraz:
• Urodzony w szanowanej rodzinie stróżów prawa, po skończeniu szkoły poszedł w ślady ojca i wstąpił w szeregi policji.
• Do niedawna szczęśliwy mąż i ojciec.
• Niegdyś dusza towarzystwa, aktywnie uczestniczył w życiu społeczności.
• Po śmierci żony i córki wycofał się z życia i całkowicie poświęcił pracy.
• Skryty, niechętnie rozmawia z kimkolwiek; wyjątkiem jest siostra jego żony. Tylko ona potrafi go zmusić do wykrzesania z siebie jakichś ludzkich emocji.
• W pracy dał się poznać jako bezwzględny żołnierz, którego głównym celem jest wykonanie zadania, nie zważając na koszty.
• Poluje na mordercę swojej rodziny, wyczekując dnia, w którym będzie mógł się zemścić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
UsagiBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 57


Cytat : The world is indeed comic, but the joke is on mankind.
Female


PisanieTemat: Re: Śmierć to dopiero początek   Sro Lip 19, 2017 7:50 pm

- Tato... tatusiu, to boli...
    Coś w pokoju zadudniło, a on zerwał się do siadu, oddychając ciężko. Poczuł zimno, wspinające się po nagich nogach wzdłuż ciała, i spostrzegł, że koc leży skotłowany na podłodze obok łóżka.
Zawsze budził się z tych koszmarów, wciąż mając przed oczami splamiony krwią piasek i drobne, bezwładne ciałko Chloe w swoich ramionach, a gdy spojrzał na swoje dłonie, przez krótką sekundę zdawało mu się, że znów są czerwone od krwi, jakby przed chwilą próbował własnymi rękami zasklepić wszystkie te okropne rany na jej ciele. Zacisnął powieki i wziął głęboki oddech, a potem jeszcze jeden, kontynuując, dopóki obrazy nie zniknęły, by niespodziewanie pojawić się po raz kolejny którejś nocy, gdy będzie już myślał, że odeszły na dobre.
    Chwilę zajęło mu zorientowanie się, że nieustające, uporczywe dudnienie to w rzeczywistości pukanie, a raczej walenie do drzwi, do którego wkrótce dołączył wyraźnie zirytowany, kobiecy głos.
     - Alex? Alex, do cholery, otwieraj te drzwi!
     - Chwilę! - odkrzyknął i hałas po drugiej stronie ustał, choć znając Amy – nie na długo.
Wstał z łóżka i wykonał trzy kroki, jakie dzieliły go od prostej, drewnianej szafy. Pokój, w którym go zakwaterowano, był wręcz klaustrofobicznie mały, urządzony w nijakich odcieniach brązu i wyposażony jedynie w proste łóżko, szafkę na osobiste drobiazgi, wyżej wspomnianą szafę i skromną umywalkę, nad którą zawieszono lustro, a i tak uchodził za luksusowy w porównaniu do kilkuosobowych sypialni, w których ulokowano resztę oddziału. Przebywał tu zaledwie od kilku dni, a już zdążył zatęsknić za niedużą, lecz przytulną sypialnią w ich piętrowym domku na Oak Street, pierwszym, w którym zamieszkali razem. A potem przypomniał sobie, że ten dom przydzielono już komu innemu, a bez Jane on i tak nie miał po co tam wracać.
    Powinien być zadowolony. W związku z niedawnymi postępami w śledztwie przeniesiono ich oddział w dogodniejsze miejsce, a to oznaczało krok bliżej celu i...
    Huk wyrwał go z zamyślenia.
     - Wyłaźże stamtąd albo wyważę te pieprzone drzwi, Alex!
    Nie mając zamiaru sprawdzać autentyczności tej groźby, przebrał się w mundur i doprowadził do porządku przy małej umywalce, a następnie otworzył drzwi. Po drugiej stronie stała Amy, w mundurze i z jasnymi włosami upiętymi w ciasny kok, podkreślający jej ostre rysy i jakby wyciosane z marmuru, wysokie kości policzkowe, tak różne od rysów jej siostry. W dłoni ściskała niewielki pakunek w brązowym papierze śniadaniowym.
    - Co się z tobą dzieje? Nie było cię na śniadaniu, a teraz przez ciebie oboje będziemy... - naskoczyła na niego, ale złagodniała, gdy tylko zobaczyła jego minę. - Znowu?
     - To nic takiego – zbył jej zmartwiony ton.
     - Alex, to się robi coraz gorsze. Powinieneś z kimś o tym porozmawiać...
     - Amy, nic mi nie jest – powiedział, a kobieta się skrzywiła, gdyż zabrzmiało to ostrzej, niż zamierzał. Westchnął ciężko. - Potrafię o siebie zadbać. Nie musisz się martwić cały czas.
    Amy już otwierała usta, by coś powiedzieć, ale przerwał jej Jackson, który wypadł zza rogu.
     - Tu jesteście – powiedział. – Od pół godziny oboje powinniście być na posterunku – skarcił ich, lecz prędko wrócił do sedna. - Odebraliśmy sygnał alarmowy. To ten transport, który mieliśmy dzisiaj odebrać.
     - Gdzie jest Bennet? - Alex zapytał o dowódcę, porzucając swobodny ton, którego używał z Amy.
     - Był potrzebny gdzie indziej – odparł Jackson lakonicznie. - Ta akcja jest twoja, Monroe.
    Skinął głową, a Amy z cichym „masz” wepchnęła mu pośpiesznie zgniecioną kanapkę do kieszeni. Gdy minutę później wraz z całym oddziałem wzbijali się w powietrze, Monroe nie żałował, że ominęło go śniadanie. Choć latał i latać będzie wielokrotnie, chyba nigdy nie zdoła przyzwyczaić się do tego uczucia i pohamować instynktownego lęku, który pojawiał się, gdy tylko ziemia uciekała mu spod stóp. Patrz przed siebie i byle do przodu; w taki sposób dotarli na miejsce.
     „Widzę ich”, usłyszał głos któregoś z funkcjonariuszy w słuchawce, zaraz drugi dodał „cholera, dużo ich”, ale to się nie liczyło, banda zdesperowanych dzikusów nawet liczebnością nie nadrobi przewagi. Wylądowali w niedużej odległości od przejętego pojazdu, zaskakując rebeliantów zajętych przetrząsaniem skrzyń z żywnością. Czuł napięcie i nerwową ekscytację na myśl o zbliżającej się walce. Korzystając z chwilowej przewagi wywołanej zaskoczeniem, dobył broni i wydał swoim ludziom rozkaz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 94
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Śmierć to dopiero początek   Pon Lip 31, 2017 10:40 pm

zamykamy ten wątek.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Śmierć to dopiero początek   

Powrót do góry Go down
 
Śmierć to dopiero początek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Początki relacji Natalie - Blight [rysunek i malarstwo]
» Czyżby początek III Wojny Światowej?
» Śmierć przychodzi za szybko-White Fox
» Śmierć na drodze
» Historia, która wymaga opowiedzenia - od początku aż po sam koniec.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Gurges ater :: Gurges ater-
Skocz do: