CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Encore.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Encore.   Pią Lip 07, 2017 7:22 pm

Co zrobisz?

Co zrobisz, gdy jesteś przechodzonym już, przeżutym i wyplutym aktorem, którego duma wciąż zębami trzyma się desek Capitolu? Jesteś samotnym żeglarzem, którego statek z wolna zaczął zawijać do portu "Trzydziestolatek". Wielkie, śmiałe aktorstwo zastąpiły ci może nie aż tak wielkie, ale równie śmiałe rachunki i podatki. Zostawiła cię żona. Uciekł ci pies.
Spójrz, jesteś nikim.
Co zrobisz, gdy dzień w dzień musisz widzieć JEGO paskudnie piękną mordę? JEGO głos wgryza ci się w mózg. JEGO drżące na scenie dłonie sprawiają, że pamiętasz, dlaczego się urodziłeś. Nienawidzisz GO całym sobą, JEGO głosu, JEGO pasji, JEGO młodości. I ogromnego talentu.
Zazdrościsz, bo potrafi grać tak, jak ty nigdy nie będziesz mógł.

Co zrobisz, gdy jedyną szansą na odbicie się od dna jest spektakl, w którym będziesz musiał zagrać JEGO kochanka?
Dobrze wiesz, że ON nie "odgrywa sztuki". ON wyrywa sobie fragmenty serca i przekuwa je w rolę.
Dobrze wiesz, że jeżeli zechcesz MU dorównać, musisz zrobić to samo.


Co zrobisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DemyanOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 118


Cytat : I don't want to be at the mercy of my emotions. I want to use them, to enjoy them, and to dominate them.
Male


PisanieTemat: Re: Encore.   Pią Lip 07, 2017 7:49 pm




Robert Jaworski || 29 lat || ur. 31 październik || Szaro-niebieskie oczy || Włosy: krótkie, brązowe || 186 cm || nie wie, ile waży, ale sporo - jest bardzo dobrze zbudowany (pewnie dlatego co druga rola kończy się ściągnięciem koszulki) Po prostu nie wypada nie wspomnieć o TYCH ustach, bo nikt na świecie takich nie ma.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
     ◾ Niegdyś wspaniałe zapowiadający się aktor, obecnie jego kariera tli się resztką sił na deskach teatru. Wróżono mu wielkie role, gazety rozpływały się nad jego talentem (oraz imponującym obwodem klatki piersiowej), ale po dwóch filmach propozycje przestały napływać.
     ◾ Nie może wyzbyć się dusząego i dokuczliwego wrażenia, że przegapił gdzieś skręt do realizacji własnych marzeń. Czuje, że coś mu ucieka bezpowrotnie, i choć nie potrafi powiedzieć co, to jest to na tyle dokuczliwe i rozpraszające, by nie móc zasnąć w nocy.
     ◽ Od lat związany z wrocławskim teatrem.
     ◽ Ma starszego brata, choć od prawie dekady nie ma z nim żadnego kontaktu. Początkowe próby pogodzenia się z nim zakończyły się klapą, więc przestał próbować.
     ◾ Przez cztery lata był mężem Karoliny Nowickiej - aktorki i modelki, która wcześniej spotykała się z jego bratem, z którym była nawet zaręczyna.
     ◾ Wypalenie zawodowe, brak propozycji, stagnacja i coraz częstsze sięgania po używki sprawiły, że małżeństwo zaczęło sypać się szybciej niż domek z piasku. Próba uratowania związku przez staranie się o dziecko okazała się pomyłką.
     ◽ Rozwiedli się dopiero po dwóch latach paskudnej separacji, podczas której Karolina nie szczędziła środków, by jak najbardziej zaszkodzić Jaworskiemu. Wyciekły wtedy kompromitujące zdjęcia i pojawiły się plotki dotyczące jego impotencji, skłonności do agresji i nadużywanie alkoholu.
     ◽ Czasami myśli o rzuceniu aktorstwa, zwłaszcza gdy patrzy na młode twarze co jakiś czas przewijające się przez deski teatru, który choć dla niego wszystkim, dla młodych jest tylko przystankiem na drodze do obiecującej kariery filmowej.
     ◾ Zdarzyło mu się położyć jeden z występów, gdy wyszedł na scenę pod wpływem alkoholu.
     ◾ Czasem trudno z nim wytrzymać, potrafi być naprawdę irytujący i uparty.
     ◽ Jest świetnym aktorem, bez problemu potrafi wcielić się w każdą rolę, ale to tylko zwiększa poziom jego frustracji, bo ma wrażenie, że brakuje mu czegoś istotnego. Jego gra jest tylko grą ciała, bez udziału serca i duszy, i choć cieszy się zainteresowaniem damskiej części widowni, to jednak nie jest to to, do czego dążył.
     ◽ Ma mocny, czysty głos, czasem zgadza się na role śpiewane.
     ◾ Mieszka sam na obrzeżach miasta w przyjemnej, choć niewielkiej willi. Kilka razy mniejszej niż ta, którą kupił na początku swej świetlanej kariery, i którą wraz z połową dobytku odebrała mu Karolina w postępowaniu rozwodowym.
     ◾ Jego dobre wychowanie i opanowanie znikają w pobliżu byłej żony.
     ◽ Nałogowo pali papierosy.
     ◽ Bywa porywczy, często najpierw mówi, a potem myśli.
     ◾ Ma sporo tatuaży wyglądających pozornie jak wyraz frustracji wkurwionego tatuażysty; jego uda i ramiona zdobią pasy tuszu oraz dziwne do rozszyfrowania znaki na piersi.
     ◾ Jest bardzo dobrze zbudowany, lubi spędzać czas na siłowni, to go uspokaja.
     ◽ W swoim domu nie posiada telewizji.
     ◽ Od bardzo dawna z nikim się nie spotyka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Encore.   Sob Lip 08, 2017 5:35 pm



Kajetan Romanowski || 19 lat || ur. 17 lipca || Oczy niebieskozielone || Włosy: średniej długości, brązowe z kasztanowym refleksem || 188 cm || 80 kg, harmonijna budowa ciała

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

 Jest synem dyrektora teatru muzycznego Capitol oraz Aleksandry Romanowskiej, słynnej i nagradzanej w Polsce oraz za granicą reżyser. A nade wszystko jest aktorskim objawieniem ostatnich lat – jego ostatnia filmowa rola męska dorobiła się nawet nagród w Berlinie. Nie może się opędzić od propozycji ról, rólek, spotów reklamowych i innych pierdół, ale prawdę mówiąc, role filmowe ledwo toleruje. Jego prawdziwą miłością od zawsze na zawsze jest teatr.
 Jest jedynakiem, rodzice od zawsze rozpieszczali go i na długo zostawiali samego, ale w przedziwny sposób nie wyrósł na snobistycznego smroda. W szkole jest bardzo lubiany, a wiele jego zachwyconych koleżanek przychodzi na spektakle albo kręci się po widowni w trakcie prób. Nie są wyganiane, dopóki nikomu nie przeszkadzają.
 Od dzieciaka biegał po teatrze, gdy nie miał co robić, jego niańkami byli po równo wszyscy pracownicy teatru. Ciotka Róża, charakteryzatorka, nauczyła go robić świetne halloweenowe wizaże.
 Posiada skalę głosu, którą ciocia Elka Zapędowska przy obiedzie w Warszawie nazwała kiedyś „po prostu zajebistą”. W liceum na wakacjach jeździł do niej na lekcje śpiewu.
 Bardzo lubi Roberta, do tego stopnia, że aż cholernie go nie lubi. Robert może tego nie pamiętać, ale trzy lata temu Kajetan złamał nogę, poślizgnąwszy się na schodach teatru. To Robert zawiózł go do szpitala, poczekał, aż zrobią mu prześwietlenie i włożą w gips, a potem odwiózł go do domu. Przez bite cztery godziny rozśmieszał obolałego chłopaka improwizacjami postaci z kreskówek, aż Kajetana wył już nie tylko z powodu pękniętej kości, ale i pękającej ze śmiechu przepony. Uważa, że Robert ma talent i bezpodstawnie pozwala do szmacić, zgadzając się na każdą kolejną rolę, która w zasadzie skupia się na pokazaniu jego ciała. Kajetan uważa go za bardzo atrakcyjnego, ale nie zazdrości mu ciała – jest zwyczajnie zły, że tak dobry aktor dał się stłamsić do roli zwykłego modela.
 Rodzice nie wiedzą, że sporadycznie sobie popala. Stara się nie przesadzać, by nie zjechać sobie głosu i pojemności oddechowej.
 W szkole grupka zazdrosnych gburów próbowała go gnębić, wychodząc z założenia, że aktorek to pewnie pedałek i mała pipunia. O ile nie pomylili się w orientacji seksualnej, bo Kajetan faktycznie jest biseksualny, o tyle pomylili się ze wszystkim innym. Romanowski pół życia trenował karate, potrafi też bez większych problemów zajrzeć pod maskę samochodu, czy odwalić proste roboty remontowe. Jaja ma, jak najbardziej, na swoim miejscu. Nawet zarzucając mu myślenie „chujmanisty” pomylili się, Kajetan jest świetny z chemii i biologii. Odkąd dobitnie wytłumaczył im pewne błędy w rozumowaniu, grupka troglodytów należy do jego wielkich fanów.
 Psychicznie bywa bardzo niestabilny. Niesamowicie wczuwa się w swoje role, starannie je dopracowuje. Niektórzy twierdzą, że Kajetan przed premierą i po premierze to dwóch zupełnie innych Kajetanów. Bywa nieprzewidywalny. Zdaje się nie mieć wstydu – jeśli założenie postaci jest takie, że ma paradować nago, to będzie paradował nago.
 Robert nie ma pojęcia, że to on poprosił o obsadzenie go w drugiej roli męskiej. Ale nie zrobił tego z litości. To wyzwanie dla aktora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DemyanOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 118


Cytat : I don't want to be at the mercy of my emotions. I want to use them, to enjoy them, and to dominate them.
Male


PisanieTemat: Re: Encore.   Sob Lip 08, 2017 10:29 pm

Poranek był równie straszny co wieczór przyjemny. Robert przetarł oczy budząc się w swoim domu, do którego nie pamiętał jak trafił. Na podłodze leżało jego wczorajsze ubranie, ale gdy sięgnął ręką okazało się, że w łóżku nie było niespodziewanej katastrofy w postaci jakiejś chwilowej podrywki płci obojętnej. Od czasu, gdy Karolina odeszła, nie miał zbyt wielu okazji, by kogoś poznać. Praca ograniczała mu czas w sposób nienormowany i chociaż kochał występowanie na deskach teatru...
Niemiły zgrzyt gdzieś na tyłach umysłu Roberta zmusił go do zweryfikowania swoich myśli i ulokował kochanie w czasie przeszłym dokonanym. Abstrakcyjnym. Jeśli kiedyś naprawdę sprawiało mu to przyjemność, tak teraz stało się nużącą monotonią. Już nawet nie miał ochoty użerać się z dyrektorem i reżyserami obsadzającymi w głównych rolach młodszych i bardziej od niego znanych aktorów.
Powoli zaczynał rozumieć, że jego pięć minut minęło... A że je przeoczył to już zupełnie inna kwestia. Wziął szybki prysznic, ale nawet gorąca woda nie rozluźniła spiętych mięśni. Machnął ręką na golenie, dwudniowy zarost dodawał mu powagi i zakrywał małe płytkie zmarszczki w kącikach ust. Ostatecznie nie miał w najbliższym czasie żadnych większych ról ani występów, repertuar na nadchodzący sezon był niemalże dopięty na ostatni guzik.
Na Piłsudskiego dojechał autobusem i przeszedł te kilka metrów od przystanku. Zazwyczaj pokonywał trasę swoim samochodem, ale w ostatnim czasie coś w nim nawaliło, a on nie miał nawet czasu, by chociaż kogoś wezwać, nie mówiąc o samodzielnym zaglądnięciu pod maskę.
— Robert, już miałam do ciebie dzwonić — Młoda, jasnowłosa kobieta wpadła na mężczyznę w wejściu. Złapała go za ramię i próbowała wciągnąć do środka, ale kiedy się zaparł, nie była w stanie go ruszyć. Obrzuciła spłoszonym spojrzeniem jego tors opięty ściśle przylegającą koszulką i westchnęła. — Po prostu Romanowski cię szukał i kazał przyjść, jak się pojawisz.
Robert na moment znieruchomiał.
— Młody czy stary?
— No.... — Zrobiła dziwną minę — No przecież, że stary. Znaczy... dyrektor... Pewnie już czeka, więc lepiej, jeśli...
Robert spokojnie sięgnął do swojej torby i wygrzebał z niej paczkę papierosów, by po chwili wyciągnąć jednego i odpalić. Nigdzie mu się nie spieszyło, z doświadczenia wiedział, że wizyty w gabinecie nie należały do najprzyjemniejszych, mimo że sam dyrektor był całkiem w porządku człowiekiem. Ale zawsze wcześniej potrafił domyślić się powodu wezwania, tym razem jednak do głowy absolutnie nic mu nie przychodziło i napawało go to niejakim niepokojem. Nawet jeśli zdawał sobie sprawę, że jego wartość jako aktora w ostatnim czasie drastycznie spadła i będzie się musiał zacząć rozglądać za nowym źródłem utrzymania, to nie sądził, że to nastąpi tak szybko.
Pięć minut później zapukał do gabinetu i świadom ciężkich spojrzeń za plecami, wszedł do środka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Encore.   Sob Lip 08, 2017 10:50 pm

I zderzył się z nim w drzwiach.
Stali tak może ze dwie sekundy, ale dla obu czas nagle spłaszczył się, zmielił i uprzejmie rozciągnął, dając szansę na kontemplację siebie i wzajemnej niechęci. Byli całkiem podobni. Obaj wysocy (cholera, gówniarz ostatnimi czasy go chyba troszeczkę przerósł!), obaj ciemnowłosi, niebieskoocy.
Ale oczy Roberta były niebieskoszare, jakby wyblakłe, sprane z energii i pasji, zaś oczy Kajetana lśniły intensywnym błękitem z iskierkami głębokiej zieleni. Był znacznie szczuplejszy, smukły, ordynarnie przystojny ze swoją nienachalnie wyrzeźbioną sylwetką i dyskretnym poczuciem gustu. Ciemne włosy opadały mu na roziskrzone oczy. Policzki miał idealne gładkie (czy ten gnojek w ogóle się goli?).
Był ewidentnie podekscytowany. Czym? Nietrudno zgadnąć. Szczyl pewnie od ręki dostał następną rolę, za którą wszyscy inni daliby tu sobie wypruć flaki żywcem.
- Och, cześć – rzucił. Uprzejmie cofnął się pół kroku, przepuszczając go w drzwiach. – To ja lecę! Do widzenia.
Wyfrunął z gabinetu jak burza, rzucając Robertowi dziwne spojrzenie – jakby patrzył na pająka, którego właśnie rozjechał samochód. Wrogo, bo to w końcu pająk. Ale i z niekłamaną radością, bo jaki rozjechany!
W gabinecie był ktoś jeszcze prócz Romanowskiego. Jego żona, Anna, reżyser. I Tatiana, scenarzystka – to pewnie z jej powodu pożegnał słowami „do widzenia” własnych rodziców. Miała krwawe wypieki na policzkach, a w rękach ściskała elegancko zbindowany manuskrypt, jakby to była jedyna kopia jej polisy ubezpieczeniowej.
To oznaczać mogło jedno.
Sztuka.
Ale dlaczego Robert…
- Wybacz, wiemy, że to trochę nieoczekiwane – zaczęła Anna, wskazując mu gestem, by wszedł. Zamieszała kawę w filiżance. – Chcesz kawy? Jak chcesz, to sobie weź, wyglądasz jak ktoś, kto potrzebuje kawy.
Zlustrowała aktor uważnie, unosząc leciutko brwi. Anna nie od dziś wiedziała o problemach Roberta, tych alkoholowych również. To ona wstawiła się za nim, gdy był o włos od wywalenia na zbity pysk za położenie spektaklu. Może czuła się w pewien sposób winna jego sytuacji? W końcu to ona wydała na świat smroda, którego niedorzecznie fotogeniczną twarz Robert prawie codziennie musiał oglądać w teatrze, przekonując się naocznie, jak wiele mu brakuje.
Najgorsze było to, że nikt nie mógł zarzucić Kajetanowi nepotyzmu i wyłudzania ról płaczem. Uczciwie wygrywał castingi. Gdyby Robert uznał, że chłopakowi się powodzi, bo jest ładny, bogaty i ma ustawionych rodziców, byłaby to jego klęska. Bo Kajetan Romanowski grał fair.
- Mamy dopięty harmonogram prawie na styk, ale przedwczoraj Tatiana przyjechała do mnie ze scenariuszem musicalu… i myślę, że powinniśmy to wystawić – ciągnęła Anna, umoczywszy uszminkowane usta w kawie. – Będzie dużo pracy, ale myślę, że poradzimy sobie. Chcę spróbować. Główne role… zwykle tego nie robimy, ale tym razem sama wybieram aktorów. Są dwie główne role męskie. A ja chcę jedną dać tobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DemyanOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 118


Cytat : I don't want to be at the mercy of my emotions. I want to use them, to enjoy them, and to dominate them.
Male


PisanieTemat: Re: Encore.   Nie Lip 09, 2017 11:26 pm

W jednej chwili wpatrywał się w podejrzanie roziskrzone oczy tego gnojka, a w kolejnej nie mógł nie odgonić od przykrego wrażenia bycia robionym w chuja. Zmrużył oczy próbując przeanalizować sytuację. Setki prób. Przesłuchań. Przedstawienia dla widowni na poziomie gimnazjum. Noce zarwane na naukę scenariusza, który ostatecznie trafiał w ręce kogoś młodszego. Zajęcia, spotkania, nadgodziny. A teraz, gdy grafik był dopięty, gdy energia przeznaczona na kolejne próby wyparowała bezpowrotnie...
Kajetan miał podejrzanie zadowoloną minę.  
Jakby dostał wymarzony prezent urodzinowy kilka miesięcy wcześniej. Robert nie lubił tego spojrzenia. U NIEGO.  
Dostał nową rolę? Och, to wspaniale, najnowsze aktorskie objawienie, zróbmy mu miejsce.  
Czuł gorycz przemieszaną z rozczarowaniem, które gorzką falą niebezpiecznie wędrowały gardłem w górę do jego ust i groziły niespodziewanym wybuchem, zupełnie niestosownym do jego wieku. Ponurym spojrzeniem obrzucił osoby podpisujące mu czeki oraz odpowiedzialne za banalne role zwieńczone ściąganiem koszulki wśród pisków małolatów.  
— Słucham? — przebłysk świadomości zmusił Roberta do wynurzenia się z oceanu jadu i zawiści. Przez chwilę wyglądał, jakby zażądano od niego zjedzenia żywcem zabójczego pająka i dopiero po chwili dotarł do niego sens ich słów. Co wcale nie oznaczało, że potrafił w to uwierzyć.  
— Ech, słucham? Zrobię sobie kawy jednak — Odwrócił się na moment dając sobie odrobinę czasu na przemyślenie zasłyszanych informacji. Nie mógł oprzeć się wrażeniu, że ktoś paskudnie sobie z niego żartuje, ostatni czas był przecież... Kiepski. Nie grał najlepiej, nie czuł się dobrze, nikt o zdrowych zmysłach nie obsadziłby go w głównej... GŁÓWNEJ roli!
— To dość niespodziewane — zaczął ostrożnie — nie brałem udziału w żadnych przesłuchaniach ostatnio i... Kto w takim razie został obsadzony w drugiej roli?
Nie chciał słyszeć jego imienia.  
Granie z nim... u jego boku...
Nie czuł się gorszy, ale to było jak zderzenie dwóch światów. Jakby oczekiwać, że ogień i woda znajdą granicę, przez którą mogą przenikać się bez żadnych konsekwencji.  
— Mam kilka ról na nadchodzący sezon — wyjaśnił sztywno i skłonił się odrobinę zdając sobie sprawę jak patetyczne jest jego zachowanie, ale już dawno zatracił zdolność rozróżniania co było prawdą, a co grą. — Muszę to przemyśleć. Dzięki za szansę i w ogóle, ale nie wiem, czy to jest dobry pomysł.  
Grać z dzieciakiem?
Jezu, Kajetan był dzieciakiem, cholernie zdolnym dzieciakiem, kurewsko atrakcyjnym i zbyt... nie mogli razem grać, to nie mogło się udać.  
Opuścił gabinet głośno trzaskając drzwiami. Możliwe, że właśnie skreślał ostatnią szansę na reanimowanie swojej kariery, ale miał wcześniejsze zobowiązania, miał swoje zasady... Jezu. DLACZEGO WYBRALI JEGO?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Encore.   Pon Lip 10, 2017 4:28 pm

Jeżeli Robert czekał na cios łaski, to mizerykordia nie uderzyła. Odpowiedziała mu Tatiana.
- Drugą rolę zagra Kajetan. To mój warunek.
Wpatrywali się w niego. Anna – ze współczuciem, Tatiana – z napięciem, dyrektor – z przedziwną mieszanką znużenia i zaciekawienia.
Anna otworzyła usta, ale zamknęła je, a Jaworski mógł się domyśleć słów, które miały paść. „Mam kilka ról na nadchodzący sezon” – jakich niby ról? Drugoplanówki, które mogły być obsadzone tak naprawdę przez kogokolwiek. Anna nie odezwała się, by nie przebrzmiały pomiędzy nimi słowa, których nikt usłyszeć nie chciał. Że Robert się sypie, że jeszcze chwila, a może mieć poważne problemy zawodowe, że nikt nie zapomniał mu alkoholowego wyskoku na scenie. Wyskoku, który to Kajetan swoją dziką improwizacją uratował. Że Jaworski nie jest kimś, kto w tej sytuacji miałby prawo wybrzydzać, że to może być jego ostatnia szansa na odbicie się od dna.
Oboje o tym wiedzieli. Więc milczeli.
- Posłuchaj, weź to – rzuciła szybko Tatiana, widząc, że aktor odstawia niedopitą kawę i odwraca się ku drzwiom. Wepchnęła mu wydruk w rękę, omal jej nie kalecząc ostrą krawędzią papieru.- Przeczytaj i dopiero wtedy podejmij decyzję, dobrze?
Zamykane drzwi huknęły jak armata.

***

Czekał na niego. Znów zderzyli się w drzwiach – dla Roberta musiało być to irytujące deja vu. Kajetan zamierzał zejść na dół, wyjść z teatru i przeciąć ulicę na skos, wziąć kawę ze Starbucksa i przejść kawałek do znajdującego się nieopodal Opery Wrocławskiej parku. Albo wyskoczyć pod obiad gdzieś pod nasyp i w spokoju raz jeszcze przeczytać scenariusz.
Ale nie mógł.
Musiał tu zostać, musiał się dowiedzieć. NATYCHMIAST.
- Podsłuchiwałem – wyjaśnił bez skrępowania mężczyźnie, wsadziwszy dłonie do tylnych kieszeni spodni. Miał taki nawyk, wtedy nie gestykulował nadmiernie, by podkreślić swoją ekspresję. Mowa ciała dobra dla teatru niekoniecznie sprawdzała się poza nim.
- Chciałem wiedzieć, czy będziemy razem grać – dodał. – Bo to może być ciężkie, zagrać, że cię lubię, kiedy tak naprawdę cię nie lubię. Zagrasz, prawda?
Mówił jak dziecko, które ciągnie ojca za rękaw do cukierni i prosi o loda, uważając, że prośba to w zasadzie formalność, bo przecież dostanie to, czego chce. Po to tutaj byli. By grać.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DemyanOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 118


Cytat : I don't want to be at the mercy of my emotions. I want to use them, to enjoy them, and to dominate them.
Male


PisanieTemat: Re: Encore.   Pon Lip 10, 2017 11:57 pm

Błyskotliwy plan uratowania tego dnia za pomocą nikotynowego dymu i ignorowania palącego w ręce i duszę scenariusza spełzł na niczym, kiedy zamiast kojącego zmysły odgłosu własnych (i niczyich innych) kroków na pustym korytarzu, usłyszał to wibrujące, wwiercające się w czaszkę podsłuchiwałem. Zerknął na bezczelnego gnojka żałując, że nie ma w zapasie jakichś dwudziestu centymetrów, by móc spojrzeć na niego z góry. Potem pożałował jeszcze, że nie odszedł dalej, przez co każde głośniejsze słowo może być słyszane w gabinecie dyrektora, dorzucił sobie jeszcze odrobinę goryczy w związku z tym, że wyglądał jak zaniedbany staruch (trzydziestka na karku, a czasem zachowywał się jakby stał już nad grobem) w porównaniu z młodym Romanowskim, na koniec znokautował się ponurą myślą, że nie ma szans z kimś takim jak Kajetan, którego nawet nie może nienawidzić za osiąganie celów przez wspinanie się na szczyt po plecach sławnych rodziców, bo wszystko osiągnął sam, i nieważne czy nazywałby się Jaworski czy Nowak czy Fiut, i tak osiągnąłby sukces, bo był zajebisty. I wiedzieli to wszyscy, włącznie z samym Robertem, który za tę konkluzję miał ochotę napluć w twarz samemu sobie.
Myśl trwała ułamek sekundy i skonsternowana przez odbytą rozmowę mina zamarzła, zdawać by się mogło, na wieki, w mało zachęcającym wyrazie.
— Nie będziemy razem grać — warknął mierząc się z nim spojrzeniami. Kiedy coś skrystalizowało się w jego głowie, słowa potrafiły być ogniem, którego od dawna nie miał szansy pokazać na scenie. Był uparty; pochylał się lekko do przodu niczym drapieżnik szykujący się do ataku. Mógłby zmieść Kajetana z powierzchni ziemi jednym ruchem ramion. Gdyby tylko zechciał.
Dlaczego więc pozwalał, by ten w tak bezczelny sposób co i rusz deptał wszystko, co sobie powoli i skrupulatnie układał miesiącami?
Kiedyś nawet go lubił, cholera, kiedy go poznał, był pełen podziwu dla utalentowanego szczyla, sam zachęcał go do rozmaitych prób, choć nie widywali się zbyt często. Ale potem Kajetan dorósł, stał się rywalem, kimś, kto odciągał zachwycone spojrzenia od Roberta, który, nawet nie wiedział kiedy, został na scenie sam. Przy zgaszonych dawno światłach.
— Słuchaj, Kajetan, nie podoba mi się to, że podsłuchujesz, ale oczywiście wolno ci więcej niż innym. To jednak nie daje ci prawa, żeby się mieszać w cokolwiek. — Wyminął chłopaka ignorując jego natrętną aurę, która wcale nie chciała iść w diabły i zostać w okolicach drzwi do gabinetu Romanowskiego. — Nie musisz grać, że mnie lubisz, ja też nie mam na to najmniejszej ochoty i nie potrzebuję niczyjej łaski. Jasne?
Robert odwrócił się gwałtownie praktycznie powodując zderzenie czołowe z Kajetanem, którego w porę złapał za ramię, choć nie było w tym nic delikatnego. Mocny uścisk faceta, który objawów depresji pozbywał się pocąc się na siłowni. Lekko odepchnął Kajetana i wyciągnął w jego stronę swój scenariusz, do którego nawet nie zajrzał. Przez chwilę po prostu na niego patrzył, w błyszczące oczy, w twarz, którą znał doskonale, a która zaskakiwała go za każdym razem jakby widział ją po raz pierwszy. Westchnął nagle zdając sobie sprawę z tego, że jest ciekaw tej sztuki i roli jaką miał odegrać — Nie podjąłem decyzji — powiedział powoli — Jeszcze nie zdecydowałem, ale wątpię...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Encore.   Czw Lip 13, 2017 12:07 am

Odwzajemnił jego uścisk. Stali tak, niczym antyczni bohaterowie, nawzajem ściskając swoje przedramiona, jakby witali się po długiej podróży lub przystępowali do honorowego pojedynku. Kajetan nie był tak silny jak Robert, był wyższy, ale szczuplejszy, miał drobniejszą budowę ciała w porównaniu z rosłym Jaworskim. Przez jego regularną, wciąż nieco dziecięcą twarz mógłby sprawiać wrażenie zniewieściałego, ale ten uścisk – szybki, twardy i mocny – rozwiewał tę iluzję kobiecości. Kajetan Romanowski był młodym mężczyzną. W stu procentach.
A siła jego spojrzenia mogła miażdżyć głazy.
- Będziemy – odpowiedział spokojnie. – Nikt mi nie odmówił, więc ty tego też nie zrobisz. Bo ja chcę grać z tobą, Robert. I to mi daje wszelkie prawo.
Wymawiał jego imię w sposób specyficzny. Lekko zwalniał sylaby, jakby przetaczał je po języku, delektując się ich smakiem.
Puknął palcem w manuskrypt Roberta.
- Przeczytaj to. Będzie ciężko, ale zrobimy z tego coś genialnego. Pełna sala do ostatniego dnia w repertuarze, nie mów mi, że tego nie chcesz – dodał ciszej. Puścił Roberta, sam wyszarpnął się z jego uścisku, odwrócił się pierwszy.
On też potrzebował papierosa.

***

Daleko nie zaszedł. Ledwo wybiegł z dusznego korytarza, przeciął nowoczesne foyer teatru i pomachał dziewczynie z kawiarni na parterze, poczuł, że energia ucieka z niego jak powietrze z przedziurawionej dętki. Wyszedł na zewnątrz, ale nie zrobił bodaj kroku w kierunku zaplanowanego wcześniej Starbucksa. Nie miał ochoty – czuł się, jakby przed chwilą musiał się z Jaworskim bić.
I jeszcze nie wiedział, czy wygra.
Wyciągnął z kieszeni paczkę LM’ów z „klikiem”, zapalił, zaciągnął się. Oparł się plecami o piaskową ścianę teatru, osunął po niej jak po szybie prysznica. Kilka osób odwróciło się, ale nie zwrócił na to uwagi.
Chciał… Potrzebował… Musiał zagrać z Robertem. Grywali już wcześniej, ale ich role były odseparowane od siebie, pozbawione głębszego związku, epizodyczne. Kajetan nawet wtedy czuł, jak Jaworski się męczy. Był pewien, że tylko on będzie w stanie wydobyć z Roberta pasję, wszystko to, na co go stać.
Ale musieli razem zagrać.
Musieli.
- Corax – szepnął sam do siebie, wydychając powietrze. Corvus corax. Kruk.
Scenariusz był z pozoru prosty, ale w gruncie rzeczy pełen ukrytych emocji i znaczeń. Historia odgrywała się w fantastycznej krainie, gdzie w odosobnieniu, na szczycie wieży żyje Kruk. Jest młodym czarownikiem obłożonym straszliwą klątwą, przez którą mus skrywać twarz pod maską kruka. Mawiają, że wrogi mag odebrał mu serce. Słynie z okrucieństwa i nie przebiera w środkach, by znaleźć to, czego tak mu brak. Serce. Ale kim był wróg? Jak zdołał zranić Kruka, skoro ten przez całe życie nie opuszczał wieży? Kim jest strażnik, który każdego dnia przynosi czarownikowi strawę, przyprowadza kolejne młode dziewczęta i zakopuje na pobliskim cmentarzu ich pozbawione serc ciała?
Dlaczego, do kurwy nędzy, Robert go tak nienawidzi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DemyanOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 118


Cytat : I don't want to be at the mercy of my emotions. I want to use them, to enjoy them, and to dominate them.
Male


PisanieTemat: Re: Encore.   Sob Lip 15, 2017 1:20 am

Chciał. To był problem. Chciał tego, chciał tej sztuki, której mógł być częścią. Chciał grać u boku Kajetana, nie, chciał grać z nim, na równi, w ten sam sposób co i on. Chciał pokazać na co go stać, zerwać wreszcie krępujące go więzy, które narzucił sam sobie jakby za karę za granie samych podrzędnych ról. Ale tak bardzo nie chciał zawdzięczać czegokolwiek temu dzieciakowi, nie chciał dawać mu satysfakcji i w tej chwili gotów był pogrzebać swoją ostatnią szansę tylko dla satysfakcji powiedzenia Kajetanowi "nie". Otworzył usta, ale żadne słowa nie przeszły mu przez gardło. Powiedział to już tyle razy, że kolejny raz nie miał już sensu. Albo obawiał się, że za którymś razem igranie z ogniem może skończyć się poparzeniem. Że w końcu ktoś w to nie uwierzy i zabiorą mu szansę zanim sam dojrzeje do tego, żeby głośno i dosadnie odmówić Tatianie.
Czemu to było takie skomplikowane?
Urwał się wcześniej do domu odbębniając próbę do aktualnej sztuki i ignorując wszelką obecność Kajetana, a wyczuwał ją nawet na niego nie patrząc. Czuł na sobie przenikliwe spojrzenie, i nawet jeśli było ono wytworem jego wyobraźni, to wciąż sprawiało, że włoski na karku stawały mu dęba. Wyraźnie go unikał myśląc tylko o scenariuszu rzuconym niedbale na stolik tuż obok kubka z wystygłą kawą.
Młody Romanowski od zawsze dostawał to, czego chciał, przynajmniej w pojęciu Roberta. Widział w nim to, co niegdyś sam oglądał w lustrze, a co odeszło bezpowrotnie. Do czego nie mógł wrócić. Kajetan był uosobieniem wszystkiego, czego niegdyś pragnął, a co okazało się głupimi, dziecinnymi mrzonkami zweryfikowanymi przez dorosłe życie i kiepskie wybory.

Urwał się do domu wcześniej w dalszym ciągu ignorując wszystko i wszystkich; po drodze kupił sobie paczkę papierosów i tanie whisky z zamiarem napicia się pod swoje nadchodzące wielkimi krokami zwolnienie.
A potem. Kiedy zapełnił szklankę, jego wzrok padł na trochę już wymięty scenariusz przekładany cały dzień z miejsca na miejsce i, wcale nie miał pierwotnie takiego zamiaru, spojrzał na tytuł, na pierwszą stronę... drugą...
Około czwartej nad ranem skończył czytać. Skończył też paczkę papierosów, którą kupił kilka godzin wcześniej. Przez cały ten czas Kajetan wypełniał jego myśli. Widział go na scenie, widział go pod drzwiami gabinetu dyrektora, widział jego rozgorączkowane spojrzenie i słyszał swoje imię wypowiadane jego głosem i nie mógł wyzbyć się wrażenia, że on już gra w sztuce, w której narzucono mu rolę. Bez względu na podjęte decyzje, ktoś napisał już dla niego scenariusz, a on nie miał na to żadnego wpływu.

Mimo nieprzespanej nocy pojawił się w teatrze jako pierwszy, tym razem dokładnie ogolony, staranniej ubrany, wyglądając jak wtedy, gdy z ówczesną żoną pozował na ściankach wciąż z nadzieją patrząc w przyszłość i udzielając wywiadów, w których obiecywał, że wkrótce, lada dzień, pojawi się w nowym serialu telewizyjnym jako jedna z głównych postaci i zagra w sztuce, która głośnym echem odbije się po Polsce. Odbył krótką rozmowę z dyrektorem i Tatianą, po czym jak gdyby nigdy nic przeszedł do swojego zwyczajowego planu dnia starając się nie wyglądać jak ktoś, kto każdą komórką ciała wyczekuje pojawienia się Kajetana.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Encore.   Pon Lip 17, 2017 7:52 pm

Atmosfera zmieniła się. Robert mógł to poczuć, gdy tylko rozsunęły się przed nim automatyczne drzwi główne teatru.
Kobieta z kasy biletowej po lewej stronie uniosła głowę, a jej brwi leciutko podjechały ku górze. Dziewczyna, która właśnie otwierała kawiarnię, zerknęła, odwróciła głowę i… zerknęła jeszcze raz. A przecież nie chodziło o to, że Jaworski się ogolił – przecież nie zwykł po tym teatrze biegać zarośnięty jak Herkules. Nie chodziło też o to, że ubrał się, czy wyszykował jakoś inaczej.
Po prostu biła z niego ciekawość, energia, z jaką od dawna nie wchodził już do pracy. „Trafiony-zatopiony”, zdawały się mówić ich oczy, ale były to pełne przyjaźni i podziwu docinki starych znajomych.

***

Anna posłała mu dokładnie to samo spojrzenie, gdy tylko weszła do sali ćwiczeniowej. Byli tu zgromadzeni aktorzy, a także paru nowicjuszy, ponieważ teatr zwykł niekiedy otwierać castingi na mniejsze role także dla amatorów. Był i Kajetan. Od dzieciaka w jego wieku należałoby się spodziewać ślęczenia z nosem w telefonie, ale nie – on czytał scenariusz. Jako aktor pewnie znał już większość na pamięć.
Anna klasnęła dwa razy, by zwrócić na siebie uwagę. Nie była sama – towarzyszył jej kolejny gówniarz. Kajetan podniósł głowę i spiął się mimowolnie. Byli nieco podobni – obaj bladzi, wysocy i smukli. Ale Kajetan miał włosy ciemne, a rysy ostre i wyraziste, jasnowłosy chłopak zaś – zapewne młodszy rok, może dwa lata – zdawał się być narysowany samymi miękkimi liniami. Utkwił w nim zielone oczy i uśmiechnął się, a Kajetan zacisnął wargi w wąską linię.
Cokolwiek się tutaj stało… to coś się stało. Tylko co?
- Okej, pewnie już przejrzeliście nowy scenariusz! – zaczęła Anna. – Zaraz będziemy się zastanawiać nad obsadzeniem ról. Przy okazji, pozwólcie, że przedstawię Filipa. Uczy się jeszcze w liceum, ale myślę, że mamy tu sporo doświadczenia z takimi aktorami.
Parę osób parsknęło i posłało przyjacielskie spojrzenia Kajetanowi. Nie zareagował. Co ważniejsze, wcale też na Roberta nie patrzył.
- Jak widzicie, są dwie główne role męskie i zdecydowałam już, kto je zagra. W Kruka wcieli się Kajetan.
Szmer. To było oczywiste. Pytające spojrzenia skupiły się na Filipie – logicznie założyli, że to on odegra…
- …a strażnika Robert. Jaworski – podkreśliła Anna, bo na sali było dwóch Robertów.
Tym razem rozległ się głośniejszy szmer. Dlaczego? Jaworski? Kurwa, za co? Wybzykał ją, czy jak?
- Cisza! Kajtek, Robert, jeżeli chcecie, możecie zostać, ale nie jesteście nam dzisiaj potrzebni.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DemyanOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 118


Cytat : I don't want to be at the mercy of my emotions. I want to use them, to enjoy them, and to dominate them.
Male


PisanieTemat: Re: Encore.   Sro Lip 19, 2017 11:00 pm

Robert nikomu do niczego się nie przyznał, zupełnie jakby do momentu, w którym Anna na głos ogłosiła obsadzenie dwóch głównych ról, nie dowierzał w to, co się stało. W dalszym ciągu nie rozumiał nagłej zmiany i zainteresowania swoją osobą. Repertuar był dopięty na ostatni guzik, nie było czasu, miejsca ani ludzi. Ale dla kogoś takiego jak Romanowski nie istniały rzeczy niemożliwe, Jaworski powinien już nauczyć się tego.  
Tyle że nigdy wcześniej nic się nie skupiało na nim, a teraz czuł na sobie spojrzenia i niekoniecznie były one ciepłe i aprobujące jak te przeznaczone przed chwilą dla Kajetana. Robert czuł się wręcz głupio nie mogąc od razu odeprzeć plotek, które najpewniej rodziły się w co poniektórych głowach, ale wcale nie musiał się tym zajmować teraz. W końcu do plotek przywykł przez ostatnie lata.

Nie opuścił sali, jak można by się tego po nim spodziewać, ale przeszedł na jej koniec ze swoim egzemplarzem scenariusza, by przejrzeć go po raz kolejny. Przekartkował skrypt i wyciągnął telefon, który od dłuższej chwili wibrował mu w kieszeni. Z niesmakiem i pełen złych przeczuć przez dłuższą chwilę wpatrywał się w smsa od byłej żony.  
K. NOWICKA, 10:48 ZADZWOŃ.
K. NOWICKA, 10:59 ZADZWOŃ JAK TYLKO DASZ RADĘ.

Krótkie, zwięzłe polecenia, zupełnie jak ich komunikacja podczas trwania związku. Zero polotu, finezji czy romantyzmu o wzajemnej trosce nie wspominając.  
Robert westchnął cicho i skierował się do wyjścia, gotując się w duchu na batalię, bo kontakt z Karoliną nigdy nie kończył się życzeniem zdrowia i miłego dnia. Była zona do tego stopnia zaprzątała mu myśli, że zostawił swój scenariusz i opuścił salę po cichu. Po drodze spojrzał przelotem na Kajetana i momentalnie przypomniał sobie jego minę na widok Filipa. Wyłapywał takie rzeczy, jeśli był uważny, ale wzięcie na spytki Kajetana oznaczałoby przyznanie się do tego, że... przyglądał mu się bardzo pilnie.  
Telefon znów zawibrował i Kajetan spadł w hierarchii spraw do załatwienia. Robert wybrał numer już idąc korytarzem i...
Jak zwykle wiedział, że lepiej było nie odbierać tego telefonu. Karolina jakimś cudem dowiedziała się o jego nowej roli i nie omieszkała poinformować go, że kompletnie się do niej nie nadaje. A nawet jeśli jakimś cudem tak, to się świetnie składało, bowiem wisiał jej jeszcze nieco pieniędzy ze sprawy rozwodowej, których nie oddał wcześniej ze względu na brak funduszy. Klnąc pod nosem Robert zastanawiał się, jakim cudem niegdyś stracił głowę dla tej kobiety i jak mógł kiedykolwiek myśleć o spędzeniu z nią życia. Obwiniał ją o wszystko, jakby wraz ze swoim odejściem odebrała mu ostatnie chwile młodości i szansę na zostanie prawdziwym aktorem.  
Przyjemny dzień poszedł się bezpowrotnie jebać w chwili wciśnięcia czerwonej słuchawki, a Robert zrezygnował z powrotu do sali na rzecz zamówienia sobie jakiejś kawy.  
Dopiero przy stoliku uświadomił sobie, że zostawił swój scenariusz na krześle.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Encore.   Czw Lip 20, 2017 5:28 pm

Kajetan został. Widział, jak Robert wychodzi, wpatrzony w ekran telefonu – to tylko sprawiło, że chłopak zagryzł usta w słabo hamowanym przypływie furii. Cholerny stary pierdziel mógł wykrzesać z siebie choć trochę profesjonalizmu i zostać, by zobaczyć potencjalnych odtwórców innych ról.
Bo Kajetan został. Chciał zobaczyć, co pokaże Filip, ale – o dziwo – chłopak nie został poproszony o krótką improwizację. Właściwie w ogóle się nie odzywał. Siedział pod ścianą i zerkał od czasu do czasu na Romanowskiego, który miętosił scenariusz Roberta w dłoniach, zastanawiając się, co to, do cholery, ma znaczyć.
Filipa znał ze szkoły. Był od niego chyba rok młodszy i, o ile dobrze pamiętał, chodził do klasy matematyczno-fizycznej. Razem grali w szkolnym teatrze – a przynajmniej Filip chyba nadal to robił. Odkąd Kajetan zaczął profesjonalnie występować, odmówił przyjmowania ról w szkole – uznał, że to nie fair zgarniać wszystkie główne charaktery tylko dlatego, że jest jedynym profesjonalistą wśród grupki dzieciaków-amatorów. Pomagał więc głównie ze scenariuszami, reżyserią i jego konikiem – charakteryzacją.
Nie przypominał też sobie, by Filip był na tyle dobry, aby Capitol się nim zainteresował. O co chodziło? Mama w domu nie zająknęła się ani słowem na ten temat.
Gdy tylko przesłuchanie dobiegło końca, zerwał się z krzesła i wybiegł, jakby goniły go diabły.

***

Roberta wypatrzył na dole. Biegł na papierosa, ale teraz zwolnił i doszedł do wniosku, że sam potrzebuje bardziej kawy niż fajki. Poza tym – palenie w tym miejscu było ryzykowne, w każdej chwili z teatru mogli wyjść rodzice. Ktoś uprzejmy mógł też im podkablować. Wprawdzie Kajetan był dorosły, ale nie chciał sprawiać mamie przykrości – wiedział, że dziadek umarł na raka płuc, bo palił przez czterdzieści lat.
Poza tym – Robert.
Posłał anielski uśmiech dziewczynie z kawiarni i wskazał gestem aktora, dając jej znać, że zamierza się przysiąść. Kawę pijał tu od dobrych pięciu lat, wszyscy doskonale wiedzieli, jaką lubi – arabikę ze spienionym mlekiem, bez cukru.
Z wdziękiem rzucił się na krzesło naprzeciwko Roberta. Ale najpierw grzmotnął o blat jego scenariuszem. W niebieskozielonych oczach miał furię, złość i wyzwanie.
- Wszystkim poszło świetnie, fajnie, że pytasz – wycedził. – Chociaż szkoda, że sam nie widziałeś. Coś było ważniejsze w czasie pracy oprócz pracy?
Oparł łokcie o stół, pochylił się, spojrzał mu w oczy… i nagle odwrócił wzrok. Zarumienił się.
- Przepraszam.
Skąd miał, do cholery, wiedzieć, dlaczego Robert wyszedł? Coś mogło się stać. Nie wiedział nic o jego życiu.
Dziewczyna przyniosła kawę i ulotniła się dyskretnie, pożegnana uśmiechem. Kajetan mieszał napój, wpatrując się w niego intensywnie. Milczał przez chwilę. Siadając nawet nie zapytał, czy wolno mu się dosiąść.
- Nie byłem pewny, czy zagrasz – wypalił cicho. – Ulżyło mi.
Wtedy, podczas próby, nabrał absurdalnego przekonania, że strażnika ma odegrać Filip. A przecież nie było opcji, by to mógł być ktokolwiek inny niż Robert.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DemyanOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 118


Cytat : I don't want to be at the mercy of my emotions. I want to use them, to enjoy them, and to dominate them.
Male


PisanieTemat: Re: Encore.   Czw Lip 20, 2017 7:33 pm

Robert był właśnie w trakcie rozważania czy gaża za role, które miał w planie wystarczy na pokrycie wszystkich długów. Nowa sztuka była w tej kwestii światełkiem w tunelu; Kajetan w roli głównej, aktorskie objawienie ostatniej dekady, był gwarancją sukcesu. Świetnie, bo prawnicy Karoliny nie próżnowali w jej imieniu odbierając mu wszystko. Nie potrzebował w tej chwili kolejnej małej katastrofy w postaci nastolatka przechodzącego spóźniony okres buntu.
— Wylałeś mi kawę — wycedził w podobnym tonie i podniósł scenariusz, którego ostatnie strony wylądowały w plamie kawy, która istotnie została rozlana przez niespodziewane uderzenie. Przejrzał go i wytarł serwetką, to, co dało się wytrzeć, by zapobiec rozmazaniu się tuszu. W jego ruchach była jakaś dziwna, nienaturalna czułość, która szybko rozpierzchła się pod wpływem ostrego, ganiącego spojrzenia, jakim Jaworski obrzucił chłopaka.
W Kajetanie był ogień i mógłby go podziwiać, gdyby jego własny nie został przedwcześnie zduszony.
— Anka powiedziała, że możemy wyjść, bo nie jesteśmy dziś potrzebni. Ale miło, że tak się o mnie troszczysz. — westchnął i rozsiadł się wygodniej na krześle zakładając nogę na nogę. Od czasu, kiedy Romanowski złamał tę nieszczęsną nogę, nigdy więcej nie spędzili ze sobą więcej czasu. Nie zamienili więcej słów prócz zwyczajowych grzeczności, które wymienić należało z synem dyrektora. A teraz mieli grać ze sobą w sztuce. Główne role. Pełne wzajemnego dotyku długie godziny przez kilka następnych tygodni.
Westchnął, a rysy jego twarzy odrobinę złagodniały.
— To nie twoja sprawa, ale dorosłe życie jest trochę bardziej skomplikowane niż wyginanie się na scenie za sprawą własnych rodziców.
Coś jakby cień uśmiechu przemknął przez twarz mężczyzny.
— W zasadzie mam jedno pytanie. — podrapał się po policzku. — Dlaczego to JA dostałem rolę? Nie brałem udziału w żadnych przesłuchaniach, nic nie wiedziałem o tej nowej sztuce. Ba, nikt nie wiedział. Ostatnimi czasy musiałem się niemal bić o to, żeby dostać choćby parę zdań, a teraz nagle dostaję główną rolę tuż obok ciebie. Wiesz... Nurtuje mnie to od wczoraj.
Robert tym razem szerzej uśmiechnął się do Kajetana, jednak nie można się było wyzbyć wrażenia, że jest to fałszywy grymas, nawet jeśli obejmował oczy. Robert był mistrzem sztucznych uśmiechów, którymi od lat obdarowywał dziennikarzy czyhających na każde jego potknięcie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Encore.   Czw Lip 20, 2017 8:13 pm

- Przepraszam bardzo – odparł z promiennym uśmiechem, odgarniając przydługie kosmyki z oczu. On także potrafił uśmiechać się rewelacyjnie i na zawołanie, nawet jeśli nieszczerze. Obaj przecież na tym się znali, obaj na tym zarabiali.
Byli aktorami. Pracowali, wyciskając z siebie nie swoje emocje, cudzymi przykrywając swoje własne. Skrywając te prawdziwe głęboko w środku, tak, by nikt nie zdobył się na bodaj cień podejrzenia, że to, co widzi, to tylko maska. Byli w tym doskonali, nawet jeżeli czasem musieli się zgubić.
Tak jak teraz.
Kajetan nie patrzył mu w twarz – obserwował dłonie Roberta. Duże, męskie, z równo przyciętymi paznokciami i wyraźnie zarysowanymi kostkami. Z leciutkim meszkiem ciemnych włosków na grzbietach i stwardniałymi odciskami od sztangi. Patrzył i po raz pierwszy bał się zgubić w roli, choć przecież sam jej chciał.
Przytyk odnośnie rodziców zabolał. Kajetan nie reagował, gdy słyszał takie rzeczy ze strony zazdrosnych ludzi niepotrafiących rozpoznać talentu, nawet gdyby wyskoczył zza krzaka i kopnął ich w dupę. Ale złościło go, gdy ktoś pokroju Roberta dochodzi do tak płytkich, nudnych, nieciekawych wniosków.
- Nie wiem – warknął, z hukiem odkładając łyżeczkę. W jego głosie pobrzmiewała otwarta wrogość.
Wczoraj pomysł wydawał mu się najlepszy na świecie, ale dzisiaj, teraz… Jak miał kochać faceta, który otwarcie z niego kpił?
- Może Tatiana uznała, że w tej roli konieczny będzie ktoś, kto przyjdzie urżnięty na scenę i musi swoich młodszych kolegów do improwizowania? – odgryzł się, chociaż wiedział, że takie zachowanie jest co najmniej dziecinne. – Nie zawiedź mnie, Robert.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DemyanOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 118


Cytat : I don't want to be at the mercy of my emotions. I want to use them, to enjoy them, and to dominate them.
Male


PisanieTemat: Re: Encore.   Czw Lip 20, 2017 9:53 pm

Robert wiedział, że jest cholernie niesprawiedliwy względem Kajetana, który wyglądał na naprawdę szczerze zadowolonego z faktu, że Jaworski dostał angaż. Powinien również się z tego cieszyć, ale nie potrafił wykrzesać radości spod grubej warstwy zgorzknienia.
Trudno się dziwić, kiedy w uszach wciąż brzęczał mu głos byłej żony domagającej się jak najszybszej spłaty narzuconych przez sąd względem niej zobowiązań. O tyle niesprawiedliwe, że spała na pieniądzach, w większej części wyrwanych Robertowi, który w przypływie młodzieńczego zauroczenia nie zdecydował się na intercyzę.
— Wiesz co — mężczyzna skrzywił się — Nie wiedziałem, że stać cię na taką niedojrzałość — mruknął jakby sam przed momentem nie popisał się dziecinnymi zagrywkami — To się zdarzyło raz, cholerny raz, nie miałem dnia wolnego, bo musiałem grać w sztuce, a sypało się właśnie moje małżeństwo. — oznajmił tak przeraźliwie jadowicie, że to aż bolało. Oparł się o stolik i pochylił w stronę Kajetana. — Słuchaj, dam z siebie wszystko. — zaczął miękko i obiecująco, by za chwilę przyciąć klapą pianina dłonie kogoś, kto zaczął wierzyć, że będzie mógł kiedyś grać — Żeby nie było wątpliwości, robię to dla pieniędzy, a nie dla romantycznych porywów. Sam zobaczysz... Za parę lat, że teatr może więcej ci odebrać niż dać — mężczyzna podniósł się powoli z miejsca. Był duży i mocno zbudowany, ale poruszał się z jakąś naturalną gracją. Jego ruchy były miękkie i łagodne, doskonale wymierzone. Wkrótce te mocne ramiona miały obejmować smukłe ciało Kajetana. Robert zerknął na niego przez ramię.
Mógłby go złamać jednym ruchem, połamać jak zapałkę.
Był ciekaw, czy z bliska jego oczy są bardziej zielone czy niebieskie.
Odniósł filiżankę i wrócił do stolika, przy którym została jego torba i nieszczęsny scenariusz, wolał nie dawać Kajetanowi kolejnej okazji do łażenia za sobą.
Próby z nim. Dużo, naprawdę dużo scen sam na sam. Właściwie pozostali aktorzy nie mieli wielkiego pola do popisu, bo całą robotę odwalało dwóch aktorów i relacje między granymi przez nich bohaterami.
Taaa. Jaworski nie wiedział, czy sceny miłości będzie potrafił zagrać na tyle przekonująco, kiedy przelewała się z niego frustracja, złość i zawód. Kurwa, to naprawdę będzie wymagało od niego sporo... pracy.
— Pewnie znasz już połowę scenariusza na pamięć? — Tak, ciągle tu był. Usiadł na poprzednim miejscu. Nie miał ochoty wracać ani do domu ani do prób, uznał więc, że rozmowa z drugim głównym aktorem nie będzie nikomu przeszkadzała. — Jak ci się podoba ta sztuka? Wiesz... Temat jest dość kontrowersyjny, dwóch facetów... Nie przeszkadza ci to?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Encore.   Wto Sie 08, 2017 5:10 pm

Czuł, że się wygłupił, jeszcze zanim jego słowa zdążyły przebrzmieć do końca. Ostatecznie Robert miał rację. Kajetan był gnojkiem – mądrym jak na swój wiek, rozgarniętym, inteligentnym – ale wciąż niemal o połowę młodszym gnojkiem, w którego życiu nie pojawiły się żadne poważniejsze problemy. Romanowskiemu żyło się dobrze – sam o tym wiedział. Był przystojny, lubiany, miał bogatych rodziców. Zwykłe rodzinne sprzeczki nigdy nie urastały u nich do rangi cichej patologii, a rodzice wciąż darzyli się miłością, uwagą i szacunkiem, które chłopak dostrzegał.
Kajetan nie był zakochany, więc nie miał problemów w miłości, uczył się dobrze, nie przeszedł żadnego poważnego wypadku, był zdrowy. Miał dużo więcej niż wielu jego rówieśników. Zawsze czuł, że ten brak zmartwień, ta puszysta poduszka bezpieczeństwa oddzielająca go od bólu i rozpaczy w pewien sposób odbiera mu zdolność odczuwania.
Dlatego grał. Nikomu się do tego nie przyznał, ale sam uważał, że wcielanie się w role targane wątpliwościami i namiętnościami, rozdzierane bólem, uwikłane w sytuacje beznadziejne daje mu ten dreszcz emocji, którego w życiu osobistym mu brakuje. Gra cudze życie, bo brak mu problemów we własnym. Dlatego tak szalenie zatraca się w rolach – gdyby stracił możliwość gry, straciłby też możliwość odczuwania.
Teraz docierało do niego, że ten emocjonalny hazard może być mieczem obosiecznym. O bardzo ostrej klindze.
Nigdy dotąd nie był zakochany. Nigdy dotąd nie grał miłości. Bywały puste romanse, ale nigdy dotąd nie było prawdziwej miłości. Kajetan nie wiedział, jak smakuje, jaki ma jej nadać kształt. I zdawał sobie sprawę z tego, że w tym konkretnym aspekcie Robert go przerasta. Zna słodko-gorzkie uczucie zakochania, zna zawód, poznał smak porzucenia i gorycz porażki.
- Wybacz – odparł wolno, nie podnosząc wzroku. Kartkował scenariusz. Powoli, niespiesznie, jakby pieszczotliwie gładząc szorstki papier. – Nie znałem szczegółów. Tobie teatr zabrał więcej niż dał? Czy sam sobie to zabrałeś?
Podniósł wzrok na Roberta. Chodź brzmiało to niegrzecznie, to ton chłopaka nie był zaczepny. Chciał wiedzieć.
- Znam większość moich dialogów i trochę randomowych fragmentów – odparł.
On także uważał, że powinni porozmawiać. Sam zamierzał Roberta znaleźć, jeśli ten planowałby przed nim uciec.
- Jestem biseksualny, nie przeszkadza mi to od strony technicznej. A tobie?
Kajetan zdjął dłonie ze stołu i wyciągnął telefon, by Robert nie zauważył tików nerwowych. Sam nie rozumiał, dlaczego czeka na tę odpowiedź i od czego zależy to, że nagle spociły mu się ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DemyanOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 118


Cytat : I don't want to be at the mercy of my emotions. I want to use them, to enjoy them, and to dominate them.
Male


PisanieTemat: Re: Encore.   Wto Sie 08, 2017 8:47 pm

Do diabła, sam dostarczał temu gówniarzowi pożywki czy gówniarz był lepszym obserwatorem niż Robert przypuszczał? Mężczyzna spojrzał na niego z ukosa, na dłużej wzrok zatrzymując na jego smukłych dłoniach tańczących po tanim papierze.
— I dobrze, to nie sprawy dla dzieciaków — burknął tonem, który jasno i zrozumiale sugerował, że temat zamknięty, że nie zamierza go kontynuować, nawet jeśli pytanie Kajetana wśliznęło się przez szparę w nie tak szczelnie, jak przypuszczał, zamkniętych drzwiach.
Teatr zabrał… Wszystko. Młodość, pieniądze, miłość. Nadzieję na to, że kiedyś się wybije. Czekał na wróżoną mu szansę i zanim się oglądnął przegapił wszystko inne. Może gdyby teatr nie pochłaniał niegdyś jego duszy i serca, gdyby choć połowę tej uwagi poświęcił Karolinie… może wcześniej zauważyłby co się dzieje, może wciąż byliby razem, albo rozwód nie okazałby się cholernym praniem brudów we wszystkich mediach społecznościach?
Jezu, chyba dopadał go przedwczesny kryzys wieku średniego, ostatnio drażliwość sięgała szczytów. A po niedawnym telefonie… Ta kobieta miała wszystko, zdarła z Roberta co się dało, odebrała mu nawet cholerny dom, który kupił DLA NICH na początku małżeństwa. I zrobiła to tylko dlatego, że mogła, bo on nie potrafił pogodzić się z jej odejściem. A teraz znów chciała więcej i uciekała się do adwokackich sztuczek i gróźb.
— Mmm… — mruknął i podrapał się po ogolonym podbródku. — Biseksualny… to jakaś nowa moda? Młodzież często mówi o tym, że jest biseksualna, ale jak ktoś pyta ich: „byłeś, byłaś kiedyś z osobą tej samej płci?, to odpowiadają, że nie, ale chcieliby. Zawsze mnie to bawi, moja kuzynka ma córkę w twoim wieku, Agnieszkę, ona zawsze twierdziła, że lubi kobiety. A potem zajrzałem na jej facebooka i poczytałem trochę komentarzy piętnujące związki tej samej płci — Robert uśmiechnął się lekko zupełnie nieświadomie. Jego głos był zupełnie inny niż dotychczas, mówił bez zająknięcia, z uczuciem zaniżając tembr głosu, by w połowie zdania przyspieszyć i łagodnie coś zaakcentować. Lubił mówić, ale ściany w domu nie były zbyt wdzięcznymi słuchaczami, kobiety poderwane w barze również. — Czy to się skończy na zasadzie, że ten Filip zostanie twoim dublerem i odwali za ciebie wszystkie… TE sceny. Jesteście w sumie całkiem podobni.
Z jakiegoś powodu wyczuwał niechęć Kajetana do nowego chłopaka, tylko nie potrafił rozgryźć skąd ta się brała. A interesowało go to równie mocno, co Kajetana orientacja seksualna Roberta. Dlatego mężczyzna celowo omijał temat i zbaczał jak tylko się dało. A potem nagle spoważniał, złapał na moment jego przelotne spojrzenie i wyrzucił z siebie:
— A jak sądzisz? Miałem żonę i kilka romansów z kobietami, nie czytasz Pudelka? Ale to tylko gra, nie mam z tym problemu. Jeśli miałbym zagrać faceta obsesyjnie zakochanego w tobie… zagrałbym.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Encore.   Pon Sie 14, 2017 12:15 am


- O, jak cudownie. Argumentum ad dupium – prychnął. Nienawidził, gdy dorośli, którzy nie mogli wykaraskać się z opałów w dyskusji z Kajetanem uciekali się do najniższej linii oporu – odniesieni do jego wieku.
- O dowód też mnie zapytasz?
Wzruszył ramionami. Podważanie dokonanych przez Kajtka życiowych wyborów tylko dlatego, że był on młody, to druga z najczęściej stosowanych przez dorosłych zagrywek. Nauczył się też na nie dobrze odpowiadać.
- Moi dotychczasowi męscy partnerzy seksualni odpowiedzieliby, że nie. Raczej nie jest to nowa moda – wypalił, walcząc z rumieńcem sprintem wbiegającym na policzki. Ale nie spuścił oczu, nie zagryzł warg, nie dał po sobie poznać w żaden inny sposób, że wypowiedź, choć buńczuczna, nieco go zawstydziła.
Dlatego aktorzy mieli tak dokładny makijaż sceniczny.
Kajetan dał radę nauczyć się dość dobrze panować nad swoimi ruchami i mimiką, ale nie było szans, by mógł opanować naturalne reakcje organizmu. Mógł makijażem zakrywać czerwień uderzającą na policzki. Mógł trenować oddech, by efektywnie emitować głos nawet wówczas, gdy serce waliło mu młotem w piersi.
Chłopak przymrużył oczy.
- Nie potrzebuję dublera – odparł spokojniej. – A już zwłaszcza nie do „tych” scen. I zdecydowanie nie byłby nim Filip.
Nie miał pojęcia, kim dokładnie był ten chłopak i dlaczego zjawił się w Capitolu teraz, ale miał przeczucie graniczące z pewnością, że to coś oznaczało. Coś niedobrego. Nabierał wrażenia, jakby on i Robert byli dwiema stronami tej samej monety, a role, które mieli zagrać, miały jednego z nich wypchnąć ku blaskowi fleszy, a drugiego zepchnąć w mrok.
I Kajetan przestawał być pewien, że to on będzie skąpany w świetle.
- Chcę poćwiczyć – powiedział nagle, wstając. Odepchnięte krzesło zazgrzytało. – Z tobą. Od jutra zaczną się regularne próby, tak przynajmniej mówiła Tatiana. Nie mamy czasu. Chciałbym przećwiczyć z tobą kilka scen z początku. Ale przede wszystkim chcę, żebyś mi o sobie opowiedział.
Urwał, jakby nagle stracił oddech, choć to było niemożliwe, nie u kogoś, kto potrafił tak śpiewać.
Chwycił torbę i zarzucił ją na ramię.
- Dlaczego się zgodziłeś, Robert?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DemyanOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 118


Cytat : I don't want to be at the mercy of my emotions. I want to use them, to enjoy them, and to dominate them.
Male


PisanieTemat: Re: Encore.   Wto Sie 15, 2017 7:20 pm

Przeciągnął spojrzeniem po lekko czerwieniących się policzkach i uśmiechnął się lekko, gdy ich wzrok spotkał się ze sobą. Nie posądzał Kajetana o taką lekkość w przyznawaniu się do podobnych rzeczy, ale pozwalało mu to spojrzeń na niego z nieco innej perspektywy. Jeszcze nie potrafił określić czy wrażenie było bardziej pozytywne czy też wręcz przeciwnie, ale pewnym było, że chłopak potrafił kupić sobie zainteresowanie rozmówców.
— To dobrze — powiedział przeciągając słowa w charakterystyczny dla siebie sposób skrycie zadowolony z udzielonej mu odpowiedzi. Nigdy by się nie przyznał, że oglądał występy Kajetana po kilka, kilkanaście razy ukryty na samym końcu widowni, oficjalnie nie był jego fanem. Nieoficjalnie zawsze podczas jego przedstawień miał w pobliżu coś do załatwienia i zaglądał… z czystej ciekawości. Czekał na słabszy dzień, na potknięcie, rysę w doskonałym wizerunku. Ale Kajtek za każdym razem wydzierał sobie na scenie duszę i rzucał ją ludziom całkowicie się przed nimi obnażając, pozostawiając w ustach Roberta nieprzyjemny posmak i coraz większą niechęć.
Podniósł się z miejsca w ślad za Romanowskim i na moment zrównał się z nim.
Przy smukłym, zgrabnym Kajetanie wyglądał na jeszcze większego i szerszego niż był w rzeczywistości. Nie pasował do niego, nie pasował do roli i tego scenariusza. Widział to już wcześniej na sali w oczach pozostałych aktorów, którzy nie dostali angażu, a teraz sam czuł się nieco śmiesznie.
Niespodziewanie wyciągnął rękę i objął Romanowskiego ramieniem. Pochylił się w jego kierunku, zapach kawy zawisł między nimi.
— Dla pieniędzy, mówiłem ci to już. — stwierdził ze słodko-gorzkim uśmiechem, któremu daleko było do zahaczenia o oczy. — Bycie tłem dla ciebie nie jest celem mojego życia — puścił go i lekko przyspieszył kroku zostawiając Kajetana nieco w tyle.
Co prawda z początku miał zamiar wrócić wcześniej do domu, zadzwonić do banku i do adwokata, a potem skoczyć na jakiegoś drinka do knajpy, ale nagle pomysł przećwiczenia kilku scen bardzo przypadł mu do gustu. Robert nie przyznałby się do tego, że scenariusz intrygował go coraz bardziej. W głowie już rodziły się pomysły na odegranie swojej postaci i, naprawdę, po raz pierwszy od lat, Jaworski czuł prawdziwą ekscytację.
Nie przeszkadzało mu nawet śpiewanie, choć zdawał sobie sprawę, że będzie to ogromnym wyzwaniem. Grał już w musicalach, krótkie, epizodyczne role, ale nie miał z nimi problemu. Brał lekcje śpiewu, a jego niski, lekko chrapliwy głos potrafił wywołać ciarki.
— Od jakich scen chcesz zacząć?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Encore.   Sro Sie 16, 2017 2:00 am

Kontakt odebrał jako wstrząs, dreszcz, falę depolaryzacyjną idącą od opuszków palców Roberta w głąb jego własnego ciała. Prąd, który postawił mu włoski na przedramionach i zakłuł w kark. Zwiastun czegoś bardzo niedobrego.
On, aktor z urodzenia, człowiek traktujący swoje ciało bardzo instrumentalnie, skłonny do kontaktu fizycznego nawet z nieznajomym… odsunął się. Zapach wody kolońskiej i kawy podrażnił mu nozdrza. Kajetan, dziwiąc się samemu sobie, odwrócił głowę.
Przypomniał mu się ten moment, gdy ból rozsadzał mu zranioną nogę, a Robert praktycznie niósł go do samochodu. Zdziwił się wtedy, że mężczyzna jest taki silny, ostatecznie nawet szczupły nastolatek wzrostu Romanowskiego trochę waży. Ale Robert niósł go bez trudu.
Minęło kilka lat.
Ciekawe, czy dałby radę ter…? Co?
- Najpierw wolałbym, żebyś ze mną porozmawiał – odparł szybko, mrugając, by zetrzeć z powiek powidok tamtej sceny. – Niewiele tak naprawdę o tobie wiem. A powinienem, jeżeli mam przekonująco zagrać… no…
„Bycie tłem dla ciebie nie jest celem mojego życia.”
W takim razie co nim jest?
- Zjedz ze mną obiad i porozmawiajmy, dobrze? – powiedział już ciszej, zbierając swoją torbę i pognieciony scenariusz. Wydawało mu się, że kątem oka widzi wychodzącego z teatru Filipa. – Bez docinek. W miarę możliwości.

***

Daleko nie uszli. Kajetan wiedział, że powinien pozwolić wybierać Robertowi, jako starszemu, ale nie miał ochoty na dalekie podróże. Od razu odbił w przecznicę, ciągnąc Jaworskiego pod nasyp kolejowy, przez wrocławiaków zwany kreatywnie Nasypem. W wąskiej ulicy hurtem stłoczono obok siebie, niczym domki szeregowe, kajpki, puby i klimatyczne bary.
Kajetan niemal siłą wepchnął Roberta do jednego z lokali, Kuźni. Miał ochotę na piwo i smażony ser.
Miał ochotę na…
Na ciemne miodowe piwo i smażony ser, do cholery.
Usiadł w rogu, celowo wybierając sobie miejsce, które zwał „snajperskim” – tyłem do ściany, w rogu, tak, by widzieć całą salę, tuż przy oknie. Uśmiechem podziękował za karty dań. I milczał.
Postukał palcami w blat, wodząc spojrzeniem gdzieś za szybą, gdziekolwiek, byle nie po twarzy Roberta. Aktor ściągał jego spojrzenie jak magnes.
- O co poszło? – wypalił. – Z żoną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
DemyanOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 118


Cytat : I don't want to be at the mercy of my emotions. I want to use them, to enjoy them, and to dominate them.
Male


PisanieTemat: Re: Encore.   Pią Sie 25, 2017 12:33 am

Wyjście z Kajetanem na obiad lekko kolidowało z planami Roberta, ale gdy postanowił owe plany rozłożyć na części pierwsze i przekonać się czy ich wypełnienie rzeczywiście jest tak istotne, okazało się, że tak naprawdę w patetycznym określeniu nieco na wyrost mieści się jedynie powrót do pustego domu i przedzieranie się przez sterty rachunków, reklam i urzędowych pism przy jednoczesnej próbie odgrzania sobie jakiejś mrożonki z mikrofali. Udając głęboki namysł, choć w rzeczywistości już za chłopakiem podążał, wyraził zgodę na jego osobliwe życzenie.
Przede wszystkim nie uważał, by istotnym było zacieśnianie więzi z Romanowskim. Nigdy nie robił tego z innymi aktorami, oczywiście, zdarzały się wypady na piwo czy na obiad, albo pospieszne wymykanie na kawę, ale nie było w tym nic z tego upartego pragnienia poznania go. Czuł się więc nieco zażenowany i skonsternowany zaistniałą sytuacją. O czym miał rozmawiać z dzieciakiem, który dojrzałością przewyższał niemal wszystkich jego znajomych i byłą żonę?
Zamówił filet z kurczaka ze smażonym serem i zestawem surówek oraz sosów, a do tego piwo. Kajetan wyglądał jak ktoś, kto często bywał w podobnym miejscu, Robert zaś – wręcz przeciwnie. Miał stąd spory kawałek do domu, nie było dostatecznie elegancko na jego żonę, gdy jeszcze pokazywał się z nią publicznie, a w ostatnich latach… cóż, miał ciekawsze zajęcia niż samotne stołowanie się w knajpach i barach.
— Wiesz co, wyciągasz ludzi na obiad, a potem odbierasz apetyt — mruknął Robert, ale nie wyglądał jakby stracił apetyt, wciąż trzymał w ręku widelec. Krzywił się tylko trochę bardziej niż przedtem. — Co prawda byłeś wtedy jeszcze większym gówniarzem niż teraz, ale do dziś możesz znaleźć mnóstwo wzmianek o tym, co się stało. — wzruszył ramionami i przez chwilę milczał przeżuwając swoją porcję. Zastanawiał się. Ta zabawa mogła nie mieć końca. Mógł po prostu pozbyć się Kajetana i jego ciekawości raz na zawsze, w przeciwnym wypadku, tego był pewien, temat powracałby w najmniej odpowiednich chwilach. — Karolina uznała, że słabo zarabiam, marzyło jej się małżeństwo z wielkim aktorem, a nie z drugoplanowym albo statystą. Wypychała mnie gdzie się dało, ciągała po galach i przekonywała do prowadzenia głupich programów rozrywkowych, a potem nagle zmieniła front i zaczęła robić mi awantury, że nie mam dla niej czasu. Chciała i pieniędzy i uwagi, a ja jej nie mogłem dać obu tych rzeczy naraz. — Mówił spokojnie, jakby czytał fragment artykułu w gazecie, a nie streszczał ostatnie lata życia. Jak na wcześniejsze poruszenie, był teraz zaskakująco opanowany. — Robiła o wszystko awantury, więc zostawałem dłużej w teatrze,, a to powodowało eskalację problemów. Potem chciałem dzieci, ona nie i wiesz… Ostatecznie krótko po separacji, jeszcze zanim doszło do rozprawy rozwodowej zaręczyła się z kimś innym. Zadowolony?
Nie wgłębiał się w walkę o majątek, o paskudne wydzieranie na światło dzienne tajemnic i sekretów, w nałóg i załamanie. To też było dokładnie opisane na portalach plotkarskich i Robert dawno temu nauczył się, że walka o dobre imię nie ma już na tym etapie żadnego znaczenia.
— Twoja kolej. Opowiedz mi o swoim ostatnim związku. — Wyszczerzył się na widok miny Kajetana i puścił mu oczko. — No co, nie myślałeś chyba, że nie zażądam niczego za swoje brudy?
Normalna, ludzka ciekawość.
Wcale nie chodziło o to, co chłopak wyznał mu o swojej orientacji i zainteresowaniach, w końcu mieli się po prostu poznawać.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Encore.   

Powrót do góry Go down
 
Encore.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: